Dodaj do ulubionych

Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych

19.06.15, 12:00
Jak wiadomo za takowe uważa się słodycze, trunki, kawy no i kwiaty. Kwiaty pomińmy, bo są ze tak powiem krótkotrwałego "żywota" no i też niespecjalnie wypada je wyjąc z wazonu i dac odwiedzającej nas osobiesmile
Ale jak z pozostałymi? Jedna z forumowiczek wspomniała, ze otrzymawszy kawę, jakiej nie pija po prostu ja wyrzuca. Zastanawia mnie jak wiele osób tak właśnie robi. Bo mnie to przyznam nieco zaskoczyło. A to dlatego, że raczej rzadko spotykam się z taką postawą.
Na prezent na ogół daje się kawę, słodycze, czy trunki nie z niskiej półki (relatywnie). Zatem nie sikacza, nie wyrób czekoladopodobny i nie kawę marki dyskontowej. Czyli daje się coś, co z założenia jest dobre smakowo i jakościowo. Coż gdy smakowo czy inaczej także (np. ktoś słodyczy nie je, alkoholu, czy kawy nie pije) może nie pasować samemu obdarowanemu. Jeśli nie pasuje, to wiadomo, że się na siłe nie je tego, ani nie pije. Ale naprawdę nie pojmuję po co to wywalać, czy wylewać, skoro można kogos tym poczęstować, albo po prostu bez okazji dac komuś zainteresowanemu ? I tu uprzedzając, nie chodzi o przent "przechodni" a o możliwość podarowania komuś, z kim relacje są takie, ze zasady SV się zawiesza i żeby komuś coś takiego dać nie trzeba celebry w postaci okazji, opakowania w papier prezentowy itd.
Ot ostatnio była u mnie kolezanka. Pytam czego się napije. Ano kawy, ale tylko jeśli mam rozpuszczalną. Ano miałam, dostałam smile Poczęstowałam nią koleżankę "Ach, jaka pyszna. Co to za marka?" Marka u nas akurat malo znana, kawę kolega przytargał mojemu partnerowi z dość odległej zagranicy. Żadne z nas rozpuszczalki nie pije. Powiedzialam koleżance, że mogę jej dać te kawę o ile chce uprzedzając, że opakowanie jest napoczęte ( dla niej smile). "Dar" przyjęła z radością, kawę już zużyła i znalazła jej "źródło" w Internecie, gdzie sobie już zamówiła większą ilośc. Nie uważam tego w takiej sytuacji i przy takiej relacji za niegrzeczne i wywalenie tej kawy uważałabym za marnotrawstwo.
A Wy jak robicie? Wyrzucacie tego rodzaju prezent, jeśli Wam osobiście się nie przyda?
Obserwuj wątek
    • vi_san Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 12:23
      Ja mam uraz do wyrzucania czegoś, co może się przydać. I nawet nie mam nic przeciwko prezentom "przechodnim"! Np. siostra dostała odchodząc z pracy, na "do widzenia" od koleżanki - apaszkę. Świetną gatunkowo, w kolorach granatu i złamanego brązu. Cóż, kiedy siostra ubiera się raczej jasno, kolorowo i sportowo, więc rzeczona apaszka pasowała do jej garderoby jak wół do karety? Zapytała czy chcę, i bardzo chciałam!
      A co do kaw, czekoladek czy win - oczywiście zgadzam się z tobą w pełni - otrzymawszy coś, co MI "nie leży", ale ogólnie jest dobrej jakości itp - zostawiam i właśnie: mogę poczęstować koleżankę, szwagierkę, komuś oddać... Nie przyszłoby mi do głowy wylewać czy wyrzucać!
      Co zaś do kwiatów - jeśli ktoś zaznacza, żeby ich nie dawać - powinno się to uszanować, bo może kieruje się jakimiś swoimi istotnymi powodami [rychły wyjazd [ja tak miałam ze ślubem, z tym, że zaznaczyłam na zaproszeniach, żeby kwiatów nie dawać, bo następnego dnia z rana wyjeżdżamy i i tak przyjemności z nich nie będę miała], zwierzę w domu [kot znajomej "obgryzł" wstawioną do wazonu lilię złotogłów i skończyło się śmiercią zwierzęcia!!!], alergie]. Inna kwestia, że [nawiązując do tamtego wątku] prośba młodych, by "zamiast kwiatów dać pieniądze/kawę/datek na organizację/karmę dla psów/ materiały papiernicze dla DD/kupony lotto/książki/cokolwiek innego - jest nietaktowna. Znaczy z konkretnych przyczyn młodzi mogą poprosić o niedawanie kwiatów, natomiast oczekiwanie "zamiast" jest nie na miejscu. Chyba, że gość zapyta na zasadzie "Ok, nie chcecie kwiatów, co zamiast?", ale nie pisać na zaproszeniu "Nie chcemy waszych kwiatów, zamiast tego dajcie nam ...". Acz to moje zdanie.
      • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 12:43
        Ufff cieszę się Vi, ze nie tylko ja nie mam zwyczaju wyrzucać dobrych gatunkowo rzeczy, które mi nie pasują z racji takich czy innych gustów.

        Co do tych próśb - owszem także uważam je za nietaktowne, ale mając na uwadze charytatywny cel (na ogół) jestem w stanie je wybaczyć...
        Sama prośba o niewreczanie kwiatów nietaktowna nie jest, ale już z podaniem przyczyn jest gorzej ...Bo jakkolwiek ustnie w rozmowie można powiedzieć o tychże, to raczej na zaproszeni trudno po takiej prośbie napisać "bo mamy koty, które sa "psami na kwiaty" i zraz nam to poobgryzają i powywalają, a jak wystawimy na balkon, to będą całą noc pod nim miauczeć".
        Jasne można napisać, że z przyczyn organizacyjnych, czy zdrowotnych, ale jak pokazuje tamten watek i tak zawsze się znajdą tacy, którzy lepiej będą wiedzieli od zainteresowanych, że kwiaty trzeba dac i dostać z danej okazji, a prośbę będą mieli ...no wiadomo gdzie smile
    • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 12:35
      kora3 napisała:

      > niespecjalnie wypada
      > je wyjąc z wazonu i dac odwiedzającej nas osobiesmile
      > Ale jak z pozostałymi?

      Moim zdaniem podobnie.

      Jedna z forumowiczek wspomniała, ze otrzymawszy kawę, ja
      > kiej nie pija po prostu ja wyrzuca.
      > mnie to przyznam nieco zaskoczyło.
      > nie pojmuję po co to wywalać, czy wylewać, skoro można kogos tym poczęstować, albo po prostu bez okazji dac komuś zainteresowanemu ?

      Koro, tak trudno Ci pojąć, że można zwyczajnie nie mieć w swoim otoczeniu amatora drogiej kawy ze specjalistycznej palarni np. o smaku dzikich jagód, trawy cytrynowej i amaretto? Ani chęci na robienie w domu składów takich kaw i herbat i czekoladek czekających na to aż zwietrzeją?
      A poza tym dla mnie dawanie otrzymanego od kogoś innego nietrafionego prezentu jest równie niewłaściwe jak dawanie na zasadzie: "aaa, wieki temu dostałam od cioci Jadzi, weź, może ci się przyda, a jak nie to dasz komuś innemu", a częstowanie moich gości czymś co uważam osobiście za paskudne tym bardziej smile

      A co do prezentów przechodnich to powiadała mi znajoma nauczycielka, że dostała pewnego dnia od matki ucznia pięknie opakowaną bombonierkę. Czekoladek nie jada, więc idąc do lekarki, którą bardzo ceniła i była jej wdzięczna za trudną diagnozę postanowiła tę otrzymaną tego dnia bombonierkę bez przepakowywania zanieść jej w prezencie. Po niedługim czasie była znowu u tej lekarki po odbiór wyników i.. doszło do bardzo niekomfortowej sytuacji okazało się bowiem, ze w bombonierce pod papierem był banknot.

      • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 13:05
        aqua48 napisała:

        > kora3 napisała: ?
        >
        > Moim zdaniem podobnie.

        cieszę się smile
        >
        > Koro, tak trudno Ci pojąć, że można zwyczajnie nie mieć w swoim otoczeniu amato
        > ra drogiej kawy ze specjalistycznej palarni np. o smaku dzikich jagód, trawy cy
        > trynowej i amaretto? Ani chęci na robienie w domu składów takich kaw i herbat i
        > czekoladek czekających na to aż zwietrzeją?


        Wiesz co? Myslę sobie, że o ile zaprasza się np. na swoje imprezy prywatne ludzi w miare bliskich, wśród których znajdzie się zaledwie kilka niebliskich (a ja tak robię), to ryzyko, iż po roku masz skład takich rzeczy w domu jest niewielkie. Bo bliskie osoby takich prezentów, o których wiedza, ze komus nie podpasują nie dają zwyczajnie, a o ile to wyjątkowo). Z kolei nie jest tak wielu ludzi wcale niejedzących słodyczy, więc pudełko czekoladek pewnie się "rozejdzie" po paru kawach smile co piszę z doświadczenia osoby wcale nie jadającej słodyczy. Podobnie z trunkami.

        > A poza tym dla mnie dawanie otrzymanego od kogoś innego nietrafionego prezentu
        > jest równie niewłaściwe jak dawanie na zasadzie: "aaa, wieki temu dostałam od c
        > ioci Jadzi, weź, może ci się przyda, a jak nie to dasz komuś innemu", a częstow
        > anie moich gości czymś co uważam osobiście za paskudne tym bardziej smile


        Ale dlaczego zaraz wieki temu? Ostatnio od pewnej pani dostałam paczkę Rafaello - nie jadam zadnych słodyczy, ale pni mnie nie zna za dobrze, nie wiedziała. Nie chciałam przyjąć "Prosze nie gardzić" - no wzięłam. Za dwa dni poszłam do koleżanki i wzięłam te paczuszke - ona się poczęstowała, jej dzieci. W czym problem?

        Co natomiast do Twej uwagi dalszej - odpisałam w tamtym watku i powtórze! Serwowanie gościom tylko tego, co nam osobiście pasuje kulinarnie jest gorzej niż niegrzeczne Aquo. Gdybym miała się tego trzymać w moim domu i na moich imprezach poza nim goście nie dostaliby nigdy nic mięsnego, ani nic słodkiego, a z alkoholu tylko czerwone wytrawne wino, piwo niepasteryzowane (w sumie jeden gatunek) i raz na ruski rok może whisky.
        A dostają i mięsne potrawy i słodycze i np. słodkie wina i wodkę. Bo ja mam podjąć gości, a nie ..siebie.


        >
        > A co do prezentów przechodnich to powiadała mi znajoma nauczycielka, że dostała
        > pewnego dnia od matki ucznia pięknie opakowaną bombonierkę. Czekoladek nie jad
        > a, więc idąc do lekarki, którą bardzo ceniła i była jej wdzięczna za trudną dia
        > gnozę postanowiła tę otrzymaną tego dnia bombonierkę bez przepakowywania zanieś
        > ć jej w prezencie. Po niedługim czasie była znowu u tej lekarki po odbiór wynik
        > ów i.. doszło do bardzo niekomfortowej sytuacji okazało się bowiem, ze w bombon
        > ierce pod papierem był banknot.


        Ale czego to dowodzi? No tego, że pani nauczycielka poszła po linii najmniejszego oporu. Nie chciało jej się nawet przepakować tej bombonierki. Gdyby przepakowała, nie byłoby głupawej sytuacji. To jest dokładnie tak samo, jak gdyby dała pani doktor otrzymane wcześniej od kogoś ....kwiaty smile nie przeglądając, czy jest w nich bilecik i lekarka dostałaby kwiaty z dedykacją "Dla naszej kochanej Pani Wychowawczyni". Ja w ogóle nie mogę pojac, jak można być tak bezmyślnym , by dac komus prezent de facto nie wiedzac co nim jest, bo został opakowany przez kogos innego. A gdyby w pudełku zamiast oczekiwanych czekoladek była koszulka nocna?smile
        • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 13:22
          kora3 napisała:

          > Wiesz co? Myslę sobie, że o ile zaprasza się np. na swoje imprezy prywatne lud
          > zi w miare bliskich, wśród których znajdzie się zaledwie kilka niebliskich (a j
          > a tak robię), to ryzyko, iż po roku masz skład takich rzeczy w domu jest niewie
          > lkie.

          Ja mam inne doświadczenia. Widocznie robię imprezy częściej niż Ty.

          > Serwowanie gościom tylko tego, co nam osobiście pasuje kulinarnie jest gorzej niż ni
          > egrzeczne Aquo. Gdybym miała się tego trzymać w moim domu i na moich imprezach
          > poza nim goście nie dostaliby nigdy nic

          Być może w Twoim wypadku Koro byłoby to niegrzeczne skoro masz tak ograniczona dietę. Wśród moich znajomych i przyjaciół utarło się wręcz, że do tego idzie się z nastawieniem na pyszne sałatki i surówki, a do innego na świetne torty i ciasta, do trzeciego na cudowne mięsne dania na ciepło, za to na surówki raczej liczyć nie będzie można. Wiadomo, że tu na pewno nie będzie wódki, a tam białego wina, bo gospodarze zdecydowanie preferują czerwone. Gdzie indziej z kolei na pewno będzie wino, ale wyłącznie słodkie. I nikt nie tylko nie oczekuje, że wszędzie będzie wszystko, ale i nie ma o to pretensji. Trudno oczekiwać, że gospodarze podadzą coś czego nie gotują, zatem nie są w tej potrawie wyspecjalizowani oraz to czego sami na pewno nie tkną - byłoby to kuriozalne i właśnie mocno niekulturalne.

          • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 13:46
            aqua48 napisała:
            >
            > Ja mam inne doświadczenia. Widocznie robię imprezy częściej niż Ty.


            Bardzo możliwe - ja takie imprezy z okazji robię 2 x do roku, na urodziny i imieniny. takie okazje determinują przyniesienie prezentu. Z tym ze ja zapraszam ludzi bliskich, którzy mnie znają. Niebliscy na takich imprezach to przeważnie osoby towarzyszące bliskim, które prezent dają wspólnie z "połowką". A jeśli już się trafi taki w postaci czekoladek, czy trunku jakiego nie pijam to nie jest tego dużo. Może warto zapraszać po prostu bliskich, którzy znają Twe gusta i licza się z nimi?
            >
            > Być może w Twoim wypadku Koro byłoby to niegrzeczne skoro masz tak ograniczona
            > dietę.


            Ależ dlaczego? Przecveiz sama napisałaś, ze nie serwowałabyś gosciom czegos, czego do ust nie wzięłabyś sama smile Dlaczego twoje upodobania co do niebrania czegoś do ust miałyby być grzeczniejsze niż moje ?smile

            Wśród moich znajomych i przyjaciół utarło się wręcz, że do tego idzie si
            > ę z nastawieniem na pyszne sałatki i surówki, a do innego na świetne torty i ci
            > asta, do trzeciego na cudowne mięsne dania na ciepło, za to na surówki raczej l
            > iczyć nie będzie można. Wiadomo, że tu na pewno nie będzie wódki, a tam białego
            > wina, bo gospodarze zdecydowanie preferują czerwone. Gdzie indziej z kolei na
            > pewno będzie wino, ale wyłącznie słodkie. I nikt nie tylko nie oczekuje, że wsz
            > ędzie będzie wszystko, ale i nie ma o to pretensji.


            No wiesz, ja jestem za różnorodnością, ale też jak wspomniałam nie urządzam imprez (takich typowych z wyżerka) co dwa dni, to może dlatego mam inne doświadczenia.


            Trudno oczekiwać, że gospod
            > arze podadzą coś czego nie gotują, zatem nie są w tej potrawie wyspecjalizowani
            > oraz to czego sami na pewno nie tkną - byłoby to kuriozalne i właśnie mocno ni
            > ekulturalne.


            A to ciekawe, bo ja np. na swoich imprezach serwuję tort (urodziny), którego to nawet nie próbowałabym sama zrobić oraz nie tknełabymsmile, a wszyscy sobie chwalą - ci którzy jedzą to (większość). Da się? Da smile
            >
            • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 14:04
              kora3 napisała:

              > > Być może w Twoim wypadku Koro byłoby to niegrzeczne skoro masz tak ogr
              > aniczona
              > > dietę.

              >
              > Ależ dlaczego? Przecveiz sama napisałaś, ze nie serwowałabyś gosciom czegos, cz
              > ego do ust nie wzięłabyś sama smile Dlaczego twoje upodobania co do niebrania czeg
              > oś do ust miałyby być grzeczniejsze niż moje ?smile

              Dlatego, że ja jednak mam dużo większą rozmaitość tego co lubię. Zatem moi goście mają dużo większy wybór niż Twoi? I łatwiej im przejeść do porządku dziennego nad daniami, których nigdy u mnie nie zjedzą.


              > ja np. na swoich imprezach serwuję tort (urodziny), którego to
              > nawet nie próbowałabym sama zrobić oraz nie tknełabymsmile, a wszyscy sobie chwal
              > ą - ci którzy jedzą to (większość). Da się? Da.

              Ja moim gościom nie podaję kupnych słodyczy, ani deserów. Taką mam zasadę, że jak zapraszam to nie na gotowce, czy półprodukty, tylko na własnoręczne wyroby. Coś co sama robię z myślą o gościach i specjalnie wyłącznie dla nich.
              Oczywiście da się zamówić cały catering i też dobrze bawić, ja jednak takich przyjęć nie organizuję, nie widziałabym w tym sensu.

              • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 14:58
                Wiesz, no nie każdy ma talent kucharski, czy cukierniczysmile
                Pomijając już to, że ja na ogół urodziny/imieniny urządzam w lokalach, gdzie nie byłoby grzecznie i fair przynosić własnych potraw, ale za to w lokalach z dobrą kuchnią smile i sporym wyborem alkoholu.
                Wyjątek od tej reguł stanowią owoce oraz wspomniany tort, który od lat wielu jest dziełem mojej dobrej znajomej zajmującej się wypiekaniem takowych na zamówienie.
                Z czystej ciekawości zapytam: czy naprawdę organizując imprezę z jedzeniem, z załozenia mogącą być impreza całonocną na powiedzmy 30-40 osob wszystko przygotowujesz, czy też przygotowywałabyś sama?
                • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 15:13
                  kora3 napisała:

                  > ja na ogół urodziny/imieniny urządzam w lokalach
                  > z dobrą kuchnią smile i sporym wyborem alkoholu.

                  No to zupełnie inna sytuacja, niż urządzanie imprezy w domu. Nieporównywalnie inna.

                  > Z czystej ciekawości zapytam: czy naprawdę organizując imprezę z jedzeniem, z z
                  > ałozenia mogącą być impreza całonocną na powiedzmy 30-40 osob wszystko przygoto
                  > wujesz, czy też przygotowywałabyś sama?

                  Nie robię takich spędów. Nie lubię. I nie wytrzymuję imprez całonocnych. Najpóźniej o trzeciej w nocy muszę się położyć, bo jestem nieprzytomna. Nawet moje własne wesele było zorganizowane na 20 osób i trwało do godziny wpół do drugiej smile
                  Szczerze - wolałabym zorganizować cztery imprezy po 10 osób. Kameralne, z dobranymi gośćmi i dobrym domowym jedzeniem.
                • majaa Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 15:19
                  30-40 osób powiadasz... to musisz mieć spore mieszkanie albo dom, Koro. Ja nie wyobrażam sobie w moim tylu osób. Na takie przyjęcie to raczej też nie dałabym rady przygotować wszystkiego sama. U nas standardem jest zapraszanie kilku znajomych na raz i wtedy owszem, przyrządzam dania własnoręcznie smile
                  • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 15:22
                    majaa napisała:

                    >U nas standardem jest zapraszanie kilku znaj
                    > omych na raz i wtedy owszem, przyrządzam dania własnoręcznie smile

                    No własnie, u mnie i u znajomych też. A jeśli chce się zapraszać więcej osób, to zwykle jest to impreza rozłożona na kilka dni i podzielona na grupy - żeby każdemu poświecić odpowiednio czas i uwagę. Mój syn, który od niedawna prowadzi własne gospodarstwo domowe też tak organizuje przyjęcia.
                        • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 16:41
                          A ja nie "działałabym" gości - chyba, ze byłoby to niezbędne. Np. gdybym w czasie okołourodzinowym, czy okołoimieninowym wybierała się w rodzinne strony, to najpewniej w nich urządziłabym imprezę dla rodziny i tamtejszych znajomych, na którą oczywiście nie zapraszałabym ludzi stąd. Ale w innym p0rzypadku nie dzieliłabym gości.
                          Tak czy owak- czy nadal przy tej liczbie jaką podałam (jenorazowo) i imprezie w lolaku uważasz, że nietaktem jest podejmowanie gości potrawami nie sporządzonymi osobiście przeze mnie oraz potrawami, których ja nie jadam, a które w lokalu są?smile
                            • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 08:58
                              No tego nie, ale twierdziłaś, ze o ile sama czegoś nie przygotowałaś, ani nie jesz, to nie podałabyś tego gościom.
                              Zapytam zatem jeszcze raz, może będzie jasnej: czy gdybyś była z dowolnej przyczyny zmuszona zaprosić jakichś ludzi na obiad/kawę np. ale nie do swego domu lecz do restauracji zamawiałabyś to samo co oni, czy tez kierowała się swoimi smakiem?
                              I drugie pytanie: gdybys (czego nie życze oczywiście) z przyczyny zdrowotnej musiala na czas jakiś zrezygnować z jedzenia dań które podajesz chętnie gościom (np. ciast, czy pieczonego miesa), to przestałabyś zapraszać gości, zmieniła ze tak powiem repertuar serwowanych dań, czy została przy nim mimo, że ty czasowo nie moglabys korzystać z rozkoszy podniebienia, z których korzystaliby twoi gosce?
                              • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 09:16
                                kora3 napisała:

                                > No tego nie, ale twierdziłaś, ze o ile sama czegoś nie przygotowałaś, ani nie j
                                > esz, to nie podałabyś tego gościom.

                                Tak, ale na boga nie o cukier chodzi Koro.

                                > Zapytam zatem jeszcze raz, może będzie jasnej: czy gdybyś była z dowolnej przyc
                                > zyny zmuszona zaprosić jakichś ludzi na obiad/kawę np. ale nie do swego domu le
                                > cz do restauracji zamawiałabyś to samo co oni, czy tez kierowała się swoimi sma
                                > kiem?

                                Gdybym wybierała menu dla wszystkich jednakowe oczywiście, że kierowałabym się swoim smakiem i swoimi upodobaniami.


                                > I drugie pytanie: gdybys (czego nie życze oczywiście) z przyczyny zdrowotnej mu
                                > siala na czas jakiś zrezygnować z jedzenia dań które podajesz chętnie gościom (
                                > np. ciast, czy pieczonego miesa), to przestałabyś zapraszać gości, zmieniła ze
                                > tak powiem repertuar serwowanych dań, czy została przy nim mimo, że ty czasowo
                                > nie moglabys korzystać z rozkoszy podniebienia, z których korzystaliby twoi gos
                                > ce?

                                Zmieniłabym repertuar, tak aby wszyscy obecni łącznie ze mną mogli delektować się podawanymi daniami.
                                I dodam jeszcze Koro, że zdarzyło mi się podejmować osoby będące z rozmaitych powodów na diecie i tak układałam menu aby mogły one zjeść wszystko co podałam i żeby było to smaczne i ciekawe również dla pozostałych gości, tak aby przyjęcia nie dzielić na dania typu mdła papka dla jednej osoby, a steki dla reszty. Uważałabym to za wysoce niegrzeczne, zwracające uwagę na czyjeś niedomagania i wyróżniające w niekorzystny sposób oraz dyskryminujące tego który być może miałby ochotę na tego steka i zmuszony by był przyglądać się jak inni zajadają go ze smakiem, a sam siedziałby smutno nad swoją papką, albo nie jadł nic.
                                Raz nawet spotkałam się ze zdziwieniem starszych osób przyzwyczajonych do takiej dyskryminacji, że dało się łatwo zrobić przyjęcie bez takich podziałów i dostosować menu do nich tak, że WSZYSCY byli zadowoleni.
                                • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 09:53
                                  Powiem Ci Aquo tak - jakkolwiek czytając Cię już kilka dobrych lat jestem pełna podziwu dla Twoich zdolności organizacyjnych smile to najzwyczajniej w swiecie, jako uczestnik wielu imprez i organizator tychże, nie wierzę, że da się podac coś, co wszystkim będzie doskonale pasować kierując się ograniczeniami czy też upodobaniami WSZYSTKICH, którzy mają je nietypowe smile Szczególnie, gdy mowa o spotkaniu liczniejszym i dłuższym, kiedy na stół wjezdza kilka dań np. ciepłych.
                                  Rozumiem, że np. goszcząc mnie (nie watpie, że niechętnie smile) dostosowałabyś menu do wegetarianki? czy też uznając mój wegetarianizm za mój wybor, a nie konieczność zdrowotną, jednak nie? Czy goszcząc osobę niepijącą alkoholu z przyczyn dowolnych także byś z niego zrezygnowała?
                                  Ja sobie tego nie wyobrażam...Mam taką koleżankę, dla której posiłek to jest obowiązkowo coś mięsnego smile Coś co jest bezmięsne to może być jedynie przystawka, albo deser smile
                                  Jak sobie wyobrazasz ugoszczenie takiej osoby w moim towarzystwie kierując się Twoją zasadą? Bo ja nie za bardzo smile Jasssne, możesz nie chcieć "dzielić" goci i podasz coś, co dla mnie będzie możliwe do zjedzenia i dla niej też. Tylko ja się tym najpewniej najem, ona - nie. Ja mogę być "zachwycona", ze oto Aqua mnie nie wyróżniła poając wegedanie tylko mnie (tylko, ze mnie lata czy tylko mnie, grunt, ze dałas mi coś licząc się ze mną), a kolezanka będzie głodna. No, ale Ty będziesz za to "spelniona" jako gospodyni smile

                                  A już daruj ale wspominanie o jakiejś "papce" dla starszej, czy będącej na diecie osoby, to czysty absurd smile Przedstawisz to tak, że jedni dostają pięknie podane danie np. mięsne, a owo dietowicze miseczkę grysiku przypominającą zaprawe murarską. W takiej sytuacji faktycznie byłoby to nie ok. Ale niemal każdą potrawe da się podac w ladnej oprawie i wcale nie rzuca się w oczy koniecznie ze rózni się ona od potraw pozostałych. A nawet jeśli, to co z tego? Ludzie bywają odmienni i ich diety także smile
                                  Natomiast co do tego, że może komuś slinka leci ...No wiesz, jeśli mowa o ludziach dorosłych, świadomych swych ograniczeń do postuluje się pogodzić się z nimi smile
                                  Jeśli ktoś nie może zdzierżyć, że nie może czegos jesc np. z przyczyn zdrowotnych, a inni mogą, to musiałby chyba nie wychodzić z domusmile Bo nawet jeśli nie pójdzie do restauracji, gdzie będzie mieć okazję zobaczyć dania podawane innym, czy poczuc ich zapach, to na ulicy może go owionąc zapach z cukierni, czy budki z kebabami i co? smile
                                  • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 12:58
                                    kora3 napisała:


                                    > nie wierzę, że da się podac coś, co wszystkim będzie doskonale pasować

                                    Ależ proszę bardzo - nie wierz. Przypominam jednak, że ja nie organizuję tak jak Ty spędów na 40 osób kiedy to może być trudne, tylko małe, kameralne wręcz przyjęcia na maksimum 10 - 12 uczestników.

                                    > Rozumiem, że np. goszcząc mnie (nie watpie, że niechętnie smile) dostosowałabyś me
                                    > nu do wegetarianki?

                                    Oczywiście, że dostosowałabym, gościłam już wegetarian, nie odczuwam wobec nich niechęci, zapewniam.

                                    > Czy goszcząc osobę niepijącą alkoholu z przyczyn
                                    > dowolnych także byś z niego zrezygnowała?

                                    Tak. Tak trudno to pojąć? Często rezygnuję z podawania alkoholu gdy np. moi goście to kierowcy, a ich współmałżonkowie alkoholu zwyczajnie nie lubią i jedynymi osobami pijącymi byliby gospodarze..Podanie alkoholu w takiej sytuacji byłoby grubą niegrzecznością, nie sądzisz?

                                    > Mam taką koleżankę, dla której posiłek to jest obowiązkowo coś mięsnego
                                    > Jak sobie wyobrazasz ugoszczenie takiej osoby w moim towarzystwie kierując się
                                    > Twoją zasadą? Bo ja nie za bardzo

                                    Wiesz Koro, ja znam mnóstwo dań które są baardzo sycące, dobre i świetnie mięso zastępują.
                                    Podałabym jako przystawki warzywa zapiekane w kieszonkach z ciasta francuskiego i szparagi, potem pewnie zupę z drobnej fasolki z ziemniakami i kluseczkami na ostro w typie bezmięsnego bograczu, gołąbki z ryżu i cebuli z sosem grzybowym, albo faszerowane cukinie i pieczone pomidory. Oraz sałatę z orzechami i winegretem i marynaty lub gruszkę z gorgonzolą miodem i orzechami na ciepło. Zapewniam, że Twoja koleżanka najadłaby się po uszy i nie zwróciła w ogóle uwagi na to, że w menu mięsa nie było. I ciężko by jej wchodził letni deser - "bałagan w Eton" z leśnymi owocami, albo tort lodowy z bezą smile

                                    Nie wspominając o tym, że z zasady w gości nie przychodzi się po to aby się napchać...


                                    • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 13:40
                                      aqua48 napisała:
                                      >
                                      > Ależ proszę bardzo - nie wierz. Przypominam jednak, że ja nie organizuję tak ja
                                      > k Ty spędów na 40 osób kiedy to może być trudne, tylko małe, kameralne wręcz pr
                                      > zyjęcia na maksimum 10 - 12 uczestników.


                                      Aquo, masz się za osobę podobno bardzo kulturalna, a deprecjonujesz cudze przyjęcia nazywając je pejoratywnie "spędami" smile No brawo Tysmile
                                      Pomijając te oczywista niegrzeczność, ni Aquo - NIE DA się przygotowując takie samo danie nawet dla 3-4 osób, które mają skrajnie odmienne gusta, czy ograniczenia kulinarne.
                                      Podałam Ci przykład mojej kolezanki - dla niej POSIŁEK to jest dnie MIESNE. Nie sposób przygotować POSIŁKU, który dla niej będzie sycący i dla mnie zjadliwy smile. Możesz oczywiście podac cos, co dla mnie będzie regularnym posiłkiem, a dla koleżanki najwyżej przystawką, po której jej żoładek dopiero będzie oczekiwal na wspomniany posiłek smile A tu masz tylko 2 (słownie: dwie) osoby. Jasne, możesz uznac, ze jeśli dla koleżanki np. naleśniki ze szpinakiem to nie jest posiłek, to jej problem, ale jeśli znasz jej upodobania kulinarne i zaprosiłaś ją na OBIAD, a nie na podwieczorek, to postąpisz wobec niej b. niegrzecznie.

                                      >
                                      > Oczywiście, że dostosowałabym, gościłam już wegetarian, nie odczuwam wobec nich
                                      > niechęci, zapewniam.


                                      Nie myślałam ze zywisz niechęć do wegetarian smile

                                      >
                                      > Tak. Tak trudno to pojąć? Często rezygnuję z podawania alkoholu gdy np. moi goś
                                      > cie to kierowcy, a ich współmałżonkowie alkoholu zwyczajnie nie lubią i jedynym
                                      > i osobami pijącymi byliby gospodarze..Podanie alkoholu w takiej sytuacji byłoby
                                      > grubą niegrzecznością, nie sądzisz?


                                      Owszem, ale nierzadko bywa tak, ze w towarzystwie sa osoby, poza gospodarzami, które alkoholu mogą i chciałyby się napić. Ty przedstawiasz sytuację skrajną, w której nikt poza gospodarzami z tej czy innej przyczyny nie częstowałby się nim. Ja mówię o sytuacji normalnej - gdy w towarzystwie są i pijący i nie pijacy w tym momencie i niepijacy (np. z przyczyn zdrowotnych czy przekonań) wcale.
                                      >
                                      >
                                      > Wiesz Koro, ja znam mnóstwo dań które są baardzo sycące, dobre i świetnie mięso
                                      > zastępują.


                                      Ja również, ale czy to zmienia gusta kulinarne tej pani? Nie smile Ona tego spróbuje, ale dla niej bezmięsne danie to nie jest posiłek smile

                                      > Podałabym jako przystawki warzywa zapiekane w kieszonkach z ciasta francuskiego
                                      > i szparagi, potem pewnie zupę z drobnej fasolki z ziemniakami i kluseczkami na
                                      > ostro w typie bezmięsnego bograczu, gołąbki z ryżu i cebuli z sosem grzybowym,
                                      > albo faszerowane cukinie i pieczone pomidory. Oraz sałatę z orzechami i winegr
                                      > etem i marynaty lub gruszkę z gorgonzolą miodem i orzechami na ciepło. Zapewnia
                                      > m, że Twoja koleżanka najadłaby się po uszy i nie zwróciła w ogóle uwagi na to,
                                      > że w menu mięsa nie było. I ciężko by jej wchodził letni deser - "bałagan w Et
                                      > on" z leśnymi owocami, albo tort lodowy z bezą smile


                                      Mylisz się Aquosmile wiekszsci z tych potraw moja kolezanka nawet by nie miała ochoty spróbować (no przyznam, że ja tez przynajmniej paru) i jesliby to zrobiła, to minimalnie i z grzeczności. Ze smakiem z tego zjadłaby moze deser w postaci gruszkismile z czego ja jak antysłodyczowa bym na bank zrezygnowała smile

                                      >
                                      > Nie wspominając o tym, że z zasady w gości nie przychodzi się po to aby się nap
                                      > chać...


                                      Owszem, ale jeśli zaprasza się kogoś na POSIŁEK (obiad, kolację) to wypada podac cos takiego, co dana osoba będzie chciała zjeść i nie zjadłszy nie bezie po prostu głodna Aquo.
                                      Jasne, że jeśli się o czyichś upodobaniach czy ograniczeniach nie wie, to się nie odpowiada za nietrafienie w gyst czy konieczność, ale jeśli się wie....
                                      Ostatnio ja i także wspomiana kolezanka gościłyśmy na urodzinach innej, która organizowała je w restauracji tureckiej, gdzie przygotowują dania tureccy kucharze. Lubię tureckie jedzenie i choć jest oparte w dużej mierze na mięsie, bylam spokojna smile Sałatki, papryczki faszerowane serem, sery w ogóle - było dla mnie jedzenia od groma smile Wspomniana kolezanka była natomiast lekko głodna - podstawą tureckiej kuchni jest baranina i jagnięcina i to na ogół z grilla, a moja kolezanka preferuje wieprzowinkę smile Dla niej, choć to osoba b. szczupła jest, szaszłyk z jagnięciny z grilla to znów - przekąska smile
                                      • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 13:59
                                        kora3 napisała:

                                        > Aquo, masz się za osobę podobno bardzo kulturalna, a deprecjonujesz cudze przyj
                                        > ęcia nazywając je pejoratywnie "spędami"

                                        Nazywam spędami bo dla mnie to spędy, nie ma w tym nic pejoratywnego. Jeśli poczułaś się urażona - przykro mi, deprecjonowanie Twoich imprez nie było moim celem.

                                        > NIE DA się

                                        To tylko Twoje przekonanie Koro, nie mam zamiaru z nim walczyć, skoro tak uważasz.

                                        > Owszem, ale nierzadko bywa tak, ze w towarzystwie sa osoby, poza gospodarzami,
                                        > które alkoholu mogą i chciałyby się napić.

                                        Koro, dla mnie i dla moich przyjaciół impreza bezalkoholowa nie stanowi żadnego problemu. Być może są i tacy ludzie, dla których brak alkoholu to poważna wada przyjęcia, ja jednak nie obracam się w takim towarzystwie.

                                        > Mylisz się Aquosmile wiekszsci z tych potraw moja kolezanka nawet by nie miała och
                                        > oty spróbować (no przyznam, że ja tez przynajmniej paru) i jesliby to zrobiła,
                                        > to minimalnie i z grzeczności. Ze smakiem z tego zjadłaby moze deser w postaci
                                        > gruszkismile

                                        Hmm no tak, gruszka proponowana przeze mnie akurat nie była deserem.
                                        Na osoby nie mające ochoty spróbować tego co gospodyni podaje nie mam rady, to bardzo nietaktowne.
                                        Ciekawa jestem natomiast skąd wiedziałaś Koro, że po kolacji tureckiej Twoja koleżanka wyszła głodna, mimo obfitości tego co uważa za podstawę?




                                        • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 15:58
                                          aqua48 napisała:
                                          >
                                          > Nazywam spędami bo dla mnie to spędy, nie ma w tym nic pejoratywnego. Jeśli poc
                                          > zułaś się urażona - przykro mi, deprecjonowanie Twoich imprez nie było moim cel
                                          > em.


                                          Było nie było - tak zabrzmiało. Moim zdaniem "Z zasady nie urządzam tak licznych imprez" brzmi inaczej.

                                          >
                                          > To tylko Twoje przekonanie Koro, nie mam zamiaru z nim walczyć, skoro tak uważa
                                          > sz.


                                          Udowodniłam Ci to na przykładzie - jesli w jednym towarzystwie masz osobę wybitnie miesozerną (jak moja kolezanka)i wegetarianina NIE DA się dogodzić obu serwując takie samo danie. Wyjściem z tego jest zróżnicowanie dań. Tak samo jest z muzyką np. na weselach. Jeśli pojawia się fan disco polo, miłośnik jazzu i ktoś kochający standardy tp nie ma opcji, bu orkietra garła utworzy, które te wszystkie osoby będą satysfakcjinowac smile Dlatego na ogół gra róznistesmile
                                          >
                                          > > Owszem, ale nierzadko bywa tak, ze w towarzystwie sa osoby, poza gospoda
                                          > rzami,
                                          > > które alkoholu mogą i chciałyby się napić.
                                          >
                                          > Koro, dla mnie i dla moich przyjaciół impreza bezalkoholowa nie stanowi żadnego
                                          > problemu. Być może są i tacy ludzie, dla których brak alkoholu to poważna wada
                                          > przyjęcia, ja jednak nie obracam się w takim towarzystwie.
                                          >
                                          > > Mylisz się Aquosmile wiekszsci z tych potraw moja kolezanka nawet by nie mia
                                          > ła och
                                          > > oty spróbować (no przyznam, że ja tez przynajmniej paru) i jesliby to zro
                                          > biła,
                                          > > to minimalnie i z grzeczności. Ze smakiem z tego zjadłaby moze deser w po
                                          > staci
                                          > > gruszkismile
                                          >
                                          > Hmm no tak, gruszka proponowana przeze mnie akurat nie była deserem.
                                          > Na osoby nie mające ochoty spróbować tego co gospodyni podaje nie mam rady, to
                                          > bardzo nietaktowne.
                                          > Ciekawa jestem natomiast skąd wiedziałaś Koro, że po kolacji tureckiej Twoja ko
                                          > leżanka wyszła głodna, mimo obfitości tego co uważa za podstawę?
                                          >
                                          >
                                          >
                                          >
                                          • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 16:38
                                            kora3 napisała:

                                            > Udowodniłam Ci to na przykładzie - jesli w jednym towarzystwie masz osobę wybi
                                            > tnie miesozerną (jak moja kolezanka)i wegetarianina NIE DA się dogodzić obu ser
                                            > wując takie samo danie.

                                            A ja Ci udowodniłam, że się da. Natomiast mam głębokie przekonanie, że to Twoja "mięsożerna" koleżanka jest osobą niezbyt dobrze wychowaną, komentując spotkania towarzyskie według tego co podali do jedzenia, nie chcąc niektórych potraw nawet tknąć, a na dodatek napychając się na tych na których menu jej odpowiada po czubek aby przypadkiem "nie wyjść lekko głodna"...
                                            • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 17:10
                                              Miła Aquo,. jak na osobę mającą się za bardzo kulturalna, dość przyznam dosadnie wyrażasz się o ludziach, których nie znasz. Moja kolzanka jest całkiem normalna, normalny człowiek jada to,co mu smakuje, a nie cokolwiek, co podadza, by kogoś zadowolić. Robię tak samo smile Podobnie normalny człowiek od tego ma bliskich ludzi, żeby im w 4 oczy móc powiedzieć, że kuchnia turecka mu nie leży, bo się nią nie może najeść tak by zaspokoic głod. Moja kolezanka się nie napycha jak to ordynarnie ujęłas, ale owszem, lubi zjeść i to to, co lubi. Jeśli ktoś idzie na godzine 17 na impreze, o które wiadomo, że będzie jedzenie a obiad jada ok. godz. 14 to moim zdaniem ma prawo być nawet nie lekko, ale dość głodny o godz. 22, szczególnie, gdy jest to osoba, która na co dzień jada treściwe kolacje.
                                              Gdyby kolezanka spodziewała się, że nie będzie nic czym mogłaby zaspokoić głod, to z pewnoscią zjałaby sobie kolację wcześniej w domu, bo na szczęście na jedzeniu oszczedzac nie musi smile Ale nie przewidywała tego, za to słusznie poniekąd przewidywała, że będzie przez jubilatke, a także samych kucharzy zachęcana do jedzenia imprezowego żarcia.
                                              • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 17:27
                                                kora3 napisała:

                                                > normalny człowiek jada to, co mu smakuje, a nie cokolwiek, co podadza

                                                A normalny Polak lubi tylko te piosenki, które zna.
                                                Mylisz Koro mentalność inżyniera Mamonia z zasadami s-v smile

                                                > Moja kolezanka się nie napycha jak
                                                > to ordynarnie ujęłas, ale owszem, lubi zjeść i to to, co lubi.

                                                Cóż Koro, jeśli Twoja koleżanka się nie napycha, tylko lubi treściwie zjeść, jak oględnie ujmujesz odczucia i zwyczaje osoby, którą głód skręca już o 17.00 po zjedzeniu obiadu o 14.00 i co rusz wychodzi głodna z imprezy bo jakoś nigdy nie dostaje tam biedna tego co lubi, tylko zupełnie niejadalne potrawy, do pożerania których jest na dodatek zmuszana i na co się potem skarży, to pozwól, że moje zdanie o normalności tego zjawiska pozostanie zupełnie odmienne od Twego.



                                                • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 17:56
                                                  aqua48 napisała:
                                                  >
                                                  > A normalny Polak lubi tylko te piosenki, które zna.
                                                  > Mylisz Koro mentalność inżyniera Mamonia z zasadami s-v smile


                                                  Nie moja droga, to TY mylisz, dobre wychowanie z wariactwem. smile Człowiek, który je to czego nie lubi, czy nie może jesc a nie jest stanie skrajnego głodu dla zadośćuczynieniu towarzystwa postępuje nie grzecznie, a po wariacku. Jest takie powiedzienie "Dla towarzystwa Cygan się powiesił" - to o czym piszesz jest dobrą ilustracja tego, co ono wyraza.

                                                  >
                                                  > Cóż Koro, jeśli Twoja koleżanka się nie napycha, tylko lubi treściwie zjeść, ja
                                                  > k oględnie ujmujesz odczucia i zwyczaje osoby, którą głód skręca już o 17.00 po
                                                  > zjedzeniu obiadu o 14.00


                                                  Czy Ty masz problem jakiś z liczbami? Jeśli tak, powiedz bez krepacji, rozumiem rozne dysfunkcje. Zachecam, bo napisała, że kolezanka obiad je ok. 14, impreza ZACZEŁA się o 17(!!!) i około 22 kolezanka, dla której nic tam zaspokajającego głod nie było maiła prawo być głodna.

                                                  i co rusz wychodzi głodna z imprezy bo jakoś nigdy ni
                                                  > e dostaje tam biedna tego co lubi, tylko zupełnie niejadalne potrawy,


                                                  Możesz mi wskazać, gdzie wspomniałam bodaj, ze co i rusz? smile Nie, nie wchodz głodna, bo albo WIE, że impreza będzie np. wegetarianska i je w domu posiłek, a na impreie spróbuje sałatek, albo co jest znacznie czestsze ludzie serują bardziej treściwe dania, które jej podchodzą -mięsne.

                                                  do pożera
                                                  > nia których jest na dodatek zmuszana i na co się potem skarży, to pozwól, że mo
                                                  > je zdanie o normalności tego zjawiska pozostanie zupełnie odmienne od Twego.


                                                  No jawiem, ze ty z bliskimi tylko o pogodzie, ale wierz mi, to wcale normalne nie jest smile
                                                  >
                                                  >
                                                  >
                                          • kora3 cd za wczesniej wysłałam :) 20.06.15, 16:48
                                            Aquo - ponowię pytanie, czy nie potrafisz udzielać jasnych odpowiedzi bez złośliwych sugestii wyrażonych w postaci np. tego, że dla Ciebie i twoich znajomych bezalkoholowa impreza nie jest problemem, a skoro dla innych jest pokaźnym to trudno, bo Ty się w takim towarzystwie nie obracasz? Normalnie odpowiedz: potrafię/nie potrafię. Jeśli powiesz, ze nie potrafisz uznam to za dysfunkcję po prostu smile

                                            Tu nie chodzi o to, że dla kogos stanowi to problem, tylko o próbę uzyskania od Ciebie odpowiedzi nie pokazującej skrajności, a sytuację zróżnicowaną. Niekoniecznie u kogos w domu, ale i na koncercie, na spotkaniu klasowym po latach, na pikniku przy jednym stol spotykają się ludzie RÓZNI. Tacy, którzy przyjadą samochodem i z założenia nie piją, tacy, którzy nie pija ze wzgledow zdrowotnych, czy światopoglądowych oraz tacy, którzy chcieliby wypic cos alkoholowego przy tej okazji (co wcale nie oznacza, że nadużywają alkoholu Aquo). Ja nie widzę powodu, dla którego np. moja przyjaciółka ma nie zaserwować wina, którego chętnie napiłaby się jeszcze jedna koleżanka goszcząca u niej i ona sama, bo ja samochodem przyjechałam, albo ja i kolezanka nie możemy się kawy napić, bo druga pani gośc z zasady kawy nie pija. Dla mnie to jest zwyczajnie absurd
                                            • aqua48 Re: cd za wczesniej wysłałam :) 20.06.15, 17:03
                                              kora3 napisała:

                                              > Aquo - ponowię pytanie, czy nie potrafisz udzielać jasnych odpowiedzi bez złośl
                                              > iwych sugestii wyrażonych w postaci np. tego, że dla Ciebie i twoich znajomych
                                              > bezalkoholowa impreza nie jest problemem

                                              No bo nie jest Koro, nie jest. A w innym towarzystwie się nie obracam, zatem problem pijących, którzy muszą się napić (o co zaznaczam - Ty sama spytałaś) jest mi zupełnie obcy. Przypisywanie mi z tego powodu złośliwości jest z Twojej strony złośliwe.

                                              > Tu chodzi o próbę uzyskania od
                                              > Ciebie odpowiedzi nie pokazującej skrajności, a sytuację zróżnicowaną. Niekoni
                                              > ecznie u kogos w domu, ale i na koncercie, na spotkaniu klasowym po latach, na
                                              > pikniku przy jednym stol spotykają się ludzie RÓZNI.

                                              Koro, ale ja nie organizuję spotkań klasowych ani koncertów, ani śniadań po mszy, ani spędów na 40 i więcej osób, ani popijaw dla łaknących alkoholu jak kania dżdżu. Zrozum wreszcie, że pytanie mnie o to co ja bym w takiej sytuacji zrobiła i jak bym rozwiązała problemy, które mi stawiasz mija się z celem. Bo ja takich imprez po prostu bym nie zorganizowała ani takich ludzi nie zapraszała.
                                              Nie wiem też zupełnie dlaczego mieszasz sprawę picia alkoholu z piciem kawy?
                                              To rzeczywiście absurdalne gonienie w piętkę aby tylko jakikolwiek zarzut niegościnności mi uczynić.
                                              • kora3 Re: cd za wczesniej wysłałam :) 20.06.15, 17:25
                                                aqua48 napisała:
                                                >
                                                > No bo nie jest Koro, nie jest. A w innym towarzystwie się nie obracam, zatem pr
                                                > oblem pijących, którzy muszą się napić (o co zaznaczam - Ty sama spytałaś) jest
                                                > mi zupełnie obcy.


                                                Napisze znów bardzo wprost Aquo - kłamiesz smile Nigdzie nie napisałam o ludziach, którzy MUSZA się napić, tylko o takich, którzy na imprezie mieliby na to ochote i mogą smile

                                                Przypisywanie mi z tego powodu złośliwości jest z Twojej str
                                                > ony złośliwe
                                                .

                                                Nieprawda - o czym świadczy to, co napisałam wyżej sad)
                                                >
                                                > Koro, ale ja nie organizuję spotkań klasowych ani koncertów, ani śniadań
                                                > po mszy, ani spędów na 40 i więcej osób, ani popijaw dla łaknących alkoholu ja
                                                > k kania dżdżu.


                                                Znowu zaczynasz Aquo, teraz już wręcz rozpaczliwie smile - nikt nie mówi o osobach łaknących, a osobach, które mają prawo mieć ochotę na drinka, czy piwko, bo np. nie przyjechali autem i nie ogranicza ich w tym zakresie także cos innego niż prowadzenie samochodu: np. problem zdrowotny, ideologiczny czy powiedzmy sobie to jasno - bierny alkoholizm. Takich ludzi jest zdecydowanie najwięcej smile i nie pojmuję dlaczego zorganiowanie innych (samochód), swiatopoglad (jakieś sluby składane ze się pić nie będzie), choroba (alkoholizm czy inna wykluczajaca picie) miałaby tych ludzi ograniczać, gdy dotyczy kogos innego. I pisze to z pozycji kogoś, kto bardzo rzadko pija alkohol, właśnie z przyczyn organizacyjnych, a i też z racji upodobań po prostu. Nie odbieram jako niegrzeczności serwowania i picia alkoholu, gdy ja go pic nie mogę, czy też nie chcę. Wrecz czułabym się źle wiedzac, ze to z mego powodu gospodarze nie podają go innym gościom.

                                                Zrozum wreszcie, że pytanie mnie o to co ja bym w takiej sytuacj
                                                > i zrobiła i jak bym rozwiązała problemy, które mi stawiasz mija się z celem. Bo
                                                > ja takich imprez po prostu bym nie zorganizowała ani takich ludzi nie zaprasza
                                                > ła.


                                                Rozumiem, ze w Towim otoczeniu nie ma ludzi okazjonalnie pijących alkohol?
                                                Bo nie wiem jakich innych ludzi masz na myśli

                                                > Nie wiem też zupełnie dlaczego mieszasz sprawę picia alkoholu z piciem kawy?
                                                > To rzeczywiście absurdalne gonienie w piętkę aby tylko jakikolwiek zarzut niego
                                                > ścinności mi uczynić.


                                                A czym się kawa Aquo rózni tu od alkoholu, bo nie rozumiem? Jeśli nie podajemy czegos, czego ktoś z towarzystwa jesc/pić nie może tylko podajemy wg Twej zasady coś co zjeść mogą (z rózną checia zapewne i smakiem) wszyscy, to kawy w towarzystwie osób jej z założenia nie pijących, czy tez nie mogących pic z przyczyn zdrowortny6ch także nie powinno się podawać wg Twej zasadysmile Szczególnie w obecności tych ostatnich, bo może im zalecieć smakowity dla nich aromat (jak tym dietowiczom od steku), slinka im pocieknie, a tu figa.
                                                • aqua48 Re: cd za wczesniej wysłałam :) 20.06.15, 17:39
                                                  kora3 napisała:

                                                  > Nigdzie nie napisałam o ludziach,
                                                  >którzy MUSZA się napić, tylko o takich, którzy na imprezie mieliby na to ochot
                                                  > e i mogą

                                                  No to na niektórych imprezach się nie napiją. I tyle.

                                                  > Nie odbieram jako niegrzeczności serwowania i picia alkoholu.

                                                  A ja nie odbieram jako niegrzeczności imprez bezalkoholowych, nawet gdy ja mogę alkohol pić.
                                                  No ale jestem w stanie zrozumieć Koro, że dla niektórych być może impreza bez alkoholu, to jak impreza bez góry wieprzowiny..nieudana kompletnie.

                                                  > A czym się kawa Aquo rózni tu od alkoholu, bo nie rozumiem?

                                                  Ekhm..procentami? Nie wiem cóż Ci tu jeszcze wyjaśniać jeśli nie ogarniasz tak prostych spraw Koro..



                                                  • kora3 Re: cd za wczesniej wysłałam :) 20.06.15, 18:35
                                                    Wiesz co? To Ty rozpaczliwie udajesz i nadal starasz się zdyskredytować rozmówce. Rozpaczliwie Ci to wychodzi - wybacz smile

                                                    - -
                                                    Korcia
                                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 15:27
                    Maju, nie czytasz uważnie - tego rodzaju imprezy z założenia urządzamy w lokalach - oboje. Mamy stosunkowo niewielkie mieszkanie (ok. 70 m), ale nawet gdybyśmy mieli duże, albo dom, nie urządzalibyśmy tak licznym imprez w domu.
                    A o dlatego, że naszym zdaniem urodziny czy imieniny sa po to, by pobyć z gośćmi i z nimi się pobawić, a nie non stop być w kuchni, czy donosić dania.
                    Mniejszych spotkań w gronie kilku osób nie uważamy za "impreze" - ot spotkaniesmile i takowe organizujemy w domu, na ogół - bez okazji żadnej. Tylko, że wówczas i ludzi jest mniej i jedzenie jest mniej że tak powiem wyszukane - jedno ciepłe danie, sałatki, deska serów, wędlin, owoce, cos na słodko, napoje + alkohol - tyle. To nie wymaga nieustannego zajmowania się kuchnią i na takie "imprezy" sami przygotowujemy menu
                    • majaa Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 15:47
                      kora3 napisała:

                      > Maju, nie czytasz uważnie - tego rodzaju imprezy z założenia urządzamy w lokal
                      > ach - oboje. Mamy stosunkowo niewielkie mieszkanie (ok. 70 m), ale nawet gdybyś
                      > my mieli duże, albo dom, nie urządzalibyśmy tak licznym imprez w domu.

                      ?? No to nie bardzo rozumiem, dlaczego pytałaś o to Aquę. Można było wywnioskować, że robisz takie imprezy także w mieszkaniu, bo w lokalach to chyba oczywiste jest, że własnego jedzenia się nie podaje.


                      • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 16:37
                        Maju - ponowny apel o uważne czytanie. Pisząc do Aquy zaznaczyłam, ze ja take imprezy urządzam w lokalach, stad przynoszenie do ich swego jedzenia (poza wyjątkami) byłoby mocni nie w porządku. Niemniej skoro Aqua wspomniała, że zawsze na każdej imprezie podaje tylko przez siebie przygotowane menu, to zapytałam, czy mając np. 30-40 gości także trzymałaby się tej zasadysmile
                        Jest możliwe wynajęcie na imprezę TYLKO sali (są takie sale), wiec możliwe jest zorganizoanie tak licznej imprezy ze swoimi jedzeniem
                        • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 19.06.15, 21:20
                          kora3 napisała:

                          > Jest możliwe wynajęcie na imprezę TYLKO sali (są takie sale), wiec możliwe jest
                          > zorganizoanie tak licznej imprezy ze swoimi jedzeniem

                          Koro powtarzam - nie przyszło mi nigdy do głowy aby urządzać imprezę w wynajmowanej sali dla 30-40 osób. To nie moja bajka, zatem dla mnie problem z tym czy ci hipotetyczni goście jedliby moje potrawy, kupne, czy wcale nie istnieje.

      • vi_san Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 11:27
        A z ciekawości, Aquo - nikt w moim domu nie pije kawy, zarówno mąż jak i ja jesteśmy amatorami herbaty, sama robię różne mieszanki... Więc według TWOJEGO pojmowania gościnności zapamiętały kawosz w naszych progach musiałby delektować się białą herbatą jaśminową z nutą macierzanki, mimo, że uważa toto za podłą lurę? No, bo skoro kawa to dla mnie paskudztwo i do ust nie biorę, moi goście muszą się dostosować... No, to ja mam nieco odmienne podejście do gościnności - owszem, na jakąś wymyślną kawę nie bardzo można u mnie liczyć, ale zwykłą, dobrej jakości już tak. Gdy wiem wcześniej o wizycie i znam gust gościa - staram się zaopatrzyć w to, co lubi. Podobnie ze słodyczami - słodyczy jako takich właściwie nikt u nas nie je, więc zawsze mam jakieś "dyżurne" pudełko czekoladek czy ciasteczek [którym nie szkodzi dłuższe przechowywanie, w przeciwieństwie do ciast].
        Identycznie z zapraszaniem np na obiad - jesteśmy zdecydowanie domem mięsożerców. Moja siostra jest wege, od lat. Gdy ma być na obiedzie szykuję zupę na wywarze warzywnym, drugie do wyboru wege i mięsne plus deser dla wszystkich. Nie dlatego, żeby "miała to samo co u siebie w domu", a dlatego, żeby mogła spokojnie zjeść z nami obiad, dostosowany do swoich preferencji, diety i gustu. Liczenie się z gośćmi to, moim zdaniem, podstawowy obowiązek gospodarza.
        • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 11:47
          Wg zasad Aquy Vi jak zrozumiałam powinnaś siostrę zapraszać solo, we. z innymi wege, albo wszystkim podawac danie wege, które przecież jest sycące i bardzo smaczne. Aqua najwyraźniej nie pojmuje, że sa ludzie, którzy czymś bezmięsnym po prostu się nie najedzą. Jasne, nie idziesz do kogoś, żeby jak to Aqua pięknie ujęła "się napychać", ale jeśli kogoś zapraszam na OBIAD, czy KOLACJE, to zakładam, że powinnam uraczyć go czymś, po czym nie będzie najzwyczajniej w swiecie GŁODNY!

          Dla mnie podejście Aquy, o czym jej napisałam w innym poście jest dziwaczeniemsmile w jej pojęciu grzeczne zachowanie gospodarzy jest kwasogenne (dzielenie gości, podawanie potraw wszystkim pod grupę o szczególnych preferencjach) i utrudniające życie gospodarzom i gościom. Tymczasem dla mnie sprawa jest prosta jak drutsmile
          Znając czyjes preferencje odmienne od reszty podaje się tej osobie po prostu inne dania główne - nie w formie papki w psiej misce, tylko równie ładnie podane jak "standardowym" smile ZAWSZE dba się o jakąś różnorodność na stole - poza wędlinami sery, poza sałatkami np. z kurczakiem, także bezmięsne, poza słodyczami "wytrawne" przekąski.
          Nie uznaję też niepodawania alkoholu z racji faktu, że o kimś zaproszonym wiadomo, że go nie pije. Jeśli inni mają ochotę to podaję. Wychodzę z założenia, że na odmienne preferencje czyjes ani ta osoba, ani gospodarze nie powinni zwracać uwagi innych gości.
          Kulinarne czy napitkowe robienie imprezy pod jedna osobę o odmiennych od reszty preferencjach takim niepotrzebnym zwracaniem uwagi jest - wszystko jest bezmięsne, bo Kora jest wege, nikt nie pije, bo Franek jest biernym alkoholikiem, nie ma nic słodkiego, bo Ania jest diabetykiem, nie ma nic smażonego bo wujek Kazio jest po operacji woreczka itd.
          Niepotrzebne, pewnie w dobrej wierze, ale zwracanie uwagi innych na w sumie osobiste sprawy takiego gościa. Albo dla odmiany - izolowanie go. I to wszystko przy zastrzeżeniu, że na imprezę towarzyską z złożenia nie idzie się, by się objadać. smile Dla mnie kosmos ...
          Naprawdę bardzo, ale to bardzo źle bym się czula, gdyby mnie tak traktowano sad Nie chciałabym za nic, żeby moja siostra np. goszcząc mnie u siebie izolowała mnie od mojej mamy - wybitnie mięsożernej i sama miesązerną będąc jako i jej mąż i mój partner podawała na takiej wyizolowanej imprezie wszystkim wegedanie. To jakiś koszmar ...
          • vi_san Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 12:04
            Zasadniczo zgadzam się z tobą, poza jednym: jeśli wiem, że ktoś z gości jest np niedługo po leczeniu alkoholowym i zwróci się z prośbą, by procentów na stole nie było - nie podam na stół ani wina, ani piwa. To wyjątkowa sytuacja, o tyle odmienna od diabetyka czy kogoś na diecie, że nałóg bywa silniejszy i jeśli ktoś ma odwagę powiedzieć i poprosić, by mu "nie stawiać pokusy" uważam, że należy to uszanować. Poza tym - pełna zgoda. Selekcjonowanie gości i urządzanie czterech imprez dla czterech par [przykładowo: urodziny dziecka, zaproszeni dwa komplety dziadków, chrzestny z żoną, chrzestna z mężem = cztery imprezy, bo jedna babcia nie je słodyczy z powodu cukrzycy, druga nie je owoców, bo jej szkodzą, chrzestny nie pije alkoholu, a chrzestna jest weganką]? Kosmos i utrudnianie sobie życia! Jakby nie można było podać czegoś bez cukru [dla jednej babci], bez owoców [dla drugiej] bez produktów odzwierzęcych [dla chrzestnej] i zrezygnować z alkoholu [dla chrzestnego]... Plus uważam za wyjątkowo nietaktowne domaganie się, by goście dzieli gust gospodarzy ["nie podam czegoś co uważam za paskudztwo"] - ja nie lubię kawy czyli moi goście MUSZĄ pić herbatę? No, moi nie. big_grin
            • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 12:43
              Vi - sytuacja, w której ktoś PROSI jest zupełnie odmienna od takiej, gdy nie prosi, czy nawet nie sugeruje, a gospodarz decyduje za niego i innych, że "procentów" nie będzie.
              Osobiście uważam, że taka osoba no nie powinna prosić, ani sugerować - powinna wprost powiedzieć, że z racji nałogu nie da razy być na imprezie z alkoholem. I wówczas gospodarz może rozważyć 2 opcje - rezygnację z alkoholu (czasem b. łatwe z uwagi na charakter imprezy, a czasem nie - bezalkoholowe wesele pod jedna uzalezniona osobę to raczej kosmos, chyba, że uzależniony jest pan młody np.), albo zaproszenie uzależnionego w innym terminie, na bardziej kameralną impreze bezalkoholową. To jest jednak sytuacja wyjatkowa mimo wszystko.
              Sama znam kilku niepijących alkoholików, którzy nie tylko bywają na imprezach z alkoholem, al. bywają też delegowani do jego zakupu - serio. To jest okazanie takiej osobie zaufania, wiary w to, że nie będzie pić. Oczywiscie możliwe tylko na etapie, kiedy ta wiara i zaufanie są uzasadnione i gdy chodzi o osobę bliską.
              Niemniej izolowanie niepijącego alkoholika, czy też urządzanie imprez "pod niego" bez alkoholu nie jest wcale ukłonem wobec niego. Niepijacy alkoholik MUSI nauczyć się zyć w swiecie, w którym ci którzy mogą i chcą, alkohol piją i zaakceptować fakt, że on nie może pić - już nigdy, nawet naparstka czy syropu z alkoholem. To jest czesc terapii antyalkoholowej na pewnym oczywiście jej etapie. Inaczej bierny alkoholizm musiałby oznaczać przebwyanie stale na oddziale zamkniętym, albo w domu, rezygnację z pracy nierzadko, czy jakichkolwiek spotkań towarzyskich planowanych, czy nieplanowanych (np. idzie sobie taki bierny alkoholik ulica, a tu znajomi - bynajmniej nie alkoholicy przy piwku w ogródku siedzą).
              Takie sytuacje sa dla biernego alkoholika, na pewnym etapie rzecz jasna, sprawdzianem i zwycięstwem. Nie sztuka bowiem nie pić na imprezie np. w przedszkolu, gdzie nie ma alkoholu, sztuką jest nie pic (dla alkoholika rzecz jasna) tam, gdzie alkohol jest dostępny.
              To jest dokładnie tak samo, jak diabetyk musi zaakceptować fakt, że pewnych rzeczy już jesc nie będzie mogl po prostu nigdy. Z tym ze w przypadku uzależnienia to trudniejsze, choć znam diabetyka, który po kryjomu jada słodycze doskonale wiedzac, że może się to dlań źle skończyć.

              Tak czy owak - jeśli jest prosba, sugestia - to ok - należy wziąć pod uwagę. Ale samowolne traktowanie alkoholika jako takiego, który jak zobaczy alkohol to zaraz się rzuci - jest niegrzeczne i anty w stosunku do efektów terapii. A już rezygnacja z alkoholu, bo ktoś autem przyjechał, albo zwyczajnie w tym dniu nie ma ochoty to jeszcze większy kosmos dla mnie na imprezie
        • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 15:06
          vi_san napisała:

          > A z ciekawości, Aquo - nikt w moim domu nie pije kawy, zarówno mąż jak i ja jes
          > teśmy amatorami herbaty, sama robię różne mieszanki... Więc według TWOJEGO pojm
          > owania gościnności zapamiętały kawosz w naszych progach musiałby delektować się
          > białą herbatą jaśminową z nutą macierzanki, mimo, że uważa toto za podłą lurę?

          Wiesz Vi, bedąc z wizytą w domu zapamiętałych herbaciarzy, którzy kawę trzymają "dla gości" jedynie sami jej nie pijąc, to ja z obawy przed otrzymaniem zwietrzałej lury, zamiast dobrego naparu sama wybrałabym herbatę.



          • vi_san Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 15:47
            Jakoś tak się składa, że większość naszych gości to kawosze - więc nie serwuję zwietrzałej lury. Natomiast nie uważam za grzeczne narzucanie gościom własnych gustów. JA kawy nie lubię, ale jakoś tak się składa, że wiele osobom smakuje - nie uważam, żeby było "w porządku" narzucanie im mojego gustu.
            • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 15:53
              vi_san napisała:

              > Jakoś tak się składa, że większość naszych gości to kawosze - więc nie serwuję
              > zwietrzałej lury. Natomiast nie uważam za grzeczne narzucanie gościom własnych
              > gustów.

              Ja nie narzucam swoich gustów gospodarzom i nie oczekuję, że się do nich będą stosowali. Kawy spokojnie mogę się napić gdzie indziej niż w domu herbaciarzy, a alkoholu poza domem alkoholika.
              Nie muszę też wyjść z proszonego obiadu, czy kolacji najedzona po uszy.
              • vi_san Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 16:26
                Nie narzucasz swoich gustów gospodarzom, tylko gościom. Bo nie jest dla ciebie istotne, co goście lubią, a tylko i wyłącznie, że ty to uważasz za paskudztwo i nie podasz bo nie. I nie mam na myśli oczekiwań jakichś egzotycznych, ale całkiem zwyczajne. Ktoś lubi kawę rozpuszczalną z mlekiem? Nie, bo Aqua uznaje, że to paskudztwo, więc takie świństwa to nie u niej w domu! Ktoś lubi aromatyzowane herbaty? Fora ze dwora! Aqua nie lubi i nie ma szans, by podała! Bo Aqua wie lepiej! I gość ma się dostosować, albo wynosić...
                "Czy ta kwoka, proszę pana, była dobrze wychowana?" wink
                  • vi_san Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 17:56
                    Więc to nie ty napisałaś "dawanie otrzymanego od kogoś innego nietrafionego prezentu jest równie niewłaściwe jak dawanie na zasadzie: "aaa, wieki temu dostałam od cioci Jadzi, weź, może ci się przyda, a jak nie to dasz komuś innemu", a częstowanie moich gości czymś co uważam osobiście za paskudne tym bardziej", "oczekiwać, że gospodarze podadzą coś czego nie gotują, zatem nie są w tej potrawie wyspecjalizowani oraz to czego sami na pewno nie tkną - byłoby to kuriozalne i właśnie mocno niekulturalne", "Gdybym wybierała menu dla wszystkich jednakowe oczywiście, że kierowałabym się swoim smakiem i swoimi upodobaniami"? A to sorry, zgłoś administracji trolla, który się pod ciebie podszywa! Nie poczęstujesz czymś co uważasz, za paskudne, wybierając menu kieruję się SWOIM smakiem i SWOIMI upodobaniami... No, sorry, Aquo, ale wniosek prosty: jeśli gość nie wypracował w sobie doskonałości twoich gustów i smaków - tym gorzej dla niego! TY lubisz kawę, gorzką i czarną, więc herbaciarze mają pić kawę, bo ty herbaty nie lubisz. A ci, co wolą z cukrem i mlekiem? No, cukier miewasz, bo wspominałaś, że pieczesz, ale mleczko? Łaskawie zostanie im darowany grzech nielubienia tego co ty? To wynika wyłącznie z twoich wpisów - że tylko i wyłącznie ty decydujesz co podać [co jest zrozumiałe, jesteś wszak gospodynią], ale już to, że przy tym kierujesz się wyłącznie swoim gustem i smakiem - już trąci potężnym egocentryzmem i zdecydowanie nie jest zgodne z sv...
                    • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 18:19
                      vi_san napisała:

                      > Nie poczęstujesz
                      > czymś co uważasz, za paskudne, wybierając menu kieruję się SWOIM smakiem i SWO
                      > IMI upodobaniami... No, sorry, Aquo, ale wniosek prosty

                      Zbyt proste wnioski wyciągasz Vi...

                      Kieruję się w moim domu swoim gustem, nie cudzym. To oczywiste. I tak, nie podam komuś czegoś co uważam za paskudne. Nie widzę w tym nic uchybiającego zasadom s-v. Wręcz przeciwnie, dla moich gości wybieram najlepsze według mnie potrawy i poczęstunek. Nie podaję też całego restauracyjno-kawiarnianego asortymentu, bo nie prowadzę kawiarni i gość odwiedzający mnie zdaje sobie z tego sprawę i nie prosi o kartę dań ani napojów. Być może u Ciebie jest inaczej, mogę wyrazić jedynie podziw jeśli posiadasz w domu zaopatrzenie palarni kawy i składu herbat. No chyba, że z oszczędności częstujesz przybyłych tym co dostajesz, a czego sama nie zużyjesz, co dla mnie akurat byłoby brakiem szacunku dla gości.
                      Nie kupuję też, nie używam i nie podam moim gościom coli ani innych napojów tego typu, muszą zadowolić się wodą i /lub sokiem, z napojów chłodzących. Mleczko do kawy jak i cukier mam (owszem pisałam, że nie posiadam słodzików ani stewii), nie wiem dlaczego uczepiłaś się tego problemu jak rzep.
                      I nie wiem skąd Ci się wzięły wyrażenia typu: "fora ze dwora, gość ma się dostosować albo wynosić", bo jako żywo w moich postach, ani wobec moich gości ich nie używam. Nie przenoś na mnie swoich zwyczajów bardzo proszę, ani nie dopisuj do moich wypowiedzi tego co Ci się jedynie WYDAJE.
                      • vi_san Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 20:24
                        Pominę tutaj milczeniem argumenty ad personam, czy uwagi o rzekomo "moich zwyczajach" jako na tyle odbiegające od kanonów kultury, że trudno polemizować.
                        Nie. Nie dysponuję szerokim menu restauracyjno - kawiarnianym na co dzień. Ale mam w domu niezłą kawę ["zwykłą" i instant], zawsze jakiś drobiazg do tejże kawy. Fakt - ze względu na mój gust i moje preferencje - herbat na ogół jest wybór szeroki. Ale kawa jest też, mimo, że dla mnie to "paskudztwo", którego do ust nie biorę. No, ja nie biorę, ale wiele osób lubi, więc nie widzę powodów, by zapamiętałych kawoszy "zmuszać" do opijania się herbatą, dlatego, że JA wolę herbatę. Chyba nikt normalny nie miewa w domu pełnego dostępnego na rynku asortymentu napojów, bo musiałby mieszkać w hangarze czy innym magazynie, a nie przeciętnym mieszkaniu! I za normalne uważam pytanie do gościa "Czego się napijesz? Jest kawa, herbata, kakao, czekolada [...], z zimnych woda mineralna gazowana, sok pomarańczowy, mleko."
                        Tyle, że ja na przykład nie wyobrażam sobie ustalania menu wyłącznie pod kątem SWOJEGO gustu. Jeśli umawiam się z kimś na konkretny posiłek [np. obiad] i wiem o jakichś jego preferencjach - jest dla mnie oczywistym, że menu dostosuję do gości [przykład mojej wege siostry]. Na większych imprezach, gdzie menu jest, siłą rzeczy, bardziej zróżnicowane - też: przykładowo jeśli jedną zupą jest krem z soczewicy z mlekiem kokosowym, to drugą raczej wybiorę klasyczną, jak rosół czy borowikowa. Jeśli jedno danie główne to dziczyzna w sosie kurkowym, niech obok staną devolay i gulasz z dyni, fasolki i jarmużu. I nie ma dla mnie znaczenia, że JA wolę rosół i devolaya - zakładam, że są tacy, którzy wolą coś innego. A taką fanaberię prezentuję, że chcę, żeby moi goście byli zadowoleni zarówno z panującego nastroju, dobranego towarzystwa, nakrycia stołu jak i smaku oraz wyboru zaoferowanych dań. Kaprys taki. Jakby mi gospodyni powiedziała "JA ustalam zasady i JA nie lubię herbaty i takiego paskudztwa nie podam" to zapewne bez polemiki wypiłabym podaną kawę, grzecznie się pożegnała i... Na pewno nigdy więcej nie przyszła. Bo takie zachowanie nijak się ma do gościnności, serdeczności i sv.
                        • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 22:37
                          Ależ Vi to co piszesz to sa oczywistości smile Aqua się teraz wykreca, bo napisała co napisałasmile
                          Podaje to co sama lubi, na gusta gości nie zwraca uwagi i czesc. Ma takie prawo, ale nie rozumiem dlaczego uważa to za megagrzeczne i w dodatku wymysla jakieś głupoty o skladach herbat i palarniach kawy smile, byle zmusic do tłumaczenia się, że się nie jest wielbłądem i odsunąć temat od tego, co napisała smile

                          Wg mnie dobry gospodarz liczy się z gustami gości i podaje zróżnicowane menu zamiast dobierać gości z klucza co kto może jesc. Z drugiej strony Aqua twierdzi, że goszcząc wegetarianina całe menu podałaby bezmięsne (u licha, dlaczego???) pod takiego gościa, nie bacząc na miesozrców. To mi się kupy nie trzyma zwyczajnie.

                          Co innego impreza ze tak powiem "branżowa" - np. pokaz sztuk wegekulinarnej, czy popisowe danie z dziczyzny upolowanej przez pana domu. Tu goście wiedzą czego się spodziewać - będzie bezmięsne jedzienie, albo jak w 2 przypadku mięsne, a bezmięsnych należy spodziewać się ewentualnie sałatek, czy surówek, no i deseru. I Ok - bo sprawa jest jasna i klarowna. Ale na normalnym przyjęciu nie będącym z założenia prezentacją z założenia sztuki kulinarnej należy zadbac o różnorodność.
                      • vi_san Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 23:32
                        Skoro podajesz gościom to co TY uważasz za najlepsze [i oni sami mają guzik do powiedzenia] co w sytuacji, kiedy np. podasz ulubioną przez twoich domowników i ciebie zupę owocowa z makaronem komuś, kto nie znosi "kompotu na ciepło [ja tak mam, na sam widok mam odruch wymiotny, wspomnienie z przedszkola zapewne]? Taki gość, będąc dobrze wychowany, przełknie zapewne kilka łyżek znienawidzonego "paskudztwa" [które ty uważasz za coś najlepszego] i będzie się modlił, żebyś na danie główne podała coś jadalnego... Ale o co mu może chodzić? Przecież według CIEBIE podałaś pyszności? To usiłuje ci uświadomić, nie wszyscy mają taki sam gust, taki sam smak. Ustalając więc menu gospodyni NIE MOŻE kierować się wyłącznie SWOIMI upodobaniami i SWOIM gustem. Bo powinna uwzględniać gusta i smaki zaproszonych gości. Dla przykładu: czas jakiś temu na 7 urodzinach synka kuzynki [na imprezie dla kolegów z klasy!] podano jako "clou" imprezy obrzydliwy tort w kształcie żółwia ninja czy innego ohydztwa, z lukrem w kolorze zgniłej zieleni... Na imprezie dla rodziny tort był bezowo - truskawkowy. Czy sądzisz, że matce chłopca podobał się ów zielonkawy odcień lukru? Że sama wybrałaby biszkopt przekładany marcepanem i nutellą? Jakoś nie mam wątpliwości, że nie. Ale goście [banda siedmioletnich terrorystów] byli tortem żółwiowym zachwyceni! I o to chodzi.
                        • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 22.06.15, 08:46
                          Vi - ale to co piszesz to kolejna oczywistość, której nie pojmowałaby tylko osoba, która zwyczajnie pojąc - nie chce.
                          Ludzie nawet nie mający jakichś ograniczeń kulinarnych - w sensie diety z tego czy innego powodu - najzwyczajniej w swiecie niektórych potraw nie lubią. Albo nie lubia określonej ze tak powiem "aranżacji" potraw np. na słodko (sałatki, mizeria) czy też na ostro (sporo ostrych ziół, chili itd.). Takich przykładów można podać multum i czasem dotyczą bardzo popularnych potraw czy dodatków do nich, jak np. ziemniaki.
                          To działa nawet w obrębie jednej rodziny smile Np. w mojej tak to działało. Wyłączywszy mnie, jako wege i antysłodoczową pozostawała moja mama, mój tata i moja siostra. No i tak smile: mama i siostra są mięsożerne smile - dla nich posiłek to jest coś mięsnego, bezmięsne potrawy to sa przekąski, przegryzki, przystawki- jak sobie nazwiesz. smile Zjedzą, ale mowy niema b tym zaspokoiły głod, bo mają inny metabolizm - nawet góra surówki nie jest w stanie ich nasycić, a co stakiego jak np. ruskie pierogi (czy tam z kapustą) to jest wg nich obu "zapychacz", można tego zjeść 2 gora 3 sztuki. Dla obu obowiązkową przystawką jest zupa- bez niej nie ma obiadu smile. Tymczasem mój tato owszem zjadł mięsną potrawe, ale równie dobrze najadł się np. naleśnikami z serem, pierogami z nadzieniem bezmięsnym, nie lubił tez specjalnie jako i ja - ziemniaków poza plackami ziemniaczanymismile. Nie jadał tez zup, a o ile, to zupe podobnie jak ja traktował jako posiłek, a nie przystawkę i jeśli już zupę zjadł, to nim zjadał drugie danie musiało upłynąć dość sporo czasu. Nie znosił ciast z czekoladą i kremem - tort to było dla mego ojca coś totalnie niejadalnego smile. Podobnie jest z moja mamą - nigdy nie lubiła ciast zawierających kremy. Natomiast oboje jedli ciasta z dodatkiem owoców, np. szarlotkę, truskawkowe, czereśniowe, wiśniowe np. z galaretką. Za to moja siostra lubi ciasta z dodatkiem kremu - mazurki, karpatki, torty - nie, ze innego nie ruszy, ale takie wg niej - najlepszesmile Zarówno mama nadal je, jak i tata jadal chętnie galaretke - potrawkę szczególnie z drobiu. Moja siostra w życiu spróbowała tego raz (ja nigdy smile) i na tym się skończyło, na jednym kęsie smile - nigdy w życiu już tego nie ruszyła smile, za to mój tato raz jeden w życiu namawiany spróbował tatara - skończyło się na tym razie, a tymczasem tatar to ulubiona przystawka mojej siostry. Która z kolei jakkolwiek lubi łososia nie mogła pojąć, jak możemy z ojcem jesć SUROWĄ rybę smile. Mo9j tato bardzo lubił lody, którymi zajada się moja siostra. Robili sobie domowe wymyślając różne cuda, tymczasem moja matka (o mnie nie wspominając) chyba nigdy w zyciu (może w dzieciństwe?) nie kupiła sobie lodasmile Nie lubi lodów wcale, nawet niewielki ich dodatek uważa za "zepsucie" np. szarlotki na ciepło smile
                          Jedna, niezbyt liczna rodzina z której w dodatku z racji moich obyczajów żywieniowych wyłączyłam siebie - zatem 3 osoby, no do pewnego momentu mieszkające razem, a tak rozne gusta kulinarne smile
                          A cóż tu mówić o szerszym gronie ludzi smile
                          Dlatego owszem, ja uważam, ze jeśli ktoś nie umie wznieść się ponad swe gusta zapraszając gości, to lepiej zrobi zapraszając ich o restauracji, gdzie sami sobie wybiorą z karty co im pasuje na danie głownie i przystawkę. Przyjęcie to nie konkurs kulinarny, ma być smacznie dla gości, a smak to kwestia GUSTU, a o tymże to już starożytni wiedzieli, że się nie dyskutuje smile
                        • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 22.06.15, 11:08
                          vi_san napisała:

                          > Skoro podajesz gościom to co TY uważasz za najlepsze [i oni sami mają guzik do
                          > powiedzenia] co w sytuacji, kiedy np. podasz ulubioną przez twoich domowników i
                          > ciebie zupę owocowa z makaronem komuś, kto nie znosi "kompotu na ciepło

                          Wyobraź sobie, że BIORĘ pod uwagę upodobania moich gości i w związku z tym zapraszam razem osoby, które mają je podobne, np dietetyczne. O czym pisałam wyżej, tylko jakoś skupiając się na wymyślonych przez siebie i nie mających miejsca w rzeczywistości sytuacjach jak np. brak mleka do kawy nie zauważasz.

                          Jeśli chodzi o zupę owocową z makronem to również jej nie jadam i uważam za paskudztwo wobec tego smakosz takowej u mnie jej po prostu nie dostanie.

                          Ciekawi mnie natomiast czy Ty nie jadając takiej zupy podajesz ją na wszystkich swoich przyjęciach? Czy wybierasz raczej potrawy które sama też zjesz chętnie lubisz i przygotowujesz je z przyjemnością i wprawą? Bo dla mnie przygotowywanie na przyjęcie paskudnych dla gospodarza potraw tylko dlatego że lubią je i jadają na co dzień goście jest kuriozalne. Nie idę też do kogoś aby jeść tam moje ulubione potrawy, które sobie doskonale sama przyrządzę w domu, tylko żeby skosztować tego co lubi i umie zrobić gospodarz. Choćby to była potrawa, której nie znam i dotąd nie jadłam.
                          Czy konsultujesz Vi menu przyjęcia z każdym swoim gościem, pytając go troskliwie i ciepło co by zjadł w sobotę u Ciebie i aby nie wolałby ruskich pierogów zamiast tych z kapustą i dla każdego podajesz osobne potrawy zgodne z jego zachciankami? Bo z dziesięciu gości każdy ma ochotę na inną swoją ulubioną zupę i inny deser? Czy też aby zapraszając na przyjęcie NARZUCASZ gościom swój wybór, smak i gust?


                          • vi_san Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 22.06.15, 19:20
                            I to ja [zapewne zhakowawszy twoje konto] napisałam, że wybierając menu kieruję się SWOIM smakiem i SWOIMI upodobaniami? Coś może zdecyduj, bo jak na razie to raz piszesz, że kierujesz się wyłącznie własnym gustem, to znów, że liczysz się ze zdaniem gości...
                            Pozostałe argumenty tak bezsensowne, że trudno komentować. Otóż, nie, nie pytam każdego z osobna czego by sobie życzył i nie przygotowuję dziesięciu różnych zup. Natomiast staram się, by menu było na tyle zróżnicowane, by każdy mógł znaleźć coś dobrego. Nawet jeśli oznacza to gotowanie nie tylko i wyłącznie MOICH ulubionych potraw.
                            A na marginesie - poza kilkoma potrawami "mistrzowskimi" mam bardzo szeroki wachlarz możliwości kulinarnych, więc moi goście idąc do mnie wiedzą, że nie dostaną zawsze identycznej sałatki jarzynowej. tongue_out
            • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 16:27
              Bardzo dobrze uważasz Vi. A ja się zastanawiam jak niekulturalna byłaby osoba, która komuś proponowałaby zwietrzałą kawę i jakos nie umiem Ciebie sobie z nią utożsamić smile Pomijając, że kawy nie przechowuje się w nieszczelnych pojemnikach (tak samo, jak herbaty zresztą), to nawet osoba, która kawy nie pije, ale czestuje nia gości wie, że w domu, gdzie poza domownikami w tygodniu pare osob się przewinie kawa nie ma fizycznej możliwość zwietrzeć (prawodłowo przechowywana)
    • kora3 Zapytanie do Aquy - serio 20.06.15, 20:11
      Aquo, zastanawiam się jak rozwiązałabyś następująca hipoteczną sytuację: jesteś matką dziecka (załóżmy ok. 5 -3 lat), które obchodzi urodziny. Żeby nie komplikować - załóżmy, że przewidziałaś je jako urodzinowy podwieczorek. Znów dla uproszczenia załóżmy, że zapraszasz nań tylko chrzestnych dziecka i powiedzmy dziadków. Upodobania wszystkich w kwestii kulinariów - znasz. Masz zamiar podać przede wszystkim tort, czy też ciasto swej roboty, może bez tortu, ale w każdym razie na słodko. Poza tym standard - kawa, herbata, soki, woda, owoce. Alkoholu nie - bo impreza dziecięcia, ten problem zatem odpada.
      No i na przykład wiesz, że chrzestna dziecka od pół roku nie je żadnych słodyczy, nawet najmniej słodkich ciast. Co robisz?
      a) nie podajesz słodkości wcale "pod chrzestną" tylko np. jakiś wypiek na wytrawno nie bacząc na gusta innych i dziecka
      b) podajesz słodkości dla reszty poza chrzestną a dla niej przygotowujesz jakąś stosowną wytrawną przekąskę
      c) rozdzielasz gości chrzestną z jej mezem (uwielbiającym słodycze np.) zapraszając na inny dzień i przygotowując coś na wytrawno dla dziecka, Was, chrzestnej i jej meza.

      I druga scenka hipotetyczna w tej scenerii ze tak powiem. Wszystkie znane Ci zaproszone osoby jadają słodycze. Jednakowoż chrzestny dziecka dał ci do zrozumienia, że od pewnego czasu jest z kims związany i chętnie poznałby Was z tą osobą. Zapraszacie go zatem z os. tow. Okazuje się, że narzeczona chrzestnego nie jada słodyczy. Co robisz?
      a) znikasz w stosownym momencie na 10 min. przygotpowujesz koreczki z sera, oliwek i papryki oraz kupne krakersy z pastą łososiową (np.)
      b) zabierasz ze stołu przygotowane ciasto a płaczącemu dziecku szepczesz, że zje potem
      c) dajesz chrzestnemu i jego partnerce do zrozumienia, ze zachowali się wysoce nie na miejscu nie informując o odmiennych gustach pani

      Pytam zupełnie serio - jak radzisz sobie w sytuacjach, gdy grono gości, których masz rozdzielić jest b. male a hierarchia gości równa (jak tu - chrzestni dziecka) oraz co robisz, czy też myslisz, ze zrobiłbyś w sytuacji zaskoczenia
      • aqua48 Odpowiedź Korze - serio 21.06.15, 09:54
        kora3 napisała:

        > Aquo, zastanawiam się jak rozwiązałabyś następująca hipoteczną sytuację

        Koro rozwiązywanie Twoich hipotetycznych sytuacji skutkuje dla mnie albo inwektywami z Twojej strony i absurdalnymi zarzutami np. że kłamię, nie potrafię udzielać jasnych odpowiedzi, lub że są one rozpaczliwe, a jeśli nie masz nic innego do powiedzenia żeby zdyskredytować moje zdanie piszesz że jest żałosne.

        Ciekawi mnie dlaczego wobec tego ciągle zadajesz mi podobne zadania do rozwiązania. Zwłaszcza, że rozwiązania są proste jak drut.

        > No i na przykład wiesz, że chrzestna dziecka od pół roku nie je żadnych słodyc
        > zy, nawet najmniej słodkich ciast. Co robisz?

        Zapraszam ją osobno na imprezę z potrawami wytrawnymi? tak trudno na to wpaść Koro?

        > I druga scenka hipotetyczna. Wszystkie znane Ci za
        > proszone osoby jadają słodycze. Jednakowoż chrzestny dziecka dał ci do zrozumie
        > nia, że od pewnego czasu jest z kims związany i chętnie poznałby Was z tą osobą.
        > Zapraszacie go zatem z os. tow.

        Koro, podstawa - po raz pierwszy zapraszam osobę dotąd nieznaną na poznanie jej OSOBNO, na krótką wizytę właśnie zapoznawczą z osoba wprowadzającą, a nie na przyjęcie z całym doskonale znającym się towarzystwem. To znakomicie pozwala uniknąć towarzyskich wpadek i gaf.
        Poza tym jeśli ktoś czego unika to jestem uprzedzona wcześniej przez przyprowadzającego tę osobę. "Czy mogę ci przedstawić w piątek Kasię? Nie rób tylko nic słodkiego bo ona się odchudza i słodyczy nie jada". Albo - nie przygotowuj talerza wędlin bo jest wege. Wpadniemy tylko na kawę, bo wcześniej idziemy na obiad do jej rodziców. I po sprawie.
        Moim zdaniem tego wymaga podstawowy szacunek do gospodarza.




        • kora3 Dzięki Aquo + moje refleksje na temat:) 21.06.15, 10:55
          aqua48 napisała:

          a żeby zdyskredytować moje zdanie piszesz że jest żałosne.


          Nie pisałam, że Twoje zdanie jest żałosne, tylko Twoje kłamstwa na temat moich wypowiedzi - rozpaczliwe.

          Natomiast co do odpowiedzi w tym watku - coż, dziękuję za jej udzielenie, wierze, że dla mnie rozwiązania nie do przyjęcia. I nie, nic w tym złego, że by jasność była, ale ..No przepraszam, ale dla mnie zrobienie trzech imprez urodzinowych dziecka dla w sumie w porywach 8 osób gości (dziadkowie 4+ chrzestni z os. tow. -4), bo ktoś ciastek nie je, albo może nie jesc i trzeba go zaprosić na imreze "wstępną" byłoby po prostu z całym szacunkiem dla Ciebie ale dziwaczeniem smile Dla mnie to nie są proste rozwiązania, to sa rowiazania możliwie najbardziej komplikujące sytuacje i "kwasogenne".
          A to dlatego, że rozdzielasz gości równych co do statusu - przede wszystkim. Co innego zrobić jedne imieniny dla znajomych z pracy, a drugie np. dla rodziny - ok taki podział jeszcze jest do przyjęcia - ktoś nie lubi, nie umie , nie chce organizować większej imprezy, nie chce, nie czuje potrzeby integrować swej rodziny ze współpracownikami (np.) - robi 2 niezależne imprezy i ok - i tak ci ludzie się nie znają, a nawet jeśli, to podział jest naturalny - współpracownicy i rodzina.
          Ale rozdzielić chrzestnych dziecka z racji diety jednego z nich to dla mnie masakra. Zastanawiam się, jakbym się poczuła na miejscu kogoś tak potraktowanego - dowiedziawszy się, że dziadkowie dziecka i chrzestny drugi gościli wcześniej/będą gościć później na urodzinach dziecka, a ja zostałam "wyróżniona" samotnym zaproszeniem (no z os. tow.) - z pewnością kiepsko bym się poczułasad i myślę, że każdy - no chyba, że byłby z pozostałymi gośćmi skonfliktowany, to owszem miałoby to sens. W innym przypadku kazda osoba z mózgiem zaczęłaby się zastanawiać dlaczego jest izolowana i bardzo niewykluczone, że kompletnie nie wpadłaby na to, że rzecz w jego dieciesad
          A wszystko to przez przewrażliwienie (przepraszam) gospodyni, która zamiast po prostu zaoferować cosik niesłodkiego (wypiek, inną przekąskę), czym mogłaby się niesłodyczowa osoba poczęstować, a i może i kto inny z checią robi taką ekwilibrystykę z dzieleniem gości i sondażami. smile

          Pisałam kiedyś już na tym forum - że podawanie na dowolnym spotkaniu typu"kawa" (czyli z założenia podwieczorkowym) TYLKO słodyczy jest nietaktowne. Podniosły się głosy oburzenia, ale tak jest i o tym pisali już znawcy SV przedwojenni, kiedy to "herbatki", czyli krótkie niezobowiązujące wizyty w porze wlasnie podwieczorkowej były bardzo popularnym sposobem na podtrzymywanie kontaktów towarzyskich w formie niesztywnej, mniej oficjalnej.

          Sama słusznie poniekąd zauważasz, że na spotkanie towarzyskie nie idzie się najeśćsmile no i dodam, że nie słuzy ono też prezentacji swych talentów kulinarnych przez gospodarzy. Jedzenie czy picie jest pobocznym wątkiem spotkania czy to z okazji konkretnej, czy bez niej. Zatem celebrowanie podawania np. tortu czy ciasta (przykładowo) byłoby niegrzeczne. Czy to w domu gospodarza, czy w lokalu naprawdę wystarczy powiedzieć "nie, dzięki" i zaden grzeczny gospodarz, czy kelner nie zacheca ponownie. W kulturalnym towarzystwie nikt też nie zwraca uwagi, że ktoś podziękował za dowolne danie.

          Nie wiem zatem jaki to w ogóle problem poza słodkosciami przygotować coś "wytrawnego" dla z zasady niejedzących słodyczy oraz także, co niebagatelne - dla nie chcących ich jesc w danym momencie.
          I tu się pojawia wazna wg mnie, a całkowicie przez Ciebie pominięta kwestia. Mianowicie przedstawiasz się jako osoba, której nie można zaskoczyćsmile Ok - wyjaśniłaś, że osobę spoza dotychczasowego towarzystwa (jak tu nową partnerkę chrzestnego np.) mając zamiar zaprosic na rodzinną imprezę najpierw zaprosiłabyś na "wstępny wywiad" no i oczekiwała, że osoba wprowadzająca ją w towarzystwo (w tym przypadku chrzestny) udzieli ci informacji o ewentualnie odmiennych preferencjach kulinarnych takiej osoby. No jest to jakiś sposób, choć zakładam, że taki ktoś jak w tym przypadku chrzestny może o tym zapomnieć przykładowo, no ale jeśli jesteś z nim blisko to możesz zwyczajnie zapytać...Ok.

          Jednak moim zdaniem są w zżyci sytuacje, których zwyczajnie NIE PRZEWIDZISZ smile Nawet Tysmile Np. ktoś zawsze chętnie je np. ciasta Twoje, ba - zachwyca się, zapraszasz z radością takowego osobnika i zonk, odmawia ciasta. Dlaczego? Ano przyczyny mogą być banalnie proste:
          - właśnie od 2 dni jest na diecie
          - właśnie od wczoraj ma niestrawność
          - podczas ostatnich badań wyszedł mu za duzy nieco cukier, skierowano go na ponowne, ALE zaznaczono, żeby dzień przed badaniami nie jadł słodyczy, a badanie jutro
          oraz caly szereg możliwych innych przyczyn.

          Oczekujesz, że ktoś Cię uprzedzi o swoich czy wprowadzanej przez siebie w towarzystwo osoby preferencjach. No ok - ale chyba nie oczekujesz, że ktoś Ci zadzwoni z informacją, że z przeproszeniem ma rozwolnienie smile i będzie musiał zrezygnować np. z ciasta, albo ma następnego dnia badania, albo coś podobnego. A jeśli oczekujesz, no to znów - dziwaczysz.

          Ludzie poza przyjęciami np. u Ciebie mają także inne sprawy, często jak sprawy zdrowotne także doraźne, osobiste i intymne i najzwyczajniej w świecie mogą zapomnieć Cie zawiadomić o czasowej niemoznosci delektowania się Twoimi wypiekami np. W końcu ida nie na konkurs kulinarny do jury, że MUSZA spróbować by wydać sprawiedliwy werdykt smile tylko na spotkane towarzyskie, by się spotkać, porozmawiać a ciasto, czy co tam innego - przy okazji. smile

          Z uwagi na powyższe szanując oczywiście Twoje poglądy uważam, ze swą ekwilibrystyką nie ułatwiasz, a utrudniasz życie sobie i innym w głębokim przekonaniu, że jest przeciwnie smile
          • aqua48 moje refleksje na temat: 21.06.15, 15:45
            kora3 napisała:

            > Nie pisałam, że Twoje zdanie jest żałosne, tylko Twoje kłamstwa na temat moich
            > wypowiedzi - rozpaczliwe.

            Zarzuty - bezpodstawne, rozumiem jednak, że ratujesz się nimi w braku merytorycznych argumentów, cóż...

            > Natomiast co do odpowiedzi w tym watku - coż, dziękuję za jej udzielenie, wierz
            > dla mnie rozwiązania nie do przyjęcia. dla mnie zrobienie trzech imprez urodzinowy
            > ch byłoby dziwaczeniem
            > A to dlatego, że rozdzielasz gości równych co do statusu - przede wszystkim.

            Koro zrozum wreszcie, że dla mnie Twoje podziały byłyby dziwaczne i kwasogenne. Status? Jaki? Społeczny, finansowy? Nie wiem o czym mówisz, nie stosuję takiego kryterium.
            Zapraszam razem tych, którzy dobrze się razem czują, dogadują i wspólnie bawią, mają podobne upodobania i poczucie humoru.
            Chrzestni jednego mojego syna z jego dziadkami widzieli się parę razy w życiu i na pewno nie mają wspólnych tematów do rozmowy. Kuriozalne byłoby zapraszanie ich wspólnie na imprezy (prócz pierwszej komunii i wesela chrześniaka i wnuka) i żadna ze stron tego nigdy nie oczekiwała.

            Nie musisz absolutnie stosować się do moich kryteriów podziału gości, ale ja będę go stosować bez względu czy sądzisz że jest do przyjęcia czy nie smile

            > Ale rozdzielić chrzestnych dziecka to dla mnie masakra.
            > taki ktoś jak w tym przypadku chrzestny może o tym zapomnieć przykładowo

            Masz jakieś absurdalne poglądy na temat chrzestnych rodziców, Zdaje się że nie jesteś praktykującą katoliczką? Może to dlatego. Zapewniam, że to zupełnie normalni ludzie, nie mają kłopotów z pamięcią większych niż inni. A jeśli nie są małżeństwem nie występują parami. Nie są też przyspawani do dziadków swego chrześniaka. Można ich zapraszać bez ich obecności smile

            > Jednak moim zdaniem są w zżyci sytuacje, których zwyczajnie NIE PRZEWIDZISZ smile
            > Nawet Tysmile Np. ktoś zawsze chętnie je np. ciasta Twoje, ba - zachwyca się, zapr
            > aszasz z radością takowego osobnika i zonk, odmawia ciasta.

            Koro, gość ma PRAWO odmówić jedzenia. Sama o tym pisałaś - nikt w niego nie będzie pchał na siłę. Ale jednak wybacz - niegrzecznie jest wybierać się na imprezę cierpiąc na biegunkę, albo w przeddzień planowanej kolonoskopii.

            No ok - ale chyba nie oczekujesz, że ktoś Ci zadzwo
            > ni z informacją, że z przeproszeniem ma rozwolnienie smile i będzie musiał zrezygn
            > ować np. z ciasta, albo ma następnego dnia badania, albo coś podobnego.

            Owszem oczekuję. I oczekuję wręcz że taka osoba po prostu przeprosi i z powodów zdrowotnych POZOSTANIE W DOMU. Tego wymagają zasady s-v.

            uważam, ze swą ekwilibrys
            > tyką nie ułatwiasz, a utrudniasz życie sobie

            Koro zauważ, że nie prosiłam Cię o zdanie na temat moich zwyczajów przyjmowania gości.
            • kora3 Re: moje refleksje na temat: 21.06.15, 16:18
              aqua48 napisała:
              >
              > Zarzuty - bezpodstawne, rozumiem jednak, że ratujesz się nimi w braku merytoryc
              > znych argumentów, cóż...


              Bardzo "podstawne" - przeciez napisałam gdzie mijasz się z prawdąsmile\

              > Koro zrozum wreszcie, że dla mnie Twoje podziały byłyby dziwaczne i kwasogenne.

              Które moje podzialy?smile

              > Status? Jaki? Społeczny, finansowy? Nie wiem o czym mówisz, nie stosuję takieg
              > o kryterium.


              Napisałam wyraźnie Aquo, znów udajesz, ze nie wieszsmile Rozdzielałabys CHRZESTNYCH - osoby o równym statusie wobec jubilata - czyli dziecka.

              > Zapraszam razem tych, którzy dobrze się razem czują, dogadują i wspólnie bawią,
              > mają podobne upodobania i poczucie humoru.


              Zapomniałas jeszcze o diecie. smile
              A poza tym nie zawsze kulturalne jest zaproszenie TYLKO z klucza o jakim napisałaś. Nie wypada pomujac np. jednego chrzestnego dziecka (poza naprawdę wyjątkową sytuacją) bo ma inne poczucie humoru, niż Ty i drugi - np.

              > Chrzestni jednego mojego syna z jego dziadkami widzieli się parę razy w życiu i
              > na pewno nie mają wspólnych tematów do rozmowy. Kuriozalne byłoby zapraszanie
              > ich wspólnie na imprezy (prócz pierwszej komunii i wesela chrześniaka i wnuka)
              > i żadna ze stron tego nigdy nie oczekiwała.


              Ło matko, to co napisałam pytając to BYŁ PRZYKLAD hipotetyczna sytuacja, co wyraźnie było napisane! Żeby jasne było - nie musiałabyś zapraszać z dziadkami tych chrzestnych, ale o ile nie są skonfliktowani ze sobą, albo z dowonych innych przyczyn jedno z nich nie może być w danym terminie, to NIE POWINNAŚ traktować ich inaczej - np. zapraszać każdego z osobna, bo to jest niegrzecznie - oczywiście mowa o imprezie, na której występowaliby jako chrzestni, a nie Twoi znajomi, czy rodzina np.
              >
              > Nie musisz absolutnie stosować się do moich kryteriów podziału gości, ale ja bę
              > dę go stosować bez względu czy sądzisz że jest do przyjęcia czy nie smile
              >
              > > Ale rozdzielić chrzestnych dziecka to dla mnie masakra.
              > > taki ktoś jak w tym przypadku chrzestny może o tym zapomnieć przykładowo
              >
              > Masz jakieś absurdalne poglądy na temat chrzestnych rodziców, Zdaje się że nie
              > jesteś praktykującą katoliczką? Może to dlatego.


              Zbedna wycieczka osobista, bo o katolicyzmie wiem wiecej, niż przeciętny katolik smile
              A zachowania wobec chrzestnych dziecka nie mają nic wspólnego z wiarą czy religią Aquo, za to wiele z SV. smile
              Zresztą chrzestni to był przykład, by pokazac osoby o tym samym wobec jubilata statusie Na ich miejscu mogą być dziadkowie, rodzeństwo rodziców itd.



              Zapewniam, że to zupełnie norm
              > alni ludzie, nie mają kłopotów z pamięcią większych niż inni. A jeśli nie są ma
              > łżeństwem nie występują parami. Nie są też przyspawani do dziadków swego chrześ
              > niaka. Można ich zapraszać bez ich obecności smile


              A Ty dalej swoje ...Powiedz mi, czy Ty na serio nie pojmujesz pojeć "przykład"i "hipotetyczna sytuacja"?

              >
              > Koro, gość ma PRAWO odmówić jedzenia. Sama o tym pisałaś - nikt w niego nie będ
              > zie pchał na siłę. Ale jednak wybacz - niegrzecznie jest wybierać się na imprez
              > ę cierpiąc na biegunkę, albo w przeddzień planowanej kolonoskopii.


              Ale dlaczego? Jeśli tylko nad biegunka się zapanowało i nie lata do WC co 10 minut (sa z tego co wiem na to preparaty), a o czekającym badaniu nie będzie się rozprawiać (w przypadku podanego przez Ciebie raczej w gre wyjście nie wchodzi bo należy być na czczo dłużej niż noc i po "przeczyszczeniu" kiszek, ale gdyby chodziło o badanie krwi, czy moczu i niemoznosc jedzenia słodyczy, to dlaczego nie), to nie widze powodów dla odwoływania swej obecności na spotkaniu szczególnie ważnym (jak urodziny), na które przecież nie idzie się "napchać" tylko miło spedzić czassmile
              >
              > Owszem oczekuję. I oczekuję wręcz że taka osoba po prostu przeprosi i z powodów
              > zdrowotnych POZOSTANIE W DOMU. Tego wymagają zasady s-v.


              Nie Aquo, nieprawda - zasady SV wymagają NIEABSORBOWANIA sobą i nie zwracania na siebie uwagi. Jeśli tylko czyjaś dolegliwość, czy konieczność nie absorbuje reszty, to spokojnie można iśc na impreze przed badaniem np. czy z założeniem ze się nie będzie czegoś jadlo/piło. Niejedzenie czegoś, czy niepicie nie jest absorbowaniem. Grzeczny gospodarz PROPONUJE, a jeśli gość odmawia przyjmuje bez komentarzy i domysłow.

              >
              > Koro zauważ, że nie prosiłam Cię o zdanie na temat moich zwyczajów przyjmowania
              > gości.


              Owszem - wybacz, ze wyraziłam (nie tylko ja zresztą) takie zdanie smile
              • aqua48 Re: moje refleksje na temat: 21.06.15, 17:02
                kora3 napisała:

                > > Zapraszam razem tych, którzy dobrze się razem czują, dogadują i wspólnie
                > bawią, mają podobne upodobania i poczucie humoru. [/i]

                > nie zawsze kulturalne jest zaproszenie TYLKO z klucza o jakim napisa
                > łaś. Nie wypada pomujac np. jednego chrzestnego dziecka (poza naprawdę wyjątkow
                > ą sytuacją) bo ma inne poczucie humoru, niż Ty i drugi - np.

                Owszem, wypada jak najbardziej zaprosić go z innym gronem znajomych czy rodziny, zwłaszcza mając pewność, że to inne poczucie humoru może prowadzić do zadrażnień i nieporozumień. A osoby zaproszone wg Twego klucza jakiegoś "statusu" będą sobie wzajemnie działać na nerwy, zwłaszcza w małym gronie podczas kameralnej imprezy. Jak na przykład co często się zdarza - dziadkowie z obu stron smilesmile

                > mowa o imprezie, na której występowaliby jako chrzestni, a nie Twoi znajomi
                > , czy rodzina.

                Nie organizuję takich imprez Koro. Jak napisałam - wyjąwszy przyjęcie z okazji pierwszej komunii i wesela chrześniaka. Na wszystkich innych chrzestni moich dzieci zawsze u mnie występowali że tak powiem "po cywilnemu". Nie wyobrażam sobie nawet jak miałoby być inaczej i na czym miało by polegać zwykłe przyjęcie na którym byliby przyjmowani jako chrzestni. My po prostu nie robimy z bycia chrzestnym takich ceregieli i ceremonii. Chrześniaki są na dodatek z chrzestnymi z uwagi na niezbyt wielką różnicę wieku (minimalną wymaganą) na ty..

                > o katolicyzmie wiem wiecej, niż przeciętny katolik
                > A zachowania wobec chrzestnych dziecka nie mają nic wspólnego z wiarą czy relig
                > ią

                Hmm..W dwóch kolejnych zdaniach zaprzeczyłaś sama sobie.

                > niegrzecznie jest wybierać się na
                > imprezę cierpiąc na biegunkę, albo w przeddzień planowanej kolonoskopii.
                >
                > Ale dlaczego?

                > > Owszem oczekuję. I oczekuję wręcz że taka osoba po prostu przeprosi i
                > z powodów
                > > zdrowotnych POZOSTANIE W DOMU. Tego wymagają zasady s-v.

                >
                > Nie Aquo, nieprawda - zasady SV wymagają NIEABSORBOWANIA sobą

                No więc własnie - przybycie na przyjęcie z założeniem że się nie będzie niczego jadło ani piło JEST zwracaniem na siebie uwagi. A przywleczenie gospodarzom i pozostałym gościom biegunki, nawet zatrzymanej lekami jest po prostu Koro zwykłym chamstwem.
                • kora3 Re: moje refleksje na temat: 21.06.15, 17:23
                  Aquo, Ty wymyślasz coraz to nowsze "pomysły" smile - teraz "przywleczenie biegunki, a może nawet tyfusu co???smile
                  Przecież nie chodzi o zakaźną chore czy podejrzenie takiej, ale zwyczajną niestrawnośc zatrzymaną lekami. Nikt z mózgiem kto podejrzewa, że może być zakaźnie chory nie wybiera się nigdzie poza SOR-em...

                  Tymczasem Ty wymyślasz rzeczy całkiem od czapy. Np. z tym piciem alkoholu w domu alkoholika. Pomijjąc fakt, że w domach ludzi uzależnionych i owszem podaje się i pija alkohol, gdy sa oni na stosownym etapie terapii/ niepicia, to jest to zupełnie odmienna sytuacja niż ta o której pisałaś wcześniej. Jeśli u kogoś w domu z założenia nie pije się alkoholu (czy to z przyczyny choroby alkoholowej czyjeś, czy z innych np. religijnych pobudek) to jest to fakt znany i nikt z zaproszonych nie oczekuje bynajmniej alkoholu. Jest to sytuacja skrajnie odmienna od takiej, gdy gospodarze nie podadzą nikomu alkoholu na omprezie, która z założenia miała być alkoholową, ale okazało się, że kuzyn Antek samochodem przyjechał, a wujek Kazio ma jutro badania i tez się nie napije. Tymczasem ty je przedstawiasz, jakby były tożsame.
                  Ja przykładowo nigdy i na żadnych imprezach związanych z uroczystoscia dziecka/dzieci nie pijam zadnego alkoholu. Czy to urodziny, czy chrzciny, czy I komunia - takie mam zasady. Jeśli na takiej imprezie jest alkohol, to po prostu uprzejmie zań dziękuję nie wyjaśniając dlaczego - kulturalny gospodarz nie oczekuje wyjaśnień ani nie namawia, prawda?
                  No i ja nie piję, ale czy to znaczy, że reszta też nie może skro gospodarze na te imprezę alkohol przewidzieli? no nie. Ja mogę mieć osobiste zdanie i ja dziecięcą impreze urzadzając alkoholu bym nie podała, ale nie oczekuje ze gospodarze nie podadza, bo JA nie piję. Nie piję także w wielu innych sytuacjach, gdy alkohol jest - bo przyjechałam samochodem, bo nazajutrz mam jechać, bo w końcu nie mam ochoty w danym dniu i tyle. Nie rozumiem dlaczego moje sprawy organizacyjne czy checi mają determinować częstowanie innych.
                  • aqua48 Re: moje refleksje na temat: 21.06.15, 17:59
                    kora3 napisała:

                    > Przecież nie chodzi o zakaźną chore czy podejrzenie takiej, ale zwyczajną niest
                    > rawnośc zatrzymaną lekami.

                    Ty wymyśliłaś tę biegunkę Koro, a teraz wykręcasz kota ogonem, że ona niezakaźna. Ja tam nie jestem lekarzem, ale w przypadku dolegliwości żołądkowych na wszelki wypadek zostaję w domu, bo mogą one być spowodowane i najczęściej są - bardzo zaraźliwą grypą żołądkową. A poza tym takie dolegliwości tak wycieńczają organizm, że trudno myśleć o jakiejkolwiek zabawie i imprezowaniu. Idę w gości jak jestem zdrowa. Z szacunku dla gospodarzy.

                    >Jest to sytuacja skrajnie odmienna
                    > od takiej, gdy gospodarze nie podadzą nikomu alkoholu na omprezie, która z zało
                    > żenia miała być alkoholową, ale okazało się, że kuzyn Antek samochodem przyjech
                    > ał, a wujek Kazio ma jutro badania i tez się nie napije. Tymczasem ty je przeds
                    > tawiasz, jakby były tożsame.

                    Wybacz Koro, ale JA o niczym takim nigdzie nie pisałam. Znowu przypisujesz mi swoje konfabulacje. Pisałam o sytuacji w której w sferze planów z alkoholu się rezygnuje. I nie uważam, aby chęć jednego gościa do napicia się alkoholu była powodem do zmiany tych planów i założenia gospodarzy. Bo to ONI wydają przyjęcie i robią to według swojego pomysłu i założenia tak dobierając gości i menu aby nie było zgrzytów. A goście - przyjmując zaproszenie zakładają, że się dostosują do tego co będzie podane bez wybrzydzania, ostentacyjnego odmawiania jedzenia i narzekania, że są głodni, bo się nie mieli czym najeść.

                    Ale oczywiście można też zaprosić gości hurtem do restauracji - niech zamawiają co chcą, a gospodarze tylko płacą rachunek. To też jest jakieś wyjście. Bezproblemowe i znacznie łatwiejsze niż urządzanie przyjęć domowych. Mnie jednak ono niezbyt odpowiada.

                    Tak samo nie odpowiada mi utylizacja nietrafionych prezentów na zasadzie - dostałam niesmaczne czekoladki, obrzydliwą kawę, śmierdzące perfumy, za duży, niemodny sweterek, i tragiczną lampę - weź sobie, może ci się przyda, bo przecież SZKODA WYRZUCIĆ... Dla mnie to zwyczajnie obraźliwe traktowanie kogoś znajomego jako kosz na śmieci.
                    • kora3 Re: moje refleksje na temat: 21.06.15, 22:24
                      Ty Aquo nieprawdopodobnie przekręcasz smile
                      Ja zaczęłam wątek o nietrafionych prezentach Z GÓRNEJ półki które mogą bardzo się podobać komus i przydać, a ty piszesz o jakichś rupieciach i obrzydlistwach, które musisz wyrzucać, bo nie chcesz, zresztą słusznie traktować kogoś jak kosz na śmieci smile No ponownie brawo Ty smile

                      Skadś też wytrzasnęłaś grypę zoładkowąsmile Tyle, ze dolegliwości, które jej dotyczą z reguły uniemożliwiają wyjcie z domu. Równie dobrze mogłabyś dac przykład z tyfusem, albo dżumą hehe. Zwyczajna niestrawność nie daje objawów typu grypa zołądkowa, na ogół szybko mija po zwyczajnych kropelkach i "przegłodzeniu się" ale po nuiej należy unikać jedzenia słodyczy oraz tzw. ciężkich potaw - to jest oczywistość i jeśli takie coś jest dla Ciebie powodem do niewychodzenia z domu przez np. najbliższy tydzień to znów - brawo Ty smile

                      Co do alkoholu - nie widze powodu dla niepoczęstowania nim nawet jednego gościa, który ma ochotę, bo inni nie piją. Chyba, ze się z góry założyło, ze alkoholu nie będzie
                      • aqua48 Re: moje refleksje na temat: 22.06.15, 10:48
                        kora3 napisała:

                        > Ty Aquo nieprawdopodobnie przekręcasz smile
                        > No ponownie brawo Ty smile
                        > brawo Ty smile

                        Koro, Twój sposób prowadzenia dyskusji oraz nieproszone komentarze są wyjątkowo niegrzeczne, a ostatnią rzeczą jaką bym oczekiwała byłby w tej sytuacji jeszcze aplauz z Twojej strony. Dlatego, paradoksalnie, pochlebiłaś mi smile
                        • kora3 Re: moje refleksje na temat: 22.06.15, 11:11
                          A merytorycznie? Ja zakładam watek powtórze o nietrafionych z racji preferencji obdarowanego przerzutach uniwersalnych dobrej jakości jakości, a ty opowiadasz o rupieciach i jakimś badziewiu, które musisz wyrzucać. Powiedz mi jaki to ma sens?
                          • aqua48 Re: moje refleksje na temat: 22.06.15, 11:29
                            kora3 napisała:

                            > A merytorycznie? Ja zakładam watek powtórze o nietrafionych z racji preferencji
                            > obdarowanego przerzutach uniwersalnych dobrej jakości jakości,
                            >Powiedz mi jaki to ma sens?

                            Koro, oto kilka przykładów jak SAMA kierujesz tematami na SWOIM wątku. Wszystkie pytania są cytatami z CIEBIE i zmierzają do zatarcia i porzucenia tematu wiodącego:

                            Z czystej ciekawości zapytam: czy naprawdę organizując imprezę z jedzeniem, z załozenia mogącą być impreza całonocną na powiedzmy 30-40 osob wszystko przygotowujesz, czy też przygotowywałabyś sama?
                            czy urządzając takową naprawdę wszystko robiłabyś sama
                            I druga scenka hipotetyczna w tej scenerii ze tak powiem. Co robisz?
                            Aquo, zastanawiam się jak rozwiązałabyś następująca hipoteczną sytuację:
                            Pytam zupełnie serio - jak radzisz sobie w sytuacjach,
                            Tak czy owak- czy nadal uważasz, że nietaktem jest podejmowanie gości potrawami nie sporządzonymi osobiście przeze mnie oraz potrawami, których ja nie jadam, a które w lokalu są?

                            W kwestii merytorycznej pozostaję na stanowisku, że TY nie czytasz tego co sama piszesz, i nad tym kompletnie nie panujesz.
    • claratrueba Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 20.06.15, 21:10
      Nie wyrzucam nigdy. A dostałam tylko w tym tygodniu chyba z 10 pudełek czekoladek (koniec roku szkolnego). Rozdaję sąsiadom, znajomym nie w formie prezentów a szczerze i uczciwie mówiąc, ze to "ze szczerego serca dane ale zjedzenie tego wszystkiego to ryzyko dla życia i zdrowia". Ludzie chyba to traktują dokładnie tak samo, jak dzielenie się czereśniami z ogródka- tyle, że tu to "dar od ludzi" a nie dar boży (ew. dar natury jak ktoś niewierzący).
      Natomiast uważam, że absolutnie nie wypada robić "recyklingu" czyli prezent dostany dawać jako prezent czyli coś, czego kupieniu powinno towarzyszyć myślenie o przyjemności obdarowanego.
      • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 11:07
        Podzielam w pełni Twe poglądy Claro smile
        Zupełnie mnie idea wyrzucania nie przekonuje, nawet z argumentami zagracenia mieszkaniasmile - po prostu tzw. prezenty uniwersalne można podarować komus innemu właśnie bez okazji (byle nie tak jak znajoma Aquy - pni nauczycielka, co nawet nie rozpakowała otrzymanej paczuszki nie mysląc o tym, że może tam być poza pudełkiem czekoladek cos jeszcze, już nie mówię ze banknot, ale zwyczajnie bulecik, karta z życzeniami i dała to lekarce smile), czy "rozczęstować".
        Nie przekonuje mnie też, że nie należy czestowac gości czymś, czego samemu się nie je (np. słodyczami) czy nie pije (np. alkoholem określonego gatunku) - dla mnie to dziwne podejście ogromnie utrudniające życie.
      • vi_san Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 11:32
        I ja też zgadzam się w 100% z takim podejściem. Coś co dla mnie jest "niezbyt" dla kogoś może być idealne, więc otrzymawszy coś co mi nie pasuje - przekazuję to komuś, komu odpowiada nie w formie prezentu, a ot tak, bez okazji, na zasadzie "mam - mi zbędne - weź i ciesz się tym".
        • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 12:02
          Tak mi się przypomniało: moja przyjaciółka bawiąc w zeszłym roku na dość egzotycznych wakacjach przywiozła mi stamtąd naszyjnik. Rzecz całkowicie w moim stylu kolorystycznym i co do wzoru. Śliczna rzecz. Niestety naszyjnik miał łączenia metalowe sad Próba założenia go inaczej niż na golf skończylaby się dla mnie uczuleniem sad To bliska mi osoba, przyjaciółka, al. zwyczajnie nie wie, że mam uczulenie na metale i jedyne co mogą nosić na gołe ciało to bizuteria z metali szlachetnych. Po prostu nigdy nie było okazji o tym rozmawiać, ponieważ nigdy nie zakładam innej biżuterii, to i uczulenia nie miewam.
          Wiedziałam, że przyjaciółka chciała mi sprawić radośc, prezent wybrała pod mój gust i styl, no, ale nosić tego nie mogłamsad
          Podarować komuś z bliskiego mi tu grona jednak też nie mogłam smile - przyjaciółce byłoby przykro, gdyby zobaczyła któraś ze znajomych pań w swoim dla mnie kupionym dość charakterystycznym w końcu prezencie. Jadąc w rodzinne strony zabrałam naszyjnik i zaproponowałam go mojej siostrze - z wielką chęcią przyjęła i do dziś uważa go za jeden z najfajnieszych w swej licznej kolekcji smile a mogłam wyrzucić, nie?
          • claratrueba Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 12:16
            To bardzo dobry przykład, koro.
            Wyrzucanie rzeczy "obiektywnie dobrych" to podejście, wg mnie, bardzo egoistyczne a nie wynikające z manier. To takie "mnie nie cieszy to niech nikogo nie cieszy".
            Podobnie odbieram nieczęstowanie tym czego się nie je, czy nie pija- to niebranie pod uwagę cudzych gustów i upodobań a jedynie własne. To wiele mówi o takim "nieczęstującym".
            • kora3 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 21.06.15, 13:06
              Zgadzam się smile
              I nie przekonuje mnie, ze ja mam inne podejście (wg Aquy), bo mam też większe ograniczenia (jestem wege, nie jadam słodyczy, nie piję mocnych alkoholi, ani papojów typu cola), stad gdybym ja miła robić impry pod swój jedynie gust, to asortyment potraw i napojów podawanych gościom byłby znacznie uszczuplony, a przez to niegrzeczny. A jeśli ktoś ma tych swoich ograniczeń mniej, to może podawać pod swój gust jedynie.
              Dla mnie to bzdurasmile
              Jest bardzo wiele osób, które nie lubią określonych rzeczy do jedzenia. Nie nie mogą, nie nie akceptują ideologicznie, tylko zwyczajnie nie lubią. Np. ziemniaków, bardzo popularnego dodatku do standardowych drugich dań w naszym kraju. W każdym szanującym się lokalu, nawet typu szybka jadłodjnia, można zmienić sobie wspomniane ziemniaki przewidziane w zestawie na ryż, kaszę, kluseczki czy po prostu pieczywo, ewentualnie na nicsmile Tak samo moim zdaniem na przyjęciu w domu powinno być coś zamiennego do ziemniaków. To samo dotyczy np. surówek - jedni lubią na kwaśno, inni na słodko. Moja mama np. nie jada surówki z selera z rodzynkami, ale takową serwuje dla tych, którzy lubią "na słodko". Jasne, że jeśli np. na obiad przyjeżdża moja siostra z mezem, to mama USTALA z tak bliskimi osobami co chcą zawczasu, a nie przygotowuje kilku surówek, czy zamienników ziemniaczanych, bo może ktoś zechce, ale już przygotowując nawet mini - przyjecie - owszem.
              Gdyby wszyscy mieli jeść to co mej mamie smakuje, to zawsze byłby to schabowy z ziemiakami i kapustą smile albo rolada z modrą kapustą z ziemniakami puresmile a na deser sałatka owocowa bez cukru.
              To byłby egoizm i bez sensu dla mnie
    • gradowa Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 23.06.15, 11:56
      A trochę z innej strony. Jak wygląda kwestia częstowania obdarowanymi właśnie wiktuałami. Mnie zawsze uczono, może niesłusznie, że ofiarowane czekoladki, alkohol etc. powinno się otworzyć i poczęstować nimi ofiarodawcę i pozostałych gości. Mowa oczywiście o sytuacjach, typu urodziny, nie o częstowaniu w gabinecie lekarskim czy innych tego typu okolicznościach. Co w przypadku gdy np. butelka z zawartością jest prezentem samym w sobie, nie dodatkiem?
      • aqua48 Re: Zapytanie w kwestii prezentów uniwersalnych 23.06.15, 12:39
        gradowa napisała:

        > A trochę z innej strony. Jak wygląda kwestia częstowania obdarowanymi właśnie w
        > iktuałami. Co w przypadku gdy np. butelka z
        > zawartością jest prezentem samym w sobie, nie dodatkiem?

        Nic. Należy podziękować serdecznie jak za każdy prezent. Można się zastanowić czy otrzymany alkohol PASUJE do zaplanowanych potraw i pozostałych podawanych alkoholi i wtedy go otworzyć, albo jeśli gospodarz uzna że nie, schować i wypić albo podać kiedy indziej.
        Zazwyczaj przygotowując przyjęcie planuje się i kupuje alkohole pasujące do menu - podkreślające smak potraw.
        Nie ma też żadnego obowiązku częstowania gości otrzymanymi produktami żywnościowymi. To jakiś relikt z czasów imprez dziecięcych z okresu kiedy czekoladki były rarytasem.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka