Dodaj do ulubionych

powiadomienie szkoly o nieobecnosci

21.01.16, 00:51
Powiadomilam oficjalnie szkole (dzien wczesniej w niedziele) e-mailem, ze dziecko do szkoly w poniedzialek nie przyjdzie, powiadomilam tez pania nauczycielke ( tak nadprogramowo) przez facebook. Pani wiadomosc przyjela, zyczyla szybkiego powrotu do zdrowia.
Za to od pani dyrektor dostalam e-mail, ze powinnam do szkoly zadzwonic o 8.00 rano a nie mailowac, bo pani dyrektor odbiera maile a ona przychodzi pozniej i nie zdarzy powiadomic nauczycielki. Odpowiedzialam, ze oczywiscie nie ma sprawy, bede dzwonic, ale pani nauczycielka zostala przeze mnie powiadomiona.
Pare dni potem rodzice wszystkich dzieci w szkole otrzymali e-maile, ze nie wolno pisac e-maili jak dziecko chore, ani nie wolno informowac nauczycielek przez portale spolecznosciowe.
Przyznam, ze poczulam sie "troche smieszno-troche dziwno".
Bo tak, dostajemy e-maile od pani dyrektor, ze nie wolno pisac ... e-maili. Odrazu az sie prosi aby wymagac od pani dyrektor takich samych standartow, niech do kazdego dzwoni.
Po drugie, czy ktos rozumie przeslanki dla takich decyzji. Bo jak dla mnie wyglada to troche "nie bo nie i juz, bo ja tak mowie".
Czy zrobilam cos niestosownego.
Zreszta dotychczas rzeczywiscie dzwonilam i zdarzylo mi sie raz, ze wiadomosc, ze bede spozniona nie dotarla do pani nauczycielki. Wiec uwazam, ze powiadomienie jej bezposrednio daje lepszy efekt, no ale coz.
Czy zlamalam takimi formami jakies niejasne dla mnie prawo?
Obserwuj wątek
      • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 08:04
        Matyldo, oczywiście nikt nie ma obowiązku śledzenia portali czy emili, ale tu matka odebrała od nauczycielki potwierdzenie, iż informacja do niej dotarła! To zmienia postać rzeczy. Gdyby nie było zwrotnej informacji - uważam, że wypadałoby zadzwonić, dyrektorka mogła, nie wiem, nogę złamać, mogła jej w weekend umrzeć matka, cokolwiek,co sprawiłoby, że po prostu zadzwoni i weźmie dzień wolny, po przyjściu do pracy zająć się czymś innym i nie otworzyć poczty. I co? Informacja o nieobecności dziecka powinna dotrzeć do nauczyciela jak najszybciej. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy to np. nieobecność na pierwszej lekcji w zwykłej podstawówce, do której chodziły bratanice powodowała natychmiastowy telefon do rodziców z pytaniem co z dzieckiem. Więc GDYBY nauczycielka nie odpowiedziała, że wiadomość o nieobecności do niej dotarła - uważam, że telefon byłby uzasadniony. Jednak w sytuacji, w której dyrekcję poinformowano drogą elektroniczną, nauczycielka także została powiadomiona - i WIADOMO, że informację przyjęła - telefonowanie uważam za zbędne.
          • kopciuszek83 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 21:24
            A ja akurat uważam, że to właśnie informacja w formie pisemnej (czyli np. mailowej) powinna zostać wystosowana - mail zostaje, rozmowa telefoniczna nie, i w razie jakichkolwiek problemów można się na takiego maila powołać. Fakt odbycia rozmowy telefonicznej każda ze stron może zanegować, i nie bez powodu łatwiej jest dochodzić np. w sądzie roszczeń z tytułu umowy zawartej na pismie niż umowy ustnej. Odkąd kiedyś mój - były już - szef próbował mnie zwolnić dyscplinarnie z powodu rzekomej nieusprawiedliwionej nieobecności w pracy (gdy tymczasem zgłosiłam mu telefonicznie, że muszę pilnie wziąć UnZ), bardzo doceniam korzyści komunikacji mailowej wink

            Oczywiście nie bardzo wiem, jakie w tym przypadku mogłyby być problemy, niemniej ja - jeśli szkoła tego wymaga - zadzwoniłabym, ale I TAK wysłałabym maila. Tak just in case smile
          • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 21:54
            Otóż, Matyldo, PRZED całą sytuacją - szkoła najwyraźniej nie miała ustalonego schematu powiadamiania. I dlatego też, założycielka wątku postąpiła prawidłowo - informując zarówno czynnik oficjalny - mailem na adres szkoły, oraz nieoficjalnie - nauczycielkę na portalu społecznościowym.
            Skoro dyrekcja uznała, że "wyłącznie powiadomienia telefoniczne" - ok, od tej pory można się tylko dostosować, czyli dzwonić.
            Natomiast ton [opisany przez wątkodawczynię] maila od dyrekcji z nakazami i zakazami - co najmniej niestosowny i jako taki, budzi [przewrotnie i niezgodnie z sv] chęć postąpienia "na odwrót".
            Poza tym nie jest "wszystko jedno". Jak już ktoś tu w wątku pisał - po rozmowie telefonicznej nie zostaje ślad, mail jest jednak trwalszy. Co, jeśli ktoś omyłkowo zanotuje, że Jasio Malinowski jest chory, a to dzwoniła mama Józia Malitkowskiego, sama też zagrypiona? Jeśli sekretarka odbierająca telefon zapomni zapisać, cokolwiek jej przeszkodzi w zanotowaniu, że dzwoniła pani Kowalik, że jej dziecka nie będzie? Po pół godzinie sekretarka ma zamiar zanotować, zaraz, to była pani Kowalik czy Kowalczyk? Znacznie lepszym rozwiązaniem jest mali, w którym sekretarka [czy dyrektorka] otrzymuje wyraźnie zapisane dane ucznia. Jeśli dyrektorka obawia się tak, że maile od rodziców "zawieruszą się" wśród korespondencji urzędowej - niech, u licha założy osobną skrzynkę i tą udostępni rodzicom, na zasadzie "W sprawach uczniowskich proszę kierować maile na adres sekretariat28@wp.pl". Serio sądzisz, że rodzicom zrobi szaloną różnicę, czy piszą na adres sekretariat28 czy na szkołapodstawowa28?
    • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 07:56
      Moim zdaniem - nie popełniłaś żadnego "faux pas". Zachowałaś się odpowiednio i konkretnie. Oficjalnie powiadomiłaś "szkołę" mailem do dyrekcji, a ponadto skontaktowałaś się z nauczycielką [i, co ważne, otrzymałaś od niej potwierdzenie odebrania informacji!].
      Postawa dyrektorki - faktycznie, kusząca do odpowiedzi "Proszę mi nie komunikować ważnych rzeczy mailem, bo skrzynkę sprawdzam raz w miesiącu/jak mi się przypomni/kiedy spodziewam się jakiejś informacji i w związku z tym pani wiadomość do mnie nie dotarła.". Z tym, że byłoby zdecydowanie wbrew sv...
    • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 08:10
      Moim zdaniem dyrektorka chce się chyba poczuć wazna. Juz samo napisanie , ze "nie wolno" jest zwyczajnie smieszne. Dlaczego nie wolno? Co za to grozi? smile
      Ok, rozumiem, ze powiadamianie jej mailem rodzi jakąs trudność, bo odbiera maile później niż zaczynają się zajęcia, wiec nie ma jak przed nimi powiadomić nauczyciela. Zakładam, ze to jakiś problem (choc nie kojarzę - jaki) chyba, że idzie o indywidualny tok nauczania - nauczyciel przychodzi TYLKO dla tego dziecka. Tak czy owak - tu jeszcze mozna zrozumiec.
      Natomiast nie wiem co dziwnego i nie tak w powiadomieniu nauczycielki osobiscie niejako przez portal spolecznosciowy. Ludzie przy pomocy tego portalu o naprawde ważnych rzeczach zawiadamiają i informują. Owszem, było nie ok przez FB, gdyby nauczycielka nie była on - line i w zasadzie nie byłoby wiadomo, kiedy odbierze wiadomośc. Ale była, bo wszak odpisała.
      Skoro jednak pani dyrektor taka jest słuzbistką, to sama nie powinna pisać Wam maili. Bo poisze najpewniej na prywatne skrzynki, a te mozna sobie otwierać kiedy się zechce.
      • agulha Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 13:51
        Napisanie maila, że nie należy pisać maili, samo w sobie jest OK. Gdyż TEN mail nie jest pilny, a tamte niby są.
        Natomiast jak pani dyrektor nie potrafi w dzisiejszych czasach zorganizować działalności swojej placówki, to niech zrezygnuje ze stanowiska. Odbieranie maili prywatnych to sprawa prywatna, tak, i nie można żądać od kogoś śledzenia skrzynki. Szkoła natomiast jako instytucja powinna maile odbierać na bieżąco. W szanującej się instytucji: jest sekretarka (osoba, której obowiązkiem jest siedzieć na... Swoim miejscu, przyjmować gości, korespondencję i wymieniać maile), każdy pracownik ma swój adres e-mail, a instytucja albo dział ma skrzynkę zbiorczą (którą może otwierać sekretarka, a jak złamie nogę, to pani dyrektor osobiście albo woźną posadzi). Są również takie wynalazki jak potwierdzenie odbioru albo automatyczna informacja o nieobecności I KTO ZASTĘPUJE. Pani dyrektorka tkwi jeszcze myślami w XIX wieku.
        W poniedziałek o 8 rano matka może prowadzić pojazd mechaniczny albo lecieć samolotem, i wtedy nie będzie w stanie zadzwonić. I też może być sytuacja nagła (np. korek), że nikogo się nie wyznaczyło do tego ważkiego telefonu.
        Dużo zależy jeszcze od tonu tego maila od dyrektorki. Powinna okazywać w nim troskę i doradzać, jak skutecznie powiadamiać, a nie wychowywać ludzi ("nie zawracać głowy nauczycielom w niedziele na prywatne środki przekazu!") ani im czegoś zabraniać, bo rodzice to nie są jej podwładni.
        • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 15:39
          przede wszystkim to najwyraźniej wielka słuzbistka pani dyrektorka sama sobie jest winna! Najwidoczniej NIE USTALIŁA konkretnie w jakiej formie i komu mają być zglaszane takie rzeczy, wiec nasza wątkodawczyni wybrala forme dowolna i skuteczną - wszak otrzymała od nauczycielki potwierdzenie otrzymania wiadomości i przyjęica jej.
          Pani dyrektor powinna zadbac by jasno sprecyzować ZAWCZASU sposób i czas zawiadamiania, a nie potem "zakazywać" maili, czy kontaktu przez FB.
        • koronka2012 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 23:14
          Napisanie maila w tym tonie jest bardzo nie na miejscu moim zdaniem i świadczy zarówno o braku kultury u dyrektorki jak i jej wybujałym ego.

          "Tamten" mail tez nie wydaje mi się pilny - w końcu co za różnica, czy dziecko jest w klasie czy go nie ma? rodzic wie, nauczyciel wie, gdyby nie mail, to dyrekcja nie miałaby zielonego pojęcia że tego ucznia nie było. Jeszcze niedawno po prostu dawało się usprawiedliwienie PO nieobecności i nikt nie robił problemów z byle czego.
    • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 11:31
      W mojej opinii postąpiłaś właściwie, a "zarządzenie" dyrektorki jest nieracjonalne. Chodzi przecież o to, żeby dana informacja dotarła do adresata w odpowiednim czasie, a forma przekazu nie jest tu najistotniejsza. W Twoim przypadku tak się stało, bo nauczycielka odebrała maila, więc nie była zaskoczona nieobecnością dziecka. Gdybyś nie dostała potwierdzenia od nauczycielki, wtedy telefon byłby jak najbardziej wskazany, ale tu nie było takiej konieczności. Zapytałabym w związku z tym dyrektorkę o podstawy jej decyzji, bo stwierdzenie "nie wolno" jest tu co najmniej dziwne i absolutnie niczego nie wyjaśnia.
        • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 15:42
          Nie powiedziałam, że nie jest ważna. Owszem, jest, ale akurat w tej konkretnej sytuacji nie jest najważniejsza. W sensie: nie ma większego znaczenia, czy zadzwonię, czy wyślę maila, byle informacja była podana na czas. W dzisiejszych czasach kontakt mailowy rodzica z nauczycielem jest już rzeczą najzupełniej normalną, a często nawet preferowaną ze względu na możliwość weryfikacji, jeśli zaszłaby taka potrzeba. Oczywiście zgadzam się, że najlepiej byłoby, gdyby autorka, decydując się na formę pisemną, zamiast z facebooka skorzystała jednak z e-dziennika albo z maila służbowego nauczyciela czy szkoły, to nie ulega kwestii. Przypuszczam nawet, że powodem tego listu dyrektorki do rodziców mogły być właśnie skargi nauczycieli na wykorzystywanie prywatnych kontaktów do załatwiania spraw służbowych. Ale takie rzeczy należałoby z rodzicami ustalić już na pierwszym zebraniu. A skoro wyszło, jak wyszło, czyli z jednej strony zabrakło podstawowych ustaleń, a z drugiej wyczucia, to przynajmniej można to nadrobić w jakiś bardziej elegancki sposób, a nie pisać "nie wolno" i już.
    • sluzba_zdrowia_czestochowa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 13:24
      Szkoła to zakład administracyjny, czyli każdy mail, który wpływa na oficjalną pocztę szkoły należy traktować jak urzędowe PISMO!

      Jeżeli pani dyrektor tego nie wie, to warto pouczyć ją o istnieniu rozporządzenia o instrukcji kancelaryjnej i rzeczowym wykazie akt, która reguluje odbiór korespondencji.

      Skrzynka pocztowa e-mail, to taki sam wynalazek, jak skrzynka metalowa na ogrodzeniu, tylko inna forma korespondencji.

      Argumenty o późnym sprawdzaniu poczty są śmieszne i żenujące ze strony urzędnika, jaką jest niewątpliwie Pani dyrektor.

      Jak chcesz, to skopiuj mój wpis i wyślij go Pani dyrektor, nawet anonimowo, niech się doedukuje z KPA i z instrukcji kancelaryjnej, bo mentalnie szkoła jest w głębokim peerelu.
      • shmu Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 21:04
        1. Niekoniecznie mail to urzedowe pismo, chociazby dlatego, ze nie ma na nim podpisu. I wiele urzedow nie honoruje w ten sposob maila.
        2. Przeczytanie maila jako informacji urzedowej, nie jest rownowazne z przeczytaniem maila w nocy lub przed pierwszym dzwonkiem.
        3. Nie uwazam za zenujace tego, ze dyrektorka nie poswieca calego swojego czasu na odbieranie maili zaraz po ich wyslaniu przez rodzica, lub jako pierwszej czynnosci po przyjsciu do pracy. Wyobraz sobie, ze poza tym, ze mail musi byc odczytany, to musi byc o tym poinformowana tez nauczycielka przed lekcja. Wyobraz sobie latanie z klasy do klasy w okresach gryp. Chociaz fakt, ze samo latanie zajmie tyle samo czasu w przypadku telefonu.
        • koronka2012 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 23:22
          Z ciekawości - po co nauczycielowi informacja, że Kasi czy Józia nie będzie na lekcji? sama z siebie nie zauważy? rozumiałam, że mail ma na celu usprawiedliwienie nieobecności, ale kompletnie nie rozumiem po co dyrektorka miałaby latać po klasach z takimi informacjami?

          Nie popadajmy w skrajności - czytanie skrzynki mailowej jest takim samym obowiązkiem jak przeglądanie korespondencji papierowej. Mail jest potwierdzeniem zgłoszenia - telefon żadnym, pani sekretarka mogła zgubić kartkę, źle zapisać itd. Ton, który przyjęła dyrektorka w zwrotnym mailu jest chyba objawem "choroby zawodowej" - zapomniała, że pisze do rodziców, a nie pierwszoklasistów.
          • shmu Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 18:46
            Ogolnie rzecz biorac nie wiemy czy rzeczywiscie ta informacja jest potrzebna i wymagana przez szkole. Jesli jest to pewnie w celach bezpieczenstwa dzieci - ze do szkoly dotarly, ze ie poszly na wagary itp. Jak pisalam wczesniej, dla mnie to tez nowosc, ale potrafie sobie wyobrazic, ze niektorzy rodzice tez widza w tym korzysc. I wtedy skuteczny sposob zawiadamiania ma sens. W tym wypadku dyrektorka wskazala, ktory sposob jest skuteczniejszy (wg niej).

            Czytanie maila jest obowoazkiem, czytanie maila w poniedzialek o 7 rano niekoniecznie.

            Natomiast jesli chodzi o to jak powiadamiac - decyzje podejmuje szkola (e-mail, telefon etc) i rodzice sie powinni dostosowac, tyle w kwestii powiadomien.

            Natomiast zawiadamianie przez media spolecznosciowe, prywatny telefon, domofon czy wizyte w domu bez wyraznej zachety pracownika nie jest zgodne z SV. Zauwaz, ze nauczyczycielka nie powinna korzystac z mediow spolecznosciowych w pracy, a poza praca to jej prywatny czas wolny, ktory sie zakloca w niedziele wieczorem. To poprostu nie fair.
            • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 27.01.16, 07:25
              Dokladnie to mialam na mysli Shmu

              z ciekawosci wyszukalam jakie sa przepisy w tej dziedzinie i doszlam do tego:
              Prawo szkolne, procedury
              Procedura monitorowania i dokumentowania frekwencji ucznia
              I. Nauczyciel prowadzący lekcje ma obowiązek sprawdzania obecności i dokonywania stosownych zapisów w dziennikach lekcyjnych stosując znaki:

              Procedury usprawiedliwiania nieobecności uczniów
              7. Jeżeli uczeń jest chory i jego nieobecność zapowiada się na czas dłuższy niż siedem dni, rodzic/prawny opiekun ma obowiązek poinformowania o tym wychowawcy lub sekretariatu szkoły

              procedura zwalniania
              2.3. telefoniczny kontakt z rodzicami / prawnymi opiekunami w przypadku, gdy uczeń
              przez kolejne trzy dni jest nieobecny, a w sekretariacie szkoły nieobecność
              dziecka nie została zgłoszona.


              Rodzice / prawni opiekunowie
              1. Informują telefonicznie sekretariat szkoły o nieobecności dziecka na zajęciach lekcyjnych
              w danym dniu lub kilku kolejnych dniach. Informacja o zgłoszonej nieobecności zostaje
              wpisana do zeszytu” Rejestr nieobecności uczniów w roku szkolnym…”


              uspr nieobecn.
              Usprawiedliwienia nieobecności:
              Rodzic ma obowiązek poinformować szkołę telefonicznie lub osobiście o przyczynie każdej nieobecności ( jednodniowej, wielodniowej ).

              Wyglada na to ze jest niewiele szkol gdzie nie wymaga sie powiadamiania o nieobecnosci nawet gdy w gre wchodzi tylko jeden dzien. podejrzewam, iz z czasem takie zgloszenia beda norma.
              Jesli jest to wyszczegolnione w prawie szkolnym lub w regulaminie szkolnym, to rodzice musza sie dostosowac.
              W regulaminie, o ktory na pewno mozna poprosic (o ile nie ma sie juz wlasnej kopii) musi tez byc wyjasnione jak ze szkola sie kontaktowac.

              Byc moze Milamala ze w twoim regulaminie jest napisane jak zglaszac nieobecnosci ucznia.
              zajrzyj tam, i jesli dyrektorka nie ma racji, to po prostu wyjasnij te sprawe.


              Minnie
    • vilez Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 16:28
      A nie macie e-dziennika?
      Poza tym, wystarczy usprawiedliwienie dziecka po powrocie do szkoły. No chyba, że chodzi o jakąś wyjątkową imprezę (wycieczka, przedstawienie itp), które miałby opuścić, a jego obecność była z jakichś powodów ważna. Wtedy e-dziennik lub telefon do wychowawcy (jeśli dał) lub do sekretariatu szkoły. To ostatnie zawsze u nas działa- przekazują na czas.
    • shmu Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 20:53
      Za moich czasow wystarczylo przyniesc usprawiedliwienie nieobecnosci po nieobecnosci. Ewentualnie w przypadku dluzszej - Mama zawiadamiala szkole. Teraz czasy sie zmienily i nie mi osadzac, bo sama nie mam dzieci, ale wydaje mi sie, ze system zawiadamiania przed nieobecnoscia jest spowodowany strachem rodzicow i nauczycieli, ze dziecko nie dotrze do szkoly, bo cos sie stalo po drodze (albo w samej szkole - gdzie btw. szkola jest odpowiedzialna za dzieciaka w godzinach szkolnych). Wyobrazam sobie, ze stad system powiadamiania wczesniejszego lub za pomoca bezposredniego kontaktu, jakim jest telefon. Mail rzeczywiscie moze nie byc odczytany na czas, a sekretarka moze miec spotkanie sluzbowe/jest chora/jest awaria serwera i tez nie odebrac.

      Jesli chodzi o facebooka, jesli uwazamy szkole jako instytucje, jak to ktos ujal administracyjna, chyba jasne jest, ze nie kontaktujemy sie przez prywatne media spolecznosciowe z urzednikami. Z dwoch powodow: zeby szanowac ich prywatnosc (bo na facebooka nie moga wchodzic w pracy), i dlatego, ze moga nie odebrac wiadomosci na czas. Wyobraz sobie, ze Twoj klient pisze Ci na facebooku jakies wazne wiadomosci wieczorem i szefostwo wymaga, zebys byla na biezaco z nimi zaraz po przyjsciu do pracy. Wiec chociaz tym razem wszystko bylo ok, pani odebrala, potwierdzila, dyrekcja nie chce zachecac do tego typu zachowan w przyszlosci, chroniac ucznia i prywatnosc nauczyciela.

      Trzecia sprawa to to, ze dyrektorka napisala maila z wytycznymi. Nie traktowalabym tego zbyt osobiscie. Nie piszesz, ze Twoje nazwisko, czy sytuacja bylo wymienione w mailu, ale wyobrazam sobie, ze nie. Poprostu pewnie sytuacja zdarzyla sie po raz pierwszy i chca przeciwdzialac i podac informace jak postepowac i jak nie.

      Nie widze nic zlego tez, w napisaniu maila, zeby nie uzywac maila w pewnych okolicznosciach. Np. W przypadku checi zerwania umowy trzeba napisac list do instytucji na papierze z podpisem itp, natomiast w przypadku uzyskania informacji, mozna korzystac z maila.

      Szkoda, ze dyrektorka nie wyjasnila w mailu przeslanek, tylko napisala ,,nie wolno''...


    • quba Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 21.01.16, 21:48
      Do szkoły dzwoni telefon, odbiera dyrektor i słyszy :
      - Dzień dobry, jasia kowalskiego nie będzie dziś w szkole.
      - Tak? a kto mówi?
      - Mój tata.

      Każdy może napisać maila do szkoły, dzieci znają hasła rodziców i różne rzeczy podrabiają.
      Wprawdzie po to są komunikatory, żeby się komunikować, ale no właśnie, różnie z tym bywa.
      Pozdrawiam.
    • krecik Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 09:53
      >Czy zlamalam takimi formami jakies niejasne dla mnie prawo?

      To zalezy, jak szkola reguluje sprawe powiadomien o nieobecnosciach uczniow. Jesli do tej pory nie bylo jasno okreslonych wskazowek, jakie sposoby powiadamiania sa dopuszczalne, to szkola nie powinna sie czepiac emaila.

      Jesli jednak zostalo jasno okreslone, ze o nieobecnosciach powiadamia sie telefonicznie, to sie powiadamia telefonicznie. Kropka. Tu nie ma, ze "na logike" mail jest oficjalnym pismem, czy ze "no przeciez powiadomilam". To sa procedury w instytucji, ktora ma kilkuset podopiecznych - jest zapewne ustalone, ze rano okreslona osoba odbiera telefony lub sprawdza dedykowana skrzynke glosowa i nieobecnosci sa zapisywane centralnie w systemie. Brak powiadomienia sprawia, ze szkola kontaktuje sie z rodzicem w celu ustalenia, czemu dziecko jest nieobecne. Przynajmniej tak to funkcjonuje w obecnej i poprzedniej szkole corki. I jestem w stanie zrozumiec, ze szkola moze sobie zyczyc zunifikowania metody powiadamiania, zeby nie zastanawiac sie, czy rodzic dal znac emailem, przez Facebook, Twitter czy przez kartke w drzwiach.

      Powiadamianie nauczyciela przez Facebook osobiscie uwazam za dziwaczny zwyczaj i inwazje w sfere prywatna. Ale dla mnie dodawanie rodzicow swoich uczniow, a takze samych uczniow, do Facebooka jest czyms jeszcze bardziej dziwacznym, nieumiejetnoscia stawiania granic przez sama nauczycielke i, do pewnego stopnie, nieumiejetnoscia ich przestrzegania przez owych rodzicow.

      Ag
    • mocno.zdziwiona Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 13:29
      W mojej opinii nietaktem jest kontaktowanie się przez portale społecznościowe w takich przypadkach. Ja te portale odbieram jako sposób kontaktu ze znajomymi, nie zaś jako zaproszenie żeby matki moich uczniów wyszukiwały mnie, sprawdzały zdjęcia czy to na pewno ja i wysyłały zawiadomienie, że dziecka nie będzie. Bez jaj, po to mam weekend żeby odpocząć od pracy a nie otrzymywać korespondencję od matki Iksińskiego czy dziadka Igrekowskiego.
      Jeśli dyrektorka życzy sobie telefonu to trzeba jej prośbę uszanować. Swoją drogą dziwi mnie konieczność informowania o nieobecności, bo kiedyś się przynosiło usprawiedliwienie / zwolnienie i było ok, ale rozumiem, że czasy się zmieniają i szkoły też.
      Gdyby na początku roku podany został oficjalny e-mail szkoły lub nauczycielki i poproszono o kontakt w ten sposób, to ok. Informowanie przez prywatny facebook uważam za "wtopę" z punktu widzenia SV.
      • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 14:05
        Sporo odpowiedzi, wszystkie przeczytalam i dziekuje za opinie.
        Nie uchybilam zatem zadnym procedurom. Nie podobala mi sie forma rozkazujaco-oburzajaca powiadomienie mnie a potem reszty rodzicow o sposobie powiadomienia o nieobecnosci.
        'Gdyby na poczatku roku zostal podany oficjalny e-mail to ok" - ano wlasnie podano, podano, telefon, adres, fax i e-mail szkoly w rubryce; kontakt. Pod zadnym nie bylo informacji w jakich sprawach jakiego sposobu uzywac nalezy.
        Nie podano tez zadnych oficjanych sposob powiadomienia, wiekszosc (w tym ja-bo latwiej) po prostu dzwonila. No ale , ze zdarzylo mi sie ostatnio, ze nauczycielka nie zostala pomimo telefonu powiadomiona o spoznieniu to wybralam moim zdaniem skuteczniejszy sposob
        Nie ma zadnych elektronicznych dziennikow ani innych oficjalnych sposobow powiadomienia, tzw. od paru dni wiszenie na telefonie od 8.00 rano. Mam nadzieje, ze przynajmniej po tej "aferze"ktos rzeczywiscie bedzie siedzial w tym sekretariacie od 8.00 i nie trzeba bedzie przez 20 minut oczekiwac na polaczenie a potem rzeczywiscie wiadomosci beda dochodzic do adresatow.
        Skoro nauczycielka przyjmuje zaproszenia rodzicow do grona znajomych na fejsie to po co jak nie po to aby w razie koniecznosci o czyms ja powiadomic.
        Zreszta pani nauczycielka nie wygladala na oburzona, przyjela jednozdaniowa wiadomosc o chorobie i zyczyla powrotu do zdrowia. Ani jej ani mnie nie zajelo to wiecej niz paru sekund w zyciorysie.

        Ktos inny mowil, ze kazdy sie moze podszyc pod napisanie maila. Rodzice sa w stalym kontakcie z nauczycielem szczegolnie 4,5 latkow, bo po prostu codziennie dzieci przywoza lub odwoza do szkoly. Wszystko mozna zweryfikowac. Przez telefon (ktorego zyczy sobie pani dyrektor) tez mozna podstawic kogos innego, czego zreszta 4 latek i tak nie zrobi.

        Tak czy owak "dzieki mnie"pani dyrektor ustalila ostateczna forme zawiadamiania i musze sie jej trzymac , bo co mam zrobic. jedynie forma w jakij to zrobila, no coz.
        • krecik Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 22.01.16, 17:12
          Skoro nie bylo sprecyzowane, ze o nieobecnosciach to tylko przez telefon, to niczym nie uchybilas odnosnie powiadomienia emailem. Natomiast co do Facebooka, to juz zalezy od ustalen pomiedzy rodzicami a nauczycielka.

          > Skoro nauczycielka przyjmuje zaproszenia rodzicow do grona znajomych na fejsie to po co
          > jak nie po to aby w razie koniecznosci o czyms ja powiadomic.

          To jest stawianie rzeczy na glowie. Na Facebooku przyjmuje sie czyjas <i>prosbe</i> o przyjecie do grona znajomych. I wsrod osob znajacych na gruncie bardziej oficjalnym nieprzyjecie takiej prosby moze zostac odebrane jako afront. I wiele osob czuje sie zmuszone do akceptowania tych prosb.
          Jesli nauczycielka sama nie oswiadczyla rodzicom, ze mozna ja dodawac i powiadamiac, to raczej ucielesnienie powiedzenia "daj palec, a wezma cala reke". W takim przypadku nie zdziwilabym sie, jesli email od dyrekcji byl bezposrednim skutkiem uzycia bez uzgodnienia calkowicie prywatnej platformy do przesylania powiadomien o nieobecnosci ucznia.

          > Zreszta pani nauczycielka nie wygladala na oburzona, przyjela jednozdaniowa wia
          > domosc o chorobie i zyczyla powrotu do zdrowia. Ani jej ani mnie nie zajelo to
          > wiecej niz paru sekund w zyciorysie.

          I znowu - czy zapowiedziala uprzednio rodzicom, ze mozna sie z nia kontaktowac w sprawach szkolnych poprzez Facebooka, w jej prywatnym czasie?
          Jesli nie, to zareagowala na takie naruszenie swojej prywatnosci bardzo uprzejmie i postarala sie, aby na drodze oficjalnej ukrocic takie zapedy w przyszlosci.
          Jesli tak, to byc moze bylo tak, ze dyrekcji nie spodobalo sie wykorzystywanie takiego medium, jakby nie bylo - poblicznego, do przesylania takich wiadomosci.

          Swego czasu uczylam w szkole i kursach, ale to bylo tak mniej wiecej pomiedzy 1994-2005, gdy jeszcze czas nauczyciela po zakonczeniu zajec byl jego wlasnoscia i nikomu nie przyszloby do glowy powiadamiac o nieobecnosci dziecka na prywatny numer czy email. Przynajmniej w szkolach, w ktorych ja uczylam.

          Ag
          • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 07:20
            W sensie: nie ma większego znaczenia, czy zadzwonię, czy wyślę maila, byle informacja była podana na czas.

            MA znaczenie. dyrektorka wyraznie powiedziala, iz ona przychodzi do pracy pozniej i nie zdazy powiadomic nauczycielki, ktora jest wczesniej.

            W ogole nie rozumiem tej poruty o polecenie dyrektorki.
            jedynie, co ewentualnie mozna jej zarzucic to niezbyt przyjemny ton powiadomienia,
            no ale z drugiej strony ja tego emailu nie widzialam wiec na pewno nie moge stwierdzic ze rzeczywscie byl nieuprzejmy i rozkazujacy.
            Moze Milamala nadmiernie sie przejela, wziela sobie wiadomosc zbyt do serca? a wiadomosc faktycznie byla calkiem neutralna?

            w kazdym razie, dyrektorka wydala zarzadzenie w jaki sposob nalezy powiadamiac o nieobecnosci dzieci, i tyle. rodzice - czy im sie to podoba czy nie- musza to zaakceptowac
            i zastosowac sie do rozporzadzenia. i tyle.

            Ty Mialamalu nie zrobilas nic niestosownego. po prostu dyrektorka zorientowala sie akurat
            przez ciebie ze informowanie emailem nie wystarczy.
            zawiadomila (byc moze niezbyt milo) jaka forma jest akceptowalna, a ty niepotrzebnie sie czujesz wywolana do tablicy. nie bierz tego personalnie, i nie przejmuj sie.

            Minnie
            • droch Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 21:37
              > MA znaczenie. dyrektorka wyraznie powiedziala, iz ona przychodzi do pracy
              > pozniej i nie zdazy powiadomic nauczycielki, ktora jest wczesniej.

              Problem dyrektorki. Niech przychodzi wcześniej.

              > rodzice - czy im sie to podoba czy nie- musza to zaakceptowac

              Dyrektorka polecenia może wydawać wyłącznie swoim pracownikom.
            • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 11:48
              minniemouse napisała:

              > W sensie: nie ma większego znaczenia, czy zadzwonię, czy wyślę maila, byle i
              > nformacja była podana na czas.

              >
              > MA znaczenie. dyrektorka wyraznie powiedziala, iz ona przychodzi do pracy pozni
              > ej i nie zdazy powiadomic nauczycielki, ktora jest wczesniej.
              >

              Skoro dyrektorka przychodzi do pracy później, to tym bardziej powinna docenić fakt, że rodzic, oprócz szkoły, sam dobrowolnie i odpowiednio wcześniej informuje także nauczycielkę.
              A poza tym, jeśli szkoła podaje na swojej stronie internetowej oficjalny adres mailowy, to znaczy, że jest to tak samo dopuszczalna forma kontaktu, jak telefon i szkoła ma obowiązek sprawdzania takiej poczty i reagowania na nią. Dyktowanie w takiej sytuacji, z czego wolno, a z czego nie wolno korzystać jest po prostu kuriozalne. Chyba że są ku temu jakieś uzasadnione powody, wtedy należy o nich poinformować zainteresowanych.


              • shmu Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 22:09
                majaa moim zdaniem ,,kuriozalne'' jest, ze osobie doroslej trzeba zwrocic uwage, zeby nie angazowala pracownikow administracyjnych poza godzinami pracy i poprzez prywatne media spolecznosciowe. Tym bardziej, ze sytuacja nie nalezy do bardzo pilnych.
                Z puntu widzenia autorki - zalatwila sprawe, bo nauczycielka sie dowiedziala, no to przeciez ok.

                Z punktu widzenia nauczycielki - siedziala w niedziele z kolezankami na kawie, pika jej telefon, ze ma nowa wiadomosc na fejsie, a to mama Iksinskiego, ze go jutro nie bedzie. Teraz musi oderwac sie od kolezanek, wstac od stolu i sobie zapisac nazwisko. Raz sie zdarzy - ok, korona jej z glowy nie spadnie (tak czy tak nie fair). Ale jesli uznane to zostanie za normalna procedure - to ta pani na jej prywatnym koncie, w trakcie czasu wolnego musi wykonywac prace (np zapisac sobie, kto ja powiadomil - sezon grypy - 10 rodzicow). Poza tym, jesi uznane to bedzie za normalne - bedzie sie od niej WYMAGALO, zeby sprawdzila facebooka, bo jesli nie, no to jakto, przeciez mama Igreka powiadomila! Wyobraz sobie, ze w niedziele wieczorem MUSISZ sprawdzic fejsa, bo moze ktorys z rodzicow postanowil Cie poinformowac o chorobie dziecka. Fajny wypoczynek...

                Jesli chodzi o mailowanie, to juz pisalam.


                • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 12:30
                  Ale ja przecież też powyżej napisałam właśnie o mailowaniu na pocztę służbową. A jeszcze wcześniej podkreśliłam, że media społecznościowe to nienajlepsze miejsce na służbową korespondencję, więc się w tym punkcie nie różnimy. Problem natomiast jest taki, że dyrektorka nie napisała tylko o mediach społecznościowych, ale o mailowaniu w ogóle. I to właśnie wydaje się kuriozalne w dzisiejszych czasach, zważywszy w dodatku na to, że sama ochoczo skorzystała z tego narzędzia.
              • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 22:58
                majaa napisała:
                A poza tym, jeśli szkoła podaje na swojej stronie internetowej oficjalny adres mailowy, to znaczy, że jest to tak samo dopuszczalna forma kontaktu, jak telefon i szkoła ma obowiązek sprawdzania takiej poczty i reagowania na nią. Dyktowanie w takiej sytuacji, z czego wolno, a z czego nie wolno korzystać jest po prostu kuriozalne. Chyba że są ku temu jakieś uzasadnione powody, wtedy należy o nich poinformować zainteresowanych.

                Nie wiem jakie instrukcje byly w "manualu" (agendzie?) ktory podawala szkola gdy dziecko bylo zapisywane do szkoly. moze jest jak mowisz, a moze bylo wyszczegolnione ze adres emailowy sluzy do ogolnej informacji a niebecnosci trzeba zglaszac telefonicznie.
                i moze dlatego dyrektorka sie zdenerwowala bo nikt nie czyta "manuala" i nawet nie wie jakie szkola ma przepisy.
                niezaleznie od tego, dyrektorka zaznaczyla ze ona przyhcodzi do pracy pozniej i dlatego ejst problem.
                Jezeli Maju uwazasz ze system nie dziala nalezycie, to powinnas omowic to z innymi rodzicami. zapytac sie czy sa zadowoleni z systemu powiadomien i jesli nie to wystosowac pismo do szkoly z prosba o zmiane. narzekanie i wydziwianie niczego nie da.

                Skoro dyrektorka przychodzi do pracy później, to tym bardziej powinna docenić fakt, że rodzic, oprócz szkoły, sam dobrowolnie i odpowiednio wcześniej informuje także nauczycielkę.

                nie takze a wylacznie nauczycielke, bo kogo jeszcze? poza tym, czy ze slow dyrektorki nie wynika ze to ona odbiera email i przekazuje tresc nauczycielce, wiec dopoki dyrektorka nie przyjdzie do pracy nikt nic nie wie.
                dodatkowo, rodzic nikomu laski nie robi zawiadamiajac o nieobecnosci, tylko to jego obowiazek.

                Minnie
                • majaa Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 13:36
                  minniemouse napisała:

                  > Nie wiem jakie instrukcje byly w "manualu" (agendzie?) ktory podawala szkola gd
                  > y dziecko bylo zapisywane do szkoly. moze jest jak mowisz, a moze bylo wyszcze
                  > golnione ze adres emailowy sluzy do ogolnej informacji a niebecnosci trzeba zgl
                  > aszac telefonicznie.
                  > i moze dlatego dyrektorka sie zdenerwowala bo nikt nie czyta "manuala" i nawet
                  > nie wie jakie szkola ma przepisy.
                  > niezaleznie od tego, dyrektorka zaznaczyla ze ona przyhcodzi do pracy pozniej i
                  > dlatego ejst problem.
                  > Jezeli Maju uwazasz ze system nie dziala nalezycie, to powinnas omowic to z inn
                  > ymi rodzicami. zapytac sie czy sa zadowoleni z systemu powiadomien i jesli nie
                  > to wystosowac pismo do szkoly z prosba o zmiane. narzekanie i wydziwianie nicze
                  > go nie da.

                  Założyłam (być może niesłusznie), że skoro autorka zawiadomiła szkołę mailem, a dopiero potem przyszła ta informacja od dyrektorki, to oznacza, że wcześniej nie było jakichś konkretnych zaleceń w tym temacie. A jeśli nie było, to szkoła została powiadomiona poprawnie i pretensje dyrektorki oraz jej tłumaczenie, że przychodzi później są po prostu nie na miejscu. Ja ani nie narzekam ani nie wydziwiam, bo mnie to osobiście nie dotyczy, tylko zwyczajnie oceniam opisaną sytuację. Jeżeli ktoś tu wydziwia, to jest to dyrektorka, która zabrania rodzicom używania do kontaktu oficjalnego szkolnego maila.

                  > nie takze a wylacznie nauczycielke, bo kogo jeszcze? poza tym, czy ze slow dyre
                  > ktorki nie wynika ze to ona odbiera email i przekazuje tresc nauczycielce, wiec
                  > dopoki dyrektorka nie przyjdzie do pracy nikt nic nie wie.

                  Jeśli rodzic ma podany kontakt tylko do szkoły a nie do nauczycielki, to powiadamia szkołę, a nie nauczycielkę. To chyba oczywiste. Autorka zatem zrobiła więcej, niż należało, bo zawiadomiła także nauczycielkę, mimo iż jej służbowego maila nie miała.
                  Tak, ze słów dyrektorki wynika, że to ona odbiera maile i informuje nauczycieli. W takim razie powinna przychodzić do pracy wcześniej albo zlecić zadanie sekretarce. Zresztą w przypadku porannych telefonów i tak z pewnością zajmie się tym sekretarka, bo przecież pani dyrektor przychodzi później.


                  > dodatkowo, rodzic nikomu laski nie robi zawiadamiajac o nieobecnosci, tylko to
                  > jego obowiazek.

                  Nikt o robieniu łaski tu nie wspominał, a autorka właśnie skutecznie zawiadomiła.

                  • droch Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 19:59
                    > Nikt o robieniu łaski tu nie wspominał, a autorka właśnie skutecznie zawiadomiła.

                    Co więcej, jedyną osobą, która wydaje się robić łaskę jest dyrektorka. Ze swojego tronu nie dostrzega kilku kwestii. Po pierwsze, że rodzić rano oczekując w przychodni na wizytę u lekarza ma na głowie inne sprawy niż pogawędki z sekretarką lub oczekiwanie na połączenie. Dlatego dzień wcześniej wyśle wiadomość o nieobecności dziecka w szkole. A po drugie, że organizacja pracy sekretariatu to jej wyłączny problem. Kompetentna dyrektorka założy alias pocztowy, dedykowany do komunikacji w sprawie nieobecności uczniów. Niekompetentna będzie puszyć się, wydawać rozkazy, żądać wyjaśnień. Ogólnie: traktować rodziców nie jak partnerów, ale jak podwładnych.
                    I w drugim przypadku nie należy potulnie kicać jak żabka.
                    • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 27.01.16, 06:51
                      droch napisał:

                      I w drugim przypadku nie należy potulnie kicać jak żabka.



                      nie nalezy, ale tez takie po prostu olanie zalecenia czy polecenia nietaktownej dyrektorki jest niegrzeczne i niewlasciwym postepowaniem.
                      Oczywscie ze mozna sie sprzeciwic decyzji dyrektorki ale idac stosownym, oficjalnym torem.
                      Inaczej to bedzie tylko dziecinne tupanie nozkami.

                      Minnie
          • kora3 Krecik 25.01.16, 15:34
            Wiesz, nie mogę się z Tobą zgodzić...Ja wsród znajomych na portalu społecznosciowym mam ludzi roznych - literalnie znajomych prywatnych, takich co z zawodowych stali się prywatnymi i takich zupełnie zawodowych.
            Z tymi zawodowymi zadnych prywatnych rozmów na portalu nie prowadzę, ALE owszem używam portalu czasem do załatwiania spraw zawodowych. Taka rozmowa wyglada tak np.
            - Dzień dobry, pan rzecznik dziś w pracy.
            - Dzień dobry, tak
            - Mam zapytanie dośc pilne, mozna teraz?
            - Tak, jak zwykle na mail, postaram się odowiedzieć jak szybko sie da
            - Dziękuję serdecznie i czekam

            Taka komunikacja pozwala mi szybko ustalić, czy rzecznik u siebie, czy na urlopie np. poprosić o szybkie działania ws. zapytania, zawiadomić, ze mail z zapytaniem idzie.

            Taka rozmowa moze też wygladać tak :
            - Dzień dobry, pan rzecznik dziś w pracy.
            - Dzień dobry, tak
            - Mam zapytanie dotyczące sprawy XY
            - Ano tak, własnie przygotowujemy komunikat w tej sprawie.
            - O której mogę sie spodziewać?
            - O 12 powinien być. Bedzie na stronie nieco później, ale zainteresowanym wysylam bezposrednio na maile.
            - O to miło, dziekuję i czekam

            Albo też tak:
            - Dzień dobry, pan rzecznik dziś w pracy?.
            - Dzień dobry, oj nie, na urlipie
            - Ach, no to bardzo przepraszam
            - Nie ma sprawy. Jesli coś pilnego, to zastępuje mnie XY , jest dostepny pod numerem xxxxxxxxxxx
            - Dziękuję, zaraz się skontaktuję. Raz jeszcze przepraszam

            Jesli się kogoś calkiem i tylko zawodpowego smile ma w znajomych, to jasna sprawa, że taka osoba jesli się kontaktuje, to zawodowo, a nie zeby pogadać. Czasem trudno sie do kogos dodzwonić, na mail nie ma odpowuedzi, a czas nagli. Nie widzę problemu, że ktos sie odzywa tylko zawodowo. Do mnie czesto się ludzie tak odzywaja, także spoza grona znajomych ze sprawami zawodowymi.
            • droch Re: Krecik 25.01.16, 19:17
              I zgadzam się z Tobą w 100%! Ale można też tak:

              - Dzień dobry, pani rzecznik...
              - Jak pani śmie kontaktować się ze mną w sprawach służbowych przez prywatny profil!? To oburzające, wypraszam sobie! Proszę złożyć pismo w kancelarii!

              Co tam jednak rzecznik sądu czy rządu, przecież to małe miki w porównaniu do Pani Dyrektor Szkoły w relacji do poddanych, znaczy rodziców...
              • minniemouse Re: Krecik 25.01.16, 23:14
                droch napisał:

                - Dzień dobry, pani rzecznik...
                - Jak pani śmie kontaktować się ze mną w sprawach służbowych przez prywatny profil!? To oburzające, wypraszam sobie! Proszę złożyć pismo w kancelarii!

                Co tam jednak rzecznik sądu czy rządu, przecież to małe miki w porównaniu do Pani Dyrektor Szkoły w relacji do poddanych, znaczy rodziców...


                niemniej jednak, i tu sa dwa problemy - jeden, taki ze rzecznik brutalnie acz grzecznie obrugal klienta za uzycie jego prywatnego konta do spraw zawodowych.
                czy uzywanie prywatnych kont do zawodowych spraw jest w porzadku
                i zgodne z SV?
                Czy tez mozna miec prawo nie zyczyc sobie (kategorycznie) byc zaczepianym sluzbowo na prywatnym koncie? zalozmy, ze tym razem to nie rzecznik a lekarz.
                Lekarz, ktorego poza praca, w jego prywatnym a wiec niejako intymnym zyciu
                pacjent nagabuje na jego prywatnym koncie "pani/e doktorze, ja tylko ... bo dziwna wysypka... "
                To w koncu ma sie to prawo do zycia prywatnego czy nie?

                Problem drugi to taki, jakiego tonu uzyl rzecznik. malo przyjemny, ostry, ale wcale nie niegrzeczny.
                calkowicie zgodny z prawem do ochrony prywatnego zycia.
                no ale uraza delikatne ego osoby ktora nie dosc, ze pierwsza popelnia gafe to jeszcze smie sie oburzac ze ja (grzecznie) opieprzyli.

                Minnie
                • vi_san Re: Krecik 25.01.16, 23:26
                  Minnie - że zwrócę ci uwagę na taki maleńki drobiazg. Nie ma obowiązku ani automatu na dołączanie do znajomych każdego kto chce, jak leci. Nauczycielka mogła w zgodzie z sv zignorować "prośbę o dołączenie do znajomych" mamusi ucznia. Jednak tego nie zrobiła. Skoro zaś dodała ją do znajomych, to [skoro koleżankami nie są] wyłącznie w celu właśnie usprawnienia przepływu informacji na linii rodzic - nauczyciel. Innego powodu nie widzę. Lekarz też nie ma obowiązku udostępniać swojego prywatnego konta na fb, numeru telefonu itp danych pacjentowi. A skoro udostępnia = liczy się z tym, że jeden pacjent tylko mu tą droga prześle życzenia świąteczne, a inny będzie co drugi dzień truł o tajemniczej wysypce, takim czerwonawym nalocie na gardle czy szmerach w płucach.
                  • minniemouse Re: Krecik 26.01.16, 00:11
                    Visan,
                    ale co innego jest gdy nauczucielka sama podaje te forme kontaktu wlasnie (i wylacznie) po to aby ja zawiadamiac.
                    co innego gdyby stalo sie to na gruncie towarzyskim, poza szkola, lepiej poznajac sie i nawiazujac prywatny, przyjacielski kontakt zalozmy na party.
                    a tu ktoregos razu konto zostalo uzyte w celu nieprywatnym - wtedy nauczycielka ma prawo poprosic (a nawet obruszyc sie) aby tak nie uzywac tego konta a zawiadomic szkole, prawda?
                    (kwestia czy to byloby milo czy niemilo nie ma w tej chwili znaczenia)
                    jeszcze inaczej jest, gdy pacjent sam zdobedzie adres konta lekarza i zacznie mu truc o wysypce.
                    ale zalozmy, nawet jesli lekarz poda pacjentowi kontakt towarzysko, to nietaktem ze strony pacjenta jest uzywanie tego do wypytywania sie o wysypke. mimo iz lekarzy spotyka to nagminnie i zapewne sa juz przyzwyczajeni, to tez maja prawo nie zyczyc sobie, prawda?

                    Dopiero szczegolne okolocznosci usprawiedliwiaja podobe zachowania - np, osoby dobrze sie znajace maja nieoficjalne przyzwolenie na 'sluzbowe' kontakty w ten spsob. albo majace wyrazne pozwolenie. itp
                    nie uwazasz?

                    Minnie
                    • vi_san Re: Krecik 26.01.16, 09:08
                      Ależ masz całkowitą rację! I tu autorka popełniała faux pas, kontaktując się z nauczycielką na jej prywatnym profilu. Z tym, że nadal nie pozostaje to w nijakiej sprzeczności z tzw. życiem. Dodatkowo - nauczycielka mogła swobodnie nie przyjmować prośby o dołączenie do znajomych mamy Iksińskiego. I wówczas nie miałaby problemu. Znam jednego polityka, który ma na po dwa konta oficjalne: służbowe i prywatne. Na "tablicy" konta służbowego w sumie każdy może pytać o różne kwestie publiczne itp, a do konta prywatnego - przyjmuje tylko "prawdziwych" znajomych. Jest to jakieś rozwiązanie, acz nie wiem czy praktyczne.
                      Z tym, że i tak: autorka zawiadomiła szkołę POPRAWNIE [skoro wcześniej nie było podanego żadnego schematu]. Napisała mail, dodatkowo - poinformowała nauczycielkę [czy zawracanie głowy nauczycielce w niedzielne popołudnie na jej prywatnym koncie fb było taktowne - to osobna kwestia]. W odpowiedzi pani dyrektor szkoły wystosowała nader niemiły [wg słów autorki, w które nie powątpiewamy], kategoryczny mail w trybie rozkazującym, że nie wolno mailem i nie wolno przez portale. I wszystko byłoby ok, gdyby nie ton "zakazu i nakazu" zawarty w mailu do rodziców. ów ton był co najmniej niestosowny. I owszem, kusiłoby mnie [nie twierdzę, że bym to zrobiła, ale myśl wydaje mi się atrakcyjna] przy następnej nieobecności dziecka powiadomić szkołę mailem. I tak aż do czasu, aż pani dyrektor zadzwoni. Bo skoro powodem, dla którego "nie wolno mailem" jest to, że ona później przegląda e-pocztę, to wszak ja też mogę nie otwierać skrzynki wcale przez pół roku na przykład, obowiązku nie ma...
                      • minniemouse Re: Krecik 27.01.16, 06:05
                        vi_san napisała:

                        I wszystko byłoby ok, gdyby nie ton "zakazu i nakazu" zawarty w mailu do rodziców. ów ton był co najmniej niestosowny.

                        Ale ja tez przyznaje ze zachowanie dyrektorki bylo bardzo niestosowne.
                        tylko, czy jej ton usprawiedliwia zlekcewazenie zalecenia badz co badz dyrektorki?
                        zalecenia, ktore dla szkoly, rodzicow i dziecka jest istotne.


                        Minnie
                    • kora3 Minnie - rozgraniczanie sytuacji 01.02.16, 07:21
                      Po pierwsze Vi - san ma rację - nauczyciel , kazdy innych człowiek ma prawo nie przyjmować kogos znanego sobie tylko zawodowo do grona znajomych. Przyjmujac ma narzedzia do ze tak powiem sterowania poziomem ingerencji takiego znajomego w jego profilsmile
                      Owszem Minnie - bardzo ale to bardzo niegrzeczne jest "trucie" lekarzowi o wysypce via FB, nauczycielowi o problemach dziecka itd. ALE juz krótkie zapytanie "Czy pan doktor jutro przyjmuje normalnie?" , albo informacja "Mojego Jasia nie będzie jutro, angina" są czyms zupełnie innym.
                      Nie wypada ze tak powiem przez FB rozwijac tematu zawodowego z osoba mało sobie znana (poza wyjątkami), ale jsli sie jest fejsbukowymi znajomymi, to krótkie informacje są dopuszczalne. "Dzień dobry. Czy pan poseł udzieliłby krótkiego komentarza do nowelizacji ustawy? O której można jutro w tej sprawie zadzwonić?" "dzień dobry. Chetniesmile Mozna dzwonic miedzy 11 a 12 wowczas mam przerwę w komisji" - na przyklad.Nie trujesz i nie zajmujesz jakos czasu posłowi wolnego, bo przecież nie pytasz o koimentarz TERAZ, pytasz, kiedy możesz pytaćsmile
                      A pani nauczycielka, która tak sie poczuła strasznie mofla Milamali odpisac "Rozumiem, Zycze Jasiowi szybkiego powrotu do zdrowia, ale na marginesie - proszę zawiadomic telefonicznie sekretariat, bo takie są procedury i na przyszlość juz zawsze tak zawiamiac o absencji Jasia" i czesć
              • kora3 Drochu :) 01.02.16, 07:01
                droch napisał:

                > - Dzień dobry, pani rzecznik...
                > - Jak pani śmie kontaktować się ze mną w sprawach służbowych przez prywatny pro
                > fil!? To oburzające, wypraszam sobie! Proszę złożyć pismo w kancelarii!
                >
                > Co tam jednak rzecznik sądu czy rządu, przecież to małe miki w porównaniu do Pa
                > ni Dyrektor Szkoły w relacji do poddanych, znaczy rodziców...


                nie spotkałam sie z taką sytuacją przez 15 lat pracy. Dzieci nie mam, wiec z nauczycielami i dyrektorami szkół kontakt mam tylko zawodowy albo czysto prywatny. Nie przyszłoby mi do głowy kontaktować się z kimś via portal społecznościowy zawodowo z kims kogo nie znam, nie mam w znajomych JESLI jest doń kontakt sluzbowy.
        • matylda1001 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 15:47
          milamala napisała:

          >Rodzice sa w stalym kontakcie z nauczycielem szczegolnie 4,5 latkow, bo po prostu codziennie dzieci przywoza lub odwoza do szkoły<

          No to w takim razie dlaczego tak ważne jest, żeby nauczycielka wiedziała o nieobecności dziecka jeszcze przed rozpoczęciem zajęć? Jeżeli dziecka nie ma w szkole, to znaczy, że rodzice o tym wiedzą. Co się stanie jeśli dyrektorka odczyta wiadomość pięć godzin później albo za dwa dni? Nie wystarczy usprawiedliwić dziecku nieobecność już po powrocie do szkoły?
          W przedszkolu zawiadamia się o mającej nastąpić nieobecności dziecka ale to ze względu na planowanie ilości posiłków i związaną z tym odpłatność, ale w szkole? po co?
          • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 19:26
            Nie mam bladego pojecia czemu to takie wazne. Bez sensu. Cala ta sytuacja wydaje mi sie mocno komiczna. Moja corka nawet nie ma jeszcze obowiazku szkolnego. Moga ja wysylac do szkoly albo i nie. Tak na prawde zawiadamiam szkole i nauczycielke bo uwazam, ze to uprzejmie. Szkoda, ze druga strona nie wykazuje takiej uprzejmosci.
            • droch Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 21:40
              Zapytałbym dyrektorkę, z czystej ciekawości, co się stanie jeśli powiadomienie o nieobecności będziesz w dalszym ciągu przekazywać w ogólnie przyjęty w XXI wieku sposób, tj. za pomocą poczty elektronicznej na oficjalny adres szkoły.
              Z kopią do kuratorium.
              • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 22:56
                Za bardzo wnikacie, w za bardzo szczegoly:
                Jest szkola. W szkole obowiazuje pewien regulamin, tak pracownikow jak i rodzicow.
                Rodzice nie sa pracownikami szkolnymi, nie wiedza (na ogol) jakie rozporzadzenia odgorne
                a tym bardziej, dlaczego, maja pracownicy tej instytucji. a oni musza stosowac sie do swoich wytycznych.
                Rodzice z kolei, nawet jesli jeszcze nie musza, w momencie kiedy zdecydowali oddac sie ich
                "niemusiejace" pociechy do szkoly, to automatycznie podlegaja przepisom owej szkoly.

                Tak wiec Milamalu, moze nie musialas zapisywac dziecka ale zapisalas,
                jak zapisalas znaczy ze zgodzilas sie na warunki jakie stawia szkola.
                teraz musisz je wypelnic, jesli do tych warunkow nalezy dzwonienie nie emailowanie to niestety ale musisz dzwonic. tak samo jak nauczyciele w owej szkole musza wobec ciebie i dziecka wypelniac swoje obowiazki, czyli nie tylko je edukowac ale i troszczyc sie o nie
                = m.inn. dbac aby bezpiecznie dotarlo do szkoly i do domu - mimo ze " jeszcze nie musi tam chodzic".

                Nie podoba cie sie cos? well, wciaz masz wybor, posylac dziecko do szkoly albo nie.

                Minnie
                • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 23.01.16, 23:21
                  Dlaczego szkoly wymagaja poinformowania o absencji ucznia?
                  Po pierwsze, bo maja procedure sprawdzania obecnosci.
                  Inne powody moga byc rozne, poczawszy od prostego upewnienia sie ze dziecku sie po drodze nic nie stalo. szkola musi tez monitorowac obecnosc uczniow, wiedziec jak czesto przychodza do szkoly, czy nadmiernie nie opuszczaja, i czy rodzice sa swiadomi nieobecnosci dziecka w szkole. czy, np. w przypadku nadmiernej nieobecnosci, nie jest potrzebna jakas pomoc.
                  Jezeli nauczyciel planuje zajecia grupowe, np po dwie trzy osoby w grupie, to nieobecnosc jednego ucznia juz komplikuje ten plan zajec. przy braku zawiadomienia na czas, nauczyciel zwyczajnie nie wie czy dziecko jest ale moze w toalecie, czy sie spoznia, czy w ogole nie przyjdzie, czy moze cos sie stalo (stad potrzeba zawiadamiania na czas).
                  a tym bardziej nie ma czasu na zmiane planu lekcji.
                  Ze spraw urzedowych, szkola zapewne dostaje pieniadze z powrotem za usprawiedliwiona nieobecnosc (przynajmniej tu tak jest), za nieusprawiedliwiona - byc moze tylko czesciowa albo wcale.
                  Tutaj, "Average Daily Attendance" (ADA) - Przecietna Dzienna Obecnosc to jest suma dni obecnosci ucznia w szkole podzielona przez dni aktywne, robocze szkolne.
                  Na podstawie tego oblicza sie jakie szkola dostanie fundusze i jakie utrzymanie od rzadu
                  a nieobecnosc w szkole obniza owo ADA (PDO) i tymze, zarobki szkoly i fundusze.
                  W PL pewnie jest podobnie, a na pewno tak jest w innych panstwach zachodnich gdzie szkoly sa dotowane przez panstwo (nawet prywatne sa nieraz czesciowo subsydiowane).

                  Tak wiec, rodzicom nie majacym pojecia jakie wazne sprawy kryja sie za "szkolna nie/obecnoscia" moze sie wydawac ze 'powiadomic, nie powiadomic' jest bez znaczenia.
                  Tymczasem dla szkoly ma to kluczowe znaczenie,
                  i dlatego zawsze warto pamietac ze gdy nie stoimy "po tej drugiej stronie" to jestesmy nieswiadomi rzeczy i nie powinnismy wydziwiac i krytykowac.

                  Minnie
                  • matylda1001 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 24.01.16, 12:56
                    minniemouse napisała:

                    > Po pierwsze, bo maja procedure sprawdzania obecnosci.<

                    Owszem, sprawdzają i zapisują ze Kowalski był w szkole a Malinowskiej nie był.

                    > Inne powody moga byc rozne, poczawszy od prostego upewnienia sie ze dziecku sie po drodze nic nie stało<

                    Szkoła odpowiada za bezpieczeństwo dzieci na terenie placówki. To, co dzieje się po drodze to sprawa rodziców/opiekunów. Szczególnie w przypadku dzieci małych, których nie puszcza się do szkoły samych.

                    > Jezeli nauczyciel planuje zajecia grupowe, np po dwie trzy osoby w grupie, to nieobecnosc jednego ucznia juz komplikuje ten plan zajec<

                    Taaak... i jak się okaże, że Kasia dziś nie przyjdzie, to pani szybko zorganizuje zastępstwo, żeby dziurę po Kasi zatkać smile

                    >> W PL pewnie jest podobnie<

                    Nie, no... Mam nadzieję, że do takich absurdów nie dochodzi. Gdyby uczniowie uwzięli się na nauczycieli, to wystarczyłoby chodzenie na wagary i nauczyciele powymieraliby z głodu sad

                    >Tak wiec, rodzicom nie majacym pojecia jakie wazne sprawy kryja sie za "szkolna
                    nie/obecnoscia" moze sie wydawac ze 'powiadomic, nie powiadomic' jest bez znaczenia.<

                    Ależ mi ważne sprawy! klękajcie narody smile To, że pani nauczycielka dowie się o przyczynie nieobecności Jasia dwie godziny później... bo samą nieobecność to chyba zauważy od razu?

                    > Tymczasem dla szkoly ma to kluczowe znaczenie,<

                    Minnie, proszę Cię... smile
                    • milamala Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 24.01.16, 20:03
                      "> Tymczasem dla szkoly ma to kluczowe znaczenie,<

                      Minnie, proszę Cię... smile"

                      ha ha ha, wlasnie.
                      Tak czy owak wiadomo , wszyscy rodzice wraz ze mna czy chca czy nie chca musza sie dostosowac do nowych wytycznych pani dyrektor.
                      Jedynie niesmak pozostal, coz zrobic.
                      Ja to sobie odrazu pomyslalam ,ze polece do dyrekcji i poprosze aby nie uzywac wobec mnie tonu rozkazujacego, bo pamietam jeszcze komunizm i ton rozkazujacy traumatycznie mi sie kojarzy. Ciekawe jakby pani dyrektor zareagowala na takie oswiadczenie. he he
                      • droch Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 24.01.16, 22:26
                        > Tak czy owak wiadomo , wszyscy rodzice wraz ze mna czy chca czy nie chca
                        > musza sie dostosowac do nowych wytycznych pani dyrektor.

                        Otóż - nie muszą, a wręcz nie powinni. Z ciekawości, co się stanie po przesłaniu kolejnej informacji o nieobecności na oficjalny adres poczty elektronicznej szkoły? Dyrektorka zaprosi na rozmowę? Nie mógłbym się doczekać. Osobom mentalnie tkwiącym w PRL mówię twarde STOP.
                        • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 24.01.16, 23:22
                          Zsadanicze pytanie - a co was, przepraszam, w ogole obchodzi z jakich powodow i jakiej formie szkola musi byc zawiadamiana o nieobecnosci ucznia?
                          to jest szkoly sprawa, i nie musi sie z niej wam spowiadac tak samo jak np szpital nie musi wam sie spowiadac ze swoich regul, albo bank, albo sklep albo jakakolwiek inna instytucja.
                          Wy nie musicie rozumiec dlaczego jest tak a nie inaczej, a tym bardziej nie wam oceniac czy to jest wazne czy nie - wy musicie sie tylko dostosowac do przepisow, i tyle.
                          nie jestescie odpowiedzialni za szkole, wiec jakim prawem oceniacie co jest wazne a co nie?

                          Rozumialabym te sprzeciwy gdyby chodzilo o jakas moralnie kwestionalna decyzje albo zagrazajaca czyjemus bezpieczenstwu - to wtedy tak, rozumiem poddawanie w watpliwosc
                          zalecenia.
                          Ale tu dyrektorka zaledwie poinformowala iz szkola akceptuje tylko telefony, emaile nie - i o co zamieszanie??? taki macie problem zeby po prostu zadzwonic zamiast napisac
                          w sprawie wlasnego zreszta dziecka??

                          Powtorze, tu istota rzeczy jest nie samo to ze "trzeba dzwonic", tylko Milamala jak dziecko obruszyla sie na kategoryczny ton w jakim otrzymala polecenie. nic wiecej.
                          a za nia niektorzy nadasali sie tak samo: "jakas tam dyrektorka nie bedzie mi mowic co ja mam m robic!" - tyle, to jest prawdziwy problem w tym watku.

                          Minnie
                          • droch Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 11:05
                            > nie musi sie z niej wam spowiadac tak samo jak np szpital nie musi wam
                            > sie spowiadac ze swoich regul, albo bank, albo sklep albo jakakolwiek
                            > inna instytucja.

                            Błędne założenie. Działanie (a w zasadzie: dzika fantazja) każdej z tych instytucji jest regulowane prawem.

                            > Ale tu dyrektorka zaledwie poinformowala iz szkola akceptuje tylko telefony,
                            > emaile nie - i o co zamieszanie???

                            To już szkoły problem - została skutecznie powiadomiona o nieobecności ucznia.
                            Zasadniczą przewagą poczty elektronicznej jest możliwość wysłania przez rodzica wiadomości jeszcze poprzedniego dnia wieczorem, zamiast "wiszenia" na słuchawce, zanim sekretarka łaskawie odbierze telefon.
                            Szkoła ma oficjalny adres e-mail - ma obowiązek z niego korzystać. Koniec i kropka.
                            Jak każdy inny urząd jest zobowiązany do ustosunkowania się do otrzymanej wiadomości.
                            • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 23:18
                              droch napisał:

                              To już szkoły problem - została skutecznie powiadomiona o nieobecności ucznia.
                              Zasadniczą przewagą poczty elektronicznej jest możliwość wysłania przez rodzica wiadomości jeszcze poprzedniego dnia wieczorem, zamiast "wiszenia" na słuchawce, zanim sekretarka łaskawie odbierze telefon.
                              Jak każdy inny urząd jest zobowiązany do ustosunkowania się do otrzymanej wiadomości.Szkoła ma oficjalny adres e-mail - ma obowiązek z niego korzystać. Koniec i kropka.



                              LOL zaliczasz sie widze do osob, ktore juz w wiezieniu sa i ciagle nie rozumieja dlaczego ich ukarano..

                              Minnie
                      • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 24.01.16, 23:44
                        milamala napisała:

                        Ja to sobie odrazu pomyslalam ,ze polece do dyrekcji i poprosze aby nie uzywac wobec mnie tonu rozkazujacego, bo pamietam jeszcze komunizm i ton rozkazujacy traumatycznie mi sie kojarzy. Ciekawe jakby pani dyrektor zareagowala na takie oswiadczenie. he he


                        ano wlasnie, i nareszcie wyszlo szydlo z wora - gdyby dyrektorka poprosila milo i uprzejmie
                        to nie byloby sprawy, prawda?

                        Zamiast podejsc z dystansem do glupiej baby ktorej z nadmiaru wladzy zrobilo sie w glowie nadmierne cisnienie od babelkow CO2 (bo dyrektorka zachowala sie jak osoba ktorej wladza przemeblowala glowe)
                        bierzesz jej glupie zachowanie do siebie personalnie, reagujac rownie niestosownie
                        zamiast sie ironicznie usmiechnac na taki objaw wody sodowej, i olac sprawe.

                        "Nie bedzie ci rozkazywac" - czyli - bingo! - mialam racje gdy pisalam ze o samo zarzadzenie w sprawie zawiadomien w ogole tu nie chodzi.

                        Niemniej jednak, z punktu widzenia SV i jako matka ucznia, mozesz oczywiscie zwrocic uwage dyrekcji szkoly na niestosowne zachowanie jej przedstawicielki i poprosic,
                        aby na przyszlosc adresowac rodzicow z szacunkiem. to jedno ci sie naprawde nalezy.
                        pytanie tylko czy skorka warta wyprawki - w koncu to tylko jeden glupi wyskok, a twoje dziecko moze z tego powodu byc pozniej szykanowane.


                        na forum wszyscy jednoglosnie uznali ze dyrektorka nie powinna byla uzywac rozkazujacego tonu zawiadamiajac o formie przekazywania nieobecnosci - wiec nie masz chyba watpliwosci
                        ze co do tego wszyscy ciebie poparli.
                        abstrahujac od formy jej wypowiedzi, ma prawo zazadac wylacznie telefonicznych przekazow.
                        takie sa przepisy w jej szkole.


                        Minnie
                        • minniemouse Re: Off topic uwaga.. 25.01.16, 00:05
                          Jak probowalam wczesniej wyjasnic, szkola to instytucja jak kazda inna, z pewnymi regulami
                          i zasadami, zapisujac dziecko do szkoly niejako podpisujemy 'kontrakt' z owa instytucja czyli
                          zobowiazujemy sie z bedziemy przestrzegac przepisow w niej obowiazujacych.
                          malo kto o tym mysli ale tak wlasnie jest - podpisujesz, zobowiazujesz sie.

                          W watku ktory zalozyla Milamala latwo wyczuc rozdzielajace sie warstwy problemu jaki opisala. istota rzeczy, adekwatna do tematu forum, jest tu zachowanie dyrektorki - bo forma w jakiej przedstawila swoja prosbe byla (ponoc) bardzo niegrzeczna.

                          Natomiast kwestia 'dzwonic/emailowac' to juz jest kwestia inna, wylacznie 'techniczna' - i to wchodzi w tylko zakres obowiazkow rodzica wzgledem szkoly.
                          Jesli szkola z jej tylko sobie znanych powodow zyczy sobie takiej a nie innej formy, a rodzic podpisal z owa szkola 'kontrakt' zapisujac dziecko, to musi sie teraz dostosowac.

                          Oczywscie nie musi wykonywac wszelkich polecen jak leci na slepo, jak najbardziej mozna zakwestionowac, skrytykowac pewne posuniecia szkoly. wtedy nalezy grzecznie i oficjalnie zglosic szkole iz cos nie pasuje, nie podoba sie nam itd, i ta droga ewnetualnie dojdzie do porozumienia miedzy stronami.

                          Milamala (i inni rodzice jesli sa zainteresowani) moga, oczywscie, zaprotestowac przeciwko wylacznie telefonicznym zawiadomieniom. ale nie dlatego bo "nie bedzie mi tu baba rozkazywac", a dlatego ze istnieja jakies realne powody przemawiajace za inna forma tez.
                          moze ktos jest nieslyszacy i nie moze dzwonic, nie ma komorki i bardziej pasuje mu email? itp

                          Obruszanie sie "niech jej sie nie wydaje ze moze mi rozkazywac, to nie komuna" a tym bardziej wydziwianie " a coz jej to za roznica" - nie jest ani grzeczne, ani wlasciwa droga do postepowania z jakokolwiek instytucja.
                          Powody dla ktorych szkola wymaga sprawdzania obecnosci na czas komus moga sie wydawac glupie. pozwolcie jednak szkole kierowac sie wlasna opinia na ten temat.

                          Minnie
                    • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 01:04
                      matylda1001 napisała:

                      > Szkoła odpowiada za bezpieczeństwo dzieci na terenie placówki. To, co dzieje się po drodze to sprawa rodziców/opiekunów. Szczególnie w przypadku dzieci małych, których nie puszcza się do szkoły samych.

                      nie sugeruje ze jest inaczej. ale zgodzisz sie ze mna, ze moga zaistniec nieprzewidziane przypadki kiedy dziecko moze po prostu po drodze do szkoly zginac?
                      czy nie lepiej wobec tego aby byla mocna linia komunikacji rodzice- szkola?

                      Taaak... i jak się okaże, że Kasia dziś nie przyjdzie, to pani szybko zorganizuje zastępstwo, żeby dziurę po Kasi zatkać smile

                      i co w tym smiesznego?
                      wiedzac ze Kasia nie przyjdzie, nauczyciel po pierwsze nie bedzie dochodzil czy rodzice o tym wiedza, co juz zajmuje kilka minut. nastepnie, nie bedzie opoznial rozpoczecia lekcji glupotkami poza planem czekajac "a moze jeszcze przyjdzie".
                      nastepnie, nie bedzie ponwnie zamieszania gdy porozsadza uczniow a po 20 minutach pojawi sie Kasia i dawaj z powrotem zmieniac sklad 3-osobowej grupy. itp.
                      wez moze pod uwage ograniczony czas "godziny" lekcjyjnej. czasu zawsze brakuje, materialu nigdy. dla ciebie moze to bez znaczenia ale nauczucel ma jakis swoj plan do wykonania.

                      Nie, no... Mam nadzieję, że do takich absurdów nie dochodzi. Gdyby uczniowie uwzięli się na nauczycieli, to wystarczyłoby chodzenie na wagary i nauczyciele po wymieraliby z głodu sad

                      wiesz Matyldo ja tylko podaje niektore z powodow dla ktorych szkola potrzebuje byc zawiadomiona na czas.
                      tak, bardzo smieszne ze z powodu nieobecnosci ADA wykaze iz w jakiejs szkole nieobecnosc spowodowala zmniejszenie funduszu i inncyh zarobkow.
                      wziawsze pod uwage iz zapewne nie mas zpojecia o jakie sumy chodzi, uprzejmie tlumacze co jest napisane w tym artykule:

                      Student 114 is a sophomore at Lincoln High in Southeast San Diego. What makes her exceptional is the number of school days she missed last year – 87, or nearly half the 10th grade.
                      She cost her school $2,464.71.


                      Uczen nr 114 jest seniorka w Lincoln sredniej szkole w Poludniowowshodnim San Diego.
                      Co czyni ja wyjatkowa - ilosc opuszczonych dni szkolnych w zeszlym roku - 87, blisko polowa klasy 10-tej.
                      Kosztowala ona (uczen 114) swoja szkole $2,464.71.


                      - a to tylko dopiero jedno dziecko Matyldo.
                      dalej w tym artykule pisze:

                      At Ramona Unified, 473 chronically absent students cost the district $355,566.77 last year.

                      W Ramona Zjednoczonej, 473 chronicznie opuszczajacych uczni kosztowalo szkole $355,566.77 zeszlego roku.


                      On average, a student with perfect attendance is worth about $5,230 to a school district in San Diego County. Every day missed reduces that amount by about $29.

                      przecietnie, uczen z perfekcyjna obecnoscia jest warty dla szkoly okolo $5,230 w San Diego ksiestwie. Kazdy opuszczony dzien redukuje te sume o $29.

                      It may not sound like much, but the multiplier effect can be financially staggering for some schools.

                      to moze sie wydwac niewiele, ale pomnozone koncowy efekt daje oszalamiajace liczby.

                      During the 2009-2010 term, traditional public schools in San Diego County lost out on at least $102 million in state funding because of absences, according to data gathered by KPBS and inewsource, an investigative reporting nonprofit based at San Diego State University. That figure totaled $624 million over the past five years.

                      Miedzy 2009 -2010 rokiem szkolnym tradycyjne szkoly w SD stracily przynajmniej $102 miliony dolarow z powodu nieobecnosci ucznia w szkole. {....}
                      Przez ostatnie 5 lat, ta liczba w calosci wynosila $624 milionow.


                      cena nieobecnosci w szkole

                      (przepraszam, pozniej dokoncze, teraz musze leciec)

                      Minnie
                      • koronka2012 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 19:38
                        Minnie, z praktyki szkolnej choćby autorki wynika, że informacja telefoniczna niekoniecznie jest przekazywana, w dodatku nie masz dowodu, że została przekazana. Do tego telefon bywa zajęty. Co prawda moja córka zakończyła szczęśliwie edukację dość dawno, ale dodzwonienie się było dość kłopotliwe. Jak już ktoś raczył podnieść słuchawkę, to byłam odsyłana z kwitkiem, bo np. p. dyrektor gdzieś wyszła, albo kazano mi zadzwonić w czasie kolejnej przerwy. Sorry.
                        Pomijając już wszystko inne - cóż miałabym zrywać się o 8 rano, i dobijać do szkolnego sekretariatu, skoro można wysłać maila poprzedniego dnia wieczorem i spać spokojnie?
                        Szkolny e-mail może obsługiwać sekretarka, skoro pani dyrektor nie dociera do pracy na czas, to nie jest personalny adres.

                        Bez urazy - nie bardzo rozumiem jak niby liczone są te "straty" na nieobecnościach w USA? tamtejszy system finansowania jest zupełnie inny, w Polsce pensja nauczycieli jest stała, dodatki, benefity itd określone w Karcie Nauczyciela, niezależnie od ilości dzieci w klasie, to samo dotyczy kosztów utrzymania placówki. Nikt nikomu nie wylicza w ten sposób okresów absencji, poza tym mówimy o sporadycznych a nie chronicznych nieobecnościach.
                        • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 25.01.16, 23:55
                          koronka2012 napisała:

                          Minnie, z praktyki szkolnej choćby autorki wynika, że informacja telefoniczna niekoniecznie jest przekazywana, w dodatku nie masz dowodu, że została przekazana. Do tego telefon bywa zajęty.

                          To w takim przypadku trzeba zwrocic uwage dyrekcji ze metoda powiadamian nie dziala (sprawnie).
                          niestosowanie sie do polecen szkoly nie jest wlasciwa droga.
                          zalozmy, iz tobie w pracy twoja dyrektorka polecila kontaktowac sie telefonicznie w sprawie jakiegos projektu. a ty nie mozesz sie nigdy do niej dodzwonic. wiec co teraz, olewasz dyrektorke bo ma wiecznie telefon zajety albo jej nie ma? czy tez jak najszybciej informujesz ja jakie sa trudnosci z polaczeniem sie z nia? i jakie to ma skutki na wasz projekt?
                          Wiec poki co, trzeba -niestety- dostosowac sie do zyczenia dyrektorki = szkoly.

                          Szkolny e-mail może obsługiwać sekretarka, skoro pani dyrektor nie dociera do pracy na czas, to nie jest personalny adres.


                          a tu masz calkowicie slusznosc, i tu sie z toba 100% zgadzam. tak wlasnie powinno byc, ze nie sama dyrektorka (tez tego nie rozumiem no ale abstrahuje) a sekretarka odbiera telefony od rodzicow z zawiadomieniem o nieobecnosci. (i takie tam)
                          dyrektorka, imo, ma wazniejsze sprawy na glowie
                          i takie latanie od nauczyciela do nauczyciela "Jas/Kasia dzis nie przyjdzie" jest bez sensu.

                          Bez urazy - nie bardzo rozumiem jak niby liczone są te "straty" na nieobecnościach w USA? tamtejszy system finansowania jest zupełnie inny, w Polsce pensja nauczycieli jest stała, dodatki, benefity itd określone w Karcie Nauczyciela, niezależnie od ilości dzieci w klasie, to samo dotyczy kosztów utrzymania placówki
                          . Nikt nikomu nie wylicza w ten sposób okresów absencji, poza tym mówimy o sporadycznych a nie chronicznych nieobecnościach.



                          Koronko, padlo pytanie "co za roznica czy szkola bedzie wiedziala o absencji ucznia (co sie stanie jak nie zadzwonie)".
                          Tlumacze tylko, jakie moga byc rozne powody dla ktorych szkola koniecznie potrzebuje sprawdzac obecnosc. moze akurat w Polsce szkola nie jest w ten sposob dofinansowywana, ale z kolei o ile sie dobrze orientuje padly propozycje aby za wagary karac - rodzicow. i to slono, szkola wiec byc moze ma jednak wielki interes w tym aby sprawdzac uczeszczanie. bo jesli ilosc dni nieobecnych wykaze nieobecnosc chronicza to bedzie automatycznie kara. im wiecej takich uczniow tym wiecej pieniedzy dla szkoly.
                          nie wiem na co moga byc przeznaczone te pieniadze w polskiej szkole, ale w Pln Am szkola w ten sposob ma extra finanse na np wybudowanie placu zabaw, zakupienia komputerow, innych pomocy naukowych, ksiazek itd. jak widac z tego co podalam, absencje powoduja utrate wielkich sum pienieznych za ktore mozna by nie tylko pokupowac dzieciom wspaniale pomoce lub wybudowac wspaniale sale, a w ogole postawic nowa szkole. I, zeby nie bylo niejasnosci,
                          to to sa pieniadze na dofinansowywanie a pensje dla nauczycieli, podstawowe wyposazenie itd tez jest tu stale.

                          Powtarzam wiec raz jeszcze - nie wypada komentowac co sie dzieje 'za kurtyna' jesli nie mamy o rzeczy zielonego pojecia. skoro nie pracujesz w szkole, nie wiesz co naprawde kryje sie za kulisami, a twoim zadaniem jako rodzica jest wypelniac zalecenia szkoly.
                          W przypadku, gdy ci sie cos nie podoba - zglaszasz to, proponujesz zmiany podajac jak twoim zdaniem byloby lepiej, i tyle. o czym tu debatowac...

                          Minnie
                          • koronka2012 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 22:42
                            minniemouse napisała:

                            > Wiec poki co, trzeba -niestety- dostosowac sie do zyczenia dyrektorki = szkoly.

                            Może cię to zdziwi ale wcale nie trzeba.... Dyrektor szkoły nie może wydawać rodzicom poleceń, nie jest ich przełożonym, i nie ma powodu do bałwochwalczej uległości. Nie ma też powodu, żebym to rodzice mieli się dostosowywać do jej głupich pomysłów, a nie ona - do rozsądnych pomysłów rodziców (uprzedzanie mailem). Ton i forma wypowiedzi dyrektorki - nie do przyjęcia.

                            > Tlumacze tylko, jakie moga byc rozne powody dla ktorych szkola konieczni
                            > e potrzebuje sprawdzac obecnosc. moze akurat w Polsce szkola nie jest w ten spo
                            > sob dofinansowywana, ale z kolei o ile sie dobrze orientuje padly propozycje ab
                            > y za wagary karac - rodzicow. i to slono, szkola wiec byc moze ma jednak wielk
                            > i interes w tym aby sprawdzac uczeszczanie. bo jesli ilosc dni nieobecnych wyk
                            > aze nieobecnosc chronicza to bedzie automatycznie kara. im wiecej takich ucznio
                            > w tym wiecej pieniedzy dla szkoly.

                            Szkoła w ogóle nie musi wiedzieć wcześniej, większość rodziców nie zgłasza nieobecności PRZED, a usprawiedliwia PO - i jakoś wszyscy z tym od niepamiętnych czasów żyją. Poprzednia informacja autorki o nieobecności nawet nie była przekazana - najwidoczniej jest najdoskonalej zbędna (i na to wskazuje zarówno logika jak i praktyczne obserwacje - nieobecność Jasia w niczym nie wpływa na prowadzenie lekcji, najwyżej jest ciszej).

                            Karę za wagary może wymierzyć sąd, i to w przypadku długotrwałych, uporczywych wagarów, przy braku zainteresowania rodziców. To ma wymusić na niewydolnych wychowawczo rodzicach atencję dla obowiązku szkolnego, a nie ma nic wspólnego z systemem finansowania szkoły. Szkoła nie dostanie z tej kasy złamanego szeląga. W Polsce absencja uczniów ma zerowy wpływ na finansowanie placówki. Budżet jest określony na rok i nie ma innych wpływów z dodatkowych źródeł.
                            • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 27.01.16, 06:32
                              koronka2012 napisała:

                              Może cię to zdziwi ale wcale nie trzeba.... Dyrektor szkoły nie może wydawać rodzicom poleceń, nie jest ich przełożonym, i nie ma powodu do bałwochwalczej uległości. Nie ma też powodu, żebym to rodzice mieli się dostosowywać do jej głupich pomysłów, a nie ona - do rozsądnych pomysłów rodziców (uprzedzanie mailem).

                              naprawde? rodzice nie musza stosowac sie do polecen dyrektorki = szkoly? to dziwne...
                              i przeciez pisalam juz, ze jesli rodzice chca cos zmienic to musza skomunikowac sie z dyrektorka/ szkola.

                              W Polsce absencja uczniów ma zerowy wpływ na finansowanie placówki. Budżet jest
                              określony na rok i nie ma innych wpływów z dodatkowych źródeł.


                              to sie zawsze moze zmienic..

                              Ton i forma wypowiedzi dyrektorki - nie do przyjęcia.


                              A z tym sie zgadzam.

                              Minnie
                  • kora3 Minnie 01.02.16, 07:48
                    W PL tak to nie dziala. Milamala akurat pisze o ile dobrze pamietam z Holandii (poprawka Mila, jesli źle pamietam) i tamtejszych przepisow nie znam.
                    Natomoast w PL jet tak, ze owszem subwencja oswiatowa "idzie" za uczniem , ale nie tak, że jak ucznia nie ma to się za niego szkole nie płaci. Płaci się za ucznia zapisanego do szkoły bez względu na to czy bywa np. chorowity i czesto go nie ma. Mowa o subwencji państwa dla samorzadu prowadzącego szkołę ( w PL wiekszosco prowadzenie szkół zepchnieto na samorzady, nieliczne szkoly są szkolami państwowymi stricto - bywają takowe, ale wyjatkowo). Płaca nauczyciela w PL jest wypadkową jest zaplanowanego pensum - pełny etat to o ile pamietam 18 godzin tygodniowo oraz jego statusu wynikajacego z Karty Nauczyciela i zaszeregowania wynikającego ze statusu (mianowany, dyplomowany itd) Nie jest zatem kompletnie prawdą, ze infoirmacja o absencji ucznia jest potrzebna z uwagi na uposazenie nauczycieli smile
                    Do czego moze byś potrzebna? Do przeoganizowania planu zajęc - szczegolnie w klasach nielicznych i nauczania początkowego oraz ze wzgledu na bezpieczeństwo dziecka i kontrole jego absencjinieusprawiedliwionej (raczej klasy wyższe).
                    Dla nas to nieco egzotyczne, bo za czasow naszej szkoły jesli dziecko było np. chore do szkoły nie szło i czesc. Choc byly telefony i szkola na ogoł blisko domu (podstawówka) rodzic nie zawiadamiał szkoly o kazdej krótkiej absencji ucznia. Przynoisilo się zwolnienie od lekarza, albo rodzica i czesc. Zawiadamiało się , gdy absencja ucznia miała być dluzsza - zwyczajowo, bo wymogu nie było, acz szkola MOGŁA sie zainteresować dlaczego Jaś kowalski 3 tygodnie sie juz nie pokazuje. Ale na ogół jesli Jas nózke sobie złamal to taka wiadomość sie tzw. "rozchodziła" i docoerala do nauczycoieli, nawet gdyby rodzic Jasia oficjalnie szkole nie zgłosił..
    • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 26.01.16, 10:28
      Nie wiem, czy piszesz o Polsce, ale jeśli tak, to u nas w ogóle nie musisz zawiadamiać szkoły o nieobecności, choć jeśli szkoła tego oczekuje, to możesz (nie musisz) wyświadczyć jej tę grzeczność. Nie musisz nawet usprawiedliwiać nieobecności, choć zwyczajowo się to robi.
      • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 22:05
        mim_maior napisała:

        Nie wiem, czy piszesz o Polsce, ale jeśli tak, to u nas w ogóle nie musisz zawiadamiać szkoły o nieobecności, choć jeśli szkoła tego oczekuje, to możesz (nie musisz) wyświadczyć jej tę grzeczność. Nie musisz nawet usprawiedliwiać nieobecności, choć zwyczajowo się to robi.

        No nie bylabym tego taka pewna. z linkow ktore podalam (czytalas w ogole?) wyraznie wynika z regulaminu ze przynajmniej niektore szkoly tego wymagaja. a jesli zapisujesz gdzies dziecko,
        to rownoczesnie zobowiazujesz sie ze przyjmujesz regulamin owej szkolny.
        Za moich czasow (lata70te) nie trzeba bylo rzeczywscie, ale czasy sie zmieniaja.

        Niezaleznie od tego, jesli juz ktos decyduje sie szkole powiadomic, to szkola ma prawo wymagac takiej a nie innej formy powiadamiania.

        Minnie
        • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 01.02.16, 16:11
          Regulamin szkoły to nie jest akt prawny i nie ma żadnych sankcji za ignorowanie go. Zapisanie dziecka do szkoły jest w Polsce obowiązkowe i automatyczne (chyba że się wybiera szkołę inną niż rejonowa) i nie oznacza zawarcia z nią żadnej umowy. Zatem przestrzegam regulaminu, jeśli nie naraża mnie to na przesadne trudności. Jeśli naraża, wnioskuję do Rady Szkoły o jego zmianę. Jeśli się to nie uda, ignoruję go po prostu.
          • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 00:59
            mim_maior napisała:

            Jeśli naraża, wnioskuję do Rady Szkoły o jego zmianę. Jeśli się to nie uda, ignoruję go po prostu.


            To ze szkola nie jest jednostka typu policja, rzad nie daje ci prawa lamania regulaminu szkolnego. Po cos on jest.
            I po co wobec tego zapisujesz dziecko do szkoly jesli nie masz zamiary przestrzegac jego szkolnego regulaminu? nie mowiac o tym jako piekny przyklad dajesz dziecku.

            Minnie
            • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 10:06
              Zapisuję dziecko do szkoły (a właściwie jest ono zapisywane), bo muszę. W Polsce mamy obowiązek szkolny. A dziecku daję dobry przykład: nie bądź ślepo posłuszne, myśl, staraj się zmienić to, co uważasz za złe/głupie /zbędne, a jeśli ci się nie uda, to postępuj tak, jak uważasz za słuszne i bądź gotowe na konsekwencje.
              Myślę, Minnie, że po prostu różnimy się filozofią życiową. Ale to nie znaczy, że masz prawo mnie strofować.
              • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 10:27
                Co do strofowawnia - bezspornie masz rację. Co do wychowania dziecka w duchu takim, by mialo swoje zdanie, ooreafiło je "obronić" i staralo się zmienić to, co mu nie pasuje - także - sama tak zostałam wychowana. ALE wazne sa też granice i wspomniana przez Ciebie swiadomoiśc konsekwencji tak dla siebie, jak dla innych.
                Sa głupie zasady i przepisy - racja. Dla mnie takie, jak te szkolen w Honadii to kosmos, ale nie sądze, by dało się je zmienić ... A to dlatego, że pewnie wynikaja z tamntejszych ustaw.
                Dla nas sa egzotyczne, ale dla gospodarzy w tym kraju - bynajmniej. Najwyraźniej je akceptuja - dostrzegają wiecej plusów niz minusów takich rozwiązań. Tyle się mówi o9 róznicach kulturowyc pomiedzy Europejczykami, a mieszkańcami Bliskiego Wschodu - przy okazji problemu imigracyjnego, a tymczasem nie uswiadamiamy sobei jak bardzo róznimy się społecznie od ludzi pozornie z tej samej, tzw. zachodniej kultury.
                • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 21:10
                  Dobrze rozumiem tego rodzaju różnice kulturowe i dlatego wiem, że nie wszędzie mogłabym mieszkać. Holendrzy też pewnie nie chcą zmieniać swoich zasad, bo takie im pasują, a może nawet nie mają świadomości, że można coś zmienić i żyć inaczej. Na szczęście u nas jest więcej wolności i żaden urzędnik nie dzwoni do mnie o świcie sprawdzić, czy przypadkiem sama nie zdecydowałam lekkomyślnie, że moje dzieci są zbyt przeziębione na szkołę (???).
                  • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 22:47
                    mim_maior napisała:
                    Holendrzy też pewnie nie chcą zmieniać swoich zasad, bo takie im pasują, a może nawet nie mają świadomości, że można coś zmienić i żyć inaczej.



                    Tak, tak, nie maja na pewno, to jest bardzo ciemny narod,
                    trzeba do nich wyslac Polakow aby ich oswiecili.

                    Minnie
                  • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 07:42
                    Ja sie ogromnie ciesze, ze mieszkam w Holandii a nie w Polsce. Holendrzy maja mnoooostwo zasad i przepisow, ale ich przestrzegaja, dzieki czemu sa przewidywalni, zycie prostsze i mniej stresujace, bo wiadomo, czego sie spodziewac, a interpretacja przepisow nie zalezy od humoru urzednika. Polska to dla mnie chaos nie do ogarniecia.
                      • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 10:23
                        Wiesz, ale my tu nie gadamy w sumie o preferencjachsmile tylko o SV. Podwatek o tym, ze jednym się holenderskie zasady podobają, a innym nie, to podwatek poboczny.

                        Tu chodzi o następujące rzeczy:
                        1. czy w regulaminie szkoły jest jasno sprecyzowane JAK konkretnie zawiadamiać o absencji ucznia (godziny takiego zawiadomienia, nr tel.)

                        Jesli tak, a Milamala to przeoczyla, źle zrozumiala - to dyrektorka miała pelne prawo zwrócić jej uwagę - telefonicznie, mailowo, osobiście, dowolnie, byle grzecznie. "Przypominam, ze zgodnie z regulaminem punt taki paragraf taki naszej szkoły o absencji ucznia mozna powiadamiać tylko telefonicznie w godzinach od do na numer telefoniczny xxxxx. Inne powiadomienia - mailowo, telefonicznie na inny numer, czy poprzez prywatne kontakty z nauczyciele dziecka są i będą uznawane za niebyle"

                        Taki powinien być generalnie ton zawiadomienia konkretnie Milamali, a także jesli dyrektorka uznała to za potrzebne, także innych rodziców - w formie przypomnienia.

                        2. jesli nie było to doprecyzowane, a regulamin zawierał tylko info, że rodzic moize kontaktoiwac się ze szkolą via mail lub telefonicznie, to to powinien być inny. "Informuję, że w celu usprawnienia wzajemnych kontaktów i organizacji od dn. xy zawiadamiać o planowanej absencji ucznia mozna wylącznie telefoinicznie pod nr xxxxxxx w godzinach od do. Wszelkie zawiadomienia kierowane inaczej beda traktowane jako niebyłe"
                        -
                    • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 01:00
                      tijgertje napisała:
                      Holendrzy maja mnoooostwo zasad i przepisow, ale ich przestrzegaja, dzieki czemu sa przewidywalni, zycie prostsze i mniej stresujace, bo wiadomo, czego sie spodziewac, a interpretacja przepisow nie zalezy od humoru urzednika. Polska to dla mnie chaos nie do ogarniecia.

                      ja tak samo. tutaj tez jest porzadek, i choc moze niektorym sie wydaje ze jestesmy krajem sluzbistow to tak wcale nie jest.
                      po prostu, jak wiadomo czego sie trzymac - nie ma burdelu. a jak Polska wychodzi na swym slynnym sobiepanskim "widzimisie", pokazuje wyraznie historia.

                      Minnie
                      • kora3 Minnie 04.02.16, 09:19
                        Trudno Minnie wyciagac wnioski z historii porównując dwa zupelnie inne kraje. Inne pod względem np. położenia geopolitycznego.
                        Dlatego w historię dawniejszą bym nie szła, ale w te najnowsza, owszem.
                        To, ze Polacy mają taki a nie inny stosunek do państwa i jego aparatu wynika w duzej mierze z faktu, że Polska była KDL-em. Przez bardzo wiele lat, bo ponad 40 Polacy aparat państwa uwazali za wroga, którego nalezy tak czy owak zwalczać. smile TAKZE poprzez ignorowanie albo tzw. "obchodzenie" przepisów przez ten aparat stanowionych.
                        Niestety nasza scena polityczna nie sprzyja wzrostowi zaufania obywateli PL do państwa przez co postawa wyniesiona wobec niego z okreu PRL-u nie ulega znaczącym zmianom na lepsze. Polacy bardzo czesto tgraktują przepisy, jako formę zniewalania ich przez państwo, a czasem wrecz jak represjonowanie. Czasem, wcale nierzadko, mają racjęsmile, a czasem zupełnie nie. Bywa, że polskie przepisy są mało czytelne, sprzeczne z sobą nawet itd. To powoduje, ze się ich "nie lubi" i nie chce respektować.

                        Podobnie rzecz się ma w PL z tzw. "kontrola społeczną". W naszym społeczeństwie powiadomienie organow państwa o łamaniu prawa przez kogoś innego, gdy owo łamanie nas nie dotyczy ma określone i bardzo silne konotacje zwiazane z poprzednim systemem politycznym. Za PRL-u donosiciel donosił na takiego, co opowiadał kawały polityczne i teraz osoba zwracająca slusznie uwagę na łamanie prawa przez kogoś innego w zupełnie niepolitycznym zakresie także się tak kojarzy.
                        • minniemouse Re: Minnie 05.02.16, 01:40
                          kora3 napisała:

                          To, ze Polacy mają taki a nie inny stosunek do państwa i jego aparatu wynika w duzej mierze z faktu, że Polska była KDL-em.

                          o?? a sarmaci "Kmicice", a rozbiory, a jedno jedyne veto zawalajace wysilek grupy to z czego? z tego naszego slynnego obywatelskiego poczucia obowiazku?
                          cos mi tu nie pasuje...

                          Minnie
                          • kora3 Re: Minnie 05.02.16, 08:30
                            Minnie, moim zdanim nie mozna sięgac tak dalekosmile Te sprawy też były wynikiem pewnej sytuacji politycznej w warunkach dla nas współczesnych zupełnie niezrozumniałych (nie intelektualnie, a mentalnie). Tak dalece nie przenoszą się relacje społeczne, chyba, ze trwają ... Ale przestrzeń około 50 lat, jest społecznie dośc krótka
                • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 22:43
                  kora3 napisała:
                  a tymczasem nie uswiadamiamy sobei jak bardzo róznimy się społecznie od ludzi pozornie z tej samej, tzw. zachodniej kultury.


                  roznimy sie ale wcale nie na lepsze. na przykladzie tej dyskusji widac ze Polacy maja gdzies ustawy i przepisy, ktore sami ustalaja.
                  taka prosta sprawa, szkola ma pewien regulamin ale najwyrazniej sobie a muzom.

                  dlatego w innych krajach zachodnich jest porzadek i stabilizacja a w PL slynny "polski sejm".

                  Minnie
                  • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 06:34
                    Ni nie Minnie, w PL nie ma takich zasad w szkołach a szkolne zasady są przepisami wewnętrznymi, a nie jak wynika z relacji obeznantch jak w Holandii ogólnymi.
                    Po tej dyskusji wcale nie widac tego o czym piszesz - widac natomiast ze dla Polaków te holenderskie przepisy sa kosmiczne. I nic dziwnego, bo u nastakie nie obowiazują. Ty tez wyrazasz zdziwienie, ze w PL nie mozna ot tak sobie oddać bez paragonu np. butelek po piwie, bo pewnie w Kanadzie - mozna.
              • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 02.02.16, 22:34
                mim_maior napisała:

                A dziecku daję dobry przykład: nie bądź ślepo posłuszne, myśl, staraj się zmienić to, co uważasz za złe/głupie /zbędne, a jeśli ci się nie uda, to postępuj tak, jak uważasz za słuszne i bądź gotowe na konsekwencje.

                Taak. a potem twoje dziecko nie zatrzyma sie przy znaku stopu bo uzna ze to zbedne.
                Konswekwencja moze byc powazny wypadek.
                Tego je uczysz.

                Mim, jak napisalas masz prawo wnioskowac o zmiany, ale ignorowanie lub lamanie prawa
                tylko dlatego ze ci sie nie podoba nie jest ani wlasciwe, ani madre.
                Nie strofuje, wypowiadam tylko swoja opinie.

                Minnie
                • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 06:49
                  Minnie - ignorowanie i łamanie zasad takze tych niebadających sensu stricto prawem takze grozi konsekwencjami. A w innym watku piszesz, że TY nie widzisz w "witam" nic protekcjonalnego i ze "czas juz skończyć" z takim postrzeganiem go, bo wg Ciebie jest wygodne. smile No to zdecyduj sięsmile - albo przestrzegany zasad/prawa, albo nie smile

                  I tu po raz kolejny widac róznice mentalne wynikające z odmiennosci społeczeństwsmile Np. Amerykanie nie widzą niczego złego w "hi" zamiast dowolnej innej wersji powitania osób słabo sobie znanych, a w PL powiedzenie "Cześć" do osoby zwanej z widzenia budziłoby prawdziwe zdziwienie. M.in. Anglicy i Wegrzy zaśmiewaja się, gdy ktoś pomyli w ich jezykach "dobrego ranka" z "dzień dobry", a w polskim nawet nie funkcjonuje cos takiego jak "miłego ranka". Jeszcze przestrzegają bardzo dokladnie , ze "dzień dobry" to do 18., a potem juz "dobry wieczór" - koniecznie smile, a w PL w sumie te zwroty funkcjinuja zamiennie zaleznie nie odzagarka, tylko od tego, czy jasnoi czy ciemno. Poza oficjalnymi sytuacjami nikt nie "pilnuje" zeby przypadkiem nie powiedzieć "dzień dobry" o 18.30 w lipcu, gdy o tej porze jest jasno, bialy dzień smile i nikt nie dziwi się "dobry wieczór" w grudniu o 17. bo jest ciemno smile. Pewne zasady sa gdzieś cislo- betoniwe, a gdzie indziej luźne. Podobnie regulaminy i prawa. Gdyby w PL jakaś szkoła publiczna zrobiła sobie taki regulamin, jak opisała tu jednaz forumowiczek mająca holenderskie doswiadczenia, to malo kto pewnie by do neij dziecko zapisał, bo dla nas toi jest absurd. A jakby zapisał i w trakcie nauki taka zmiana zaszłaby, to byłyby skargi od organu załozycoelskiego, poprzez kuratorium, do ministra. smile I ponieważ u nas taki regulamin nie wynikalby (póki co) z przepisów prawa, to pewnie skargi byłyby uwzglednione.
                  • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 00:48
                    kora3 napisała:
                    Np. Amerykanie nie widzą niczego złego w "hi" zamiast dowolnej innej wersji powitania osób słabo sobie znanych, a w PL powiedzenie "Cześć" do osoby zwanej z widzenia budziłoby prawdziwe zdziwienie. M.in. Anglicy i Wegrzy zaśmiewaja się, gdy ktoś pomyli w ich jezykach "dobrego ranka" z "dzień dobry", a w polskim nawet nie funkcjonuje cos takiego jak "miłego ranka".



                    Koro, wprawdzie na temat twojej ignorancji w temacie juz wypowiedzialam sie w innym watku, to chce jeszcze zapytac - skoro "hi" jest dla ciebie nieodpowiednim zwrotem to co proponujesz?
                    I jakim cudem jestes tak doskonale poinformowana ze "Anglicy i Wegrzy zasmiewaja sie jak ktos pomyli milego ranka z dzien dobry"?? naprawde uwazasz ze to dla nich takie super wazne albo ze nie maja nic lepszego do roboty?


                    Gdyby w PL jakaś szkoła publiczna zrobiła sobie taki regulamin, jak opisała tu jednaz forumowiczek mająca holenderskie doswiadczenia, to malo kto pewnie by do neij dziecko zapisał, bo dla nas toi jest absurd. A jakby zapisał i w trakcie nauki taka zmiana zaszłaby, to byłyby skargi od organu załozycoelskiego, poprzez kuratorium, do ministra. smile I ponieważ u nas taki regulamin nie wynikalby (póki co) z przepisów prawa, to pewnie skargi byłyby uwzglednione.


                    No dokladnie, masz prawo wyboru - zapisac albo nie. jesli jednak z jakis wzgledow zapiszesz, to tymze zobowiazujesz sie do przestrzegania regulaminu tej szkoly.
                    dana szkola w koncu nie prosila cie abys koniecznie do niej zapisala swoje dziecko.
                    to sie nazywa odpowiedzialnosc za swoje czyny. jestes dorosla, uprzednio poznalas wymagania, wiec chyba wiesz na co sie decydujesz?
                    No a gdyby w PL wyszla panstwowa ustawa szkolna ze masz powiadamiac z rana o nieobecnosci tylko telefonem - to bedziesz musiala, czy ci sie to spodoba czy nie.
                    mozesz, oczywscie skladac protesty, i moze je uwzglednia ale jesli nie to, to nie masz wyboru, musisz sie dostosowac.
                    i tyle.

                    A przyrownywanie jakiegos glupiego slowka, ktorego notabene znaczenie tak czy siak aktualnie sie zmienia, do oficjalnych ustaw i regulaminow jest co najmniej niepowazne.

                    Minnie
                    • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 07:57
                      minniemouse napisała:

                      >
                      >
                      > Koro, wprawdzie na temat twojej ignorancji w temacie juz wypowiedzialam sie w i
                      > nnym watku, to chce jeszcze zapytac - skoro "hi" jest dla ciebie nieodpowiednim
                      > zwrotem to co proponujesz?


                      np. good morning/afternoon - tak się po angoelsku o ile mimo ignorancji wiem smile mowi "dzień dobry" w oficjaklnej formie smile

                      > I jakim cudem jestes tak doskonale poinformowana ze "Anglicy i Wegrzy zasmiewaj
                      > a sie jak ktos pomyli milego ranka z dzien dobry"?? naprawde uwaz
                      > asz ze to dla nich takie super wazne albo ze nie maja nic lepszego do roboty?


                      Takim sposobem, ze ... widzęsmile I nie o to chodzi, że robia to złosliwie, tylko wielu z nich to zwyczajnie smieszy. Polaka też by smieszyło, gdyby ktos o 10 rano powitał go mowiac "dobry wieczór" - smieszna pomyłka zwyczajniesmile

                      >
                      >
                      > No dokladnie, masz prawo wyboru - zapisac albo nie. jesli jednak z jakis wzgle
                      > dow zapiszesz, to tymze zobowiazujesz sie do przestrzegania regulaminu tej szko
                      > ly.


                      Tu się w pełni zgadzam smile


                      > .
                      > mozesz, oczywscie skladac protesty, i moze je uwzglednia ale jesli nie to, to
                      > nie masz wyboru, musisz sie dostosowac.
                      > i tyle.
                      >


                      Ale do czego mnie teraz Minnie przekonujesz? smile Pytam, bo wyraziłam dokładnie takie samo zdanie.

                      > A przyrownywanie jakiegos glupiego slowka, ktorego notabene znaczenie tak czy
                      > siak aktualnie sie zmienia, do oficjalnych ustaw i regulaminow jest co najmnie
                      > j niepowazne.



                      Mozesz Minnie uwazac za niepoiwazne przestrzeganie zasady SV, ale to się kłoci z eklarowanym przez Ciebie wczesniej legalizmem smile
                      >
                      • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 23:40
                        kora3 napisała:

                        np. good morning/afternoon - tak się po angoelsku o ile mimo ignorancji wiem smile mowi "dzień dobry" w oficjaklnej formie


                        tiaaaa.... no to zobacz jeszcze dokladnie co to znaczy i kiedy sie tego uzywa.

                        "Hi" to tez jest oficjalna forma, jakbys nie wiedziala. wchodzac do urzedu, lekarza, szkoly
                        po prostu gdziekolwiek mowi sie oficjalnie "HI" albo "HELLO". lub slyszy.

                        Mozna powiedziec oczywscie wczesnie rano "good morning" albo po poludniu "good afternoon".
                        Co wcale nie oznacza ze krociutka forma "hi" jest gorsza. Nie jest.

                        To jest bardzo smiesznie gdy ktos kto nie ma pojecia (ani wyczucia) o jezyku i obyczajach w innym kraju - sorry, ale wtedy tylko 'madrzy sie'.

                        Minnie
                        • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 11:10
                          Sorry Minnie, ale teraz to TY własnie jesteś smieszna ze swoją protekcjinalnoscią. Bo tonem polemiki powtarzasz dokładnie TO co JA na pisałam wczesniej. A napisałam, ze w Kanadzie własnie jest przyjęte to "hi" zamiast oficjalnej formy i tam to jest całlkiem naturalne. W PL natomiast nie mowi się przecież "czesć" do osob nieznajomych, czy znanych z widzenia.
                          Tak wiec swoim "mądrzeniem się" tylko przyznałas mi rację smile
                      • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 23:45
                        kora3 napisała:
                        Takim sposobem, ze ... widzęsmile I nie o to chodzi, że robia to złosliwie, tylko wielu z nich to zwyczajnie smieszy. Polaka też by smieszyło, gdyby ktos o 10 rano powitał go mowiac "dobry wieczór" - smieszna pomyłka zwyczajnie

                        interesujace. przysieglabym ze twoja poprzednia wypowiedz miala zupelnie inne zabarwienie,
                        ale nich ci bedzie.

                        Minnie
                        • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 05.02.16, 11:23
                          Jakie znów zabarwienie? Nie szukaj kolejnych den smile
                          Normalnie ludzi smieszą takie pomyłki, są zabawne, a nie slużą wykpiwaniu. Moj kolega pół - Wegier opowiadał mi kiedyś, ze gdy miał zamiar przedstawić swoją obecną a wówczas przyszlą żonę swej mamie, która mieszkała na Węgrzech i po polsku nie znala slowa, wymyslili, że nauczy się ona paru zwrotów grzecznosciowych po węgiersku. Ot tak, żeby było miło. Wegierski nie jest latwym jezykiem, a zona kolegi nie słynie ze zdolnosci jezykowych smile No i nauczyla się wówczas dziewczyna. Przed wyjazdem stale powtarzała te pare zwrotów, a jak przyszło co do czego na powitanie przyszłej tesciowej powiedziała "Na zdrowie" hehe.
                          Śmiechu było. smile

                          Ten sam kolega uczył kiedyś wegierskiego innego kolegę. Nie jakoś oficjalnie, a tamtemu to nie było potrzebne do edukacji, czy biznesu - ot hobbystycznie.
                          Razu pewnego umówiłam się z nimi oboma. Ja i "nauczyciel" przyszliśmy wczesniej, a umowa była na 12 w południe. Kolega "uczeń" podchodzac doi stolika powiedział do mnie "Cześć Korciu", a do kolegi cosik po węgiersku, a co tamten idpowiedział po takiemuż z usmiechem wskazując na zegarek smile Potem przetłumaczył. Kolega - uczeń powiedzial doń "Dobrego ranka przyjacielu", a tamten odpowiedział: "Dobrego przyjacielu, dnia (i tu wskazujac na zegarek), bo juz jest dzień" - było 4 po 12smile W wegierskim ten podział jest dośc scisły i zalezny od zegara, a nie od poziomu ze tak powiem jasnosci naturalnej, jak np. w Polsce. Jednoczesnie Wegrzy sa na na ogoł swiadomi, ze ich jezyk nie jest łatwy i jesli sie zasmiewają z tak8ich pomylek, to dobrotliwie a nie złosliwie.
                          • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 00:18
                            kora3 napisała:

                            oto twoje slowa Koro:

                            M.in. Anglicy i Wegrzy zaśmiewaja się, gdy ktoś pomyli w ich jezykach "dobrego ranka" z "dzień dobry", a w polskim nawet nie funkcjonuje cos takiego jak "miłego ranka". Jeszcze przestrzegają bardzo dokladnie , ze "dzień dobry" to do 18., a potem juz "dobry wieczór" - koniecznie

                            Sorry Koro, ale to "zasmiewaja sie" bynajmniej nie ma zabarwienia niewinnego zarciku.
                            albo sie "zasmiewaja" albo "czasami jest to zabawne".

                            Co do "bardzo dokladnego przestrzegania" - tak samo jak Polacy dokladnie przestrzegaja aby rano mowic "dzien dobry" a wieczorem "dobry wieczor".


                            Minnie
                            • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 00:31
                              (rowniez przypominam ze to forum Savoir Vivre, starajmy sie wiec trzymac nerwy na wodzy)

                              Milamalu, Tigertje na twoje wyrazne zyczenie podala ci linki ktore ostatecznie udowadniaja jej argumenty.
                              wlasciwa odpowiedzia na takie byloby rowniez przytoczyc wlasne linki z odpowiednimi ustepami chociaz.

                              NIE przytoczylas, nie poparlas swoich slow ani jednym konkretnym dowodem.
                              Gdybys mowila prawde, nie mialabys problemu z podsunieciem broniacych swojej tezy linkow.

                              A do szkoly z zapytaniem jaka jest procedura zawiadamiania o nieobecnosci moze zadzwonic lub wyslac email KAZDY.
                              nie masz prawa wiec nikogo oskarzac o celowe dzialanie przeciwko tobie lub twojemu dziecku.

                              Tak samo, zakladajac watek lub wpisujac post musisz sie liczyc ze dyskutanci maja rozne opinie i sugestie dotyczace tematu watku/postu, zatem nie mozesz wymagac aby "zaprzestali dywagacji" - bo one tobie nie odpowiadaja.

                              Albo masz, albo nie masz, do przytoczenia jakies sensowne argumenty na swoja korzysc.
                              jesli tak, to podaj. jesli nie, to nie, ale nie posuwaj sie prosze, do obelzywych atakow ad personam.

                              Minnie
                            • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 00:44
                              Alez Minnie - co ty piszesz ? smile Chyba mylisz to słowo z innym podobnym - "wyśmiewać" się.
                              Zaśmiewać się to niewinne śmiać się serdecznie smile

                              Co do reszty , no nie Minnie - w języku wegierskim "dobre rano/dobrego ranka" funkcjonuje jedynie doi godz. 12 w południe, później jest już bezwzględnie dzień dobry - tak jest poprawnie i Węgrzy w sposób naturalny tego przestrzegają bo wessali to ze tak powiem z mlekiem matek smile

                              U Polaków, w naszym języku funkcjonuje to nieco inaczej. U nas uzycie dobry wieczor i dzień dobry bardziej zależy od tego czy na dworze jest jasno, czy ciemno.
                              Latem kiedy jasno jest długo nie dziwi "dzień dobry" o np. 19, a zima gdy szybko zapada zmrok "dobry wieczor" o 17.
                              • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 01:28
                                kora3 napisała:


                                Alez Minnie - co ty piszesz ? smile Chyba mylisz to słowo z innym podobnym - "wyśmiewać" się.
                                Zaśmiewać się to niewinne śmiać się serdecznie


                                tylko, ze tu nie jest tak wazne samo slowko jak kontekst, jaki uzylas.
                                nie brnelabym w to dalej Koro bo "kon jaki jest, kazdy widzi" wink

                                Latem kiedy jasno jest długo nie dziwi "dzień dobry" o np. 19, a zima gdy szybko zapada zmrok "dobry wieczor" o 17.

                                a Wegrow i Anglikow przeciwnie, oni z zegarkiemw reku pilnuja co kiedy powiedziec.
                                co do sekundy smile



                                Minnie
                                • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 02:00

                                  >
                                  > tylko, ze tu nie jest tak wazne samo slowko jak kontekst, jaki uzylas.
                                  > nie brnelabym w to dalej Koro bo "kon jaki jest, kazdy widzi" wink


                                  no włanie każdy widzismile Jaki znów kontekst? Zaśmiewa się z zabawnych sytuacji. I tyle. Taka pomyłka bywa zabawna.
                                  >

                                  > a Wegrow i Anglikow przeciwnie, oni z zegarkiemw reku pilnuja co kiedy powiedz
                                  > iec.
                                  > co do sekundy smile


                                  Tak, Węgrzy szczególnie starsi, może nie co do sekundy, ale co do minuty, co widać po mojej historyjce z dwoma kolegami. Tak po prostu jest i dla nich to jest całkowicie naturalne smile Nauka jezuyka obcego, o czym sama na pewno doskonale wiesz polega nie tylko na nauczeniu się gramatyki, ale także idiomów i używania wyuczonych slow i zwrotów ZGODNIE z tym jak używa się ich w społeczeństwie, które się danym językiem posługuje.

                                  Gdybys Ty miała uczyc Kanadyjczyka polskiego to musiałabyś mu powiedzieć, ze polskie cześc NIE JEST tym samym, co kanadyjskie "hello", choć często tak jest "hello" na polski tłumaczone a czesc na angielski. A to dlatego, ze w Polsce i po polsku "czesc" się jako uniwersalnego powitania nie używa. W Polsce w sytuacjach nawet nieoficjalnych do osoby nieznajomej, znanej na pan/pani mowi się zależnie od pory "dzień dobry/dobry wieczor". "Cześc" mówi się w zasadzie tylko doosob, z którymi jest się na Ty i to w sytuacjach nieoficjalnych.
                                  Tak samo węgier uczący Polaka swego jezyka musiu powiedzieć, że do 12 jest "dobrego ranka", ale PO 12 już jest "dzień dobry" do 18. a potem jest "dobry wieczor" i nie ma znaczenia jak jest na dworze - jasno czy ciemno o tej 18.
                                  • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 02:57
                                    Gdybys Ty miała uczyc Kanadyjczyka polskiego to musiałabyś mu powiedzieć, ze polskie cześc NIE JEST tym samym, co kanadyjskie "hello", choć często tak jest "hello" na polski tłumaczone a czesc na angielski. A to dlatego, ze w Polsce i po polsku "czesc" się jako uniwersalnego powitania nie używa. W Polsce w sytuacjach nawet nieoficjalnych do osoby nieznajomej, znanej na pan/pani mowi się zależnie od pory "dzień dobry/dobry wieczor". "Cześc" mówi się w zasadzie tylko doosob, z którymi jest się na Ty i to w sytuacjach nieoficjalnych.


                                    powiedzialabym ze "czesc" nie jest odpowiednikiem "HI" albo "Hello".
                                    odpowiednikiem polskiego "czesc" u nas moze byc np "hiya", howaryah" (hi, how-ar-yah, od hi, how are you?)
                                    moze to cie przekona - z zycia wziete

                                    Even though "Hi" seems informal, it has become the standard accepted greeting in all situations in AmE. In fact, unless you are answering the telephone (which, in the US, the standard greeting is "Hello?") "hello" in a face-to-face situation seems a bit stilted. You'll find that even at the most formal diplomatic functions in the US, "Hi, how are you?" or "Hi, so nice to meet you" are standard greetings.

                                    nawet jesli "hi" wydaje sie byc nieformalne, stalo sie standardowym zaakceptownym pozdrowieniem w kazdej sytuacji w USA (I Kanadzie tez).
                                    W istocie, o ile nie odpowiadasz na telefon (gdzie standardowym pozdrowieniem jest "hello"), mowienie sobie "hello" bedac twarza w twarz jest nieco sztywne.
                                    (czyli formalne, moj dodatek)/ Zorientujesz sie/ dowiesz sie, ze nawet w najbardziej oficjalnych dyplomatycznych funkcjach w US, "Hi, how are you" (dzien dobry, jak sie masz) albo "Hi, nice to meet you" (dzien dobry, milo mi cie poznac) sa sandartowymi pozdrowieniami.

                                    samo zycie wytlumaczone przez tubylca

                                    jak widac o czym nawet ja nie wiedzialam - "hello" jest bardziej oficjalne niz "hi"
                                    ale HI jest poprawna forma pozdrowienia.
                                    ale na "hi" czesto sie tez odpowiada "hello".

                                    mieszkam Koro tu juz ponad 30 lat, to chyba wiem.

                                    I tak wlasnie jest Koro, nie wszystko co podaja w slownikach polsko ang jest tak jak w zyciu.

                                    Minnie
                                    • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 06.02.16, 03:22
                                      minniemouse napisała:

                                      > powiedzialabym ze "czesc" nie jest odpowiednikiem "HI" albo "Hello".
                                      > odpowiednikiem polskiego "czesc" u nas moze byc np "hiya", howaryah" (hi, how-a
                                      > r-yah, od hi, how are you?)
                                      > moze to cie przekona - z zycia wziete


                                      zatem w dialekcie CAN istnieje precyzyjny odpowiednik polskiego "cześć", ale jest cała masa jezyków i słow, które nie sa używane w innym kraju w sytacji formalnych.

                                      >
                                      > (czyli formalne, moj dodatek)/ Zorientujesz sie/ dowiesz sie, ze nawet w najba
                                      > rdziej oficjalnych dyplomatycznych funkcjach w US, "Hi, how are you" (dzien do
                                      > bry, jak sie masz) albo "Hi, nice to meet you" (dzien dobry, milo mi cie poznac
                                      > ) sa sandartowymi pozdrowieniami.


                                      o dobry przykład z "how are you" - typowy zwrot grzecznościowy, który czystym pozdrowieniem pozdrowieniem i nie ma noc wspólnego z faktycznym zapytaniem o samopoczucie smile Literalnie mona go przetłumaczyć na pa polskie "jak się masz", które wszelako w polskim od dawna nie występuje jako pozdrowienie. I teraz masz taką sytuację, że MUSISZ powiedzieć uczącemu się angielskiego Polakowi, ze tego zwrotu nie należy rozumieć dosłownie. Ze NIE JEST to zapytanie tylko grzecznościowy zwrot po którym z jego strony powinno paść "I'm fine, what about you?" Po polsku, jak ktoś pyta "Co tam u Ciebie?" to nie ma wymogu odpowiadania formułka, boi nie jest to pozdrowienie, a pytanie smile Polak musi wiedzieć, że po takim pytaniu ma powiedzieć, ze u niego wszystko wspaniale, a nie roizwinac np., temat, ze "a nie za bardzo, bo chory jestem" - mam nadzieje,z e teraz rozumiesz już.


                                      > mieszkam Koro tu juz ponad 30 lat, to chyba wiem.

                                      Ale nikt nie twierdzi, ze nie wiesz ... Mnie w średniej szkole jeszcze angola uczyla Angielka. Bardzo wyraźnie rozgraniczala angielski i "amerykański" (o "kanadyjskim" nie mowila). I wlasnie podkresłala, ze Amerykanie traktują "Hello" jak dzień dobry i w USA wypada się tak zwrocic do obcej osoby, ale już w Anglii - niekoniecznie. I tu chodzi wlasnie o ten niuans.
                • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 10:09
                  Tak, uczę moje (dość liczne) dzieci, że odpowiadają za swoje czyny i że żadne przepisy nie zdejmą z nich tej odpowiedzialności. I że mają myśleć, a nie być posłuszne urzędnikom i funkcjonariuszom. A przede wszystkim tego, że wolność jest ważniejsza niż bezpieczeństwo. Choć rozumiem, że ktoś inny może wybrać odwrotnie i nie oburza mnie to. I nie będę go upominać, choć uważam jego wybór za gorszy.
                  • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 03.02.16, 10:32
                    Wiesz, mówi się, ze nasza wolnośc kończy się tam, gdzie zaczyna wolnośc innej osoby. Pisze o tym dlatego, że nie zawsze konsekwencje czyjegoś działania spadają TYLKO na tego, kto dziala.
                    Jazda na czerwonym swietle takie konsekwencje nie tylko dla jadącego moze mieć. Bo ok, jedzie liczy się z mandatem, punktami, ale powinien takze z tym, że moze kogos potracić, uczynic kaleką, albo zabić. I to juz nie jest tylko jego sprawa. Bo dla tego kto stanie się kaleką, albo dla rodziny śmiertelnej ofiary wypadku słaba to pociecha, że kierowca teraz poniesie konsekwencje np. karę pozbawienia wolności.
                  • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 00:55
                    mim_maior napisała:
                    Tak, uczę moje (dość liczne) dzieci, że odpowiadają za swoje czyny i że żadne przepisy nie zdejmą z nich tej odpowiedzialności. I że mają myśleć, a nie być posłuszne urzędnikom i funkcjonariuszom. A przede wszystkim tego, że wolność jest ważniejsza niż bezpieczeństwo. Choć rozumiem, że ktoś inny może wybrać odwrotnie i nie oburza mnie to. I nie będę go upominać, choć uważam jego wybór za gorszy.

                    Uczyc ze nie zawsze przepisy sa madre to jedno, a uczyc ze nie trzeba ich przestrzegac to drugie. najwyrazniej nie potrafisz rozroznic tych dwoch rzeczy.
                    pozostaje tylko wspolczuc niewinnym osobom trzecim ktore moga nie ze swojej woli pojawic sie jednoczesnie na owym znaku stopu ktore twoje dziecko, w/g twoich nauk, uzna za niepotrzebne. i oleje.

                    Minnie
                      • mim_maior Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 11:07
                        Konsekwencje własnych czynów rozumiem szeroko i cudzą śmierć na sumieniu też się w to wlicza (trochę czuję zażenowanie, że musiałam to w końcu napisać wprost...). Ale przyznam, że boję się takich, co myślą, że jeśli przestrzegają przepisów, to konsekwencje bierze na siebie ich autor. Historia wiele razy zweryfikowała taką postawę.
                        • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 04.02.16, 12:01
                          Przykład z życia: mieszkam blisko długiej, prostej ulicy. Przy tejże są po obu jej stronach liczne sklepy, trzy szkoły [podstawówka, gimnazjum, liceum], ośrodek zdrowia, kościół, Było ustanowione ograniczenie prędkości do 50 na godzinę. I co? Ano to, że oszałamiająca większość kierowców "przecież umie jeździć", "przecież ma dobrą widoczność" więc dociskali do 70 i więcej. Po kilku wypadkach śmiertelnych przebudowano ulicę - zrobiono "wysepki", położono "spowalniacze". No i i tak, mimo to nagminnie się zdarzają "mistrzowie", którym nikt nie będzie dyktował i ograniczał ich wolności! W poniedziałek był wypadek. Na przejściu dla pieszych młody człowiek rozpędzony do blisko 100 uderzył w małżeństwo 40+. Oboje ponieśli śmierć na miejscu. Osierocili troje dzieci - 18, 14, 12 lat. Na pewno tym dzieciom ulżyło, bo młody człowiek po wypadku płakał i powtarzał "Ja nie chciałem"...
                          Fajnie jest uczyć dziecko [później młodego człowieka] samodzielnego myślenia i wolności, ale jednak... Mam nieodparte wrażenie, że ów młody człowiek, który zabił dwoje ludzi był właśnie wychowywany w duchu "Nikt ci nie może ograniczać wolności, tylko ty sam możesz oceniać, co jest w porządku a co nie" itp. Bo owszem, konsekwencje ponosi nie autor przepisów, ale również i nie wyłącznie ten, kto te przepisy łamie.
          • kora3 Mim 02.02.16, 08:02
            Owszem, wątkodawczyni powinna tu o tym wspomnieć, choć pisała wiele razy przy innych okazjach - Milamala nie jest w Polsce, tylko w Holandii. Tam za lamanie takiego regulaminu jak napisała tutaj obeznana z holenderską rzeczywistoscią inna forumowiczka, groza powazne konsekwencje.
            Nie w tym jednak rzecz. Prawo jest czy chcemy czy nie PONAD SV. Zatem niezaleznie od tego jak jest w innym kraju i jak jestesmy nauczenie prawa miejscowego należy przestrzegać.
            W naszym interesie - zeby przestrzegać, trzeba poznac, więc Mila powinna dokładnie przestudiowac regulamin - w razie wątpliwosci po prostu dopytać.
            ALE z kolei pani nauczycielka nie powinna przyjmowac jej zaproszenia na FB jesli jak sugeruje inna forumowiczka bywa to sprzeczne z regulaminem szkół w Holandii, albo jesli nie jest sprzeczne przyjąc, lecz wyraźnie napisać przy próbie kontaktu, ze zgodnei z regulamimem portal społecznosciowy nie moze służyć do przekazywania i wymiany informacji o uczniu na linii rodzic - dziecko, wiec prosi o tym pamietac na przyszlosc, a teraz zawiadomic szkolę zgodnie z regulaminem.
            Nie wiemy dokładnie jaki jest ten regulamin i tu też jest problem - powinien byc ścisły. np. "O absencji ucznia nelezy powiadomic szkołę dzwoniąc pod nr xxxxxxxx od 8.00 do 8.30" - wtedy wiadomo jaka jest ze tak powiem procedura. Jesli ogólnie się podaje, że kontakt ze szkołą na adres mailowy taki lub taki, albo telefon tak czy siaki, to ścisłe to nie jest.
          • koronka2012 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 20:07
            Problem w tym, że dyrektorka NIE prosiła, a oznajmiła, że NIE WOLNO, bez żadnego sensownego uzasadnienia.

            Dyrektor szkoły jest urzędnikiem, powinien się dostosować do ogólnie przyjętych form komunikacji, a swoje preferencje zostawić do prywatnych spraw, bo w pracy obowiązują inne reguły. Na mail z kuratorium raczej by tak nie odpisała, prawda?
            rodziców potraktowała jak niesfornych uczniów, którym trzeba pokazać kto tu rządzi.
              • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 21:17
                Dyrektor szkoły JEST urzędnikiem może też być nauczycielem, acz wcale nie musi. Podobnie jak dyrektor szpitala nie musi być lekarzem. Poza tym skoro mail "w imieniu szkoły" to dyrektor występuje nie jako nauczyciel, a właśnie jako urzędnik.
                  • vi_san Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 23:10
                    Ok, jest RÓWNIEŻ nauczycielem. Ale w tym przypadku nie występuje jako nauczyciel, a jako dyrektor podległej mu placówki. A więc w tym konkretnym przypadku - jest urzędnikiem. Bo nie oznajmia rodzicom "Na prowadzone przeze mnie zajęcia z biologi uczniowie powinni być zaopatrzeni w ...", czy tam "jako nauczyciel matematyki w klasie IVb informuję iż wszyscy jej uczniowie zakwalifikowali się do konkursu międzyszkolnego z matematyki z czego jestem dumny". W tym [opisanym w pierwszym poście] przypadku informacja pochodzi od DYREKCJI szkoły, a nie nauczyciela.
            • minniemouse Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 21:57
              koronka2012 napisała:

              Problem w tym, że dyrektorka NIE prosiła, a oznajmiła, że NIE WOLNO, bez żadnego sensownego uzasadnienia.


              Dyrektorka nie musi sie tlumaczyc ze swoich decyzji rodzicom (bo ci nie maja pojecia jak szkola pracuje.)
              Podobnie jak szef firmy nie musi tlumaczyc sie ze swoich decyzji pracownikom.

              Minnie
              • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 01.02.16, 01:12
                Autowrak nie przeczytala szkolnego regulaminu i tyle. To Holandia, kontakt, kiedy jak gdzie, kogo i o czym sie informuje bardzo scisle okreslaja szkolne dokumenty: kalendarz i regulamin. W razie, gdy jakies zasady zdaja sie nie byc do konca jasne dla kogokolwiek, dyrektor ma OBOWIAZEK pisemnie poinformowana wszystkich rodzicow, ktorzy przy zapisac dziecka okreslaja, w jaki sposob chca otrzymywac tego typu informacje, czy to na papierze, czy mailem. W przypadku rodzicow rozwiedzionych i nie mieszkajacych razem oboje musza dostac wszystkie informacje ze szkoly, nieraz jeden na papierze, drugi mailem.
    • akle2 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 29.01.16, 11:47
      Masz całkowitą rację, poza tym pani dyrektor ma chyba jakąś sekretarkę/asystentkę (żeby nie było seksistowsko: sekretarza/asystenta), której obowiązkiem jest wiadomości z samego rana odczytać i powiadomić w miarę możliwości, kogo trzeba. Jakoś sobie nie wyobrażam, że pani dyrektor odwala całą buchalterię i biurokrację sama. Skoro mogą z rańca odbierać telefony, to i mogą przyjmować maile. Powiadomienie pani nauczycielki przez media społecznościowe również moim zdaniem, było prawidłowe, skoro sama zainteresowana problemu z tego nie robi. Przecież wszystko jedno, czy zadzwonisz, czy napiszesz, czy złożysz pismo przez kancelarię "na dziennik", czy wyślesz umyślnego, skoro zamierzony skutek został osiągnięty. Chyba, że miało to spełniać warunki formalne, to rzeczywiście trzeba było dać pismo "na dziennik" (koniecznie z nadaniem numeru sprawy ;p) bądź list polecony wink.
        • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 01.02.16, 01:06
          To Holandia, musi byc wg scisle okreslonych zasad w regulaminie. U nas nie ma sekretarki, woznego, sprzataczka jest raz w tygodniu. Tylko ksiegowosc organizuje firma zewnetrzna, wspolna dla razem zarzadzanych szkol w rejonie. Dyrektor jest w szkole 4 dni w tygodniu, jak trzeba to zdarza mu sie sprzatac lazienki czy cos naprawiac, telefon odbiera ten, kto ma najblizej, jak nie ma dyrektora, to dzwoni w "kuchni" w holu i odbiera jeden z 3 nauczycieli w najblizszych klasach i przekazuje wiadomosci dalej, to samo z drzwiami, zewnetrzna otwieraja sie wylacznie od wewnatrz, jak ktos przyjdzie to musi zadzwonic dzwonkiem i nieraz patrzec na prawchodzacyc i machajacych uczniow, z ktorych zaden nie ma prawa otworzyc drzwi, musi to zrobic dorosly ( dyrektor, jedno popoludnie bibliotekarka, albo ktorys z nauczycieli czy wolontariuszy.
    • tijgertje Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 01.02.16, 00:54
      Dyrektorka zareagowala prawidlowo. Popelnilas blad, zupelnie niechcacy, ale w konsekwencji dyrektorka miala obowiazek wystosowac pismo informacyjne do wszystkich rodzicow.
      Po pierwsze najwyrazniej nie przewalkowalas szkolnego kalendarza i regulaminu. Sa tam jasno okresleniem zasady informowania o nieobecnosci dziecka czy tez warunkow zwalniania z zajec. To, ze Twoja corka nie skonczyla 5 lat onzacht tylko tyle, ze zapisujac ja do szkoly zobowiazalas sie do przestrzegania szkolnych zasad i tylko od szkomyego regulaminu i dobrej woli dyrektora zalezy, czy np wolny dzien przyzna sam, czy kaze pisac pismo do gminy ( leerplichtambtenaar).
      Naruszylas podstawowa zasade w Holandii, zwlaszcza w tubylczych szkolach. Kazdy kontakt MUSI sie odbywac droga oficjalna, przez szkolne telefony czy maile. Nauczyciel oficjalnie nie ma nawet prawa dodatku rodzicow uczniow do znajomych na FB. Sprawy zawodowe i prywatne musza byc rozdzielone ( dlatego nauczyciele nie moga pracowac w szkolach, do ktorych chodza ich dzieci! ). Niechcacy moglam narazic nauczyciela na przyjemnosci, jesli nie trzyma sie zasad i np wysle informacje o uczniu do rodzica czy zadzwoni z prywatnego maila/telefonu, ryzykuje kare, od upomnienia, przez pisemna nagane (trafiajaca na stale do jego teczki), w ekstremalnych przypadkach nauczyciela mozna nawet zwolnic. Szkolny kalendarz i regulaminu sciesle okresla o czym jak i kiedy nalezy informowac szkole, o nieobecnosciach w dniu choroby zawsze trzeba dzwonic rano, w okreslonych godzinach ( u nas od 8.15 do 8.30). O planowanych np wizytach u specjalistow, ktorzy nie daja prawa wyboru ( wiesz jak jest, masz byc i juz, albo czekasz kolejne 3 miesiace) trzeba u nas informowac nauczyciela mailem z min. tygodniowym wyprzedzeniem, pytania i wnioski dot. np wyjazdow do teatru, szkolnych imprez itp kieruje sie do kogos z rady rodzicow, czysto ze wzgledow organizacyjnych, nauczyciel nie ma po prostu czasu odpisywac na prawie 30 maili, informuje rodzica "kontaktowego", w razie licznych pytan smaruje zbiorczego maila do wszystkich, ale odpowiedzi wysyla sie znowu do rodzica kontaktowego, nie nauczyciela. Nauczyciela mailem informuje sie wylacznie o waznych sprawach dotyczacych dziecka. Przewalkuj regulamin, zebys np pozniej nie byla zaskoczona, jak sobie na pare dni do Polski wybedziesz poza oficjalnymi wakacjami, a po powrocie bedziesz zdziwiona nakazem zaplacenia kilkuset euro kary.
      • kora3 Re: powiadomienie szkoly o nieobecnosci 01.02.16, 08:35
        Wiesz, choć dla nas w PL te zasady moga wydawać się kosmiczne, to zgadzam się z Tobą - skoro Milamala zapisala dziecko, powinna zapoznac się z regulamimen i go przestrzegać (w razie wątpliwosci - dopytac). Tylko jednego nie rozumiem p skoro są re zasady, to są one najpewniej znane przez nauczycielkę takze. Po nco zatem przyjmuje do znajomych na FB matke dziecka, która nie jest jej znajoma pozazawodow o po kija przyjmuje jej info o planowwanej absencji ucznia? A skoro juz przyjela i matka napisała na FB, to zamiast odpisywac o powrocei dozdroia tylko, pownna dodac inforamację. "Ale rano prosze zgodnie z regulaminem powiadomic szkołe telefonicznie, bo prywatne powiadomienie mnie formalnie nic nie znaczy. Na przyszłość - nie ma zatem sensu tego robić" i czesc. Tymczasem odnoszę wrazenie, ze pani nauczycielka dala Milamali do zroizumienia, ze sprawa jest zalatwiona.
      • kora3 Tijgertje - pytanie techniczne 01.02.16, 08:47
        Z ciekawości smile Piszesz, ze u Was absencje zgłasza się od 8.15 do 8.30 , mam zatem zaptranie; co się dzieje, gdy dzwonisz w tym czasie i non stop jest zajete, bo przeciez moga dzwonic inni. Rozumiem, ze taka informacja nie musi zawierać jakichs szczegółów, ale jesli jest np. okres grypowy, czy "epidemia" anginy, to nawet tekst "Dzień dobry tu Jan Kowalski ojciec Karola Kowalskiego z I b. Syn jest chory, własnie jedziemy do lekarza. Dziś go nie bedzie, jutro takze raczej nie, jak dlugo zdecyduje lekarz. Do widzenia" powielony x razy moze wyczerpać limit 15 minut szczególnie gdy telefon jest jeden jak opisujsz jest jeden, a odbierają go przypadkoweosoby, ze szkoły, ale przypadkowe.
        Co się dzieje, gdy ktoś dzwoni dzwoni, ale jest zajete stale i się w tym czasie nie dodzwoni? Piszesz o karach. No tak, ale kara jest za swiadome naruszenie regulaminu - brzydko mówiąc olanie zawiadomienai. Ale co, gdy ktoś usiłuje trzymac się go, ale technicznie się nie da?
        • tijgertje Re: Tijgertje - pytanie techniczne 01.02.16, 09:49
          Chyba nie ma tu takiej mozliwosci smile z prostego powodu. Dzieci uwazane sa za chore na tyle, by do szkoly nie isc wylacznie gdy maja goraczke powyzej 38C lub jelitowke. Wiele szkol wymaga, zeby nawet z ospa, o ile dziecko w miare dobrze sie czuje i nie ma goraczki, szlo do szkoly. Szkoly podstawowe zazwyczaj sa dosc male i nawet w czasie epidemii grypy frekwencja wynosi min 90 %. Jedynie wsrod maluchow pozniej 6 lat pogromy zdarzaja sie wieksze i przy niektorych epidemiach przez pare dni nawet pol klasy nie ma w szkole.
          Lekcje u nas zaczynaja sie o 8.45, choc o 8.40 dzieci maja obowiazek byc juz w klasie. Jkaby telefon byl non stop zajety, to o 5 czy 10 minut nikt problemu robic nie bedzie. O 8.45 dyrektor u nas dzwoni za nieusprawiedliwionymi nieobecnymi. Nam sie kiedys zglodnieja cala rodzina udalo zaspac, dyrektor mial ubrac po pachy, jak odebralam telefon. Poza tym w Holandii jest fajne funkcjonuje w telefonie umozliwiajaca dodzwonienie sie gdzies w momencie, gdy zwalnianiazwalniania sie polaczenie. Korzystam z tego regularnie, bo do lekarza na wizytach tego samego dnia mozna sie umowic wylacznie miedzy 8.00 a 8.30 i trafienie w wolny polaczenie graniczy z cudem. Dzwonie, zastaje zajety numer, wciskam 5 i odkladam telefon. W momencie, gdy zwalnia sie polaczenie, telefon najpierw dzwoni u mnie, gdy podlodze sluchawke, laczy z przychodnia. W ten sposob nigdy nie udalo mi sie nie zdazyc dodzwonic o wymagania porze.
            • kora3 Re: Tijgertje - pytanie techniczne 01.02.16, 10:14
              Spoko, zrozumiala bylas dla mnie i dziekuję bardzo za odpowiedź.
              Fajna opcja z tym oddzwanianiem gdy zwolni się numer. w PL nie wiem czy dostępna - przyznam. U mnie w telefonach przychodzi info, że zajęty dotczacs nymer się zwolni. Ale bywa ro do bani, bo gdy dzwonisz ... znow jest zajety smile
              Zaskoczylo mnie nieco, ze dzieci z ospą - te w lepszej kondycji - posyła sie do szkoly. A zaskoczyło, bo to jest wszak choroba zakaźna. I jasne, ze są szczepienia, ale dla osoby dorosłej, która ospy jako dziecko nie przeszła (bp. dla nauczyciela) zarazenie sie ospą moze miec bardzo powazne konsekwencje. A takie zarażenia sie zdarzają, gdy np. dorosły ma obnizoną odporność. Nie pamietam wszelako, jak dlugo chorujacy na ospę zaraza. Byc moze chodzi o stadium, gdy jeszcze jakieś objawy są, a chory juz nie zaraza.
              • kora3 Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 01.02.16, 10:39
                Jak pisalam wczesniej - raz nie ma doświadczenia osobistego, dwa w PL jednak inaczej sprawa ze szkołą dziecka wyglada, ale choc te hilenderskie zasady sa dla mnie nieco egzotyczne, rozumiem, ze takie są i rozumiem, ze z Twego doswiadczenia wynika, iz regulamin jest scisły i czytelny i Milamala po prostu go mogla nie przestudiowac dokładnie.

                ALe mam takie zapytanie: regulamin jest najpewniej znany także nauczycielce jej dziecka. Czyli powinna ona wiedzieć, że nie wolno jej
                - przyjmować do grona znajomych na FB rodziców jej uczniów (o ile nie wono)
                - przyjąwszy (jesli wolno) przyjmować i udzielać informacji na tematy szkolne przez FB.

                Czy z Twej wiedzy i doświadzcenia z tymi przepisami nie uwazasz, że bład popełniła takze nauczycielka? Milamala faktycznie mogła cos przeoczyć, ale nauczycielka tam w tej szkole wszak pracuje, regulamin powinna mieć w małym palcu. Jesli nie wolni jej przyjmowac zaproszeń od rodziców uczniów na FB - nie powinna przyjmować. Przy okazaji osobistego spotkania z Milamalą mogła, ładnie byloby wyjasnić, że "Dostałam od panui zaproszenie na FB. Przykro mi, ale regulamin szkolny zabrania mi przyjmowac takie zaproszenia od rodziców uczniów. Prosze sie zatem nie czuc urazoną brakiem akceptacji zaproszenia" . Moim zdaniem nauczycielka powinna tak zrobić, tym bardziej, ze - mam nadzieje, że Milamali nie urazę - ta akurat mama ucznia, co pewnie tajemnicą nie jest - jest cudzoziemką. Nie wiemy jak długo mieszka w Holandii, ale skoro te przepisy nie sa dla niej tak jasne, jak dla Ciebie i dziecko ma malutkie, to mozna wnioskować, ze nie 20 latsmile Taka osoba może pewnych rzeczy czy to wynikających czysto z przepuisów, czy ze zwyczajow danego kraju nie wiedzieć i choc nieznajomość "prawa" nie zwalnia od jego przesztrzegania, to ładnie i miło byłoby komus uswiadomić, wyprowadzić go z błedu.

                Podobnie - jesli przyjmowac do znajomych na FB wolno tych rodziców, ale nie wolno via portal wymieniac informacji na temat ucznia, to pani nauczucielka powinna moim zdaniem odpowiedzieć na informację Milamali "Zyczę (imie dziecka) powrotu do zdrowia. Przypominam, że szkola wymaga oficjalnego zawiadomienia o nieobecności telefonicznie. Tak więc nie ma sensu zawiadamiac mnie prywatnie i na przyszłość proszę o tym pamniętać", nie sądzisz?
                Bo z relacji Minimali wynika, że nauczycielka swa odpowiedzia zasugerowała jej, ze sprawa jest załwtopona, a wszak - nie byla.
                • tijgertje Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 05.02.16, 01:59
                  Za nauczycielke odpowiadac nie moge. Brakuje mi zdolnosci telepatycznych, za to przejrzalam link do strony wspomnianej szkoly i owszem, zarzad ma nawet tzw "gedragscode", koud zachowan, cos w rodzaju zestawienia dobrych zasad w obchodzeniu sie z innymi, w tym wypadku dotyczacy pracownikow i uczniow szkoly. W roznych miejscach i w odniesieniu do roznych sytuacji tubylcy maja takie rozne mini poradniki dobrego zachowania. Kod tenze obowiazuje w obecnej formie od pazdziernika 2012 roku i jak byk zawiera punkt o tym, ze pracownik / uczen korzysta z portali spolecznosciowych wylacznie w celach prywatnych. Co wiecej, na upartego nawet o podanei tu linka mogliby sie prawnicy przyczepic, gdyz w tym samym punkcie pisza, ze zamieszczanie jakichkolwiek informacji mogacych prowadzac do ujawnienia tozsamosci szkoly jest zabronione ( wlasnie zabronione, nie napisali lagodniej, jak dyrektorka w biuletynie informacyjnym, ze "nie chodzi o to, by..." W odniesieniu do informowania nauczycieli o chorobie dziecka przez FB . Ten koud zawiera pare fajnych " kfiatkow" , w Polsce wrecz nie do pomyslenia np ze pracownik czy uczen w czasie lekcji nie moze miec przy sobie np wlasnego telefonu, bo sa one na czas lekcji przechowywane w umowionym miejscu. Jak to tak, zabrac dziecku telefon jak wchodzi do klasy? A co, jak rodzic bedzie musial juz natychmiast dostac sms-a z wynikiem kartkowki? wink Zamach na wlasnosc prywatna norrmalnie big_grin
                  • kora3 Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 05.02.16, 08:33
                    Nie oczekiwałam telepatii smile Po prostu zapytałam, czy Twoim zdaniem nauczycielka znając regulamin nie dała Milamali jasno do zrozumienia, że kontaktując się z nią via FB Milamala łamie tenze regulamin. Nie znam holenderskiego i nie wiem co tam jest napisane i nawet nie otwieram linku. Ale wierze Ci, ze to jest napisane, co twierdziszsmile
                    • milamala Re: Tijgertje - moge jeszcze dopytać? :) 05.02.16, 19:50
                      Koro niestety tijgertje sama nie wie co tam jest napisane. Albo udaje Greka albo rzeczywiscie jak mowi moja matka, wie, ze bije dzwon tylko nie bardzo wie w ktorym kosciele.
                      Zamiast podac konkretnie gdzie w regulaminie szkoly czyli tzw schoolgids dyrekcja reguluje kwestie zawiadomien o nieobecnosci, opisuje dosc luzno list o ktorym pisalam.

                      Odpowiedzi na pytanie dlaczego nauczycielka nie przywolala mnie do porzadku na fejsie tj nie poinformowala, ze nalezy rowniez zgodnie z rzekomo wg tijgercie istniejeacym regulaminem (ktorego biedaczka znalezc nie moze, czemu sie trudno dziwic) nalezy rano zadzwonic jeszcze do szkoly, skoro powinna o tej regule wiedziec.

                      • kora3 Milamalu 05.02.16, 20:30
                        Przede wszystkim to nie poczytywałabym wypowiedzi Tijgertje jako złośliwe. Na pewno więcej wie o zasadach panujących w szkoła w NL, niż np. ja czy inne osoby mieszkające poza NL i tematem się dotychczas nie interesujący. Ja holenderskiego w ząb nie znam smile, to i nie sprawdzę nijak, czy zapis wcześniej był. Piszesz, ze nie było i nie mam powodu Ci nie wierzyć. Natomiast nie wykluczam, że jak każdy człowiek moglas cos przeoczyć, choć nie sądzę, że taką dość kluczową rzecz w regulaminie łatwo jest przeoczyć.

                        To co napisala Tijgertje rzuca jednak na te sprawę jeszcze inne swiatło. Mianowicie no należy zauważyć, że choć i PL i NL sa w Europie mentalnie i kulturowo różnimy się od Holendrów , co pokazał choćby ten wątek. Być może ton w jakim napisala dyrektorka jest w NL uznawany za normalny przy tego rodzaju komunikatach - nie wiem. W Pl na pewno uznano by go za niegrzeczny. Twoje dziecko jest jak zrozumiałam wczesnoszkolne, nie wiem czy masz starsze, ani jak długo mieszkasz w NL. Być może nie masz doświadczenia na razie z holenderskimi szkołami i cos tam całkiem normalnego, mam na ,myśli taki mail, odczytujesz jako wyjątkowo niegrzeczny w tonie, co Polakowi raczej też kojarzyloby się z niegrzecznością.

                        Co do pani nauczycielki - no być może nie zdawała sobie faktycznie sprawy, że Ty to zawiadomienie uznajesz za zawiadomienie skuteczne szkoły i potraktowała jako informację prywatną, jak napisała Tijgertje. Trochę to dla mnie dziwne, bo skoro nie jesteście znajomymi faktycznie, to w jakimz celu miałabyś prywatnie informować. Z tym, że o ile nauczycielka wie, ze jesteś cudzoziemką, to mogla sobie pomyśleć, ze w PL sa takie zwyczaje smile
                        Stąd nie uważała, że powinna Ci przypomnieć o konieczności oficjalnego zawiadomienia. Ott uznala sobie, ze w PL poza oficjalnym zawiadamianiem zawiadamia się też prywatnie.

                        Niewykluczone też, ze brak tego przypomnienia wynikał czysto z mentalność Holendrów, jaka przedstawiła Tijgertje. Z braku lepszych określeń nazwałabym taką mentalność miłym brakiem zyczliwosci smile I nie, nie chodzi o to, że sa to ludzie nieżyczliwi innym. Po prostu z opisu nie cechuje ich specjalnie empatia, mam na myśli w kontaktach takich służbowych, a nie rodzinnych, czy koleżeńskich. Po prostu wychodzą z zalozenia, że ktoś POWINIEN coś wiedzieć, a jeśli nie wie, omyłil się, to ma sobie sam poradzić, bo ma jasne procedury. Tak wnioskuję z opisu Tijgertje rzecz jasna. Oczywiście może to być wniosek błędny