dowcipy z podtekstem seksualnym

27.03.16, 10:41
Spotkałam się już kilka razy na polu zawodowym, że mężczyzna w obecności kobiet opowiada dowcipy z podtekstem seksualnym. Ostatni z brzegu przykład życzeń świątecznych - "Miłego całowania nad jajkami".

Ja osobiście uważam, że tego typu dowcipy czy życzenia są jedną z form molestowania seksualnego, a opowiadanie ich kobietom ma na celu ich poniżenie.

Jak mam na nie reagować, żeby wyrazić swoje niezadowolenie z tego typu zachowań, a jednocześnie nie zrobić niepotrzebnej afery w sytuacjach zawodowych? Sam brak oczekiwanego śmiechu nie wystarczy, bo większość kobiet w tego typu sytuacjach śmieje się i nie widzi w tym nic niestosowanego. Moja poważna mina przejdzie w tłumie niezauważona.
    • majarudakowska Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 27.03.16, 11:00
      Znam kobietę,która również sypie jak z rękawa tego typu dowcipami.Jestem kobietą dorosłą,i nie powinnam czuć się speszona,ale...No właśnie!Podobać mi się to nie musi.Jak wybrnąć z sytuacji,kiedy taka osoba,opowiada bez końca,tylko takie dowcipy?Mówić coś?
    • horpyna4 Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 27.03.16, 19:23
      Odpowiem niezupełnie zgodnie z SV - najlepiej zrewanżować się tak, żeby panu odjęło mowę i stracił ochotę do takiego dowcipkowania.

      Pamiętam takie zdarzenie, mialo miejsce chyba jakieś pół wieku temu. Rzecz się działa wśród studentów medycyny, konkretnie podczas zajęć w prosektorium. Kilku studentów postanowiło zrobić kawał koleżance i wrzuciło do kieszenii jej fartucha pewien organ odcięty nieboszczykowi.

      Dziewczyna wsadziła rękę do kieszeni, wyjęła ów fragment zwłok, uniosła do góry i zapytała:

      - Który z panów to zgubił?
      • rikol Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 31.03.16, 21:35
        Ta studentka zdecydowanie nadawała się do bycia lekarzem, a zwłaszcza chirurgiem.
    • cetherena Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 28.03.16, 08:56
      Kłopot w tym, że w naszym kraju większość kobiet się śmieje. Opowiadający takie dowcipy mówi do nich i cieszy się ich uznaniem. Nie masz wpływu na ich dialog. Niestety.
      • pavvka Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 29.03.16, 09:21
        cetherena napisała:

        > Kłopot w tym, że w naszym kraju większość kobiet się śmieje.

        Dlaczego kłopot? Może te żarty rzeczywiście je śmieszą i nie wprawiają w zakłopotanie? Nie odmawiam autorce wątku prawa do zażenowania dowcipami z podtekstem, ale inni ludzie mają takie samo prawo do swoich reakcji.
        • baba67 Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 29.03.16, 10:30
          Slusznie-nie będe się zmuszała do udawania zażenowanej jeśłi dowcip jest naprawdę DOBRY, Oczywiście nie opowiadam sama dobrych dowcipow z podtekstem osobom których nie znam opowiadam tylko tym które docenią.I chyba tu leży problem -w braku wyczucia przy kim mozna przy kim nie powinno sie takich dowcipów opowiadac. Bo czegos ewidentnie wulgarnego nie powinno sie opowiadac nikomu to chyba jasne.
          Same pikantne dowcipy nie sa z natury wulgarne i jako takie nie sa nono.
          • bene_gesserit Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 01.04.16, 18:04
            > Same pikantne dowcipy nie sa z natury wulgarne i jako takie nie sa nono.

            Niby tak, a niby nie. Bo nie z każdym ma się ochotę wchodzić w taką flirtującą, para-hormonalną atmosferę, a o jej stworzenie chodzi zazwyczaj, kiedy się żartuje w świński sposób albo opowiada takież żarty.
            • baba67 Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 29.04.16, 19:38
              No własnie-nie z kazdym.Zreszta zalezy od poziomu dowcipu i jak sie go opowiada.
    • lena36 Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 28.03.16, 12:44
      15 lat temu kiedy jeszcze nie mówiło się tyle a właściwie wcale o molestowaniu w pracy tam gdzie pracowałam był jeden typek który uwielbiał oblapiac koleżanki. Uważał to za doskonały dowcip a koleżanki wdzięcznie chichoczac przyzwalaly na to czasem dla porządku coś tam pokrzykujac. Nienawidzilam tego. Ale mówienie mu o tym nie wystarczało on uważał chyba że ja tak mówie z przekory. W końcu zrobiło się groźnie bo wpadłam w furie po kolejnym objęciu w pasie i wywrzeszczalam ze następnym razem dostanie po ryju. Przestał ale do tej pory pamiętam spojrzenia koleżanek takie trochę z niedowierzaniem i zgorszeniem no bo jak to, wszak to takie przyjemne żarty. ...a ja psuje tak przyjemna atmosferę. ...
      • bene_gesserit Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 28.03.16, 15:00
        Ależ to bardzo typowa reakcja. Nie podoba ci się wulgarny dowcip i dajesz to do zrozumienia, to się dowiadujesz, ze nie masz poczucia humoru. Lekko zmieniając jedną z moich sygnaturek: 'to nie to, że nie mam poczucia humoru. Po prostu twoje dowcipy są żenujące'.
        • majarudakowska Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 28.03.16, 15:09
          Fakt,można tak odpowiedzieć
    • bene_gesserit Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 28.03.16, 15:39
      Kobiety w takich sytuacjach - zwłaszcza publicznych - wydają z siebie chichot zażenowania. Coś jak tu: dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,n/don-walsh-na-samym-dnie,194750.html (4 minuta, 10 sekunda gdzieś tak).

      Myślę, że najlepszą reakcją jest brak reakcji. Nie brak w sensie 'nie usłyszałam', ale brak w sensie komentarza i tym bardziej uśmiechu. Zamiast tego - wzrok pełen politowania, zniesmaczona mina i krótka, ale odczuwalnie na temat pauza.

      Zadziwiające, jak wiele osób (głównie mężczyźni, ale i kobiety) odmawia kobietom prawa do obrony swoich granic przed takimi 'żartami'. Że skoro nie chce uwag nt swojej atrakcyjności, to po co się tak wystroiła, czemu spodnica przed kolana, czemu bluzka podkreślająca kształty itd. Nie wiem - tępota to czy złość przed zabraniem terytorium od dawna zajętego?
    • claratrueba Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 29.03.16, 10:54
      Sam br
      > ak oczekiwanego śmiechu nie wystarczy, bo większość kobiet w tego typu sytuacj
      > ach śmieje się i nie widzi w tym nic niestosowanego. Moja poważna mina przejdzi
      > e w tłumie niezauważona.

      Wydaje Ci się niesłusznie. Człowiek, który w jakimś towarzystwie opowiada dowcip opowiada go nie "większości kobiet" ale jakimś bardzo konkretnym paniom. Być może nie w celu "poniżenia" - po prostu niektórzy mają poczucie humoru delikatnie mówiąc- rubaszne. Ale brak reakcji konkretnej pani powoduje, że średnio rozgarnięty człowiek przestaje opowiadać dowcipy, które konkretnych osób po prostu nie śmieszą.
      Od dawna nie słyszę w swojej obecności dowcipów o tematyce, która nie wzbudza mojej pozytywnej reakcji. Bo ludzie, którzy je opowiadają robią to w celu owej reakcji albo przestają- przy jej braku. Pewnie w innym towarzystwie je opowiadają- nie mam na to wpływu, podobnie jak na to, że coś co dla mnie jest "żenadą" dla innych jest śmieszne.
      Trzeba po prostu przestać się bać, że ktoś uzna nas za osoby pozbawione poczucia humoru, drętwe czy jakieś tam. A niech sobie uzna, jego sprawa.
      • pavvka Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 29.03.16, 11:14
        claratrueba napisała:

        > Człowiek, który w jakimś towarzystwie opowiada dowci
        > p opowiada go nie "większości kobiet" ale jakimś bardzo konkretnym paniom. Być
        > może nie w celu "poniżenia" - po prostu niektórzy mają poczucie humoru delikatn
        > ie mówiąc- rubaszne.

        Dokładnie. Tzn. czasami być może facetom faktycznie chodzi o wprawienie obecnych kobiet w zakłopotanie, ale z mojego doświadczenia wynika, że często tego typu tekstu po prostu są częścią kultury danej grupy, są wygłaszane przez obie płcie i nie mają na celu urażania kogokolwiek.
        • annthonka Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 29.03.16, 16:10
          Też składniam się ku temu, że w większości przypadków takie dowcipy nie mają na celu poniżenia kobiet, tylko świadczą o, oględnie mówiąc, mało wysublimowanym poczuciu humoru żartownisia. Są ludzie - zarówno mężczyźni jak i kobiety - których takie teksty autentycznie śmieszą.

          Jeżeli nie chcesz robić wielkiej afery to najlepszy będzie po prostu wymownybrak reakcji, tak jak już wyżej ktoś napisał.

          Możesz również wprost poprosić o powstrzymanie się od tego typu żartów w Twojej obecności. W teorii nie powinno to spowodować żadnej afery, ale w praktyce to wszystko zależy od danego środowiska. Może być tak, że inne kobiety Cię poprą, bo też czują się w takiej sytuacji zażenowane tylko same nie miały odwagi zareagować. Ale niestety może też być tak, że zostaniesz przez współpracowników uznana za "ciotkę-cnotkę" bez poczucia humoru, a pan żartowniś będzie nadal brylował w towarzystwie.
          • minniemouse Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 31.03.16, 03:09
            Masz prawo do braku reakcji.
            Czyli zignorowania takiego dowcipu zimnym spojrzeniem:

            https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/236x/c2/ec/d8/c2ecd8defb968cc61eb1282368fd147f.jpg

            i wystarczy.

            Minnie

            • lena36 Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 31.03.16, 06:39
              Cudowne to spojrzenie Scarlett musze poćwiczyć smile
              • minniemouse Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 01.04.16, 04:25
                prawda? trzeba umiec tak szczegolnie uniesc jedna brewke smile
    • bartoszcze Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 31.03.16, 17:55
      Zacytuję swoją wypowiedź z kiedyś tam na marginesie innego tematu:
      "Dlatego też jeśli w jednym zespole opowiadanie świńskich historyjek ("zachowanie werbalne o charakterze seksualnym") będzie przejawem dobrej atmosfery (bo wszyscy wołają "jeszcze, jeszcze!"), o tyle w innym to samo zachowanie może stanowić molestowanie (jeśli jedna osoba powie "nie życzę sobie"). "
      Całość:
      bartoszcze.blox.pl/2015/02/O-molestowaniu-seksualnym.html
      • minniemouse Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 01.04.16, 04:24
        Witam pana na Savoir Vivre, Szanowny Panie Bartoszcze!!! smile

        Minnie
        • bartoszcze Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 01.04.16, 08:32
          Dziękuję, niemniej pojawiłem się okazjonalnie - wobec linku do wątku na głównej smile
    • januszasj Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 01.04.16, 10:37
      Ponieważ większość osób dyskutujących na tym forum to kobiety, ja -stary mizogin - nie liczę na wielkie poparcie...ale spóbuję.
      Po pierwsze: skąd wzieła sie ta debilna nowomowa, określająca brak kultury, czy nawet chamstwo - w zależności od pieprzności dowcipu i składu osobowego towarzystwa - mianem molestowania ?! Co ma wspólnego jedno z drugim. Podobno w krajach celujacych w political correctness i gender motion pocałunek kobiety w rękę także może być uznany za przejaw molestowania ! Drogie dyskutantki: czy też tak uważacie ?
      Po drugie: czy opowiadanie kawałów o blondynkach to też molestowanie ?
      • bartoszcze Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 01.04.16, 11:59
        januszasj napisał:

        > Ponieważ większość osób dyskutujących na tym forum to kobiety, ja -stary mizogi
        > n - nie liczę na wielkie poparcie...ale spóbuję.
        > Po pierwsze: skąd wzieła sie ta debilna nowomowa, określająca brak kultury, czy
        > nawet chamstwo - w zależności od pieprzności dowcipu i składu osobowego towarz
        > ystwa - mianem molestowania ?!

        Z prawa.

        > Po drugie: czy opowiadanie kawałów o blondynkach to też molestowanie ?

        Zależy komu.
      • bene_gesserit Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 01.04.16, 18:01
        Drogi dyskutancie,

        nie każda kobieta, której powie się dość dosadny komplement, zaprosi 'żartem' na kolanka albo opowie dowcip o penisach i waginach umiera ze śmiechu. Czasem umiera ze skrępowania. Proponuję to po prostu przyjąć do wiadomości. Nie każda z nas ma takie np. takie poczucie humoru:

        Jakie są typy kobiet wg urzędników z Pyrzyc
        1. Rusałki - ten mnie rusał, tamten rusał.
        2. Damy - temu damy, tamtemu damy.
        3. Kotki - ten mnie miał, tamten miał.
        4. Dziecinne - co do rączki, to do buzi.
        5. Chemiczne - rozkładają się w temperaturze pokojowej.
        6. Partyjne - przyjmują wszystkich członków.
        7. Domatorki - byle komu, aby w domu.
        Dyplomy
        [z powyższą treścią, to była nagroda dla zatrudnionych w ratuszu urzędniczek] wręczał burmistrz Pyrzyc Jerzy Marek Olech wraz z innym mężczyzną, urzędnikiem (...)

        Miało być śmiesznie, a wyszło bardzo żałośnie i przykro.
        Kto niby ma określać granice, co wolno, a co nie - wielbiciele świntuszenia przy kobietach czy same kobiety?
    • xsawer Re: dowcipy z podtekstem seksualnym 01.04.16, 13:46
      To zrób jeszcze poważniejsza minę.
      • minniemouse dowcipy dajace sie opowiadac... :) 01.05.16, 01:16
        Chodnikiem biegnie przerażona kobieta, a za nią groźnie sapiąc wielki mężczyzna. W końcu ona nie ma już sił. Staje, odwraca się do niego i krzyczy:
        - Poddaję się, niech mnie pan gwałci, tylko nie zabija !
        - Gwałć się pani sama, ja się śpieszę na pociąg !


        Rozmowa między dorastającym synkiem i Mamą:
        - Mamo, skąd ja sie wziąłem?
        - ...yy, bocian cię przyniósł.
        - A skąd Ty się wzięłaś?
        - Mnie też przyniósł bocian.
        - Tatę też?
        - też.
        - A dziadków?
        - też.
        - To w takim razie nic dziwnego, że w tym domu wszyscy są wkurwieni, skoro od 200 lat nikt nie uprawiał tu seksu.


        Moja seksowna koleżanka zaprosiła mnie wczoraj do siebie na rozmowy o filozofii. Do Nietzschego nie doszło...

        Leży facet w szpitalu, ręce i nogi w gipsie, nie może się ruszać. Przychodzi pielęgniarka, żeby go umyć, po chwili wraca do dyżurki i opowiada koleżankom:
        - Wiecie, ten facet ma wytatuowane na penisie "POLA"!
        Następnego dnia druga pielęgniarka po umyciu tegoż samego pacjenta wraca do dyżurki i mówi:
        - Wcale nie ma wytatuowane na penisie "POLA" tylko: "PAMIĄTKA Z KONSTANTYNOPOLA"!
        • zmija_w_niebieskim Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 01.05.16, 17:50
          Akurat na ten dowcip, w którym do Nietzschego nie doszło, mogłabym się lekko uśmiechnąć...na resztę - cóż, moja reakcja byłaby taka: Super dowcip, kiedy mój dziadek opowiedział to dziadkowi stryjecznemu, to tak obaj chichotali, że nauczyciel postawił ich w kącie i wezwał prababcię do szkoły.
          • minniemouse Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 01.05.16, 21:09
            to podaj lepsze..

            M
          • mmoni Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 12.05.16, 13:19
            Cytat Akurat na ten dowcip, w którym do Nietzschego nie doszło

            Ja znam tylko jeden dowcip o Nietzschemhttps://www.newclearvision.com/wp-content/uploads/2011/05/g-n-dead2.jpg
        • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 11.05.16, 12:41
          minniemouse napisała:

          > Chodnikiem biegnie przerażona kobieta, a za nią groźnie sapiąc wielki mężczy
          > zna. W końcu ona nie ma już sił. Staje, odwraca się do niego i krzyczy:
          > - Poddaję się, niech mnie pan gwałci, tylko nie zabija !
          > - Gwałć się pani sama, ja się śpieszę na pociąg !


          I to jest doskonałe podsumowanie wizji świata kobiety_z_saturnem przedstawionej w początkowym poście smile
          • minniemouse Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 12.05.16, 01:45
            c2h6 napisała:
            I to jest doskonałe podsumowanie wizji świata kobiety_z_saturnem przedstawionej w początkowym poście

            nie widze w ktorym miejscu??

            natomiast wyraznie widac, ze jesli ktokowliek moze tak patrzec na swiat to tylko TY.


            Minnie
            • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 12.05.16, 09:15
              minniemouse napisała:

              > c2h6 napisała:
              > I to jest doskonałe podsumowanie wizji świata kobiety_z_saturnem przedstawio
              > nej w początkowym poście

              >
              > nie widze w ktorym miejscu??

              W dopatrywaniu się napastowania seksualnego w bzdetach. To, że dowcip nie nadaje się do opowiadania w jakimś towarzystwie - czy to kobiet, czy inwalidów, czy Żydów, czy pilotów - nie oznacza wcale że jest poniżający czy napastujący. Wystarczy że jest po prostu obciachowy lub niesmaczny dla danej grupy słuchaczy. Tak samo nie są na przykład poniżające bluzgi menela, mimo że nieprzyjemne.
              Istnieją, oczywiście, dowcipy autentycznie poniżające kogoś, ale to margines dowcipów obciachowych, a co dopiero ogółu dowcipów. I podobnie istnieje możliwość napastowania seksualnego przy użyciu dowcipu, ale doprawdy nie da się tego zrobić rzucając w ogół dowcip, bo ja wiem, o zakonnicy i rowerze bez siodełka. Napastować trzeba mimo wszystko kogoś, a nie "on napastuje hurtem wszystkie koleżanki w biurze na raz" bo w kąciku socjalnym opowiedział kawał o gołym facecie w szafie czekającym na tramwaj.

              > natomiast wyraznie widac, ze jesli ktokowliek moze tak patrzec na swiat to tyl
              > ko TY.

              "Tak" to znaczy jak?
              • bene_gesserit Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 12.05.16, 18:09
                Chyba rozumiem, o co chodzi z tym poniżeniem - że nie może poniżyć ktoś, czyje zdanie nam lata koło ogona i generalnie to my same decydujemy, czy 'dajemy' się poniżać. Ale, liczy się kontekst, imo.

                W poście gdzieś tu powyżej (z 1 kwietnia) przypomniałam historię sprzed paru miesięcy: urzędniczki z okazji święta dostały 'dowcipną' wyliczankę. Taki tekst, przekazany w formie laurek dla urzędniczek i wręczony przez ich przełożonego, jest, owszem, poniżające. Obojętnie od tego, jak bardzo obnażyła nędzę umysłową i inteligencję społeczną pomysłodawców i wykonawców 'żartu'.
                • minniemouse Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 13.05.16, 04:00
                  no wlasnie, a po drugie dlaczego w ogole to znosic, nawet w idei "mnie to nie jest w stanie obrazic". ale jest niepotrzebne.

                  Minnie
                • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 13.05.16, 08:26
                  bene_gesserit napisała:

                  > Chyba rozumiem, o co chodzi z tym poniżeniem - że nie może poniżyć ktoś, czyje
                  > zdanie nam lata koło ogona i generalnie to my same decydujemy, czy 'dajemy' się
                  > poniżać. Ale, liczy się kontekst, imo.

                  Zdanie latające koło ogona to jedno, ale też kwestia ukierunkowania wypowiedzi. Kobieta sypiąca w towarzystwie seriami dowcipów o ogórkach, marchewkach i kabaczkach może, owszem, wzbudzić przekonanie że, mówiąc otwarcie, chłopa jej się chce, ale w żadnym normalnym chłopie nie wzbudzi przekonania, że akurat konkretnie jego. Kobieta opowiadająca te same kawały jednemu chłopu owszem, napastuje go seksualnie. A jeszcze osobną kwestią jest, czy napastowany wolałby żeby przestała, czy żeby opowiedziała coś więcej.

                  > W poście gdzieś tu powyżej (z 1 kwietnia) przypomniałam historię sprzed paru mi
                  > esięcy: urzędniczki z okazji święta dostały 'dowcipną' wyliczankę. Taki tekst,
                  > przekazany w formie laurek dla urzędniczek i wręczony przez ich przełożonego,
                  > jest, owszem, poniżające. Obojętnie od tego, jak bardzo obnażyła nędzę umysłową
                  > i inteligencję społeczną pomysłodawców i wykonawców 'żartu'.

                  To było poniżające, bo nie dało się takiej laurki wcisnąć ofiarodawcy w d*pę, w końcu to był burmistrz. Identyczna laurka wręczona przez dowcipnego kolegę mogłaby być spławiona z całą brutalnością.
              • minniemouse Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 13.05.16, 03:58
                c2h6 napisała:
                "Tak" to znaczy jak?

                to znaczy ze ty sama, i do tego niekulturalnie, bo w taki osmieszajcy i zwracajacy uwage sposob, wynajdujesz u Kobiety cos czego u niej wcale nie ma.

                Zakladasz bowiem z gory iz osoba ktorej w ogole nie znasz, takze nie znasz tez sytuacji, i ktora (i to na forum SV) tylko prosi o rade jak reagowac na czyjes niesmaczne dowcipy jest osoba dopatrujaca sie napastowania seksualnego w "bzdetach".
                to po pierwsze, a po drugie -z najwyzszym szacunkiem i tylko przykladowo - ty mozesz byc z tych pan co lubia jak sie je poklepuje po pupci i opowiada mocno tluste dowcipy,
                wtedy nie dziwilabym sie ze "calowanie nad jajkami" to dla ciebie "bzdety", ale Kobiecie i mnie to nie odpowiada i mamy prawo nie tylko nie zyczyc sobie tego, ale i nie byc za to w niewybredny sposob krytykowane.

                btw, twoje 'stopniowanie' dowcipow czyli w ktorym momencie przekraczaja one granice
                - z siodelkiem czy bez siodelka, sa zauwaz, granica bardzo obiektywna.
                Ty moze zasmiewasz sie dowcipami z zakonnica i siodelkiem a na te bez juz surowo sznurujesz usta, z kolei jeszcze inna dama moze zarykiwac sie tymi z zakonnica i bez siodelka, ale oburzy sie gdy zrobi sie zalozmy dwie rury z jednej.
                Jeszcze inna dama na to powie z ironia i wyzszoscia "a tam, oburza sie z byle bzdetu" i dowali do tego dajmy na to osla, i tak dalej, i ta dalej a kazda przekonana o swojej racji.

                Niech kazdy sie smieje do rozpuku z tego co mu pasuje, ale bardzo prosze darujmy sobie wszelkie uwagi co do cudzych granic i gustow, co?

                Minnie
                • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 13.05.16, 08:37
                  minniemouse napisała:

                  > c2h6 napisała:
                  > "Tak" to znaczy jak?
                  >
                  > to znaczy ze ty sama, i do tego niekulturalnie, bo w taki osmieszajcy i zwr
                  > acajacy uwage sposob, wynajdujesz u Kobiety cos czego u niej wcale nie ma.

                  Jak "nie ma", jak ona explicite pisze że czerstwe dowcipy uważa za molestowanie seksualne?

                  > Zakladasz bowiem z gory iz osoba ktorej w ogole nie znasz, takze nie znasz tez
                  > sytuacji, i ktora (i to na forum SV) tylko prosi o rade jak reagowac
                  > na czyjes niesmaczne dowcipy jest osoba dopatrujaca sie napastowania seksualne
                  > go w "bzdetach".

                  Ale ona to bezpośrednio napisała. Że ona uważa, a on że opowiada w obecności kobiet. Zauważ nie "opowiada mi", tylko "opowiada w obecności". I ten brak bezpośredniego skierowania przekazu właśnie dyskwalifikuje tę sytuację jako napastowanie seksualne.

                  > to po pierwsze, a po drugie -[u]z najwyzszym szacunkiem i tylko przykladowo [/
                  > u]- ty mozesz byc z tych pan co lubia jak sie je poklepuje po pupci i opowiad
                  > a mocno tluste dowcipy,
                  > wtedy nie dziwilabym sie ze "calowanie nad jajkami" to dla ciebie "bzdety", ale
                  > Kobiecie i mnie to nie odpowiada i mamy prawo nie tylko nie zyczyc sobie tego
                  > , ale i nie byc za to w niewybredny sposob krytykowane.

                  Uprasza się o czytanie ze zrozumieniem. Wspomniany przykładowo dowcip jest czerstwy jak polska komedia romantyczna i ja sam nie znajduję przyjemności w wysłuchiwaniu takich głodnych kawałków. Tym niemniej o ile nie został skierowany personalnie do Kobiety, to nijak napastowaniem seksualnym nie jest. Może być, co najwyżej, seksualnym truciem d*py, jeżeli kolega zna takich więcej.


                  > Niech kazdy sie smieje do rozpuku z tego co mu pasuje, ale bardzo prosze daruj
                  > my sobie wszelkie uwagi co do cudzych granic i gustow, co?

                  Darujmy sobie przede wszystkim dyskusje z własnymi wyobrażeniami o czyjejś wypowiedzi, skoro mamy dostępną oryginalną wypowiedź. Nie wypowiadam się nigdzie które dowcipy sa jeszcze obiektywnie śmieszne, a które już tylko obleśne. Wypowiadam się natomiast, że obleśność dowcipu nie oznacza, że jest on napastowaniem seksualnym, jak explicite twierdziła Kobieta. Podobnie jak nie jest napastowaniem seksualnym sapanie faceta biegnącego na stację.
                  • minniemouse Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 15.05.16, 00:44
                    c2h6 napisała:

                    Jak "nie ma", jak ona explicite pisze że czerstwe dowcipy uważa za molestowanie
                    seksualne?


                    nic podobnego.

                    Zauważ nie "opowiada mi", tylko "opowiada w obecności". I ten brak bezpośredniego skierowania przekazu właśnie dyskwalifikuje tę sytuację jako na pastowanie seksualne

                    I ma racje.

                    ja sam nie znajduję przyjemności vs c2h6 napisała:

                    prosze sie zdecydowac co do swojego gender.

                    I ten brak bezpośredniego skierowania przekazu właśnie dyskwalifikuje tę sytuację jako na
                    pastowanie seksualne.


                    dlaczego?

                    że obleśność dowcipu nie oznacza, że jest on napastowaniem seksualnym, jak explicite twierdziła Kobieta

                    nie? a co w/g ciebie nim jest?

                    Minnie
                    • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 15.05.16, 23:13
                      minniemouse napisała:

                      > c2h6 napisała:
                      >

                      > Jak "nie ma", jak ona explicite pisze że czerstwe dowcipy uważa za molestowa
                      > nie
                      > seksualne?

                      >
                      > nic podobnego.

                      "Ja osobiście uważam, że tego typu dowcipy czy życzenia są jedną z form molestowania seksualnego". Bardzo mi przykro, jednak pisze.

                      > Zauważ nie "opowiada mi", tylko "opowiada w obecności". I ten brak bezpośred
                      > niego skierowania przekazu właśnie dyskwalifikuje tę sytuację jako na pastowani
                      > e seksualne

                      >
                      > I ma racje.

                      Kto ma rację i jaką?

                      > I ten brak bezpośredniego skierowania przekazu właśnie dyskwalifikuje tę syt
                      > uację jako na
                      > pastowanie seksualne.

                      >
                      > dlaczego?

                      Ponieważ żeby czuć się napastowanym, to trzeba mieć jakiś kontakt z napastnikiem. Jeżeli "napastnik" gada w powietrze to żaden z niego napastnik.
                      Oczywiście istnieją i tacy, których napastuje facet co bez koszuli kopie rów pod wodociąg, a oni koło tych wykopów przechodzą w drodze do pracy.

                      > że obleśność dowcipu nie oznacza, że jest on napastowaniem seksualnym, jak
                      > explicite twierdziła Kobieta

                      >
                      > nie? a co w/g ciebie nim jest?

                      No, sporo rzeczy by się znalazło, ale tak najbliżej tej sytuacji to opowiadanie obleśnych kawałów kilkukrotnie, tej samej osobie i w taki sposób, że ta osoba ma jakiegoś rodzaju "wyłączność" na te kawały. Czy to będąc sam na sam z opowiadaczem, czy na przykład ze względu na kończenie kawału czymś w rodzaju "tobie to się pewnie podoba, co, Gośka?".
                      • minniemouse Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 19.05.16, 03:11
                        c2h6 napisała:

                        Ja osobiście uważam, że tego typu dowcipy czy życzenia są jedną z form molesto
                        > wania seksualnego".
                        Bardzo mi przykro, jednak pisze.


                        tak, tak napisala ale odniosla sie do sytuacji w pracy - sadzilam ze to ma znaczenie.
                        okazuje sie ze zadnego.

                        brak bez pośredniego skierowania przekazu właśnie dyskwalifikuje tę sytuację jako napas towanie seksualne

                        czy jesli w mojej obecnosci jakis facet zacznie pokazywac w towarzystwie jakiego ma pieknego fiuta to mnie to nie dotyczy, no bo on nie pokazuje go bezposrednio mnie a wszystkim?

                        Ponieważ żeby czuć się napastowanym, to trzeba mieć jakiś kontakt z napastnikiem. Jeżeli "napastnik" gada w powietrze to żaden z niego napastnik.

                        aha,
                        czyli jak facet na przystanku obok mnie sie wezmie i masturbuje to on mnie wcale nie napastuje no bo jak, to on sobie robi dobrze nie ja jemu???
                        ze robi to w mojej obecnosci i to ja musze zwiewac to nie ma znaczenia,
                        zadna napasc na mnie no bo mnie przeciez nie dotykal...

                        Czy to będąc sam na sam z opowiadaczem, czy na przykład ze względu na kończenie kawału czymś w rodzaju "tobie to się pewnie podoba, co, Gośka?".

                        acha, czyli mimo ze mi to nie odpowiada, musze wysluchiwac kawalow o calowaniu nad jajkiem bo nie sa wymierzone specyficznie do mnie?
                        to dziwne, bo definicja molestowania mowi calkiem co innego:

                        Zgodnie z definicją, na molestowanie seksualne mogą składać się nie tylko niepożądany kontakt fizyczny, niechciany dotyk, „obmacywanie”, ale również m.in.:

                        natarczywe spojrzenia,
                        „żarty” o podtekście erotycznym,
                        komentarze na temat wyglądu i ubioru,
                        dwuznaczne gesty,
                        propozycje seksualne,
                        erotyczne aluzje,
                        odnoszące się do płci komentarze na temat uzdolnień lub ich braku,
                        wywieszanie we wspólnych miejscach pracy (pokojach biurowych, halach produkcyjnych) zdjęć czy też plakatów przedstawiających akty kobiece lub męskie.

                        Jeśli masz wątpliwości, czy zachowanie, którego doświadczasz, jest molestowaniem seksualnym, zastanów się:

                        czy zachowanie to odnosi się do Twojej płci lub seksualności,
                        czy odbierasz je jako upokarzające, obraźliwe, naruszające Twoją godność,
                        czy nie chcesz, żeby to zachowanie miało miejsce.

                        Jeżeli na powyższe pytania odpowiedziałaś/ odpowiedziałeś twierdząco – masz do czynienia z molestowaniem seksualnym. Tylko Ty, a nie ktokolwiek inny, możesz stwierdzić, czy jakieś zachowanie jest dla Ciebie upokarzające i nieakceptowane.

                        Czym jest molestowanie

                        czyli jednak Kobieta, nie ty, miala i ma racje.

                        Minnie
                        • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 19.05.16, 10:31
                          minniemouse napisała:

                          > c2h6 napisała:
                          >
                          > Ja osobiście uważam, że tego typu dowcipy czy życzenia są jedną z form moles
                          > to
                          > > wania seksualnego".
                          > Bardzo mi przykro, jednak pisze.

                          >
                          > tak, tak napisala ale odniosla sie do sytuacji w pracy - sadzilam ze to ma znac
                          > zenie.
                          > okazuje sie ze zadnego.

                          Istotnie, nie wydaje mi się żeby miejsce opowiadania dowcipów w ogólności miało jakieś większe znaczenie. Acz może się zdarzyć.

                          > brak bez pośredniego skierowania przekazu właśnie dyskwalifikuje tę sytuację
                          > jako napas towanie seksualne

                          >
                          > czy jesli w mojej obecnosci jakis facet zacznie pokazywac w towarzystwie jakie
                          > go ma pieknego fiuta to mnie to nie dotyczy, no bo on nie pokazuje go bezposr
                          > ednio mnie a wszystkim?

                          To Ciebie dotyczy, bo widzisz i możesz być zdegustowana, zażenowana czy nawet zaniepokojona perspektywami rozwoju tej sytuacji. Ale raczej (raczej, no bo to fantazja, a trzeba by widzieć konkret) sama taka demonstracja nie będzie napastowaniem.

                          > Ponieważ żeby czuć się napastowanym, to trzeba mieć jakiś kontakt z napastni
                          > kiem. Jeżeli "napastnik" gada w powietrze to żaden z niego napastnik.

                          >
                          > aha,
                          > czyli jak facet na przystanku obok mnie sie wezmie i masturbuje to on mnie w
                          > cale nie napastuje no bo jak, to on sobie robi dobrze nie ja jemu???
                          > ze robi to w mojej obecnosci i to ja musze zwiewac to nie ma znaczenia,
                          > zadna napasc na mnie no bo mnie przeciez nie dotykal...

                          A dlaczego musisz zwiewać? Czy facet jakoś specjalnie tak robi, żebyś widziała? Przysuwa się? Zagaduje? Jeżeli nic takiego nie zachodzi, tylko gościu siedzi na tym samym przystanku, posapuje i pracuje manualnie pilnując, że tak powiem, własnego interesu, to nie ma żadnego "muszę zwiewać" i żadnego napastowania.
                          Co, oczywiście, nie znaczy że nie ma się ochoty oddalić, tak samo jak ma się ochotę oddalić od śmierdzącego żula, albo od mamroczącej do siebie wyzwiska na Żydów staruszki-wariatki. Czy oni też napastują, tyle że nieseksualnie?
                          I bardzo proszę nie manipulować wypowiedziami rozmówcy: nigdzie nie twierdziłem, że do napastowania konieczny jest dotyk, a wręcz podawałem przykłady "bezdotykowe".

                          > Czy to będąc sam na sam z opowiadaczem, czy na przykład ze względu na kończe
                          > nie kawału czymś w rodzaju "tobie to się pewnie podoba, co, Gośka?".

                          >
                          > acha, czyli mimo ze mi to nie odpowiada, musze wysluchiwac kawalow o calowaniu
                          > nad jajkiem bo nie sa wymierzone specyficznie do mnie?

                          Czy mogę prosić o uczciwość w dyskusji? Dziękuję. Przypisywanie mi fikcyjnych stwierdzeń uraża mnie i jest dla mnie obraźliwe. Nigdzie nie twierdzę że musisz wysłuchiwać żenujących kawałów, czy to o jajkach, czy o dzieciach z zespołem Downa, czy korwinistycznych o ekonomii. Twierdzę natomiast, że kawał żenujący nie jest jeszcze automatycznie kawałem napastującym.

                          > to dziwne, bo definicja molestowania mowi calkiem co innego:
                          >
                          > Zgodnie z definicją, na molestowanie seksualne mogą składać się nie t

                          Zwracamy uwagę na słowo MOGĄ...

                          > ylko
                          niepożądany kontakt fizyczny, niechciany dotyk, „obmacywanieR
                          > 21;, ale również m.in.:
                          >
                          > natarczywe spojrzenia,
                          > „żarty” o podtekście erotycznym,

                          MOGĄ. A nie "zawsze są". Że mogą, to przyznawałem od samego początku.

                          > komentarze na temat wyglądu i ubioru,

                          To już nie na temat wątku, ale też nie jest tak, że "Kaśka, a co ty dzisiaj w takich czerwonych butach?" to napastowanie.

                          > dwuznaczne gesty,
                          > propozycje seksualne,
                          > erotyczne aluzje,

                          No, propozycje niej lub bardziej otwarte to jasna sprawa.

                          > odnoszące się do płci komentarze na temat uzdolnień lub ich braku,

                          A to jakaś bzdura jest. Co to ma z seksem wspólnego i kto w ogóle zmyślił taki punkt w tej definicji? Feminoteka?

                          > wywieszanie we wspólnych miejscach pracy (pokojach biurowych, halach produkcyjn
                          > ych) zdjęć czy też plakatów przedstawiających akty kobiece lub męskie.

                          Tu może być różnie. Jak panowie w warsztacie powieszą sobie rozkładówkę w kącie tak, że księgowa jak tam wchodzi raz na tydzień to nie ma jaj przed nosem, to nie jest to żadne napastowanie. Jak sekretarka specjalnie się za tym kątem rozgląda i podnosi larum, że ruja i porubstwo na ścianie, to tak, ta sekretarka napastuje panów z warsztatu.

                          > Jeśli masz wątpliwości, czy zachowanie, którego doświadczasz, jest moles
                          > towaniem seksualnym, zastanów się:

                          >
                          > czy zachowanie to odnosi się do Twojej płci lub seksualności,

                          Zauważ słowo "do Twojej". Czyli nie tak ogólnie, tylko zgodnie z tym, co mówiłem: musi być jakaś konkretna relacja z osobą poczuwającą się.

                          > czy odbierasz je jako upokarzające, obraźliwe, naruszające Twoją godność,

                          Jak upokarza, obraża i narusza godność przypadkowy dowcip na temat erotyczny opowiedziany w towarzystwie?

                          > czy nie chcesz, żeby to zachowanie miało miejsce.


                          "Nie chcesz, żeby miało miejsce" to żaden wyznacznik, bo niechcenie może mieć mnóstwo różnych źródeł.

                          > Jeżeli na powyższe pytania odpowiedziałaś/ odpowiedziałeś twierdząco –
                          > masz do czynienia z molestowaniem seksualnym. Tylko Ty, a nie ktokolwiek inny,
                          > możesz stwierdzić
                          , czy jakieś zachowanie jest dla Ciebie upokarzające i ni
                          > eakceptowane.

                          Teoretycznie "Tylko Ty". W praktyce są pewne normy środowiskowe na podstawie których także otoczenie może mieć swoje zdanie w kwestii upokarzania i akceptowalności. Kobietę, która poczuje się upokorzona i napastowana, bo kolega w pracy po prostu jadł w jej obecności banana wszyscy wyśmieją. I słusznie.

                          > Czym jest molestowanie
                          >
                          > czyli jednak Kobieta, nie ty, miala i ma racje.

                          Jak się okazało, jednak nie. Bo tam jest "może być", a nie "zawsze jest". I "Twojej seksualności", a nie "jakiejkolwiek".

                          • minniemouse Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 20.05.16, 08:38
                            c2h6 napisała:
                            Jak się okazało, jednak nie. Bo tam jest "może być", a nie "zawsze jest". I "Twojej seksualności", a nie "jakiejkolwiek".

                            Ale to "moze byc" zgodnie z punktem "jesli czujesz sie niekomfortowo, to napewno" staje sie
                            "na pewno jest" - podobnie z cala reszta, wiec nie ma o czym mowic.
                            zebys nie wiem jak sie gimnastykowal, jednak to Kobieta od poczatku miala racje.

                            Minnie
                            • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 20.05.16, 09:05
                              minniemouse napisała:

                              > c2h6 napisała:
                              > Jak się okazało, jednak nie. Bo tam jest "może być", a nie "zawsze jest". I
                              > "Twojej seksualności", a nie "jakiejkolwiek".

                              >
                              > Ale to "moze byc" zgodnie z punktem "jesli czujesz sie niekomfortowo, to napew
                              > no" staje sie
                              > "na pewno jest" - podobnie z cala reszta, wiec nie ma o czym mowic.

                              Czuję się niekomfortowo w towarzystwie kobiet wyższych niż 180 cm. Czy to oznacza, że one mnie napastują?

                              > zebys nie wiem jak sie gimnastykowal, jednak to Kobieta od poczatku miala rac
                              > je.

                              Jedynie w sensie feminotekowym: "jeżeli kobiecie coś nie pasuje, to obiektywnie winny jest mężczyzna".
                              • minniemouse Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 20.05.16, 10:30
                                jak juz pisalam - zebys nie wiem jak sie gimnastykowal...
                                zreszta, jak to sie popularnie mowi, "kon jaki jest kazdy widzi".

                                byc moze kiedys, gdy z zapalem bedziesz opowiadal paniom tluste kawaly,
                                bardzo sie zdziwisz ze twoja intrepretacja nie pokrywa sie z interpretacja u ciebe
                                w pracy badz prawna.
                                wtedy bedziesz sie dalej gimnastykowal przed szefem sedzia, itp- juz nie mna.
                                naprawde mi bez roznicy co ty na ten temat uwazasz....

                                Minnie
                                • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 20.05.16, 13:21
                                  minniemouse napisała:

                                  > jak juz pisalam - zebys nie wiem jak sie gimnastykowal...
                                  > zreszta, jak to sie popularnie mowi, "kon jaki jest kazdy widzi".

                                  No więc jak to jest z tymi kobietami powyżej 180 cm? Albo, powiedzmy, na szpilkach. Bo na wzrost się nie poradzi. To jak to będzie? W moim odczuciu kobieta na szpilkach napastuje mnie seksualnie. Co z tym zrobić?

                                  > byc moze kiedys, gdy z zapalem bedziesz opowiadal paniom tluste kawaly,

                                  Och, jaka piękna insynuacja smile Jak ocieka tłlustym savoir-vivrem smile

                                  • asia.sthm Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 20.05.16, 14:20
                                    Ty lepiej posluchaj Minnie i zastanow powaznie zamiast sie upierac. Pewnego pieknego dnia przejedziesz sie. Juz nie te czasy kiedy bezkarnie mozna bylo sobie pozwalac, a potem glupiego udawac.
                                    Pozwole sobie zaisynuowac, ze wujek Freud by sie toba zainteresowal dlaczego przy zakladaniu konta pstrykasz w rubryke KOBIETA. Moze najpierw zmien to i wtedy 180 cm w szpilkach przestanie cie straszyc.
                                    • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 23.05.16, 09:18
                                      asia.sthm napisała:

                                      > Ty lepiej posluchaj Minnie i zastanow powaznie zamiast sie upierac. Pewnego pie
                                      > knego dnia przejedziesz sie. Juz nie te czasy kiedy bezkarnie mozna bylo sobie
                                      > pozwalac, a potem glupiego udawac.

                                      Bezkarnie pozwalać sobie na opowiadanie dowcipów? I że już nie można bezkarnie? Coś jak w latach pięćdziesiątych?

                                      > Pozwole sobie zaisynuowac, ze wujek Freud by sie toba zainteresowal dlaczego pr
                                      > zy zakladaniu konta pstrykasz w rubryke KOBIETA. Moze najpierw zmien to i wted
                                      > y 180 cm w szpilkach przestanie cie straszyc.

                                      Rubryka "kobieta" jest domyślna (a przynajmniej była jak zakładałem) i nie chciało mi się tego zmieniać. A teraz wróćmy do meritum: Uważam, że koleżanka w pracy napastuje mnie seksualnie czerwonymi szpilkami. Skoro według zamieszczonej tu definicji wszystko sprowadza się do "jak czujesz się napastowana, to jesteś napastowana", to ja czuję się napastowany przez koleżankę w czerwonych szpilkach. Co w związku z tym ona powinna zrobić?
                                      • asia.sthm Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 23.05.16, 09:48
                                        c2h6 napisała:
                                        > Rubryka "kobieta" jest domyślna (a przynajmniej była jak zakładałem) i nie chci
                                        > ało mi się tego zmieniać.

                                        Nieprawda, nigdy nie byla domyslna. Mogles nie zauwazyc - teraz zmien skoro juz wiesz, ze wprowadzasz forumowiczow w blad i przy rozpoczetej dyskusji zwracaja sie do ciebie jak do kobiety.
                                        > do meritum: Uważam, że koleżanka w pracy napastuje mnie seksualnie czerwonymi
                                        > szpilkami. Skoro według zamieszczonej tu
                                        > definicji wszystko sprowadza się do "jak czujesz się napastowana, to jesteś
                                        > napastowana", to ja czuję się napastowany przez koleżankę w czerwonych szpilkach
                                        > . Co w związku z tym ona powinna zrobić?

                                        Nie ona, tylko TY - powinienes jej zwrocic uwage, a jesli ich nie zdejmie to lecisz do szefa i skladasz oficjalna skarge, pisemnie aby wciagnieto to do akt.
                                        I czekasz co dalej dyrekcja z tym zrobi. W miedzyczasie pytasz innych pracownikow czy przypadkiem tez nie czuja sie seksualnie napastowani przez te pania. Bo wiesz, w grupie sila, grupowe oskarzenie nabiera wiekszej mocy. Jesli nikt sie nie przylaczy to sam z podniesionym czolen zaskarzasz firme.
                                        • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 23.05.16, 13:14
                                          asia.sthm napisała:

                                          > c2h6 napisała:
                                          > > Rubryka "kobieta" jest domyślna (a przynajmniej była jak zakładałem) i ni
                                          > e chci
                                          > > ało mi się tego zmieniać.
                                          >
                                          > Nieprawda, nigdy nie byla domyslna. Mogles nie zauwazyc - teraz zmien skoro juz

                                          Nieprawda, była.

                                          > > do meritum: Uważam, że koleżanka w pracy napastuje mnie seksualnie czerwo
                                          > nymi
                                          > > szpilkami. Skoro według zamieszczonej tu
                                          > > definicji wszystko sprowadza się do "jak czujesz się napastowana, to jest
                                          > eś
                                          > > napastowana", to ja czuję się napastowany przez koleżankę w czerwonych sz
                                          > pilkach
                                          > > . Co w związku z tym ona powinna zrobić?
                                          >
                                          > Nie ona, tylko TY - powinienes jej zwrocic uwage, a jesli ich nie zdejmie to le
                                          > cisz do szefa i skladasz oficjalna skarge, pisemnie aby wciagnieto to do akt.

                                          No i co ona na to powinna? Bo dopóki była mowa o dowcipach opowiadanych przez faceta to sprawa była jasna i klarowna - niezależnie od okoliczności, jak się pani poczuła, to znaczy że napastował. Więc skąd nagle takie zmiękczenie stanowiska? Gdzie się podziała jednoznaczna ocena sytuacji? Dlaczegóż to zamiast silnego wsparcia jako napastowany, dostaję rozlazłe porady "noooo... zgłoś to komuś... może do szefa... a czy jeszcze ktoś zauważył?...". Co to za przerzucanie odpowiedzialności na ofiarę, może jeszcze zaczniecie przypuszczać, że mam zbyt obcisłą koszulę i sprowokowałem ją widokiem umięśnienia? A napastująca mnie koleżanka dalej stuka tymi szpilkami.
                                          • bene_gesserit Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 23.05.16, 20:21
                                            Byłoby łatwiej się do ciebie zwracać, gdybyś się określił/a. Nick neutralny, wiedza o damskich torebkach i maskulinistyczny tu i tam ton: to się nijak nie składa do kupy.

                                            Poza tym: szeroko pojęta norma: niepokój budzony stukiem szpilek i kompleksy o sile przez ciebie opisanej się w niej nie mieszczą, po prostu.
                                            • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 24.05.16, 10:06
                                              bene_gesserit napisała:

                                              > Poza tym: szeroko pojęta norma: niepokój budzony stukiem szpilek i kompleksy o
                                              > sile przez ciebie opisanej się w niej nie mieszczą, po prostu.

                                              Jaka znowu "szeroko pojęta norma"? Wyraźnie było napisane: jak czujesz się napastowana seksualnie, to znaczy że jesteś napastowana seksualnie. No to ja się czuję napastowany przez koleżankę w czerwonych szpilkach. I co z tym ma zrobić koleżanka? No bo chyba nie zrzucicie odpowiedzialności na ofiarę i nie każecie mnie czegoś zmienić?
                                              • asia.sthm Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 24.05.16, 10:46
                                                c2h6 napisała:
                                                > I co z tym ma zrobić ko
                                                > leżanka? No bo chyba nie zrzucicie odpowiedzialności na ofiarę i nie każecie mn
                                                > ie czegoś zmienić?

                                                Sam robisz z siebie ofiare losu i owszem, zmien plec w ustawieniach na poczatek big_grin
                                                • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 24.05.16, 13:17
                                                  asia.sthm napisała:

                                                  > c2h6 napisała:
                                                  > > I co z tym ma zrobić ko
                                                  > > leżanka? No bo chyba nie zrzucicie odpowiedzialności na ofiarę i nie każe
                                                  > cie mn
                                                  > > ie czegoś zmienić?
                                                  >
                                                  > Sam robisz z siebie ofiare losu i owszem, zmien plec w ustawieniach na
                                                  > poczatek big_grin

                                                  A to bezczelne żądanie, i to boldem, to właściwie z jakiej paki? Jakie masz prawo do stawiania takich żądań? Czyżby była to emanacja odwiecznego prawa do zmieniania tematu po otrzymaniu niewygodnego argumentu?
                                                  Skup się raczej na odpowiedzi na moje pytanie: Skoro napastowanie seksualne poznajemy po tym, że ktoś się czuje napastowany, to co powinna zrobić koleżanka, która napastuje mnie seksualnie nosząc czerwone szpilki?
                                              • bene_gesserit Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 24.05.16, 19:42
                                                Normalna szeroko pojęta norma.
                                                Jest oczywiste imo, że (o ile tu istotnie padło, bo nie chce mi się szukać) sformułowanie 'napastowanie jest wtedy, kiedy kobieta się czuje napastowana' nie dotyczy osób z psychiką na granicy zaburzenia, tylko tych, których specjalista określiłby jako 'mieszczące się w normie'. Twoje przykłady z mężczyzną, który ma uraz do kobiet specyficznym obuwiu do tego stopnia, że czuje się napastowany, ma się do tego oczywiście nijak, bo nie mieści się w normie. To osobny przypadek i powinien być dyskutowany osobno, z uwzględnieniem kontekstu zaburzeń tego pana.

                                                Bo, jak zapewne wiesz, każde stwierdzenie można sprowadzić do absurdu, podając warunki skrajne ('Wrzątek jest gorący? O naprawdę? A co powiesz na temperaturę jądra Ziemi?'). I, jak zapewne wiesz, zazwyczaj w dyskusji poza-naukowej nie trzeba na dzień dobry definiować pojęć, określać populacji itd itd. A jeśli trzeba, to dyskutant albo ma problemy z intelektem i być może szkoda wysiłku bo i tak nie skuma, albo jego działalność jest wynikiem dużej ilości gryzących emocji i sporej ilości wolnego czasu. No weź smile
                                                • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 25.05.16, 11:20
                                                  bene_gesserit napisała:

                                                  > Normalna szeroko pojęta norma.
                                                  > Jest oczywiste imo, że (o ile tu istotnie padło, bo nie chce mi się szukać) sfo
                                                  > rmułowanie 'napastowanie jest wtedy, kiedy kobieta się czuje napastowana' nie d

                                                  To jest podsumowanie tego, co wynika z definicji podanej parę dni temu. Sama definicja jest, oczywiście, znacznie rozwleklejsza.

                                                  > otyczy osób z psychiką na granicy zaburzenia, tylko tych, których specjalista o
                                                  > kreśliłby jako 'mieszczące się w normie'. Twoje przykłady z mężczyzną, który ma
                                                  > uraz do kobiet specyficznym obuwiu do tego stopnia, że czuje się napastowany,

                                                  A w ogóle to dlaczego mówisz "uraz"? To nie jest żaden uraz, po prostu czerwone szpilki, jako kojarzące się erotycznie, powodują u owego przykładowego mężczyzny odczucie bycia prowokowanym erotycznie. A skoro powodują i on to odczucie ma, no to jest napastowany.

                                                  > ma się do tego oczywiście nijak, bo nie mieści się w normie. To osobny przypade
                                                  > k i powinien być dyskutowany osobno, z uwzględnieniem kontekstu zaburzeń tego p
                                                  > ana.

                                                  Zaraz, to facet, którego napastuje erotycznie widok koleżanki w czerwonych szpilkach jest poza normą, a kobieta, którą napastuje erotycznie słyszenie kolegi opowiadającego w towarzystwie kawały o seksie mieści się w normie?
                                                  • azm2 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 25.05.16, 11:53
                                                    c2h6 napisała: "Zaraz, to facet, którego napastuje erotycznie widok koleżanki w czerwonych szpilkach jest poza normą, a kobieta, którą napastuje erotycznie słyszenie kolegi opowiadającego w towarzystwie kawały o seksie mieści się w normie?"

                                                    Kobieta nakłada czerwone szpiki dla swojego bezpieczeństwa: aby mieć pewność, że samochody zatrzymają się, gdy ona będzie chciała przejść przez ulicę. Takie światło STOP bez żarówki. Im wyższy obcas, tym lepiej widoczne i bardziej skuteczne.

                                                    Kobieta z oburzeniem odrzuca przypuszczenia, że czerwone szpilki mogłyby być jakąkolwiek sugestią erotyczną pod adresem mężczyzn. Mężczyzna czuje się napastowany przez widok czerwonych szpilek? No głupi przecież on jest, ale głupi, wiadomo, że on tylko o jednym myśli. Jeżeli już sugestia pod czyimś adresem, to innych kobiet, żeby im pokazać, że ona ma czerwone szpilki, a one nie mają. Dlaczego akurat czerwone? Bo tak.

                                                    wink
                                                  • bene_gesserit Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 25.05.16, 19:48
                                                    c2h6 napisała:

                                                    > To jest podsumowanie tego, co wynika z definicji podanej parę dni temu. Sama de
                                                    > finicja jest, oczywiście, znacznie rozwleklejsza.

                                                    A mogłabyś wrzucić linka, bo nie udało mi się tego znaleźć? Dzięki.

                                                    > A w ogóle to dlaczego mówisz "uraz"?

                                                    Mówię 'uraz', bo uraz może powstać także na tle słabszych bodźców. I mimo to powodować reakcje nerwicowe - a te z kolei mogą wieść dalej. Popraw mnie, jeśli się mylę.

                                                    To nie jest żaden uraz, po prostu czerwone
                                                    > szpilki, jako kojarzące się erotycznie, powodują u owego przykładowego mężczyz
                                                    > ny odczucie bycia prowokowanym erotycznie.

                                                    Znowu: to się nie mieści w normie, jak każdy zresztą fetyszyzm.

                                                    A skoro powodują i on to odczucie ma
                                                    > , no to jest napastowany.

                                                    Przypadek do rozpatrywania w kontekście. Raczej, imo, wątpliwy. Mieszczący się w normie ubiór powodujący nie mieszczące się w normie reakcje? E tam.

                                                    > Zaraz, to facet, którego napastuje erotycznie widok koleżanki w czerwonych szpi
                                                    > lkach jest poza normą, a kobieta, którą napastuje erotycznie słyszenie kolegi o
                                                    > powiadającego w towarzystwie kawały o seksie mieści się w normie?

                                                    Nie rozumiem właściwie, czemuś się tak uparcie czepnęła tego sformułowania. Może ono - o ile rzeczywiście padło - nie jest najszczęśliwsze, może powinno być czymś zastąpione (uczucie dyskomfortu, skrępowanie czy co tam). Co nie zmienia faktu, że z dowcipami spoza krawędzi (bo ja wiem, pedofilskimi, rasistowskimi, antysemickimi, seksistowskimi) lepiej po prostu bardzo uważać. W s-v chodzi o to, żebyśmy żyli możliwie miło i bezkonfliktowo w zatłoczonym świecie.
                                                  • c2h6 Re: dowcipy dajace sie opowiadac... :) 30.05.16, 11:50
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > c2h6 napisała:
                                                    >
                                                    > > To jest podsumowanie tego, co wynika z definicji podanej parę dni temu. S
                                                    > ama de
                                                    > > finicja jest, oczywiście, znacznie rozwleklejsza.
                                                    >
                                                    > A mogłabyś wrzucić linka, bo nie udało mi się tego znaleźć? Dzięki.

                                                    A dyć tutaj, pod koniec: forum.gazeta.pl/forum/w,10226,161004238,161004238,dowcipy_z_podtekstem_seksualnym.html?p=161601333


                                                    > > A w ogóle to dlaczego mówisz "uraz"?
                                                    >
                                                    > Mówię 'uraz', bo uraz może powstać także na tle słabszych bodźców. I mimo to po
                                                    > wodować reakcje nerwicowe - a te z kolei mogą wieść dalej. Popraw mnie, jeśli s
                                                    > ię mylę.

                                                    Wszystko prawda, ale dlaczego w omawianym przypadku: "uraz"?

                                                    > To nie jest żaden uraz, po prostu czerwone
                                                    > > szpilki, jako kojarzące się erotycznie, powodują u owego przykładowego mę
                                                    > żczyz
                                                    > > ny odczucie bycia prowokowanym erotycznie.
                                                    >
                                                    > Znowu: to się nie mieści w normie, jak każdy zresztą fetyszyzm.

                                                    Co się nie mieści w normie? Erotyczne oddziaływanie pewnych rodzajów stroju? Dobrze się zastanowiłaś, zanim to napisałaś?

                                                    > A skoro powodują i on to odczucie ma
                                                    > > , no to jest napastowany.
                                                    >
                                                    > Przypadek do rozpatrywania w kontekście. Raczej, imo, wątpliwy. Mieszczący się
                                                    > w normie ubiór powodujący nie mieszczące się w normie reakcje? E tam.

                                                    Jakie znowu "nie mieszczące się w normie"? W normie to się nie mieści przeświadczenie, że byle rzucony w towarzystwie dowcip (choćby i żenujący) jest napastowaniem seksualnym konkretnej osoby.

                                                    > > Zaraz, to facet, którego napastuje erotycznie widok koleżanki w czerwonyc
                                                    > h szpi
                                                    > > lkach jest poza normą, a kobieta, którą napastuje erotycznie słyszenie ko
                                                    > legi o
                                                    > > powiadającego w towarzystwie kawały o seksie mieści się w normie?
                                                    >
                                                    > Nie rozumiem właściwie, czemuś się tak uparcie czepnęła tego sformułowania. Moż
                                                    > e ono - o ile rzeczywiście padło - nie jest najszczęśliwsze, może powinno być c
                                                    > zymś zastąpione (uczucie dyskomfortu, skrępowanie czy co tam). Co nie zmienia f

                                                    Uczucia dyskomfortu i skrępowania nie podciąga się, jak mnie tu już straszono, pod kodeks karny.

                                                    > aktu, że z dowcipami spoza krawędzi (bo ja wiem, pedofilskimi, rasistowskimi, a
                                                    > ntysemickimi, seksistowskimi) lepiej po prostu bardzo uważać. W s-v chodzi o to
                                                    > , żebyśmy żyli możliwie miło i bezkonfliktowo w zatłoczonym świecie.

                                                    No właśnie. Więc dlaczego wyjeżdżać z prawną karalnością do opowiadaczy czerstwych dowcipów?
Pełna wersja