konstolka
01.06.16, 16:42
Jestem przewrażliwiona, czy jest coś na rzeczy? Moja najlepsza przyjaciółka z czasów maturalnych, studenckich i postudenckich wyszła za mąż i wyjechała zagranicę, gdzie jej mąż dostał pracę. Kontrakt trwał 3 lata, przedłużono go na kolejne 3, niedawno się skończył i oni wrócili do kraju. Czyli przez 6 lat nie widziałyśmy się. Kontakt osłabł. W zasadzie dzwoniłyśmy do siebie na święta, od czasu do czasu wymiana maili, kilka razy dłuższa rozmowa przez Skype. Cały czas jednak świetnie się dogadywałyśmy, rozmawiałyśmy o wszystkim. Gdy powiedziała, że wracają, bardzo się ucieszyłam. Po powrocie oczywiście się spotkałyśmy na parugodzinne plotki w kawiarni i od tej pory praktycznie kontakt się urwał. A było to już ponad miesiąc temu. Tzn. mamy jakiś tam kontakt smsowy, proponowałam tez parę razy spotkania, ale ona grzecznie wymawiała się różnymi problemami. Zawsze jest tak od tej powrotu, że to ja inicjuje kontakt, ona mnie nie ignoruje, podejmuje temat, ale nie dochodzi do żadnej konkluzji. Sama natomiast milczy. Nie ukrywam, że mnie to zabolało. Zadzwoniłam w końcu do niej wczoraj i prosto z mostu powiedziałam, że mam wrażenie, że mnie unika. Odpowiedziała mi, że mnie naprawdę lubi, że jest jej przykro, jeśli mnie uraziła, ale znalazła sobie jednak inne towarzystwo wraz z mężem (którego znam raczej słabo), dlatego nie będzie podtrzymywała ze mną kontaktów. Jeszcze raz mnie przeprosiła i rozmowa się skończyła. Nie wiem teraz jak się zachować. Nie zrobiłam jej nic złego, ona mnie zresztą też, ale uważałam ją za przyjaciółkę, a ona jakby zerwała ze mną znajomość i to dość kulturalnie. Wyraźnie chciała uniknąć takiej bezpośredniej rozmowy, dlatego (widzę to z perspektywy) ochładzała naszą relację, ale gdy do konfrontacji doszło, powiedziała prawdę. Grzecznie, ale stanowczo. Bardzo źle się z tym czuję. I nie jestem pewna czy któraś z nas nie złamała zasad dobrego wychowania a może obie? Czy ona zachowała się kulturalnie? Czy ja coś zrobiłam nie tak? Jak to oceniacie i jak się zachować w tej sytuacji.