Dodaj do ulubionych

pożyczka a prezent ślubny

10.07.16, 13:00
Moja znajoma około 1,5 roku temu pożyczyła swemu młodszemu bratu na jego prośbę 1000 zł. Brat tuż po studiach, na starcie, pieniędzy potrzebował na rozruch, jakieś pierwsze zakupy do mieszkania, w którym miał zamieszkać ze swoja dziewczyną. Obiecał że zwracał będzie ratami, z pensji (pracę miał, niezłą), jak tylko będzie miał z czego.
Dla owej mojej znajomej wspomniana wyżej kwota może nie była jakimś ogromnym obciążeniem, niemniej w budżecie rodzinnym była znacząca, znajoma z mężem i małym dzieckiem, także na dorobku.

Przez kilka miesięcy brat nie zająknął się w sprawie zwrotu pożyczki. Znajoma nie chciała się upominać, choć z tego, co obserwowała, było to spowodowane nie tyle kompletnym brakiem kasy, tylko raczej przeznaczaniem tej kasy na inne cele, na przykład zakupy, niekoniecznie będące artykułami pierwszej potrzeby (w jej ocenie, oczywiście).
Po mniej więcej roku znajoma zdobyła się na delikatną sugestię, że jednak oczekuje zwrotu pożyczonych pieniędzy - bo miała wrażenie, jakby brat uznał, że o tym zapomniała. Odpowiedział, że jasne, zwróci, ale na razie nie ma z czego, bo...planują z dziewczyna ślub i mają mnóstwo wydatków.
Plany zmierzają ku realizacji, znajoma dostała zaproszenie na ślub i przyjęcie. Z sugestią, a jakże, że najmilej widzianym prezentem będą bilety NBP.

Zażartowałam sobie w rozmowie z nią, żeby w ramach prezentu umówiła się z bratem, że umarza mu dług - na co ona odpowiedziała, że serio rozważa takie rozwiązanie. Tym bardziej, że jej mąż trochę się zżyma na braciszka, który jego zdaniem zachowuje się nie fair, wykorzystując fakt, że siostra mało asertywna. Zresztą ona sama chyba też już nie wierzy, że brat jej tę kasę odda kiedykolwiek. I o ile kasę by przebolała, pal sześć, to nie majątek, to zwyczajnie jej głupio, że brat okazał się takim cwaniaczkiem, i źle jej z tym. I trochę chyba wstyd wobec męża.

Czy to dobry pomysł, Waszym zdaniem? Z punktu widzenia sv, jak również w kontekście przyszłych relacji z bratem?
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 14:32
      Uważam ze można dac kwiaty/czekoladki a w kopercie karteczkę ozdobna NIE JESTES MI NIC WINIEN i podpis siostra-była wierzycielka. Nie jest to ortodoksyjny SV, ale jest to uniknięcie dalszych kwasów. Brat postepował nie fair wiele lat licząc na to że siostra machnie ręką. Nic nie wskazuje na to że bez wielokrotnego przypominania siostra swoja kase zobaczy jeśli wogóle.Kwasy będą. A tak-coś dać trzeba-dlaczego nie umorzenie długu?
      • alabard Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 18:54
        baba67 napisała:

        > Uważam ze można dac kwiaty/czekoladki a w kopercie karteczkę ozdobna NIE JESTES
        > MI NIC WINIEN i podpis siostra-była wierzycielka. Nie jest to ortodoksyjny SV,

        Gdy to przeczytałem to zacząłem się śmiać. Śmiechem serdecznym.
        • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 19:23
          To dobrze o Tobie swiadczy. Poznałeś sie na moim ironicznym poczuciu humoru.
          Ludziom którzy w sposób świadomy i bezceremonialny lekceważą normy współżycia miedzyludzkiego należy sie właśnie nieortodoksyjny SV. A że przy okazji świetnie załatwi sprawę...
    • vi_san Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 16:07
      Nie wiem na ile to zgodne z sv - ale serio - serio: w tej sytuacji tak bym zrobiła. Jakieś kwiatki, czekoladki i w kopercie - kartka z info o darowaniu długu. Braciszek najwyraźniej się do zwrotu nie pali, a siostra mniej niż ten tysiąc by zapewne nie dała. Kwasy i tak i tak będą - choćby jeśli PO weselu siostra bardziej zdecydowanie zażąda zwrotu pożyczki.
      No i na przyszłość - bratu bym nie pożyczyła ŻADNEJ kwoty, nawet złotówki - mogłabym mu tą złotówkę DAĆ, ale z założeniem bezzwrotności. A wszelkie próby pożyczenia czegokolwiek kwitowałbym chłodno, że nie i wiesz dlaczego nie.
        • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 17:41
          Prawdę mówiąc niespecjalnie widzę co by się tu jeszcze mogło pogorszyć. Siostra czuje żal , szwagier ma już dobrze podtuczona urazę, a chyba nie sądzisz że u progu wspólnego życia brat będzie myślał o oddawaniu kasy(tym bardziej że dotąd mógł a nie oddał). stosunki będą coraz gorsze, mało tego moga rzutowac tez na relacje z przyszłą szwagierką . Tu jest jakaś szansa rozpoczęcia nowego rozdziału w stosunkach miedzy rodzeństwem. Jeśli brat jest do tego stopnia roszczeniowy że sie obrazi(niby za co? za brak kilku stówek w kopercie?) to ja bym zwyczajnie polozyła na nim lachę. Niekiedy rodzeństwo tak bardzo różni sie od nas że serdeczniejszych stosunków nie da się utrzymywać, tak bywa.
    • asia.sthm Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 18:01
      > Czy to dobry pomysł, Waszym zdaniem?

      Moim zdaniem to chyba najlepsze rozwiazanie - powinno przejsc nie tylko bezbolesnie ale i z ulga z obu stron.
      Niech znajoma uprzedzi brata o "slubnym prezencie", a brat niech to wytlumaczy zonie jesli zona nadal nie wie o dlugu.
      Zadnych kwasow nie przewiduje big_grin
    • hybriska Re: pożyczka a prezent ślubny 10.07.16, 20:33
      Ja się z babą w zupełności zgadzam.
      Czulabym się jak ostatnia frajerka postępując zgodnie z sv w obliczu takiego lekceważenia.

      Osobiście nie dawalabym wyjaśnień że dług umarzam, tylko zwykłą kartkę z życzeniami i z uśmiechem zachowywałabym się jakby wszystko było w porządku. Niech mają rozkmine czy kasa gdzieś wyleciala czy siostra zapomniała ja załączyć, a niechby spróbowali się dopytac smile "no jak to, nic was nie wspomoglam? 1000 to dla nas konkretna suma"
      • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 03:30
        to sie wydaje swietnym pomyslem - ale nim nie jest.
        slub to nie pora na nianczenie i rozwiazywanie wlasnych problemow.

        Slub ma byc najpiekniejsza, najszczesliwsza chwila w zyciu przyszlej pary mlodej.
        to nie chwila na wypominanie dlugow i zostawienie na zawsze w pamieci nieprzyjemnych kwasow sad

        Daj normalny prezent, jaki bys dala nie myslac o dlugu, i po slubie zazadaj zwrotu gotowki.
        nie daj sie zwiesc tlumaczeniom ze teraz ma plany na podroz, dziecko, umeblowanie, ..........., tylko powiedz stanowczo ze sorry ale ciebie to w ogole nie obchodzi,
        juz dlugo czekasz na dlug ktory obiecywal ci zwrocic juz dawno,
        i nie wychodz dopoki nie ustalicie na pismie! w jakich ratach miesiecznych bedzie ci go splacal.
        Niech wlasna krwia to podpisze wink

        Minnie
        • vi_san Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 06:22
          Oczywiście, Minnie, że twoja rada [że ślub to nie pora itd] jest zgodna z sv. Tylko... Nijak nie widać, żeby Panu Bratu postał w głowie pomysł zwrotu długu. Z człowiekiem comme il faut nie potrzeba spisywać cyrografu na byczej skórze krwią z serdecznego palca. W efekcie twojej rady siostra da prezent [zapewne w kwocie zbliżonej do sumy zadłużenia], po czym tuż po weselu zacznie "kwas" z braciszkiem, który pierw będzie się wił i wykręcał, że oni teraz nie mogą, bo planują podróż/dziecko/remont/cokolwiek, po czym nawet i podpisze, że będzie co miesiąc w ratach zwracał i... Nie odda. I co ona niby ma w tej sytuacji zrobić? Na policję pójść? Jak autorka napisała - kwota nie jest może kwestią życia bądź śmierci, ale dla owej siostry - to znacząca pozycja w budżecie, plus sama pani ma męża i SWOJE dziecko - któremu zapewne wolałaby coś kupić, niż fundować braciszkowi kolejne fanaberie. Dlatego [pomimo, że "nie do końca" jest to w zgodzie z sv] popieram pomysł z okazji ślubu "darowania" owej kwoty zadłużenia - to nie kwestia kilkudziesięciu złotych, żeby powiedzieć, że siostra chce się "wykpić", bo [jak mówię] biletów NBP zapewne byłoby w owej kopercie na zbliżoną wartość.
          A swoją drogą - braciszek ultra bezczelny - do wierzyciela kierować info, że życzy sobie kasy w prezencie...
        • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 07:47
          Może rzeczywiśćie Minnie masz rację że moment slubu to nie jest dobra okazja. Lepszym rozwiązaniem będzie powiedziec bratu przed ślubem.Wtedy brat pogodzi się z myśla ze 1000 zl za darmo nie dostanie focha przezyje i uroczystość odbędzie sie miło.
          Ządanie zwrotu gotówki tuz poślubie jest fatalnym rozwiązaniem bo
          siostra dopiero co da kilkaset zl i będzie wyglądało że kto daje i odbira ten sie w piekle poniewiera
          żona brata juz na początku małżeństwa jest wciagnieta w niesmaczna sytuację
          brat nie zmini swojego podejścia do spłacania długu , bedzie się migał, siostra się będzie frustrowała, w końcu z wielkim fochem i w atmosferze kwasu MOŻE odda.
          Nie, stanowczo nie.
          • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 05:10
            Babo-
            ale ja nie mialam na mysli upominania sie zaraz po slubie ale tak miesiac, dwa, trzy po,
            czekala poltora roku, poczeka dluzej,
            no i z prostego rachunku wynika ze gdy siostra dolozy kolejne 500zl - 1000zl to brat razem dostanie 1500 -2000zl a odda to co winien czyli 1000zl , wiec i tak ten prezent dostanie.
            to nie bedzie dawanie i odbieranie jak sugerujesz.

            Tak czy siak, uwazam umarzanie dlugu za zly prezent slubny. w jakim czasie by to nie mialo nastapic.

            Minnie
            • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 10:08
              Eleganckie to nie jest z tym sie mogę zgodzić z Tobą. Pytanie było -co na to SV?
              Ano nic bo to jest poza SV. Zwazywszy że rodzina bardzo bliska dopuszczalne, mało tego uważam że tu fortunne i pożyteczne.
            • chris1970 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 13:00
              Minnie, oczywiście masz rację, ogólnie umorzenie długu nie jest dobrym prezentem ślubnym dla brata. Ale biorąc pod uwagę okoliczności, ja bym taki wariant rozważył.
              Czytając ten wątek jeszcze raz, naszła mnie taka myśl. Siostra pożyczyła bratu pieniądze. Czyje? Jej osobiste? Wspólne małżeńskie? Jeżeli to wspólne małżeńskie to mąż tutaj również jest poszkodowany i ma prawo, a właściwie powinien zająć stanowisko.
        • viridiana73 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 08:43
          "slub to nie pora na nianczenie i rozwiazywanie wlasnych problemow."

          Oczywiście. Dlatego napisałam, żeby oświadczyć to bratu WCZEŚNIEJ. Nie w dniu ślubu, bo po co robić kwas.
          A Ty Minnie wierzysz, że on jej nagle ochoczo odda ten tysiąc złotych, jeśli przez rok się migał? I co, pistoletem go zmusi, jeśli nie ma weksla? To chyba nie znasz życia, wybacz.
          • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 08:56
            Mnie to zawsze zadziwia jak w jednej rodzinie można miec różny stosunek do pieniędzy i zobowiązań. Wydawałoby się że dzieci się wychowuje tak samo a tu się okazuje że cwaniactwo mozna mieć w genach.
            • claratrueba Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 10:22
              Wiesz co, babo, to chyba nie cwaniactwo genetyczne (czy nabyte) a specyficzny stosunki na linii rodzice- starsze dziecko- młodsze dziecko.
              Znam podobną syt. kiedy starsza siostra była wychowywana tak by zawsze pomagać młodszej (3 lata różnicy)- zawsze "ułatwiać jej życie". Począwszy od pomocy w odrabianiu lekcji, wyborze szkoły a skończywszy właśnie na podobnej pożyczce. O którą młodsza siostra wystąpiła za pośrednictwem matki. Przy czym syt. materialna owej siostry starszej była raczej gorsza niż młodszej.
              Tu rozwiązanie "poszło środkiem" tzn. starsza siostra- pożyczkodawczyni PRZED uroczystością dała prezent (o wart. ok. 200 zł ale pożądany przez siostrę pożyczkobiorczynię) informując, że cyt. "w chwili obecnej na więcej mnie nie stać natomiast możesz traktować swój dług jako niebyły". Kwasów nie było.

          • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 05:29
            viridiana73 napisał(a):
            Oczywiście. Dlatego napisałam, żeby oświadczyć to bratu WCZEŚNIEJ. Nie w dniu ślubu, bo po co robić kwas.

            nie, to nie jest takie oczywiste, wiesz dlaczego? przeczytaj poczatkowy wpis- znajoma przez rok nie zajaknela sie o zwrocie pozyczki, tylko spokojnie przygladala sie jak brat robi niestosowne zakupy. to jest jej wina (nie z punktu SV a zdrowego rozsadku) ze nie upominala sie o swoje. przez rok brat mogl jej dawno i 10x te pieniadze oddac.
            dlaczego wiec w tak waznym dla niego dniu robi mu "prezent", do jakiego wcale przez rok - a nawet poltora- nie musialo dojsc? uwazasz ze to fair?
            bo ja nie.

            A Ty Minnie wierzysz, że on jej nagle ochoczo odda ten tysiąc złotych, jeśli przez rok się migał? I co, pistoletem go zmusi, jeśli nie ma weksla? T


            Alez nie musial bo jak widac jest tak wychowany. nikt sie o kase przeciez nie upominal, to po co oddawac?
            tak, sadze ze gdyby mial 'miecz nad karkiem' to by oddal. a gdyby do tego do sprawy wtracili sie rodzice, to juz w ogole bylby raban i cos by z tego bylo. zwlaszcza zew siostra byla tak uprzejma iz zgadzala sie na splate w ratach.
            a czy chetnie by oddal? lol, na pewno bardzo ale to bardzo niechetnie, co do tego nie ma watpliwosci big_grin

            Minnie
            • rikol Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 15:17
              Śmieszna jesteś. Brat jest dorosły, siostra nie jest odpowiedzialna za jego wydatki. moim zdaniem nie powinna dawać żadnego prezentu na ślub, co najwyżej ładną kartkę i kwiatki. Brat prezent już sobie wziął, w postaci pożyczki.
        • winniepooh Re: pożyczka a prezent ślubny 06.10.16, 11:09
          >Daj normalny prezent,

          bombonierka i kwiaty to wg ciebie nie jest normalny prezent?

          > i po slubie zazadaj zwrotu gotowki

          wg ciebie kobita ma dać tysiaka w kopercie, a za parę dni żądać jego zwrotu. nie widzisz, że to kompletna bzdura?????

          pisanie jakichś kartek od umorzeniu to faktycznie chamstwo. należy liczyć, że braciszek sam się domyśli powodów otrzymania skromnego prezentu. jakby co można wyjaśnić ustnie.
    • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 16:25
      Z SV pomysł, by w prezencie "dać" umorzenie długu na pewno zgodny nie jest sad SV nie przewiduje "odbierania" długu w taki sposób, choć przyznam, że przy zachowaniu braciszka takie rozwiązanie może nęcićsmile
      Ktoś tu zaproponował wszelako rozwiązanie salomonowe - dać prezent, ale nie za tyle ile dałoby się bez tego długu z informacją, że niestety na tyle tylko w tej chwili darczyńców stać i dodatkiem, że wiadomy dług w tej sytuacji brat może uznać za niebyły. Bliska rodzina - brat powinien rozumieć, że siostry i jej rodziny w tej chwili na wypasiony prezent nie stać. Tym bardziej powinien, że siostra jemu długo okazywała wyrozumiałość w kwestii pożyczki.
    • chris1970 Re: pożyczka a prezent ślubny 11.07.16, 16:28
      Pomijam już fakt, że taka wymiana barterowa jest nie na miejscu. Już osoby tu pisały to co i ja uważam, więc powtarzać się nie będę.
      Dodam, że umorzenie długu byłbym w stanie zaakceptować w zaistniałej sytuacji, gdyby kwota była znacznie mniejsza. Uważam, że 1500 złotych jako prezent jest to stanowczo za dużo.
      Uważam, że 1000 złotych jest to kwota graniczna jak na wesele brata.

      Biorąc jednak pod uwagę, że mamy do czynienia z ludźmi, którzy nie kierują się zasadami (brat i przyszła bratowa), nie miałbym skrupułów wręczyć kopertę z życzeniami i adnotacją, że w prezencie ślubnym darujecie 1000 złotych z pożyczonych 1500 złotych.
      Zawsze potem będzie jeszcze 500 złotych do umorzenia na chrzciny pierwszego dziecka, czy tam pępkowe, w zależności od światopoglądu.
      Wygląda na to, że to są osoby, które długu nie spłacą i nie ma co liczyć na te pieniądze. Młodzi do tego jeszcze bezczelnie sugerują banknoty NBP jako prezent.
          • minniemouse Dwie rzeczy.... 12.07.16, 04:48
            1.
            Siostrze przez poltora roku latalo ze brat nie oddaje jej pieniedzy i dobrze.
            a tyle miala czasu aby cos z tym zrobic. do tych ktorzy sie pytaja jak ma sie wyrwac te pieniadze "na policje isc?" - no coz, jesli jej zalezy na kasie, znane sa przypadki pozwania rodzenstwa przez rodzenstwo w sadzie cywilnym o zwrot dlugu. niekoniecznie z tego tytulu sa zerwane kontakty, a wrecz przeciwnie.

            Tymczasem siostra siekla sie dopiero w chwili gdy brat zamiast zostawic wolna reke w wyborze prezentu - zazyczyl sobie gotowki. dziwne, przez 1 i 1/2 roku sobie z tego bimbala i nagle wlasnie teraz musi sie z tym rozprawic? hmmm.

            I jak juz pisalam
            - wazny moment w czyims zyciu to nie chwila ani miejsce na zalatwianie wlasnych personalnych rozgrywek/problemow. no nie i juz.

            2 - Vi-san
            W efekcie twojej rady siostra da prezent [zapewne w kwocie zbliżonej do sumy zadłużenia], po czym tuż po weselu zacznie "kwas" z braciszkiem, który pierw będzie się wił i wykręcał, że oni teraz nie mogą, bo planują podróż/dziecko/remont/cokolwiek, po czym nawet i podpisze, że będzie co miesiąc w ratach zwracał i... Nie odda. I co ona niby ma w tej sytuacji zrobić? Na policję pójść? Jak autorka napisała - kwota nie jest może kwestią życia bądź śmierci, ale dla owej siostry - to znacząca pozycja w budżecie, plus sama pani ma męża i SWOJE dziecko - któremu zapewne wolałaby coś kupić, niż fundować braciszkowi kolejne fanaberie. Dlatego


            Nie pamietam kto to powiedzial, ale to bardzo madre - jesli musisz dlugo i skomplikowanie uzasadniac swoja decyzje - nie jest chyba ona dobra.
            Nie wydaje ci sie to sluszne?

            Minnie
            • minniemouse Re: A jak nie odda?... 12.07.16, 05:52
              po czym nawet i podpisze, że będzie co miesiąc w ratach zwracał i... Nie odda.


              poniewaz to pytanie padlo co najmniej dwukrotnie, powiem wam czego nauczylam sie z ogladania TV procesow sadowych:
              - rodzine mozna jak najbardziej podawac do sadu o zwrot dlugu. jako dowod dlugu (przynajmniej po tej stronie wody) wystarcza: smsy z komentarzami w ktorych wierzyciel w jakikolwiek sposob uznaje dlug- np napisal ze odda, lub odda czesc, albo ze odda pozniej itp,
              moze byc swiadek ktory slyszal, lub widzial, to samo.
              - jak nie ma swiadka i nie odda, to pozostaje sie cieszyc ze chociaz nie taka tania, to jeszcze nie najdrozsza nauczka nas spotkala big_grin
              bo rodzinie smialo mozna pozyczyc i 10.000+ zl i ich wiecej tego nie zobaczyc.

              byle a nauczki wyciagnac moral smile

              Minnie
              • kora3 Re: A jak nie odda?... 12.07.16, 08:36
                Wiesz Minnie smile nie wiem jak wyglądają te programy "z sali sądowej" w CAN, ale za te emitowane w PL należałoby powiesić za metkę od podkoszulka na haku twórców przez duże "tfu" tych idiotyzmówsmile

                Co do dowodów o jakich wspominasz - trochę to prawda, a trochę nie smile Bo w istocie mail, sms w którym dłuznik przyznaje, iż pożyczył daną kwotę może być wykorzystany dowodowo (acz sad nie musi dopuścić dowodu z tychże), ale trudno na ogół w takich sms-ach ustalić np. czas w jakim dłużnik zobowiązał się oddać. Więc taki dłużnik może w sadzie powiedzieć: - No tak, pożyczyli mi na dwa lata, bez procentu itd.
                Zważ na to, że nawet w ustnej umowie nie ustalono terminu splaty - brat miał oddać, gdy będzie miał z czego. Zatem będzie wykazywał, ze ...nie miał z czegosmile Zakupy czy inne heh zbytki? Bardzo latwo jest w takich sytuacjach wykazać, że np. przyszli teściowie wspomogli jego i narzeczoną - wystarczy ich oświadczenie w tej sprawie ...

                Poza tym Minnie w programikach o sadach nie pokazują faktu, że pozwy są na ogół poza wyjątkami PŁATNE - zwykle kilkaset złotych smile Oczywiście w przypadku wygranej to dłużnik będzie zobowiązany zwrócić ten koszt wierzycielowi, ale bez umowy na piśmie wynik sprawy nie jest wcale taki pewny. Z uwagi na to, że pewny nie jest trzeba by brać pełnomocnika, a to także kosztuje. Najpewniej okazałoby się, że per saldo na dzień dobry wkład finansowy wierzycielki w nałożenie skutecznie sprawy w sądzie przekraczałby kwote długusmile
                I o ile w tych programach każda sprawa, nawet o morderstwo zaczyna się i zwykle kończy jednym 45 minutowym odcinku programiku, to tak naprawdę sprawy w sądach ciągną się nieraz latami ...
                Sama więc widzisz, ze pomysł z podawaniem do sadu brata o te kwotę to pomysł z gatunku "skórka za wyprawkę"smile Do tego dochodzi fakt, że w PL akurat sądowe rozwiazywanie spraw w rodzinie szczególnie o tak małą kwotę nie kojarzy się dobrze i tchnie pieniactwem....

                Moim zdaniem, jak już wspomniałam - wątkodawczyni powinna bratu kupić prezent, czy też dać w gotówce jakąś niewielką kwotę np. 200 złotych i zwyczajnie powiedzieć, że teraz jest w takiej sytuacji, ze na więcej niestety jej nie stać, ale dług brat może w związku z tą sytuacją uważac za niebyły. I nie jest to wcale zachowanie w stylu "aaaa wreszcie się udało utrzeć Ci nosa i jakos tam wyegzekwować dług": tylko w stylu "licze, że wykażesz wyrozumiałość dla mnie i mej sytuacji materialnej"
            • vi_san Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 07:41
              Serio zgadzasz się z tym co napisałaś? surprised?
              "czekala poltora roku, poczeka dluzej", "znajoma przez rok nie zajaknela sie o zwrocie pozyczki, tylko spokojnie przygladala sie jak brat robi niestosowne zakupy. to jest jej wina", "nikt sie o kase przeciez nie upominal, to po co oddawac?"... Minnie, jeśli serio - serio tak myślisz pożyćz mi, proszę dowolną, maksymalnie wysoką kwotę!?!? Obiecuję, że po tym więcej ci się nie będę narzucać!
              NIE! Minnie - Pan Brat pożyczył pieniądze "na start". Siostra NIE MIAŁA OBOWIĄZKU się o nie upominać! To on miał #$%^#$^%&(* obowiązek je oddać!
              Po "mniej więcej" roku - to może być równie dobrze np. osiem miesięcy - określenie mniej - więcej zakłada bowiem nieprecyzyjne określenie. I kiedy siostra po kilku miesiącach delikatnie prosi o zwrot SWOICH pieniędzy braciszek mówi jej, że ma ją w ... Rowie Mariańskim, bo on sobie akurat ślub organizuje i po prostu teraz nie odda. Bo nie. Bo ON ma pilniejsze wydatki. A gdyby tej siostrze brakowało na jakiś konkretny cel, nie wiem, wyjazd na wakacje z własnym mężem i dzieckiem? A co go to? ON się żeni, to "pompa" być musi! Ba, dłużnik jeszcze ma na tyle bezczelności, żeby oczekiwać iż wierzyciel jeszcze dodatkowo kasą sypnie w ramach prezentu!
              Znam co najmniej kilka przypadków, gdzie przez nieoddane długi rozpadły się definitywnie relacje rodzinne - być może w Kanadzie mieszkają same anioły i nawet jeśłi sprawa znajduje finał na wokandzie to po wyroku dotąd zwaśnione strony idą razem na piwo i miłują się miłością wielką do śmierci, bo sad tak nakazał - najczęściej jednak, w realnym świecie to tak nie działa. Siostra ma 90% gwarancji, że GDYBY wytoczyła braciszkowi sprawę o zwrot długu - miałaby przeciwko sobie nie tylko winowajcę, ale tez rodziców i całą resztę rodziny, bo "brudy się załatwia w czterech ścianach" i "spraw rodzinnych się na publiczne nie wywleka"... Że ci sami ludzie nijak braciszka nie próbowali wcześniej nakłonić do przyzwoitości względem siostry - to inna kwestia.
              Jak podkreśliłam - w ramach prezentu anulowanie długu - nie jest może zgodne z sv, ale [moim zdaniem] to JEDYNA możliwość "odzyskania" kasy - a raczej zaprzestania finansowania braciszka - lewusa.
              "Nie pamietam kto to powiedzial, ale to bardzo madre - jesli musisz dlugo i skomplikowanie uzasadniac swoja decyzje - nie jest chyba ona dobra.
              Nie wydaje ci sie to sluszne?" - o co ci w tym chodzi?
              • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 08:55
                Vi - napiszę brutalnie - Minnie naoglądała się rzekomych procesów sadowych w TV iuwoerzyła, ze tak na serio wyglądająsmile To raz. Dwa- pominęła zupełnie fakt, że założenie takiej sprawy jest PLATNE - zwykle jest to kilkaset złotych do tego masz koszty adwokata/radcy, bo w sytuacji gdy nie ma umowy, a termin spłaty nie został bliżej określony sprawa nie jest oczywista jak na podstawie tych programów sądzi Minnie. Być może tez w CAn jest po prostu inna mentalnośc i ludzie, jeśli nie potrafią się dogadać "przy rodzinnym stole" zwyczajowo zwracają się o rozstrzygniecie do sadu, ale rzecz z wątku dotyczy jak sadzę sytuacji w PL i tu podawanie brata o zwrot tak niskiej sumy do sadu raczej nie wzbudziłoby zrozumienia; )

                Jak wiesz pewnie jestem za hojnością gości dla nowożeńców smile i wykpiwanie się ludzi byle jakim prezentem z promocji, albo najniższą kwota do koperty uważam za buractwo - w przypadku ludzi, których na hojność stać rzecz jasna.
                Tu ta siostra nie wygląda mi na kogoś, kto mógłby bratu dać w kopercie dużo więcej niż 1200-1500 zeta. Niechże więc da tyle ile dałaby minus pożyczony tysiak i zwyczajnie powie bratu, ze obecnie nie stać jej na więcej, ale dług może uznać za niebyły.
                • vi_san Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 09:27
                  Mnie przede wszystkim uderzyło to "sama jest sobie winna". No faktycznie, idiotka! Po co w ogóle pomagała bratu? Było od razu powiedzieć "Paszoł won, żebraku!" i nie miałaby w ogóle problemów z tym czy się upominać o zwrot pożyczki czy nie! No, jakoś mi podejście Minnie dziwnie "blisko" podejścia braciszka - lewusa brzmi... Skoro się nie upomina to jej nie potrzebne! Kurczę, ja jakaś chyba dziwna jestem, bo uważam, ze to DŁUŻNIK ma [przecinek!] obowiązek z pierwszych możliwych pieniędzy w zębach odnieść wierzycielowi! Tym bardziej, że siostra życzliwie zgodziła się rozłożyć spłatę na raty. $%^$@@%&, co ma znaczyć "To jest JEJ wina"?!?! Równie "mądrze" winną gwałtu jest dziewczyna bo miała za krótką spódniczkę, głupia, a mogła w ogóle z domu nie wychodzić! Przepraszam, za emocje, ale mnie telepie jak słyszę takie "przerzucanie" winy ze SPRAWCY na pokrzywdzonego!
                  No niestety, sprawy z powództwa cywilnego kosztują. I to co najmniej kilkaset złotych, pomijając koszty prawników. A tu dodatkowo trudność, bo "dowodów" nie ma. Ba, nawet gdyby udowodniła swoje i wygrała - to i tak nie miałaby możliwości wyegzekwowania długu! Bo wystarczyłoby, że brat jej miesięcznie rzuci z łaski 10 złotych i żaden komornik sprawy nie podejmie, bo "dłużnik wykazuje dobrą wolę spłaty"!
                  Podkreśliłam już powyżej, że ewentualna sprawa w sądzie zapewne nastawiłaby całą rodzinę przeciwko siostrze - i nie ważne, że brat lewus, że nie oddaje. Sprawy rodzinne załatwia się w czterech ścianach, zwłaszcza zaś sprawy o tak znikomym znaczeniu. No, gdyby jej brat zgwałcił jej córkę, albo zabił męża - to ok, sąd MOŻE byłby w oczach niektórych członków rodziny uzasadniony, ale o 1000 zł? A znam i sytuacje, gdy nawet tak drastyczne wydarzenia w oczach najbliższych nie były powodem do "występowania przeciw rodzinie"! [sytuacja autentyczna: pewna dziewczyna, córka szanowanego pana ordynatora oddziału szpitala i równie szanowanej pani radcy prawnej - jak tylko skończyła 18 lat wyniosła się z domu i nie chciała mieć z tymże nic wspólnego. Bomba pękła, kiedy mając lat 20 [czyli w dwa lata później] wystąpiła do sądu o... Odebranie rodzicom praw do jej siostry [w tamtym czasie pięcio czy sześciolatki] i ustanowienie jej rodziną zastępczą. W sądzie wyszło, ze szanowny tatuś od kiedy ona skończyła pięć lat ją wykorzystywał seksualnie, a teraz właśnie, jej młodsza siostrzyczka została przez tatunia uhonorowana w ten sam sposób. Sąd przyznał jej rację, szczegółów wyroku nie znam, wiem tylko, że ona wychowuje siostrę. Ale też wiem, ze dla CAŁEJ rodziny [czyli dziadków, cioć, wujków itp] winną "konfliktu rodzinnego" - jest ONA, a nie tatuś kazirodca i pedofil.]
                  Zasadniczo jestem jak najbardziej za hojnością wobec nowożeńców - tak jak i ty - w miarę swoich możliwości. Uważam, że osoby, które są dobrze sytuowane - nie powinny "żyłować" i dawać groszowych kwot w kopercie, albo też prezentu typu komplet kieliszków z IKEA za 15,-. Podkreślam - osoby dobrze sytuowane, żeby nie wyszło, że oczekuję od babci - emerytki, której nie stać na wykupienie leków że rzuci lekką rączką 2000! Tyle, że w tym przypadku - jak piszesz - owa siostra też nie jest na liście "stu najbogatszych" magazynu Forbes, więc... Tak jak piszesz - powinna z mężem ustalić ile by bratu dali, od tej kwoty odjąć ten nieszczęsny 1000 i poinformować brata, że dług ma anulowany. Dodatkowo MNIE by taka opcja kusiła ze względu na ten nieszczęsny dopisek na zaproszeniu - po pierwsze: w ogóle nie podoba mi się "żądanie" kasy [wiem, to nie żądanie tylko prośba itd, ale...], po drugie: nie wiem jak trzeba być bezczelnym [bo moje granice tego nie obejmują], żeby osobie, której się "wisi" dużą kwotę przedłożyć własne oczekiwanie prezentu w postaci forsy!
                  • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 09:56
                    Mila Vi - od końca - myślę, że brat dał siostrze i szwagrowi zaproszenie standardowe czyli takie samo, jak wszystkim innym gościom i na wszystkich widnieje ten dopisek z prośba o kasę, który to dopisek przewałkowaliśmy na tym forum już pierdylion razy. Tu zatem nie dopatrywałabym się w zachowaniu brata szczególnej bezczelności, tylko raczej szczególnej bezmyślności. Poza tym oczywiście nijak nie usprawiedliwiam unikania z jego strony oddania długu siostrze.

                    Co do pomysłu, by sprawę skierować do sadu - pełna zgoda. I nie Vi, nie mam postawy, ze swoje brudy rodzinne trzeba prać w 4 ścianach! Taką sprawę, jak opisałaś nalezało dużo wcześniej załatwić sądownie i nagłośnić maksymalnie i każdy kto uważa, że to molestowana starsza siostra jest przyczyną konfliktu i ja potępił jest debilem i cześć! Ale tutaj chodzi o zupełnie inną sprawę- o zwrot niewielkiej sumy i zdrowy rozsądek zwyczajnie nakazuje załatwić to między sobą be udziału sądu, a także rodziców o których udziale w sprawie ktoś wspominał, ze byłby pożądany. Nie rozumiem co to za maneira, żeby rodziców wciągać w sprawy DOROSŁEGO rodzeństwa, to jakiś ABSURD.

                    Dalej - rozwiązanie które obie widzimy jako optymalne uważam za tzw. salomonowe smile Siostra z mężem załóżmy normalnie daliby bratu 1500 zeta, dają zatem 500 zeta i informację, że długu już ni ma smile i gitara. I jak wspomniałam do Minnie - to nie tak, że jest to okazja do "ściągnięcia" długu i tak należy bratu sprawę przedstawić. Należy przedstawić tak, że siostry i szwagra na ten moment na więcej nie stać, ale ze bratu wypada dać z okazji ślubu więcej niż "talerzykowe" to umarzają mu dług i to jest tak, jakby dostał 1500 złotych, co dla przeciętnie uposażonych ludzi nie jest kwotą małą na jednorazowy wydatek.
                    • baba67 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:12
                      1500 Korciu to dużo za dużo na wesele brata jak dla osoby o statusie finansowym siostry.Byłabym za uzytecznym drobiazgiem za góra 100zl, jeśłi w ogóle cos poza kwiatami.
                      • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:21
                        Babo, ja nie mam zwyczaju ludziom do kieszeni zagladac - polecam, bo to dobry zwyczaj. Ale skądinąd wiem, że najbliższej rodzinie zwykle daje się z takiej okazji jak ślub prezent cenniejszy materialnie niż "talerzykowe" - oczywiście w miare możliwości.
                        My nie dajemy "talerzykowego", bo nie jesteśmy skąpi, ale wiadomo, że mojej siostrze na wesele, czy synowi mojego partnera to daliśmy więcej, niż znajomym pobierającym się. Tak czy owak - nie zaglądam do kieszeni znajomej wątkodawczyni - dlatego zaproponowałam, by dała w kopercie kwotę, jaka wyjdzie po odjęciu tego tysiaka. Jasne, może być tak, że pani planowała bratu dać 500 złotych i tyle dałaby, gdyby dług oddał. Ale raczej nie wygląda z opisu na osobę skrajnie ubogą, więc ...
                        • baba67 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:36
                          Ja nikomu nie zaglądam, po prostu kwot rzędu min 1000-1200 oczekuje się od chrzestnych którzy juz dawno nie sa ludzmi na dorobku, maja odchowane dzieci . Chodzi oczywiście o osoby przeciętnie sytuowane tak jak siostra. 1000 zl dla brata to i tak jest duzo dla siostry na dorobku. Ty natomiast rzucasz 1500-to jest za duzo.
                          • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:47
                            Babo, ja nic nie rzucam - wnioskuje z innych wpisów. W tym z początkowego. Stoi w nim, ze dla siostry ów tysiak nie jest niebotyczną kwotą, ale jest kwotą w budżecie znaczącą. To znaczy po mojemu, że sposobiąc się do wesela brata żony pracujące i nieubogie stadło przewiduje na nie więcej niż 500 złotych "talerzykowego". Może oczywiście być inaczej Babo.
                            Ktoś tu wspomniał, że od babci emerytki nikt nie oczekiwałby wypasionego prezentu. I słusznie, gdy idzie o babcię emerytkę, która nie ma za co leków wykupić. Od takiej babci spoko byłby prezent SYMBOLICZNY - jakas pamiątka rodzinna o wartości sentymentalnej np. A ja od swego dziadka sp. za mąż wychodząc dostałam wraz z małżonkiem 30 tys. złotych. W końcówce lat 90. zeszłego wieku to była kwota ogromna! Ale mój dziadek był emerytem na górniczej sztygarskiej emeryturze. Miesięcznie tej emerytury miał 6 tys. złotych, co wiem od niego samego, boi nijakiej tajemnicy z tego nie robił. Półtora roku wcześniej mój kuzyn żeniący się otrzymał wraz z zoną samochód od dziadka. Tak więc sama widzisz, że wszystko zależy od uposażenia człowieka i hojności...
                            • baba67 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 12:42
                              No pewnie że więcej niz 500, ale 1 500 od siostry na dorobku mieszkającej w Polsce? W mojej rodzinie , jak w każdej sa rodziny o różnym statusie materialnym ale oscylujące wokół średniej i nawet w tych zamożniejszych taki prezent od siostry wzbudziłby zdziwienie. A zamożni dziadkowie, wujkowie z Ameryki , chrześni z gestem zdarzja się chyba wszędzie, żadne dziwo.
                              • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 13:07
                                Babo, ale tak samo zdarzają się niezamożni chrzestni - na przykład. To nie o to chodzi, że ktoś ma wziąć pozyczkę, żeby dac siostrze czy bratu określoną kwotę tylko o to, by na tym rodzeństwie nie oszczędzaćsmile
                          • kora3 Jeszcze jedno Babo:) 12.07.16, 11:46
                            Tak mam, że staram się trzymać faktów opisanych przez wątkodawcę. Tu te fakty są takie, że siostra i jej mąż pożyczają temu bratu tysiaka nie na konkretny acz dramatyczny jakiś cel pt. - leczenie, poręczenie majątkowe itd. tylko ot tak, na "start" nic nie ma też o tym, by wspomniani by móc pożyczyć te kwotę sami no. zaciągnęli pozyczkę. Z tego wnoszę, ze nie sa to ludzie ubodzy jacyś
                    • vi_san Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:21
                      Domyślam się, że zaproszenie było "standardowe" i że po prostu braciszek - lewus nawet się nie pofatygował pomyśleć. A mniemam, że raczej W OGÓLE nie bierze pod uwagę konieczności spłaty długu - jego postawa raczej o tym świadczy. Więc to nie kwestia tego, że nie pomyślał, a tego, ze po prostu ów fakt pożyczki wyrzucił z pamięci i nie dopuszcza do świadomości.
                      I, oczywiście, kaliber sprawy inny. Sprawa o 1000,-? W sądzie? Przeciwko bratu, który wszak nawet nie twierdzi, że nie odda, a podkreśla, że chce zwrócić dług. Kiedyś... Historię tejże mojej znajomej przytoczyłam, by zobrazować, że dla niektórych nawet najcięższe wykroczenie nie jest powodem by mieszać "obcych" do spraw rodzinnych. I tak w oczach całej rodziny ta dziewczyna jest "winną" zarówno kłopotów rodzinnych, jak i kłopotów w pracy tatusia i "niemiłej" sytuacji w pracy mamusi [bo, gdy sprawa "wyszła" - oczywiście w miejscach pracy obojga rodziców ich nieposzlakowana opinia poszła się wietrzyć], no bo gdyby ona nie wytoczyła sprawy to by było w porządku: szanowny pan doktor i szanowna pani prawnik, ogólnie szanowna rodzina... Z tym, że to nie moja opinia!
                      Mieszanie rodziców do spraw DOROSŁEGO rodzeństwa - to jakiś kosmos. Zwłaszcza, jeśli sprawa w żaden sposób o rodziców "nie zahacza" - jak w tym przypadku.
                      Rozwiązanie to [czyli umorzenie długu "w ramach" prezentu] nie jest może zbyt zgodne z sv, ale moim zdaniem - jest optymalne. Siostra nie należy do krezusów, wyrwanie z domowego budżetu kolejnego tysiąca, półtorej może poważnie nadszarpnąć jej stabilność finansową. Może nie to, że nie będzie miała co do garnka włożyć, ale jednak - taka wyrwa nie jest niezauważalna dla przeciętnie sytuowanych ludzi...
                      • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 10:30
                        Powiem Vi tak - umorzenie długu w ranach prezentu w tym przypadku może być zgodne z SV i może być niezgodne. To czy zgodne czy nie zależy od ...kondycji finansowej siostry i szwagra. Jeśli byliby to ludzie, dla których ów tysiak to koszt weekendowego wypadu za miasto, który fundują sobie co tydzień to uznałabym taki sposób "windykacji" za niezgodny z SV. Jesli natomiast mowa o ludziach, dla których 1000 zeta to spory wydatek jednorazowo i w gotówce, to taki sposób oprezentowania smile brata uważam za z SV zgodny. Bo tu nie chodzi o ściągniecie długu, tylko o to, ze zwyczajnie siostry i szwagra NIE STAĆ na kolejnego tysiaka do koperty.
                        Tak samo uważam, że np. moja siostra i jej ówczesny chłopak, oboje uczący się wówczas dziennie. którzy dali mi z okazji ślubu prezent dość symboliczny postąpili zgodnie z SV. Gdybym ja mojej siostrze dała adekwatny prezent gdy ona wychodziła za mąż, a ja byłam osobą pracującą wówczas i nieźle sytuowaną to uznałabym to za buractwo z mej strony
                        • vi_san Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 11:35
                          Formalnie biorąc, Koro, sv nie przewiduje "darowania długu" jako prezentu ślubnego. Formalnie biorąc. Tylko, że z "ludzkiego" punktu widzenia - właśnie, siostra nie wywala tysiaka tygodniowo na winko i balangi, nie jeździ [z tego co wiemy!] co tydzień za ta kwotę do SPA... Nie jest, ogólnie biorąc, osobą bardzo zamożną, żyjącą na wysokiej stopie. I wyrwanie z domowego budżetu tysiąca na prezent, podczas gdy jeden tysiąc jest już "zamrożony" u tegoż brata - może zachwiać jej "płynnością finansową.
                          I w całej pełni się zgadzam z twoim zdaniem co do prezentów ślubnych - gdy mój starszy kuzyn brał ślub - ja byłam wówczas studentką i moja kondycja finansowa pozostawiała wiele do życzenia, więc i prezent, acz dany z serca, nie był okazały. Gdy w dziesięć lat później ślub brał jego młodszy brat - pracowałam na samodzielnym stanowisku i miałam całkiem przyzwoite dochody - więc też i młodszy z braci dostał dużo droższy podarunek. I nie uważam tego za "buractwo" czy za "niesprawiedliwe", a za jak najbardziej normalne i oczywiste.
                          • kora3 Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 11:41
                            O to to Vi... Formalny SV to w zasadzie obowiazuje w kregach dyplomatycznychsmile
                            Poza nimi, szczególnie zas już w rodzinie SV można i czasem wręcz trzeba zawiesić...
                            • vi_san Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 12:50
                              I z tym się w pełni zgadzam, że w relacjach rodzinnych bądź blisko przyjacielskich - sv można czasem zawiesić. A nawet trzeba. Co do obowiązywania powyższego w kręgach dyplomatycznych to zasadniczo - obowiązuje, acz też bywa zawieszany [no, jeszcze nie w sytuacjach "oficjalnych"] na rzecz pewnej swobody i wygody.
                          • rikol Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 15:42
                            Jest oczywiste, ze ktoś , kto ma więcej pieniędzy, daje więcej w prezencie. Nikt nie wymaga od babci emerytki prezentów (jednocześnie wiem z własnego doświadczenia, że ta babcia emerytka chce dać najwięcej, taka mentalność).
                      • minniemouse Przypomnialo mi sie.... 14.07.16, 04:41
                        vi_san napisała:
                        Mieszanie rodziców do spraw DOROSŁEGO rodzeństwa - to jakiś kosmos. Zwłaszcza, jeśli sprawa w żaden sposób o rodziców "nie zahacza" - jak w tym przypadku

                        Mila Visan, nie znasz zycia. oczywscie, nie w kazdej rodzinie jest to mozliwe,
                        ale zapewniam cie ze w wielu sprawy rodzinne rozwiazuje sie w dalszym ciagu z udzialem rodzicow.
                        na pewno w mojej, gdyby moi sp rodzice zyli, to pomimo moich 60 lat spokojnie moglabym poprosic mame lub tate "mam problem ze Zbychem, moze byscie tak z nim porozmawiali bo ode mnie nie trafia" - co wcale nie oznacza ze maja na niego po dziecinnemu nakrzyczec a po prostu - wesprzec mnie
                        i powiedziec cos w stylu "no sluchaj Zbyszek, Kasia na pieniadzach w koncu nie spi. pozyczyles, to wypada oddac, na co czekasz". bo rodzice maja zawsze autorytet bez wzgledu ile dzieci maja lat, a w zgranej rodzinie to sie wszyscy wzajemnie komunikuja i wspieraja
                        i o to chodzi.
                        a tu jak widac brata trzeba jeszcze powychowywac wink

                        Minnie
                    • rikol Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 15:35
                      osoby doradzające sprawę w sądzie zapominają, ze taka sprawa kosztuje, i to dużo więcej niż 1000 zł. Siostra i brat straciliby mnóstwo pieniędzy, rodzina byłaby skonfliktowana na śmierć i zycie. Nikomu się to nie opłaca.
                  • rikol Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 15:32
                    Zgadzam się. Minnie jakoś zupełnie usprawiedliwia te osoby które po prostu wykorzystują innych. Ostatnio był watek o kobiecie, która zniszczyła pożyczony płaszcz. Minnie napisała, że to wina właścicielki płaszcza, bo mogła nie pożyczać. Przyznam się, że lektura takich postów uświadamia mi, że nie warto pomagać ludziom, bo nie dość, że nie są wdzięczni, to jeszcze obsmarują za plecami.
            • rikol Re: Dwie rzeczy.... 12.07.16, 15:26
              Po co iść do sądu przeciw własnemu bratu, jeśli można pożyczkę wyegzekwować w inny sposób, właśnie przy okazji ślubu? Przecież to kompletna głupota wystawiać konflikt rodzinny przed publicznością.
              • minniemouse Re: Dwie rzeczy.... 13.07.16, 02:25
                rikol napisała:
                Po co iść do sądu przeciw własnemu bratu, jeśli można pożyczkę wyegzekwować w inny sposób,

                w jaki sposb wyegzekwuje pozyczke z okazji slubu, ciekawam?

                Minnie
        • chris1970 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 12:54
          Koro, nie ustaliłem kwoty granicznej.
          Jeżeli podałem kwotę, to raczej jako sugestię. Jak pewnie zauważyłaś, użyłem określenia "uważam, że", co sugeruje moją opinię. Kierowałem się np. obiegową informacją ile się obecnie daje na wesela jako: zwykły gość, rodzina, chrzestni.
          Tak się składa, że w najbliższym czasie czekają mnie podobne uroczystości i zwyczajnie rozpytałem w środowisku. Na razie nie było nikogo, kto podał kwotę prezentu powyżej 1000 złotych, oczywiście w rodzinie najbliższej.
          Pozostaje jeszcze kwestia zdrowego rozsądku. 1200 - 1500 złotych to dla części społeczeństwa miesięczna wypłata, szczególnie w małych środowiskach. Mam nadzieję, że zaspokoiłem ciekawość.
          • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 13:05
            Nie no jasne, są jakieś OGÓLNE standardy, ale wiesz autorytatywnie stwierdzić, że ileś tam to za dużo to chyba niezbyt grzecznie sad
            Wstyd byłoby mi dać siostrze na wesele 1500 złotych. Uprzedzając - mnie byłoby wstyd, bo mnie stać dać więcej. Ktoś inny może dać 500 złotych i będzie to dlań duży wydatek, który taka siostra powinna docenić.
            • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 13:18
              Jakby ta siostra zarabiała tyle co Ty nie byłoby żadnej sprawy. Ale zarabia przecietnie, nie jest biedna ale na pewno nie jest zamożna. Ja nie ustalam tylko stwierdzam obiektywnie że wśród takich osób 1500 dla brata jest sumą niespotykana i budząca zdziwienie.
              • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 13:56
                A to zależy Babo. bo ja znam osoby uposażone mniej niż przeciętnie, które na przyklad na wesele rodzeństwa czy chrzest chrześniaka potrafią brać pozyczki, by tylko dac okreslona sumę, która obiektywnie przekracza ich możliwości materialne. Uprzedzam - nie pochwalam tego i uważam, ze hołdowanie takim zwyczajom rodzinnym czy środowiskowym jest w moim odczuciu złe.

                Natomiast na logikę - dla ludzi, którzy w zasadzie lekką ręką pożyczyli bratu tysiaka w zasadzie na nic konkretnego to nie jest bajońska kwota. Gdyby takowa była, to by nie pożyczyli lub o ile to w jakiejś dramatycznej sytuacji, prawda?
                • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 15:48
                  To nie było tak sobie na nie wiadomo co -brat wyprowadzał sie z domu, zaczynał zycie na nowym mieszkaniu, niewiele jest takich sytuacji w zyciu młodego człowieka kiedy sie bardziej potrzebuje kasy.Siostra tez chciała pomóc skoro ja poprosił.
                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 16:13
                    No owszem Babo, ale weź na logike...Gdyby dla siostry była to kwota b. duza to zwyczajnie by bratu jej nie pożyczyła na start, bo sama by takiej luźnej - nie miała. Nie wygląda na to, że odjęła sobie, czy rodzinie od ust. Uprzedzając - to nie znaczy, ze brat mógł sobie nie oddawać! Powinien oddac, nawet gdyby to była kwota, jaką siostra co miesiąc wydaje na fryzjera! Chodzi o to, że najprawdopodobniej siostra jest w takiej sytuacji materialnej, która pozwalałaby jej na wesele brata wyasygnować kwotę większą niż osławione talerzykowe. Być może kosztem rezygnacji z jakiejś przyjemności, ale raczej nie kosztem zapłacenia rachunków i bez konieczności brania pozyczki.
                    • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 16:44
                      Korciu, litości, 800-1000 zl to naprawde bardzo przyzwoita kwota od siostry i szwagra. Wcale nie w jakiejs ubogiej rodzinie, po prostu przyzwoicie sytuowanej. Dlaczego miałaby dawać 1500 razy tyle skoro nie pała do brata jakims wielkim siostrzanym uczuciem(bo gdyby pałała toby mu darowała). Wierze że swojej siostrze możesz kupic i porszaka bo ją darzysz wielkim uczuciem oraz posiadasz odpowiednie dochody ale dlaczego uważasz że trzeba bratu dawac tyle ile sie ma wolnych srodków skoro jakiegos wielkiego przywiązania nie ma a sa ustalone zwyczajowe kwoty?
                      • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 17:18
                        Babosmile no powiem ci, że faktycznie 1,2- 1,5 mln. złotych na prezent ślubny to faktycznie kosmossmile

                        A poważnie...zacznijmy od tego, że ja ...nic w temacie nie uważam ile powinna owa pani dawać bratu. Rozmawiamy wszak w temacie pomysłu wątkodawczyni dotyczącego długu przyszłego nowożeńca. To co napisałam jako moim zdaniem optymalne rozwiązanie - od kwoty, którą dałaby gdyby długu nie było odjąć dlug i taki dać prezent z informacją, że dług już nie istnieje - napisałam na podstawie logicznej oceny sytuacji materialnej tej siostry. Ale oczywiście - nie wiem ile zamierzała dać, bo znam i zamożne osoby, które buraczą wykpiwając się na wesele kwotą talerzykowego sad Jeśli zamierzała dać 5 stówek, to raczej moim zdaniem nie wypada wręczyć samej karty z zyczeniami i poinformować, ze połowe długu umarza w ramach prezentu. Uprzedzając - wypadałoby, gdyby siostra była w dramatycznej sytuacji finansowej.
                        Z bliskimi - rodziną i przyjaciółmi - można sobie pozwolić nawet na brak prezentu po prostu, oczywiście poza wyjątkami, ale wówczas, gdy to wynika właśnie z naprawdę trudnej sytuacji, a nie ze skąpstwa.
              • misseczka Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 17:39
                Szczerze mówiąc, też mi się wydaje, że 1500 zł to dużo na prezent ślubny dla brata. Nie mam akurat rodzeństwa na wydaniu, ale gdybym miała, to sądzę, że na prezent przeznaczyłabym ok. 1000 zł. Moja znajoma krezuską nie jest zdecydowanie, to są po prostu młodzi ludzie na dorobku, ona aktualnie nie pracuje, jest na wychowawczym. Są jakby kilka lat przed bratem, ale do pełnej stabilizacji finansowej chyba daleko. Oczywiście mają wspólnotę majątkową, kasę pożyczyli wspólna, razem też o tym zdecydowali. Przy czym mąż nie miał większego problemu, żeby pożyczyć - ale chciał jasnych zasad co do spłaty pożyczki. No, ale na jej prośbę łyknął: odda, jak będzie miał. Bo pewnie nie zakładał, że braciszek będzie liczył na przedawnienie długu, zamiast starać się go spłacić - tak mi to niestety wygląda.

                Przyznam, że zadziwiają mnie w tym wątku wypowiedzi typu: sama jest sobie winna, skoro pożyczyła - podobnie, jak mnie zadziwiały w wątku płaszczowym. Wychodzi na to, że każdego, kto prosi o pomoc, trzeba traktować jak potencjalnego oszusta, złodzieja, naciągacza, i bez znaczenia, w jakiej relacji dotychczas z tą osobą się było...
                I jeszcze jestem zdumiona tym, że pójście do sądu może być uznane za lepszy sposób załatwienia tej sprawy niż umorzenie długu w ramach ślubnego prezentu. Nawet sobie nie chcę wyobrażać, jak wyglądałyby ich relacje po sprawie w sądzie.

                A umorzenie w ramach prezentu - no raczej mało eleganckie, faktycznie. Ale to chyba jedyny sposób, żeby ten zwrot pożyczki uzyskać - a coś mi się wydaje, że jeśli ta sprawa pozostanie niezałatwiona, to zaciąży trwale nad relacjami między rodzeństwem. Może to jest właśnie to mniejsze, w tej sytuacji, zło? Może to lepsze, niż wręczanie w kopercie 1000 zł, a następnie upominanie się o zwrot tej samej kwoty? Od razu mi się przypomina wierszyk o tym, co daje i odbiera...

                Po przeczytaniu Waszych komentarzy najfortunniejsze wydaje mi się wręczenie jakiegoś symbolicznego prezentu wzbogaconego o kartkę z informacją dotyczącą umorzenia długu.
                • claratrueba Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 19:39
                  a coś mi się wydaje, że j
                  > eśli ta sprawa pozostanie niezałatwiona, to zaciąży trwale nad relacjami między
                  > rodzeństwem. Może to jest właśnie to mniejsze, w tej sytuacji, zło?

                  Tak mi się również wydaje.
                  Moim zdaniem, kwota jest tu kwestią jednak drugorzędną. Kwestia pierwszorzędną jest stosunek brata do siostry. Stosunek lekceważący, a być może pasożytniczy. W każdym razie- nie jest to stos. właściwy dla najbliższych relacji rodzinnych.
                  Drobny prezent+ info o umorzeniu to jest szansa by tę sytuację zakończyć i nie wracać do niej. Było, minęło.Oboje dostali nauczkę- siostra by pożyczać gdy nie jest to kwestia ratowania życia czy jakieś inne "gardłowe potrzeby". Brat- że dług to jest dług, wobec siostry również.
                  Nie jest to piękny i elegancki koniec historii pożyczki. Tylko, że to nie siostry wina a WYŁĄCZNIE brata, więc jesśi przyjemnie mu nie będzie- sam sobie winien, nikt inny. Ale lepszy niż ciągłe niezałatwianie sprawy.
            • chris1970 Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 17:48
              Dobrze Koro, podanie kwoty 1000 złotych przeze mnie "Uważam, że 1000 złotych jest to kwota graniczna jak na wesele brata" nie było niegrzeczne. Było to wyrażenie opinii. Nie rozumiem, dlaczego uważasz, że było niegrzeczne.
              A teraz zapytam, czy rozwijanie tematu i dyskutowanie co kogo i na ile stać, oceniać czyjś stan majątkowy nie jest na miejscu. Przeanalizuj swoje wypowiedzi. Oczywiście, wg. Ciebie były one hiper grzeczne i na miejscu. To wiemy.
              • misseczka Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 18:08
                A ja od swego dziadka sp. za mąż wychodząc dostałam wraz z małżonkiem 30 tys. złotych.

                Wstyd byłoby mi dać siostrze na wesele 1500 złotych. Uprzedzając - mnie byłoby wstyd, bo mnie stać dać więcej. Ktoś inny może dać 500 złotych i będzie to dlań duży wydatek, który taka siostra powinna docenić.


                Hiper grzeczne i na miejscu?
                Mimo wszystko.

                • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 06:34
                  A co jest niegrzecznego w tym co napisałam Misseczko?
                  Ludzie bywają sytuowani różnie - dla jednego 500 zł jako prezent ślubny to duży wydatek i obdarowany powinien docenić, ze się postarał dając go. Dla drugiego 1500 złotych do koperty na wesele to normalny standardowy podarunek dla nowożeńców, więc rodzeństwu wypadałoby i zwykle CHCE się dać więcej...
              • vi_san Re: pożyczka a prezent ślubny 12.07.16, 21:19
                Chrisie - wypowiedzi Kory, nawet te odwołujące się do konkretnych kwot SĄ grzeczne. Dlatego, ze mówią o JEJ ocenie jej możliwości. Gdybyś sformułował zamiast "Uważam, że 1000 złotych jest to kwota graniczna jak na wesele brata" - "Uważam, że w mojej całkiem niezłej sytuacji finansowej 1000 złotych jest to kwota graniczna jak na wesele brata" - nie byłoby uwag. Bo wówczas - oceniasz SWOJE możliwości i SWOJE zdanie wyrażasz. Tymczasem tak jak napisałeś, brzmi że DLA KAŻDEGO w każdych okolicznościach ten 1000 to kwota graniczna - co jest oczywista bzdurą. Bo jeśli żeni się brat siostry - studentki - to dla niej ten 1000 złotych może być kwotą niebotyczną. A jeśli żeniłby się Sebastian Kulczyk [nie wiem czy on jest żonaty czy nie big_grin ] - to mniemam, że Dominika Kulczyk - Lubomirska spaliłaby się ze wstydu dając bratu tysiąc złotych.
                • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 02:24
                  Mile panie, duzo tego wiec odpowiem zbiorowo, jedynie odnoszac do poszczegolnych wypowiedzi.
                  Koro, u nas nawet jesli przyczyny z jakich na ekranie sie sadza sa nieraz rzeczywscie bardzo ale to bardzo idiotyczne, to sedziowie i prawo sa jak najbardziej legalni.
                  W zwiazku z czym najglupsza rozprawa przebiega w zgodzie z autentycznym kodeksem cywilnym badz karnym (czyli przepisami). nie sama rozprawa sadowa, ktora istotnie ma niewiele wspolnego z rzeczywistoscia, (przynajmniej tu).
                  telewizyjny sedzia ma zazwyczaj autentyczny sedziowski dyplom w kieszeni, przypadki sa tez autentyczne, ale owi sedziowie niekoniecznie w czasie telewizyjnej rozprawy wystepuja jako czynni sedziowie. przewaznie jako arbitrators - arbiter, rozjemca - z tym ze, decyzja - wyrok- arbitera jest jak najbardziej wiazacy, i kierowany do dalszego potwierdzenia w aktualnym sadzie, o czym przystepujacy do procesu telewizyjnego jest informowany i osobiscie to podpisuje. Decyzje ARBITERA sadu TV sa niemniej wiazace i niezwykle trudne do cofniecia u "prawdziwego" sedziego. tyle z tej strony i tyle o naszej sadowej TV.
                  ale tak czy siak - czy rozprawy sadowe w TV sa 'prawdziwe' czy nie, to
                  a/siostra przez poltora roku milczala na temat wlasnych pieniedzy,
                  b/wesele, slub to nie moment na finansowa vendette.
                  Rozprawianie na temat "ale to kosztuje i kto bedzie placil za wystapienie do sadu o zwrot pieniedzy" jest bezsensownym argumentem i bezsensownym schodzeniem z tematu", poniewaz to juz sa sprawy wylacznie dla autorki i tylko ona bedzie wiedziala czy skorzystac
                  z mojej rady czy nie.( jesli w ogole zechce) (btw, nie wiem skad ci sie wzial Koro pomysl,
                  ze ja zalecam pozwac do sadu konkretnie w TV, lol, bo wcale nie)
                  a tak przy okazji, to poruszajac ten temat od razu sama sobie odpowiedzialassmile

                  Oczywiście w przypadku wygranej to dłużnik będzie zobowiązany zwrócić ten koszt wierzycielowi,

                  zauwaz Koro, ja jedynie odpowiedzialam na pytanie "a co jak nie odda?" zapytana
                  no to podalam wskazowki co mozna ewentualnie w tej sytuacji zrobic,
                  a czy zrobic, czy sie da, to juz do uznania powodki ktora musi sie zorientowac czy w ogole warto. jesli nie, to wlasnie dlatego
                  napisalam:
                  - jak nie ma swiadka i nie odda, to pozostaje sie cieszyc ze chociaz nie taka tania, to jeszcze nie najdrozsza nauczka nas spotkala
                  bo rodzinie smialo mozna pozyczyc i 10.000+ zl i ich wiecej tego nie zobaczyc.
                  byle a nauczki wyciagnac moral


                  - chyba madrej glowie dosc po slowie, prawda Koro?

                  I nie jest to wcale zachowanie w stylu "aaaa wreszcie się udało utrzeć Ci nosa i jakos tam wyegzekwować dług": tylko w stylu "licze, że wykażesz wyrozumiałość dla mnie i mej sytuacji materialnej"
                  big_grin
                  hipokryzja w naczystszej postaci smile

                  Visan - brat pozyczyl i mial obowiazek oddac i to jak najszybciej, to prawda.
                  ALE brat nie wywiazal sie ze swojego obowiazku, co nie jest jednoznaczne z siedzeniem na rekach i przygladaniu sie jak on radosnie wywala pieniadze na coraz to nowe zbytki PRZEZ POLTORA ROKU!!!
                  Mafia tez pozycza pieniadze i co, grzecznie czeka az dluznicy oddadza bo "nie wypada sie upominac" a "o zwrocie dlugu powinien pamietac... dluznik"??? dobre sobie.
                  Mila Visan, w pewnych sprawach nie ma szlachetnosci tylko po prostu trzeba odpowiedzialnie zajac sie swoimi sprawami. kiedy zle wychowany brat (lub ktokolwiek) nie wykazuje checi oddania dlugu, to sie o niego upomina!!
                  Bezczynne czekanie az nam manna spadnie z nieba a w miedzyczasie swiete oburzenie jaki to brat niedobry, aby w tak waznym dla niegu dniu mu przys*ac - to zachowanie dobre do piaskownicy.
                  A brat moze po prostu zapomnial, moj maz np zapomnial ze pozyczyl od kogos 1000$ bo mial duzo stresujacych spraw na glowie. az sie przestraszyl gdy dluznik zadzwonil i z wielkimi przeprosinami dlug szybko oddal. I dlaczego poza tym niektorzy zakladaja ze
                  a/ brat nie odda
                  b/ sprawa skonczy sie zerwaniem stosunkow
                  c/uwazaja ze umorzyc dlug to uzyskac zwrot dlugu - LOLOL
                  d/najlepsza pora na te hocki klocki to akurat slub albo wesele (???)

                  teraz kwestia ktora cie tak Visan mierzwi - "sama sobie winna".
                  niestety Visan ale to tez musisz przelknac - czy chcesz czy nie chcesz.
                  najpierw, zauwaz, mowa u mnie byla o pasywnym stosunku do wlasnych pieniedzy,
                  potem byla o pozyczaniu ich.
                  hmm, z okazji jeszcze plaszcza wytknelam prosta prawde ze pozyczamy na wlasne ryzyko i z wlasnej nieprzymuszonej woli.
                  Bezwglednie kultura wymaga aby pozyczone rzeczy, pieniadze odawac rychlo i w takim stanie w jakim sie pozyczylo ALE jesli spotka nas zawod, strata materialna lub finansowa to pretensje mozemy miec tylko do siebie, bo do pozyczania nikt nas nie zmuszal!
                  twoje porowanie do gwaltu jest kompletnie nietrafione. chocby dlatego ze ofiara gwaltu jest ofiara przypadkowa, nie wyrazajaca zgody w zadnym momencie na przemoc ani obecnosc przemocowca,
                  natomiast dluznik - wierzyciel to za obopolna zgoda UKLAD. mysl logicznie.
                  i jeszcze dodam - nie mowilam wcale iz autorka jest winna temu ze brat jej NIE CHCE oddac pieniedzy. mowilam ze jej wina jest ze sie tym nie interesowala przez poltora roku:
                  Moja znajoma około 1,5 roku temu pożyczyła swemu młodszemu bratu na jego prośbę 1000 zł.
                  Po mniej więcej roku znajoma zdobyła się na delikatną sugestię,
                  - jedna "delikatna sugestia" w ciagu poltora roku - to wsio uncertain - tu o nic innego mi nie chodzilo.
                  Nieoddawanie ze strony brata nie powinno byc pretekstem do paskudnego rewanzu w dniu slubu! o to tez mi chodzilo.

                  po drugie: nie wiem jak trzeba być bezczelnym [bo moje granice tego nie obejmują], żeby osobie, której się "wisi" dużą kwotę przedłożyć własne oczekiwanie prezentu w postaci forsy!

                  normalnie. po prostu zaprosil na slub, wesele siostre.
                  tobie sie to nie musi podobac, oczywscie, jej tez nie, ALE w dalszym ciagu to nie powod ani pora aby wykorzystac to do prywatnej vendety. tu sa dwa wyjscia - zaakceptowac zaproszenie albo nie, i zaakceptowac sugestie gotowki na prezent - albo nie.

                  "Nie pamietam kto to powiedzial, ale to bardzo madre - jesli musisz dlugo i skomplikowanie uzasadniac swoja decyzje - nie jest chyba ona dobra.
                  Nie wydaje ci sie to sluszne?" - o co ci w tym chodzi?


                  Nie rozumiesz, naprawde? wink
                  a to takie proste.
                  to znaczy, ze jesli podejmujesz sluszna, prawa decyzje, nie wymaga ona uzasadnienia.
                  jesli musisz ja dlugo uzasadniac - cos tu nie gra.
                  zazwyczaj ludzie szukaja usprawiedliwienia, uzasadnienia do moralnie watpliwych postepkow.

                  na koniec moja opinia o sadach - sady sa od tego by sluzyc ludziom, nie odwrotnie.
                  z pewnoscia macie tzw sady do "small claims" - malych roszczen. tam sie sklada takie drobiazgi jak pozew o zwrot 1000zl.
                  to tak a propos uwagi Kory "sad na to niechetnie popatrzy". sad dla ludu, nie lud dla sadu! suspicious

                  Minnie
                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 06:19
                    Minnie, nie, nie ma w PL sądów do małych spraw. smile I nie chodzi o to, że SĄD niechętnie popatrzy na pozew o zwrot takiej kwoty. Sadowi to kolokwialnie mówiąc "zwisa"smile Zwyczajnie w oczach tzw. opinii publicznej takie postępowanie byłoby odbi9erane jako hmmm szczególnie pryncypialnesmile
                    I uprzedzając, nie znaczy to, ze owa siostra ma się tym przejmować, po prosu szkoda czasu i atłasu, bo za sprawę siostra pewnie na wjazd zapłaciłaby kwotę zbliżoną do kwoty roszczenia, a sprawa ciągnęłaby się pewnie smile
                  • kora3 Minnie litości! 13.07.16, 06:26
                    Albo czytasz nie uważnie albo co ...
                    WPL też sa programy z udziałem prawdziwych sędziów, nawet czynnych. I owszem rozwiązania spraw są ukazywane w oparciu o istniejące kodeksy, ale na Baala - to co pokzują w TV to program ROZRYWKOWY Minnie. Prawdziwe rozprawy tak NIE WYGLADAJĄ.
                    Ps. Nie wiem skąd Ci przyszło do głowy, iż uważałam, że piszesz, ze znajoma autorki ma oddawać brata do jakiegoś sądu w TV hehe
                    • minniemouse Re: Koro, to ty raczej litości! 13.07.16, 22:53
                      kora3 napisała:

                      - przepraszam z gory za znowu czeste podkreslenia, wytluszczenia, italiki ale obawiam sie ze bez tego znowu moje wypowiedzi zostana poprzekrecane i zmanipulowane -

                      Koro,
                      I, oczywiście, kaliber sprawy inny. Sprawa o 1000,-? W sądzie? Przeciwko bratu, który wszak nawet nie twierdzi, że nie odda, a podkreśla, że chce zwrócić dług.
                      - a kto mowi zeby w ogole wytaczac proces bratu ktory MOZE ODDA?
                      napisalam wszak konkretnie na pytania co ewentualnie mozna robic jak nie odda.
                      NIE ODDA, Koro, nie - odda.
                      po co wiec te zbedne dywagacje o wytaczaniu procesu bratu ktory "podkresla ze chce oddac dlug" ("podkresla, chce" - od kiedy?? rozumiem jeszcze "moze odda", ale "podkresla ze chce"?? to cos nowego.)
                      o podawaniu do sadu jako jednej z drog dochodzenia swojego PO WYCZERPANIU INNYCH MOZLIWOSCI - bo taki wydzwiek ma ostateczne pytanie - "a co jak nie odda"-
                      pisalam ja, jasne wiec ze dla mnie wszelkie komentarze vide: sad, procesy ocieraja sie o mnie.

                      WPL też sa programy z udziałem prawdziwych sędziów, nawet czynnych. I owszem rozwiązania spraw są ukazywane w oparciu o istniejące kodeksy, ale na Baala - to co pokzują w TV to program ROZRYWKOWY Minnie. Prawdziwe rozprawy tak NIE WYGLADAJĄ.

                      co do ostatniego zdania, to dokladnie tak napisalam - czytalas w ogole, Koro?

                      Koro, cos usilnie starasz sie robic ze mnie ciemniaka ktory nie wie na jakiej zasadzie robiony jest telewizyjny program sadowy smile
                      ja od poczatku doskonale wiem ze to program rozrywkowy i bez twojej dzielnej wink pomocy Koro, natomiast czego ty nie potrafisz zrozumiec z mego przekazu to tego, ze nawet ta idiotyczna rozrywka oparta jest na autentycznych przepisach prawnych, z ktorych mozna wyciagnac pewne realne wnioski -
                      takie jak np co jest potrzebne aby w sadzie udowodnic swoja racje. w tym przypadku moze to byc zapisana rozmowa w telefonie komorkowym gdzie brat przynaje sie do pozyczenia 1000zl, rozumiesz mnie juz, Koro? mam nadzieje ze tak, i na tym skonczymy te przesmiewki jaka to ja jestem telewizyjnie uposledzona big_grin

                      owa siostra ma się tym przejmować, po prosu szkoda czasu i atłasu, bo za sprawę siostra pewnie na wjazd zapłaciłaby kwotę zbliżoną do kwoty roszczenia, a sprawa ciągnęłaby się pewnie

                      jesli siostra mialaby silne dowody, to kosztami moglaby obarczyc brata. wtedy by sie jej oplacalo zalozyc sprawe.
                      w gruncie rzeczy to nawet nie jest sprawa o 1000zl ale o "co zrobic jak nie odda"
                      czyli po prostu - o zasade, o prinicple ze pozyczony dlug sie oddaje.
                      i, podkreslam, jest to opcja do wykorzystania, lub nie. dobrowolna.

                      Dlaczego nie może liczyć na wyrozumiałość brata w tym zakresie, brata - któremu sama okazała wyrozumiałość pożyczając mu kasę wcześniej i godząc się pokornie na to, że zwleka ze spłatą ...?

                      Koro, jak ma "liczyc na wyrozumialosc w tym zakresie" - to juz jest cos nie tak.
                      Albo praworzadnosc jest po jej stronie i brat nie ma nic do gadania a tym bardziej nie musi liczyc na zadna wyrozumialosc u niego,
                      albo nie jest i ona nie ma co liczyc na zrozumienie dla swojego - patrzcie patrzcie - watpliwego postepku ..

                      btw, siostra nie wykazala zadnej wyrozumialosci tylo biernie czekala na rozwoj wypadkow,
                      i tyle.

                      Minnie
                      • kora3 :) 14.07.16, 09:33
                        Minnie ale właśnie owa opcja do wykorzystania jest owszem, możliwe, ale zupełnie bezsensowne. Powróćmy do tych osławionych programów smile - one nie pokazują faktycznego czasu trwania procesu. Tymczasem rzadko która sprawa kończy się i zaczyna na 1 rozprawie, chyba, ze strony idą na ugodę, to raz. Dwa, że nagranie w polskim sądzie może ale nie musi zostać przyjęte przez sąd jako dowód. W tych programikach zawsze jest przyjmowane smile, ale praktyka wygląda inaczej, to dwa. Weźże to na logikę: siostra jest już w plecy tysiaka, załóżmy, że następny włoży do koperty jako prezent da wesele, następnie zakładając, że brat nie odda i założy mu sprawę kolejne kilkaset złotych na pozew, minimum tysiak na adwokata/radcę. Jasne - jeśli brat przegra, to zostanie tymi kosztami obciążony, ALE to będzie trwać, a ona te kasę musi wywalić na dzień dobry. Do tego z racji faktu, że nie było w umowie ustnej ustalonego konkretnie terminu splaty długu odsetki naliczone zostaną naliczone od dnia wniesienia pozwu do czasu uprawomocnienia się wyroku.
                  • kora3 Hipokryzja?:) 13.07.16, 07:14
                    Jaka znów Minnie hipokryzja? Zwyczajna ludzka sprawa...
                    Hipokryzją byłoby i bardzo nieeleganckie, gdyby pani siostra opływała w dostatki wszelkie a tysiaka wydawała normalnie na buty, a bratu w ramach prezentu weselnego umorzyły 1000 - zlotowy dlug z mina łaskawego możnowładcy.
                    Ru jak opisała znajoma pani siostry taka sytuacja nie zachodzi. Dla tej siostry kolejny tysiak do koperty to będzie spory wydatek. Dlaczego nie może liczyć na wyrozumiałość brata w tym zakresie, brata - któremu sama okazała wyrozumiałość pożyczając mu kasę wcześniej i godząc się pokornie na to, że zwleka ze spłatą ...?
                  • vi_san Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 07:35
                    1. Nie ma informacji, że brat wydawał te pieniądze [nie oddając długu "na zbytki" - być może w jego oczach były to artykuły pierwszej potrzeby, choć nie były takimi w oczach siostry.
                    2. Dostrzeż, proszę, subtelną różnicę, pomiędzy wzięciem kasy od mafii, która w razie niezwracania długu połamie dłużnikowi ręce, nogi, zabije matkę, albo porwie córkę od pożyczenia pieniędzy od siostry! Najbliższej osoby z rodziny! I, owszem, mafia właśnie w dobrym układzie zapowie raz stanowczo "Zeniu pożyczyliśmy ci kasę, więc zacznij proszę oddawać!" , a następne "argumenty" będą już znacznie bardziej zdecydowane - czyli mafia zrobi dokładnie to, co radzisz zrobić siostrze. Gratuluję ci co najmniej chorych relacji rodzinnych, jeśli masz takie jak proponujesz...
                    3. Nie chodzi o "przys...wanie" bratu - a po prostu o nieinwestowanie w lewusa, który swoje zobowiązania ma w odwłoku. Poza tym [i znacznie ważniejsze] siostra NIE JEST de domo Kulczykówną i dla niej wywalenie lekką rączką kolejnego tysiąca na prezencik dla braciszka - JEST poważnym obciążeniem budżetu.
                    4. Nie latanie za bratem i nie żebranie u niego co tydzień "Weź mi oddaj!" to nie jest czekanie aż manna spadnie z nieba. Tylko co najwyżej taktowne danie dłużnikowi szansy, żeby postąpił uczciwie.
                    5. Co ci się ubzdurało z tym półtorarocznym "nicnierobieniem"? Wyraźnie jest napisane, że po mniej więcej roku [roku, a nie półtora, plus mniej - więcej, co może różnie dobrze być "po 8 - 9 miesiącach"!] siostra przypomniała o zadłużeniu, na co popierany przez ciebie cwaniaczek odpowiedział, że owszem, odda, kiedyś. Bo teraz to on szykuje wesele i nie. No, doprawdy - kwiat uczciwości i honoru i działania, które słusznie popiera moderato forum sv...
                    6. Każdemu może się zdarzyć zapomnienie, tak jak twojemu mężowi. Ale jednak, jak twemu mężowi wierzyciel się delikatnie przypomniał, to [sądzę] twój mąż tego samego dnia "był u niego z pieniędzmi w zębach"? A nie powiedział "Wiesz, wiem, że wiszę ci tysiąca, ale teraz mam stresy i wiesz, oddam ci jak mi się skończy ta nerwówka..."?
                    7. Dlaczego zakładają?
                    a/. że brat nie odda? Bo jak dotąd mając możliwość dogodnych spłat w ratach i bardzo taktowną siostrę - miał to głęboko w zadku.
                    b/. sprawa SĄDOWA [którą zalecasz, celem odzyskania długów] na 99% zakończy się zerwaniem stosunków. Anulowanie długu - daje szansę na w miarę poprawną relację w przyszłości.
                    c/. Umorzyć dług to NIE odzyskać zwrot. Umorzyć dług w ramach prezentu - to nie wydawać więcej dużej kasy na kogoś, kto ma nas, naszych bliskich i własne zobowiązania w ... Rowie Mariańskim.
                    d/. Ślub i wesele to nie jest dobra pora. Ale wyjaśnij mi, proszę, jedno. Siostra powinna twoim zdaniem, zainwestowawszy już sporą kwotę w lewusa - braciszka po raz kolejny "zachwiać" swoim budżetem rodzinnym tylko dlatego, że braciszek ma takie życzenie? Zasadniczo - w przypadku takiego paskuda jak ten braciszek to mnie by kusiło, żeby w ramach wesela dać mu prezent [nie, nie gotówkę!] za 100,- po czym PO WESELU zażądać kategorycznie zwrotu długu! Podkreślę - nie mówię, że bym tak zrobiła, ani, że byłoby to zgodne z sv, ale kuszące, z czysto ludzkiego punktu widzenia.
                    "teraz kwestia ktora cie tak Visan mierzwi - "sama sobie winna". niestety Visan ale to tez musisz przelknac - czy chcesz czy nie chcesz" - Minnie, nic mnie nie mierzwi, jak to określiłaś, i nic nie MUSZĘ. Mogę, ale nie muszę. Być może twoim zdaniem w sv nie mieści się taki detal jak wzajemna życzliwość i chęć wzajemnej pomocy. Ok. Twoim zdaniem, kiedy brat przyszedł poprosić o pożyczkę siostra powinna mu była zimno odwarknąć "Paszoł won, żebraku, bo nie wiem czy oddasz!". Ok. Tylko nie wmawiaj nikomu, że to ma cokolwiek wspólnego z sv, dobrze? Bo nie ma. Co do pożyczania rzeczy, typu płaszcz - to wypowiedziałam się jasno jakie mam zdanie zarówno jako pożyczająca [NIE POŻYCZAM rzeczy, które są dla mnie cenne, ważne itp nikomu - właśnie dlatego, że mogłyby ulec zniszczeniu bądź zgubieniu] i jako pożyczkobiorca [zniszczywszy niechcący cudzą własność [płaszcz] nie rzucam "z łaski" 100,- ani nie kupuję pi razy oko podobnej szmaty w lumpeksie - staram się jak najszybciej i skutecznie usunąć szkodę, oddaję z wyjaśnieniem i przeprosinami - jeśli szkoda się usunąć nie da, trudno, moja strata, odkupuję właścicielce DOKŁADNIE taką rzecz, jak mi pożyczyła. Nową. W myśl starego powiedzenia "chytry dwa razy traci" - nie chciało mi się przed weselem zainwestować w płaszczyk? No to muszę zapłacić, trudno].
                    Co do mojej analogii do gwałtu - równie "logicznie" jak ty uzasadniają to często sprawcy "Bo ona prowokowała", "Bo sama chciała" i ich obrońcy "Poszkodowana piła z oskarżonym wino", "Poszkodowana dobrowolnie poszła do mieszkania oskarżonego" itp. Wbrew bowiem obiegowej opinii - najczęściej sprawca gwałtu ZNA ofiarę i vice versa.
                    "nie wiem jak trzeba być bezczelnym [bo moje granice tego nie obejmują], żeby osobie, której się "wisi" dużą kwotę przedłożyć własne oczekiwanie prezentu w postaci forsy!
                    normalnie. po prostu zaprosil na slub, wesele siostrę." - Gdzie w moim wpisie wyczytałaś zdziwienie faktem zaproszenia? Bo akurat to, że siostrę zaprosił - to uważam za normalne. Za bezczelne natomiast uważam wyrażanie wobec wierzyciela, któremu się wisi sporą kasę oczekiwań "biletów NBP" w ramach prezentu. I podkreślę, bo najwyraźniej nie rozumiesz - nie chodzi o żadną vendettę, a zwyczajnie o to, że siostry NIE STAĆ, na wywalanie kolejnych pieniędzy na braciszka - cwaniaczka.
                    Zasadniczo, gdyby sprawa była z punktu widzenia sv oczywista - nie było by wątku. Bo tak się składa, że ludzie pytają o sprawy co do których mają wątpliwości, a nie o takie, w których są pewni swego zdania. Natomiast w dyskusji - owszem, swoje zdanie się uzasadnia argumentami - i nijak to nie świadczy o tym, że ma się co do niego wątpliwości. Vide: ktoś dokonuje zamachu, zabija 58 osób w tym twoją córkę - nie uzasadnia tego swojego czynu w żaden sposób - jego decyzja jest słuszna i prawa, bo JEGO ZDANIEM nie wymaga uzasadnienia? Gratuluję...
                    I na koniec - w polskim sądzie nie ma "small claims", nie ma "specjalnego" sądu, który by się tylko takimi zajmował. Może byłoby słuszne wprowadzić takowe, ale NIE MA jak na razie. A co do korcinego "Sąd na to niechętnie popatrzy" - to, oczywiście, Kora ma rację - sąd niechętnie zająłby się sprawą pieniaczki - siostruni, która o kwotę niezbyt wielką [acz nie bez znaczenia dla budżetu rodzinnego] brata na wokandę wciąga. Plus tzw. opinia publiczna - by ją zdecydowanie potępiła.
                    • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 01:32
                      vi_san napisała:

                      Siostra powinna twoim zdaniem, zainwestowawszy już sporą kwotę w lewusa - braciszka po raz kolejny "zachwiać" swoim budżetem rodzinnym tylko dlatego, że braciszek ma takie życzenie?

                      Jak nie chce, to nie musi. moze nie isc na wesele, moze mu nic nie dac.

                      4. Nie latanie za bratem i nie żebranie u niego co tydzień "Weź mi oddaj!" to nie jest czekanie aż manna spadnie z nieba. Tylko co najwyżej taktowne danie dłużnikowi szansy, żeby postąpił uczciwie.

                      nie przez poltora roku, w czasie ktorego niesmialo sie zajaknela o pozyczce raz.
                      (stad analogia do mafii, ktorej najwyrazniej nie pojelas)

                      Anulowanie długu - daje szansę na w miarę poprawną relację w przyszłości.

                      samo anulowanie tak, niekoniecznie narzucone znienacka i w nieodpowiednim momencie.

                      Bo jak dotąd mając możliwość dogodnych spłat w ratach i bardzo taktowną siostrę - miał to głęboko w zadku.

                      mogl zwyczajnie zapomniec. poza tym - mogl sadzic ze skoro siostra o tym nie wspomina to mu w koncu znudzona darowala dlug, mogl miec wszelkie zamiary oddac ale autentycznie mu ciagle brakowalo kasy, mogl sadzic ze jej sie nie spieszy - czego wszystkiego siostra nie wiedziala bo sie nie komunikowala.
                      tu wtrace ze wprawdzie brat tez sie nie komunikowal, no ale o ile mozna zrozumiec i to doskonale ze mu nie bylo w interesie przypominac o dlugu, to siostrze jak najbardziej TAK.

                      Być może twoim zdaniem w sv nie mieści się taki detal jak wzajemna życzliwość i chęć wzajemnej pomocy. Ok. Twoim zdaniem, kiedy brat przyszedł poprosić o pożyczkę siostra powinna mu była zimno odwarknąć "Paszoł won, żebraku, bo nie wiem czy oddasz!". Ok.
                      Tylko nie wmawiaj nikomu, że to ma cokolwiek wspólnego z sv, dobrze? Bo
                      nie ma.


                      Nie moim zdaniem, nie powinna byla mu odwarknac (ale tez i nie bezmyslnie, bez warunkow i ustalen wreczac w lape) ) i nie wmawiam nikomu.
                      natomiast ty rzeczywscie wmawiasz za mnie bzdury, bardzo cie wiec prosze - przestan.

                      Co do mojej analogii do gwałtu - równie "logicznie" jak ty uzasadniają to często sprawcy "Bo ona prowokowała", "Bo sama chciała" i ich obrońcy "Poszkodowana piła z oskarżonym wino", "Poszkodowana dobrowolnie poszła do mieszkania oskarżonego" itp. Wbrew bowiem obiegowej opinii - najczęściej sprawca gwałtu ZNA ofiaręi vice versa.

                      Przyjmij do wiadomosci ze ta analogia - czy ofiara zna sprawce czy nie - jest nietrafna.
                      koniec, kropka.

                      siostry NIE STAĆ, na wywalanie kolejnych pieniędzy na braciszka - cwaniaczka

                      to niech nie daje, to po pierwsze.
                      po drugie, jakim prawem wyzywasz brata od cwaniaczka,
                      jesli nawet nie wiesz czy to on w ogole wysylal zaproszenia? znal tresc? bo moze bylo tak jak Kora mowi - zaproszenia zostaly wydrukowane i wyslane hurtowo? a on sie ta dzialka nawet nie zajmowal?
                      btw, a gdyby mloda para nie podala sugestii gotowki to wzgledem prezentu byloby w porzadku? i co wtedy z "umarzaniem dlugu" ?? no bo jak nie ma juz okazji...

                      I na koniec - w polskim sądzie nie ma "small claims", nie ma "specjalnego" sądu, który by się tylko takimi zajmował. Może byłoby słuszne wprowadzić takowe, ale NIE MA jak na razie. A co do korcinego "Sąd na to niechętnie popatrzy" - to, oczywiście, Kora ma rację - sąd niechętnie zająłby się sprawą pieniaczki - siostruni, która o kwotę niezbyt wielką [acz nie bez znaczenia dla budżetu rodzinnego] brata na wokandę wciąga. Plus tzw. opinia publiczna - by ją zdecydowanie potępiła.

                      w kazdym razie kiedys, dawniej byl sad magistracki, sad grodzki itp gdzie mozna bylo takie drobne sprawy zalatwiac. wydaje mi sie ze dalej sa jakies sady do drobnych wykroczen tylko malo kto o tym wie, ale moze sie myle.
                      I nie tyle Kora co ty nie masz racji. upominac sie w sadzie o wlasne pieniadze, szczegolnie jesli dla tej osoby jest to duza kwota nie jest pieniaczeniem sie. zadam ci pytanie - a gdyby te 1000zl siostra pozyczyla obcej osobie, tez bys powiedziala ze sie 'pieniaczy'? ludzie maja prawo moc sie odwolac do autorytatywnej instytucji jesli dluznik sobie bimba z zobowiazan - nawet jesli to jest rodzina.
                      a mozliwosc wystapienia na droge sadowa nie oznacza wszakze automatycznego wystepowania, tylko ze taka mozliwosc jest.

                      Opinia publiczna interesuje mnie w 0 stopniu.

                      Minnie
                      • vi_san Re: pożyczka a prezent ślubny 19.07.16, 23:15
                        1. Siostra, jak słusznie zauważyłaś - może co chce. W tym i w ramach prezentu darować dług. I, na szczęście, to tylko i wyłącznie jej decyzja i wola.
                        2. Twoja "analogia" do mafii o tyle nie trafiona, że w tym przypadku - pożyczono kasę od siostry, najbliższej osoby z rodziny, a nie gangsterów. Jeśli w Twojej rodzinie metody bandyckie były stosowane celem wymuszenia [nawet słusznych] oczekiwań - mogę tylko współczuć.
                        3. Podaj mi, proszę, JEDEN argument za darowaniem długu paskudowi - lewusowi, z innej okazji niż jego ślub? Bo cwaniaczek nie zamierza go spłacać?
                        4. Mógł zapomnieć. Owszem.Tylko GDYBY zapomniał - na delikatne przypomnienie powinien "zaskoczyć" na zasadzie "Ojej, słuchaj, teraz nie dam rady, ale po pierwszym zwrócę ci pierwszą ratę, słowo! PRZEPRASZAM!". I to ostatnie słowo ma ogromne znaczenie. a tu nie padło - wręcz przeciwnie, panu bratu ani w głowie nie postało przeprosić siostrę za zwłokę, ba, w prost powiedział, że odda jak mu się zechce, bo teraz ma SWOJE plany i potrzeby siostry nic go nie obchodzą. Według reguł savoir vivre'u to nie wierzyciel powinien latać za dłużnikiem i żebrać o swoje, a dłużnik zwracać jak najszybciej i solidnie.
                        5. Przyjmij do wiadomości, że moja analogia do gwałtu odnosi się do TWOICH słów "sama sobie winna", a nie "skali wykroczenia". I tylko do tego. Otóż NIE, Minnie. Nie "sam sobie winna" - a winien jej brat. Bo to on ma w odwłoku zwrot długu, pomimo tego, że wie o niekomfortowej sytuacji finansowej siostry.
                        6. Brata nazywam cwaniaczkiem bo tak właśnie się zachowuje, proste? Możesz się z tym, oczywiście, nie zgodzić, ale MOIM zdaniem ktoś, kto świadomie i z premedytacją naciąga na pożyczkę osobę bliską, a potem bezczelnie nie oddaje - JEST cwaniaczkiem i tyle.
                        7. Co do zaproszeń - mniemam, że były wysyłane "hurtowo" i drukowane "z automatu". Ale nie rób też z owego brata niedorozwiniętego umysłowo ćwierćinteligenta - wiedząc o sytuacji [a wie!] mógł paszczę rozewrzeć i powiedzieć cokolwiek - sądzę, że przyszła żona by go nie zabiła za kilka zdań w kwestii?
                        8. Gdyby młodzi nie "żądali" gotówki - byłoby to bardziej elegancko z ich strony. IMO również ze strony siostry byłoby zrozumiałym "darowanie" w ramach prezentu tej kwoty długu - zamiast kupować zestaw szklanek w IKEA za 10,- i uważanie, że jest ok.
                        9. Minnie, nie udawaj głupiej, bo nie jesteś. Oczywiście, że ludzie mają prawo dochodzić swoich praw przed sądem odpowiedniej instancji i nie ma znaczenia kwota sporna. I tak, sąd rozważyłby również wniosek o mniejszą kwotę. I owszem, można do sądu pozwać także rodzinę. Ale...
                        a/. koszt założenia sprawy z powództwa cywilnego, opłat sądowych i adwokackich - przekroczyłby wartość długu.
                        b/. nawet gdyby siostra wygrała sprawę - nijak by to nie zmieniło jej sytuacji - bo wyegzekwować pieniędzy by nie mogła - wystarczyłoby, żeby braciszek jej raz w miesiącu przelał na konto, albo wręczył przy świadkach dowolną kwotę [np. 10,-] z info, że to na poczet spłaty długu, a już nikt [komornik] nie miałby podstaw do działania, bo "dłużnik wykazuje chęć do spłaty zadłużenia" itd.
                        10. "Opinia publiczna interesuje mnie w 0 stopniu." - genialne. Doprawdy. Zwłaszcza na forum o savoir - vivre...
                • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 06:45
                  Dokładnie tak Vi ...
                  Poza tym zabawne - bo w innych watkach różni forumowicze (Chrisa z nich nie pamiętam, ale np. Baba) zżymali się na tzw. talerzykowe czyli umowną niepisaną kwotę, którą będąc zwykłymi gośćmi wypada parze dać minimum w kopercie. Ta kwota jest wyliczona pi razy drzwi jako koszt ugoszczenia pary na przeciętnym przyjęciu weselnym. Było głosy - To nei bilet wstępu, wesele nie musi się zwrócić itd.
                  Tymczasem tak myślący nie pomyślą, ze to jest PREZENT - coś co ma młodych ucieszyć, przydać się. Nie pomyślą też o tym, że głupio jest narazić kogoś na koszt goszczenia nas i wykpić się byle czym, aby było sad
                  Jasne, bywają sytuacje, ze kogoś zwyczajnie nie stać nawet na kwotę talerzykowego...W bliskiej relacji przyjaciel, czy krewny o tym wie i NIE OCZEKUJE, a w dalszej wypada się zwyczajnie wymówić od zaproszenia, a nie wbijać na wesele z mezem i 3 dzieci dając 200 złotych lub coś za stówkę z promocji,
                  • claratrueba Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 08:10
                    Koro, większość wątków weselnych (bo zdecydowana większość dot. kasy) z tego forum to należałoby przenieść na jakieś amatorskie forum biznesowe.
                    I oburzanie się, że nie może to być okazja do załatwienia sprawy długu w syt. kiedy Sz. P. młodzi przy pomocy jakiejś "twórczości poetyckiej" wołają "kasa, misiu, kasaaaa!!" to jest mieszanie pojęć "wyjątkowa uroczystość" a pojęciem "korzystny interes".
                    Fakt, że siostra dostała takie "zaproszenie z wezwaniem do zapłaty" świadczy o tym, że brat ja dokładnie tak samo traktuje- jako gościa, na którym trzeba zarobić. Argument, że "to standard zaproszeniowy" to chyba wynika z nieznajomości realiów- zamówić można bardzo różne zaproszenia i wykasowanie wątku pieniężnego w poezji to nie jest żaden problem. Tylko bratu po prostu się nie chciało, po prostu. Fakt, że zepsuł swoje relacje z siostrą za tysiąc złotych dotychczas jest dla niego równie nieważny jak to, że stawia ją w trudnej syt. obecnie.
                    Fakt, że owa siostra NIE UPOMNIAŁA się o zwrot długu pozwala traktować ją po cwaniacku?
                    Głupia dojna krowa bo jest zbyt delikatna i taktowna by odesłać braciszka do firmy pożyczkowej? Bo zbyt delikatna i taktowna by go nękać telefonami jak komornik?
                    Samo wesele to, oczywiście, nie jest okazja by brata potraktować tak jak na to ZASŁUŻYŁ swoim stosunkiem do zobowiązań wobec siostry. To trzeba wyjaśnić wcześniej, dając prezent + umorzenie. I być może wiele innych kwestii też wyjaśnić będzie trzeba.
                    • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 13.07.16, 08:15
                      Claro, nie wiem co chcesz mi przekazać, bo mam takie samo zdanie smile
                      Uwazam sugestie na temat prezentu zawarte w zaproszeniu za nieeleganckie, uważam, ze brat powinien kase oddać już dawno, uważam, że w TEJ konkretnej sytuacji siostra może załatwić sprawę dając drobiazg + umorzenie długu.

                      Z drugiej strony uważam, że gotowka jest obecnie (poza wyjątkami) najlepszym prezentem dla młodych par, nie wypada wykpiwać się byle czym z promocji i traktować wesela jako darmową imprezę, na której wystarczy obecność gościa opromieniającego ją hehe swym blaskiem.
                        • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 10:22
                          Rozumieją Matyldo smile Czasy, kiedy każdy w zasadzie prezent rzeczowy był na wesele na wagę złota minęły bardzo ale to bardzo dawno. I tylko osoba bardzo sedziwa i mająca problemy z percepcją, niejako osadzona mentalnie w czasach PRL-u moglaby z uwagi na swe dolegliwości nie rozumieć tego, że w dzisiejszych czasach poza wyjątkami gotówka jest najlepszym prezentemsmile
                          Skąd zatem te prośby i skąd prezenty rzeczowe - kompletnie nietrafione, zdublowane itd. ? Z oszczędności Matti, z oszczędnościsad
                          Choć niektórzy się na to strasznie zżymają, od lat wielu już istnieje coś takiego, jak talerzykowe. Ty wiesz co to, ale o ile czytałby to ktoś nieobeznanysmile: jest to kwota wyliczona pi razy drzwi, za którą można na przeciętnym weselu ugościć jedną osobę pomnożona razy dwa, bo za parę. Obecnie wynosi jakieś 500-600 zeta. Taką kwotę minimalnie wypada dać do koperty parze gości weselnych lub dać prezent za taką kwote. Niektórzy się na to oburzają i nazywają zwyczajowe talerzykowe za bilet wstępu itd. Ale tak naprawdę to jest zwyczajne skąpstwo takie podejście.sad Bo przecież nie chodzi o wniesienie opłaty, tylko o to prosto mówiąc, by ludzie u progu wspólnego zycia, którym dobrze się zyczy i przyjęło się ich zaproszenie NIE DOKŁADALI do naszej zabawy. Bo zwyczajowo powinni od nas dostać PREZENT, a nie dokładać - proste.
                          No, ale na rzeczowym prezencie nie widać za ile został zakupiony, ceny się zwyczajowo z prezentów poza wyjątkami usuwa. A jak człowiek jest obrotny i umie polować na promocje, to i za 150 zeta uda mu się czasem "upolować" cosik i może dać to w prezencie idąc na wesele z całą rodziną. To jest głowa do interesówsad Stąd się biorą te prośby i stąd te "prezenty" Matti, a nie z zadnego "nierozumienia", ze teraz wszystko jest i za GOTÓWKE młodzi kupią sobie 1 ekspres do kawy, 1 mikrofalę, 1 żelazko i tyle zmian pościeli ile potrzebują smile i jeszcze wszystko to - jakie chcąsmile

                          Uprzedzajac, bo znając forum zaraz będzie, ze no tak para studentów dziennych już tak łatwo wykłada 500 złotych, tym bardziej, ze w roku kroi się im np. 2 wesela znajomych i po 1 w rodzinach. Jasne, osobom, które nie zarabiają, zarabiają mało, ogólnie sa w kiepskiej sytuacji finansowej trudno byłoby dać talerzykowe, czy w jego wysokości wydać na prezent i to jeszcze załóżmy kilka razy w roku. Tyle, ze jesli się jest z młodymi blisko, to oni zwyczajnie WIEDZĄ o sytuacji i nawet można z nimi o niej porozmawiać przepraszając za skromnośc prezentu. A jesli się nie jest, to się na takie wesele isc nie musi, wystarczy przyjść do usc, czy kościoła, dać kwiaty i kartę z zyczeniami i na wesele się nie fatygować, bo taka fatyga wygląda niestety na sprytne korzystanie z darmowej wyżerki, wypitki i zabawy NA KOSZT nowożeńców sad
                          • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 13:36
                            To obrzydliwe. Ludzie się pobierają, urządzają wesele żeby ten ważny dzień w życiu spędzić w gronie rodziny, przyjaciół, a spotykają się z niezrozumieniem, wręcz wrogością. Goście zamiast się cieszyć z wyróżnienia podejrzewają zapraszających o to, że ci urządzają zamach na ich portfel. Niektórzy nawet wolą zrobić z siebie goownozjada byleby młodym zrobić na złość. Chcą gotówki? a figa! dostaną haftowany obrus, i wszystko jedno że jeszcze nie mają stołu.
                            • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 13:51
                              Ale sprawa jest bardzo prosta Matti - NIE CHCE ktoś wydac na weselny prezent - NIE IDZIE na wesele.
                              Zaraz kochana będzie: - Jak kogos nie stać na wesele, niech nie robi ...
                              Tylko to jest głupie myślenie, że młodzi wolą gotówkę, bo NIE STAĆ ich było na imprezę i lizą, że się zwróci. Bo może tak być, a wcale nie musi, a i tak WYPADA, by młodzi zwyczajnie nie dokładali do zabawy gości i jeszcze coś mieli od nich na nową droge życia!
                              Mnie było na moje wesele stać Matti, nikt kredytu brac nie musiał. I pomimo iż nie liczyłam, że się ono zwróci (choć i tak się poniekąd zwróciło z racji prezentów od ludzi hojnych, których na duzy prezent było stać). Ale i tak się cieszyłam, że nie dostałam 5 żelazek, czy 5 robotów kuchennych, czy też 5 zastaw stołowych. Bo te rzeczy zwyczajnie już MIAŁAM i na kija mi były potrzebne duble? Żeby w piwnicy zalegały? Cieszyłam się tez ze nie dostałam nader oryginalnego hehe prezentu w postaci karnetu do SPA (choć wówczas byłby to niewątpliwie naprawdę oryginalny prezent, bo SPA popularne nie było), bo na skorzystanie nie miałam czasu! I naprawdę nie chodziło mi o kasę, bo brutalnie mówiąc - miałam kasę, tylko o to, że goście nie zbyli prezentów byle czym. Nie pamiętam dokładnie kwot w gotówce poza spektakularnymi smile, ale nawet jeśli ludzie dali poniżej tego talerzykowego to nie szkodzi przecież. Lepiej, ze dali ile mogli, niż mieliby coś zbędnego nam kupić, byle coś dać.
                            • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 14:04
                              I dlatego żadnych wierszyków nie powinno być. Właśnie z powodu historycznego dualizmu-prezent można dać za 150 (i wcale nie badziewny, sa ładne i użyteczne rzeczy w tej cenie tylko trzeba dopasować do sytuacji młodych))a jak gotówka to od jednego gościa juz min 250. Czyli dwa nurty -imieninowy =obecnośc plus prezent rzeczowy, oraz wyposażeniowy czyli pokrycie wydatków goszczenia plus prezent w gotówce.Wierszyk woła (choć wcale nie musi w zamierzeniu)-"nie chcemy obrusu za 100 , chcemy minimum 250".Taki dziwny kraj.
                              • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 14:34
                                Nieprawda Babo smile Choć jest to zwyczajowe talerzykowe to całkiem sporo ludzi nie daje tegoż, a znacznie mniej!
                                Przykładowo: moja siostra ze swoim ówczesnym chłopakiem dali mnie i mojemu eksmęzowi prezent naprawdę symboliczny - rzeczowy i uzgodniony. Nie pozwoliłabym nawet mojej siostrze dać nam prezentu w wysokości ówczesnego talerzykowego, bo skad ona na to miałaby mieć? Oboje z chłopakiem dziennie studiujący! Żeby dać zwyczajówkę musieliby to powydzierać smile od swoich rodziców! To samo tyczyło się mojej 19 letniej wówczas krewnej, córki kuzynki i jej chłopaka!

                                Talerzykowe jest zwyczajowe dla zwyczajnych gości przeciętnie uposażonych, a nie dla uczniów/studentów/stazystów/bezrobotnych itd. Ale nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, by ktoś został z wesela wyproszony, bo dał mniej niż talerzykowe. smile

                                Piszesz, że te wierszyki sa wołaniem jak opisałaś ...No jak wiesz nie uważam tego za eleganckie. Ale danie prezentu za 150 zeta przez normalnie uposażone stadlo zwalające się na wesele w dodatku z dziećmi uważam z kolei za zwyczajnie wykpienie się i cwaniactwo! Że można coś fajnego za tyle kupić? No można, można tylko, że za tyle wypada kupić właśnie kuzynce/siostrze/koleżance- studentce! I tejże wypadałoby także taka kwotę włożyć do koperty! I o ile nie jest na mur beton dogadana szczerze z młodymi co do tego co chcieliby dostać ZNAJAC kwotę, którą ona chce na to przeznaczyć, to lepiej zrobi dając te 150 złotych w gotówce! Bo niech jeszcze 3 koleżanki studentki po tyle dadzą i młodzi będą mieli 600 złotych, za który kupią sobie coś, co chcą, a czego nie dostaliby od żadnej ze studentek.

                                Mowa jednak o ludziach PRZECIETNYCH, a nie o studentkach. Oni się właśnie WYKPIWAJA byle czym za 150 złotych, bo głupio im dać tyle w kopercie, ale badziew za tyle dac - już nie sad Uważasz człowieku, że prezent za 150 złotych wystarczy? To miej na tyle godności, żeby tyle wsadzić do koperty z PODPISANĄ kartąsmile Młodzi sobie to dołoża do reszty i gitarasmile Nie wykpiwaj się byle czym i nie udawaj, jak się to do prezentu przyłożyłeś - taka jest moja odezwa do tych chętnych na wyzerkę, wypitke i zabawę w eleganckim miejscu z mezem/ zoną i 2 dzieci. smile Najśmieszniejsze jest w nich to, że ma ogół na buty na to wesele pani więcej wyda, niż na ten badziewny prezent za 150 zeta. O sukience i fryzjerze - nie wspomnęsmile
                                • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 15:56
                                  Państwu Mlodym jeśli sa studentami i zapraszaja swoich najlepszych przyjaciół, tez studentów, więc taki przemyślany prezent za 150 zl od ludzi groszem nieśmierdzących myśle poprawi im humor i sprawi przyjemność. Gorzej że korzystają z tej furteczki ludzie dużo lepiej sytuowani ze zwykłego skąpstwa. Jest możłiwe kupienie czegoś fajnego za 150 zł, nie musi byc to badziew , rzecz w tym KTO kupuje.
                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 16:20
                                    Babo0, jasne, ze można i tak, o ile się szczerze i naprawdę z młodymi dogada.Ale jeśli grupa przyjaciół studentów jest większa, to nie od rzeczy jest dać te kasę w gotówce, bo młodzi dołożą grosz do grosza i kupią sobie coś droższego zamiast 7 badziewek po 150 zeta - na przykład.
                                    Do tego można dorzucić prezenty niematerialne. Syn mojego kolegi zeniący się niedawno jest dziennym studentem, na wesele zaprosił sporo kolegów i koleżanek. z roku jego i żony. Nie wiem co tam dali w gotówce, ale zorganizowali:
                                    - swoja kumpelę skrzypaczkę do kościoła
                                    - obraz przedstawiający młodych jako narzuconych namalowany ze zdjęcia przez znajomego z ASP
                                    - kominiarza - autentycznego!!!! pod kościołem,
                                    - starą warszawę przybraną w stylu lat 70 z lalka smile jako transport młodych spod kościoła
                                    wszystko to były NIESPODZIANKi dla młodych od studenckich przyjaciół i moim zdaniem BARDZO fajnesmile
                                  • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 01:16
                                    baba67 napisała:

                                    >więc taki przemyślany prezent za 150 zl od ludzi groszem nieśmierdzących myśle poprawi im humor i sprawi przyjemność<

                                    A jeśli zepsuje im humor i pokrzyżuje plany na posiadanie np. własnego łóżka, które mieli nadzieję kupić za pieniądze otrzymane od kilku(nastu) takich nieśmierdzących groszem? Dlaczego, powiedz, goście nie mają zaufania do młodych i uważają, że jeśli dadza im do rąk gotówkę to ją zmarnują? To nawet nieładnie.
                                    • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 08:46
                                      Tu bardziej chodzi o to (co uważam za nielogiczne i irracjonalne) ze glupio ludziom dac w kopercie mniej niż talerzykowe.I dlatego nie lubię tego pojęcia, jest niesmaczne i odstręczające. Nie ma to nic wspólnego z zaufaniem.Czy naprawdę uważasz ze ludzie decydujący się na wspólne życie nie maja nawet na łóżko? I to jeszcze licząc ewentualne "zyski" z wesela?Nie jest takie wesele chore z założenia(nie stac nas na lózko ale wesele zrobimy i to wypasione to zarobimy i łóżko kupimy)?
                                      • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 09:09
                                        Babo, to nie o to chodzi ... Ludzie robią wesela z różnych przyczyn. Czasem dlatego, ze zwyczajnie chcą - to jest z założenia jeden dzień w życiu smile czasem dlatego, ze wypada - na weselach innych , szczególnie z rodziny "się wybawili", a sami co? Obiadek dla najbliższych? Nieładnie ..
                                        I nie w tym rzecz, ze ludzi na łozko nie stać i spią na podłodze, a wesele robia. Lubisz o kasie gadać, to spróbuje na przykładzie - hipotetycznym.
                                        Załóżmy, że taka para ma już jakies lokum w miare urządzone. Kawowszami nie są wielkimi, ale ekspres maja - nowego nie potrzebują, jak zamieszkali razem, to każde z rodzinnego domu dostało/kupiło na ws0ólne garnki, szklanki, sztućce, mikrofalę. Kazde wzięło z domu rodzinnego wieżę, czy TV swoje. Ale mebli to sensu nie było brać, to sobie kupili używane, pralke i lodówkę - też,. Złe nie są, ale nowe by się przydały - łozko, komody, do kuchni no i zmywarka. No to można nie robić wesela, a te kase przebaczyć na to ... no tak, urodzin tez można nie robić, chrzcin, przyjęcia po 1 komunii....Tylko ze tak przykro może ...E to jednak zrobimy, u Kaski i Krzyśka byliśmy, u Anki i Piotrka też, moja Ania też chciałaby w białej sukni odtańczyć ten pierwszy taniec ze mną ....To zrobimy smile Ojej mamy 5 ekspresów do kawy i24 zmiany bielizny pościelowej sad
                                        Rozumiesz teraz ? smile
                                        • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 09:49
                                          No rozumiem, to jest dla mnie oczywiste niemniej ja pisałam o prezencie który zostal starannie wybrany na podstawie znajomości mlodych taki który się przyda i będzie pamiątka. Pisalam że JEST TO MOŻLIWE choć wymaga sporo zachodu, czasu, chodzenia.Ale studenci którzy nie maja kasy miewaja czas i fantazję. Ciocie na emeryturze uzdolnione hafciarsko moga cos podarować(jeśłi mlodzi lubią. To nie jest tak że TYLKO KASA uber alles i nie można ucieszyc Mlodych prezentem.
                                          I powiem Ci że niektórzy weselnicy u mojego kuzyna parę lat temu byli tak zachwyceni idea obiadu w eleganckiej restauracji o godz 14 że nawet mu to wprost powiedzieli. Nie każdemu wiek i siły pozwalaja na hulanie do bialego rana-ja nigdy nie lubiłam całonocnych wesel i tez bardzo mi sie podobało.
                                          • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 10:01
                                            Babo, pamiątką to może być antyk, obraz, bibelot. Bo sprzęty codziennego użytku się ZUZYWAJĄ smile Jakaz to pamiątka telewizor, czy ekspres do kawy...Co do cioć uzdolnionych hafciarsko - sama dostałam komplet pościeli od takiej cioci - sama ja uszyła i wyhafrowała, mam ja do dziś, używam - rzadko. Ale otrzymanie w większości takich prezentów już mniej jak sądze budzi sentyment, szczególnie u ludzi, którym przydałoby się nowe TV, dvd, czy zmywarka.
                                            Ja lubię imprezy do białego rana, jak mówi mój partner smile młoda jeszcze jestem, zdrowa i imprezowa, to lubię. Ale nie mam problemu z tym, że ktoś nie urządza wesela, tylko poślubny obiad - kązdy urządza co chce. Idąc na taki obiad dałabym taką sama kwotę, jak dajemy zwyczajowo na wesele nie będąc jakimiś szczególnymi gośćmi.
                                              • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 10:32
                                                Babo, ale już przewałkowaliśmy to - o specyficznej sytuacji BLISKICH osób się zwyczajnie WIE! A jak się z dowolnej przyczyny nie wie, to taka osoba może bez skrepowania o niej powiedzieć ...
                                                Natomiast brutalnie mówiąc, gdy się na wesele jest zaproszonym i można nie iśc, ale idzie się jednocześnie wykpiwając się byle czym i jeszcze z calą rodziną, to się jest burakiem i naciągaczem - chyba się zgodzisz...
                                                Sama miałam taka sytuację, ze tuż po nieformalnym rozstaniu z moim eksmężem zenił się mój dobry kolega ze studiów. Sytuację miałam nieciekawą, na dluuugim zwolnieniu lekarskim, po operacji, z długami jeszcze meza, na nietaniej kuracji antybiotykowej + utrzymanie siebie, domu, samochodu. Moglam liczyć na pomoc rodziców, ale wydębienie od nich na prezent ślubny dla kolegi, czy też pożyczenie uważała,m za egoistyczne podejście i nie skorzystałabym z takiej możliwości. Z zalem powiedziałam koledze, że sorki, ale nie mogę, źle się czuję ...Doskonale wiedział, że to ściema i powiedział mi, że nie ma opcji - mam przyjść i koniec...On się upierał, ja - także. Było to poza SV, ale byliśmy i jesteśmy dobrymi kumplamismile Tak się złożyło, że o tym weselu powiedziałam mojemu ówczesnemu parrnerowi, który jak wiesz mieszkał tu, a ja wówczas tam:- Jak nie chcesz iśc na wesele kumpla? - No nie mam kasy. - Ale przecież MAMY kasę! Idziemy na to wesele! Poszliśmy, kasę na prezent wyłożył mój partner ówczewsny, ubrać się w co miałam smile Jak się sytuacja unormowała chciałam mu oddać połowę , ale nie chciał, to kupiłam mu coś, co wiedziałam, ze chce ale sam sobie na to skąpił smile
                                                Jakbym wtedy nie poszł na to wesele, koledze byłoby przykro sad Ale z tzw. pustą reką bym nie poszła, choć wsparcia nie potrzebował, a moją ówczesną sytuację znał ...
                                      • matylda1001 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 12:27
                                        baba67 napisała:

                                        >.Czy naprawdę uważasz ze ludzie decydujący się na wspólne życie nie maja nawet na łóżko?<

                                        Pewnie i tak bywa, ale są tacy co maja i łóżko i szafę, i telewizor ale mieszkają w wynajętej kawalerce, albo jeszcze u rodziców. Pieniądze otrzymane w prezencie pozwoliłyby im na zebranie kwoty potrzebnej jako wkład własny przy ubieganiu się o kredyt mieszkaniowy. Niestety, brakująca suma leży w piwnicy pod postacią kilkunastu ślubnych prezentów starannie wybranych i trafionych w gust nowożeńców.

                                        • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 12:42
                                          Dokładnie Matti - albo - młodzi mają meiszkanie w kredycie i wszystko inne w nim, ale chętnie by sobie zmienili samochód. Nie wchodzi to w gre bo kolejnego kredytu brać nie będą, ale jakby ta zalegająca w piwnicy graciarnia została dana w formie gotówki, to by sobie sprzedali ten co mają, dołożyli i kupili lepszy - przykładowo.

                                          Nie przekonuje mnie też to co Baba pisała, że jak się wybierasz do kuzynki na wesele i chcesz dać cos rzeczowego, to z ciocią (rozumiem mamą panny młodej) uzgadniasz - co i wychodzi pięknie. Jasne, mama panny młodej, jeśli jest na miejscu i widzi się z nią na bieżąco, to faktycznie sama z siebie może trafnie podpowiedzieć, albo córkę wypytać. Ale qrczę - na przykład ktoś ze strony pana młodego może też rzeczówkę chcieć dać i dla odmiany mamę pana młodego wypytać, a ta w dobrej wierze - to samo podpowiedzieć i masz dubla. A kupa ludzi kupuje też te prezenty BEZ nijakiej konsultacji, więc ...
                                          • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 16:09
                                            Alez ja nikogo nie chce przekonac że prezenty rzeczowe sa lepsze od gotówki nie wiem dlaczego wciąz mi to wmawiasz! Do czego Cię dokładnie nie przekonałam? Wciąż Twoim zdaniem NIE JEST MOŻLIWE kupno czegos niedrogiego co ucieszy Młodych? Naprawde NIE JEST MOŻLIWE?
                                            • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 07:34
                                              Nie przekonałaś mnie do tego, że łatwo jest w sytuacji, gdy przyszła młoda para jest zabiegana przed ślubem ustalić z nią skutecznie dobry prezent rzeczowy, a już szczególnie - jakiś niedrogi. Dlaczego szczególnie? Ano spróbuję na przykładzie smile Jak masz zamiar przeznaczyć na prezent dla kuzynki powiedzmy 2,5 tys. złotych i masz taki kaprys, że chcesz konieczne dać rzeczowy prezent - to dość lwtwo dowiesz się od np. ciotki - matki kuzynki, że qrczę młodzi nie mają TV w sypialni i bardzo im się przydałoby. Za tyle jakiś telewizor kupisz - kwestia jeszcze ustalenia, czy młodzi chcieliby jakąś określoną markę ewentualnie. Ryzyko, ze jeszcze inni goście "wpadną" na ten pomysł jest niewielkie, bo właśnie ZWYCZAJOWO daje się w kopertę mniej niż kwota za którą można kupić TV w przypadku zwyczajnych gości.
                                              Ale jak zamierzasz wydać 200 zeta, to wiadomo, że telewizora nie kupisz, kupisz jakiś drobiazg. I ok, dowiesz się od te ciotki, że np. żelazko mają już stare - na przykład. No to kupisz zadowolona, a tu zonk, bo inni chcący przeznaczyć na prezent mniej niż owo talerzykowe też chcieli dać rzeczowy prezent, bo wstyd im było dać w kopercie 200 złotych i też ... wpadli na żelazko, które wszak w każdy domu być musi, nawet zapasowe się przydasmile I tak młoda para ma teraz 7 zelazek...Rozumiesz?
                                              Jedno czy nawet 2 by ja ucieszyły - żelazko dobrze miec zapasowe smile ale 7 już nie. A tymczasem, gdyby mieli 1400 złotych obecnie "zamrożonych" w żelazkach, to mogliby by sobie kupić jedno żelazko i np. odkurzacz piorący i do tego cos tam jeszcze ...
                                              • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 09:09
                                                A czy ja gdzies pisałam że jest ŁATWO? Czy nie pisałam czegoś wręcz przeciwnego-że wymaga to czasu i zaangażowania i to jest ta wartosć którą Mlodzi o ile maja dobrze poukładane w głowie powinni docenić? Nigdy i nigdzie nie pisałam że prezenty rzeczowe sa najlepszą opcja. Gdybyś byla laskawa czytać UWAŻNIE posty na które odpisujesz (bo Ty chyba tego nie umiesz, nie wierze że masz tak zła wolę ) tobyś takich bredni mi nie przypisywała.
                                                • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 11:20
                                                  Ło matko Babo, nie pisałaś, ze sa najlepsza opcją, ale podajesz je jednak jako alternatywę dla tych, którzy mogą przeznaczyć na prezent niewiele...No to ci właśnie pokazuję do czego to może prowadzić - do 7 zelazek smile
                                        • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 16.07.16, 16:19
                                          Pisze o prezentach robionych przez ludzi których nie stać na talerzykowe a chca jakos wynagrodzic to Mlodym swoim pomysłem i staraniem a nie wkladać do koperty 150 zl bo im głupio(ja uważam za irracjonalne, ale rozumiem że ktos się może tak czuc. Czy sądzisz że dla ludzi ktorzy zbieraja wklad na mieszkanie (tak 80 tys to chyba minimum?) naprawde będa ubolewac nad milymi uzytecznymi pamiatkami za 2000 zl czekającymi na lepsze czasy?Ja bym doceniła że ktos sie postaral poświęcił mi swój czas i uwagę i na pewno cenniejsze by to dla mnie było niż te 3 % sumy która mi jest potrzebna. No ale może ja dziwna jestem.
                                          • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 07:50
                                            Babo - jak na osobe oszczędną, za jaką Cię miałam to masz dość dziwne podejście, bo ja jako osoba - przyznam-cnotą oszczędności obdarzona skąpo nie kupuję także sobie pamiatek za 2 tysie - serio. Więc albo ci się pomyliły zera smile, albo no jesteś niezwykła...

                                            Dla ludzi, którzy zbierają na ten wkład KAZDY grosz Babo się liczy, bo faktycznie 2 tys. w obliczu 80 tys. nie jest znaczną kwotą, ale razy 5 stanowi już 1/8 wkładu. No, ale to niewiele - racja. Tylko, że majac te 10 tys. zamiast 5 zbędnych rzeczy za 2 tysie każda można np. nie martwić się za bardzo spłatami kredytu w najbliższych miesiącach.

                                            Sądzę jednak, ze zera ci się pomyliły i miałaś na myśli miłe i użyteczne pamiątki za 200 zł, które mają poczekać na lepsze czasu. No to może napisz zwyczajnie CO to miałoby być! Bo mnie jakos nic stosownego na prezent ślubny, w dodatku ponadczasowy i pamiątkowy do głowy nie przychodzi....
                                            • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 09:01
                                              Matylda pisała o KILKUNASTU prezentach w piwnicy. ŁĄCZNIE za 2000.Ja się odniosłam do tej liczby zatem wyszło 2tys.Ta dyskusja niebezpiecznie zmierza do konkluzji że TYLKO TYLKO TYLKO KASA KASA KASA i NIC WIĘCEJ ABSOLUTNIE.Nawet z serca, nawet bardzo dobrze dobrane, nawet jeśłi to jakiś ułamek prezentów(bo bliscy niekasiasci to jest niewielka grupka). Ja jestem sentymentalna i bardzo sobie cenię kilka prezentów które dostałam.
                                              • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 11:32
                                                Babo, bo przecież OBIE wiemy, że kasa jest najlepszym obecnie prezentem ślubnym. smile Że ty sobie cenisz kilka prezentów, które dostałaś, rozumiem, że ślubnych? A przypomnij sobie Babo KIEDY ty je dostałaś smile Kobiety o wiek się nie pyta, ale głowę dam, że z ćwierć wieku temu. Wówczas były INNE CZASY. Co mogło przetrwać tyle czasu z prezentów ślubnych? No np. zastawa stołowa, szczególnie ta rzadko używana. O ile pasuje ci do OBECNEJ aranżacji mieszkania, to ok. A dalej - co? Moja pościel recznie wyszywana przez ciocią przetrwała kilkanaście lat, ale tylko dlatego, że jest naprawdę rzadko używana. Sprzęt AGD/RTV sprzed kilkunastu lat to muzeum techniki...
                                                • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 12:38
                                                  Tozto nie o takich prezentach pisałam dawanych teraz. Oczywiście wtedy (więcej niz 25 lat temu hehe). Nie chodzi o zelazko, nie chodzi nawet koniecznie o aspekt pamiatkowy-to tylko opcja.Mozna albo cos oryginalnego (znam fanatyczke witraży-mini lampion kosztuje 150 jest piekny i nic sie nie stanie jeśli wpadna na to 2 osoby)można cos na pewno uzytecznego co sie właśnie zużywa i zawsze przyda-pościel i ile się zna wymiary kołder, utensylia kuchenne jeśli ktos lubi gotowac to skarbnica pomysłów, zestaw passpartout .Co Ty z tymi żelazkami , doprawdy.Nie musi to trwac na wieki wieków.
                                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 12:47
                                                    Oj Babeczko, ale jeśli wiemy, że obdarowany jest pasjonatem czegosik tam, to wiadomo, że każdy ofiarowany przedmiot pasji ucieszy ...z prezentem ślubnym moze być nieco gorzej, bo to jest jednak prezent dla DWOJGA ludzi i jeśli nie mają wspólnej pasji, to nieelegancko byłoby dawać coś, co jest przedmiotem hobby tylko jednej z nich.

                                                    Natomiast rozumiem w pełni Twa ideę Babo, tylko, ze na Baala ty też zrozum to, że w 90 proc. te osoby, które chcą weselny prezent "obić" taniej tak naprawdę dają COKOLWIEK, byle w cenie jaka im pasuje i w miarę nadaje się na ślubny prezent- STĄD uwagi o 7 żelazkach. smile
                                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 13:17
                                                    Czyli jak dobrze zrozumiałąm idealne wesele przyszłości to podanie na zaproszeniu nr konta gdzie sie wpłaca kasę, bo samo istnienie opcji prezentu zachęca do nadużyć ? Nie ma opcji, nie ma nadużyć?
                                                  • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 14:06
                                                    No wiesz babo, nr konta to raczej nie, albowiem państwo jak znam życie chętnie by ściągnęło podatek od prezentów smile

                                                    Tyle razy o tym już rozmawiałyśmy, a dalej chyba nie do końca pojmujesz moją ideę w temacie ...
                                                    Ja nic nie mam przeciwko prezentom rzeczowym na wesele. Tym bardziej nie mam, ze ani sama nie otrzymam już, ani nikt z moich najbliższych smile
                                                    Po prostu wychodzę z założenia, że prezent, każdy nie tylko weselny, powinien być dla obdarowanego radością, a nie balastem - bez względu na to, czy jest kosztowny (jak ten kosz kwiatów od koleżanki dla mnie) czy nie.
                                                    W moim odczuciu gotówka jest prezentem weselnym najbezpieczniejszym dla dającego - bo unika się nietrafienia w gust młodej pary, dubli itd. oraz optymalnym dla młodej pary, bo może sobie za te gotówkę kupić co chce, jakie chce i ile chce.

                                                    Mam wrażenie, że Ty jako osoba praktyczna - myślisz podobnie. Mam również wrazenie, że zgadzasz się ze mną, iż NIE WYPADA iśc na wesele całą rodziną i wykpiwać się prezentem za 150 zeta - obojętnie czy rzeczowym, czy gotówkowym.
                                                    Sądzę, że zgodzisz się ze mną, że w sytuacji takiej, kiedy ktoś tak miałby zrobić, to zwyczajnie uczciwiej jest zaproszeniu odmówić.

                                                    Cóż, gdy czasem nie wypada nie iść na dane wesele , np. będąc chrzestnym. Wówczas wg mnie wypada się jednak "sprężyć" i dać stosowną kwotę, jeśli się może, a jak sama zauważyłaś w przypadku dwóch zdrowych osób o stałych dochodach - może się, nawet korzystając z jakiejś pożyczki. Jeśli się natomiast jest w dramatycznej sytuacji finansowej, to wówczas jak najbardziej wypada dać młodym coś co będzie miłą i oryginalną pamiątką dla nich zamiast byle czego z promocji. Co to może być to już zależy od znajomości preferencji młodych i inwencji darującego - ale na przykład - własnoręcznie haftowana pościel, stara rodzinna książka kucharska, obraz itd. Słowem coś, co niekoniecznie musi mieć wielką wartość materialną, ale ma wartość sentymentalna w odróżnieniu od mikrofalówki z promocji za 150 zeta.
                                                    Zgodzisz się?

                                                    Tak na marginesie całkiem, bo akuratnie - nieweselniesmile
                                                    Jakiś czas temu pewnie nasz kolega podarował koleżance na imieniny jej portret. Ów został namalowany ze zdjęcia, które koleżanka miała na Fejsie. Kolega miał przejściowy problem finansowy i zwyczajnie nie miał na prezent dla koleżanki. Ona też wcale odeń prezentu nie oczekiwała znając jego sytuację. Ten jednak z pustą ręką nie chciał na imprezę wbijać. No i poprosił swoją siostrzenicę, uczennicę Liceum Plastycznego, by namalowała portret koleżanki ze zdjęcia. Prezent zrobił prawdziwą furorę smile No i kurczaczek, dziś ta dziewczyna, obecnie po maturze i świeżo przyjęta na krakowską ASP nie może się opędzić od zleceń na obrazy - głównie właśnie portrety znajomych wujka, acz nie tylko portrety (sami kupiliśmy od niej dwa obrazki, nie portretowe akurat - jeden dla nas, drugi na prezent dla cioci). Przez całą średnią szkołę dziewczyna ładnie sobie dorabiała do kieszonkowego tymi obrazami smile
                                                  • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 17.07.16, 15:41
                                                    Ze wszystkim się zgadzam, dokladnie tak samo myślęsmile Portret ze zdjęcia dostał mój syn z zona na prezent ślubny , w ołówku, bardzo stylowa robota tak a la dwudziestolecie międzywojenne. Od kogoś kto właśnie kończy studia. O takich prezentach własnie myślałam.
                                                • baba67 Re: pożyczka a prezent ślubny 18.07.16, 08:33
                                                  Kiedy ja wychodziłam za mąz to jedynym sposobem na prezenty pieniezne bylo nastawienie rodzicow żeby sugerowali to osobom pytajacym co mlodzi by chcieli. I dzialało. Wyartykułowanie to przez mlodych było bardzo mocna fopą, pierwsze wierszyki na zaproszeniach(kilka lat póżniej) szokowały.
                    • minniemouse Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 02:57
                      claratrueba napisała:
                      I oburzanie się, że nie może to być okazja do załatwienia sprawy długu w syt. kiedy Sz. P. młodzi przy pomocy jakiejś "twórczości poetyckiej" wołają "kasa, misiu, kasaaaa!!" to jest mieszanie pojęć "wyjątkowa uroczystość" a pojęciem "korzystny interes".

                      Claro, rozumiem twoje oburzenie na pewne zwyczaje, ktore chcesz nie chcesz wchodza w obieg i staja sie, o zgroza, pomalu tradycja - nowa tradycja.
                      za kilka pokolen juz w ogole nie bedzie takich dylematow ja ten tutaj poniewaz 'talerzykowe', kasa w prezencie na wesele, itp bedzie czyms ogolnie przyjetym i normalnym,
                      jak dla nas np fakt ze na spotkanie dziewczyny z chlopakiem nie potrzeba juz przyzwoitki - co kiedys moglo przyprawiac w pewnym wieku szacowne damy i szanownych dzentelmenow o powazne palpitacje smile

                      "zaproszenie z wezwaniem do zapłaty" -
                      a co za roznica, tak naprawde, dla goscia czy on wyda zalozmy 1000zl na prezent czy da gotowke z postaci 1000zl - to ta sama suma przeciez. zadna, w istocie.
                      ale gosc nie lubi jak mu sie mowi co ma robic. i tu jest pies pogrzebany.
                      natomiast komentowanie prosby weselnikow o gotowke (miast 'wolnego wyboru'),
                      w dodatku czynione w sposob sarkastyczny, a tym bardziej zjadliwie, uwazam za niezgodne z SV.
                      Jeszcze raz jasno - jako osoba zaproszona masz wybor i prawo zgodzic sie lub nie na sugestie gotowki jako prezent. i tyle. komentowac sugestii nie ma potrzeby.

                      na pewno nie wykorzystuje sie pogladow co do "gotowka na prezent weselny" do rozwiazywania nieoddanych dlugow.

                      Fakt, że owa siostra NIE UPOMNIAŁA się o zwrot długu pozwala traktować ją po cwaniacku?

                      ale dlaczego 'po cwaniacku'? zaproszenie z taka sama sugestia dostali na pewno wszyscy.

                      Głupia dojna krowa bo jest zbyt delikatna i taktowna by odesłać braciszka do firmy pożyczkowej? Bo zbyt delikatna i taktowna by go nękać telefonami jak komornik?

                      tego wcale nie powiedzialam.
                      nie trzeba byc zaraz 'glupia dojna krowa' aby po uplynieciu powiedzmy miesiaca, poltora zapytac chociaz RAZ "Zenku, pamietasz, pozyczylam ci 1000zl, obiecywales ze bedziesz na raty oddawac? moze umowimy sie na jakies sumy?"
                      jesliby brat po tym nie dal wiazacej odpowiedzi, to za tydzien, dwa tygodnie pora na kolejny telefon z wiekszym przyciskiem - "sluchaj Zenku, sorry, ale pozyczylam ci ufajac ze oddasz. widze ze na ......, ....., ....., masz, a dla mnie nie. i tak ide ci mocno na reke nie domagajac sie gotowki tylko godzac na raty. coz, jak sie pozyczylo trzeba oddac. np 100zl miesiecznie to nie jest duzo. ale oddac musisz. (itd)". grzecznie, ale stanowczo.

                      Samo wesele to, oczywiście, nie jest okazja by brata potraktować tak jak na to ZASŁUŻYŁ swoim stosunkiem do zobowiązań wobec siostry. To trzeba wyjaśnić wcześniej, dając prezent + umorzenie. I być może wiele innych kwestii też wyjaśnić będzie trzeba.

                      Z cala pewnoscia tu wiele rzeczy trzeba wyjasnic, zgadzam sie.
                      ale imo wesele o zadnej porze nie jest dobra pora do umarzania dlugu, ani przed ani w trakcie ani po. albo daje sie prezent albo nie, i z dlugami nie ma to nic wspolnego.
                      Moze faktycznie to kwestia zycia za dlugo poza Polska, innej tu mentalnosci?? a moze kwestia jednak po prostu SV i zdrowego rozsadku ze ja na to inaczej patrze.

                      np, siostra pozyczajac kase poltora roku temu nie myslala ze bedzie wesele, ze bedzie zaproszona? moze sam brat nie wiedzial.
                      nie zakladala " a co jak nie odda?" aaa, "w razie czego umorze mu dlug na wesele".
                      musiala miec jakis plan jak od brata odbierze dlug, prawda? a co by bylo gdyby tego wesela w ogole nie bylo?
                      niestety, tu wyglada na to ze wlasnie zadnego planu co i jak nie bylo. i nagle trafia sie wesele uncertain

                      wiec dlaczego niby teraz to ma byc swietny pomysl na rozwiazanie kwestii pozyczki?
                      i to bez uprzednich
                      rozmow z bratem. jak w takim scenario mozna w ogole myslec ze to "delikatne i taktowne" milczec tyle czasu, i nagle umorzyc mu dlug akurat na wesele!?

                      ja tego nie rozumiem. dla mnie to pogwalcenie SV pod kazdym mozliwym wzgledem.
                      brat wprawdzie dlug oddac musi, i bynajmniej nie zachowal sie w porzadku, ale i wcale nie zasluzyl aby akurat z okazji wesela siostra zalatwiala z nim znienacka porachunki finansowe. w dzien weselny albo sie daje albo nie daje prezenty, jednostronna decyzja umorzenia dlugu to zaden prezent, to zwykla zemsta.

                      Nieupomnienie sie o dlug Clarciu przez tyle czasu to nie zadna delikatnosc ani taktownosc,
                      to zwykla bezczynnosc, biernosc i taka sama prokrastynacja jak i ze strony brata. delikatna i taktowna bylaby, gdyby brat popadl w nedze i nie mial z czego zyc i siostra taktownie nie dobijalaby go dopytywaniem o swoje pieniadze.
                      a tu jest dokladnie odwrotnie:
                      Znajoma nie chciała się upominać, choć z tego, co obserwowała, było to spowodowane nie tyle kompletnym brakiem kasy, tylko raczej przeznaczaniem tej kasy na inne cele, na przykład zakupy, niekoniecznie będące artykułami pierwszej potrzeby (w jej ocenie, oczywiście).
                      bardzo dziwne i niezrozumiale, jak totalnie i niefrasobliwie wiekszosc tutaj umywa raczki od wlasnej odpowiedzialnosci za toczace sie sprawy.
                      np, glosy oburzenia za wspol-"wine" za zniszczenie plaszcza. oczywscie ta wina nie polega na samym zniszczeniu plaszcza - bo temu 100% winna jest osoba, ktora plaszcz zniszczyla,
                      ale dziwne jak niektorzy nie potrafia zrozumiec iz ten kto pozycza RYZYKUJE utrate wartosciowej rzeczy. jesli wiec decyduje sie zaryzykowac to jest sam sobie winien gdy cos nie wyjdzie - bo mogl NIE pozyczac.
                      tak samo tutaj. siostra miala obowiazek zadbac o wlasne pozyczone pieniadze. interesowac sie co sie z nimi dzieje. to wcale nie musi oznaczac nekania i nachodzenia.
                      nie zadbala o to, teraz ponosi konsekwencje tego. i o ile brat jak najbardziej musi poniesc swoje wlasne konsekwencje to nie sa one konsekwencjami bezczynnosci jego siostry.
                      czyli - nie trzeba w to mieszac wesela, i umarzac mu w prezencie dlugu.
                      co zreszta nie jest zadnym zwrotem pozyczki zatem zupelnie mija sie z celem.

                      Minnie
                      • claratrueba Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 06:07
                        Minniu, kasa w prezencie JUŻ JEST przyjętym zwyczajem, ale DOPOMINANIE SIĘ o jakąś formę prezentu to jednak nadal jest mocno nietaktowne. Nawet jeśli jest to wierszowana sugestia.
                        Co "nieroztropności siostry":
                        oczywiście, pożyczka zawsze jest ryzykiem. A także PRÓBĄ pożyczkobiorcy- czy okaże się człowiekiem honorowym, traktującym swoje zobowiązania i osobę, która go wsparła we właściwy sposób. I często ludzie, dla których relacje są ważniejsze niż pieniądze (jeszcze tacy są) rezygnują z upominania się. Dając szansę pożyczkobiorcy by honorowością się wykazał. By nie trzeba było wrzucać takiej osoby do kat. cwaniaków. To czasem działa, często nie- stosunek do pieniędzy, zakupów coraz częściej wygląda dokładnie tak samo jak każde inne uzależnienie- muszę mieć swoją "używkę" za cenę relacji z ludźmi, za cenę łamania zasad, w post. skrajnej- łamanie prawa.
                        Nie, Minniu, siostra nie "musiała mieć jakieś planu" odzyskania pieniędzy. Siostra chciała swojemu bratu pomóc, zaufała najbliższej osobie. Osobie, którą kocha bardzo i jest zrozumiałe, że spodziewała się, że w takich relacjach nie ma mowy o wystawienia do wiatru. Brat zaufanie zawiódł.
                        Minniu, fakt, że pożyczka jest zawsze ryzykiem nie oznacza, że osoba, która pomogła innej powinna w jakikolwiek sposób "kontrolować sprawy". To jest właśnie stawianie pieniędzy czy rzeczy wyżej niż ludzi. Okazywanie ludziom braku zaufania, braku szacunku byle tylko "kasa się zgadzała".
                        Cóż, wiele osób tak ma. Zawsze tak było.Mam tego pełną świadomość ale to wcale nie oznacza, że jest to "jasna strona ludzkiej natury". Bo nie jest- "jasne strony" tworzą relacje a nie psują.

                        • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 10:41
                          Jakkolwiek Claro także uważam takie sugestie za nieeleganckie, to jak piszę wyżej do Matyldy ...Niby ZWYCZAJ dawania kasy zamiast nietrafionych prezentów rzeczowych już jest, a te prezenty jednak się kolejnym parom trafiają. A trafiają się w 9 na 10 przypadków wskutek skąpstwa gości!!! Bo kupują coś na promocji, zapłacą 200 złotych, ładnie opakują i heja na wesele całą rodziną! 200 złotych głupio byłoby dac w kopercie zwalając się na wesele np. 4 -osobową rodziną, ale przeent to w mniemaniu tych ludzi co innego, a jeszcze jak pudło większe - każdy widzii, ze DALI. Tak to niestety Claro wyglądasad Bardzo często zdarza się, że takie właśnie hmm prezenty dostają ludzie, o których goście WIEDZĄ doskonale, że np. mieszkają z sobą od kilku lat i MAJĄ już mokrofalę, czy ekspres do kawy. Ale co tam, trza coś dać, a to było w promocji - jest prezent? No jest ...'
                          Jest tez kłopot - dla młodych, bo cóz począć z 5 badziewnymi mikrofalami? Sprzedać na Allegro? No tak, a jak darczyńca zobaczy, że sprzedają?
                          Już lepiej by takie osoby zrobiły, gdyby dały tyle w tej kopercie, ile zapłaciłyby za ten badziew. Bo kasa jest kasa i grosz do grosza, razem z kasa od normalnych ludzi można by zebrać gotówkę i kupić cos sensownego. Ale NIE DADZĄ Claro, bo... no wstyd dac w kopertę 150- 200 zeta. A tak się twarz zachowa i kasę też smile A ze prezent młodym nieprzydatny - no coz każdy z nas dostał kiedyś nietrafiony prezent ...
                          • asia.sthm Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 11:23
                            Ja sie nadal ciezkko zastanawiam dlaczego ludzie dobrowolnie wyprawiaja wesela, na ktore ich po prostu nie stac, szczegolnie ci co juz dawno ze soba mieszkaja, maja juz rozne mikrofalowki etc. ?
                            po co im te wystawne wesela z talerzykami za 500 zlotych?
                            Wyjatkowo irytujaca dla wszystkich rozrywka.
                            Czy tradycja i typowo polskie " zastaw sie i postaw sie" nadal obowiazuja z powodu jakichs genetycznych powiklan wink ?
                            Ilu pokolen potrzeba aby uwolnic sie od takich upierdliwosci?
                            • kora3 Re: pożyczka a prezent ślubny 14.07.16, 12:25
                              Wiesz, zwyczaj świętowania po zaślubinach jest rzec można - stary jak światsmile W taki czy inny sposób kultywowany w zasadzie we wszystkich kulturach i również zwyczaj obdarowywania zaślubionych jest taki...

                              Dlaczego ludzie robią wesele - no jak wyżej smile Można by tez pytać dlaczego robią 18- stki, urodziny inne, imieniny, przyjęcia po I Komunii Św., czy chrzcie, a także po co organizują jubileusze na przykład.

                              Nie wiem dlaczego wychodzisz z założenia, że wesela robią luzie, których na to nie staćsmile Bywa z tym roznie i ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem zastaw się a postaw się - ergo, sama bym NIGDY tak nie zrobiła. Jednocześnie rozumiem ludzi, którzy np. biorą pożyczkę na to, by sobie zorganizować wesele, czy przyjecie komunijne dziecku, a takich co biorą pożyczkę na Sylwestra - nie. Dlatego, że komunia, czy ślub są raz w życiu. Slub co prawda tylko w założeniu, ale przy ponownym ożenku, czy zamęściu szczególnie już, gdy ma miejsce w wieku późniejszym niż 30- stka zwykle ludzie rezygnują z klasycznego wesela.

                              Co natomiast do wspomnianego talerzykowego - mam wrazenie, że Ty także opacznie je pojmujesz. tu bowiem nie chodzi o to, ze to jakiś "bilet wstępu", a wlasnie o to, ze gość powinien pomyśleć o tym, by nowożeńcy do jego zabawy NOE DOKLADALI, po prostu. Oczywiście gość, którego a to, by nie dokładali - stać.
                              Dlaczego? Ano dlatego, że zwyczajowo na nową drogę zycia daje się młodym prezenty, które mają im te nowa drogę UŁATWIĆ.
                              Dawniej, za PRL-u takimi prezentami były prezenty rzeczowe, szczególnie coś z AGD, szkła, czy bielizny pościelowej, czy stołowej. Bo wówczas wszystkiego brakowało, a to co było dostępne było albo na bony/talony po odczekaniu w gigantycznej kolejce, albo na czarnym rynku za kuuuuuupę kasy. I wówczas właśnie gotówka na prezent ślubny była nie na miejscu, chyba ze duza i markach albo dolarach. Ktoś kto dal czajnik elektryczny, szczególnie zachodniej produkcji, robot kuchenny, czy lepsze radio o TV nie wspominając, czy nawet komplet pościeli widać ze się raz postarał, dwa wykosztował - znaczy przyłożył do prezentu. Dziś można sobie kupić wszystko, jakie się chce i ile się chce i dlatego lepiej dać młodym kasę, żeby to mogli sobie zrobić, niż kupować byle co, tym bardziej, że na taki pomysł wykpienia się byle czym może wpaść jeszcze wielu gości.

                              To co napisałam - napisałam bynajmniej nie "pod siebie" smile Dzieci nie mam, to i nie będę współorganizatorem nijakiego wesele jako rodzicsmile Swoje wesele miałam daaaaawno temu, bo 17,5 roku. Nie sugerowałam gościom formy prezentów i rzec musze, że ogólnie bylam z tychże zadowolona. 2/3 gości dała gotówkę + jakiś drobiazg typu wazonik, czy obrus. Były i grubsze prezenty rzeczowe w większości skonsultowane z nami, acz nie wszystkie. Miałam to szczęście, ze gościłam ludzi z wyobraźnią i bliskich mi autentycznie, którzy wiedzieli, że kolejnej zastawy na 12 osób już w domu nie potrzebuję - na przykład. Jednym z najcenniejszych prezentów jakie wówczas dostałam był komplet pościeli od mojej cioci, siostry taty, która niestety parę dobrych lat temu zmarlasad Ciocia tę pościel sama uszyła i ręcznie wyhaftowała . Mam ja do dziś. Jakąś tam gotówkę ciocia z wujkiem też dali, jaką - nie pamiętam i nie ma to znaczenia.
                              Tylko, że Asiu, nie czarujmy się: ja wychodząc za mąż nie byłam "na dorobku" - było mieszkanie bez kredytu urządzone spoko, samochód, pracowaliśmy ...Nikt nie brał kredytu na wesele nasze i nikt też nie oczekiwał, ze się ono bodaj zwroci. Dziś, gdy wielu ludzi pobiera się po raz pierwszy w okolicach 30- stki też tak nierzadko jest . Ale bywa i tak, że pobierają się ludzie, którzy jak to się mówi dorabiać się będą "od łyżki" ...

                              Pozostaje jeszcze kwestia hehe wyobraźni smile Pół roku temu za mąż wychodziła córka mej koleżanki. Młodzi poznali się w Anglii, gdzie obecnie mieszkają i pracują, są już obywatelami brytyjskimi. Ślub i wesele postanowili jednak urządzić w Polsce...Nie sa to osoby, którym na cokolwiek brakuje i naprawdę nie liczyli, że wesele się im zwróci, a tym bardziej na nim zarobią, choćby dlatego ze urządzali je - dwudniowe w eleganckim i drogim hotelu z noclegami dla gości przyjezdnych i naprawdę znając to miejsce i ceny w nim mogę zaświadczyć, że ugoszczenie tam pary przez dwa dni zabawy z noclegiem nie zmieściłoby się nijak w 500- 600 złotych.
                              Ale niektórzy goście wykazali się bezprzykładnym brakiem wyobraźni kupując prezenty rzeczowe, głownie z branży AGD - kupili je ludziom, którzy wszystko to mają najpewniej lepszej marki i gatunku i w dodatku ludziom, którzy przecież po weselu wracać mieli do Anglii! Gdyby mieli to z sobą zabierać, to zapłaciliby solidnie za nadbagaż w samolocie smile albo musieliby wynająć furgonetkę i przeprawiać się wraz z nią promem. Noż ludzie ....
                              • kora3 Dodam jeszcze Asiu 14.07.16, 12:46
                                Pozwolę sobie dodać Asiu, ze opinia jakoby zastaw się a postaw się było domeną Polaków jest tyleż nieprawdziwa co krzywdząca. Bo naprawdę w PL niewielu jest ludzi, którzy biorą gigantyczne pozyczki/kredyty na wesele własne, czy swego dziecka. Miałam kiedyś okazję oglądać program o weselach amerykańskich...Jedna z par urządziła je na 300 osób w eleganckim hotelu, a suknia panny młodej kosztowała bagatela KILKANASCIE tysięcy dolarów. Powiesz, nic takiego, gdy się jest amerykańskim milionerem, nawet oszczędnie. Zgoda, tylko szkopuł w tym, że owa para wcale nie była milionerami. sad By zrobić to wesele zastawili DOM!!!!

                                W PL jasne, zdarza się, że ludzie biorą pożyczki/kredyty na wesela własne, czy dzieci. Ale zwykle nie tak wysokie, by trzeba było obciążyć hipoteką dom. Dlaczego biorą? Czasem dlatego, żeby spełnić marzenia swoje czy dzieci, a czasem, bo po prostu wesele zrobić wypada, a jak ma się np. liczna bliską rodzine, to wychodzi tych ludzi sporo, a pominąć nikogo nie wypada...
                                Znam taką osobę, która z założenia na wesela nie chodziła w młodości. Po prostu takich imprez nie lubiła, a ze rodzeństwa nie miała, to i nie było musu, że zwyczajnie WYPADA iść. Jak się hajtał ktoś ze znajomych czy krewnych, to do usc czy kościoła człowiek zaszedł, kwiaty dal prezent zależnie od relacji mniej lub bardziej symboliczny i gitara. Jak się ow pan zenił, nikogo nie dziwiło, ze wesela nie robił ...Ale postaw się w sytuacji człowieka, który np. kilka wesel w rodzinie czy u znajomych jako panna/kawaler obskoczył, a sam/a zmieniając stan ni huhu. Poza wyjątkowymi sytuacjami życiowymi - kiepsko to wygląda ....
                                • asia.sthm Re: Dodam jeszcze Asiu 14.07.16, 15:40
                                  kora3 napisała:

                                  > Pozwolę sobie dodać Asiu, ze opinia jakoby zastaw się a postaw się było domeną
                                  > Polaków jest tyleż nieprawdziwa co krzywdząca. Bo naprawdę w PL niewielu jest l
                                  > udzi, którzy biorą gigantyczne pozyczki/kredyty na wesele własne, czy swego dzi
                                  > ecka. Miałam kiedyś okazję oglądać program o weselach amerykańskich...Jedna z p
                                  > ar urządziła je na 300 osób w eleganckim hotelu, a suknia panny młodej kosztowa
                                  > ła bagatela KILKANASCIE tysięcy dolarów. Powiesz, nic takiego, gdy się jest ame
                                  > rykańskim milionerem, nawet oszczędnie. Zgoda, tylko szkopuł w tym, że owa para
                                  > wcale nie była milionerami. sad By zrobić to wesele zastawili DOM!!!!

                                  He he, znow program w telewizji odzwierciedlajacy prawdziwe zycie big_grin

                                  Jesli Amerykanie zastawiaja dom to widocznie maja taki kaprys i ten dom jest wart wiecej niz pozyczka. Ale jedno jest pewne: jesli juz sie zadluzaja na impreze i suknie i brylanty zareczynowe wielkosci czyraka, to nie oczekuja ze im goscie stana na wysokosci zadania i w tych dlugach beda partycypowac big_grin
                                  Owszem prezenty dostana, ale o zadnym talerzykowym, czyli dostosowaniu wysokosci "wplaty" do kosztow imprezy nie ma mowy. Przyjecie weselne jest checia ugoszczenia gosci i wszyskie koszty ponosi sie samemu lub z pomoca rodzicow. Goscie sa goscmi, ktorych ani sie nie rozlicza z prezentow ani tez nie traktuje jak sponsorow.

                                  Uwierz mi Koro na slowo, nigdzie ma ma tak jak w Polsce - w zadnym innym kraju tak sie tego nie kalkuluje jak ty to uparcie tu przedstawiasz.
                                  Albo kogos stac na poniesienie kosztow swego slubu albo bierze skromny slub i nie zaprasza tlumow.
                                  • kora3 Re: Dodam jeszcze Asiu 14.07.16, 15:57
                                    Mylisz się Asiu, bo akurat w USA i to wiem bynajmniej nie z TV bardzo popularne są tzw. listy prezentowe. Młoda para podaje czego oczekiwałaby od gości, bardzo nierzadko z CENAMI oczekiwanych prezentów, by goście mogli wybierając ocenić na co ich stać. Wymienione przedmioty sa dokładnie opisane np. jeśli chodzi o sprzęt to z podaniem marki, modelu itd.
                                    Prezenty sa z różnych półek cenowych, ale w USA nie wypada wymieniac na liście bardzo drogiego prezentu organizując skromne przyjęcie ani wybierać bardzo taniego prezentu będąc dobrze sytuowanym.
                                    Tak więc jak widzisz nie jst tak, że tylko w PL daje się prezenty młodej parze smile i ona ma konkretne oczekiwania
                                    • kora3 Jeszcze o Stanach 14.07.16, 16:00
                                      Poza popularnością list prezentowych w USA są w sklepach specjalne programy wymiany nietrafionych prezentów - różnych w tym ślubnych. Przy zakupie na ogół klient zaznacza, że to na prezent i obdarowany może prezent bezkolizyjnie w jakimś tam terminie wymienić, o co darczyńca się nie obraza, boi się zwyczajnie z tym liczy smile
                                      • asia.sthm Re: Jeszcze o Stanach 14.07.16, 16:27
                                        Koro, lista prezentow jest dla wygody obu stron i tak, bardzo sprawenie to dziala. Na takiej liscie znajduja sie drogie przedmioty i mniej drogie , ale tez i bardzo tanie. I najsmieszniejsze ze najczesciej wcale nie trzeba deklarowac co od kogo, nie musi to byc jawne. Juz same sklepy znakomicie to prowadza, a nowozency otrzymuja dostawe tam gdzie sobie zycza.
                                        Chcialam cie tylko spytac gdzie tu widzisz podobienstwo z talerzykowym w kopercie i wyliczaniem owego?
                                        Powtorze - Wszedzie na swiecie prezenty sie daje nowozencom w najrozniejszej postaci ale takiego wyliczania "przychodow i rozchodow" jak w Polsce, to nigdzie nie ma.

                                        PS. Moze wprowadzic nowa tradycje wplacania "talerzykowego" np. na dobroczynnosc? Anonimowo, bez licytowania sie kto da wiecej? Moze kiedys jakos ten "talerzykowy" mlyn sie skonczy? Pytanie tylko, ktore pokolenie do tego dojrzeje.