kora3
19.12.16, 14:20
Byłam wczoraj na fajnym koncerciku z grupa znajomych. Po tymże poszliśmy sobie na winko do pobliskiej winiarni. Gadka była o koncercie, o tym jak drzewiej na koncertach z tego cyklu bywało, ale też o nadchodzących Świętach - ogólnie - gdzie kto będzie spędzał, jak. Jedna z pań usiłowała zdominować rozmowę opowieściami o świątecznych porządkach i przygotowaniach kulinarnych. Dla reszty było to zwyczajnie nudne. Uprzedzając - bo zaraz będzie, ze pani matka, żona a reszta na luzie

Otóż nie, większość z rodzinami mniejszymi czy większymi, tylko dwie osoby na 10 świąt w domu nie urządzają, bo wyjeżdżają - ja z partnerem do mojej mamy, koleżanka z rodziną w góry. No, ale choć wszyscy jakoś tam mniej albo bardziej do tych świąt się przygotowujemy ze tak powiem logistycznie, to dla nikogo nie było ciekawe, że pani podłogi i okna pomyła, ustroiła to i owo światełkami, piec będzie to i tamto. Dodam, ze nie jest to młoda mężatka np. debiutująca w roli gospodyni zapraszających do swego domu świątecznych gości.
Zaczęła tak przynudzać, że jeden z kolegów nie wytrzymawszy

powiedział cos w rodzaju, że bez przesady z tym wszystkim, bo dziś jest tyle dobrych środków czystości i tyle ułatwień w postaci różnych urządzeń do gotowania i pieczenia, że naprawdę nie da się porównać wysiłku przy sprzątaniu i pichceniu świątecznym do wysiłku naszych babć czy mam. No i jeszcze dodał, że z tymi świątecznymi porządkami to jest tak, że nie potrzeba byłoby tych osławionych porządków, gdyby w domu każdy systematycznie sprzątał po sobie, a pewne rzeczy, których nie robi się na co dzień robiło się nie raz na pół roku, a częściej po prostu.
Z doświadczenia - podzielam jego opinię. Rzecz w tym, że znajoma się nafuczała i komentując, że gośc najwyraźniej ma ja za jakąś brudaskę, która na co dzień nie sprząta i poszła sobie. Ja tak nie odebrałam gościa, powiedział po prostu prawdę i nie miało to nic wspólnego z uważaniem kogoś za brudasa. Po prostu systematyczne gruntowniejsze porządki - np. raz na 10 dni powodują, że nie trzeba wkładać w nie wiele wysiłku, bo nic nie jest mocno brudne. Zdania są jednak podzielone. Kolega ma zamiar znajomą przeprosić, bo tak czas

przebaczania, ale winny specjalnie się nie czuje. Jak Wy widzicie sprawę ?