Pogrzeb matki męża

28.12.16, 02:25
Celowo nie napisałam teściowej, bo nigdy nie była moją teściową. Była matką mojego męża. Nienawidziła mnie z całego serca i z całej duszy. Jak zachować się w sytuacji, gdy umiera ? Iść na pogrzeb i dać wsparcie mężowi, czy nie iść, gdyż cała rodzina doskonale wie, jak mnie nie cierpiała. Nie mogłam wejść do jej domu....nigdy nie pożyczyła mi wesołych świat, nie złożyła życzen urodzinowych [ zawsze byly jednostronne działania z mojej strony,czyli ja życzenia, prezenty, kartki ; które po kilku latach zanikły ] . Na naszym ślubie też nie była. Co mam zrobić a takiej sytuacji?
    • beata_ Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 02:42
      Iść na pogrzeb i dać wsparcie mężowi - niezależnie od wszystkiego.
    • akle2 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 07:26
      Nie piszesz, na czym polegała ta nienawiść z jej strony. Czy świadomie Cię niszczyła, kopała dołki, podkładała świnie, itp. bo brak kartki na urodziny i zaproszenia do domu to w moim odczuciu za mało.
      Na pogrzeb powinnaś iść a nawet pomodlić się za nią, w przeciwnym razie byłoby to bardzo małostkowe.
    • vi_san Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 09:22
      Pójść na pogrzeb. Nie dla niej czy rodziny - a dla męża. Udawać żałoby czy rozpaczy nie musisz, byłoby to po prostu głupie. Ale Twój mąż może potrzebować obecności najbliższej mu osoby - żony, i dlatego nie zastanawiać się. W końcu, jakby nie patrzeć, to on jest w tej chwili najważniejszy nie ty, i on wybrał ciebie a nie ją - skoro pomimo jej złej woli został z tobą. A do znikania kartek nie przywiązywałabym wagi - u mnie też znikają, bo po prostu nie przechowuję takich rzeczy.
      • rock-1 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 10:00
        Kartki zAnikły. A to różnica wink
        • vi_san Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 10:25
          A. Fakt. Źle przeczytałam. Ale też nie przywiązywałabym do tego ogromnej wagi, chyba, że teściowa ogólnie te kartki do wszystkich słała, włącznie z kartką do syna adresowaną tylko do niego, z pominięciem żony - bo to już ewidentny afront.
          Niezależnie od tego - uważam, że na pogrzeb iść należy. Nie dla zmarłej czy rodziny - a okazując wsparcie mężowi.
          • rock-1 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 11:12
            Znów nie tak. Te kartki słała synowa, nie teściowa.
            • vi_san Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 11:23
              Dobra, nieprecyzyjnie się wyraziłam. Zanik kartek i prezentów oraz tym podobnych całkowicie zrozumiały, zwłaszcza, jeśli teściowa do wszystkich poza nielubianą synową kartki i prezenty jednak adresowała. Jeśli nikt [a nie tylko synowa] ani kartek ani prezentów od teściowej nie otrzymywał - to widać taki typ i tyle. I owszem, znam osobiście taką właśnie osobę - jeśli jej się wprost nie powie "Ania ma urodziny, wypadałoby, żebyś do niej zadzwoniła z życzeniami" - to nie zadzwoni. Ba, nawet sama wzmianka o urodzinach Ani w tej osobie nie budzi żadnych skojarzeń, że może by złożyć z tej okazji życzenia. I o to mi chodziło - jeśli ogólnie teściowa była osobą nie przywiązująca wagi - to ów brak kartek/prezentów nie był skierowaną przeciw synowej demonstracją, a wyłącznie olewaniem ogólnym. Jeśli jednak oprócz nielubianej synowej wszyscy bliscy owe kartki/prezenty dostawali - to już jest konkretnie wyraz niechęci. Z tym, że nawet jeśli teściowa faktycznie autorki nie znosiła, faktycznie kopała dołki i robiła afronty, i zupełnie serio była paskudną, wredną babą - to niczego nie zmienia w kwestii pogrzebu. Ona już przed innym sądem stoi - niech jej ziemia lekką będzie. Rodzina niech sobie myśli co chce, jeśli nie o tym to będzie gadać o czym innym, powód się zawsze znajdzie. Ale moim zdaniem autorka na pogrzeb pójść powinna. Nie dla zmarłej czy rodziny. A dla męża, którego matka zmarła i który może potrzebować wsparcia osoby najbliższej - czyli żony. Podkreśliłam też, że nie musi i nie powinna udawać żałoby czy smutku - wystarczy spokój i powaga.
              • rock-1 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:17
                Chyba jednak NIE zrozumiałaś. To NIE teściowa wysyłała kartki! To synowa! A ponieważ TEŚCIOWA nigdy się nie zrewanżowała, SYNOWA przestała JEJ wysyłać.
    • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 10:12
      Poprawność polityczna nakazywałaby iść.
      Ale tak naprawdę to sama się zastanawiam, co zrobiłabym w opisanej przez Ciebie sytuacji. Skoro tak Cię nienawidziła, to może wcale nie życzyłaby sobie Twojej obecności na pogrzebie?
      Trudno doradzać w tak delikatnej sprawie, ale chyba się wyłamię - mogę sobie wyobrazić swoją nieobecność na tym pogrzebie.
      • nchyb Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 11:35
        >>Skoro tak Cię nienawidziła, to może wcale nie życzyłaby sobie Twojej obecności na pogrzebie?

        myślę, ze w tym przypadku o wiele ważniejsze od tego co życzyłaby sobie lub nie życzyła zmarła - ważniejsze jest to, czego życzy sobie jej żyjący syn. Jeżeli jemu zależy na obecności swojej żony /autorki wątku/ na pogrzebie - to poszłabym, nawet gdyby teściowa napisała wcześniej pismo z żądaniem nie pojawiania się na pogrzebie...
        Bo pogrzeby są jednak w moim odczuciu dla żyjących, a nie zmarłych, im to już raczej bez różnicy...
        • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 11:44
          No widzisz, a ja jednak liczyłabym się z wolą osoby zmarłej.
          Ponadto zastanawiam się, czemu Autorka ma wspierać (?) męża podczas pogrzebu, skoro najwyraźniej on nie wspierał jej za życia swojej matki? Kochający mąż nie powinien chyba dopuścić do tak potężnego konfliktu między dwoma najbliższymi mu kobietami?
          Dziwna sytuacja. Utwierdzam się w przekonaniu, że nie poszłabym.
          • vi_san Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 11:53
            A z ciekawości: co niby ów mąż miał zrobić, żeby nie dopuścić do konfliktu? Zabić obie? Bo zasadniczo relacje to budują dwie osoby dorosłe między sobą i osoby trzecie nie wiele mogą... Ja np. mam tak, że nie znoszę bratowej. No, drażni mnie, wkurza nieziemsko, gdyby nie brat, to zapewne po pierwszych pięciu minutach rozmowy więcej byśmy się nie spotkały, a jeśli to z daleka i warcząc na samą myśl. Uczucie jest w pełni odwzajemnione. I co niby brat z tym powinien zrobić? Tyle, że i ja i ona umiemy się zachować, więc kontakty się toczą bez serdeczności ale poprawnie. Poza tym gdzie jest napisane, że mąż jej nie wspierał? Być może owe kartki i próby zanikły z jego inicjatywy? Na zasadzie "A dajże, Aniu, spokój! Matka nie chce to nie, łaski bez! Nie będziemy się fatygować, a zamiast jakiegoś prezentu dla mamy, który ona i tak wywali albo poda dalej, lepiej kupmy sobie komplet jedwabnej pościeli do sypialni."...
            • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:05
              Aha, mąż nie mógł załagodzić przez lata konfliktu, ale niezależnie od tego żona musi mu udzielić tego enigmatycznie pojętego "wsparcia"... Ciekawe...
              Powiem krótko, gdyby Autorka chciała iść na ten pogrzeb, to ten wątek by nie powstał. Moim zdaniem nie chce iść (wyczuwam to wyraźnie), doskonale Ją rozumiem i uważam, że Jej nieobecność byłaby jak najbardziej uzasadniona.
              • nchyb Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:08
                >>Aha, mąż nie mógł załagodzić przez lata konfliktu, ale niezależnie od tego żona musi mu >>udzielić tego enigmatycznie pojętego "wsparcia"..
                przeceniasz możliwości łagodzenia konfliktów przez osoby trzecie, może nie miałaś do tej pory do czynienia z prawdziwymi konfliktami, to dobrze, pozazdrościć

                a co do żony, może nie tyle musi, ile chce go zawsze wspierać? miłość tak czasem ma, że chce dobra kochanych osób...
                • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:12
                  No to jak zechce go wspierać, to pójdzie na pogrzeb. I będzie to jedyny powód, bo przecież nie miłość i szacunek do Zmarłej. Na razie widzimy, że sama ma dylemat, który dla mnie jest całkowicie zrozumiały.
              • vi_san Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:15
                Ale jak konkretnie miałby ów mąż załagodzić konflikt? Skoro co najmniej jedna ze stron tego załagodzenia nie chciała?
                Poza tym dośpiewujesz sobie pięknie rzeczy o których wątkodawczyni nie wspominała, że mąż jej nie wspierał na przykład.
                Owszem, widoczny jest bardzo niechętny stosunek autorki do zmarłej. Ale MOIM zdaniem w tej sytuacji istotniejsze niż jej są uczucia męża, który stracił matkę - jaka by ona nie była. I, oczywiście, wątkodawczyni [i ty] może całkowicie mieć w zadku uczucia męża, bo "on nie może zmusić", bo "ona ma prawo nie chcieć" itd. Oczywiście. Tylko miłość, takie uczucie, jakbyś nie wiedziała, polega między innymi na nieegoistycznym przedkładaniu dobra ukochanej osoby nad własne. I jeśli mąż potrzebuje wsparcia - to żona, kochająca żona, powinna mu go udzielić, niezależnie od okoliczności. Nie dla zmarłej teściowej czy dla rodziny - a dla niego. Jeśli tego nie rozumiesz - to nie zazdroszczę twojemu mężowi...
                • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:19
                  Piszesz, że ja dośpiewuję rzeczy, a tymczasem Autorka nie napisała nic na temat męża i jego oczekiwań. Jednym słowem, Ty również dopowiadasz to, co nie zostało napisane.

                  Ps. W imieniu mojego męża dziękuję za troskę wink
                  • vi_san Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:28
                    Zabawa polega na jednym - w małżeństwie miłość jest czymś raczej normalnym. A z tego wynika również wzajemne wspieranie. Owszem, autorka nie pisze, czy mąż ją wspierał w konflikcie z teściową, ale nie pisze też, żeby jej nie wspierał. Więc ty sobie ewidentnie dośpiewałaś. Natomiast normalne, ludzkie i psychologicznie uzasadnione jest, że człowiek w dramatycznych chwilach [a taką jest śmierć najbliższych] potrzebuje wsparcia. I tegoż wsparcia powinna udzielić osoba najbliższa. Więc ja nie tyle "dośpiewuję" co myślę racjonalnie. Raczej nietypowa jest sytuacja, żeby w takiej chwili mąż nie chciał czuć wsparcia i bliskości żony - ale wówczas zapewne by to wyartykułował i autorka nie miałaby problemu.
                    O twojego męża się nie troszczę, mogę mu współczuć, że ma egoistkę za żonę, ale ot tego do troski droga daleka... tongue_out
                    • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:35
                      Ja Ciebie nie obrażam, a też mam pewne przemyślenia na Twój temat tongue_out
                      • vi_san Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:45
                        To stwierdzenie, że podchodzisz egoistycznie jest dla ciebie obraźliwe? Więc to nie ty napisałaś, o "postępowanie w zgodzie ze sobą", "nie chce iść (wyczuwam to wyraźnie), doskonale Ją rozumiem i uważam, że Jej nieobecność byłaby jak najbardziej uzasadniona", "czemu Autorka ma wspierać (?) męża podczas pogrzebu, skoro najwyraźniej on nie wspierał jej za życia swojej matki"? A, to przepraszam, zgłoś Gazecie, że ktoś ci zhakował pocztę...
                        • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 13:06
                          Vi-san, odkręcasz kota ogonem, a obie wiemy, jaki był cel twojej poprzedniej wypowiedzi. Nie napisałaś o moim egoistycznym podejściu, tylko o mnie jako o egoistce, a to jednak WBREW POZOROM różnica. Zresztą mniejsza o to. Zastanawiam się po co te prywatne wycieczki na temat mojego męża i małżeństwa, o którym nic nie wiesz, tylko ze skrawków wypowiedzi wyrwanych z kontekstu wyrabiasz sobie jakiś pogląd. A - zdaje się - moje małżeństwo i nietypowy - być może układ między mną a mężem - nie jest tematem tego wątku? Czy forumowicz nie może zabrać głosu w dyskusji, by nie narazić się tego typu komentarze?
                          Bardzo ciężko pogodzić Ci się z faktem, że ktoś ma odmienne zdanie, powiedziałabym - niestandardowe - na jakiś temat. Otóż tak właśnie uważam - że są granice poświęcania się; żyjemy w XXI wieku i kobieta nie musi w każdej, także wyjątkowo dla niej niekomfortowej sytuacji, postępować wbrew sobie w imię tzw. wsparcia. Tym bardziej, że nie wiemy, jakie relacje panują w opisanej rodzinie, jakie stosunki łączyły poszczególnych jej członków. Być może ten mąż wcale nie oczekuje od żony wparcia, ale Ty już założyłaś, że niewątpliwie potrzebuje, a jak go nie otrzyma to będzie oznaką braku miłości między małżonkami. To bardzo daleko posunięte i nietaktowne analizowanie cudzego życia.
                          • vi_san Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 13:17
                            Sama stwierdziłaś, że twoje relację są nietypowe. I ok. Możesz sobie życie układać jak chcesz i nic mi do tego. Ja, z mojego punktu widzenia, mogę współczuć osobnikowi, który dla swojej żony jest zawsze w cieniu JEJ potrzeb. I tylko tyle. Acz nie wykluczam, że znalazłaś mężczyznę któremu taki układ odpowiada. I też go nie krytykuję. Piszę "z mojego punktu widzenia".
                            Oczywiście, że nie wiemy jakie relacje panują między wątkodawczynią i jej mężem. Ale sama napisałaś, że to TWOJE relacje nie są typowe - więc większe jest prawdopodobieństwo, iż wątkodawczyni i jej mąż stanowią "standardowe" małżeństwo, w którym miłość i wsparcie drugiej osoby są czymś normalnym a nie jakimś kosmicznym poświęceniem?
                            A osobiste wycieczki nie są niczym innym jak stwierdzeniem faktów, które wynikają z tego co i jak piszesz. I to nie ja a ty zaczęłaś, że mąż by cię nie zmusił czy jakoś tak. W innych okolicznościach wszak w ogóle nie wiedziałabym, żeś mężatka...
                            I nie wiem jaka jest różnica między "podchodzisz egoistycznie" a "jesteś egoistką" - dla mnie to dokładnie to samo.
                            Wracając do tematu wątku i zamykając "wycieczki osobiste" - które, ok, przyznaję mogły zostać odebrane jako niemiłe i przepraszam, nadal uważam, że w normalnym, kochającym się małżeństwie w takich okolicznościach [śmierć bliskiej osoby] należy przedłożyć samopoczucie drugiej strony nad własne. I JEŚLI mąż wsparcia potrzebuje - żona powinna stać za nim murem. A ponieważ większość ludzi w takiej sytuacji wsparcia najbliższych potrzebuje - to jeśli mąż tegoż wsparcia nie chce powinien to wyartykułować - i wówczas żona powinna uszanować jego decyzję.
                            • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 13:39
                              Dziękuję za przeprosiny smile I nie chcę się kłócić, naprawdę.
                              Ciekawe, co zrobi Autorka i czy nam napisze o tym.
          • baba67 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 11:57
            Na pewne konflikty nie ma rady. Mąz przecież ożenił sie z Watkodawczynia mimo niechęci swojej matki, to jej nie wspieral? Mial z tego powodu zerwać wszelkie kontakty? Może zmarła miała fanatyczna, zaborczą nature i np nie akceptowała że nie maja ślubu kościelnego(słyszałam o takim wypadku). Inny przypadek to rozwód syna z powodu drugiej synowej a pierwsza była najlepsza-podaje jako przyklad konfliktu nie do rozwiązania niczego Watkodawczyni nie insynuuje.
            Ja bym uzależniła obecnośc od życzenia męża.
          • nchyb Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 11:59
            >>No widzisz, a ja jednak liczyłabym się z wolą osoby zmarłej.
            która nigdy nie liczyła się z wolą synowej? bo tak może wynikać z postu założycielskiego...
            no to ja jednak wybieram żywą bliską mi osobę i jej wolę... w zależności od potrzeb męża...

            >on nie wspierał jej za życia swojej matki? Kochający mąż nie powinien chyba dopuścić do tak >potężnego konfliktu między dwoma najbliższymi mu kobietami?

            z tego co zrozumiałam, jedna strona /żona/ próbowała, druga była zdecydowanie przecina, co Twoim zdaniem mąż miał zrobić? nie zawsze da się pogodzić dwie strony, które kochają tę samą osobę/sprawę. niestety nie zawsze...
          • nchyb Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:04
            >>Dziwna sytuacja. Utwierdzam się w przekonaniu, że nie poszłabym.
            nawet gdyby twojemu mężowi zależało? a ty z wzajemnością kochałabyś męża? wolałabyś uszanować he he wolę zmarłej nienawidzącej cię kobiety i całkowicie "olać" że tak kolokwialnie napiszę potrzeby kochającego i kochanego męża? hm, mam inne podejście do wspólnoty małżeńskiej...
            dla mnie tu ważniejsze potrzeby męża... nie moje w tym przypadku i nie innej osoby...
            • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:06
              Mój mąż by nie naciskał. Na szczęście.
              • nchyb Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:10
                a ty sama byś nie wpadła na to czego potrzebuje i niech tak zostanie, ważniejsza wola złej teściowej od potrzeb kochającego męża... a może nie kochanego? lecz tylko wygodnego i z przyzwyczajenia?...
                wtedy tak, wtedy wyobrażam sobie zostawienie papierkowo bliskiej osoby na pastwę rozpaczy nad grobem...
                • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:16
                  nchyb napisała:

                  > a ty sama byś nie wpadła na to czego potrzebuje i niech tak zostanie, ważniejsz
                  > a wola złej teściowej od potrzeb kochającego męża... a może nie kochanego? lecz
                  > tylko wygodnego i z przyzwyczajenia?...
                  > wtedy tak, wtedy wyobrażam sobie zostawienie papierkowo bliskiej osoby na pastw
                  > ę rozpaczy nad grobem...

                  Po pierwsze, to pytanie chyba do Autorki, nie do mnie, n'est-ce pas?
                  Po drugie chyba nieco popłynęłaś z tym dramatyczną interpretacją...
                  • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:21
                    * tą
                  • nchyb Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 13:15
                    nie nakręcaj się, to nie stół i nie musisz nożycami dźwięczeć, wątek nie Ciebie dotyczy, a jedynie naszych odpowiedzi co robić ma/może autorka wątku...
                    więc Z MOJEGO punkru widzenia - powinna iść, jeżeli jej mąż tego chce - z Twojego jest inaczej i dlatego ja odpowiadam, ze Twoje rozwiązanie DLA MNIE byłoby możliwe jedynie w przypadku obojętności wobec mojego męża, a że takowej nie ma, to Twoje rozwiązanie jest dla mnie nie do przyjęcia

                    co autorka wątku postanowi - to jej sprawa i jej uczuć wobec męa i tyle, no już uspokój te nożyczki, za długo brzęczą...
                    • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 01:35
                      nchyb napisała:

                      >Z MOJEGO punkru widzenia - powinna iść, jeżeli jej mąż tego chce<

                      Naprawdę myślisz, że mógłby chcieć wiedząc, że będzie to przykre dla żony, a jeśli istnieje życie pozagrobowe to i dla matki?
                      • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 08:59
                        Widzisz Matyldo ...Ja mam przekonanie, że śmierć przekreśla wszystko ...Jak napisałam tu za fraszkopisarzem - umarłemu nic po skrzydle, nic po łzach, nic po kadzidle. Pogrzeb jest dla żywych, nie dla umarłych ...
                        Zdarzyło mi się przynajmniej parę razy być na pogrzebach ludzi, których nigdy nie widziałam - rodziców czy krewnych moich znajomych. Nie jestem religijna, nie znosze chodzić na pogrzeby, więc nijaka "rozrywka" to nie była, nie szło też o to, by się "pokazać" - szło o okazanie wsparcia osobom bliskim mnie i zmarłym - po prostu.
                        Z całym szacunkiem, ale dla mnie ostentacja w stylu "nie pójde na jej pogrzeb" - to dziecinada. Uprzedzając - nie chodzi o "ludzi" i udawanie wielkiej rozpaczy po kimś, kogo się nie lubilo! Chodzi o okazanie wsparcia tym, którzy kogoś stracili , w tym przypadku mąż. Naprawdę warto zostawiać go samego w takim dniu w imię zapiekłej nienawiści do kogoś, kto może i na nią zasłużył, ale już odszedł ?
                        • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 09:25
                          Nieobecność na pogrzebie, to nie musi być "ostentacja" ...
                          • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 09:33
                            Wiesz, w sytuacji, gdy małżonkowie sa razem i żona/mąż nie pracują np. za granicą, to jednak nieobecność na pogrzebie rodzica małżonka/partnera jest ostentacjąsad
                            Wg mnie - niepotrzebną
                            • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 09:36
                              Odnoszę wrażenie, że chcesz to odbierać jako ostentację. Ponadto osoby obecne na pogrzebie chyba nie powinny analizować tego, kto jest, a kogo na nim nie ma, w innym celu się zebrały.
                              Szkoda, że tak mało osób prezentuje tu zrozumienie dla Autorki...
                              • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 12:40
                                Wiesz, ja całkiem p ludzku rozumiem, że nie darzyła teściowej sympatią i nie jest jej przykro z powodu jej śmierci - raczej normalne, gdy ktoś komus zalazł za skorę. Ale jesteśmy dorośli - dorosły człowiek nie pokazuje ostentacyjnie, że ma w de zmarłego, tym bardziej, gdy jego bliskim jest ktoś bardzo bliski - to wszystko.
                        • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 14:04
                          kora3 napisała:

                          >Zdarzyło mi się przynajmniej parę razy być na pogrzebach ludzi, których nigdy nie widziałam - rodziców czy krewnych moich znajomych. <

                          Też mi się zdarza, jak wszystkim, ale żadna z tych osób nie była do mnie wrogo nastawiona i (jeśli istnieje świadomość po śmierci) żadna dusza nie przeżywała mojej niepożądanej obecności wink Naturalnie, że pogrzeb jest dla żywych, nie dla umarłych ale naprawdę byłoby mi wszystko jedno co o mojej nieobecności sądzi ciocia Nina ze Szczecina albo mąż kuzynki Lodzi, z miasta Łodzi. To byłaby sprawa tylko miedzy mną a moim mężem, a że mąż od wielu lat pełnoletni i rozumny, to... j/w.
                          • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 14:48
                            Toz napisałam, że nie idzie o ludzi o o to co sobie ktoś pomyśli tylko o wsparcie dla bliskiej osoby
                        • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 14:38
                          kora3 napisała:

                          > Z całym szacunkiem, ale dla mnie ostentacja w stylu "nie pójde na jej pogrzeb"
                          - to dziecinada<

                          Ostentacja???
                          • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 14:50
                            No wiesz, dla mnie tak - dziecinna ostentacja ...
                            Jeśli ludzie są z sobą i żadne nie jest w tym momencie chore czy daleko od domu, to brak obecności na pogrzebie rodzica współmałżonka czy współpartnera jest ostentacyjny
          • mim_maior Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:18
            Też sądzę, że to idealny moment, żeby się odegrać na mężu.
            • liliawodna222 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:21
              Tu nie chodzi o odgrywanie się na mężu, tylko o postępowanie w zgodzie ze sobą.
            • aqua48 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 12:24
              Zapytałabym na Twoim miejscu męża czy chciałby abym była na pogrzebie. Jeśli nie, to nie uczestniczyłabym w żadnych uroczystościach.
              • nchyb Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 13:17
                >Zapytałabym na Twoim miejscu męża czy chciałby abym była na pogrzebie

                i o to właśnie Aqua chodzi, o potrzeby i uczucia tego męża w tym momencie - jeżeli nam na nim i jego uczuciach i potrzebach zależy smile
              • minniemouse Re: Pogrzeb matki męża 29.12.16, 12:00
                aqua48 napisała:
                Zapytałabym na Twoim miejscu męża czy chciałby abym była na pogrzebie. Jeśli nie, to nie uczestniczyłabym w żadnych uroczystościach.

                Nareszcie jakis rozsadny glos. bravo!

                Minnie
        • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 08:43
          Dokładnie ... Umarłemu nic po skrzydle, nic po łzach, nic po kadzidle - jak mawiał fraszkopisarz...
    • jerrykot1 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 16:23
      Iść - dla męża. Co cię obchodzą inni krewni i ich wiedza na temat waszych z teściową stosunków? Teściowa nie żyje, żyje za to twój mąż - i jemu jest potrzebne twoje dobre słowo i współczucie, wsparcie w tej chyba trudnej dla niego chwili.
      • pavvka Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 21:22
        jerrykot1 napisała:

        > Iść - dla męża. Co cię obchodzą inni krewni i ich wiedza na temat waszych z teś
        > ciową stosunków? Teściowa nie żyje, żyje za to twój mąż - i jemu jest potrzebne
        > twoje dobre słowo i współczucie, wsparcie w tej chyba trudnej dla niego chwili

        Nawet jeśli jest (a nie wiadomo w jakich był mąż ze swoją matką), to wsparcie małżonkowi należy okazać przez jakiś czas. Akurat na pogrzebie będzie zapewne wiele innych osób z rodziny, które to dobre słowo i współczucie zapewnią, a żona powinna to robić w domu.
        • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 02:32
          pavvka napisał:

          >wsparcie małżonkowi należy okazać przez jakiś czas. Akurat na pogrzebie będzie zapewne wiele innych osób z rodziny, które to dobre słowo i współczucie zapewnią, a żona powinna to robić w domu.<

          I o to chodzi. Zupełnie nie rozumiem dlaczego większość osób utożsamia danie wsparcia mężowi z pójściem na pogrzeb jego matki. Pogrzeb się odbędzie a potem nastanie czas żałoby i właśnie wtedy trzeba go wspierać. Wsparciem może być szczera rozmowa, albo milczenie, może da mu ukojenie zajęcie się dawno planowanym remontem? a może facet potrzebuje siedzenia na kanapie i gapienia się w ścianę? Każdy żałobę musi przeżyć po swojemu. Głównym zadaniem żony w tym czasie jest jak najmniej przeszkadzać.
    • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 28.12.16, 17:06
      Co Wy z tym wsparciem dla męża? Facet pewnie już mocno dorosły, rozgarnięty emocjonalnie, zdający sobie sprawę z niezdrowej atmosfery w rodzinie i jakoś tam na pewno przeżywający krzywdę żony nagle potrzebuje trzymania za rączkę? nie uwierzę.
      Bb12, trzymaj się od tej imprezy jak najdalej, ta kobieta na pewno nie życzyłaby sobie Twojej obecności na pogrzebie, masz doskonałe wytłumaczenie że spełniasz jej wolę smile a jak na pogrzebie ktoś zapyta męża gdzie podziała się żona to niech powie, że jest w rozpaczy po smierci ukochanej teściowej i wolała zostać w domu sad
      • minniemouse Re: Pogrzeb matki męża 29.12.16, 12:17
        matylda1001 napisała:
        Co Wy z tym wsparciem dla męża? Facet pewnie już mocno dorosły, rozgarnięty emocjonalnie, zdający sobie sprawę z niezdrowej atmosfery w rodzinie i jakoś tam na pewno przeżywający krzywdę żony nagle potrzebuje trzymania za rączkę? nie uwierzę.

        Niemniej jednak Matyldo pogrzeb matki to przykra rzecz. zwiazane z tym tak duzo emocji, i stresu (paradoksalnie czesciej sie cierpi przez to czego nie bylo a moglo byc, jak np. w tym przypadku brak relacji matki z zona) ze nawet "dorosly, rozgarniety" facet moze chciec miec przy sobie zone na cmentarzu chocby po to tylko aby mu przypomniala w ktorej kieszeni ma chustke do nosa.
        A on ze swojej strony, jesli naprawde nie potrzebuje jej towarzystwa (tzn da rade sam) lub zwyczajnie przez wzglad na uklady jakie miala z jego matka, wypadaloby aby podziekowal za serdeczna oferte.
        Krotko mowiac, elegancko jest miec wzglad na kogos, nie na siebie, w pierwszym rzedzie.

        Minnie
        • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 01:29
          minniemouse napisała:

          >facet moze chciec miec przy sobie zone na cmentarzu chocby po to tylko aby mu przypomniala w ktorej kieszeni ma chustke do nosa.<

          Włożyć po jednej chusteczce do każdej kieszeni, gdzie sięgnie, tam znajdzie. Nie, Minnie... Zdecydowanie nie poszłabym na ten pogrzeb a znając własnego męża na pewno by mnie tam nie ciągnął bo nie chciałby robić mi przykrości.
          Czym jest pogrzeb matki, wiem, przeżyłam to cztery lata temu, ale moja matka była wyjątkowo dobrym i delikatnym człowiekiem a mojego męża traktowała jak własne dziecko.
      • majaa Re: Pogrzeb matki męża 29.12.16, 12:48
        matylda1001 napisała:

        > Co Wy z tym wsparciem dla męża? Facet pewnie już mocno dorosły, rozgarnięty emo
        > cjonalnie, zdający sobie sprawę z niezdrowej atmosfery w rodzinie i jakoś tam
        > na pewno przeżywający krzywdę żony nagle potrzebuje trzymania za rączkę? nie uw
        > ierzę.


        Wiesz, Matyldo, to nawet nie tyle chodzi o trzymanie za rączkę, ale o takie zwykłe poczucie, że ten ktoś najważniejszy, najbliższy rozumie, co przeżywasz i chce być z tobą w trudnej chwili, odkładając na bok swoje osobiste urazy. Dla mnie np. to by bardzo wiele znaczyło, chociaż oczywiście zrozumiałabym też, gdyby ktoś jednak nie był w stanie się przemóc.

        > Bb12, trzymaj się od tej imprezy jak najdalej, ta kobieta na pewno nie życzyłab
        > y sobie Twojej obecności na pogrzebie, masz doskonałe wytłumaczenie że spełnias
        > z jej wolę smile

        No tak, można to sobie tak tłumaczyć, ale ja bym była ostrożna z takimi radami. Wszystko zależy od psychiki i podejścia. Osoby wrażliwsze mogą się narazić na wyrzuty sumienia, a to nigdy nie jest przyjemne. Zwłaszcza że nie będzie już okazji niczego zmienić.
      • salsa.lover Re: Pogrzeb matki męża 29.12.16, 19:13
        matylda1001 napisała:

        > na pewno przeżywający krzywdę żony nagle potrzebuje trzymania za rączkę? nie uw
        > ierzę.


        Nie chodzi o trzymanie za rączkę. Tylko o bycie razem, przy mężu w trudnej sytuacji. Śmierć matki jest mimo wszystko trudną sytuacją.
        Może nawet bardziej gdy ta matka wyrządziła za życia dużo krzywdy i odeszła w złości i gniewie.
        • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 01:56
          Salso, Maju, naprawdę uważacie, że ten człowiek, któremu rodzona matka dokuczała przez wiele lat, która nie szanowała jego wyborów, z którą miał (byłoby logiczną konsekwencją) przez to wszystko ograniczony kontakt tak w sensie emocjonalnym jak i fizycznym nagle zacznie mdleć nad jej grobem tylko dlatego, że to matka?
          Wspierać to żona może (i powinna) go w domu ale uczestniczenie w tej sytuacji w pogrzebie uważam za zbyteczne, a może nawet niestosowne? Wszak za życia teściowa nawet nie zachowała pozorów.

          • majaa Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 12:35
            Nie, wcale nie uważam, że będzie mdlał i słaniał się z rozpaczy i dlatego właśnie żona ma mu towarzyszyć. Napisałam już, jakiego rodzaju wsparcie mam na myśli. Napisałam też, że dla mnie postawa najbliższej mi osoby byłaby ważna i znacząca w takim momencie, dlatego sama też bym się tak zachowała. Ale nie twierdzę przecież, że to opcja obowiązkowa.
            Co do niestosowności... no cóż, ja jestem, jak zapewne wiesz, osobą wierzącą i po prostu nie uznaję takich demonstracji w takiej chwili. Mam przekonanie, że właśnie to byłoby niestosownie i nie po chrześcijańsku, takie chowanie urazy nawet po śmierci. Ale oczywiście to autorka musi podjąć decyzję i zrobić tak, jak jej sumienie dyktuje.
            • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 13:52
              majaa napisała:

              > takie chowanie urazy nawet po śmierci.<

              Maju, my się chyba nie rozumiemy. Nie chodzi mi o chowanie urazy po śmierci bo i w życiu doczesnym nie jestem pamiętliwa smile Nie chodzi też o jakąś irracjonalną zemstę bo jako osoba niewierząca w życie pozagrobowe nie wiem jaką to karą miałoby być dla zwłok. Ja po prostu nie widzę powodu do uczestniczenia w pogrzebie osoby, która za życia brzydziła się moją osobą i śmierć niczego w tym względzie nie złagodziła. Pójść na cmentarz po to, żeby się naocznie przekonać, że osoba, która zatruła mi ładny kawałek życia już nie dokuczy to znowu nie w moim stylu... Nie, naprawdę nie widze powodu do pójścia.
              • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 14:57
                Matyldo, ależ można mieć i takie podejście przecież...Jednak wydaje mi się to mimo wszystko dość dziecinne...Jasne, można nie iśc nawet na pogrzeb bliskiego krewnego, który dokuczył czy którego się nie lubiło. Ja np. nie lubiłam ojca mego kuzyna ...Kiedy zmarl tenze ojcie wcale nie czułam żalu, ale gdybym wówczas byłą u mamy to poszłabym na pogrzeb, choćby po to by okazać wsparcie cioci, wdowie po tymze pozal się Baalu wujku. Nie bylam jednak i specjalnie nie jechałam na jego pogrzeb. Jednak parę miesięcy później, gdy gościłam u mamy i ciocia poprosiła mnie zebym ja podwiozła na cmentarz na geob jej meza, podwiozłam i podeszłam z ią na ten grob, choć przecież mogłam poczekać w samochodzie ...Jednak takie demonstrowanie przed ciotką, że nie lubiłam jej meza i jego smierc bynajmniej tego nie zmieniła nie przyszłoby mi do głowy. Tak robią dzieci, które muszą walczyć o możliwość pokazania swego zdania. Ja nigdy nie musiałam o to walczyć i dlatego być może mam takie podejście
                • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 15:50
                  kora3 napisała:

                  > Tak robią dzieci, które muszą walczyć o możliwość pokazania swego zdania<

                  Korciu, o jakim 'własnym zdaniu' znowu napisałaś? Odwróciłaś sytuację o 180st. To Ty nie lubiłaś wujka a nie on Ciebie. Nic nie wspominasz o tym, że wujek mógłby nie życzyć sobie Twojej obecności przy swoim grobie. W przypadku Autorki (a wszystko na to wskazuje) zmarła nie życzyłaby sobie żeby kobieta, której tak nie lubiła, nie szanowała, której szkodziła, ekspediowała ją w ostatnią podróż. To nie Autorka ma wybaczać/nie wybaczać, wznosić się ponad własne słabości. Ma uszanować życzenie zmarłej i to wszystko.
                  • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 31.12.16, 12:01
                    Matti - pogrzeb naprawdę jey dla żywych - zmarłej już lata czy kto pójdzie na jej pogrzeb. Faktycznie
                    • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 01.01.17, 18:49
                      kora3 napisała:

                      >zmarłej już lata czy kto pójdzie na jej pogrzeb<

                      Zmarłej, owszem, ale za życia jej nie latało. To może i ostatniej woli nie warto realizować bo przecież zmarłemu glanc pomada.
                      • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 02.01.17, 11:07
                        Myśle Matti, że tui celowo, albo n9ie - ale manipulujesz.
              • majaa Re: Pogrzeb matki męża 31.12.16, 13:15
                No nie wiem... dla mnie to jednak tak trochę wygląda na swoiste "porachunki" z tą osobą. Na taką właśnie dziecinadę, jak pisze Kora. Ale skoro twierdzisz, że zupełnie nie o to chodzi, to przyjmuję do wiadomości. Tak czy siak, pozostają jeszcze żywi, dla których taki gest lub jego brak z pewnością coś znaczy. Oczywiście nie ma obowiązku się tym przejmować. W sumie najważniejsze, żeby człowiek był w zgodzie sam ze sobą, więc jeśli jest wewnętrznie przekonany, że postępuje słusznie, to jego sprawa. I nie piszę tego z przekąsem.
                • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 01.01.17, 12:05
                  Masz Maju 100 proc. racji - ja uważam, że jeśli dla kogoś cos jest za trudne emocjonalnie powinien odpuścić. Pewien mój kolega poszedł na pogrzeb swego ojca. Nic wydawałoby się nadzwyczajnego ...Tyle, ze on tego ojca nie znał w sumie. Gość porzucił rodzinę gdy kolega był maluchem i nie kontaktował się z byłą żoną ani z synem, alimenty mu tylko komornik ściągał. No i gitara. Gość umarł, jak kolega by na studiach - normalne, ze kolegi nijak nie obeszła śmierć jakiego typa. I nie idzie o żadne odegranie się czy porachunki, - mnie też z reguły nie za bardzo przejmuje podeście osób obcych noszących takie samo jak ja nazwisko, których na oczy nie widziałam ...
                  Kolega miał to w tyle, ale jego mama uprosiła go, żeby wraz z nia poszedł na pogrzeb. No i poszedł, a za dwa dni poszedł na weselisko, gdzie dobrze się bawił - co wiem na bank, bo też tam bylam smile On na ten pogrzeb poszedł dla swojej mamy, a nie z powodu obcego typa, który był uprzejmy olać go, jak był malutki. Jego mama do czegoś potrzebowała tego, by być na pogrzebie eksa - do czego - nie wiem i nie ma to znaczenia ...
                  • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 01.01.17, 18:42
                    Korciu, czy ten ojciec bardzo nienawidził swojego syna, czy mu szkodził, życie zatruwał, dołki pod nim kopał? czy zachowywał się tak, że syn mógłby przypuszczać, że ojciec nie życzyłby sobie jego obecności na pogrzebie, czy może raczej byli sobie obojętni jak przypadkowi ludzie?
                    • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 02.01.17, 11:06
                      Marri, po mojemu ojciec, który nie chce znać swego dziecka i nie interesuje się jego losem wca;le dalece bardziej go krzywdzi, niż ktokolwiek kto nie lubi kogoś po prostu.
          • salsa.lover Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 16:54
            matylda1001 napisała:

            > nagle zacznie mdleć nad jej grobem tylko dlatego, że to matka?
            >

            Matyldo, ale kto pisze o mdleniu nad grobem?? Zupełnie nie o to chodzi i ucieka ci sedno.
            Mdleć z rozpaczy można gdy umiera ukochana mama. Gdy umiera matka z którą długie lata żyło się w konflikcie, która próbowała zatruć życie tobie i twojej rodzine, wierz mi, emocje są równie silne o wiele trudniejsze. Choć nie tak spektakularne jak łzy i omdlenia nad grobem.
            Może trudno ci to zrozumieć, bo czegoś takiego nie doświadczyłaś.
            Mój mąż jest typowym twardzielem skrywającym emocje, teściowa nieźle nam zalazła za skórę, a on mimo wszystko uważał za oczywiste, że na pogrzebie będę. Z pewnością nie dlatego, żeby go trzymać za rączkę i podawać chusteczki. Ale dlatego, że jesteśmy razem na dobre i na złe.
            Ten pogrzeb to był bardzo trudny moment dla mojego męża, właśnie ze względu na cało zło wyrządzone nam przez jego matkę. I ja wiedziałam, że w tym trudnym momencie byłam przy moim mężu.
      • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 09:18
        Matyldo, ja mam niestety osobiste doświadczenie sad Ponad 3 lata temu pochowałam ojcasad Bardzo dobrze się "trzymałam" po jego śmierci, bo Matti - musiałam. To ja głownie wraz z moim partnerem zajmowałam się organizacją pogrzebu i konsolacji, ja zawiadamiałam dalej mieszkającą rodzinę itd. Nie miałam ataków placzu, byłam jak automat ....I choć to właśnie ja musiałam być wówczas głównym wsparciem dla mojej mamy i dla mojej siostry, to sama też go potrzebowałam. I bardzo dla mnie ważne było, że był przy mnie wówczas mój partner, ale też że był mój długoletni przyjaciel z rodzinnych stron oraz to, że mój eks rzucił wszystko i na złamanie karku przygnał - w tej alej rozpaczy, która musiałam schować do kieszeni, bo nie mogłam być załamana czułam, że mam oparcie w tych ludziach i moja najbliższa rodzina też. Na pogrzebie puściły mi zawory sad Bylam nieprzytomna przy rodzinnym grobie, nie wierzyłam, że w tej urnie jest mój tata sad Matka i siostra były w podobnym stanie sad To mój partner zapraszał ludzi na konsolację, a mój przyjaciel zaprowadził mnie do samochodu, prawie zaniósł. Mój eksio zajął się moją mamą ....Był też na pogrzebie mój były mąż i mój teść. Mój tato mego eksmęża nie lubił, teścia - owszem, ale pewne okoliczności już po rozwodzie sprawiły, ze nie chciał mieć z nim nic wspólnego. Mój eksmaz i jego ojciec nie udawali, ze są najbliższa rodziną, ale jednak przyszli. Podeszli, zapytali, czy mogą jakoś pomóc, złożyli kondolencje. Mój tato za zycia pewnie z nimi nie chciałby rozmawiać, ale on już wówczas odszedł ...
        • matylda1001 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 14:30
          kora3 napisała:

          > Matyldo, ja mam niestety osobiste doświadczenie<

          Większość z nas ma podobne doświadczenia. Jak nie rodzice to ukochana babcia/dziadek/ciocia a bywa że dziecko. Ja nie mam już obojga rodziców i musiałam to przetrwać. Lekko nie było bo jako jedynaczka byłam z rodzicami bardzo mocno związana, tym bardziej, że od śmierci taty, mama mieszkała z nami i praktycznie rozstawałyśmy się tylko na te kilka godzin dziennie gdy byłam w pracy. Ciężko przeżyłam jej śmierć ale obyło się bez histerii. Mam taki charakter, na szczęście, że jak przychodzi pora działania, to działam jak automat, dopiero później uchodzi ze mnie powietrze i wtedy potrzebuję zrozumienia i wsparcia. Ludzie różnie reagują w sytuacjach stresowych. Chyba masz podobnie, ale Ciebie napięcie "puściło" trochę za wcześnie i stąd problemy na pogrzebie taty.
          • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 14:47
            Wodzisz, ja myslę ze nie tyle za wcześnie, co po prostu w momencie, kiedy już nie była potrzebna moja koncentracja na czyms innym - na organizacji. Jestem wdzięczna bliskim za to, że przy mnie byli i to wszystko
    • majaa Re: Pogrzeb matki męża 29.12.16, 12:28
      Ja bym poszła. Głównie ze względu na męża. Ale i dla samej siebie też. Skoro potrafiłaś odpowiednio się zachować za życia teściowej, to nie widzę sensu demonstrowania Waszych kiepskich relacji po jej śmierci. Osobiście bym się przez to wcale lepiej nie poczuła. Ale to już Ty sama musisz zdecydować, czy chcesz trzymać fason do końca, czy jednak odpuszczasz.
    • salsa.lover Re: Pogrzeb matki męża 29.12.16, 19:05
      Miałam bardzo podobną sytuację.
      Teściowa też nie była na naszym ślubie i aktywnie próbowała zniszczyć związek i ustawić całą rodzinę przeciw nam.
      Ja na pogrzeb poszłam ze względu na męża, w końcu to była jego matka. Rozpaczy nie udawałam, zachowywałam się neutralnie.
      Muszę przyznać, że rodzina męża zachowała się wobec mnie bardzo w porządku i życzliwie. Czego i Tobie życzę.
      • kora3 Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 09:20
        Brawo Salso, jesteś zwyczajnie już dorosła ...
    • milamala Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 00:42
      A co Twoj maz na to? Zapytaj go czego potrzebuje w tej sytuacji. I zrob tak jak ci powie.
    • jesienna.nuta Re: Pogrzeb matki męża 30.12.16, 10:30
      Ja bym nie poszła.
      Ale ja mam silny charakter i własne zdanie, bez względu na to "co ludzie powiedzą".
      A Ty zrobisz, co będziesz uważała za stosowne.
      • wioskowy_glupek Re: Pogrzeb matki męża 31.12.16, 00:46
        Zapytaj męża czy bardzo mu zależy żebyś szła. Jeśli tak to trudno, powinnaś iść, jeżeli nie to ja bym się nie pchała - po co ?
Pełna wersja