Dodaj do ulubionych

Zachowanie innych i ich interpretacja

27.01.17, 09:41
Na kanwie wątku o spotykaniu się - nieco. Wyobraźmy sobie taką sytuację: w firmie pojawia się nowy sympatyczny pracownik, pan. Jest to osoba otwarta, szybko aklimatyzuje się w zespole. Zespół jest ogólnie zgrany, ludzie spotykają się także poza pracą od czasu do czasu. Pan zajmuje miejsce w pokoju z 2 paniami. Jedna z nich jest osobą podobnie jak on otwartą, druga nieco rzec można mniej przebojową. Ta mniej przebojowa pani często prosi pana o drobne przysługi. Pan ogólnie grzeczny i szarmancki pomaga na ile może. Jest dla pani miły i uczynny, dokładnie jak dla wszystkich innych współpracowników. Ta sytuacja trwa kilka tygodni, po których pracownicy skrzykują się na jakieś tam spotkanie poza pracą. Idą sobie gdzieś tam na kawę czy drinka. Pan jest zmotoryzowany, więc po tym spotkaniu odwozi parę osób w tym tę panią mniej przebojową. Tak wypada, że ona najdalej mieszka, wiec gdy ma wysiadać są w samochodzie sami. No i pani wysiadając daje panu do zrozumienia, ze nie obraziłaby się, gdyby ja pocałował. Pan jest tym zaskoczony i nie jest zainteresowany - znaczy nie podejmuje oczekiwanej inicjatywy. Nazajutrz pan zachowuje się jak zawsze, pani korzystając z chwilowej nieobecności koleżanki z pokoju zagaja w temacie. W kierunku, że no bardzo jej jest przykro, bo pan najpierw ją podrywał, a potem nagle nabrał dystansu. Pan - zaskoczenie - nie podrywał koleżanki, traktował jak każdą inną, a pani coś źle zrozumiała, jest zajęty i nie ma zamiaru zmieniać obiektu uczuć. No jak, jak dawał jej do zrozumienia, pomagał, uśmiechał się, czasem skomplementował. Pomagał, bo prosiła, uśmiechał się, bo to miłe, komplementował, bo to miło. Rozmowę przerwał powrót współpracownicy i więcej do niej nie wracali. Pan zachowywał się jak zawsze, pani zaczęła traktować go lodowato. Niby nic się nie stało, ale atmosfera nieco się skwasiła.
Pytanie: kto tu zachował się źle? Pan, który ma zwyczajnie otwarta naturę, zawsze stara się być miły i uczynny, czy pani, która sobie ubzdurała, że to oznacza, iż ja podrywa? I potem jeszcze nafoszyla się kwaszac atmosferę w pracy?
PS. Uprzedzając - nie jestem żadna z tych pań, a pan nie jest moim partnerem. Ale znam go kupe lat i WIEM ze było, jak mi opisał.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 10:03
      Wierzę, że tak mogło być. Są takie osoby, co jak się zadurzą, to szukają rozmaitych pretekstów, żeby być blisko obiektu swoich westchnień i każdą grzeczność z jego strony tłumaczą sobie odwzajemnianiem uczuć.

      Pół biedy, jeśli taka "odrzucona" osoba zachowuje się lodowato. Gorzej, że czasem następstwem bywa stalking, bo nie każda chce uwierzyć w obojętność drugiej strony.
    • aqua48 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 11:11
      kora3 napisała:

      > Pytanie: kto tu zachował się źle? Pan, który ma zwyczajnie otwarta naturę, zaws
      > ze stara się być miły i uczynny, czy pani, która sobie ubzdurała, że to oznacza
      > , iż ja podrywa? I potem jeszcze nafoszyla się kwaszac atmosferę w pracy?

      Źle Koro zachowali się OBOJE. Pan - bo powinien bardziej uważać na swoje zachowanie i to JAK ono może być odebrane oraz nauczyć się stwarzać pewien dystans (a wystarczyłoby dodatkowo podkreślać, że jest szczęśliwym związku i nie zamierza tego zmieniać), a poza tym w pracy nie miejsce na komplementy itp. Pani, bo próbowała przejść od tych komplementów do etapu romansowego z kolegą i postawiła się w bardzo w niezręcznej sytuacji. Foch z powodu odrzucenia nieuprawniony, ale..pan mógł zręczniej odrzucić jej awanse, skoro już potrafi być taki przymilny. Powtarzam - praca to najgorsze miejsce na wszelkiego rodzaju amory.
      • baba67 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 12:49
        Zgadzam się -żle zachowali się oboje, pan prawdopodobnie częściowo nieświadomie. Pani dużo bardziej zawiniła w sensie foch kompletnie nieuprawniony. Dlaczego pan ? Ano mimo braku złudzeń co do spostrzegawczości statystycznego mężczyzny nie wierzę żeby inteligentny, obyty gościu nie zauważył że pani czuje do niego mięte przez rumianek. Oczywiście nie można winic nikogo że jest przyjacielski i szarmancki, można jednak mieć pretensje że widząc zainteresowanie pani nie próbował dać do zrozumienia że tegoz nie odwzajemnia. Można było to zrobić chociazby wspominając mimochodem o tym że jest zajęty. Nie zrobił tego bo było mu tak fajnie, sytuacja mile łaskotala jego ego, jestem pewna że zupełnie świadomie unikał wszelkich wzmianek o swojej kobiecie udając wolnego żeby ti łechtanie nie ustalo. To jest typ Beatki w wersji interesownej.
        • baba67 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 13:27
          I od razu zaznaczę-nigdy mnie Korciu nie przekonasz że brak jakiejkolwiek wzmianki o partnerce w ciągu kilku tygodni spędzania kilku godzin w towarzystwie przez osobe ekstrawertyczną nie było CELOWYM ukrywaniem istnienia tej pani. Uwierzyłabym gdyby pan był introwertykiem. Chyba ze obiekt zainteresowań został wymysłony na poczekaniu wobec braku innych pomysłów na odrzucenie czyichś względów. Co nie zmienia faktu że panu pochlebiało zainteresowanie i zrezygnował z niego dopiero postawiony pod ścianą.
          • bezsenna_pani Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 13:53
            Babo, wprawdzie nie do mnie, ale mnie trochę zaintrygowałaś:
            "(...) nigdy mnie Korciu nie przekonasz że brak jakiejkolwiek wzmianki o partnerce w ciągu kilku tygodni spędzania kilku godzin w towarzystwie przez osobe ekstrawertyczną nie było CELOWYM ukrywaniem istnienia tej pani."

            Ale dlaczego pan miałby wspominać o partnerce i jakości ich relacji w pracy? Pracowałam w kilku firmach o różnorodnych (płciowo, wiekowo, statusowo, usposobieniem itd.) składach osobowych i moje doświadczenie każe mi patrzeć na tą kwestię inaczej niż Ty. Zawsze byli tacy, co o swoich prywatnych sprawach w pracy nie rozmawiali. Po prostu. Poza kwestiami zawodowymi, poruszali najwyżej najbardziej prozaiczne i neutralne bieżące sprawy życia codziennego. Owszem, byli też inni, bardziej otwarci. Kwestia podejścia, charakteru, a czasem złych doświadczeń. Jak mawia moja znajoma: „ludzie są różne, jedne są takie, drugie są inne” wink.
            Dlatego w mojej ocenie takie zachowanie może być celowe, ale nie doszukiwałabym się w nim złych intencji. Tym bardziej, że w omawianym przypadku pan był nowy w zespole i zachowanie pewnej wstrzemięźliwości w opowiadaniu o sobie wydaje mi się być jak najbardziej uzasadnione. Ostatecznie ma do czynienia z obcymi ludźmi.
            • baba67 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 14:05
              Alez tu nie chodzi o opowiadanie ze szczegółami o swoim związku! Chodzi o to że że pan z gatunku ekstrawertyków, z opisu wynika że rozmowy nie dotyczyły tylko pracy, rozmawiano o róznych sprawach . I NIGDY nie zająknął się o tym że jest w związku?Choćby na zasadzie BYLIŚMY z Ania wczoraj w kinie? Albo- rano zaspałem, Anka mnie nie obudziła? Człowiek który niczego nie ukrywa a ma ekstrawertyczna nature po prostu i zwyczajnie się wygada.
                • baba67 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 15:14
                  A ja właśnie zakładam nie tyle złe intencje ( bo to za duzo powiedziane) ale zwyczajne wyrachowanie - pan lubi sie podobać, może szuka kogos lepszego i chce sobie zostawić furtkę.Brak szczerości, rżnięcie głupa w kwestii jak bycie szarmanckim może byc odbierane -nie lubie tego pana.
                  • bezsenna_pani Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 15:46
                    Pomijając w takim razie różnice w założeniach, bo chyba nie ma sensu o tym dyskutować.

                    Ja to widzę tak: bycie szarmanckim nie równa się czynieniu awansów i nie stawiajmy sprawy na głowie - zazwyczaj człowiek umie rozróżnić te kwestie.
                    A jeśli nie umie, to przecież nie można za opaczne zrozumienie winić drugiej strony i odpłacić jej za grzeczność wyrzutami/zarzutami.

                    Dla mnie kluczowe jest, czy pan był szarmancki tylko w stosunku do jednej pani, czy do wszystkich.
                    Jeśli tylko do niej, to panią rozumiem, a pan prosię. Jeśli do wszystkich, to pani się wygłupiła po prostu i niesłusznie robi z tego jeszcze większe halo.

                    Z postu Kory wynikało, że pan jednak nie wyróżniał pani swoim zachowaniem.
                      • bezsenna_pani Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 16:24
                        Widział, czy nie, nie rozstrzygniemy.
                        Ale tak hipotetycznie: zaczął podejrzewać, że jego szarmanckie zachowanie (naturalne/normalne w jego przypadku) jest niewłaściwie odbierane. Co miałby zrobić? Zmienić swoje zachowanie tylko w stosunku do tej pani? Dopiero wtedy wyszedłby na bubka. Wyjaśniać, zaczynając temat na wszelki wypadek? Wydaje mi się dość krępujące dla obojga.
                        Traktował panią jak wszystkich i to wydaje mi się w porządku. Kiedy trzeba było, postawił od razu sprawę jasno, dlatego ja tu nie widzę wyrachowania, zostawiania furtek itp.

                        Nie bronię pana, nie wyśmiewam pani. Nieporozumienie. Zdarza się.
                        • baba67 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 16:36
                          Już napisałam na poczatku watku. Przestac ukrywać istnienie kobiety w w swoim życiu.Ukrywać z pełną premedytacją.
                          Swoja droga jestem bardzo ciekawa jakbyś zareagowała gdybys sie przypadkiem dowiedziała że nikt z bliskich od kilku miesięcy współpracowników Twojego partnera pojęcia nie ma o Twoim istnieniu.Zakladając że partner raczej rozmowny a współpracownicy kulturalni a w przewadze atrakcyjne panie stanu wolnego.Byłabyś zapewne zachwycona.
                          • bezsenna_pani Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 17:59
                            „Przestac ukrywać istnienie kobiety w w swoim życiu. Ukrywać z pełną premedytacją.”

                            1.A może w jego życiu istnieje mężczyzna, a nie kobieta? Homoseksualiści nie zawsze chcą informować o swoich preferencjach w miejscu pracy.
                            2.Poinformował panią, że nie jest zainteresowany od razu, kiedy nieporozumienie stało się jasne. Nie zwodził, nie kręcił, nie bawił się jej kosztem.
                            • baba67 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 19:34
                              No to bym zrozumiała jeśli byłby mniejszościowy, jednak Kora by to napisała.
                              Nie zwodził i nie kręcił bo mu się pani nie podobała i łechtanie ego przestało być zabawne.Czerpanie satysfakcji z adoracji osób którymi się nie jest zainteresowanym to nie jest domena kobiet, powiedziałabym że to uczucie jest bardzo demokratyczne.
                              Nie wiadomo jak sprawy by się potoczyły jeśli pani zainteresowana byłaby w jego typie i to bardziej niż aktualna partnerka.
                              • bezsenna_pani Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 23:25
                                Ja się zgadzam z twierdzeniem, że dodatkowe informacje przekazujemy o sobie innym mimo chodem i to jest naturalne. Ale wyobrażam sobie różne sytuacje w których dana osoba pewnych faktów o sobie celowo nie chce przekazywać ogółowi. Uważam, że ma do tego prawo.
                                Uważam też, że tak długo, jak długo pan traktował panią jak pozostałe osoby w firmie/zespole, nie można mu niczego zarzucić. Wg mnie zrzucanie na kogoś odpowiedzialności za czyjeś wyobrażenia nie jest w porządku.
                                • baba67 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 12:32
                                  Pani wyobrażenia miała swoje, na własna odpowiedzialność. Ja nie wierze że pan tych wyobrażeń nie wyczuł i (mógł nie wspominać o partnerce, ostatecznie prawo nie zabrania traktować aktualnej partnerki jak poczekalnię i dyskretnie szukać dalej) i nic nie zrobił żeby awansom zapobiec bo mu było przyjemnie mieć cichą wielbicielkę)I tu się różnimy.
                                  • pavvka Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 29.01.17, 22:36
                                    baba67 napisała:

                                    > Pani wyobrażenia miała swoje, na własna odpowiedzialność. Ja nie wierze że pan
                                    > tych wyobrażeń nie wyczuł

                                    A ja wierzę. Jeśli pani mało przebojowa i introwertyczna, to mogła w cichości do pana wzdychać, a na zewnątrz tego nie okazywać.
                                      • pavvka Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 17:01
                                        baba67 napisała:

                                        > Jak na osobę introwertyczna nieokazująca uczuć takie zachowanie w aucie ni z gr
                                        > uchy ni z pietruchy. Toz to nawet jak na ekstrawertyczkę dość śmiałe. No normal
                                        > na nie była.

                                        Takie jednorazowe akcje się zdarzają również osobom które na co dzień nie są wylewne w okazywaniu uczuć. Zwłaszcza że było to po wyjściu do knajpy i możliwe że koleżanka była nieco pod wpływem.
                                      • renn.ie77 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 17:04
                                        baba67 30.01.17, 14:11
                                        Jak na osobę introwertyczna nieokazująca uczuć takie zachowanie w aucie ni z gruchy ni z pietruchy. Toz to nawet jak na ekstrawertyczkę dość śmiałe. No normalna nie była.

                                        Według mnie to pokazuje, że byla pewna wzbudzonego zainteresowania. Jaka nieśmiała osoba ryzykuje taką sytuację? Na dodatek z kolegą z pracy?
                                        • pavvka Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 17:28
                                          renn.ie77 napisała:

                                          > Według mnie to pokazuje, że byla pewna wzbudzonego zainteresowania. Jaka nieśmi
                                          > ała osoba ryzykuje taką sytuację? Na dodatek z kolegą z pracy?

                                          Jeśli w grę wchodzą uczucia, to ludzie czasami zachowują się mało rozsądnie. Spotkałem się z tego typu zachowaniami w wykonaniu osób, które zwykle zachowują się z rezerwą.
                                    • kaz_nodzieja Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 02.02.17, 15:45
                                      Osoba introwertyczna nawet jeśli zachowała się w samochodzie tak jak zachowała (np. pod wpływem chwili, alkoholu) nie będzie o takich sprawach (delikatnych) mówić koleżance z biura, w dodatku jak widzimy nie słynącej z dyskrecji. Sama jestem introwertyczką. Mogę uwierzyć w zachowanie tej Pani w aucie (wpływ alkoholu, atmosfera), ale nie uwierzę, że introwertyczka o takiej upokarzającej dla siebie sytuacji mówi koleżance z pracy. Ja jako introwertyczka zwierzyłabym się z tego (jeśli już) tylko najlepszej przyjaciółce, co do której miałabym zaufanie, że nie wygada dalej. Introwertycy zwykle nie zwierzają się byle komu, zwłaszcza z tego rodzaju niekomfortowej sytuacji.
                          • qulqa Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 08.02.17, 01:19
                            "Swoja droga jestem bardzo ciekawa jakbyś zareagowała gdybys sie przypadkiem dowiedziała że nikt z bliskich od kilku miesięcy współpracowników Twojego partnera pojęcia nie ma o Twoim istnieniu".
                            Pracuję w jednym miejscu od 14 lat. Stały zespół. Bardzo się lubimy. Rozmawiamy na różne tematy, raz - dwa razy do roku wyjdziemy na piwo, poza tym się nie spotykamy.
                            I jakoś tak się złożyło, że pomimo otwartości kolegów i koleżanek, nie dzielimy się informacjami o dzieciach, mężach, wnukach. Naprawdę nie wiem, czy Janusz, Tomek albo Agata mają współmałżonków i wcale mi to nie przeszkadza. Za to dokładnie wiem, kto na jaką partię głosuje i kto jakie czyta książki.
                            Może dlatego, że jesteśmy 50+.
                            Może dlatego, że mamy bardzo wciągającą pracę, wymagającą koncentracji i czasu na pogaduchy za dużo nie ma.
                            Może dlatego, że tacy jesteśmy i przypadkiem grupa ludzi o podobnym podejściu do życia pracuje razem.
                            Więc jeśli przypadkiem pracuję z Twoim mężem, nie mam od 14 lat pojęcia o Twoim istnieniu smile
                            • baba67 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 08.02.17, 07:56
                              Nie wiesz bo Cię to nie interesuje zatem tych info z ich wypowiedzi nie wyłapujesz.Praca wymagająca koncentracji nie ma nic do tego bo przecież rozmawiacie o ksiązkach i polityce. Gdyby przeczytała wątek uważnie tobyś zapewne zauważyła że wcale nie chodziło o opowiadanie o rodzinie.
                              A tak pozatym -jeśłi pracuje sie blisko z ludzmi od kilkunastu lat i nie wie czy maja rodzine czy nie to albo ma sie Aspergera albo pracuje się w komórce szpiegowskiej gdzie wszystkie info o prywatnym życiu sa top sekret. Szczególnie w wieku 50 plus bo to pokolenie jeszcze rozwijało inteligencje emocjonalną spedzając duzo czasu z rozwieśnikami. W innym wypadku jakoś Ci nie wierzę.
                        • minniemouse Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 01:51
                          bezsenna_pani napisała:
                          Co miałby zrobić? Zmienić swoje zachowanie tylko w stosunku do tej pani? Dopiero wtedy wyszedłby na bubka

                          Ale zmienic swoje zachowanie to nie znaczy z grzecznego stac sie niegrzecznym.
                          Doskonale mozna np zaczac unikac sytuacji w ktorych byloby niezrecznie, np w gronie towarzyskim (po pracy na piwku) zdecydowanie byc z daleka od pani, gdy pani zmanipuluje aby usiasc obok to obdarowac pelna, absolutna uwaga kogos z drugiej strony, w pracy byc uprzejmym na dystans i rowniez unikac pani towarzystwa najbardziej jak sie.
                          po prostu dac mowa ciala do zrozumienia ze dynamika sie zmienila i dlaczego. i wystarczy.

                          Minnie
            • koronka2012 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 19:41
              Zgadzam się z Babą - ludzie często wcale nie ujawniają życia prywatnego, ale między wierszami da się wyczytać czy są w związku czy nie. To jest odruchowe - ktoś powie "byliśmy w kinie", albo "mamy bilety do teatru", ktoś inny przy okazji rozmów na tematy gastronomiczne wspomni, że partnerka robi wyborną szarlotkę itp. U ludzi sparowanych pojawia się w wypowiedziach liczba mnoga.

              Może to kwestia tego ile pan tam pracuje, jeśli 2 tygodnie, to mógł nie zdążyć tongue_out
            • firlefanz Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 16:21
              Zgadzam się z bezsenną panią - sama znam ludzi, którzy są rozmowni, kontaktowi, przyjaźnie nastawieni do świata, ale mają zasadę, że nie rozmawiają w pracy o sprawach związku/rodzinnych. I nie sprowadza się to do podziału introwertycy/ekstrawertycy.
              Jeśli już to ludzie częściej opowiadają o dzieciach, ale o partnerach zdecydowanie mniej.
          • milamala Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 29.01.17, 19:42
            baba67 napisała:

            > I od razu zaznaczę-nigdy mnie Korciu nie przekonasz że brak jakiejkolwiek wzmia
            > nki o partnerce w ciągu kilku tygodni spędzania kilku godzin w towarzystwie pr
            > zez osobe ekstrawertyczną nie było CELOWYM ukrywaniem istnienia tej pani. Uwi
            > erzyłabym gdyby pan był introwertykiem. Chyba ze obiekt zainteresowań został w
            > ymysłony na poczekaniu wobec braku innych pomysłów na odrzucenie czyichś względ
            > ów. Co nie zmienia faktu że panu pochlebiało zainteresowanie i zrezygnował z ni
            > ego dopiero postawiony pod ścianą.
            >

            100% racji babo. Tak i ja mysle, panu pochlebialo zainteresowanie pani, i na pewno o partnerce nie wspomnial. Wspomnienie o ew. partnerze bardzo chlodzi czyjes niechciane awanse. Pan o tym wiedzial, ale mu sie podobalo, wiec po co mial cos schladzac. Dopiero jak zobaczyl, ze zarty sie skonczyly to sie niebozuchna obudzil, ze on taka swieta lelija a pani go tu pocalowac chciala.
        • aqua48 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 13:44
          baba67 napisała:

          > Zgadzam się -żle zachowali się oboje, pan prawdopodobnie częściowo nieświadomi
          > e. Pani dużo bardziej zawiniła w sensie foch kompletnie nieuprawniony.

          Ja powiem jeszcze tak. Miły, szarmancki i lubiący komplementować panie mężczyzna MUSI mieć z tyłu głowy, że jego zachowanie może być odebrane jako wyraz uczuć. A pani nabierająca się na takie nawijanie makaronu na uszy MUSI poczekać na konkretną deklarację. Czyli - dla mnie oboje wykazali się daleko posuniętą nieostrożnością.
          Dodam jeszcze, że znam osobiście paru panów lubiących sypać takimi komplementami na prawo i lewo i przy kupowaniu skarpet i materiałów budowlanych. ALE oni doskonale potrafią sprowadzić te komplementy do konwencji żartu i dać zdecydowany odpór gdy druga strona daje znak że może brać te wyznania poważnie.
          • renn.ie77 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 14:20
            Aquo, być może też po prostu zachowanie pana padło to na podatny grunt. O pani nic nie wiemy, poza tym że jest trochę wycofana, introwertyczna.
            Sama doświadczyłam takiej sytuacji – mój partner skomplementował kiedyś moją bardzo bliską koleżankę, która nomen omen przechodziła wtedy potwornie trudny okres w małżeństwie i... wszystkim nam to skomplikowało życie. Czasem nie trzeba dużo, wystarczy splot sprzyjających okoliczności i pewne zachowania mogą zostać mylnie odebrane, a potem to lawina którą trudno zatrzymać.
            • baba67 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 14:26
              Są komplementy i komplementy. Nie wierzę żeby uwaga typu- "ladnie ci w czerwonym " sprawiła że normalna kobieta nawet w kryzysie małżeńskim zaczęła planować rozwód i śłub z komplementujacym.Skoro komplement wywołal taka reakcję musiał mieć swój kaliber.
              • renn.ie77 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 14:50
                Na narzekania przyjaciółki, że staro i źle wygląda w sukience, w której była na imprezie, odpowiedział: "Ależ co ty opowiadasz, wyglądasz w niej dziewczęco'. Siedziałam obok i nie bylam akurat zachwycona. On też nie byłby, gdybym tak komplementowała jego znajomych smile, ale faktem jest, że nie miał na myśli – nawiążmy romans, tu i teraz. Potem zaczęła przy okazji i będąc w pobliżu wpadać do niego do pracy. Tak tylko żeby się przywitać, co drugi dzień na przykład, a oni się prawie nie znali, w tym szkopuł. Byłyśmy bardzo blisko, pracowałyśmy razem i w ogóle jej to nie przeszkodziło tak się zachowywać, ale jej związek robił jej duże kuku i chyba nie umiała się powstrzymać, tak to sobie tłumaczę.
                Jeśli ta pani jest w podobnym stanie, to być może faktycznie niewielkie gesty (nieskierowane do innych) dają jej fałszywe poczucie, że jest między nimi jakaś więź, zainteresowanie, chemia, itd. To nie musi być zły związek ale choćby samotność i pragnienie związku. Myślę, że to wyczula na takie gesty, które mogą zostać odebrane jako zainteresowanie płci przeciwnej. Dla przykładu – mam znajomą, która niedawno zakończyła związek i kiedy bywamy gdzieś razem, to ona czasem widzi zainteresowanie płci przeciwnej własną osobą, tam gdzie ja tego w ogóle nie widzę, albo odbieram dane zachowanie jako naprawdę niezobowiązujący flirt.
                • baba67 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 15:18
                  To z tą panią naprawdę żle było. Niemniej nie sądzę że wszystko sobie namotała na podstawie jednego komplementu. Twój partner zawsze jej się musiał podobać i już wcześniej miłe ale całkowicie towarzyskie uprzejmości pasowały jej do obrazka.
                  • renn.ie77 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 19:55
                    Babo, było naprawdę źle, bo bardzo zły, przemocowy związek, do tego wieloletni, potrafi nieźle namieszać w głowie. Dla porządku dodam, że oni się prawie nie znali, a do momentu kiedy zaczęła go stalkować w pobliżu miejsca pracy, nie widywali w innych sytuacjach niż w mojej obecności. I gdyby nie zmienił pracy, przypadkiem, nie wiem, jak by się to skończyło, bo sytuacja stawała się absurdalna.
                    Ale zakładam, że takie sytuacje zdarzają się naprawdę bardzo bardzo rzadko.
          • koronka2012 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 19:48
            aqua48 napisała:

            > Ja powiem jeszcze tak. Miły, szarmancki i lubiący komplementować panie mężczyzn
            > a MUSI mieć z tyłu głowy, że jego zachowanie może być odebrane jako wyraz uczuć

            Czy ja wiem czy MUSI? Dojrzały człowiek ma prawo zakładać, że druga wyciągnie LOGICZNE wnioski z obserwacji, że jest tak samo szarmancki dla wszystkich jak leci. Jego zachowanie to taki lajfstajl, a nie wyraz szczególnej sympatii.

            Nie mamy do czynienia z 14-latką a z dorosłą kobietą, która w dodatku ma możliwość obserwowania tak samo miłego zachowania w stosunku do innej koleżanki w pokoju. To, że wyciągnęła nieuprawnione wnioski to nie wina tego pana.

            Twierdzenie, że trzeba uważać na bycie uprzejmym jest co najmniej dziwne, szczególnie na tym forum smile
      • minniemouse Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 23:19
        aqua48 napisała:
        Źle Koro zachowali się OBOJE. Pan - bo powinien bardziej uważać na swoje zachowanie i to JAK ono może być odebrane

        Popieram. nie trzeba byc szczegolnym geniuszem aby przewidziec iz komus moze sie wydawac cos wiecej niz faktycznie jest, nawet jesli to nieprawda. (tzn komus (panu) moze sie wydawac ze sie komus (pani) podoba a to akurat nieprawda). ale na wszelki wypadek - mozna i trzeba przewidziec taka ewentualnosc, bo lepiej dmuchac na zimne niz na goracym sie sparzyc.

        A tym przypadku to byla prawda, co potwierdza twoja historia Koro.
        osobiscie zreszta uwazam ze niemozliwe jest aby pan w pewnym momencie nie zauwazyl iz i jak podoba sie tej pani. tym bardziej wiec jest sam sobie winien.
        50-50 wina.

        Minnie
        • baba67 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 12:38
          Właśnie, ja tez nie wierzę że nie zauważył. Przecież ta kobieta musiała się na tym piwku całkiem konkretnie kleić do niego skoro stwierdziła pod koniec wieczoru że czas odkryć karty a jego zachowanie nijak jej nie zniechęciło.Jakikolwiek makaron był na uszy Korci nawijany ja bym "niewiniatku" specjalnie nie wierzyła.Korcia się z idiotami nie zadaje.
        • kora3 to nie jest kwestia wiary :) 29.01.17, 12:20
          To nie kwestia wiary, a doświadczenia Minnie. Sama jestem osobą takiego jak ten pan usposobienia. jednocześnie deklaruje, ze jako dptosła kobieta wiem kiedy facet kolokwialnie mówiąc na mnie leci - ale prawda jest taka, że NA OGÓŁ wiem.
          Przykład z moim partnerem pokazuje, że nie zawsze jednak. smile A to dlatego, że ja zwyczajnie nie znałam go wcześniej nim się poznaliśmy. Wg mojej oceny zachowywał się wobec mnie zupełnie normalnie, jak większość nieznanych mi dotychczas panów w adekwatnych okolicznościach. Dlatego tez byłam mocno zaskoczona, gdy moja przyjaciółka a jego kolezanka obecna na tym spotkaniu powiedziała mi po nim, że niemożebnie wpadłam w oko temu X. Wywaliłam oczy na nia, ze co???? Tylko, ze ona znala go już dobrych parę lat i wiedziała np. że zwykle bywa znużony podczas takich spotkań, a nie ożywiony, ze zwykle stara się je ograniczyć do niezbędnego minimum, a nie przedłużać, że zwykle nie zagaja na pozazawodowe tematy, a nie z radością rozwija opowieści o swoim psie - na przykład.
          Ja nie znając go wcześniej odbierałam jego zachowanie jako neutralne, ona znając - jako przejaw zainteresowania mną.

          Podobnie - poznałam kiedyś przez znajomych pana, który wydał mi się bardzo sympatyczny i tylko tyle. Ów pan chciał ze tak powiem wykorzystać moje doświadczenie zawodowe i zwrócił się do mnie z prośbą o spotkanie sam na sam, bo miał osobistą sprawę do rozwiązania. Nie widziałam w tym niczego nadzwyczajnego Minnie, dośc często mi się takie coś zdarza u nowo poznanych ludzi płci obojga. Spotkałam się z panem parę razy i nie zauważyłam niczego podejrzanego. No miły był,a le na Baala - dlaczego miałby być niemiły dla kogos, kto w jego sprawie poświeca swój czas? rozmawialiśmy też ogólnie,nie tylko o tej sprawie jego i owszem powiedział np. że fajnie mi w jakimś kolorze,. albo że coś tam, ale to normalne! Na bank wiedział o tym, że jestem z kims, choć nie znał z pewnych oczywistych przyczyn mego partnera. No i na 4 czy 5 spotkaniu pan wyznał, że heh się zakochał i wie, ze ja też doń coś czuję. Zbaraniałam smile
      • bcde Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 29.01.17, 03:43
        >Źle Koro zachowali się OBOJE. Pan - bo powinien bardziej uważać na swoje zachowanie i to JAK ono może być odebrane oraz nauczyć się stwarzać pewien dystans (a wystarczyłoby dodatkowo podkreślać, że jest szczęśliwym związku i nie zamierza tego zmieniać)

        Oczywiście, że NIE. Pan NIE POWINIEN bardziej uważać na to, że jest miły i uczynny, NIE POWINIEN podkreślać, że jest w szczęśliwym związku (bo nic nikomu w pracy do tego, czy jest) i nie ponosi żadnej winy, że pani po alkoholu trochę puściły hamulce. Pan nie ma obowiązku tworzenia dystansu.
        Pani mogła zwyczajnie być mniej bezpośrednia. A jej pretensje po fakcie są kompletnie nieuzasadnione.
      • kora3 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 29.01.17, 09:55
        Wodzisz Aquo - nie mogę się zgodzić, że pan tu ponosi jakąś winę. Każdy z nas ma jakieś usposobienie i doprawdy bardzo trudno jest egzystować nie będąc sobą. Uprzedzając, nie nie uważam, że osoba np. będąca szowinistą ma to objawiać, bo już "tak ma" ,ze jest. Zwyczajnie i po prostu - no trudno być mrukiem 8 godzin w pracy, gdy się nim nie jest naprawdęsmile Nie uważam za stosowne stałe podkreślanie, ze się jest w szczęśliwym związku w pracy - szczególnie już - nowej, ba nawet się nie spotkałam z czymś takim smile Tu pan bycia w związku nie ukrywał i z panią tą, ani zadną z pracy romansować nie zamierzał. Zwyczajnie był otwarty i kolezenski. Sama taka jestem i nie uważam, że robię coś złego
        • aqua48 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 13:59
          kora3 napisała:

          > Wodzisz Aquo - nie mogę się zgodzić, że pan tu ponosi jakąś winę. Każdy z nas m
          > a jakieś usposobienie i doprawdy bardzo trudno jest egzystować nie będąc sobą.

          Ja jestem przeciwnego zdania. Można być Koro sobą i jednocześnie brać pod uwagę odczucia innych ludzi. A panowie szczególnie powinni być uwrażliwieni na reakcję pań odbierających ich zachowanie jako awanse, jeśli tego nie chcą oczywiście, bo wielu jest takich którzy nic przeciwko daleko posuniętym flirtom nie mają smile

          >Tu pan bycia w związku nie ukrywał i z panią tą, ani zadną z pracy romansować nie zamierzał.

          No ale jego zachowanie zostało odebrane opacznie z czego pan powinien wysnuć nauczkę na przyszłość i we własnym interesie zachowywać się bardziej powściągliwie. Zapewniam, że znakomita większość panów to potrafi doskonale i wyczuwa zagrożenie nawet jeśli są towarzyskimi żartownisiami z natury. Tu oboje najwyraźniej zawiódł ich "radar wewnętrzny" i nie potrafili wybrnąć z twarzą z przykrej sytuacji.
          • kora3 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 31.01.17, 08:33
            aqua48 napisała:
            >
            > Ja jestem przeciwnego zdania. Można być Koro sobą i jednocześnie brać pod uwagę
            > odczucia innych ludzi. A panowie szczególnie powinni być uwrażliwieni na reakc
            > ję pań odbierających ich zachowanie jako awanse, jeśli tego nie chcą oczywiście
            > , bo wielu jest takich którzy nic przeciwko daleko posuniętym flirtom nie mają
            > smile


            Zupełnie dla mnie niezrozumiale i powiedziałabym - seksistowskie - dlaczegóż tp w dobie równouprawnienia panowie mają szczególne heh uwrażliwienie wykazywać. Czyżby mieli zakładać ze panie sa despreratkami i tepaczkami? Przecież to uwłaczające dla pań!

            > No ale jego zachowanie zostało odebrane opacznie z czego pan powinien wysnuć na
            > uczkę na przyszłość i we własnym interesie zachowywać się bardziej powściągliwi
            > e.


            Owszem, nauczke dostał ale wniosek nie powinien być taki, że należy być mniej miłym, tylko taki, że bywają ludzie dziwni uprzejmośc biorący za objaw zainteresowania i ...przyjąć do wiadomości, że takie dziwolągi są i nie trza się nimi przejmować. smile

            Zapewniam, że znakomita większość panów to potrafi doskonale i wyczuwa zagro
            > żenie nawet jeśli są towarzyskimi żartownisiami z natury. Tu oboje najwyraźniej
            > zawiódł ich "radar wewnętrzny" i nie potrafili wybrnąć z twarzą z przykrej syt
            > uacji.


            To już kompletna bzdura. Pan doskonale się zachował, nazajutrz nie powracał do sprawy z samochodu. Gdyby pani nie powróciła zwyczajnie byłoby normalnie, przeszli do porzadku dzienniego.
            • aqua48 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 31.01.17, 12:10
              kora3 napisała:

              > Zupełnie dla mnie niezrozumiale

              Przyjmuję do wiadomości, że możesz nie rozumieć czegoś Koro.

              > wniosek nie powinien być taki, że należy być mniej m
              > iłym, tylko taki, że bywają ludzie dziwni i ...przyjąć do wiadomości, że takie dziwolągi są i nie trza się nimi przejmować.

              Savoir-vivre mówi coś kompletnie przeciwnego - że właśnie należy się przejmować innymi ludźmi, szanować cudze uczucia, a własne "wyrażanie osobowości" zostawić na dalszym planie. I zwracać uwagę na to aby nie postępować w sposób dla innych kłopotliwy, czy wprawiający w zażenowanie. Skromność zamiast epatowania swoimi zaletami Koro.

              Pan doskonale się zachował

              To Twoje zdanie, ja mam całkowicie inne.
              • kora3 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 31.01.17, 15:25
                aqua48 napisała:
                >
                > Przyjmuję do wiadomości, że możesz nie rozumieć czegoś Koro.


                Cieszę się bardzo, tym bardziej, ze tego no nie da się na logikę zrozumieć smile
                >
                > Savoir-vivre mówi coś kompletnie przeciwnego - że właśnie należy się przejmować
                > innymi ludźmi, szanować cudze uczucia, a własne "wyrażanie osobowości" zostawi
                > ć na dalszym planie. I zwracać uwagę na to aby nie postępować w sposób dla inny
                > ch kłopotliwy, czy wprawiający w zażenowanie. Skromność zamiast epatowania swoi
                > mi zaletami Koro.


                Miła Aquo, owszem tak jest, ale mowa o normalnych ludziach, a nie takich z fiksum dyrdum smile Jeśli miałabyś przejmować się tym, co sobie pomyśli albo co poczuje osoba zafiksowana, musiałabyś nie wychodzić z domu. Bo np. możesz mieć fiśniętą sąsiadkę, która uzna, że jak jej mąż mówi ci "dzień dobry" to cię podrywa, albo spotkać kogoś kto uzna, że skoro się uśmiechnęłaś doń to ty go podrywasz itd.

                > To Twoje zdanie, ja mam całkowicie inne.

                A wg Ciebie co powinien zrobić? Bo ja uważam, ze do takich niezręcznych sytuacji nie należy powracać.
                • aqua48 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 31.01.17, 16:16
                  kora3 napisała:

                  >mowa o normalnych ludziach, a nie takich z fiks
                  > um dyrdum smile Jeśli miałabyś przejmować się tym, co sobie pomyśli albo co poczuj
                  > e osoba zafiksowana, musiałabyś nie wychodzić z domu.

                  Koro podziwiam Twoją niefrasobliwość w ocenach kto ma a kto nie owo "fiksum-dyrdum", ja bym tego typu ocenami nie szastała. A poza tym, jeśli ktoś ma jakieś zaburzenia to nie ocenia się jego zachowania z punktu widzenia s-v, bo to bezprzedmiotowe. To chyba jasne?
                    • aqua48 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 01.02.17, 14:36
                      kora3 napisała:

                      > No właśnie jeśli ktoś uznaje zwykłe rzeczy za specjalne, to ma fiksum dyrdum -
                      > nie mzesz stosować doń zasad SV i lizyc się z jego "uczuciami" bo nie jesteś w
                      > stanie przewidzieć co mu się uroi - proste

                      Nie, to nie takie proste jak Ci się wydaje Koro. Po pierwsze ocena czy ktoś ma fiksum dyrdum czy nie to twoje subiektywne zdanie. A skoro nie jesteś specjalistką od psychologii ani psychiatrii to na dodatek nieuprawnione merytorycznie, a zatem mocno aroganckie i obraźliwe. Liczyć się z cudzymi uczuciami nie tylko można, ale i należy zawsze, jak i stosować wobec wszystkich zasady s-v. Nie należy jedynie rozpatrywać pewnych zdarzeń z punktu widzenia tychże zasad jeśli nie można liczyć na wzajemność.

                      • kora3 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 02.02.17, 12:26
                        aqua48 napisała:

                        Po pierwsze ocena czy ktoś ma
                        > fiksum dyrdum czy nie to twoje subiektywne zdanie. A skoro nie jesteś specjalis
                        > tką od psychologii ani psychiatrii to na dodatek nieuprawnione merytorycznie, a
                        > zatem mocno aroganckie i obraźliwe.


                        Jak już gdzieś do Ciebie napisałam - wbrew temu co twierdzisz istnieje pojęcie normy odnoszące się do ludzkich zachowań. Z tych norm wzięły się pojęcia takiej jak np. "skąpy", "drażliwy", "konfliktowy" itd. Gdyby takie normy by nie istniały, to te pojęcia nigdy by nie powstały, bo każde zachowanie czy postawa byłyby normą. Nie trzeba być specjalistą, żeby widzieć, ze ktoś zachowuje się dziwacznie i poza normą. Przykład - nikogo nie dziwi dorosła osoba, która płacze z powodu śmierci kogoś bliskiego, ale taka, która płacze bo np. złamała paznokieć - owszem tak smile

                        Liczyć się z cudzymi uczuciami nie tylko m
                        > ożna, ale i należy zawsze, jak i stosować wobec wszystkich zasady s-v


                        smile Aquo, dałam ci przykłady, ale jakoś je pomijasz. Pewnie przez nieuwagęwink Oczywiście, masz rację. Tylko po pierwsze: liczyc się możesz z uczuciami innych, o których to uczuciach wiesz! Skąd wiesz? No właśnie z normy Aquo, z normy. Jeśli ktoś jest poza norma i jego uczucia także to liczyc się z nimi mogłabyś tylko wiedząc o tym, ze zupełnie normalne zachowanie te uczucia rani. Przykład: mogłabyś przestać wymieniać ukłony z sąsiadem, który ma chorobliwie zazdrosną żone i zdaje się jej, ze jak odpowiadasz to macie się ku sobie, ale takie myślenie nie jest - przyznasz - normalne i trudno byś z góry wiedziała, ze pani ma taka jazdę, albo też zakładała, ze każdy ma i wcale nie odpowiadała z założenia na "dzień dobry" panów sąsiadów, żeby może ich zonom nie popsuć samopoczucia smile

                        A po drugie - trudno byłoby funkcjonować mając na uwadze anormalne zachowania i odczucia innych.
                        A ro dlatego, że chcąc ze tak powiem dogodzić każdemu kto ma nie normalne podejście do życia, musiałabyś w zasadzie sama przestać żyć normalnie.
    • renn.ie77 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 13:32
      Pani jest być może zwyczajnie głupio, że źle odebrała sygnały. Dałabym jej czas na dojście do siebie smile.

      Swoją drogą trochę trudno mi uwierzyć, że dorosła osoba wzięła bycie miłym i uczynnym za uczuciowe zainteresowanie, na dodatek kiedy wszyscy pracownicy byli tym koleżeństwem po równo obdarowywani? Może pan jednak wprowadzał jakiś element napięcia damsko-męskiego?
    • bablara Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 13:54
      A co to znaczy nafoszyła. jak się to objawia? Tym ,że może się nie odzywa, no bo co innego może robić?
      Mam wrażenie, że tutaj ludzie w pokoju powinni dać pani święty spokój. Możliwość ,żeby sobie to sama przetrawiła. Myślę, że skoro ona już wcześniej była wycofana , więc może to ją jakoś szczególnie zabolało. A poza tym wydaje mi się ,że być może Pan się trochę wybiela.
      • kora3 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 29.01.17, 10:02
        Bablaro - ta sytuacja zdarzyła się parę lat temusmile i mnie przypomniała przy okazji innego watku. Pan się nie wybiela, bo nie musi - opowiedział mi to dawno temu, jako swej dobrej koleżance i tyle. Żadnej z postaci poza panem nie znam, więc - uprzedzając - niebyło to obmawianie. I opowiedział też nie bez kontekstu - szczerze zdziwiony tą sytuacją zwyczajnie zapytał, czy on się zachowuje w taki sposób, że jest odbierany jako zainteresowany paniami, którymi zainteresowany nie jest. Wg mnie - nie. Zachowuje się normalnie - jest miły, koleżeński uczynny. I tyle. Czy jego zachowanie może być inaczej odbierane? Może - jak ktoś ma pokręcone to i "dzień dobry" może uznać za przejaw zainteresowania smile nie mamy wpywu na odpały innych.
        • milamala Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 29.01.17, 19:51
          kora3 napisała:

          > Bablaro - ta sytuacja zdarzyła się parę lat temusmile i mnie przypomniała przy oka
          > zji innego watku. Pan się nie wybiela, bo nie musi - opowiedział mi to dawno te
          > mu, jako swej dobrej koleżance i tyle.

          Ludzie sami siebie wybielaja nei tylko z powodu obiektywnych przeslanek, niektorzy potrzebuja sie wybielic sami dla siebie z wewnetrznej potrzeby. Widocznie musial sie wybielic, skoro ewidentnie sie wybiela.
          Dlaczego cie pytal jak sie zachowuje w stosunku do kobiet? Z powodu tego jednego incydentu? Ja tez mialam nawet nie jeden incydent w ktorym ktos zbytnio nadinterpretowal nasze relacje, ale poniewaz mam pelna swiadomosc, ze niczym ale to niczym nie spowodowalam, ze ktos moglby mylnie cos zinterpretowac nie mam wewnetrznej potrzeby pytania innych o ocene. Chyba, ze mialabym ciuchutka swiadomosc, ze nie do konca jestem taka krysztalowa i wolalabym sie upewnic, ze inni tego nie dostrzegaja. Na zlodzieju czapka gore.
          • kora3 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 01.02.17, 13:41
            Dlaczego mnie pytał? No pewnie dlatego, że był niedoświadczonym wówczas jeszcze za bardzo młodym człowiekiemsmile A że ja byłam jego bliską koleżanką, starszą odeń, bardziej doświadczoną i o podobnym doń usposobieniu, do której miał zaufanie - to zapytał mnie - proste. Doprawdy takie doszukiwanie się drugiego dna jako żywo przypomina podejście ni mniej ni więcej tylko tej sfiksowanej panny smile
    • engine8 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 21:38
      Stara zasada mówi żeby w pracy a szczególnie w jednej grupie unikać jakichkolwiek układów romantyczno-romansowych ponieważ najczęściej jedna z tych osób będzie musiała odejść i zwykle to odchodzi ta na niższym stanowisku albo słabsza psychicznie.
      Pani się tu zagalopowała i Pani będzie pewnie musiała poszukać sobie "innej opcji".
      • minniemouse Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 27.01.17, 23:24
        Jak sluszna to jest zasada, pokazano to w jednym z odcinkow angielskiego serialu Scott i Bailey moze leci u was - romans pomiedzy Janet a jej kolega z pracy Andy. Andy dostal obsesji na jej punkcie co sie odbilo i na zyciu prywtanym Janet i na jakosci pracy obojga w pracy i w rezultacie niezbyt dobrze sie to skonczylo. dobrze zrobione.
        www.filmweb.pl/serial/Scott+%26+Bailey-2011-625740
        Minnie
    • engine8 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 00:28
      Nie oglądam żadnych seriali ani "programów" propagandowych w TV. Dobrych kilka lat temu "wyrwałem" kabel z gniazdka TV i teraz TV służy jako monitor podłączony do pudelka internetowego i jedynie oglądam to co chce a nie to co mi wciskają. I ani przez moment nie żałowałem.

      A sytuacji takich znam wiele z własnych obserwacji i za każdym razem skończyło się to prędzej czy później kiepsko. Niektóre historie i historyjki bardzo wesołe, inne mniej, na temat innych można by książkę napisać.
      Znam jedna pare małżeńska która myślałem ze ta teorie podważy ale tez nie. Przyjęliśmy ich oboje zaraz po studiach do tej samej grupy ponieważ obiecali ze są małżeństwem bardzo nowoczesnym - cokolwiek to miało znaczyć,i beda pracować jakby byli sobie obcymi a spraw prywatnych do pracy nie przyniosą. No i nie było problemow przez rok. Po roku jednak ona sama się przeniosła do innego departamentu bo nie mogła znieść jak jej maz na spotkaniach ciągle przerywał i nikt nie stawał w jej obronie hehehehe.. No i z tego powodu to nawet się nikomu poskarżyć legalnie nie mogła bo nic w tym nielegalnego nie ma a ze reszta grupy tez mężczyźni wiec my jej nie przerywaliśmy z prostej przyczyny bo byśmy się obojgu mogli narazić wiec on brał to na siebie - podejrzewam ze w domu rozmawiali duzo o pracy smile No ale moral z tego ze nawet jak ludzie sa świadomi i bardzo chcą to takie układy sa bardzo trudne.
        • heniek.8 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 06:48
          minniemouse napisała:

          > tak trudno byloby grzecznie powiedziec "prosimy nie przerywac, chcielibysmy po
          > znac opinie do konca" ????

          bez sensu - to było spotkanie jak rozumiem służbowe i komu miałoby zależeć żeby poznać opinię do końca? to tej pani zależało żeby ją wypowiedzieć, więc powinna powiedzieć po prostu "przepraszam, ja tobie nie przerywałam, czy mógłbyś pozwolić mi powiedzieć moją opinię, bo wszyscy chcieliby ją poznać do końca"

          nie wiem czy zdarza ci się bywać na takich spotkaniach, ale pozwól że cię zbriefuję:
          nie ma zwyczaju włączać się w dyskusje i bronić jednej osoby przed drugą, szczególnie jeżeli wiemy że dyskusja odbywa się między małżonkami - wtedy x2 nie wtrącamy się.
          jeżeli jest osoba bezradna wobec takich "ataków" to dział wysyła na spotkania kogoś innego, a ta osoba pozostaje na zapleczu - przygotowuje materiały, robi analizy itp.
        • engine8 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 19:38
          "prosimy nie przerywac, chcielibysmy poznac opinie do konca" ????

          I rerakscja bylaby byc moze taka...
          "Prosze bardzo tylko prosze sie streszczac i skupic na temacie"
          A za moment
          Ok, Prosze Pani, ma pani duzo racji w tym co Pani mowi ale do konca spotkania pozostalo 10 minut i chcielibysmy uslyszec rowniez opiniw innych".
          • minniemouse Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 22:57
            engine8 napisał(a):
            > A za moment
            > Ok, Prosze Pani, ma pani duzo racji w tym co Pani mowi ale do konca spotkania pozostalo 10 minut i chcielibysmy uslyszec rowniez opiniw innych".


            To sa niezbyt grzeczne uwagi (i nawet juz nie wnikam w tlo ukladow maz- zona oraz wynikajacego z tego protekcjonalizmu), a powtarzanie ich w dalszym ciagu - przerywanie.
            Podejrzewam ze maz zwyczajnie podrywal zonie autorytet przy kazdej okazji a reszta na to spokojnie patrzyla. az czujac ze nie dluzej tego sexizmu nie zniesie- kobieta przeniosla sie.
            Co tylko najgorzej o zespole i jego szefie swiadczy.

            Minnie
            • engine8 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 29.01.17, 01:44
              E tam szef byl dobry i zespol dobry - za duzo gadala po prostu.. Zaraz o sexizm posadzasz.
              Widzisz, ja mam dosc dobre pojecie o tym jak sie uklada wspolpraca mesko damska w pracy w roznych czesciach swiata. I w Stanach np gdzie feministki krzycz o dyskryminacji i seksizmie caly czas ale do nich nie dociera ze najwoekszym beledem jaki robi to mysla ze beda traktowane na rowni z mezczyznami wtedy kiedy beda sie zachowywac jak mezczyzni, A ze nie sa wiec zawsze bedzie to trudne i sztuczne.
              W Sinapurze np wogole nie ma z tym problemu. Tam kobiety zachowuja sie jak kobiety i nie probuja nawet udawac ze nie sa a sa traktowane bardzo powaznie i na rowni z innymi. Mozna pogodzic bycie kobieta i bycie fachowcem czy partnerem biznesowym.
              • minniemouse Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 29.01.17, 23:48
                engine8 napisał(a):
                E tam szef byl dobry i zespol dobry - za duzo gadala po prostu..

                Putasz sie. wczesniej napisales tak:

                beda pracować jakby byli sobie obcymi a spraw prywatnych do pracy nie przyniosą. No i nie było problemow przez rok. Po roku jednak ona sama się przeniosła do innego departamentu bo nie mogła znieść jak jej maz na spotkaniach ciągle przerywał i nikt nie stawał w jej obronie hehehehe..

                ALBO kobieta naprawde gadala za duzo, ALBO po roku przeniesli swoje prywatne zycie na teren sluzbowy i maz zaczal zonie przerywac i "nikt nie stawal w jej obronie". znaczy, przez rok jej nie przerywal. nagle po roku tak. z tego wniosek ze to mialo podloze personalne i rzeczywscie ktos powienien byl go usadzic. ale nikt jej nie bronil, wiec o to miala tez zal.
                a tu nagle "rzeczywscie za duzo gadala". lolol wiec jesli nikt nie mial po co stawac w jej obronie to po co ten dodatek?

                cala ta sprawa kupy sie nie trzyma. dla mnie zmyslona.

                Minnie
                • engine8 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 02:26
                  Ty sie urodzilas i wychowals na tej planecie?
                  Podejrzewasz ze przez 9 miesiecy siedzila cicho a potem nagle zaczela duzo gadac a my jej przerywac i po nastemnych 3 sie przeniosla?
                  Po prostu zaczela gadac coraz wiecej jak sie czula coraz pewniej wiec jak zwykle ludzie to toleruja a potem trzeba bylo uciszac czy przerywac coraz czesciej - tak trudno to pojac?

                  A ja tam wiem czy oni przynosili prywatne rzeczy do pracy czy nie? A to co mowili rok wczesniej aby dostac prace moglo sie zupelnie po roku zmienic.
                  Chodzi mi o to ze ludzie ktorzy wierzyli i starali sie wspolpracowac tez nie wytrzymali i musieli sie w pracy rozdzielic bo w zyciu zostali malzenstwem o ile wiem.

                  Oj widze ze masz tendencje wylapywania czegos z kontekstu i wlasnej tego interpretacji.
                  • minniemouse Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 21:07
                    engine8 napisał(a):
                    > Oj widze ze masz tendencje wylapywania czegos z kontekstu i wlasnej tego interpretacji.

                    Napisales co napisales czarno na bialym. coz, jak mowi przyslowie slowko wrobelkiem wyleci, kobyla u plotu wroci. ponosisz konsekwencje wlasnych slow. proste.

                    Minnie
    • claratrueba Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 08:19
      Pani dokonała nadinterpretacji zachowań, które dla innych osób były najprawdopodobniej zwykłym dbaniem o atmosferę w pracy, traktowaniem współpracowników jak ludzi a nie jak element wyposażenia biura. Pewnie kwestia przebywania z ludźmi, którzy traktują innych szorstko czy obojętnie a serdeczny i chętnie pomagający to może być tylko "starający się".
      Znam podobne syt. gdzie zachowania całkowicie normalne dla grupy przyzwyczajonej do pewnej uprzejmości, życzliwości i koleżeńskich przysług spowodowały przypięcie łatki "podrywacza biurowego" przez osoby do takich relacji w pracy nienawykłe.
      Szczególnie tych, dla które proszenie o przysługi kogoś znacznie od nich krócej pracujących - czyli mniej z tą robotą obytych - było próbą zwrócenia uwagi na siebie a okazanie pomocy interpretowano jako dowód szczególnego zainteresowania.
      Pani współczuć pomyłki ale nie powinna roztrząsać, boczyć się a traktować syt. samochodową jako nieistotny efekt uboczny drinków w koleżeńskim gronie.
      Pretensje o brak informacji o partnerce? Byłyby jakoś uzasadnione gdyby pracowali razem Bóg-wie-jak-długo a i roboty nie mieli nie za wiele ale przez parę tygodni, jeśli pracuje się solidnie (np. nad swoją robotą powiększoną o spełnianie próśb) to wymiana informacji prywatnych jest kiepska.
    • vi_san Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 10:02
      Znam dwie takie panie. Jak sobie ubrdały, że "X się w niej zakochał" - to nie ma bata na wariata... sad
      Dodatkową trudnością jest, jeśli ów X jest człowiekiem miłym, grzecznym i dobrze wychowanym - bo wówczas taka pani każdy NORMALNY gest pana będzie sobie tłumaczyć jako "objaw uczucia".
      Pan się zachował normalnie, pani "mniej przebojowa" - jak głuptas. O ile jeszcze mogę od biedy jakoś zrozumieć, że źle odczytała pana gesty i w samochodzie zasugerowała coś więcej - Nie na miejscu, niepotrzebnie, i wierzę, że dla pana nie miła sytuacja - ale jakoś tam mogę ją zrozumieć: z natury niezbyt odważna, kilka razy do pana zagadnęła, pan odpowiedział, pewnie i kilka razy pan sam z siebie się do niej tez odezwał, no i bidulka na kilku zdaniach zbudowała historię miłosną... Natomiast późniejsze fochy i kwaszenie atmosfery - to już przegięcie.
    • firlefanz Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 16:28
      wygląda na klasykę - jeśli jest się nieszczęśliwie zakochanym, to każdy najmniejszy gest wzbudza nadzieję...

      ale żeby uczciwie rozsądzić sytuację potrzebna byłaby relacja osoby trzeciej o zachowaniu tego pana: bo ważne jest nie tylko co się robi, ale też w jaki sposób. Nam się może wydawać, że tylko jesteśmy mili i rozmawiamy, a postronny obserwator zobaczy element flirtu.
      Ludzie mają bardzo różne style komunikacji. Np. zachowanie, które u introwertyka świadczy, że kogoś bardzo lubi, u ekstrawertyka będzie standardem wobec nawet dalszego znajomego.

      ale po sytuacji w samochodzie zachowanie pani (wywlekanie tego w pracy) bardzo niedojrzałe - taką sytuację lepiej przemilczeć. a lodowate zachowanie całkowicie nieprofesjonalne.
        • firlefanz Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 28.01.17, 16:42
          ale są też osoby, które mają flirciarski sposób bycia - lubią taki styl rozmowy nawet z osobami, których nie planują poderwać. Nie można tego uznawać za ich "winę", bo zwykle tacy się już urodzili, ale niestety potem zdarzają się takie sytuacje.
          Trudno powiedzieć czy ten pan do takich należy, bo jednak każdemu się wydaje, że jest w porządku. Musiałaby się wypowiedzieć ta druga koleżanka z pokoju wink
    • kora3 Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 08:26
      Po pierwsze - nie wiem skąd przekonanie, iż pan ukrywał, że jest w związku. Nie byłam tam, nie słyszałam rozmów, ale no pan obrączkę wówczas nosił i nadal nosi smile, poza tym - ni znam go kupę lat i zwyczajnie wiem, że może w luźnych rozmowach nie skupia się na opowiadaniu o swoim życiu prywatnym do mało znanych ludzi, ale nie ma zupełnie oporów by przy okazji wspomnieć o tym, iż ma zonę (teraz także ma dziecko- wówczas nie).
      Owszem, pytałam go czy wcześniej zauważył coś ze strony pani wobec siebie. Twierdził, ze nie i ja mu wierzę. A wierzę mu, bo ludzie towarzyscy z natury swej, utrzymujący kontakty koleżeńskie także z osobami płci przeciwnej nie analizują tak zachowań kolegów czy koleżanek, ze ile razy tam spojrzał czy spojrzała smile
      Pan też się nie wybielał (to było dość dawno temu, teraz zwyczajnie mi się przypomniało) - bo nie musiał - nic złego nie zrobił i w sumie nic się zlego nie wydarzyło - popracował tam jeszcze parę lat, potem zmienił prace z przyczyn innych niż ta pani i gitara.smile

      A ze pani dłużej pracująca prosiła nowicjusza o pomoc? Bardziej chodziło o pomoc w czymś co nie było ścisłe z pracą związane, ale nie wymagało to kontaktów poza pracą.
      • baba67 Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 08:52
        Jeśli pan miał żone i tego nie ukrywał to pani miała problemy psychiczne. Kwalifikujące się do specjalistycznej pomocy. Potraktowałam panią jako osobę normalną która nieco nadużyła wishful thinking, a na ogól ludzie bez problemów psychicznych mają pewne podstawy żeby sobie coś wyobrażać (właśnie udawanie wolnego,wspomniany flirciarski sposób bycia itp przesłanki). Nie wszyscy ludzie z problemami tego typu sa w placówkach zamkniętych niektórzy próbuja wieść normalne życie co nie znaczy że normalni są. W tej kategorii cała sprawę trzeba widzieć. jak sie przedstawia historie bez bardzo istotnych szczegółów(pan był żónaty i tego nie ukrywał) to tak wychodzi jak wychodzi.
        • kora3 Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 09:31
          Jeśli jest Babo jak piszesz, to ludzi z problemami psychicznymi "na wolności" nie jest wcale tak mało smile hehe. Bycie żonatym bynajmniej nie wyklucza flirtowania, a także romansowania, co gołym okiem widaćsmile

          Tu chodzi o coś innego Babo - są osoby, które z natury swej, z przyczyn różnych, nadinterpretują zachowania innych. Bywa tak nierzadko u ludzi, którzy zwyczajnie nie mają doświadczenia w środowiskach innych niż bliskie sobie, bywa też, ze przyczyną jest szczególne mniemanie o sobie.
          Miałam taką znajoma o dziwo z branży. O dziwo, bo osoby mej branzy jak się domyślasz mają właśnie okazję bywac w środowiskach różnych, spotykać wielu różnych ludzi. Kobita ta w 8 na 10 przypadków spotkania jakiegoś mało jej znanego faceta uwazala, ze wpadła mu w oko. Dodam, ze nie była to osoba jakaś młodziutka, czy niedoświadczona. Miała jakieś tam małżeństwo za sobą i dorosłe już niemal dzieci. Pani niebrzydka, niebiedna i niegłupia (w sensie intelektualnym) ale kompletnie pokręconasmile Raz gdy mnie uraczyła opowieścią jak to przez nią nowo poznany a mnie znany lat już pare pewien pan na nią leci nie wyrobiłam i parsknęłam śmiechem. A to dlatego, że byłam obecna na ich zawodowym spotkaniu i widziałam, jak pan się zachowywał - otóz całkiem normalnie. Mało tego, ów pan nie ejst osobą bardzo otwarta, szczególnie już wobec osób, które mało zna, a za flirciarza uznac go naprawdę trudno. Owszem, był uprzejmy, bo powinien taki być - oczywiste. Ale do pani zachowywał duzy dystans , bo jej nie znał zwyczajnie. Mimo to - no sadziła, ze niebotycznie wpadła mu w oko smile Na jakiejś podstawie - nie wiem.

          Jestem jeszcze w stanie pojąc, że niewłaściwie interpretuje się zachowanie czyjeś, gdy się tego kogos kompletnie nie zna i nie umie się z obserwacji porównać jego zachowania w danym momencie/do danej osoby z innymi adekwatnymi. Jak już chyba kiedyś wspomniałam - tak było ze mną i moim partnerem, jak się poznaliśmy. po mojemu, to gośc wcale nie okazywał jakiegoś zainteresowania mną jako kobietą - normalnie miły i grzeczny gospodarz podejmujący służbowo dziennikarzy. Tymczasem moja przyjaciółka, która jest jednocześnie jego długoletnią kolezanką miała inne zdanie. Bo ona zwyczajnie wiedziała, że normalnie to on nie bywa taki ożywiony, nie stara się zatrzymywać takich gości poza niezbędne do udzielenia info minimum itd. Rację miała ona, a nie ja smile
          • baba67 Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 10:20
            Jakies nieprzepracowane problemy emocjonalne ma. Niemniej podejrzewam że gdyby jeszcze pare razy go spotkała i pan na delikatne awanse by nie zareagował (tak jak nie reagował Twoj znajomy), a jeszcze na dodatek dowiedziałaby sie że ma żone to raczej malo prawdopodobne żeby mu robiła romantyczna scene w samochodzie.Tym sie rózni wishful thinking od życia w swoim świecie czyli zwykła nadinterpretacja pozytywna która zdarza sie absolutnie każdemu tyle że w róznych dziedzinach od tworzenia wlasnej wizji rzeczywistości wbrew faktom.
            • kora3 Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 11:46
              podejrzewam Babo, ze w przypadku tej pani się mylisz. Pan owszem żonę ma (nawet ją znam). pani owemu panu nie czyniła awansów, tylko była przekonana, ze on je czynił jej, co nie miało zupełnie miejsca! Dodam, ze pani owa bywa tak przekonana w stosunku do innych panów też smile
              • baba67 Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 13:05
                Ale dlaczego sie mylę? Napisałam że GDYBY pani spotkala go raz jeszcze i zaczęła mu czynić awanse na które pan by pewnie nie zareagował wg oczekiwań to zakwitlaby w głowie pani myśl że może jednak racji nie ma , a nawet jeśli ma to pan boi się żony i do żadnej żenującej sytuacji by nie doszło. To jest błąd w ocenie sytuacji a nie życie w jakiejś bańce.Na ogól ludzie którym wydaje się że są obiektem zainteresowania ale rozumu używają staraja się grunt wybadać.Powiedzmy że Twoja koleżanka spotyka pana po raz drugi na jakiejś konferencji-raczej dałaby do zrozumienia że chętnie by się umówiła na kawę, albo wręcz pana na kawę zaprosiła, pan by się wymówił jak sądże albo zasugerował szersze grono i do pani by dotarło jak do żyrafy.Bo pani ma nieco skrzywiony ogląd ale w bańce nie żyje.
                • kora3 Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 13:16
                  Babo, ty te panią znasz, czy ja?smile mam wrażenie, że ty jakoś lepiej - w każdym razie tak ci się zdaje. Ta pani na zatrzaskane w głowie na tym tle - zrozumsmile Pani sama panom awansów nie czyni - w sensie propozycji jakichś spotkań itd. Pani ma głębokie przekonanie, że taki pan jej nie proponujący spotlania jest w niej zakochany po uszy, ale albo tak go ona onieśmiela, ze wstydzi się coś zaproponować, albo uważa ją za nieosiągalną dla siebie. To jednak nie zmienia faktu, że ona na serio uważa, iż taki pan na nią leci. Np. mówi: - Ach szkoda mi tego X, zakochał się we mnie biedak. Widziałaś jak na mnie patrzył? No widzieć to widziałam NORMALNIE patrzył smile Tak jest w przypadku 8/10 gości, których zapoznaje zawodowo czy towarzysko
                  • baba67 Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 14:36
                    Przeciez ja nie podważam tego że pani sie wydaje . Ty na pewno uważnie czytasz co ja napisałam ? Chyba nie bardzo Moje posty dotyczą zupełnie czego innego. Jaka jest różnica między kobieta z fiksacja ale używającą rozumu a kimś z problemami psychicznymi. Powtarzać się nie będę a jaśniej nie umiem.
                      • milamala Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 19:38
                        kora3 napisała:

                        "Ta pani ma zaburzenia - to na pewno. Widać to choćby po
                        > tym, że właśnie uważa, iż niemal każdy gość, którego poznaje nań lecismile"

                        Znam przynajmniej jedna osobe, ktora miala taka nieco irytujaca na dluzsza mete maniere (wszyscy na mnie leca) i nie jest zaburzona, po prostu niedowartosciowana.
                        Jesli mialabym do czynienia z kims takim a bylabym kompletnie niezainteresowanym mezczyzna (rowniez niezainteresowanym zeby sobie polechtac ego czyims zainteresowaniem) to traktowalabym taka osobe bardzo oficjalnie bez komplementow i dobrych uczynkow.
                        • pavvka Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 22:47
                          milamala napisała:

                          > Jesli mialabym do czynienia z kims takim a bylabym kompletnie niezainteresowany
                          > m mezczyzna (rowniez niezainteresowanym zeby sobie polechtac ego czyims zainter
                          > esowaniem) to traktowalabym taka osobe bardzo oficjalnie bez komplementow i dob
                          > rych uczynkow.

                          Komplementów da się uniknąć, ale co do dobrych uczynków... Powiedzmy że w pierwotnym przykładzie z tego wątku ten pan, nowy w pracy, jest mistrzem Excela, wszyscy z zespołu już o tym wiedzą i proszą go o pomoc kiedy muszą użyć jakiejś nietypowej funkcji albo napisać makro, a on chętnie pomaga. I teraz jeśli ta konkretna koleżanka go prosi, to on ma powiedzieć "nie, sorry, nie pomogę ci"?
                        • kora3 Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 30.01.17, 08:13
                          Milamalu, ale mowa tu o dwóch różnych paniach. O tej z pracy kolegi nic mi nie wiadomo, a te drugą znam i wiem, ze ma taką manierę. Parę razy byłam świadkiem jak spotykała mężczyzn np. zawodowo. Postaw się w sytuacji takiego pana - po pierwsze jest gospodarzem i stara się być normalnie miły, a po drugie - no zwyczajnie nie wie, że pani ma taką fiksację. Unikac czegos tam w tym stylu możesz, gdy WIESZ, że ktoś ma taką manierę. Trudno na dzień dobry zakładać, ze jak będziesz miła to facet pomyśli, ze nań lecisz, prawda?
                          • milamala Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 30.01.17, 10:47
                            To czemu w jednym watku mowa o dwoch roznych paniach? To jest tak jak sie miesza wszystko ze wszystkim.
                            Nie zakladam, ze jak bede po prostu mila to facet pomysli ze nan lece, ale moge zalozyc, ze jak bede bardzo milo, pomocna i - jak bede prawic komplementy srednio znanemu facetowi to moze sobie juz cos ubzdurac. Skoro faceta prawie nie znam, a praca to praca to lepiej uwazac z nadmiarem egzaltacji.
                            • kora3 Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 31.01.17, 08:36
                              milamala napisała:

                              > To czemu w jednym watku mowa o dwoch roznych paniach? To jest tak jak sie miesz
                              > a wszystko ze wszystkim.

                              Bo jak się rozmawia normalnie tak bywasmile w realu - też.


                              > Nie zakladam, ze jak bede po prostu mila to facet pomysli ze nan lece, ale moge
                              > zalozyc, ze jak bede bardzo milo, pomocna i - jak bede prawic komplementy sred
                              > nio znanemu facetowi to moze sobie juz cos ubzdurac. Skoro faceta prawie nie zn
                              > am, a praca to praca to lepiej uwazac z nadmiarem egzaltacji.

                              W pracy tez bywa rózna atmosfera Milu. Nie zawsze sztywna i tylko służbowa.
                      • baba67 Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 20:12
                        A ja właśnie uważam że pani ma p%$#ca ale zaburzenia-niekoniecznie. Zas pani od sceny w samochodzie ewidentnie problemy psychiczne miała.Mnie samej jako nastolatce pare razy sie wydawało coś co nie miało miejsca ale skonfrontowana z brakiem odzewu na zachęcające gesty obudzić sie musiałam z miłego snu.Zachęcające gesty nie polegaly jednakowoż na robienie kuszących dziubków z ust korali w żadnych samochodach jak sie domyślasz zapewne smile
              • milamala Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 19:32
                kora3 napisała:
                " Dodam, ze pani owa bywa tak przekon
                > ana w stosunku do innych panów też smile "

                Rozumie Koro, ze pani owej nie znasz osobiscie i te rewelacje to od owego gentelmena poczynilas. Pan zorientowawszy sie, ze laskotane ego moze zabolec teraz laduje nowa bron, otoz on wie , ze takie przekonanie pani miewa rowniez do innych mezczyzn.
                Jesli "wie"to czemu ja komplementowal, byl taki mily i uczynny. Jak wiem, ze mam do czynienia z kims kto lubi sobie nadinterpretowywac to wrecz celowo jestej bardziej urzedowa niz zazwyczaj. A juz na pewno nie jestem milutka, pomocna, komplementujaca, bo zdaje sobie sprawe, ze taka osoba moze wysnuc mylne wnioski.
                Wybielasz nam bohatera cos zanadto. Swiat nie jest czarno bialy. I w zyciu nie jest tak, ze jedna strona jest zupelnie "be"a druga jest oblednie cudowna.
                • kora3 Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 29.01.17, 23:47
                  milamala napisała:
                  >
                  > Rozumie Koro, ze pani owej nie znasz osobiscie i te rewelacje to od owego gente
                  > lmena poczynilas. Pan zorientowawszy sie, ze laskotane ego moze zabolec teraz l
                  > aduje nowa bron, otoz on wie , ze takie przekonanie pani miewa rowniez do innyc
                  > h mezczyzn.


                  O czym Ty Milamalu mówisz, bo sorry - nie ogarniam...W początkowym poscie mowa p panu, który przyszedł nowy do zespołu w pracy 8i jak opisana spotkała go sytuacja. Nie znał tej pani ani jej prywatnych kontaktów wcześniej. W wymianie postów z Babą mowa o pani którą ja znam i tak się zachowuje. Nie rozumiem Twego toku myślenia


                  > Jesli "wie"to czemu ja komplementowal, byl taki mily i uczynny. Jak wiem, ze ma
                  > m do czynienia z kims kto lubi sobie nadinterpretowywac to wrecz celowo jestej
                  > bardziej urzedowa niz zazwyczaj. A juz na pewno nie jestem milutka, pomocna, ko
                  > mplementujaca, bo zdaje sobie sprawe, ze taka osoba moze wysnuc mylne wnioski.
                  > Wybielasz nam bohatera cos zanadto. Swiat nie jest czarno bialy. I w zyciu nie
                  > jest tak, ze jedna strona jest zupelnie "be"a druga jest oblednie cudowna.


                  Na serio nie wiem o co ci chodzi, sorry sad
                  • milamala Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 30.01.17, 00:23
                    kora3 napisała:

                    "W początkowym poscie mowa
                    > p panu, który przyszedł nowy do zespołu w pracy 8i jak opisana spotkała go sytu
                    > acja. Nie znał tej pani ani jej prywatnych kontaktów wcześniej."

                    I o tym wlasnie mowie. Pan komplementowal slabo sobie znana pania, pani nieco emocjonalnie rozchwiana potraktowalo to zbyt osobiscie i klops. Zamiast milego flirciku i podbudowania sobie wlasnego ego lodowata atmosfera w pracy. Sorry, ale nie wierze, ze ktos tak zupelnie, ale to zupelnie nie kuma co jest grane.

                    "W wymianie post
                    > ów z Babą mowa o pani którą ja znam i tak się zachowuje. Nie rozumiem Twego tok
                    > u myślenia"
                    No to ja nie o tym mowilam. Co nie zmienia mojej opinii co do watku zalozycielskiego.


                    cyt. "> Na serio nie wiem o co ci chodzi, sorry sad "

                    Moze to i lepiej. Pan pania wg watku zalozycielskiego komplementowal. Dlaczego to robil? Slabo ja znal, ani to ciotka ani swatka, kolezanka z pracy. Czemu wszedl w komplementy z osoba, ktora slabo znal i nie mogl wiedziec, ze pani przyjmie komplementy w neutralny sposob. Srednio rozgarnieci ludzie zdaja sobie sprawe ze sie komus podobaja albo nie. Mozna na to zareagowac w swojaki sposob, dolewac oliwy do ognia przez komplementy, albo uciac krotko.
                    • vi_san Re: Odp. zbiorowa - szczegółnie dla Baby ;) 31.01.17, 12:07
                      Milamalu - ja zaś kompletnie nie wyczytałam w poście założycielskim, że panu się marzył "flircik" czy że musiał sobie podbudowywać ego. Owe komplementy zrozumiałam jako nie jakieś zachwyty czy coś, a NORMALNE, np. po tym, jak pan wytłumaczył pani jakiś problem techniczny "Świetnie to łapiesz masz dryg do spraw technicznych!", czy tez w momencie drastycznej zmiany uczesania "Nowa fryzura? Fajnie ci w krótkich włosach.". I nie, nie widzę w takich komplementach ani próby flirtu ani podbudowywania swojego ego. Zapewne takie same miłe słowa kierował tez do drugiej współpracownicy, oraz innych osób w firmie - bo po prostu jest miły. A że pani mocno średnio rozgarnięta z "ładnie ci w nowej fryzurze" wywnioskowała "Kocham cię i chcę być z tobą do śmierci"? To serio problem pani, a nie sympatycznego pana, który nie jest w stanie przewidzieć, że z jołopą mu przyszło pracować, która do kilku życzliwych uwag dopisze sobie romans w trzech aktach zakończony, ofkors, mariażem.
                      Ba, o ile nawet jestem w stanie JAKOŚ zrozumieć fakt, że pani źle odczytała intencje pana i z ofertą wyskoczyła - to po jej [grzecznym] odrzuceniu przez pana - to już paniusia kwachy robi w firmie, jakby się chłopina co najmniej z obietnicy małżeństwa nie wywiązał, albo tez zgwałcić ją próbował.
    • milamala Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 29.01.17, 19:25
      Skad te komplementy wobec pani? Przychodzi mily i uczynny pan do pracy i jak zwykle jest mily i uczynny. Jest ok, ale po co te komplementy?
      Komplementowanie w sumie srednio znanej pani, o ktorej wiadomo, ze jest sama jest slabym pomyslem.
      Mysle , ze ten pan jesli jest choc troche bystry wyczul, ze pani go polubila. I mysle, ze wcale mu to nie przeszkadzalo, troche polaskotalo jego ego. Dolewal delikatnie oliwy do ognia komplementujac ja i tak sobie swoje ego laskotal, ze nie przewidzial konsekwencji.
      Kto jest winien?
      Moim zdaniem oboje.
      Pani jest dorosla i powinna realniej patrzec na swiat zwlaszcza uczuciowy.
      Pan bo jest dorosly i niech sport uprawia, osiaga z tego tytulu jakies wyniki i niech sie w ten neutralny sposob dowartosciowywuje. Zabawa uczuciami ludzkimi bywa ryzykowna, zwlaszcza w pracy.
        • milamala Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 00:14
          Szczerze, to bardzo watpie w to noszenie obraczki. Informacja nie pojawila sie w watku zalozycielskim. Jakby tak bylo to pan nawet by sie nad sprawa nie zastanawial, a tym bardziej zadawal pytania odnosnie wlasnego zachowania. Obraczka informuje wszem i wobec, ze pan jest zajety. Jesli komus wydawaloby sie inaczej to jego problem.
          • kora3 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 07:34
            Informacja nie pojawiła się w poście założycielskim, bo wg mojej oceny dla opisu sytuacji była bez znaczenia. Bo to był opis o niewłaściwym interpretowaniu czyjegoś zachowania a nie o zdradach czy chętnych na zajęte osoby - prostesmile

            Obrazeczka informuje wszem i wobec ze pan jest zajęty - ano heh, tylko no wiesz, wystarczy się rozejrzeć dokoła, żeby wiedzieć, że niektórym paniom wcale nie przeradza ten fakt smile iż ktoś jest zajęty i niektórym zajętym panom wcale nie przeszkadza w poszukiwaniu innych pań.
            Zwykle nie skupiam się na tym czy ktoś nosi obrączkę, bo co mnie to obchodzi. U tego pana akurat zwróciłam na nią uwagę , bo jest szczególna - po prostu. Od k9iedy pana znam, a jak go poznałam był już żonaty, nie pamiętam sytuacji by był bez tej obrączki. Oczywiście istnieje bodaj teoretyczne założenie, że pan w pracy zdejmowałby obrączkę i chował hehe ale właśnie czysto teoretyczne:smile
            • milamala Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 10:55
              kora3 napisała:

              "że niektórym paniom wcale nie
              > przeradza ten fakt smile iż ktoś jest zajęty i niektórym zajętym panom wcale nie p
              > rzeszkadza w poszukiwaniu innych pań. '

              A to niestety prawda jest. Ale z drugiej strony pani sie zalila na pana drugiej pani z pokoju. Gdyby bylo wiadomo powszechnie, ze jest zonaty, a jego zachowanie byloby nieskazitelne to pani raczej by sie nie zalila kolezance z pokoju, ktora szybko by owa pania ustawila do pionu wykazujac niemale zdziwienie, ze mogla sobie cokolwiek pomyslec skoro pan zachowywl sie zawsze ok a na dodatek wiadomo, ze jest zonaty. Wysoce prawodpodobne, ze pani by sie powstrzymala w pracy od zalenia sie. Tak sie nie stalo. Pan na dodatek pyta ciebie jak sie zachowuje. To sa takie delikatne fakty, ktore sprawiaja, ze nie do konca wierze w nieskazitelnosc zachowania pana. Choc nadmieniam, ze niestety znam osoby, ktore nie pogardza zonatym (choc zadna sie nie chwali) lub zawsze wszedzie i wszyscy nan leca.
              • kora3 ???? Milamalu 31.01.17, 08:43
                milamala napisała:
                . Ale z drugiej strony pani sie zalila na pana drugiej
                > pani z pokoju. Gdyby bylo wiadomo powszechnie, ze jest zonaty, a jego zachowan
                > ie byloby nieskazitelne to pani raczej by sie nie zalila kolezance z pokoju, kt
                > ora szybko by owa pania ustawila do pionu wykazujac niemale zdziwienie, ze mogl
                > a sobie cokolwiek pomyslec


                Wybacz Milamalu, ale dalibóg nie mam pojęcia skad u licha to wzięłaś o jakims żaleniu się tej pani koleżance z pokoju. Na pewno nie z moich postów, bo ja nie wiem nic na ten temat.

                Wysoce prawodpodobne, ze pani by sie powstrzymala w pracy o
                > d zalenia sie. Tak sie nie stalo.


                ?????????

                Pan na dodatek pyta ciebie jak sie zachowuje.

                PytaŁ - to było kawał czasu temu smile

                > To sa takie delikatne fakty, ktore sprawiaja, ze nie do konca wierze w nieskaz
                > itelnosc zachowania pana.


                No wiesz, w swietle tego, że skąds masz dodatkowe informacje na temat tych osób i sytuacji, których to ja nie mam ...Naprawdę nie wiem skąd je wzielas smile


                Choc nadmieniam, ze niestety znam osoby, ktore nie po
                > gardza zonatym (choc zadna sie nie chwali) lub zawsze wszedzie i wszyscy nan le
                > ca.


                No właśnie, właśnie smile
        • kora3 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 07:40
          baba67 napisała:

          > Pan podobno obraczke nosił, niemniej jestem mało skłonna wierzyc że tak nic a n
          > ic z pani strony nie zauważył


          Babo, ale dlaczego? Wyjaśnij dlaczego? Pan był miły, pani też była miła - proste. Druga pani z pokoju też była miła - bo niby dlaczego miałoby być z założenia niemiło?
          Ja też nie zauważyłam, ze pan który mnie absorbował swoją sprawą na mnie "leci". Bo nic na to nie wskazywało - zwyczajnie. Clara poniżej napisała chyba coś prawdziwego i smutnegosad

          . Może myślał że skoro on żonaty to taki flircik n
          > iewinny nieco ożywi duszną atmosferę biurową.
          >


          Dlaczego zaraz duszną? Ne każdy ma pracę nudną, której nie lubi. A atmosfera wcale nie była duszna, była mila, bo miło jest, gdy jest miłosmile
        • milamala Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 00:24
          kora3 napisała:

          > Ludzie w jaki swiecie wy zyjecie? Nigdy nie prawią wam zwyczajnych kompelentów
          > KOLEDZY, a wy im?

          Dobra, dobra Kora niech ci bedzie. Pan to swieta lelija, nic nie zrobil, nic nie widzial, nic nie slyszal i w ogole pani go prawie, ze zgwalcila. Bardzo mu wspolczujemy.
          • kora3 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 07:22
            Nie rozumiem kompletnie o co Ci chodzi-seriosmile Jaka leija, jako niewinny? Przecież w efekcie nic się złego nie stało i tak naprawdę to pan się tym nie przejął jakos. Zwyczajnie wówczas był mniej doświadczony, to i nie wiedział, że bywają tacy ludzie, jak ta pani i w sobie wlasnie szukał jakiejś przyczyny. Dlatego zwrócił się do starszej koleżanki - mnie. A ze ja takie cos już widziała, że ktoś sobie uroismile ...Teraz pan jest bardziej doświadczony , usposobienie nie zmienił, zyje sobie i być może już nawet o tym epizodzie nie pamięta.

            Chyba rację na Clara w tym co pisze poniżej sad
            • milamala Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 11:02
              kora3 napisała:
              cyt, "> Przec
              > ież w efekcie nic się złego nie stało i tak naprawdę to pan się tym nie przejął
              > jakos. "

              No to po co nam o tym piszesz, jak nikt sie tym nie przejal i nic sie nie stalo, jednym slowem sprawy nie ma. To o czym my tu dyskutujemy?

              cyt. "Zwyczajnie wówczas był mniej doświadczony, to i nie wiedział, że bywają
              > tacy ludzie, jak ta pani i w sobie wlasnie szukał jakiejś przyczyny."

              No to juz wie, ze nie z kazdym niewinny flircik w pracy sie poplaca.


              cyt. "A ze ja takie cos już widziała, że kto
              > ś sobie uroismile ..."

              Ja tez widzialam wsrod znajomych, ale to nie oznacza, ze akurat ta pani sobie cos uroila. Moze sobie uroila, ale my nic na ten temat tak na prawde nie wiemy, poza opisem pana, ktory samego siebie przedstawia w sposob a jakze nieskazitelny.

              cyt. "Teraz pan jest bardziej doświadczony , usposobienie nie zmien
              > ił, zyje sobie i być może już nawet o tym epizodzie nie pamięta."

              Noi bardzo dobrze.
              • kora3 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 31.01.17, 08:52
                milamala napisała:
                >
                > No to po co nam o tym piszesz, jak nikt sie tym nie przejal i nic sie nie stalo
                > , jednym slowem sprawy nie ma. To o czym my tu dyskutujemy?


                O nadinterpretowaniu ?smile
                >

                > No to juz wie, ze nie z kazdym niewinny flircik w pracy sie poplaca.

                Nie no wie, że bywają cudaczne osoby, którymi nie należy się przejmowaćsmile

                >
                > Ja tez widzialam wsrod znajomych, ale to nie oznacza, ze akurat ta pani sobie c
                > os uroila. Moze sobie uroila, ale my nic na ten temat tak na prawde nie wiemy,
                > poza opisem pana, ktory samego siebie przedstawia w sposob a jakze nieskaziteln
                > y.


                No ja jeszcze wiem i wiedziałam wówczas już też, jak się zachowuje - wg mnie całkiem normalnie i fajnie ze mu tak zostało smile
        • claratrueba Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 05:51
          kora3 napisała:

          > Ludzie w jaki swiecie wy zyjecie? Nigdy nie prawią wam zwyczajnych kompelentów
          > KOLEDZY, a wy im?

          Obawiam się, koro, że właśnie tak jest. Że mówienie sobie miłych rzeczy, odnoszenie się do siebie z życzliwością, z uśmiechem to nie jest ani norma, ani nawet szczególnie częste zjawisko w relacjach rodzinnych, w relacjach z otoczeniem. Że to musi być "coś więcej" niż zwykłe zachowanie.
          A dla pewnej grupy ludzi, raczej nielicznej, jest to naprawdę zwykłe zachowanie, wyniesione już z domu.
          Problem nadinterpretacji wynika z tego, że na ogół te dwa światy nie mają ze sobą kontaktu do pewnego momentu. Bo znajomych instynktownie wybiera się podobnych sobie. Ale współpracowników- nie.
            • vi_san Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 09:14
              Korciu, ale takie jest życie... Z zasady większość we wszystkim doszukuje się wątków romansowych, niezależnie od sensu i podstaw.
              Pisałam ci kiedyś o sytuacji w firmie w której pracowałam - jeden ze współpracowników podjął dodatkowe zatrudnienie w firmie mieszczącej się w sąsiedztwie mojego domu, między zakładami poruszał się za pomocą taksówek i kilkakrotnie, gdy wychodziliśmy razem, zaoferował, że mnie podrzuci taryfą - będę w domu szybciej i wygodniej niż autobusami z przesiadką. No i po jakimś czasie usłyszałam od osoby "trzeciej", że jak ja tak mogę, że przecież on ma fantastyczną narzeczoną z którą mieszka i w ogóle świnia jestem. No, bo w oczach tej "osoby trzeciej" fakt, że odjeżdżamy razem spod zakładu taksówką = mamy romans. Nie muszę chyba wspominać, że żadnego romansu z rzeczonym panem nie mam i nie miałam!
              Ostatnio zaś moja sąsiadka "dwuznacznie" zauważyła, że już kilka razy przed południem, pod nieobecność męża widziała wychodzącego ode mnie przystojnego pana. Z "odpowiednim" śmieszkiem, ewidentnie sugerującym, że ów pan to ktoś, kogo w obecności męża bym nie przyjmowała. Otóż fakt, przed południami przychodzi, bo tak akurat jest nam wszystkim najwygodniej. Daleki kuzyn mego męża [faktycznie, przystojny facet!], któremu pomagam w jego sprawach zawodowych. I owa pomoc potrwa pewnie jeszcze około miesiąca. Mąż, oczywiście wie, a kuzyn bywa również i popołudniami. Tylko pani sąsiadka tego nie wie...
              Ja z zasady staram się nie doszukiwać "drugiego dna", komplementy lubię - zarówno mówić jak i przyjmować [o ile nie są ewidentnie "na odwal się"]. I w fakcie, że ktoś mi powie, że świetnie wyglądam nie doszukuję się od razu prób nawiązania romansu!
              • kora3 Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 09:31
                Dokładnie - moja mniej mi znana, ale znana sąsiadka zmieniła fryzurę - skomplementowałam, szczerze. Poprzednia była fajna, ale ta jest suuuper! Jej mąż kiedyś mnie skomplementował na innym polu "Jak ty wjechałas taki samochodem w te wnękę? szacun!" Przeciez to normalne miłe gesty i tyle
                • vi_san Re: Zachowanie innych i ich interpretacja 30.01.17, 10:33
                  Jakiś czas temu usłyszałam od mojego lekarza [wybitny specjalista - jestem pod jego opieką medyczną od trzech lat] "Gdyby nie to, że mi etyka zawodowa koliduje to bym panią zaprosił na kawę...". No, miłe to było - zwłaszcza, że WIEM iż nie jest to próba nawiązania jakichś relacji pozazawodowych, pan jest szczęśliwie żonaty i dzieciaty, wie, że ja mężatka i w ogóle, relacja jest stricte zawodowa. No a spotkanie było w klinice, z tym, że na dzień przed Wigilią więc w nieco "luźniejszej" atmosferze. Czy to znaczy, że mój mąż powinien się czuć "zagrożony" bo pan doktor planuje mu uwieść żonę? big_grin
                  Więc i komplementy pana z pierwszego postu odebrałam raczej jako takie zupełnie niewinne, ot, np. wytłumaczył pani jak sformatować dokument i na koniec rzucił "Świetnie łapiesz sprawy techniczne i masz dryg do tego!", albo właśnie po bardzo wyrazistej zmianie fryzury "Świetnie ci w krótszych włosach i tym kolorze, podkreśla odcień oczu.". No, taką normalną grzeczność, która jest [niestety] coraz rzadsza, więc i coraz częściej jest brana za "nadskakiwanie" jakiejś pani...
                  Jakiś czas temu jedna koleżanka mi "uprzejmie doniosła", że mój mąż emabluje pewną znajomą. Zdumiało mnie to niewąsko, gdyż znam opinię męża o tejże i mocno odbiega ona od "okazywania nadmiernych względów", no ale... Dopytałam koleżankę, skąd wniosek. No i otóż: bo gdy koleżanka z moim mężem była w kawiarni [spotkali się przypadkiem, zaczęli gadać o wspólnym hobby, zaproponował kawę] i wspomniana pani przysiadła się do nich, to mój mąż wstał, pomógł tejże zająć miejsce odsuwając krzesło, odebrał jej płaszcz, zamówił dla niej kawę i jakieś ciastko i szybko zmienił temat rozmowy z rzeczonego hobby na jakiś ogólny. A jak wychodzili z kawiarni to jej pomógł założyć płaszcz [samej koleżance również, co jednak jakoś jej umknęło big_grin] i przytrzymał otwarte drzwi by OBIE panie mogły wygodnie opuścić lokal... Serio - doszukałabyś się w takim zachowaniu "nadskakiwania" pani? Czy zwykłego, normalnego zachowania mężczyzny?
          • kora3 Claro jest chyba jeszcze cos 30.01.17, 08:48
            Poza tym co napisałaś, brak doświadczenia.
            Ja miałam dość specyficzną sytuację w młodości - bylam jedyna dziewczyna w klasie, potem jedyna w grupie studenckiej. Dorastałam w otroczeniu chłopaków i dla mnie było całkiem naturalne, że mam kumpli i przyjaciół - facetów. Jak się przekonywałam później, nie dla wszystkich było to takie normalne. Bywało, że dziewczyny moich kumpli wykazywały zdumienie, że kolegują się oni czy przyjaźnią z inną dziewczyną. Szybko się przekonywały, że to prawda i było ok, no ale zdziwienie - było.
            Zauważałam tez, ze dziewczęta nie mające takiej sytuacji jak moja inaczej podchodzą do znajomości z chłopakami - jak jakiegoś poznawały to zaraz podoba się, nie podoba, ma dziewczynę, może coś z tego będzie. u mnie było inaczej - fajny niefajny, może być fajnym kumplem, czym się interesuje itd. Najzwyczajniej w świecie - tamte dziewczyny miały mniej kolegów i rzadziej bywały w męskim towarzystwie, wiec facetów traktowały nieco inaczej i nic w tym dziwnego. Ale przecież teraz mówimy o ludziach dorosłych - człowiek dorosły już się przecież ze tak powiem "napatrzył" na swiat i wie, że wiedzę nim czerpie się nie tylko z własnych doświadczeń, ale także a może przede wszystkim - obserwacji. Skoro ktoś nie raz nie dwa WIDZIAŁ damsk-meską przyjaźń czy koleżeństwo tylko, to nie musiał tego sam doświadczyć, zębny wiedzieć, ze istnieje, nie?
            • milamala Re: Claro jest chyba jeszcze cos 30.01.17, 11:11
              No tosmy sie nakomplementowaly, a wracajac do sprawy. Nie wiemy Korciu (poza twoim zapewnieniem, przejetym od samego pana) czy pan pania komplementowal na niwie kolezenskiej (o jak dobrze sformatowalas) czy juz bardziej kobiecej. Sa panowie, ktorzy zawodowo prawia kobietom kobiece komplementy i wiekszosc traktuje to z przymruzeniem oka, no ale nie wszystkie i panowie tez chyba sa dorosli i tez chyba powinni sobie zdawc sprawe, ze odbior takiego zachowania moze byc rozny. W pracy trzeba uwazac.
              • kora3 Re: Claro jest chyba jeszcze cos 31.01.17, 08:56
                Milamalu - sprawa jest prosta - są luzie rojący sobie różne rzeczy. Tak jak ów pan, który się do mnie zwrócił ze swoją sprawą. Traktowałam go jak każdego innego kolegę, spotykałam się solo, bo mnie prosił o pomoc w swojej sprawie osobistej, więc całkiem uzasadnione było, że mógł nie chcieć świadków naszych rozmów. Wiedział, ze jestem zajęta. Mimo to uznał, że się zakochał i ja też cos doń czujęsmile