Dodaj do ulubionych

List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny?

10.04.17, 14:51
Czytałem kilka tematów na tym forum o tym kiedy wypada przestać spotykać się z innymi osobami, kiedy wypada powiedzieć, że się nie jest zainteresowanym i podobne sytuacje związane z życiem towarzyskim. A co w przypadku dosłownie pojedynczych spotkań? Tak się zastanawiam czy postępuję grzecznie. Zarejestrowałem się jakiś czas temu na portalu randkowym "dla ludzi z wartościami" - przynajmniej sam się tak reklamuje wink Jako osoba praktyczna staram się wykorzystać możliwie efektywnie możliwości, które to miejsce oferuje, czyli po prostu odbywam dużo spotkań. Taka jest zresztą chyba idea tego typu miejsc. Poznać jak najwięcej osób i znaleźć "tę jedyną". Na ponad 30 spotkań, jakie do tej pory odbyłem (w ciągu nieco ponad 3 miesięcy) nikogo, na razie, takiego nie poznałem. Za każdym razem były to krótkie jednorazowe spotkania trwające od 30 minut do maks. półtorej godziny. Przy kawie, częściej na spacerze. Czy po takim spotkaniu powstaje konieczność napisania danej osobie, że nie będzie się z nią kontynuowało znajomości? Założyłem, że nie i po spotkaniach do nikogo się nie odzywałem, po prostu uznając, że brak kontaktu po nic nie znaczącym krótkim spotkaniu zapoznawczym, oznacza tylko jedno i że takie spotkanie nie rodzi grzecznościowego obowiązku jakiegokolwiek kontaktu. Czy jest to założenie słuszne? Dodam, że od kilku pań dostałem po tygodniu - dwóch wiadomości z wyrzutami, że się nie odzywam... Na szczęście była to mniejszość. Na te wiadomości oczywiście również nie zareagowałem. Może jednak postępuję źle i powinienem w skrócie napisać, że dane spotkanie było pierwszym i jedynym? Jeśli tak, to w jaki sposób zredagować taką wiadomość?
Bogdan
Obserwuj wątek
    • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 10.04.17, 16:54
      Moim zdaniem po takim pierwszym spotkaniu każda ze stron ma takie samo prawo nawiązać ponowny kontakt. Jeśli spotkaliście się, porozmawialiście i było OK, ale nie zaiskrzyło, to nienawiązywanie ponownego kontaktu jest stosunkowo najmniej niezręcznym sposobem wzajemnego przekazania komunikatu "nic z tego nie będzie". Pretensje kobiet o nieodzywanie się są IMO bezsensowne - równie dobrze to one mogły napisać jeśli były zainteresowane kontynuacją znajomości, chyba że na koniec spotkania złożyłeś jakąś deklarację typu "to ja się odezwę za parę dni".
        • asia.sthm Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 11.04.17, 08:21
          kira.felernowa napisała:

          > Normalne pytanie, ale oczywiście jakiś oszołom musi wyskoczyć ze swoja pseudops
          > ychologią, w ogóle zresztą nie na temat smile Typowe smile

          Dlaczego pseudo, moim zdaniem trafne podsumowanie i jak najbardziej na temat. Engine ma racje - cos tu strasznie skrzeczy.
          To pewnie ten sam troll co juz kiedys mial powazne klopoty z impulsywnym randkowaniem na akord. Ciagle nadal odfajkowuje na liscie a nie powaznie szuka partnerki.
          • tespiel Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 11.04.17, 10:02
            W grudniu nad przedświątecznej imprezie integracyjnej dla wszystkich oddziałów firmy z całego kraju poznałem chyba z pięćdziesiąt nowych osób. Z połową z nich zamieniłem kilka słów. Z żadną nie miałbym ochoty spotkać się po raz kolejny smile 30 osób to wcale nie jest dużo. Zależy jeszcze od pracy. Znajomy w stacjonarnym BOKu widuje po kilkanaście osób dziennie, wieczorem nie pamiętając ich imion wink
            • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 11.04.17, 13:11
              tespiel napisał:

              > W grudniu nad przedświątecznej imprezie integracyjnej dla wszystkich oddziałów
              > firmy z całego kraju poznałem chyba z pięćdziesiąt nowych osób. Z połową z nich
              > zamieniłem kilka słów. Z żadną nie miałbym ochoty spotkać się po raz kolejny :
              > ) 30 osób to wcale nie jest dużo. Zależy jeszcze od pracy. Znajomy w stacjonarn
              > ym BOKu widuje po kilkanaście osób dziennie, wieczorem nie pamiętając ich imion
              > wink

              Ale te 30 kobiet, zakładam, przeszło jakąś wstępną selekcję - coś Ci się spodobało na ich profilu (i vice versa), pewnie wymieniliście przynajmniej kilka zdań na czacie i obydwoje uznaliście że druga osoba jest potencjalnie warta uwagi. Nie mówimy tu o 30 osobach wybranych na chybił-trafił z książki telefonicznej.
                • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 11.04.17, 16:08
                  kira.felernowa napisała:

                  > Czytaj ze zrozumieniem. To nie Tespiel zadał pytanie w temacie, on skomentował
                  > - słusznie zresztą - że poznanie iluś tam osób to wcale nie jest dużo.

                  A czy ja pisałem że Tespiel zadał? Użyłem drugiej osoby w sensie ogólnym. Zresztą nawet gdyby nie, to jak to wpływa na słuszność mojej argumentacji? Powtarzam, to nie było 30 kobiet wybranych losowo z populacji, tylko takie które wstępnie wątkodawcę zainteresowały. I jeśli ani jedna nie spodobała mu się na tyle żeby choć spotkać się z nią po raz drugi, to wydaje mi się że albo ma zbyt wysokie oczekiwania, albo źle dobrał wstępne kryteria selekcji.
                    • tespiel Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 11.04.17, 23:37
                      A ja się zastanawiam czy udział w imprezie firmowej to życie towarzyskie czy zawodowe. Teoretycznie udział nie jest obowiązkowy, ale wszyscy wiedzą, że absencja jest źle widziana. Dlatego zaliczam takie imprezy zarówno do życia towarzyskiego, jak i zawodowego. W dużych firmach, jak u mnie, na takich wydarzeniach poznaje się dziesiątki osób. Nie wyobrażam sobie pisania listów do każdej z nich po spotkaniu i podtrzymywania znajomości, niezależnie od płci wink To byłby dopiero absurd smile
                      • milamala Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 11.04.17, 23:44
                        tespiel napisał:

                        > W dużych firmach, jak u mnie, na takich wydarzeniach po
                        > znaje się dziesiątki osób. Nie wyobrażam sobie pisania listów do każdej z nich
                        > po spotkaniu i podtrzymywania znajomości, niezależnie od płci wink To byłby dopie
                        > ro absurd smile

                        Super absurdem jest porownywanie tych dwoch sytuacji.
    • kira.felernowa Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 10.04.17, 17:46
      Jak dla mnie, nie potrzeba takiej wiadomości. Co więcej, jej wysłanie byłoby niepraktyczne. Odrzucona pani pewnie by dociekała co i dlaczego, więc lepiej tego unikać. Brak kontaktu jest faktycznie jednoznaczny, a dla nikogo normalnego 30- czy nawet 90-minutowe spotkanie nie rodzi żadnych zobowiązań.
    • annthonka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 11.04.17, 10:20
      O matko, kolejny mistrz świata w kompulsywnym randkowaniu na czas. Niedawno był podobny wątek, ciekawe czy to ten sam autor...

      Moim zdaniem po jednym krótkim spotkaniu nie ma konieczności nic pisać, bo brak kontaktu jest raczej jednoznaczny.
      Jeżeli jednak dziewczyna odezwie się do Ciebie pierwsza, to możesz grzecznie odpowiedzieć, że dziękujesz za miłe spotkanie, ale nie zaiskrzyło, więc życzysz powodzenia w dalszych poszukiwaniach. Bez wdawania się w żadne ewentualne dalsze dyskusje.

      Pretensje o brak kontaktu ze strony pań są w takiej sytuacji trochę dziwne.
      • kira.felernowa Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 11.04.17, 15:17
        annthonka napisała:

        > O matko, kolejny mistrz świata w kompulsywnym randkowaniu na czas.

        Dobijają mnie ludzie ze starszego pokolenia, dla których spotkanie się z 30 osobami w ciągu 3 miesięcy (czyli 10 osób w miesiącu, czyli raptem 2 w tygodniu) to jest "kompulsywne" albo "masowe" randkowanie. Jednak faktycznie od pewnego wieku dostęp do internetu powinien być blokowany wink
        • nchyb Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 11.04.17, 16:00
          Dobijają mnie ludzie z młodszego pokolenia, dla których info że spotkanie się z 30 osobami w ciągu 3 miesięcy (czyli 10 osób w miesiącu, czyli raptem 2 w tygodniu) to jest "kompulsywne" albo "masowe" randkowanie i nie pamiętają okolejnym wątku w tym stylu i nie dostrzegają w tym nic humorystycznego. Jednak faktycznie do pewnego wieku dostęp do internetu powinien być blokowany wink

          he he...
          różnie można tłumaczyć myślenie tych nie starszych i myślących puszyście, to znaczy inaczej... he he
          • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 12.04.17, 08:36
            Zgadzam sie z twierdzeniem że jeśli po wstępnej selekcji żadna z 30 osób nie zasłużyła na uwagę to cos jest nie tak z selekcjonerem. Nie twierdzę że powinien z jedna z 30 osób stworzyć stały związek, bo to nie jest az takie proste, ale kilka powinno na tyle zainteresować żeby dać znajomości szansę. Osoba taka albo nie wie czego chce, albo wie czego chce ale celuje w premiership a sam prezentuje druga ligę. Nie żebym nie widziała że wątek jest trollowy, niemniej tacy panowie się zdarzają. Co do listu-po co list -jeśli sie jasno da do zozumienia że żadnego telefonu nie będzie a nie kłamie "że się odezwie" żaden list potrzebny nie jest.
            • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 12.04.17, 17:14
              baba67 napisała:

              > Zgadzam sie z twierdzeniem że jeśli po wstępnej selekcji żadna z 30 osób nie za
              > służyła na uwagę to cos jest nie tak z selekcjonerem. Nie twierdzę że powinien
              > z jedna z 30 osób stworzyć stały związek, bo to nie jest az takie proste, ale
              > kilka powinno na tyle zainteresować żeby dać znajomości szansę. Osoba taka albo
              > nie wie czego chce, albo wie czego chce ale celuje w premiership a sam prezent
              > uje druga ligę.

              Gdyby celował zbyt wysoko, to te kobiety raczej w ogóle by się z nim nie umawiały. Raczej obstawiałbym brak odpowiedniej selekcji przed umówieniem się. Potem się okazuje że na żywo nie ma nawet o czym ze sobą gadać.
              • tespiel Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 12.04.17, 21:53
                pavvka napisał:

                > Gdyby celował zbyt wysoko, to te kobiety raczej w ogóle by się z nim nie umawia
                > ły. Raczej obstawiałbym brak odpowiedniej selekcji przed umówieniem się. Potem
                > się okazuje że na żywo nie ma nawet o czym ze sobą gadać.

                Skoro już się zrobił taki oftop, to ja uważam, że to jest akurat wina tego portalu. Przecież napisał, że strona reklamuje się, że jest "dla ludzi z wartościami". Pewnie więc kryteria wyszukiwania oraz ewentualnej selekcji użytkowników nie są dowolne i stąd trudność w zorientowaniu się czy dana osoba mieści się w kręgu zainteresowań. Z drugiej strony, kiedyś robiliśmy badania na temat opinii użytkowników portali randkowych i wyszło nam, że najczęstszy powód narzekań mężczyzn już po spotkaniach zapoznawczych, to nieadekwatne zdjęcie kobiety. Czyli kobieta w rzeczywistości wygląda znacznie gorzej niż na zdjęciu. W skali punktowej średnia wychodziła -2,5 (badania sprzed 4 lat).
                • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 12.04.17, 22:32
                  tespiel napisał:

                  > Skoro już się zrobił taki oftop, to ja uważam, że to jest akurat wina tego port
                  > alu. Przecież napisał, że strona reklamuje się, że jest "dla ludzi z wartościam
                  > i". Pewnie więc kryteria wyszukiwania oraz ewentualnej selekcji użytkowników ni
                  > e są dowolne i stąd trudność w zorientowaniu się czy dana osoba mieści się w kr
                  > ęgu zainteresowań.

                  Nie ma trudności jeżeli PRZED umówieniem się na spotkanie w realu wymieni się odrobinę więcej wiadomości niż "cześć - cześć - chcesz się spotkać na kawę?". Na etapie czatu, przy stosunkowo niewielkim nakładzie czasu i wysiłku można się przekonać czy druga osoba ma kompatybilne zainteresowania, cele życiowe i poczucie humoru z naszym, czy też w ogóle nie ma sensu przenosić znajomości do realu.
                  • tespiel Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 00:21
                    pavvka napisał:

                    > Nie ma trudności jeżeli PRZED umówieniem się na spotkanie w realu wymieni się o
                    > drobinę więcej wiadomości niż "cześć - cześć - chcesz się spotkać na kawę?". Na
                    > etapie czatu, przy stosunkowo niewielkim nakładzie czasu i wysiłku można się p
                    > rzekonać czy druga osoba ma kompatybilne zainteresowania, cele życiowe i poczuc
                    > ie humoru z naszym, czy też w ogóle nie ma sensu przenosić znajomości do realu.

                    A wiesz, ja miałem na myśli w zasadzie wygląd a nie to, o czym Ty napisałeś (czyli charakter / osobowość). Czyli innymi słowy: pan rozczarowuje się wyglądam i wtedy nie ma o czym gadać, niezależnie od charakteru wink
                      • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 09:54
                        Troll, po tym sie trolli poznaje. Wrzuca i się przyczaja śmiejąc się w duchu jak to sie głupi ludzie sie wkręcaja. Osobowości narcystyczne tak mają. Mnie zasadniczo nie przeszkadzają watki animacyjne ale nie lubie byc postrzegana jako naiwna idiotka i dawać jakiemus po&^%wi satysfakcję zatem zaznaczam że sie nie nabrałam.
                    • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 00:55
                      tespiel napisał:

                      > A wiesz, ja miałem na myśli w zasadzie wygląd a nie to, o czym Ty napisałeś (cz
                      > yli charakter / osobowość). Czyli innymi słowy: pan rozczarowuje się wyglądam i
                      > wtedy nie ma o czym gadać, niezależnie od charakteru wink

                      Ale chodzi o to że kobiety wrzucają zdjęcia zrobione 10 lat i 20 kg temu, czy że po prostu wybierają fotki na których korzystnie wyszły, albo z profesjonalnej sesji z profesjonalnym makijażem? Bo jeśli to pierwsze, to jest ewidentne oszukiwanie potencjalnych kandydatów, jeśli drugie - to rozsądny oglądacz profilu powinien być w stanie wziąć poprawkę na to że zdjęcia pokazują kobietę z najlepszej strony.
                      • tespiel Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 09:55
                        pavvka napisał:

                        > Ale chodzi o to że kobiety wrzucają zdjęcia zrobione 10 lat i 20 kg temu, czy ż
                        > e po prostu wybierają fotki na których korzystnie wyszły, albo z profesjonalnej
                        > sesji z profesjonalnym makijażem?

                        Oba powody. Często działają łącznie (zdjęcia 10 lat, 20 kg temu a dodatkowo z korzystnej perspektywy). Wtedy wychodzi -3 i więcej w stosunku do rzeczywistości. Dużo też zależy od indywidualnych cech fizycznych. Np. brzydka cera, a na zdjęciu nie widać, bo tapeta. Albo krzywe odpychające zęby - na zdjęcie nie widać itp. itd.
                • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 11:59
                  tespiel napisał:

                  > ja uważam, że to jest akurat wina tego port
                  > alu. Przecież napisał, że strona reklamuje się, że jest "dla ludzi z wartościam
                  > i". Pewnie więc kryteria wyszukiwania oraz ewentualnej selekcji użytkowników ni
                  > e są dowolne i stąd trudność w zorientowaniu się czy dana osoba mieści się w kr
                  > ęgu zainteresowań.

                  O jakie właściwie kryteria chodzi i co to ma wspólnego z wartościami? W świetle Twojego następnego posta, w którym piszesz że tak naprawdę chodzi o wygląd, już zupełnie nie rozumiem powyższego.
                  • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 10:23
                    Nikt nie mówi o braniu co podleci.A jeśli (założywszy że się trochę osobe przed umówieniem sie poznało plus wygłąd sie w miarę zgadza) z 30 osób nikt absolutnie nie zainteresował to nie pisz z łaski swojej że pan nie ma wysokich wymagań.Ma bardzo wysokie. Świat sie nie dzieli na tych wiesz co mają wysokie wymagania i na tych co biora co podleci. Jest ten środek -zdecydowana większośc która ma racjonalny stosunek do rzeczywistości, umie wstępnie wyselekcjonowac i w pioruny sycylijskie nie wierzy. Nikt nikomu nie zabrania miec wysokich wymagań. Nie bajdurz zatem że coś jest normalne skoro normalne w sensie staystycznym nie jest.
                    • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 11:38
                      rzecz w tym, że moim zdaniem - jest. Cały czas zakładasz, że nim taki człowiek się umowi rozwija temat via net z kandydatem do umówienia. To założenie moim zdaniem jest z gruntu zbędne. To znaczy, no pewnie są i tacy ludzie, którzy z miesiąc z kims klikają nim się umowią, ale po mojemu to jest ich mniejszość.
                      Mamy do czynienia z konkretna sytuaja: jest portal z założenia pomagający ludziom znaleźć drugą połowę. Jest to portal jak zrozumiałam dla ludzi wierzących, więc ten element jest z gruntu spełniony. Pozostałe to najpewniej wygląd (z fotki), stan życiowy, oczekiwania, może miejsce zamieszkania i tyle. Takie coś ludzie mają najpewniej w opisie, a jeśli nie to jest kwestia zamienienia paru zdań. Jeśli wstępne kryteria pasują, pan się umawia. Nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że nie poczuł mięty do 30 pań w ciągu 3 miechów. I nie pisz mi tu o jakichś piorunach zaraz - zwyczajnie, albo ci się ktoś ogólnie podoba, albo nie. Jeśli nie, nie ma sensu kontynuować znajomości, która ma z założenia zmierzać do związku. co innego znajomośc towarzyska.
                      • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 12:12
                        kora3 napisała:

                        > rzecz w tym, że moim zdaniem - jest. Cały czas zakładasz, że nim taki człowiek
                        > się umowi rozwija temat via net z kandydatem do umówienia. To założenie moim zd
                        > aniem jest z gruntu zbędne. To znaczy, no pewnie są i tacy ludzie, którzy z mie
                        > siąc z kims klikają nim się umowią, ale po mojemu to jest ich mniejszość.

                        Nie mówimy o miesiącu. Takie coś można załatwić w pół godziny z doskoku podczas gotowania obiadu. Zwykła rozmowa, która pozwoli ustalić choćby czy macie wspólne tematy, kompatybilne poczucie humoru, zainteresowania i poziom intelektualny.
                          • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 13:22
                            Czasem wystarczy i 15 min. rozmowy, by przekonać się o tym, o czym pisał Pavvka, tylko, że to zwyczajnie nie wystarcza. Jest to matematycznie rzecz ujmując warunek konieczny, ale nie wystarczający. Podobne zainteresowania czy poczucie humoru wystarczają do relacji koleżeńskiej, czy w przyszłości przyjacielskiej - do związku, jeśli nie ma przy tym chemii - nie.

                            Calkiem nie tak dawno miała okazję poznać dwoje ludzi - mężczyznę i kobietę. Oboje są w okolicach 40- stki, tzw. po przejściach, ale nie jakichś strasznie dramatycznych, wolni i wg mnie atrakcyjni fizycznie oraz intelektualnie i towarzysko. Poznawszy się ci państwo bardzo się polubili - śmiałyśmy się z moją przyjaciólką, że pasują do siebie jak połówki jabłka i to jest falt, doskonale się bawią spędzając razem czas..ALE właśnie nie ma między nimi tej chemii, sa tylko parą dobrych kompanów i tyle.
                          • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 13:37
                            baba67 napisała:

                            > Dokladnie-wystarczy 2-3 dni.

                            Wg mnie da się jeszcze znacznie szybciej. To czy się z drugą osobą nadaje na podobnych falach zwykle można stwierdzić po zamienieniu kilku zdań. Choć te 2-3 dni są dobre żeby trochę się wzajemnie poznać. Poza wszystkim łatwiej się wtedy rozmawia na żywo.
                            • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 13:45
                              Ale rzecz cała rozbija się o to, że nadawanie na tych samych falach wystarcza owszem, ale do relacji koleżeńskiej/przyjacielskiej, ale do związku o ile nie ma wspomnianej chemii już nie. Ta chemia to coś nieuchwytnego, czego nie da się określić ani zmierzyć. Zwyczajnie - albo ktoś nas pociąga albo nie i tylko go np. polubiliśmy, bo wlasnie nadaje na tych samych falach. W relacji towarzyskiej jak najbardzoje na ogol mamy ochote kontynuować taką znajomość, ale tu mowa o kimś poszukującym kogoś do związku, a nie do kolezenstwa. Nie ma chemii, nie ma sensu nadal się spotykać i czekac az coś zaiskrzy, bo ...nie zaiskrzy.
                              • tinder_girl Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 13:51
                                kora3 napisała:

                                > Ale rzecz cała rozbija się o to, że nadawanie na tych samych falach wystarcza
                                > owszem, ale do relacji koleżeńskiej/przyjacielskiej, ale do związku o ile nie m
                                > a wspomnianej chemii już nie. Ta chemia to coś nieuchwytnego, czego nie da się
                                > określić ani zmierzyć.

                                Ano właśnie smile i wszystko fajnie, lubię poznawać nowych ludzi, ale po co mi kolejni koledzy, jeśli szukam partnera... trochę tak to niestety jest...
                                • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 14:05
                                  Hmm fajnie, że się odezwałaś jako osoba mająca doświadczenie w temacie. Nie ukrywam, ze cieszę się, iż zgadłam trochę jak to działa. Tak na logike - no właśnie - jeśli ktoś szuka partnera/rki docelowo to być może nie potrzebuje kolejnych nawet najfajniejszych kolegów czy koleżanek poznanych przy okazji tych poszukiwań. Stąd odpuszcza osoby, które go/jej nie pociągają. Taka postawa wydaje mi się całkiem dorzeczna i doprawdy nie widze w niej nic dziwnego
                                  • tinder_girl Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 14:15
                                    kora3 napisała:

                                    > Hmm fajnie, że się odezwałaś jako osoba mająca doświadczenie w temacie. Nie ukr
                                    > ywam, ze cieszę się, iż zgadłam trochę jak to działa. Tak na logike - no właśni
                                    > e - jeśli ktoś szuka partnera/rki docelowo to być może nie potrzebuje kolejnyc
                                    > h nawet najfajniejszych kolegów czy koleżanek poznanych przy okazji tych poszuk
                                    > iwań. Stąd odpuszcza osoby, które go/jej nie pociągają. Taka postawa wydaje mi
                                    > się całkiem dorzeczna i doprawdy nie widze w niej nic dziwnego

                                    Mam podobne odczucia - nie dalej jak wczoraj całkiem miły mężczyzna pyta mnie, że skoro nam się świetnie rozmawiało (a w istocie tak było) to czemu tego nie kontynuować.... Tylko, że na tej zasadzie to z połową moich "randek" mogłabym być kolegami. Nie chcę, by zabrzmiało to nieskromnie, ale jestem w miarę ogarniętą kobietą, z którą można pogadać na wiele tematów, więc nic dziwnego, że z większością tych mężczyzn fajnie nam się spędza czas, tylko szkopuł w tym, że założenie jest odrobinę szersze, niż tylko miłe spędzanie czasu smile Niemniej parę osób poznanych na portalu randkowym zostało w moim życiu w charakterze kolegów, to bardzo wartościowe osoby i cieszę się ogromnie, że je poznałam.
                                    • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 15:01
                                      Ależ ja Cię doskonale rozumiem. Nie miałam okazji tak poznawać ludzi, ale kiedy byłam przez rok singlową panią, to zdarzało mi się poznać trochę panów i ponieważ z tej czy innej przyczyny nie rokowali w moich oczach na nikogo więcej niż kolegów, to im to mówiłam po prostu. Paru się ciężko obraziło smile, ale większość została po prostu mymi bliższymi czy dalszymi kolegami i cześć.
                                      Tyle, ze ja byłam w znacznie łatwiejszej chyba sytuacji, niż np. Ty poznając kogoś przez taki portal. Bo ja tych panów poznawałam niejako mimochodem: znajomy znajomych, ktoś o podobnym hobby, czy też przy okazji pracy - czyli na dzień dobry miałam już o kimś jakieś rozeznanie
                        • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 13:11
                          owszem tak, tylko, ze można być z kimś bardzo kompatybilnym na wspomnianych poziomach i nie czuć do tego kogoś nic więcej poza zwyczajna koleżeńską sympatią. Wracamy do punktu wyjścia - chodzi o te osławioną smile chemię.
                          Mam nostwo znajomych pano0w, którzy w moim pojęciu są przystojni, pasują mi pod względem intelektualnym i zainteresowań - dlatego są moimi znajomymi, kolegami czy przyjaciółmi. Ale jakoś nie pociągają mnie w sensie damsko-męskim. Dla mnie to bez znaczenia, bo ja wszak nie szukam partnera, ale my tu mówimy o człowieku, który szuka kogoś do związku, a nie do koleżeństwa/przyjaźni. W takiej sytuacji, gdy podczas spotkania pierwszego nie ma tej chemii, druga osoba nie pociąga, nie ma sensu tracić jej i swego czasu na kolejne, bo niby jest ok i może się coś wykluje - nie ma chemii, to nie ma i nie wykluje się, a na siłę nie ma sensu ...
                    • kira.felernowa Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 15:28
                      baba67 napisała:

                      > Nikt nie mówi o braniu co podleci.A jeśli (założywszy że się trochę osobe przed
                      > umówieniem sie poznało plus wygłąd sie w miarę zgadza) z 30 osób nikt absolutn
                      > ie nie zainteresował to nie pisz z łaski swojej że pan nie ma wysokich wymagań.
                      > Ma bardzo wysokie. Świat sie nie dzieli na tych wiesz co mają wysokie wymagania
                      > i na tych co biora co podleci. Jest ten środek -zdecydowana większośc która ma
                      > racjonalny stosunek do rzeczywistości, umie wstępnie wyselekcjonowac i w pioru
                      > ny sycylijskie nie wierzy. Nikt nikomu nie zabrania miec wysokich wymagań. Nie
                      > bajdurz zatem że coś jest normalne skoro normalne w sensie staystycznym nie jes
                      > t.

                      forum.gazeta.pl/forum/w,10226,157691720,157691720,szybkie_rozstanie.html?p=157700843
                      "Nie o takie trzęsienie ziemi mi chodziło. W historii opisywanej pary totalny odlot zaczął sie od pierwszego tańca , Powalająca chemia typu "dane nam było slońca zaćmienie" Niewielu ludziom coś takiego jest dane, zupełnie jak w powieści. Zazdroszczę szczerze powiem."

                      forum.gazeta.pl/forum/w,10226,157691720,157691720,szybkie_rozstanie.html?p=157705739
                      ".Znam pare jak najbardziej szczęsliwa wciąż. gdzie wystarczylo jedno za to absolutne trzęsienie ziemi które zdarzyło sie 20 lat temu."

                      Tak mi się przypomniało. Czyli z doświadczenia wiesz, że takie uderzenie pioruna może mieć miejsce, zazdrościsz ludziom, których dotknęło, ale odmawiasz innym prawa poszukiwania owego "pioruna". Bardzo ciekawe podejście. Mam nadzieję, że w Twoim wieku nie będę taka zgorzkniała.

                      Kira
                      • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 15:39
                        Hmmm ja myśle, że Baba jest zwyczajnie no pragmatyczna. smile Owszem - takie uderzenie pioruna się zdarza, a jakże. Tyle, że tylko bardzo młodzi ludzie lub niekoniecznie bardzo młodzi, ale mało doświadczeni i mało rozsądni mu bezrefleksyjnie ulegają. Nie, nie chodzi o to by być wyrachowanym i wszystko kalkulować. Bardziej o no rozsądne podejście do tematu.
                        I tu byłabym po stronie Baby, gdyby o to jej szło ...Znam pewną panią, która tymze piorunem dostała w serce w wieku 40+. Wszystko pięknie, tylko piorunodawca okazał się być leniem, manipulantem i kobieciarzem, a owa dama przewrócila dlań życie do góry nogami - swoje.

                        Baba nie ma natomiast racji z tym wg mnie, że musi zaraz być jakiś piorun w sensie miękkie nogu i zamglony wzrok, żeby byłą tzw. chemia. Po prostu chyba nie rozumie, ze tej chemii nie da się jakoś zbudować - jest na dzień dobry, albo jej nie ma. I jeśli nie ma to można się zakolegować, ale nic więcej z tego nie będzie
                        • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 16:13
                          kora3 napisała:

                          > Baba nie ma natomiast racji z tym wg mnie, że musi zaraz być jakiś piorun w sen
                          > sie miękkie nogu i zamglony wzrok, żeby byłą tzw. chemia. Po prostu chyba nie r
                          > ozumie, ze tej chemii nie da się jakoś zbudować - jest na dzień dobry, albo jej
                          > nie ma. I jeśli nie ma to można się zakolegować, ale nic więcej z tego nie będ
                          > zie

                          Ja jestem po stronie Baby. Z chemią bywa różnie, czasami jest od pierwszego spojrzenia, a czasem pojawia się przy bliższym poznaniu. Bywa i tak że ludzie po długim okresie kolegowania się nagle zaczynają do siebie czuć coś więcej. Zdarza się nawet że ludzie którzy przy pierwszym spotkaniu poczuli do siebie antypatię z czasem się w sobie zakochują.
                          • tinder_girl Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 17:06
                            pavvka napisał:

                            Z chemią bywa różnie, czasami jest od pierwszego spo
                            > jrzenia, a czasem pojawia się przy bliższym poznaniu. Bywa i tak że ludzie po d
                            > ługim okresie kolegowania się nagle zaczynają do siebie czuć coś więcej. Zdarza
                            > się nawet że ludzie którzy przy pierwszym spotkaniu poczuli do siebie antypati
                            > ę z czasem się w sobie zakochują.

                            z tym też się zgodzę, tylko na tych portalach nikt chyba nie chce czekać aż się coś zadzieje, niestety... może to właśnie największy smutek tych, którzy szukają tam miłości...
                          • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 25.04.17, 17:39
                            baba67 napisała:

                            > Chemia czasem pojawia się póżniej ale można podejrzewać że się pojawi. Nigdy na
                            > tomiast nie miałam wątpliwości kiedy chemii nie ma wcale.Nie da się zbudować al
                            > e nie zawsze jest oczywiste czy jest czy nie ma.

                            Oczywiście, zgoda, w wielu przypadkach będziesz w stanie powiedzieć od razu że to na pewno nie ten. Ale w niektórych nie ma olśnienia przy pierwszym spotkaniu, ale jest wrażenie, że warto tę osobę poznać trochę lepiej, bo jest szansa że zaskoczy.
                            • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 26.04.17, 09:51
                              No dokładnie, często pierwsze spotkanie jest neutralne bo człowiek jest za bardzo usztywniony zeby sie dac poznać. Poszukiwania tego typu wymagają cierpliwości a nie podejścia-nastepna proszę.Najlepsi reżyserzy , autorzy klasyków niekiedy dawali druga szanse po zniechęcających zdjęciach próbnych. Może to nie to samo dokładnie co wybór partnera ale podejście powinno byc podobne.
                              Inna rzecz ze i z fajerwerków nic stałego może nie wyniknąć co zostało tu wspomniane.
                        • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 26.04.17, 09:22
                          Babo, ale z tym "piorunem" to są już tylko forumowe dywagacje, a nie deklaracja wątkodawcy. smile jak już pisałam, może wcale nie iśc o jakiś hehe piorun, tylko o zwyczajną chemię.
                          Nie zrozum mnie źle, ale znowu wszystko opierasz wyłącznie na swoich zasadach i doświadczeniach, a tego watku przecież Ty nie zakładałaś. smile Nie bierz tego co napisze jakoś źle, ale no obie jesteśmy w wieku, kiedy człowiek ma już jakieś doświadczenie - a wątkodawca jest od nas najpewniej sporo młodszy.
                          Do tego Ty jesteś od wielu lat w tym samym związku (no ja też, ale krócej zapewne) i do znajomości z mężczyznami podchodzisz zupełnie inaczej niż watkodawca do znajomości z paniami. Na podstawie Twoich doswiadczeń sprzed wielu lat i Twoich przemyśleń WYDAJE Ci się, że watkodawca powinien coś tam. Tymczasem nie - są inne czasy, on jest inną osobą niż Ty, ma inne podejście i zasady - ma do tego wszystkiego prawo.
        • engine8 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 12.04.17, 18:28
          No moze masz racje.... Ci z mlodszego pokolenia sa zupelnie inni.. W naszym wieku uwaznao ze cnote powinno sie tracic po slubie - najnowsze pokolenie uwaza ze zanim sie z komis pojdzei na druga randke to nalezy go przetestowac w lozku a jak po trzeciej randce nic z tego nei wyjdzie to do kosza. Mioze dlatego ze kiedys szukalo sie partnerow do zycia a teraz do seksu.. Konczy sie super seks - konczy sie "zwiazek"..
          A szczerze mowiac to byloby a wile lepiej gdyby nie blokowac internetu od pewenego wieku ale aby nie zezwalac na dostep do pewnego wieku - tzn pozwalac nie wktedy kiedy palce moga klepac w ekran czy zachowanie kieruja instynkty ale kiedy mozg zaczyna pracowac.
        • akle2 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 12.04.17, 21:45
          kira.felernowa napisała:


          > Dobijają mnie ludzie ze starszego pokolenia, dla których spotkanie się z 30 oso
          > bami w ciągu 3 miesięcy (czyli 10 osób w miesiącu, czyli raptem 2 w tygodniu) t
          > o jest "kompulsywne" albo "masowe" randkowanie. Jednak faktycznie od pewnego wi
          > eku dostęp do internetu powinien być blokowany wink


          W którym miejscu annthonka podała swój pesel?
          Tak, wiem, usiłujesz być złośliwa, a ja przyznaje jej rację. Również nie jestem w stanie ogarnąć, w jaki sposób średnio w ciągu 3-ch dni (30 spotkań w ciągu 90 dni) można zbudować z kimś chociaż minimalną więź emocjonalną, aby chcieć się z nim/nią spotkać? Wg mnie musi być ta chemia, która choć odrobinę ciągnie ludzi do siebie, na tyle, że są siebie ciekawi i tak ustawiają, bądź przekładają swoje zobowiązania, żeby się spotkać i poznać. Przecież żeby ocenić, czy się z kimś dobrze pisze bądź rozmawia przez telefon/komunikator/kamerkę, aby poznać poziom inteligencji rozmówcy, jego zachowania, poziom wrażliwości, dowiedzieć się czegoś o nim - trzeba troszkę czasu. Nie wiem, czy da się to wykonać w ciągu trzech dni, obawiam się, ze niem. To faktycznie jest jakaś taśma produkcyjna.
          Druga sprawa: nie z każdym da się umówić od razu, ktoś tam nie może, ktoś inny przekłada. Żeby wyrobić "normę", trzeba mieć "zakontraktowanych" ileś osób na raz. Jak dla mnie masakra. Nie chciałabym się dowiedzieć, że do końca miesiąca przewidzianych jest jeszcze 10 pań.

          Co do meritum: list uważam za jakieś kuriozum. Jakbym dostała taki list, to bym pomyślała, że autor nie wszystkie klepki ma w porządku. Brak kontaktu jest ewidentnym sygnałem, że nie zaiskrzyło (a można to przecież było wyeliminować już wcześniej, na etapie rozmów on-line). Nie szkoda czasu na spotkania z niesprawdzonymi wstępnie ludźmi?


        • minniemouse Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 12.04.17, 22:47
          Ja tez jestem bardzo ciekawa jak to mozliwe ze początkowo osoba wydaje sie na "moze byc" by po 30 min lub dluzej spisac ja na absolutne straty. probuje sobie wyobrazic jak to przebiega, moze wstepne kryteria typu "uwielbiam podroze, interesuje sie malarstwem, duzo czytam" itp po 30 min okazuje sie byc: "regularnie jezdze z Wrocławia do Jeleniej Gory ale do Wloch mnie nie ciagnie, moja pasja sa obrazy jeleni na rykowisku, a na polkach rowniutko ulozone i przeczytane stoi z 2000 Harlekinow.."???
          Kogos kto czytuje Kierkegaarda, oglada obrazy i rzezby w Louvrze i podziwia w naturze lwy na safari w Afryce moze faktycznie to jakby zniechcecic..

          Minnie
          • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 10:06
            Czyli szkoda takim panom czasu i energii na wstępną selekcję bo wychodzą z założenia że muszą najpierw zobaczyć a że kobiety oszukują co do wyglądu . Tak tez może być. Portal dla osób z wartościami ...hm no tak pan ceni sobie najwyżej wartości artystyczne czyli wygład.
            Mam taka teorię że naprawde ogarnięty życiowo facet, miły człowiek do tego nie musi wchodzić na portale randkowe bo w realu natychmiast jest zagospodarowywany-jeśli nawet pracuje tylko z męzczyznami to ma siostry kuzynki , nawet zajęte znajome a każda z nich zna fajna babeczkę sam az dla niego. Bo tacy goście to białe wieloryby.Owszem zdarzają się ale to bardzo szczególne przypadki, niezwykle rzadkie.
            • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 12:02
              Babo - nie czarujmy się - dla większości ludzi ważne jest, by partner pociągał ich zewnętrznie, był dla nich atrakcyjny fizycznie. Dla ludzi kierujących się jakimiś tam wartościami np. chrześcijańskimi - także. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ani tym bardziej godnego potępienia, bo to jest całkowicie normalne.

              Co do reszty Twego wywodu - masz trochę racji na pewno, ale kierujesz się raczej doświadczeniami i obserwacjami typowymi dla Twego wieku i środowiska. Nie jest to bynajmniej żaden przytyk - uprzedzając - bo wszak ja jestem w podobnym wieku. Za czasów naszej młodości czy szerzej wieku poznawania ludzi do związku tak się właśnie poznawało: uczelnia, praca, znajomi itd. Teraz sprawa wygląda nieco jednak inaczej. Często pracodawcy źle widzą jakieś związki pomiędzy pracownikami, także wolnymi - uprzedzę. Ludzie mają mniej czasu na życie towarzyskie i rodzinne (mam na myśli owe kuzynki zapoznające z koleżankami), no i są ludzie, którzy nie mają szerokiego grona znajomych i mają pracę, która nie sprzyja poznawaniu ludzi. Stąd popularność takich portali u obu płci.
              • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 12:32
                No pewnie że wazne jest żeby pociagał zewnetrznie. Niemniej trzeba mieć wymagania dostosowane do własnego poziomu atrakcyjności tez.
                Po prostu nie wierzę że wszystkie kobiety na portalach zamieszczają zdjęcia z profesjonalnej sesji sprzed 10 lat i 20 kg temu . To jest zwykle oszustwo.Większość zamieszcza swoje "dobre' zdjęcia i tyle. Na ogół różnica miedzy dobrym zdjęciem a realem nie jest taka jak między mną a Heidi Klum na przykład -można wyglądać 5 kg szczuplej, mieć ładniejszą cerę itp rzeczy które osobie przywiązującej wage do osobowości nie wadzą. Postać stworzona przez trolla nie zadaje sobie trudu pogadania przed spotkaniem na tyle dlugo żeby nawiązac (lub nie) jakąkolwiek więż porozumienia.Selekcja jest na poziomie zdjęcia to i nic dziwnego że spotkania rozczarowują.Uroda z grubsza się zgadza ale coż z tego.
                • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 13:51
                  Babo - zgadzam się co do tego, że o ile ktoś nie da na taki portal zdjęcia rasowanego czy mocno nieaktualnego, to nie ma raczej możliwości by rzeczywistość była biegunowo odległa od fotki. Tylko, że na wygląd składa się nie tylko to, co widać na fotce. Składa się nań także strój, sposób poruszania się i gestykulacji itd. Mam bardzo ładną koleżankę, która w wieku lat ponad 30 nauczyła się ładnie chodzić. Wcześniej tak człapała brzudko. Nie, nie jest chora, po prostu tak nieładnei chodzić się nauczyła.
                  • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 14:02
                    Wybacz ale jeśli ktos nie daje szansy osobie tylko dlatego że człapie a tak poza tym niebrzydkiej,niegłupiej, miłej oraz kompatybilnej konwersacyjnie jest o prostu plytkim dupkiem. Nie twierdze że powinien sie od razu oświadczać oczywiście ale odrzucanie kogos z takiego powodu świadczy o człowieku jak najgorzej. Sam Mister Uniwersum o ruchach baletmistrza i zarobkach Gatesa szuka szcześcia na portalu. Mam ciężką alergie na bufonów.
                    • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 14:34
                      Babo - skoro koleżanka jednak postarała się zmienić sposób chodzenia, to widać jej to w czymś przeszkadzało, ze brzydko chodziła. Być może przeszkadzało zainteresować sobą mężczyznę, którym sama była zainteresowana - uprzedzając - nie wiem, poteoretyzowałam.
                      Też mam uczulenie na bufonów, ale no wiesz, czasem odrzucasz kogoś jako potencjalnego partnera z powodu tego, że zwyczajnie nie zaiskrzy. I czasem może nie zaiskrzyć z powodu jakiejś nawet już nie wady, ale cechy, która dla innych jest zupełnie obojętna - chód, głos, mimika. Czasem wcale sobie tego nie uświadamiamy dlaczego nam coś i kogoś nie pasuje. Pisałyśmy tu o tym zresztą kiedyś - bywa, ze na dzień dobry czuje się sympatię czy antypatię do kogoś, kto zwyczajnie nam PRZYPOMINA kogoś lubianego, albo nie.
                      Ja ostatnio poznałam pewnego pana, którego od razu jakoś tak polubiłam. Zagadnęłam go i okazał się bardzo fajnym rozmowcą. Kolezanka jego i moja, przez którą się poznaliśmy była dość zdziwiona, bo jak mówiła mi potem ten kolega jest raczej mniej śmiały i mniej towarzyski, a tu się panie dzieju tak rozgadał. A ja się hehe przyznałam, że pana polubiłam od pierwszego wejrzenia i tak w istocie było, dlatego doń zagadałam. Jak się zastanowiłam nad tym, dlaczego polubiłam go "na wjazd" to mi "wyszło", ze jest podobny nieco do mego eksasmile Uprzedzę, nie ani mój eks, ani ów pan nie sa misterami uniwersum. są zwyczajnymi sympatycznymi mężczyznami przystojnymi mogącymi się podobać i mogącymi się i nie podobać. Ale ze mnie się ów pan podświadomie skojarzył z osobą, która lubię to go wstępnie polubiłam bez zadnego logicznego powodu
                      • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 15:00
                        No i zgoda-nie zaiskrzy. Tylko że jeśli nie zaikrzy tylko dlatego że ktos nie porusza sie jak baletnica to znaczy że chod koleżanki oddal jej ogromna przysługe-zaoszczędził czas na spotkania z panami nie wartymi jej uwagi.Bo prawdziwe iskrzenie , odczuwanie sympatii do kogos powodowane jest całym kompleksem róznych czynników.Niekiedy trudnych do określenia, zupelnie podświadomych.W jedna ceche fizyczną która skreśla kogoś u osoby powaznie podchodzącej do sprawy, nie mającej żadnej traumy (np głos chlopaka podobny do molestującego wujka) nie wierzę.
                        • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 15:15
                          Babo - u mnie by na bank nie zaiskrzyło z kimś grubym. No tak mam. A przecież nadwaga jest bardzo powszechna i wiele osób także otyłych znajduje swe połówki. Są i panie i panowie gustujący w partnerach z nawagą czy otyłością. Ja jednak do takowych nie należę i o ile grubszy pan może być moich znajomym, kolegą, przyjacielem, to partnerem nie mógłby być, bo na poziomie erotycznym nadwaga mnie zwyczajnie odstręcza, a no partnerstwo w odróżnieniu od relacji wymienionych wcześniej ów poziom przewiduje. Więc gdybym się umawiała w taki sposób z panami, to panowie z nadwagą byliby skreśleni na dzień dobry - proste
                          • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 15:33
                            No to bys się z takim panem nie umówiła widząc jego zdjęcie, prawda?
                            Ja bym sie nie umówiła z kimś mocno wytałułowanym a na ogół fani tatuażu nie ukrywaja tego na zdjęciu profilowym zatem odpadłby od razu. Oczywiście zakładam że pan by Cię nie oszukał zdjęciem bo nie o takiej sytuacji tu piszemy.
                            • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 15:47
                              Pisze o schemacie- szukam na portalu-znajduje 3 kandydatów którym dobrze z oczu patrzy plus typ urody pasuje-zaczynam mailowanie plus kontakt tel min 3 tyg-umawiam się powiedzmy z 2 panami z którymi dobrze się dogaduję no i naprawde nie ma szans żeby skreślic kogoś bo sie np poci albo ma jedną nóżkę bardziej a poza tym jest Ok. No chyba że nie chodzi mi o żaden związek tylko randkowanie rozrywkowe co jest tak sobie uczciwe.
                                    • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 14.04.17, 15:31
                                      Niemniej tu jest dyskusja o odrzucaniu 30 wybranych pan po pierwszym spotkaniu i dywagacje dlaczego zadna z tych osób nie pasuje na tyle żeby znajomość kontynuować. Zakladając że panie nie ściemniały ze zdjęciem pozostaje wniosek że żadnej niemal selekcji poza wizualną nie było.
                                      • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 14.04.17, 17:31
                                        No i co w tym złego Babo, albo dziwnego? Na takich portalach ludzie szukają jak to się mówi "drugiej połowy" ...Wg s wstępnych kryteriów ktoś pasuje, ale przy poznaniu nie, to nie ma co tracić czasu i kontynuować znajomości. Dla mnie to całkiem logiczne
                                        • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 15.04.17, 11:31
                                          Napiszę jeszcze raz. Dziwne jest to że po spotkaniach z 30ma osobami jakoś wyselekcjonowanymi nie znalazł się nikt z kim warto byłoby znajomość pociągnąć choćby do drugiej, trzeciej, piątej randki.To jest nienormalne-powinny się choć 2-3 takie osoby znależć, choć związku z tego wcale być nie musi.
                                              • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 23.04.17, 13:48
                                                Babo, ale no nie ma takiej statystyki. Dla mnie sprawa jest bardzo prosta:
                                                1. Gość szuka drugiej połowy - nie koleżanki, nie przyjaciela, nie kumpeli do brydża czy kręgli - na przykład.
                                                2. W związku z punktem pierwszym odwala na wstępie te panie, które z dowolnej dlań przyczyny nie są dobrymi kandydatkami na tę druga połowę. Uprzedzając - nie musi zaraz mieć wygórowanych oczekiwań - po prostu nie zaiskrzy i tyle. Szkoda swego i czyjegoś czasu na bezsensowne kolejne spotkania w takiej sytuacji.

                                                Jak pisałam wcześniej - poznanie w ciągu trzech miesięcy 30 osob nie jest niczym kosmicznym. Może się komuś tak zdawać, gdy sam nie zawiera zawodowo czy prywatnie zbyt wielu znajomości, ale tak na serio to nie jest wiele.
                                                  • minniemouse Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 23.04.17, 23:20
                                                    Czy ktos tu zna specjaliste od randkowania, randkowania online i tekstowania damsko-meskiego
                                                    Matthew Hussey?
                                                    kilka dni temu nagralam kolejny odcinek mojego ulubionego Marilyn Denis Show, wczoraj w nocy to obejrzalam i przypadkowo on wlasnie byl.
                                                    (ja zreszta mam w ogole jakies takie szczescie ze bardzo ale to bardzo czesto gdy w moim zyciu cos sie dzieje, waznego lub nie, to trafiam na a propos temat w przeroznych mediach smile )
                                                    (btw Matt ma bardzo ciekawe i sluszne uwagi, cos na wzor dawnego Grega Behrendta i jego Nie zależy mu na Tobie, tyle ze Matthew jest bardziej "up-to-date" w dobie technologii)

                                                    No i okazuje sie ze kobieta, Stephanie, miala setki - SETKI - ofert i to zdaje sie latami, z ktorych nic nie mogla wybrac. z tego wniosek ze ta marna 30-ka to jeszcze pikus.
                                                    mniemam iz owymi wspomnianymi 30-toma dziwowali sie ci, ktorzy nigdy nie uprawiali randkowania przez Internet?

                                                    I druga sprawa, a propos pytania z watku, i to juz wyszukalam sama z netu - TAK, wypada podziekowac na drugi dzien za spotkanie.

                                                    #7 Thank your date for a good time. One of the worst things you can experience after a date is being left hanging, not knowing whether the other person will ever talk to you again. Some people think that since they don’t know their online dates very well, that gives them a free pass to just disappear.

                                                    Podziekuj towarzyszowi spotkania za mile spedzony czas. Jedna z najgorszych rzeczy jaka mozna doswiadczyc po takiej randce, jest trwanie w niepewnosci czy randkowicz odezwie sie jeszcze kiedys - czy tez nigdy. Niektorzy randkowicze uwazaja iz poniewaz nie znaja sie z Internetu dostatecznie dobrze, daje to im przepustke by po prostu zniknac, rozplynac sie w eterze.


                                                    However, you have to avoid doing that, as you really don’t know when or where you’ll come across them next. Even if you’re not interested in another rendezvous, call or text your date a thank-you the next day. If you decline a requested second date, they may get annoyed at first, but eventually, they’ll be glad you were upfront with them.

                                                    Takiego postepowania -znikania bez slowa - trzeba wszakze unikac, poniewaz nigdy nie wiesz kiedy i gdzie mozesz te osobe znowu spotkac. Wiec nawet jesli nie jestesmy zainteresowani kolejnym spotkaniem - zadzwon lub wyslij tekst ze slowami "Dziekuje bardzo za mile spotkanie". Jezeli grzecznie odmowisz drugiego spotkania, ten ktos moze byc z poczatku zirytowany, ale ostatecznie bedzie zadowoleny ze bylismy z nimi prawdomowni.

                                                    Wazne punkty spotkan tak i nie przez internet

                                                    I bardzo madre slowa. Oszczedzamy komus czasu na rozterki "zadzwoni czy nie zadzwoni?",
                                                    "mam czekac czy nie?", "co takiego zrobilam/em ze nie oddzwania?", "czy powinnam/eniem zadzwonic" itd itp. nerwy i rozczarowania, i strata czasu. a tak - sprawa z miejsca jasna, mozna z zyciem isc do przodu.
                                                    Domyslam sie tez iz uwaga "nigdy nie wiesz kiedy i gdzie spotkasz" dotyczyla sytuacji kiedy spotykamy np na interview do pracy wlasnie taka osobe ktora kompletnie olalismy po pierwszej randce. o ile inaczej bedzie nasza sytuacja wygladac, jesli z ta osoba pozegnalismy sie po gentlemańsku.

                                                    tak ze, tak, stanowczo wypada podziekowac nawet 30-tu rejektom, trudno. takie sa wady i zalety randkowania online.

                                                    Minnie
                                                  • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 24.04.17, 16:35
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Babo - pisałam już - nie każdy jest desperatemsmile dawanie szansy? Albo iskrzy, a
                                                    > lbo nie - proste

                                                    Ale to jest właśnie liczenie na piorun z jasnego nieba. IMO na pierwszym spotkaniu nie muszą od razu lecieć iskry. Jeżeli się okaże że mamy z drugą osobą coś wspólnego, czujemy wzajemną sympatię i nie ma niczego co by nas w niej zrażało, to jednak warto przynajmniej się spotkać drugi raz. Zwykle do miłości trzeba jednak więcej niż jednego wejrzenia wink
                                                  • minniemouse Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 24.04.17, 22:09
                                                    pavvka napisał:
                                                    Jeżeli się okaże że mamy z drugą osobą coś wspólnego, czujemy wzajemną sympatię i nie ma niczego co by nas w niej zrażało, to jednak warto przynajmniej się spotkać drugi raz. Zwykle do miłości trzeba jednak więcej niż jednego wejrzenia

                                                    To TY tak uwazasz. Kora (i prawdopodobnie autor tez) uwaza inaczej. do tego pytanie bylo calkiem inne - czy wypada -trzeba - odezwac sie z podziekowaniem po randce ktora 'nie wypalila'.

                                                    Minnie
                        • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 13.04.17, 15:39
                          baba67 napisała:

                          > prawdziwe is
                          > krzenie , odczuwanie sympatii do kogos powodowane jest całym kompleksem róznych
                          > czynników.Niekiedy trudnych do określenia, zupelnie podświadomych.W jedna cech
                          > e fizyczną która skreśla kogoś u osoby powaznie podchodzącej do sprawy, nie maj
                          > ącej żadnej traumy (np głos chlopaka podobny do molestującego wujka) nie wierzę

                          Ale Ty podchodzisz do tego jakby to była matematyka - mamy cechy dodatnie i ujemne, ważymy przez istotność każdej z nich i sprawdzamy co przeważa. A pociąg i sympatia to nie są sprawy racjonalne. Wydaje mi się że prawie każdy tak ma, że raz potrafi przejść do porządku dziennego nad istotnymi felerami, a innym razem z powodu jakieś, za przeproszeniem, dupereli druga osoba staje się dla nas totalnie aseksualna.
              • engine8 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 14.04.17, 16:55
                Wczoraj poszedlem do kosciola na wielii Czwartek - i tak sobie siedze, patrze i obserwuje i mi si eprzypomnialo to Forum smile
                No wiec kosciol pelny pewnie z 1000 osob albo wiecej i roznego kalibru - od pieknych mlodych do takich sobie i nawet odrazjaco brzydkich.. no wiec mylse sobie cikekawe jakbym mial sobie szukac kogos ale tylko w najblizszej okolicy - tzz ok 30 osob w lawkach jak najblizej... Na pierszy rzut nikt nie za bardzo interesujacy - no poniewaz pare lawek dalej kilka mlodych mamusiek wygladajcych jak modelki.... Ale jak sie przyjrzalem to w sumie tak ze 2 w okolicy mogly by byc dobrymi kandydatkami na to aby przynajmnije prozmawiac, poznac lepiej. Tak ze jak ktos "przeleci " 30 i zadna nie warta nastepnej godziny do prozmawiania i poznania przynajmnije mentalnosci tej drugiej srony - to szukacjacy widocznie za duzo czasu spedza na portalach - i to tych porno podejrzewam.
                  • engine8 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 14.04.17, 20:11
                    Nie trzeba byc desperatem i nie mowimy tutaj o powaznym zwiazku czy zobowiazaniu - nic z tego ten czlowiek nie znalazl w tych przesortowanych kobietach ani odrobiny czegos co by go zainteresowalo czy zachecilo?
                    Wiadomo ze w takich sytacjach kazdy jest w dosc duzym stopniu "sztuczny"...
                    • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 14.04.17, 20:28
                      No nic nie znalazł - przyznam się, ze dziwi mnie i ż kogoś to dziwi. Z początkowego postu, o ile nie jest troliingiem, ale to bez znaczenia w sumie, wynika że wątkodawca szuka kogoś do związku. Nie każdy tak ma, że bierze jak to się mówi co podlecismile 30 poznanych osób w perspektywie ponad 3 miechów to wcale nie jest dużo. Najwyraźniej żadna mu nie spasowała na tyle, by mogła być kims więcej niż koleżanka, a nie koleżanki szuka, to i szkoda tracić swój i czyjś czas na kolejne spotkania - proste
                      • baba67 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 15.04.17, 11:20
                        Nie znalazł NA DRUGIE SPOTKANIE. To że nie znalazł do związku to akurat nikogo nie dziwi, bo jest , jak słusznie zauważyłaś , bogata paleta cech które moga od bliskiej relacji odstręczyć. Jednakowoż nie wychodza one na ogól podczas pierwszego spotkania.Niektóre wychodza dopiero w trakcie pierwszej z założena upojnej nocy, cały szereg info może zagasić całkiem konkretne iskrzenie (Korcia się dowiaduje że pan jest udziałowcem rzezni-takich info przeciez na poczatku się nie podaje). To że nikt nie pasuje juz po pierwszym spotkaniu świadczy że cos jest nie tak.
                        • kora3 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 23.04.17, 11:04
                          Babo, nie wszyscy ludzie są zdesperowani i biorą co podleci - po prostu nie iskrzyło u po tych pierwszych spotkaniach, to odpuszczał. Tak, wiem te panie odpuszczone mogą być bardzo wartościowe i w ogó,le, ale gość szuka kogoś, kto go będzie pociągał nie tylko koleżeńsko - proste
                  • engine8 Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 14.04.17, 20:27
                    I tak na marginesie to mam pobnego w rodzinie... Prawie 40 lat, czasami pracuje a czasami nie, prawie zadnych oszczednosci, mieszka z rodzicami, praojazdy chyba kiedys mial ale nawet samochodem rodzicow nie jezdzi. Koputera nie ma - komorka mu wystarcza. Nie zna i nie uczy sie zadnego obcego jezyka poza polskim. Cale dnie spedza na komorce/intrnecie i "szuka" przez ostatnie 15 lat dziewczyny i tez zadna nie spelnia jego "min wymagan" i tez komentuje ze nie jest desperatem... LOL
                • pavvka Re: List po zapoznawczym spotkaniu. Konieczny? 14.04.17, 18:34
                  engine8 napisał(a):

                  > Wczoraj poszedlem do kosciola na wielii Czwartek - i tak sobie siedze, patrze i
                  > obserwuje i mi si eprzypomnialo to Forum smile
                  > No wiec kosciol pelny pewnie z 1000 osob albo wiecej i roznego kalibru - od pie
                  > knych mlodych do takich sobie i nawet odrazjaco brzydkich.. no wiec mylse sobie
                  > cikekawe jakbym mial sobie szukac kogos ale tylko w najblizszej okolicy - tzz
                  > ok 30 osob w lawkach jak najblizej... Na pierszy rzut nikt nie za bardzo inter
                  > esujacy - no poniewaz pare lawek dalej kilka mlodych mamusiek wygladajcych jak
                  > modelki.... Ale jak sie przyjrzalem to w sumie tak ze 2 w okolicy mogly by byc
                  > dobrymi kandydatkami na to aby przynajmnije prozmawiac, poznac lepiej. Tak ze
                  > jak ktos "przeleci " 30 i zadna nie warta nastepnej godziny do prozmawiania i p
                  > oznania przynajmnije mentalnosci tej drugiej srony - to szukacjacy widocznie za
                  > duzo czasu spedza na portalach - i to tych porno podejrzewam.

                  Ale powtarzam po raz enty - tu nie mówimy o 30 osobach wziętych losowo z ulicy, tylko o 30 które jakoś już wstępnie wątkodawcy przypasowały (wiekiem, wyglądem na podstawie zdjęcia, pewnie jeszcze jakimiś danymi z profilu), więc w teorii szansa na to że któraś będzie dla niego interesująca są o wiele większe.
      • kora3 Taka liczba to nic nadzwyczajnego 13.04.17, 08:48
        annthonka napisała:

        > O matko, kolejny mistrz świata w kompulsywnym randkowaniu na czas. Niedawno by
        > ł podobny wątek, ciekawe czy to ten sam autor...

        >
        Zupełnie nie rozumiem tego "zarzutu wobec autora wątku.
        Szuka konkretnej osoby - takiej z którą ze yak powiem zaiskrzy. Ten portal m. in. temu służy. Nie widzę nic nadzwyczajnego w liczbie odbytych spotkań/poznanych pań.
        Kiedyś były biura matrymonialne i poprzez nie się ludzie umawiali. Teraz mogą to robić sami za pośrednictwem takiego portalu, mają dostęp do większej liczby ewentualnych kandydatów/tek, to korzystają.
        A ze żadna z tych osób nie przypadła wątkodawcy do gustu po spotkaniu też nic dziwnego...

        Z reszta Twego wywodu się zgadzam
        • engine8 Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 14.04.17, 16:46
          Mozna by to prownac z zachowaniem szukajacego samochodu.. Jak obejrzy 30 roznych i zaden go nawet nie zainteresuje do tego stopnia aby otworzyc drzwi i zobaczyc ja wyglada w srodku to znaczy tylko jedno - dla niego nie ma samochodu na tym Swiecie i szkodza czasu na szukanie.
        • milamala Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 15.04.17, 02:00

          Wiesz Korciu, jak spotykasz 30 osob i zadna, ale to zadna nie nadaje sie na druga randke (nie wspolna przyszlosc, a zaledwie na druga randke) to jest w tym cos dziwnego. No albo facet ma gigantycznego pecha zeby z 30 osob (nie przypadkowych) tylko jednak w jakis sposob juz dobranych ani jedna nie nadawala sie na chocby druga randke. Poza tym w sumie to nie nasza sprawa jak ktos sobie swoje zycie osobiste zalatwia.
          Generalnei uwazam, ze listow zwrotnych nie potrzeba, ale jak sie jest z klasa, to mozna podziekowac za mily wieczor i zyczyc sukcesow zyciowych. Wtedy komunikat jest wyrazny a przy okazji sympatyczny. W koncu te panie to tez ludzie i a nie jakis sprzet, ktory nie nadaje sie do zakupu.
            • pavvka Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 15.04.17, 08:28
              minniemouse napisała:

              > ja z kolei nie widze nic dziwnego. u mnie najpierw w podstawowce a potem w lice
              > um bylo dobrze ponad 30 osob w klasie, i z zadna nie mialabym ochoty sie zwiaz
              > ac. tez jestem bardzo dziwna?
              >
              > Minnie

              Dżizas, ile razy w tym wątku trzeba jeszcze powtórzyć że nie mówimy o 30 losowo wybranych osobach?
            • milamala Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 15.04.17, 11:33
              minniemouse napisała:

              > ja z kolei nie widze nic dziwnego. u mnie najpierw w podstawowce a potem w lice
              > um bylo dobrze ponad 30 osob w klasie, i z zadna nie mialabym ochoty sie zwiaz
              > ac. tez jestem bardzo dziwna?

              Ja tez mialam 30 osob w klasie i tez z nikim sie nie bylabym w stanie sie zwiazac ... byly to same dziewczyny. Nie dziwota chyba, ze 30 przypadkowych osob a nawet 130 to nie tak duzo, skoro sa kompletnie przypadkowe, a polowa z nich jest niewlasciwej plci.
              Tutaj mowimy o bardzo konkretnych wybranych juz osobach wlasciwej plci, nie zajetych, zainteresowanych i w grubsza dobranych od roznymi wzgledami (np. zainteresowan)
              • minniemouse Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 16.04.17, 02:33
                milamala napisała:
                Nie dziwota chyba, ze 30 przypadkowych osob a nawet 130 to nie tak duzo, skoro sa kompletnie przypadkowe, a polowa z nich jest niewlasciwej plci.
                > Tutaj mowimy o bardzo konkretnych wybranych juz osobach wlasciwej plci, nie zajetych, zainteresowanych i w grubsza dobranych od roznymi wzgledami (np. zainteresowan)


                - mimo wszystko jak widac po szkolach, 30 osob to IMO jednak nie tak znowu strasznie wiele.
                a zwlaszcza dla wybrednika.

                Minnie
                • pavvka Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 16.04.17, 15:57
                  minniemouse napisała:

                  > - mimo wszystko jak widac po szkolach, 30 osob to IMO jednak nie tak znowu st
                  > rasznie wiele.
                  > a zwlaszcza dla wybrednika.

                  No właśnie nie widać. Ale najwyraźniej nadal nie łapiesz różnicy między zupełnie przypadkową grupą osób a grupą już wyselekcjonowaną.
                • milamala Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 20.04.17, 17:22
                  minniemouse napisała:


                  > - mimo wszystko jak widac po szkolach, 30 osob to IMO jednak nie tak znowu st
                  > rasznie wiele.
                  > a zwlaszcza dla wybrednika.
                  >

                  30 osob juz poniekad "wyizolowanych" z tej przypadkowej reszty to dosc duzo po to aby choc jednego czlowieka zaprosic na dalsza pogawedke (nie zwiazek, po prostu druga "randke"). To trzeba byc wielce wybrednikiem, albo mega pechowcem zeby sobie nikogo do drugiego spotkania nie znalezc. Ja sie jest takim wybrednikiem to samemu tez trzeba prezentowac pewien poziom, a rozumie, ze tu zadnyhch ochow i achow nie ma, albowiem mezczyzni pokroju AntonioBanderasa/Brada Pita nie zapisuja sie na portale randkowe, nie musza.
          • kora3 Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 23.04.17, 14:23
            Widzisz Milu - tu mamy do czynienie z sytuacją specyficzną dość. Mianowicie mowa nie o przypadkowo poznawanych osobach (przy okazji pracy, spotkań towarzyskich, czy hobby), ale o poszukiwaniu tzw. drugiej połowy. Nie, nie wydaje mi się niczym dziwnym, ze wśród 30 osób wstępnie wyselekcjonowanych na podstawie prostych kryteriów typu wiek i wygląd z fotki (przykładowo) gość do zadnej nie poczuł tzw. mięty.
            Owszem, są desperaci (o desperatki), że "może być o jednym oku, byle tylko był w tym roku", ale normalny człowiek taki nie jest - chce żeby taka osoba go pociągała, najpewniej pod różnymi względami. Dlatego, gdy owego pociągu nie ma - odpuszcza. \
            Z całą reszta poniekąd się zgadam - choć wystarczającym sygnałem jest brak propozycji kolejnego spotkania MOZNA napisac jak zaproponowałaś
            • pavvka Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 24.04.17, 16:47
              kora3 napisała:

              > Nie, nie wydaje mi się n
              > iczym dziwnym, ze wśród 30 osób wstępnie wyselekcjonowanych na podstawie prosty
              > ch kryteriów typu wiek i wygląd z fotki (przykładowo) gość do zadnej nie poczuł
              > tzw. mięty.

              Wg mnie rozsądna osoba nie robi tak, że patrzy na zdjęcie i od razu pisze 'spotkajmy się'. A już w krótkiej rozmowie w necie da się wyczuć czy druga osoba jakoś nam pasuje osobowościowo, i szanse na to że się trafi na kogoś nam odpowiadającego mocno rosną.
                • baba67 Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 25.04.17, 10:28
                  Ano właśnie. Facet nie robi wstępnej selekcji. Cały czas o tym piszemy, ale Ty nie jesteś łaskawa czytać uważnie postów do których się odnosisz zatem Twoje wpisy brzmią jak bajdurzenie. Jeśli umawia się tylko z paniami które są ok wizualnie to tak, rzeczywiście 30 osób bez perspektyw na dalszy ciąg to nie jest dużo.Tyle tylko że to nie jest częsta postawa, na ogół jakis dialog się nawiązuje.
                  • kora3 Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 25.04.17, 11:31
                    babo, jak wspomniałam - nie mam doświadczenia w takim poznawaniu ludzi, ale na logikę - jeśli ktoś stawia na wstępną selekcję to będzie nią wiek, stan życiowy, wygląd ewentualnie miejsce zamieszkania (przy założeniu, że to portal dla ludzi wierzących, więc ten element jest jakby awansem już załatwiony). Nie za bardzo widze sens rozwijania tematu długo via net, obie strony wiedzą o co chodzi, spotykają się, jest chemia, albo nie i tyle.
                    • baba67 Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 25.04.17, 13:03
                      To co piszesz nie ma dla mnie, podkreślam dla mnie sensu.Nie wyobrażam sobie sytuacji że na pierwsze koszmarnie stresujące i krępujące spotkanie umawiam się z kims na podstawie wyglądu, stanu rodzinnego i miejsca zamieszkania.Muszę popisac z ta osobą i przekonać się czy nadajemy na tych samych falach, da sie pogadac.Oczywiśćie może sie okazać w realu że chemii seksualnej nie ma. Zwyczajnie szkoda by mi bylo czasu i stresu na randke w ciemno.
                      • kora3 Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 25.04.17, 13:31
                        Nie zrozum mnie źle Babo, ale postępujesz teraz zgodnie z niedobrą zasadą "sądzę Ciebie podług siebie". Ty tak uważasz, bo dla Ciebie taka sytuacja byłaby bardzo stresująca itd. Uprzedzając, nie nie jestem protekcjonalna i całkowicie rozumiem takie Twoje odczucia. Za czasów, gdy myśmy się umawiały na randki nie były to na ogół randki ze tak powiem w ciemno, a nawet jeśli ktoś tam poznawał kogoś za pośrednictwem np. znajomych, to przecież nie był na takim spotkaniu w ciemno sam. Ewentualnie no można by porównać takie spotkania jak te za posrednicwem portali teraz do dawniejszych za pośrednictwem biura matrymonialnego. Tyle, że domyślam się, ze jako i ja nie masz z tym nijakiego doświadczenia smile
                        reasumując, to czy dla kogoś takie spotkanie jest stresem zależy od wielu rzeczy - od podejścia do tematu ogólnie po usposobienie. Raczej jednak osoby, dla których tego rodzaju sposób poznawania ludzi byłby wielkim stresem zapewne ,mniej się kwapią do skorzystania z niego, a jeśli to najpewniej robią tak jak ty sobie wyobrazasz - rozmawiają z taką osobą dłużej via net, komunikator, czy telefon nim się zdecydują na spotkanie. Ale osoby inne, które nie mają wielkiego stresu związanego ze spotkaniem się na randce z nieznajomą całkiem osobą najpewniej nie poświęcają temu tyle czasu. Wstepnie ktoś pasuje, a zobaczymy jak wyjdzie na spotkaniu. No fajny/fajna, ale jakoś nie iskrzy, to dziękuję, do widzenia, umawiam się z następnym/następną i git.
                        • tinder_girl Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 25.04.17, 13:48
                          kora3 napisała:

                          > Ale osoby inne, które nie mają wielkiego stre
                          > su związanego ze spotkaniem się na randce z nieznajomą całkiem osobą najpewniej
                          > nie poświęcają temu tyle czasu. Wstepnie ktoś pasuje, a zobaczymy jak wyjdzie
                          > na spotkaniu. No fajny/fajna, ale jakoś nie iskrzy, to dziękuję, do widzenia,
                          > umawiam się z następnym/następną i git.
                          >
                          Tak mam, ale to przyszło z czasem smile Poza tym ja zwyczajnie jestem ciekawa drugiego człowieka, nie idę z założeniem, że to już ma być ten na wieki, choć oczywiście, docelowo szukam długoterminowej relacji.
                      • tinder_girl Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 25.04.17, 13:45
                        baba67 napisała:

                        > To co piszesz nie ma dla mnie, podkreślam dla mnie sensu.Nie wyobrażam sobie sy
                        > tuacji że na pierwsze koszmarnie stresujące i krępujące spotkanie umawiam się z
                        > kims na podstawie wyglądu, stanu rodzinnego i miejsca zamieszkania.

                        Podzielę się moim doświadczeniem w tym temacie. Rozmowa - przez portal randkowy - kompletnie nie daje nic w temacie poznania człowieka. Bardziej sensownie jest umówić się na szybką kawę - nawet spontanicznie. Ja z reguły wymieniam podstawowe dane - wiek, zamieszkanie, stan rodzinny, pytam wprost czego dana osoba szuka, jakie są jej zapatrywania dt. związku i tyle... Są ludzie nieśmiali, są osoby, które zyskują przy bliższym poznaniu, są takie, które tracą... Największym zagrożeniem jest fakt, że im dłużej korespondujemy z drugim człowiekiem, zamiast spotkać się z nim na żywo - tym bardziej go sobie wymyślamy... podświadomie tworzymy takiego, jakiego chcielibyśmy, by był...
                        Zdjęcia, jakie ktoś zamieszcza na portalu, opis, jaki ma, sposób wysławiania się dużo o nim mówi.... Przyznam, że spotykam się z różnymi osobami z portalu randkowego i nigdy nie miałam żadnej nieprzyjemnej sytuacji, więc uważam, że mój sposób "selekcji" jest całkiem sensowny. Oczywiście, spotykałam ludzi zupełnie - jak się później okazywało - nie z moich bajek, mówiących innymi językami i z inną wrażliwością, ale takie subtelności nie zawsze są do wychwycenia przy pierwszym kontakcie.
                        • pavvka Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 25.04.17, 15:04
                          tinder_girl napisała:

                          > Zdjęcia, jakie ktoś zamieszcza na portalu, opis, jaki ma, sposób wysławiania si
                          > ę dużo o nim mówi.... Przyznam, że spotykam się z różnymi osobami z portalu ran
                          > dkowego i nigdy nie miałam żadnej nieprzyjemnej sytuacji, więc uważam, że mój s
                          > posób "selekcji" jest całkiem sensowny. Oczywiście, spotykałam ludzi zupełnie -
                          > jak się później okazywało - nie z moich bajek, mówiących innymi językami i z i
                          > nną wrażliwością, ale takie subtelności nie zawsze są do wychwycenia przy pierw
                          > szym kontakcie.

                          Ja uważam że jest średnio sensowny, jeżeli trafiasz na ludzi z zupełnie nie swoich bajek. Również mam doświadczenia z portalami, i wynika z nich, że takie osoby da się łatwo odsiać na etapie czatowania.
                          • baba67 Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 25.04.17, 16:51
                            Tu bym sie nie zgodzila. Jeśli trafia na nich tylko czasami jest to zwykle ryzyko. Sa ludzie którzy dobrze (i często bezwiednie) potrafia dostrajać się do rozmówcy. Nie pokazują prawdziwych siebie bo mówią to co czują że druga osoba chce usłyszeć, mało tego sa przekonani ze takie sa i ich pragnienia i przekonania. W większości przypadków to wychodzi dośc szybko choc niestety nie zawsze.
                          • tinder_girl Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 25.04.17, 17:02
                            Przeciekawie wątek dryfuje... smile
                            Tak, jestem wyczulona na wszelkie sygnały, ale wiem też, że łatwo popaść w schemat taki trochę supermarketowy... tysiąc jogurtów w kolorowych opakowaniach i nie wiesz który wybrać.... łatwo jest zacząć traktować ludzi bardzo przedmiotowo, dlatego ja staram się po prostu dawać ludziom - i sobie - szansę... wiem, że niektórzy przychodzą na spotkanie zdenerwowani, są spięci, ale spotkanie twarzą w twarz ma niezwykłą moc - wiele rzeczy się wtedy wyświetla...
                                • baba67 Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 26.04.17, 10:17
                                  A ja gdzieś napisałam że nie ma takiego prawa? Gdzie? Napisałam że moim zdaniem nie jest to częste podejście a juz na pewno niespecjalnie rokujące. Większość randkowiczów w tym tinder selekcjonuje nie tylko pod kątem zdjęcia i miejsca zamieszkania jak sama przyznała i nie ma podejścia next please, bo niekiedy z kims sie dalej umawia. czyli mój ogląd rzeczywistości nie jest aż tak surrealistyczny jak sugerujesz.
                                  • metsejlort Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 26.04.17, 11:03
                                    Porównałaś właśnie Tinder, czyli aplikację dla puszczalskich (coś jak Badoo) z portalem dla ludzi z wartościami - bo tak napisał o tym wątkodawca. To jakby porównać dom publiczny do teatru. Nie chce mi się odszukiwać, ale ktoś w wątku napisał, że problemem są najczęściej nieodpowiednie zdjęcia. Czyli kobieta wygląda na nich o parę punktów lepiej niż w rzeczywistości i wtedy nie pozostaje nic innego niż wspomniane next please wink
                                    • nocnymarek2 Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 26.04.17, 12:48
                                      metsejlort napisała:

                                      > Porównałaś właśnie Tinder, czyli aplikację dla puszczalskich (coś jak Badoo) z
                                      > portalem dla ludzi z wartościami - bo tak napisał o tym wątkodawca.

                                      Nie korzystałem z żadnego portalu dla "ludzi z wartościami", acz zdarzyło
                                      się z portali "ogólnego przeznaczenia" - czasem całkiem fajni ludzie, czasem
                                      kosmici - normalnie, jak w życiu.

                                      Widziałem natomiast reklamę portalu dla "ludzi z aspiracjami". Od
                                      pierwszego wejrzenia (w tę reklamę) odniosłem wrażenie, że jego
                                      użytkownicy to wyjątkowo niesympatyczni ludzi. Zapewne liczą się
                                      dla nich - jak to się mówi - "bogate wnętrza" i w kryteriach podaje
                                      się zakres zarobków.

                                      Jeśli ktoś podkreśla, że jest "człowiekiem z wartościami", to nabieram
                                      jakichś dziwnych podejrzeń. Podobnie, kiedy ktoś mówi, że "ludzie
                                      inteligentni tak właśnie robią", albo "przeczytaj jeszcze raz, to może
                                      zrozumiesz". Albo dyskutują "jak kulturalnie krew wypić, dziurki nie
                                      robiąc". Ty się możesz uważać, za człowieka z wartościami, wielu
                                      może mieć wątpliwości.
                                      • kora3 Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 26.04.17, 13:16
                                        Zasadniczo trudno Twoim słowom odmówić racji, ale ogólnie, a nie kontekście tego wątku. Nazwa portalu czy też jego charakter jako miejsce do poszukiwać "dla ludzi z wartościami" oznacza najpewniej nic innego tylko zwyczajnie portal dla ludzi wierzących, hołdującym zasadom katolickim czy być może szerzej, chrześcijańskim. Jest to pewna grupa społeczna i nic dziwnego, że ktoś wpadł na pomysł wypełnienia niszy na rynku portali takowym.
                                        Zwyczajnie - człowiek kierujący się takimi zasadami ma najpewniej mniej liberalne podejście do seksu przedmałżeńskiego i prawdopodobnie szuka kogoś do związku sakramentalnego. Wg mnie całkiem sensowne jest to, że korzysta z portalu, gdzie zgłaszają się podobne osoby, bo na dzień dobry zawęża sobie pole poszukiwań wg ważnego dla siebie kryterium.
                                        • nocnymarek2 Re: Taka liczba to nic nadzwyczajnego 26.04.17, 13:23
                                          kora3 napisała:

                                          > Zasadniczo trudno Twoim słowom odmówić racji, ale ogólnie,
                                          > a nie kontekście tego wątku.

                                          A w kontekście zacytowanego fragmentu wypowiedzi? Jeśli
                                          "człowiek z wartościami" nazywa kogoś puszczalskim z powodu
                                          używania jakiejś aplikacji, to... co to za wartości?