Dodaj do ulubionych

Naruszenie strefy komfortu.

18.05.17, 22:24
Sytuacja z dzisiaj. Słoneczko ładnie świeciło, więc postanowiłam zamiast czekać na autobus przelecieć się skrótem przez park. Maszerując dziarsko przypomniałam sobie, że chyba nie zabrałam kluczy. Przeszukałam więc kieszonki torebki, klucze znalazłam, a prócz nich cały plik paragonów ze sklepów, wydruków z bankomatu itp śmieci. Nie życzyłam sobie upychać tego na powrót do torebki, rozejrzałam się więc - w pobliżu była usytuowana ławeczka [jak to w parku] a w jej bezpośrednim sąsiedztwie kosz na śmieci. Ławeczkę zajmowały dwie panie lat poniżej 30 na oko oceniając, obie młode matki [wnioskuję z towarzystwa dwóch wózków niemowlęcych]. Matki mnie nie zainteresowały, energicznie podeszłam pozbyć się śmieci. Słowo ani nie wyglądam jak napastnik w futbolu amerykańskim, ani nie leciałam w ich stronę z okrzykami bojowymi plemienia Hutu. A panie [obie zgodnie] poderwały się jak podpięte do prądu i [również zgodnie] nader energicznie wyraziły dezaprobatę dla mojego zachowania. Padły między innymi właśnie słowa o "naruszeniu ich strefy komfortu" [oraz wiele innych, głównie inwektyw].
Nie pytam, czy wyrzucanie śmieci do kosza jest poprawne - bo wiem, że jest. Nie pytam o ocenę tychże pań - bo inwektywy i robienie scysji nie są przewidywane przez sv. Ale zastanawia mnie jedno. Czy faktycznie podchodząc do "ich" ławeczki w jakiś sposób weszłam w ich sferę komfortu? Czy powinnam była, widząc, że ławeczka zajęta jednak zabrać te swoje papierki do innego kosza, przy którym akurat nikogo by nie było? W sytuacjach niejako towarzyskich - każdy ma określoną "strefę komfortu" i jest to oczywiste, czasem po prostu jakiś dystans jest przyjęty w danej grupie... Ale w sytuacji całkowicie publicznej? Podkreślę - ani do tych pań się nie odzywałam, nie "wtrącałam się" w ich rozmowę... Ale jednak w jakiś sposób "weszłam' w ich krąg, mogłam posłyszeć fragment rozmowy na przykład...
Obserwuj wątek
    • engine8 Re: Naruszenie strefy komfortu. 18.05.17, 22:44
      Moze i milay racje.
      Jak bieglas w ich strone jak wsciekly pitbul to skad mogly przewidywac ze masz jakies tam prozaiczne zamiary - przyjely postawe obronna. Sam bym sie wystraszyl. Skoro obie tak zareagowaly to chyba bylo tam cos niezwyklego.
      Moglas zaniesc do innego kosza, moglas tez podejsc delikatnie aby ludzi nie wystraszyc.
      To ze siedze sobie obok kosza wcale nie uprawani wszytkich aby mi przez glowe wrzucac niedojedzone kanapki i niedopita Cole?
    • koronka2012 Re: Naruszenie strefy komfortu. 18.05.17, 22:46
      Hmm, niby nie zrobiłaś nic niewłaściwego, ale... widząc dwie rozmawiające osoby, odruchowo poszłabym dalej. Nie przysiadałabym się z powodu chęci posprzątania w torebce, bo nie jest to nic co nie może poczekać, co innego gdyby mi wpadł np. kamyk do buta. Panie najwidoczniej rozmawiały o sprawach nie przeznaczonych dla uszu postronnych osób.
      • vi_san Re: Naruszenie strefy komfortu. 18.05.17, 22:55
        Ależ nie przysiadałam!!! Idąc porządkowałam w torebce, podeszłam do kosza trzymając w ręku garść papierków i wyrzuciłam. I zgadzam się - przysiadanie BYŁOBY naruszeniem ich prywatności i właśnie "strefy komfortu". Ale jak mówię - mam śmieszne 160 wzrostu, nie leciałam w ich stronę z wojowniczymi okrzykami - po prostu dość energicznym krokiem podeszłam w okolicę ławki na której siedziały, umieściłam papierki w koszu i oddaliłam się bez słowa - ale gdy się zbliżyłam panie zdążyły nader treściwie powiedzieć co o mnie myślą...
        Zastanawia mnie tylko na ile właśnie w miejscu całkowicie "nie prywatnym" możemy bronić tej "swojej strefy' i egzekwować jej poszanowanie. I na ile faktycznie popełniłam gafę?
      • akle2 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 13:37
        Vi_san się NIE PRZYSIADŁA tylko podeszła w tym kierunku. Jej celem był kosz (który jest dla wszystkich), a nie ławka.
        Panie nie wykupiły abonamentu na kosz na wyłączność, a poza tym mogły przerwać na chwilę rozmowę.
    • sweet_pink Re: Naruszenie strefy komfortu. 18.05.17, 22:54
      Powiem tak, ławka w parku to często miejsce rozmów dość prywatnych (podobnie jak kocyk w tymże parku). Jak ktoś przechodzi czy przystanie obok, nie problem na chwilkę przerwać konwersację. Gorzej jak sobie stanie i sterczy kilka minut. Co wtedy robić? Przesiadać się? Milczeć i patrzyć się w chmurki czekając na zlitowanie się intruza? Moim zdaniem wypada poprosić o wystawanie gdzie indziej. Poprosić. Nie robić wykład wychowawczy. I umieć przyjąć odmowę wszak każdy ma prawo stać sobie w dowolnym miejscu parku.
      Generalnie ja uważam, że wystawanie obok osób pogrążonych w prywatnej rozmowie w miejscu gdzie wolnej przestrzeni jest masa narusza zasady S-V. Ale wystawanie, a nie przejście czy podejście do śmietnika! Pewnie cała tyrada pan trwała dłużej niż Twoje pozbywanie się śmiecia. No chyba ze stałaś nad tym śmietnikiem i sortowałaś te nieszczęsne paragony, a matki miały do wyboru albo zaprzestać rozmowy, albo dzieciaki w wózkach zmianą ławki budzić...no ale i tak jedyne co wypadało to uprzejmie poprosić, a nie inwektywy.
      • vi_san Re: Naruszenie strefy komfortu. 18.05.17, 23:00
        No i jak dotąd była właśnie przekonana o takim jak piszesz stosunku. Że wystawanie czy wręcz "dosiadanie się" do kogoś - jest faux pas. Ale nie przejście mimo, podejście do kosza i oddalenie się po pozbyciu śmieci [nadmienię, że nie mam na myśli rzucania niedojedzonym hamburgerem przed czyjąś twarzą czy chlapanie na tegoż kogoś niedopita colą!]. W razie ciekawskiego wystawacza/dosiadacza - i owszem można go grzecznie poprosić o oddalenie się, a jeśli nie zechce - pozostaje tylko oddalić się samej. No ale w tej sytuacji cała tyrada pań przekroczyła czas jaki zajęło mi wyrzucenie tych papierków, a inwektywy leciały za mną gdy już się oddalałam w swoim kierunku...
        • minniemouse Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 01:01
          Panie absolutnie nie mialy racji.
          Lawka w parku tak jak stolik w barze to wlasnosc publiczna, kazdy ma prawo usiasc na niej jesli tylko jest miejsce. Jesli na laweczce bylo wystarczajaco miejsca dla trzeciej osoby to moglas sie tez doskonale dosiasc, i to bez pytania "przepraszam, czy to czy wolne miejsce?" - poniewaz na lawce parkowej jak i barowej nie ma rezerwacji.
          Moglas np uprawiac jogging, zmeczyc sie i potrzebowac na moment przysiasc - od tego te lawki m. inn. sa.
          Tak ze, nie tylko ze nie musialas szukac drugiego kubla nie wiadomo gdzie ale nawet moglas przysiasc z ta nieszczesna torebka aby wygodniej posprzatac smieci. panie zachowaly sie wyjatkowo roszczeniowo i niegrzecznie.

          Inna sprawa ze ktos taktowny i mily, po prostu, widzac dwie pograzone w rozmowie osoby na laweczce - z grzecznosci pozwoli im na prywatnosc. Ale nie dlatego ze musi, ze taki jest obowiazek a wrecz przeciwnie - bo taka jest jego dobra wola. Technicznie, przysiac sie wolno.
          Nie robimy tego zazwyczaj, bo rozumiemy ze ludzie wola rozmawiac bez towarzystwa nieznajomej osoby.
          Ale nie ma powodu aby zachowywac sie jakby to byla nasza wlasna lawka. Nie jest.

          Nie tylko w Kanadzie ale takze w polskich parkach wiele razy i do mnie sie bez pytania dosiadali, i ja sie dosiadalam na wolne miejsce. Nie tylko ze nie bylo mowy o jakims zwracaniu uwagi "lawka zajeta!" - to jeszcze osoby juz tam siedzace (badz ja) przesuwaly sie obok by zrobic wiecej miejsca.

          Ciekawa jestem czy o szukanie innej lawki zostalaby rowniez poproszona widocznie starsza, niedomagajaca pani albo pan? "My tu siedzimy i prowadzimy prywatna rozmowe, prosze isc gdzie indziej!" - tak???

          Minnie
          • allegra1002 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 07:21
            Ludzie nasłuchają się w TV "mądrych" tekstów, a potem stosują je ni przypiął ni przyłatał. Sfera komfortu, sfera intymna, odległość społeczna, sfera osobista. Kosz na śmieci stoi w miejscu publicznym i jest do użytku każdego kto potrzebuje z niego skorzystać. To że stoi przy ławce na której ktoś siedzi jest kwestią przypadku. Dlaczego niby miałabyś biegać po parku i szukać innego kosza, skoro ten akurat stał na Twojej drodze?Paniusie musiały być wyjątkowo przewrażliwione na swoim punkcie , że im taki epizod zakłócił sferę komfortu wink . Nie zwracałabym uwagi na takie protesty, udawałabym że nie zauważyłam "paniuś", wyrzuciła swoje śmieci i odeszła bez żadnych komentarzy.
            • vi_san Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 08:39
              I tak też zrobiłam. big_grin
              Tylko ich tyrada mnie zastanowiła, czy może jednak faktycznie niejako "weszłam" w ich rejon? Zwłaszcza, że w tym parku WIEM, że kosze są dość gęsto poustawiane, po prostu nie analizując skierowałam się do najbliższego. I rozumiem, że podchodząc przerwałam im pasjonującą konwersację, ale uważam, że jeśli już o tajemnicach wojskowych rozmawiają w parku to powinny się liczyć z tym, że ktoś przechodzący może podejść...
              Podkreślę, wbrew opinii Minnie uważam, że jeśli w okolicy stoją inne ławeczki, puste to NIE WYPADA przysiadać na tej, na której dwie psiapsiółki pogrążone są w rozmowie - jeżeli nie jest to wypadek, uraz, nadchodzący zawał serca itp. Sama zresztą bardzo nie lubię jeśli ktoś się tak przysiada, a ja akurat omawiam z koleżanką jej plany rozwodowe albo inne kwestie ściśle prywatne. O ile w zasięgu są inne ławeczki, oczywiście. W tym parku - są. I GDYBYM zamierzała sobie usiąść, uporządkować torebkę i dopiero iść dalej - zapewne właśnie poszukałabym pustej ławki, z usytuowanym obok koszem.Reakcja tych pań zaskoczyła mnie dwojako: po pierwsze nieadekwatnością natężenia do zdarzenia, a po drugie właśnie tym "naruszeniem ich strefy komfortu"... No, "wejście" kogoś w rozmowę komfortowe nie jest, ale, na litość, na te kilka sekund można wygłaszanie tajemnic zawiesić, zamilknąć, ba, obie mogły to uczynić bez specjalnej demonstracji po prostu pochylając się nad dzieckiem...
          • vi_san Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 09:07
            Minnie, rozróżnijmy zachowania zgodne z prawem i zgodne z sv. Przysiadanie się do osób zajmujących ławkę w parku czy stolik w kawiarni JEST zgodne z prawem. Każdy może to zrobić nie pytając wcześniejszego użytkownika o zgodę - bo tejże zgody n korzystanie z własności publicznej nie potrzebuje. Jak słusznie zauważyłaś - w parku nie ma rezerwacji, a w kawiarniach, jeśli stolik jest zarezerwowany, to zwykle na tyle osób ile ma uczestniczyć w spotkaniu i przysiąść się nie bardzo da. Inną tez jest sytuacja wypadku, kiedy to nawet sv zaleca jak najszybsze działanie: gdybym skręciła nogę, poczuła się słabo itd - oczywiście także siadam najbliżej i nie naruszam zasad bon tonu, bo to "wyższa konieczność". Jednak pomimo iż zgodne z prawem i jako takie nie powinno być komentowane - przysiadanie się "do kogoś" w możliwości innej opcji - JEST niegrzeczne i jako mogące wywołać dyskomfort - nie zalecane przez sv. Widząc z siedem czy osiem innych ławeczek a chcąc odpocząć, uporządkować torebkę czy po prostu pogrzać się w promieniach słońca - sama wybrałabym taką ławeczkę, na której nikt nie siedzi.
            Acz i tak cała ta powyższa tyrada jest stricte akademicka, bo ja NIE PRZYSIADAŁAM SIĘ do tych pań, nie wtrącałam do ich rozmowy, nijak nie zwróciłabym na nie uwagi - chciałam tylko pozbyć się garści papierów wyjętych z torebki podczas szukania w niej kluczy.Torebkę przeszukiwałam idąc, śmieci zebrałam w ręku, skończywszy przegląd kieszonek [znalazłszy klucze] o prostu podeszłam do pierwszego kosza jaki zobaczyłam, wyrzuciłam co miałam w ręku i poszłam w swoją stronę.
            I faktycznie, ciekawe, czy tak samo panie zachowałyby się wobec rozdygotanej starowinki?
            • minniemouse Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 10:13
              vi_san napisała:
              Jednak pomimo iż zgodne z prawem i jako takie nie powinno być komentowane - przysiadanie się "do kogoś" w możliwości innej opcji - JEST niegrzeczne i jako mogące wywołać dyskomfort - nie zalecane przez sv.

              Toc przecie mowie- nie przysiadamy sie nie dlatego ze jest jakies prawo czy nawet zasada SV ktore tego zabraniaja ale zwyczajnie z wlasnej grzecznosci, z naszej dobrej woli.
              Bo w ogole to wolno nam sie przysiasc do plotkujacych psiapsiolek zeby nie wiem jak przejete byly tematem. Bo lawka w parku jest dla wszystkich. (nawet jak jest inna opcja. a tak, i coz. tylko po prostu grzeczni, taktowni nie naduzywaja tego.)
              panie w parku nie przyszly do swojego prywatnego salonu na rozmowe. jesli im sie wydaje ze maja prawo wymagac aby respektowac ich rozmowke we dwoje - to sie pomylily. moga miec nadzieje ze sie je zostawi same ale nie wymagac - taka roznica.

              a mowie to po to, aby nie bylo watpliwosci iz tym bardziej nie wypada opieprzac kogos kto jedynie podszedl do kosza w poblizu powyrzucac smiecie. bo mial prawo sie przysiac, a co dopiero wyrzucac te smiecie.
              powtarzam - nie przysiadamy sie bo jestemy taktowni, nie bo "nie wypada". szczegolnie jesli widzimy w poblizu lawki niezajete.
              ale WOLNO nam. I to jest w zgodzie z SV dlatego bo lawki w parku sa dla wszystkich, nie tylko dla tych pograzonych w rozmowie.


              Minnie
          • baba67 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 10:40
            Na pewno te panie by tak zareagowały. Sa z nowej relatywnie rasy matek terrorystek, którym poświęcono juz niejeden różnie przyjmowany felieton.Ja panie totalnie zignorowała bo tu lekarz kazał potakiwać.
    • akle2 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 08:33
      Strefa komfortu przy publicznym śmietniku? Trzeba było się popukać w głowę w odpowiedzi na te inwektywy, tyle w temacie.
      Ale, skoro panie agresywne, mogłoby się skończyć naruszeniem Twojej strefy.
      • akle2 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 08:35
        Żadnej strefy nie naruszyłaś, no bo ile może trwać wyrzucenie papierów? Kilka sekund? Tak jak napisała sweet_pink, mogły przerwać na chwilę rozmowę i poczekać aż odejdziesz. przecież nie stałaś im nad głową (chyba) nie wiadomo, ile czasu?
          • akle2 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 11:32
            Niestety, istnieją ludzie, z którymi jakakolwiek wymiana argumentów jest bezcelowa. Mnie też się czasami zdarzyło przejść przez jakiś skwerek, obok ławki, na której siedziały osoby, najprawdopodobniej trunkowe. Spojrzałam się w ich stronę i nie raz otrzymałam wiązankę inwektyw w stylu: co się gapisz, ty taka owaka. W takich sytuacjach oddalam się pośpiesznie nie wdając w dyskusje, tym bardziej, że spojrzałam się bezwiednie.
    • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 09:03
      Vo - babom się poprzewalało wiadomo gdzie ...Jak ktoś tu mądrze napisał - naczytały się gdzieś o strefie komfortu i powtarzają bezmyślnie hehe.
      Sprawa jest prosta - przestrzeń publiczna, w tym parkowy kosz na smieci jest dla wszystkich. Miałaś potrzebę skorzystać z kosza to i skorzystałaś - zupełnie normalnie.
      I nie, nie zgadzam się z tymi, którzy uważają, ze powinnaś wybrać inny kosz, bo ten był przy zajętej ławce. To jakiś absurd.

      Co do samych ławek - owszem, nie byłoby grzecznie zajmować miejsce na zajętej już ławce, gdy innych wolnych jest masa, ALE tak naprawdę to ławka w parku to jednak nie to samo, co kawiarniany stolik. Nie ma rezerwacji smile wiec każdy może się dosiąść i nie mając ochoty na jego towarzystwo można sobie tylko pójść. Protesty byłyby niegrzeczne.
    • milamala Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 11:33
      Mialam ostatnio podobna sytuacje, chcialam skorzystac z kosza i idac w kierunku kosza pomyslalam , ze moze wygladam jakbym chciala czegos od tych osob, ktore siedza na lawce przy nim. Podeszlam spokojnie usmiechnelam sie i powiedzialam ja tylko do kosza", dostalam usmiech i pozdrowienie.
      Sytuacja wbrew pozorom dosyc trudna, pewnie podeszlam dosc energicznie i panie zatopione w rozmowie nie mialy czasu skontatowac, ze pewnie im nic zlego nie chcesz zrobic, zareagowaly automatycznie uzywajac tej czesci mozgu, ktora nakazuje im uciekac przed zagrozeniem. Kiedy sie zorientowaly, ze ty tylko do kosza to im nerwy puscily i zareagowaly tak jak im dzika czesc mozgu nakazuje - agresja. Pewnie to wszystko dzialo sie zbyt szybko, aby mogly nad tym cywilizowanie zapanowac.
      Nie naruszylas ich strefy komfortu, ale mozna wyczuc, ze sytuacja z podejsciem do lawki na ktorej juz ktos siedzi moze sie z tym wiazac i lepiej to zrobic ostroznie np. juz z dalszej odleglosci uprzedzac o swoich pokojowych zamiarach.
      Nie chodzi mi o to, ze tak nalezy zrobic, wcale nie musisz tego robic, masz prawo wyrzucic smieci, ale takie zachowanie jak opisalam po prostu ulatwi sprawe i nie narazi cie na niezasluzone nieprzyjemnosci.
      • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 11:46
        Milamalu, przepraszam, ale otworzyłam oczy ze zdumienia czytają Twój wywód - uprzedzać o pokojowych zamiarach chcąc wywalić śmieci ? Mowa o sytuacji w BIAŁY DZIEŃ i o innej kobiecie, a nie 5 dresach z kijami bejsbolowymi w rękach smile
        Że panie mogły pomyslec ze Vi cos od nich chce? No mogły, mogłaby np. nie śmieci chcieć wywalać, tylko załóżmy zapytać czy może orientują się gdzie jest ulica X. No i co z tego? To jest powód do odruchu obronnego w sytuacji, gdy nie ma żadnego zagrozenia? No daruj ...
        • milamala Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 12:02
          Skoro mialy odruch obronny to widocznie najbardziej prymitywna czesc mozgu im to energicznie zasugerowala. Napisalam przeciez, ze nie trzeba tego robic, bo wnioskodawczyni niczemu absolutnie nie zawinila i nie naruszyla ich komfortu ale mozna na wszelki wypadek. To przeciez nic nie kosztuje.
          • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 12:08
            Skoro miały odruch obronny w opisanej sytuacji, to znaczy ze mają coś z głowami - sorry. Rozumiem element zaskoczenia, ale nie taka reakcję. Ostatnio sama siedziałam na ławce na pustym tarasie widokowym. Czekając na kolegę czytałam książkę. Aż się wzdrygnęłam, gdy nagle usłyszałam "Przepraszam, czy wie pani gdzie jest ulica X?" - pan mnie zwyczajnie autentycznie zaskoczył i mój organizm tak zareagował smile bezwarunkowo. Pan przeprosił ze mnie przestraszyłsmile ale do głowy mi nie przyszłoby gościa zrugać ze naruszył jakąś moją strefę smile Siedziałam w miejscu publicznym przecież.
            • milamala Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 12:59
              kora3 napisała:

              > Skoro miały odruch obronny w opisanej sytuacji, to znaczy ze mają coś z głowami

              Maja ... to co wszyscy, pien mozgu, ktory jak dojdzie do glosu to tak wlasnie glupio sie zachowuje: uciekaj-atakuj.
              Panie sie glupio zachowaly i sie z tego potem nie wycofaly, to ich blad.
              Co do tego chyba nikt nie ma watpliwosci.
              Ja podalam sposob jak tego zwyczajnie w swiecie spokojnie mozna uniknac a nic a nic to nie kosztuje.



              • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 13:07
                ale jaki sposób? Rozumiem wspomniany element zaskoczenia u osoby/osob, które zatopione w lekturze, rozmyślaniach, rozmowie nie zauważą kogoś, kto podchodzi czy to do kosza czy zapytać o coś. Ale dwie kobiety dorosłe w biały dzień WIDZĄCE inną kobietę zmierzająca w ich kierunku nie maja prawa czuć się zagrożone, o ile są normalne. Jasne, ze Vi mogła z dalsza krzyczeć "Ja tylko śmieci chce wyrzucić"smile ale no mnie by to też nie przyszło do głowy.
                • milamala Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 13:29
                  Przeciez dobrze wiesz, ze nie chodzi o krzyki z daleko, wiec nie plec, bo szkoda czasu. Chodzi o usmiech-kontakt wzrokowy i wyjasnienie w formie zartu (z odleglosci ok. 2 max 3 metrow "ja tylko do kosza". Nie musi tak robic, nei ma takiego obowiazku, panie zachowaly sie jak dzikie zwierzeta. Ale moze, bo nic to nie kosztuje, a prawdopodobnie zapobiegnie dzikim reakcjom.
                  • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 13:36
                    Rzecz w tym, że trudno taka reakcję w ogóle w opisanej sytuacji przewidywać. Wielokrotnie zdarzyło mi się wyrzucać cos do kosza usytuowanego przy ławce, na której ktoś siedział i z nijaka reakcją obronną się NIGDY nie spotkałam. Zdarzało mi się też do takich osób zwracać z zapytaniem - np. o droge i także nigdy nie spotkałam się z czymś takim co opisała Vi
                      • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 13:59
                        Atak? smile No proszę Cię, mogłaś równie dobrze chcieć o coś zapytać osoby siedzące na lawce, np. o drogę. W biały dzień, gdzie nic nie wskazuje na zagrożenie, trudno przewidywać, ze ktoś poczuje się zagrozony - proste
                        • milamala Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 14:03
                          kora3 napisała:

                          > Atak? smile No proszę Cię, mogłaś równie dobrze chcieć o coś zapytać osoby siedząc
                          > e na lawce, np. o drogę. W biały dzień, gdzie nic nie wskazuje na zagrożenie, t
                          > rudno przewidywać, ze ktoś poczuje się zagrozony - proste

                          Ale Kora przeciez tu nie chodzi o realne zagrozenie. Nie mowmy o tym, co bylo realne. Ja mowie o tym jak moze reagowac najstarsza czesc mozgu, a moze wlasnie dosc nierealnie reagowac.
      • vi_san Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 12:05
        Milu, fakt, że podeszłam energicznie nie oznacza, że leciałam w ich stronę wymachując toporem bojowym! Mam śmieszne 160 cm i nie wyglądam jak szarżujący byk, nawet jeśli idę dziarsko. Powinnam niby z dziesięciu metrów panie uprzedzać, żeby łaskawie wybaczyły, że im zakłócam konwersację, ale chcę tylko wyrzucić papierki i czy mi w swej łaskawości na to zezwolą?! Jeśli panie poczuły się zagrożone tym, że w środku dnia w publicznym parku inna kobieta przechodząc obok wyrzuci śmieci do kosza - to może kwalifikują się do leczenia szpitalnego? Podkreślam - mówię o POCZUCIU ZAGROŻENIA, nie o zachowaniu tych pań. Jeśli owo poczucie zagrożenia miały - to moim zdaniem oddział psychiatryczny wskazany.
        • milamala Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 13:03
          Vi -san nic a nic nie powinnas zrobic, to tylko dobra wola. Nic zlego nie zrobilas, wszystko z twojej strony jest ok.
          Wyjasnilam tylko co moglo kierowac tak glupimi reakcjami tychze dam. Dodalam co ew. mozna na przyszlosc zrobic, a co nie jest zadnym poswieceniem, czym ew. mozna zapobiec takim rakcjom.
          • vi_san Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 13:40
            Acha, czyli na przyszłość chcąc wyrzucić papierek powinnam z odległości krzyczeć do osoby siedzące ja ławce, że tylko śmieci wyrzucę? Milu - no, nie do końca. Jeśli ktoś ma takie stany lękowo - depresyjne, że fakt iż ktoś podszedł wywołuje taką agresję - powinien się leczyć, bo na pewno nie jest to normalne.
            W tym przypadku nie podejrzewam jednakowoż stracholęków wątpliwych "dam". Prędzej uznałabym je za roszczeniowe babki, które naoglądały się "mądrych" programów w tv i przeczytały jedną albo dwie pseudonaukowe książki o nowoczesnej psychologii.
              • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 14:03
                Milu, rzecz w tym, że twoja teoria ma pewien słaby punkt - mianowicie: w normalnych opisanych tu okolicznościach ewidentnego braku elementu, który mógłby wskazywać na jakiekolwiek zagrożenie, reakcja obronna jest niczym nieuzasadniona i przez to NIENORMALNA. Trudno ją w związku z tym przewidzieć!
                Jak piszę niżej do Vi, pewien pan miał złamany nos co podszedł do pewnej paty zapytać o numer bloku. Nie miał szans przewidzieć, że trafił na świra.
            • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 13:54
              Nie no Vi, Mila wyjaśniła, że tak z 2-3 metrów mogłaś się hehe wytłumaczyć po co podchodzisz do ławki. To byś uniknęła przykrej sytuacji smile Po mojemu, jako osoba zdrowa psychicznie mogłas się kompletnie nie spodziewać tejze reakcji, więc wcale mnie nie dziwi, że się nie spodziewałaśsmile

              Kobiety jakieś wariatki i tyle. W parku na ławce sfera komfortu - dobre sobie. To jest miejsce publiczne.

              A propos - przypomniało mi się coś. Pisałam kiedyś o pewnym takim zdarzeniu - młody mężczyzna podszedł w biały dzień na osiedlu do siedzącej tam pary z zamiarem zapytania, gdzie znajdzie dany numer bloku. Nim skończył mówic "przepraszam" otrzymał silny cios w twarz. Na szczęście skończyło się tylko na złamaniu nosa. Okazało się, że facet który siedział z dziewczyną na ławce był chorobliwie zazdrosny o nią i do tego pod wpływem narkotyków. Tym razem zdało mu się, ze podchodzi kolejny gach jego panny.
              Czy taka sytuacja jest do przewidzenia? No teoretycznie tak - w praktyce niky z nas o tym nie pomyślałby chcąc zapytać o coś takiego przypadkową osobę. Gdyby chłopisko wiedziało w czym rzecz, to z bezpiecznej odległości,. jak proponuje Mila smile powiedziałoby "Nie interesuje mnie bynajmniej pana dziewczyna, tylko gdzie jest blik nr X. Powie mi pan?" i gitara smile
              • milamala Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 14:06
                "Nie no Vi, Mila wyjaśniła, że tak z 2-3 metrów mogłaś się hehe wytłumaczyć po co podchodzisz do ławki"
                Kora wkurza mnie jak swoje teoryjki podpisujesz moim imieniem. Zaprzestan tych praktyk. Mozna tak zrobic na przyszlosc (jesli moja teoria jest wlasciwa a mam na to 50%) wybor nalezy do vi-san, ktora wcale nic nie musi robic, bo miala racje.
                • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 14:10
                  Ależ ja żartowałam o czym świadczy "smile" - po prostu uważam, że Vi nie musiał się tłumaczyć - podeszła do ogólnodostępnego w miejscu publicznym kosza na śmieci! Prędzej już właśnie gdyby czegoś chciała od tych hmmm "dam" - np. o cos je zapytać, to zamiar swój powinna wyłuszczyć właśnie już z pewnej odległości - wspomnianych przez Ciebie - 2-3 metrów. "Przepraszam, ze przeszkadza, ale czy orientują się panie, jak dojdę stąd na ulicę X?" . Uważam tak,. bo tu jednak wchodzisz jakoś w strefę tych osób, absorbujesz je bezpośrednio swoim pytaniem.
              • vi_san Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 14:13
                Dokładnie. Z tym, że ani taka agresywna zazdrość, ani narkotyki, ani takie napady lęków graniczące z agresją [agresja słowna] NIE SĄ normą i standardem. Dla większości normalnych ludzi fakt iż ktoś podchodzi nie jest powodem do zachowań obronnych [niezależnie czy to ucieczki czy napaści]. Normalny człowiek, gdy ktoś doń podchodzi może się wzdrygnąć, jeśli np zostanie znienacka wyrwany z głębokiej zadumy, "zaczytania" w pasjonującej powieści, ktoś podejdzie od tyłu. Wzdrygnąć. W pierwszym momencie. Ale nie podrywać z awanturą, bo ktoś "naruszył strefę komfortu". Te dwie panie ani nie były zamyślone, ani nie wyglądały na zatopione w filozoficznej dyspucie: ot dwie koleżanki z niemowlakami siedzące na słońcu i pogadujące leniwie o wszystkim i o niczym. Być może omawiały jakieś swoje życiowe kwestia, bardzo ważne i poważne - nie neguję. Jednak nawet i pochłonięcie rozmową nie usprawiedliwia [moim zdaniem] rzucania inwektyw.
                Inną kwestią jest to nieszczęsne "naruszenie strefy komfortu". Czy serio podchodząc żeby wyrzucić śmieci naruszyłam ich "strefę"? Czy i do jakiego stopnia będąc w przestrzeni publicznej mamy prawo do "strefy komfortu"? Jak wyznaczyć jej granice, aby zachować się grzecznie ale nie "podlegle"?
    • bene_gesserit Re: Naruszenie strefy komfortu. 19.05.17, 18:07
      Jeśli już, to naruszyłaś ich przestrzeń osobistą. 'Strefa komfortu' oznacza zupełnie co innego smile
      A poza tym, w opisanej sytuacji miałaś prawo - bo jeśli siedziały bardzo blisko śmietnika, nie miałaś wyjścia, a one powinny się z tym liczyć.

      Głupie jakieś te panie, jak nie wiem co.
      • minniemouse Re: Naruszenie strefy komfortu. 20.05.17, 00:50
        Dokładnie, Bene ma zupelna racje i slusznie zauwazyla z tymi strefami.
        Pomyslalam sobie wiec ze moze przyda sie wyjasnic przy okazji jakie sa poprawne definicje owych stref:

        STREFA KOMFORTU
        W najprostszych słowach strefa komfortu to stan, w którym czujemy się dobrze, przebywamy w dobrze nam znanym środowisko i mało co może nas zaskoczyć. Jesteśmy bezpieczni.
        z tego

        Strefa komfortu to stan behawioralny w ramach którego osoba może funkcjonować bez doświadczania lęków i używając ograniczonej liczby zachowań, wykonywać działania wiążące się zazwyczaj z zerowym ryzykiem. Osobowość człowieka może być opisana dzięki jej/jego strefach komfortu. Strefa komfortu jest typem mentalnego warunkowania, które powoduje, że osoba tworzy mentalne granice i w granicach tych operuje. Granice te wytwarzają bezpodstawne poczucie bezpieczeństwa. Osoba, która w danej strefie swojego życia ustaliła swoją strefę komfortu ma tendencje do pozostawania w obrębie tej strefy bez wychodzenia poza nią. By wyjść poza strefę komfortu, osoba musi wykonać nowe, inne dla niej działania, a następnie doświadczyć nowych dla niej reakcji ze strony środowiska.” (źródło: wiki, tłumaczone przeze mnie).
        to stad
        bezpieczny port

        PRZESTRZEN OSOBISTA
        Przestrzeń osobistą można porównać do otaczającej nas bańki, w której czujemy się bezpiecznie. Gdy ktoś wejdzie do niej bez naszej zgody, wywołuje to w nas reakcję obronną, ponieważ czujemy się zagrożone.
        z sukcesu na szpilkach
        www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/rozwoj-osobisty/przestrzen-osobista-prywatna-spoleczna-czym-sie-roznia-i-jak-nie_33490.html
        PRZESTRZEŃ PRYWATNA
        Strefa intymna (15-45 cm). Strefa ta ma dla człowieka najważniejsze znaczenie. Mogą w nią wkroczyć tylko ci, którzy są bardzo blisko związani emocjonalnie z daną osobą (współmałżonkowie, partnerzy, rodzice, rodzeństwo, dzieci, bliscy przyjaciele i krewni). W innych relacjach niż podane np. zawodowych przekroczenie tej strefy wywołuje fizyczne zmiany zachodzące wewnątrz naszego ciała: serce pracuje szybciej, więcej adrenaliny dostarczane jest do krwiobiegu, mięśnie są fizycznie przygotowane na możliwy atak lub ucieczkę. W takich sytuacjach przyjacielski gest położenia komuś dłoni na ramieniu może w tym człowieku wyzwolić negatywne lub nawet wrogie uczucia. Jednak istnieją sytuacje, w których nie da się uniknąć naruszania strefy intymnej: są to zatłoczone autobusy, windy czy nawet niewłaściwe ustawienie stanowisk pracy. Wówczas istnieją niepisane zasady, dzięki którym ludzie rekompensują sobie dyskomfort wynikający z naruszenia ich terytorium. W takich przypadkach otaczający ludzie stają się dla nas bezosobową masą, unikamy kontaktu wzrokowego, nie rozmawiamy z nimi, ustawiamy się w stosunku do nich bokiem lub plecami by jak najbardziej zminimalizować kontakt z nimi.
        z Agencji zatrudnienia

        Pierwszą przestrzenią proksemiczną jest wewnętrzna i zewnętrzna strefa intymna. W wewnętrznej strefie intymnej odległość między ciałem dwóch osób zakreśla się w odległości do 15 centymetrów. Przestrzeń ta zarezerwowana jest tylko i wyłącznie dla najbliższej rodziny oraz partnerów życiowych. Nie należy przekraczać tej przestrzeni ponieważ możemy sprawić komuś przykrość. Poza tym przekraczanie tej przestrzeni może nieść konsekwencje prawne. Strefę intymną można przekraczać tylko w wyjątkowych sytuacjach tj. tłok w masowych środkach komunikacji, czy windzie. Nic więc dziwnego, że część ludzi woli nie dojeść wydając mniej w sklepie na żywność, a zatankować bak w samochodzie do pełna.
        z Komunikacji Niewerbalnej

        DYSTANSE PERSONALNE
        Diagram
        - dystans (strefa) intymny

        Jest to strefa, do której dopuszcza się osoby najbliższe, np. rodziców, partnerów życiowych, dzieci, członków rodziny, bliskich przyjaciół. Jedynie dzieci i partnerzy życiowi mogą zbliżyć się bliżej niż na 15 cm – mówi się wtedy o bardzo bliskiej strefie intymnej. Jeśli ktoś inny ją przekroczy, spowoduje to u nas zmiany fizjologiczne (np. przyspieszone bicie serca), ponieważ będziemy czuli się zagrożeni
        (z sukcesu na szpilkach)

        - dystans indywidualny (strefa) osobisty

        Ta przestrzeń jest zarezerwowana dla kontaktów towarzyskich np. w czasie przyjęć.
        (z sukcesu na szpilkach)

        - dystans (strefa) spoleczny

        Taką odległość rezerwujemy dla obcych, których dopiero spotkałyśmy lub mniej znanych. Często tę odległość można spotkać w życiu zawodowym.
        (z sukcesu na szpilkach)

        - dystans (strefa) publiczny

        Zarezerwowana jest dla dużej grupy ludzi, do której się zwracamy np. w czasie przemówień.
        (z sukcesu na szpilkach)
        źródło: Cztery dystanse

        PRZESTRZEŃ PUBLICZNA
        Przestrzeń publiczna – wszelkie miejsca dostępne powszechnie, zazwyczaj nieodpłatnie, fizyczna lub niefizyczna przestrzeń, w której może znaleźć się każda jednostka społeczna.
        Zgodnie z definicja prawną[1] przestrzeń publiczna to obszar o szczególnym znaczeniu dla zaspokajania potrzeb mieszkańców, poprawy jakości ich życia i sprzyjający nawiązywaniu kontaktów społecznych ze względu na jego położenie oraz cechy funkcjonalno-przestrzenne.

        z Wikipedii

        TERYTORIALNOŚĆ
        Terytorialność – zachowania przestrzenne człowieka, związane z jego terytorium, a także relacje między otoczeniem materialnym a zachowaniami. Człowiek należy do zwierząt, które ustalają swoje terytorium i bronią go przed zajęciem przez inne osobniki własnego gatunku (terytorializm). Przyjęcie orientacji własnościowej wobec przestrzeni polega na prostym zajęciu tej przestrzeni na stałe lub sporadycznie.
        z Wikipedii

        M
          • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 20.05.17, 16:12
            Oj oj - tradycyjnie nie umiesz się obejść bez jakichś głupich wycieczek. Może i Vi podeszła blisko tych pan, ale przebywając w przestrzeni publicznej należy się z tym liczyć. W kolejce do kasy czy autobusie ludzie stoją znacznie podejrzewam bliżej innych i też trudno mówic o wchodzeniu w przestrzeń prywatną.
          • minniemouse Re: Naruszenie strefy komfortu. 21.05.17, 01:34
            bene_gesserit napisała:

            Tradycyjnie - co dziwne u osoby twojej profesji - nie skumałaś. Oj oj.

            Bene, pozwol ze cos ci przypomne:

            bene_gesserit 22.01.11, 01:44
            Nie wiem, czy dotycząca tylko tego forum, czy wszystkich - muszę sprawdzic: czy zauwazyliście, ze im wątek dluższy, tym wiecej w nim postów z jadzikiem, obrażankami w koronkowych rękawiczkach i personalnymi wycieczkami?
            Regula watkowa

            bene_gesserit 31.01.15, 00:25
            Pisałam o wątkach, które z przyczyn nieznanych zamieniają się w jazdę po ich autorce.

            Dzien dobry!

            bardzo interesujace jak wiecznie robisz apele o niestosownym zachowaniu uzytkownikow a zwłaszcza o nieatakowaniu ad personam rozmowcow, jednoczesnie siebie wyciagajac spod tej zasady. hm sad

            Co do przestrzeni osobistej - obie macie czesciowo racje. dla kobiet na lawce w ich mniemaniu Visan naruszyla "ich" przestrzeń osobista, pytanie tylko czy one faktycznie mialy prawo do tej przestrzeni wziawszy pod uwage iz park to miejsce publiczne, lawki sa dla kazdego a tym bardziej kosz na smiecie jest po to aby kazdy je tam mogl wrzucic. i nie ma ograniczen typu: ja tu siedze, to moja osobista przestrzen, wiec idz wyrzuc smiecie dwa metry dalej". no nie ma, i juz.
            tak samo w parku przestrzen osobista nie bardzo istnieje. moze byc tylko ta najblizsza cialu.
            czyli, jesli ktos widzac kolo mnie wolne miejsce zechce usiac, to wolno mu bez pytania ale pod warunkiem iz respektuje ow niewidzialny krag ilus tam cm. i nie dotyka mnie bezposrednio. nie zagaduje. nie patrzy na mnie. bo takie sa prawa w przestrzeni publicznej.

            A z powyższych linkow, jesli ktos w ogole do nich zagladal, panie zachowaly sie najbardziej terytorialnie imo.


            (ps - italika gdzieniegdzie w tekscie tylko dla podkreslenia znaczenia)
            Minnie
            • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 22.05.17, 11:22
              Minnie, tak właśnie - ludzie maja rozne granice przestrzeni osobistej, ale generalnie nie powinno się np. podchodzić zbyt blisko kogoś gdy nie ma potrzeby/konieczności. To jedna strona medalu, ale jest i druga - w przestrzeni publicznej trzeba liczyć się z tym, że ktoś chcąc nie chcąc znajdzie się bardzo blisko- tłok, kolejka, winda itp. Przecież to absurdalne, żeby sadzić, ze stając za kimś w kolejce, siadając na miejscu obok kogoś w autobusie, czy korzystając z kosza na śmieci przy ławce narusza się przestrzeń osobistąsmile
              • bene_gesserit Re: Naruszenie strefy komfortu. 22.05.17, 21:40
                Kora, proszę: poczytaj sobie o proksemice i jej klasyku, Edwardzie Hallu zamiast - tradycyjnie - wypowiadać się z właściwym dla ciebie miksem buty i ignorancji.

                Tu masz to wyjaśnione bardzo, bardzo przystępnym językiem, dostępnym nawet dla, ekhem, naiwnych znawcuf tematu:
                www.psychologia-spoleczna.pl/aktualnosci/1702-na-dystans.html
                • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 22.05.17, 22:24
                  Twoje ehmm popisy świadczą tylko o Twoim poziomie, a to co zaklinowałaś nijak ma się do sytuacji w przestrzeni PUBLICZNEJ oraz w określonych sytuacjach wymagających zmniejszenia odległości. Lekarz nierzadko styka się z pacjentem bezpośrednio, nawet gdy nie jest jego kochankiem/ką ani karmiąca go matka smile Bo takiego kontaktu wymaga sytuacja. Inne przykłady: rehabilitant, masażysta itd.
                  W przestrzeni publicznej należy także liczyć się z tym, że z koneicznosci ktoś zupełnie obcy znajdzie się znacznie bliżej nas, niż znalazłby się podczas np., służbowego spotkania. Przykłady: zatłoczony autobus, kolejka w makiecie do kasy, winda. Jeśli ktoś nie potrafi się z tym pogodzić, to niestety musi sobie sprawić samochód i nim jeździć, chodzić do sklepu w godzinach, gdy nie ma kolejek, a po schodach zasuwać "z buta". Podobnie te panie, skoro tak wrażliwe były w tym zakresie to nie powinny siedzieć w parku i to jeszcze na ławce przy koszu na śmieci, tylko umówić się w innym miejscu
    • aqua48 Re: Naruszenie strefy komfortu. 20.05.17, 09:31
      vi_san napisała:

      > Czy faktycznie podchodząc do "ich" ławeczk
      > i w jakiś sposób weszłam w ich sferę komfortu?

      Być może weszłaś, ale jeśli ktoś ustanawia sobie "strefę komfortu" w miejscu publicznym i na dodatek blisko kosza na śmieci/przystanku autobusowego/wejścia do sklepu itp musi się liczyć z naruszaniem jej przez osoby postronne smile Nie można pod pretekstem chęci zachowania intymności zawłaszczać przestrzeni ogólnodostępnej..
      • minniemouse Re: Naruszenie strefy komfortu. 24.05.17, 05:08
        No tak smile
        strasznie ciasno, i nikomu to jakos nie przeszkadza. dlaczego? bo jest to w zgodzie z teoria Halla ktora mowi"
        PRZESTRZEŃ PRYWATNA
        Strefa intymna (15-45 cm). Strefa ta ma dla człowieka najważniejsze znaczenie. Mogą w nią wkroczyć tylko ci, którzy są bardzo blisko związani emocjonalnie z daną osobą (współmałżonkowie, partnerzy, rodzice, rodzeństwo, dzieci, bliscy przyjaciele i krewni).


        btw fajnie sobie znowu popatrzec na Przyjaciol smile
        • kora3 Re: Naruszenie strefy komfortu. 24.05.17, 08:40
          Widzisz Minnie - tylko, ze takie cytaty należy też właściwie INTERPRETOWAĆ. I w tym chodzi o sytuację zbliżania się do kogoś w sytuacji, która tego nie wymaga, a zbliżenie występuje nie z koniczności, tylko z chęci.
          Lekarz często zbliza się tak do pacjenta, bo jest taka konieczność, by mógł go zbadać. W autobusie siedząc na podwójnym siedzeniu obok kogoś siedzisz bok w bok, w kolejce do kasy w markecie ktoś staje tuż za Tobą, w windzie, gdy jest więcej osob odleglośc miedzy nimi na ogół jest bardzo mała. To sa wszystko sytuacje, gdzie dystans się skraca z konieczności i w nikim to nie budzi zdziwienia czy dyskomfortu - w nikim normalnym. Tak samo bliskie obcowanie BEZ konieczności ten dyskomfort najpewniej budziłoby.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka