Dodaj do ulubionych

Sprzątanie po sobie w miejscu pracy

26.11.17, 23:55
Od niedawna pracuję jako sekretarka na uczelni wyższej, publicznej. Moim przełożonym, kierownikiem katedry jest młody dr habilitowany (przed 40). Spokojna, cicha osoba, lubiany przez studentów i pracowników. Celowo o tym wspominam w kontekście sytuacji, o którą chciałam zapytać. Otóż codziennie rano sprząta u nas pani, taka w wieku emerytalnym. Kilka dni temu usłyszałam, jak głośno upominała mojego przełożonego, żeby zwrócił uwagę pracownikom naukowym, żeby nie jedli w pokojach bo kruszą (!), a ona musi to sprzątać... Pomyślałam sobie – WTF, przecież to jej praca! Ale nic to. W piątek rano mój przełożony miał zajęcia, w pośpiechu brał materiały i niechcący strącił na podłogę kubek z kawą. Wszystko się rozbiło i rozlało, a ponieważ śpieszył się na wykład, poprosił mnie, żebym poprosiła o uprzątnięcie tego panią sprzątającą. Ta przyszła, wkurzona, mówiąc że „nie będzie po wszystkich sprzątać”, i najlepsze to: „jak gówniarz wylał to niech sam po sobie uprzątnie, mogłabym być jego matką, kręgosłup mnie boli, matka go nie wychowała” itp. Przyznam, że mnie zamurowało. Pani ta, dodam, znana jest na uczelni z takiego zachowania. Najgorsze, że było tam akurat dwóch studentów, którym udzielałam informacji, i którzy to wszystko słyszeli… Potem jednak zaczęłam się zastanawiać, czy profesor postąpił zgodnie z SV, zostawiając bałagan do uprzątnięcia dwa razy starszej od siebie, być może schorowanej kobiecie? Z drugiej strony, spóźniłby się na wykład – i tak źle, i tak niedobrze…
Obserwuj wątek
    • vi_san Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 00:24
      Opisujesz kilka różnych sytuacji.
      1. Jeśli na uczelni jest jakiś pokój socjalny, stołówka - ogólnie, miejsce przeznaczone do spożywania posiłków - pani ma rację prosząc, by nie robić tego przy biurkach i na stanowiskach pracy.
      2. Sytuacja z rozlaną kawą - jeśli przełożony ogólnie nie jest fleją i zwykle zostawia wszystko w miarę w prządku - pani nie ma racji. Co innego gdyby na jego biurku non - stop a to kawa rozlana, a to od czekolady lepkie a to znów popiół z papierosa itd.
      Dodatkowo:
      a/. forma w jakiej pani zwraca uwagę - skandaliczna.
      b/. nie ma najmniejszego znaczenia ani wiek pani ani jej potencjalne choroby.
      c/. wykładowca postąpił słusznie - na jego zajęcia czekała grupa studentów, a wiedział, że za chwilę przyjdzie pani sprzątająca i lepiej ogarnie niż on - bo ma ścierki, płyny itp, a on co? Chusteczki jednorazowe czy w najlepszym razie ręcznik papierowy...
      • secret_ary Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 01:02
        Vi_san, dziękuję za opinię.
        Co do spożywania posiłków w pokojach. Nie mamy pokoju socjalnego, stołówka jest daleko i w dodatku ciężko znaleźć wolny stolik. Dlatego pracownicy jedzą kanapki w pokojach, na stołówkę idą jedynie na obiad, jak mają dłuższą przerwę. Osobiście nie zauważyłam, żeby jakoś specjalnie kruszyli w pokojach, no ale może niedowidzę takich rzeczy...
        Jeśli chodzi o rozlaną kawę, przełożony nie jest "fleją" wręcz przeciwnie, można powiedzieć że jest pedantem, nie widziałam go nawet żeby jadł przy biurku, jedynie pije kawę czy wodę. Z tym, że w tym dniu pani sprzątająca właśnie ogarnęła pomieszczenie, przed tym jak wylała się kawa, więc już nie miała zamiaru wracać. Dlatego była wściekła.
        Zaskoczyła mnie Twoja opinia, że wiek i choroby pani sprzątającej nie mają znaczenia. To okrutne, nie uważasz?
        • vi_san Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 01:16
          Nie uważam, że okrutne. A gdyby była młoda to co by to zmieniało? Bo ma dwadzieścia pięć lat na przykład, to niech zasuwa, ale jak 67 to się litujemy, bo biedna starsza? A 25latka może mieć "na stanie" dwójkę małych dzieci i serio być znacznie bardziej zmęczona, niż np pani mająca 67 lat, emeryturę po mężu - górniku i dorabiająca sobie na papierosy. Wiek nie ma nic do rzeczy.
          Pominę już detal, że pracowałam kiedyś w dużym państwowym zakładzie i wszyscyśmy się śmiali, że sprzątaczka ma pensję dyrektorską - bo co prawda na rękę wpływało jej skromnie, ale wszystkie "gwiazdy" w dwie godzinki były po robocie! I, wyobraź sobie, wszystkie były to starsze panie, wszystkie non - stop narzekały jak to mają strasznie ciężko i jak to im wszyscy "brudzą". Serio? Ile roboty w pomieszczeniach biurowych? Odkurzyć, przetrzeć biurka, szafki, wymienić worki w kubłach na śmieci. Koniec pracy. Takie rzeczy jak mycie okien, froterowanie korytarzy itp - załatwiała firma zewnętrzna.
          Skoro nie ma pokoju socjalnego - to oczywistym jest, że trzeba jakoś to drugie śniadanie zjeść - i najczęściej nie ma się zbytnio wyboru i je się przy swoim biurku. Wówczas pretensje pani sprzątającej bezzasadne - bo niby gdzie mają ci pracownicy swoje śniadanie zjeść? Na podwórku, żeby "jej" nie nakruszyć? Zakładam, że nie wchodzi w grę spożycie jakichś dań sypkich, brudzących itp - na logikę.
          Jeśli przełożony jest w ogóle z zasady raczej porządny - foch pani absolutnie nie na miejscu, bo oznacza to, iż nie jest to regułą, że w jego pokoju syf totalny, a raczej, no, zdarzył się wypadek.
          Niezależnie od tego jednak, także niezależnie od wieku pani i jej stany zdrowia - forma w jakiej protest wyraziła - poniżej krytyki!
          • secret_ary Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 01:44
            Zgoda, że forma wyrażania się tej pani jest skandaliczna. Szczególnie przy studentach. Sama byłam zażenowana. Może też jest trochę tak, że społeczeństwo uważa, że starszym ludziom więcej "wolno" ("co wolno wojewodzie...").
            Ale nie zgadzam się, że 25 latka jest mniej sprawna niż 67 latka. Bez przesady. Oczywiście są wyjątki w każdym przypadku. Ale ta konkretna pani jest podobno faktycznie schorowana, ponoć miała problemy z kręgosłupem. Dlatego uważam, że to co mówisz, jest trochę okrutne. Zastanawiam się, tak hipotetycznie, czy gdyby szef nie spieszył się na wykład, co miało miejsce, powinien w takim przypadku sam po sobie posprzątać, czy też poprosić sprzątaczkę...?
            • vi_san Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 01:57
              Jeśłi ogólnie jest typem porządnego, wręcz pedanta - zapewne gdyby się nie spieszył to by ogarnął. Zasadniczo nie znam nikogo, komu by pasowało zostawianie chlewa tylko dlatego, że "ktoś" posprząta.
              I zaskoczę cię: dwudziestopięciolatka też może mieć problemy z kręgosłupem, stawami, sercem itd. A jeśli OPRÓCZ tego ma jeszcze na głowie dwójkę dzieci... Żeby nie było - właśnie we wspomnianym zakładzie była taka sytuacja: do "starych" w sensie długoletnich sprzątaczek dołączyła "nowa". Wszystkie panie były w wieku emerytalnym, a ta nowa - młoda przed trzydziestką. No i mdliło mnie jak te stare babska się młodą wysługiwały! "X, skocz do magazynu po worki do śmieci!", "Płyn się kończy, X, przynieś baniak" itd. Bo młoda! A kobieta była po poważnej operacji kręgosłupa i właśnie w domu dwójka maluchów, jedno poważnie chore. No, za bardzo była "zahukana" żeby się postawić, bała się, że nie dostanie stałej umowy, tatuś dzieci poszedł w siną dal, płacił jak chciał... Skończyło się, że faktycznie "poprawiła" sobie kręgosłup tak, że dostała rentę. A "biedne, starsze panie" - pracowały dalej i nijak się nie czuły, że solidnie przyłożyły leniwe łapska do urazu dziewczyny. Ba, jeszcze narzekały, że "X poszła na to zwolnienie, to nie ma kto im przynosić!"
              A jeśli ta konkretna pani jest tak schorowana, że starcie rozlanej kawy wywołuje u niej nieomal amok - to może powinna się zwolnić, postarać o rentę... I nie, to NIE JEST okrucieństwo - a po prostu realizm.
            • aqua48 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 09:56
              secret_ary napisał(a):

              > Zgoda, że forma wyrażania się tej pani jest skandaliczna. Szczególnie przy stud
              > entach. Sama byłam zażenowana. Ale ta konkretna pani jest podobno f
              > aktycznie schorowana, ponoć miała problemy z kręgosłupem. Dlatego uważam, że to
              > co mówisz, jest trochę okrutne. Zastanawiam się, tak hipotetycznie, czy gdyby
              > szef nie spieszył się na wykład, co miało miejsce, powinien w takim przypadku s
              > am po sobie posprzątać, czy też poprosić sprzątaczkę...?

              Ale ta schorowana starsza pani dostała te konkretną pracę - sprzątaczki i powinna ja wykonywać jak należy, bez względu na to czy jej się to podoba czy nie. Zgodnie z przepisami przechodzi okresowe badania lekarskie i jeśli lekarz nie wyraził sprzeciwu, to do tej pracy się nadaje i powinna ją wykonywać bez szemrania. To nie jest żadne okrucieństwo. Wykładowca też pracuje ze studentami bez względu na to czy ma gorszy dzień, boli go głowa, brzuch czy może kolano. Jeśli dolegliwości uniemożliwiają sprawną pracę bierze się zwolnienie. I dotyczy to wszystkich pracowników bez wyjątku - i fizycznych i umysłowych.
              Gdyby pan nie spieszył się na wykład to czy miałby CZYM sprzątnąć wylany napój? Bo sądzę, że jednak nie. I to zadanie nadal należałoby do sprzątaczki. Grzecznie byłoby gdyby ją przeprosił za dodatkową pracę. I tylko tyle.
            • minniemouse Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 10:41
              secret_ary napisał(a):

              Bez przesady. Oczywiście są wyjątki w każdym przypadku. Ale ta konkretna pani jest podobno faktycznie schorowana, ponoć miała problemy z kręgosłupem. Dlatego uważam, że to co mówisz, jest trochę okrutne. Zastanawiam się, tak hipotetycznie, czy gdyby szef nie spieszył się na wykład, co miało miejsce, powinien w takim przypadku sam po sobie posprzątać, czy też poprosić sprzątaczkę...?


              to po co ona tam jest? dla ozdoby? i jeszcze jej za to placa? a moze niech profesorowie sprzataja i a ona niech siedzi w domi i pobiera za to pensje?
              jak nie moze sprzatac to niech odejdzie na emeryture, rente, zmieni prace na lzejsza - np na portierni.

              dobry trolling to sztuka.

              Minnie
              • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 10:48
                Wiesz Minnie - ja w pracy o ile widzę panią sprzątaczkę, to w przelocie, bo pani sprząta po godzinach urzędowania redakcji. Ale nie przyszłoby mi do głowy wychodząc zostawić po sobie nakruszone, rozlane albo nawet o zgrozo skorupy z rozbitego kubka sad
                Tak samo w domu tak nie robię choć owszem płacę pani za sprzątanie.
                • minniemouse Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 11:04
                  kora3 napisała:
                  Wiesz Minnie - ja w pracy o ile widzę panią sprzątaczkę, to w przelocie, bo pani sprząta po godzinach urzędowania redakcji. Ale nie przyszłoby mi do głowy wy chodząc zostawić po sobie nakruszone, rozlane albo nawet o zgrozo skorupy z rozbitego kubka sad
                  Tak samo w domu tak nie robię choć owszem płacę pani za sprzątanie.



                  a niektorzy zostawiaja. no i co ? nie od tego jest sprzataczka zeby sprzatac?

                  Minnie
                  • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 11:30
                    No i to, że są źle wychowani Minnie. Kulturalny człowiek nie dokłada komuś pracy, także wówczas, gdy jest to praca sprzątaczki. Ulice TEŻ ktoś zamiata, nie? To znaczy, że można i trzeba wyrzucać smieci na nie zamiast do kosza?
                    • nchyb Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 13:14
                      można dojść Kora do takiego absurdu, że będziesz wszystko w swoim biurze/pokoju sprzątać, by nie dokładać pracy sprzątaczce
                      zostanie wtedy jej wyłącznie korytarz, a może i ten każdy po sobie zamiecie, to sprzątaczka w sumie niepotrzebna i można ją zwolnić...

                      w tym wątku wspomniano, że pan nie śmieci dużo i specjalnie, zdarzenie losowe się zdarzyło w niedogodnym momencie, stąd prośba pana wykładowcy o przekazanie faktu osobie odpowiedzialnej za właśnie posprzątanie tego...

                      nie, dla mnie tu nie ma nc złego w zachowaniu wykładowcy

                      zdziwienie może budzić powątpiewanie sekretarki, czy starszą schorowaną sprzątaczkę można "obciążać" jej obowiązkami
                      no wg mnie można i po prostu to jej zajęcie, za które dostaje wypłatę i którego się sama podjęła
                      jeżeli jest za ciężkie/trudne dla niej ze ze względów zdrowotnych, no to cóż, może powinna ta pani zmienić pracę? lub pójść na rentę, albo emeryturę?
                      • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 13:24
                        Wiesz, wszystko da się doprowadzić do absurdu ...Oglądałaś może taki polski serial "Alternatywy 4"? Tam gospodarz domu, czy jak wolisz cieć scedował na mieszkańców bloku swoje obowiązki,. także te w zakresie utrzymywania porządku. Na tym polegał absurd...Jednocześnie - w ostatnim odcinku jest pokazana scena, w której ciecia - despotę zastąpił człowiek, który rozpaczliwie potrzebował mieszkania i podjał się obowiązków ciecia. "Pięknie" tam widać , jak ludzie niejako na nim odkuwali się za Aniołasad Panie Cichocki zrób pan to, zrób tamto i strzepywanie papierosa na klatkę schodową na oczach tego Cichockiego sad

                        O ro właśnie mi chodzi Nchyb - nikt nie mówi, ze trzeba sprzatac za osobę sprzątającą - ja tylko uważam, że nie należy wokół siebie robić i pozostawiać nieładu.

                        Pan wykładowca - moim zdaniem bardzo nieładne zachowanie - abstrahując, ze zachowanie pani sprzątaczki - także. Pozbierać skorupy zbitego kubka u wytrzeć rozlaną kawę to sekundy. Nie MYĆ całą podłogę zaraz - uprzedzam.
                        • nchyb Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 14:16
                          Pozbierać skorupy, wytrzeć rozlane, wytrzeć siebie ubrudzonego rozlanym a nieumiejętnie sprzątanym i już spóźnienie na wykład, czyli do pracy za którą ma płacone - w imię politpoprawności a konkretnie wykonania za kogoś jego obowiązków, za które ta druga osoba ma łacone. Nie kupuję tej wersji
                          Pan nie wziął opakowania po popcornie i radośnie nie kruszył po pokoju, nie mieszał grochu z popiołem by sprzątaczce Kopciuszkowi zajęć dołożyć...
                          • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 14:29
                            Może nieczęsto ale zdarza mi się jak każdemu rozlać coś czy to w domu, czy w pracy, ale jakoś nigdy nie zajmuje mi uprzątniecie tego więcej niż kilka - kilkanaście sekund. No chyba ze gąsior w winem bym stłukła smile -nie zdarzyło się chwala Baalowi.
                            Może dlatego, że umiem normalnie cos zetrzeć, gdyż nie miałam od dzieciństwa służącej (np. w postaci matki - jak niektórzy). NIE wyobrażam sobie, że wychodzę z domu i zostawiam pani sprzątającej u nas skorupy z rozbitego kubka i plamę z kawy a podłodze! Owszem, nie myję zaraz całej podłogi, ale czegoś takiego bym nie zostawiła ...
                          • aqua48 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 14:59
                            nchyb napisała:

                            > Pozbierać skorupy, wytrzeć rozlane, wytrzeć siebie ubrudzonego rozlanym a nieum
                            > iejętnie sprzątanym i już spóźnienie na wykład, czyli do pracy za którą ma płac
                            > one - w imię politpoprawności a konkretnie wykonania za kogoś jego obowiązków,
                            > za które ta druga osoba ma łacone. Nie kupuję tej wersji

                            Ja też nie. No chyba że w tym czasie sprzątaczka zrobi studentom kolokwium smile
                            • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 15:14
                              aqua48 napisała:
                              >
                              > Ja też nie. No chyba że w tym czasie sprzątaczka zrobi studentom kolokwium smile


                              Ni no jasne, w związku z tym, że u nas sprzątaczki nie piszą tekstów, ani nie robią zdjęć bardzo kulturalne z naszej strony byłoby zostawianie po sobie możliwie największego bałaganu, no w każdym razie bozebroń nie uprzątnąć po sobie ...

                              Podczas swoich zajęć na uczelni sama piję czasem kawę - taką z automatu i nie mam nic przeciwko temu, by studenci tez się czegoś napili. Jednak powiedziałam im, ze bardzo proszę, by naczynia po tych napojach znikały z sali wraz z nimi, jeszcze się nie zdarzyło bym jakieś pozostawione widziała u ja sama TEŻ nie zostawiam. ale w sumie ... są tam osoby do sprzątania, to pewnie można ...
                                        • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 16:38
                                          no jak widać moi pracodawcy - a mam 3 nie mają kłopotów z moimi obowiązkami smile
                                          Jak ktoś ma obraz wykładowcy niczym Boga, to nie pojmie, ze kulturalny człowiek powinien po sobie sprzątać, nawet jeśli jest hehe dr. hab. tego wymaga kultura, której po wykształconym człowieku na ogół ludzie spodziewają się i słusznie
                                          • wagonetka Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 16:42
                                            kora3 napisała:

                                            > no jak widać moi pracodawcy - a mam 3 nie mają kłopotów z moimi obowiązkami smile


                                            tak sobie mów smile
                                            ja myślę, że ty w ogóle nie pracujesz, nie masz zbyt wielu obowiązków domowych ani życia prywatnego - dlatego od soboty do poniedziałku szukasz towarzystwa na forum i masz tak bardzo wiele wolnego czasu



                                          • pracujacy2000 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 16:47
                                            Niestety, ale ja się zgadzam z Korą. Też uważam, że wykładowca zachował się jak burak, szczególnie biorąc pod uwagę podeszły wiek pani sprzątającej (tak tak, ja mimo wszystko uważam, że wiek ma znaczenie, co innego, jakby pani miała 20-30 lat). Nic by się nie stało, gdyby się 5 minut spóźnił na wykład, no już bez przesady.
                                            • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 16:51
                                              smile dlaczego niestety smile

                                              Dla mnie wiek nie ma znaczenia akurat - nie wypada kogoś traktować z góry bo jest młodszy, tak samo jak nie wypada kogoś tak traktować bo ma mniej prestiżowe zajęcie.

                                              Co do reszty - racja. Sama mam ułamek etatu na uczelni i widzę, jak wykładowcy się spóźniają i to bynajmniej nie akademicki kwadrans. Teraz, bo za czasów mego studiowania tego nie było, w każdym razie nie nagminnie.
                                              Więc to tłumaczenie ze spóźniłby się parę minut, szczególnie, ze idzie o szefa katedry a nie asystenta - mocno dla mnie naciągane ...
                                            • wagonetka Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 16:55
                                              pracujacy2000 napisał(a):

                                              > Niestety, ale ja się zgadzam z Korą. Też uważam, że wykładowca zachował się jak
                                              > burak, szczególnie biorąc pod uwagę podeszły wiek pani sprzątającej (tak tak,
                                              > ja mimo wszystko uważam, że wiek ma znaczenie, co innego, jakby pani miała 20-3
                                              > 0 lat). Nic by się nie stało, gdyby się 5 minut spóźnił na wykład, no już bez p
                                              > rzesady.

                                              no widzisz? pięknie oboje się różnimy - jaki nudny byłby świat bez różnicy zdań




                    • koronka2012 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 19:54
                      kora3 napisała:

                      > No i to, że są źle wychowani Minnie. Kulturalny człowiek nie dokłada komuś prac
                      > y, także wówczas, gdy jest to praca sprzątaczki. Ulice TEŻ ktoś zamiata, nie? T
                      > o znaczy, że można i trzeba wyrzucać smieci na nie zamiast do kosza?

                      Przesadzasz, Koro. Jakie dokładanie komuś pracy? bo okruchy sprzątnie? tzn. jakby nie nakruszył, to pani nie przetarłaby biurka, bo po co, skoro nie byłoby widać efektu? kuriozalne.
                      • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 19:58
                        Koronko z wątku wynika, ze pani tyle co posprzątała tam, gdzie pan raczył rozwalić kubek z kawą ...Pani ma obowiązek sprzątać, ale chyba nie po kilka razy to samo pomieszczenie co chwilę?
                        Pani jest bezczelna i arogancka, ale z pana doktora też niezły model
                        • koronka2012 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 20:59
                          kora3 napisała:

                          > Koronko z wątku wynika, ze pani tyle co posprzątała tam, gdzie pan raczył rozwa
                          > lić kubek z kawą .

                          No i co z tego? przecież nie zrobił tego celowo jej na złość, ot wypadek, zdarza się.

                          Jakbyś miała za 2 minuty np. powitać ważnego gościa to nie rozglądałabyś się za szczotką, tylko też zostawiła na potem.
      • engine8 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 03:20
        vi_san napisała:

        > Opisujesz kilka różnych sytuacji.
        > 1. Jeśli na uczelni jest jakiś pokój socjalny, stołówka - ogólnie, miejsce prze
        > znaczone do spożywania posiłków - pani ma rację prosząc, by nie robić tego przy
        > biurkach i na stanowiskach pracy.

        Pani moze miec racje ale to nie jej rola aby ludzi upominac i wyglaszac takie komentarze. U nas za to by ja zwolnili. Jesli nikt nie zabrania jedzenia przy biurku albo nie ma wyraznych zarzadzen to nie jej decydowac co kto robi. Jej zadanie to sprzatanie.

        > 2. Sytuacja z rozlaną kawą - jeśli przełożony ogólnie nie jest fleją i zwykle z
        > ostawia wszystko w miarę w prządku - pani nie ma racji. Co innego gdyby na jego
        > biurku non - stop a to kawa rozlana, a to od czekolady lepkie a to znów popiół
        > z papierosa itd.

        Po to ta pani tam jest w godzinach pracy aby walsnie reagowac i sprzatac kiedy sie cos podobnego stanie.. Nikt tego nie robi przeciez umyslnie.

        Takie zachowanie jest nieakceptowalne i nie powinno byc tolerowane.

        > Dodatkowo:
        > a/. forma w jakiej pani zwraca uwagę - skandaliczna.
        > b/. nie ma najmniejszego znaczenia ani wiek pani ani jej potencjalne choroby.
        > c/. wykładowca postąpił słusznie - na jego zajęcia czekała grupa studentów, a w
        > iedział, że za chwilę przyjdzie pani sprzątająca i lepiej ogarnie niż on - bo m
        > a ścierki, płyny itp, a on co? Chusteczki jednorazowe czy w najlepszym razie rę
        > cznik papierowy...
        >
        • vi_san Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 08:47
          A ty czytasz na co odpisujesz czy tak sobie, sztuka dla sztuki?
          W punkcie pierwszym napisałam wyraźnie: JEŚLI jest pomieszczenie socjalne - wówczas to tam właśnie powinno się jeść a nie przy biurkach. I JEŚLIBY tak było - to owszem, pani MA PEŁNE PRAWO zwrócić uwagę. Co i tak jest gadaniem żeby gadać, bo autorka wyjaśniła, że u nich nie ma takiego pomieszczenia.
          W sytuacji drugiej - nie neguję wszak obowiązku pani do sprzątnięcia i ogarnięcia sytuacji! Tylko GDYBY ów pan był brudasem i często - gęsto na jego biurku zostawał syf - narzekanie pani byłoby zrozumiałe. Zwyczajnie. Acz forma nadal pozostaje chamska.
          • minniemouse Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 11:07
            vi_san napisała:
            Tylko GDYBY ów pan był brudasem i często - gęsto na jego biurku zostawał syf - narzekanie pani byłoby zrozumiałe.

            to zalezy. jezeli w zakres obowiazkow tej pani sprzataczki wchodzi takze sprzatanie biurek, to niestety ale niezrozumiale. to jej praca. za to jej przeciez placa.

            Minnie
            • vi_san Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 11:21
              Minnie, a ja gdzieś napisałam, że nie powinna wówczas sprzątnąć? Owszem, powinna. Ale ZROZUMIAŁYM stałby się fakt, że "pomarudzi" do sekretarki [jeśli ta akurat ma czas!], ot tak, po ludzku: "Oj, u X to zawsze nabałaganione, jakby wojna przeszła, no zobaczy pani, znów kawę rozlał to nawet nie wytrze, a potem plamy zostają...".
              Ekspedientce płacą za obsługiwanie klientów. Ale również zrozumiałe jest, że ponarzeka do koleżanki "Oj, jak przychodzi ta pani z yorkiem to można obłędu dostać! Nic jej nie pasuje, na wszystko kręci nosem, nawet jak sama wybiera owoce, to następnego dnia potrafi mieć fochy, że jej nadgniłe wcisnęłam...". Czy takie "pogadanie" sprawi, że ekspedientka pani z yorkiem nie obsłuży, albo tez obsłuży niegrzecznie czy cokolwiek? Nie. Tyle, że sobie ponarzeka. W tym wyłącznie kontekście narzekanie pani sprzątaczki na REGULARNEGO brudasa - byłoby zrozumiałe. Nijak nie zmieniając faktów, że jej obowiązkiem jest sprzątnąć i doprowadzić gabinet do ładu, niezależnie od tego w jakim stanie zostawił go użytkownik.
              • aqua48 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 11:51
                vi_san napisała:

                > Ale ZROZUMIAŁYM stałby się fakt, że "pomarudzi" do sekretarki ot tak, po ludzku: "Oj, u X to zawsze nabałaganione, jakby wojna
                > przeszła, no zobaczy pani, znów kawę rozlał to nawet nie wytrze, a potem plamy
                > zostają...".
                > Ekspedientce płacą za obsługiwanie klientów. Ale również zrozumiałe jest, że po
                > narzeka do koleżanki "Oj, jak przychodzi ta pani z yorkiem to można obłędu dost
                > ać! Nic jej nie pasuje, na wszystko kręci nosem, nawet jak sama wybiera owoce,
                > to następnego dnia potrafi mieć fochy, że jej nadgniłe wcisnęłam...".

                Nie, takie narzekanie wg mnie nie jest ani oczywiste, ani zrozumiałe. To zwykłe obgadywanie kogoś za plecami - bardzo niegrzeczne. I ja jako bardzo źle wychowane odbieram np. ekspedientki które po wyjściu jakiegoś klienta ze sklepu zaczynają na niego "nadawać". Zazwyczaj drugi raz do takiego sklepu nie wchodzę. Warto pamiętać że ekspedientka żyje z klientów, nawet marudzących lub niezdecydowanych, a sprzątaczka z tego że pracownicy potrzebują jej usług bo brudzą. I przygryźć sobie język.
                • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 12:15
                  Tak Aquo., masz rację ...ale abstrahując od zachowania pani sprzątaczki teraz ...Jak wspomniałam miałam taka współpracownicę - która uważała, ze z uwagi na to, ze jest pani sprzątająca może wokół siebie robić istny chlew. Gdyby sama siedziała w pokoju, to w zasadzie by nas to tito, ale siedziała z nami...Wchodziła w zabłoconych butach i zistawiała po sobie ślad na panelach z bota, a pod swoim biurkiem istną jego górkę. Wylała jej się kawa - nie starła, nie trafiła ze śmieciem do kosza, niech leży...Do redakcji przychodzili ludzie z zewnątrz u na serio nie raz nas za tę koleżankę wstyd było sad Ale ona wokół siebie nie posprząta, bo nie jest sprzątaczką ...
                  Tak się kiedyś złożyło, że pani sprzątająca jedna była na urlopie, a druga się pochorowała ...no życie. W związku z tym musieliśmy się obywać tydzień bez gruntownego sprzątania. A było to zimą, wiec wiadomo jak z podłogami ...Każdy umiał wziąć mop czy miotłę i po sobie sprzątnąć, ta pani - nie. W związku z tym siedziała w kompletnym syfie, bo sprzątający po kolei pracownicy omijali jej stanowisko pracy. smile Jak ktoś przychodził do nas, to się mówilo "Wybaczy pan nieład, ale pani sprzątaczka jest chora..." - nieład dotyczył TYLKO stanowiska pracy tej pani.
                  • aqua48 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 12:54
                    kora3 napisała:

                    > masz rację ...ale abstrahując od zachowania pani sprzątaczki teraz .
                    > ..Jak wspomniałam miałam taka współpracownicę - która uważała, ze z uwagi na to
                    > , ze jest pani sprzątająca może wokół siebie robić istny chlew.

                    Ale to kompletnie nie dotyczy opisanej wątku początkowym sytuacji, prawda Koro? I tak, często się zdarza, że już zatrudniając kogoś zwraca się uwagę również na jego umiejętność utrzymywania stanowiska pracy w porządku.
                      • nchyb Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 13:20
                        jesteś pewna, że nie zwracano? przyjmując panią do pracy powiedziano jej zapewne, co ma robić i nie zgłosiła info o tym, że ma problemy z kręgosłupem. Bo gdyby zgłosiła, to by pewnie usłyszała, że się do tej pracy nie nadaje, bo tu trzeba i przykucnąć sprzątając i co ś podnieść itp
                        więc zapewne sama potencjalnego pracodawcę w błąd wprowadziła, a teraz próbuje "wymigać się" od obowiązków...

                        i w tym konkretnym wątku autorka zaznacza, że to normalni ludzie, którzy celowo nie "chlewią", kruszą w ilościach olbrzymich itp i raczej jawi mi się obraz typowego pobytu w biurze, po którym trzeba standardowo posprzątać, a nie coś nadzwyczajnego, więc akurat opowieść o Twojej współpracownicy raczej do wątku nie przystaje...
                        • nchyb Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 13:24
                          sorki, to nie zwracano u mnie dotyczy przydatności pani do pracy a nie pracowników, po których ona ma sprzątać, ale dalej przypominam, autorka wątku uważa, że nie są to abnegaci i flejtuchy, którzy uprzykrzają celowo życie starszej pani, tylko ona raczej próbuje zakończyć swoje działanie na podpisaniu listy obecności i przejechaniu mopem po korytarzu i niewiele więcej...
                          • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 13:35
                            Wiesz - jak dla mnie normalny człowiek, który upuścił i zbił kubek z kawą umie pozbierać skorupy u zetrzeć rozlany plyn. Podobnie - umie tak jeść żeby nie nakruszyć sobie na biurku u w okolicy, a jeśli nakruszy, to umie zetrzeć.
                            Nie wiem jak Ty, ale ja nakruszywszy sobie na biurku nie czekałabym, aż przyjdzie sprzątaczka i to sprzątnie, bo zwyczajnie WSTYD by mi było, jakby przyszedł ktoś u taki porządek zastał u mnie, nie wspominając o tym, ze mnie samej byłoby tak nieprzyjemnie ...

                            Jak wspomniałam - nie pisze o sprzątaniu ZA panią sprzątaczke, a o zachowywaniu wokół siebie w miarę ladu
                            • kora3 A jesli idzie o wiek 27.11.17, 13:52
                              O wiek osoby sprzątające - rzecz jasna, to akurat się z Robą zgadzam - nie ma nic do rzeczy, skoro się pracy podjęła ...
                              Jakby młodsza od wykładowcy ta pani była, to miałabym do sprawy stosunek taki sam Nchyb. Pani, która y mnie w domu sprząta jest ode mnie kilka lat starsza, a od mego partnera kilka lat młodsza no i co z tego? W sobotę wylało nam się czerwone wino - na podłogę. Mieliśmy zostawić do pięknego zaschnięcia, bo dziś pani miała przyjść i przyszła do sprzątania? Czy ja powinnam sprzątnąć, ale mój partner już nie bo starszy od pani ?smile Starszy ale nie niedołężny przecież smile Normalnie starł i tyle. Nie, nie mył całej podłogi bynajmniej, ale no diwnie byłoby siedzieć z taką plamą na podłodze u czekac, aż pani sprzątaczka to zmyje
                              • secret_ary Re: A jesli idzie o wiek 27.11.17, 13:57
                                kora3 napisała:

                                > O wiek osoby sprzątające - rzecz jasna, to akurat się z Robą zgadzam - nie ma n
                                > ic do rzeczy, skoro się pracy podjęła ...
                                > Jakby młodsza od wykładowcy ta pani była, to miałabym do sprawy stosunek taki s
                                > am Nchyb.

                                No to ma ten wiek znaczenie czy jednak nie...?
                                • kora3 Re: A jesli idzie o wiek 27.11.17, 14:04
                                  Nie, dla mnie - nie ma. Nawet gdyby pani sprzątająca u mnie w domu czy u nas w pracy (co do tych pań, to nie wiem ile mają lat) była ode mnie dużo młodsza to nie znaczy, ze kulturalnie z mej strony byłoby zostawiać po sobie pobojowisko!

                                  wyjątek od tej sytuacji to taki, gdy osoba u której się sprząta jest niedołężna/niepełnosprawna u sprzątanie obejmuje WSZYSTKO od umycia po niej kubka, po umycie zabrudzonej toalety.
                                  • finka9 Re: A jesli idzie o wiek 06.12.17, 20:30
                                    kora3 napisała:


                                    >
                                    > wyjątek od tej sytuacji to taki, gdy osoba u której się sprząta jest niedołężna
                                    > /niepełnosprawna u sprzątanie obejmuje WSZYSTKO od umycia po niej kubka, po umy
                                    > cie zabrudzonej toalety.
                                    >
                                    Mylisz się Koro. To kwestia ustalenia zakresu obowiązku w momencie przyjęci a danej osoby do pracy ,albo jej warunki odpowiadają albo nie i wtedy się nie podejmuje . Teraz wyobraż sobie sytuację kiedy ja zatrudniam pomoc domową . Do jej obowiązków należy min np.prasowanie .Po pewnym czasie pani mówi do mnie ,że nie będzie prasować bo ma chory kręgosłup czy inną przypadłość a ja jestem młoda i zdrowa to mogę poprasować albo wygłaszała komentarze na temat nawyków mojej rodziny .Innymi słowy nie wyobrażam sobie sytuacji w której to ja miałabym się tłumaczyć przed panią sprzątającą ,gdyż jak ktoś napisał pani jest od sprzątania a nie od komentowania.

                                    Ps. Na potrzeby forum zapytałam osobę ,która zawodowo zajmuje się sprzątaniem o zdanie w tej sprawie . Była zniesmaczona zachowaniem sprzątaczki a komentarz pod adresem profesora określiła jako skandaliczny. Zachowanie tej sprzątaczki świadczy o niskim poziomie usług . W głowie się nie mieści ,niedługo pan profesor będzie się bał o cokowiek poprosić i wszyscy będą na bacznośc bo jeszce pani na korytarzu "puści wiązankę"pod ich adresem. Takie sytuacje zdarzały się w PRL ,ale tą epokę chyba mamy za sobą . U mnie w pracy osoba sprzątająca to taka szara eminencja -ma bez gadania posprzątać i wyjść . To samo panie wożnie u dzieci w szkole Ja myślę ,że ktoś tej pani pozwolił na takie zachowanie -a bo starsza ,głupio zwrócić uwagę . Błąd i to duży. .Poza tym stasznie irytują mnie osoby które chcą dorobić do emerytury zatrudniają się a póżnie jęczą stękają i dręczą swoją osobą otoczenie.
                                      • finka9 Re: A jesli idzie o wiek 06.12.17, 21:17
                                        heniek.8 napisał:

                                        > 1. to jest wątek trollowy, to się tak naprawdę nie wydarzyło, a ty to czytasz p
                                        > ani sprzątaczce? XD
                                        > 2. wiesz co to znaczy "szara eminencja"?

                                        Co z tego ze wątek trolowy ? To temat do dyskuji dobry jak każdy inny . Skąd pewność że trolowy?
                                    • kora3 Re: A jesli idzie o wiek 06.12.17, 20:57
                                      Finko - nie pogniewaj się, ale czy Ty masz jakiś problem z czytaniem/zrozumieniem?

                                      PO PIERWSZE - napisałam capsem, może lepiej "wejdzie" - chyba z 10 razy napisałam w tym wątku, że:
                                      - jeśli pani sprzątaczka z dowolnych przyczyn, także zdrowotnych ma problem z wykonywaniem swoich obowiązków winna się ich nie podejmować - ergo zmienić pracę. Jeśli masz jakieś wątpliwości to sobie to sprawdź.
                                      - zachowanie pani sprzątaczki było SKANDALICZNE, niczym nie nieusprawiedliwione oraz oczywiście nieprofesjonalne - też możesz sobie to sprawdzić - polecam.

                                      Natomiast ja tak "mam", ze nie rozpatruję tematów li tylko jednostronnie. prosto mówiąc, to ze ktoś jest chamski, roszczeniowy itp. nie oznacza dla mnie automatycznie, ze druga strona w danej sytuacji koniecznie musiała się zachować dobrze pod względem SV - np.
                                      Sama wynajmuję osobę do sprzątania w domu i są tez takie u mnie w pracy, podobnego zachowania bym nie zdzierżyła. ALE też nie zostawiam po sobie pobojowiska, bo przyjdzie pani i pooprząta - nie dlatego, ze pani ma mieć mniej pracy, tylko dlatego ze wstyd by mi było.

                                      PS. Nie zrozum mnie źle, ale chyba - sądząc z kontekstu nie za dobrze rozumiesz termin "szara eminencja", skoro uważasz ze u Was w pracy jest to pani sprzątaczka, która ma po prostu bez gadania posprzątać i wyjść. Szara eminencja to ktoś kto nie zajmuje oficjalnie ważnego stanowiska lub nie pełni ważnej funkcji, ale w rzeczywistości podejmuje kluczowe decyzje/kieruje sprawami ważnymi. Z braku lepszego przykładu na szybko: szarą eminencją w PL jest Jarosław Kaczyński, bo nie jest ani premierem, ani prezydentem, ani nawet marszałkiem Sejmu ani Senatu, ani szefem klubu PiS - ALE ma kluczowe wpływ na decyzje wszystkich tych organów oficjalnie będąc tylko szeregowym posłem i szefem swej patroo
                            • verdana Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 05.12.17, 15:44
                              Nie bardzo rozumiesz specyfikę pracy na uczelni. Wykładowca jest oceniany co semestr przez studentów - między innymi z tego, czy przychodzi punktualnie na wykłady. Jeśli wykładowca spóźni się 15 minut studenci mają prawo iść do domu - wtedy powstaje bardzo poważny problem, bo wykład trzeba odrobić w innym terminie. A zdarzają się , i to wcale nierzadko, oficjalne skargi studentów, jesli wykładowca spóźni sie za bardzo.
                              Innymi słowy, pierwszym obowiązkiem wykładowcy było dotrzeć na wykład. Za to mu płacą. Tak, jak pani sprzątającej płacą za sprzątanie.
                              • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 05.12.17, 15:55
                                no jasne, ze nie rozumiem - przecież praca na uczelni nie jest żadnym wyznacznikiem rozumienia smile Podobnie jak skończenie 2 kierunków na uczelniach wyższych[państwowych i renomowanych, gdzie 20 lat temu coś to znaczyło, bo teraz to różnie smile
                                Powiem Ci tak: na uczelni zaczęłam pracować bo mnie o to poproszono, nie są to dla mnie żadne profity w kwestii finansowej, bo to grosze. Dla mnie - fajna zabawa ze studentami - moimi przyszłymi kolegami po fachu. Nigdy nie usłyszałam żeby były jakieś skargi na mnie, ale jeśli ktoś ma uwagi - zawsze może do mnie przyjść i powiedzieć - w końcu za zajęcia mi coś tam smile płacą - do tzw. wyższej instancji - też iść każdy może - najwyraźniej nikt nie chodzi
                                • verdana Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 06.12.17, 14:53
                                  No i widzisz - nie rozumiesz jednak. Co do tego ma Twoja praca na uczelni? Spóźniałaś sie notorycznie? I wiesz, jakie zmiany zaszły ostatnio? Jak ja kończyłam studia, to normalne było, że prowadzący odwoływał wykład - bo chory, bo konferencja. Odwołane, super, można iść na kawę.Teraz odwołać nie wolno, w semestrze musi się odbyć 100% wykładów, jeśli wykładowca sie spóźni, bo sprzątał, to musi odrobić w innym terminie - co jest bardzo niewygodne dla studentów.
                                  • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 06.12.17, 14:57
                                    Kiedy ja studiowałam przypadki odwołania zajęć były bardzo rzadkie, szczególnie już odwołania niespodziewanego, bo owszem, zdarzało się, że ktoś zachorował i wówczas te zajęcia również odbywało się w innym terminie, no chyba ze ktoś taką chorą osobę zastąpił
                                    • verdana Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 07.12.17, 15:34
                                      Cóż, jako, ze znam poprzednie pokolenie wykładowców, obecne starsze pokolenie i młodsze takoż widzę jednak ogromne zmiany. I nie, kiedyś nie musiało sie odbywać 100% zajęć. Jeszcze moje dzieci na UW miewały odwoływane zajęcia - teraz by to nie przeszło.
                      • secret_ary Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 13:49
                        Koro, już wyjaśniam. Pracownicy katedry jedzą w pokojach, bo nie mamy pokoju socjalnego, a stołówka jest dość daleko zawsze zatłoczona. Nie zauważyłam, żeby ludzie jakoś specjalnie kruszyli, no mogło się zdarzyć że komuś coś spadło i nie zauważył, więc tutaj nie rozumiem tej sprzątaczki. Natomiast profesor - szef katedry - on akurat nigdy nie jada niczego w pokoju, więc i nie kruszy. Ale bardziej dlatego, że nie ma czasu nic jeść, jest wiecznie "zagoniony", ale gdyby mógł to by zapewne jadł, bo nie mamy takiego zakazu.
                        Natomiast na biurku zawsze ma porządek. Kiedyś jak wysypał cukier, to od razu pościerał. Jednak posprzątanie wylanej kawy wymaga więcej wysiłku, schylenia się itp. Pani sprzątająca wkurzyła się, bo dopiero co tam posprzątała. Tak, to jej praca, ale mimo wszystko trochę mi się jej zrobiło żal, bo wiem, że kobieta ma problemy z kręgosłupem. Co nie znaczy, że nie jestem zniesmaczona jej zachowaniem.
                          • secret_ary Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 14:02
                            Nie, że się podejmuje. Ona tam podobno pracuje na etacie od wielu lat. Dowiedziałam się tylko, że przenoszono ją z budynku do budynku. Były ponoć jakieś skargi na nią wcześniej. Teraz sprząta u nas. Aha, dodam, że nie posprzątała wtedy tej wylanej kawy. Ja to zrobiłam po wyjściu studentów, prosząc tylko, żeby zostawiła mi wiadro i ścierkę.
                            • wagonetka Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 14:07
                              secret_ary napisał(a):

                              > Nie, że się podejmuje. Ona tam podobno pracuje na etacie od wielu lat. Dowiedzi
                              > ałam się tylko, że przenoszono ją z budynku do budynku. Były ponoć jakieś skarg
                              > i na nią wcześniej. Teraz sprząta u nas.

                              jeśli pracuje jako sprzątaczka to znaczy, ze podejmuje się sprzątać - i okruszki, i efekty wypadków przy pracy, czyli potłuczonej filiżanki z kawą
                              jeśli nie daje rady tego robić powinna zmienić pracę na lżejszą, albo odejść na emeryturę
                              i to, co piszę nie jest okrucieństwem, tylko poczuciem odpowiedzialności za zadania, jakich ludzie się podejmują

                              Aha, dodam, że nie posprzątała wtedy t
                              > ej wylanej kawy. Ja to zrobiłam po wyjściu studentów, prosząc tylko, żeby zosta
                              > wiła mi wiadro i ścierkę.

                              miałam zamiar napisać to wcześniej, ale ugryzłam się w palec - miałam zamiar spytać dlaczego jej nie wyręczyłaś smile



                              • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 14:18
                                Vi, a powiedz mi jak jest u Ciebie w pracy? Bo u nas panie sprzątające przychodzą po oficjalnych godzinach pracy redakcji...Sensowne poniekąd ...więc jak nam się coś wyleje, nakruszy, upaćka ktoś podłogę, to sami sobie to doraźnie sprzątamy i NIKT nie uważa, ze korona mu z głowy spadnie, ani ze robi coś za sprzątaczkę! Przyznam się, że jeszcze nie widziałam formy, gdzie sprzątaczka ma obowiązek za każdym chodzić i sprzątać, jak mu coś upadnie, wyleje się ...rozumiem, ze u Was się dzwoni po sprzątaczkę w takich sytuacjach?
                                • vi_san Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 18:27
                                  Koro - oczywiste jest, że każdy wokół siebie "ogarnia". ale tez i wątkodawczyni nie pisała, że ów wykładowca non - stop chlew zostawia! RAZ ośmielił się, burak jeden wywrócić kubek z kawą... Być może przewrócił go własnie dlatego, że już był spóźniony, kubek [nie rozbity, bywa] podniósł i odstawił, sekretarce rzucił w pośpiechu wyjaśnienie i żeby poprosiła panią sprzątającą by WYJĄTKOWO sprzątnęła. Pani zapewne sprzątała jego gabinet chwilę wcześniej, może założył, że jest np w sąsiednim pokoju? Najwyraźniej TAM sprzątaczka pojawia się zanim wszyscy skończą pracę, więc nie byłby to problem.
                                  A'propos wątku o życzliwości jaki niedawno sama wałkowałaś - ubyło pani jak przejechała dwa razy ścierką i trzy razy mopem? No, ale wszak profesor cham, a pani sprzątaczka biedna schorowana, a życzliwość? tongue_out
                                  I na koniec - zupełnie serio - gdyby mi sprzątaczka z łaski rzuciła mopa i wiadro z informacją "że gówniarz nasyfił to niech se posprząta" - oj, nie skończyłoby się na sprzątaniu przeze mnie! Na pewno. I nie dlatego, że umarłabym od wytarcia rozlanej kawy!
                                  • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 18:39
                                    Vi mam wrażenie, ze znów udajesz Greka smile
                                    Po pierwsze - zachowanie pani oceniłam, jak chyba wszyscy, jako naganne. Po drugie wcale nie uważam, ze pani jest biedna, bo ma sprzątać, skoro jest sprzątaczką!

                                    ale za to po trzecie uważam, ze po sobie człowiek winien uprzątnąć, w miarę swoich możliwości. Tym bardziej ze chwilę wcześniej pani tam posprzątała.
                                    Po czwarte smile - zabawne, bo gdy ja piszę ze podniesienie skorup z kubka i wytarcie podłogi "na szybko" to Aqua mi "uświadamia", ze należy dokładnie zamieść i zmyć podłogę, bo tak jest porządnie, ale zaraz potem obie mnie przekonujecie, ze cóz to dla sprzątaczki smile Pani tyle co sprzątnęła tam, pewnie poszła sprzątać inne pomieszczenie, a tu jest wołana, żeby ponownie gruntownie sprzątnąć przed chwilą sprzątane, czyli to zestawić "rozgrzebane" u wykonać od nowa te samą robotę. Bo komuś sie nie chciało podnieść skorup (w 1 poscie jest ze kubek rozbity został) oraz wytrzeć paru plamek z kawy.
                                    • vi_san Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 18:54
                                      1. Nie wiem co i w jakim kontekście pisała Aqua - nie do mnie pisała.
                                      2. Sprzątaczka ma: a/. strój roboczy przeznaczony do sprzątania, b/. rękawiczki zabezpieczające ręce, c/. środki do porządnego i dokładnego posprzątania.
                                      3. Gdyby wykładowca zebrał z grubsza skorupy kubka i wytarł ta strugę kawy papierowym ręcznikiem - pani I TAK musiałaby to zmyć jeszcze raz, porządnie.
                                      4. Skoro pani była w sąsiednim pokoju minimum ŻYCZLIWOŚCI z jej strony i nie byłoby o czym gadać - ale pani jest bezczelna i źle wychowana.
                                      5. Gdyby takie słowa padły do mnie i to po mnie pani by oczekiwała, że ZA NIĄ posprzątam - na pewno nie skończyłoby się, że bym latała z mopem i ścierkami!
                                      • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 19:26
                                        vi_san napisała:

                                        > 1. Nie wiem co i w jakim kontekście pisała Aqua - nie do mnie pisała.


                                        no w takim smile forum.gazeta.pl/forum/w,10226,165135647,165135647,Sprzatanie_po_sobie_w_miejscu_pracy.html?p=165139259

                                        > 2. Sprzątaczka ma: a/. strój roboczy przeznaczony do sprzątania, b/. rękawiczki
                                        > zabezpieczające ręce, c/. środki do porządnego i dokładnego posprzątania.

                                        Owszem, dlatego wspominałam, ze pan powinien po sobie UPRZĄTNĄC, a nie posprzątać ....

                                        > 3. Gdyby wykładowca zebrał z grubsza skorupy kubka i wytarł ta strugę kawy papi
                                        > erowym ręcznikiem - pani I TAK musiałaby to zmyć jeszcze raz, porządnie.


                                        Owszem, ale nie oczekiwano by od niej tego natychmiast

                                        > 4. Skoro pani była w sąsiednim pokoju minimum ŻYCZLIWOŚCI z jej strony i nie b
                                        > yłoby o czym gadać - ale pani jest bezczelna i źle wychowana.


                                        Ale złe wychowanie pani nie czyni pana dobrze wychowanym smile

                                        > 5. Gdyby takie słowa padły do mnie i to po mnie pani by oczekiwała, że ZA NIĄ p
                                        > osprzątam - na pewno nie skończyłoby się, że bym latała z mopem i ścierkami!
                                        >


                                        Również Vi - tylko, ze gdyby padło na mnie UPRZĄTNELABYM po siebie, zebu kolokwialnie mówiąc dało się zyć w tym pomieszczeniu do czasu az pani wróci i posprząta raz jeszcze, a nie wyszła sobie beztrosko oczekując, ze teraz zaraz przyjdzie posprzatac jeszcze raz, bo ja raczyłam rozlać
                                      • secret_ary Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 19:40
                                        2. Sprzątaczka ma: a/. strój roboczy przeznaczony do sprzątania, b/. rękawiczki zabezpieczające ręce, c/. środki do porządnego i dokładnego posprzątania.

                                        Co do tego to muszę się zgodzić, nie mamy w sekretariacie odpowiedniego sprzętu do sprzątania. Sama rozharatałam sobie dłoń rozbitą filiżanką, bo pani zostawiła mi tylko wiadro i szmatę. Rozbitą porcelanę musiałam zebrać rękami, tyle, że ścierając podłogę nie zauważyłam mniejszych odłamków.
                                      • kora3 Vi, mam pytanie ok? 27.11.17, 19:51
                                        Załóżmy, ze pani sprzątaczka nie jest arogancka i bezczelna tylko normalna...ok? Jak oceniłabyś sytuację, gdyby po tej całej akcji poproszona o posprzątanie powiedziała:- Ależ oczywiście, tylko za jakąś godzinkę, bo teraz mam do posprzątania tę sale. a tu za godzinę będzie już wykład, a potem kolejne, wiec....
                                        Trudno byłoby pani odmówić racji - tamto pomieszczenie już przecież posprzątała raz, teraz musi kolejne, bo zaraz będą w nim zajęcia. Trudno odmówić byłoby jej też uprzejmości i gotowości do pracy ...
                                        Tylko co w takim przypadku?
                                        a) prosić panią, by przerwała sobie jednaj tam i u nas posprzątała z braku czasu "po lebkach"
                                        b) samej uprzątnąć jak się da a pani zrobi porządnie jak skończy tam
                                        c) zostawić jak jest, niech się o to potykają wchodzący ?
                            • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 14:12
                              Wiesz, no skoro jest zatrudniona na etacie sprzątaczki, to się podejmuje - proste. Nie wiemy jednej rzeczy - jak wygląda zakres jej obowiązków. Być może ma w nim zapisane, ze ma posprzątać raz dziennie, a nie za każdym razem jak się komuś cos rozleje.
                        • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 13:59
                          Ależ ja czytałam co pisałaś gwoli wyjaśnienia - nie uważam, że nie powinno się jeść przy biurku jeśli innej możliwości nie ma. Uważam natomiast, ze dorosły człowiek umie jeść tak, żeby nie nakruszyć wokół siebie, np. używając talerzyka.
                          Rozumiem, ze szef katedry nie jada nic i odżywia się może energią słoneczną ...smile - mniejsza o to...że starł cukier który wysypał, no normalne, a cóż to za wyczyn czy ujma? Ze żeby zetrzeć rozlaną kawę trzeba się schylić ...No można, można też kucnąć np. ale ...40- latek ma aż taki z tym problem?

                          Pani sprzątaczka nie powinna do Ciebie ani do nikogo komentować a już tym bardziej przy studentach. Jeśli ma problem z wykonywaniem swoich obowiązków no to nie powinna się ich podejmować.
                          Powyższe me zdanie jest całkowicie niezależne od tego, że zachowanie pana wykładowcy oceniam nagatywnie
                          • secret_ary Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 14:15
                            Koro znowu mnie źle zrozumiałaś. Nie zauważyłam "chlewu" na biurkach pracowników - więc albo nie kruszą, albo po sobie sprzątają, mogło się zdarzyć że komuś upadł okruch, nie zauważył, i pani sprzątająca zrobiła z tego aferę. Co do przełożonego, to chodziło mi o to, że nic nie jada przy biurku, bo po prostu nie ma czasu, jak ma czas to idzie dopiero na obiad, ale nie wnikam w to, bo to nie jest przedmiotem dyskusji. Chodzi mi o to, że nie kruszy na biurku, a przykład z cukrem podałam żeby przekazać, że nie jest "fleją" i normalne jest dla niego, że takie rzeczy po sobie się sprząta. To, że trzeba się schylać, to odniosłam do sprzątaczki, bo tu się z tobą zgodzę, że 40-latkowi jest łatwiej się schylić niż 67 letniej starszej pani. Jedyne co go usprawiedliwia, że wtedy spieszył się na wykład (był już lekko spóźniony po jakimś spotkaniu).
                            • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 14:23
                              Widzisz, ale nie idzie o wiek - raz jeszcze powtórzę. Jeśli pani jest sprzątaczka, ma sprzątać, jeśli nie pozwalają jej na to warunki fizyczne czy wiek - zrezygnować.

                              Natomiast nie podoba mi się, gdy ktoś nie szanuje cudzej pracy i uważa się za Bog wie kogo - kubka rozbitego po sobie nie podniesie ...
                              • nchyb Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 14:30
                                hm, chyba jednak mamy inny ten post pierwszy w wątku, ja tam z opisu nie widzę ani braku szacunku wykładowcy do pracy tej sprzątaczki, ani wywyższania się...
                                dopowiadasz IMO sobie
                                pan w garniturze spieszący się na wykład /jak doczytaliśmy miał już niewiele czasu, a wręcz był lekko spóźniony/ nie ukląkł, nie zbierał fusów, nie babrał się itp ze ścierkami, szmatkami, zmiotkami, których zapewne nie ma jako podstawowego wyposażenia na biurku
                                no dla Ciebie jak widzę obraza majestatu, a dla mnie nie
                                Natomiast na chamskie zachownaie pani sprzątającej należałoby jednak reagować, bo pani będzie prawdopodobnie sobie coraz więcej pozwalać, widząc że tu może...
                                • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 14:47
                                  Nchyb, powtórzę - to, ze zachowanie pani sprzątaczki było wyjątkowo naganne to fakt, z którym NIKT nie polemizuje.

                                  Natomiast owszem, uważam że dla zdrowego młodego jeszcze człowieka nawet w stopniu profesora nadzwyczajnego nie jest czy raczej nie powinno być problemem pozbieranie po sobie paru skorup u wytarcie paru plam z kawy z podłogi. Także gdy ma na sobie och, ach garnitur ... smile A już szczególnie, gdy ktoś tam tyle co posprzątał...
                                  U nas żaden doktor w oddziale nie pracuje, może dlatego zwyczajni hehe magistrowie radzą sobie z ogarnianiem wokół siebie i nikomu korona jeszcze nie spadła smile Ale owszem, zdarzyło nam się z koleżanką tuż przed wyjściem przypadkowo zwalić z okna doniczkę z kwiatkiem ...Na szczęście donica plastikowa była, a kwiat dobrze ukorzeniony, więc tylko ziemi czesc się wysypała. Dla nas normalne było, ze to podnosimy, ile się da ziemi wraca do doniczki, a resztę trzeba zamieść i do kosza. Normalne, MIMO ze za ok. 10 minut miała przyjść sprzątaczka, która i tak odkurza i zmywa podłogi. Nam by zwyczajnie wstyd było tak zostawić ....
                                  • dionisia Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 15:52
                                    Koro, piszesz:

                                    > zdarzyło nam się z koleżanką tuż przed wyjściem przypadkowo zwalić z okna doniczkę z kwiatkiem. Na szczęście donica plastikowa była, a kwiat dobrze ukorzeniony, więc tylko ziemi czesc się wysypała. <

                                    Sama widzisz, że tego się nie da porównać z rozbitą filiżanką i rozbryzganą kawą...
                                    • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 16:20
                                      Ale dlaczego nie da się? Nabrudziło się - wypada uprzątnąć po sobie - dla mnie - oczywiste. Nie wiem na serio jakimż to problemem jest zebranie kilku skorup po kubku i wytarcie kilku wodnych oczek z kawy. I nie, nie należy ZA osobę sprzątająca sprzątać, tylko nie zostawiać po sobie pobojowiska !
                                      • aqua48 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 16:37
                                        kora3 napisała:

                                        > Nie wiem na serio jakimż to problemem jest zebranie kilku skorup p
                                        > o kubku i wytarcie kilku wodnych oczek z kawy.

                                        Dla sprzątaczki wyposażonej w odpowiednie narzędzia oraz strój do sprzątania nie powinno być żadnym, dla wykładowcy pędzącego na zajęcia może być sporym.
                                        • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 16:43
                                          Chyba o ile jest niewidomy, albo inaczej niepełnosprawny...
                                          Weź Aquo nie przesadzaj - nikt nie wymaga, żeby pan całą podłogę w pomieszczeniu mył mopem i detergentem. Ty jak Ci się w domu szklanka czy lubek z czymś stłucze to zaraz przebierasz się do sprzątania, bierzesz wszelkie środki czystości i robisz generalne porządki, czy normalnie pozbierasz/zamieciesz szkoło i wytrzesz płyn? No właśnie ...nikt nie twierdzi, ze gość miał posprzątać, by pyłka nie było, tylko normalnie po sobie uprzątnąć
                                          • aqua48 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 17:14
                                            kora3 napisała:

                                            >Ty jak Ci się w domu szklanka czy lubek z czymś stł
                                            > ucze to zaraz przebierasz się do sprzątania, bierzesz wszelkie środki czystości
                                            > i robisz generalne porządki, czy normalnie pozbierasz/zamieciesz szkoło i wytr
                                            > zesz płyn?

                                            Tak Koro, NORMALNIE wkładam rękawiczki żeby się nie skaleczyć, zbieram wsiąkliwą szmatką lub gąbką płyn, starannie zmiatam odłamki które często są w całym pokoju i zmywam podłogę. Żeby Cię zupełnie zadziwić to co więcej nie robię tego w eleganckim stroju wyjściowym, żeby się przy okazji nie pochlapać.
                                            Są ludzie przyzwyczajeni do takich standardów sprzątania, a nie do wkopania na szybko odłamków pod biurko i rozmazania reszty chusteczką do nosa.
                                            • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 17:28
                                              Tak, wiem co chciałaś jakże delikatnie dać do zrozumienia - ze ja mam takie standardy - wkopuję i rozmazuję - bardzo subtelniesmile

                                              I tak jak opisałaś robisz np. mając gości - wypraszasz ich na owo mycie i przebierasz się? A jak właśnie wychodziłaś i spieszysz się, to jasne też tak robisz ...
                                              To nie jest Aquo sprzątanie, tylko UPRZATNIECIE - tak, na szybko z różnych względów - na miejsce, na czas. Jakby komus z nas tak się stało w redakcji to jakie masz pomysły? Nie mamy rękawic, mamy mop i papierowe ręczniki oraz zmiotkę i szufelkę. Panie sprzątaczki sprzątają PO naszej pracy w redakcji, żebyśmy sobie wzajemnie w pracy nie przeszkadzali - logiczne chyba.
                                              Dlatego właśnie na szybko nikt pod biurko nie wkopywałby, ale co mógł to zebrał ręką lub zmiotka, a zlane miejsce starł. JAK panie będą sprzątać, to i tak odkurzą i ewentualne odłamki szkła usuną i i tak będą zmywać podłogi, więc nawet jeśli zostaną jakieś zacieki po starciu to znikną.
                                              ALE przecież nie zostawimy na środku pokoju skorup z kubka i "kałuży", prawda? Wg Ciebie powinniśmy - nie mamy stroju, sprzętu i nie jesteśmy w stanie posprzątać na sicher, więc lepiej zostawić paniom sprzątaczkom, które się zjawią za parę godzin????
                                              • aqua48 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 17:35
                                                kora3 napisała:

                                                > Tak, wiem co chciałaś jakże delikatnie dać do zrozumienia - ze ja mam takie sta
                                                > ndardy - wkopuję i rozmazuję - bardzo subtelniesmile

                                                Nie Koro, usiłuję dać Ci do zrozumienia, że nie da się zrobić tego porządnie w takich okolicznościach jak opisane wyżej i przy braku czasu.

                                                > I tak jak opisałaś robisz np. mając gości - wypraszasz ich na owo mycie i przeb
                                                > ierasz się? A jak właśnie wychodziłaś i spieszysz się, to jasne też tak robisz

                                                Jeśli bym się spieszyła wychodząc, a w domu byłaby sprzątaczka, to nie miałabym żadnego problemu by ją poprosić o sprzątnięcie nieumyślnie zostawionego dodatkowego bałaganu. A poza tym co to za problem włożyć rękawice i fartuch przy gościach oraz poprosić ich o przejście do innego pokoju, Koro? Mnożysz kolejne absurdy żeby tylko postawić na swoim.

                                                • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 17:53
                                                  >
                                                  > Nie Koro, usiłuję dać Ci do zrozumienia, że nie da się zrobić tego porządnie w
                                                  > takich okolicznościach jak opisane wyżej i przy braku czasu.


                                                  Owszem, dlatego nie oczekiwałabym tego od pana doktora- mowa była o UPRZĄTNIECIU, w miarę SWOICH możliwości po SOBIE, a nie gruntownym sprzątaniu

                                                  > Jeśli bym się spieszyła wychodząc, a w domu byłaby sprzątaczka, to nie miałabym
                                                  > żadnego problemu by ją poprosić o sprzątnięcie nieumyślnie zostawionego
                                                  > dodatkowego bałaganu.
                                                  [i]

                                                  Ale pan nie prosił pani sprzątaczki, boi jej wówczas nie było. Ja bym pani u mnie sprzątającej nie zostawiła tego na podłodze...

                                                  Co do gości - zależy o jakich mowa - sa tacy przy których wypada i tacy, przy których - nie ...

                                                  Nie odpowiedziałaś wszelako co robiłabyś na naszym miejscu - zostawiła tak do czasy przyjścia pań sprzątaczek, czy jednak UPRŻĄTNĘŁA na ile się da?
                                                  • aqua48 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 18:01
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Ale pan nie prosił pani sprzątaczki, boi jej wówczas nie było. Ja bym pani u mn
                                                    > ie sprzątającej nie zostawiła tego na podłodze...

                                                    Przecież zaraz przyszła Koro, nie czekała na nią ta rozlana kawa osiem godzin... Sprzątaczki nie było w tym momencie w sekretariacie. Zapewne sprzątała inne pomieszczenia. Co za problem żeby wróciła i przejechała tę podłogę jeszcze raz bo wydarzył się wypadek z kubkiem. No naprawdę nie rozumiem Cię... podobnie jak w sytuacji rozlania, czy rozsypania czegoś niechcący w trakcie wychodzenia z domu. Sprzątaczka ma wyliczoną ilość machnięć mopem? Robisz z igły widły.
                                                  • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 18:12
                                                    Nie, nie chodzi o wyliczoną liczbę machnięć mopem, a o szacunek dla kogos i jego pracy. Sprzątaczka tyle co sprzątnęła to pomieszczenie, pan przez swa nieuwagę zniweczył to niestety. Zdarza się, ale WYPADAŁO wykazać inicjatywę i UPRZATNĄĆ po sobie. Takie mam zdanie i tak zrobiłabym
                                                  • kora3 analogicznie Aquo 27.11.17, 18:26
                                                    Troszkę boję się smile tego napisać, bo zaraz będzie, ze ktoś szoku doznał smile ale niech tam ...
                                                    Osoby sprzątające pomieszczenia do pracy sprzątają także na ogół toalety. Mają ku temu narzędzia, rękawiczki, odpowiednie detergenty. Mimo to stanowczo nie wypada pozostawiać po sobie toalety w nieporządku. Jest szczotka, przeważnie też płyn z dozownikiem, których można użyć bez konieczności używania rękawiczek i kontaktu bezpośrednio z toaletą. NAWET korzystając z WC tuż przed sprzątaniem jej przez osobę do tego powołaną nie wypada pozostawiać jej nie UPRZĄTNIETEJ po sobie ...Pomimo, ze takie uprzątniecie ma się nijak do prawdziwego sprzątania, jakie wykona tam ta osoba. Jest to właśnie UPRZATNIECIE jedynie, ale konieczne jeśli się jest kulturalnym człowiekiem
                                      • koronka2012 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 20:04
                                        kora3 napisała:

                                        > Ale dlaczego nie da się? Nabrudziło się - wypada uprzątnąć po sobie - dla mnie
                                        > - oczywiste. Nie wiem na serio jakimż to problemem jest zebranie kilku skorup p
                                        > o kubku i wytarcie kilku wodnych oczek z kawy.

                                        Nie widzę podstaw, żeby założyć, że pan nie sprzątnąłby po sobie GDYBY nie to, że właśnie wybiegał, bo powinien zacząć wykład dla całej grupy studentów.

                                        W tej sytuacji ważniejsze jest rozpoczęcie zajęć niż sprzątnięcie po sobie, plama z kawy to nie smoła, mogła poczekać.
                                        • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 20:24
                                          skoro mogła, to dziw, ze na niego nie poczekała ...Mogłaby poczekać, gdyby do pomieszczenia nie wchodziły inne osoby, ale wynika, ze wchodziły...

                                          Cała grupa studentów powiadasz ...No a jakby pan doktor nie rozwalił kawy, tylko z przeproszeniem zanieczyścił WC to też powinien zaniechać działania szczotką w tejże, bo jest sprzątaczka, a nań czeka cała grupa studentów?
                                          • dionisia Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 20:33
                                            Koro. A czym niby, Twoim zdaniem, jak pan doktor miał zebrać te skorupy z rozbitej filiżanki? Bardzo jestem ciekawa Twojej odpowiedzi. Sprzątaczka ma miotłę, zmiotkę, odkurzacz itp. Jeszcze sobie wyobrażam przetarcie chusteczkami higienicznymi rozlanej kawy, ale zbieranie gołymi rękami odłamków szkła...? W imię czego? No i jednakowoż, nikt celowo filiżanki z kawą nie rozbija. Piszesz "raczył rozbić kubek" jakby facet specjalnie zrobił to na złość pani sprzątającej...
                                            • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 20:49
                                              Pod warunkiem, ze jedno machnięcie wystarczy ...Nie, nie uważam, ze pan zrobił to na złość, ale robienie zeń jakiegoś półboga, bo jest wykładowcą mnie rozwala. Czym zebrać skorupy? Ręką - te które się widzi. Kubki sa przeważnie fajansowe, rozbijają się na grubsze kawałki. Nikt nie oczekuję, ze pozbiera drobniutkie, w końcu nikt tam na boska najpewniej nie chodzi, więc nic się nie stanie, jak ktoś w butach po tym przejdzie ....Nikt też nie oczekuje, ze zmyje podłogę tylko zetrze!
                                              • dionisia Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 21:01
                                                Nikt nie robi z nikogo półboga... po prostu, facet rozbił niechcący filiżankę, bardzo się spieszył, poprosił więc o sprzątniecie panią sprzątającą. To naprawdę aż takie karygodne? Skoro - jak twierdzisz - i tak posprzątałby to pobieżnie (grubsze skorupy, przetarcie chusteczką "z grubsza") - to nie lepiej, żeby sprzątaczka od razu zrobiła to porządnie?
                                                  • wagonetka Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 10:16
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Tylko sprzątaczka sprzątała w tym czasie inne już pomieszczenie i pan powinien
                                                    > liczyć się z tym, ze do tego może zwyczajnie móc powrócić nieco później - i co?
                                                    > miało tak leżeć?
                                                    >

                                                    sprzątaczka pracuje 8 godzin dziennie i w tym czasie ma sprzątać to, co do posprzątania jest

                                                    pan wyszedł na kilka godzin ze swego gabinetu i nawet dziecko zrozumie, że miało być posprzątane do jego powrotu
                                                    dziecko zrozumie, ale korcia nie


                                                  • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 10:53
                                                    No i dobrze, tylko co z tego? Rozumiem, ze wyjeżdżają z domu kilka godzin wcześniej niż potrzeba normalnie, bo może być korek, objazd, złapać mogą gumę, mogą mieć stłuczkę, może im się zepsuć samochód - wszystko normalne, zwykłe rzeczy dnia codziennego, które mogą spowodować niezawinione spóźnienie - wszyscy to wiemy, ale jednak nie wychodzimy z domu z ogromnym zapasem smile
                                                  • wagonetka Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 11:20
                                                    kora3 napisała:

                                                    > Teoretycznie owszem, ale gdyby każdy po jakimś "wypadku", każdy już po posprzą
                                                    > taniu danego pomieszczenia wzywał panią sprzątaczkę na kolejne tam sprzątanie,
                                                    > to raczej by jej brakło doby smile
                                                    >

                                                    wypadki, jak sama nazwa wskazuje, zdarzają sie rzadko


                                                  • nchyb Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 11:18
                                                    >>codziennego, które mogą spowodować niezawinione spóźnienie - wszyscy to wiemy, ale jednak nie wychodzimy z domu z >>ogromnym zapasem
                                                    gdy jestem z kimś umówiona na konkretną godzinę, to o ile miejsce spotkania nie jest w odległości mniej więcej 10min spacerem ode mnie to ja wychodzę z dużym zapasem...
                                                  • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 11:25
                                                    Skoro możesz sobie na to pozwolić ...Większość ludzi zakłada sobie jakiś zapas, ale nie ogromny, a przecież w drodze, szczególnie gdy nie idzie się piechotą może się zdarzyć wszystko ...I czasem się zdarza, ale relatywnie - rzadko. Ze sporym zapasem ludzie wyjeżdżają wiedząc, ze są trudne warunki, korek gdzieś, roboty drogowe, trudności z parkowaniem - słowem przewiduje się jakieś utrudnienia. Rzecz w tym,. ze stłuczkę, czy gumę TEŻ się w sumie przewiduje - normalny los kierowcy smile ale jednak się ich z góry nie zakłada
                                                  • nchyb Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 11:32
                                                    >>Skoro możesz sobie na to pozwolić ...

                                                    nie mogę sobie pozwolić na lekceważenie własnego słowa...
                                                    a umówienie się, bądź zobowiązanie do zjawienia się w określonym miejscu w określonej porze jest właśnie dla mnie takim słowem, którego nie zlekceważę
                                                    umawiając się biorę to właśnie m.in pod uwagę...
                                                    nie spóźniam się, nie wyręczam innymi, ale też i raczej nie wykonuję za innych ich zadań...
                                                  • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 11:43
                                                    I naprawdę nigdy nigdzie się nie spóźniłaś nawet 5 min.? smile Ok - oczywiście - wierzę. Ja ostatnio czekałam wraz z innymi na pewną ważną delegację. Państwo mieli pojawić się o 11. Z informacji wynikało, ze przylecą na najbliższe lądowisko śmigłowcem, a potem niewielki kawałek dojadą samochodem. No niestety okazało się, że warunki nie pozwalają na kontynuacje lotu bezpiecznie u państwo musieli wylądować na odległym od celu wizyty lądowisku, wiec jadąc stamtąd samochodami spóźnili się dość znacznie - trudno. LEPIEJ, że wybrali takie rozwiązanie i spóźnienie niż mieliby zaliczyć glebę - już mamy w historii przypadek, gdy spóźnienie nie wchodziło w grę u trzeba było udowodnić, ze się jednak wylądujesad
                                                  • verdana Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 07.12.17, 15:37
                                                    Ja wychodzę z takim zapasem, ze jak metro stanęło, to spóźniłam sie na zajęcia dokładnie 3 minuty. Raz w życiu.
                                                    Bowiem przybycie punktualnie jest moim obowiązkiem i muszę "móc sobie na to pozwolić". Czyli wyjść z domu dostatecznie wcześnie.
                                                  • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 08.12.17, 12:22
                                                    Mój kolega - wykładowca na wyższej uczelni razu pewnego wyjechał sobie z domu na zajęcia z zapasem takim, że normalnie jadąc powinien być na uczelni z około 40 minutowym zapasem. Jechał prawidłowo, niestety inny uczestnik ruchu drogowego nie i doszło do zderzenia czołowego ich samochodów czego następstwem były niezbyt groźne, ale wymagające jednak obserwacji szpitalnej, to wylądował w szpitalu na 3 dni. Rozumiem, ze jako człowiek przewidujący winien był wyjechać 3 dni wcześniej mając na uwadze, ze tak może się wszak zdarzyć? smile

                                                    Verdano - myślę,ze każdy poważnie traktujący życie człowiek zakłada sobie jakiś zapas - ALE jak czytamy w startowym poście tego watku - pan doktor hab. tez w chwili "wypadku" był lekko spóźniony albo na granicy spóźnienie, bo wcześniej był na jakimś spotlaniu. Wg Twojego toku myślenia nie powinno mieć to miejsca! Skoro miał wykład o jakiejś godzinie, to nie powinien się umawiać na spotkanie przed nim, a jeśli, to ze spotkania wyjść o takim czasie, by nie mogło dojść nawet do minimalnego spóźnienia bez nijakich "wypadków", nie powinien też pić kawy tracąc cenny czas ...No tak wynika z tego co piszesz ...
                                                    Jednak wszyscy wiemy, ze sytuacje sa różne - nie przewidujemy, ze będzie wypadek i trafimy do szpitala, choć na logikę powinniśmy się z tym liczyć, nie z każdego spotkania możemy nagle wyjść - no życie. Dlatego zapas zakładamy w rozsądnych granicach, a nie w nieograniczonych
                                  • verdana Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 05.12.17, 15:48
                                    Pan wykładowca NIE MOŻE spóźnić sie na wykład więcej niż 15 minut. Jeśli zamiast iść, będzie sprzatał, pokrzywdzeni będą studenci, których najwyraźniej nikt tu nie traktuje poważnie - co tam, 60 osób sobie poczeka na korytarzy, żaden problem.
                                    • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 05.12.17, 16:03
                                      Wiesz, będę brutalna - za moich studenckich czasów, kiedy nie uczelnia walczyła o studenta, a odwrotnie, ani wykładowcom, ani prowadzącym ćwiczenia nie zdarzało się spóźniać i opuszczać zajęć tak jak teraz, pomimo,. ze wówczas studenci nie latali nagminnie do prodziekanów, a profesor, nawet nadzwyczajny, to był na serio ktoś - bo reprezentował sobą na serio wiedze...Po prostu jedni szanowali drugich bez "bata"...Teraz niestety z obu stron bywa inaczej, choć ja przyznaje - nie mogę na swoich studentów narzekać smile
                                      • verdana Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 06.12.17, 15:03
                                        Teraz student jest traktowany jak człowiek, ale rozumiem, że poważne traktowanie studentów i możliwość składania przez nich skarg na profesorów, którzy winni być nietykalni, jest sprzeczne z zasadami sv. Student winien byc pokorny i uznać, ze cokolwiek zrobi profesor nadzwyczajny ma siedzieć cicho, a nie latać do prodziekana.
                                        Bardzo dziwne dobre wychowanie.
                                        • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 06.12.17, 15:16
                                          Wiesz, nie na mojej uczelni, ale na tej, którą skończyła moja siostra jeden z wykładowców poniósł poważne konsekwencje skautowskich tekstów, którymi raczył studentki. Było to dawno, bo moja siostra jest 15 lat o studiach, a ta sytuacja miała miejsce gdzieś w ich połowie. Zatem nie było kiedyś tak, że profesor mógł wszystko, a student - nic.

                                          Teraz - no nie czarujmy się - to nie student zabiega o studia, a uczelnia o studenta. Dochodzi do naprawdę absurdalnych sytuacji niekiedy. Za moich studenckich czasów sprawa była taka, ze dwa niezdane egzaminy i komis. Teraz jak słyszę ludzie potrafią po 5 x do egzaminu podchodzićsmile Mój kolega dawny z roku, obecnie pan dr hab. inż. opowiadał mi kiedyś, że jak na pewnej uczelni uwalił 2/3 roku na zaocznych, to go dziekan PROSIŁ, by potraktował ich łagodniej, bo oni przecież płacą za studia ...
                                          • verdana Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 07.12.17, 15:39
                                            Ludzie podchodzą 5 razy do egzaminów na niektórych prywatnych uczelniach. Na państwowych są protokoły, zamykane w określonym czasie i trzeciego terminu nie będzie. Może być warunek.
                                            Na studiach zaocznych bywa rzeczywiście różnie. Na studiach zaocznych różnie bywało juz bardzo dawno temu.
                                            • aqua48 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 07.12.17, 17:20
                                              verdana napisała:

                                              > Na państwowych są protokoły, zamykane w określonym czasie i trzeciego terminu nie bę
                                              > dzie. Może być warunek.

                                              Otóż to. I wykładowca po zamknięciu protokołu nie wpisze kolejnej oceny bo nie ma takiej możliwości ani rubryki.

                                              • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 08.12.17, 11:19
                                                Protokoły zawsze było Aqup, w każdym razie o ile pamiętam smile Teraz są w wersji elektronicznej i TEORETYCZNIE po zamknięciu nic nie zrobisz. Teoretycznie, bo jednak da się - nie piszę tego a propos jakichś insynuacji możliwych oszustw - bożebroń. Piszę to z doświadczenia - w zeszłym roku akademickim jedna z moich studentek w sesji trafiła do szpitala z poważną sprawą (choruje przewlekle). U mnie miała już zaliczenie, ale na egzaminy, w żadnym z terminów się nie załapała. Mogła je zdawać później POMIMO, że przecież protokoły zostały zamknięte.
                                                • aqua48 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 08.12.17, 12:56
                                                  kora3 napisała:

                                                  > Protokoły zawsze było Aqup, w każdym razie o ile pamiętam smile Teraz są w wersji
                                                  > elektronicznej i TEORETYCZNIE po zamknięciu nic nie zrobisz. Teoretycznie, bo j
                                                  > ednak da się

                                                  Koro opisujesz zupełnie inny przypadek, bez związku...
                                                  • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 08.12.17, 12:59
                                                    Aguo, zakładam, ze czytają nas nie tylko osoby obeznane z tematem smile - ktoś taki przeczytawszy, ze zamyka się protokoły i amen mógłby uznać, ze tak jest zawsze, a tymczasem nie jest.
                                                    Wyraźnie zaznaczyłam, ze moja wypowiedź nie ma nic wspólnego z insynuacjami o możliwych oszustwach - jest tylko uzupełnieniem z rzetelności
                                            • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 08.12.17, 10:58
                                              Verdano - tu rzecz się działa na państwowej uczelni, zaocznych studiach jakieś 10 lat temu ...
                                              Nie wiem jak bywało - polibudę skończyłam w trybie dziennym, dziennikarstwo podyplomowo (UJ) w trybie zaocznym, ale nie przypominam sobie by dochodziło do takich wałków jak parokrotne podchodzenie do egzaminów, czy odwoływanie zajęć.
                                              Na polibudzie pamiętam jak raz doszło do odwołania egzaminu - było to w sesji zimowej- profesor idąc na uczelnie złamał nogę pośliznąwszy się. Zabrała go karetka. Myślę,ze w takiej sytuacji wszędzie by odwołano zajęcia czy egzamin. O ile pamiętam dobrze, to złamanie było dość skomplikowane i bardzo wyjątkowo egzaminował nas za tydzień inny wykładowca z tej katedry. W kolejnym semestrze nie miałam już zajęć z tym połamanym panem, więc nie trza było u nas zastępstwa zań...Podejrzewam, ze tam, gdzie miał mieć zajęcia w letnim semestrze owo zastępstwo było
                            • dionisia Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 15:17
                              > Co do przełożonego, to chodziło mi o to, że nic nie jada przy biurku, bo po prostu nie ma czasu, jak ma czas to idzie dopiero na obiad, ale nie wnikam w to, bo to nie jest przedmiotem dyskusji.

                              Twój przełożony jest na najlepszej drodze do wrzodów żołądka. Ale to tak na marginesiesmile
      • koronka2012 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 19:47
        vi_san napisała:

        > 1. Jeśli na uczelni jest jakiś pokój socjalny, stołówka - ogólnie, miejsce prze
        > znaczone do spożywania posiłków - pani ma rację prosząc, by nie robić tego przy
        > biurkach i na stanowiskach pracy.

        Z tym się nie zgodzę. Nawet jeśli pomieszczenie socjalne jest - to kwestia zakazu jedzenia przy biurkach nie należy do kompetencji pani sprzątającej. Pracownicy mogą z niego korzystać - ale zasadniczo nie muszą.

        Tekst, że nie "będzie po nich sprzątać" poza tym, że jest skandaliczny - to jeszcze kompletnie niezrozumiały. Do jej obowiązków należy odkurzenie i przemycie mebli, starcie kurzy - obecność okruchów nie wymusza więc żadnej dodatkowej aktywności, bo i tak pani jest zobowiązana wykonać tę samą pracę. Nie zbiera okruchów ręcznie, tylko używa odkurzacza.

        Należałoby zwrócić uwagę przełożonemu pani że jej zachowanie jest niedopuszczalne. Jeśli ma problemy z kręgosłupem, niech sobie znajdzie lżejsze zajęcie.
        • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 27.11.17, 20:16
          koronka2012 napisała:
          >
          > Z tym się nie zgodzę. Nawet jeśli pomieszczenie socjalne jest - to kwestia zaka
          > zu jedzenia przy biurkach nie należy do kompetencji pani sprzątającej. Pracowni
          > cy mogą z niego korzystać - ale zasadniczo nie muszą.


          to czy można jeść przy biurkach zależy od pracodawcy a nie od pani sprzątającej - tu masz bezspornie rację
          >
          > Tekst, że nie "będzie po nich sprzątać" poza tym, że jest skandaliczny - to jes
          > zcze kompletnie niezrozumiały. Do jej obowiązków należy odkurzenie i przemycie
          > mebli, starcie kurzy - obecność okruchów nie wymusza więc żadnej dodatkowej akt
          > ywności, bo i tak pani jest zobowiązana wykonać tę samą pracę. Nie zbiera okruc
          > hów ręcznie, tylko używa odkurzacza.


          Tu też masz rację - w ogóle zachowanie pani jest skandaliczne - bez 2 zdań.

          W wątku jest wszelako opisana sytuacja dość doraźna - gość upuścił kubek z kawą w pomieszczeniu dopiero co wysprzątanym przez panią. Abstrahując od jej bezczelnego zachowania - na serio myślisz, ze pani ma w zakresie obowiązków sprzątanie pomieszczeń po parę razy, za każdym razem, gdy ktoś raczy nabrudzić po sprzątaniu? Bo ja wątpię...
          Pani jest na miejscu- ale gdyby tak miała latać bo ten rozlał, ten nakruszył, to w sumie nie mogłaby posprzątać innych pomieszczeń...

          U nas sprzątaczki przychodzą popołudniu, po oficjalnych godzinach pracy naszej ...Jest pomieszczenie socjalne, ale nie ma zakazu zjedzenia czegoś przy biurku ani wypicia. Dla nas to normalne, ze się uważa, żeby nie nakruszyć, nie rozlać, a jak się zdarzy, to się samemu ściera - kto chciałby siedzieć przy zakruszonym biurku z zasychająca plamą po kawie, albo dżemem z pączka? Bierze się chusteczkę uniwersalną, mamy z firmy, ale u kosztuje to grosze w dyskoncie i wyciera. Tak samo plamę z kawy na podłodze. Jak nam ktoś naniesie błota, to też nie siedzimy w syfie, tylko się przeciera mopem- a panie sprzątaczki sprzątają już dokładnie - odkurzają, myją podłogi, przecierają całe biurka - wiadomo. Naprawdę ty siedziałabyś w takim nieładzie, bo od sprzątania jest sprzataczka?
          • aqua48 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 08:50
            kora3 napisała:

            >Bierze się chust
            > eczkę uniwersalną, mamy z firmy, ale u kosztuje to grosze w dyskoncie i wyciera
            > . Tak samo plamę z kawy na podłodze. Jak nam ktoś naniesie błota, to też nie s
            > iedzimy w syfie, tylko się przeciera mopem

            Doprawdy Koro wierzysz w to, ze każdego wykładowcę uczelnia wyposaża w mop i chusteczki uniwersalne? Bo ja uważam, że zamiast tego płacą pani sprzątaczce.

            • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 10:41
              Wiesz Aquo, w tym roku stuknął mi okrągły jubileusz pracy etatowej - 20 lat ...Pracowałam już w paru branżach i paru firmach i wszędzie człowiek miał swoje miejsce, gdzie mógł trzymać sobie np. szczoteczkę do zębów i pastę oraz np. ściereczkę.

              Natomiast w żadnym z miejsc gdzie pracowałam nie wdziałam czegoś takiego, że osoba sprzątająca ma sprzątać po kilka razy każde pomieszczenie, bo się komuś coś wylało, rozlało, nakruszyło.

              W tej konkretnej sytuacji - pomieszczenie zostało właśnie posprzątane i pani poszła do dalszej swej pracy. Pan niechcący rozbił kubek z kawą - no zdarza się. Należało zwyczajnie usunąć problem doraźnie, żeby nie leżały skorupy u ludzie nie musieli omijać kałuż z kawy do czasu, aż pani sprzataczka będzie mogła wrócić u posprzątać jeszcze raz porządnie.
              I nie mów teraz, ze dla niej to parę minut, bo SAMA w tym wątku piszesz, że w takiej sytuacji trzeba to zrobić porządnie - znaczy zwyczajnie od nowa - usunąć wszystkie odłamki szkła u ponownie zmyć całą podłogę.
              Załozmy, ze pani nie jest taka, jaka jest tylko normalna - na taką prośbę odpowiada: - Ależ oczywiście, jak tylko skończę sprzątać re salę, bo tu zaraz będą wykłady i potem nie będzie już możliwości. Zejdzie mi z 40 min. do godziny - przykładowo.
              I CO wówczas?
              a) uprzątnąć doraźnie, zeby ludzie nie potykali się o rozbite szkło i nie omijali kałuż z kawy
              b) zamknąć pomieszczenie dla interesantów do czasu przyjścia sprzątaczki
              c) nic nie robić, niech sobie tak leży, przyjdzie sprzątaczka, to posprząta?
                • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 11:05
                  E no chwila, chwila - skoro byli tam studenci przy tym, jak pani sprzątaczka krytykowała pana doktora, to chyba nie za kare zamknięci?smile
                  GDYBY chodziło o pomieszczenie zamknięte dla ludzi z zewnątrz, w każdym razie na czas nieobecności doktora, to sprawa dla mnie wyglądałaby inaczej nieco
                  • wagonetka Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 11:08
                    kora3 napisała:

                    > E no chwila, chwila - skoro byli tam studenci przy tym, jak pani sprzątaczka kr
                    > ytykowała pana doktora, to chyba nie za kare zamknięci?smile

                    studenci byli w sekretrariacie smile))

                    > GDYBY chodziło o pomieszczenie zamknięte dla ludzi z zewnątrz, w każdym razie n
                    > a czas nieobecności doktora, to sprawa dla mnie wyglądałaby inaczej nieco
                    >

                    a ty myślisz, że szef katedry ma pokój, przez który przewalają sie tłumy interesantów pod jego nieobecność? dziwne smile))



                    • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 11:15
                      A różnie to bywało i bywa smile Za moich studenckich czasów szefami katedr na ogół byli profesorowie tacy zwyczajni, a bywało, ze owsem, przewijał się tłum studentów ...smile
                      Skoro rzecz się działa w pokoju pana niedostępnym dla innych, to dlaczego studenci słyszeli wymianę zdań sekretarki i sprzątaczki? Nie ma tam DRZWI?
                      • wagonetka Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 11:22
                        kora3 napisała:

                        > A różnie to bywało i bywa smile

                        nie
                        w poważnej, państwowej uczeni jak tu szef katedry ma własny gabinet


                        > Skoro rzecz się działa w pokoju pana niedostępnym dla innych, to dlaczego stude
                        > nci słyszeli wymianę zdań sekretarki i sprzątaczki? Nie ma tam DRZWI?
                        >

                        dlaczego słyszeli? może sprzątaczka sie wydzierała? spytaj autorki wątku




                      • secret_ary Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 11:43
                        > Skoro rzecz się działa w pokoju pana niedostępnym dla innych, to dlaczego studenci słyszeli wymianę zdań sekretarki i sprzątaczki? Nie ma tam DRZWI? <

                        Studenci byli w sekretariacie, a nie w pokoju profesora, który jest zaraz obok. Kawa rozlała się w pokoju profesora. Pomieszczenia są obok siebie, ale do pokoju szefa studenci nie wchodzą.
                        • kora3 Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 11:47
                          OK, rozumiem, ze pani rozmowę z Tobą toczyła w sekretariacie? To trzeba było zaprosić ja do pokoju doktora hab.smile wszak i tak dostępuje tego zaszczytu sprzątając tam codziennie i tam z nią porozmawiać.
                          Następnie, skoro wyszło jak wyszło - zostawić jak było u poinformować szefa, ze niestety pani odmówiła sprzątania.
                          • secret_ary Re: Sprzątanie po sobie w miejscu pracy 28.11.17, 12:03
                            Pani sprzątająca rozmawiała w sekretariacie, ale zaglądnęła do pokoju profesora żeby zobaczyć, co się stało (szef nie zamknął pokoju, ponieważ miał być on sprzątany). I co Ty znowu z tym "zaszczytem"? Jak się mylę to przepraszam, ale wyczuwam w Twoich wpisach jakąś pogardę dla doktorów / profesorów - czyżby jakieś kompleksy się odezwały...? Czy ja gdziekolwiek napisałam, że szef się wywyższa, jest niemiły, poniża panią sprzątającą? Wręcz przeciwnie. To bardzo miły człowiek, i prosząc o posprzątanie na pewno nie miał na myśli "poniżenia" sprzątaczki. Jeśli nawet postąpił niezgodnie/nie do końca zgodnie z sv, to raczej z niewiedzy/pośpiechu, niż ze złośliwości...