Dodaj do ulubionych

Kłopotliwe odwiedziny

10.01.18, 15:43
Wszystkiego dobrego w nowym Roku, drodzy Forumowicze. smile

Sytuacja następująca:
Cykliczne odwiedziny obligatoryjne u rodziny bliskiej. Poza dorosłymi w mieszkaniu także koty i psy. Wspaniali ludzie, gościnni i ciepli. Oczywiście jest haczyk. Wszędzie ładnie, ale jakoś tak… lepko. Naczynia niedomyte, lodówka chyba nigdy nie czyszczona, pranie suszone nad kocią kuwetą, obrus na jadalnym stole permanentnie w kłakach. Zwierzaki przeszkadzają w posiłkach ku uciesze domowników, zresztą mają dostęp dosłownie wszędzie, np. regularnie zlizują sobie jedzenie na naczyniach przy kuchence. W ogóle kuchnia z gatunku koszmaru germofoba wink W łazience ręcznik „spadkowy” po psie, co dało się wyczuć mimo prania (po zmoczeniu, gwoli ścisłości).

Jak drodzy forumowicze radzicie poradzić sobie w takiej sytuacji zgodnie z sv? Wizyty muszą się odbywać, nocowanie w hotelu byłoby największym afrontem. Jest w ogóle inne wybrnięcie z takiej sytuacji niż zaciśnięcie zębów i wytrzymywanie w milczeniu?
Obserwuj wątek
      • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:02
        A nie znam tego powiedzenia. smile
        Hotel odpada całkowicie, właśnie ze względu na to że to bliska rodzina. Do znajomych łatwiej podejść na luzie, ale tu sytuacja jest o tyle skomplikowana ze na prawdę nie chcę wchodzić w konflikt z takiego powodu.
        • asia.sthm Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:12
          Na jak dlugo tam jedziesz i czy to sa ludzie wiekowi? Moze wczesniej wpasc do nich i zaproponowac pomoc, jakos to najgorsze ogarnac?
          > ...jest o tyle skomplikowana ze na prawdę nie chcę wchodzić w konflikt z takiego powodu.

          Konflikt nie musi byc od razu smiertelny, kazdy konflikt da sie rozwiazac przy wiekszej lub mniejszej dozie dyplomacji.

          Skoro nie widzisz mozliwosci porozumienia, to nie oczekuj cudu, ani cudownej rady od forum.
          Samo sie tam nie posprzata. big_grin
          Nozesz sie jeszcze przed kazda wizyta ciezko rozchorowac, wizyte odwolac.....ale to tylko dziala dwa razy a potem i tak konflikt bedzie grubszego kalobru.
          • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:25
            Wizyty zazwyczaj weekendowe lub świąteczne, więc w przedziale dwa-dwadzieścia dni.
            Mogę sprzątać, zdarzało się, jasne. Ale trochę chyba nie o to chodzi, żeby się od progu w gościach rzucać "do szmaty" i pucować ostentacyjnie kibelek.
            Nie jest tak że nie ma możliwości porozumienia, tylko nocleg poza domem byłby wysoce konfliktogenny. Cudownych rad nie oczekuję od żadnego forum, tym bardziej tego. smile
            Tak tylko pytam bo może ktoś pomyśli o czymś, co nie przyszło do głowy mnie...
            • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:34
              Siedzisz tam z własnej nieprzymuszonej woli prawie TRZY TYGODNIE ? Czegos tu nie kleję.2-3 dni zawsze wytrzymasz , siedziec u kogos tak długo nie musisz. Nie opowiadaj że ktos się obrazi bo nie chcesz u niego spędzić 2 tygodni zamiast 3 dni, może pora wizyty zwyczajnie znacznie skrócić.
              • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:38
                No Babo, a czasami ktoś jest chory i trochę trudno się wymówić od opieki po dwóch dniach. Albo na przykład można "pilnować" mieszkania podczas urlopu. Zresztą, przedział duży nie oznacza że długie wizyty są ciągle, chodziło mi raczej o pokazanie że to typowe rodzinne siedzenie, czasem dłużej czasem krócej. Najczęściej statystycznie wypadają nam takie trzydniowe odwiedziny.

                PS. Przypominam, że pisanie słów wielkimi literami w internecie to odpowiednik krzyku.
                • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:59
                  No to jeśli ktoś jest chory to nie jesteś gościem i jak najbardziej możesz się zabrać za solidne porządki. Pilnujesz mieszkania podczas urlopu? Wprowadzasz własne zasady bo gospodarzy nie ma-gdzie problem?
                  Nie przyszło Ci do głowy że ktoś może zakrzyknąc ze zdumienia?Zdecyduj się -albo jestes gościem albo nie. Bo gościowi niestety dużo mniej wolno ale z drugiej strony nie musi siedzieć u kogos trzy tygodnie.
                      • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:12
                        No widzę, toż nie jest tak że jakoś okropnie cierpię. Milczę i się uśmiecham, dorosły człowiek nie oszaleje od odrobiny brudu. Tylko jakoś tak, no, nieprzyjemnie mi.
                        Szkoda, najwidoczniej po prostu muszę robić tak jak do tej pory i tyle.

                        Swoją drogą, super zobaczyć jak inni ludzie reagują na takie problemy. Kosmiczna odpowiedź się trafiła, chyba sobie oprawię w ramkę nawet.
                        • aqua48 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:37
                          ser_metafizyczny napisał(a):

                          > Kosmiczna odpowiedź się trafiła, chyba sobie oprawię w ramkę nawet.

                          Co uznajesz za kosmiczną odpowiedź? Ja jestem przyzwyczajona do tego że jak bywam u teściów to od dawna po proszonym obiedzie mówimy - mamo, teraz ty siądź z kawą, napracowałaś się przy gotowaniu, a my pomyjemy naczynia. I w trójkę czy czwórkę z innymi krewnymi zbieramy ze stołu, jedno myje, drugi wyciera, trzeci układa w szafce i idzie robota aż miło. A odkąd teściowie są coraz starsi, bardziej schorowani i mniej ruchliwi, to idąc do nich robimy im większe zakupy, podczas wizyty najpierw robimy sobie i im tę kawkę i rozmawiamy, potem bierzemy za ścierkę i odkurzacz i sprzątamy im mieszkanie. Bo nie dają już rady, bo mogliby sobie nawet zrobić jakąś krzywdę wspinając się na stołek ze szmatką do kurzu, czy niedowidzą gdzie w łazience, lub kuchni warto by coś wytrzeć. Nie robimy tego na zasadzie - oj, jak brudno tu u was, tylko na zasadzie - my zrobimy szybko i sprawnie, żeby wam było miło. No takie życie.
                          • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 20:28
                            To bardzo miłe Aquo że masz takie zwyczaje.
                            Nie jest tak ze przyjeżdżam i wszystko mam podtykane pod nos. Problem nie jest nie do wytrzymania, no bo wytrzymuję. Tylko, nawet jak posprzątam po posiłku to że świadomością że wiem jak in był przygotowany. Jak sięgam po coś z lodówki to odganiajac psa który zazwyczaj sobie wtyka tam nos i szuka smakołyków. Da się to wytrzymać, jasne.
                            Ale, skoro na forum jest sporo osób o różnych poglądach to wydało mi się sensowne zapytać, zobaczyć co tam inni mają w głowach. Mnie się akurat większość rad nie przyda, ale może ktoś inny skorzysta.
                            • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 11.01.18, 08:39
                              No i bardzo dobrze, po to jest forum.Uważam że nie masz problemu bo chcącemu nie dzieje sie krzywda.Masz pecha tak się rózniąc od rodziny i tyle.Pewnie nic specjalnie nie zmienisz bo i za bardzo nie cierpisz.
                              Wyszedł tu jeszcze jeden ciekawy aspekt że sie bardzo często projektuje swoje reakcje na innych-tj oni się obrażą na osobisty ręcznik(??!) bo ja bym się obraziła gdyby mi gośc z własnym ręcznikiem wyskoczył , tymczasem gospodarze mogą tego ręcznika nawet nie zauważyć bo kto chodzi i zgłąda jak się gość myje.
                        • bene_gesserit Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 21:01
                          ser_metafizyczny napisał(a):

                          > Szkoda, najwidoczniej po prostu muszę robić tak jak do tej pory i tyle.
                          >
                          > Swoją drogą, super zobaczyć jak inni ludzie reagują na takie problemy. Kosmiczn
                          > a odpowiedź się trafiła, chyba sobie oprawię w ramkę nawet.

                          Generalnie grasz trochę w tym wątku w grę 'tak, ale...' i wychodzi na to, że generalnie najlepiej, gdyby twoi krewni się po prostu wzięli i zmienili w bogów higieny.

                          Myślę, że roboczo jednak powinieneś założyć, że tak się nie stanie. I z tego punktu widzenia spróbować rozwiązać problem. Czyli: oni się nie zmienią, sytuacja mi nie odpowiada, więc...
                          • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 22:28
                            bene_gesserit napisała:

                            >
                            > Generalnie grasz trochę w tym wątku w grę 'tak, ale...' i wychodzi na to, że ge
                            > neralnie najlepiej, gdyby twoi krewni się po prostu wzięli i zmienili w bogów h
                            > igieny.
                            >

                            Bogów higieny? Ładne określenie.
                            Co do gierek to nie śmiem, tu jest wielu wytrawnych graczy w różne cuda. Ja tam tylko co jakiś czas sobie przychodzę porozmawiać.

                            > Myślę, że roboczo jednak powinieneś założyć, że tak się nie stanie. I z tego pu
                            > nktu widzenia spróbować rozwiązać problem. Czyli: oni się nie zmienią, sytuacja
                            > mi nie odpowiada, więc...
                            >
                            >
                            Więc tak jak do tej pory będę znosić. To że żadna z rad nie jest idealna dla mnie, nie oznacza że cała dyskusja jest niepotrzebna. No, nie ma obowiązku zgadzania się na propozycje forumowiczów, dlatego też nie udaję że to zrobię. Ale ciekawie zobaczyć jak inni działają w takich sytuacjach.
                • aqua48 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:14
                  ser_metafizyczny napisał(a):

                  > No Babo, a czasami ktoś jest chory i trochę trudno się wymówić od opieki po dwó
                  > ch dniach. Albo na przykład można "pilnować" mieszkania podczas urlopu.

                  No to w obu tych sytuacjach zakasujesz rękawy, wkładasz gumowe rękawiczki i doprowadzasz mieszkanie do stanu używalności wg swoich standardów czystości. Przepierasz ręczniki, szorujesz lodówkę i piekarnik, myjesz dokładnie naczynia, odmaczasz rondle i patelnie. Odkurzasz pokoje, myjesz podłogę, czyścisz wannę, oczywiście wszystko w ramach pomocy bliskim, by ci nie wysilali się po powrocie (obojętne czy z urlopu czy do zdrowia). Jesteś domownikiem i postępujesz jak domownik.
                  W czym problem?
                  • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:17
                    W tym że mogę tak zrobić raz czy dwa przy długiej wizycie (o dziwo, ten pomysł przyszedł mi do głowy, ha) no ale nie jak wpadamy na weekend.
                    Na serio jestem w mniejszości skoro odwiedzając rodzinę moim pierwszym odruchem nie jest sprzątanie? Bo się zaczynam jakoś dziwnie czuć, ani ręczników własnych nie wożę, ani nie gotuję swojego jedzenia...
                    • kora3 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:22
                      Ser, no nie udawaj ze nie rozumiesz ...Nie, nie jesteś w mniejszości, podejrzewam, ze większość ludzi nie zaczyna odwiedzin od sprzątania, nie jest to w każdym razie standardsmile Aqua Ci nie napisała, jak się ludzie normalnie w gościach zachowują, tylko jak się w tej konkretnej sytuacji powinnaś zachować TY dla swego komfortu, skoro nie możesz skorzystać z żadnej innej rady, by nie urazić gospodarzy - proste
                    • aqua48 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:25
                      ser_metafizyczny napisał(a):

                      > W tym że mogę tak zrobić raz czy dwa przy długiej wizycie (o dziwo, ten pomysł
                      > przyszedł mi do głowy, ha) no ale nie jak wpadamy na weekend.
                      > Na serio jestem w mniejszości skoro odwiedzając rodzinę moim pierwszym odruchem
                      > nie jest sprzątanie? Bo się zaczynam jakoś dziwnie czuć, ani ręczników własnyc
                      > h nie wożę,

                      Ja prawie wszędzie jadę z własnym ręcznikiem. Bo lubię, mam swój, odpowiednio puchaty i mięciutki. Nikt nie odebrał jeszcze tego jako afront. Biorę też na wyjazdy swoją pastę do zębów i ulubione mydełko.
                      Dlaczego podczas weekendowej wizyty nie wyślesz gospodarzy na spacer ze zwierzakami i nie pomyjesz im w tym czasie tych naczyń?
                        • aqua48 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:38
                          ser_metafizyczny napisał(a):

                          > Aquo, ale dobrze odczytuję, że żartujesz? Tak?

                          Nie, nie żartuję, dlaczego miałabym żartować? Co jest dziwnego w zabieraniu na wyjazd rzeczy które lubię i do których jestem przyzwyczajona?
                          • kora3 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:45
                            Wies, no nic dziwnego, ale jednak troszkę z tym ręcznikiem ... Pastę do zębów i coś do mycia rozumiem, raz ze są ludzie mający alergię, jak ja, a dwa, ze można być przyzwyczajonym do danej marki. Jednak mnie trochę dziwi, ze osoba, która swoim gościom przygotowuje szczoteczki do zębów, wozi ze sobą swój recznik i nie widzi w tym nic dziwnego - mam na myśli możliwa reakcję gospodarzy.
                            • aqua48 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:59
                              kora3 napisała:

                              > Jednak mnie trochę dziwi, ze osoba, która
                              > swoim gościom przygotowuje szczoteczki do zębów, wozi ze sobą swój recznik i n
                              > ie widzi w tym nic dziwnego - mam na myśli możliwa reakcję gospodarzy.

                              A to mnie zdziwiłaś. Szczoteczki do zębów dla gości mam, oferuję, ale nie pilnuję czy moi goście ich używają, czy mają swoje, czy np. nie czyszczą zębów wcale smile To ich sprawa. A ręcznik, cóż lubię mieć swój, przynajmniej do twarzy. Co to mogłoby gospodarzy obchodzić w co się wycieram? Nie spotkałam się jeszcze z taką łazienkową inspekcją.
                              Natomiast raz zapomniałam swojego mydła i przez to krótka wizyta u kogoś była dla mnie koszmarem bo okazało się, że na mydło gospodarzy jestem uczulona, akurat żywcem nie było gdzie kupić tego które toleruję i spędziłam przez taką głupią rzecz bezsenną noc. Nie chcę ryzykować że jeśli okażę się uczulona na proszek czy płyn do zmiękczania tkanin stosowany przez gospodarzy to będę musiała do wycierania się używać własnego podkoszulka.

                            • vi_san Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 22:12
                              Ja tam też, nawet jadąc na dwa dni zabieram swój ręcznik, swoje kosmetyki itp. I nie spotkałam się by to obudziło jakieś szoki u gospodarzy. Co kto lubi po prostu, albo co komu potrzebne.
                    • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 18:20
                      Na pewno jestes w mniejszości w tym sensie że w bliskiej rodzinie macie taką przepaśc w podejściu do porządków a że rodzina bliska to i bywać chcesz a hotel odpada.Na ogół poziom perfekcjonizmu albo braku tegoz jest podobny.Zatem nie obruszaj się na nietypowe rady,
            • asia.sthm Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:42
              > Mogę sprzątać, zdarzało się, jasne. Ale trochę chyba nie o to chodzi, żeby się od progu w gościach rzucać "do szmaty" i
              > pucować ostentacyjnie kibelek.

              Kibelka nie musisz ostentacyjnie, zamykasz sie na chwile i po chwili kibel blyszczy.
              Wydaje sie ze przesadzasz, na dwa dni tam jezdzij z wlasnym czyscikiem i obrusem, NIE na dwadziescia. Pistoletem ci groza ze wakacje sobie tam spedzasz? Ty chyba to lubisz, a tu sobie tak tylko narzekajaco pomarudzisz.
              Jesli tych ludzi kochasz, zapros do siebie, zapros na jakies wakacje do czystego zajazdu.
        • heniek.8 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:19
          ser_metafizyczny napisał(a):

          > Hotel odpada całkowicie, właśnie ze względu na to że to bliska rodzina.

          no i co z tego że rodzina?
          odwróć sytuację - gdyby do ciebie ta rodzina przyjechała, ale powiedzieliby że dzięki za noclego ale mają spanie gdzieś indziej

          co byś zrobił? wygonił ich i zerwał kontakty? czy powiedział "a róbcie jak uważacie"
          i może przy okazji zastanowił się nad poziomem higieny u siebie?

          może to ukłuć przez chwilę, ale nie ma co z tego robić wielkiego dramatu, że od tej pory jesteście na noże
        • ortolann Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 09:44
          Możesz powiedzieć, że ujawniła się silna alergia na zwierzaki u Ciebie (czy kogoś, kto ewentualnie towarzyszy Ci w tych odwiedzinach). I o ile jeszcze kilka godzin jesteś w stanie wytrzymać, to jednak kilka dni bez przerwy skończy się dotlkiwymi konsekwencjami zdrowotnymi dla Ciebie).
          A jeśli nie, no to cóż: zagryźć zęby i przetrwać.
    • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:27
      Przywozić swoje ręczniki, obrus można strzepnąć przed nakryciem w ramach "pomocy" można tez w ramach pomocy umyć naczynia, rodzina wszak bliska. Nic nie sprawi że osoby o niezbyt wysokich standartach czystości (ja tam w domu różnie miewam, ale dla gości jest dopucowane) nagle pozbędą się zwierzaków i zaprowadza porządek. Iść w kierunku pomagania przy nakrywaniu, zmywaniu i gdzie się da.Nikt normalny nie obrazi się jeśłi pomoc sie zaproponuje umiejętnie i obstaje przy swoim.
      • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:44
        No weź Babo, własne ręczniki? Dla mnie to działanie jawnie złośliwe, nie wyobrażam sobie.

        I niestety ale obrus zakłaczony kocim i psim futrem nie wyczyści się nagle od strzepnięcia. Nawet jak jest świeży położony o 16:00 do do 19:00 już cały w sierści.
        Pomoc przy myciu oferuję, zmywarka jest. Ale detergenty to niepotrzebna chemia. A zamiast gąbki do zmywania naczyń niej jest taka gąbczasta ściereczka, taka bez tej szorstkiej części.

        Pomoc nie pomaga.
        • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:53
          To musisz wymachiwac tymi recznikami?Nie można dyskretnie niewielkiego reczniczka przemycić pod szlafrokiem a potem gdzies dyskretnie powiesić w sypialni? Gospodyn uważa że niepotrzebna chemia jak rozumiem? Polecam roztwór octu . To nie jest chemia.No i słusznie z tym kibelkiem-można nosić ze soba wilgotne chusteczki.
        • bene_gesserit Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 20:56
          Ręczniki - białe kłamstwo typu 'jestem uczulony niestety na niektóre proszki od niedawna, dlatego mam własny ręcznik - większość detergentów powoduje u mnie bolesną wysypkę'.
          Obrus można wyczyścić klejącą rolką do ubrań. Przed każdym posiłkiem, najlepiej dyskretnie.
          Mieszkanie, zwłaszcza łazienkę i kibelek - bez ostentacji, w ramach pomocy starszym kochanym krewnym. Nie rozumiem, czemu się tak wzburzyłeś, kiedy dziewczyny powyżej to proponowały - jakaś to ujma sprzątać u rodziny, u której się mieszka?
          I tak w ogóle - czy oni bywają u okulisty? Może po prostu nie widzą pewnych rzeczy, bo mają problem ze wzrokiem.
          • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 22:39
            bene_gesserit napisała:

            > Ręczniki - białe kłamstwo typu 'jestem uczulony niestety na niektóre proszki od
            > niedawna, dlatego mam własny ręcznik - większość detergentów powoduje u mnie b
            > olesną wysypkę'.
            Może wypróbuję jakiś wariant tego, no w sumie czemu nie.


            > Obrus można wyczyścić klejącą rolką do ubrań. Przed każdym posiłkiem, najlepiej
            > dyskretnie.
            Stół jadalny z widokiem na drzwi wejściowe, w otwartej kuchni i z korytarzem do pokoi. Trudno coś zrobić niezauważalnie. Nie, że się nie da.
            Jak widać ciekawe rzeczy ludzie robią u innych w odwiedzinach.


            > Mieszkanie, zwłaszcza łazienkę i kibelek - bez ostentacji, w ramach pomocy star
            > szym kochanym krewnym.
            Jakby to były stare osoby no to może, ale nie. Jakoś trudno się tak tłumaczyć komuś kto jest w lepszej kondycji niż ja.

            Nie rozumiem, czemu się tak wzburzyłeś, kiedy dziewczyny
            > powyżej to proponowały - jakaś to ujma sprzątać u rodziny, u której się mieszk
            > a?
            Nie jestem tam domownikiem.

            > I tak w ogóle - czy oni bywają u okulisty? Może po prostu nie widzą pewnych rze
            > czy, bo mają problem ze wzrokiem.
            >
            Okulary noszą.
        • michelangelo70 Re: Kłopotliwe odwiedziny 13.01.18, 19:43
          Okropność. Martyrologia. Chażdienie pa mukam. Cierp ciało, kiedyś chciało.
          Mam dwa koty, wcześniej dwa psy. Sierść w moim domu była, jest i będzie.
          Rozumiem, ze ktoś nie lubi, nie chce, brzydzi się, jest uczulony. Nie obrażam się, jeśli ktoś powie "wolałabym do ciebie nie przychodzić, bo nie znoszę sierści/kotów/braku dywanu/wchodzenia na trzecie piętro bez windy". To moje mieszkanie. Każdy z moich znajomych jest o tym uprzedzony. Nikogo nie zmuszam do pobytu u mnie, akceptuję, że ktoś woli zamieszkać w hotelu. Kwestia, czy gość posiada ręcznik własny kompletnie mi lata. Chce, to wyciera się własnym, zawsze mam dla gości czyste (nie po psie ani po kocie). Argument, że ktoś się wcześniej (przed praniem) wycierał tym ręcznikiem uważam osobiście za absurdalny.
      • aqua48 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:38
        Spotkania skracać do minimum. Zapraszać do siebie. Kupić w ramach jakiegoś rocznicowego prezentu zmywarkę, przywozić własne ręczniki.
        Ewentualnie powiedzieć, że z powodu rozwijającej się pomału alergii na sierść zwierząt jesteście ZMUSZENI do nocowania gdzie indziej, bo nocleg w domu i pościeli gospodarzy grozi nawet astmą. Wobec takiego zagrożenia chyba się nie obrażą?
          • aqua48 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:21
            ser_metafizyczny napisał(a):

            > Mamy własne zwierzaki, zmywarka jest od wielu lat.

            No ale te Wasze zwierzaki są łyse? Bo do sierści powinniście wobec tego być przyzwyczajeni? No chyba że trzeba kupić rodzinie silniejszy odkurzacz...
            I skąd te niedomyte naczynia przy zmywarce?
            • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:30
              Niedomyte naczynia stąd że nie wszystko każdy wkłada do zmywarki (porcelana, garnki, nietypowe misy, karafki). Oraz stąd, że część patelni i rondli wisi nad kuchenką.

              No właśnie u mnie nie ma obrusa na stole, blat przecieram regularnie, szczególnie przed jedzeniem. Odkurza automat, a w zakamarkach i na schodach na szybko ręcznie sprzątamy i jakoś jest mało kłaków.

              Co to zresztą za stereotyp, że jak się ma zwierzaki to trzeba być przyzwyczajonym do sierści?
              • aqua48 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:45
                ser_metafizyczny napisał(a):

                > Niedomyte naczynia stąd że nie wszystko każdy wkłada do zmywarki Oraz stąd, że część >patelni i rondli wisi nad kuchenką.
                > u mnie nie ma obrusa na stole, blat przecieram regularnie, szczególn
                > ie przed jedzeniem.

                To nie pozostaje ci nic innego tylko u rodziny przed jedzeniem, tak samo jak to robisz w domu poprzecierać co się da i powiedzieć Zosiu, może zmienimy obrus, bo w ten kot przed chwilą wytarł mordkę, a tę karafkę/miskę daj to ją jeszcze przepłuczę.
                Albo zachować się jak gość i cierpieć w milczeniu. Innego wyjścia nie widzę.
            • kora3 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:38
              Aquo, nie twierdzę, ze nie masz doświadczenia, ale ja mając swoje - kiedyś dwa kotki i psa o porządnie liniejącej sierści oraz dużego powiem Ci, ze jednak mocno różni się taka sytuacja od takiej, gdy masz np. jednego kota, czy jednego psa nieszczególnie "puszczającego" kłaki. Właśnie dlatego zatrudniliśmy sobie pania do sprzątania, bo grubsze porządki, które ludzie normalnie robią raz na 3 miesiące np. my robimy co 7-10 dni, a właściwie robiliśmy, gdy jeszcze zył nasz kocurek i nasze suki (jedna po drugiej). Teraz nie jest to już potrzebne tak na serio, ale już tak się przyzwyczailiśmy ...
              • aqua48 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:49
                Kota nigdy nie miałam, ale jeden z moich psów liniał koszmarnie dwa razy w roku szarymi mięciutkimi i bardzo lekkimi kłębuszkami sierści, które wyglądały identycznie jak kłęby kurzu smile inne zostawiały ostre, jasne i krótkie igiełki podszerstka we wszystkim na czym się kładły. Pomagało (trochę) jedynie solidne odkurzanie dwa razy dziennie - w tym raz tzw. turboszczotką.
                • kora3 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 18:42
                  Ja miałam malamutki , jedną po drugiej (gdy jedna odeszła wzięliśmy drugą ze schroniska) i dwa kotki. Odkurzanie 2x dziennie to standard, ale żeby było jak trzeba było solidnych porządków raz na 7-10 dni.
    • reksia110 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 16:37
      A nie możecie nakłamać, że któreś z Was dostało potwornej alergii skórnej i w obawie przed zarażeniem pozostałych oraz oczywiście przed wstrząsem anafilaktycznym, możecie wpaść tylko na 3-4 godziny, ale nocować musicie w hotelu? Zdrowie jest świetną wymówką i nikogo nie obraża, jeśli owa wymówka jest wiarygodna i wypowiedziana z przekonaniem. Możesz dorzucić coś o kilku wizytach w szpitalu. Generalnie wszystko zależy od tego, czy dobrze umiesz kłamać i nie sprawia Ci to dyskomfortu. Ja z tym nie mam problemu, więc to rozwiązanie natychmiast przyszło mi do głowy.
    • heniek.8 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 17:14
      ja bym zaryzykował "największy afront" i zarezerwował gdzieś pokój
      czym grozi afront skoro dla mnie afrontem jest spanie w tym syfie?
      że się obrażą i mnie nie zaproszą?
      to co mam do stracenia?
    • koronka2012 Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 20:38
      Nie pomogę, bo żadna siła nie zaciągnęłaby mnie do takiego miejsca, sorry mam organiczny wstręt do takich sytuacji, brzydzę się i tyle. Trudno, niech strzelają focha, od tego jeszcze nikt nie umarł.

      Nie i już, nie ma mowy, żebym nocowała w takim miejscu z własnej nieprzymuszonej woli, ba - nie wiem czy bym się przełamała, żeby się herbaty napić o posiłkach nie wspominając. Tzn. raz mi się trafiło coś podobnego na proszonej wizycie u koleżanki (choć w grę wchodził "zwykły" brud i syf, wtedy nie miałam jak i gdzie uciec. Nigdy więcej.
      • bene_gesserit Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 21:10
        koronka2012 napisała:

        > h nie wspominając. Tzn. raz mi się trafiło coś podobnego na proszonej wizycie u
        > koleżanki (choć w grę wchodził "zwykły" brud i syf, wtedy nie miałam jak i gdz
        > ie uciec. Nigdy więcej.

        ...i co, nie mogłaś udać, że masz pilny telefon typu połowa krewnych wylądowała w szpitalu, a poza tym szef bez ciebie nie dokończy raportu rocznego, a macie czas do 24:00 oraz pracę domową twojego brata zjadł pies, który się potem zatrzasnął w mieszkaniu i trzeba zorganizować alpinistów? Trudno uwierzyć.
        wink
        • koronka2012 Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 22:43
          Wenę twórczą ograniczył mi fakt, że miałam już zafiksowany konkretny bilety powrotny na niedzielny pociąg, razem z koleżanką ustalałyśmy połączenia (bo do niej trzeba było jeszcze dojechać PKSem). Zostałam zaproszona na weekend do dawnej koleżanki mieszkającej w okolicy gdzie byłam służbowo. Trudno było uciec dojechawszy na miejsce ok. 20tej i zorientowawszy się w sytuacji.
          Chociaż...W sumie mogłam odwrócić się pięcie na widok skotłowanej sterty łachów na podłodze w łazience i krzyknąć "żelazko zostawiłam włączone!!!!" tongue_out
          • michelangelo70 Re: Kłopotliwe odwiedziny 13.01.18, 19:55
            Mam graniczące z pewnością przeświadczenie, że panie typu koronka i ser wchodzą na fora tylko po to, aby się dowartościować i usłyszeć jakie to są porządne, czyste i normalne poprzez wysłuchanie chóru głosów "tak, masz racje, jesteś super, syfiarze z tej twojej rodziny, o ty biedna, nieszczęśliwa"
            Polecam udać się na Kubę albo do Wietnamu, tam to jest syf i brud po zobaczeniu którego obie panie pomarłyby w męczarniach. I nie chodzi o futerko zwierząt domowych.
            • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 14.01.18, 09:38
              Koronka to nie.Był tu cały długi wątek dawno temu na temat sytuacji która przydarzyła się Koronce. Od ogółu do szczegółu wyszedł hardcore.I to nie była sytuacja rodzinna o ile pamiętam gdzie można zaofiarować starszej cioci pomóc w zmywaniu.
    • vi_san Re: Kłopotliwe odwiedziny 10.01.18, 22:00
      Rozumiem, że wizyty co najmniej dwudniowe, z noclegiem?
      1. Przeforsować jednak hotel "dla WASZEGO dobra, kochana rodzino", albo ja bym bardzo chętnie, ale wyszła mi straszliwa alergia na zwierzęta i doprawdy nie mogę!"
      2. Jeśli na prawdę "NIE-DA-SIĘ", to pozostaje zacisnąć zęby i w miarę możliwości niwelować przykre aspekty. "Och, wiesz, te talerze przykurzone, przed postawieniem na stole pozwól, że je umyję!". Zwierzęta zdecydowanie odsuwać od swojego talerza - czworonogi bystre są, zazwyczaj szybciutko łapią co z kim można. Zabierać własne ręczniki. I temu podobnie.
    • firlefanz Re: Kłopotliwe odwiedziny 11.01.18, 20:33
      w sytuacji gdy odpada hotel i odpada wizyta bez nocowania:
      - jak rozumiem nie jest to rodzina na tyle bliska (np. rodzice) żeby móc wyłożyć kawę na ławę?
      Być może dałoby się w takiej sytuacji zasugerować, że jest problem przez "pośrednika", który ma bliższą relację z gospodarzami?
      Przykładowo - jeśli gospodarzami są Twoi dziadkowie to poproś mamę/tatę o porozmawianie z nimi o problemie, jeśli ciocia/wujek także poproś swojego rodzica itp. (bez podawania od kogo wyszła inicjatywa, ale na zasadzie, że rodzic sam zauważył, że w domu dziadków jest syf).
      • bene_gesserit Re: Kłopotliwe odwiedziny 11.01.18, 20:45
        Może być problem, jeśli chodzi o relację ze zwierzętami.
        Musiałam przeczekać wiele cichych dni, żeby móc się odezwać do przyjaciółki (paroletniej, z którą łączyła mnie naprawdę bliska więź). Po tym, jak wyznała, że śpi razem ze swoimi trzema psami i dwoma kotami, spytałam ją, czy nie boi się chorób odzwierzęcych. Obraziła się na mnie śmiertelnie, chociaż spytałam nie złośliwie, tylko, ekhem, z siostrzanej troski. Odebrała to jako potworny atak na siebie i swoje ukochane dzieciaczki. (Do dziś tego nie rozumiem, ale przeprosiłam ją wtedy bardzo).

        Ludzie mogą mieć bardzo bliskie relacje ze swoimi zwierzętami i widok odsuwanego od talerza kota, przyzwyczajonego, ze może jeśc razem z ludzmi może być dla nich równie przykry, co odmawianie jedzenia dziecku. Tak samo zdejmowanie kłaków z obrusa itd. A jeśli dojdzie do tego jeszcze sugestia, że mają brudno w kibelku i jedzą z niedomytych naczyń to może być bardzo emocjonalnie.

        Ja bym raczej nie próbowała zmieniać tych państwa. Raczej wypracowałabym sobie na tyle higieniczną niszę, na ile pozwolą warunki.
        • firlefanz Re: Kłopotliwe odwiedziny 11.01.18, 20:56
          tylko moim zdaniem takiej niszy nie da się w opisywanym mieszkaniu wypracować - dlatego gdy odpada najlepsze rozwiązanie, czyli odwiedziny bez noclegu, to może warto zagrać w otwarte karty... bo tak to jednak pod powierzchnią niby dobrej relacji kumulują się złe emocje...
          • bene_gesserit Re: Kłopotliwe odwiedziny 11.01.18, 21:10
            No, bo ja wiem?
            Cośtam można, sposobami opisanymi wyżej - samemu od czasu do czasu myjąc kibelek (albo chociaż wylewając go jakimś domestosem), przywożąc własny ręcznik, oferując pomoc w myciu naczyń przed posiłkiem pod byle pretekstem itd. Co do reszty - ser jakoś przeżył i zamierza przeżywać, więc chyba nie jest tak źle. W przypadkach brudowej klaustrofobii można się być może wspomóc żelem antybakteryjnym, noszonym w kieszeni.
          • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 09:44
            Tu nie ma złych emocji, nie ma nawet większego problemu, bo gdyby to naprawdę był problem zostałby juz dawno rozwiązany (kogo nie boli, temu powoli).Ser chciał się podzielić swoimi ciekawymi doświadczeniami które są unikalne (na ogół w bliskiej rodzinie poziom tolerancji brudu jest bardzo podobny, przyjaciół dobiera się na zasadzie podobieństwa a u innych można się od noclegu wymówić) i przez ową unikalność bardzo ciekawe. Zatem odpowiedz na pytanie czy to normalne i czy wy tak macie brzmi- absolutnie nienormalne i prawdopodobieństwo że się tu taka osoba trafi jest tuż obok zera.Ale przyznaję, w latach 90 tych były to dużo częstsze sytuacje.
            • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 10:16
              "na ogół w bliskiej rodzinie poziom tolerancji brudu jest bardzo podobny"
              I tak, i nie.
              Rodzina to rodzeństwo mojego partnera (siostra z mężem), więc ze mną pokrewieństwo żadne. Niemniej, u mnie w domu nie ma problemu ze sprzątaniem. Może i nie jest sterylnie, ale taki neutralny standard to jednak sprzątanie łazienek raz w tygodniu, i kuchni codziennie. Ja mam swoje rzeczy do sprzątania, partner swoje i jakoś dajemy radę. Na codzień z kurzem i kłakami pomaga automat.
                  • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 11:18
                    Mam na myśli że kiedys była ta pierwsza,druga wizyta kiedy można było dac grzecznie ale stanowczo do zrozumienia że się nie lubi jeśc z kotkiem ze wspólnego talerza w towarzystwie unoszących się kłaków, że sie ma własny ręcznik bo sie zawsze wozi. Ustalic że noc w hotelu na krótsze wizyty to dużo lepsza opcja To nie są teściowie z którymi trzeba jednak delikatniej tylko osoby o randze róznorzędnej.Ty bardzo chciałas byc lubiana kosztem własnego komfortu .Czasem warto, czasem nie. Cos za coś-ale przecież sama to wiesz.Kochaj bliżniego swego jak siebie samego a nie bardziej.
                      • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 12:01
                        Ale idea jest taka że na początku znajomości dwóch stron -kiedy pozycja rodzinna jest równorzędna nie ma obowiązku godzenia sie na wszystko aby drugiej stronie nie było przykro, chyba że bardzo nam zależy na sympatii drugiej strony. Nie chodzi o szczegóły czy piesek czy kotek czy małpa,czy ręcznik pachnący zwierzęciem czy sławojka za stodołą.chodzi o mechanizm stosunków międzyludzkich. Ty chciałas być lubiana przed tych ludzi zatem poświęciłaś swój komfort w imię tej sympatii. Nie żałujesz zatem problemu nie ma jak od początku twierdzę.
                        • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 12:10
                          "na początku znajomości dwóch stron -kiedy pozycja rodzinna jest równorzędna"
                          No, tu jest błąd Twojego założenia. Nie będę jakoś zawile się tłumaczyć, ale sytuacja którą masz na myśli, mimo że standardowa i fajna, to w moim przypadku z różnych względów była inna.
                          Co do zwierzaków to zwracamy uwagę, ściągamy koty ze stołu i ignorujemy psa, no ale biorąc pod uwagę ze ogólnie lubię z tą rodziną spędzać czas to nie chcę rozmów wypełniać narzekaniem.
                          • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 12:19
                            Czyli tamta strona miała lepsze karty i nie opłacało się (niekoniecznie bezpośrednio finansowo) narażać. OK, zrozumiałam.
                            Zwykle jednak szwagry mają równorzędną pozycję -moje założenie było zatem zrozumiałe.
                            Całkowicie rozumiem język coś za coś ponieważ wiekiem jestem coraz bardziej cyniczna.
                        • condesa Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 12:27
                          Babo, niezwrócenie uwagi na początku znajomości, niewypracowanie pewnych zwyczajów niekoniecznie musi wynikać z chęci bycia lubianą/lubianym. Mogę sobie wyobrazić inne powody: brak asertywności, nieśmiałość, duża różnica wieku itp. Nie wiem, co powodowało Serem, piszę to tylko dla porządku. Natomiast zgodzę się z Tobą, że jak się od razu nie ustaliło czegoś, to im później, tym trudniej. No bo do tej pory nie przeszkadzał kot wylizujący talerz, a teraz nagle przeszkadza? O co chodzi? Rodzina może być zdziwiona tą zmianą stanowiska.
                          • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 12:34
                            Dzięki Condesa za głos.
                            U mnie to raczej kwestia albo tego, że uwagi były zbyt delikatne, albo po prostu jakoś ominęły uszy słuchających. wink
                            Tak jak ze sprzątaniem - jak mnie się zdarzyło coś wyczyscić to było widać różnicę i fajnie komentowali, ale potem wszystko wróciło do stanu pierwotnego. ;/ Może oni po prostu tego nie widzą, nie czują i nie przychodzi im do głowy że kolejny komentarz na ten sam temat to nie jest jakies dziwactwo, tylko faktycznie problem. No, nie wiem i nie chce się kłócic, więc zrobię może ten myk z książką i zobaczymy.
                            • aqua48 Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 12:51
                              ser_metafizyczny napisał(a):

                              > jak mnie się zdarzyło coś wyczyscić to było widać różn
                              > icę i fajnie komentowali, ale potem wszystko wróciło do stanu pierwotnego. ;/ M
                              > oże oni po prostu tego nie widzą, nie czują i nie przychodzi im do głowy że kol
                              > ejny komentarz na ten sam temat to nie jest jakies dziwactwo, tylko faktycznie
                              > problem. No, nie wiem i nie chce się kłócic, więc zrobię może ten myk z książką

                              Dorosłych ludzi się nie wychowuje. Każdy poza tym ma PRAWO mieć w swoim mieszkaniu tak jak lubi, bez względu na to co myślą o tym inni. Są ludzie przywiązujący większą wagę do higieny, są tacy którzy przywiązują mniejszą. Rozmaite też można mieć tej higieny standardy. W tym domu jak piszesz wszelkie uwagi były puszczane mimo uszu. Dlaczego zatem podejrzewasz, że jeśli zostawisz książkę o sprzątaniu to po przeczytaniu jej domownicy nagle się zmienią? I przede wszystkim PO CO mieliby się zmieniać skoro tak jak jest jest wg nich ok?
                              Bliska mi osoba miała koleżankę, pani, z wykształcenia magister sztuki, architekt, bardzo zamożna, a jej mieszkanie było zaniedbane, nieodmalowane, źle urządzone, byle jakimi, przypadkowymi zniszczonymi mocno meblami i po prostu wg moich standardów brudnawe. Wyglądało jak bardzo podrzędne mieszkanie na wynajem. No ale tak miała. Tak lubiła, wg jej własnych słów - nie przywiązywała do tego znaczenia.
                              • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 12:59
                                Rozumem Aquo, no ale przecież nikogo na siłę nie zmieniam. Trudno mi dopytać "a czemu nie sprzatasz" i rozumiem ze w domu panują obyczaje gospodarza. Ok. Nie chcę ich napadac ani zarazić, ale przykro mi po prostu że takie podstawowe rzeczy jak czysty obrus są luksusem. I to nie jest kwestia funduszy, tylko organizacji czy świadomości.
                                Może książka jest złym pomysłem, a może jakieś pomysły się spodobają.
                                Ja tam mam anegdote o babci kolegi, której rodzina odswiezyla i wyremontowala mieszkanie. 40 lat wszystko było ok, ale po zmianie była zachwycona, jak się zrobiło przestronnie i pięknie. Czasem ludzie z rozpędu żyją w warunkach średnich i potrzebują katalizatora żeby coś zmienić.
                                • aqua48 Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 14:05
                                  ser_metafizyczny napisał(a):

                                  >Trudno mi dopytać "a czemu nie sprzatasz"

                                  Takie pytanie jest nie na miejscu i byłoby bardzo nietaktowne. Poza tym bez celowe, bo co by Ci przyszło z odpowiedzi - uważam że jest wystarczająco czysto, dokładne sprzątanie mnie męczy/nuży itp.


                                  > przykro mi po prostu że takie podstawowe rzeczy jak czysty obrus są luksusem. I to nie jest kwestia funduszy, tylko organizacji czy świadomości.

                                  No ale wobec tego to TY masz problem nie Ci ludzie. Im najwyraźniej przykro nie jest z tego powodu. A cudzej świadomości nie zmienisz, bo nie jesteś w stanie.

                                  > Ja tam mam anegdote o babci kolegi, której rodzina odswiezyla i wyremontowala m
                                  > ieszkanie.

                                  Na podobnej zasadzie możesz jedynie zakasać rękawy i posprzątać u swojej rodziny. Ale ich nawyków nie zmienisz i po jakimś czasie wszystko wróci do stanu poprzedniego. Podobnie jak z tą babcią która też zapewne sama nie zabiera się do regularnego organizowania malowania swego mieszkania co trzy lata od czasu tego remontu?
                                  Rozumiem że masz inne standardy niż rodzina u której bywasz, ale obawiam się też że chcesz tych ludzi uszczęśliwiać na siłę..a takie próby sprawowania kontroli nad cudzym życiem i narzucania swoich wzorców jako jedynych właściwych nie są dobre dla żadnej ze stron.
                              • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 13:42
                                Książkę to mogą nawet i obśmiać tak jak niektórzy komentujący Perfekcyjną Panią Domu.Prześmiewczych uwag było co niemiara co chyba każdy pamięta. OT ale trochę apropos standartów-na YT zauważyłam filmik po ang pod obiecującym tytułem "czego już nie kupuję aby zaoszczedzić" .Odpalam a tam pierwsza cudowna rada-nie kupuję plastikowych słomek (do picia) bo kupiłam szklaną. Cudne.
                                  • wagonetka Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 14:15
                                    ser_metafizyczny napisał(a):


                                    > Zresztą, dużo lepszy jest program "how clean is your house", polecam!

                                    no cóż smile))

                                    u mnie tez pewnie by było dla ciebie zbyt brudno: naczynia myjemy w zmywarce raz na dobę, odkurzamy raz na tydzień, chodzą psy i kot, po domu chodzimy w butach - czasem wprost z ogrodu czy lasu, kurze ścieramy, gdy nas kłują w oczy a większe sprzątanie robimy raz na kwartał

                                    dla nas jest ok, bo wychodzimy z założenia, że dom jest dla nas a nie my dla domu - na pucowanie nie mamy czasu ani ochoty

                                    jeśli komuś z gości by to przeszkadzało, myślę, że przestałby nas odwiedzać i tyle - pewnie z korzyścią dla wszystkich


                                          • wagonetka Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 14:36
                                            ser_metafizyczny napisał(a):

                                            > Po czym wnosisz, że w Twoim domu byłoby zbyt brudno?


                                            byłoby DLA CIEBIE zbyt brudno

                                            dlatego, że u mnie w kuchni stoją brudne naczynia (zmywarkę ładuje się na noc) a w domu są zwierzęce kłaki i kurz

                                            a i kot czasem śpi na stole

                                            • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 14:55
                                              Wagonetko, ale sedno w tym, czy ty ten stół wycierasz po kocie zanim postawisz na nim talerz. I czy kłaki i zwierzaki lądują tam gdzie jest jedzenie, np. w lodówce.

                                              Wiesz, ja rozumiem ideę że "rzeczy są dla ludzi, a nie ludzie dla rzeczy", ale podstawowa higiena to jednak nie jest coś co powinno podlegać kompromisom. Jasne, można się nie kąpać dzień, ale dwa to już trochę przesada. Jasne, można założyć te same rzeczy dwa dni z rzędu, no ale w drodze wyjątku.
                                              U mnie w kuchni też czasem stoją brudne naczynia i jakoś kot mi nad nimi nie przesiaduje. Bo wie, ze nie może.
                                              A na kłaki i taki codzienny lekki bród na prawde super rozwiązaniem jest taki mały odkurzacz, który sam sobie sprząta. Jesli masz dużo powierzchni płaskich to on sobie jeździ cichutko i tak niepostrzeżenie sprzata i nawet nie trzeba o nim zbytnio pamietać.
                                              www.youtube.com/watch?v=A0Z79ycisDU
                                              • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 15:13
                                                Dlaczego im tego nie kupicie?Koty maja zabawę, odpala choćby z tego powodu że lubią koty, przynajmniej podłoga bedzie ok.
                                                A Aqua ma rację-nie zmienisz tych ludzi a nawet nie masz prawa ich zmieniać.Płacisz taka anie inna cenę za ich towarzystwo,najwidoczniej warte jest takiej ceny.Jesteś dorosła, nikt Cie nie zmusza. Albo rybki albo akwarium.
                                                  • wagonetka Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 16:22
                                                    ser_metafizyczny napisał(a):

                                                    > O, zobacz, Wagonetka właśnie napisała że taki odkurzacz to byłoby dla niej "usz
                                                    > częśliwianie na siłę".

                                                    wzorowa manipulacja smile

                                                    owszem, jeśli ktoś czegoś nie potrzebuje a drugi mu mówi, że powinien to mieć, to jest to próba uszczęśliwiania na siłę


                                                  • wagonetka Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 16:33
                                                    ser_metafizyczny napisał(a):

                                                    > Wzorowe wyłapanie tego, że ktoś podniósł argument który dla mnie był nie do pom
                                                    > yślenia i go tu przytaczam.


                                                    jak widzę, dla ciebie wiele rzeczy jest nie do pomyślenia smile
                                                  • wagonetka Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 16:40
                                                    ser_metafizyczny napisał(a):

                                                    > Dlatego pytam tu, bo mam otwarty umysł i ciekawi mnie jak myślą inni.

                                                    sam zysk - w 2 dni stało się dla ciebie do pomyślenia to, co przedwczoraj do pomyślenia jeszcze nie było smile

                                                    z czasem dowiesz się, że świat jest pełen niehigienicznych uczonych, intelektualistów tudzież wybitnych artystów - czyli ludzi, którym szkoda czasu na nieustanne sprzątanie i przebieranie się


                                                  • ser_metafizyczny Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 16:47
                                                    Wydaje mi się Wagonetko, że Twoje wpisy pokazują taka ciekawą skazę którą widzę u ludzi urodzonych w okolicach 1950. Taka pasja żeby za wszelka cenę afirmować luz i co najmniej ambiwalentny stosunek do porządku. Przez polityke i zawirowania historyczne, przez wychowanie? Skąd to sie bierze, co jest takiego drażniącego w czystości?
                                                    Może się mylę, oczywiście. Na pewno dasz mi znać, jeśli tak jest.
                                                    Niemniej, nie jako "jedyna słuszna opcja", ale jako moje zdanie - kulturalni ludzie są czyści. Zdolności naukowe czy artystyczne to jednak inny rejestr.
                                                  • wagonetka Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 16:53
                                                    ser_metafizyczny napisał(a):

                                                    > Wydaje mi się Wagonetko, że Twoje wpisy pokazują taka ciekawą skazę którą widzę
                                                    > u ludzi urodzonych w okolicach 1950. Taka pasja żeby za wszelka cenę afirmować
                                                    > luz i co najmniej ambiwalentny stosunek do porządku. Przez polityke i zawirowa
                                                    > nia historyczne, przez wychowanie? Skąd to sie bierze, co jest takiego drażniąc
                                                    > ego w czystości?
                                                    > Może się mylę, oczywiście. Na pewno dasz mi znać, jeśli tak jest.
                                                    > Niemniej, nie jako "jedyna słuszna opcja", ale jako moje zdanie - kulturalni lu
                                                    > dzie są czyści. Zdolności naukowe czy artystyczne to jednak inny rejestr.

                                                    moja miła smile
                                                    każdy z nas ma jakąś skazę - ja, na przykład, nie piorę dżinsów po każdym założeniu, owszem i wcale tego się nie wstydzę smile
                                                    bo bezwstyd jest właściwy ludziom urodzonym za Stalina smile))

                                                    > Zdolności naukowe czy artystyczne to jednak inny rejestr.

                                                    tak, niehigieniczny, wiem wink




                                                  • baba67 Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 17:15
                                                    Kulturalni ludzie są czyści.Dzinsy noszone jeden dzień sa czyste o ile oczywiście nosimy bieliznę nie mamy problemów ginekologicznych czy nie spacerowaliśmy po blotnistej okolicy. Mam wrażenie że definicja pedanta pokrywa się z zaburzeniami kompulsywnymi . Otóż mozna byc pedantka bez zaburzeń kompulsywnych,takim zwykłym pedantem.Można być pedantem w pewnych dziedzinach życia tylko.Kulturalny człowiek nie narzuca innym swojego stylu życia.
                                              • wagonetka Re: Kłopotliwe odwiedziny 12.01.18, 16:02
                                                ser_metafizyczny napisał(a):

                                                > Jasne, można zało
                                                > żyć te same rzeczy dwa dni z rzędu, no ale w drodze wyjątku.

                                                e tam, ja chodzę w tym samym po kilka dni z rzędu
                                                tylko bieliznę zmieniam co dzień

                                                > A na kłaki i taki codzienny lekki bród na prawde super rozwiązaniem jest taki m
                                                > ały odkurzacz, który sam sobie sprząta.

                                                za tę kasę wolałabym jechać na weekend do Bergen
                                                kłaki nam w sumie nie przeszkadzają - przecież napisałam, że dla nas jest ok, więc, proszę, nie uszczęśliwiaj mnie na siłę smile