Dodaj do ulubionych

Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe

22.02.19, 19:32
Byłam ostatnio świadkiem niezręcznej sytuacji.
Profesor- opiekun koła naukowego zorganizował wyjazd studyjny dla nas, studentów z tego koła do dużych zakładów produkcyjnych. Jako że wizyta miała trwać cały dzień, uzgodnił z prezesem tych zakładów, że w środku dnia będzie przerwa na lunch, który uczelnia zakupi od firmy kateringowej - tej samej, która też dowozi posiłki dla pracowników odwiedzanej firmy. Firma miała udostępnić miejsce na zjedzenie posiłków. Opiekun koła zobowiązał natomiast prezesa naszego koła naukowego, aby przeliczył wszystkie osoby i zamówił odpowiednią liczbę porcji w cateringu. Na wizytę pojechał opiekun koła i jeszcze jeden wykładowca (od początku było wiadomo, że jadą z nami). Podczas rozdzielania posiłków okazało się jednak, że było o dwa za mało... akurat tak się złożyło że na końcu mieli odebrać posiłek opiekunowie, więc to dla nich zabrakło. Student-prezes koła, odpowiedzialny za zamawianie obiadów, tłumaczył się później oburzony, że "nie wiedział, że profesor i ten drugi też będą chcieli coś zjeść, mógł mu powiedzieć". Hmmm. Moim zdaniem powinien był zamówić bez tego typu deklaracji ze strony profesora, ale może źle myślę...? Co Wy na to?
Obserwuj wątek
    • zmija_w_niebieskim Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 22.02.19, 20:13
      Dobrze myślisz. Zupełnie niezgodnie z s-V powiem, że ten prezes koła to jakiś skończony idiota. Co on sobie wyobrażał, że opiekun koła, mówiąc mu, żeby przeliczył wszystkie osoby, doda trwożnie: ale niech pan pamięta, że profesor i ja też chcemy zjeść?
      Radzę zorganizować nowe wybory prezesa koła - i wybrać kogoś mniej ciamajdowatego.
      • maccarenna Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 22.02.19, 21:38
        Przeliczyć wszystkie OSOBY - student mógł zrozumieć, że chodzi tylko o STUDENTÓW.
        Opiekun koła powinien był to przewidzieć, i dodać, żeby doliczył dodatkowo dwie porcje.
        Poza tym, prezes koła mógł sobie pomyśleć, że profesor z drugim opiekunem coś sobie zorganizują na własną rękę, niezależnie.
          • ali_monka Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 22.02.19, 21:53
            10iwonka10 napisała:

            > Studen burak to on powinien zapytac ich czy tez beda z nimi jedli. Bo w takich sytuacjach na 99% to tak.

            Jesteś zbyt surowa.
            Może nie wiedział, że zakłady są na uboczu.
            No i pamiętaj że student nie ma zapewne doświadczenia w organizacji tego typu imprez i ma prawo popełniać błędy. Niestety, ale opiekun koła powinien to przewidzieć.
            Poza tym, ja też bym zapewne w podobnej sytuacji pominęła profesorów, jakoś tak naturalnie i odruchowo zliczając tylko studentów...
      • nina.jozefina Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 22.02.19, 22:08
        zmija_w_niebieskim napisała:

        > Dobrze myślisz. Zupełnie niezgodnie z s-V powiem, że ten prezes koła to jakiś s
        > kończony idiota. Co on sobie wyobrażał, że opiekun koła, mówiąc mu, żeby przeli
        > czył wszystkie osoby, doda trwożnie: ale niech pan pamięta, że profesor i ja te
        > ż chcemy zjeść?
        > Radzę zorganizować nowe wybory prezesa koła - i wybrać kogoś mniej ciamajdowate
        > go.

        Co gorsza, większość studentów go "poparła" - "jak profesor coś chciał, mógł powiedzieć". Zaledwie kilku z nas czuło się zażenowanych tą sytuacją.
        Już nie mówiąc o tym, że prezes koła pierwszy rzucił się aby odebrać swój lunch.
        Profesor z doktorem byli na końcu, m.in. dlatego że wypełniali jakieś papiery. Ale równie dobrze mogli podejść w środku albo na początku i wtedy by zabrakło posiłku dla któregoś z studentów.
    • 10iwonka10 Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 22.02.19, 21:38
      Tak sie kiedys nad tym zastanawialam ze my jako narod slyniemy z goscinnosci- I jest w tym duzo prawdy gdy odwiedzaja nas przyjaciele, rodzina to w wiekszosci domow tradycyjnie przyjmujemy ich obiadem, ciastem….w zaleznosci od okolicznosci. W odroznieniu od np Anglikow ktorzy sa zdecydowanie mniej goscinni. Natomiast w przypadku wlasnie takich wszelkich biurowych imprez, szkolen jest na dwrot. W Anglii zawsze jedzenia do syta i za duza a u nas jakies takie sknerstwo.A pisze to bo przypomnialo mi sie ze jakis czas temu jak jeszcze mieszkalam w Krakowie moja firma miala szkolenie na temat nowego system ktory byl wdrazany. Pamietam do tej pory - niewielki budynek firmy troche na uboczu - caly dzien dosc intensywny I nie dostalismy tam NIC . Tam bylo tez male biuro pamietam kolezanka ktora tam pracowala podzielila sie ze mna kanapka I zrobila mi herbate w swoim kubeczka. Po prostu koszmar.Prsypuszczam ze teraz pewno sie zmienia rozne korporacje kubeczki napoje dla gosci….firma kupuje owoce….rozne cuda wianki ale badzmy szczerzy o jest wszystko troche skopiowane z Europy zachodniej USA. U nas jakies takie sknerstwo...niegoscinnosc?
      • aldona_a Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 22.02.19, 23:16
        10iwonka10 napisała:

        > Tak sie kiedys nad tym zastanawialam ze my jako narod slyniemy z goscinnosci- I
        > jest w tym duzo prawdy gdy odwiedzaja nas przyjaciele, rodzina to w wiekszosci
        > domow tradycyjnie przyjmujemy ich obiadem, ciastem….w zaleznosci od okolicznos
        > ci. W odroznieniu od np Anglikow ktorzy sa zdecydowanie mniej goscinni. Natomia
        > st w przypadku wlasnie takich wszelkich biurowych imprez, szkolen jest na dwro
        > t. W Anglii zawsze jedzenia do syta i za duza a u nas jakies takie sknerstwo.

        Podpisuję się pod tym. Polska gościnność? Dobre sobie... W sytuacjach biznesowych albo nie istnieje, albo jest wymuszona.
        Pracowałam kiedyś jako konsultant i często spędzałam w firmie klienta długie godziny - szczególnie, gdy trzeba było daleko dojechać, dogodniej było zostać tam na dłużej. W większości firm zaoferowano mi wodę i kawę/herbatę, ale tylko w nielicznych zaproponowano poczęstunek, wyjątkiem było zaproszenie na obiad. Szczytem buractwa była sytuacja, gdy obecni na spotkaniu członkowie zarządu "wymieniali się" przerwą obiadową, żeby "najefektywniej" wykorzystać czas mojej obecności u nich, jak to sami podkreślili, zadowoleni z siebie...
        • 10iwonka10 Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 23.02.19, 08:40
          Nie wiem z czego to wynika.Jakiegos takiego buractwa I braku szacunku . Pracowalam w kilku firmach w Anglii I na wszelkich szkoleniach poczestunek byl bardzo wazna czescia programu. Po przyjezdzie zawsze kawa, herbata jakkies male przekaski….to samo w przerwach a jesli byla przerwa na lunch I byl podawany goracy posilek to normalne bylo ze goscie tez byli zaproszeni.Moze to komuna zabila w nas te zachowania biznesowe I trzeba dziesiatek lat zeby to odbudowac.



          • aldona_a Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 24.02.19, 10:20
            katja.katja napisała:

            > Jestem dziwna, bo w pracy nie wymagam by ktoś mi stawiał obiad. Niby z jakiej
            > paki? Za pracę dostaje się określoną pensję, kawa, herbata jest uprzejmością, a
            > już obiad naduprzejmością.

            Nie chodzi o obiad podczas rutynowej codziennej pracy. Nikt tego zapewne nie oczekuje.
            Mówimy o sytuacjach "wyjazdowych", kiedy jesteś gdzieś cały dzień poza swoim miejscem zamieszkania. Obecnie prowadzę własną firmę, i nie wyobrażam sobie, żeby nie zaprosić kontrahenta na lunch czy obiad, szczególnie gdy spotkanie trwa dłużej niż 3-4 godziny, a ktoś przyjechał z innego miasta. I nie traktuję tego jako robienie komuś "naduprzejmości", tylko jako zupełnie normalną rzecz.

            A co do tematu wątku, to masz na myśli to, że profesor był w pracy, a więc mu za to płacą i w związku z tym nie powinien dostać posiłku na wyjeździe?
              • aldona_a Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 24.02.19, 10:36
                katja.katja napisała:

                > Jeżeli w umowie był posiłek to powinien go dostać, jeżeli nie było to znaczy, ż
                > e sam powinien go sobie zorganizować.
                > Zazwyczaj takie ustalenia są przed wyjazdem. Jeżeli na temat posiłków przed wyj
                > azdem była cisza należało zabezpieczyć się jedzeniowo.

                Chyba masz poważne problemy z czytaniem ze zrozumieniem...
      • aldona_a Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 24.02.19, 10:46
        10iwonka10 napisała:
        Tak sie kiedys nad tym zastanawialam ze my jako narod slyniemy z goscinnosci

        katja katja napisała:
        Jeżeli w umowie był posiłek to powinien go dostać, jeżeli nie było to znaczy, że sam powinien go sobie zorganizować. Zazwyczaj takie ustalenia są przed wyjazdem. Jeżeli na temat posiłków przed wyjazdem była cisza należało zabezpieczyć się jedzeniowo.

        Masz tutaj wyjaśnienie iwonka. Przed każdą wizytą u kontrahenta trzeba podpisać z nim umowę, w której zostanie uwzględniona np. liczba kaw i ciasteczek. Taka katja może ci później powiedzieć, że trzeba było wziąć ze sobą własny termosik.
        Ot, polska gościnność na forum sv....
        • 10iwonka10 Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 24.02.19, 13:22
          Czyli moje spostrzezenie bylo trafne….troche to socjalizmem zajezdza…. Przeciez zaproszenie na obiad, kolacje klienta, kontrahenta to normalna rzecz.

          Tak samo ze szkoleniami zamawia sie kanapki, napoje , owoce. Tak naprawde to kropla w morzu jesli chodzi o wydatki firmy a jest to normalne zachowanie biznesowe.

          W tym konkretnym wypadku po prostu firma chciala wczesniej wiedziec ile zamowic obiadow dla 'GOSCI' nie tylko dla studentow.
      • nina.jozefina Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 22.02.19, 23:00
        mocno.zdziwiona napisała:

        > Prezes i opiekun koła to pierdoły, czy wręcz idioci do kwadratu.

        Hmmm. Na pewno to masz na myśli?
        Opiekun koła, czyli profesor, wydał polecenie prezesowi koła, czyli studentowi, żeby przeliczył osoby jadące do zakładów, i przekazał firmie cateringowej ile ma być posiłków. Dlaczego nazwałaś go idiotą...?
        Prezes koła wiedział od początku, że jedzie z nami profesor i doktor, to był nawet wymóg tej firmy goszczącej nas żeby do grupy studenckiej jechało dwóch opiekunów.

        • minniemouse Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 22.02.19, 23:53
          tak czy siak, pozostaje pytanie jak należało się zachować w zaistniałej niezręcznej sytuacji
          - ja bym poprosiła catering aby wstrzymali sie z wydawaniem posiłków na moment.
          i, jeśli byłoby to w ogóle możliwe, spytała/poprosiła studentów aby podzielili się z tymi dwiema osobami. łyżeczka ziemniaków od tego, łyżeczka od tamtego, kawałek mięsa od tego i tamtego, byleby talerze były. catering by to załatwił przed rozdaniem - i jakoś by się wszyscy najedli. a na przyszłość ci co zamawiają mieliby nauczkę.

          Minnie
          • mmoni Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 23.02.19, 01:23
            Ale opiekunowie byli na końcu kolejki, kiedy pozostali już dostali swoje porcje i okazało się, że dla nich nie ma. Jeśli posiłki przywozi firma, to mogły być już wydzielone porcje w jednorazowych opakowaniach. W takiej sytuacji nie widzę tego, aby wykładowcy niczym królewna Śnieżka wyjadali "z każdego talerzyka troszeczkę warzyw i chleba, z każdego kubeczka kropelkę wina". Prezs koła, jako ten, który zawalił, powinien oddać swój obiad starszemu wiekiem wykładowcy. Co z drugim, nie mam pojęcia.
              • nina.jozefina Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 23.02.19, 08:08
                minniemouse napisała:

                > ah, no tak. w takim układzie to nic się nie da zrobić. myślałam ze moze najpie
                > rw przeliczyli ile jest porcji, ile uczestników.
                > Masz racje, prezes powinien był oddać swoja porcje. ale sadząc po reakcji (obur
                > zony) to nie ten typ, wiec by nie oddal.

                No właśnie, w dodatku wykładowcy-opiekunowie podeszli jak wszyscy studenci już jedli. Szczerze mówiąc, wykładowcy na początku myśleli, że to była pomyłka firmy cateringowej, ale nie dociekali. Dopiero po posiłku opiekun koła zapytał prezesa na boku, ile było tych porcji. Ten odpowiedział że zamówił tyle ilu studentów bo nie przypuszczał, że profesor też będzie chciał, i że trzeba było mu o tym powiedzieć to by więcej zamówił smile

                Tak czy inaczej, dzięki za odpowiedzi. Wiem, że jestem "normalna" smile

                • horpyna4 Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 23.02.19, 09:28
                  Moim zdaniem jest to przede wszystkim kwestia braku wyobraźni.

                  Przecież w takich sytuacjach należy wszystko dopowiedzieć do końca. Gdyby ten liczący miał nieco pomyślunku, to powiedziałby, że samych studentów jest tylu-a-tylu, a razem z wykładowcą i opiekunem będzie tylu+2. Profesor też mógł się upewnić, czy został dobrze zrozumiany.

                  Być może w moim przypadku jest to tzw. skrzywienie zawodowe. Tak się składa, że przez wiele lat pracowałam jako technolog. Nie wyobrażam sobie napisania instrukcji prowadzenia jakiegoś procesu, w której byłyby niedomówienia, zwłaszcza że mogłoby to stwarzać sytuacje niebezpieczne dla ludzi i spore straty materialne.
      • madry11 Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 24.02.19, 21:13
        mocno.zdziwiona napisała:

        > Prezes i opiekun koła to pierdoły, czy wręcz idioci do kwadratu. Może ich po cz
        > ęsci tłumaczyć brak doświadczenia i przewidywania, ale to są dorośli ludzie, kw
        > iat narodu, na studiach i nie są w stanie przewidzieć, że opiekunowie będą głod
        > ni? Żenada.

        A przepraszam bardzo, dlaczego prezes koła ma przewidywać takie rzeczy? A może co opiekunowie powinni sami wziąć ze sobą jakieś kanapki czy coś, jeśli wiedzą, że nie będą w stanie wytrwać kilka godzin bez karmienia...? A nie mieć pretensje do studentów...?
        • 10iwonka10 Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 24.02.19, 22:11
          Tutaj nikt nie ma do nikogo pretensji- To byla spostrzezenie zrobione przez autora/rek watku. Natomiast zachowanie studentow to kompletny brak kultury ktory rozumiem jest dla ciebie czyms normalnym. Albo przeczytaj ten watek jeszcze raz I zastanow sie co napisales.
          • madry11 Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 24.02.19, 23:24
            10iwonka10 napisała:

            > Natomiast zachowanie studentow to kompletny brak kultury ktory r
            > ozumiem jest dla ciebie czyms normalnym. Albo przeczytaj ten watek jeszcze raz
            > I zastanow sie co napisales.

            Jak zrozumiałem, tu chodziło o zwykłą pomyłkę, a nie brak kultury.
            • minniemouse Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 25.02.19, 00:22
              madry11 napisał:
              > Jak zrozumiałem, tu chodziło o zwykłą pomyłkę, a nie brak kultury.


              We wpisie początkowym jest wyraźnie napisane:
              Opiekun koła zobowiązał natomiast prezesa naszego koła naukowego, aby przeliczył wszystkie osoby i zamówił odpowiednią liczbę porcji w cateringu.

              podkreślam - polecenie było:
              przeliczyć wszystkie osoby i zamówić takąż porcje cateringu.
              nic prostszego.

              obrona prezesa na to było:

              Student-prezes koła, odpowiedzialny za zamawianie obiadów, tłumaczył się później oburzony, że "nie wiedział, że profesor i ten drugi też będą chcieli coś zjeść, mógł mu powiedzieć".

              - zatem nie ma najmniejszych - ale to najmniejszych - wątpliwości iż prezes doskonale wiedział ile osób będzie na wycieczce.
              dlaczego wiec nie zamówił tyle samo porcji? bez sensu. zawalił beznadziejnie.

              Kładę to na karb nie "braku dobrej komunikacji" - bo z powyższego widać ze komunikacja była jak najbardziej dobra, polecenie kryształowo jasne - tylko niestety prezes okazał się beznadziejny w wykonywaniu obowiązków.
              I ja bym tego nie nie nazwala ani "pomyłką", ani "brakiem" kultury", tylko brakiem kompetencji.
              Po tym co się stało, imo prezes powinien zostać zdjęty ze swojego stanowiska.

              Minnie
    • bo1 Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 23.02.19, 09:54
      nina.jozefina napisała:

      > Moim
      > zdaniem powinien był zamówić bez tego typu deklaracji ze strony profesora, ale
      > może źle myślę...? Co Wy na to?

      Oczywiście, że tak. Współczuję tej całej żenującej sytuacji. Prezes koła naukowego dostał proste polecenie. Żeby je zinterpretować tak, jak to zrobił, trzeba być po prostu przygłupem. Nic go nie usprawiedliwia.
      • aqua48 Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 23.02.19, 10:19
        Zamiast wymyślać innym od przygłupów i idiotów wystarczy zdać sobie sprawę, że zabrakło tu wyobraźni oraz zwykłej komunikacji na podstawowym poziomie.. Opiekun koła naukowego mógł ZAPYTAĆ czy student policzył samych studentów, student mógł ZAPYTAĆ czy wliczać również opiekunów. Tyle.
        • aldona_a Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 23.02.19, 14:18
          aqua48 napisała:

          > Opiekun koła naukowego mógł ZAPYTAĆ czy student policzył samych studentów, student mó
          > gł ZAPYTAĆ czy wliczać również opiekunów. Tyle.

          Dla mnie jest to tak elementarne, że tego typu pytanie nie przyszłoby mi do głowy.
          Idąc tym tropem, musiałby zapytać każdego studenta, uczestniczącego w wyjeździe, czy będzie jadł lunch. Czym niby różnią się opiekunowie, że trzeba ich specjalnie o te posiłki dopytywać?
            • aldona_a Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 23.02.19, 19:26
              10iwonka10 napisała:

              > Bo taki troche poziom umyslowy szkoly podstawowej ze 'profesor to wrog' wiec my
              > jemy sobie razem a on sobie.

              Ale zauważ że to są studenci z koła. Nie "jacyś tam" studenci. Zresztą, co za różnica, czy to byłby surowy profesor który go kiedyś oblał na egzaminie, czy nielubiany student-kolega? Też by nie zamówił lunchu dla tych, których lubi mniej albo wcale?

              Nie, ja tego zupełnie nie rozumiem. Żeby nie zamówić posiłku dla opiekunów... po prostu brak mi słów.
                • maccarenna Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 26.02.19, 22:10
                  droch napisał:

                  > A już to zależy, jak zostało sformułowane polecenie. Bo jeśli, hipotetycznie, "
                  > przelicz i zamów obiady dla wszystkich *uczestników*", to nie należy rozpędzać
                  > się z kamieniowaniem.
                  > Precyzja przekazu ma znaczenie.

                  Zgadzam się z tym. Poza tym student mógł założyć, że opiekunowie mogą mieć coś do załatwienia w trakcie przerwy (w końcu po coś jadą jako OPIEKUNOWIE!) zatem niekoniecznie będą chcieli "tracić czas" na jedzenie... a może pomyślał, że zostali zaproszeni na posiłek przez kierownictwo firmy... albo są tak nieprzystępni, że pomyślał iż niekoniecznie będą chcieli biesiadować w tym samym miejscu i czasie co studenci... niestety dla niektórych pracowników naukowych siedzenie przy jednym stole ze studentami byłoby wręcz poniżające...
            • 10iwonka10 Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 25.02.19, 22:39
              Wiec mieli siedziec glodni I patrzec jak reszta je? Tu jest wlasnie ten problem- ilez ten obiad kosztowal ...strasznie malostkowe I niegoscinne podejscie do problem. Nalezal im sie ,nienalezal….ustalono ze bedzie cieply posilek chyba normalne ze dla kazdego uczestnika.
            • minniemouse Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 26.02.19, 00:51
              droch napisał:
              > No, różnice jednak są: nie byli uczestnikami wyjazdu, tylko opiekunami grupy, przynajmniej tak to może wyglądać.

              nie rozumiem - jak "nie byli"? to opiekunowie mieli nie jechać?
              i nie pojechali? nie byli w składzie wycieczki???
              Chryste.
              Skoro idiot-prezes się przyznał ze "nie wiedział iż profesor TEZ będzie chciał jeść" to tymże dowiódł iż tyle wiedział na pewno: ze profesor jedzie.
              Czyli zaliczył profesora w poczet uczestników wycieczki. świadomie zaliczył.

              Jak to sie popularnie mówi, "żeby nie wiem jak się kręcić .... zawsze z tyłu"
              Tutaj nijak nie da się usprawiedliwić tej bezdennej głupoty prezesa. AMEN.

              Minnie
              • aldona_a Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 26.02.19, 07:11
                minniemouse napisała:

                > Tutaj nijak nie da się usprawiedliwić tej bezdennej głupoty prezesa. AMEN.
                >
                > Minnie

                Minnie, masz rację. Prezes jak prezes. Ale mnie najbardziej przerażają dywagacje na tym forum, czy profesorowi, opiekunowi koła, należał się ciepły posiłek podczas całodniowej wizyty w miejscu, gdzie nie było możliwości zorganizować go sobie samemu... Ktoś tam się nawet zastanawiał czy miał to w umowie.... Ja na miejscu tego prezesa spaliła bym się ze wstydu.
              • droch Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 26.02.19, 16:17
                > Skoro idiot-prezes się przyznał ze "nie wiedział iż profesor TEZ będzie chciał jeść" to tymże dowiódł
                > iż tyle wiedział na pewno: ze profesor jedzie.
                > Czyli zaliczył profesora w poczet uczestników wycieczki. świadomie zaliczył.

                Nie. To nie jest logiczne rozumowanie. Uczestnik to uczestnik, opiekun to opiekun, chociaż jedni i drudzy biorą udział w wyjeździe. Jakiś kierowca też brał udział w wyjeździe, nie oburza Ciebie, że został uwzględniony w dzieleniu porcji cateringowych?
                Nie znając dokładnie przebiegu komunikacji, spokojnie mogę bronić prezesa i pomstować na niechlujność opiekuna koła w wyrażaniu potrzeb.
        • verdana Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 26.02.19, 15:26
          Jednak osoba kompletnie zawaliła, ale która - tego nie wiemy na 100%. Jesli opiekun koła mówi "Panie X, proszę zobaczyć, ile osób jedzie i zamówić dla nich obiady" to student zawalił, nie tylko nie myśląc, ale nawet nie umiejąć wykonać prostego polecenia. Ale jeśli opiekun powiedział "Panie Adamie, niech pan policzy, ile kolegów z koła jedzie, bo tyle porcji trzeba zamówić" - to jest zupełnie inna sprawa. Można wtedy, dosyć racjonalnie, podejść do sprawy, ze kadra nie będzie jadła razem ze studentami, może ma inne plany.
          • nina.jozefina Re: Wyliczone porcje lunchu na wyjeździe 26.02.19, 21:57
            verdana napisała:

            > Jednak osoba kompletnie zawaliła, ale która - tego nie wiemy na 100%. Jesli opi
            > ekun koła mówi "Panie X, proszę zobaczyć, ile osób jedzie i zamówić dla nich ob
            > iady" to student zawalił, nie tylko nie myśląc, ale nawet nie umiejąć wykonać p
            > rostego polecenia.

            Dokładnie to poprosił o przeliczenie wszystkich OSÓB, UCZESTNIKÓW WYJAZDU. Nie "kolegów", nie "studentów". To polecenie zostało skierowane do prezesa podczas zebrania koła naukowego. Prezes się potem tłumaczył, że nie spodziewał się, że profesor i doktor jadący jako drugi opiekun, będą chcieli coś jeść, jak już pisałam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka