Dodaj do ulubionych

Wpadnę zaraz tylko na chwile bo....

27.02.19, 04:50
... koniecznie 'cośtam' potrzebuje pożyczyć, teraz zaraz, ale tylko wpadnę i wypadnę, dzwoni znajoma.
Jest 5-ta po południu, a wy jeszcze w piżamie, niewykapani, rozczochrani bo głowa was potężnie lupie no ale OK na chwile to na chwile bo to 'cośtam' koniecznie potrzebuje.
No i przyjeżdża, wchodzi, daje jej te niezbędna do życia rzecz i ... przy drzwiach zaczyna się wychodzenie bez końca: " dziękuję ci bardzo, a bo wiesz, zaczęłam robić coś tam coś tam i okazało się ze nie mam tego tego. a ty co, złe się czujesz?" ja: " tak, wiesz, głowa mnie boli, muszę się chyba własnie położyć" "a wiesz ze mnie tez wczoraj wzięła migrena, no tak mnie okropnie głowa bolała ze myślałam ze zwariuje. no normalnie aż mnie mdliło. no już idę, już idę, a ty się połóż... aaa, jeszcze mi się przypomniało - słyszałaś moze co u Ewki? dawno się z nią nie widziałam. pracuje czy już an emeryturze" "nie, nic, tez nie mam kontaktu" "ok dobra, no już idę, idę. weź daj mi jeszcze tylko szybko napić się wody bo tak mi w gardle zaschło od tego gadania, i już naprawdę lecę". wchodzimy do kuchni. "chlip chlip chlip. ooooo! masz nowe kafelki w kuchni? gdzie kupiliście???" - i tak bez końca 🙄

Jak sobie radzicie z takimi gadułami? jak je super grzecznie i skutecznie wypychacie za drzwi? i oczywiście szybko 😄

Minnie
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 27.02.19, 08:10
      Nie można dopuścić, żeby taka osoba rozkręciła się w swoim gadaniu. Należy mieć zbolałą, nieszczęśliwą minę, przymknięte oczy i trzymać się za bolącą głowę, a na pierwsze usiłowanie prowadzenia rozmowy powiedzieć "przepraszam, ale o tym porozmawiamy innym razem" i delikatnie skierować osobę do wyjścia. Aha, jeżeli ta osoba jest znana z gadulstwa, to lepiej jej nie wpuszczać do mieszkania, tylko podać jej od razu w drzwiach "cośtam" i pożegnać się. Można zresztą uprzedzić telefonicznie, że tylko jej się to poda, bo się jest nie do życia.

      Nie należy robić sobie samej krzywdy w imię uprzejmości. Wszelkie niedomagania mają przewagę nad ścisłymi zasadami SV.
    • aqua48 Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 27.02.19, 08:42
      minniemouse napisała:

      ... przy drzw
      > iach zaczyna się wychodzenie bez końca

      Ucinam krótko - przepraszam Cię, pogadamy innym razem, ale teraz mam jeszcze coś bardzo pilnego do zrobienia pa. I nawet nie jest to białe kłamstwo - coś pilnego to powrót do łóżka.
    • annthonka Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 27.02.19, 09:08
      Po pierwsze już od podczas rozmowy telefonicznej uprzedzasz, że bardzo źle się czujesz i że nie będziesz jej mogła ugościć.
      Jak już przyjdzie to nie wpuszczasz do domu tylko podajesz przez drzwi - jeżeli wejdzie, to ciężko ją będzie wyprosić. Jeżeli mimo to usiłuje gadać przez drzwi to powtarzasz, że bardzo źle się czujesz i że pogadacie następnym razem.

      Ja bym tak zrobiła.
    • kora3 Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 27.02.19, 12:11
      Hmmm na szczęscie nie mam takich osób w otoczeniu, już, bo miałam ongis taką znajomą. Miała wpasc na chwilkę, zalegała i ...zostałą daleeeeeką znajomą, dla której zwykle nie mam czasu z założenia.
      W opisanej sytuacji - już na wstępie radziłabym wprost powiedzieć, że się bardzo źle czujesz i czy naprawdę konieczne jest dzis. Jesli taka osoba będzie się upierać (niegrzeczne, ale cóż, moze faktycznie bardzo jej zależy na danej rzeczy i poczekać nie może a relacje pozwalają na to), powiedziałabym "Ok, specjalnie dla Ciebiue wstanę z łozka".
      Po pojawieniu sie tej osoby mieć rzecz przygotowaną, żeby nie przedłużać spotkania szukaniem jej np., dać i wyyrazić zal, ze dziś nie porozmawiamy z racji złego samopoczucia. Gdyby taka osoba usiłowała rozwijac temat powiedzieć, że przepraszaszam, ale normalnie nie kontaktuje, tak mnie głowa boli.
      O ile nie jest sie samemu w domu o pzrekazanie rzeczy mozna poprosić inną osobę, z która pojawiający sie nie ejst w takiej zażyłosci jak z nami.
        • kora3 Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 27.02.19, 15:49
          Ja to wypraktykowałam na tej znajomej smile Miałam z nią spory kłopot, który sama sobie - fakt - ściągnęłam na głowę. Po prostu ze względów zdrowotnych kilka lat temu przez pewien czas pracowałam sobie w domu. Ta pani o tum wiedziała i wykorzystywała to, żeby do mnie wpadać omawiać swój wciąż powtarzający się problem. Pół biedy, gdy czyniła to w chwilach, gdy nie miałam nic pilnego do zrobienia - i tak siedziałam jak sie to mówi w domu, a i w domu w sensie fizycznie z racji sytuacji nie robiłam nic grubszego. Ale kilka razy zdarzyło sie, ze sie "Zapowiadała" a ja mówiłam, że sorry, ale nie dziś, nie teraz, bo mam pilną pracę, a ona na to, ze mi zajmie kwadrans, czy pół godziny. Kończyło się na kilku godzinach i na tym, że [pisałam przy niej, albo po jej wyjściu. Przestało mi to totalnie pasować, więc wymawiałam sie totalnym brakiem czasu, albo własnie niemocą zdrowotną. Wówczas wpadła na pomysł właśnie "spadania" po coś konkretnego - ksiązke, coś innego. Wówczas moj partner pracował jeszcze w roboczym tygodniu poza domem, to sobie razdiłam, jak opisałam, a gdy już nie pracował tak i był w domu własnie on podawał daną rzecz w stylu "Proszę bardzo, Kora prosiła by to przekazać, chora jest, położyła się" - ta znajoma z moim partnerem zna sie tyle o ile, więc nawet nie próbuje rozwinąć z nim żadnego tematu smile
            • annthonka Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 27.02.19, 18:54
              Jeżeli ktoś się bardzo źle czuje to i asertywność może mu spadać. Akurat w takiej sytuacji poproszenie innego domownika o załatwienie sprawy nie jest złym pomysłem.

              Otwiera mąż, mówi "Minnie niestety bardzo źle się czuje, ale prosiła, żeby Ci to przekazać", pani gadulska nie ma wtedy pola do popisu, a Minnie może sobie leżeć bez zakłóceń.
                  • kora3 Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 01.03.19, 08:28
                    Jasne, ze moglam, przecież na ogół właśnie - załatwiałam smile
                    Tylko, ze w takich sprawach bywa tak, że nie ma się ochoty pokazywać się komuś nie w formie, a gdy jest się chorym, zmęczonym bardzo ta forma bywa nie najlepsza. Nawet podanie komuś czegoś i spławienie tego kogoś wymaga no stanięcia z nim twarzą w twarz. Ja nie mam oporow przed pokazaniem sie nie w formie TYLKO wobec osób bardzo mi bliskich. Innym wolę pokazywać swoj dopracowany wizerunek- ot i tylesmile
                    • annthonka Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 01.03.19, 10:47
                      Koro, ale tu nie chodzi o wizerunek, tylko o brak asertywności. Przez dłuższy czas pozwalałaś natrętnej osobie się nachodzić nie umiejąc z tym nic zrobić, co w zestawieniu z Twoimi asertywnymi radami jeszcze dwa posty wyżej daje pewien, hmmm, dysonans poznawczy.
                      • kora3 Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 01.03.19, 11:08
                        A skąd pomysł, ze dłuzszy czas Anthonko?smile JAKIŚ czas - owszem i wynikało to nie z braku asertywności tylko z tego, że było mi tej osoby autentycznie żal i chciałam jej na serio pomóc. Kiedy zorientowałam się, że pani wysłuchuje rad, ale ich nie wdraża, uznałam, ze nie ma sensu. Niemniej lubiłam te panią tak po ludzku i tudzież po ludzku jej współczułam, bo poza tym "problemem" z którym do mnie przychodziła miałą sporo innych i niewydumanych, np. zdrowotny. I jak wspomniałam - kiedy nie miałam nic pilnego nie przeszkadzały mi jej wizyty, a gdy miałam - mówiłam jej, że nie dziś, nie teraz. KILKA razy dałam sie "złapać" na "ja tylko kwadrans ci zajmę" i gdy okazało się, ze ów kwadrans drastycznie się przedłużył, zaczełam nie mieć czasu kategorycznie, nawet na kwadrans. WÓWCZAS to pani wzięła sie na sposób "potrzebuje to i tamto, wpadnę do Ciebie tylko na sekundę po to" - pani wiedziała, że ja raczej nie wychodzę, zatem powiedzenie "nie, nie bedzie mnie" nie wchodziło w grę. Wówczas poradziłam sobie, jak radziłam robić Minnie: rzecz po którą pani sie fatygowała miałam pod ręką na półce w przedpokoju, na wejściu dawałam ją pani i informowałam, że dziś mnie bardzo boli i wracam do łozka. Pani oczywiscie próbowała zagajać, a jakże, co zmuszało mnie to stanowczego mówienia "Przepraszam Cię, ale muszę się położyć, pa". I powiem tak: choć to ta pani robiła źle naprzykrzając się, to owszem, nie było mi przyjemnie tak wprost mówić komuś w sumie lubianemu i jeszcze mającemu kłopoty zeby sie wynosił czym prędzej. Mówiłam, bo przedkładałam - asertywnie poniekąd - własny interes ponad jej interes, ale nie należało to do przyjemności. Ludzie czesto mylnie uważają, że osoba asertywna nie liczy sie z uczuciami innych. Tymczasem wręcz przeciwnie - asertywnosc polega na umiejętności odmowy (m. in) przy zrozumieniu i poszanowaniu sytuacji drugiej strony.
                        • annthonka Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 01.03.19, 11:28
                          kora3 napisała:

                          >pani wiedziała, że ja raczej nie wychodzę, zatem powiedzenie "nie
                          >nie bedzie mnie" nie wchodziło w grę.


                          A wystarczyło powiedzieć "przepraszam Cię, ale mam dziś bardzo dużo pracy i nie jestem się w stanie z Tobą spotkać. Zadzwonię jak już będę wolna". Nie ma w tym nic niegrzecznego ani lekceważącego dla drugiej strony. Ale, jak każda odmowa, wymaga pewnej dozy asertywności, której Ty nie miałaś smile.
                              • znana.jako.ggigus Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 02.03.19, 19:11
                                O tutaj jest wyraźnie brak asertywności ujęty:


                                kora3 napisała:
                                Ta pani o tum wiedziała i wykorzystywała to, żeby do mnie wpadać omawiać swój wciąż powtarzający się problem. Pół biedy, gdy czyniła to w chwilach, gdy nie miałam nic pilnego do zrobienia (...)-Ale kilka razy zdarzyło sie, ze sie "Zapowiadała" a ja mówiłam, że sorry, ale nie dziś, nie teraz, bo mam pilną pracę, a ona na to, ze mi zajmie kwadrans, czy pół godziny. Kończyło się na kilku godzinach i na tym, że pisałam przy niej, albo po jej wyjściu.
                                      • kora3 Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 05.03.19, 09:52
                                        Anthonko - pozwoliłam sobie skopiować mój post, o który Ci chodzi, przeanalizujmy go zatem

                                        " Pół biedy, gdy czyniła to w chwilach, gdy nie miałam nic pilnego do zrobienia - i tak siedziałam jak sie to mówi w domu, a i w domu w sensie fizycznie z racji sytuacji nie robiłam nic grubszego." - tu mam nadzieję, nie masz wątpliwości - owszem godziłam sie na spotkania z panią, gdy nie miałam nic pilnego do roboty.

                                        "Ale kilka razy zdarzyło sie, ze sie "Zapowiadała" a ja mówiłam, że sorry, ale nie dziś, nie teraz, bo mam pilną pracę, a ona na to, ze mi zajmie kwadrans, czy pół godziny. Kończyło się na kilku godzinach i na tym, że [pisałam przy niej, albo po jej wyjściu." - tu mam nadzieję, nie umknęło Ci, że rzecz miała miejsce KILKA RAZY - to jest napisane w tamtym poście - nie wiele razy, tylko kilkasmile

                                        "Przestało mi to totalnie pasować, więc wymawiałam sie totalnym brakiem czasu, albo własnie niemocą zdrowotną." - jak widzisz, było wczesniej napisane, że z uwagi iż przestało mi pasować wymawiałam się.

                                        " Wówczas wpadła na pomysł właśnie "spadania" po coś konkretnego - ksiązke, coś innego. Wówczas moj partner pracował jeszcze w roboczym tygodniu poza domem, to sobie razdiłam, jak opisałam" - a opisałam, co pamiętam radząc Minnie, by miała tę rzecz, po którą ta osoba wpada pod ręką, podejmowała ją w przedpokoju, już od progu wspominając o tym,że sie bardzo źle czuje i musi położyć - dokładnie, jak ja robiłam.

                                        "a gdy już nie pracował tak i był w domu własnie on podawał daną rzecz w stylu "Proszę bardzo, Kora prosiła by to przekazać, chora jest, położyła się" - ta znajoma z moim partnerem zna sie tyle o ile, więc nawet nie próbuje rozwinąć z nim żadnego tematu" - rozumiem, że ta część mej wypowiedzi jest hmmm najbardziej kontrowersyjna?
                                        Otóż Anthonko, owszem, tak - gdy mój partner już był w domu kilka razy zdarzyło sie, że poprosiłam jego o przekazanie tej rzeczy zrekomo niezbędnie potrzebnej teraz zaraz. Dlaczego? Bo mi było tak wygodniej, a dla niego to żaden kłopot przecież. A było mi wygodniej, bo żebym osobiscie pani podała to musiałam jednak na serio wstać z łożka., podejśc do dzrwi, by otworzyć, no i postać z panią chwilę, bo z uwagi na to, ze nie chciałam by zalegla, nie proponowałam siadania. A mój zdrowotny problem był ortopedyczny i o wiele wygodniej było mi siedzac, albo leżac, niż stojąc. Mniejsza jednak oto.

                                        Minnie poprosiła o rady w konkretnej sytuacji - w takiej, gdy ktoś na serio źle się czuje, a zagadywacz jest natretny. Nie o rady jak pozbyć sie w ogóle takiego zagadywacza, tylko własnie w sytuacji, gdy NAPRAWDE mamy złe samopoczucie. W moim odczuciu, gdy człowiek sie na serio źle czuje, najmniej mysli o tym, jak porządnie "wychować" natręta, a najwięcejo tym by sie móc połozyć wreszcie. Stąd, o ile ma taką mozliwość, wg mnie najlepszym rozwiązaniem jest poprosić o oddanie takiej rzeczy kogoś innego. Nie dlatego, że chory BOI się odmówić natrętowi, albo ze nie potrafi, tylko dlatego, że źle się czuje i dla jego komfortu fizycznego lepiej będzie, gdy załatwi to ktoś inny.

                                        Mam wrazenie, ze nie zauważyłaś, iż wyraźnie napsiałam, że pani z dość blsikiej znajomej, przez swe zachowanie stała się daleeeeeeką znajomą, co u mnie skutkuje- o czym rzecz jasna mogłąś nie wiedzieć - niezapraszaniem do mego domu. Jak na osobę wg Ciebie mało asertywną poradziłam sobie zupełnie nieźle skutecznie odmawiając pani mozliwości "wpadania" do mnie. Jednocześnie Anthonko - pomijając już sytuację, o którą Minnie chodzilo, autentycznego złego samopoczucia - bya tak, że nie mamy ochoty na spotkanie z kimś w danym momencie ale nie ejst tak, że tej osoby wcale nie lubimy, albo wcale nam na niej nie zależy. Zwykle osoby, które mogą sobie do nas ot tak wpaść zapowiadając się, to sa osoby bliskie. I z reguły nie chcemy sprawić takim osobom przykrości czy potraktować "per noga". Gdyby w moim i Minnie jak sądzę także przypadku szło o jakąś tam znajomą, co to przypadkowo wpadłą autentycznie po coś tam, to ja bym normalnie podała rzecz i powiedziała "To pa, wracam do łozka" - wszak wczesniej uprzedziłam, zem chora, nie? Ale gdy chodzi o kogoś bliskiego nie zawsze tak nawet wypada ...po prostu.
        • minniemouse Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 28.02.19, 02:42
          No własnie o to chodzi, Basia dobrze to ujęła.
          Powtarzanie znajomej w pewnym momencie "boże, naprawdę muszę już się położyć, przepraszam" zaskutkowało "rzeczywiście źle wyglądasz, a masz coś na te bóle głowy? moze ja ci rumianku zaparzę albo coś?" 😂😂😂

          Chyba najlepszy pomysł to faktycznie podać przez drzwi przygotowana rzecz i z przeprosinami szybko je zatrząsnąć.
          i uciec w najdalszy róg mieszkania, głowę nakryć kołdrą i dwiema poduszkami...
          i mieć nadzieje ze po drodze nic więcej nie potrzebowała smile

          Ggigus - nie bardzo sobie wyobrażam jak być 'asertywna' wobec osoby stojącej kolo drzwi, słyszącej wyraźnie iż "muszę sie położyć bo się bardzo źle czuje", i mimo to nie palącej się do wyjścia.
          Poza mało grzecznym, bezpośrednim "proszę, wyjdź już" masz jakieś pomysły?

          Minnie
          • minniemouse Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 28.02.19, 23:11
            Jeśli się zapomnę i zawczasu nie przygotuje towaru do bezlitosnego podania przez drzwi, to (o ile w bólu będę miała na to siły) suchotniczo się rozkaszle i, łapiąc w przerwach oddech, wyświszczę "pa pa pa". a, i uchylając drzwi moze nawet naprę ciałem na gościa pod pretekstem ze mi słabo, aż wyniesie go poza próg wink

            Dziękuję wszystkim za rady i sugestie.

            Minnie
            • znana.jako.ggigus Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 02.03.19, 10:35
              Ale nie musisz być bezlistosna, po prostu mówisz wprost, stojąc w przedpokoju czy kiedy koleżanka wypiła herbatę (no może niekoniecznie kiedy ją jeszcze pije) - mówisz wybacz kochana, ale zaraz idę do łóżka z powrotem, bo źle się czuję, wstałam na twoją cześć, ale nie daję rady.
              Ważne jest powtarzać to parę razy, jak ktoś nie rozumie i konsekwentnie prowadzić gościa w kierunku drzwi.
              • minniemouse Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 02.03.19, 12:52
                znana.jako.ggigus napisała:
                Ale nie musisz być bezlistosna, po prostu mówisz wprost, stojąc w przedpokoju czy kiedy koleżanka wypiła herbatę (no może niekoniecznie kiedy ją jeszcze pije)

                Gigus - stałyśmy przy samych drzwiach cały czas, nikt nie pil herbaty.
                ja już prawie parę razy przekręcałam zamek ale ciągle coś - a to słyszałaś o-, a to zaczekaj powiedz tylko co u Ewki, a to jeszcze daj mi się wody napić, a to to, a to sro, a moze rumianku ci zaparzyć.
                no normalnie jak na reklamie - gościu prawie już ma jedzenie w ustach ale nie zdąża zjeść bo coś tam dzwoni, przechodzi, woła, przelatuje, itd - tak ja z tym otwieraniem drzwi 🙄

                Minnie
                    • basia_styk Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 03.03.19, 10:11
                      Minnie, większość rad pochodzi od osób zakładających, że "wpadająca na chwilę" jest równie grzeczna co one, odznacza się wrażliwością na płynące od strony gospodarza sygnały, empatią i ogólnie przestrzeganiem zasad s-v. A niestety na takich nachalnych wpadaczy nie ma sposobu, by grzecznie ich wyprosić. Między przywoływaną tu asertywnością a niegrzecznością jest dość cienka granica i często przy nachalnej "wizytatorce/rze" ta granica pęka.
                    • znana.jako.ggigus Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 03.03.19, 11:04
                      Nie wiem slaczego tak podsumowujesz moją wypowiedć, bo nie stawałam do konkursu na najb asertywną radę. Zwróciłam tylko uwagę na komplenty brak asertywności w sytuacji kory.
                      Natomaist mówienie tego samego zdania aż do skutku , tzw metoda zdartej płyty, jest starym trickiem i dziwię się, że jest ci on obcy.
                    • kora3 Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 05.03.19, 09:01
                      Minnie, jak już wspomniałam chyba, niektórzy mylą asertywność z obcesowością. A nie tędy droga.
                      Tak, jak napisała Basia, większość udzielających ci rad zakładała podświadomie zapewne, że osoba, która jest nachalna jest przy tym empatyczna, a bywa, ze tak wcale nie jest.
                      Druga strona medalu jest taka, że łatwo jest odmówić czegokolwiek komuś, na kim nam zupełnie nie zależy, kogo nie darzymy sympatią itd. Gdy jednak mamy do czynienia z kimś kogo lubimy, z kimś komu współczujemy szczerze to odmawianie temu komuś sprawia nam dyskomfort, także wówczas gdy jesteśmy asertywni.
        • kora3 Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 02.03.19, 09:25
          Wiesz Minnie, tak sobie teraz pomyślałam ...
          Jasne, są osoby, które jak ma opisana znajoma, na łozu smierci skłonne opowiadac o swoim problemie komuś, ale z innymi zagadywaczami moze byc inaczej trochę.
          Mam taką fajną kolezankę, której rodzice mieszkaja blisko mnie. Kolezanka będąc u nich czasami do mnie dzwoni i zagaduje "Cześc kobieto, jesteś w domu, jestem u rodziców, wpadłabym na dwa słowa" . Od razu podkreslę, ze relacja między mną, a koleżanka pozwala na takie coś, ja też mogłabym będąc w okolicach jej domu bez problemu taki tel wykonać. I teraz tak: jak mówię kolezance, że jestem, ale zaraz własnie wychodzę, albo jestem, ale mam coś pilnego do zrobienie, to pada "A to nie przeszkadzam, zadzwonię" i tyle. Ale raz byłam autentycznie nie w formie i mówię, że qrczę źle sie czuję - nie padło "to nie przeszkadzam" tylko "ojej, co ci? " i przede wszystkim "CZy mogę Ci jakoś pomóc? Przynieść Ci coś ze sklepu, może z apteki?"
          Taka reakcja wydaje mi się być naturalna, a także kulturalna wobec informacji o pogorszeniu zdrowia, a szczególnie gdy idzie o osobę, o której mozna przypuszczać, ze jest na ten moment sama w domu i być moze nie ma jej kto doraźnie w tym momencie pomóc. Głupio tak i bezdusznie na informacje, ze ktoś chory rzucić "A no to pa, szybkiego powrotu do zdrowia" będąc w pobliżu. Wypada wykazać jakieś zainteresowanie chorym, nawet gdy nie jest obłożnie chory i wykazać też chęć pomocy. Być może czesc z takich osób słyszać, że mamy pilną pracę zareagowałaby tak jak kolezanka - nie przeszkadzam i czesc, ale słyszac o chorobie wykazuje jakieś, bodaj tylko kurtuazyjne zainteresowanie?
          • minniemouse Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 02.03.19, 12:41
            Nie, to mile, i doceniam taki gest, oczywiście,
            ale zasadnicza różnica miedzy twoim przypadkiem a moim jest taka iż moja znajoma robi to stojąc ze mną w drzwiach (dosłownie jeszcze nie otwartych ale no wiesz..) i ja mowie wyraźnie po raz któryś z rzędu "MUSZE się położyć" na co ona zamiast wreszcie wyjść w trzy diabły i dać mi się położyć - oferuje mi herbatę. jeśli już, to mogła zaproponować ja na początku, wątpię abym wtedy wyglądała inaczej smile
            Nie, taki moment to jest po prostu bezmyślność.

            Minnie
            • kora3 Re: Wpadnę zaraz tylko na chwile bo.... 02.03.19, 12:47
              Minnuś - ze sobie pozwolę tak napisać - ja absolutnie nie neguję Twoich odczuc w opisanej przez Ciebie sytuacji - Ty byłaś jej uczestnikiem, stąd sama wiesz najlepiej jak ta sytuacja wyglądała.
              Moja uwaga była taka bardziej ogólna - w ogóle na okoliczność propozycji spotkania, niekoniecznie u tego kogoś kto nie ma czasu, czy jest chory/zmeczony. Po prostu wydaje mi się, ze o ile w sytuacji "brak czasu/zmęczenie" wypada bez ceregieli powiedzieć "a to nie przeszkadzam, nara", to słyszac o czyjeś chorobie człowiek czuje sie zobligowany do bodaj kurtuazyjnego okazania zainteresowania stanem drugiej strony, a gdy bliższa relacja także zaproponowania pomocy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka