Dodaj do ulubionych

Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żony

10.03.19, 18:29
Tak mi sie nasunęło w zwiazku z wątkiem Minnie o wolnych związkach smile

Otóż wiadomo, że po rozwodzie o byłych mówi sie były mąż/byłą żona i takoż przedstawia. Ale teściowie w związku z rozwodem nie stają sie byli, wciaż są aktualni przecież. Podobnie, jak po smierci męza/żony. No i co w sytuacji, gdy mamy po prostu dwie pary teściów - dla uproszczenia?

Jeśli ma sie z byłego związku dziecko i spotkanie ejst z okazji jakiejś tego dziecka uroczystosci, to zawsze mozna powiedzieć: a to dziadkowie Jasia od strony jego taty - oczywiste. Ale bywa, ze Jasia nie ma na spotkaniu w tle, a nawet, że o istnieniu Jasia ten komu mamy teściów nr 1 przedstawić nie wie.
Jakl Waszym zdaniem wypada/byłoby najzręczniej? Np. "A to Anna i Adam Kowalscy, rodzice mego byłego męża/mego zmarłego pierwszego męza"? Z formalnego punktu widzenia to sa teściowie, podobnie jak rodzice aktualnego męza, ale jednak przedstawienie ich tak mogłoby narobić sporo zamieszania, bo przecież są jeszcze kolejni teściowie.
Jak Wam się wydaje najlepiej?
PS. Nie, zupełnie nie mam z tym problemu, nie mam okazji przedstawiac moich teściów, ani bywać w ich towarzywtwie Baalowi dzięki smile Interesuje mnie to czysto technicznie



--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Obserwuj wątek
      • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 11.03.19, 01:00
        Teściowie po rozwodzie tez są ex-teściami. przecież pomiędzy nimi a tym drugim byłym małżonkiem nie ma pokrewieństwa. to w sumie obcy ludzie, których równie dobrze mozna było w życiu nigdy nie spotkać.
        przedstawić mozna rożnie: rodzice Janka Kowalskiego, rodzice mojego byłego męża, moi byli teściowie, a w przypadku potomstwa - dziadkowie Jasia i Małgosi. moze być? smile

        Minnie

        --
        Wpadnij, zapraszam!...
        • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 11.03.19, 09:29
          Minnie, no nie masz racji. Z mocy prawa teściowie pozostają teściami także po rozwodzie, czy śmierci współmałżonka. Nazywa się to powinowactwo, a nie pokrewieństwosmile

          Owszem, mozna ich już nigdy w życiu nie spotkać, ale można i spotkać i zachowywać z nimi poprawne, czy nawet serdeczne relacje.
          Naturalnie pytanie dotyczyło sytuacji, gdy sie ich spotyka, a nie takiej, że sie ich po rozwodzie/smierci małżonka juz nie widuje - raczej oczywistesmile

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • tabrotech kora3 wprowadza w błąd 23.03.19, 13:50
            kora3 napisała:

            > Minnie, no nie masz racji. Z mocy prawa teściowie pozostają teściami także po r
            > ozwodzie, czy śmierci współmałżonka. Nazywa się to powinowactwo, a nie pokrewie
            > ństwosmile

            kora3!
            Gadasz kompletne głupstwa.
            Podaj podstawę prawną swoich twierdzeń!

            Nie wprowadzaj ludzi w błąd.
            To nie są żadni powinowaci.

            Od dnia rozwodu ex-żona/mąż w zdarzeniach przyszłych są sobie kompletnie obcymi ludźmi.
            Tym bardziej to samo dotyczy teściów.
        • kora3 Minnie... 11.03.19, 10:17
          Przepraszam, ale mam wrażenie, ze nie czytasz tego co jest napisane.
          Przecież w pierwszym poście wyraźnie napisałam, że o ile spotkanie związane jest z jakąś uroczystością wspólnego z byłym małżonkiem dziecka, to takie przedstawienie jego rodziców jak "A to XY, dziadkowie Jasia od strony taty" jest ok. Tylko, że nie zawsze tak jest przecież, ze dzieci z byłego związku są, albo ze ten komu przedstawimy o nich wie.

          Uprzedzę od razu, nie wiem jak w CAN, ale w PL nie ma kogoś takiego jak byli teściowie, tak samo jak nie ma kogoś takiego jak były pasierb, czy była macocha. Po rozwodzie bowiem, jako i po śmierci małoznka powinowactwo z jego rodziną nie ustaje. Uprzedzę- bez względu na to, czy para małżeńska mioała dzieci, czy nie. I tak np. ja mam tesciów, są nimi rodzice mego byłego meza, choć meza nie mam. A gdyby mój eksmąż powtórnie sie ożenił, to jego rodzice mieliby 2 synowe, choć mają jednego syna - tak Minnie stanowi prawo i nie ma co z tym prawem dyskutować.

          I owszem tak Minnie, może być tak jak jest u mnie- z eksmęzem mam sporadyczne i rzadkie kontakty, zwykle via net czy terlefon, a z jego rodzicami własciwie - żadnych. Pomijając dzielącą nas odległośc i wiek tych ludzi też, zwyczajnie nie ma ani potrzeby, ani chęci do kontaktów. W związku z tym nie mam okazji by przedstawiać mych teściów komuś teraz, ani nawet - poza forum jak teraz - o nich z kimś mówić.

          Ale trzeba sobie zdawać sprawę z tego, ze taka sytuacja nie jest bynajmniej standardowa Minnie. Zwykle, gdy para ma wspólne dzieci, dzieci te chcą i mają prawo utrzymywać kontakt z dziadkami i odwrotnie. Przy tym, gdy np. mieszkają w jednym mieście te kontakty nierzadko są bardzo czeste, nawet codzienne.
          Przy czym Minie, nie zawsze jest tak, że kontakt z rodzicami eks jest jedynie poprawny ze wzgledu na dzieci, ale po rozstaniu trzeba smile ziać do nich z wzajemnoscia nienawiścią - to jest stereotyp.
          Wcale nierzadko jst jest tak, że po rozwodzie/rostaniu relacje z rodzicami eks pozostają dobre, zwłaszcza, gdy takie były w czasie trwania związku.
          Ot moja dobra kolezanka ma właśnie taką sytuację. Po rozstaniu i rozwodzie z męzem, który z powodów obiektywnych (stała praca za granicą) nie mógł fizycznie opiekować się swoimi dziećmi na co dzień, mogłą liczyć na ogromną pomoc swoich własnie teściów. Podobnie zresztą jak w czasie trwania małzeństwa. Są to dla niej ludzie bardzo jej bliscy. Na pomoc swoich rodziców nie mogła liczyć, bo mieszkają daleko, a bez wsparcia teściów byłoby trudno sobie jej poradzić, szczególnie no logistycznie. Jest z nimi, szczególnie z tesciową bardzo związana i trudno doprawdy oczekiwać, że zacznie ją traktować jak obcą osobę, także teraz, gdy od roku jest zoną innego pana, który ma rodziców, a zatem ona - kolejnych teściów.

          I o takie włąsnie sytuacje z grubsza pytałam, a nie o takie, ze sie z rodzicami byłego nie utrzymuje kontaktów - oczywiste smile



          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • znana.jako.ggigus Re: Minnie... 11.03.19, 16:48
            sa byli tesciowie w polszczyznie.
            Normalnie sie tak mowi.

            --
            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
            • kora3 Re: Minnie... 12.03.19, 11:33
              No niektórzy luidzie też "normalnie" mówią wziąść, schizofremik, poszłem - całkiem sporo, nawet posłowie smile

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • znana.jako.ggigus Re: Minnie... 12.03.19, 11:34
                Manipulujesz.
                nie pisalam o bledach.

                --
                ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                • kora3 Re: Minnie... 12.03.19, 12:04
                  Wiesz, dla odmiany są ludzie, którzy uwazają, ze jesli cos jest niezgodne ze stanem faktycznym, takze tak nazywane, to jest to błąd smile

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • kora3 Re: Minnie... 13.03.19, 10:37
                      A to zależy od sytuacji Nchyb. Osobiscie w sądzie słyszałam, jak pan powiedział o oskarżonym, ze to jego były zięć. Sąd pouczył go, ze zięć nie moze byc były i pan ma prawo do odmowy składania zeznań. Pan skorzystałsmile

                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • nchyb Re: Minnie... 13.03.19, 10:51
                        Nie pogniewaj się Koro, ale w sądzie raczej pan nie przedstawiał składowi sędziowskiemu swojego zięcia, a składał zeznania jako świadek. I pan miał prawo uważać, że zięć jest były, ale w świetle prawa mógł odmówić zeznań, co zrobił. Tyle że to nie dotyczy tegoż wątku, który sama stworzyłaś tak, a nie inaczej.
                        Stan prawny, a sposób odczuć i rodzaj przedstawiania to całkiem inne sprawy i mam wrażenie, że to Ty masz z tym problem. I to jest Twój problem, a nie mój smile
                        • znana.jako.ggigus Re: Minnie... 13.03.19, 11:05
                          no wlasnie, jak pisalam, powinowactwo nie dotyczy przedstawiania sie jako byly ziec, a zupelnie innych spraw.

                          --
                          ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                        • kora3 Re: Minnie... 13.03.19, 11:13
                          Ja z tym zupełnie nie mam problemu Nchyb, o czym wspomniałam w pierwszym poście smile Z moimi tesciami nie mam kontaktu, ergo - nm\ie mam okazji ich przedstawqiac, ani nawet poza forum o nich rozmawiacsmile Zastanawiam się czysto alkademicko nad tym, jak jest/byłoby najstosowniej biorąc pod uwagę okolicznosci i relacje z tesciami po rozwodzie/smierci współmałzonka

                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • znana.jako.ggigus Re: Minnie... 13.03.19, 11:17
                            Mozesz sie zastanawiac, jak chcesz, ale zastanawiajac sie akademicko - nie mieszaj do sprawy powinowactwa. Bo to zupelnie inny temeta, zakres mozliwosci, dzialan i obowiazkow niz mowienie per moj (byly) tesc.

                            --
                            ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
                          • nchyb Re: Minnie... 14.03.19, 08:49
                            Masz problem, masz, mimo zaprzeczeńsmile
                            wystarczy wspomnieć wątek o konkubinacie i Twoich słowach o wprowadzaniu w błąd przy nie dość dokładnym określeniu stan faktycznego
                            ale jak wspomniałam, nie mój problem...
                            miłego i eot
                            • kora3 Re: Minnie... 16.03.19, 07:33
                              Nchyb, dlaczego uważasz ze jesli ktoś trzyma sie oficjalnego nazewnictwa to ma jakiś problem?

                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • tabrotech Re: Minnie... kora wygaduje szkodliwe głupstwa 23.03.19, 15:32
            kora3 napisała:

            > Uprzedzę od razu, nie wiem jak w CAN, ale w PL nie ma kogoś takiego jak byli te
            > ściowie,

            Oczywiście, że nie ma, ba nie ma się "byłych teściowych"
            We wszystkich zdarzeniach po rozwodzie to są obcy ludzie.

            >tak samo jak nie ma kogoś takiego jak były pasierb, czy była macocha.

            Co za głupstwa! Piramidalne głupstwa.
            Kompletne pomieszanie pojęć.

            Pasierb i macocha zostają przyfastrygowani ze sobą raz na zawsze. Wyrokiem sądowym
            Mówimy tu o usynowieniu, czyli uznaniu dziecka za swoje dziecko.

            Teściowie odpadają wraz z rozwodem.

            > Po rozwodzie bowiem, jako i po śmierci małoznka powinowactwo z jego rodziną ni
            > e ustaje.

            Co Ty gadasz?! Za głupstwa?!
            Jakąś podstawę prawną przedstawisz?

            >Uprzedzę- bez względu na to, czy para małżeńska mioała dzieci, czy ni
            > e.

            > I tak np. ja mam tesciów, są nimi rodzice mego byłego meza, choć meza nie ma
            > m. A gdyby mój eksmąż powtórnie sie ożenił, to jego rodzice mieliby 2 synowe, c
            > hoć mają jednego syna

            Nie mieliby dwie synowe. Co rozumiesz poprzez "dwie synowe"?
            Podaj podstawę prawną.
            • tt-tka Re: Minnie... kora wygaduje szkodliwe głupstwa 23.03.19, 18:28
              tabrotech napisał(a):




              > Pasierb i macocha zostają przyfastrygowani ze sobą raz na zawsze. Wyrokiem sądo
              > wym
              > Mówimy tu o usynowieniu, czyli uznaniu dziecka za swoje dziecko.


              NIE. Usynowienie/adopcja to uznanie dziecka za swoje. Zwiazek pasierb-macocha to odpowiednio syn meza i zona ojca. Slubow, chwalic los, jeszcze sie nie bierze pod rygorem sadowym.

              Podaj, prosze, podstawe prawna do swego kategorycznego twierdzenia.

              --
              Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
        • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 12.03.19, 23:13
          ale z teściami nikt nie bierze tez ślubu!!
          występują oni do rodziny niejako "na przyczepkę", i dlatego Koro pisałam o braku pokrewieństwa, więzach krwi wiec z nimi nic nie łączy, bo niby co?
          no ale przyznam zaskoczyło mnie polskie prawo w kwestii powinowactwa (o którym wiedziałam, jasne, ale nic poza tym i sadzilam ze automatycznie wygasa po rozwodzie) - w Kanadzie nie sadze aby tak było.
          po rozwodzie mówi się former mother in law, former father in law czyli była teściowa, były teść.
          sama nazwa mówi za siebie.

          --
          Wpadnij, zapraszam!...
          • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 13.03.19, 09:05
            Minnie, a toś mnie teraz TY zaskoczyła po całości smile Bo chyba TYM własnie forum naczytałam się wielokrotnie, jak to POWINNO się teściom mówić mamo/tato, bo połączenie rodzin, więzy itd. A teraz się dowiaduję, ze jest jednak tak, jak pisałam - zasadniczo są to w sensie emocjonalnym przynajmniej na początku, gdy sie ich nie zna OBCY ludzie. smile

            Jak widzę tu niektórzy prezentują bardzo zmienne poglądy, mniejsza jednak o to.smile

            Minnie, tak naprawdę owo niewygasające powinowactwo nie ma nijakiego wpływu na to, jak sie do teściów człek zwraca. W Pl nadal dość popularną forma jest "mamo/tato", ale nie brak też takich rodzin, gdzie teściom mówi się po imieniu, zdarzają się tez takie, gdzie na pan/pani.
            No, ale nominalnie są to teściowie i nimi pozostają po rozwodzie/śmierci współmałżonka.
            I OCZYWISCIE Minnie moze być tak, że ich po tych wydarzeniach więcej nie zobaczysz, ale moze być i czesciej jest, gdy ze zwiazku sa dzieci, że jednak ma sie z nimi taki czy inny - kontakt.
            I znów- bywa tak, ze relacje są ledwie poprawne ze względu na dzieci, a bywa, że serdeczne.

            A samej znam te sytuację z najbliższej rodziny Minniesmile więc bardzo prosze, no jak to mówią "nie ucz ojca dzieci robić"smile




            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 13.03.19, 23:28
              Koro bo zrozum - mnie w tym przypadku chodzi tylko i wyłącznie o WIĘZY KRWI. język nie jest na tyle precyzyjny aby mozna było w dwóch słowach tak skomplikowana materie wyjaśnić a zwłaszcza jak ktoś nie pojmuje.
              wiec jeszcze raz - powinowactwo nie tworzy WIĘZÓW KRWI. pokrewieństwo tworzy. i dlatego po rozwodzie teściowie są obcymi ludźmi zresztą przed ślubem tez. do rodziny przyłączają się jedynie na zasadzie powinowactwa czyli "dopisania sie" przez zawarcie ślubu via córka lub syn - nie przez autentyczne więzy krwi.
              Nie ma powodu, podstaw być dalej czyjaś teściową czy teściem skoro szwagierka czy zięć nie są już szwagierka czy zięciem - proste. a to ze nadal sie jest babcia czy dziadkiem to oczywiste bo tu już są autentyczne WIĘZY KRWI.
              Natomiast co do kwestii mówienia mamo tato - no tak, tu wkracza owo powinowactwo - i tu mozna stosować tradycyjne formy jakimi jest 'mamo tato' do teściów póki małżeństwo trwa.
              A to już w zależności od bliskości pomiędzy szwagrami a teściami. niektórzy te formę uznają niektórzy nie, ich wybór.

              Natomiast polskiego prawa w kwestii powinowactwa rzeczywiście nie znam, opisuje ci tylko jak ja to widzę od strony technicznej. gdzie są więzy krwi, gdzie nie ma.
              Minnie


              --
              Wpadnij, zapraszam!...
              • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 14.03.19, 08:34
                Minnie, ale nie z wszystkimi, z którymi jesteśmy blisko wiążą nas więzy krwi przecież. pomijając małzeństwo/partnerstwo - mamy też PRZYJACIÓŁ. Nierzadko są nimi osoby nominalnie nam obce, co nie znaczy, że niebliskie - prawda?
                Z teściami - bywa róznie. Czasem są to bliscy ludzie jeszcze przed ślubem, albo i bez niego, czasem nigdy nie stają sie bliscy

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 15.03.19, 00:12
                  kora3 napisała:
                  Minnie, ale nie z wszystkimi, z którymi jesteśmy blisko wiążą nas więzy krwi przecież.


                  oczywiście Koro i ja to wiem, rozumiem. mozna byc w zażyłych, bliskich, i serdecznych stosunkach z teściami i mimo rozwodu z małżonkiem z nimi w takich pozostawać. ba, słyszałam o sytuacjach ze z teściami jest sie w lepszych stosunkach po rozwodzie niż własnymi rodzicami!
                  ale to nie ma nic do rzeczy Koro ze sa to nadal ludzie obcy w sensie niezwiązani pokrewieństwem, i moze w/g polskiego prawa będą zawsze teściami (co dla mnie jest bardzo głupie).
                  Dlaczego głupie - bo jak wyjaśniałam teściowie to ludzie niespokrewnieni =obcy,
                  których mozna było w życiu nigdy nie spotkać. tylko przypadek zarządził ze się z nimi poznaliśmy. bywają małżeństwa gdzie teściowie w ogóle nie utrzymują kontaktów z zięciami, świekrami. a w przypadku wielokrotnych rozwodów - ileż mozna tych teściów mieć?
                  Tak czy siak kontakty z teściami utrzymuje się dobrowolnie a już zwłaszcza po rozwodzie. jakiś tam status wiec "powinowactwa", trwały, nietrwały, kompletnie o więzach emocjonalnych przecież nie świadczy. także z punktu prawnego za wiele konsekwencji nie ma. na ogol powinowaci nic nie dziedziczą. powstają za to różne komplikacje, np podobno powinowaci w linii prostej (teść i synowa) nie mogą ze sobą zawierać małżeństw. a przecież to obce (niespokrewnione) osoby. co komu do tego, nie rozumiem.

                  Minnie

                  --
                  Wpadnij, zapraszam!...
                  • aqua48 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 15.03.19, 14:23
                    minniemouse napisała:


                    > sa to nadal ludzie obcy w sensie niezwiązan
                    > i pokrewieństwem,

                    Minnie, sorry, ale osoby niezwiązane pokrewieństwem nie są zawsze osobami obcymi. Przypominam, że na przykład małżeństwa właśnie na takiej zasadzie funkcjonują. Bratowa czy mąż kuzynki też należą do rodziny bo istnieje coś takiego jak powinowactwo i jak najbardziej powinowaci są rodziną, tylko dalszą.
                    • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 15.03.19, 22:24
                      aqua48 napisała:
                      > Minnie, sorry, ale osoby niezwiązane pokrewieństwem nie są zawsze osobami obcymi.

                      pewnie używam złego słowa, określenia. moze powinnam użyć alien ?
                      chodzi mi o to, ze pomiędzy tymi ludźmi nie ma żadnych więzi pokrewnych które mogłyby w jakikolwiek NATURALNY, genetyczny sposób tworzyć miedzy nimi rodzinny związek. ze nie mozna ich łączyć przez np zbadanie linii DNA.
                      Obcy, czyli w żaden sposób nie powiązany więzami krwi. nie rodzinnymi.
                      Nie w sensie ze są to osoby które się poznały, znają lub już 'nie znają'. coś jak obcy język, mimo ze moze być znany. o to mi chodzi.

                      Minnie
                      --
                      Wpadnij, zapraszam!...
                      • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 15.03.19, 22:32
                        btw małżeństwo to akurat świetny przykład gdzie dwie zupełnie OBCE osoby staja się rodzina przez kompletny przypadek. pomiędzy nimi nie ma żadnych więzi krwi (i nie powinno być). dlatego po rozwodzie bez problemu są to dla siebie znowu obcy ludzie, tyle ze od strony emocjonalnej - niekoniecznie. mozna dalej utrzymywać przyjacielskie stosunki z eksami, oczywiście.
                        ale jeśli chodzi o "krwawe" lol powiązania rodzinne to miedzy małżeństwem nie ma żadnych nigdy, dopiero miedzy ich potomstwem jest. dlatego na drzewie "ginekologicznym" wink małżeństwa zawsze łączone są krzyżykiem jako osobne gałęzie. mam nadzieje ze dość jasno tłumaczę o co mi chodzi.

                        Minnie

                        --
                        Wpadnij, zapraszam!...
                        • aqua48 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 16.03.19, 08:48
                          minniemouse napisała:

                          > btw małżeństwo to akurat świetny przykład gdzie dwie zupełnie OBCE osoby staja
                          > się rodzina przez kompletny przypadek. pomiędzy nimi nie ma żadnych więzi krwi
                          > (i nie powinno być). dlatego po rozwodzie bez problemu są to dla siebie znowu o
                          > bcy ludzie,

                          No właśnie wraz Korą tłumaczymy, że nawet po rozwodzie nie są już dla siebie obcymi ludźmi i dlatego są przeszkody w ponownym wejściu w związek małżeński z "eksteściem" lub z "byłą" pasierbicą.
                              • nocnymarek2 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 17.03.19, 09:08
                                minniemouse napisała:

                                > czy gdyby przypadek zarządził ze ex teść nigdy by się z potencjalna
                                > pasierbica nie spotkał to byłyby jakieś przeszkody w zawarciu związku?

                                Czyj teść z czyją pasierbicą? wink Przeszkoda zachodzi w przypadkach:
                                * teść - synowa
                                * teściowa (świekra) - zięć
                                * ojczym - pasierbica
                                * macocha - pasierb.
                                Można powiedzieć, że jest to "dodatkowa przeszkoda" w powinowactwie
                                teść - zięć, teściowa - synowa, ojczym - pasierb i macocha - Kopciuszek.
                                Ale może LBGT wywalczy, że w takim przypadku jednak będzie można.

                                A fakt, że się nie spotkali? A jak dziecko nie spotka ojca, to nie jest
                                jego dzieckiem? Nie dziedziczy? Nawet matki może nie spotkać, co
                                nie zmienia faktu, że to matka.
                                • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 17.03.19, 11:48
                                  Dokładnie - w naszej kulturze od dość dawna nie jest przyjęte, by ojczym sypiał z pasierbicą, teściowa z zięciem itd. Dziwne, ze Minnie tego nie rozumie

                                  --
                                  Korcia
                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                  • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 17.03.19, 23:09
                                    Jezu, jak wy mnie nie pojmujecie!!
                                    Podam przykład:

                                    Gdyby Mia Farrow nigdy nie zaadoptowała Soon Yi, a Woody Allen całkiem przypadkowo spotkał te sama Soon Yi na jakimś hollywoodzkim party jako zupełnie OBCA 18-letnia dziewczynę i po półrocznym spotykaniu się zaproponował jej małżeństwo,
                                    to w zadnym wypadku nie byłoby problemu bo nie byłoby mowy o zadnym pokrewieństwie miedzy nimi. Bo Woody Allen i Soon Yi sa sobie kompletnie obcymi osobami.
                                    I o ten własnie brak jakiegokolwiek pokrewieństwa miedzy nimi mi chodzi - ze gdyby przypadek losu nie zarządził ze Mia Farrow ja zaadoptowała, to nie byłoby podstaw by nie wyrażać zgody na małżeństwo od początku!
                                    tak czy siak zresztą od strony prawnej w końcu nie było bo Woody i Soon Yi sa małżeństwem do dzisiaj, o ile się nie mylę.

                                    Natomiast to, ze była to jego adoptowana córka, oczywiście ze wywołuje niesmak od strony emocjonalnej i moralnej.
                                    bo od strony emocjonalnej Soon Yi owszem nie była dla niego obca osoba była dla niego osoba bliska ale jak podkreślałam kilka razy nie o taki rodzaj emocjonalnej więzi mi chodzi.

                                    Minnie
                                    --
                                    Wpadnij, zapraszam!...
                                      • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 18.03.19, 23:53
                                        nocnymarek2 napisał:
                                        > > Natomiast to, ze była to jego adoptowana córka
                                        > NIE BYŁA! A teraz z ciekawości sprawdziłem i okazuje się, że nie była nawet jego pasierbicą, bo nie byli małżeństwem z Mią Farrow.


                                        po namyśle Marku okazuje ze niechcący przysłużyłeś mi się by lepiej wyjaśniam mój punkt widzenia, czyli o co mi chodzi z tym "byciem obcym":

                                        no właśnie! nie było problemu z zawarciem malzenstwa, bo przez przypadek Soon Yi była adoptowana przez pierwszego męża Farrow, Andre Previna, dlatego Soon Yi nosi nazwisko pierwszego męża i jest adoptowana przez niego.
                                        ALE stan faktyczny był naprawdę taki, ze po dwóch latach od adopcji w 1979 r Mia i Woody byli już razem.
                                        w 1992 wybuch skandal ze Woody Allen i Soon Yi maja romans. Soon Yi miała wtedy 22 lata.
                                        Zatem od roku 1979 do 1992 minęło, bagatela, 13 lat. I Woody przez 13 lat, podobnie jak w życiu pozostałych dzieci Mii Farrow - tych legalnie adoptowanych i biologicznych - odgrywał taka sama role - jej OJCA!
                                        mimo ze oczywiście przed mediami i światem twierdzili inaczej. ale fakty są takie, jak powiedziała bardzo prosto Mia Farrow - on był jej ojcem!
                                        dlaczego wiec nie było przeszkód w zawarciu malzenstwa? tylko dlatego ze nikt nigdy nie podpisał stosownych dokumentów.
                                        a teraz odwróćmy sytuacje - Allen podpisał, Previn nie. i to Previn dobiera się do Soon Yi...
                                        jak to zmienia?
                                        niemniej skandal był ze względów moralnych - bo nie potrzeba oficjalnego papierka aby w dorosły mężczyzna związku z dorosła kobieta moc wejść w role ojca i wychowywać biologicznie nie swoje dzieci. w tym przypadku - rola ojca, czy matki - niesie ze sobą takie same zobowiązania i odpowiedzialność jak w każdej innej rodzinie. złamanie, nadużycie tej roli to przestępstwo.
                                        natomiast nie wiem, i bardzo wątpię, czy Woody mógłby ożenić się z własna biologiczna córką mimo iż nie miał legalnego ślubu z Mia Farrow. obawiam się ze nie, ponieważ byłby to kazirodczy związek.
                                        I dokładnie o to tylko mi chodzi - o brak biologicznych więzi. moze powinnam była napisać "biologicznie obcy". jeśli członek rodziny jest biologicznie obcy, to właściwie nie ma przeszkód w zawieraniu malzenstwa.
                                        są natomiast inne przeszkody - natury moralnej. te oczywiście mogą być ogromna przeszkoda a nawet uniemożliwiać małżeństwo. ale, powtórzę, po raz nie wiem który, nie o ten rodzaj "obcości" mi chodziło.

                                        Minnie

                                        --
                                        Wpadnij, zapraszam!...
                                        • heniek.8 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 19.03.19, 06:11
                                          > I Woody przez 13 lat, podobnie jak w życiu pozostałych dzieci Mii Farrow - tych legalnie
                                          > adoptowanych i biologicznych - odgrywał taka sama role - jej OJCA!

                                          jak to? jeżeli te dzieci miały ojca tyle że rozwiedzionego, to Allen odgrywał rolę partnera ich matki a nie ojca
                                          należałoby zobaczyć różnicę, jako że rozwodów jest dużo (chyba 40% w Polsce a w Kanadzie pewnie jeszcze lepiej) i kiedy ojciec się wyprowadzi a do matki wprowadzi się jakiś nowy typ to czy znaczy że on odgrywa rolę ojca?
                                        • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 19.03.19, 09:35
                                          Minnie, ale NIKT nie podnosi, że pasierb, macocha, czy zięć są spokrewnieni - chyba nie masz takiego wrażenia?
                                          Zasada w polskim prawie mówi jasno - nie można poslubić kogoś, z kim jest sie powinowatym w linii prostej, czyli:
                                          - synowa i zięć z teściem teściową
                                          - pasierbica, pasierb z ojczymem i macochą.

                                          I owszem Minnie tak - gdyby nie ślub dziecka teścia/tesciowej z kimś to ten ktoś nie zostałby synową/zięciem. I owszem - gdyby nie ślub matki/ojca pasierbów z kims, to ta osoba nie zostalaby macochą/ojczymem. I tak - nie są to osoby nijak spokrewnione - nikt nie twierdzi, ze sa Minnie.

                                          MIMO to norma społeczna nie przewiduje sytuacji by takie osoby tworzyły legalny związek po rozwodzie czy śmierci współmałoznka. I nie ma ti znaczenia żadnego czy macocha, ojczym faktycznie uczestniczyli w wychowywaniu pasierbów, czy stali sie nimi dopiero , gdy ci byli już dorosli. Tak samo nie ma znaczenia czy z tesciami synową zięcia łączyła długoletnia zażyłośc, czy tylko formalnie byli tesciami i tyle.


                                          --
                                          Korcia
                                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                        • nocnymarek2 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 19.03.19, 10:23
                                          minniemouse napisała:

                                          > jak powiedziała bardzo prosto Mia Farrow - on był jej ojcem!

                                          To kim był Mr. Previn, którego nazwisko ta córka nosiła?
                                          Mia sobie może zmieniać partnerów, ale nie ojców swoich
                                          dzieci. Może ktoś jej (i wielu innym w Hollywood) powinien
                                          wytłumaczyć, że dzieci to nie zabawki?

                                          > dlaczego wiec nie było przeszkód w zawarciu malzenstwa?
                                          > tylko dlatego ze nikt nigdy nie podpisał stosownych dokumentów.

                                          Gratuluję odkrycia - tak, podpisanie dokumentów zmienia
                                          sytuację prawną. Jedno słówko przed urzędnikiem stanu
                                          i kłopot potem na całe życie.
                                          • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 20.03.19, 23:14
                                            nocnymarek2 napisał:
                                            To kim był Mr. Previn, którego nazwisko ta córka nosiła?
                                            Mia sobie może zmieniać partnerów, ale nie ojców swoich dzieci. Może ktoś jej (i wielu innym w Hollywood) powinien wytłumaczyć, że dzieci to nie zabawki?


                                            to raczej tobie ktoś powinien wytłumaczyć ze ojcem nie jest ten który zapładnia, który podpisuje papierki a ten który wychowuje.
                                            Co do "tłumaczenia pani Farrow i innym w Hollywoodzie ze dzieci to nie zabawki" - proponuje primo bardzo głęboko zastanowić się kto daje ci prawo oceniać ludzi których kompletnie nie znasz, i secundo, wiesz o nich tyle co o nich piszą sensacyjne brukowki.
                                            i wreszcie, tertio -nad treścią powiedzenia "nie twój cyrk, nie twoje małpy".

                                            Gratuluję odkrycia - tak, podpisanie dokumentów zmienia sytuację prawną. Jedno słówko przed urzędnikiem stanu i kłopot potem na całe życie.

                                            czyli dalej nie pojmujesz ze mi nie chodzi o sytuacje prawna? hmm cóż.


                                            Minnie

                                            --
                                            Wpadnij, zapraszam!...
                                            • nocnymarek2 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 22.03.19, 14:59
                                              minniemouse napisała:

                                              > to raczej tobie ktoś powinien wytłumaczyć ze ojcem nie jest ten
                                              > który zapładnia, który podpisuje papierki a ten który wychowuje.

                                              Ojcem jest ojciec biologiczny, a jeśli utracił prawa rodzicielskie, lub
                                              zmarł, a dziecko zostało przysposobione, to ojciec adopcyjny.
                                              A czym się kończy "wychowywanie" cudzych dzieci doskonale
                                              widać na podanym przez Ciebie przykładzie.

                                              > proponuje głęboko zastanowić się [...] nad treścią powiedzenia
                                              > "nie twój cyrk, nie twoje małpy".

                                              Nie był, dopóki nie pojawił się w argumentacji. To Twój cyrk?

                                              > czyli dalej nie pojmujesz ze mi nie chodzi o sytuacje prawna? hmm cóż.

                                              Szkoda, że nie napisałaś o co właściwie Ci chodzi. Skoro zauważyłaś,
                                              że "jak wy mnie tu wszyscy nie rozumiecie", to wydawałoby się, że
                                              warto wytłumaczyć - o co właściwie chodzi? Dobre prawo? Złe prawo?
                                              Polskie złe, kanadyjskie dobre? Znieść ograniczenia, czy nałożyć
                                              dodatkowe? Prawo nie ogranicza wszystkich niemoralnych postępków?
                                              No to wprowadźmy takie i będziemy sami więzienia budować od wewnątrz.
                                              • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 23.03.19, 23:52
                                                nocnymarek2 napisał:
                                                > Ojcem jest ojciec biologiczny, a jeśli utracił prawa rodzicielskie, lub
                                                > zmarł, a dziecko zostało przysposobione, to ojciec adopcyjny.
                                                > A czym się kończy "wychowywanie" cudzych dzieci doskonale
                                                > widać na podanym przez Ciebie przykładzie.


                                                I co z tego wynika? ojciec biologiczny poza tym ze przyczynił sie do zapłodnienia komórki jajowej bywa iz nie wie nawet ze spłodził potomstwo. czy wiec, poza oficjalna nazwa, jest faktycznie ojcem? przecież zadnym, jest nim tylko z nazwy. a czasami nawet nie z nazwy jeśli matka nie poda danych.
                                                tak samo ojciec adopcyjny - jeśli zaadoptował niemowlę z którym miał do czynienia jedynie dwa lata i po tym ustały kontakty z dzieckiem - także ojcem staje się tylko Z NAZWY.
                                                Faktycznie ojcem jest ta osoba która jest obecna i spełnia aktywna role wychowawcza w życiu dziecka.
                                                Ta osoba rzekomo był dla Soon Yi Woody Allen. Wedle amerykańskiego prawa, on był jej stepfather a ona jego stepdaughter, poniewaz oficjalnie Farrow i Allen byli w związku common-law marriage. w USA nie potrzeba do tego podpisywać papierów.
                                                a jak naprawdę było, nie dowiemy się ponieważ nie należeliśmy do tego kregu. brukowce podają różne wersje, of course.
                                                Dlatego to bylo takie skandaliczne i niemoralne bo na dobra sprawę Woody zaczął dobierać sie do jeszcze nieletniej pasierbicy a następnie ożenił się z nią.
                                                Niemniej, pomiędzy nimi nie było żadnego pokrewieństwa - i oto mi cały czas chodzi - w związku z czym w zasadzie nie ma podstaw by malzenstwa nie zawierać po dojściu do pełnoletności przez Soon Yi.
                                                I nie przesadzaj - Woody okazał się po prostu pedofilem. a pedofilem moze być tez biologiczny ojciec i żyć w kazirodczym związku. niestety to się zdarza.

                                                > Nie był, dopóki nie pojawił się w argumentacji. To Twój cyrk?

                                                nie, ale przynajmniej nie osadzam tak jak ty, bo zdaje sobie sprawę ze nie znam tych ludzi wiec nie mam pojęcia jak naprawdę było. a na pewno jest więcej w tej historii niż podają brukowki i Wikipedia.

                                                > Szkoda, że nie napisałaś o co właściwie Ci chodzi. Skoro zauważyłaś,
                                                > że "jak wy mnie tu wszyscy nie rozumiecie", to wydawałoby się, że
                                                > warto wytłumaczyć - o co właściwie chodzi? Dobre prawo? Złe prawo?


                                                bardzo jasno tłumaczę od początku - chodzi mi o ten brak pokrewieństwa. bo w układach mogą być różne sytuacje, np pasierb poznał macochę już jako podrośnięty, pełnoletni chłop.
                                                i to juz zmienia cala sytuacje przypadku żenienia się dorosłego pasierba z macocha - dlatego sady w pewnych przypadkach dają zezwolenia na takie malzenstwa - bo to są biologicznie obcy ludzie dla siebie. o to dokładnie mi chodzi. bo gdyby to była spokrewniona więzami krwi rodzina - to już w tej samej sytuacji nie mogliby się pobrać. zrozum, please.
                                                po prostu wróć i poczytaj uważnie moje wpisy.
                                                i nie, nie ma znaczenia "dobre/złe prawo" - tu odchodzisz od tematu.

                                                Minnie
                                                --
                                                Matactwo na weselu - czy to już przestępstwo?
                                                ***
                                                Wpadnij, zapraszam!...
                  • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 16.03.19, 07:49
                    Minnie, ja tu nie zamierzałam dyskutować o polskim prawie w tym zakresie - przyjmij, ze ono takie zwyczajnie jest i tyle.
                    Dla ciebie dziwne, ze zięc i synowa nie mogą poslubic teściowej/teścia? To akurat całkowicie zrozumiałe Minnie - takie coś byłoby niezgodne z norma społeczną, podobnie jak poślubienie pasierbicy przez ojczyma np.

                    Ale o to mniejsza Minnie - chodzilo o to jak nazywać/przedstawiac tesciów, którzy nie sa dla nas obcymi ludźmi w sensie emocjonalnym, czy tylko formalnie dziadkami naszych dzieci



                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 16.03.19, 22:03
                      Oczywiście, na całym chyba świecie znana jest historia poślubienia nie tyle pasierbicy co dziecka adoptowanego. mowa oczywiście o Woody Allen i Soon-Yi, co swojego czasu wywołało nielichy skandal. czy ona była dla niego obca? była i nie była, zależy z jakiego punktu widzenia na to spojrzeć.
                      była dla niego zupełnie obcym człowiekiem bo nie było miedzy nimi pokrewieństwa w najmniejszym stopniu.
                      ale i nie była, bo ja znal, to było jego adoptowane dziecko. przez to drugie znaczenie Woody złamał sobie karierę, i słusznie.
                      a mnie chodzi o znaczenie pierwsze - ponieważ nie było miedzy nimi więzi krwi technicznie nie było przeszkód na zawarcie małżeństwa. społecznie, to tak, to co innego.

                      Minnie

                      --
                      Wpadnij, zapraszam!...
                      • nocnymarek2 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 17.03.19, 09:20
                        minniemouse napisała:

                        > Oczywiście, na całym chyba świecie znana jest historia poślubienia nie
                        > tyle pasierbicy co dziecka adoptowanego. mowa oczywiście o Woody
                        > Allen i Soon-Yi

                        Soon-Yi była adoptowana tylko przez Mię Farrow, ale nie Woodiego Allena.
                        Dla niego była tylko pasierbicą, a nie dzieckiem.

                        > co swojego czasu wywołało nielichy skandal. Czy ona była dla niego obca?

                        I tu sobie odpowiedziałaś na pytanie dlaczego w polskim prawie
                        nie jest to dozwolone (a dokładniej, wymaga zgody sądu):

                        "Zakaz zawierania małżeństw między powinowatymi spowodowany
                        jest głównie względami natury moralnej i obyczajowej, nie będą
                        tutaj natomiast zachodziły względy typowo biologiczne, jak to ma
                        miejsce w przypadku pokrewieństwa."

                        > technicznie nie było przeszkód na zawarcie małżeństwa

                        Bo to przeszkoda prawna, a nie "techniczna", "Technicznie", to
                        wydawałoby się, że między rodzeństwem nie ma, a między dwoma
                        panami jest. A jednak w tym drugim przypadku w niektórych
                        krajach można (ale w Polsce nie).
                      • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 17.03.19, 10:06
                        Minnie - mowa była o teściach, ale niech będzie. Akurat w opisanej historii o ile pamiętam, to dziewczyna nie była adoptowaną córką WA. GDYBY była nie byłby mozliwy zaden formalny ich związek, a nieformalny także podlegałby karze, bo dziecko adoptowane jest uznawane przez prawo za włąsne dziecko.
                        Ale przykład jako taki dobry - nie mozna poslubić własnego dziecka, własnego w swietle prawa, jak adoptowane MIMO, ze nie ma więzów krwi. Nie mozna bo jest to s[przeczne z normą społeczną.

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 20.03.19, 23:19
                      kora3 napisała:
                      Minnie, ja tu nie zamierzałam dyskutować o polskim prawie w tym zakresie - przyjmij, ze ono takie zwyczajnie jest i tyle.
                      Dla ciebie dziwne, ze zięc i synowa nie mogą poslubic teściowej/teścia? To akurat całkowicie zrozumiałe Minnie - takie coś byłoby niezgodne z norma społeczną, podobnie jak poślubienie pasierbicy przez ojczyma np.


                      ale ja Koro pisałam już X razy ze z punktu widzenia moralnego i społecznego ja rozumiem i zgadzam się dlaczego nie jest to przyjęte. X razy. X RAZY!
                      Wiec uważam ze grzecznie byłoby choć raz zrewanżować mi się i postarać się zrozumieć o co mi chodzi, a co nie ma nic wspolnego z normami społecznymi itd.

                      Minnie

                      --
                      Wpadnij, zapraszam!...
                      • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 24.03.19, 09:44
                        Minnie, laeż ja doskonale rozumiem o co Ci chodzi. Tak, osób powinowatych, także w linii prostej nie łączy żadne pokrewieństwo, zatem gdyby nie czysty przypadek w postaci ślubu w rodzinie z tą, a nie inną osobą nigdy by mogli nawet nie spotkać tego kto jest ich zięciem, czy pasierbicą, a gdyby spotkali to byliby całkiem obcy ludzie. Wszystko prawda. I prawdą jest też to, że pod wzgględem ze tak powiem genetycznym nie byłoby przeszkód do tego, by takie osoby mogły tworzyć związek - oczywiste.
                        Ale prawo kieruje sie nie tylko względami biologicznymi, lecz także wspomnianą normą społeczną - co jak Ty wspomniałaś rozumiesz.
                        O ile bowiem od dawien dawna bywało tak, że gdy umarł jeden brat i pozostawił wdowę z dziećmi, drugi miał wręcz obowiazek roztoczyć nad nimi opiekę, także w takim zakresie, że mógł sie z wdową po swoim bracie ożenic, to sytuacja, gdy powiedzmy po śmierci ojca poasierb zeni sie z macochą nie była przyjęta.

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 24.03.19, 23:55
                          kora3 napisała:
                          I prawdą jest też to, że pod wzgględem ze tak powiem genetycznym nie byłoby przeszkód do tego, by takie osoby mogły tworzyć związek - oczywiste.
                          Ale prawo kieruje sie nie tylko względami biologicznymi, lecz także wspomnianą normą społeczną - co jak Ty wspomniałaś rozumiesz.

                          O ile bowiem od dawien dawna bywało tak, że gdy umarł jeden brat i pozostawił wdowę z dziećmi, drugi miał wręcz obowiazek roztoczyć nad nimi opiekę, także w takim zakresie, że mógł sie z wdową po swoim bracie ożenic, to sytuacja, gdy powiedzmy po śmierci ojca poasierb zeni sie z macochą nie była przyjęta.

                          no własnie, wreszcie się zrozumieliśmy - ze względów moralnych, oczywiście i zrozumiałe.
                          ale gdyby się uparli to nie byłby to, mówiąc wprost, żaden kazirodczy związek. bo są to biologicznie obcy sobie ludzie. to wszystko.

                          Minnie
                          --
                          Matactwo na weselu - czy to już przestępstwo?
                          ***
                          Wpadnij, zapraszam!...
                          • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 25.03.19, 08:06
                            Minnie, ale ja od poczatku Twych wypowiedzi rozumiałam o co Ci chodzi - tylko jak pisaliśmy z kilkoma jeszcze osobami - prawo tu opiera się nie tylko na biologii (jak w przypadku np. rodzeństwa) , ale też na normie spolecznej.

                            --
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 11.03.19, 11:54
        Podzielam Tt-tko twe zdanie, że rzadko bywa - aczkolwiek na tym forum spotkałam się z opinią, ze jest wręcz niezbędne, bo jesli sie nie dookreśli to grozi to strasznymi gafami - pytałam jakimi, ale odp. nie dostałam ...

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • heniek.8 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 11.03.19, 17:29
      co to znaczy że teściowie są aktualni?
      czy jest jakiś przypadek w którym wg prawa ex-teściowie (ale nie w roli dziadków, tylko z uwagi na relacje z ex-zięciem / ex-synową) są traktowani inaczej niż zupełnie obce osoby?

      jak jest w krajach anglojęzycznych - tam jest "father-in-law" i "mother-in-law" czyli "prawni" rodzice - czy tam nadal pozostają prawni, czy bezprawni?

      już chyba bliżej twojej teorii do francuskiego gdzie jest beau-pere i belle-mere czyli "piękni" rodzice, po rozwodzie może nie pozostają rodzicami, ale nadal mogą uważać się za pięknych
          • nocnymarek2 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 11.03.19, 20:59
            heniek.8 napisał:

            > o tym nie wiedziałem, dzięki
            > więc jak to jest - jeżeli ożenię się z jedną z sióstr, rozwiodę się z nią, to n
            > ie mogę się ożenić z drugą ?
            > (zakładając że by mnie chciała … wink )

            Aż tak wtajemniczony nie jestem, nie wiem czy to powinowactwo
            w linii prostej, czy pokrętnej. W razie czego, przygotuj sobie dobrą
            przemowę dla sądu i minę kota ze Shreka.
          • aqua48 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 12.03.19, 11:55
            heniek.8 napisał:

            > o tym nie wiedziałem, dzięki
            > więc jak to jest - jeżeli ożenię się z jedną z sióstr, rozwiodę się z nią, to n
            > ie mogę się ożenić z drugą ?
            > (zakładając że by mnie chciała … wink )

            Cytuję panią Monikę Weingaertner z Centrum Ochrony Prawnej"
            "Powinowactwo obok pokrewieństwa zaliczane jest do bardzo trwałych stosunków cywilnoprawnych, dlatego należy zwrócić uwagę, że pomimo ustania małżeństwa wskutek śmierci małżonka, uznania go za zmarłego lub orzeczenia rozwodu, to relacje powinowactwa będą trwały nadal. Zatem jeżeli po śmierci męża synowa ponownie wyjdzie za mąż to i tak pozostanie ona synową dla teściów zmarłego męża, natomiast teściowie z nowego związku małżeńskiego będą jej nowymi powinowatymi.
            Natomiast przepisy nie wskazują przeszkody dla zawarcia małżeństwa z powinowatymi w linii bocznej (przykładowo rodzeństwem małżonka - obojętnie czy chodzi o rodzeństwo rodzone, czy przyrodnie). Zatem nie będzie tutaj legalnych przeszkód na zawarcie małżeństwa owdowiałej kobiety z bratem zmarłego współmałżonka. W takim przypadku możliwe będzie zawarcie związku małżeństwa, bez konieczności uzyskiwania sądowego zezwolenia."

            Krótko mówiąc - z teściową się nawet po rozwodzie z jej córką nie ożenisz, ze szwagierką możesz.
            • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 12.03.19, 11:58
              Dokładnie tak Aquo. Dodam jeszcze specjalnie dla obu Panów, że powinowactwo skutkuje także możliwością odmowy składania zeznań, gdy oskarżonym/strona jest powinowaty.

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 12.03.19, 11:27
        Heńku - polskie prawo stanowi tak, że powinowactwo z rodziną męża/żony nie ustaje ani po rozwodzie, ani po śmierci współmałzonka. Mozesz oczywiscie z nim polemizowac, ale sądzę, ze niewiele to da smile

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • minniemouse Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 12.03.19, 23:21
          Powiem szczerze polskie przepisy w dziedzinie powinowactwa wbiły mnie w zdziwienie : ) no ale także w pewna dumę, : ) bo chyba nikt tak jak my Polacy nie potrafimy komplikować smile
          z drugiej strony ma to swoje dobre strony bo, przynajmniej kiedys, zabezpieczało rodziny przed bieda i utrata dachu nad głową i samotnością tez, zapewne. rodzina rodzinie zobowiązana była pomoc czy krewni czy ledwie powinowaci.
          Wracając do tematu, hmm to moze tak własnie przedstawiać, po staropolsku - moi powinowaci państwo Hanna i Tadeusz Kowalscy?

          Minnie

          --
          Wpadnij, zapraszam!...
          • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 13.03.19, 09:14
            Z tym zabezpieczeniem Minnie to mocno iluzoryczne smile
            Natomiast co do reszty - nie, w PL nie wypada przedstawic kogoś jako "powinowatego" - nie używa się tego rodzaju słownictwa w zasadzie poza urzędowymi sytuacjami typu w sądzie "Czy jest pan spokrewniony/spowinowacony ze stronami?" i odp. "Jestem, powódka to moja siostra, a pozwany szwagier" - np.

            Tak na serio, to zgadzam się z tymi przedmówcami, którzy piszą, jak chyba Anthonta m. in., że nie zawsze jest POTRZEBA, by dookreślać relacje swoje z tym, kogo komuś przedstawiamy.
            Zabawne, bo tudzież z TEGO forum dowiedziałąm się kiedyś, ze jest to wręcz - niezbędnesmile

            Czasami właśnie jest zbędne, czasami nie jest i mowa oczywiście o sytuacji, kiedy nie jest.

            Moja mama miała dośc długi czas w swoim życiu taki, ze miała dwie teściowe (no i teścia). Do mojej babci, mamy swego zmarłego pierwszego meża, czyli mojego biologicznego taty mówiła do smierci babci - "mamo", a do rodziców swego drugiego meza także "mamo/tato". Z babcią nr 1 kontakt był bardzo bliski i bieżący, bo mieszkała od nas 3 ulice dalej, a z dziadkami nr 2 serdeczny, ale rzadszy z racji odległosci (blisko 200 km).
            Moja mama, gdy była taka konieczność oczywiście przedstawiała babcię "mamo, poznaj to Adam X, kolega z pracy", "A to Adamie moja teściowa, mama mego pierwszego męza" - i w nikim nie wzbudzało to zdumienia. Sądzę, ze babci byłoby bardzo przykro, gdyby mama ją przedstawiła "Pani XY" sad Babcia tez mówiła "A to moja synowa, żona mego zmarłego syna".

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • kocynder Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 23.03.19, 22:06
      Z punktu widzenia "formalno - prawnego" - to teściowie pozostają teściami, także po rozwiedzeniu małżonków albo tez po śmierci swego dziecka dla jego współmałżonka. Ale... no właśnie, formalno - prawnie - tak, a w życiu układa się różnie. Ja akurat mam jednych teściów (właściwie to świekrów, ale nie czepiając się detali) i nie planuję zmiany. Ale chociażby moja własna siostra - bardzo młodo wyszła za mąż, dość szybko się rozwiodła, potem związała się powtórnie, gdy miała 33 lata jej mąż zmarł, a teraz ma de facto trzeciego męża. Dzieci nie ma, więc "dziadkowie Jasia" w grę nie wchodzą. Z rodzicami pierwszego, byłego męża - nie utrzymuje kontaktów, więc i nie ma żadnych okazji do przedstawiania ich komukolwiek - pomimo zamieszkiwania w tym samym mieście, w razie przypadkowego spotkania na ulicy wymieniają chłodne "Dzień dobry" i tyle, ewentualnie zapytana "komu się kłaniałaś?" odpowiada niezobowiązująco "dalekim znajomym" i zmienia temat. Trudniejsza jest sytuacja z rodzicami jej zmarłego męża - byli dla niej bardzo dobrzy, zaprzyjaźnieni, traktowali ją jak córkę właściwie. Po śmierci syna - w sytuacjach towarzyskich przedstawiała ich zawsze "Moi Teściowie". Problemy zaczęły się, gdy poznała swojego obecnego męża - teściowie uznali, że "zdradziła" ich syna, zaczęli ją traktować wrogo, obgadywać przed rodziną (np informując - wbrew prawdzie - że ona jeszcze za życia ich syna a swego męża związała się z obecnym partnerem itp)... Sytuacji "rodzinnych" do spotkań jest sporo, bo siostra jest np chrzestną bratanicy swego śp męża (a więc wnuczki jego rodziców), dodatkowo sytuację utrudnia fakt, iż wspomniani starsi państwo mieszkają niedaleko od miejsca zamieszkania siostry z jej obecnym mężem, więc i spotkań przypadkowych, na ulicy nie brakuje... Jeśli jest pytana - o nich zawsze odpowiada (niezgodnie z punktem widzenia formalno - prawnym), że to jej byli teściowie. Unika mówienia rodzice mojego zmarłego męża - bo to mogłoby stwarzać dwuznaczne sytuacje - ktoś mógłby pomyśleć, że jej OBECNY mąż nie żyje, a tłumaczyć, że to rodzice jej drugiego męża, który zmarł i potem... - to bez sensu i za długo. Rodzice obecnego męża - są, oczywiście, teściami.

      --
      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
      • kora3 Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 24.03.19, 10:04
        O takie własnie mniej więcej sytuacje mi chodziło, bo przecież wiadomo, ze jak sie z kims nie utrzymuje kontaktów i nie ma okazji tych ludzi przedstawiać, to i nie ma problemu - jak. Ja ze swoimi teściami nie utrzymuję kontaktów, a gdyby mi przyszło przedstawic powiedziałabym pewnie "Rodzice mego byłego męza", bo aktualnego wszak nie posiadam i też dobrze.

        Natomiast sytuację taką właśnie skomplikowaną miała moja mama. Młodo owdowiała, a kontakt ze swoją tesciową, moja śp. babcią miała bardzo serdeczny gtak za życia mego ojca, jak i po jego smierci. Moja mama powtórnie wyszła za mąż, ale babcia wcale się z tego powodu nie obrazałą, bynajmniej - cieszyła sie, ze sobie układa życie.
        Dodam, że moja mama do babci mówiła "mamo" pewnie od dnia ślubu i tak zostało na zawsze, do smierci babci 1,5 roku temu. Do rodziców swego drugiego męza także mówiła "mamo/tato"...Z nimi miała z racji odległosci rzadszy kontakt i te rzadsze okazje do tego, by ich przedstawiac komuś, w odróznieniu od matki swego pierwszego męza. No i tak zwyczajnie - mojej babci byłoby przykro, gdyby moja mama, która miała z nią serdeczne relacje powiedziała o niej "była teściowa" - już bez względu na sytuację cywilno - prawną. Pewnie byłoby jej też przykro, że byłaby przypisywana niejako tylko mnie na zasadzie "babcia Korci". Moja mama mówiła na ogół "A to mama mojego pierwszego zmarlego męża, XY" ..."

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • kocynder Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 24.03.19, 21:54
          Wiesz, Koro - twoja mama miała o tyle prostszą sytuację, że miała tylko jedną "byłą teściową". smile Czyli tylko Twoją babcię, matkę jej zmarłego męża. A moja siostra ma "formalno - prawnie" TRZY komplety teściów! Rodziców swego pierwszego, rozwiedzionego męża, rodziców swego drugiego, zmarłego męża no i "obecnych" czyli rodziców jej "teraźniejszego małżonka. Twoja mama mogła przedstawić "A to mama mojego pierwszego zmarłego męża, XY", ale w sytuacji mojej siostry? "To matka mojego drugiego zmarłego męża, XY"? To by sugerowało, że pierwszy mąż tez już jest świętej pamięci - a tak nie jest! "To matka mojego pierwszego zmarłego męża, XY"? Ale wszak ów zmarły był drugim mężem... big_grin Sytuacja byłaby całkiem inna, gdyby rodzice tegoż zmarłego potrafili pogodzić się z faktem, że ich syn nie żyje a ich synowa jest jeszcze młodą (33 lata) kobietą i ma pełne prawo zbudować sobie życie i związek z kim innym, a nie do końca swoich dni obnosić żałobę. Dopóki nie zaczęli robić "drak", czyli roznosić po rodzinie i znajomych plotek, nie zaczęli jej obgadywać itd - ona swojego do nich stosunku, nawet będąc już w bliskiej relacji ze swym obecnym mężem nie zmieniała - dla niej byli wciąż "mamą" i "tatą", oraz po prostu teściami a nie byłymi teściami...

          --
          Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
    • fioletowoniebieska Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 29.03.19, 09:55
      Jako dziecko miałam sąsiadów, nieco starsze małżeństwo, które pochowało już swego jedynego syna.
      Syn umarł zostawiając żonę i córkę. Synowa tychże państwa wyszła drugi raz za mąż, i z tego związku miała także syna.
      Państwo te dzieci często brało do siebie (weekendy, ferie, wakacje), traktowali dzieci równo i syn ich synowej i jej męża, zwracał się do nich tak samo jak ich rodowita wnuczka (per babciu, dziadku).
      Państwo ze swoją synową i jej nowym mężem żyli w bardzo dobrych stosunkach, nie tylko wnuki im podrzucali ale sami też ich odwiedzali.
      Synowa nadal zwracała się do nich "mamo,tato", tak samo zaczął się zwracać do nich jej mąż, czyli mąż ich synowej.

      Także takie przypadki są, i wcale nie jest o nie trudno. Niestety nie wiem jak synowa przedstawiała swych teściów, gdyż z racji dziecięcego wieku mało mnie to intetesowało, a nawet nie wpadło do głowy by pytać o to jej dzieci (wnuki sąsiadów a moich rówieśników).
    • fioletowoniebieska Re: Przedstawianie rodziców byłego meza/byłej żon 29.03.19, 10:12
      Ja sama mam taką sytuację. Mam teściową z pierwszego małżeństwa i teściową z drugiego obecnego. "Pierwszy" teść umarł kilka lat po moim rozwodzie, "drugiego" nie miałam okazji poznać, gdyż zmarł we wczesnym dzieciństwie mego męża.

      Nie miałam też nigdy okazji przedstawiać swej teściowej od pierwszego męża, ale gdyby to nastąpiło, zapewne użyłabym zwrotu "to Anna Kowalska, matka mojego pierwszego męża".

      O samej teściowej w rozmowie z innymi używam potocznego zwrotu "była teściowa" dla rozróżnienia o której mówię.

      Do "byłej teściowej" z przyzwyczajenia zwracałam się "mamo" jednak gdzieś po latach i kilku niemiłych sytuacjach, nie mam z nią kontaktu, a jeśli takowy następuje raz na kilka lat to zwracam się do niej po prostu na ty lub bezosobowo, nie używam żadnego zwrotu typu "mamo, teściowo, Anno".

      Moja "była teściowa ma dwie synowe, mnie i obecną. Ogólnie to skomplikowany patchwork gdyż ode mnie (swojej pierwszej synowej) ma wnuka (syn mój i jej syna), a od syna ma przyszywaną wnuczkę i prawnuka, gdyż druga żona mojego pierwszego męża, ma córkę ze pierwszym mężem, oraz wnuka od tejże córki. Moj były mąż jest przyszywanym dziadkiem, a jego matka czyli moja pierwsza teściowa, przyszywaną prababcią.

      O obecnej teściowej mówię po prostu "teściowa,mama Adama lub obecna teściowa". Przedstawiam ją jako moją teściową. Ja mówię do niej mamo (w sumie tylko ze względu na dzieci które mam z jej synem) , a mój syn, czyli pasierb mojego męża, a jej przyszywany wnuk zwraca się do niej na pani, bo nie życzyła sobie zwrotu "babcia" ani nawet "ciocia".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka