A propos zapraszania rodziny chrzestnych-nietypowo

10.04.19, 14:39
Od razu uprzedzę - nie ma dylematu nijakiego, a sytuacja miała miejsce wiele lat temu, a Was pytam tylko z czystej ciekawości. smile
Otóż, gdy ja i mój były mąż braliśmy slub on nie miał już chrzestnego od wielu lat. Ów pan, jakiś kuzyn jego matki czy ojca zmarł, gdy mój były maż był wczesnym nastolatkiem. Zmarły miał zonę i 2 dzieci, którzy to po śmierci chrzestnego jakis czas utrzymywali kontakty z nim i jego rodziną, potem te kontakty się rozeszły - nie z racji jakichś konfliktów - ot tak po prostu.
No i mój były maż zastanawiał sie, czy powinien wdowę po chrzestnym, a moze i jego dzieci zapraszac na nasz ślub i wesele, czy nie. Mnie to było obojetne: uważałam, że nie ma nakazu takiego, bo nie utrzymują kontaktów, ale jesli chce ...Ostatecznie nie zapraszał - ale ciekawi mnie Wasze zdanie - czy w takiej sytuacji powinien zaprosić wdowę po chrzestnym i ewentualnie jego dzieci czy nie było to konieczne?
    • aqua48 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 15:57
      Nie jest koniecznością zapraszanie nikogo Koro. A już na pewno nie dzieci osoby z którą straciło się kontakt, bez znaczenia czy pełniła ta osoba jakaś rolę czy nie. Gdyby Twój były mąż zaprosił te wdowę z dziećmi byłby to miły gest z jego strony. Nie żaden obowiązek.
      Ja na przykład mojego chrzestnego nie tylko nie zapraszałam na mój ślub ale i o nim go nie informowałam. Nigdy z jego strony nie spotkało mnie nic dobrego (ani złego, przyznaję) ani nie spotkałam się z żadnym zainteresowaniem. A widziałam go uprzednio ostatni raz mając 6 lat...Chrzestny mego męża wykazał się podobną obojętnością i też zaproszony nie był.
      • kora3 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 16:05
        aqua48 napisała:

        > Nie jest koniecznością zapraszanie nikogo Koro


        Aquo, dobrze wiesz o co chodzi, więc proszę, nie zgrywaj się smile

        . A już na pewno nie dzieci osoby
        > z którą straciło się kontakt, bez znaczenia czy pełniła ta osoba jakaś rolę cz
        > y nie. Gdyby Twój były mąż zaprosił te wdowę z dziećmi byłby to miły gest z jeg
        > o strony. Nie żaden obowiązek.


        Z ostatnim zdaniem się zgodzę, z poprzednim - hmmm no ja też tak myslę, ale regułą jest zdaje sie, że chrzestnych na ślub - szczególnie kościelny - zaprasza się także wówczas, gdy ma sie z nimi kontakt sporadyczny, np. ostatni miało na 18 -stkę, a ślub beirze się mając lat 30. Bo chrzestnych zaprosić wypada smile

        > Ja na przykład mojego chrzestnego nie tylko nie zapraszałam na mój ślub ale i o
        > nim go nie informowałam. Nigdy z jego strony nie spotkało mnie nic dobrego (an
        > i złego, przyznaję) ani nie spotkałam się z żadnym zainteresowaniem. A widziała
        > m go uprzednio ostatni raz mając 6 lat...Chrzestny mego męża wykazał się podobn
        > ą obojętnością i też zaproszony nie był.


        Będac na Twoim miejscu zrobilabym tak samo.
        smile
        • aqua48 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 16:39
          kora3 napisała:

          > regułą jest zdaje sie, że chrzestnych na ślub - szczególnie kościelny - zaprasza s
          > ię

          Nie Koro, to nie reguła, tylko zwyczaj, folklor. Religia katolicka nie zna takiego wymogu.
          • kora3 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 16:56
            Ano pewnie,ze religia nie ma, ktosik sugerował, ze ma????
            Tak, to zwyczaj - i mało kto sie z tego zwyczaju wyłamuje, raczej takie osoby jak Ty, które chrzestnego miały z braku lepszego słowa - widmo. Ale jesli ten chrzestny nawet sporadycznie, przy okazji komunii, bierzmowania, 18 urodzin, zdania matury czy na studia okazuje jakiejś zainteresowanie chrześniakiem, to jednak większosc uważa, że wypada go zaprosic mimo bardzo rzadkich kontaktów.

            Jednak moje pytanie nie dotyczyło wszak chrzestnej, a wdowy po chrzestnym. Zasadniczo małzonek chrzestnego/nej nie pełni ZADNEJ roli ani w sensie kaninicznym, ani zwyczajowym wobec chrześniaka współmałżonka. Na imprezach tegoż także sprarowanych pełni rolę stricte DODATKU do chrzestnego/chrzestnej. Mowa oczywiscie o takiej sytuacji, gdy zona/mąż chrzestnych nie są najbliższa rodziną, czy przyjaciółki rodziny dziecka.
            • aqua48 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 17:12
              kora3 napisała:

              > Tak, to zwyczaj - i mało kto sie z tego zwyczaju wyłamuje

              Koro podobny problem jest ze zwyczajem i przekonaniem iż gości na ślub i wesele należy zapraszać osobiście - tzn. para młoda ma się do nich fatygować i wręczać osobiście zaproszenia.
              Dla mnie to również jedynie zwyczaj, nawiasem, typowo wiejski, nie żaden obowiązek. Bowiem zgodnie z zasadami s-v bez żadnego uszczerbku dla czyjejkolwiek godności można zapraszać wysyłając do gości blankiety zaproszeń pocztą.


              • kora3 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 19:30
                No wiesz Aquo, z tymi zaproszeniami, to nieco inaczej jest ...Raczej nie wypadało za czasów, kiedy moje pokolenie brało śluby zapraszać za pośrednictwem poczty osoby starszej np. Chyba, że odległośc była spora, to owszem. Ale jesli mieszkała w poblizu, no to nie. Co do ludzi w równym sobie wieku, kolezanek i kolegów, to wypadało ręczyć zaproszenie także przy okazji towarzyskiego spotkania, jak i wysłać - bez róznicy. Nie przypominam sobie, bym wszystkich gosci zapraszała odwiedzając ich w domach. Tak było chyba tylko z moim dziadkiem i jego żoną oraz z siostrami mojej mamy i rodzeństwem rodziców mego męza - wszyscy mieszkali w odległosci do 20 km ode mnie, o ile nie blizej smile Natomiast rodzinę taty tylko korespondencyjnie - odległość. Znajomych i przyjaciół - różnie, na ogól przy okazji spotkania, a czy tam u mnie, czy u nich, bez różnicy. Np. kolezance z moich drugich studiów zaproszenie dałam przy okazji spotkania po zajęciach. smile Zreszta tak na dobrą sprawę, te zaproszenia były pro forma, bo ci, którzy mieli być zaproszeni od dawna wiedzieli o slubie i weselu i o tym, ze się wybierają mówili, więc ...smile
          • horpyna4 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 17:15
            To prawda, jedynym wymogiem jest obecność dwóch (dwojga) świadków - bez tego ślub katolicki jest nieważny. Wymóg obecności księdza nie jest aż tak istotny, bo ślubu udzielają sobie młodzi nawzajem; w szczególnych przypadkach (wojna, zsyłka) bywały takie śluby i były uznawane przez KK za ważne.

            Co do zapraszania innych osób, to zależy, kogo chce się na tej uroczystości widzieć. Nie ma obowiązku zapraszania nikogo, chyba że ktoś się martwi "co ludzie powiedzą".
            • kora3 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 19:23
              horpyna4 napisała:

              > To prawda, jedynym wymogiem jest obecność dwóch (dwojga) świadków - bez tego śl
              > ub katolicki jest nieważny. Wymóg obecności księdza nie jest aż tak istotny, bo
              > ślubu udzielają sobie młodzi nawzajem; w szczególnych przypadkach (wojna, zsył
              > ka) bywały takie śluby i były uznawane przez KK za ważne.


              Ale ja to wszystko WIEM Horpyno, nie wiem w jakim celu mi to wyjaśniasztongue_out

              >
              > Co do zapraszania innych osób, to zależy, kogo chce się na tej uroczystości wid
              > zieć. Nie ma obowiązku zapraszania nikogo, chyba że ktoś się martwi "co ludzie
              > powiedzą".


              Ależ jak piszę w pierwszym poscie - NIKT się nie MARTWIŁ - skąd taki pomysł?smile
              Po prostu byłam ciekawa opinii, co w takiej sytuacji - która dla formalnosci - miejsce miała "jedynie" 20 lat temu ponad smile
    • heniek.8 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 18:07
      nie powinien,
      w sensie nikt nie może mu mieć za złe że nie zaprosił
    • engine8 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 18:20
      Wszytko "zalezy" od ukladow... Chrzestny chrzestnemu nierowny...
      Sa chrzestni ktorzy sa blisko i przejmuja sie swoja rola jak w bibli pisze a sa tacu "formalni"
      Moj prawdziwy wujek i chrzestny nie byl na naszym slubie np a jego siostra - cicia i nie chrzestna byla poniewaz byla nam blizsza...
      A my ostatnio bylismy zaproszenia na slub "kuzyna" tzn nasi dzadkowie byly bracmi ale czujemy si ejak rodzina a wiec "druga woda po kisielu"
      Tak ze chyba nie maozna mowc o "koniecznosci" zapraszania - zaprasza sie "bliskich i znajomych" ..
      • kora3 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 19:21
        Engine, ale tu nie szło o chrzestnego, bo nie zył przecież, to jak go zapraszać, tylko o wdowę po nim smile
        • engine8 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 19:34
          No i wlasnie o to chodzi, ze wdowa mogla byc osoba bliska anie musiala poobnie jak i chrzestny.
          Przeciez kosciol niczego nie narzuca oprocz tego ze chcestni zobowiazuja sie pomagac rodzicom w wychowanoi katolickim dzieci.. i przeciez nawet tego nie sprawdza czy nie ekzekwuje a pokaz mi chrzestnego ktory wbrew rodzicom wymusz wysylanie dzieci na religie? A formalnie ot chyba powinien...
          No wiec jak jest rola chrzestnego? Praktycznie zadna poza swiadkowaniem do chrztu. I ja bylam takim chrzestnym pare razy. Widzialem dziecko przy chrzcie i tyle...
          Sa chrzestni ktorzy sie to rola jakos przejmuja i staraj sie byc blisko dziecka....Ale konczy sie t najczesciej kupowaniem dzieckuprezentow a potem zapraszaniu na imrezy z dzieckiem zwiazane... I jesli tak jest to jest OK - wymiana podaronkow... Ale jesli chrzestny nie zachowuje sie jak bliski czy czlonek rodziny i nawet prezentow nie przynosi to ...
          A zona chrzestnego to przeciez moze formalnie nie ale praktycznie pelni tak samo role jak chrzestny? Bo prezenty ze wspolnej kasy ida? No i zdarza sie tez ze kiedy rodzice albo blisk rodzina nie moga opiekowac sie dziecmi - z roznych powodow, to wtedy chrzestni przejmuja ta role..... i przeciez oboje beda zaangazowani...
          Taak ze przyjecie roli chcrzestego dotyczy roli obojga... i nie widze powpdu czy argumentow ze umarl chcrzestny wiec wdowa po nim juz sie nie liczy...
          • kora3 Re: A propos zapraszania rodziny chrzestnych-niet 10.04.19, 19:56
            engine8 napisał(a):

            > No i wlasnie o to chodzi, ze wdowa mogla byc osoba bliska anie musiala poobnie
            > jak i chrzestny.


            Noz czlowiecze - przecież napsialam, ze nIE BYŁA bliska smile

            > Przeciez kosciol niczego nie narzuca oprocz tego ze chcestni zobowiazuja sie p
            > omagac rodzicom w wychowanoi katolickim dzieci.. i przeciez nawet tego nie spra
            > wdza czy nie ekzekwuje a pokaz mi chrzestnego ktory wbrew rodzicom wymusz wysyl
            > anie dzieci na religie? A formalnie ot chyba powinien...


            Ale skad znów u Ciebie jakiś pomysł, ze KOSCIÓŁ narzuca zapraszanie chrzestnych - nie pojmuję. Ktoś pisal, ze narzuca? Podeslij link.

            > A zona chrzestnego to przeciez moze formalnie nie ale praktycznie pelni tak sam
            > o role jak chrzestny?


            No własnie taka zona jest tylko "dodatkiem" do chrzestnego smile

            Bo prezenty ze wspolnej kasy ida? No i zdarza sie tez ze
            > kiedy rodzice albo blisk rodzina nie moga opiekowac sie dziecmi - z roznych po
            > wodow, to wtedy chrzestni przejmuja ta role..... i przeciez oboje beda zaangaz
            > owani...


            iesz, nie wiem jak gdzie indziej, ale cj\hrzestni o ile nie są bliską rodziną albo nie chodzi o adopcję ze wskazaniem mają małe szanse na to, by w razie "wu" przejąc faktyczną opiekę nad osieroconym dzieckiem, czy dzieckem odebranym rodzicom. Sam fakt, bycia chzrestn\ymi dla panstwa nic nie znaczy, to jest wyłacznie kościelna ze tak powiem "funkcja".


            > Taak ze przyjecie roli chcrzestego dotyczy roli obojga... i nie widze powpdu cz
            > y argumentow ze umarl chcrzestny wiec wdowa po nim juz sie nie liczy...


            Wiesz, a ja uwzam, że GDYBY owa wdowa po śmierci męza ze tak powiem przejęła jego role chrzestnego, oczywiscie nie "formalnie" ale pod względem po prosyu zainteresowania chrzesniakiem zmarłego meza i niekoniecznie idzie mi tu o aspekt finansowy - żeby jasnosc była, to pewnie byłaby osobą memu eksmezowi bliską jako po prostu ciocia i nie zastanawialby sie wcale, czy ją zapraszać smile
Pełna wersja