Dodaj do ulubionych

napiwek, interwencja, zwolenienie

18.12.19, 15:56
Ciekawe forum, mam akurat temat i pytanie kto zachował się gorzej, kto lepiej. Na luzie, bo mnie sprawa nie dotyczy bezpośrednio. W listopadzie byłam z mężem na "kolacji dziękczynnej" - jak się z tego śmiejemy, czyli bliscy znajomi zabrali nas do restauracji w ramach wyrażenia wdzięczności za pomoc przy zmianie mieszkania. W skrócie: mąż przetransportował im wszystkie rzeczy z jednego końca miasta na drugi swoim samochodem dostawczym, pomógł wynieść i wnieść. Oczywiście bez zapłaty. Znajomy się urządzili i zaprosili nas na kolację do dobrej restauracji. W zasadzie to był obiad wielodaniowy (przystawki zimne, ciepłe, zupa, danie główne, deser). Jak się śmialiśmy, taniej by ich wyszło zamówić zwykły transport smile W każdym razie, w restauracji spędziliśmy 4 godziny, wypiliśmy dodatkowo butelkę wina i kilka drinków. Gdy przyszło do zapłacenia rachunku, pan z tamtej pary powiedział, że chce zapłacić kartą. Kelnerka przyniosła rachunek i terminal. Przy nabijaniu kwoty zapytała, czy chce zostawić kartą jakiś napiwek, bo jeśli tak, to ona go musi nabić. Odpowiedział, że nie, nabiła rachunek, on zapłacił i sprawa się dla nas skończyła. Ale miała też ciąg dalszy dla nich. Podobno, to już wiem od znajomej, jej mąż się wściekł po tym wydarzeniu i następnego dnia napisał oficjalną skargę do właściciela restauracji (spółki) stwierdzając, że poczuł się upokorzony takim postawieniem sprawy przez kelnerkę. Po dwóch dniach dostał oficjalne przeprosiny z wyjaśnieniem, że oczywiście kelnerka nie miała prawa zadać takiego pytania, że odbyli z nią rozmową i już w restauracji nie pracuje. W ramach zadośćuczynienia zaproponowano im 50% zniżki na najbliższą wizytę dla dwóch osób. No i teraz ja z mężem nie możemy się dogadać, kto tu postąpił dobrze, a kto źle. Jego zdaniem, mąż koleżanki przesadził, bo nic takiego się nie stało, a mój mąż nawet nie zwrócił uwagi na ten incydent. Sam by kompletnie nie zauważył całej sytuacji. Zapytałam go, co by zrobił na jego miejscu. Mąż mi powiedział, że nic, po prostu by zapłacił i tyle, że jego takie pytanie / propozycja nie uraża (a sam jest z obozu, który napiwków z zasady nie daje). Z kolei ja uważam, że mąż koleżanki miał rację, a propozycja kelnerki była upokarzająca. Być może nie pisałabym w tej sprawie do władz spółki, ale np. domagała się przeprosin od menedżera obiektu. Jak to oceniacie, chciałabym poznać zdanie osób całkowicie z zewnątrz?
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 18.12.19, 16:17
      Zapytanie kelnerki było może obcesowe, ale na pewno nie upokarzające. Obcesowe było, ponieważ kelner nie powinien nijak "domagać się" napiwków. Takie zapytanie mogło być odebrane jako domaganie sie, ale doprawdy nie mwm zielonego pojęcia, co w nim miało być upokarzającego dla gościa!
      Reakcja tego typa była poniżej krytyki i nic go nie tłumaczy, takze to, że poczuł się "upokorzony" faktem, ze nie dał napiwku smile Pan widać z tych co to z zasady napiwków nie dają, ale się wstydzą tego faktu smile Normalnie człowiek nie daje napiwku gdy nie jest zadowolony z obsługi, albo a taką zasadę - skoro ma to dlaczego się jej wstydzi?

      Nie sądzę, by kosztowało ta reakcja pana kelnerkę utratę pracy smile W porządnych miejscach kelnerzy WIEDZĄ czy mozna zadać takie pytanie, czy nie. Tak widocznie mozna, skoro kelnerka to zrobiła. A ze odpisali jak odpisali i dali tę zniżke - a to tak, żeby pieniacz miał poczucie wielkiej wygranej i satysfakcję i nie obgadywał ich do znajomych, czy w sieci smile Dla nich to mały koszt...
      Jednak pomimo powyzszego, pan zdecydowanie jak dla mnie do odstrzału, jako znajomy.

      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • lumeria Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 18.12.19, 19:01
      Dla mnie pytanie kelnerki było całkowicie nie na miejscu.

      Mogła zawstydzić i płacącego (zapraszającego) oraz zaproszonych. I ewidentnie amfitrion czul się upokorzony - i miał prawo mieć takie odczucia. Bo kosztów biesiady nie omawia się przy zaproszonych osobach. Przecież mógł mieć kupon, albo jakiś układ z lokalem, itp.

      W dobrych restauracjach podawane jest etui z rachunkiem, na którym płacący wypisuje cenę posiłku, plus napiwek (jeśli chce) i podaje kartę. Targowanie się o ceny czy napiwki przy stole może być żenujące nie tylko dla zapraszającego, ale tez obserwujących ta transakcje gości. Jeśli jest problem z kartą czy wbiciem numeru, to kelner prosi osobę na osobność by rozwiązać problem.

      Czyli kelnerka albo była nieadekwatnie nauczona, albo po prostu trening do niej nie trafił. Ale to gruby obciach dla lokalu. Trochę by mi było jej szkoda, jeśli byłby to pierwszy incydent, szczególnie wywodzący się z niewiedzy, ale jeśli jest to kolejne takie zdarzenie, to uwazam, ze ta osoba na kelnerkę się nie nadaje.

      Nie wiem czy sama bym skontaktowała się z dyrekcją restauracji – ale jeśli czułabym się bardzo urażona takim faux pas, to chyba tak. Wiec nie dziwie się amfitrionowi i popieram jego asertywność.
        • engine8 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 19.12.19, 03:33
          I nic takiego wielkiego sie nie stalo - przynajmniej nie powinno...

          "Kelnerka przyniosła rachunek i terminal. Przy nabijaniu kwoty zapytała, czy chce zostawić kartą jakiś napiwek, bo jeśli tak, to ona go musi nabić. Odpowiedział, że nie, nabiła rachunek, on zapłacił i sprawa się dla nas skończyła."

          I jak mogla to zrobic bardziej profesjanalnie?
          Jedni zostawiaja napiwki, inni nie, jedni jak daj to preferuja gotowka inni dopisuja do karty.
          Przeciez zapytala ze "jesli chce to ona to moze teraz zrobic"

          Jesli Pan nie daje z zasady napiwkow wiec odpwidzial ze nie i nie ma sprawy ani problemu ale ten Pan wlasnie zrobil z tego problem. I jesli to kosztowalo prace kelnerke to powinien sie bardzo wstydzic za swoje chamstwo .

          Problem jest wtedy kiedy Pan poczul sie zawstydzony tym faktem i to go "ubodlo" bo wtedy musial pokazac cos czego nie chcial...

          Ja sie swoich zasad nie wstydze - on widocznie tak...

          Po waszemu sie to nazywa "burak"?
          • kora3 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 19.12.19, 07:52
            Dokładnie tak Engine ...Ma ktoś takie hmm zasady, ze nigdy nie daję napiwków - jego zasady, jego sprawa, ale dlaczego się tego wstydzi i reaguje histerycznie i pieniaczo?


            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • horpyna4 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 19.12.19, 10:01
              W niektórych restauracjach nie ma możliwości dodania napiwku do rachunku przy płaceniu kartą, w innych są. Zazwyczaj kierownictwo woli, jak ten napiwek jest dopisany, bo coś z tego sobie obrywa; kelnerzy oczywiście wolą, żeby w całości trafiał do ich kieszeni (zresztą może dlatego mówią, że przy płaceniu kartą nie da się napiwku włączyć do rachunku).

              Kelnerka może i nie popisała się taktem wobec gościa, ale niewykluczone, że robiła tak na polecenie szefa i jest to bardzo prawdopodobne; jak dla mnie, pytanie to było z gatunku obojętnych. Gość napiwku nie zamierzał płacić, jego wola.

              A powody niepłacenia mogły być różne: albo nie płaci z zasady, albo nie chciał wyłożyć dodatkowo sporej kwoty, a nie wypadało mu dawać napiwku będącego znikomym procentem rachunku (wysokiego). Podejrzewam, że był to ten drugi powód, dlatego gość odebrał ową sytuację jako upokarzającą dla siebie.

              Tyle, że człowiek normalny, a nie nadęty bufon, nie potraktowałby tak osobiście całego wydarzenia i na pewno nie poczułby się upokorzony. Gość chyba musi mieć jakieś ukryte kompleksy i usiłuje je zatuszować, przez co przypomina nadętą purchawę.

              Bufonom mówimy stanowcze "nie" i wykreślamy z rejestru znajomych.
        • nchyb Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 19.12.19, 09:49
          >>opcja zapłacenia napiwku jest przecież w terminalu płatniczym. w każdym razie powinna być.

          w USA i Kanadzie zapewne jest, ale nie wiemy gdzie wydarzyła się ta historia, w PL nie spotkałam się
          tu napiwki nawet przy płatności kartą wiele osób daje gotówką
              • minniemouse Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 20.12.19, 02:41
                nchyb napisała:
                Korciu, uściślę odpowiedź do Minnie - nie spotkałam się z osobnym przyciskiem: napiwek - na terminalu w PL smile osobny dopisek na rachunku i wklepanie całości w terminal już tak...

                nie musi być osobny przycisk, powiedzmy suma za kolacje była 436$,
                w terminalu przed ostatecznym zapłaceniem moze pojawić się zaprogramowana opcja-pytanie "napiwek - tak nie? i jeśli tak, to wciska się załóżmy zielony guzik 'OK" i następnie podaje sumę napiwku, załóżmy 20$.
                następnie terminal podsumowuje całość np 456$ - tak/nie? (bez tipa, przypomnę, 20$ było 436$) - TAK, klient płaci i po krzyku. o to mi chodziło.

                Minnie
                --
                Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • lumeria Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 19.12.19, 16:43
          minniemouse napisała:

          > Kelnerka nie powinna tak pytać, a opcja zapłacenia napiwku jest przecież w term
          > inalu płatniczym. w każdym razie powinna być.
          >
          > Minnie
          >

          Jeśli jest problem z płatnością (obojętnie jaki, czy brak napiwku, czy problem z karta) - to bierze się gościa na stronę by kwestie rozwiązać, a nie trąbi o forsie przy stole.

          Szczególnie w Polce, gdzie system napiwkowy jest durnie niejednoznaczny (dawać, nie dawać, każdy ma swoja zakorzeniona opinie i broni jej jak Czestochowy) - to kelnerka wlazła na pole minowe otwierając taki temat przy gościach płacącego.

    • milamala Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 19.12.19, 10:52
      Po takim pytaniu kelnerki poczulabym sie dziwnie, i chocbym planowala wczesniej dac napiwek to nie sadze aby po tym pytaniu go dostala. Ale nie robilabym z tego afery. Gdybym miala czas i pamietala napisalabym moze maila do restauracji ,ze tak sie obsluga nie powinna zachowywac. Nie pisalabym natomiast o kogo chodzi. Zebym komus chciala zzrobic krzywde (np. zwolnieniem) to musialby na prawde popelnic cos strasznego. Zapytanie bylo takie sobie, ale absolutnie nie kwalifikujace do az takiego posuniecia w postaci zwolnienia. Reakcja nieadekwatna do sytuacji.
        • kora3 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 19.12.19, 13:50
          Wiesz, co do zasady to zachowania pieniacze czy histeryczne, a takowym było zachowanie Twego znajomego ZAWSZE są poza SV smile

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • lumeria Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 19.12.19, 16:21
            kora3 napisała:

            > Wiesz, co do zasady to zachowania pieniacze czy histeryczne, a takowym było zac
            > howanie Twego znajomego ZAWSZE są poza SV smile
            >

            To co pan mówił w swoim domu, do swojej prywatnej zony nigdy nie powinno być upublicznione.

            To zona pani zachowała sie wstrętnie, i gdyby tak zachował sie mój partner (roznosząc wieści o moich prywatnych reakcjach i emocjach) to czułabym, ze moje zaufanie do niego jest poważnie naruszone.
            • kora3 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 20.12.19, 09:06
              A to juz sprawa między państwem Lumerio. Moze panu nie przeszkadzałoby wcale, że zona komus o jego "akcji" powiedziała?
              Dla nas w tym momencie to nie ma znaczenia - wiemy o zachowaniu pana i je oceniamy, ja je oceniam jako pieniackiesmile

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • snajper55 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 06.01.20, 19:43
          terazitam napisała:

          > Sytuacja oczywiście miała miejsce w Polsce, w Warszawie. Bardzo różne, skrajnie
          > odmienne i sprzeczne, opinie forumowiczów upewniają mnie w przekonaniu, że nie
          > ma jednej dobrej odpowiedzi, ani jednego savoir vivre smile

          Każdy ma swój SV tak jak każdy ma swoje moralność.

          S.
          --
          Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
    • lumeria Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 19.12.19, 16:19
      kora3 napisała:

      > W porządnych miejscach kelnerzy WIEDZĄ czy mozna zadać takie pytanie, czy nie. Tak widocznie
      > mozna, skoro kelnerka to zrobiła.

      Ludzie bywaja omylni, nachalni i źle wychowani albo niedoszkoleni. Kelnerzy tez. To, ze ktoś to zrobił, nie znaczy ze powinien.


      >A ze odpisali jak odpisali i dali tę zniżke
      > - a to tak, żeby pieniacz miał poczucie wielkiej wygranej i satysfakcję i nie
      > obgadywał ich do znajomych, czy w sieci smile Dla nich to mały koszt...
      > Jednak pomimo powyzszego, pan zdecydowanie jak dla mnie do odstrzału, jako znaj
      > omy.

      Pan nie pienil sie w towarzystwie gości ani w samym lokalu. Za to zgłosił swoje zażalenie kontaktując się wprost z lokalem bez wciągania osób postronnych. Tak wygląda asertywność i kulturalne załatwianie sporu. Wydaje mi się bardzo niesprawiedliwe i tendencyjne, by pana nazwać pieniaczem, bo nic nie wskazuje na to by wylądował swoja złość na jakichkolwiek osobach. Napisał list.

      Jesli się wściekł i pienił, to robił to prywatnie, w zaciszu własnego domu. Wolno mu.

      Dla mnie do ‘odstrzelenia’ jest zona tego pana, która roznosi niepotrzebne ploty i wynosi z domu prywatne rozmowy z mężem tak, ze wszyscy uczestnicy tej kolacji teraz kwestionują co powinno się było stać, i dlaczego stało się jak stało. Po co ona to powiedziała koleżance?
      • kora3 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 20.12.19, 09:09
        Powtorzę raz jeszcze Lumerio - sprawa tego ze pani zona powiedziałą watkodawczyni o akcji pana nie ma tu dla nas znaczenia. Moze powiedziała bez wiedzy pana, a moze za jego wiedzą ...

        To, ze ktoś peni się w domowym zaciszu nie zmienia faktu, ze się peni - zatem zachowuje pieniaczo. Wg mnie zachowanie pana dalekie ejst od asertywnosci - mozesz mieć inne zdanie

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • elle-joan Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 19.12.19, 23:59
      Nie wiem gdzie niektórzy widzą tu pieniactwo, chamstwo czy histerie. Kelnerka zachowała się w sposób kontrowersyjny. Pan poczuł, ze nie został właściwie obsłuzony i napisał list to właściciela. Jest to raczej kulturalny sposób załatwienia sprawy, o ile list nie zawierał jakichś obraźliwych słów. Nawet gdyby nie miał racji, gdzie tu pieniactwo? Czy on się wstydzi swoich zasad niedawania napiwków czy nie, czy czuje się w takich sytuacjach skrępowany, to jest jego sprawa.
      • ola5488 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 20.12.19, 10:30
        elle-joan napisała:

        > Nie wiem gdzie niektórzy widzą tu pieniactwo, chamstwo czy histerie. Kelnerka z
        > achowała się w sposób kontrowersyjny. Pan poczuł, ze nie został właściwie obsłu
        > zony i napisał list to właściciela. Jest to raczej kulturalny sposób załatwieni
        > a sprawy, o ile list nie zawierał jakichś obraźliwych słów. Nawet gdyby nie mia
        > ł racji, gdzie tu pieniactwo? Czy on się wstydzi swoich zasad niedawania napiwk
        > ów czy nie, czy czuje się w takich sytuacjach skrępowany, to jest jego sprawa.

        Ja też nie widzę tu żadnego pieniactwa ani chamstwa. Raczej brak profesjonalizmu obsługi.
    • fragile_f Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 20.12.19, 01:00
      Calkowicie z zewnatrz to uwazam, ze jesli kogos stac na wyjście do eleganckiej restauracji, to stać go rowniez na napiwek. A jesli kogoś te kilkanascie-kilkadziesiat zlotych az taj boli, to powinien albo wybrac tanszy lokal, albo przyjmowac gosci w domu.

      Propozycja kelnerki mogla wynikac zwyczajnie z tego, ze takie pytanie pojawia sie kilkanascie razy dziennie, wiec na wszelki wypadek chciala uprzedzic. Moze nie bylo to najbardziej eleganckie przedstawienie sytuacji ever, ale moge sie zalozyc, ze goscie rowniez nie sa mistrzami s-v (wnioskuje to po tym, ze kolezanka opowiedziała o calej akcji itp).

      Pan zapraszajacy nie poczuł sie upokorzony propozycja kelnerki, tylko tym ze wyszedl na sknere przed ludzmi, którym chcial zaimponowac swoja hojnoscia i gestem. Szczerze? Zachowal sie malostkowo (niewykluczone, ze liczyl na jakas rekompensate, bo wydal za duzo i czekal na jakies potknięcie obslugi), a jesli ta dziewczyna faktycznie stracila przez niego prace, to powinien miec solidne wyrzuty sumienia.

      Btw ZAWSZE daje napiwki. Stac mnie na knajpe - to stac mnie tez na obsluge. A juz na bank jesli jest to miejsce, w którym zjadlam/zjedlismy rownowartosc 1/4 pensji kelnera/kelnerki. Nie lubię takiego dziadowskiego podejścia - ktos dookola mnie skacze a ja mu nie płacę, no chyba ze jestem w kraju w ktorym napiwkow sie nie daje (ale w Polsce akurat przyjete jest to 10%).

      --
      Fragile
      • minniemouse Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 20.12.19, 02:00
        100/100 Fragile. zgdzam sie z Toba pod kazdym wzgledem, a najbardziej z tym:
        Pan zapraszajacy nie poczuł sie upokorzony propozycja kelnerki, tylko tym ze wyszedl na sknere przed ludzmi, którym chcial zaimponowac swoja hojnoscia i gestem.

        Minnie



        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • lumeria Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 20.12.19, 15:04
          >Pan zapraszający nie poczuł sie upokorzony propozycja kelnerki, tylko tym ze wyszedł na sknerę przed ludzmi, którym chciał zaimponować swoja hojnością i gestem.

          Owszem, zgadzam sie, ze mógł sie tak poczuć i ze to mogły być mało nobliwe reakcje. Ale tez ma do tego prawo.

          Daje napiwki. Kropka.

          Jednak gdyby kelnerka przy stole i przy gościach dyskutowała ze mną na temat regulowania rachunku oraz napiwku, to bardzo by mi się to nie podobało. I byłabym bardzo niezadowolona z takiej obsługi.

          I owszem, prywatnie zapewne czułabym się wkurzona, i rozmawiała o tym wkurzeniu z bliskimi.



          • fragile_f Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 20.12.19, 17:06
            Ok, to najwyrazniej tu bardzo sie roznimy, bo dla mnie taka sytuacja to w sumie drobiazg a gdyby ktos zostal przez taki drobny nietakt zwolniony (bo nie mowimy o wylaniu na kogos zupy, przyjsciu do pracy pod wplywem alkoholu czy dodaniu cebuli, ktora chcialam usunac z dania a mam na nia alergie - tylko o zwyklym braku doswiadczenia czy obycia), to mialabym wyrzuty sumienia.

            Ostatnio w knajpie kelner pomylil sie w zamowieniu chyba w 3 miejscach. Jedyne, co zrobilam, to delikatne przypomnienie, dodatki się pojawily, potem sie z tego podsmiewalismy (ze pewnie sie zakochal, bo na rachunku dodatkow tez nie bylo). Czy taka osoba tez powinna stracic prace po wkurzonym liscie do szefa?

            Ja tam wychodze z zalozenia, ze kazdy ma prawo do bledu i warto byc po prostu zyczliwym i wyrozumialym. Tez czasami myle sie w pracy, bylabym w fatalnej sytuacji gdyby za kazdym razem mnie z niej wywalali. Mozna sie wkurzyc, jasne, ale pisanie donosu skutkujacego zwolnieniem to moim zdaniem przesada.

            --
            Fragile
            • lumeria Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 21.12.19, 15:30
              Hej Fragile - nie, nie różnimy się tak bardzo. smile Ja tez nie czepiam się bzdetów ani nie rozdmuchuje trywialnych sytuacji.

              Jednakże nie wierze, ze restauracja wywaliłaby z pracy dobra kelnerkę na podstawie jednej skargi. Właściciele są zbyt leniwi oraz doświadczeni (nt. zachowania klientów jak i pracowników) by zadawać sobie wysiłek szukania coraz to nowych kelnerów po durnych skargach klientów. Gdyby kelnerka była cenionym pracownikiem, to zarząd by ja chronił - dal klientowi większą rekompensatę, może potracił by to z jej zarobków, ale nie wyrzucili by jej.

              Dokładnie tak jak napisałaś - mało który pracodawca wyrzuca pracownika za jeden błąd. Gdyby tak było nie utrzymaliby pracowników. Wiec coś innego weszło w grę, o czym nie wiemy.
              • fragile_f Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 21.12.19, 16:25
                smile

                Myślę, że jest tez spora szansa, że zwolnienia nie było - właściciel po przeczytaniu maila przewrócił oczami i odpisał w tonie, który miał zadowolić 'wazniaka' wink to oczywiście wróżenie z fusow, ale jak mieliśmy takich klientów, to dostawali to co chcieli ale kosztem tego, że cala firma z nich sie podsmiewala.

                --
                Fragile
                • lumeria Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 21.12.19, 17:45
                  Raczej nie - zaprosili klienta na posiłek częściowo gratis, wiec byłaby szansa, ze spotka ta pracownice.

                  Jeśli chodzi o podśmiewanie - jestem za stara, by się tym przejmować. Składając zażalenie zależy mi na uzyskaniu rezultatu - odszkodowania, zwrotu kasy, wymiany produktu, naprawy.
                  • triismegistos Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 28.12.19, 22:15
                    lumeria napisała:

                    > Raczej nie - zaprosili klienta na posiłek częściowo gratis, wiec byłaby szansa,
                    > ze spotka ta pracownice.
                    >
                    Właśnie dlatego twierdzę, że historia została zmyślona. Niekoniecznie, przez waytkodawczynię, bardzo możliwe, ze przez rzeczonego pieniacza wink




                    --
                    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
                • elle-joan Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 22.12.19, 01:35
                  fragile_f napisała:

                  > Myślę, że jest tez spora szansa, że zwolnienia nie było - właściciel po przeczy
                  > taniu maila przewrócił oczami i odpisał w tonie, który miał zadowolić 'wazniaka
                  > ' wink to oczywiście wróżenie z fusow, ale jak mieliśmy takich klientów, to dosta
                  > wali to co chcieli ale kosztem tego, że cala firma z nich sie podsmiewala.
                  >
                  Nie ma się czym chwalić naprawdę. Kultura organizacyjna firmy oparta na takich wartościach - wypisywanie bzdur do klientów i naśmiewanie się z nich.... zaden powód do dumy. Rozumiem, ze są klienci trudni, ale jezeli nie mają racji, to trzeba postarać się potraktować ich równiez profesjonalnie, uprzejmie, ale wyjaśnić sprawę zgodnie z prawdą/zasadami/przepisami a nie pisać byle co, aby zadowolić klienta.
                  W przypadku tego wątku, nie sądzę, ze właściciel kłamał w sprawie zwolnienia, bo jest to dosyć łatwe do zweryfikowania a poza tym kłamstwo byloby bez sensu. Klient piszący skargę raczej nie oczekuje zwalniania pracownika w sprawie tej wagi, raczej oczekuje wyjaśnienia, przeprosin i ewentualnie rekompensaty. Właściciel nie musiał pisać o tym zwolnieniu, bo to wygląda na przesadzoną reakcję. Prawdopodobnie były te inne powody zwolnienia, nie ma potrzeby informowania o tym klienta.
                  • fragile_f Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 22.12.19, 01:51
                    Myślę, że nie wiesz co to znaczy naprawdę trudny i bezczelny klient wink)

                    U mnie w firmie wszyscy byli zawsze bardzo uprzejmi, ale wybacz - jeśli ktoś oczekuje (literalnego!) czerwonego dywanu przed wejściem do firmy (bo jest Sławny i Znany), po czym kieruje się do lodówki, zjada bez żadnej krępacji obiad jednego z moich współpracowników a następnie przez kolejne 2h opowiada z rozkoszą jak upokarza swoich współpracowników czy studentów, to nie zasługuje moim zdaniem na szacunek a zasada "z klientów się nie śmiejemy" już nie obowiązuje.

                    --
                    Fragile
                    • elle-joan Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 22.12.19, 02:01
                      I nie znacie bardziej profesjonalnych metad niz " dostawali to co chcieli ale kosztem tego, że cala firma z nich sie podsmiewala." Dawaliście im do zrozumienia ze są ok, upokarzanie innych i wyjadajadanie cudzego jedzenie jest w porządku, akceptowane przez Was a potem się z nich naśmiewaliście za plecami?
                      • fragile_f Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 22.12.19, 02:21
                        Czyli tak jak sądziłam - nie masz pojęcia, co to naprawdę trudny klient smile

                        Nie, to nie są ludzie którym można powiedzieć cokolwiek.

                        Żeby zobrazować sytuację posłużę się przykładem posłanki Pawłowicz - co by się stało, gdybyś zwróciła jej uwagę, że wyjadanie cudzego obiadu z lodówki jest niestosowne? Ano właśnie.

                        Jedyne co pozwala zachować zdrowie psychiczne ludziom, którzy są zmuszeni do pracy z takimi osobami, jest właśnie podśmiewanie się po ich wyjściu.

                        Tak samo jak kelnerzy muszą być mili i uprzejmi, po czym na zapleczu żartują z co bardziej upierdliwych klientów. Musi być jakiś wentyl jeśli ludzie mają dobrze wykonywać swoją pracę.

                        --
                        Fragile
    • firlefanz Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 20.12.19, 19:41
      kelnerka zachowała się niewłaściwie i przesłanie skargi do restauracji nie jest pieniactwem. (Pieniactwem było np. zrobienie awantury na miejscu).
      jak rozumiem to mąż nie pisał w tej skardze by kelnerkę zwolnić, więc pretensje powinny być raczej do właściciela, ze zareagował nieproporcjonalnie - zresztą może to była już kolejna skarga na tę osobę i stąd zwolnienie.
    • pusztekama Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 24.12.19, 10:14
      Postąpiłabym tak samo na miejscu tego Pana. Kelnerka nieprofesjonalna, do zwolnienia z wilczym biletem. Może nadaje się do przydrożnego kebaba, na pewno nie do do dobrej restauracji. Szczyt nieprofesjonalizmu. Pan wykazał się kulturą i klasą. W lokalu nic nie powiedział, załatwił całość w białych rękawiczkach po fakcie, żeby nie gorszyć swoich gości.
    • banitka51 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 27.12.19, 05:08
      Płacenie za obiad nie musi odbywać się przy stoliku w obecności zaproszonych gości. Pan mógł kelnerce powiedzieć: podejdę do pani zapłacić - i nic by się nie stało, bo pytanie zadane bez świadków straciłoby odium upokorzenia. Ogólnie żyjemy w kraju, w którym nam się trochę wciska, kiedy obrażają nasze uczucia, a kiedy nas. Nie dajmy się zwariować. Moim zdaniem w punkt trafia i kora i fragile, jak i więcej osób (szkoda, że nie można pod komentarzem dodać plusa), natomiast urażona duma pana i jego reakcja trochę w stylu "płacę, więc wymagam" pachnie "nowymi pieniędzmi". Każdy w PL wie, że kelnerki mają minimalne wynagrodzenie i de facto gdyby nie napiwki, musiałyby zmienić pracę. Każdy świadomy kosztów idąc do drogiej restauracji musi wziąć pod uwagę dodatkowe koszty (napiwek, parking), a jeśli z zasady nie daje napiwków, niech chodzi do McDonalda. Nie znam osób, które idąc do restauracji nie dają napiwku z zasady. Mam fajnych znajomych, mam szczęście.

      --
      od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
      • 10iwonka10 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 27.12.19, 09:12
        Sytuacja sama w sobie dziwna bo : w niektórych restauracjach napiwek pojawia sie na karcie automatycznie standardowo 10% i placac albo sie go potwierdza albo pomija wtedy pozostali goście tego nie beda widzieć. Mozna po zapłaceniu zostawić napiwek w gotówce.

        Natomiast ja nigdy nie słyszalam o nabijaniu napiwku przez kelnerke przy stoliku .Tez nie bardzo widzie powodu zwolnienia kelnerki jesli takie idiotyczne zasady zostaly ustalone przez wlasciciela restauracji.

        Nigdzie tez w wątku nie pisze ze to droga resturacja a stwierdzenie -'a jeśli z zasady nie daje napiwków, niech chodzi do McDonalda.'- tez jest chyba troche nie miejscu.

        • banitka51 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 27.12.19, 20:28
          W wątku jest napisane, że obiad wyszedł drożej niż koszt przeprowadzki, więc tania ta restauracja nie była. Zasada niedawania napiwku w restauracji moim zdaniem jest analogiczna do 'nie będę płacić za parkowanie" czy tp. buntowanie się co do reguł ogólnie przyjętych. Nie na miejscu to pisanie skarg na kelnerkę i satysfakcja z jej zwolnienia.


          --
          od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
      • snajper55 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 06.01.20, 19:54
        banitka51 napisała:

        > Płacenie za obiad nie musi odbywać się przy stoliku w obecności zaproszonych go
        > ści. Pan mógł kelnerce powiedzieć: podejdę do pani zapłacić - i nic by się nie
        > stało, bo pytanie zadane bez świadków straciłoby odium upokorzenia.

        A skąd miał wiedzieć, że trafił na tak bezczelną kelnerkę?

        > Ogólnie żyj
        > emy w kraju, w którym nam się trochę wciska, kiedy obrażają nasze uczucia, a ki
        > edy nas. Nie dajmy się zwariować. Moim zdaniem w punkt trafia i kora i fragile,
        > jak i więcej osób (szkoda, że nie można pod komentarzem dodać plusa), natomias
        > t urażona duma pana i jego reakcja trochę w stylu "płacę, więc wymagam" pachnie
        > "nowymi pieniędzmi". Każdy w PL wie, że kelnerki mają minimalne wynagrodzenie
        > i de facto gdyby nie napiwki, musiałyby zmienić pracę.

        Skoro nie podoba im się wynagrodzenie, to niech idą tam, gdzie zarabia się kokosy - do kopalni, szkoły czy szpitala.

        > Każdy świadomy kosztów i
        > dąc do drogiej restauracji musi wziąć pod uwagę dodatkowe koszty (napiwek, park
        > ing)

        Za wizytę w restauracji płace rachunek i w tej kwocie jest usługę kucharza, kelnera i inne koszty.

        > a jeśli z zasady nie daje napiwków, niech chodzi do McDonalda.

        A to niby dlaczego? Dlaczego uważasz, że w McD nie daje się napiwków? Wiesz jakie niskie płace są w McD? Niższe niż w dobrej restauracji.

        S.
        --
        Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
        • banitka51 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 06.01.20, 23:34
          Najbardziej podoba mi się z tego komentarza zdanie "z Komorowskiego" : "Skoro nie podoba im się wynagrodzenie, to niech idą tam, gdzie zarabia się kokosy - do kopalni, szkoły czy szpitala." Oczywiście to zdanie nie jest kuriozalne, bo wszyscy znamy je albo z autopsji albo z opowieści o szefach-chamach, oczywiście snajper ma pojęcie, że często jest to jedyna praca, którą można połączyć ze studiami i na nie zarobić, oczywiście snajper doskonale zdaje sobie sprawę, że nie tędy droga i jestem pewna, że zdaje sobie sprawę, że wspomniene przeze mnie McDonalda dotyczyło m.in. samoobsługi. Śmiem przypuszczać, że snajper wcale nie jest taki naiwny, jakiego udaje i potrafi przeczytać cały post, bez odnoszenia się do wyrywków, kopiując zwyczaj omijania meritum. Ważne, że snajper poznał inny punkt widzenia, tak jak i ja dowiedziałam się, że można iść do restauracji i obrażać się na niezręczną kelnerkę, pisząc na nią skargę. Całe życie człowiek się uczysmile

          --
          od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
          • snajper55 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 07.01.20, 22:55
            banitka51 napisała:

            > Najbardziej podoba mi się z tego komentarza zdanie "z Komorowskiego" : "Skoro n
            > ie podoba im się wynagrodzenie, to niech idą tam, gdzie zarabia się kokosy - do
            > kopalni, szkoły czy szpitala." Oczywiście to zdanie nie jest kuriozalne, bo ws
            > zyscy znamy je albo z autopsji albo z opowieści o szefach-chamach, oczywiście s
            > najper ma pojęcie, że często jest to jedyna praca, którą można połączyć ze stud
            > iami i na nie zarobić, oczywiście snajper doskonale zdaje sobie sprawę, że nie
            > tędy droga i jestem pewna, że zdaje sobie sprawę, że wspomniene przeze mnie McD
            > onalda dotyczyło m.in. samoobsługi. Śmiem przypuszczać, że snajper wcale nie je
            > st taki naiwny, jakiego udaje i potrafi przeczytać cały post, bez odnoszenia si
            > ę do wyrywków, kopiując zwyczaj omijania meritum. Ważne, że snajper poznał inny
            > punkt widzenia, tak jak i ja dowiedziałam się, że można iść do restauracji i o
            > brażać się na niezręczną kelnerkę, pisząc na nią skargę. Całe życie człowiek si
            > ę uczysmile

            Ładna odpowiedź. smile Ale nie, nie masz racji w wielu swoich stwierdzeniach.

            To nie zdanie chamskiego szefa tylko rzeczywistość. Jeśli komuś nie podoba się wynagrodzenie, to szuka innej pracy, awansuje w obecnej i nie jest to żadne usprawiedliwienie wymuszania napiwków, brania łapówek czy wynoszenia rzeczy z pracy. Tak było za PRL. Urzędnik wynosił długopisy lub brał łapówki, bo mało zarabiał. W PGR kradło się na potęgę, bo się mało zarabiało. Itd, itp. To było powszechne i teraz pokutuje jeszcze po kątach.

            Jedyna praca? To niech pracuje. Bez wymuszania napiwków. Ale zapewne nie jedyna.

            Odnoszę się nie tylko do całego postu, ale do całego zjawiska. Do zjawiska usprawiedliwiania niską płacą swojego mało chwalebnego postępowania. Jak za PRL.

            Szydło przyznawała ministrom nagrody, ponieważ nie udało się im podnieść pensji i pewnie jak Gowinowi, nie starczało im do pierwszego. Więc brali, bo mało zarabiali.

            S.
            --
            Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
    • banitka51 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 27.12.19, 21:06
      Tak sobie czytam te komentarze i szczerze - bardzo mnie bawi sformułowanie "napiwku z zasady nie daje". Skąd ta 'zasada'? Wg mnie w restauracji do ceny dań doliczyć trzeba napiwek dla obsługi, to przecież nie to samo, co obiad/kolacja w barze czy McDolald, gdzie klient sam odbiera jedzenie i powinien po sobie posprzątać (prosimy o zwrot naczyń; samoobsługa). Moim zdaniem zasada "nie daję napiwków" jest bliska "nie stać mnie na wynagradzanie ludzi, którzy mnie przez pół godziny/godzinę obsługują". Moim zdaniem ta "zasada" nie jest zgodna z SV, skoro w cywilizowanym świecie od wielu lat jest przyjęte, że kelnerowi, który nas obsługuje, czy bagażowemu, dźwigającemu nasze walizy napiwek się daje (mimo, że hotel mu przecież płaci), a wielu innym usługodawcom zostawia się drobne kwoty "reszty nie trzeba", wynagradzając miłą nam ich pracę.
      Na miejscu tej pary obawiałabym się skorzystania z promocji, by ktoś nie napluł im do zupysmile
      SV to zbiór zasad, którymi kierując się zachowujemy postawę szacunku wobec innych. Obrażanie się na niezręczność kelnerki i pisanie na nią skargi jest moim zdaniem żenujące. Sposób zapłaty (brak rachunku w etui) to pomysł właściciela przecież, tak jak dobijanie do rachunku napiwku. W sumie za zasady właściciela zwolniono kelnerkę. A przecież zawsze można podejść do kelnerki i uregulować rachunek poza stolikiem, obojętnie, czy nie daje się napiwku, czy też daje się spory, ale też nie chce się tym epatować. Dziwi mnie, że pan "z zasady nie dający napiwków" o tym nie wiedział.

      --
      od okazywania sympatii nie trzeba płacić podatku od darowizny
      • 10iwonka10 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 28.12.19, 20:17
        Czy ty tez mieszkasz w USA? Alez dlatego ze w restauracji zasiadamy za stolikiem i ktos na obsługuje ceny sa wlasnie wyższe niz w McDonaldzie a wiec logika mówi ze ta obsługa powinna być wliczona w cenę posiłku. Natomiast napiwek....jedni zostawiają inni nie tak jest w Polsce i tak jest w Anglii w której mieszkam. Jest to temat całkowicie otwarty i z reguły ludzie zostawiają napiwek ale nie ma przymusu i nikt sie nie obraza jak nie dostanie napiwku. Szczerze mówiąc to nużące jest to czytanie jakie tej kelnerki sa biedne w tym USA i napiwek należy im sie jak psu buda.JAk to sie dzieje ze w Europie nawet bez wymuszonych napiwkow jakos interes w restauracjach sie kreci a w USA to tragedia....moze wypadałoby zainteresowac sie właścicielami restauracji i podnieść minimalna place dla obsługi bo dla mnie to wygląda tak ze wlasciciele sie bogacą a klienci maja zostawiać te napiwki żeby te biedne kelnerki z głodu nie umarły. A wlasnie przykład z Japoni- tutaj zostawienie napiwku to obraza dla kelnera wiec zgodnie z twoja teoria Japonia to kraj 'niecywilizowany' ?
        • engine8 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 28.12.19, 22:43
          Tzn kto to niby ma "zainteresowac sie właścicielami restauracji i podnieść minimalna place dla obsługi"
          Tu nie ma socjaizmu ani komunizmu...
          Wlascicel sam ustal ceny posilkow i jak ma za wysokie ceny to straci kileintow...
          Wlascicel tez ustal opcje placowe dl akelnerow i nikoga nikt nie zmusza bay je przyjac.. Kelnerzy u nas pracuje na zasadzie dobrpwolnosci i moga przyjac a lbo isc na drugo strone ulicy gdzie dostan lepsze warunki..
          Dziwne co nie?
          W USA uwaz sie ze pieniadz jest doskonala motywacja i jesli zarobki kelnera beda zalezne od tego jak obsluguje klientow to wtedy obie strony beda zadowolne... a w zasadzie 3 strony bo wlascicel zaklada ze kelner zarobi na napiwkach i dlatego klenerom placi o wiele mniej - najwyzej minimalna stawke...
          Malo tego - urzad podatkowy tez to wie i dlatego skruplatnie obserwuje czy klenerzy placa podatki od napiwkow...

          A wiec napiwek nie jest obowiazkowy ani przymusowy ale oczekiwany bo to w zasadzie zaplata ze serwis..
          A to ze ceny w restaracji z obsluga sa wyzsze to juz inna para kaloszy - moze np dlatego ze posilki sa zdrowsze, smaczniejsze, nie smieciwe a takze warunki w miejscu sa - przynajmnije powinny by c lepsze.
          Albo po prostu wlascicle wymyslil sobie takie ceny i ma klientow ktorzy je akcepruja... Proste prawo rynku.
          I jako klient wiesz jak ten system dziala i masz wybor - mozesz isc do McDonaldsa czy tam gdzie sie sam obslugujesz albo tam gdzie Cie obsluza i za to ich zrekompensujesz ...
          Nie, Japonia rzdzi sie innymi prawami izasadami wspolzycia .... Np przed wejsciem do restaracji w Japoni zdejmuje sie buty albo prawie nikt nie zamawia sobie dani kiedy przy stoliku siedzi grupa - zamawia "najwazniejszy" dla wszytkich...i on placi...
          Placenie robi sie dyskretnie aby gosci tej :waznej osoby" nie czuli sie zle...
          A wlasciclele restauracji - i innych instutucji nie musz motywowac ludzi poniewaz motywuja sie sami i presja spoleczenstwa.... Bo gdyby np ktos sie dowiedzila ze klener nie jest solidny i nie robi swoje roboty najlepije jak mozna to sttraccilby reputacje - odrzucili by go xnajomi, przyjaciele itp... i w srodwisku bylby "stracony"
          W Polsce natomist jest odwrotnie - ten co zarobi a sie nie narobi czy umie zakombinowac czy tez oszukac wlasciclela to wrecz wzor do nasladpwania...
      • 10iwonka10 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 02.01.20, 19:19
        Wiesz ja mysle ze problem byl w tym ze glowny ohhater watku zaprosil gosci na obiad. Moze chcial dac napiwek, moze nie ale jak kelnerka miala wpisac kwote o musialby powiedziec glosno ile.....Moze nie chcial moze myslal ze goscie beda oceniac le napiwku zostawia. Dosc niezreczna sytuacja. Zauwaz ze czesto nawqet w przypadku rachunku czesto przynosza go w takiej malej okladce. Jak sie kogos zaprsza i placi to jakos tak niezrewcznie aby goscie widzieli kwote....
        nie wiem dlaczego tak jest alwe tak sie utarlo.
        • minniemouse Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 07.01.20, 02:07
          imo nie, niczego nie musiał powiedzieć głośno, mógł po prostu powiedzieć: "proszę bardzo" i dopisać już bez slow ten nieszczęsny napiwek.
          W ogóle po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi zgadzam się z opinia iż klient okazał się pieniaczem i do tego niewychowany,
          ponieważ
          A/ nawet jeśli to kelnerka pierwsza niezbyt taktownie zapytała się to, jak widać, dużo grzeczniejszych wyjść z sytuacji było co najmniej kilka,
          B/ podstawowa zasada Sv zaleca "nie zniżamy się do ...." (a ten pan imo nie tylko ze się zniżył to jeszcze dotknął dna)
          C/ nawet w przypadku gdy klient wybiera opcje "napiwku nie dajemy",
          to po zapytaniu kelnerki wystarczyło nic nie mówić, wstać, przeprosić gości, odejść z kelnerka od stolika na taka odległość aby go nie słyszeli i wtedy wyjaśnić jej, grzecznie, iż nie życzy sobie takich pytań przy świadkach. a jeśli to się powtórzy - na drugi raz złoży skargę do menadżera. i już spokojnie rachunek zapłacić.
          i zdrowiej, i bardziej fair dla obydwu stron.

          Summa summarum - kelnerka może i była lekko nieobyta, ale stopień przewinienia absolutnie nie zasługiwał na aż natychmiastowe zwolnienie z pracy. zasługiwał na szybkie przeszkolenie/pouczenie jak nie serwować gościom rachunków, jak nie sugerować sprezentowania napiwku. poza tym mogła to być dobra, sprawna, szybka, mila kelnerka. goście mogli być zadowoleni z obsługi. prace straciła bo popełniła jeden średnio poważny błąd i ojesu, akurat trafiła w cudze rozdmuchane delikatne ego.

          Minnie

          --
          Savoir Vivre czyli jak się zachować
          • 10iwonka10 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 07.01.20, 09:34
            Mysle ze kelnerka powinna dostać upomnienie bo takie bezpośrednie pytanie o napiwek jest niezbyt grzeczne. Natomiast wszystkie te rady żeby odejsc od stolika.....wbic samemu napiwek...sa w porządku ale zauważ ze często jest tak ze jak kogoś zaskoczy taka nietypowa sytuacja to osoba reaguje impulsywnie, niekoniecznie logicznie. Moze gość wypił kilka drinków wiec nie byli az taki skoncentrowany.
              • snajper55 Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 08.01.20, 04:33
                minniemouse napisała:

                > ale on napisał te skargę dopiero na drugi dzień - wiec już nie był po drinku.
                > miał czas ochłonąć.
                > zrobił to wiec świadomie. na zimno. z pełną kalkulacja...

                Dobrze zrobił. Poinformował kierownictwo co się dzieje w restauracji i jak traktowani są klienci. Co z tym zrobiło kierownictwo, to już kierownictwa sprawa. Mam nadzieję, że inni klienci nie byli już narażeni na takie sytuacje, co nie znaczy, że chciałbym zwolnienia kelnerki. Czasem wystarczy pouczenie. Chyba, że był to kolejny raz.

                S.
                --
                Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
                • minniemouse Re: napiwek, interwencja, zwolenienie 09.01.20, 01:16
                  ok rozumiem. no to mógł to powiedzieć, ale nie musiał przy tym wskazywać palcem która to.
                  mógł zwrócić uwagę z prośbą by pouczyć wszystkie.
                  a wtedy, jeśliby to faktycznie był kolejny raz, to sprawa sama by się rozwiązała.

                  Minnie

                  --
                  Savoir Vivre czyli jak się zachować

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka