Dodaj do ulubionych

Gość jednego/grupy domowników

30.12.19, 09:53
Natchnęła mnie dyskusja z kilkoma forumowiczkami w innym wątku, ciekawa jestem zdania szerszego grona.
Jak wodzicie sytuację, gdy np. do pani domu przychodzą na kawę koleżanki - co z panem domu?
Lepiej je zaprosić gdy tegoz nie ma? Gdy jest ma obowiazek uczestniczyć w spotkaniu, czy też wystarczy gdy sie z gośćmi żony przywita i gdy ma inne plany będzie je sobie realizował?
Dla mnie zawsze opcja nr 2 była oczywista, ale dowiedziałam się z innego wątku, ze tak nie wypadasmile

No i co z dziećmi - mniejszymi, czy większymi i dorosłymi, które mieszkają wspólnie z rodzicem/rodzicami. Też mają być obecne w domu i aktywnie uczestniczyć w spotkaniu z gośćmi mamy/taty/obijga rodziców, czy znów - wystarczy, gdy się przywitają itd.

Uprzedzając, zeby potem oczywistosci nie pisać - gośc w domu jest gościem i żaden z domowników nie powinien go ignorowac, a każdy w miarę potrzeb i mozliwości zapewniać komfort. Pytanie jest konkretne "czy trzeba koniecznie uczestniczyć w spotkaniu?".


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Obserwuj wątek
    • annthonka Re: Gość jednego/grupy domowników 30.12.19, 11:20
      Absolutnie nie trzeba. Wystarczy, że mąż się przywita i pójdzie sobie do swoich spraw. Jeżeli to są babskie plotki to wręcz niezręcznie byłoby, gdyby siedział z nimi. Czasami zaprasza mnie do siebie koleżanka, która mieszka w kawalerce. Zazwyczaj jest tak, że jej mąż się przywita, dziesięć minut pogadamy, a potem on wychodzi sobie np. na siłownię, żebyśmy mogły swobodnie pogadać.

      W przypadku małego dziecka trzeba mieć trochę wyrozumiałości, bo raczej małe szanse na to, że będzie przez dwie godziny siedziało zamknięte w swoim pokoju. Jeżeli komuś to przeszkadza, to lepiej się umówić w kawiarni.
      • kora3 Re: Gość jednego/grupy domowników 30.12.19, 11:44
        Dzięki za odp. Nie miałam na mysli tego, że dziecko przeszkadza, acz no pewnie może tak bywać, ale ten aspekt pominęłam. Chodziło o to, czy dziecko, raczej już starsze niz b. małe powinno z punktu widzenia SV traktować goscia rodzica, jak swego .

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • kora3 Re: Gość jednego/grupy domowników 30.12.19, 12:36
            Hmm widzę, ze nie przeszło Ci kojarzenie wszystkiego z seksem smile ciekawe poniekąd skąd takie skojarzenia wciąż...
            Uprawianie seksu w takiej sytuacji uważam za mało roztropne, natomioast całowac się w swoim domu i w swoim pokoju kazdy ma prawo smile - no chyba, ze jest niewolnikiem innych domowników, którzy w każdej chwili mogą wtargnąć do jego pokoju smile - jak wspomnianiaqłam - kazdy ma inne zasady, standardy i doswiadczenia. Ja się ciesze, ze mam takie jakie mam - szanuję czyjąś peywatnośc jak szanowano zawsze moją ...Tylko ten wątek jest o czym innym :


            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • lilith.blackmoon Re: Gość jednego/grupy domowników 30.12.19, 13:01
        Myślę tak samo. Mąż nie musi, nawet nie powinien uczestniczyć w babskim spotkaniu (powitanie, 5 minut kurtuazji ,"co tam u Marka" i tyle). Nawet bylby skrepowany, i on, i kolezanki. Dziecko- tak samo. Przy dzieciach nie poruszymy wielu osobistych tematow. Jezeli rodzinę odwiedza rodzina, to myślę, ze dziecko jest gosciem dziecka, zaprasza je wiec do swojego pokoju.
        Sytuacja jest trudniejsza w przypadku kawalerki, oczywiście.
    • engine8 Re: Gość jednego/grupy domowników 30.12.19, 21:39
      U as to jest tak ze jesli to sa tylko "psipsiciolki" zony to ja sie ulatniam.. Albo pokaze sie, przywitm i "pozostawiam Panoe saamy sobie by mogly swobodnie rozmawaic" kiedy ja sie ide zajc swoimi sprawami.... Przey wyjsciu zona wrzasnie abym sie pozegnal... co robie smile
      A jak to sa rowniez moje najome i zona chce to zostaje i "kontroluje dyskusje " smile
      • anula36 Re: Gość jednego/grupy domowników 31.12.19, 13:06
        ciekawy watek smile zwlaszcza w ukladach nietradycyjnych - czyli dalekich od dzieciatych malzenstw odwiedzajacych sie nawzajem gdzie starzy siedza razem, a mlodzi razemsmile

        Ostatnio mialam podobnego tego typu refleksje - malzenstwo bedzietne gdzie maz ( wierze ze jest spragniony towarzystwa) ale " przykleja sie" w tym samym pokoju ( jest kilka do wyboru) gdzie plotkujemy z jego zona we dwie luz z papierosem na balkonie, tego z pokoju i tez strzyze uszamismile . U mnie warunki typu kawalerka. Rozwiazanie - idzemy z psem na spacer i pogadamy i sie dotlenimy i pies szczesliwysmile Maz chyba mniej, no ale coz jeszcze sie taki nie urodzil ktoryby wszystkim dogodzilsmile



        • kora3 Re: Gość jednego/grupy domowników 02.01.20, 10:20
          Anulo, to co nazywasz "układami nietradycyjnymi" to powszechność pewnym wieku/stanie życiowym.
          Dzieci od pewnego wieku - np. nastoletnie już nie chodzą z rodzicami do ich znajomych, takze takich, którzy mają dzieci w adekwatnym wieku, chyba, ze te dzieci są przez nich znane i lubiane.

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • anula36 Re: Gość jednego/grupy domowników 03.01.20, 22:06
            Liczylam sie zmierzajac w strone 50-tki tak sie wlasnie stanie - nastolatki wypadna z towarzyskiego obiegu staruszkow, a tu zonk- w moim srodowisku chyba wiekszosc ludzi 40+ ma dzieci kikuletnie, pierwsze, pierwsze w kolejnym zwiazku, lub 3/4 w starym zwiazkusmile
            • minniemouse Re: Gość jednego/grupy domowników 05.01.20, 00:45
              Wszystko zależy od stopnia zażyłości i rodzaju kontaktów.
              Inaczej przebiega wizyta zaprzyjaźnionej od 30 lat sąsiadki z naprzeciwka, inaczej nowo poznanej osoby w pracy a jeszcze inaczej gdyby to był np szef z zona.
              Tu i tu i tu podejmujemy gości - a o ile jest inaczej.

              Minnie

              --
              Savoir Vivre czyli jak się zachować
            • kora3 Re: Gość jednego/grupy domowników 10.01.20, 11:21
              Hmmm no możlie, ja nie mam takich znajomych wielu, może kilka osób, pozostali 40+ juz się w dzieci nie pakują stąd problem o jakim piszesz nie istnieje.

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • kocynder Re: Gość jednego/grupy domowników 31.12.19, 15:55
      Zasadniczo - absolutnie niema potrzeby by współmałżonek/partner siedział "przyspawany" podczas wizyt ewidentnie "u jego drugiej połówki". Ale...
      Od wszystkich reguł są wyjątki. Na przykład: mój tata był szefem okręgu pewnego ugrupowania politycznego. Zwyczajowo było przyjęte, iż podczas wizyt lidera tegoż w okręgach - szef okręgu, pełniąc rolę "gospodarza" między innymi zaprasza na kolację. Ugrupowanie nie było z tych gigantów, co to ośmiorniczki czy co tam, więc owe kolacje zwykle odbywały się po9 prostu w mieszkaniach/domach rzeczonych szefów. I w tej sytuacji, choć lider przyjeżdżał DO SZEFA OKRĘGU, czyli stricte mojego taty - uważam, że bardzo, bardzo nie na miejscu byłoby, gdyby mama podawszy kolację mężowi, liderowi i zwykle trzem - czterem osobom ze sztabu - oddaliła się "do swoich spraw". POMIMO, że byli to goście w sumie wyłącznie taty (mama zasadniczo apolityczna, a jeśli już, to sympatyzowała z całkiem innym ugrupowaniem). Podobnie mnie, wówczas podlotka/dorastającą pannę "obowiązywał" strój odświętny i obecność przy stole. I pomimo, że ustawy itp śmiertelnie mnie nudziły - absolutnie niedopuszczalnym byłoby ziewanie! Mogłam za to subtelnie zmieniać temat - w ten sposób np dowiedziałam się, że jeden ze "sztabowców" jest po ASP - i do dziś mam wykonany przez niego swój portret pastelami...
      Podobnie nie na miejscu byłoby, gdyby np z wizytą przyjechała nawet "półobca ciocia z Ameryki" a dziecko po krótkim powitaniu zamknęło się w swoim pokoju i koniec. Natomiast w przypadku "zwykłych" wizyt znajomych rodziców - dla mnie wręcz siedzenie dziecka (nie maluszka, ale np 7 - 10 lat i więcej) jest niewskazane! Dorośli chcą porozmawiać o swoich sprawach, często ważnych dla siebie, a przy dziecku jednak rozmawia się inaczej - albo wręcz wcale. Sytuacja z życia - dwie przyjaciółki: Basia i Kasia. Kasie WIE, że Basia ma trudną sytuację bo właśnie się rozwodzi z winy męża/likwidują jej zakład pracy/zmarła matka. Umawiają się na kawę i pogadanie od serca u Kasi. Basia przychodzi, i okazuje się, że oprócz nich tuż obok rozsiada się z kolorowanką dziewięcioletnia Asia - córeczka Kasi. Kasia chichocze, że przecież mała jest grzeczna i nie będzie przeszkadzać. Basi odeszła całkowicie chęć do "pogadania od serca" przy gumowym uchu małolaty, Kasia nie rozumie czego ta Baśka się czepia... A ja Basię rozumiem - bo może miała ochotę powiedzieć kilka ciężkich słów o mężu i tej jego dwudziestoletniej ...? Może chciała się poradzić, czy nie rzucić wszystkiego w cholerę i nie wyjechać do Holandii, gdzie jest jej siostra i może pomóc w zdobyciu pracy? Może chciała popłakać w ramię przyjaciółki, że niby jest dorosła, ale mamy to jej tak strasznie brakuje, że aż boli, zwłaszcza tuż przed świętami? A nie chce ani płakać, ani pytać o radę, ani wyklinać na niewiernego małżonka i jego kochanicę przy dziewięciolatce - jej prawo!

      --
      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
    • milamala Re: Gość jednego/grupy domowników 02.01.20, 21:43
      A w zyciu, zeby mi rodzina na karku siedziala jak chce sobie z przyjaciolkami pogadac. Pan domu przywita sie, zagai rozmowe, i jak to zbyt dlugo trwa (taki jest zbyt socjalny) to delikatnie nakierunkowywuje pana domu na jego stale zajecia.
      • basia_styk Re: Gość jednego/grupy domowników 02.01.20, 22:21
        milamala napisała:

        > A w zyciu, zeby mi rodzina na karku siedziala jak chce sobie z przyjaciolkami
        > pogadac.

        W sumie można byłoby to uznać za jakąś (chorą) potrzebę kontroli nad członkami rodziny chyba? Tak sobie teraz pomyślałam...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka