Dodaj do ulubionych

Naplul mi w twarz!!!

10.01.20, 01:14
Muszę się Was poradzić, w sumie nie wiem, czy dobre forum wybrałam, ale tu duży odzew jest smile
Otóż, pewien trzydziestoletni "pincset plus" - dosłownie, ponieważ nie pracuje i żyje tylko z tego (sorry, ma chyba jeszcze rentę, gdyż jest alkoholikiem i "nie moze" pracować), naplul mi w miejscu publicznym w twarz oraz zwyzywal od najgorszych. Jakie to były przekleństwa, proszę sobie wyobrazić... O co poszło? O to, iż nie życzylam sobie, by mój partner miał z nim kontakt po tym, gdy "pincset plus" nie chciał mu oddać sprzętu, który pożyczył, a który jest wart kilkaset złotych. Po tym wszystkim bezczelnie jeszcze zaczął się stawiać i wymyślać, że sprzęt odda, gdy mój partner odda pieniądze, które rzekomo pożyczył od jego konkubiny. Oczywiście żadne pieniądze pozyczane nie były, konkubina nawet nie wiedziała o co chodzi, gdy ja o to zapytaliśmy... Po dlugim czasie dopraszania sie sprzet jednak oddal, niestety ubrudzony od farby i gladzi... Nie jest to nasz zaden kolega, ot mieszka taki nad nami i niestety czasem nachalnie przylazil, z reguły by coś pożyczyć właśnie. Poza tym wiecznie widać go pod sklepem, jak zebrze u ludzi o papierosa bądź drobne na piwo.
Ok, wracając do pozyczonego sprzetu... Po tym zajsciu oswiadczylam memu partnerowi, by zerwał jakikolwiek kontakt z tym osobnikiem - w końcu chciał go okraść oraz wrobic w jakiś nieistniejący dług... Poza tym jest to też zwykły lump i nie życzę sobie tego typu "znajomych". Ok, myślałam, że to będzie dla mego faceta oczywiste. Zauważyłam jednak, że od pewnego czasu znów zaczynają ze sobą gawedzic, co doprowadzalo mnie do furii. Miarka przebrała się jakieś dwa tygodnie temu, gdy w osiedlowym sklepie zauważyłam, że wymieniają ze sobą zdania. Tak mnie to zdenerwowalo, że głośno zwróciłam memu partnerowi uwagę, że miał nie utrzymywać jakichkolwiek kontaktów z tym typem, po czym wyszłam ze sklepu. "Pincset plus" wybiegł wtedy za mną ze sklepu i zaczął rzucać pod adresem mojej osoby najbardziej ordynarnymi obelgami jakie można sobie wyobrazic... Mój partner w tym czasie płacił za zakupy i wyszedł po chwili kierując się w stronę domu. Oczywiście wzburzona opowiedzialam mu o całym zajsciu. Niestety, jego reakcja była zupełnie inna niż się spodziewałam... Zamiast wrócić się, by stanąć w mojej obronie, zaczął winę zrzucać na mnie, że mogłam "nie zaczynac". Matko, zwyzywano jego "kobiete", a ten nic!!! Poczułam się strasznie. Jakby tego było mało, lump znów zaczął zwać pod moim adresem spod sklepu. Wróciłam się, by powiedzieć mu swoje i wtedy właśnie zostałam opluta. Partner nic na tę sytuację, został tam gdzie stał i powiedział, że w związku z tym nie słyszał, abym była wyzywania, gdyż był za daleko. Bardzo się tego wieczora poklocilismy, było mi niezmiernie żal, że nawet słowem nie odezwał się w mojej obronie...
"Wisienką na torcie" jest jednak to, iż oni że sobą (sic!!!) rozmawiają!!! Ponoć lump powiedział memu partnerowi, by mnie w jego imieniu przeprosił, a mój facet w związku z tym stwierdził, że sprawa jest "zalatwiona". Co byście zrobili na moim miejscu? Nie potrafię wybaczyć partnerowi takiej nielojalnosci, przecież ten ktoś nie powinien istnieć dla niego... Czy zbyt wiele rzadam, gdy mówię, że nie powinien nawet zwracać na niego uwagi po tym zajsciu, by traktował go jak powietrze? Zastanawiam się, czy od niego nie odejść... Czuje się bardzo upokorzona...
Obserwuj wątek
    • engine8 Re: Naplul mi w twarz!!! 10.01.20, 06:23
      Mowisz tak ci po prostu naplul? Ze musilas sie wycierac? Fuj to musilao byc obrzydliwe?
      A dlaczego Policji nie wezwalas? Przeciez to jest chyba karalne aby tak rrobic w miejscu publicznym ?
      No i wg SV to ten Twoj jak go tam nazywasz "partner" powinien tamtemu gebe zbic na miejscu - to wymagalo krwi.

      No i moze zacznij od wyjasnienia czym sie rozni Twoj partner od konkubiny tego drugiego? Ja myslem ze to w praktyce jedno i to samo?

      Bo mnie to wyglada ze tamten to za swoaj konkubina obstaje a Twoj partner to za Toba nie? Czyli to nie to samo?
      Moze powinniscie ten wasz zwiazek zmienic zebyc byla konkubina a nie partnerka to moze sie poprawi?
      No bo jako tylko partnerka to moze nie powinnas swojemu parnerowi sie wtracac w jego sprawy tak jak moze to robic zona czy konkubina?
      No bo jak Twoj partner nie stanal w Twojej oboronie jak ktos Tobie naplul w twarz to to widicznie takie kiepskie partnerstwo?
      Potem to ja bym wyjasnil dokladnie z ta konkubina na boku za co ten Twoj partner jej oddawal czy tez nie bo kto wie co tam miedzy nimi bylo czy jest...wiesz jak to mowia ze jak jest dym to pewnie jest i ogien..
      Moze oni cos tam we trojke kombinuja?

      Czy zbyt wiele "rzadasz"? Wyglada chyba ze tak.
      Ja bym mu tez nie wybaczyl i pewnie bym zminil partnera - to chyba nie tak trudno jak zmienic zone?
      Mowisz "Od tej chwili juz nie jestes moim partnerem" i po bolu....
      • kora3 Re: Naplul mi w twarz!!! 10.01.20, 09:27
        Z męzem zoną z doswiadczenia tak samo Engine smile - sprawy formalne w sadzie to w PL 600 zł za pozew i 15 minut na sali rozprawsmile

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • engine8 Re: Naplul mi w twarz!!! 10.01.20, 20:47
          Jak ja to pojmuje...
          No ale malzenstwo to pracuje inaczej bo to formalne zobowiazani przy swiadkach, masa formalnosci i podialow , rozdzialow okreslonych prawnie. a wiec to inwestycja dlugoterminowa o ktora nalezy dbac.
          I zwiazek "na dobre i na zle" a wiec walczy sie o jego utrzymanie nawet w sytuacjach trudnych
          Czasami nie wypala i jak zlych inwestycji nalezy sie pozbyc jak najszybciej..

          Konkubinat to zalezy od stazu chyba bo i tak prawo siega? Zwykle zaczyna sie jako zwazek "na dobre" a potem przeradza sie poniewaz za duzo rzczy nas juz laczy. Teoretycznie to jak malzenstwo ktorego z jakichs tam powodow nie mozna czy sie nie oplaca formalizowac... Ale to mentalnie i po czasie formalnie podobne.

          A "partnerstwo" to po prostu mieszkanie razem - "na teraz i na dobre" bez jakichkolwiek obiecanek, zobowiazan czy wspolnej odpowdzialanosci.... Ot jestesmy razem bo nam to akurat teraz pasuje ale wiazac sobie rak nie bedziemy bo kto wie czy sie cos lepszego nie pojawi na horyzoncie a wtedy spokojnie i szybko mozna zdesydowac np "See 'ya"
          W wieleu wypadkach to najrozsadniesze i ma duzo sensu zwlaszcza kiedy sa to dwie niezalezne finasowo osoby ktore sa razem bo to lepiej niz byc samemu. Dlaaniektrych to mnejsz podatki, dla innych inne rzeczy nie pozwalajace na formalizacje....tak ze ni emozna tego mierzyc jedna miarka..ale kazdy zwiazek moze byc w jakim sensie sformalizowany co daje obu stronom poczycie ze mamy w stosunku do sibie jakies powazne i dlugoterminowe plany..
          Ale w wiekszosci w zwiazkach partnerskich chybanalezy sie liczyc ze jestesmy razem ale nie mamy w stosunku do siebie ani planow ani zobowaizan wiec mozemy byc szybko i bezbolesnie osobno - kiedy tylko to przestanie byc wygodne... a brak formalnego zwiazku ulatwia ta decyzje nawet mentalnie...
          No i to zwykle odbija sie w zyciu - wzajemnym wartosciwaniu siebie nawzajem i stosunkach pomiedzy ludzmi w takich zwiazkach.
          Oczywiscie moga i pewnie sa lepsze zwiazki partnerskie niz malzenstwa a to wlasnie dlatego ze parnerzy sa parnerami kiedy sa "rowni" pd praktycznie kazdym wzgledem i tam nie ma miejsca na nie szanowanie siebie...
          Ale jak sie ma zwiazek partnerski gdzie jedynym lacznikiem to dochody partnera i darmowy oraz bezpieczny seks to jest jak jest..
          Daltego zycie w zwiazku partnerskim gdzie nie jest sie szanowanym nie ma sensu ... nic w to nie wlozylismy i odchodzimy z niczym i musimy byc gotowi na to w kazdej chwili ....
          • kora3 Re: Naplul mi w twarz!!! 11.01.20, 12:22
            Wiesz, wg mnie nie ma sensu być w zadnym zwiazku w którym nie jest się szanowanym - czy to będzie małzeństwo, czy partnerstwo.
            Jako osoba mająca doswiadczenie w obu związkach rzec muszę, że partnerstwo jest dla mnie lepsze, ale jesli dla kogoś lepze jest małzeństwo, to jego sparwa. Nie trzeba tylko ulegać iluzji, ze jak małzeństwo to juz na zawsze itd smile

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • horpyna4 Re: Naplul mi w twarz!!! 10.01.20, 08:46
      Jeszcze się zastanawiasz??? Przecież Twój partner nadaje się tylko do natychmiastowego skreślenia. Są dwie możliwości, w zależności od tego, czyje jest to mieszkanie - albo się pakujesz i wyprowadzasz, albo pakujesz walizki faceta i wystawiasz go razem z nimi za drzwi.

      Jeżeli mieszkanie jest wynajmowane, to po prostu sama się wyprowadź, to będziesz dalej od tego sąsiada. A z tak zwanym partnerem w ogóle nie dyskutuj, szkoda czasu.

      I pamiętaj - to, czy Cię ktoś upokorzył, zależy wyłącznie od Twojej reakcji, a nie od jego zachowania. Trzeba stawiać granice, a po ich przekroczeniu przez kogoś natychmiast zareagować (np. wezwać policję). Ewentualnie dać kopa w czułe miejsce... nie jest to zbyt eleganckie, ale pozwala odreagować i daje satysfakcję.

      A następnym razem poznaj lepiej człowieka, zanim się z nim na poważnie zwiążesz. To podstawowa zasada, niby oczywista, ale niestety zbyt rzadko przestrzegana.
      • kora3 Re: Naplul mi w twarz!!! 10.01.20, 10:11
        No wiesz, z opisu wynika, że to sąsiad, co do takowych zwykle ma się wiedzę, czy mają dzieci z nimi mieszkające, bez specjalnego sprawdzania smile

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • loginka234 Re: Naplul mi w twarz!!! 10.01.20, 10:25
        Vivi86, gość nie pracuje, utrzymuje się jedynie z pięćset plus za trójkę dzieci oraz bodajże rentę z powodu swego alkoholizmu. Zamiast zacząć zarabiać, wloczy się między żabka, a osiedlowym spozywczym i wiecznie zebrze a to o papierosa, a to o drobne na piwo... Widzialam wielokrotnie.
        Ból dupy o świadczenia powiadasz...? Może Ty lubisz, gdy pieniądze z Twoich podatków ida do takich osób, ja już niekoniecznie...
          • kora3 Angazetko 10.01.20, 14:10
            angazetka napisała:

            > Rentę z powodu alkoholizmu, dobre, dobre.


            No "dobre dobre", ale niestety prawdziwe - w naszym kraju mozna otrzymać rentę z tytułu bycia alkoholikiem!




            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • kora3 Re: Angazetko 10.01.20, 14:13
              Wyjaśnienie - nie otrzyma się renty z tytułu samogo przewlekłego alkoholizmu, ale jeśli wykaze się, że ów doprowadził do schorzeń typowych dla alkoholików - np. trzustki, watroby, albo psychicznych - to owszem

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • loginka234 Re: Naplul mi w twarz!!! 10.01.20, 14:36
            Pobiera rentę, ponieważ z powodu przewlekłego nadużywania alkoholu dorobił się padaczki. I co, uważasz, że to jest w porządku??! Nie pracuje taki, chleje non stop i jeszcze panstwo mu za to daje pieniądze!
    • kora3 Re: Naplul mi w twarz!!! 10.01.20, 10:09
      Powiem tak - zachowanie pana sąsiada, no nie trzeba komentować ...|Z prawnego punktu widzenia mogłabyć oskarżyć go o znieważenie (art. 216 kk, tryb prywatno skargowy), ale dać to niewiele pewnie daloby, tyle, ze musiałby Cię przeprosić i miałby na koncie wyrok.
      Jesli chodzi o Twoje relacje z partnerem - no coż, dla mnie nie do wyobrażenia, że mój partner utrzymuje jakiekolwiek relacje z kimś, kto tak mnie potraktowałby i vice versa. Dziwne w ogóle, że Twój partner ma ochotę utrzymywac jakiekolwiek relacje z osobą tego rodzaju! Wiadomo - sąsiadów się nie wybiera, ale ...

      Co mi się nie podobało w tej opowieści z Twej strony, to publiczne strofowanie partnera z kim ma sie zadawać,a z kim nie. Pomimo, że masz rację iż z tym panem zadawać sie nie powinien, to jest sprawa do omówienia w 4 oczy a nie publicznie.

      Co teraz? Ano ja bym z takim kimś nie była. Pozwala na obrażanie Cię i lekceważy,. Jednoczesnie zdaję sobie sprawe, że być moze nie możesz ot tak nagle zakończyć tego związku. Sugeruję zatem rozmowę - powazną i spokojną ...

      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • annthonka Re: Naplul mi w twarz!!! 10.01.20, 10:13
      Ty to masz jednak strasznego pecha w życiu. Tu ci kolega nie chce oddać pieniędzy, tu ci kolejny znajomy oddaje zniszczony sprzęt i pluje w twarz, tam cię jeszcze koleżanka z pracy nie szanuje.

      Może spróbuj następnym razem wymyślić jakąś inną historię.
    • yoma Re: Naplul mi w twarz!!! 11.01.20, 22:15
      Straszne. Łazisz za lumpem i dziwisz się, że pluje, on się po prostu broni.

      >głośno zwróciłam memu partnerowi uwagę, że miał nie utrzymywać
      >Wróciłam się, by powiedzieć mu swoje

      --
      eggplants are healthy and nourishing and good for your ears
      • loginka234 Re: Naplul mi w twarz!!! 12.01.20, 01:15
        Za nikim nie poszłam, zwróciłam uwagę mojemu facetowi, nie jemu. Poza tym przed czym miał się bronić, skoro to on wyszedł pierwszy przed sklep by mnie zwyzywac? I w ogóle uważasz plucie za normalna formę obrony?? Jeśli tak, to gratuluję kultury 👍👍👍.
        • 10iwonka10 Re: Naplul mi w twarz!!! 12.01.20, 08:49
          Przypuszczam ze nerwy cie poniosły ale jeśli zwrocilas uwagę swojemu facetowi w obecności tego sąsiada to nienajlepiej to wyszło.

          Postaw sie w sytuacji ze spotykasz znajoma a tu nagle podchodzi jej maz i mówi do niej' Mowilem ci żeby sie z nie nie zadawała'- jakbyś sie poczuła? .Moze powiedziałabys cos nieprzyjemnego i bys odeszła a lump jak lump zareagował jak umiał najlepiej.
          • loginka234 Re: Naplul mi w twarz!!! 12.01.20, 10:03
            Może i nie powinnam zwracać mu uwagi publicznie, to fakt. Krew mnie jednak zalała, gdy zobaczyłam ich rozmawiajacych ze sobą. Długo by tłumaczyć... Każdy jest inny i ma inny tok myślenia, jednak gdyby mnie ktoś próbował okraść i potraktował w taki sposób, to ta osoba po prostu by od tej pory dla mnie nie istniała. Po prostu stanelam w obronie godności mego partnera, tym bardziej, że od tamtego zajścia setki razy mu tłumaczyłam, by od tego nieroba trzymał się z daleka.
            • aqua48 Re: Naplul mi w twarz!!! 12.01.20, 10:43
              loginka234 napisała:

              > Po prostu stanelam w obronie godności mego partnera,

              Jak widać bez wzajemności. Może zatem staranniej zajmij się własną godnością? I zmień towarzystwo, zamiast je pouczać.
                • aqua48 Re: Naplul mi w twarz!!! 12.01.20, 16:11
                  loginka234 napisała:

                  > Najgorsze jest to, że jeśli ci na kimś zależy, to nie jest tak łatwo "zmienić t
                  > owarzystwo".

                  Nie. Najgorsze jest, że zależy Ci na kimś kto nie spełnia Twoich oczekiwań. A Ty próbujesz go "naprostować"zamiast zmienić na inny model lub pogodzić się z wadami tego bo np. ma więcej zalet.
            • 10iwonka10 Re: Naplul mi w twarz!!! 12.01.20, 12:15
              Ciezko mi ocenic ale mam wrażenie ze twoj facet to takie trochę 'cieple kluchy' nie umie sie postawić ,nie umie odmówić, unika nieprzyjemnych sytuacji i nie bardzo wie jak ochłodzić stosunki z tym sąsiadem. Jak to was sąsiad to nie da sie go tak odciąć trzeba to zrobić stopniowo. Nie wiesz jak bylo moze on podszedł do twojego faceta cos zagadał to co on mial zrobić powiedzieć mu- 'nie rozmawiam z tobą'. Takie ochladzanie stosunków trzeba zrobić stopniowo wiec rac jej uzbroi sie w cierpliwość i sprobujcie to rozwiązać bardziej dyplomatycznie. A przypuszczam ze będzie cieżko bo on pewno będzie was zaczepial potem na osiedlu i wykrzykiwał 'Jak to wam sie w głowach poprzewwracalo i jacy jesteście teraz ważni'.
              • loginka234 Re: Naplul mi w twarz!!! 12.01.20, 12:39
                No nie wiem, dla mnie nie byłoby problemu zakończyć jakaś znajomość raz, a porządnie. Tym bardziej dziwię się, że problem z tym ma dorosły, czterdziestoletni facet. Gdyby jeszcze chodziło o zerwanie stosunków z jakąś wartościową osobą - ok, byłabym w stanie zrozumieć, że mu szkoda. Ale w tej sytuacji...?
                • 10iwonka10 Re: Naplul mi w twarz!!! 12.01.20, 13:01
                  Problem w tym ze jesteście sąsiadami - łatwo jest zerwać znajomość z kimś kto mieszka gdzieś dalej a troche gorzej z kimś kto mieszka pietro wyżej.Wydaje mi sie tez ze nie kazdy ma taki mocny zdecydowany charakter i niektórym jest cieżko tak zerwać definitywnie kontakt.
                  • loginka234 Re: Naplul mi w twarz!!! 12.01.20, 13:53
                    Ale to nie była żadna mocna znajomość, więc nie powinno być problemem zerwanie kontaktów, tym bardziej po tym bulwersujacym zdarzeniu. Dla mnie to oczywiste i dlatego tak boli mnie ta sytuacja. Ja swoich bliskich bronię jak lwica, nie pozwolilabym, by ktoś ich obrażał i od razu mówię, co myślę.
                    Siedzę teraz u rodziców, wyprowadzilam się i nie wiem, co dalej. Ten mnie przeprasza, chce wszystko naprawić, ja niby też... Ale gdy tylko pomyślę, że idąc z mym partnerem spotkamy tego typa, od razu trafia mnie szlag. Wszystko wraca w momencie, wszystkie wspomnienia. Nie wiem, czy dam radę żyć z nim normalnie po tym, co się stało...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka