kora3
24.01.20, 08:06
Nikt z nas chyba nie ma wątpliwości, że ktoś kto komentuje zbyt duzą tuszę jakiejś osoby jest niekulturalny. Niektórzy mówią wręcz, że taka osoba dręczy otyłego, traktuje go dyskryminując itd. Bo przecież taka gruba osoba też ma uczucia, nie mozna jej ranić itd. Wszystko to prawda, ale dziwnym trafem wg niektórych uczucia pojawiają się wraz z kilogramami

Chudzi ludzie nie mają wszak uczuć i można ich krytykować, zwracać uwagę na ich szczupłość itd.
Kiedyś Minnie przy okazji tego, iż wspomniałam, ze kiedyś byłam wychudzona nazwała mnie "kurczątkiem". Nie wizdiała w tym nic złego, ani nikt inny. Nie, nie skarze sie na Minnie, ani się nie załamałam wtedy

Chodzi mi p mechanizm...gdybym wspomniała, ze miałam nadwagę i nazwałaby mnie "słonicą", albo "spaslakiem", to podniosłoby sie larum - że jak tak można

Tyle, że na poewno by mnie tak nie nazwała, bo przecież Minnie jest kulturalna ...
Nim ktoś sie zacznie bardzo "martwić" ze tak bardzo to przezywam...Przypomniało mi się to przy okazji rozmowy z pewną nowo poznana panią. Pani ma 28 lat, studiuje prawo. Poznałam ją, bo ma fajne hobby

Dziewczyna ma z 150 c wzrostu, waży z 40 kg. Wyglada na znacznie młodszą niz faktycznie jest. Jak sama mówi, juz się przyzwyczaiła do tego, ze nowo poznani ludzie zwracają uwagę na jej mizernośc - niepytani oczywiście. Ale kiedyś było to dla niej sporym problemem...Teraz na te głupawe uwagi nauczyła się odpowiadać po prostu "Tak, wiem, że jestem niska i bardzo szczupła. Cierpie na mucowiscydozę, ta choroba tak działa. Chce pan/i poznać więcej szczegółów? Służe uprzejmie, bo ma sporą wiedzę..." Zwykle taki \'zatroskany" jej wygladem osobnik pali się ze wstydu i mówi, ze przeprasza, nie wiedział itd. Tak, jakby TA pani była usprawiedliwiona, ze jest malutka i bardzo szczupła, ale tak w ogole to nie ma nic złego w powiedzeniu tego takiej osobie...
Pani jest po przeszczepie, stara się normalnie żyć, uczy się, chciałaby być w przyszłości adwokatem, ale zdaje sobie sprawę, że jej WYGLĄD moze jej w tym przeszkodzić. Bo takie z niej "kurczątko", "chucherko", "chudzina" "szczapka" itd. Te "urocze" określenia na jej temat padają z ust ludzi wykształconych i nierzadko uwazających się i uwazanych za kulturalnych. Pani mi żartobliwie powiedziała, że czasem ja korci bardzo, by taką osobę zapytać "A pani jest taka gruba genetycznie, choruje pani na coś, czy zwyczajnie się pani obżera?" - ale oczywiście to tylko żart.
Ja nie choruję nic, ale rozumiem doskonale tę panią, bo czasem hehe spotykam się także z "troską" ze tak powiem lepiej wyposażonych w kilogramy niż ja, przy czym ja nie mam niedowagi. Skoro w społeczeństwie coraz bardziej otyłym taka osoba jak ja spotyka się z takimi uwagami, to co ma powiedzieć ta kobieta? Te uwago miałam okazję słyszeć także pod adresem innych ludzi, zwyczajnie szczupłych.
A Wy spotykacie się także z takim podejsciem, że od grubego wara, bo tak ma i tak mu dobrze pewnie i kocha swe ciało, ale chudemu mozna stale przypominać, ze jest chudy, "troszczyć się" o niego, komentować jego posturę?