Dodaj do ulubionych

Ile razy proponować?- znów "wykluczanie"

12.02.20, 11:52
Sytuacja taka: są sobie trzy koleżanki Ania, Mania i Frania. Chętnie spędzają razem czas przy okazji wspólnego hobby od kilku lat. Mania z pół roku temu poznała fajne towarzystwo, z którym spotyka się regularnie w pewnym lokalu. Idac tam kolejny raz zaproponowała Ani i Frani, by z nią poszły. Frania chętnie się wybrała, Ania odmówiła. Frani tamto towarzystwo przypadło do gustu, jako i Mani, zatem też sie tam regularnie z Manią pojawia. Obie panie jeszcze kilka razy proponowały Ani, by sie z nimi wybrała, ale za każdym razem odmawiała. Przestały zatem proponować. Ostatnio Ania wyraziła żal, że "mają teraz wspólne nowe towarzystwo, a ją pomijają". Mania i Frania zbaraniały - wszak proponowały Ani kilkukrotnie by sie z nimi wybrała, ale nigdy nie chciała. To przestały proponowac - oczywiste. Ale skoro Ani zmieniła zdanie, to mogła SAMA przecież zapytać, czy moze się z nimi wybrać - nie pytała. Ania stwierdziła, że wczesniej odmawiała , bo nie mogła skorzystać z zaproszeń, ale nieładnie ze strony kolezanek, że przestały proponować, a sama sie przecież nie będzie wpraszała.

A jak Wy sądzicie? Czy jesli ktoś regularnie odmawia to nalezy nadal proponować, bo inaczej się "wyklucza", czy też przestać proponować? I drugie pytanie: czy jesli ktoś cały czas odmawiał i już się mu nie proponiuje, wypada takiej osobie w bliskich relacjach samej powiedzieć" a może tym razem bym sie z wami wybrała"?


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Obserwuj wątek
    • 10iwonka10 Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie" 12.02.20, 12:29
      Jesli to prawdziwy przykład to przypuszczam ze koleżanka nie chciała poznawać nowych ludzi ale gdy stwierdziła ze pozostałe koleżanki dobrze sie czuja w nowym towarzystwie i regularnie spotykają z nimi poczuła sie zazdrosna moze 'wykluczona' bo sama sie wykluczyła i zamiast normalnie zapytać czy moze sie z nimi wybrać następnym razem zgrywa 'drama queen'- osobiście nie chciałabym miec takiej koleżanki.
      • kora3 Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 12.02.20, 12:41
        Nie znam powodów, dla których pani Ania wcześniej odmawiała. Ja sama gdy odmawiam zwykle podaję powód, gdy jest neutralny. Np. "Chętnie poszłabym, ale mam pilną pracę", "Dzieki za zaproszenie, ale nie lubię tego rodzaju filmów" itd. To daje zapeszającemu jakąś wiedzę na temat przyszłych ewentualnych zaproszeń.
        Ale rozumiem też, że nie zawsze ktoś chce czy może podać powód odmowy.
        Tu wyglądało na to, że kolezanka Ania nie jest zainteresowana poznaniem tego towarzystwa - jak napisałaś - zatem nie dziwię się pozostałym dwóm paniom, że przestały to proponować.
        Podobnie jak Ty uwazam, ze skoro zmieniła pani Ania zdanie, to mogła wyrazić chęc towarzyszenia koleżankom, bo wczesniej wszak proponowały.

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • nchyb Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie" 12.02.20, 13:11
      >>Czy jesli ktoś regularnie odmawia to nalezy nadal proponować, bo inaczej się "wyklucza", czy też przestać proponować?
      po którejś z rzędu odmowie, szczególnie bez tekstu w stylu: dziś nie mogę bo..., może następnym razem - to ja też przestałabym proponować, bo to już byłoby narzucanie się niechętnej takim spotkaniom osobie smile

      >>czy jesli ktoś cały czas odmawiał i już się mu nie proponiuje, wypada takiej osobie w bliskich relacjach samej >>powiedzieć" a może tym razem bym sie z wami wybrała"?

      tak, moim zdaniem wypada

      Mam w sumie podobne zdanie do 10iwonka10, wcześniej nie chciała, Ania teraz jest pewnie zazdrosna o spotkania w tamtej grupie a wstydzi się powiedzieć wprost, że chce iść z Manią i Franią, to dorabia ideologię o wykluczeniu. Niepotrzebnie robi z siebie opuszczoną, krzywdzoną sierotkę.
      • verdana Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 12.02.20, 15:38
        Pytanie kluczowe - do jakiego stopnia panie Mania i Frania wiedziały, poroponujęc Ani pierwsze pięć razy, że ma powody, aby nie móc iść? Skoro są bliskimi przyjaciółkami, to być może powodu wcale nie trzeba podawać, bo jest oczywisty. Ania jest sama z dzieckiem, bo mąż wyjechał na dwa miesiące, Ania ma niezwykle pilną pracę, Ania musi wiecorem odwiedza starsza ciotkę. I od tego zalezy odpowiedź.
        • kora3 Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 12.02.20, 16:12
          Pnie są z tego co wiem nie przyjaciółkami, a bliskimi koleżankami. na tyle bliskimi, że gdyby był jakiś powód niemożności skorzystania z propozycji przez panią Anię, to by o nim wiedziały, CHYBA, ze pani Ania specjalnie - do czego miałaby uprzedzając prawo - ukrywałaby go przed nimi. Pani Ania nie podawała powodów odmowy, ani jakiegoś długofalowego, ani doraźnych . Stąd Mania i Frania doszły do logicznego przekonania, że zwyczajnie nie jest zainteresowana poznaniem tamtych ludzi. Też bym tak odebrała takie zachowanie skoro ktoś odmawia bez podania przyczyny kilka razy. Gdyby padło np. "chętnie, ale mam pilna pracę akurat", albo "Kurcxze, szkoda, chętnie bym poszła, ale akurat gosci mamy w sobotę" to sprawa wygladałaby dla mnie inaczej

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • elle-joan Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie" 12.02.20, 20:06
      A czy od kiedy Mania i Frania zaczęły bywać w nowym towarzystwie, to wciąz spotykają się jak dawniej- we trójkę? Moze zaprzestały, albo są te spotkaniaduzo rzadziej i to jest główny problem, ze Ania czuje się pominięta i być moze m.in z tego powodu teraz byłaby gotowa tez dołączyć. Skoro to są bliskie kolezanki a Ania nie zrobiła karczemnej awantury tylko powiedziała co czuje, więc chyba nie ma problemu. Mania i Frania zaproponowały jej dołączenie do nowego towarzystwa prawdopodobnie wystarczająco duzo razy, ale jezeli kolezanka bardziej wrazliwa, to bez względu na to co mówią zasady s-v chyba nic M i F nie ubędzie jak zaproszą ją ponownie.
        • minniemouse Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 17.02.20, 04:33
          kora3 napisała:
          Oczywiscie, ze się spotykają - jak zawsze dotąd

          a ja w to nie wierze, bo silą rzeczy mając nowe towarzystwo musza mieć mniej czasu dla Ani.
          inaczej wychodzi na to ze co chwila z kimś się spotykają.
          samo życie - w końcu ileż można poświęcać czasu na spotykanie sie z koleżankami? no chyba ze sie jest singlem bez żadnych obowiązków..
          wiem po sobie jak to jest gdy znajomi poznają kogoś nowego, lub gdy ja poznaje - automatycznie ma sie mniej czasu dla wszystkich. to jest po prostu logiczne i normalne.

          Minnie

          --
          Savoir Vivre czyli jak się zachować
          • kora3 Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 17.02.20, 09:36
            Minnie, ja tak czytam takie wypowiedzi, to się zawsze zastanawiam jakie duże rodziny mają ludzie i jak się często rozmnażają. Nie wiem jak w CAN, ale w Pl ludzie około 40 już rzadko raczej decydują sie na dziecko. W zwiazku z tym ci ludzie Minnie, mając powiedzmy lat 45 mają dzieci już spore i nie muszą ich niańczyć 24h/dobę. Jak widzę tacy ludzie spokojnie mają czas na spotkania towarzyskie czy hobby - pracując dodam smile

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • kora3 Minnie takie wspomnienie dla Ciebie :) 17.02.20, 20:54
              Ostatnio w Pl, jak moze wiesz, albo nie niektórzy nabijają sie z tzw. "madek" mniejsza o genezę ortografii, ale madka, to matka, która zachowuje się irracjonalnie gdy chodzi o jej dzieci. Przepraszam, ale w związku z tym co napsiałaś z jak skonstatowałam zdziwieniem, że osoby mające rodziny mają czas na hobby i spotkania z innymi ludźmi przypomniała mi sie pewna sytuacja sprzed kilku lat.

              Otóż pewna pani w wieku wówczas ok 50 lat poprosiła mnie o pomoc w pewnej swej urzędowej sprawie. Byłą to kuzynka czy inna krewna znajomego. Ano zgodziłam sie. Poszłam z panią do urzędu z grubsza omówić jej sprawę. Spotkanie w urzędzie skończyło się około godz. 13.30. Potem siadłyśmy z panią na kawie pogadać o dalszym ciągu sprawy. Nie pytałam wcześniej pani czy ma dzieci bo jej sprawa dotyczyła stricte jej. Nie byłam jednak zaskoczona, gdy muszac odebrać telefon pani wyjasniłą potem, ze to od syna. Wrócił do domu biedaczek, głodny, chciałby zjesć zupę i drugie danie, tak jest nauczony. No rozumiem, nie ma sprawy, kończymy spotkanie. Pani zaproponiowała, żebym poszła z nią do jej domu - ona synowi da jeśc, a potem pogadamy dalej o sprawie - no nie ma problemu. Podczas gdy jechałyśmy do jej domu syn jeszcze dwa razy zadzwonił, ze jest głody i kiedy pani będzie.
              Weszłyśmy do mieszkania i w tym momencie pomyślałam, ze qrczę mogłam kupic jakaś czekoladę dla dziecka. Myślałam, ze zobaczę 11, no może 12- latka, chłopca. Zobaczyłam ok. 18-19 letniego młodzieńca smile Który się przywitał, a mamie dośc niemile wytknął, że nie było jej w domu, on ze szkoły przyszedł i jest głodny! Pani sie wytłumaczyła, że sprawę załatwiała, zeszło itd. o jak tak, to ok, tylko szybko ma dać jedzenie. Wydawałoby sie, ze samo to jest powalające, ale nie smile Pani zniknęła może na 5-7 minut w kuchni i przyniosła stamtąd najpierw synowi zupę, a potem mnie kawę. To znaczy Minnie, ze owa zupa była gotowa i trzeba było ją zwyczajnie PODGRZAC. smile
              Po jakimś czasie pani mnie przeprosiła, bo musi ziemniaki obraćsmile Idąc do kuchni poszła do pokoju, jak sie potem dowiedziałam maturzysty, 19 - letniego chłopa po talerz po zupie! obrałam te ziemniaki w ekspresowym tempie. Właśnie kończyłyśmy, gdy "musiała" podać synowi drugie danie.
              Nie psiz mi, ze powinnam w tej sytuacji wczesniej sie zebrać, bo ja tam byłam słuybowo i pani sama takie rozwiązanie zaproponowała. Nie pisz mi też, że chłopak był pewnie niepełnosprawny bo nie był i nie ejst. i nie pisz mi, ze nie rozumiem, bo nie mam dzieci, bo ja byłam 19- latkąsmile
              Jak wspomniałaś o tych ludziach co to mają w wielu 40+ RODZINE i nie mają zwykle czasu na hobby i znajomych to mi się dzienie jakoś ta pani przypomniała|smile No ona najpewniej nie miała czasu na hobby i spotkania, bo przecież musiała być służącą 19- letniego chłopa sad Normalnie to chopakowi w takim wieku nie przyszłoby dzwonić do matki, żeby mu PODGRZAŁA gotowy obiad i obrała oraz ugotowała ziemniaki, a potem podała i nie mów mi, ze sie nie znam, bo nie mam dzieci smile
              Ale widocznie w niektórych środowiskach to norma i stąd takie zdanie, jak Twoje sad

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • lumeria Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie" 12.02.20, 20:59
      Ja proponuje ze dwa, góra trzy razy. I więcej się nie wysilam.

      Ania może sie czuć zazdrosna czy odrzucona - jeśli nowa paczka Mani i Frani jest fajna i z nimi się spotykają bez Ani, no to faktycznie może teraz być mniej spotkań Mani, Frani i Ani. No i tak bywa. Smutno, ale mówi się trudno, i spędza czas z ludźmi, którzy chcą spędzać czas z nami, z którymi jest fajnie i wesoło.

      Mozna współczuć Ani, bo dla niej to pewnie strata. Ale nie ma powodu by rezygnować z atrakcyjnego towarzystwa, tylko dlatego ze komuś z kręgu znajomych (Ani) z nimi nie po drodze.

      Niektóre znajomości w ten sposób wygasają. Smutno, ale zycie toczy sie dalej.
    • koronka2012 Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie" 12.02.20, 23:24
      Myślę, że Ania popełniła błąd - dorosła osoba powinna wiedzieć, że oczekiwanie, że ktoś będzie czytał jej w myślach zazwyczaj kończy się rozczarowaniem tongue_out

      Skoro była zainteresowana, a tak się nieszczęśliwie składało, że za każdym razem nie mogła - to
      przecież odmawiając mogła jednocześnie zasugerować swoje zainteresowanie. Najwidoczniej jej odmowa takiego sygnału nie zawierała.
      • minniemouse Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 13.02.20, 01:37
        Ja myślę ze Ania mimo iż odmawiała to nie spodziewała się ze koleżanki przestana proponować, bo to przecież były bliskie koleżanki.
        I mimo ze odmawiała, to dzięki tym stałym propozycjom spotkań przynajmniej miała poczucie ze Mania i Frania pamiętają o niej, ze nadal należy "do gangu", tyle ze nie uczestniczy w tamtych spotkaniach.
        Niemniej wciąż dla Mani i Frani istnieje, liczy się. sadziła ze tak będzie zawsze, ze koleżanki zawsze dadzą JEJ możliwość wyboru czy chce czy nie chce tym razem wybrać się z nimi.
        Gdy zorientowała się ze koleżanki przestały jej proponować wypady, odczula to jako porzucenie, bądź odrzucenie co jej naturalnie sprawiło wielka przykrość.
        Mani i Frani zachowanie nie było niczym niezwykłym, ludzie rzadko kiedy (prawie nigdy) głębiej analizują jaki efekt może przynieść ich zachowanie, wiec zachowały się bardzo typowo: "konsekwentnie odmawia to przestajemy zapraszać".
        specjalnie pretensji o to do nich mieć nie można, ich zachowanie było mało empatyczna ale logiczna konsekwencja zachowania Ani.
        Teraz można jedynie zastanawiać się co w tej sytuacji zrobić. grzecznie i korzystnie by było zwyczajnie porozmawiać i otwarcie wyjaśnić o co komu chodzi. i stad dojść do jakiego konsensusu.

        Minnie

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • 10iwonka10 Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 13.02.20, 08:14
          >>>>specjalnie pretensji o to do nich mieć nie można, ich zachowanie było mało empatyczna ale logiczna konsekwencja zachowania Ani.>>>>

          Nie zgadzam sie z tym stwierdzeniem to ile razy miały pytać zdeby bylo empatycznie 10,20 100? Bez przesady gdyby mnie tak ktoś pytał w nieskonoczonosc przed każdym spotkaniem to zaczeloby mnie to irytować.

          • aqua48 Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 13.02.20, 09:01
            10iwonka10 napisała:

            > Nie zgadzam sie z tym stwierdzeniem to ile razy miały pytać zdeby bylo empatycz
            > nie 10,20 100? Bez przesady gdyby mnie tak ktoś pytał w nieskonoczonosc przed k
            > ażdym spotkaniem to zaczeloby mnie to irytować.

            Mnie również, uznałabym to za nagabywanie, nie za zapraszanie.

        • kora3 Minnie 13.02.20, 09:40
          Wg mnie jeśli ktoś odmawia konsekwentnie bez podania przyczyn kilka razy, to nie ma najwyraźniej ochoty na to, co proponujemy. Takie ciagle zapraszanie czy propozycje przy odmawianiu zaczynają wyglądać- jak słusznie zauwazyła Aqua - na nagabywanie. Co innego, gdy ktoś przyczynę podaje - akurat ma pilną pracę, wyjezdża, spodziewa się gości. Wówczas odmowa wskazuje na to, że chciałby, ale nie ma jak skorzystać z zaproszenia.



          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • lumeria Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 13.02.20, 20:29
          minniemouse napisała:

          > Gdy zorientowała się ze koleżanki przestały jej proponować wypady, odczula to
          > jako porzucenie, bądź odrzucenie co jej naturalnie sprawiło wielka przykrość.

          Jeśli Ani bardzo zależało by spotykać sie z koleżankami, to mogla sama się z nimi umówić, zaoferować ciekawe spotkanie. Czyli zadbać o swoje potrzeby jeśli takie miała. A nie oczekiwać, ze inne osoby zrezygnują z atrakcji tylko dlatego, ze ona nie chce w nich uczestniczyć.


          > Mani i Frani zachowanie nie było niczym niezwykłym, ludzie rzadko kiedy (praw
          > ie nigdy) głębiej analizują jaki efekt może przynieść ich zachowanie
          , wiec za
          > chowały się bardzo typowo: "konsekwentnie odmawia to przestajemy zapraszać".
          > specjalnie pretensji o to do nich mieć nie można, ich zachowanie było mało empa
          > tyczna
          ale logiczna konsekwencja zachowania Ani.

          Wiesz, jest jakiś limit rozkminiania co inni ludzie może (a może nie) czują lub myślą. Trzeba trochę ufać w to, ze jeśli ktoś podejmuje decyzje (np. odmawia zaproszenia) to wie co robi. I ze jesli mu sie ta decyzja odwidzi, to to jasno zakomunikuje. A nie kombinować jak by tu mu nie sprawić przykrości, proponując, nagabując, dopytując.

          Tak jak ktoś powyżej napisał - nie lobię bawić się w jasnowidza.
          • minniemouse Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 13.02.20, 21:59
            lumeria napisała:
            > Jeśli Ani bardzo zależało by spotykać sie z koleżankami, to mogla sama się z nimi umówić, zaoferować ciekawe spotkanie.

            może ma nudne życie i nie ma nic do zaproponowania. w domu tez nieciekawie...

            ... jasno zakomunikuje. A nie kombinować jak by tu mu nie sprawić przykrości, proponując, nagabując, dopytując.

            i normalnie tak własnie jest - ludzie się jasno komunikują. tu prawdopodobnie Ania to przypadek szczególny. może ma depresje, czy coś. wszystkie koleżanki powinny porozmawiać. innego wyjścia nie widzę.

            Minnie

            --
            Savoir Vivre czyli jak się zachować
            • kora3 Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 14.02.20, 09:45
              Minnie, weź już nie snuj tych dziwnych opowiesci. Panie od dawna spotykają się regularnie z racji swego wspólnego hobby. Wszystkie są pracujące i posiadające tzw. życie osobiste. Nic nie wskazuje, by u pani Ani coś niedobrego działo się w życiu zawodowym, czy osobistym - nadal chętnie uczestniczy w tych spotkaniach. Po prostu, gdy pani Mania poznała tamto towarzystwo i zaproponowała paniom Ani i Frani by się z nim za jej pośrednictwem poznały, pani Ania podziękowała i odmówiła. Potem kolejny raz i kolejny, więc panie Mania i Frania przestały proponowac. Też bym przestała na ich miejscu. Tearz pani Ania strzela focha, że jej nie zapraszają na te spotkania - toz wczesniej nie chciała! A teraz chce? A to fajnie- nic nie stało na przeszkodzie powiedzieć "A wiecxie co dziwczyny, tak sobie myslę, że chętnie bym jednak poznała tych waszych znajomych. Mogę z wami iśc na następne spotkanie?"- zamiast czekać jak Królewna Śnieżka aż kolezanki ZNOWU zaproponują

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • annthonka Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie&# 13.02.20, 09:18
        koronka2012 napisała:

        > Skoro była zainteresowana, a tak się nieszczęśliwie składało, że za każdym raze
        > m nie mogła - to
        > przecież odmawiając mogła jednocześnie zasugerować swoje zainteresowanie.

        Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyraziła swoje zainteresowanie teraz. Skoro to są bliskie koleżanki to pewnie się ucieszą, że Ania chce do nich dołączyć.
    • bene_gesserit Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie" 16.02.20, 15:39
      Historia z życia: są sobie trzy czterdziestoparoletnie koleżanki: Alina, Halina i Malwina. Chętnie spędzają razem czas przy okazji wspólnego hobby od dwudziestu trzech lat. Alina pięć i pół miesiąca temu poznała w przyblokowym ogródku piwnym fajne towarzystwo, z którym spotyka się regularnie w tymże lokalu, gdyż temperatury w tym roku pozwalają na utrzymanie tegoż ogródka. Idąc tam kolejny raz zaproponowała Halinie i Malwinie, żeby się z nią udały na piwo. Halina za każdym razem mówiła "nie". Malwina od dekady lubi sobie wypić i na osiedlu nie jest to tajemnicą, więc chętnie się wybierała, natomiast jak i Alinie było jej przykro, że Halina odmawiała. Ostatnio Halina (a może to była Malwina, myli mi się, piszę z ogródka piwnego) wyraziła żal, że "mają teraz wspólne nowe towarzystwo, a ją pomijają". Alina i Malwina zbaraniały - wszak proponowały owej Halinie kilkukrotnie by się z nimi wybrała, ale ta zawsze odmawiała. Dzwoniły do niej i pytały, a ona nie i nie. Nigdy nie chciała. To przestały proponować, telefonicznie i osobiście - oczywiste. Ale skoro Alina (a może to była Malwina, gubię się już zupełnie) zmieniła zdanie, to wszak mogła owe koleżanki SAMA przecież zapytać, czy może się z nimi wybrać. Nie pytała, ani osobiście, ani telefonicznie. Alina (Malwina lub Halina) oświadczyła następnie, że wcześniej odmawiała, bo nie mogła skorzystać z zaproszeń, ale nieładnie ze strony koleżanek, że przestały proponować, a sama się przecież nie będzie wpraszała, to znaczy nie będzie się pytać owych, telefonicznie, osobiście lub przy pomocy snail mail lub meila, czy mogłaby pójść z nimi.

      A jak Wy sądzicie? Czy Malwina hołubi sekretny sentyment do lat 80, pasjonuje się domową fotowolatiką i zna na pamięć "50 twarzy Greya"? Czy Alina od osiemnastu lat odgraża się, że pójdzie na rekord i napisze najdłuższy akapit świata, zawsze chciała być bielanką podczas procesji Bożego Ciała, a jej ulubionym powiedzonkiem jest "na Baala", czym owo zapomniane bóstwo nieźle wkurza - do tego stopnia, że w końcu przywali jej swoją wielką maczugą? Czy Halina zawsze chciała mieć na imię "Włodek", jej życie seksualne związane jest z hmmm balonami wypełnionymi helem i ma owczarka niemieckiego, o którym lubi opowiadać, że zamiast szczekać mówi 'halt'? Jakie jest wasze zdanie?

      --
      a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
    • kocynder Re: Ile razy proponować?- znów "wykluczanie" 17.02.20, 00:51
      Ad 1. Zależy. Jeśli np osoba której się wspólny weekendowy wypad proponuje odpowiada "Wiesz, nie mogę się urwać na weekend bo opiekuję się terminalnie chorą babcią", to i owszem, można zaprzestać propozycji wyjazdu - wiadomo, że babcia ważniejsza. Natomiast można by (zakładam bliskie relacje) po odejściu babci jakoś taktownie zaproponować (taktownie, to nie znaczy tymi słowy, ale w tym sensie!) "Jak już pr5zegryziesz żałobę to może będziesz miała chęć z nami wyskoczyć na weekend". Wiadomo, nie tuż po pogrzebie itd. No, ogólnie, jeśli osoba odmawia podając konkretną przyczynę - to po uzyskaniu informacji o ustaniu tejże przyczyny miło byłoby ponowić propozycję, być może wówczas osoba by reflektowała. Jeśli jednak osoba odmawia "bo tak", czyli bez podania konkretnego powodu, kilkakrotnie - to i owszem, ponawianie po raz x propozycji może raczej zostać odebrane jako nachalność i jak najbardziej wypada zaprzestać.
      Ad 2. W bliskich relacjach swobodnie można. No, może nie tak "A ja chce z wami!", tylko raczej np słysząc w rozmowie jakieś nawiązanie do (w tym przypadku) nowej grupy: "Maniu, Franiu, jak sądzicie, może mogłabym następnym razem pójść z wami jak będziecie się umawiać z grupą na kręgle/wędkowanie/puszczanie latawców/klejenie modeli kartonowych/brydża?"

      --
      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka