Dodaj do ulubionych

Jak to z tym równouprawnieniem?

13.02.20, 10:17
Natchnął mnie wątek Minnie i jej wspomnienie o niedoszłym tańcu z kolegą ...
Nie zrozumcie mnie źle, ale ja na serio nie pojmuję takiego podejścia - z jednej strony ktoś jest za równouprawnieniem, ale z drugiej oczekuje, że kobiety bedą inaczej jednak traktowane w danej sytuacji, niż panowie. Dla mnie to rodzaj "schizofrenii" - chcę być traktowana, jak mężczyzna, ale ...nie chcę.
Wg mnie nie mozna zjeśc ciastka i miec ciastka.
Nie mam nic przeciwko temu, żeby przyjęło się, iz panie proszą panów do tańca, nie w specjalnej sytuacji, ale normalnie. Jednak skoro ma być równouprawnienie, to prawdziwe: pani może pana poprosić, a pan moze odmówić - dokładnie TAK samo, jak odwrotniesmile Analogicznie: pani moze panu zaproponować randkę, a pan moze odmówić - dokładnie tak samo, jak pani moze odmówić panu - bez koniecznie ozdobników o tym, ze sie czuje wyróznionym, czy zaszczyconym "Dziękuję, mam inne plany" np.

Zastanawia mnie jak logicznie takie osoby godzą oczekiwanie, że będą mieć takie same prawa w imię równouprawnienia, ale nie chcą przyjąc do wiadomości równych konsekwencji smile A z punktu widzenia SV zastanawia mnie czy tak jest kulturalnie - oczekiwać, że mogę sie zachować tak samo, jak ktoś innej płci, ale nie godzę się na ponoszenie takich samych konsekwencji danego zachowania?
Jak Wy sprawę widzicie?




--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Obserwuj wątek
    • mocno.zdziwiona Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 13.02.20, 12:28
      To może być kwestia pokoleniowa. Wśród osób w moim wieku, czyli +/- 40-latków, podejście do SV jest luźniejsze, na więcej można sobie pozwolić i można najpierw zadbać o samego siebie, dopiero potem dbając o komfort innych. Może z tego powodu rozumiem, że z prawami wiążą się też obowiązki. Można zaprosić mężczyznę na randkę i usłuszeć odmowę, to działa też w drugą stronę. W ogóle co do randek uważam, że najlepiej odmawiać kulturalnie, ale dobitnie, nie zostawiać pola do domysłów i nadziei, bo to potrafi wprowadzić zupełnie niepotrzebne komplikacje. Analogicznie można odmówić tańca, choć takie tańce to już rzadkość, bo teraz częściej się tańczy osobno lub w grupie niż w parze.
      • kora3 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 13.02.20, 13:09
        Jestem dokładnie tego samego zdania - jeśli mężczyźni i kobiety - z braku lepszego określenia - mają mieć te same możliwości to muszą mieć też takie same obowiązki i ponosić takie same konsekwencje swoich zachowań.
        Przyznam, że ja nigdy na randki nie zapraszałam - nie dlatego, że uważam iz kobieta/dziewczyna nie powinna - po prostu nie mam w zwyczaju.
        Prosić do tańca natomiast ...no nieznajomego chłopaka/mężczyzny na imprezie, to na pewno nie, ale kolegę w sensie "poskaczemy?" - dlaczego nie. Tylko, ze takiej propozycji wobec kolegi nie potraktowałabym, jako poproszenie go do tańca, tak samo jak propozycji "skoczymy na piwko" nie potraktowałabym jako propozycji randkowej.


        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • minniemouse Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 13.02.20, 22:33
          Koro, nie myl dwóch zupełnie innych rzeczy.
          Co to jest równouprawnienie:
          Google:
          Równouprawnienie oznacza prawną równość różnych podmiotów prawnych w ramach określonego systemu prawnego. Równouprawnienie to pojęcie zakorzenione w ideach humanizmu oraz oświecenia. Jest nieodzownym elementem praw człowieka.

          Co to jest Savoir Vivre:
          Savoir-vivre (fr. savoir – wiedzieć, vivre – żyć; „znajomość życia”) – ogłada, dobre maniery, bon-ton, konwenans towarzyski, znajomość obowiązujących zwyczajów, form towarzyskich i reguł grzeczności funkcjonujących w danej grupie[1].
          Wikipedia

          Mieszanie tych dwóch pojęć jest nagminne, ale to pomyłka.
          Polecam artykuły:
          Nie jesteśmy tacy sami
          Równość kobiet i mężczyzn

          Równouprawnienie nie polega Koro na tym aby dobrze wychowana kobieta idąc z dobrze wychowanym mężczyzna sama sobie otwierała drzwi smile

          Minnie

          --
          Savoir Vivre czyli jak się zachować
          • engine8 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 14.02.20, 03:54
            No z tym riwnouprawnienim to ocekiwal bym ze kobiety beda konsekwentne nie tylko w tym kto prosi kogo do tance = bo to boze SV ale pod wzgledem prawa.

            Np jesli chodzi o ciaze - decyzja co z nia zrobic i kto poniesie koszty wychowania to juz z rownouprawnieniem maja niewiele wspolnego? A tu iojciec i matka powinni miec dokladnie takie same prawa. awyrazniue nie maja.
            I do tego kobiety walcza aby to "nierowno uprawnienie" umocnic domagajac sie przy tym rownego traktowania przez prawo wszedzie indziej.

            Dziecko poczete - wbrew temu co kobiety glosza, nie jest cialem kobiety - jest cialem ktore jest dla kobiety cialem obcym, zrodzonym z komorek jej i ojca a zlozone jak natura pozwala w jej ciele na 9 miesiecy czyli do czasu kiedy bedzie w stanie przezyc samo.
            A to czy ciaze utrzynac czy nie moze zdecydowac tylko i wylacznie kobieta i ojciec nie ma nic do powiedzenia chocby nawet byl mezem.. i prawo go zmusi do ponoszenia konsekwencji finasowych tylko podstawie decyzji kobiety..chicby nawet bylo oczywiste ze zostal oszukany, "naciagniety" itp.
            Gdyby bylo rownouprwniei to decyzje o aborcji czy utrzymaniu ciazy musliby poniesc oboje i to wiazaloby sie z konskwencjami finasowymi..
            • kora3 Engine 14.02.20, 10:43
              Jak słusznie zauważyłeś natura tak działa, że to kobieta nosi ciążę i rodzi. Stąd nie moze być mowy o jakiejkolwiek równości w tym temacie pomiędzy kobietą i mężczyzną. Zdawało się to oczywiste, a jak widać nie dla Ciebie smile



              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • engine8 Re: Engine 14.02.20, 23:29
                Tzn chyba nie kwestionujesz ze dziecko poczete jest cialem "obcym" poniewaz tylko w polowie ma geny matki a druga polowa to geny ojca... ??
                No bo ja to kwestionujesz to nie ma sensu dalej dyskutowac jako ze bedzie to oparte na blednych zalozeniach.

                A wiec to prawda ze natura tak zrobila ze matka ma byc "opiekunem" tego nowego organizmu prze 9 miesiecy i legalnie jest tylko fair aby oboje rowno i wmiare mozliwosci w tym partycypowali.
                Kobieta absolutnie ma prawo decydowac o swoim ciele - a to znaczy o wszytkich czesciach ktore maja 100% jej genow.
                Ma tez prawo decydowac czy chce isc do lozka i w jakim stopniu ryzykowac zajscie w ciaze. To sa wszytko jeje absoltnie praawne i moralne decyzje.
                Ale kiedy jest juz noscicilem czegos wspolnego to jest to wlasnosc wspolna i odpowiedzilnosc wspolna - jedna strona nie ma praw arbitralnie decydowac tak czy inaczej..

                I powinno to byc tak:
                - ZAWSZE oboje rodzicow decyduja jak do tego podejsc bo oboje majo po rno genow w tym nowym ogranizmie i opcje sa takie
                1.Oboje chca dziecko urodzic i wychowac . Matka chodzi w ciazy a ojciec jest zobowaizany do partycypowania czy eqiwaletnej kontrybucji a potem razem wychowuja. Opcja idealna.
                2. Matka decyduje sie ze ona nie chce... i jezeli ojciec tez nie to maja prawo usunac ,
                3. Ojciec chce a matka nie to ojciec ma obowiazek to noszenie odpwiednio zrekompensowac i dostaje dziecko "na wlasnosc" po urodzeniu i sam je wychowuje.
                4. Ojciec nie chce a matka chce to po prostu matka na siebie bierze ciaze i po urodzeniu jest w 100% "wlasciclelem" tzn ojciec zadnych alimentow nie placi

                Pokaz mi gdzie jeszcze panuje takie "rownouprawnienie"?


                • minniemouse Re: Engine 14.02.20, 23:49
                  ojciec w razie czego zawsze będzie musiał płacić, czy chce czy nie chce, przez te połowę genów co zostawił w kobiecie, Engine.
                  natomiast kobieta - i tylko kobieta - może zadecydować czy chce aby z tych 50+50 cokolwiek się rozwinęło. nikt inny. czy ci się to podoba czy nie....

                  Minnie

                  --
                  Savoir Vivre czyli jak się zachować
                  • engine8 Re: Engine 15.02.20, 00:29
                    No wlasnie i wyjasnij mi to rownouprawnienie.??
                    Topolwe genow zostawil kobiecie z jej zgoda i przyzwoleniem....
                    Ona miala prawo decydowac z kim kiedy i jakie ryzyko... i ma wszelkie - darmowe opcje zeby to kontrolowac.. bo srodki antykoncepcyjne macie za darmo?
                    Niby dlaczego wszyscy maja za to placic? Nawet ci ktorzy sa przeciwwko antykoncepcji a potem kobieta sobie zachodzi w ciaze i bogu ducha winny facet musi placic przez 18 lat

                    Rowno uprawnienie???

                    Kobieta moze decydowac o tym co jest jej 100% ale o moim 50% to chyba ja mam prawo?
                    Jesli nie ma prawa to dlaczego mam miec obowiazki??
                    Pokaz mi ronowuprawnienie gdzie jeden ma prawa drugi obowaizki?

                    Zalozmy ze oboje dalismy po polwie na dom w ktorym ja mieszkam.. a ty masz obowiazek placic ze remonty bo jesets ofocjalnie wspolwlasciclelem
                    ALE ja zas moge go sobie po prostu sprzedac czy komus oddac bo to przecie zmoja decyzja jako za to moj dom w ktorym ja przeciez meszkam?
                    • minniemouse Re: Engine 15.02.20, 01:08
                      engine8 napisał(a):
                      bo srodki antykoncepcyjne macie za darmo?

                      gdzie takie cuda się zdarzaja? w katolickim kraju??

                      > Niby dlaczego wszyscy maja za to placic?

                      kto to jest wszyscy? i za co maja płacić?

                      Nawet ci ktorzy sa przeciwwko antykoncepcji a potem kobieta sobie zachodzi w ciaze i bogu ducha winny facet musi placic przez 18 lat

                      coś mieszasz mociumpanie. albo jest się przeciwnym antykoncepcji - zatem na klatę ponosi konsekwencje bzykania a tym jest ... ciąża,
                      albo się jest za antykoncepcja ale beztrosko zapładnia kobietę wynikiem czego jest .... ojjjj, znowu ciąża,
                      a wtedy, bardzo mi przykro - facet nie jest niewinny i bierze na klatę ojcostwo.
                      mociumpanie, kobiety to nie Maryje - nie zachodzą "sobie" w ciąże - do tego potrzebny jest facet i jego sperma.

                      > Kobieta moze decydowac o tym co jest jej 100% ale o moim 50% to chyba ja mam prawo?

                      kobieta ma prawo w 100% ponieważ to na nią spadnie obowiązek ciąży i ewentualnie zajmowania się dzieckiem być może do końca jego życia.
                      musi liczyć się z tym ze facet, mimo obiecanek cacanek, w każdej chwili może zniknąć z horyzontu.
                      ona, matka - nie może. jak urodzi to już d..a blada.

                      > Jesli nie ma prawa to dlaczego mam miec obowiazki??

                      bo, lol, stety niestety - jak urodzi to nie da się ukryć - zostawiłeś swoje 50% DNA. za które musisz płacić. mogłeś NIE zostawiać smile

                      > Pokaz mi ronowuprawnienie gdzie jeden ma prawa drugi obowaizki?

                      ale jakie równouprawnienie? dlaczego szukasz uprawnienia tam gdzie go w ogóle nie ma? i być nie może?
                      mężczyzna nie zachodzi i nie nosi ciąży przez 9 miesięcy, nie karmi piersią, nie ściąga mleka, nie niańczy po nocach, nie pielęgnuje rozerwanej kuciapy, obolałych sutków, nie walczy z zapaleniem piersi itd itp,
                      wiec o jakim równouprawnieniu ty pleciesz?
                      niemniej, nie pleć ze matka nie ma obowiązków bo ma i to więcej niż deadbeat którego trzeba ścigać aby zapłacił za swoje 50%.

                      > Zalozmy ze oboje dalismy po polwie na dom w ktorym ja mieszkam.. a ty masz obowazek placic ze remonty bo jesets ofocjalnie wspolwlasciclelem

                      błąd w założeniu zaraz na wstępie - nie możesz być współwłaścicielem macicy. żeby nie wiem co. Junior to byl fajny film ale tylko fikcja.

                      > ALE ja zas moge go sobie po prostu sprzedac czy komus oddac bo to przecie zmoja decyzja jako za to moj dom w ktorym ja przeciez meszkam?

                      mieszkasz w macicy swojej zony?? albo córki? i możesz polowe sprzedać? a to ciekawe.

                      Minnie


                      --
                      Savoir Vivre czyli jak się zachować
                      • engine8 Re: Engine 15.02.20, 19:49
                        Sorry ja to nazywam "damska logika"....

                        No natura tak zrobila ze matka nosi i rodzi ale juz natura praw nie ustalila.
                        Nie spotkalem kobiety ktora by narzkala ze urodzila sie kobieta i ze musi rodzic i cierpiec z tego powodu - to dla kobiecego zdrowi fizycznego i psychicznego jest dobre i pozytywne... Wiec nie uzywaj tego na swoja strone jako uciemiezona i niesprawiedliwie wypsazona istote...
                        Bzykanko to przyjemnisc wspolna...
                        Kobiety wiedz kiedy moga zajsc i jakie jest ryzyko - mezczyzna zwykle nie bo albo maja srdoki farmakologiczne albo wymagaja prezerwatyw albo maj kalendarz a mezczyzna nie ma o tym pojecia i jak ma to i tak musi wierzyc w to co mu kobieta powie... Tak ze nie slyszalem aby mezczyzna wrobil kobiete w ciaze ale kobiety robia to na kazdym kroku.... a potem wykorzystuja to ze moge zdecydowac co zrobic z ciaza. .a facet moze zyc w blogiej nieswiadomosc az dfo chwili kiedy sie nie dowie ze zostal wrobiony i teraz przez 18 lat bedzie placil pomimo ze ona mowila ze ciazy nie bedzie....
                        Widzisz tu rownouprawnienie?
                        Spojrzyj na to nie co ci sie wydaje i co kto sobie mysli ale z punktu widzenia prawa jak to uczciwie i sprawieldliwi zdefiniwac...bo to co jest jest ani sprrawiedliwe ani prawnie riwne jesli chodzi o obowiazki i prawa.
                        Rozumiem ze kobieta jak zajdzie w ciaze to moze wymagac od ojca aby jako rekompensate on ja utrzymywal i sie nia opiekowal przez cala ciaze.... bo to fair ale za tym idzie reszta i decyzje - zwlaszcze jesli to decyzja zycia i smierci nie moze i nie powinna byc podejmowan jednostronnie ponieaz tam jrest 50% "inwestycji" i genow ojca...
                        • minniemouse Re: Engine 15.02.20, 23:46
                          engine8 napisał(a):
                          > Kobiety wiedz kiedy moga zajsc i jakie jest ryzyko - mezczyzna zwykle nie bo albo maja srdoki farmakologiczne albo wymagaja prezerwatyw albo maj kalendarz a mezczyzna nie ma o tym pojecia i jak ma to i tak musi wierzyc w to co mu kobieta powie... Tak ze nie slyszalem aby mezczyzna wrobil kobiete w ciaze ale kobiety robia to na kazdym kroku.... a potem wykorzystuja to ze moge zdecydowac co zr
                          > obic z ciaza. .


                          ojciec dzieciom a takie glupoty wygaduje jakich w zyciu nie slyszalam uncertain

                          a facet moze zyc w blogiej nieswiadomosc az dfo chwili kiedy sie nie dowie ze zostal wrobiony i teraz przez 18 lat bedzie placil pomimo ze ona mowila ze ciazy nie bedzie....

                          biedactwo... a przecież mógł przezornie uznać ze nigdy nic nie wiadomo i bzykanku bez prezerwatywy powiedzieć stanowcze "nie".

                          > Widzisz tu rownouprawnienie?
                          > Spojrzyj na to nie co ci sie wydaje i co kto sobie mysli ale z punktu widzenia prawa jak to uczciwie i sprawieldliwi zdefiniwac...bo to co jest jest ani sprrawiedliwe ani prawnie riwne jesli chodzi o obowiazki i prawa.


                          mociumpanie, powiem jedno - strasznie ci sie kiełbasi pod pułapem. nieciekawie.

                          Minnie
                          --
                          Savoir Vivre czyli jak się zachować
                    • bene_gesserit Re: Engine 15.02.20, 17:58
                      Tak trochę wygląda, jakbyś obowiązek dbania o to, czy się zajdzie, czy nie, nakładał tylko na kobietę.

                      W Polsce nikt nie sponsoruje środków antykoncepcyjnych dla kobiet, ale - nie wiem, jak u was - mężczyźni mogą kupić środki antykoncepcyjne dla siebie. W Polsce nazywają się 'prezerwatywy' i są ogólnie dostępne. Jeśli pan i pani idą do łóżka, to - o ile męzczyzna nie zadba o skafanderek na swojego Jasia - powinien domniemywać, że jest jakieś prawdopodobieństwo, że pani zaciąży.

                      Więc hamletyzowanie nad zygotą w twoim stylu '50% moich genów, masz donosić, bo tak, nie interesuje mnie że nie chcesz albo stracisz wzrok od tej ciąży czy co tam' jest trochę, jak mi się wydaje, głupawe. Tzn o ile w tej waszej Ameryce są prezerwatywy, bo jakoś z twojego postu wynika, że nie ma. Chyba że ci się zapomnialo?


                      --
                      ~herbatka u pani Dulskiej~
                      • engine8 Re: Engine 15.02.20, 19:55
                        No wiec zgoda - Zalozmy ze pojscie do lozka to wspolna decyzja, zajscie w ciaze tez a wiec to 50/50...
                        Idzmy za tym i wszedzei uzywajmy tej zasady ze wspolnie decydujemy o wszytkim i wspolnie bierzemy odpowiedzialonosc za wszytko...
                        A tu sie okazuje ze ta teoria sie naraz konczy - bo ciaza to "moje cialo" i moja decyzja..
                        Ok, skoro Kobieta moze robic co che z ciaza dlaczego nie pozwal mezczyznie na robienie tego co on chce z dzieckiem urodzonym - tylko ze one w ciazy mogla a on teraz musi bo ona tak zdecydowala?
                        I dlaczego on nie moze wymagac aby kobiete orodzila i jemu dzieck oddala zamiast usuwac? Ze wzgledu jedynie na jej humory i niewygody?
                        Badzmy konsekwentni.
                      • engine8 Re: Engine 15.02.20, 19:58
                        Nastepna feministyczna i "damska logika".
                        Nie prbuj genralizoawac uzywajc skrajnych i marginalnych sutuacji..
                        JEsli ciaza moze uszkodzic zdrowei kobiety to uwazasz ze wspolna decyzje nie jest decyzja wlasciwa?
                        Zygota nazywasz plod 9 miesieczny?
                        • bene_gesserit Re: Engine 15.02.20, 20:10
                          engine8 napisał(a):

                          > Nastepna feministyczna i "damska logika".

                          Kicia, skończ z tym mizoginizmem w duchu nieco trzynastowiecznym, jest kilka stuleci później, zapdejtuj się i oszczędź sobie wstydu, dzięki z góry.

                          > Nie prbuj genralizoawac uzywajc skrajnych i marginalnych sutuacji..

                          To pokazuje, ile wiesz o ciąży. To przykłady z życia. Zagrożenie odklejeniem siatkówki i perspektywa wylądowania na wózku do końca życia.

                          > JEsli ciaza moze uszkodzic zdrowei kobiety to uwazasz ze wspolna decyzje nie je
                          > st decyzja wlasciwa?

                          "Kochanie, bardziej mi zależy na dziecku niż na tym, żebyś widziała, jak po porodzie oślepniesz to ja się zajmę maleństwem z jakąś miłą panią, a ty sobie jakoś tam ułożysz życie, może wrócisz do rodziców".

                          > Zygota nazywasz plod 9 miesieczny?

                          Poważnie w tych waszych Stanach abortuje się w dziewiątym miesiącu ciąży? Chyba nie w Pasie Biblijnym big_grin
                          Chyba, że znowu problem z polszczyzną - zajrzyj do słownika.

                          --
                          cute but psycho. things even out
                          • engine8 Re: Engine 15.02.20, 21:32
                            "Kochanie, bardziej mi zależy na dziecku niż na tym, żebyś widziała, jak po porodzie oślepniesz to ja się zajmę maleństwem z jakąś miłą panią, a ty sobie jakoś tam ułożysz życie, może wrócisz do rodziców".

                            No wiec mialem kiedus tak podbna dyskusje ze znajmymi kobietami i wlasnie ryzyko utraty wzroku padlo jako argument..

                            Zadalem pytanie:
                            Ktora z was zdecydowala by sie poswiecic zycie ktoregos ze swoich dzieci aby gdyby byly duze ryzyko ze straci wzrok.?
                            Wiesz chyba co uslyszalem ze chyba jestem nienormalny - kazda by zycie nie tylko wzrok poswiecila dla kazdego ze swoich dzieci w przypadku alternatywy nie tylko utraty wzroku...
                            A ty jak widac w przypadku wlasnego ryzyka zdrowi nie wahalabys sie zabic dziecko?
                            I nie mow ze to jeszcze nie dziecko itp..... Bo ktore z Twoich dzieci nie bylo dzieckiem w tym okresie i ktorego spokojnie mozesz pwiedziec nie powinnas byla urodzic bo to by ciebie wpuscilo w ryzyko?
                            • bene_gesserit Re: Engine 15.02.20, 21:53
                              Pitu pitu pitu.
                              Chcesz, to sobie myśl o zygocie, jak myślisz. Ja nie zamierzam, jak również nie zamierzam odbyć rytualnej dyskusji pt dwie komórki to człowiek. Bo nie ma to sensu.

                              Nie chcesz aborcji? To jej sobie nie rób.

                              --
                              a moja mama zawsze mi powtarzala: 'maksiu, badz grzecznym kotkiem, bo odrodzisz sie czlowiekiem'
                              • engine8 Re: Engine 15.02.20, 22:22
                                Slyszamem kiedys rozmowe zony z koleznka.
                                Kolezanka ma 4 corki - 2 starsze i 2 mlodsze z roznica wieku pomiedzy grpami jakies 10 ta i obi egrupy trzmaj sie razem...
                                I kiedys ta 3-ci z kolei - nastolatka, pyta tzn mowi maie ze mieli za duzo dzieci
                                A co matka na to ?
                                No wiec Matka je mowi "Wiesz tez planowalismy tylko 2 ale jak zaszlam z Toba w ciaze pomimo ryzyka zdecydowalam sie urodzic i podobnie z Twoja mldsz siostra. Myslisz ze nie powinnam ktoras z was urodzic i usunac? "
                                - No nie.... smile
                                I wiecej tego typu duskusji nie bylo.

                                No bo niewiele osob powoe ze woleliby aby marka raczej zdecydoowal sie na aborcje niz ich urodzic....
                                • bene_gesserit Re: Engine 16.02.20, 12:21
                                  OK OK.
                                  Odbądz tego typu łzawą rozmowę z dwukomórkową zygotą. Tzn zadaj pytanie i czekaj na odpowiedź, powodzenia.

                                  --
                                  Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
                    • kora3 Antykoncepcja za darmo??? 17.02.20, 10:56
                      Możesz Engine jakoś rozwinąć tę myśl ?
                      Nie wiem jak w USA, ale w Pl antykoncepcja nie jest darmowa!
                      Owszem, w TEORII raz na 5 lat kobiecie przysługuje za darmo WKŁADKA antykoncepcyjna, za załozenie jej musi już zapłacić. W teorii, bo wieli lekarzy tzw. strumieniowych odmawia założenia wkładki na NFZ.
                      Poza tym wkładka to świetna antykoncepcja, ale TYLKO dla pewnej grupy kobiet.
                      Np. nie zaleca sie jej tym paniom, które jeszcze planowałyby w przyszłości potomstwo, a także tym, które w przeszłości cierpiały na nadżerki.

                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • engine8 Re: Antykoncepcja za darmo??? 17.02.20, 18:52
                        No tsk, W Polsce pomimo bezplatnej opieki medycznej za wszytko - zwlaszcza leki, niestety trzeb placic .
                        U nas pomimo ze opieka medyczn jest droga i za wszytko - wizyty, badania i leki jest zaawsze przynajmniej sybboliczna dplatnosc to srodki anykoncepcyjme dla kobiet musza byc czescia kazdego ubezpieczenie i za darmo.. bo to "wplywa na poprawe zdrwia psychicznego i fizycznego kobiet"
                        • kora3 Re: Antykoncepcja za darmo??? 17.02.20, 19:25
                          Engine, ja doprawdy rozumuiem, ze u Was są inne realia, ale piszemy na polskim forum, więc wypadałoby trzymać się przynajmniej głownie - polskich realiów.
                          Uważam też, że rację ma amerykański system - pełny dostęp do antykoncepcji rzezcywiscie wpływa korzystnie na kondycję psychiczną i fizyczną kobiet.
                          A to przede wszystki dlatego, ze udane życie seksualne jest dla większości ludzi, w tym kobiet ważnym elementem komfortu życia. Stres związany z obawą przed niechcianą ciążą moze wywoływac szereg dolegliwości - od stanów przygnębienia i depresyjnych, poprzez lęk, po oziębłość seksualną.

                          Poniezj napisałam Ci jakie są realia w Polsce - warto się z nimi zapoznać. Śródki antykoncepcyjne nie są w PL bardzo drogie, ale dla niektórych pań wydać miesięcznie 50-100 złotych na nie to sporo. Załozenie spirali takze do tanich nie nalezy. i jak wspomniałam te metody nie każda pani moze stosować. Pozostają prezerwatywy zatem, a jest cała rzesza Palaków, którzy zwyczajnie nie chcą ich stosować uznając, ze antykoncepcja to sprawa kobiety. Pozostaje zatem stosunek przerywany, tak samo rosyjska ruletka jak metody NPR. W przypadku pękniętej prezerwatywy para przynajmniuej jest swiadoma, że do tego doszło i moze zastosować tabletkę po, która od kilka lat w Pl znów jest na receptę , którą to receptę nbie kżdy lekarz chce przepisać, bo czesc zasłania się "sumieniem".
                          Pozostaje wtedy aborcja, ale ta w Pl jest nielegalna poza 3 kodeksowymi przypadkami 1) gdy ciąża jest wynikiem czynu zabronionego, 2) gdy ciaza zagraża znaczaco zdrowiu lub życiu kobiety i 3) gdy płód posiada nieodwracalne wady. W praktyce w Pl trudno uzyskać legalna aborcję także w tych trzech przypadkach sad

                          W Polsce także Engine - co podkreślam, bo moze w USA jest inaczej - częsciej w sytuacji, gdy np. rodzi sie niepełnosprawne dziecko "zagle zwija" i znika ojciec, niż matka. Taki tatuś stwierdza, ze sytuacja go przerosła i ogranicza się do płacenia alimentów (albo i nie płaci) i ewenbtualnie odwiedzenia dziecka raz na jakiś czas. Oczywiscie nie każdy, zastrzegam, ale zdarza się nierzadko i to także u takich par, gdzie dziecko było planowane w stabilnym i trwałym, takze małzeńskim związku sad
                          Piszesz, ze facet musi płacić - owszem, ale t co płaci z reguły nie wystarczyłoby na całkowite utrzymanie dziecka, więc wiadomo, ze matka takze je utrzymuje, a to na nią przy tym spada cały trud zajmoania sie dzieckiem w takiej sytuacji



                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • engine8 Re: Engine 15.02.20, 20:03
                    No wiec powiedzmy sobiw otwarcie
                    Kobieta i mezczyzna sa inni - fizycznie i psychicznie i sa inaczej wyposazeni oraz przystosowani do spelnenie roznych funkcji zyciow spolecznych..
                    Czyli nie wszedzie nie zawsze powinni miec takie same prawa i nie zawsze i nie wszedzie takie same obowiazki.. Tm gdzie ot ma sens prawa powinny byc absolutnei takie same a tam gdzie nie - powinny miec inne...
                    A tu sie okazuje ze kobiety chca miec absolutnie takie same prawa jak mezczyzni ale jak chodzi o obwazki to juz "nie, bo jestesmy inne".
                    • bene_gesserit Re: Engine 15.02.20, 20:34
                      Powiedzmy sobie to szczerze, chyba pomieszali ci się mężczyźni z kobietami i na odwrót.
                      Bo to kobiety zachodzą w ciążę i to one tę ciążę ewentualnie noszą. Więc one o niej muszą mieć prawo decydować. Męźczyźni nie zachodzą w ciążę i jej nie noszą, więc nie mogą o niej decydować.

                      --
                      Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
                      • aqua48 Re: Engine 16.02.20, 11:19
                        bene_gesserit napisała:

                        > Męźczyźni nie zachodzą w ciążę i jej nie noszą więc nie mogą o niej decydować.

                        Mogą, mogą. Mogą po prostu do ciąży nie dopuścić. A nawet powinni, jeśli są z kobietą która ma na temat ciąży aborcji oraz posiadania dzieci inne zdanie niż oni.
                        Sorry, ale nie zapominajmy, że kobieta bez mężczyzny w ciążę nie zajdzie.

                        • bene_gesserit Re: Engine 16.02.20, 12:20
                          A o tym już pisałam, bo Engine wyraźnie sugerował, że to wyłącznie kobieta powinna dbać o antykoncepcję.
                          Więc w jego wersji mężczyzna robi, co mu się podoba, a kobieta ma zadbać o niezachodzenie, a jak już zajdzie, to mężczyzna - nie dbający o antykoncepcję - ma prawo decydować o jej ciele. Ziszczony absurd. Aż by się chciało powiedzieć 'męska logika' ;D

                          --
                          śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
                    • kora3 Inne funkcje biologiczne, a nie społeczne 17.02.20, 11:07
                      Engine - chyba pomyliłeś funkcje biologiczne ze społecznymi. A to spora różnica. Owszem - biologicznie się róznimy głownie w zakresie rozrodu. To jest oczywiste i nie ma nad czym dyskutować. Natomiast społecznie od dawna już nie ma większych różnic w funkcjonowaniu - kobiety kształcą się i pracują i nie są z założenia ani lepszymi, ani gorszymi pracownikami niż mężczyźni.

                      Co natomiast do tego czym rozmawiamy - ktoś kiedyś powiedział, że gdyby to mężczyźni zachodzili w ciążę, to aborcja byłaby sakramentem - i wiele w tym prawdy.
                      To kobieta ponosi fizyczne skutki rozrodu, prawda? Te skutki to ciąża, poraód natruralny, albo przez CC. W okresie ciąży kobieta musi przemodelować swoje życie także w zakresie fizycznym a ciąza ma znaczący wpływ na jej organizm. W zakresie poza fizycznym - w czasie ciąży kobieta czasem musi zrezygnowany z pracy, a także z hobby czy życia towarzyskiego., To wszystko jest dla człowieka koszt. Te koszty niekoniecznie materialne, ale też - w przypadku koniecznosci zrezygowania z pracy - w trakcie ciąży ponosi wyącznie kobieta. I dlatego ma ona prawo o zdecydowaniu czy chce kontynuować ciąże, czy nie.
                      Nawet restrykcyjne polskie prawo aborcyjne mówi, ze KOBIETA ma prawo przerwać ciaże, gdy ta zagraza jej zdrowiu lub życiu. Mężczyzna nie am takiego prawa, bo co jest oczywiste ciąża nie moze zagrażać jego zdrowiu lub życiu - zaprzeczysz? smile

                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                      • engine8 Re: Inne funkcje biologiczne, a nie społeczne 17.02.20, 19:09
                        Szkoda bic ta piane..
                        Faakty sa ze dziecko poczete w lonie kobiety to 50/50 i nie jest wylacznym cialem kobiety wiec prawnie nie powinn mic prawa jednosobowo decydowac na zasadzie "moje cialo, moja decyzja"
                        A wszystkie "niewygody" zwiazane z tym tez mozna prawnie ustalic aby przerzycic czesc na ojca.

                        A jesli chodzi o rozwod - to skad ta teoria ze kobieta ponosi jego fizyczne skutki?

                        Ale Kobieta wcale nie musi ponosci skutkow ciazy i moze miec 100% kontroli nad tym i swoim cialem - kiedy? zanim pojdzie do lozka i zajdzie w ciaze. Bo przeciez kobiety w 99% zachodza w ciaze nie podczas snu inie wiedzac c sie stalo?
                        I wiedz ze sa kobietami i jakie ot bedzie mialo skutki w ciazy i po?
                        A jak tego nie zrobi to konsekwencje powinny byc dzielone 50/50

                        A wiec najpeirw mozemy sie zgadzic na temt decyzji kiedy coaza ani zyciu ani zdrowu nie zagraza a potem zdecydujmeu kiedy zagraza? Bo w 90% usuwanye sa ciaze z powody niewygody a nie zagorzenia.
                        • kora3 Re: Inne funkcje biologiczne, a nie społeczne 17.02.20, 19:58
                          engine8 napisał(a):

                          > Szkoda bic ta piane..
                          > Faakty sa ze dziecko poczete w lonie kobiety to 50/50 i nie jest wylacznym cial
                          > em kobiety wiec prawnie nie powinn mic prawa jednosobowo decydowac na zasadzie
                          > "moje cialo, moja decyzja"


                          Engine, litości w Polsce kobieta nie moze legalnie zdecydować o aborcji. Jest ona legalna w 3 kodeksowych przypadkach, które podałam Ci wyżej. Ciąza w wyniku czyny zabronionego to ciąza z gwałtu, ciąza osoby ponizej 15 roku zycia - czy Twpoim zdaniem gwałciciel miałby decydować czy zgwałcona ma urodzić jego dziecko? Jakby na nie miał łożyć i nim sie zając przebywajac w wiezieniu? Drugi przypadek to wówczas gdy ciąza realnie zagraza życiu lub zdrpowiu kobiety. Jak widzisz przezycenie tego zagrozenia na mężczyznę czy w ogóle inna poza tą kobietą osobę?


                          > A wszystkie "niewygody" zwiazane z tym tez mozna prawnie ustalic aby przerzycic
                          > czesc na ojca.


                          Jak wyżej - jak widzisz przerzucenie na mężczyznę stanu zagropzenia zdrowia lub życia kobiety ciążą?
                          >
                          > A jesli chodzi o rozwod - to skad ta teoria ze kobieta ponosi jego fizyczne sku
                          > tki?


                          Rozwód? Tak napisałam?smile Nie rozwód tylko rozród smile I nie teoria to a praktyka. To kobieta ponosi fizyczne skutki ciązy, porpdu i połogu - a nie facet. powinieneś o tym wiedzieć smile

                          >
                          > Ale Kobieta wcale nie musi ponosci skutkow ciazy i moze miec 100% kontroli nad
                          > tym i swoim cialem - kiedy? zanim pojdzie do lozka i zajdzie w ciaze. Bo prze
                          > ciez kobiety w 99% zachodza w ciaze nie podczas snu inie wiedzac c sie stalo?
                          > I wiedz ze sa kobietami i jakie ot bedzie mialo skutki w ciazy i po?
                          > A jak tego nie zrobi to konsekwencje powinny byc dzielone 50/50


                          Ale nie da się fizycznie podzielić tych skutków 50/50 Engine. Bo nie da się wczepić panu macicy, by donosił dziecko - proste.
                          A względem tego, że można będac kobietą skutecznie unikać niechcianej ciąży mnie nie pouczaj, bo mnie sie to z powodzeniem udaje od prawie 30 lat smile Ale nie uwazam tego za jakiś swój sukces Engine, tak się szczesliwie ułozyło moje życie, że wychowałam się w domu, gdzie antykoncepcja nie była tematem tabu i gdy perzyszedł czas mogłam spokojnie o tym pogadać z mamą. Do tego zawsze mnie było na tę antykoncepcję stać i co niebagatelne - zawsze byłam zdrowa i nie miałam przeciwwskazań do stosowania.
                          W moim obecnym wieku już mam przeciwwskazanie do stosowania antyków hormonalnych, czyli zostaje mi spirala. Nie mam przeciwwskazań, ale sporo pań w moim wieku już je ma - wystarczy podwyższona cytologia, czy przebyte nadżerki.
                          Jestem też w tej szczęśliwej j sytuacji, ze w razie wu nie miałabym problemu praktycznie od ręki dostać receptę na tabletkę po, a i na aborcję byłoby mnie stać bez zadłużania się. Nie wszyscy mają to szczęścicie w Pl - uwierz sad
                          >
                          > A wiec najpeirw mozemy sie zgadzic na temt decyzji kiedy coaza ani zyciu ani z
                          > drowu nie zagraza a potem zdecydujmeu kiedy zagraza? Bo w 90% usuwanye sa ciaz
                          > e z powody niewygody a nie zagorzenia.


                          a to bardzo różnie Engine, napisałam Ci jak sprawa wygląda od stronyprawqnej w Pl. W teorii bo w praktyce legalnie truydnio tu usunąc ciąze takze gdy spełnia ona przesłanki do legalnego usunięcia. Mozna nielegalnie, albo za granicą, ale to już koszt, dla niektórych bardzo duży sad Poza tym nie dla wszyskich ludzi w tym kobiet dziecko to wielkie szczescie w ogóle czty w danym momencie, pojmuj to /....





                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • kora3 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 14.02.20, 09:37
            Minnie, a od kiedy to prawo reguluje np. kto moze zaprosić kogo na randkę, czy do tańca?smile
            Moze w AN czy USA były takei zapisy kiedyś, ale w PL to nie. smile Zwyczajnie UTARŁO się, że to mężczyzna proponuje randki i to mężczyzna poza wyjątkiem bialego tańca prosi do tańca smile
            Jesteś zdania, że to niefajny zwyczaj? Spoko - teraz kobieta może randkę zaproponować i taniec też, ale skoro mamy być równi, to mężczyzna moze odmówić - tak samo, jak kobieta.

            I nie przywołuj tu przykładów przepuszczania w drzwiach, czy niesienia ciężkich zakupów. Bo nijak sie mają do tego o czym piszę. Co innego miły i nic nie kosztujący człowieka gest, jakim jest przepuszczenie kogos w drzwiach, a co innego bycie zmuszonym do robiebnia czegoś, czego sie nie chce, albo udawania, że np. niesmaczna propozycja jest zaszczytem, bo się jest jakiejś płci.

            Kiedyś sprawa była Minnie prosta jak drut - zarówno randki jak i taniec proponowali MEŻCZYŹNI, zatem w ogóle nie było opcji, by męzczyzna mógł odmówić. Ale przecież przynajmniej czesc pań CHCE móc robić w temacie nie tylko prawnym, czy zawodowym, ale także społecznym to samo., co meżczyźni - czyli np. proponować randki, czy taniecsmile I Ok, fajnie, tylko to ma swoją ze tak powiem cenę. Tą ceną jest wzięcie na klatę odmowy - dokładnie tak samo, jak takie odmowy biorą na klatę faceci - proste.




            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • minniemouse Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 14.02.20, 23:00
              mylisz się Koro ,
              kwestia kto kogo zaprasza na randki wzięła się stad, ze dawniej kobiety były własnością mężczyzny i nie miały nic do gadania. i tu rzeczywiście równouprawnienie wchodzi w grę, ponieważ teraz to kobieta stanowi o sobie samej i decyduje z kim się chce spotykać. lub nie.
              natomiast na imprezie, tym bardziej tanecznej, wyrywkowe poproszenie do tańca mężczyzny jest jak poproszenie o przysługę. i nie, to nie jest "dokładnie tak samo", jest zupełnie nie tak samo.
              nie jest choćby dlatego ze jak sama zauważasz panie (za wyjątkiem białych tańców) nadal nie maja zwyczaju prosić panów do tańca.

              Minnie

              --
              Savoir Vivre czyli jak się zachować
              • heniek.8 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 15.02.20, 09:17
                minniemouse napisała:

                > kwestia kto kogo zaprasza na randki wzięła się stad, ze dawniej kobiety były w
                > łasnością mężczyzny i nie miały nic do gadania. i tu rzeczywiście równouprawni

                nie, to jest biologia
                tak naprawdę to samica wybiera z kim będzie się parzyć,
                ale samiec musi wykazać się inicjatywą w godach (m.in. to że to potrafi świadczy o jego wartości)
                samica wybiera spośród tych opcji które dostała, nie musi szukać wśród jakichś milczków i przymułów którzy nie zwracają na nią uwagi, bo to nic jej nie da

                wyjątkiem może być sytuacja gdy samiec jest naprawdę wysoko w hierarchi (znany aktor, muzyk, polityk) wtedy faktycznie samica może złamać ten porządek rzeczy i wystąpić z inicjatywą, bo to daje jej nadzieję na podniesienie statusu
                • snajper55 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 15.02.20, 12:43
                  heniek.8 napisał:

                  > nie, to jest biologia
                  > tak naprawdę to samica wybiera z kim będzie się parzyć,

                  Czyżby? Czy lwica lub łania ma cokolwiek do powiedzenia? To samce między sobą walczą o samice a one nie mają wyboru i muszą zaakceptować zwycięzcę.

                  S.
                  --
                  Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
                  • heniek.8 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 15.02.20, 14:29
                    snajper55 napisał:

                    >
                    > Czyżby? Czy lwica lub łania ma cokolwiek do powiedzenia? To samce między sobą w
                    > alczą o samice a one nie mają wyboru i muszą zaakceptować zwycięzcę.


                    To samica ustala kto zwyciężył, a jej kryteria to niekoniecznie dominacja fizyczna, powiedziałbym nawet że jeżeli przyjmiesz strategię lwa czy jelenia w tym wyścigu to sabotujesz swoje szanse
                    • snajper55 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 15.02.20, 15:43
                      heniek.8 napisał:

                      > To samica ustala kto zwyciężył, a jej kryteria to niekoniecznie dominacja fizy
                      > czna, powiedziałbym nawet że jeżeli przyjmiesz strategię lwa czy jelenia w tym
                      > wyścigu to sabotujesz swoje szanse

                      Samce walczą o przywództwo w stadzie, a zwycięzca pokrywa wszystkie samice. Samice nie mają nic do gadania.

                      S.
                      --
                      Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
                        • snajper55 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 15.02.20, 20:51
                          heniek.8 napisał:

                          > “the female, not the male, determines all the conditions of the animal family.
                          > Where the female can derive no benefit from association with the male, no such
                          > association takes place.”

                          Ja ci pokazuję konkretne przykłady ze świata zwierząt, gdzie samice nie mają nie mają absolutnie żadnego wpływu na to, który samiec je zapładnia. Jeśli chcesz, mogę to ci napisać po angielsku, francusku a nawet po chińsku.

                          S.
                          --
                          Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
                      • bene_gesserit Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 15.02.20, 18:07
                        snajper55 napisał:

                        > heniek.8 napisał:
                        >
                        > > To samica ustala kto zwyciężył, a jej kryteria to niekoniecznie dominacj
                        > a fizy
                        > > czna, powiedziałbym nawet że jeżeli przyjmiesz strategię lwa czy jelenia
                        > w tym
                        > > wyścigu to sabotujesz swoje szanse
                        >
                        > Samce walczą o przywództwo w stadzie, a zwycięzca pokrywa wszystkie samice. Sa
                        > mice nie mają nic do gadania.

                        Chłopcy - przypomnę, że nie rozmawiamy o waszych fantazjach ani o porządku wyłącznie biologicznym, ale o zwyczajach w ludzkiej cywilizacji. Czyli biologia + KULTURA.




                        --
                        Moja mama ma Nobla z fizyki, mój tata pracuje w przedszkolu.
                        • snajper55 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 15.02.20, 20:47
                          bene_gesserit napisała:

                          > Chłopcy - przypomnę, że nie rozmawiamy o waszych fantazjach ani o porządku wyłą
                          > cznie biologicznym, ale o zwyczajach w ludzkiej cywilizacji. Czyli biologia + K
                          > ULTURA.

                          Ja prostuję nieprawdziwe przekonanie Henia:

                          "nie, to jest biologia tak naprawdę to samica wybiera z kim będzie się parzyć"

                          dając mu za przykład lwy i jelenie, gdzie to samce walczą o prawo zapładniania samic, a te ostatnie nic nie mają do powiedzenia. A Henio dalej jest przekonany, że to łania wybiera jelenia.

                          S.
                          --
                          Symetryści uważają, że winę za gwałt ponoszą symetrycznie obie strony.
                        • heniek.8 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 16.02.20, 08:29
                          bene_gesserit napisała:

                          >
                          > Chłopcy - przypomnę, że nie rozmawiamy o waszych fantazjach ani o porządku wyłą
                          > cznie biologicznym, ale o zwyczajach w ludzkiej cywilizacji. Czyli biologia + K
                          > ULTURA.
                          >


                          To jest protekcjonalna odzywka którą można nazwać "womansplaining'
                          Matriarchat w czystej postaci

                          Precz z dyktaturą kobiet smile
              • kora3 Powolutku Minnie, powolutku :) 17.02.20, 11:15
                minniemouse napisała:

                > mylisz się Koro ,
                > kwestia kto kogo zaprasza na randki wzięła się stad, ze dawniej kobiety były w
                > łasnością mężczyzny i nie miały nic do gadania. i tu rzeczywiście równouprawni
                > enie wchodzi w grę, ponieważ teraz to kobieta stanowi o sobie samej i decyduj
                > e z kim się chce spotykać. lub nie.


                To co piszesz wyżej to zupełna bzdura Minnie nijak mająca sie w dodatku do tematu. Kwestia zapraszania na randki wzięła sie stąd, że tradycją w naszej kulturze było, iż kobieta jest skromna smile i nie gania za facetem. Jak najbardziej kobieta zapraszana na randkę MOGŁA ZDECYDOWAĆ czy chce sie z zapraszającym spotkać, czy też nie smile W tym zakresie dokładnie decydowała sama o sobiesmile Nie mogłą tylko, w sensie kulturowym, a nie fizycznym oczywiście, ONA zaprosić jakiegoś pana na randkę- musiała poczekać na jego inicjatywę, którą to mogła że tak powiem sprowokować dając panu do zrozumienia, że byłaby zainteresowanasmile


                > natomiast na imprezie, tym bardziej tanecznej, wyrywkowe poproszenie do tańca
                > mężczyzny jest jak poproszenie o przysługę. i nie, to nie jest "dokładnie tak
                > samo", jest zupełnie nie tak samo.
                > nie jest choćby dlatego ze jak sama zauważasz panie (za wyjątkiem białych tańcó
                > w) nadal nie maja zwyczaju prosić panów do tańca.


                Nie Minnie, taniec to nie jest przysługa, a w dzisiejszych czasach, o czym już pisałam w innym wątku NIE MA towarzyskiego przymusu tańczenia w ogóle.





                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • minniemouse Re: Powolutku Minnie, powolutku :) 18.02.20, 01:21
                  kora3 napisała:
                  Jak najbardziej kobieta zapraszana na randkę MOGŁA ZDECYDOWAĆ czy chce sie z zapraszającym spotkać, czy też nie smile W tym zakresie dokładnie decydowała sama o sobiesmile

                  lol, może jak potencjalny tancerz zapowiadał sie dobra partie, to decydowała wink

                  co do odmawiania - już mówiłam Koro, odmówić, zwłaszcza bez powodu można zawsze, ale niekoniecznie wyjdzie się na dobrze wychowanego. nawet dzisiaj.

                  Minnie

                  --
                  Savoir Vivre czyli jak się zachować
    • heniek.8 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 14.02.20, 11:39
      równouprawnienie to równe prawa
      nie ma mowy o równouobowiązkowieniu

      toteż np. mamy różny wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn
      ale w pracach w których jest łatwo i przyjemnie (głównie różne państwowe synekury) kobiety będą walczyć o to żeby nie iść na emeryturę w wieku 60 lat

      za to w zawodach które są ciężkie i niewdzięczne (np. jakiś kanalarz), na próżno facet będzie składał podanie żeby przejść na emeryturę równo z kobietami, nie ma wyboru, musi tyrać do śmierci
      • kora3 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 17.02.20, 15:16
        W temacie, który poruszyłam Bene owszem tak, chodzi o traktowanie społeczne takie samo kobiet i męzczyzn. Nie mozna mieć ciastka i zjeśc ciastka. Jeśli przyjmujemy, że kobiecie wypada zaprosić mężczyznę na randkę, to musi się liczyć z odmową tak samo, jak męzczyzna w adekwatnej sytuacji. Tymczasem kobieta może odpowuedzieć na taką propozycję chłodnym "Nie, dziekuję" a od faceta oczekuje sie przy odmowie wytłumaczenia np. "Jestem w związku" + ozdobników o zaszczyceniu itd. To jest zwyczajnie głupie. smile
        Równouprawnienie oznacza równe traktowanie się wzajemnie - jeśli oczekuje sie jednak innego potraktowania w adekwatnej sytuacji pani niż pana, to jest to traktowanie kobiet, jak półgłówków, że nie potrafią przyjąć odmowy.

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • bene_gesserit Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 17.02.20, 17:42
          Bez obrazy, ale należysz do tych osób, które wymyśliły sobie pewien pogląd na sprawę i próbują z tego wymyślenia rozliczać innych. Trochę tak, jakbym ja się uparła, że dziennikarstwo w lokalnym organie polega na obserwowaniu kaczek w parku i pytała, czy ci nie zimno, jak tak codziennie na te kaczki patrzysz.

          Nie zimno ci? Może zjedz ciasteczko. Albo poczytaj na temat, jak się na te kaczki gapisz, dzięki z góry.


          --
          feminists aren't humorless just because your jokes suck
          • kora3 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 17.02.20, 18:15
            Wodzisz róznica jest taka, że Ty nie wiesz na czym polega dziennikarstwo gdziekolwiek, albo też mając pojęcie usiłowałabyś tak kogoś zdyskredytować (jak zwukle nieudolnie|).
            To nie ejsdt przyznasz POGLĄD.
            Moje zdanie na omawiany temat jest poglądem- uważam, ze jesli płcie społecznie mają być równe, to muszą mieć swiadomośc ponoszenia takich samych konsekwencji, to wszystko.

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • bene_gesserit Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 17.02.20, 22:15
              Mam znakomite pojęcie, na czym polega dziennikarstwo. Ale to prawda, nie mam pojęcia, jak to jest pracować w lokalnym organie, który zajmuje się pasjonującymi ziewu ziew sprawozdaniami z rady miasta czy czymś równie pasjonującym. Tak czy inaczej, to nie jest przedmiotem tej dyskusji. Przedmiotem tej dyskusji jest fakt, że nie masz pojęcia, o czym piszesz. Tzn jeśli za 'pojęcie' uznamy prawdę, a nie twój na nią pogląd. Co tym bardziej dziwi, że możesz wymienić pogląd na prawdę przy pomocy kilku lektur. Od biedy może być nawet internet. A tak to jest strzelanie ślepakami. W płot, obserwatorko kaczek.

              --
              ~herbatka u pani Dulskiej~
    • lumeria Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 15.02.20, 17:47
      Chyba mieszasz równouprawnienie i zaloty smile

      Jako kobieta np. chce, by mi płacono tyle samo za prace co mężczyźnie (równouprawnienie). Mając ta równomierną place, stać mnie, by kupić sobie walentynkowego kwiatka, ale jest mi przyjemnie, jeśli zrobi to facet (gest zalotny).

      • engine8 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 15.02.20, 21:41
        Jest to dobrze udokumentowane ze kobiety ktore wykonuja ta sama prace co mezczyzni, pracuja tak samo mocno i tak samo dlugo (nadgodziny itp) oraz ich praca przynosi te same rezultaty zarabiaj dokladnie tyle samo..
        Prblem w tym ze kobiety uwazaj ze juz majac takie samo wyksztalcenie powinno im gwarantowaac takie same zarobki ale kobiety rzdko pracuja tak ciezko i tak dlugie godziny - pracuja swoje godziny i niechetnie zostaja dluzej, czesciej biora wolne chocby ze wzgledu na ciaze czy choroby dzieci, sa mniej otwaerte i chetne na podroze sluzbowe a na takowych maja wiecej ogranczen.
        Nie wnikam czym to jest podyktowane ale to sprawia ze statystycznie zarabiaj mnije poniewaz ich calkiwita kotrybucja - ta wymagana i ta ppnad jest nizsza. A tam gdzie robia doladnie to samo i tak samo zarabiaj tyle samo jesli nie wiecej. So promowane czesciej - aby wyrownac balans np....
        • bene_gesserit Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 15.02.20, 21:55
          A mógłbyś zalinkować te dokumenty? Bo, o ile wiem, kobiety pozbawia się szans na równe zarobki na starcie, bo mogą zaciążyć, mogą brać chorobowe na dzieci, mogą mieć problem z nadgodzinami, ponieważ w tradycyjnym modelu rodziny taka jest ich rola. Nawet jeśli są bezpłodne, dziko pracowite i dziko ambitne.



          --
          ~herbatka u pani Dulskiej~
          • engine8 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 15.02.20, 22:29
            "The gender pay gap does not exist because men and women are paid less for the same jobs, it exists because men and women tend to do slightly different jobs."

            "does happen is that men and women slightly end up doing different jobs and more than that there’s a large difference in the number who climb the greasy pole to the top. It isn’t that, say, female senior managers are paid less than male senior managers it’s that there are fewer female senior managers than male. This hugely skews those average figures like the 77 cents per dollar that are bandied about."

            www.aei.org/carpe-diem/there-really-is-no-gender-wage-gap-there-is-a-gender-earnings-gap-but-paying-women-well-wont-close-that-gap/
        • minniemouse Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 16.02.20, 00:06
          engine8 napisał(a):
          > Prblem w tym ze kobiety uwazaj ze juz majac takie samo wyksztalcenie powinno im gwarantowaac takie same zarobki

          a nie powinno tak byc?

          ale kobiety rzdko pracuja tak ciezko i tak dlugie godziny - pracuja swoje godziny i niechetnie zostaja dluzej, czesciej biora wolne chocby ze wzgledu na ciaze czy choroby dzieci, sa mniej otwaerte i chetne na podroze sluzbowe a na takowych maja wiecej ogranczen.

          ale to nie znaczy ze za te godzinE nie można im zapłacić tyle samo co mężczyźnie,
          tyle ze mniej godzin=mniej zapłaconych godzin. niemniej, jeśli mężczyzna na tym samym stanowisku i z tymi samymi obowiązkami dostaje 50/h to kobieta ma tez dostawać 50/h. a ze on wypracował tych godzin 200 a ona tylko 100, to jemu wypłacą za 200 a jej za 100. proste.
          insza sprawa ze w domu mężczyźni nagminnie spychają zostawanie z dziećmi (wszelkie obowiązki nad dziećmi. a ty się jeszcze przeraźliwie głupio pytasz czemu kobiety nie chcą rodzic) kobiecie.
          niepoważnie traktują prace i kariery zawodowe swoich zon.
          .btw a ty przypadkiem onegdaj nie pisałeś sam jak to twoja zona została w domu zajmować się własnie wychowywaniem dzieci byś ty mógł rozwijać swoja zawodowa karierę???
          jak śmiesz wiec krytykować.

          Minnie
          --
          Savoir Vivre czyli jak się zachować
          • engine8 Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 16.02.20, 20:08
            Po pierwsze primo:
            Placenie wgo wyksztalecenia a nie wykonanj pracy to tak bylo w komunizmie.. w kapitalizmie tak nie ma...
            Mozesz meic doktorak al ejak sprzatasz to ci caplaca jak sprzataczce..

            Po drugie primo:
            JAk poczytsz powyzej alczony link Sheryl Sandberg to zauwaazyzsz ze Szefowa Faejsbuka twierdzi tak samo jak ja - za ta samo prace kobiety sa placone taak samo - probmem w tym ze malo kobiet wspina sie po tym slupku na gore i jak sie usredni to oceny wychdza bledne...

            A to ze malo kobiey na gorze i na podobnych stanwiskach to kuz inna sprawa.... Bo np maly procent kobiet konczy studia techniczne i biznesowe - gdzei palca wiecej i mozna zarobic wiecej jesli sie ma odpwiednie stanowisko a najczesciej im wyzej si ejest tym wiecej zycia nalezyposwiecic pracy a wiec kobeit tam jest mniej ze wazgedu ze ich mniej w tychzawodach narynku i ze niechce takich pozycji gdzie trzeba sie poswiecic pracy...
            I m in dlatego te wszystkei stystyki pokazyja takie dysproporce.
            A kto jak kto ale pani Sandberg jest kobieta i zarzadza jedna z najwiekszych korporacji na Swiecie (45 tys ludzi z czego 36% to kobiety) a wiec chyba to jest ?
            • bene_gesserit Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 16.02.20, 21:12
              A znasz zjawisko 'tylko ja i chłopaki'? Ono właśnie dotyczy kobiet, którym jako nielicznym udało się przebić przez jakiś trylion szklanych sufitów.

              Swoją drogą, bez obrazy, Engine, ale twoje poglądy i sposób rozumowania to jakiś skansen. Ile ty masz lat?

              --
              Żona pierze, gotuje, sprząta, robi zakupy i opiekuje się dziećmi, mąż wbija gwoździe, pilnuje domostwa przed niedźwiedziami i zombie oraz zdobywa żywność na polowaniu.
                • bene_gesserit Re: Jak to z tym równouprawnieniem? 16.02.20, 21:48
                  Dziury w rozumowaniu masz ty, co tu powyżej dobitnie udowadniasz. Przyzwyczajenia zamiast myślenia. Obojętnie od wieku trzeba umieć kwestionować, zadawać pytania, szukać odpowiedzi. Inaczej - skansen, coś w rodzaju intelektualnego więzienia, zbudowanego własnymi rękami.

                  --
                  ~herbatka u pani Dulskiej~
    • kora3 Engine mały przewodnik po antykoncepcji i prawie 17.02.20, 14:37
      Czytałam Twe wywody Engine i zauważam, że masz spore luki w obu tematach, dlatego pozwalam sobie nieco Ci je zapełnić, bo szczerze mówiąc, to aż wstyd, żeby dorosły facet miał takie braki sad
      Otóż - po pierwsze - wbrew temu co Ci sie wydaje antykoncepcja w PL nie jest darmowa. Jak pisałam wczesniej, teoretycznie każda kobeita ma prawo do darmowej wkładki raz na 5 lat, za załozenie wkładki trzeba dopłacić. Ale po pierwsze - wielu lekarzy przyjmujących w ramach NFZ odmawia założenia, po drugie są dośc liczne przeciwwskazania do jej użycia. Farmakologiczne antyki także mają sporo tych przeciwskazań, zatem POMIMO, że kobiety mają faktycznie więcej mozliwości - starystycznie - do stosowania u siebie antykoncepcji, w praktyce bywa tak, że zadna metoda nie jest dla danej kobiety możliwa do zastosowania. Podwiązanie jajowodów na życienie jest w Pl niewykonalne - poza sytuacją operacji lub cc - przy okazji, gdy są wskazania medyczne. Nie mozna sie zgłosic do lekarza i powiedzieć: chcę sobie podwiązać jajowody. Nie wykonuje sie tej operacji w warunkach gabinetu, a szpitalnych i nikt na to nie pójdzie z lekarzy, bo to nielegalne.
      O tzw. NRP nie wspominam, bo to jest rosyjska ruletka, a nie poważna metoda anty, tak zresztą jak stosunek przerywany smile


      Panowie mają mozliwośc uzywania prezerwatyw w zasadzie w nieograniczonym zakresie, poza osobami uczulonymi na lateks - niewielka grupa o kobiet i mężczyzn. Mężczyzna w sumie ZAWSZE może uzyć prezerwatywy, bo przeciwskazań nie ma. Nie rozumiem zatem tych Twopich opowieści o "oszukanych mężczyznach złapanych na ciążę". KAZDA metoda antykoncepcyjna moze okazac sie zawodna - tabletka moze nie zadziałać, wkładka się wysunąć - kobieta stosjąca te metody o tym nie wie i nie ma na to wpływu. Zatem pan wykluczający całkowicie sytuację ciąży powinien stosować prezerwatywy także, gdy partnerka się naprawdę zabezpiecza, a już tym bardziej, gdy nie ma pewnosci, czy jej deklaracja o antykoncepcji jest prawdą.

      Mężczyzna, który wierzy przypadkowej kobiecie we wszystko jest głupismile, podobnie jak głupie są kobiety, które wierzą w to, że "on zdąży".

      Owszem gumka moze pęknąć i wówczas to kobieta ma mozliwośc zdecydowania czy chce zayć tableke po, czy nie.

      Nieprawdą jest też jakoby kobiety z załozenia zawsze chciały być w ciazach i mieć dzieci. Owszem, większosc LUDZi - tak panów, jak i pań chce sie rozmnazać, ale nie wszyscy i nie ejst tak, ze panie bardziej niż panowiesmile
      Nie ma też u pań jakichś przeciwwskazań do tego, by się nie rozmnażać. smile

      Nie jest prawdą, że ojciec dziecka jest zobowiązany na nie łożyć do 18 rz. Jest zobowiązany je utrzymywać do końca jego nauki dziennej więc w PL z reguły dłużej niż 18 lat, ale to dotyczy OBOJGA rodziców. Ponieważ w Pl z reguły w przypadku rozstania rodziców dzieci pozostają z matką, o niebo więcej ojców uchyla sie od płacenia alimentów, niż matek. Wystarczy zeby taki gośc był oficjalnie bezrobotny i nie miał majątku mogącego zabezpieczyć roszczenie alimentacyjne. Płaci za niego państwo - grosze dodam- a on zostaje dłużnikiem państwa. W teorii moze isc do pudła za alimenty, w praktyce zdarza się to rzadko - bo musi się do tego uporczywie uchylać, a sytuacja gdy ktoś nie moze znaleźc pracy nie jest tożsama z uchylaniem się smile

      Do tego mezczyzna, który ma wąpliwości czy jest ojcem dziecka, w przypadku takim, gdy jest mezem matki ma pełne prawo wnieśc do sądu o zaprzeczenie ojcostwa do 6 missięcy od momentu, gdy dowiedział się o nardzinach dziecka. Meżczyzna, który nie jest męzem matki wskazywany jako ojciec i majacy watpliwosci ma prawo zaprzeczyć i sąd uzna jego zaprzeczenie, gdy badania wykażą ze nie jest tatą.







      --
      Korcia
      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka