Dodaj do ulubionych

Bliska przyjaciółka i jej złośliwości

13.03.20, 14:38
Mam problem z bliską przyjaciółką, która ma skłonność do rzucania, w formie niby-żartu, kłujących złośliwości i to w najmniej spodziewanych sytuacjach.

Na przykład dzwoni do mnie z jakimś swoim zmartwieniem. Pocieszam ją i to najwyraźniej skutecznie, bo wyraźnie stopniowo odzyskuje dobry humor. Na koniec mówię coś w stylu: „No i pamiętasz, jak było z X? Też się zamartwiała podobnym problemem, a ostatecznie wszystko obróciło się na dobre!”.
Wtedy moja przyjaciółka wybucha radosnym śmiechem – najwyraźniej już całkiem pocieszona – i rzuca mniej więcej coś takiego: „Uwielbiam cię, że tak rozczulająco przy każdej okazji przytaczasz tę swoją dyżurną anegdotkę!”.

No cóż, na ogół nie mam problemu, żeby się skutecznie odciąć. Ale nie wtedy, kiedy zupełnie się nie mam podstaw spodziewać się ataku. No i oczywiście dodatkowa trudność jest taka, że atak jest ubrany w formę dobrotliwej kpinki (wkurzającej jak cholera). Z kolei powiedzieć otwarcie, że takie dowcipkowanie mi się nie podoba, średnio pomaga – przyjaciółka słodkim albo urażonym głosem zaczyna tłumaczyć, że to przecież tylko żarty. A zostawić tego tak, jak jest, też nie mam ochoty, bo każdej takiej rozmowie czuję bardzo zirytowana.

Nie chcę zrywać tej znajomości – dużo nas łączy i mam do tej przyjaciółki stosunek poniekąd jak do siostry, czyli kocham ją nie za jej zalety, tylko pomimo jej wad. Wierzę, że jej także na mnie zależy. Wiem, że inne osoby maja z nią podobny problem. Ale coraz częściej przychodzi mi do głowy, że mimo tego wszystkiego będę musiała albo zerwać albo mocno ochłodzić tę przyjaźń.

Żeby tego uniknąć mam pytanie: czy znacie jakiś sposób na spacyfikowanie takich żarcików, który stosujecie w podobnych sytuacjach? Taktowny i elegancki, ale skuteczny? Nie wymagający wymyślania na poczekaniu równie „dowcipnej” riposty?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 13.03.20, 16:02
      Zaraz po usłyszeniu "żarciku" bez żadnego komentarza powiedzieć spokojnie, normalnym tonem "no to pa" i odłożyć słuchawkę nie czekając na odpowiedź. I nie dzwonić do niej samemu samemu, poczekać na telefon od "przyjaciółki". A na ewentualne pytanie czy się obraziłaś, odpowiedzieć, że zrobiło Ci się bardzo przykro.
    • horpyna4 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 13.03.20, 16:10
      Owszem. Najlepszy sposób to przestanie powtarzania wciąż tych samych tekstów.

      Ale spójrz na sprawę z innej strony - mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że jakaś niewinna odzywka może kogoś zaboleć. Pomyśl, że i Twoje jakieś powiedzenia mogły robić komuś przykrość, a Ty nawet tego nie zauważyłaś. Dlatego sama przestań aż tak przywiązywać wagę do różnych odzywek, bo naprawdę nie warto.
      • heniek.8 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 13.03.20, 17:55
        myślę podobnie

        raz - że może za często to powtarzasz, autorko
        dwa - że ten jej tekst niekoniecznie trzeba interpretować jako coś złośliwego

        PS. pamiętasz jak było z X? też myślała że jest oblężoną twierdzą a tu się okazało że żadnych złych czy umniejszających intencji nie było
          • heniek.8 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 14.03.20, 07:56
            kindzie napisała:

            > mam do wyboru albo oduczyć
            > wtykania tych szpilek moją przyjaciółkę, albo ochlodzic z nią stosunki. Wolaby
            > m tę pierwszą opcję.

            tak jakbyś napisała "mam do wyboru wytresować kurę, lub zmienić swoje podejście i oczekiwania w stosunku do niej"

            niestety, nad jedną z tych rzeczy nie możesz zapanować, nad jedną możesz
            ale staraj się i daj potem znać jak wyszło smile
              • heniek.8 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 14.03.20, 09:06
                > z drugiej, że z łatwością można zmienić ludzkie odczucia?

                nie wiem czy z łatwością, ale swoje odczucia możesz zmienić, innych ludzi - nie

                np. pomyśl o trąbieniu w samochodzie
                w Polsce to jest "opier**lenie" kogoś - ludzie jak słyszą klakson to się spinają, czasem dochodzi do awantur, wysiadają z samochodów i się kłócą

                a na południu Europy to jest sygnał "hej uważajcie żebyśmy się nie stuknęli" - więc wszyscy trąbią i nikt się tym nie złości

                zatem ja jak ktoś na mnie natrąbi to czuję się jak wewnętrzny Portugalczyk smile bo nad tym mam władzę - nie walczę o to żeby ludzie przestali trąbić, tylko o to żeby po mnie to spływało jak po kaczce big_grin
    • akle2 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 13.03.20, 16:35
      A ja mam takie pytanie: zastanów się na spokojnie, ile razy z rzędu opowiadałaś jej tą dyżurną anegdotkę? Bo jeśli faktycznie duzo - to każdy by się wkurzył. Może jej reakcja i tak była wyważona, bo każdy inny przerwałby Ci w połowie i okazał jawne zniecierpliwienie?
      Może na przyszłość powiedz po prostu: "nie martw się, będzie dobrze", albo podeślij linka do przemowy jakiegoś kołczera, który tłumaczy takie sprawy, jak ta poruszona w rozmowie?
    • kindzie Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 13.03.20, 17:57
      Żeby uściślić (i oszczedzić niektórym forumowiczom wysiłku pisania rad typu: "nie powtarzaj w kółko tych samych anegdot"): zlośliwości są różnej natury i tylko raz dotyczyły mojego rzekomego powtarzania tej samej historii (o ktorej, notabene, wspominałam mojej przyjaciółce wcześniej tylko raz).
    • koronka2012 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 13.03.20, 22:01
      Mam podobną koleżankę - lubię ją ale ma tendencję do subtelnego wywyższania się, a przy tym aluzyjnego dowalania (tzn. mówi pewne rzeczy tak ogólnie, ale jest to zawoalowany przytyk). I puszczałam to mimo uszu póki nie pozwoliła sobie na taki uszczypliwy komentarz w momencie, kiedy byłam w mega dołującej sytuacji.

      Zdecydowałam się na powiedzenie jej otwartym tekstem, co o tym sądzę - odruchowo zaczęła się wypierać, ale to było na świeżo po jakimś tekście i trudno było zamieść sprawę pod dywan. Poprawiło się, ale u niej to niestety stała maniera, i radykalnych zmian się nie spodziewam.

      Czemu po prostu nie powiesz jej szczerze "stara ten komentarz jest mocno niefajny, nie uważasz"? naprawdę nie musisz i nie powinnaś się silić na "taktowne" zagrywki typu "domyśl się".
    • kocynder Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 13.03.20, 23:28
      Może to mało taktowne i eleganckie i NA PEWNO nie żartobliwe, ale skuteczne. Przy najbliższej rozmowie i "żarciku" poinformowałabym spokojnie, że takie żarty są nieśmieszne i jeśli chce kontynuować rozmowę, to proszę, by się od nich powstrzymała - z dodaniem, iż jeśli nie - to się po prostu rozłączę i tyle. I dokładnie to zrobić! Na kolejną złośliwość (tak, to SĄ złośliwości, a nie żarciki!) po prostu odłożyć słuchawkę. Kilka przerwanych rozmów powinno przynieść oczekiwany skutek - bo pani na bank doskonale wie, że jest wredna i złośliwa, tylko zdaje sobie sprawę, że z podkulonym ogonem będziesz słuchała jak ci dowala podbudowując swoje ego. Jeśli jej zależy - to nauczy się nie dowalać, a jeśli nie? No to cóż, znaczy, że to nie była przyjaźń, a relacja pani i służąca, w której ty grałaś rolę służki, i jako zbuntowana pokojówka wyleciałaś na bruk. Nie ma czego żałować.
      Sytuacja kompletnie inna,a le mechanizm podobny: miałam kuzynkę, a kuzynka małe dziecko (około dwa latka). Na ów czas trwała dość skomplikowana sprawa spadkowa, w której powinnyśmy obie podejmować wspólnie decyzje, tymczasem okazało się, że córeczka mojej kuzynki uwielbia "rozmawiać" przez telefon - ilekroć dzwoniłam celem ustalenia działań mała zaczynała wyć, więc kuzynka rzucała "Ojej, Juleczka musi z tobą "porozmawiać"! - i beztrosko dawała słuchawkę maluchowi. Wkurzało mnie to nieziemsko, bo ja dzwoniłam w konkretnej, ważnej sprawie a nie po to, żeby słuchać gaworzenia malucha! Więc zadzwoniłam raz, gdy wiedziałam, że akurat małą zabrała jej babcia i wyjaśniłam dobitnie kuzyneczce, że gdy dzwonię - to celem ustalenia konkretnych kwestii prawnych a nie wysłuchiwania mamrolenia dzieciaka, i że jeśli następnym razem da słuchawkę dziecku - to ja się rozłączam i podejmuję decyzję SAMA, i patrząc tylko na moją korzyść, a nie na to, co byłoby dobre dla niej. I tak zrobiłam! Po JEDNEJ "nieodbytej" rozmowie i mojej decyzji w sprawie - niekorzystnej dla kuzynki, acz zgodnej z prawem - szybciutko się nauczyła, że wycie berbecia to NIE JEST powód do przedkładania jego żądań nad zdrowy rozsądek!

      --
      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
      • minniemouse Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 14.03.20, 00:36
        ależ przecież nie ma nic złego w "maniu" ulubionej anegdotki! : )
        ja tez akurat mam takie swoje ulubione zdarzenia które powtarzam do znudzenia,
        i lol mimo iz wiem ze okolica słyszała je już milion razy, to powtórzę je po raz milion sto tysięczny - co najwyżej mnie wysłuchają z pobłażliwym uśmieszkiem: "ty i te twoje anegdotki" smile - one są moja nierozerwalna częścią, moim kolorytem!
        a mowie je bo ja sama je najbardziej uwielbiam, sama lubię je słuchać jak dobre kawały : )
        Zamiast się przejmować, Kindze, ryknij śmiechem i powiedz coś asertywnego w stylu " no nie byłabym sobą gdybym o tym nie wspomniała": D
        Jednocześnie tym sposobem dasz koleżance do zrozumienia iż może się nawet nie wysilać by ci próbować dokuczyć, bo zwyczajnie sie nie dasz.

        Minnie

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
          • horpyna4 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 14.03.20, 09:01
            No to trzeba je sobie wcześniej przygotować. A tak w ogóle to popracować nad sobą, a nie nad koleżanką. Zrozumieć, że nietaktowne zachowania innej osoby obrażają Ciebie tylko dlatego, że do tego dopuszczasz; tak naprawdę to osoba wygłaszająca uszczypliwe uwagi sama siebie poniża takim zachowaniem, a nie Ciebie.

            Koleżanka prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawy z tego, że może sprawiać Ci przykrość, tylko brakuje jej empatii.
          • lumeria Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 18.03.20, 17:40
            Na kartce sobie napisać np. "Kasiu, ta rozmowa robi sie dla mnie niefajna. Moze porozmawiamy innym razem, kiedy będziesz w lepszym humorze".

            A inna sprawa - ograniczyć rozmowy do jakis 10-15 minut. By nie doszło do momentu znużenia, kiedy Ty koleżankę pouczasz, a ona Tobie docina i wychodzi ze złośliwymi 'żarcikami'.
    • lati7 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 14.03.20, 09:56
      Niestety do Twojej koleżanki pasuje powiedzenie "Jak dziad odżyje, to cię torbą zabije" , no nie dosłownie wink Koleżanka pocieszona zyskuje na sile a ty jesteś pierwsza na linii frontu smile Złośliwości prawdopodobnie powinny trafić do pana X ? Ale po co jak jesteś Ty ?

      To taki typ charakterku , któremu robi się głupio , że się tak uzewnętrznił i po kilku minutach dociera to do niej już wtedy mocno "pocieszonej" z humorkiem . Wtedy zaczyna się proces umniejszania na co dowodem jest jej złośliwy tekst. Robią tak przeważnie osoby, które nie są do końca szczere, a nie mają innych chętnych do zrzucenia balastu.
      Nie bacząc na jej oburzenie odpowiedz , że będziesz go powtarzać za każdym razem jak będzie dzwonić do ciebie z kolejny kłopotem sercowym , możesz dodać jest ich tyle że brak ci pomysłu na inne powiedzonka. Nie musisz mówić tego na końcu , doskonałym sposobem jest powiedzenie tego na samym początku jojczenia koleżanki.
      Po odebraniu telefonu od zastosuj jej zasadę " Kochana ! Uwielbiam cię za to , tak rozczulająco za każdym razem opowiadasz o swoich zmartwieniach! Aż mnie za serce ściska" smile
    • baba88 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 14.03.20, 10:41
      Szybko kończyć rozmowę po każdej złośliwości. Uprzejmie.Pa kochana, dzwonek, garnek kipi, szef na ulicy podchodzi , do usłyszenia. Ona wie że jest złośliwa a jest taka BO MOŻE. Poczytaj sobie o osobach z rysem narcystycznym nie z zaburzeniem tylko z rysem własnie) a najlepiej obejrzyj filmik na YT. Dobrze zainwestujesz 15 min.
    • annthonka Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 15.03.20, 13:10
      To są zachowania pasywno-agresywne, ja bym ograniczyła kontakty z taką osobą, bo to nie jest przyjaciółka.

      Na podanym przez Ciebie przykładzie: nawet jeżeli często opowiadałabyś tę samą historyjkę, to w przyjacielu nie wywoła to takiej reakcji. Sama napisałaś, że przyjaciół nie kocha się za ich zalety tylko pomimo ich wad.

      Jeżeli jednak zależy Ci na tej znajomości, to po prostu pokaż jej, że Cię nie obchodzą te złośliwości. Mówi o anegdotce? Odpowiedzieć ze szczerym uśmiechem "no widzisz, cieszę się, że Ci poprawiłam humor". I tak za każdym razem, w końcu może dziewczyna załapie, że nie uzyska przy Tobie zamierzonego efektu (czyli popsucia Ci nastroju) i daruje sobie takie teksty.
      • kocynder Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 15.03.20, 13:30
        Albo zacznie wymyślać "mocniejsze uderzenia". Ponieważ zgadzam się z Twoją opinią, że pseudoprzyjaciółka ma zachowania wobec autorki mocno pasywno - agresywne (nie nazywałabym takiej osoby przyjaciółką, no ale co kto lubi!) - uważam, że autorka wątku ma kilka możłiwości:
        1. dalej pokornie godzić się z rolą spluwaczki dla złośliwej koleżanki, jak ma problem - to lecieć na zawołanie jak służba na dzwonek, wysłuchiwać, wspierać, a jak już pani hrabinie się humor poprawi - zbierać kopniaki.
        2. za każdym razem wyzłośliwiania się koleżaneczki udawać, że "Oj, właśnie mi mleko kipi!" i odkładać słuchawkę - co niczego tak na prawdę nie zmieni - pani hrabina będzie doskonale WIEDZIEĆ, że żadne mleko nie wchodzi w paradę, a uderzyła celnie i zabolało - będzie miała satysfakcję i tym lepszy humor.
        3. to co radzisz, czyli w gruncie rzeczy przyznanie pani hrabinie racji - MOŻE sprawić, że pani hrabina zrewiduje swoje zachowania, ale równie dobrze może prowadzić do eskalacji zachowań raniących pod pozorem "żarcików". Można i tak, ale mi to trąci trochę masochizmem.
        4. Krótko i treściwie, w prostych żołnierskich słowach wyjaśnić pani hrabinie, że jej się ciut czasy pomyliły i wątkodawczyni nie jest jej pokojową, która fochy pani znosić musiała, bo nie miała wyjścia. I nie wdając się w dywagacje "bo inteligentni mają poczucie humoru" itd - po prostu kwitować KAŻDE chamstwo pani hrabiny zdecydowanym: "Jesteś złośliwa, więc kończę rozmowę. Zadzwoń kiedy indziej" i NIE CZEKAJĄC na tłumaczenia, że to żarcik i że inteligentni - po prostu się rozłączyć.
        Wybór należy do wątkodawczyni. Z tym, że mimo wszystko dziwi mnie określanie mianem "przyjaciółki" osoby, która lubi się znęcać, dowalać i się wyzłośliwiać...

        --
        Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
        • annthonka Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 15.03.20, 18:34
          Co do punktu 3 - nie do końca się zgodzę. Bierny agresor dąży do zrobienia komuś przykrości. Jeżeli obiekt ataku nie zachowuje się tak, jak przewidział to scenariusz, to wytrąca agresorowi broń z dłoni. To jest wersja light, jeżeli autorka chce utrzymywać bliskie relacje z tą osobą, bez wchodzenia w konfrontacje. Być może zadziała, być może nie.

          Punkt 4 - rozwiązanie bardzo dobre, konkretnie i krótko, bez wdawania się w dalszą wymianę zdań. To jest wersja bardziej asertywna, może skończyć się tak, że ta osoba się obrazi. Zapewne większa skuteczność niż wersji numer 3.

          Ja również nie nazwałabym takiej osoby przyjaciółką, ale tu już wybór i ocena sytuacji należy do autorki wątku.
          • kindzie Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 15.03.20, 19:39
            annthonka napisała:

            > Co do punktu 3 - nie do końca się zgodzę. Bierny agresor dąży do zrobienia komu
            > ś przykrości.

            Myślę, że mojej przyjaciółce nie chodzi o zrobienie mi przykrości. Raczej - tak jak pisało już kilka osób w tym wątku - o podbudowanie swojego poczucia wartości, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy sama czuje, że w jakiś sposób okazała słabość. Faktycznie, ma tę cechę, że najłatwiej jej próbować podbudowywać swoją wartość umniejszając kogoś innego takimi "żarcikami", nawet bliskiego i nawet kogoś, na kim jej zależy. To bez wątpienia jej zła strona. O jej dobrych stronach nie pisałam, bo nie mają związku z tym wątkiem.

            >Jeżeli obiekt ataku nie zachowuje się tak, jak przewidział to sce
            > nariusz, to wytrąca agresorowi broń z dłoni. To jest wersja light, jeżeli autor
            > ka chce utrzymywać bliskie relacje z tą osobą, bez wchodzenia w konfrontacje. B
            > yć może zadziała, być może nie.

            Twoja rada jest podobna do tej udzielonej przez minniemouse i byłaby faktycznie bardzo dobra, gdyby - tak jak już pisałam w odpowiedzi dla minniemouse - zawsze w odpowiednim momencie przychodziła do głowy odpowiednio lekka i zdystansowana odpowiedź smile W każdym razie dziękuję Ci za nią.
            • annthonka Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 15.03.20, 20:06
              kindzie napisała:


              > Myślę, że mojej przyjaciółce nie chodzi o zrobienie mi przykrości. Raczej - tak
              > jak pisało już kilka osób w tym wątku - o podbudowanie swojego poczucia wartoś
              > ci, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy sama czuje, że w jakiś sposób okazała słabość
              > . Faktycznie, ma tę cechę, że najłatwiej jej próbować podbudowywać swoją wartoś
              > ć umniejszając kogoś innego takimi "żarcikami", nawet bliskiego i nawet kogoś,
              > na kim jej zależy.

              Ale podbudowywanie swojego poczucia wartości czyimś kosztem to jest właśnie robienie przykrości. Jeżeli uważasz, ona to robi nieświadomie, to po prostu z nią otwarcie porozmawiaj - będzie zgodnie z SV i (miejmy nadzieję) skutecznie. Przyjaźń nie polega na tym, żeby musieć mieć w głowie przygotowane cięte riposty.

              To bez wątpienia jej zła strona. O jej dobrych stronach nie
              > pisałam, bo nie mają związku z tym wątkiem.
              >
              > >Jeżeli obiekt ataku nie zachowuje się tak, jak przewidział to sce
              > > nariusz, to wytrąca agresorowi broń z dłoni. To jest wersja light, jeżeli
              > autor
              > > ka chce utrzymywać bliskie relacje z tą osobą, bez wchodzenia w konfronta
              > cje. B
              > > yć może zadziała, być może nie.
              >
              > Twoja rada jest podobna do tej udzielonej przez minniemouse i byłaby faktycznie
              > bardzo dobra, gdyby - tak jak już pisałam w odpowiedzi dla minniemouse - zawsz
              > e w odpowiednim momencie przychodziła do głowy odpowiednio lekka i zdystansowan
              > a odpowiedź smile W każdym razie dziękuję Ci za nią.
            • aqua48 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 16.03.20, 13:00
              kindzie napisała:

              > Myślę, że mojej przyjaciółce nie chodzi o zrobienie mi przykrości. Raczej - tak
              > jak pisało już kilka osób w tym wątku - o podbudowanie swojego poczucia wartoś
              > ci, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy sama czuje, że w jakiś sposób okazała słabość

              No cóż, podbudowywanie sobie poczucia wartości cudzym kosztem, a zwłaszcza po tym gdy od tej osoby oczekiwało się pociechy i porady to musiałaby być wyjątkowo bezmyślna złośliwość.
              Myślę że w swojej dobroduszności nie widzisz lub nie chcesz dostrzec pasywno-agresywnych zachowań "przyjaciółki". Ale czujesz że Ci one doskwierają.



            • 10iwonka10 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 16.03.20, 20:18
              >>>>>Myślę, że mojej przyjaciółce nie chodzi o zrobienie mi przykrości. Raczej - tak jak pisało już kilka osób w tym wątku - o podbudowanie swojego poczucia wartości, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy sama czuje, że w jakiś sposób okazała słabość. Faktycznie, ma tę cechę, że najłatwiej jej próbować podbudowywać swoją wartość umniejszając kogoś innego takimi "żarcikami", nawet bliskiego i nawet kogoś, na kim jej zależy. To bez wątpienia jej zła strona. O jej dobrych stronach nie pisałam, bo nie mają związku z tym wątkiem>>>>

              Mialam tez taka 'przyjaciolke' i w którymś momencie zerwałam z nie kontakt szybko i bezbolesnie. Była tym trochę zszokowana ale stwierdziłam ze jest to rodzaj toksycznej znajomosci który nie robi nic dobrego mojej psychice i poczuciu własnej wartości.Przyjaciele powininni nas wspierać ale tez powinniśmy sie czuć dobrze w ich obecności nie oczekiwać kiedy dostaniemy następna strzale zlosliwosci.
            • lumeria Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 18.03.20, 18:55
              kindzie napisała:


              > Myślę, że mojej przyjaciółce nie chodzi o zrobienie mi przykrości. Raczej - tak
              > jak pisało już kilka osób w tym wątku - o podbudowanie swojego poczucia wartoś
              > ci, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy sama czuje, że w jakiś sposób okazała słabość

              Jesli tak faktycznie jest, to jesli powiesz "Wiesz Zosiu, przykro mi, ze ze mnie zartujesz, chcialabym, abys przestala to robic." to kolezanka sie dostosuje.

              Jesli jednak wejdzie w minimalizowarie ("to tylko zarcik"), w polemizowanie, w wlasciwie jakiekolwiek inne reakcje poza "Bardzo cie przepraszam, postaram sie by tego nie robic" - no to bedziesz miala jasny komunikat z kim masz do czynienia. Czy ona faktycznie jest taka serdeczna.
        • baba88 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 16.03.20, 12:38
          Nie sadzę żeby ta osoba była jakąś sadystką. Pomysł z mlekiem o tyle jest lepszy od prostych zołnierskich słów że nie daje pola do dalszego ciągu.Bo dalszy ciąg nastąpi z całym mnóstwem "ale no jakaś przewrażliwiona jesteś" i mamy kopanie się z koniem. Osoba doskonale będzie wiedziała że mleko to pretekst już za drugim razem a przyczepki nie będzie miała. Z drugiej strony to bym ograniczyła te dary z czasu i energii-to jest wszak najcenniejsze co mamy.

          • kocynder Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 17.03.20, 21:34
            Dlatego też radzę, by krótko poinformowała, nie że mleko jej kipi czy szef idzie, a "jesteś złośliwa i dlatego kończę rozmowę. Cześć." i NIE SŁUCHAJĄC i nie dając czasu na żadne duperelne tłumaczenia, że to żarciki takie, że jest przewrażliwiona i nie ma poczucia humoru - po prostu przerwała połączenie. Unika kopania się z koniem, bo kończy rozmowę, a nie wykręca się kipiącym mlekiem, co daje rozmówczyni jasny przekaz, że uderzyła skutecznie, a o to jej chodzi. I tak, być może jak raz, drugi, piąty czy piętnasty usłyszy o kipiącym mleku to dotrze, że to pretekst i zweryfikuje swoje zachowania. Ale to potrwa. I wcale nie daje gwarancji, że przyniesie skutki. Bo równie dobrze w pani pseudoprzyjaciółce zachowania mogą eskalować.
            Swoją drogą - nie pojmuję jak ktoś może nazywać przyjaciółką osobę, która wyżywa się, jest wredna, złośliwa i BAWI ją dokuczanie... No, ale co kto lubi.

            --
            Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
            • baba88 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 18.03.20, 06:37
              Niekoniecznie unika kopania się z koniem. Przynajmniej takie sa moje doświadczenia. Twoje mogą być inne, odczucia Wątkodawczyni też.Osobiście trafiłam na rozkminiaczkę która przy następnym kontakcie uraczyła mnie tzw gaslightingiem level expert.Może ten przypadek taki nie jest, nie znam kobiety.
      • baba88 Re: Bliska przyjaciółka i jej złośliwości 19.03.20, 09:52
        Jeszcze raz polecam poczytać|posłuchać czegoś o osobach z rysem narcystycznym. To jest jedno z charakterystycznych zachowań.I są naprawdę skuteczne niekontrontacyjne sposoby.Nie są to osobniki z gruntu złe, niekoniecznie musimy ich skreślać. Nie mylić z narcystą, to nie to samo, od nich to trzeba wiać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka