Dodaj do ulubionych

"Biedni" kontra "bogaci"

09.05.20, 09:46
Jak w tytule, cudzysłowy zamierzone ...Czy nie wydaje się Wam, że ostatnimi czasy częśc naszego społeczeństwa stała się niemożebnie roszczeniowa? Mam na mysli takich ludzi, którzy do pracy jakoś się nie kwapią, dostają od podatników kasę i jeszcze mają wymagania, żeby im różne rzeczy, czy usługi oddawać za darmo. Mowa nie o kimś, kto jest chory/niepełnosprawny, czy ma takie dziecko, tylko o całkiem zdrowych ludziach, żeby jasność była. No i jeszcze taka osoba "zagląda" do portfela tego, kto ją utrzymuje czyli podatnika z komentarzami, na co powinien wydać zarobione prze siebie pieniądze. Czy ostatnimi czasy roszczeniowość i bezczelnośc takich ludzi wzrosła?

Sytuacja nr 1: Gość zmieniał meble w salonie, wiec na spotterze wystawił za darmo kanapę, dwa fotele i komodę. Zgłosiła się jakaś kobieta, że chętnie weźmie - a proszę bardzo. No, ale nie ma sobie czym przewieźć. No to lipa, bo gośc też takim transportem nie dysponował. Ale pani bardzo prosi, bo jest w trudnej sytuacji, obije z mezem nie pracują, mają 3 dzieci. Gośc na to, że no rozumie, ale nie ma zamiaru dopłacać do oddania za darmo mebli - po prostu. Po kilku "akcjach" pani, zeby jednak wynajął transport pan meble oddał komuś innemu, kto sobie po nie przyjechał. Pani gościa obsmarowała na spotterze, ze ...oszust i bez serca.

Sytuacja nr 2: Gość wystawił na OLX samochód, jakiś zwyczajny, za 8 tysi. Po dwóch dniach miał KILKA wiadomości z prośbami, żeby oddał za darmo potrzebującym rodzinom! Parę też było takich, żeby "puścił" za 2,. albo za tysiaka, bo "skoro ma już nowy, to po co mu pieniądze za ten" .

Sytuacja nr 3: W markecie jakiś pan kupuje łososia. Pani sprzedająca proponuje,ze by wziął ten w promocjo. Pan z uśmiechem dziękuje, ale "ten jest z przyprawami, a to dla kota, więc...". Stojąca z nim kobieta komentuje "Łososia kotu pan kupuje, a moje dzieci nigdy tego nawet nie jadły. Jak to jednych stać na głupoty, a innych na życie nie stać, chore". Klient zdziwiony patrzy, a baba dalej komentuje, że "to powinno być zabronione, zeby kota łososiem karmić, kiedy dzieci nie mają co jeść". Gośc już wqrzony na to, ze kupuje co chce i dla kogo chce, a jak pani dzieci ie mają co jesć, to sąd się powinien tym zająć, bo pzrecież pani ma 500 + na dzieci. Pani z rozbrajającą szczerością "Co to jest proszę pana 1500 złotych ,a 3 małych dzieci, dwoje dorosłych i dwoje rodziców" - a to rodzice powinni do pracy iść. "Za 2 tysiące? Chybaś pan głupi"

Sytuacja nr 4. Zeszłoroczne lato, na plaży dziewczynka bawi się jakąs zabawką - swoją. Podchodzi jakiś chłopczyk i jej zabiera, no o mała płacze. Mama dziewczynki zwraca uwagę rodzicom chłopca. "Niech się mu pani da pobawić, on w domu tego nie ma, przecież pani nie zje. Co za ludzie. Żebyś też musiała z zasiłków żyć burżujko i nie mieć co do garnka włożyć!"

No i c tu robić moi mili?smile Oddając za darmo zapewniac dowóz jeszcze? Oddac za darmo auto? Zastanawiac się jak kupić kotu żarcie, żeby nasz zakup kogoś nie zranił? Przyjezdzać na plaze z zestawem zabawek dla wszystkich dzieci, bo innym bedzie przykro, ze nasze ma?
A poważnie - jak myślicie - wypada mowic o tym, ze ta grupa społeczna jest roszczeniowa i bezczelna, czy nie?smile


--
Korcia
"droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 11:26
      Poważnie, to jakbym się skupiła, mogłabym opisać bezczelne i chamskie komentarze ludzi średnio- i bardzo zamożnych na temat osób o niskich dochodach.
      Sęk w tym, że ich pieczołowicie nie kolekcjonuję, bo po co. Wydaje mi się jednak, że niski intelekt, brak szacunku, obcesowość, chamstwo i pogarda - obojętnie na jakim tle - to nie są cechy zrodzone przez biedę.

      --
      dont hejt de pleja, hejt de gejm
      • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 11:42
        Zapewne, ale roszceniowośc już bywa, w tym sensie, ze ktoś ma przekonanie, że skoro ktoś ma wiecej niż on, to POWINIEN dać coś za darmo, drastycznie zejśc z ceny itd.W necie mnóstwo jest screenów z różnych portali służacym sprzedaży świadczących o tym. Mój koelga psiarz po wtdaniu swej kolejnej ksiązki od całkiem obcej osoby dostał mail, żeby jej pozyczył ;lub dał tysiaka, bo przecież wydał kolejną ksiazke, to na pewno ma.

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • bene_gesserit Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 11:48
          Tak, zdaję sobie sprawę, że nie każdy, kto miał szczęście znaleźć się tam, gdzie się znalazł, jest w stanie zrozumieć Innego. Albo żeby zobaczył belkę w swoim oku.

          --
          - Kiedy zorientowałaś się, Pani, że jesteś Boginią?
          - Cóż, pewnego dnia modliłam się i nagle zrozumiałam, że mówię do siebie.
          • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 12:05
            Bene, znam ten ton i nie robi na mnie wrazenia. Moze dlatego, że w pomocy innym "robię" pd początku mej pracy w zawodzie. Co innego prosić o pomoc w dramatycznej sytuacji zyciowej, a co innego żerować na innych beąc spiod znaku "szlachta nie pracuje". Naprawde uważasz, ze wypada od kogoś kto coś oddaje za darmo, nie na konkretny cel dodam, ale zwyczajnie chętnemu, wymagać, by dołozył sobie ejszcze z tego tytułu kosztów wynajęcia bagażówki? Serio tak byś zrobiła? Na serio sądziesz, ze mozna kogoś hehe poprosić, zeby dał Ci za darmo samochód za 8 tysi. bo wspomniał w ogłoszeniu, że sprzedaje, bo kupił sobie nowy? Ty tak robisz/zrobiłabyś?

            Uwazasz, że taki sprzedający powinien oddac to auto, bo inaczej jest egoistą, który "miał szczescie znaleźc się tam gdzie jest i nie potrafi zrozumieć innego"? ty robisz ludziom takie prezenty, w dodatku zupełnie obcym, bo o to proszą? Sorry, ale wątpię.


            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • bene_gesserit Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 12:14
              To, co tu prezentujesz, wpisuje się w pewien zużyty już mocno dyskurs. To są wyślizgane słowa i wyślizgane historyjki. To obrzydliwa - wybacz, nie mam innego słowa - próba tworzenia podziałów i czucia się lepiej cudzym kosztem. Oceny zamiast choćby próby zrozumienia. Brak lekkiej chociażby szansy na poglębienie tematu, danej sobie samej.

              Tymczasem roszczeniowość występuje również u ludzi o twoim statusie materialnym, posiadaczko sprezentowanego mieszkanka. Polecam też - dla (w końcu!) zrozumienia tematu, na który się tak obficie wypowiadasz, sprawdzić szybciutko w guglach słowa 'resentyment' oraz 'wyższościowość'.

              Gdzie w tym, co piszesz, dobre wychowanie i życzliwość, tego nie wiem. Patrzę, patrzę i nie widzę.

              --
              Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
              • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 12:38
                Rozumie,m, ze dla Ciebie życzliwym jest się, gdy się komuś obcemu, nawet nieznanemu sobie daje samochód za 8 tysi? Pewnie jeszcze pokrywając podatek od darowizny smile
                Ja chce rozmawiać o ZJAWISKU. Zjawisku, którego wcześniej nie było - o pomioc w różnej formie prosili ludzie znajdujący sie w trudnej sytuacji życiowej - ta sytuacja była uwiarygodniona choćby przekazem medialnym i potwierdzeniem z instytucji typu MOPS. A teraz? W sumie nawet nie wiadomo, czy taka osoba prosząca, zeby jej dać za darmo to co ktoś chce sprzedać na serio jest w kiepskiej sytuacji.

                Bardzo dobrze, ze wspomniałas o tym mieszkaniu mnie darowanym (widzę, że bardzo cię to heh boli, dobrze, bardzo dobrze, niech boli skoro ktoś lubi ból )), bo do doskonały przyklad. Otóż mnie mieszkanie podarował mój partner, bliska osoba i nie prosiłam go o to. To mieszkanie zostało kupione pod ludzi, którzy chcieli je sprzedać. Uważasz, ze wypadało nam tych ludzi poprosić, zeby nam je dali?smile Albo puścili za 10 tysiecy, bo skoro sprzedają mieszkanie, to pewnie mają kasę?smile Osobliwe myślenie powiem Ci smile

                Sądze, ze każdy z nas piszących na tym forum moze w swoim otoczeniu znaleźc ludzi mniej od siebie zasobnych, ale i bardziej. Ty jesteś zdania, że jesli się ma przekonanie, ze ktoś jest od nas bardziej zasobny, to wypada go prosic, by nam sprezentował coś co chce sprzedać, bo nas nie stac na to - ja tak nie uwazam.


                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • bene_gesserit Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 13:58
                  kora3 napisała:

                  > Rozumie,m, ze

                  Nic nowego. Piszesz, że rozumiesz i nie rozumiesz.

                  Plus domysły na temat tego, że mnie boli twoje mieszkanie. Nie posiadam organu 'mieszkanie Kory'. Chodziło mi jedynie o przykład niewypracowanego własnymi rękami majątku, z wyżyn którego można popatrzeć z góry na innych. Istotnie, nader tu adekwatnego, co ja poradzę.

                  Czy jasne jest, że nie należy obsmarowywać tych, którzy nie zdecydowali się nam pomóc? Jasne. To jest tak jasne, jak fakt, że woda jest mokra, trudno więc uwierzyć, ze na serio ktoś - nawet ty - może to uczynić zapytaniem nawet na tym forum. Pozostaje więc zadać pytanie, co jest _tak_naprawdę_ powodem do kolekcjonowania zachowań, których przykłady tak wylewnie tu podajesz. Nader jednostronnych i pozbawionych podstawowego nawet wglądu, próby zrozumienia, empatii, życzliwości i paru innych jeszcze prób.


                  --
                  cute but psycho. things even out
                  • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 14:42

                    bene_gesserit napisała:
                    Chodziło mi jedynie o przykład niewypracowanego własnymi
                    > rękami majątku, z wyżyn którego można popatrzeć z góry na innych. Istotnie, na
                    > der tu adekwatnego, co ja poradzę.


                    smile mam nadzieję, że nie padniesz trupem, gdy dowiesz sie, co tajemnicą nie jest, że ja mam jeszcze jedno swe mieszkanie, kupione w czasach przedmałżeńskich. znajduje sie ono w mym rodzinnym regionie i odziedziczy je mój siostrzeniecsmile Tak, to staszne, ze wejdzie wposiadanie majątku, którego nie wypracował, ale zasmucę Cię, ze to ejst całkiem normalna praktyka - mozemy swój majątek zapisać komu chcemy (poza zachowaniem zasad dziedziczenia z ustawy) i moze to byc nawet osoba małoletnia smile. I zwykle są to osoby blikskie spadkodawcy, anie przypadkowe, bo w necie pisze, ze akurat im by się przydało smile
                    Dodam, że dziedziczenie po innych dóbr ktorych sie nie wypracowało nie jest wynalazkiem nowym, datuje się pd zarania i dotyczyło nie tylko jakichś tam "wyższych sfer", ale takze niższych warstw.

                    >
                    > Czy jasne jest, że nie należy obsmarowywać tych, którzy nie zdecydowali się nam
                    > pomóc? Jasne. To jest tak jasne, jak fakt, że woda jest mokra, trudno więc uwi
                    > erzyć, ze na serio ktoś - nawet ty - może to uczynić zapytaniem nawet na tym fo
                    > rum. Pozostaje więc zadać pytanie, co jest _tak_naprawdę_ powodem do kolekcjono
                    > wania zachowań, których przykłady tak wylewnie tu podajesz. Nader jednostronnyc
                    > h i pozbawionych podstawowego nawet wglądu, próby zrozumienia, empatii, życzliw
                    > ości i paru innych jeszcze prób.
                    >
                    >


                    Napisałam Ci wyraźnie - co jest powodem. Chęć porozmawiania o ZJAWISKU. To jest nowe zjawisko, co wiem jako osoba, która od lat niemal 20. zajmuje się pomocą potrzebującym od niedawna spotykam się z taka bezczelnością i roszczeniowością. Wczesniuej o pomoic innych - w sensie obcych ludzi prosili ludzie w skrajnie dramatycznych sytuacjach - choroba, wypadek, pożar, bardzo złe warunki itd. Teraz o naprawdę dziwne rzeczy proszą osoby, które zwyczajnie chciałyby je mieć, a ich na to nie stać. Mnie by nie przyszło do głowy takie coś ...



                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • engine8 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 21:54
                    "Chodziło mi jedynie o przykład niewypracowanego własnymi rękami majątku,"
                    A co ciebie to niby obchodzi albo jaki w tym Twoj interes kto co i skad ma? Jakie to ma znaczenie dla ciebie? Znaczy sie jak na cos ciezko pracowalem to to jest bardziej wrtosciwe i moge sie tmy nie dzileic w przeciwenstwie do tego co mnie niewile kosztowalo?
                    Zdajesz sobie sprawe ze najdrosze czesto sa rzeczy ktore dostajemu za darmo?
                    • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 10:13
                      @ Engine - no właśnie Bene bardzo obchodzi kto co ma, ją to wrecz boli smile

                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 10:45
                          i dlatego, ze nie boli taki ktoś, jak ty cały czas o związanych z moimi materialnymi sprawami mówi. Osobliwesmile
                          Nikt sie na to Bene nie złapie smile Musisz to jakoś przezyć, że jedni są z lepiej sytuowanych domów, zarabiają lepszą kasę, dostają kosztowniejsze prezenty, a inni - no nie. Od zawsze tak było - sorry

                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • engine8 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 21:50
                Oj widac ze ten temat trafil na wlasciwy grunt.... bo ja napialem ze sie z autorka zgdzam i nic wiecje ani dodac ani ujac.... Bo co tu jeszcze komentowac ?
                Ten co ma moze ale nie musi sie niczym z nikim dzielic...
            • engine8 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 21:47
              Pytac i prosic zawsze mozna. Oddajcy czy sprzedjacy moze to zignorowac lbo potraktowac powazznie bo jak sie chce mebli pozbyc i nie ma innych opcji to czsami to ma sens aby je nie tylko oferowac za darmo ale i odwiezc.... I mnie sie tak zdarzylo....
              A na pytanie czy sprzedam taniej odpowiedz mam prosta - NIE albo np ze sprzedaam taniej ale o 1 PLN.
              Na temat lososia i zabawek to szkoda slow.... i najlpeiej nie dyskutowac - zwobic swoje i nic wiecej...
              Ludzi sa zazdrosni i uwazaja ze " powinna byc sprawiedliwosc" ale zwykle to pracuje tylko w jedna strone - bo kiedy sie sytuacja odwaraca i oni moglby cos dac za darmo to wtedy juz inna historyjka...

              A reszta to tez trudna do zrozumienia....Nie dziwie sie ze komuna miala poparcie...
              • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 10:21
                Wiesz, pytać i prosić mówisz zawsze można - ano można, pewnie, tylko nie mam przekonania, że zawsze wypada.
                co do tego przewiezienia choćby - gośc nie dysponiował własnym transportem tego rodzaju, żeby to przewieźć, musiałby za to zapłacić, a tu juz wydaje mi sie bardzo nieeleganckie proponowanie komuś tego. To, ze ktoś oddaje coś w dobrym stanie za darmo, nie oznacza, ze jest zaraz krezusem i marzy o tym, by stracić na tym "interesie".
                Podobnie - niepojęte jest dla mnie, jak można komuś proponowac, zeby wystawiony na sprzedaż samochód oddał za darmo, albo za jakaś śmieszna cenę "bo my potrzebujemy, a nie mamy".

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • nchyb Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 14:42
        >>Poważnie, to jakbym się skupiła, mogłabym opisać bezczelne i chamskie komentarze ludzi średnio- i bardzo >>zamożnych na temat osób o niskich dochodach.

        Bene, ja wiem, że w Ameryce za to biją murzynów...
        tylko, czy to akurat tego wątku dotyczy? tu nie mamy rozprawy o wyższości biednych nad bogatymi, ani bogatych nad biednymi, a o pewnym zjawisku, które faktycznie coraz częściej i intensywniej daje się zauważyć.
        Animozje między grupami o różnym stanie posiadania były, są i będą, ale ja też jak Korcia dostrzegam duży wzrost roszczeniowości u tych co to nie sieją, nie orzą, a zbierać chcą. I którym się wydaje, że im się to należy.
        Mają dobre złe przykłady i też chcą i im się należy... i powód do pasożytnictwa przestał już być powodem wstydu, niestety...

        I o tym jak rozumiem Korcia wątek stworzyła i nie ma to związku z tym, że ci zamożni bywają chamscy w swych wypowiedziach. Chamstwo prostactwo istnieje we wszystkich grupach i klasach społecznych. Bydło pozostaje zawsze bydłem, niezależnie od wykształcenia czy stanu konta.
        • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 14:48
          @Nchyb - dokładnie o to chodzi. ja na serio wiem co znaczy bieda, bo jak wspomniałam, prawie 20 lat zajmuje się zawdowo pomaganiem ludfziom w trudnych sytuacjach. Ale kiedyś o tę pomoc prosili ludzie naprawdę majacy skrajną sytuację: choroba, niepełnosprawność pożar czy powódź, jakieś złe warunki bardzo. Teraz udzie mający całkiem niezłą sytuację, porównywalną do innych, nie wstydzą się domagać sie od kogoś przypadkowego, by im dał cos co ma zamiar sprzedać, poza tym, ze da załatwił także na ssój koszt transport tego itd. Dla mnie to kosmos - własnie to "daj, bi mnie się należt". No własnie DLACZEGO się ma należeć?

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • kora3 Jeszcze jedno Nchyb 09.05.20, 15:54
          Od kiedy pamiętam dośc powszechna praktyką było oddawanie niepotrzebnych rzeczy "po dzieciach" ibrań, czy podreczników szkolnych. I wcale nie dotyczyło to ludzi biednych, ot jeden mój kolega z sąsiedztwa do matury podreczniki "po mnie" brał bio tę samą srednią szkołe wybrał i dio takiej samej jak ja klasy sie rok po mnie dostał smile Do dziś to czasem wspominamy smile
          Ale wtedy nikomu nie przyszłoby do glowy tym handlować! Dostał ktoś to korzystał, jak jeszcze było po jego korzystaniu do użytku to innym oddał - z reguły znajomym. Teraz, gdy w necie mozna za darmo od kogoś coś dostać, trwa regularny ...handel tymi rzeczami. Moja kolezanka oddała pralkę i lodówkę, bo wymieniała. mogła sprzedać, ale oddała, niech ktoś potyrzebujący weźmie. Za dwa dni po oddaniu zobaczyła te sprzęty na tym samym spotterze, gdzie ona za darmo oferowała. I tak, była wściekła i uznała to za draństwo. Ona chciała pomoc ludziom, których nie stac na pralkę i lodówkę, a nie wspomagać "biznesmenów". Moja siostrea miała tka sytuacje z ubrankami po jej synku - niektóre nówki z metkami były - dała za darmo - niech jakiemuś dziecku posłużą, to zobaczyła wystawione na sprzedaż. A pptem zdziwienie, ze nikt nie chce za darmo nic oddać oszustom




          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • 10iwonka10 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 14:35
      Mnie sie wydaje ze takie podziały zawsze byly w spoleczenstwie...biedni bogaci...lepiej wykształceni...mniej wykształceni. Dla mnie problem jest w czymś innym- sa ludzie biedni ale skromni, kulturalni traktujący innych z szacunkiem i sa ludzie biedni roszczenowi i bezczelni. Tak samo z ludzmi bogatymi.Mialam okazje spotkać tutaj w Anglii ludzi bardzo zamożnych mieszkających w przeciętnych domach , jezdzacych przeciętnymi samochodami w żaden sposób nie afiszujących sie swoim bogactwem... ale sa tez ludzie 'nuworysze' tak sie ich chyba nazywa aroganccy bezczelni którzy uważają ze należy im sie specjalne traktowanie bo maja duże konta bankowe.
      Ten przykład z meblami- byłam w podobnej sytuacji - miałam rozkładana sofę w bardzo dobrym stanie tez dałam takie ogłoszenie - zaraz znalazła sie chętna osoba -kobieta poprosiła znajomego sofę zabrali. Ja mieszkam niedaleko uniwersyteckiego miasta pełnego studentów, dużo osób wynajmuje wiec takie właśnie 'meble za darmo' sa super popularne ale każdy sam sobie załatwia transport.
      • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 14:53
        No dokładnie Iwonko. Oczekiwac, ze ktoś sobie "nabije" kosztów, żeby oddać coś za darmo przypadkowej osobie, bo ona tak chce jest wg mnie bezczelnością. Nie widzę nic złego ze skorzystania z takiej oferty darmowej, ale takie wymaganie to dla mnie ...Inną sytuacją byłoby, gdyby np. jakiejs rodzinie dom sie spalił proszą o wparcie. Wówczas na bank znalazłby sie ktoś, kto te sprzety za darmo by przewiózł - normalne. Ale tu kobieta miała podescier typu "skoro kupił nowe meble, a te - dobre jeszcze oddaje, to dlaczego ja mam zapłącić za ich transport" - żenada


        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • 10iwonka10 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 15:19
          Takie oferty darmowe sa często spowodowane 'ochrona środowiska' Jesli meble/przedmioty sa w dobrym stanie i ktoś z nich jeszcze może skorzystać to dlaczego je wyrzucać. i jeszcze bardziej zaśmiecać planete.Nie ma w tym żadnej arogancji czy wyższości czasem ktoś zamienia dom na mniejszy i nie ma miejsca ... Tutaj kolo mnie jest skład gdzie ludzie odwoza meble/przsedmioty ellektryczne/scinki ogrodowe ... wszystko odpowiedniom posegregowane. NA zewnątrz mozna zostawić cos co jest jeszcze w dobrym stanie.Np Jakas wymyślna lawka ogrodowa -jak kto ma troche zdolności to ja pomaluje odnowi i ma oryginalny mebel ogrodowy.

          Natomiast nawiązując do głównego tematu- odnoszę wrażenie ze wzrost tych grup roszczeniowych jakos tak wiaze sie ze wzrostem zasiłków....Takie troche patologiczne rodziny gdzie rodzice siedza w domu i zyja z zasiłków na dzieci. Smutne to jest i zero inspiracji dla dorastających dzieci.
          • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 15:59
            Ależ ja też jestem, za tym
            Sama rozdaję rzezcy których już nie potrzebuję wśród znajomych. To dobra idea. Niektórzy jednak, jak widzę po doswiadzceniach innych HANDLUJĄ otrzymanymi za darmo rzeczami, a to juz jest draństwo.
            Co do reszty - masz rację. Najbardziej roszczeniiową grupą są ludzie, którym nie chce się pracować i zyją z zasików i im się "należy". Należy im sie iśc do pracy!

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • engine8 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 22:01
              Ja to najczesciej oferuje takie rzeczy tym ktorzy robia u nas rozne rzeczy i wiemy ze im si eniue przelewa alebo wystawima przed dom z napisem FREE i po krotkim czasie znikaja...

              Przy okazji prawdziwa historia.

              Sasiadka kupila sobie nowa mikrofalowke i stara wystwaila przed dom.. a ze nie chciala jej klasc na trawniku to postawila ja na krzesle i na mikrofalowce napsala FREE.
              Wychodzi za 15 minut i widzi ze mikrofalowka lezy w trawie a kszesla nie ma..
              • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 10:25
                heh krzesło widać bardziej potrzebne było smile Ja w necie czytałam historię gościa, który mały remont robił i wystawił jakieś sprzęty i meble na chwilę na klatkę schodową. Był zdumiony, gdy wnet okazało się, że ...zniknęły. A już najlep[sze byo to, jak po jakiejś godzinie na Fejsie napisała doń jakaś dziewczyna mieszkająca piętro wyżej, czy nie ma może jeszcze firanek, zasłon i dywanu smile


                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 17:15
              kora3 napisała:

              > Sama rozdaję rzezcy których już nie potrzebuję wśród znajomych. To dobra idea.
              > Niektórzy jednak, jak widzę po doswiadzceniach innych HANDLUJĄ otrzymanymi za d
              > armo rzeczami, a to juz jest draństwo.

              A ja tak nie uważam. Nie potrzebuję czegoś to daję, a co ktoś z tym zrobi to jego sprawa, wnikanie w sposób użytkowania dawanych rzeczy dla mnie jest niepotrzebnym i niegrzecznym wścibstwem. Podarowałam, to nie mam tej rzeczy i nic mi do tego czy ktoś ją sprzedał, zużył zgodnie z przeznaczeniem czy inaczej. Jeśli sprzedał, zarobił, znaczy bardziej potrzebował pieniędzy niż konkretnego przedmiotu. Wykonał w związku z tym jakiś wysiłek, którego mnie się nie opłacało zrobić i to też jest ok. Natomiast traktowanie używanych rzeczy jak jakiś diamentów jest dla mnie kuriozalne.
              A roszczeniowości dzieci uczą się od małego w domach, w szkołach, wszędzie. Moim zdaniem jedną z najbardziej roszczeniowych grup są studenci. Nie dotyczy to dóbr materialnych ale ocen, zaliczeń i dyplomów. Mieć bez wysiłku to samo co inni.
              • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 17:41
                Nie przeczytałaś mojego postu do Engine Aquo? Chyba nie - to powtorzę. Jeśli oddaję jakąś rzecz za darmo, bo mi ona zwyczajnie zbywa to mam własnie takie podejście że ganz mi egal czy ten ktos to sprzeda. Przyznasz jednak, ze wmawianie oferującemu, że bardzo tej rzeczy się potrzebuje, a następnie sprzedawanie jej jest dalece nieeleganckie. Jak ktoś potrzebuje pieniędzy, to zdecydowanie najlepszym wyjsciem jest iśc do pracy. Zrozum, ze niektorzy ludzie oddają te rzeczy, zeby posłużyły komuś potrzebującemu, a nie na handel.

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 08:14
                  kora3 napisała:

                  > Jeśli od
                  > daję jakąś rzecz za darmo, bo mi ona zwyczajnie zbywa to mam własnie takie pode
                  > jście że ganz mi egal czy ten ktos to sprzeda.

                  Ja oddaję wyłącznie rzeczy które mi zbywają. Ty tak nie masz? Hmm..


                  > Jak ktoś potrzebuje pieniędzy, to zdecydowanie najlep
                  > szym wyjsciem jest iśc do pracy.

                  A jak ktoś potrzebuje jakiejś rzeczy, to najlepiej by sam ją sobie kupił, a nie brał od kogoś, nieprawdaż?
                  • 10iwonka10 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 09:26
                    Ja mysle ze Kora pisała tutaj o 2 różnych sytuacjach. Jesli cos komuś zbywa to oddaje to i wtedy tak naprawde nie interesuje go co ktos z tym zrobi....Natomiast jeśli ktoś w jakos sposób ogłasza, nagłaśnia ze jest biedny potrzebuje konkretnej rzeczy wtedy osoba może kupi a może odda swoja nie zawsze zbędna rzecz a obdarowany zaraz ja sprzeda....tyo jest irytujące.
                    • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 10:10
                      10iwonka10 napisała:

                      > jeśli ktoś w jakos sposób ogłasza, nagłaśnia ze jest biedny potrzebuje konk
                      > retnej rzeczy wtedy osoba może kupi a może odda swoja nie zawsze zbędna rzecz
                      > a obdarowany zaraz ja sprzeda....tyo jest irytujące.

                      No jednak dla mnie nie Iwonko. Jak coś daję, to już mnie nie interesuje co obdarowana osoba zrobi z tym przedmiotem, nie śledzę ani nie tropię ich dalszych losów. Może dlatego że egoistycznie nie mam zwyczaju obdarowywać innych rzeczami które mi się przydają, takimi których używam, lub których potrzebuję smile

                      • 10iwonka10 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 14:44
                        Ale ta cześć wątku byla o grupie ludzi którym nie 'zbywa' tylko ktoś wzbudził w nich współczucie, empatię wiec zdecydowali sie cos kupić dla tej osoby. JA tez tego raczej nie robie ale potrafię zrozumieć sytuacje i jest to dosc niemile. To nie kwestia śledzenia,tropienia ale samej w sobie sytuacji.
                        • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 14:59
                          10iwonka10 napisała:

                          > ludzi którym nie 'zbywa' tylko ktoś wzbudził w
                          > nich współczucie, empatię wiec zdecydowali sie cos kupić dla tej osoby. JA tez
                          > tego raczej nie robie ale potrafię zrozumieć sytuacje i jest to dosc niemile.

                          Ale robiąc tak musisz założyć że być może trafisz na naciągacza, prawda? Nawet jeśli dajesz na przysłowiową bułkę żebrakowi pod sklepem nie wiesz na pewno czy nie kupi za to piwa, a jeśli kupisz tę bułkę, czy zaraz jak się odwrócisz nie zwróci jej do sklepu, bo i tak bywało. Z zasady ograniczonego zaufania wynika zwyczaj dawania jedynie tyle ile się aktualnie może bez straty dla siebie i poczucia wykorzystania. Bo na zachowanie innych ludzi nie mamy wpływu.
                          • 10iwonka10 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 19:59
                            Powiem szczerze ze dając żebrakowi az tak sie nie zastanawiam jeśli kupi piwo i da samo tu 5 minut przyjemności to i dobrze dla niego. Natomiast jeśli ktoś sie ogłasza, opowiada jak mu cieżko, robi sie w pewien sposób nachalny.....a pozniej okazuje sie ze to bylo kłamstwo to jest to niemile i na granicy oszustwa. I tak... mozna sie poczuć oszukanym. Dlatego ja rzadko w ten sposób daje cokolwiek...szczerze mówiąc nie stykam sie z takimi ludzmi. Natomiast sa osoby naiwne, empatyczne które sa właśnie w taki sposób wykorzystywane wiec samo zjawisko jest nieakceptowalne. Natomiast - jak sprzedawaliśmy dom kilka lat temu to juz po uzgodnieniu ceny zostawiliśmy kilka rzeczy wiem ze nowi właściciele cześć wykorzystali a cześć chyba sprzedali ale to dobrze dla nich jak im sie chciało zorganizować sprzedaż i cos może zarobić...
                            • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 12.05.20, 09:32
                              @Iwonko, ależ oczywiście. Ja to widzę tak, że człowiek, który bierze coś co jest oferowane za darmo z załozenia dla osoby potrzebującej tego, po to by to sprzedać, jest zwyczajnie nieuczciwy nie tylko wobec darującego, ale przede wszystkim wobec innych ludzi, tych na serio potrzebujących. Dziwi mnie, że Aqua zdaje sie tej nieuczciwości nie dostrzegać sad

                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                              • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 12.05.20, 12:15
                                kora3 napisała:

                                > człowiek, który bierze coś co jes
                                > t oferowane za darmo z załozenia dla osoby potrzebującej tego, po to by to sprz
                                > edać, jest zwyczajnie nieuczciwy. Dziwi mnie, że Aqua zdaj
                                > e sie tej nieuczciwości nie dostrzegać sad

                                Ależ Koro ludzi nieuczciwych jest mnóstwo, to po pierwsze, po drugie czasami ktoś kto realnie jest w potrzebie bierze co dają a potem skoro okazuje się, że przydałoby mu się jednak coś innego zatem sprzedaje otrzymaną rzecz i tu nieuczciwości moim zdaniem nie ma. Natomiast upieranie się, że np skoro ktoś biedny dostał za darmo trzy piękne jedwabne bluzki to powinien je nosić, mimo iż on wolałby je sprzedać i kupić sobie np coś do jedzenia lub opłacić prąd, jest moim zdaniem niepotrzebne. A nawet jeśli wyprosił jeszcze dwie dodatkowo i je sprzeda z większym zyskiem to co?

                                • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 12.05.20, 17:37
                                  To to, że nie powinien KŁAMAĆ, że potrzebuje bluzek - raczej oczywiste nie?

                                  --
                                  Korcia
                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                • 10iwonka10 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 12.05.20, 20:50
                                  To o czym piszesz to inna sytuacja . Sa ludzie którzy na sile chca pomagać ( chyba czuja sie przez to lepsi)...daja pewne rzeczy czy ktoś je chce czy nie. Niektórzy aby nie urazic biorą te 'niechciane prezenty' i może i sprzedają.

                                  >>>Natomiast upieranie się, że np skoro ktoś biedny dostał za darmo trzy piękne jedwabne bluzki to powinien je nosić,>>> to bardzo nieładna postawa rodzaj poczucia wyższości.
                  • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 10:27
                    @Aquo, no ja czasem tak nie mam hmmm. Np. wpłącam na różne akcje charytatywne pieniadze - trudno powiedzieć, ze pieniędzy komuś zbywa hmm, ale można się podzielic hmm smile

                    I owszem, zdarzało mi się KUPIĆ specjalnie rzeczy po to, by własnie e rzeczy przekazać potrzebującej osobie. Ale abstrahując od takich sytuacji - wg mnie nie wypada kłamać, ze się danej rzeczy potrzebuje a potem ja sprzedawać - oczywiscie mozesz mieć inne zdanie


                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 10:46
                      kora3 napisała:

                      > @Aquo, no ja czasem tak nie mam hmmm. Np. wpłącam na różne akcje charytatywne p
                      > ieniadze

                      Ja też wpłacam, ale staram się wybierać te akcje, co do których jestem prawie pewna że dobrze te datki spożytkują. I nie każę się rozliczać z mojej wpłaty. A niektóre i tak przysyłają ogólne sprawozdania roczne smile

                      > I owszem, zdarzało mi się KUPIĆ specjalnie rzeczy po to, by własnie e rzeczy pr
                      > zekazać potrzebującej osobie.

                      Ale chyba nie taką sytuację opisywałaś i nie ta podlega dyskusji?

                      > wg mnie nie wypada kłamać, ze się danej rzeczy potrzebuje a potem ja sprzedawać - oczywisci
                      > e mozesz mieć inne zdanie

                      Kłamać w ŻADNEJ sprawie w zasadzie nie wypada Koro. To chyba oczywiste. Ale wielu ludzi jednak kłamie po to by coś osiągnąć, albo czegoś uniknąć i nie mamy na to żadnego wpływu.
                      • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 12:21
                        Wpływu nie mamy, co nie zmienia faktu, że to nieeleganckie

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • zamyslona_ona02 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 22:10
      To ja też dodam swoją historię. Robiłam remont i miałam do oddania meble, zależało mi na czasie. Jakoś przez sieć znajomych dostałam kontakt do Pani, która była zainteresowana. Pani od razu "zaklepała" meble, nawet bez zdjęć czy oględzin i zaczęła mi opowiadać jakie ma trudne warunki, że od roku mieszkają bez mebli, wszystko w kartonach itd. Niczego poza meblami ode mnie nie chciała, transport we własnym zakresie. Powiem szczerze, że tak mi się jej zrobiło żal, że nawet dokupiłam coś, co moim zdaniem bardzo by jej się przydało i planowałam powiedzieć, że to nie będzie mi pasowało i żeby też wzięła. W dzień odbioru pojawił się jej mąż z dorosłym synem i się zaskoczyłam. Przyjechali samochodami znacznie młodszymi i wyższej klasy niż mój wink ale nie zrażam się - pewnie pożyczone/firmowe. Ubrani byli w markowe ubrania, nie znoszone, zdecydowanie nie były to rzeczy, które założyłabym do noszenia mebli. Zdziwiło mnie to, ale przecież to nie moja sprawa. Podczas noszenia Pan mówi, że to do domku letniskowego, bo tamte meble już są stare. Nie próbowałam wyjaśnić tej sytuacji, bo w sumie robili mi przysługę zabierając meble, których już nie chciałam, nie musiałam ich nosić ani wynajmować transportu, ale nie rozumiem o co tak naprawdę chodziło smile Albo tamta Pani naopowiadala mi bajek, bo bała się, że znajdę innego chętnego albo Pan się krępował i też trochę udawał. Dziwne to było, tym bardziej, że z góry powiedziałam, że meble dam, bo mi to bardzo na rękę, a dopiero wtedy Pani zaczęła się żalić.
      Co do tych odpowiedzi na ogłoszenia w internecie - wcale nie uważam, że te wiadomości pisze ktoś w trudnej sytuacji, wiadomo, że te wyproszone rzeczy idą na handel. To tylko taki trik, może akurat ktoś nie zna tego naciągania i się nabierze. Łatwo to poznać, bo gdy się odmówi to najczęściej odpowiedzi są chamskie, czasem wulgarne.
      Co do sytuacji w sklepie - ludzie są różni, wychowani w różnych środowiskach. Niektórzy nadal karmią swoje psy resztkami własnego obiadu i dla nich kupowanie czegoś specjalnie, typu mięso czy ryby, wydaje się przesadą.
      • engine8 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 09.05.20, 23:17
        Alez dlaczego ja mialbym dostac bolu glowy ze ktos wzial ode mnie cos za darmo tylko po to aby to odsprzedac?
        Nie bylo przeciez nie bylo warunku ze oddaje tylko ludziom bardzo potrzebujacym i pod warunkeim ze to beda uzywac a nie odsprzedadza?
        Ja tez moge ale nie mam czasu, nie chce mi sie itp? Chce sie pozbyc wiec oddaje za darmo - kto pierwszy ten lepszy... moj problem z glowy...

        • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 10:30
          To zależy Engine. Jeśli oddaję coś za darmo, bo mi zawadza, to owszem - lata mi, że ktoś to sprzedaje. Ale bywa i tak, że oddaje się za darmo, nie dlatego, że się samemu nie chce trudzić sprzedaniem, tylko dlatego, żeby kogoś wspomóc - po prostu. Moja siostra tak sie nacięła z ubrankami dziecięcymi - mogła sprzedać i nie było to dla niej problemem, ma doświadczenie w sprzedawaniu i kupowaniu w necie. Ale chciala oddać za darmo jakiemuś dziecku, którego rodzice własnie NIE MOGĄ mu kupić.

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 19:12
            @Zamyślona - a ja to widzę trochę inaczej. Mianowicie, gdy coś jest wystawione przed dom, jako "free" to faktycznie ganz egal kto to weźmie i co z tym zrobi. Ale jeśli ktoś z założenia oddaje coś konkretnej osobie, czy fundacji, by posłużyło komuś biedniejszemu, to sprzedawanie jest nie fair. Np. moja kolezanka oddała ubrania ktorych już nie nosiła pewnej instytucji charytatywnej z przeznaczeniem dla potrzebujących. Właśnie po to oddała, choc mogła spzredac i zarobić coś tam na tym...Kolezanka wiele zrezy miała unikatowych, bo szytych na zamówienie. Jakiś czas potem ze zdumieniem zobaczyła na wcale niebiednej znajomej pani płaszcz, który oddała. Niewinnie zapytała skąd ma taki fajny płaszczyk, ano kumpela kumpeli tej pani jej sprzedała po okazyjnej cenie, bo jej coś nie spasował. Koleżanka powęszyła jeszcze i okazało się, ze ta kumpela kumpeli pani znajomej, to siostra pani z instytucji charytatywnej. I tak, zrobiła aferę. Okazało się, że w instytucji system by taki, że rzeczy oddane da potrzebujących były najpierw oglądane przez panie tam pracujące i coi lepsze sztuki brały dla siebie, swoich bliskich, albo własnie na handel. I tak, koleżanka zrobiła aferę. Bo to zwyczajne okradanie tych potrzebujących i oszukiwanie darczyńców. Gdyby kolezanka chciała te rzeczy dać paniom z tej instytucji, które stac na to, żeby sobie kupiły, to tak by zrobiła! Tak samo, gdyby chciała im dać to na handel, zeby sobie dorobiły, to tak by zrobiła. Ina chciała dać ludziom, których nie stać byłoby na zakup takich rzeczy, a nie cwaniarom i złodziejkom.

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 22:46
                Nie, nie tego dotyczy, aczkolwiek przy okazji gdzie trakcie wątku wyszło o tym handlowaniu. Przepraszam za nieporozumienie

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • annthonka Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 09:28
              Oh, Koro, miałam prawie identyczną sytuację.

              Dość często widywałam się ze znajomymi, których krewna pracowała w jakimś domu pomocy. Ponieważ często "wymieniam szafę", zaproponowałam tej pani, że będę przez tych znajomych przekazywać ubrania. Bardzo się ucieszyła, wszystko git, ale moje zdziwienie było wielkie, kiedy zobaczyłam córkę tych znajomych w mojej sukience. Okazało się, że oni, zanim przekażą te ubrania do domu pomocy, to robią przegląd i zostawiają co fajniejsze sztuki dla siebie! Ludzie w normalnej sytuacji finansowej, nie jacyś biedni, ani nic.
          • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 08:16
            zamyslona_ona02 napisał(a):

            > wyłudzacze odpowiadają na ogłoszenia sprzedaży. Dlatego jest to nieetyczne, że później t
            > ym handlują.

            Czyż idea handlu nie opiera się właśnie na tym, że ktoś kupuje taniej, a sprzedaje drożej?
            • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 10:36
              Owszem, tylko idea handlu polega na tym, iz wszyscy wiedzą ze to handel smile

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 10:47
                kora3 napisała:

                > Owszem, tylko idea handlu polega na tym, iz wszyscy wiedzą ze to handel smile

                Sądziłam że kiedy wystawiasz jakąś rzecz na sprzedaż to zdajesz sobie sprawę, że to handel, ale może się mylę?

                • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 12:21
                  Nie zrozumiałaś - jesli oddajesz coś za darmo, to nie ma załozenia, ze to jest na handel

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 12:29
                    kora3 napisała:

                    > Nie zrozumiałaś - jesli oddajesz coś za darmo, to nie ma załozenia, ze to jest
                    > na handel

                    Nie zrozumiałaś - jeśli oddaję coś za darmo to nie wnikam co obdarowana osoba z tą rzeczą zrobi, zużyje, przekaże komuś innemu, zepsuje i wyrzuci czy przehandluje. To już nie mój interes.

                    • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 14:28
                      Ty masz takie zdanie,. a ja inne - proste smile CZASEM jak oddam za darmo, mnie nie interesuje, a CZASEM owszem

                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • nchyb Re: "Biedni" kontra "bogaci" 12.05.20, 06:12
                      >>Nie zrozumiałaś - jeśli oddaję coś za darmo to nie wnikam co >>obdarowana osoba z tą rzeczą >>zrobi, zużyje, przekaże komuś

                      Jeżeli oddaje coś za darmo na cele charytatywne, to nie na nowe auto lub cudowną wycieczkę dla prezesa organizacji charytatywnej i jego sekretarki...
                      • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 12.05.20, 08:59
                        nchyb napisała:

                        > Jeżeli oddaje coś za darmo na cele charytatywne, to nie na nowe auto lub cudow
                        > ną wycieczkę dla prezesa organizacji charytatywnej i jego sekretarki...

                        Dlatego warto w miarę możliwości weryfikować organizacje charytatywne i nie dawać każdemu, kto jęczy że jest taki biedny bo ma już wręcz przysłowiową "horom curke". Istnieją i zawsze istnieli na tym świecie i naciągacze, i ludzie naiwni.


                        • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 12.05.20, 09:36
                          @Aquo, nie chodzi o to, że "należy weryfikowac", bo to jest oczywiste - inna sprawa, że jak pokazuje przyklad mojej koleżanki - tej od płaszczyka smile oraz także jak wiemy od czasu do czasu z doniesień medialnych, takich nieuczciwości dopuszczają się pracownicy różnych znanych i uznanych instytucji charytatywnych - nie bede wymieniac nazw, ale zapewne także o tym słyszałaś, czy czytałaś.

                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • nchyb Re: "Biedni" kontra "bogaci" 12.05.20, 19:48
                          >>Istnieją i zawsze istnieli na tym świecie i naciągacze, i ludzie naiwni.

                          ale w ostatnich kilku latach zdecydowanie wzrosła ilość roszczeniowych naciągaczy, których nauczono, że im się należy. A gó..o a im się wyłącznie IMO należy...
                    • kocynder Re: "Biedni" kontra "bogaci" 12.05.20, 21:54
                      Rzadko się z Tobą n ie zgadzam, ale tym razem... Sorry, jeśli robisz coś, żeby pomóc biednym, a okazuje się, że biedni zamiast twoich porządnych ciuchów dostają ściery, a twoją porządną garderobę "anektuje" pańcia z "pseudopomocy charytatywnej" - to to nie jest handel, tylko złodziejstwo. Pańci.

                      --
                      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                      • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 08:19
                        kocynder napisała:

                        > Rzadko się z Tobą n ie zgadzam, ale tym razem... Sorry, jeśli robisz coś, żeby
                        > pomóc biednym, a okazuje się, że biedni zamiast twoich porządnych ciuchów dosta
                        > ją ściery, a twoją porządną garderobę "anektuje" pańcia z "pseudopomocy charyta
                        > tywnej" - to to nie jest handel, tylko złodziejstwo. Pańci.

                        Ależ ja się z tym zgadzam, jak najbardziej. Uważam że pośredników w charytatywnej działalności trzeba bardzo rozsądnie wybierać. Nie ma znaczenia czy ofiarujesz jakieś dobra materialne czy pieniądze.

                        Przytoczę jednak inną historię. Pewna osoba dowiedziawszy się, że moja Mama dorywczo zatrudnia samotnego ojca z chorą nieuleczalnie córką, przekazała jej ciuchy po swoich wnukach żeby mu je dała. Mama torbę wręczyła, a ofiarodawczyni potem długo miała pretensje, że jak to - pan wziął WSZYSTKO, zamiast wybrać sobie to co mu było najbardziej potrzebne. No dostał, to wziął. Pewnie część przeznaczył dla córki, część sprzedał i miał z tego dodatkowy zysk, a część może podarował komuś innemu również w potrzebie. W takim postępowaniu nie widzę nic godnego potępienia. Ofiarodawczyni jednak miała przez dłuższy czas żal i do mojej Mamy, że nie dopilnowała, cokolwiek to miałoby znaczyć i do pana że taki pazerny. Mamie ani w głowie było pana śledzić i rozliczać z tej darowizny.

                        • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 09:32
                          @Aquo, ale to co opisujesz, to pretensje jakiejś sfiksowanej pańci - skoro dała to dla tego pana i jego dziecka i NIC nie wspominała, żeby wybrali co im się przyda i resztę zwrócili, to ...no własnie. smile

                          Mam wrazenie, że opacznie rozumiesz to o czym my tu piszemy . Bo w sumie jest tak, że jesli ktoś nam coś da, to to jest nasdze i mozemy z tym zrobić co zechcemy. w sumie - do są jak wspomniałam - niuanse.

                          Opisałam tu kilka lat temu sytuację - w okolicy było wydarzenie kulturalno- rozrywkowe, na które trudno było dostać wejściówki. Moj kolega miał kilka tych wejściówek jako osoba ze tak powiem obsługująca imprezę. Znajomy go poprosił o dwie, bo bardzo chcą iść z zoną. Chłopak mu dał - i tak miał to na rozdanie chętnym. W kilka dni potem ze zdumieniem zauważył ogłoszenie tego znajomego na FB czy spotterze: "Sprzedam dwie wejściówki na X" + cena, niemała .
                          Nie pamiętam czy i jakie wówczas miałaś na temat tamtej sytuacji zdanie, ale idąc Twoim obecnym tokiem myślenia - no wszystko w porządku. Gośc dostał za darmo, wiec były jego, mógł sobie sprzedać i zarobić i kupić np. karnet na siłownie na to - przykładowo. Jednak większość uważała, że pan postąpi nie fair - że zwyczajnie wyłudził wejściowki, które NIE BYŁY mu potrzebne - a twierdził inaczej- żeby zarobić.
                          Nie ma przy tym znaczenia, że ów pan nie by biedny - niebiednemu też wypada wziąć coś za darmo, skoro mu potrzebne, a ktoś daje - tylko ani jednemu, ani drugiemu nie wypada oszukiwać darującego - przyznasz?

                          Inaczej by sprawa wyglądała, gdyby nie ów pan prosił kolegę o te wejściówki, a kolega mu zaoferował i usłyszawszy "Ale ja nie potrzebuję, nie lubię takich imprez" powiedział "ależ weź, najwyżej dasz komuś innemu, albo sprzedaj sobie, rób jak chcesz" .

                          Na serio nie uwazasz za niesmaczną sytuację taką, jak spotkała moją znajoma, która "wystawiła" za darmo całkiem niestare jeszcze pralkę i lodówkę z dopiskiem "oddam potrzebującej osobie" . Oddała pani, która napisała, że jest samotną mamą, która uciekła od męza tyrana, ma 3 dzieci i nie ma pralki, ani lodówki i naprawdę bardzo potrzebuje. Potem "swoje" sprzęty zobaczyła wystawione na sprzedaz.
                          Z tego co piszesz - wszystko ok - obdarowana stwierdziła, że sprzeda, dołoży, kupi sobie lepsze, albo coś innego i dobrze. Ale większosc ma jednak inne zdanie i takie coś uważa za bezczelne cwaniactwo. Bo znajoma chciała oddać komuś potrzebującemu, a nie przedsiębiorczemu. Przez cwaniactwo tej pani jakaś inna naprawdę potrzebująca osoba nioe dostała tego, bo cwaniara zdążyła przed nią wyłudzić. I nie, nie jest to wina mojej znajome, że nie sprawdziła - nadal jest to wina oszustki!


                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 10:25
                            kora3 napisała:

                            > @Aquo, ale to co opisujesz, to pretensje jakiejś sfiksowanej pańci

                            Koro, bardzo nonszalancko i niegrzecznie opisujesz osobę której kompletnie nie znasz. Zapewniam, że ani to pańcia ani sfiksowana. Ot zachowała się wówczas dziwacznie. Bywa.

                            > Mam wrazenie, że opacznie rozumiesz to o czym my tu piszemy . Bo w sumie jest t
                            > ak, że jesli ktoś nam coś da, to to jest nasdze i mozemy z tym zrobić co zechce
                            > my.

                            Jestem tego właśnie zdania Koro, zatem chyba nie opacznie rozumiem. Rozróżniam natomiast rozmaite sytuacje. I absolutnie nie wszystkie przedstawione są dla mnie opisem roszczeniowości.

                            > Na serio nie uwazasz za niesmaczną sytuację taką, jak spotkała moją znajoma
                            > Z tego co piszesz - wszystko ok - obdarowana stwierdziła, że sprzeda, dołoży, k
                            > upi sobie lepsze, albo coś innego i dobrze.

                            Tak uważam że to ok. Nie wykluczam, że pani potem dostała coś podobnego od kogoś innego i zbywało jej, albo zwyczajnie brakowało jej na czynsz czy jedzenie. Ludzie chętniej dadzą używany sprzęt niż pieniądze na opłaty. No, jej sprawa co ze sprzętami zrobiła.
                            Koleżanka też kiedyś wywiozła starą ale dobrą pralkę automatyczną na wieś, do domu w którym kobieta męczyła się okrutnie z Franią. Po dwóch latach (!) jeszcze jej mąż nie zdążył tej nowej pralki podłączyć. I tak bywa z darowanymi przedmiotami. Moim zdaniem należy tego rodzaju sytuacje wliczyć w koszty dawania.
                            • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 10:58
                              aqua48 napisała:

                              >
                              > Koro, bardzo nonszalancko i niegrzecznie opisujesz osobę której kompletnie nie
                              > znasz. Zapewniam, że ani to pańcia ani sfiksowana. Ot zachowała się wówczas dz
                              > iwacznie. Bywa.


                              Aquo, sama przyznajesz, że pani zachowała się dziwacznie. My jej nie znamy, zatem wiadomo, że ocena "sfiksowana pańcia" jest oceną opisanego zachowania.
                              >
                              > Jestem tego właśnie zdania Koro, zatem chyba nie opacznie rozumiem. Rozróżniam
                              > natomiast rozmaite sytuacje. I absolutnie nie wszystkie przedstawione są dla mn
                              > ie opisem roszczeniowości.


                              Da mnie też, niektóre są opisem cwaniactwasmile
                              >

                              > Tak uważam że to ok. Nie wykluczam, że pani potem dostała coś podobnego od kogo
                              > ś innego i zbywało jej, albo zwyczajnie brakowało jej na czynsz czy jedzenie. L
                              > udzie chętniej dadzą używany sprzęt niż pieniądze na opłaty. No, jej sprawa co
                              > ze sprzętami zrobiła.


                              Zatem różnimy się tu w ocenie- jeśli ktoś zgłasza się, że czego potrzebuje, a następnie to sprzedaje, to zwyczajnie kłamał, ze tego potrzebuje i oszukał darczyńcę.

                              > Koleżanka też kiedyś wywiozła starą ale dobrą pralkę automatyczną na wieś, do d
                              > omu w którym kobieta męczyła się okrutnie z Franią. Po dwóch latach (!) jeszcze
                              > jej mąż nie zdążył tej nowej pralki podłączyć. I tak bywa z darowanymi przedmi
                              > otami. Moim zdaniem należy tego rodzaju sytuacje wliczyć w koszty dawania.


                              Hmm tylko nie pizesz, czy ta pani "wywiozła" bo widziała, jak sie tamta męczyz Franią, czy "wywiozła", bo tamta pani ją prosiła, ze bardzo by automatu potrzebowała. to raz, a dwa - sama piszesz, że mąż owej pani nie podłączył, Kobieta pewnie sama nie umiała, ale mogła kogoś poza męzem poprosić. Tyle, ze mogło być i tak, że mąż nie pozwalał. Moi dziadkowie mieli takich sąsiadów, gdzie pan by po prostu tyranem sad i miał bardzo niechętny stosunek do zdobyczy techniki smile Np. przeprowadziwszy sie ze wsi do miasta - w celu podjęcia pracy i otrzymawszy przydział na mieszkanie NIE POZWALAŁ swej rodzinie korzystać normalnie z łazienki, np. z ciepłej wody z piecyka gazowego sad Myli się raz w tygodniu na dużej miednicy - wiem, bo córka tych państwa chodziła ze mną do jednej klasy i sama o tym mówiła! Kiedy pojawiły się pralki automatyczne - wczesne lata mej podstawówki, też nie chciał takowej kupić, choć tac ich było - twierdził, ze takie pralki niszczą tkaniny, a prać też w ogole czesto nie należy. Są tacy ludzie ...

                              Wracając jednak do głównego nurtu - dla mnie kłamstwo w takiej sytuacji jest zwyczajnym oszukiwaniem. I nie ma znaczenia czy dotyczy wyłudzenia jakiejś rzeczy, czy np. pożyczki. Ja gdy ktoś chce ode mnie pożyczyć kasy, nie pytam na co, interesuje mnie, żeby ktoś oddał. Ale gdyby szło o większą sumę, np. taką, że musiałabym sięgnąć do oszczędnosci, zeby kogoś poratowac, to owszem interesowałoby mnie na co - na leczenie bym pożyczyła, na wycieczke - nie. Przykładowo rzecz jasna. Kiedyś do mej przyjaciółki zwrociła się o pożyczkę sąsiadka - przyjaciólka wtedy była młodą osoba, studiowała, pracowała, wynajmowała mieszkanie i wcale jej kasy nie zbywało. Ale skoro sąsiadka potrzebuje na lekarstwa dla dziecka...Pożyczyła, a potem dowiedziała się, że ona się "gimnastykowała", żeby zwiazać koniec z końcem bez pożyczonej kwoty, a pani sasiadka po prostu sobie na wesele szła i potrzebowała. Dlaczego sąsiadka okamała przyjaciółkę? Bo pewnie domyslała się, ze nie pożyczy na wesele kuzynki, czy tam kogo, a na leki dla dziecka tak. Oddała, wiec wg Ciebie być może - nie ma sprawy, ale wg przyjaciółki była i na jakąkolwiek pożyczkę ta sąsiadka już u niej liczyć nie mogła




                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                              • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 12:22
                                kora3 napisała:

                                > wiadomo, że ocena "sfiksowana pańcia" jest oceną opisanego zachowania.

                                Dla mnie to bardzo pogardliwa Koro i zupełnie niepotrzebna ocena OSOBY. Postąpiła dziwacznie, to ocena zachowania.


                                > Hmm tylko nie pizesz, czy ta pani "wywiozła" bo widziała, jak sie tamta męczyz
                                > Franią, czy "wywiozła", bo tamta pani ją prosiła, ze bardzo by automatu potrzeb
                                > owała.

                                I jedno i drugie. Pani powiedziała, że ma automat na zbyciu a kobieta się ucieszyła, że bardzo by jej się przydał i odciążył i poprosiła o przywiezienie.

                                > sama piszesz, że mąż owej pani nie podłączył, Kobieta pe
                                > wnie sama nie umiała, ale mogła kogoś poza męzem poprosić. Tyle, ze mogło być i
                                > tak, że mąż nie pozwalał.

                                Koro już nie wymyślaj, ja tych ludzi znam bardzo dobrze, mąż nie z tych co pralki podłączyć nie pozwala.


                                > Ja gdy ktoś chce ode mnie pożyczyć kasy, nie pytam na co, i
                                > nteresuje mnie, żeby ktoś oddał.

                                A ja zawsze oczekuję takiej informacji, bo jest dla mnie różnicą czy ktoś akurat nie ma na konieczne leki, czy brakuje mu na wyjazd na Karaiby albo dębową posadzkę. W pierwszej sytuacji pożyczam tyle ile mogę bez szwanku dla swoich funduszy i konieczności wiązania końca z końcem, a nawet z intencją że jak nie odda bo nie ma z czego to nic mi się nie stanie, w drugiej nie pożyczam, bo uważam że wolę tę kwotę odłożyć na jakąś swoją zachciankę, zamiast dofinansować cudzą.
                                Jak sama piszesz to normalne.



                                • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 12:57
                                  @Aquo, każdy z nas ma prawo swoimi pieniędzmi rozporządzać jak chce. Nie zdarzyło mi sie, żeby mi ktoś nie oddał pożyczonych mu pieniedzy, ale też nie pożyczam jakichś dużych kwot. Jesli chodzi o jakiś drobiazg - np. 500 czy 1000 złotych, to mogę pozyczyć komuś z tzw. bieżących moich pieniedzy i nie interesuje mnie na co. Ale jesli miałoby to być już np. 20 tysi, to na wycieczkę bym nie pożyczyła, na leczenie - owszem.
                                  Choc sama mam takie podejscie, szanuję także takie jakie Ty masz - to twoja kasa i mozesz od celu na jaki ktoś chce pożyczyc, czy też dostac od ciebie uależnić nawet pozyczkę, czy darowanie małej kwoty.


                                  --
                                  Korcia
                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                          • 10iwonka10 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 10:32
                            >>>Znajomy go poprosił o dwie, bo bardzo chcą iść z zoną. Chłopak mu dał - i tak miał to na rozdanie chętnym. W kilka dni potem ze zdumieniem zauważył ogłoszenie tego znajomego na FB czy spotterze: "Sprzedam dwie wejściówki na X" + cena, niemała .>>>>
                            To jest właśnie mentalność cwaniaczka. Bo gdyby nagle sie okazało ze z jakichś przyczyn nie mogą pojsc na ta impreze to albo powinni dać je komuś innemu albo zwrócić twojemu koledze.
                        • 10iwonka10 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 11:02
                          >>>Przytoczę jednak inną historię. Pewna osoba dowiedziawszy się, że moja Mama dorywczo zatrudnia samotnego ojca z chorą nieuleczalnie córką, przekazała jej ciuchy po swoich wnukach żeby mu je dała>>>
                          Dla mnie w tej historii jest jakas niescislosc...Moze bylo tak ze PAni powiedziała twojej Mamie żeby Pan sobie wybrał co mu pasuje a twoja mama nie uslyszala tego albo może/zapomniala powtórzyć ....
                          • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 12:24
                            10iwonka10 napisała:

                            > Dla mnie w tej historii jest jakas niescislosc...Moze bylo tak ze PAni powiedzi
                            > ała twojej Mamie żeby Pan sobie wybrał co mu pasuje a twoja mama nie usl
                            > yszala tego albo może/zapomniala powtórzyć ....

                            No właśnie nie. Zastanawiałyśmy się z Mamą potem nad tą sytuacją. Ale nawet gdyby, tak było, to uważasz, że pan nie miał prawa wziąć wszystkiego skoro mu pasowało?
                            • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 12:58
                              W takiej sytuacji wina za nieporozumienie lezałaby po stroinie Twej mamy


                              --
                              Korcia
                              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                              • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 13:11
                                kora3 napisała:

                                > W takiej sytuacji wina za nieporozumienie lezałaby po stroinie Twej mamy

                                No w tym wypadku nie leżała. Ale załóżmy Koro że tak by było i ofiarodawczyni powiedziałaby żeby pan wybrał co mu pasuje, panu pasowałoby wszystko, zatem wziąłby całą torbę rzeczy. Uważasz, że nie miałby do tego prawa?

                                • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 15:40
                                  @ Aquo, jeśli chciałaś zapytać o to, czy gdyby pan wiedział, że ma sobie wybrać co mu pasuje i wybrał wszystko w opisanej przez Ciebie sytuacji - to nie wiem - bo nie wiem co tam było w tym worku smile
                                  Ale zakładając teraz, ze byłaby tam np. damska odzież czyli ani dla niego, ani dla córeczki, to wg mnie po takim zastrzeżeniu, ze ma wybrać co mu pasuje, nie wypadałoby takowej brać.
                                  Uprzedzam, ze wiem, iż mozesz się ze mną nie zgodzić, ale dla mnie to elementarne zasady kultury - takie np. ze będąc np. na promocji CZESTOWANYM cukierkami, nie wypada nimi napychać kieszeni, a na imprezie wyjadać całego półmiska, bo nam smakujesmile

                                  --
                                  Korcia
                                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                                  • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 13.05.20, 18:17
                                    kora3 napisała:

                                    > @ Aquo, jeśli chciałaś zapytać o to, czy gdyby pan wiedział, że ma sobie wybrać
                                    > co mu pasuje i wybrał wszystko w opisanej przez Ciebie sytuacji - to nie wiem
                                    > - bo nie wiem co tam było w tym worku smile

                                    Rzeczy przydatne dla córki. Wyłącznie.

                                    <będąc np. na promocji CZESTOWANYM cukierkami,

                                    Ale to zupełnie inna sytuacja Koro. Ani promocja, ani przyjęcie, ani cukierki czy ciastka z natury rzeczy przeznaczone dla większej ilości obecnych osób. To była torba używanych dziecięcych ciuchów przeznaczona z góry dla córki tego pana, wręczona pośrednikowi ze słowami żeby wziął sobie co chce. Dla mnie nadal byłoby całkiem naturalne że wziął wszystko.
                                    • kocynder Re: "Biedni" kontra "bogaci" 14.05.20, 00:28
                                      Aquo - gdyby owa pani przynosząc torbę do Twojej mamy powiedziała coś w rodzaju "Niech ten pan wybierze rzeczy dobre dla córki, a resztę mi pani odda, zawiozę do siostry na wieś, tam obok niej mieszkają tacy ludzie, którym pomagam" - sprawa byłaby jasna - pan biorąc WSZYSTKO i część sprzedając - postąpiłby właśnie roszczeniowo i oszukałby mówiąc wprost zarówno twoją mamę jak i darującą te rzeczy - bo zabrał także rzeczy jego córce nieprzydatne po to, aby je spieniężyć, a nie taki był cel ich zaoferowania.
                                      Pozornie całkiem inna sprawa, ale jednak... Pewien mój znajomy, prawnik, udzielał darmowych porad z zakresu prawa i administracji przy pewnej instytucji państwowej. Czynił to w tzw czynie społecznym, chodziło o pomoc prawną osobom niezamożnym. No i w pewnym momencie zauważył, że pewna pani przychodzi coś za często. Raz chciała, żeby pomógł jej napisać wniosek o zapomogę rzeczową. Innym razem o dofinansowanie turnusu rehabilitacyjnego dla chorego dziecka. Potem znów pismo do sprawy rozwodowej. Zaczął sprawdzać, czemuż to tyle nieszczęść w ta jedną niewiastę uderza i co się okazało? Otóż przedsiębiorcza kobieta opowiadała mu historie różnych swoich dalszych znajomych, brała jego pisma i leciuteńko modyfikując zdania sprzedawała tymże znajomym w potrzebie - liczyła sobie 200 zł od strony. Nie zdradzała, cwaniara, SKĄD ma pisma, tylko na zasadzie "Mam wzór pisma, do takiej sprawy jak potrzebujesz, udostępnię ci za tyle i tyle". Pani w twoich oczach zapewne po prostu przedsiębiorcza? A w moich po prostu paskudna złodziejka i wyłudzaczka! No niby czemu? Przecież on jej te pisma sam pisał, z własnej woli! Mógł nie pisać, prawda? No i paniusia "zyskała" tyle, że ów projekt pomocowy - zlikwidowano, bo prawnicy po prostu odmówili pisania... Zapewne ci prawnicy to szuje, co nie docenili pani przedsiębiorczej...?

                                      --
                                      Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
                                      • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 14.05.20, 09:24
                                        kocynder napisała:

                                        > Aquo - gdyby owa pani przynosząc torbę do Twojej mamy powiedziała coś w rodzaju
                                        > "Niech ten pan wybierze rzeczy dobre dla córki, a resztę mi pani odda, zawiozę
                                        > do siostry na wieś,

                                        Kocynder, sytuacja którą opisujesz jest oczywista i zgadzam się z Tobą. Ale problem polegał na tym, że pani tego NIE POWIEDZIAŁA. Pani powiedziała - ach znasz pana który jest samotnym ojcem i bierze każdą dorywczą pracę żeby utrzymać rodzinę, to przyniosę niepotrzebne rzeczy po moich wnukach dla jego córki. Tyle. A potem miała pretensję, że pan wziął wszystko.

                                        > Pani w twoich oczach zapewne po prostu przedsiębiorcza?

                                        Jak ja lubię jak ktoś mi z taką pewnością wpiera coś czego nigdy nie twierdziłam. Widzisz w ogóle różnicę w oddawaniu za darmo niepotrzebnych rzeczy, co do których ktoś nie ma czasu lub chęci by je samemu sprzedawać, a w wyłudzaniu darmowych porad, przedstawianiu ich jako własnego pomysłu i braniu za to pieniędzy? Bo dla mnie różnica jest podstawowa.

                                        > A w moich po prostu paskudna złodziejka i wyłudzaczka!

                                        Każdy kto POŚREDNICZY w jakiejkolwiek akcji charytatywnej i na tym pośredniczeniu zarabia bez wiedzy ofiarodawcy oszukuje. To proste. Wszak nawet duże organizacje charytatywne, które ZATRUDNIAJĄ ludzi, bo muszą, przedstawiają swoje koszty. I wówczas sytuacja jest czysta - ofiarodawcy zdają sobie sprawę, że jakiś ułamek procenta ich datków poświęcony jest również na pensje, podatki koszty lokalu, telefony, itp.
                                    • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 14.05.20, 08:33

                                      aqua48 napisała:
                                      >
                                      > Rzeczy przydatne dla córki. Wyłącznie.


                                      Zatem sytuacja dla mnie jest oczywista - tak, panu w tym przypadku mogło pasować wszystko dla córki.

                                      > Ale to zupełnie inna sytuacja Koro. Ani promocja, ani przyjęcie, ani cukierki c
                                      > zy ciastka z natury rzeczy przeznaczone dla większej ilości obecnych osób. To b
                                      > yła torba używanych dziecięcych ciuchów przeznaczona z góry dla córki tego pana
                                      > , wręczona pośrednikowi ze słowami żeby wziął sobie co chce. Dla mnie nadal był
                                      > oby całkiem naturalne że wziął wszystko.


                                      Aquo, powtórzę - w TAK przedstawionej sytuacji pan mógł wziąć wszystko, TAKZE przy wiadomym mu zastrzeżeniu, że ma wziąć co mu pasuje. Bo mogło mu, a raczej jemu dla córki pasować wszystko.
                                      Jak juz wspólnie ustaliłyśmy smile zachowanie pani w tym konkretnym przypadku było no raczej bardzo dziwne.
                                      Z tym, że to był - przyznasz - szczególny przypadek.

                                      O co chodzi z ludźmi chcących wszystko co jest za darmo i im się "przyda" pokazuje pewien przykład opiany przez internautkę,. Kobieta zaoferowała za darmo ubrana po swoim synku - takie dla noworodka praz po swej siostrzenicy - takie dla 5-6 - latki. Zgłosiła sie mama rocznego synka, że chętnie by wzięła. Pani oferująca napisała jej, że pewnie zaszło nieporozumienie - ciuszki dla maluszka będą już na pewno za małe na jej synka, a ciuszki dla 5-6 - latki, pomijając to, że część była typowa dla dziewczynki (sukieneczki, spódniczki) nawet z tych uniseksów będzie o wiele za duża dla jej dziecka. Pani odpisała, że NIE SZKODZI, bo a) moze sie kiedyś zdecyduje na drugie dziecko, b) moze owo dziecko akurat będzie dziewczynką. smile
                                      No nie mozna wykluczyć oby przypadków, ale NA TEN moment żadne rzeczy NIE PASOWAŁY na dziecko tej pani. Mimo to chciała je dostać - może tego nie dostrzegasz, ale poza manią zbieractwa "jak darmo dają to bierz" pani przejawiała też szkaradny egoizm. Bo te rzeczy rzeczywiście mogłyby sie jej ewentualnie moze kiedyś przydać, a mnóstwo jest ludzi,m którym przydałyby sie TERAZ. Pani internautka odmówiła tłumaczac, że te rzeczy chciałaby dać komuś, kto NAPRAWDE potrzebuje, to pani chętna zmieniła login i napisała z innego smile - na tyle jednak mało sprytnie, że została rozpoznana. Gdy nie dało sie wyłudzić - nie ukrywajmy NIEPOTRZEBNYCH jej w tym momencie rzeczy - pani oferującą obsmarowała, że jest skąpa (???) oraz wybiera sobie komu chce oddac rzeczy - pani miała prawo wybierać, a w wyborze przyznaj - kierowała sie zdrowym rozsądkiem i logiką, a nie jakimiś fanaberiami. Może ta pani chętna rzeczywiscie chciała sobie te rzeczy zostawić dla swego ewentualnego drugie dziecka, a może chciała je sprzedać i zapłacić rachunek za prąd, albo zrobić sobie hybrydowe paznokcie. Miała prawo tak sobie mysleć, ale etyczne wobec innych - naprawdę tego potrzebujących w tym momencie - to wg mnie nie było. Możesz naturalnie mieć inne zdanie - tak samo, jak możesz uwazac, ze oferująca nie miała prawa odmówić oddania rzeczy komuś, kto ich nie potrzebuje, bo jak oddaje za darmo, to już nie jej sprawa komu.




                                      --
                                      Korcia
                                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                              • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 14.05.20, 09:26
                                10iwonka10 napisała:

                                > Nie bardzo rozumiem po co ta Pani chciała cześć z powrotem


                                Dzięki za odpowiedzi i Tobie i Korze, Właśnie ani ja ani moja Mama również nie rozumiałyśmy tego. A jak widać i takie sytuacje mogą się zdarzyć.
              • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 12:08
                zamyslona_ona02 napisał(a):

                > Tak, jeśli ktoś kupuje tanio to ok, nie jeśli wyłudza za darmo a potem sprzedaje.

                Wniosek - nie pozwalać na wyłudzanie. To na prawdę taki powszechny problem by odmówić? Ja tylko kilka razy w życiu spotkałam wyłudzaczy. Dostali ode mnie tylko tyle ile chciałam im dać, jeśli w ogóle chciałam.
      • kora3 @Zamyslona 10.05.20, 10:43
        A' propos tego jedzenia dla zwierząt. Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że są ludzie, którzy nie mają pojęcia o żywieniu zwierzat. Takowi nie powinni ich mieć - po prostu. Ale abstrahując od tego - co to za maniery, żeby komentować czyjeś zakupy? Ja np. uwazam, że słodzone gazowane napoje to bardzo niezdrowe i w dodatku w smaku paskudne, ale nie przychodzi mi do głowy komentować, ze ktoś kupuje - to byłby jakiś absurd.
        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
    • lumeria Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 01:53
      Powiedzmy, ze zawsze byli biedni oraz bogaci. Ciekawa jestem czy teraz w zachowaniu (powiedzmy) klas niższych różnice robi telewizja/internet z calym nawałem programów pokazujące życie bogatych.

      Kiedyś chłop spod strzechy nie mial raczej wyobrażenia jak zyje magnat. Teraz mamy dosyc dobre wyobrazenie jak zyje kazda celebrytka, polityk, gwiazda, nawet księżniczka (zdjęcia książątka Archiego widziały? smile ). Ci bogaci wydaja sie tak... znajomi.

      Czy uważacie, ze to może mieć wpływ na ta roszczeniowość?
      • engine8 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 03:32
        Zawsze byli bogaci i ludzie biedni mieli wyobrazenie - moze nie tak dokladne bo sami nie wiedzieli co to znaczy byc bogatym i nikt nawet nie marzyl o tym...ale widzialo sie dookola tych ktorych bylo stac na wszystko i mieli wszystko (tak sie nam przynajmniej wydawalo). Mieli samochody, jezdzili za granice na wycieczki czy urlopy, mieli domy pieniadze..
        Ale ludzie "przecietni" czuli sie w miare dobrze w klasie i srodowisku w ktorym sie urodzili poniewaz bycie przecietnym nie bylo niczym zlym a zqjmowanie misca drugiego czy 3-go to byl ciagle sukces.
        Teraz - dzieki temu co TV pokazuje i jak ludzi sie zachowuja liczy sie tylko bycie na gorze i jest jak w Stanach - tylko ten pierwszy jest wygranym - drugi to juz przegrana pozycja.
        No i w Polsce ciagle sie slyszy powiedzenie (zwlaszcza wsrod starszych) i dyskusje co komu sie "nalezy" a co nie.. I dopiero nastepne pokolenia juz beda inne i zgodza sie tym ze nikomu sie nic nie "nalezy" - kazdy ma tyle ile ma bo zarobil, dostal, mial szczescie czy nie mial..

        A wiec teraz nie tylko wiedza co to znaczy byc bogatym ale i wiedza ze oni by tez tak chcieli i widz ze tych "co maja" przybywa wiec probuja sie porownywac a to nie zawsze wychodzi zwlaszcze kiedy sie slyszy ze "na wszytko nalezy pracowac i wszytkiego mozna sie dorobic" a zycie pokazuje ze niestety to nie wystarcza wiec sa zazdrosni i uwazaja ze to niesprawiedliwe poniewaz ci co maja niekoniczne sobie na to zarobili czy zasluzyli.
        • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 13:01
          @Engine - nie byłabym takim optymistą jak Ty w zakresie tego, ze następne pokolenia zrozumieją, że nic się nie "należy". To nie jest kwestia wieku Engine, a środowiska i także systemu politycznego- gospodarczego.
          Jesli chodzi o środowsko - to miałam kiedyś okazję widzieć statystyki z MOPS - 85 proc. obecnych stałych beneficjentów zasiłków to dzieci z rodzin, które także były beneficjentami. To zjawisko nazywa sie "dziedziczeniem biedy".
          Za PRL-u, choć nazywano ów system socjalizmem wcale nie było tak, ze wszystko się "nalezało". Przede wszystkim podstawą była PRACA. Nie istniało pojęcie bezrobocia. Nie pracowali renciści, emeryci, zulernia i ewentualnie panie "przy mężu". Ewentualnie, bo jednak sporo pań wtedy pracowało. I jakoś godziło to z byciem matkami, co wg niektórych współczesnych matek jest niewykonalne smile

          W pokoleniu moim, czyli takim kto.re osiągnęło pełnoletność już w latach 90. nie było tak wielu ludzi bezrobotnych z wyboru. A to dlatego, że taka osoba nie mogła wówczas liczyć na zasiłki i innego rodzaju pomoc materialną pozwalającą żyć na jakim takim poziomie. To wynikało z szeregu spraw, ale głownie z tego, że panstwo jako III RP było młode i nie miało ani kasy na coś takiego, ani systemu wspomagania wiecznie bezrobotnych, za to musiało wspomóc doraźnie tych, którzy bezrobotnymi stali sie z pracujących ludzi wskutek przemian ekonomicznych.

          Natomiast aktualna władza w PL uprawia w tym zakresie czysty komunizmsmile Jest cała rzesza ludzi bezrobotnych z wyboru- takich, którzy nigdy nie pracowali i nie zamierzają szukać pracy. Ci ludzie brutalnie mówiac żyje z tego, ze mają dzieci. Zapewne niezbyt mio to brzmi, ale fakt taki. Mając dzieci nie muzą się kwapić do pracy, bo korzystając z różnych zasiłków i pomocy rzeczowej są w stanie całkiem nieźle się urządzić. I nie chodzi tylko o to osławione 500+, ale o inne systemu pomocy. Dopłata z samorządu do mieszkania, zasiłek na opał, zasiłek na odzież zimową dla dzieci, pomioc w postaci darmowego jedzenia itd. Kiedyś zasiłek macierzyński przysługiwał matce pracującej, która z racji urodzenia dziecka nie mogła pracować - oczywiste i normalne. Dziś tzw. kosiniakowe dostają panie, które ..nigdy nie pracowały. Ludzie nauczeni żyć w takim systemie zwykle mają doskonale obcykane gdzie i skąd oraz ile mogą "wyrwać" z kasy podatników. Pary żyją razem, ale pani w urzędach i instytucjach "robi" za samotna matkę. Bo więcej w ten sposób "się nalezy". Dla tych ludzi to nie jest stan przejsciowy, tylko permanentny. Te osoby nie chcą iśc do pracy, bo po co. Zarabiając najniższa krajową, a jak sie domyślasz z reguły nie są to osoby wykształcone czy wysoko wykwalifikowane miałyby mniej pieniędzy i pomocy rzeczowej, niż mają teraz. A ze nie mają ani ambicji zawodowych, ani też nie są nauczone pracy to stworzyła sie cała taka grupa społeczna. Bardzo wątpię czy wychowane w takim systemie dzieci tych ludzi ochoczo wezmą się do pracy, gdy na to przyjdzie pora. raczej niestety bedą chciały powielac sposób życia swoich rodzicow



          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • 10iwonka10 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 14:18
            >>Natomiast aktualna władza w PL uprawia w tym zakresie czysty komunizm>>>
            To chyba nie komunizm ale czysty kapitalizm.... za czasów socjalizmu w Polsce nie bylo bezrobocia - pamietam mój tato mi opowiadał ze to słowo bylo 'niedozwolone'. Owczesna władza twierdziła z praca jest dla wszystkich. Wiec rozne nieroby były zmuszane do pracy i nikt sie z nimi nie patyczkował. Natomiast to 'zycie z dzieci ' jest tez dosc popularne w calej kapitalistycznej europie zachodniej.Dom/mieszkanie socjalne,zasilki....i tak cale pokolenia nierobów zyja.
            • kora3 Iwonko :) 10.05.20, 14:24
              .
              Piszac, że obecna władza uprawia czysty komunizm miałam na mysli to, że nasze państwo funkcjonuje na zasadzie "każdemu wg potrzeb, od każdego wg możliwości" smile - czyli jednego z doktrynalnych założeń komunizmu. Mozliwości żyjący z socjalu nie mają, bo uczyć im się nie chciało, zatem wiele nie zarobią, za to potrzeby wygórowane smile



              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • engine8 Re: Iwonko :) 10.05.20, 19:16
                No w Polsce przeciez kazdy ma male mozliwosci i ogromne potrzeby wiec komunizm nie pracowal i pracowal nigdy nie bedzie - to zostalo "naukowo" potwierdzone.
            • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 17:20
              10iwonka10 napisała:

              > za czasów socjalizmu w Polsce n
              > ie bylo bezrobocia - pamietam mój tato mi opowiadał ze to słowo bylo 'niedozwol
              > one'. Owczesna władza twierdziła z praca jest dla wszystkich. Wiec rozne niero
              > by były zmuszane do pracy i nikt sie z nimi nie patyczkował.

              Czy opowiadał też że równocześnie wiele osób dostawało tzw. "wilczy bilet" i pracy nie mogło nigdzie dostać mimo często wysokich kwalifikacji, a z powodów czysto politycznych? A bezrobocie owszem było, tylko tzw. ukryte, to znaczy praca teoretycznie była dla wszystkich, w pewnych okresach nawet były nakazy pracy, ale płace głodowe.
              • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 18:02
                Wszystko prawda Aquoi, tylko weź pod uwagę, ze obecnie TAKZE sporo ludzi zasuwa za "miskę ryżu" ze tak klasyka zacytujęsad i ci, którzy mają najniższą krajową są cali szczesliwi, ze mają umowę o pracę! Bo bardzo wielu ludzi pracuje na tzw. "śmieciowkach", które jak wiesz nie dają im ubezpieczenia w ramach powszechnego. Taka osoba pracuje i nie moze sie zarejestrować w urzędzie pracy, więc ...nie ma ubezpieczenia. Są wśrod takich ludzi oczywiscie osoby zarabiajace tyle, że stać je aby się samemu ubezpieczyć, ale nie jest ich wcale tak wiele.
                Zastanowmy się czy to jest normalne, że osoba z załozenia niepracująca ma ubezpieczenie grosza podatku nie odprowadzając nigdy i ma nierzadko wiecej kasy, niż ktoś zasuwający na śmieciówce bez ubezpieczenia?

                Co do pracy poniżej kwalifikacji Aquo - też nie ma wielkiej rożnicy z PRL-em - teraz dziewczyny po studiach pracuja na kasach w marketach, albio w barach piwko leją, a panowie nierzadko na budowach, albo listonoszami są - serio.

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • snajper55 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 18:12
                  kora3 napisała:

                  > Bo bardzo wielu ludzi pracuje na tzw. "śmieciowkach", które jak wiesz nie dają im ubezpieczenia w ramach
                  > powszechnego.

                  Ogromna część z tych ludzi pracujących na tak zwanych "śmieciówkach" pracuje na umowach zlecenia, Które, wbrew temu co niektórzy błędnie sądzą, dają im ubezpieczenie zdrowotne.

                  S.
                  --
                  Ave, Praeses, morituri te salutant! (by witek.bis)
                  • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 18:31
                    Snajperze - ja mówię o umowach o DZIEŁO, a te niestety ubezpieczenia nie dają. Umowa o dzieło to fajna praca dla studenta/ucznia, emeryta czy rencisty, albo dodatkowa dla etatowca, bo ubezpiueczenie już mają, a w umowach o dzieło jest o połowe niższy podatek z racji przyjęcia 50 proc. kosztów uzyskania przychodu. Jasne, ze znam kilka ospob, które bardzo dobrze zarabiają na takich umowach, ubezpieczając się same i bardzo sobie chwalą, ale wierz mi, ze to kropla w morzu zasuwających za grosze sad

                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • snajper55 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 17:37
                      kora3 napisała:

                      > a w umowach o dzieło jest o połowe niższy podatek z racji przyjęcia 50 proc. kosztów uzyskania przychodu.

                      Nieprawda. 50 proc. koszty uzyskania przychodu nie mają nic wspólnego z umową o dzieło. 50 proc. koszty uzyskania przychodu wynikają z tego co się robi, a nie z formy umowy. Ja mam umowę zlecenia i mam 50 proc. koszty uzyskania przychodu. Można mieć umowę o dzieło i nie mieć 50 proc. kosztów.

                      S.
                      --
                      Ave, Praeses, morituri te salutant! (by witek.bis)
                      • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 12.05.20, 09:02
                        No może, w każdym razie "dziełówki" nie dają ubezpieczenia powszechnego

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • aqua48 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 11.05.20, 08:22
                  kora3 napisała:

                  >Taka osoba pracuje i nie moze sie zarejestrować w urzędzie pracy, więc ..
                  > .nie ma ubezpieczenia.
                  > Co do pracy poniżej kwalifikacji Aquo - też nie ma wielkiej rożnicy z PRL-em -

                  Koro, mylisz i mieszasz tyle pojęć, wyciągając wnioski zupełnie nieadekwatne do podawanych sytuacji, że po prostu ręce opadają. ale jeśli chcesz mieć taki obraz rzeczywistości to Twój problem.


          • engine8 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 19:13
            No nie nazywalbym komunizmem polityki panstwa ktora promuje i zacheca jak moze to zwiekszenia populacji - a to jest wazne z punktu widzenia nie tylko socjologii ale glownie ekonomii i gospodarki.. Brak ludzi do pracy w obecnych warunkach to wolna smierc kraju...
            • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 20:45
              No wiesz Engine - w Chinach, które chyba w oficjalnej nazwie mają, że są komunistyczną republiką obecne tragiczne przeludnienie jest poniekad pokłosiem polityki komunistycznego władcy tychże, niejakiego smile Mao. To on zrobił założenie "Będziecie bardzo biedni, ale bedzie was duzo" - no i tak jest a teraz Chińczykom za wiecej niż 1 dziecko grozi karasad Owszem, CHINY są potęgą gospodarczą, ale CHINCZYCY są tanią siła roboczą dla cywilizowanego świata sad Podobną wizję Rumunii miał komunistyczny dyktator Ceausescu - w Rumunii zakazana była aborcja oraz wszelka antykoncepcja. Umieralnośc dzieci byłą ogromna, wiec Wymysłowo,że się biedzie je leczyć ...transfuzjami krwi, bo w Rumunii brakowało leków i w ogole wszystkiego. Choć nam się zdaje, ze i w PL wtedy nic nie było, to w porównaniu z Rumunami opływaliśmy we wszystko. Rumunów miało byc duzo, ale mieli być biedni.

              Wydaje mi się, ze nie do końca prawidłowo widzisz przełożenie demografii i gospodarki. w tej chwili na skraju bankructwa jest Japonia, która faktycznie ma ujemny przyrost naturalny. Tam ludzie pracują dłuuuugo, ale przeszedłszy na emerytury długo żyją i płacić im trzeba niemałe pieniądze do końca życia. Japonia bankrutuje, bo jest zamknięta na imigranci, wynika to z japońskiej kultury i podejscia. We wszystkich innych krajach cywilizowanych demografia nie jest problemem dla gospodarki, bo prace, których nie chcą wykonywać obywatele danego kraju, albo brakuje wśrod nich rąk do pracy wykonują imigranci. I mowa nie o tych z Bliskiego Wschodu zaraz. Zniesienie wiz dla Ukraińców np. miało w UE własnie taki cel. Polacy też emigruja w celach zarobkowych. Np. do NL - gdzie Holendrów pracujących przy zbiorach jest bardzo mało - pracują Polacy, Ukraincy, Rumuni, Bułgarzy itd. Holender przeważnie jest kierownikiem, a kolejny właścicielem i ONI tam najwięcej zarabiają - taki fakt i nic dziwnego.

              Obecna polityka Polski mierza do tego, żebyśmy pozostali w Europie tymi wlaśnie pracownikami od najcięzszych i najmniej płatnych pracsad i to za granicą. Do nas przyjadą dla odmiany Ukraińcy i Białorusini - upraszczając. Bo osoby słabo wykształcone, a takimi pozostają na ogół dzieci ludzi żyjących z zasiłków z założenia. A pozostają, bo rodzice sami nie mając wykształcenia nie wpajają w nie ambicji, by one miały - poza wyjątkami, a że w domu jet tych dzieci dużo, to mimo tego 500+ rodziny nie stać na studia dla nich (500+ jest do 18 roku życia dziecka|). Takim ludziom, jesli zechcą iśc do pracy bardziej sie opłaci jechac na szparagi do Niemiec, czy trukawki do NL i tam zarabiac więcej, niż pracowac w PL. Mądra polityka społeczno - gospodarcza to nie taka, że społeczeństwo będzie bardzo liczna, ale słabo wykształocona biedotą, ale taka, że będzie jak najwięcej ludzi dobrze wykształconych o wysokich kwalifikacjach, których bedzie można odpowiednio wysokimi zarobkami zniechęcić do emigracji w celkach zarobkowych. Tania siła robocza znajdzie się z tych krajów które stawiają tu na ulośc a nie jakość.

              --
              Korcia
              "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • engine8 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 21:02
                Pozaywanie Chin i Japoni jako przykladu dla spoleczenstwa Polskiego to chyba blad... oni zupelni inaczej pracuja, maj inne uklady rodzinne i spoleczne niz te np w Polsce czy nawet Ameryce.
                Spolecznestwo musi miec tzw "normala dystrybucje" a wiec nie tylko madrych i bogatych ale tez biednych i nie za madrych ktorzy beda - i to chetnie, starcom pupy podcierac... ogordkikosic itp.
                No i zastanow sie tylko to Tobie i pokoleniom za Toba bedzie placil emeryture...
                Stany np maja nielegalnych meskykanow, EU liczyla na emigrantow z BW i Afryki... a w Azji te role spelnija filipinki i filipinczycy...
                A to co sie dzieje w Japoni - to dopiero poczatek i pierwsze pokolenie z tym problemem i w innych krajach wcale nie bedzie lepiej..

                • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 21:59
                  No przecież Cu już odpowiedziałam Engine smile Europa moze i liczyła na imigrantów z BW i Afryki, ale chyba już dawno przestała. Niestety spora liczba tych imigrantów, która już wcześniej osiadła w Europie okazała się być chętną nie do pracy, a własnie do brania socjalu z racji powiadania licznego potomstwa. Z uwagi na to Europa otworzyła się na kraje mniej egoztyczne i pozaunijne z tanią siłą roboczą - Ukrainę, Gruzję oraz biedniejsze unijne jak Polska, Bułgaria, Rumunia itd. Ci ludzie tam pracują i napędzają tamtejsze gospodarki, tam kupuja i wydają przynajmnie czesc zarobionej kasy oraz tam płacą podatki.

                  Tam gdzie będą ludzie do pracy, obojętnie rdzenna ludnośc, czy imigranci i będzie praca, tam będzie na wypłatę emerytur. Jeśli tylko dane państwo się nie zamknie na imigrację, jak Japonia - to probemu nie będzie, bo na swiecie jest spore przeludnienie Engine, a gdzie jest przeludnienie, tam jest bieda i ludzie zawsze bedą z takich miejsc migrować w ceach zarobkowych.

                  Problem polega na tym, że aktualna polska władza swoim działaniem doprowadzi do tego, że w Polsce naprawdę nie bedzie komu pracowac. Bo kto mądrzejszy i lepiej wykształcony pojedzie lepiej zarabiać za granicę, a zostaną niechętni do jakiejkolwiek pracy lenie, którym trzeba będzie nadal płacić zasiłki i na emerytury nie zostanie...

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 11:00
        @Lumerio, wiem o co Ci chodzi, ale ... skąd pomysł, że człowiek oddający za darmo meble jest zaraz bogaty? Albo człowiek sprzedający autko za 8 tysi? Jak wspomniałam - użyte w tytule cudzysłowy są nieprzypadkowe smile
        Bo mowa własnie ani o bogatych na serio ludziach, ani o na serio biednych.

        Mowa jest raczej o przeciętnych - po obu stronach, tylko że jedni są pracujący, a drudzy nie i mają skądś głębokie przekonanie, ze poza tym, iż społeczeństwo ich już utrzymuje, to powinno im jeszcze wszystko co zechcą dawać, bo "im sie należy"

        --
        Korcia
        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
        • lumeria Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 13:10
          Wydaje mi sie, ze nie chodzi tu o faktyczny stan zamożności, lecz raczej relatywny (jak ludzie postrzegają siebie i innych) - jak 'bogatsi' sa postrzegani i jak 'biedniejsi' z nimi wchodzą w interakcje.

          Takze zastanawia mnie aspekt zawężenia dystansu socjalnego - ogolnie jest wieksze dozwolenie na komentowanie innych osob - wlasciwie jest to propagowane np. na FB. Wiec zastanawia mnie czy to tez sie wylewa w interakcje w realu.

          I taka obserwacja - ludzie sa roszczeniowi. Wszyscy. Ciekawa jestem czy po prostu 'biedniejsi' obecnie pozwalaja sobie wyrazac ta roszczeniowosc. Kiedys krylo sie biede, wiec teraz powstaje zgrzyt.
          • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 14:14
            Wiesz, ja nie mam wrażenia, że kiedyś kryło się biedę - nawet za PRL-u, w czasach mego dzieciństwa już bedac dzieciakiem wiedziało się kto ma w chałupie wypas, a u kogo się nie przelewa. Tylko, ze paradoksalnie - wówczas, w czasach niby komuny smile pani salowa nie była zbulwersowana, ze nie zarabia tyle co lekarz, a pan stróż ze nie zarabia tyle co górnik - przykładowo.

            Teraz "etatowi bezrobotni" chcieliby dysponować kasą jaką dysponują pracujący ludzie i to jeszcze zarabiajacy z górnej półki, bo im sie "nalezy". Za co? Za pasożytowanie na innych?

            --
            Korcia
            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
            • lumeria Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 14:50
              Ale wstydem było wyciąganie ręki po pomoc.

              Kiedyś ludzie starali się (daremnie) biedę, choroby, niepełnosprawność ukrywać. Wstydem było sie do tego przyznać - mimo, ze przecież wszyscy to widzieli.

              Teraz nagminnie widzimy kampanie zbierające forsę - przy okazji pokazujące dla kogo. Nie ze to jest złe, tylko ze jest to inne podejście.
              • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 15:04
                Ale właśnie Lumerio nie ma wg mnie nbic złego w zbieraniu kasy, czy szukaniu innej pomocy w dramatycznej sytuacji! 20 lat się tym poniekąd zajmuję od zawodowej stronysmile Natomiast od niedawna obserwuję wspomniane tu zjawisko - ze ludziom nie wstyd wręcz wyłudzać od innych coś wcale nie mając dramatycznej sytuacji - ot tak - ja nie mam, nie stać mnie, albo stać, ale mi szkoda, to wysępię, bo mnie się nALEZY.
                Kiedyś tego nie było - tzn. na pewno zdarzały się takie jednostki, ale teraz zjawisko jest nagminne!
                Ot ostatnio czytaam w sieci - gośc postanowił sprezentować laptop jakiemuś zdolnemu dziecku, którego rodziny nie stać na zakup takiego lepszego, zeby mogło talent rozwijać. Fajny gest. Zleciały się "sępy" i jatka - dlaczego ma niby być dla zdolnego, jak mojemu się przyda, bo ma stary, a jakby miał nowy, to byłby wlasnie zdolny i dlaczego faworyzować zdolne dziecko, jak to nie Jasia mojego wina ze on jest mniej zdolny, a każde dziecko jest kochane i dobre itp.

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                • lumeria Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 15:47
                  Wiesz, jak lord rzucal monety, to wszyscy rzucali sie z łokciami i szponami. Nie bylo "Jasiek potrzebuje najbardziej bo X, wiec my sie odsuńmy" - każdy łapał co mógł.

                  A takie akcje z ogłaszaniem darowizny - tym bardziej jednego (!!!!) laptopa - uważam za akty charytatywnej masturbacji.
                  • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 16:11
                    Ale dlaczego Lumerio? Dla mnie dziwne podejście - człowiek ma 1 komp na oddanie to co? Ma dokupić jeszcze 10, bo ...? A jak Ty masz załóżmy do oddania 1 wózek dziecięcy i 1 pralkę, to kupujesz jeszcze po parę sztuk? Przecież wiadomo, że nie chodziło o 1 lapek na cały kraj smile tylko o 1 na dzielnice, osiedle, czy jakąś mieścinę.



                    --
                    Korcia
                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • lumeria Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 19:19
                      Nie szukam "zdolnego" dziecka, nie ogłaszam sie na FB czy innych mediach społecznościowych, tylko zanoszę komputer, rower czy pralkę do jakiegoś SH/sklepu prowadzonego przez fundacje charytatywne i oni sie zajmują udostępnieniem tych rzeczy (zazwyczaj na zasadzie pierwszy-lepszy). Stare auto tez oddałam tak - fundacja zajmuje sie wybraniem odbiorców, nie ja.
                      • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 20:49
                        Ale możesz tak zrobić jak zrobiłaś, a można i samemu - tak uwazam

                        --
                        Korcia
                        "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
              • nchyb Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 17:46
                >>Kiedyś ludzie starali się (daremnie) >>biedę, choroby, niepełnosprawność >>ukrywać. Wstydem było sie do tego >>przyznać -
                A teraz są dumni, że są cwani. Że nie pracując mają często więcej od frajerów pracujących. Teraz dla nich większym wstydem byloby zasuwac za grosze, gdy lezac brzuchem do gory mqja co najmniej tyle samo. I to jest wlasnie to nowe, przerazajace dla myslacych i prowadzace rownią pochyła w dół zjawisko...
                • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 18:22
                  @Nchyb, dokładnie - mam taką znajomą, bardzo fajna dziewczyna, pracuje w markecie na smieciówce. Ma syna 9 lat, na którego jej były maż płaci alimenty- 400 złotych. No i to 500+ bierze na dziecko. Wynajmuje małe mieszkanie, trochę jej tato pomaga, ale niewiele pomóc może ma małą rentę i jest b. schorowany. Mamy nie ma, zmarła gdy była 14- latką, rodzeństwa nie ma. Słuszałam, jak jej koleżanka chyba jeszcze ze szkoły z branży "mama na pełen etat i szlachta nie pracuje" bardzo sie dziwiła, że ona chce pracować za grosze skoro jak sama potwierdzała NIE TRZEBA. "Ja mam 1500 na troje dzieci i alimenty na dwoje z funduszu, bo ich ojce (!!!) nie płacą, a na jedno od jego ojca, zasiłek taki, siaki, owaki, jedzenie z rekomendacji MOPS-u, dopłatę do mieszkania. No i oczywiście z moim (kolejny facet jej po byłym mezu i dwóch ojcach jej dzieci przyp. Korci) przecież mieszkam, na koniec roku chyba se dziecko ciachniemy, bo on kocha dzieci, a swojego nie ma, to będzie 500 i kosiniakowe jeszcze, ale Ty Gośka głupia jesteś, garba chcesz od pracy dostać?" - takie podejście "piękne"

                  --
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • nchyb Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 20:04
                      Edukacyjny
                      Prospoleczny
                      Antypasozytniczy

                      Przy okazji, nie tylko mamusie i tatusiowie niemowlaków pasozytuja, tych sporo większych gdzie za opiekunkę czy przedszkole płacić nie trzeba - również...
                      • lumeria Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 20:37
                        Ty bys swoje małe dziecko odstawiła do płatnej opieki by realizować czyjes cele edukacyjne/prospoleczne/antypasożytnicze, szczególnie jestli cala wyplata poszłaby na ta opiekę? Czyli nie tylko oddałabyś dziecko 'na przechowanie' w cudze ręce, ale tez z tego nic a nic nie miała. Dla kogo tu korzysc?

                        Moze "biednyś boś głupi, glupiś boś biedny" - ale nawet biedni nie są az takimi idiotami.
                        • kora3 Lumerio 10.05.20, 21:32
                          Co ty z tą całą pensją? Podałam Ci link z kosztami przedszkoli - publicznych i prywatnych. A poza tym taki szczegół - wszystkie 6 - latki mają OBOWIĄZEK przedszkolny - z czego taka rodzina połaci tak twierdzisz równowartość zarobków, skoro nikt tam nie pracuje?

                          Co do reszty - żadna kobieta nie musi noworodka do żłobka Lumerio. Ti masz opisane jak sprawa wygląda mamotoja.pl/urlop-macierzynski-urlop-dodatkowy-urlop-rodzicielski,urlop-macierzynski-artykul,14730,r1p1.html... Mama na etacie może skorzystać z ROKU płatnego w 100 proc. urlopu macierzyńskiego, a taka, która nie urodziła będąc na etacie z rocznego świadczenia w wysokosci 1000 zł - tzw. kosiniakowe. Co się Twoim zdaniem bardziej opłaca myslącej normalnie osobie? Założmy, ze mama zarabiała najniższą krajową - ma przez rok blisko 2 tysie miesięcznie na macierzyńsko- rodzicielskim, czyli blisdko 24 tys. złotych, w przypadku mamy niepracującej przed ciążą to jest 12 tysi rocznie.

                          Potem pracująca mama i tato dziecka mogą skorzystać z urlopu wychowawczego trwającego 3 lata - tu masz szczegóły : www.gov.pl/web/rodzina/urlop-wychowawczy

                          I powiem ci coś Lumerio - w czasach mego dzieciństwa urlopy wychowawcze były bardzo popularne wsrod mam, choc były bezpłatne w sensie jakiś tam zasiłek niewielki, jako i teraz chyba był, ale grosze. A już szczególnie pop[ularne były w moim rodzinnym regionie, na Śląsku i w Zagłębiu. A to dlatego, że było tam bardzo wiele ludnosci napływowej z całej Polski, ktora zjechała tam do pracy i pozakładała tam rodziny. O miejsce złobku było trudno, bo tych przyjezdnych było dużo i nie mieli w okoiach rodziny, żeby się dzieckiem zajęli dziadkowie, czy jacyś inni niepracujący krewni. Panie mogły sobie pozwolić na te urlopy wychowawcze, bo do licha miały dzieci z PRACUJĄCYMI facetami - czyli znaczy - normalniesmile Po wychowawczym taka mama zwykle wracała do pracy, a dziecko szło do przedszkola, bo miało już 3 latka. jakos ci rodzice oboje pracowali i normalnie niepojęte zdołali sie zając dzieckiem swoim. Niepojęte, bo teraz jak czytam posiadanie dziecka jest ponad siły przeciętnej osoby! smile A wtedy przypomnę nie było wielu ułatwień do prac w domu i przy dzieciach i brakowało też zwyczajnie podstawowych produktów. I mowa tu znów przypomnę o ludziach, którzy nie mieli nikogo do pomocy - instytucja niani prawie nie istniała. Jak widzisz z pokolenia tak ohydnie oddawanego w obce rece przedszkolanek wyrosli całkiem do rzeczy ludzie - dośc samodzielni np. smile

                          --
                          Korcia
                          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                        • nchyb Re: "Biedni" kontra "bogaci" 12.05.20, 05:54
                          >>Ty bys swoje małe dziecko odstawiła do płatnej opieki by realizować czyjes cele edukacyjne/prospoleczne/antypasożytnicze, szczególnie jestli cala >>wyplata poszłaby na ta opiekę?


                          Nie czyjaś te cele, tylko moje cele.
                          Tak. Tak właśnie zrobiłam. Dwa razy.
                          Moje cele przyniosły imo własciwe efekty.
                          I bez tej histerii. W PL poza jakimiś wyposionymi prywatnymi przedszkolami żadne nie kosztuje ponad 1800zł miesięcznie.
                          I przypominam, że wśród roszczeniowych pasożytów jest mnóstwo rodziców dzieci szkolnych, którym ani nianie, ani prywatne przedszkola nie są potrzebne.
                          Ich dzieci w wiekszosci nie zarobiad ani na twoją ani na moja emeryturę, to ja będę zmuszona zażywać na zasiłki, bo je uczą, że im się należy...
                          I to się w ostatnich kilku latach w PL IMO coraz bardziej nasila... I o tym jest ten wątek, a nie o biednej samotnej mamusi bez pracy, która ma w okolicy tylko jeden żłobek za 3tys miesięcznie...
                          • kora3 Nchyb 12.05.20, 09:22
                            Diokładnie - jak zauważam, to te "argumenty", których uzywa grupa o której rozmawiamy, już "przeszły" na niektóre inne smile "jak mozna sowje małe dziecko powierzyć komuś?" - ano NORMALNIE - na swiecie robią tak miliony matek, robiły i robić będą! I tak, ja nie mam dzieci, ale za to mam oczy smile. Podobnie te niby ceny przedszkoli - zalinkowałam dla Lumerii o0 tych kosztach - w Warszawie, żeby nie było, że "to moze gdzie indziej, ale w Wawie..." - koszt około 500 zetasmile - zatem NIC z pensji na to nie szłoby, bo przecież na dziecko jest 500+smile. No tak, ale wtedy jak sie zapłaci za przedszkole, to nie zostanie nic na "chybrytki i żenski" smile. Ta grupa ma przekonanie, że podatnicy są zobowiązani UTRZYMYWAĆ zarówno jej dzieci, jak i samą grupę! A niektóre inne grupy przejmują jakoś to przekonanie, vide to co pisze Lumeria. 500+ to z założenia program mający WSPOMÓC dzieci! To jest na potrzeby dziecka - np. taką potrzebą jest przedszkole, acz oczywiście nie tylko, a nie na potrzeby rodziców dziecka. Tymczasem zostało to zupełnie wypaczone: "mi się należy" - nie! - dziecku się należy, nie mamusi, czy tatusiowi.
                            Tak samo z tym gadaniem ze te dzieci będą pracowały na nasze emerytury smile Tak hehe tak, jak ICH rodzice teraz "pracują" na świadczenie obecnych emerytów smile
                            --
                            Korcia
                            "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
                    • kora3 Re: "Biedni" kontra "bogaci" 10.05.20, 20:58
                      O i widzisz - przy jednym dziecku nie ma szans, żeby czyjaś cała pensja poszła na żłobek, czy przedszkole, chyba ze jakieś prywatne i ekskluzywne. A jak sie nie ma kasy na to, to się nie ma wielu dzieci - proste. Dzieci KOSZTUJĄ, taka prawda. no, ale ok, pani lubi rodzić a przecież w ciąży czasem nie można pracować, w połogu na pewno nie itd. To powinien pracować partner takiej pani , a nie NIKT - nie uważasz?
                      Tu masz link do opisu kosztów przebywania dziecka w przedszkolu. Faktycznie w prywatnym może toi być kwota ok, najniższej krajowej, ale no sorry, nie posyła się dziecka do takiego pzredszkola zarabiajac najniższą krajową.
                      sowafinansowa.pl/artykuly/ile-kosztuje-przedszkole/

                      --
                      Korcia
                      "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"