Dodaj do ulubionych

Spotkanie w czasach zarazy...

12.05.20, 10:08
Umowilismy się z ze znajomymi na male spotkanie, 6 osób, na parkingu kolo domu, w weekend pod wieczór kiedy parking jest pusty.
Przepisowa odległość będzie utrzymana, mamy wziąć składane krzesełka i składany mały stolik turystyczny.
Każdy ma przynieść jakieś przekąski.
Teraz pytanie, czy w dobie koronawirusa wypada serwować plater ze świeżymi owocami ? będzie OK czy raczej zbyt ryzykowne? takich np malin nie da się zdezynfekować na 100%. Może lepsze będą owoce z puszki? Sałatka owocowa?
Tradycyjnie zawsze ktoś przynosi taki plater, tym razem padło na mnie, a ja mam wątpliwości co do bezpieczeństwa takiego przedsięwzięcia...

Minnie

--
Savoir Vivre czyli jak się zachować
Obserwuj wątek
    • mocno.zdziwiona Re: Spotkanie w czasach zarazy... 12.05.20, 12:24
      Umawiacie się na parkingu i zawracacie sobie głowę paterą z owocami? To może umówcie się normalnie w domu albo kupcie coś, co łatwo zjeść na parkingu - jakieś przekąski, chipsy, paluszki itp.? Świat się nie skończy jak raz nie zjecie świeżych malin.
    • heniek.8 Re: Spotkanie w czasach zarazy... 12.05.20, 12:32
      a ile to będzie trwało, nie da się wytrzymać bez jedzenia?
      jeżeli ten kto przyniesie jedzenie jest zarażony, to ci którzy to będą jeść też mogą się zarazić, więc jak każdy będzie jadł wszystko to lepiej spotkać się normalnie w domu, bez maseczek, przy stole
    • 10iwonka10 Re: Spotkanie w czasach zarazy... 12.05.20, 20:11
      >>>>To co wiemy na pewno, to fakt, że SARS-CoV-2 przenosi się drogą kropelkową przez nos lub usta, gdy osoba zarażona kaszle, kicha lub po prostu wydycha powietrze. Wirus do rozprzestrzeniania potrzebuje żywego nosiciela, a żywność poprzez swój profil mikrobiologiczny nie zapewnia do tego korzystnych warunków. Profesor Benjamin Chapman, ekspert ds. bezpieczeństwa żywności z uniwersytetu North Carolina w Stanach Zjednoczonych nazywa prawdopodobieństwo przenoszenia wirusa poprzez jedzenie „ekstremalnie niskim”>>>>>
      • minniemouse Re: Spotkanie w czasach zarazy... 12.05.20, 23:37
        Kiedy to ma swój urok, czy ktoś kiedykolwiek w życiu przeżył "parkingowe party" ? : )
        Dzięki za rady, owoce podam w osobnych plastikowych salaterkach zamiast tradycyjnej patery.
        Już się ciesze na nowe doświadczenie życiowe smile
        btw, u nas nie ma nakazu noszenia maseczek, wiec pewnie nie będziemy. poza tym wszyscy zdrowi, i się izolujemy wiec szansa ze ktoś z nas chory lub jest nosicielem tez jest niezwykle niska.
        Nie widzieliśmy się od stycznia. przepadły nam urodziny, Wielkanoc, urodziny, urodziny.. mamy już dość...
        poza tym jakie to party, szumna nazwa. będzie kawa, po dwa udka kurczęce na łeba i sałatka jarzynowa. owoce na deser, piwo i herbata do popicia. wszystko w jednorazowych naczyniach.

        Minnie

        --
        Savoir Vivre czyli jak się zachować
        • kora3 Re: Spotkanie w czasach zarazy... 13.05.20, 09:01
          Minnie, ja Cię naprawdę rozumiem - serio. Ta izolacja bardzo źle wpływa nie wielu ludzi, a też - jak już pisaliśmy - sensu jej nie za bardzo można się dopatrzeć w świetle innych uregulowań. Tylko, że nie tak dawno TY chyba psiałaś, jak to trzeba uważać smile - przepraszam, ale rozbawiło mnie ta niekonsekwencja

          --
          Korcia
          "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
          • engine8 Re: Spotkanie w czasach zarazy... 14.05.20, 01:26
            A ja wlasnie wrocilem od Dentysty... (endo - czyli leczenie kanalowe)

            Wszedlem tam bez zadnej maski i na recepcji byly dwie osoby - recepcjonistka i asystentka - zadna nie miala maski... Bylismy z soba na odleglosc moze metra moze mniej - tak jak zawsze... Podpisalem jakies papiery i usiadlem w poczeklani jako jedyny. A papiery byly na temat mojego zdrowia z punktu widzenia COVID19.. Napisalem ze jestem i bylem zdrowy.
            Oczywiscie ryzyko ze albo repcjonistka albo ja moglismy byc chorzy, I kochanc na druga osobe ale widzial ktos kiedys cos takiego u lekarz czy dentysty? Ja nie. To wzbudzilo we mnie bardzopozytywne nastawinie - tu nie ma paniki!!! Tu jest czysto i sterylnie
            Po chwili asystentka poprosila mnie do gabinetu.... Kazala ubrac taki fartuch ochronny i sie wygodnie polozyc na fotelu. Robila mi zdjecia - w rekawicach- no bo mi wkladala jakies klomty do geby ale tez bez maski. Przyszedl dentysta - tez bez maski - reki nie podawal i byl na jakis metr moze poltora... Nikt na siele nie probowal trzyma sztucznych 2m.. Generalnie asytentka byla z tylu za mna wiec jakbym kichan to nie na nia.. On zawsze moze sie odworcic a wiec ryzyko zerowe..
            No wiec jak dentysta zaczal sie zabierac do procedury to on ubral i fartuch i rekawice i maske - asystentka podobnie.

            I zeby nie bylo watpliwisci - gabinet wysokiej klasy I polecony przez starszego I bardzo dobrego dentyste. - absolutna czystsc i profesjnalizm wszedzie (ceny tez ).. Rozmawialem z asystentka i mowila ze oni stosuja i zachowuja sie oraz zachwujac wszytkie srodki ktore maja sens ale nie wyglupiaja sie i nie przesadzaja bo to nie tylko nie pomaga ale rodzi panike wsrod pacjentow.


            Po zakonczenu wyszedlem i kiedy placilem - wszedl nastepny pacjent - w masce, I wtedy recpcjonistka ubrala tez maske - aby pacjent nie czul sie zle,,,
            A placilem karta wiec dalem recepcjonistce gola reka karte - ona ja wziela gola reka i wlozyla do czytnika na komputerze a potem mi oddala...rece sobie szybko odkazila.
            Pozniej poprosilem o skorzystanie z lazienki...zadnych restrykcji czy specjapnych prcedur.
            Wszytko wygladalo tam tak jak to bylo 3 miesiace temu - z wyjatkiem tego ze jak wszedl pacjent w masce to recepcja sie dopasowala. Wszedzie staly butleki ze srodkiem bakteriobojczym ale ja ani raz z tego nie korzystalem.. A zaklad pracowal caly czas na zwolninych obrotach – tzn tylko pacjenci w sprawach krytycznych a obecnie sie rozpedzaja wiec przyjmuje wiecej jednak pacjenic a nie gabuinety odwoluja wizyty bo si eboja ....moja wizyta byla przesuwan 2 razy poniewaz nie cierpialem na bol.
            Calkiem mi sie to podoba – rozsadek przed panika.
            • minniemouse Re: Spotkanie w czasach zarazy... 14.05.20, 02:01
              Koro, pisałam ze trzeba uważać wiec będziemy uważać. ubierzemy rękawiczki jednorazowe, postawimy pojemnik z żelem do dezynfekcji, jednorazowe naczynia i będziemy nakładać a/ kurczaka szczypcami b/ sałatkę łyżką trzymane przez papierowa serwetkę, każdy swoja. ustaliliśmy ze kawę czy herbatę każdy weźmie własną w termosie. owoce wymyśliłam ze podam takie co się obiera wiec tak, banany, kiwi, pomarańcze, ananas, jabłka, melony, kawon, poza tym z puszki brzoskwinie. i do nowych umytych plastykowych pojemników z wieczkiem na wieczne nieoddanie smile
              spotykamy się w sobotę o 6tej, powiem jak było.
              a w ogóle to wciąż ustalamy co i jak lol

              Minnie

              --
              Savoir Vivre czyli jak się zachować
              • kora3 Re: Spotkanie w czasach zarazy... 14.05.20, 08:03
                Minnie, przecież napisałam, że doskonale ROZUMIEM smile - ja też spotykam sie rekreacyjnie z ludźmi - nie z wieloma i z zachowaniem dystansu, ale owszem.
                Mnie rozbawiło tylko, ze najpierw byłaś za pokornym wykonywaniem wszelkich zaleceń obostrzeniowych, nawet głupich - np. trzymanie odległości w sklepie z osoba z która mieszkasz - a teraz organizujesz czy współorganizujesz imprezę. Dlaczego uwazam to za niekonsekwencję? Ano dlatego, że jak cały czas sie podkreśla: pozostańmy w izolacji społecznej tam, gdzie NIE MUSIMY nie pozostawać. Co to oznacza w praktyce? Ano to, że do sklepu po jedzenie musisz iśc, bo bez jedzenia wszak nie przetrwasz, le po buty już nie musisz iścsmile - przykładowo rzecz jasna, bo teraz w PL już sie zluzowało i sklepy z butami są już otwarte. Analogicznie - pracując np. jako kurier czy lekarz musisz spotykać się z ludźmi zawodowo, ale ze znajomymi na imprezach już nie musisz. Ty sie z tym godziłaś, a następnie ...smile

                Jeszcze raz podkreślę - ROZUMIEM Cię - poza tym nie zrobicie nic nielegalnego. Co do zasady dla przeciętnych obywateli - wszystko co nie jest zabronione, jest dozwolone. Nie ma zakazu spotykania się rekreacyjnie byle z zachowaniem zasad, to sie macie zamiar spotkać - oczywiste. Tylko, że w innym Twoim wątku było tak samo - nie ma zakazu rozmawiania w sklepie przez komórkę, to sobie pani rozmawiała, a inna ja za to skopała. Za skopaniem w zasadziesmile nie bylaś, ale uwazałaś, że pani rozmawiająca postąpiła bezmyslnie, bo zakazu nie ma, ale mozna powstrzymać się od gadki pzrez komóre w sklepie. Mozna! Ale przed spotkaniami rekreacyjnymi z kimkolwiek - też można. W tym całą rzecz i DLATEGO rozbawił mnie taki brak konsekwencji ...smile

                Co do tematu głownego wątku. Minnie - nie da sie odkazić większosci jedzenia. Chcesz maliny wrzątkiem traktować - ok, ale już chleba nie odkazisz. Wysoka temperatura gotowania czy smażenia zabija wirus, ale wszak trzeba to ugotowane czy usmażone spakować itd.
                Jesli miałabym Wam coś na serio doradzić w świetle Waszej chęci zachowania jak największej ostrozności, to tak jak inni w tym wątku zalecałabym, by każdy (czy tam każda para, w każdym razie ludzie razem mieszkający) przyniósł swoje jedzenie i picie i sam to jadł i pił - po prostu. Rozumiem, że to sprzeczne z Waszymi normalnymi zasadami spotkań, ale mamy szczególny i czas i jak normalnie nie urządzacie tych spotkań na parkingach, a teraz macie taki zamiar, tak i możecie zmienić zasady związane z jedzeniem na imprezie. W końcu najpewniej chodzi Wam nie o to, by się najeść po kokardki, ani nie o to, by popisać sie konsztem kulinarnym, tylko o miłe spotkanie, do którego jedzenie czy picie ejst miłym dodatkiem, ale wciąż - dodatkiem.

                Ja na Waszym miejscu tak bym zrobiła - miłej zabawy Minnie.

                --
                Korcia
                "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco poniżej .. na mapie- oczywiście smile"
      • lilith.blackmoon Re: Spotkanie w czasach zarazy... 14.05.20, 21:14
        Jeżeli weźmiemy do ust okaszlany i scovidowany długopis, zarazimy się (drogą kropelkową), jeśli weźmiemy do ust okaszlanego i scovidowanego pomidora, również zarazimy się drogą kropelkową. Nieważne, czy go potem połkniemy, czy wyplujemy - on już miał kontakt z błoną śluzową. Załóżmy optymistycznie, że wirus nie wchłania się na poziomie żołądka; układ pokarmowy zaczyna się jamą ustną i w niej zachodzi zarażenie drogą kropelkową- bez względu na to, jaki skażony przedmiot doń bierzemy- czy dzikie usta skażonego kochanka, czy okichany widelec, czy okaszlaną malinę smile Pomysł spotkania na parkingu rewelacyjny smile uważajcie na siebie.
        • engine8 Re: Spotkanie w czasach zarazy... 14.05.20, 21:51
          A jak bez odrobiny rosadku wpadniemy w panike to przezyjemy moze pare lat dluzej ale z urazami psychicznymi i bez pieniedzy..
          Na razie wyglada ze niestety ale wiekoszsc nas musi sie z tym wirusem wczesniej czy pozniej zmierzyc.. a to co wladze robia zamykajac nas i ograniczajac to tylko po to aby nie zablokowac szpitali.
          Nie wszedxie jest tak sami i nie wszedzie nalezy postepowac identycznie - kazda lokalna wladz powinna dostosowac wymagania do potrzeb...

          W naszym "powiecie" ktory ma ponad 3M ludnosci na covid zmarlo jak na razie 80 osob... Duzo? Moze i duzo . Warto bylo polozyc wszytkie biznesy na kolana? Moze tak a moze nie?
          Tylko ze w ubieglym sezonie grypowym z powiklan grypowych zmarlo 600 ludzi i nikt tego nawet nie wspomina i trzebe bylo dosc duzo zachodu aby sie do tych danych dostac.
          Czyli jak zemrze jeszcze 7x tyle w tym roku - a 1/3 juz za nami, to ciagle bedzie to mniej niz na "jakas tam grype".
    • engine8 Re: Spotkanie w czasach zarazy... 13.05.20, 04:54
      Co to sie porobilo.
      Do nas przyszli znajomi, nie scisklaismy sie ale nie uzywalismy zadnych maseczek - bo to wiecej szkody niz pozytku prynosi.. usiedlismy jak ludzie przy stoliku an zewnatrze przy fontannie - miedzy gebami byly pewnie te 2m.. Jedlismy i plilismy jak normalni ludzie..... Przeciez restauracje serwuja jedzenie na wynos jako ze nie ma ryzyka zarazenia przez zolodek. Zwlaszcza jak sie pije 70% sliwowice z Lacka
      Kurcze co te media z ludzmi porobily - wpuscili wszystkich w niezdorwa panike?
      Jak ktos chcial cokolwiek wycierac czy dezinfekowac to mogl ale nikt tego nie robil jako ze i my i oni wychodzimy z domu rzadko.
      Przelwaz owoce wrzatkiem - .... no to juz chyba przesada..... Ludzie...logiki i rozsadku zabraklo?
      • aqua48 Re: Spotkanie w czasach zarazy... 13.05.20, 09:51
        engine8 napisał(a):

        > Przelwaz owoce wrzatkiem - .... no to juz chyba przesada..... Ludzie...logiki
        > i rozsadku zabraklo?

        Logika i rozsądek podpowiadają że to nie jest czynność obowiązkowa. Kto chce, bo obawia się czegoś może to zrobić, kto nie czuje takiej potrzeby, wcale nie musi.
    • annthonka Re: Spotkanie w czasach zarazy... 13.05.20, 09:48
      Ja właśnie przeżyłam takie party smile. Właściwie nie parkingowe, bo na dużym trawniku koło domów (mieszkamy w ślepym zaułku, więc nikt obcy się tu nie kręci, a party było sąsiedzkie.

      W czasie zarazy reguły się trochę zmieniły, więc każdy po prostu przyszedł ze swoim piwem i przekąskami. Nie było wspólnego jedzenia, częstowania się itp. Było fajnie, tylko pod koniec trochę wszystkich gardła bolały od wydzierania się do siebie wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka