Dodaj do ulubionych

Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację?

30.05.20, 18:32
Melania Barska urodziła drugiego syna. Krewni przybyli zobaczyć malucha i przy okazji obdarowali go prezentami. Spowodowało to wybuch agresji, zazdrości, histerii, u starszego syna Melanii, 9-letniego Adama.
Krewni nie mają sobie nic do zarzucenia. Odwiedzając noworodka, nie czuli się w obowiązku obdarowywać 9-latka, któremu nic nie brakuje i który dostaje prezenty z okazji swoich świąt.
Innego zdania jest Melania, Adam powinien coś dostać przy okazji, bo to jeszcze dziecko.
Kto ma rację?
Obserwuj wątek
    • lumeria Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 30.05.20, 19:39
      Jestem dosyć często w tej sytuacji obdarowując dzieci z rodziny czy u znajomych. Zawsze 'duży' prezent daje gwieździe programu/solenizantowi, a mniejsze prezenty rodzeństwu.

      Pamiętam jak bylo przykro jeśli ktoś dal prezent tylko jednemu z mojego rodzeństwa, albo kiedy matka odbierała jednemu by podzielić miedzy wszystkich. Tak i tak było przykro. Bo albo nie dostałeś, albo ci odebrano.

      Ale tez wymóg by goście by przynosili dodatkowe prezenty dla wszystkich dzieci tez mi jakoś nie leży dobrze i sama nie lubię być pod taka presja. Chyba przed impreza jednego zorganizowałabym prezenty dla pozostałych dzieci we własnym zakresie. Aby każdy coś dostał, niekoniecznie od gości.
    • elle-joan Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 30.05.20, 19:54
      W niektórych rodzinach albo moze to dotyczy określonych regionów, był taki zwyczaj, ze jak przychodziło się w odwiedziny do domu, w którym są dzieci, to przynosiło się dla nich coś drobnego, zazwyczaj słodycze czy owoce. Nie wiem jak jest w tej chwili w Polsce. Myslę, ze urodzenie się dziecko to jest święto całej rodziny, równiez tego starszego brata. Byłoby ładnym gestem przyniesienie czegoś dla starszego chłopca. Jest to trochę inna sytuacja niz urodziny czy imieniny rodzeństwa. W niektórych krajach są specjalne kartki okolicznościowe na tę okazję- kiedy dziecko staje się starszym bratem czy siostrą. Mój starszy syn dostawał upominki, kiedy urodziła się jego młodsza siostra. I to nie chodzi przeciez o to, czy mu czegoś brakuje czy nie, chodzi o podkreslenie tej konkretnej okazji. Zachowania 9-latka nie komentuje, bo myślę, ze zostało dodane w opowieści, aby "poznęcać się" trochę nad rodzicami, jakie to niewychowane dziecko mają. wink A jezeli nawet tak się stało, to juz problem wychowawczy. Nawet gdyby to było jego święto, to w tym wieku juz w inny sposób wyraza się emocje. A skąd wiesz jakie kto ma zdanie w tej hstorii? Obie strony zwierzyły Ci się czy doszło do konfrontacji podczas spotkania?
    • baba88 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 30.05.20, 20:19
      9 latek był za długo jedynakiem. Szczęście dla niego że mu się brat urodził.Pierwszy niemiły etap zetknięcia z prawdziwym życiem ma za sobą a przed sobą jeszcze wiele. Niemniej ma szczęście, niektórzy zderzają się ze ścianą wieku lat 20paru.Drobne prezenty dla innych dzieci-tak , wieku przedszkolnym.
    • kora3 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 30.05.20, 20:48
      jak słusznie zauważa Baba 9- latek dość długo był jedynakiem w centrum uwagi. Jednocześnie to jeszcze na tyle małe dziecko, że ma niejako prawo nie pojmować do końca zapewne niekomfortowej dlań sytuacji, kiedy z tego najważniejszego dzieciaka, stał się teraz tym, który w oczach gości nie istnieje. Dla mnie taką granicą wieku dziecka, które wypada obdarować choć nie jest główną postacią spotkania jest taki, w którym bawi się jeszcze zabawkami. Takiemu dzieciakowi jest przykro, że inne dziecko dostało zabawkę, a ono nie. Dlatego jestem zdania, że w takim wieku i temu dziecku, które nie jest centralną postacią, wypada dać jakiś drobiazg.
      Na tej samej zasadzie na dziecięcych konkursach wszystkie dzieci, nie tylko te, które je wygrają dostają dyplomy i jakieś symboliczne "nagrody"
      • verdana Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 30.05.20, 21:43
        Myślę, ze to nie codzi nawet o zabawkę, tylko o uwagę. Starsze dziecko prawdopodobnie było przyzwyczajone, z ejak ktoś przycodzi, to może i niekoniecznie mu coś przynosi, ale zwraca na niego uwagę. Szczególnie bliższa rodzina - dziadek, wujek, ciotka. Teraz przyszli i pokazali, ze jest już na drugim planie, ważniejsze jest nowe dziecko, jemu się coś należy, starszemu już nic. Wcale sie nie dziwię, ze dziecku jest przykro, każdemu by było. Nawet młodej matce bywa przykro, gdy goście przychodzą, oglądają dziecko, zachwycają się, a ona przestaje być istotna - urodziła, to nawet nie trzeba zapytać, jak się czuje, ani powiedzieć dobrego słowa.
        Rodzice powinni zapobiegać takim sytuacjom, wyrażnie mówiąc - nie musisz nic przynosić, ale jeśli chcęsz - to w tej sytuacji dla obojga.
        Urodziny czy uroczystość dziecka to inna sprawa - pozostałe dzieci wiedzą, że i na nie przyjdzie kolej i one coś dostaną i będą najważniejsze.
          • dolcenera Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 30.06.20, 18:06
            Nie zgadzam się. Jeżeli do tej pory osoba X / dziadek / ciocia pojawiając się przynosili drobne upominki dla 9-latka, to bardzo nieuprzejmym jest nagle przeniesienie CAŁEJ uwagi na noworodka, to już nie detronizacja, ale zwykła degradacja, i braterskiej więzi z pewnością się nie przysłuży.

            Na miejscu tego noworodka już bym wolała nie dostać żadnej zabawki, niż dostać coś, co potencjalnie mnie skonfliktuje w przyszłości z bratem ( poczucie niesprawiedliwości )
      • summerland Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 31.05.20, 05:16
        Mi sie wydaje, ze duza jest w tym rola rodzicow, ktorzy powinni starsze dziecko jakos nastawic na to, ze goscie byc moze przyniosa jakies prezenty dla mlodszego braciszka. Ze jak on sie urodzil to tez dostal prezenty. Niektorzy rodzice kupuja prezent dla starszego dziecka ze to jest niby od tego mlodszego. Uwazam, ze goscie powinni tez cos malego przyniesc dla starszego chlopca. Nie dziwie sie, ze on tak zareagowal. Napewno to przezywa, odczuwa zazdrosc, moze odrzucenie.
        • aqua48 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 31.05.20, 11:11
          Zawsze przynosiłam prezenty dla wszystkich "domowych" dzieci - dla solenizanta duży, a dla rodzeństwa choć po tabliczce czekolady, właśnie "żeby nie było przykro". Tu zawalili nie tyle goście, co rodzice, którzy powinni przede wszystkim porozmawiać z dziewięciolatkiem i UPRZEDZIĆ syna że mały dostanie z pewnością jakieś prezenty od gości bo to zwyczajnie tradycja, a poza tym mieć w zanadrzu przygotowane coś fajnego dla starszego dziecka i podarować mu w tym momencie gdy goście wręczali podarki dla malucha..Choćby i po to też by starszak miał się czym zająć.
          Na chrzcinach mojej wnuczki był jednym z gości mały chłopiec, który dostał ode mnie malutki prezencik - zabawkę. Nieoczekiwanie, ale dzięki temu miał się po prostu czym zająć i zabawić, podczas gdy inni goście wręczali swoje prezenty dla innego dziecka.
    • kocynder Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 31.05.20, 15:44
      Dziewięciolatek to już nie jest małe dziecko, które nie pojmuje, że goście przyszli "do noworodka" a nie do niego! Inna kwestia, to, jak przypuszczam, wcześniej goście (za przyzwoleniem rodziców) wyuczyli Adama, jak tresowaną małpkę, że gość = prezent, czyli czegoś, czego nie znoszę! Wkurza mnie jeśli przychodzę do koleżanki, a jej kilkulatka od progu pyta "Co masz dla mnie?"... I taką właśnie sytuację podejrzewam tutaj - przez dotychczasowe dziewięć lat chłopiec się nauczył, że KAŻDY kto przychodzi musowo "płaci haracz", czyli kupuje mu COŚ. Nie ważne co. Ale jemu. I nie ma ochoty z tego rezygnować, czemu tez trudno się dziwić. Gdyby różnioca między braćmi była mniejsza (np starszy miał trzy lata, kiedy się maluszek pojawił - sytuacja byłaby o tyle inna, że trzylatek jeszcze nie rozumie na tyle mechanizmów społecznych. Dziewięciolatek - już jest na innym etapie rozwoju i WIE< że jak Krzyś ma urodziny to Krzyś dostaje prezenty i Krzyś jest "gwiazdą", a jak on - to on dostaje prezenty i jest "najważniejszą osobą na ten dzień".
      Osobną (i zdecydowanie niepokojącą) kwestią jest wybuch agresji (!), zazdrości i histerii u starszaka, bo niemowlak dostał smoczki i grzechotki, a on nie... Tu już mamusia powinna się upewnić czy nie "popłynęła" wychowawczo, bo agresja o takie coś nie jest w normie intelektualnej dziewięciolatka.
      • aqua48 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 31.05.20, 15:58
        kocynder napisała:

        > Dziewięciolatek to już nie jest małe dziecko, które nie pojmuje, że goście przy
        > szli "do noworodka" a nie do niego!

        Dziewięciolatek to jest jeszcze wciąż małe dziecko, a zrozumienie silnych emocji które dziecko wówczas odczuwa często obrazuje się opisem sytuacji że oto nagle do domu mąż przyprowadza atrakcyjniejszą, młodszą i ładniejszą żonę i ze słowami - droga Aniu to Zosia, będzie z nami mieszkała, a ty musisz ją od dzisiaj kochać i dzielić się wszystkim. Po czym wszyscy krewni i znajomi po kolei przychodzą podziwiać Zosię i znoszą jej prezenty. Zosia zamiast być rzeczywiście partnerką Ani i umieć spędzać fajnie czas potrafi się jedynie uśmiechać głupkowato, spać, jeść i wydalać. Wobec tego mąż koło niej bez przerwy skacze. A Ania MUSI to zrozumieć i nie wpadać w histerię, ani boże broń agresję smilesmile
        • baba88 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 31.05.20, 17:19
          Aquo, to że przez da miesiące wyglądaliśmy na ulicy jak arabskie żony to nie znaczy że przyprowadzenie sobie drugiego egzemplarza stało się czymś normalnymsmile Rodzeństwo jest czymś normalnym , dziecko 9 letnie słyszało wśród rówieśników ze to się zdarza, na początku jest ciężko potem się normuje. Dziecko tę wiedzę ma. Silnych emocji może doświadczać ale doprawdy nie oznaczają one że prezent mu się z automatu należy. Uwaga i miłość rodziny-jak najbardziej.
        • koronka2012 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 31.05.20, 18:19
          Ja się akurat skłaniam ku frakcji, że nie ma o co urządzać histerii. 9 latek to owszem, dziecko, ale takie emocje byłyby zrozumiałe u 4 latka, a nie dzieciaka, który za chwilę będzie wyjeżdżał sam na kolonie.

          Do tego prezenty dla noworodka to nie jest coś, co budzi zazdrość, bo w większości są to ubranka,, czy jakieś użytkowe gadźety - słowem rzeczy które w ogóle nie są traktowane przez dzieci w kategoriach prezentów.

          Nie ma powodu, żeby przerzucać odpowiedzialność za agresję na barki gości, bo nie to jest źródłem kłopotów. Jeśli Melania sądzi, że dodatkowy prezent rozwiąże problem zazdrości o noworodka i załatwi sprawę, to jest równie infantylna co ten 9-latek.
          • aqua48 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 31.05.20, 21:50
            koronka2012 napisała:
            >
            > Nie ma powodu, żeby przerzucać odpowiedzialność za agresję na barki gości

            Oczywiście że wychowanie dziecka jest rolą jego rodziców, ale wg mnie normalne jest także że dziewięciolatek zachowa się czasem zupełnie niedorośle, czyli jak..dziecko?

            • koronka2012 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 01.06.20, 21:51
              aqua48 napisała:

              wg mnie normalne jest także że dziewięciolatek zachowa się czasem zupełnie niedorośle, czyli jak
              > ..dziecko?


              Chodziło mi zachowanie rodziców - o obarczanie gości odpowiedzialnością za zachowanie dziecka.
              W domyśle: gdyby przynieśli prezenty również dla niego, dziecko nie byłoby zazdrosne i nie robiłoby afery.
              Zupełnie jakby rewolucję w życiu dzieciaka dało się gładko zniwelować czekoladą. No litości...
              • aqua48 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 02.06.20, 08:12
                koronka2012 napisała:

                > Chodziło mi zachowanie rodziców - o obarczanie gości odpowiedzialnością za zac
                > howanie dziecka.
                > W domyśle: gdyby przynieśli prezenty również dla niego, dziecko nie byłoby zazd
                > rosne i nie robiłoby afery.

                No oczywiście, że zachowanie dziecka jest skutkiem zachowania i postawy rodziców. Rodzice przewidujący, na taką okoliczność (goście u nowonarodzonego), po prostu mają zachomikowane drobne podarunki dla starszaka i przy tej okazji mu je wręczają. A prócz tego rozmawiają z dzieckiem tłumaczą i wychowują je. Oraz starają się mu poświęcić tyle czasu ile ono potrzebuje w tej trudnej sytuacji, nie pozostawiając samemu sobie.
              • kora3 Koronko 02.06.20, 09:14
                koronka2012 napisała:

                > Zupełnie jakby rewolucję w życiu dzieciaka dało się gładko zniwelować czekoladą
                > . No litości...


                Faktycznie OBARCZANIE gości w tej sytuacji jest nie fair i głupie, ale całkiem obiektywnie to ich zachowanie świadczyło o zupełnej nieznajomości dzieciecej natury smile Być może byli to ci szkaradni egoistyczni bezdzietni, ale coś mi podpowiada, że niekoniecznie - po prostu byli to ludzie, którzy mają to nieszczeście, że już nie pamiętają jak to jest być dzieckiem smile

                Do czego zmierzam - ano spróbuje na przykladzie...Otóż kiedyś na tym forum ktoś, chyba Milamala opisała sytuację następującą. Milamala z córeczka, chyba ok. 5 -letnią odwiedzała swoją siostrę mająca dziecko, którego Mila była chrzestną zdaje się, a dziecko miało jakies swieto swoje, chyba urodziny. Uzgodniła z siostrą prezent dla siostry dziecka, a na pytanie siostry co ta miałaby podarować jej córeczce odpowiedziała, że mała niczego konkretnego nie potrzebuje. Doszło do spotkania, dziecko siostry Mili dostało wypasiony prezent z okazji, a córeczka Mili literalnie - NIC. Nic, bo siostra potraktowała słowa Mili dosłownie - niczego nie potrzebuje konkretnego, to NIC nie dajemy. Do przewidzenia była reakcja córeczki Mili, dziecko płakało. Płakało nie dlatego, że w jego życiu zdarzyła sie jakaś rewolucjasmile, płakało, bo było małe i widziało, że kuzyn czy kuzynka dostał/a prezent, a ona NIE.
                Jak zatem widać, nie trzeba aż takiej rewolucji, jak pojawienie się rodzeństwa w życiu jedynka - bo nie czarujmy się to bywa a nawet najczesciej jest "rewolucja" - żeby dziecku było przykro, że inne dostało prezent, a ono nie. Jasne, w tamtym wątku mowa o młodszym dziecku, ale mechanizm do pewnego wieku jest ten sam. A tu dziecko było/jest w szczególnej sytuacji - ktoś napisał, że za długo było jedynakiem ...Nawet nie o to chodzi, że ZA DŁUGO, a o to, że przestało nim być w wieku nie najlepszym na taką zmianę. Bo w takim, kiedy jeszcze jest obiektywnie małym dzieckiem, ale już nie maluchem, któremu taką histerię każdy by gładko "wybaczył". A poza tym, GDYBY chłopczyk miał np. 2-3 lata, to głowę dam, że wiekszosć gości wpadłaby na to, żeby i jemu jakiś drobiazg przynieść.
    • lumeria Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 31.05.20, 17:08
      Tak troche pobocznie - odwiedziny u kobiety w połogu i z noworodkiem widza mi się jakoś... nachalne. Taka oficjalna familijna lustracja. Wiem, ze to sytuacja historyczna i fikcjonalna, ale jednak.

      Jak dla mnie anglosaski zwyczaj robienia "shower" czyli imprezy dla ciężarnej, gdzie ludzie przynoszą prezenty na wyprawke (ciuszki, pieluszki, itp.) dla maleństwa jest bardziej sensowny. Wtedy matka wie co już ma dla dziecka a co musi dokupić, nie ma niepotrzebnych duplikatów.
        • horpyna4 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 02.06.20, 10:10
          No dobrze, nie musi być to nowonarodzone dziecko, ale np. jego chrzciny; wtedy to dziecko znajduje się w centrum uwagi, a starsze czuje się odsunięte i osamotnione.

          Ale chyba nie jest to sytuacja do oceniania pod kątem SV, raczej psychologii. Konkretnie psychologii dziecięcej.

          Rodzice często nie zdają sobie sprawy, jak ich dziecko rozumie, odczuwa i przeżywa rozmaite sytuacje. Czasem tylko zaniedbują te sprawy, a czasem popełniają grube błędy i zupełnie nie rozumieją, dlaczego ich starsza pociecha zachowuje się niezgodnie z ich oczekiwaniami. Opisana wyżej sytuacja, kiedy matka stwierdziła, że jej dziecko niczego nie potrzebuje, a gość wziął to dosłownie, była klasycznym przykładem lekceważenia psychicznych potrzeb dziecka.

          A co do grubych błędów, to przytoczę taką sytuację. Koleżanka z pracy żaliła się, że jej starsza córka od początku była wrogo nastawiona do młodszej, że wręcz jej nienawidziła. Różnica wieku była spora, można by powiedzieć, że starsza długo była księżniczką - jedynaczką i przyzwyczaiła się do tego.

          Okazuje się, że nie tylko o to chodziło. Koleżanka nie zdawała sobie sprawy, że powiedziała mi, sama tego nie widząc, jaki był powód takiego zachowania starszej córki. Otóż ta starsza córka to była "Anka", a ta młodsza - "dziecko". Tak mówiła do nich i o nich w domu, więc starsza czuła, że przestała być dla swoich rodziców dzieckiem, a młodsza całkowicie zajęła to miejsce. Fakt, zresztą zrozumiały, że wszyscy skakali koło młodszej, wymagającej opieki, a starsza miała chyba jakieś 12 lat i mogła sama się obsługiwać, w oczach tej starszej nie był tak oczywisty, a tylko potwierdzał jej detronizację na rzecz młodszej.

          Wracając do tematu wątku - uważam, że przychodząc do domu, w którym oprócz świętującego dziecka są i inne dzieci, dobrze jest dać każdemu jakiś drobiazg i króciutką chwilę z nim porozmawiać. Najmniejszy drobiażdżek wystarczy, żeby dziecko nie poczuło się nieważne i odrzucone.
          • kora3 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 02.06.20, 10:20
            Wiesz Horpyno, poruszyłaś wg mnie b. ciekawy problem. Mianowicie taki, że wspomniałaś, iz ci rodzice popełniają błędy, bo czesto nie zdają sobie sprawy itd. Na tym forum wiele razy czytałam, ze mam się nie wypowiadać, bo nie mam dzieci smile - nie od Ciebie - dodam. Ja uważam, że mogę się się wypowiadać, bo jak każdy byłam dzieckiem, zatem doswiadczenie mam smile I czego tu nie rozumiem - otóz ci udzie, którzy mają dzieci i nie rozumieją - podobno- co DZIECKO czuje, TEŻ byli przecież dziećmismile
            Czy po tym, jak zostają rodzicami resetuje im sie automatycznie pamięć własnego dzieciństwa? Czy try bycia matką czy ojcem aitomatycznie odpala tryb "zapomniał wół, jak cielęciem był"? Dlaczego niektórym rodzicom trudno spojrzeć na swiat oczami dziecka? Przecież mają DOŚWIADCZENIE - sami kiedyś tak patrzyli na świat smile Zawsze mnie to całkowite wymazanie z siebie dziecka rozwala u tych, co mają wymazane ...
            • horpyna4 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 02.06.20, 11:54
              Ja myślę, że niektórzy po prostu mają krótką pamięć. Chociaż w tym, co napisałaś, może być sporo racji - ja też nie mam dzieci, więc nie miałam okazji ulec zresetowaniu.

              Ale kiedyś byłam świadkiem takiej sytuacji. Działo się to w ośrodku wczasowym, było sporo rodzin z dziećmi. I jedna z matek wyciągnęła z torby okrągły, słodki wafel, żeby dać dwóm córeczkom. Młodsza dostała odłamany kawałek i natychmiast zaczęła płakać. Wtedy inna matka, bardziej kumata, zaczęła tłumaczyć, że dla dziecka atrakcją był ten okrągły kształt, który został zniszczony; jak się okazało, miała całkowitą rację. Ciekawostką jest to, że ta matka z wyobraźnią była sporo starsza od pierwszej, może więc doświadczenie życiowe ma jednak jakieś znaczenie? Chociaż może po prostu z natury więcej myślała i miała więcej empatii.

              • kora3 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 02.06.20, 12:18
                Ja na szczęście znam ludzi mających dzieci, którzy resetowi nie ulegli. Za to wyciągnęli wnioski z błędów wychowawczych swoich rodziców. Np. moja kolezanka wychowała się w domu, gdzie w sumie jak na tamte czasy było całkiem dostatnio, ale była nierówno traktowana ze swoją 2 lata młodsza siostrą. Nie było jakiegoś obiektywnego powodu szczególnego zainteresowania rodziców siostrą, że chora np. czy szczególnie uzdolniona itp. Zwyczajnie tak sie jakoś utarło, że Kasia sobie poradzi, a Basi trzeba pomagać. To nierówne traktowanie pań obecnie obu po 40. zostało w rodzinie do dziś i miało oraz ma wpływ na dośc chłodny stosunek kolezanki do rodziców i siostry. Zdecydowawszy się na swoje dzieci (syn i córka różnica wieku 3 lata) kolezanka bardzo dbała o to, by własnie nie było nierównego traktowania bo "Hania jest młodsza i w dodatku jest dziewczynką" czy bo "Adam jest starszy i w dodatku chłopiec". ...Czy zwracałaby na to szczególną uwagę, gdyby sama nie doświadczyła nierównego traktowania w domu rodzinnym, tego nie wiem. Nie wykluczam, że szczególnie - nie, natomiast jako osoba rozsądna i jednoczesnie mająca w sobie nadal dziecko wink pewnie jakos naturalnie nie tworzyłaby tego nierównego traktowania.

                Mnie sie wydaje, ze czesc ludzi zostając rodzicami zatraca w sobie to dziecko, bo im się wydaje, że dziecko w nich u ich dziecka nie będzie mieć autorytetusmile A to wg mnie i z własnego doświadczenia z rodzicami swoimi - bład. Rodzice powinni poza tym, że być autorytetami być też PRZYJACIÓŁMI dziecka, a nie da sie być przyjacielem tylko z pozycji "szefa". Ja się b. cieszę, że moi rodzice nie powymazywali tych dzieciaków pokolenie ode mnie młodszych z siebiesmile
                • jadwiga1350 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 06.06.20, 21:49
                  Co innego nierówne traktowanie dzieci przez rodziców, a co innego oczekiwanie/spodziewanie się/wymuszanie prezentów bez okazji.
                  I gdzie jest ta cienka granica? No bo jak dwulatek dostaje prezent na urodziny, to wypadałoby i trzylatkowi wcisnąć coś do ręki. Ale czy trzeba liczyć się z tym, że dziewięciolatek będzie zazdrosny o prezenty dawane noworodkowi? Dziewięciolatek, który już dawno nie bawi się grzechotkami czy pluszakami, ale gania z kolegami po boisku?
                  Albo czy 11-latka "ma prawo" być zazdrosna o prezenty komunijne młodszej siostry?
                  • aqua48 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 06.06.20, 22:32
                    jadwiga1350 napisała:

                    >Ale czy trzeba liczyć się z
                    > tym, że dziewięciolatek będzie zazdrosny o prezenty dawane noworodkowi? Dziewię
                    > ciolatek, który już dawno nie bawi się grzechotkami czy pluszakami, ale gania z
                    > kolegami po boisku?
                    > Albo czy 11-latka "ma prawo" być zazdrosna o prezenty komunijne młodszej siost
                    > ry?

                    Trzeba się liczyć z tym, że 9-11 letnie dziecko to jeszcze dziecko. Które dopiero uczy się panować nad swoimi emocjami. Uczy się też, że fakt iż podczas jakiejś imprezy czy uroczystości lub spotkania osób które lubi i na uwadze których mu zależy, nie jest w ich centrum zainteresowania nie oznacza jego mniejszej wartości. A zazdrość, poczucie niedocenienia, bycia zignorowanym, to bardzo silne uczucia. Których i wielu dorosłych nie potrafi opanować.
                    • kocynder Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 07.06.20, 23:08
                      Czym innym jest odczuwanie emocji a czym innym jest AGRESJA dziewięciolatka bo noworodek dostał grzechotkę... I, wbrew opinii Aquy - o ile do odczuć dziewięciolatek ma prawo, o tyle do okazywania agresji w tej sytuacji - już nie. Dziewięciolatek, wbrew opinii powyższej forumki, to już nie maleńkie dzieciątko, które nie wie czym są CZYJEŚ urodziny! Zapewne już bywał na imprezach urodzinowych koleżanek czy kolegów i co, wówczas też histerią i agresją wymuszał prezenty dla siebie? No, chyba jednak nie... Dlatego najpewniej w całej tej sytuacji rodzice popełnili główny błąd - przez ostatnie dziewięć lat - ucząc dziecko, że każdy kto przychodzi "w gości" "opłaca haracz" czyli daje coś jemu, a teraz, nagle ignorując "starszaka", bo "nowe dziecko jest ważniejsze"... I ów dziewięciolatek nijak nie został przygotowany na "detronizację" więc po prostu histerią i agresją walczy o dominację. Źle to świadczy wyłącznie o rodzicach...
                  • kora3 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 08.06.20, 07:44
                    No własnie widzisz, Ty już nie pamiętasz jak o jest mieć 9 lat smile Tu nie chodziło fizycznie o prezenty, a o zainteresowanie. Dla dziecka, któremu rodzi się rodzeństwo, szczególnie gdy jest starsze niż ok. 3 lata (tak do ok. 12) bardzo często na chwilę wali sie jego świat. Bo dotychczas było w centrum uwagi i tę uwagę straciło. Nie mam takiego osobistego doświadczenia, ale wielokrotnie widziałąm to u innych dzieci ...
    • elle-joan Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 06.06.20, 22:41
      jadwiga1350 napisała:

      > Co innego nierówne traktowanie dzieci przez rodziców, a co innego oczekiwanie/s
      > podziewanie się/wymuszanie prezentów bez okazji.

      W poście początkowym nic nie wspominalaś o wymuszaniu. Napisalaś tylko, ze obie strony mają inną opinię na ten temat. Nie wiemy, czy kazda ze stron zwierzyła Ci się z tej sytuacji. czy gospodarze i goście są blisko ze sobą i podjęli dyskusję na ten temat itd.. Jezeli rodzice chłopca z pretensjami domagali się prezentów, to oczywiście nie jest to zgodne z zasadami dobrego wychowania, ale jednak nieco inaczej przedstawiłaś ten problem.

      > I gdzie jest ta cienka granica? No bo jak dwulatek dostaje prezent na urodziny,
      > to wypadałoby i trzylatkowi wcisnąć coś do ręki.

      Urodziny to coś innego niz narodziny rodzeństwa. Urodziny ma kazdy co roku. Narodziny rodzeństwa, zwłaszcza po wielu latach, to duza zmiana i wiele emocji w zyciu starszego rodzeństwa. Warto podkreslić tez przy tej okazji rolę starszego brata/siostry.

      Ale czy trzeba liczyć się z
      > tym, że dziewięciolatek będzie zazdrosny o prezenty dawane noworodkowi? Dziewię
      > ciolatek, który już dawno nie bawi się grzechotkami czy pluszakami, ale gania z
      > kolegami po boisku?

      Goście przychodzący w odwiedziny do noworodka, jezeli mają tez prezent dla starszego rodzeństwa to nie są to grzechotki. Naprawdę!
      • horpyna4 Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 07.06.20, 10:38
        Wystarczy dać starszemu nawet najmniejszy batonik i zamienić kilka zdań. Chodzi o to, żeby to starsze nie poczuło się całkowicie odsunięte na boczny tor; takie urazy mogą odcisnąć piętno na długie lata, a dorośli zwykle nie mają pojęcia o tym, co i jak przeżywa ich dziecko. Bo dziecko tłumaczy sobie i przeżywa wszystko inaczej, niż dorosły.

        Dziewięciolatek nie zazdrości noworodkowi grzechotki. On po prostu czuje się nieważny i niepotrzebny, po prostu niekochany.
        • kocynder Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 07.06.20, 23:14
          A to już błąd rodziców, że przez dziewięć lat nauczyli starszego synka jak tresowaną małpkę, że każdy przychodzący musi mu jakiś okup wręczyć... Bo tak! Zdecydowanie budzi we mnie niesmak gdy idę z wizytą do kogoś, a jego dziecko od progu leci z pytaniem "Co masz dla mnie?!"... Zawsze mnie kusi, żeby odpowiedzieć opryskliwie "Figę z makiem! Bo nie do ciebie przyszłam a do twoich rodziców!"... Co za obyczaj obrzydliwy, żeby wprowadzać "musowy haracz", bo jak się dziecku nie wtryni choćby tandetnej czekolady z marketu to dzieciątko traumę przeżyje, histerią i agresją zareaguje i jeszcze niektórzy uznają, że słusznie, bo wszak dziesięciolatek to maleństwo, które nie rozumie...
          • x94x Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 08.06.20, 07:33
            Miałam raz taką sytuację w życiu, gdy przyszłam do koleżanki bez prezentu dla jej synka. Dałam mu tylko czekoladę. Poprzednim razem dostał piękny prezent- kolejkę w dużym pudle. Miał wtedy chyba 6 lat. Płakał, nie mogłyśmy go uspokoić. Moje dzieci nigdy się tak nie zachowywały, więc było to dla mnie szokiem. Pomiędzy moimi dziećmi jest tylko 15 miesięcy różnicy. Zawsze dostawały ( gdy byty dziećmi) dwa razy prezenty na urodziny, gdy miała je siostra i na swoje urodziny. Często miały jednakowe ubrania, buty, plecaki itp. Były zazdrosne, gdy jedna dostała, a druga nie. Trzeba jednakowo traktować dzieci, nie ma złotego środka na dobre wychowanie. Mój sposób się sprawdził. Ostatnio dałam bratankowi dużo zabawek, bratanica stała ze skwaszoną miną. Miałam dla niej prezent, tylko po prostu zapomniałam. Gdy się ocknęłam i wróciłam po puzzle, to była w siódmym niebie. To były używane zabawki po moich dzieciach. My, dorośli, nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jakie są emocje w dzieciach, trzeba, że tak powiem, spróbować spojrzeć oczami dziecka na problem. Zazwyczaj, gdy pojawi się nowy członek rodziny, to starsze są odsuwane na bok. Ostatnio, gdy grałam z bratanicą, to jednocześnie spoglądałam na raczkujące bliźniaki i komentowałam ich zachowanie zapominając o tym, że teraz moja kolejka na ruch w grze. Bratanica to zauważyła, że się zagapiłam kilka razy. Moja córa zwróciła mi na to uwagę w domu. Chodzi nie tylko o prezenty, ale zainteresowanie się starszym rodzeństwem, gdy przychodzimy w odwiedziny z prezentem dla malucha. Trzeba ze starszakiem porozmawiać, pochwalić rysunek, pobawić się z nim. Pozdrawiam.
        • x94x Re: Małe dziecko, duże dziecko, kto ma rację? 09.06.20, 08:00
          Masz rację, ostatnio 7-letnia bratanica żaliła mi się, że mamusia znowu zapomniała ją uczesać. Była 9 rano. Bratowa zajmowała się bliźniakami, przewijała i karmiła je. Usiadłam przy bratanicy, wytłumaczyłam, jej, że mamusia nie zapomniała jej uczesać, tylko ona ma młodsze rodzeństwo ( mają 9 miesięcy) Tłumaczyłam jej, że mamusia ją tak samo kocha, ale rodzeństwo jest malutkie i potrzebuje więcej opieki i czasu. Uczesałam ją, wygłaskałam. Zagrałam z nią w gry planszowe, wzięłam na podwórko i bawiłam się z nią. Spójrzcie zawsze oczami dziecka oceniając sytuację, czasami dzieci są niegrzeczne, bo chcą na siebie zwrócić uwagę. Mam dużo małych dzieci w rodzinie, często jest tak, że wszyscy zachwycają się tymi najmłodszymi. Małe się pilnuje, bawi z nimi, karmi itp a te starsze z boku, czasem są głodne i spragnione przy suto zastawionym stole, na przykład w święta. Przecież takie 3-6 klasistki potrafią się same poczęstować ze stołu. Czasem się po prostu wstydzą. Psychika dziecka jest bardzo skomplikowana, trzeba być dobrym obserwatorem, by to zrozumieć i rozmawiać, przytulać, kochać. Moje pannice też się jeszcze tulą do mniesmile Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka