Dodaj do ulubionych

Odmowa podania swego numeru telefonu

14.07.20, 14:05
Pewna kobieta poszła na luźne spotkanie towarzyskie ze znajomymi. Na tym samym spotkaniu było kilka osób nieznanych jej wcześniej, w tym pewien pan. Pan pani do gustu - jako znajomy ewentualny - nie przypadł, ale to nie problem wszak. Za to gdy się zbierała do opuszczenia towarzystwie pan przy innych zapytał, czy mogłaby mu podać swój numer tel. Pani grzecznie odpowiedziała, że niekoniecznie. Pan nie odpuścił i zapytał dlaczego. Pani odp., że nie ma zwyczaju podawania swego numeru nowo poznanym osobom. Było to białe kłamstwo, ale pan i tak nie dał za wygraną- powiedział, że dla niego mogłaby zrobić wyjątek. Pani powiedziała, że nie widzi powodu czynić tego wyjątku wobec pana. Po wyjściu pan pan skomentował, że pani bardzo źle go potraktowała! Skomentował no nikogo i też nikt mu na to nic nie odpowiedziałsmile
Uspokajam tych, którzy zaraz napiszą, ze to tej pani lub pana życiowy problem smile Nic się nie stało, bynajmniej. Ale wśród świadków tej scenki zdania są podzielone - jedni uważają, że pani postąpiła grzecznie i asertywnie, a inni, że asertywnie, ale obcesowo. Ja uważam, że grzecznie i asertywnie - też bym tak na jej miejscu zrobiła.
A jakie Wasze zdania?
Obserwuj wątek
    • annthonka Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 14.07.20, 14:38
      Nie ma obowiązku podawania prywatnego numeru telefonu tylko dlatego, że ktoś o to poprosił. A skoro pan nie zrozumiał i się dalej napraszał, to go pani potraktowała na tyle stanowczo, żeby dotarło.

      W moim przekonaniu zachowanie pani ok, a zachowanie pana nie.
    • heniek.8 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 14.07.20, 14:41
      wiesz co, chyba najbardziej niegrzeczne jest dopraszanie się o ten numer, pytanie "dlaczego?" itp po pierwszej odmowie
      drugie w kolejności jest takie roztrząsanie wśród znajomych tej kobiety "czy to było grzeczne czy niegrzeczne"
      najlepsi są tacy znajomi - jedna osoba wyszła to reszta zaczyna "uważam że Krysia postąpiła asertywnie ale obcesowo" "a ja sądzę że postąpiła grzecznie i asertywnie"

      a na samym końcu jest odmowa podania numeru komuś kto nalega jak głupi a nie mamy ochoty żeby do nas dzwonił
    • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 14.07.20, 15:28
      Mialam kiedys prawie identyczna sytuacje. I czułam sie jak zwierze w reflektorach. Bardzo negatywnie ta interakcje odebrałam. Podobnie zapraszanie na pierwsza kawę czy randke w gronie znajomych. Nieeeee....

      Bo pan bazował właśnie na tym, ze kobieta nie zechce mu publicznie odmówić i na jej zażenowaniu. A kiedy mu odmówiła, to za plecami ja szkalował.

      Nawet gdybym byla chetna dac telefon czy umowic sie na kawe przed taka interakcja, po nie byloby mowy bym chciala z takim czlowiekiem miec do czynienia. Szczególnie dlatego, ze drazyl, dlaczego nie. Nie bo nie. I tyle.

      Wydaje mi sie, ze pani wydala sie niektorym obcesowa, bo po odmowie kontynuowała dyskusje. Mogla powiedziec 'to do widzenia" i zignorowac niestosowne pytania. Dla kobiet to trudne (dla mnie) - nie odpowiadac na pytania, bo uwazamy to za "niegrzeczne" - mimo, ze same pytania bywaja bardzo nie na miejscu.





      • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 07:31
        @Lumerio
        Ciekawe to Twoje spostrzeżenie, że kobiety mają problem z nieodpowiadaniem na pytania....Nie neguję tego, ale też nie dostrzegam tego zjawiska. Myślę, że w opisanej sytuacji większosc z nas bez względu na płeć chciałoby uniknąć sytuacji - z braku lepszego określenia - przykrej w towarzystwie.
        Jestem kobietą i nie przypominam sobie sytuacji, bym czuła presję, że muszę odpoiwiedziec na jakieś pytanie - no moze poza sądem, ale rozumiem, że mówimy teraz o sytuacjach prywatnych. Jesli nie chcę odpowiedziec, to nie odpowiada, a jesli chcę to owszem. A czasem nie chcę, żeby komuś po prostu nosa utrzeć, a czasem smile z tego powodu chcę.
        W opisanej sytuacji postąpiłabym pewnie jak ta pani z kilku powodów. Jednym z nich - owszem - jest taki, że powiedzenie po prostu "nie" na pytanie o numer wydaje mi się w ogóle obcesowe. Natomiast co do reszty - niekoniecznie uwazam za kulturalne powiedzenie komuś przy swiadkach "Nie, bo cie nie polubiłam, nie bo jesteś nie z mojej bajki" - nawet jesli osoba która o ten numer prosi jest sama niekulturalna. W 4 oczy - to co innego. Szybkie pożegnanie się bez odpowiedzi uważałabym raczej za ucieczkę, niż przejaw "odwagi".
        • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 12:17
          Koro - piszesz, ze nie dostrzegasz tego zjawiska, lecz twój post jest właśnie ilustracja tego o czym mowie.

          Kobieta odpowiadała na pytania "dlaczego" i gimnastykowała sie mocno, by odpowiadać nie-urazajaco, lecz stanowczo. Po co wdawała sie w taka bezowocna dyskusje? Juz powiedziala nie, wiec po co to kontynuowac?

          • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 12:28
            Nie zrozumiałyśmy sie Lumerio, nie dostrzegam tego U KOBIET- dostrzegam za to u obu płcismile Po prostu większość z nas stara się nie być dla rozmówcy obcesowa w takich sytuacjach. Z reguły staramy się złagodzić niefajne info które mamy komuś do przekazania zatem mówimy "No zbieramy się już, bo jutro do pracy" zamiast "Odsiedzieliśmy te 1,5 godziny z wami, a teraz zmywamy się, bo śmiertelnie nudno" - na przykład oczywisciesmile Robią tak obie płcie ...
            Natomiast to o czym Ty wspomniałaś obrazuje doskonale propozycja zachowania podana przez Aqu - pani miała brać od pana jego numer udając, ze swego nie pamięta smile To własnie taka postawa, że nie wypada nie chcieć z kims kontaktu - własnie wypada, nie wypada obcesowo o tym poinformowac.
            • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 12:56
              Powtórzę, co napisałam poniżej. Trudno jest na poczekaniu znalezc celna lecz kulturalna odpowiedz, kiedy czlowiek jest ogłupiały i zażenowany bardzo nieodpowiednim pytaniem.

              To co Aqua zaproponowała to takie pol-środki by zachować twarz. Czyli obiecanki, ktore nie sa odmowa wprost, lecz rowniez nie sa obcesowe.

              - podaj swój numer to oddzwonię (nie mam zamiaru)
              - pomyśle o tym (pomyśle 'nigdy w zyciu')
              - może następnym razem (oby go nie bylo)

              Ludzie tak odpowiadają, ja sama tez, a potem sa nazywani nieasertywnymi, albo ze nie sa prawdomówni. Jak nie da im sie opcji (pod presja socjalna) powiedzieć wprost, to co innego maja robic?
              • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 16:11
                @ Lumerio, sama sobie przeczysz trochę. Z jednej strony piszesz, że kobiety nie powinny mieć problemu z asertywną odpowiedzia, w sensie - nie powinny być tak wychowywane jako dzieci, by potem ów problem mieć, a z drugiej, że tak ludzie mowią, żeby nie być obcesowymi.
                Rzecz cała w tym, że powiedzenie komuś, iż zasady nie daje sie swego numeru nowo poznanym ludziom NIE JEST obcesowe. Obcesowe byłoby powiedzenie prawdy - Nie, bo nie chcę mieć z tobą kontaktów. Jak już pisałam wcześniej - mamy prawi nie chciec, ale powiedzenie tego wprost, do tego publicznie i w sytuacji, gdy taka osoba nic nam nie zrobiła, a jedynie nie wzbudziła sympatii byłoby dlań bardzo przykre, a towarzysko niezręczne.

                Ale to, ze ktoś ma jakąś zasadę nie jest nijak obcesowe, ani osobiste dla tego, kto prosi np. o numer. Na miejscu proszącego mogłaby być każda inna nowo poznana przez kobitkę osoba i w mysl wygłoszonej zasady zostałąby potraktowana TAK samo.

                Wyobraźmy sobie, że jakiejś pani jakiś pan proponuje kontynuację wieczoru u siebiewink Pani ochoty nie ma i odpwouada "Z zasady nie odwiedzam w domach panow słabo mi znanych" . Też byłaby wówczas wg Ciebie obcesowa? Powinna mwć, że chętnie ale innym razem, bo musi pranie zrobićsmile, czy może, ze niestety nie może bo rano wcześnie wstaje do pracy?

                O ile w kontaktach służbowych czasem po prostu musimy otrzymywać kontakty z nielubianymi ludźmi i nie mozemy bez szwanku dla swej pracy z nich zreztgnoiwać, o tyle w kontaktach prywatnych mamy prawo wybierać sobie z kim chcemy bliżej przestawać a z kim nie.
                • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 03:54
                  Nie przeczę sobie, tylko zachowuje sie rożnie zależnie od sytuacji, od towarzystwa, mojego nastroju, chemi międzyludzkiej i setki innych czynników. Dostosowuje poziom retoryki do interlokutorów i okoliczności.

                  Moja percepcja twojego stylu dyskusji jest taka, ze odwracasz kota ogonem tak, ze sprowadzasz argumenty do absurdu. Mnie to daje do zrozumienia, ze bardziej ci zalezy na pokonaniu interlokutora niż na zrozumieniu jego punktu widzenia.
                  • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 07:58
                    Przeciwnie Lumerio, bardzo zależy mi na poznaniu punktu widzenia interlokutora, tylko chciałabym, by opis tego punktu widzenia zawierał logiczną argumentację. Odpowiedź "bo tak", albo "bo nie" to przyznasz - nie jest argumentacja.
                    Jasne, ze reakcja w takich sytuacjach zależy od wszystkiego, co napisałaś i tak, to jest argumentacja - subiektywna, ale owszem i bardzo poniekąd przekonująca. U mnie jeszcze reakcja zależy silnie od mej oceny intencji drugiej strony.
                    Niemniej tu zachowanie pani zostało ocenione jako obcesowe, więc pytam dlaczego np. wg Ciebie to, ze ktoś ma jakąs zasadę odczytujesz jako obcesowe. To normalne pytanie - dodam.
                    • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 16:22
                      kora3 napisała:

                      > zależy mi na poznaniu punktu widzenia interlokutora,
                      > tylko chciałabym, by opis tego punktu widzenia zawierał logiczną argumentację.

                      Ale często po prostu nie ma możliwości uargumentowania swego zdania, bo ktoś postępuje czy uważa tak, a nie inaczej i nie zastanawia się nad uargumentowaniem dlaczego. Bo tak postępowali jego rodzice, bo podobnie myślą jego znajomi, bo tak został nauczony, bo przyjął taki sposób postępowania za najlepszy dla siebie ponieważ wielokrotnie mu się sprawdził w życiu itp.
                      Twoje prośby o argumentacje Koro często wyglądają tak - uargumentuj logiczne dlaczego myjąc zęby szczotkujesz je od prawej do lewej a nie na odwrót.
                      • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 17:02
                        Aquo, ale to forum m. in. służy ANALIZIE zachowań ludzkich, głownie pod względem SV, acz czasami nie tylko smile gdyby przyjąć to co napisałaś, to trudno byłoby ocenić zachowanie tak pani, jak i pana - przyjęlibyśmy, ze obije tak pewnie nauczyli się "od pokoleń" albo od znajomych i ...koniec tematusmile

                        Przykład ze szczotkowaniem - fajny, ale można probować zanalizować - dlaczegosmile - bo tak sie przyzwyczaił ktoś, bo jest praworeczny i tak mu jest wygodniej.
                        Do tego gdy mamy motywację potrafimy ZMIENIĆ swe przyzwyczajenia - zatem potrafimy je analizować. Dla mnie moje pytania o argumentację mają podłoże poznawcze.
                        • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 17:11
                          kora3 napisała:

                          > Aquo, ale to forum m. in. służy ANALIZIE zachowań ludzkich, głownie pod względe
                          > m SV,

                          Nie Koro nie służy analizie od przyczyn, tylko zastanowieniu się czy jakieś zachowanie mieści się w granicach zasad s-v. A jeśli nie to jak należałoby postąpić zgodnie z zasadami. Tylko Ty tu drążysz i domagasz się nieprawdopodobnych uzasadnień.

                          > trudno byłoby
                          > ocenić zachowanie tak pani, jak i pana - przyjęlibyśmy, ze obije tak pewnie na
                          > uczyli się "od pokoleń" albo od znajomych i ...koniec tematusmile

                          No i najczęściej właśnie dokładnie tak jest - nauczyli się tak i koniec tematu.

                          • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 07:32
                            No i właśnie - Ty uwazasz, że powiedzenie komuś na prośbę o nr te;. "niekoniecznie" jest obcesowe. Proponujesz udawanie, że nie pamięta sie swego numeru i branie od kogoś takiego namiarów kłamiąc, ze się zadzwni. Ok - tak się nauczyłaś rozwiązywac takie sytuacje - nie zazdroszczę, ale szanuję- Twoja sprawa. Pytam jedynie dlaczego grzeczna odmowa jest obcesowa wg Ciebie. Twierdzisz, źe nie da sie tego wytłumaczyć. Czyli zwyczajnie wg Ciebie "bo tak" ?

                            Ale Twoje "bo tak" to nie są ZASADY Aquo. Te ZASADY, o ktorych czesto wspominasz - ogólne mówią wyraźnie, że mamy prawo odmówić każdej prośbie) Dośc czesto to przypominasz - nieprawdaz? smile

                            Odmówić mamy prawo, byle grzecznie. Co jest niegrzecznego w powiedzeniu "niekoniecznie" ? To chyba już umiesz wyjaśnic?
                            • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 08:44
                              Koro, znowu odwracasz kota ogonem, kolejny już raz przypisujesz mi słowa których nie napisałam i wkładasz mi w usta swoje przypuszczenia uważając je za moje stwierdzenia. Nie mam ochoty dyskutować w ten sposób i szkoda mi czasu na zbijanie Twoich tez. Przyjmij, po prostu, że mamy zupełnie inny próg wrażliwości, empatii i szacunku do innych ludzi. Ja nie lubię stawiać kogoś, nawet takiego który nie jest grzeczny w sytuacji konfrontacyjnej, lub utraty twarzy w towarzystwie. Wolę w podobnej sytuacji uciec się do białego kłamstwa. Ty walisz prosto w oczy uważając że masz pełne prawo "utrzeć komuś takiemu nosa", "wskazać mu jego miejsce" itp.. Jesteśmy inne. I inaczej pojmujemy s-v.
                              • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 10:15
                                A wycofujesz się ze swoich poprzednich stwierdzeń? ZASADY - na które się powołujesz czesto są JEDNE, co stale podkreślasz. MOZNA zgodnie z SV odmówić każdej prośbie, takze nie podając powodu - byle grzecznie. Jest taka zasada, czy NIE?

                                Poza tym - masz mylne pojęcie, ze ludzie robia coś by utrzeć komuś nosa, czy ustawić do pionu - z założenia. Może Ty spotykasz sie z takimi ludźmi- w większosci, albo - co bardziej prawdopodobne - mylnie odczytujesz ludzkie zachowania. Większosc ludzi Aquo nie robi czegoś, zeby komuś coś tam, tylko robi to co uwaza za dobre dla siebie.

                                Tak, jak ta pani - NIE CHCIAŁA z tym panem kontaktów i NIE CHCIAŁA robić wrazenia, że te kontakty chciałaby mieć. Stąd odpowiedziała odmownie na jego prośbę - nie, zeby mu coś pokazać, albo innym tylko w SWOIM interesie. Podobnie - w jej interesie nie lezało kłamać panu, że ona weźmie odeń numer i zadzwoni, bo w takiej sytuacji pan miałby pełne prawo oczekiwać, ze zadzwoni, a ona takiego zamiari nie miała. Pewnie ta pani - jak na przykład ja - lubi sytuacje jasne i klarowne, a nie jakieś sciemnianie.
                                Sam fakt, że na pytanie pana pani zareagowała biąłym kłamstwem - że nie daje swego numeru nowo poznanym osobom - pokazuje, że wcale nie miała zamiaru ucierac mu nosa. Tym białym kłamstwem chciała własnie załagodzić sytuację - powiedziała ze w domysle nigdy i żadnej nowo poznanej osobie numeru nie daje.
                                Pan wyraził opinię, ze dla niego powinna zrobić wyjątek, a nie było podstaw do takich oczekiwań, zatem powiedziała ze nie ma powodu - wszystko to to są grzeczne komunikaty i ani trochę nie swiadczą wg mnie o chęci utarcia panu nosa.
              • bene_gesserit Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 19:46
                lumeria napisała:

                > To co Aqua zaproponowała to takie pol-środki by zachować twarz. Czyli obiecank
                > i, ktore nie sa odmowa wprost, lecz rowniez nie sa obcesowe.
                >
                > - podaj swój numer to oddzwonię (nie mam zamiaru)
                > - pomyśle o tym (pomyśle 'nigdy w zyciu')
                > - może następnym razem (oby go nie bylo)

                Białe kłamstwo to jest czasem dobre wyjście - np kiedy nie chcemy urazić bliskich.
                Ale także dobrze wychowany człowiek ma prawo - na litość boską - odmówić bez uciekania się do wykrętów, kluczenia i krycia się po krzakach.

                Tak naprawdę ta kobieta powinna powiedzieć natrętowi 'nie', a zapytana o powód odmowy powiedzieć uprzejmym tonem 'pan wybaczy, nie zamierzam tego wyjaśniać' i, ewentualnie, po kolejnym nacisku 'im bardziej pan nalega, tym bardziej nie zamierzam'. Moim zdaniem to wyjście asertywne. Ale nic dziwnego, że tę kobietę zatkało - a i tak nie straciła zimnej krwi, głowy i czego tam jeszcze.

                > Ludzie tak odpowiadają, ja sama tez, a potem sa nazywani nieasertywnymi, albo z
                > e nie sa prawdomówni. Jak nie da im sie opcji (pod presja socjalna) powiedzieć
                > wprost, to co innego maja robic?

                Jedno z moich ulubionych praw asertywności brzmi 'Masz prawo nie być asertywna' smile
                • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 00:00
                  Bene - co do zasady SV masz rację. Mozna odmówić komuś czegoś be podanie przyczyn, zwyczajnie mówiąc "nie". pomimo jednak, że tak zasada SV głosi w życiu bardzo rzadko stosujemy - bez względy na płeć - to w nawiązaniu do "podwiątku" Lumerii stosujemy tę zasadę - wszyscy. Najczęściej stosujemy ją wówczas, gdy mamy zamiar "skarcić" za coś proszącego, czy proponującego. W innych przypadkach nie, bo taka odmowa jest obcesowa, a poza wyjątkami, nie lubimy być obcesowi w sytuacjach neutralnych.

                  Tu sytuacja była neutralna. Pan zachował się żle pytając przy ludziach, ale gdyby pani zapałała do niego sympatią, najpewniej nike zwróciłaby na to uwagi i numer mu dała. Pan też poprosił o coś co ani nie jest obraźliwe jakies, czy z podtekstem - jak np. propozycja, żeby spędziła reszte wieczoru u niego, ani jakieś unikatowe - sporo ludzi poznawszy sie i polubiwszy wymienia się kontaktami. Nie polubiła goscia, fakt - ale nie dlatego, zeby ją obraził podczas tego spotkania czy coś podobnego. Najpewniej dlatego kobitka zamiast twardego "nie" z lodowatym wyrazem twarzy, powiedziała "niekoniecznie"| z neutralną miną. I najpewniej z tego samego powodu odpowiedziała białym kłamstwem na zapytanie dlaczego. Bo własnie nie miała powodu być obcesowa, to i nie chciała być.

                  Dokladnie na tej samej zasadzie można pani kasjerce proponującej w sieci kartę stałego klienta odpowiedzieć "nie" lodowato, a można i normalnie"nie, dziękuję bardzo" i jak obserwuję większość ludzi stosuje jednak odmawiając ten drugi wariant
      • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 07:50
        @Aquo - masz swiętą rację smile tylko co z tego?smile
        Tak nieco więcej niż połowa wątków na naszym smile forum jest o tym, jak należy się zachować, gdy ktoś zachowa sie niegrzecznie/niekulturalnie. I nic dziwnego, bo żyjemy w swiecie nieidealnym smile Bywają w nim ludzie po prostu źle wychowani, ale i złośliwi, a także zaburzeni. I ich też spotykamy i spotykamy sie także z ich strony z określonymi zachowaniami, które trudno pochwalić, ba - czasem trudno je nawet pojąć - że tak mozna.

        Jednocześnie mamy świadomośc, że jesli chcemy mienić się kulturalnymi, to nie mozemy odpłacać niekulturalnym pięknym za nadobne. Stąd wątki u "co odpowiadać na wśbiskie pytania rodziny?", "jak pozbyć się natrętnych znajomych" itd. Wszak kulturalni krewni nie zadawaliby wścibskich pytań, a kulturalnie znajomi nie byliby natrętnismile - ale ni niestety mamy do czynienia także z niekulturalnymi jednostkami.

        Pan zachował się od poczatku niekulturalnie - o numer powinien poprosić na osobności. Także na tejkże osobności usłyszawszy odmowę powinien ją przyjąć do wiadomosci bez komentarza. No, ale zrobił inaczej i teraz rozmawiamy o tym, czy PANI w tej sytuacji zachowała się dobrze, a nie o tym, że pan się zachował źle smile
        • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 08:36
          kora3 napisała:

          > @Aquo - masz swiętą rację smile tylko co z tego?smile

          Nie bardzo rozumiem czego dotyczy Twoje pytanie Koro. Co miałoby z tego być? Ludzi zachowujących się niekulturalnie jest wielu. Bardzo wielu.

          > Jednocześnie mamy świadomośc, że jesli chcemy mienić się kulturalnymi, to nie m
          > ozemy odpłacać niekulturalnym pięknym za nadobne.

          No to już wiesz.

          Teraz wystarczy się zastanowić czy taka odpowiedź, że ktoś nie ma zwyczaju podawania swego numeru nowo poznanym osobom i że nie widzi powodu czynić tego wyjątku wobec kogoś jest ok czy nie.
          Moim zdaniem jest do przyjęcia z punktu s-v..

          Oczywiście można było zastosować inne rozwiązania. Najprościej można było poprosić pana o nr i powiedzieć że się samej oddzwoni. Spotkałam się też z wymówką że ktoś zwyczajnie nie pamięta swego numeru, a telefonu akurat przez zapomnienie nie ma przy sobie. Lub nie kontynuować tematu tylko go zgrabnie zmienić.
          To wybrane przez panią było trochę obcesowe ale też dopuszczalne.

          • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 10:06
            @Aquo - w świetle Twojej wypowiedzi zastanówmy się, czy grzeczne jest obiecać, że się do kogoś zadzwoni i nie uczynić tego? Wg mnie - nie, nie jest grzeczne. Pan panią prosił o numer rel., bo najpewniej chciał z nią kontaktu po tym przypadkowym spotkaniu. Pani takowym zainteresowana nie była. Mówiąc jak proponujesz - nie pamiętam swego numeru, daj mi ty swój, to zadzwonię - OBIECAŁABY panu kontakt, na ktory nie miala ochoty oraz którego nie miała zamiaru nawiązywać. Ty być moze uważasz, że to pod względem SV dobre zachowanie, ale niestety Aquo, nie. Nie wypada obiecywac czegoś, czego nie mamy zamiaru zrobić. W dodatku przy kolejnym - mozliwym z racji wspólnych znajomych - spotkaniu pan mógłby mieć SŁUSZNE pretensje do pani, że obiecała i nie zadzwoniła. Poza tym, jako, ze rzecz działa się publicznie gośc miał spore szanse "wysępić" jej numer od kogoś ze wspólnych znajomych - bo choć nie powinni dawać, to przecież na własne uszy ludzie słyszeli, że pani z panem kontaktu CHCIAŁAsmile - i ktoś uczynny i mniej kulturalny mógłby, w drodze wyjątku ....
            Mając na uwadze powyższe takie białe kłamstwo nie lezało w interesie indagowanej o numer.

            Teraz w temacie rzekomej obcesowości jej odpowiedzi. Czy mozesz uargumentować dlaczego uważasz ją za obcesową? Wg mnie obcesowe byłoby powiedzenie literalnie prawdy -Nie, bo nie chcę z Tobą kontaktu, nie polubiłam cię. Jakkolwiek mamy prawo kogoś nie polubić, ale - o ile nic złego nam nie zrobił - nie jest grzecznie, ani potrzebnie go o tym poinformować szczególnie publicznie.

            Niemniej nie mamy żadnego obowiazku, takze ze strony SV sprawiać wrażenia, że chcemy kontaktów z kimś, z kim ich nie chcemy - przyznasz? Pani użyła dośc neutralnego białego kłamstwa - całkiem sporo ludzi nie daje swego numeru prywatnego każdej nowo poznanej osobie, np. ja smile Naciskana o uczynienie dla pana wyjątku także neutralnie odpowiedziała, że nie widzi powodu - bo i nie było powodu czynić takiego wyjątku wobec osoby zupełnie obcej, z którą nie nawiązała bliższego kontaktu i która nie przypadłą jej nie gustu w dodatku.

            Reasumując - z Twojej wypowiedzi tchnie trochę tym o czym pisała Lumeria - że kobiety mają problem z odmawianiem, bo są wychowywane tak, ze mają być "grzeczne". Cudzysłów całkiem zamierzony - bowiem nie o grzecznośc tu chodzi, a o brak asertywność. Rzeczywiscie cześc kobiet jest tak wychowana, że nie wypada kobiecie odmówić wprost, czy dać jasno do zrozumienia, że się nie chce kontaktów itd. To powazny bład - człowiek bez względu na płeć powinien być kulturalny, ale także ma pełne prawo być asertywny i nie narazać swoich szeroko pojętych interesów, bo ktos inny jest niekulturalny i nachalny.
            • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 12:48
              kora3 napisała:

              > @Aquo - w świetle Twojej wypowiedzi zastanówmy się, czy grzeczne jest obiecać,
              > że się do kogoś zadzwoni i nie uczynić tego? Wg mnie - nie,

              A według mnie powiedzenie komuś kto nagabuje o mój numer telefonu, podaj mi swój, oddzwonię, nie jest żadną OBIETNICĄ Koro. Ani oddzwonienie w tej konkretnej sytuacji towarzyskiej nie jest obowiązkiem, jest jedynie ewentualną możliwością, z której można skorzystać lub nie.

              > Czy mozesz uargumentować dlaczego uważasz ją za obcesową?

              Dla mnie powiedzenie komuś wprost, że nie mam zamiaru dla niego robić wyjątków JEST obcesowe.


              > z Twojej wypowiedzi tchnie trochę tym o czym pisała Lumeria - że k
              > obiety mają problem z odmawianiem, bo są wychowywane tak, ze mają być "grzeczne
              > ". Cudzysłów całkiem zamierzony - bowiem nie o grzecznośc tu chodzi, a o brak
              > asertywność.

              A moim zdaniem nic podobnego z moich wypowiedzi NIE wynika i nigdzie nie polecam braku asertywności, natomiast nie mylę jej z grzecznością. Tą prawdziwą.
              Jeśli ktoś CHCE się tłumaczyć ze swej odmowy, to może to zrobić grzecznie i miło itp. natomiast jeśli nie czuje takiej potrzeby, to nie ma takiego obowiązku i jego zachowanie jest jak najbardziej właściwe z punktu widzenia zasad s-v..


              > cześc kobiet jest tak wychowana, że nie wypada kobiec
              > ie odmówić wprost, czy dać jasno do zrozumienia, że się nie chce kontaktów itd.

              Halo, czy dyskutujemy w tym wątku o wychowaniu kobiet Koro? Czy o jednostkowym zachowaniu w konkretnej sytuacji?
              Bo jeśli o tym pierwszym, to zastanówmy się może przede wszystkim DLACZEGO pretekstem do dyskusji stały się insynuacje niegrzecznie zachowującego się pana? DLACZEGO towarzystwo do którego zwrócił swe żale natychmiast ich nie ukróciło, sprowadzając go na ziemię, tylko zaczęło się zastanawiać czy aby ma rację? Bo to mężczyzna? I z tego tylko względu należy mu się atencja ze strony pani nie zainteresowanej kontynuacją znajomości? Kto ich wszystkich tak wychował?
              • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 13:15
                aqua48 napisała:
                >
                > A według mnie powiedzenie komuś kto nagabuje o mój numer telefonu, podaj mi swó
                > j, oddzwonię, nie jest żadną OBIETNICĄ Koro. Ani oddzwonienie w tej konkretnej
                > sytuacji towarzyskiej nie jest obowiązkiem, jest jedynie ewentualną możliwości
                > ą, z której można skorzystać lub nie.


                A ja mam inne zdanie - jeśli się komuś mówi "oddzwonię/zadzwonię" to wypada tak zrobić. Co innego niezobowiązujące "zdzwonimy się" na koniec spotkania, bo to nic konkretnego. Zadzwonię/oddzwonię to JEST konkret i wypada dotrzymać słowa.

                > Dla mnie powiedzenie komuś wprost, że nie mam zamiaru dla niego robić wyjątków
                > JEST obcesowe.


                Ale dlaczego Aquo? Oczekiwanie, że ktoś zrobi wyjątek dla danej osoby, gdy nie ma ku temu żadnych przesłanek jest przejawem roszczeniowosci, czyż nie?
                >
                >
                > A moim zdaniem nic podobnego z moich wypowiedzi NIE wynika i nigdzie nie poleca
                > m braku asertywności, natomiast nie mylę jej z grzecznością. Tą prawdziwą.
                > Jeśli ktoś CHCE się tłumaczyć ze swej odmowy, to może to zrobić grzecznie i mił
                > o itp. natomiast jeśli nie czuje takiej potrzeby, to nie ma takiego obowiązku i
                > jego zachowanie jest jak najbardziej właściwe z punktu widzenia zasad s-v..


                Alez powiedzenie komuś, ze nie ma się zwyczaju dawania swego numeru nowo poznanym osobom JEST własnie grzeczne i miłe - to nic obraźliwego, czy niemiłego, że ktoś ma takie zasady, nieprawdaż ?
                >
                > Halo, czy dyskutujemy w tym wątku o wychowaniu kobiet Koro? Czy o jednostkowym
                > zachowaniu w konkretnej sytuacji?


                Temat wychowania kobiet wywołała Lumeria i wydaje mi się sam w sobie - w kontekście wątku - ciekawy.
                Bo chocby Twoja propozycja zachowania się pani - wg Ciebie optymalnie - pokazała ze Lumeria miała jednak rację smile Nie wiedzieć dlaczego pani miałaby udawać, że chce kontaktu z panem, skoro go nie chce.
                Podstawą komunikacji między Ludźmi jest jasność przekazywanego komunikatu. Jesli chcemy powiedzieć "nie" to trzeba zrobić to tak, by zabrzmiało "nie" a nie "tak, tak, super" - bo jak tak zabrzmi, to druga strona ma prawo uważać, że jestesmy na tak, a nawet na supersmile A tyle jest przecież wątków potem po tym, że wtdawało się, ze super, a pan/o się nie odzywa...
                Ano własniesmile Takim trywialnym przykładem jest sytuacja, gdy pan panią chce zaprosić na radnke i proponuje "Może pójdziemy na drinka", a pani "Chętnie, ale ja nie piję alkoholu" no to pan "To moze na lody" a pani "Super, ale nie lubię lodów" , no to pan "To może kawa?" a pani "Byłoby cudownie, ale mnie nie wolno pić kawy"...No i taki proponujący nie wie, czy pani nie chce się spotkac, czy on źle proponuje smile A wystarczyłoby gdyby pani odpowiedziała "Dzięki za zaproszenie, ale nie skorzystam" - na przykład oczywiscie. smile



                > Bo jeśli o tym pierwszym, to zastanówmy się może przede wszystkim DLACZEGO pret
                > ekstem do dyskusji stały się insynuacje niegrzecznie zachowującego się pana? DL
                > ACZEGO towarzystwo do którego zwrócił swe żale natychmiast ich nie ukróciło, sp
                > rowadzając go na ziemię, tylko zaczęło się zastanawiać czy aby ma rację? Bo to
                > mężczyzna? I z tego tylko względu należy mu się atencja ze strony pani nie zain
                > teresowanej kontynuacją znajomości? Kto ich wszystkich tak wychował?


                Nie wiem dlaczego, ale mam nieodparte wrazenie, że to Ty jesteś głosicielem prawdy, że dorosłych ludzi się nie wychowuje smile Nie ty? smile Aquo, tu mowa o dorosłym towarzystwie, a nie klasie w podstawówce. Dla mnie byłoby wręcz idiotyczne, gdyby w TAKIEJ sytuacji ktoś pani spieszył z "pomocą", bo jej nie potrzebowała. Pan zachował się niegrzecznie - owszem - ale nie jakoś chamsko, żeby trzeba było panią przed nim bronić.
                Nad jego zachowaniem nikt sie nie zastnawia, bo nie ma się nad czym zastanawiać, jest jasne jak słońce,że było bardzo niegrzeczne smile Nie dlatego, ze jest męzczyzną, tylko dlatego, ze się niegrzecznie zachował - oczywiste.
                • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 14:14
                  Napisalam, ze czesciej kobiety maja problem z nie odpowiadaniem na niestosowne pytania, takze dodam, ze rowniez maja problem z mowieniem "nie" wprost. (oczywiscie nie wszystkie)

                  Wydaje mi sie, ze w naszym kregu kulturowym dziewczynki byly socjalizowane (niektore nadal sa) tak, by nie mowic "nie" wprost. Czyli "nie" od dziewczynki nie bylo akceptowane, przez co byly uczone by calkowicie tlumic nie, albo je wyrażać na inne sposoby.

                  U chlopcow za to "nie" bylo przyjmowane ("bo to chlopak") - i pozniej troche temperowane aby wszystkim i wszedzie nie walil "nie" prosto z mostu. Niektorzy nawet takiej socjalizacji nie zaznali. Wielu mezczyzn nie ma problemu powiedziec "spierdalaj" - malo kobiet jest to w stanie z siebie wydusic.

                  Oczywiscie to sie zmienia. I dobrze.

                  Wiec warto zastanowic sie, dlaczego "nie" wypowiedziane przez kobiete wydaje sie ludziom obcesowe. A nie asertywne.
                  • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 14:53
                    Mylisz sie co do wulgaryzmu, jakiego byłaś uprzejma użyć. To, czy danej osobie "przejdzie przez gardło" silnie zależy od tego, czy na co dzień używa takowych, a także od okolicznosci, rzadziej od płci smile

                    Co do reszty, masz czesciowo rację, ale tylko czesciowo. A to dlatego, że z kolei kobietom łatwiej odrzucić awanse panów, niż odwrotnie. Kiedy mężczyzna zaprasza kobietę na randkę a ta odmawia jest ok, ale jak już męczyzna chce odmówić kobiecie to musi ubrać to jakoś w słowa o zaszczytach i głębokim zalu, bo inaczej jest głupkiem i d..pkiem smile
        • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 12:45
          >>Zmuszanie kogoś do tłumaczenia się z jego odmowy jest bardzo niegrzeczne. Nie to nie.

          >@Aquo - masz swiętą rację smile tylko co z tego? smile

          To z tego, ze takie niegrzeczne pytanie narusza zasady społeczne przez co zaskakuje i powoduje, ze trudno na nie z gracja i polotem odpowiedzieć.

          Jednak wymagamy nie tylko kulturalnej odpowiedzi, ale obcesowa nie może byc!

          Dodatkowo nikt nie spacyfikowal pana - mogli powiedziec - daj spokoj, powiedziala ci 'nie' - zamiast siedziec i ogladac trzy rundy pytan "dlaczego nie". Zachowanie tej grupy mi sie nie podoba na wielu poziomach.
          • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 12:50
            lumeria napisała:

            > Dodatkowo nikt nie spacyfikowal pana - mogli powiedziec - daj spokoj, powiedzia
            > la ci 'nie' - zamiast siedziec i ogladac trzy rundy pytan "dlaczego nie". Zach
            > owanie tej grupy mi sie nie podoba na wielu poziomach.

            Mnie również nie, co już wzmiankowałam wyżej. Nie tylko oglądali niepotrzebną wymianę zdań, ale i rozpoczęli rozważania nad reakcją, uwaga - PANI. Dziękuję Lumerio, że poruszyłaś ten problem, który chyba Korze zupełnie umknął..
            • ola5488 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 18:12
              aqua48 napisała:

              >
              > Mnie również nie, co już wzmiankowałam wyżej. Nie tylko oglądali niepotrzebną w
              > ymianę zdań, ale i rozpoczęli rozważania nad reakcją, uwaga - PANI. Dziękuję Lu
              > merio, że poruszyłaś ten problem, który chyba Korze zupełnie umknął..

              Tak, mnie także to uderzyło w tej historyjce. Paskudne zachowanie grupy dorosłych ludzi.
            • kora3 Ja chyba śnię Aquo:) 17.07.20, 07:25
              Jak w tytule posta - ja chyba śnię. Niewiarygodne, jak masz heh "elastyczne" poglądy...Nie pierwszy raz to widzę, ale teraz to już szczytsmile

              Jakiś czas temu byłaś zdania, że w sytuacji, gdy kolega męża pewnej forumowiczki jest w obecności tego męza zwyczajnie CHAMSKI wobec niej, nie powinna ona oczekiwać reakcji ze strony męza w swej obronie, bo jest dorosłasmile Teraz jesteś zdania, że DOROSŁA kobieta, którą obcy facet poprosił o numer telefonu potrzebowała pomocy innych, zeby przestał prosićsmile. A że nie zareagowali na tę ach "straszną" sytuację to są po prosty samio straszni.

              Powiedz mi proszę - jak Ty jesteś w stanie godzić tak różne własne zdania na ten sam temat? Pytam serio...
              • aqua48 Re: Ja chyba śnię Aquo:) 17.07.20, 08:51
                A dostrzegasz Koro jakąś różnicę w OCZEKIWANIU pomocy i w RUSZENIU z taką? Tu też uważam że pani nie powinna OCZEKIWAĆ pomocy oraz że obecne przy sytuacji towarzystwo mogło zareagować. Jeśli uważasz to za elastyczność, to cóż, twój problem. Ja rozdzielam żądania od powinności.
                Natomiast bardzo mnie razi obgadywanie pani po fakcie wobec kompletnego braku reakcji wspomnianego towarzystwa. Dziwi mnie też że Tobie, tak wszakże wyczulonej na wszystko co ja napiszę, sądzę i uważam nie rzuciło się to w oczy.
                • kora3 Re: Ja chyba śnię Aquo:) 17.07.20, 10:42
                  aqua48 napisała:

                  > A dostrzegasz Koro jakąś różnicę w OCZEKIWANIU pomocy i w RUSZENIU z taką? Tu t
                  > eż uważam że pani nie powinna OCZEKIWAĆ pomocy oraz że obecne przy sytuacji tow
                  > arzystwo mogło zareagować.


                  Chwila chwila Aquo - to uważasz teraz, że mąż tamtej pani chamsko traktowanej przez kolegę swego meza w jego obecności POWINIEN zareagowac czy nie? Z Twoich wypowiedzi w tamtym wątku wynikało, ze NIE. I pani tez nie powinna tego od męza oczekiwać. Teraz uważasz, że towarzystwo powinno zareagować na to, że gośc jakiś od nowo poznanej pani chciał numer telefonu??? Przecież to jest niedorzeczne oczekiwanie od tego towarzystwa reakcji na ...no właśnie - w sumie NA CO? Gośc zachował się niemądrze i niezgodnie z SV pytając o coś takiego publicznie, ale nie jest to jakieś pytanie chamskie, bardzo intymne itd. To, że zapytał przy innych ugodziło głownie - w niego. Bo pani odmówiła - do czego miała prawo. Potem isiłował drążyć co też było niekulturalne, ale nadal nie jakieś chamskie czy dla pani obraźliwe. Niema tu nawet porównania z zachowaniem kolegi meza pani z tamtego wątku - pomiędzy chamstwem i złośliwością, a zwyczajnie brakiem wtchowania jest spora różnica.


                  Jeśli uważasz to za elastyczność, to cóż, twój probl
                  > em. Ja rozdzielam żądania od powinności.


                  Skoro ktoś ma jakąś powinnośc Aquo, to inni mają prawo oczekiwać, ze to zrobi. Dliżnik ma powinność oddać dług, wiec wierzyciel ma prawo oczekiwać, że odda, prawda?
                  Mąż pani z tamtego wątku wg Ciebie miał powinnośc zareagowac, ale pani nie miała prawa tego oczkiewać? Gdzie tu jakaś logika?

                  Natomiast w opisanej tu sytuacji - nie sądze, by ta pani oczekiwała jakiejś reakcji od towarzystwa i słusznie, bo nie miało ono żadnego powodu- o powinności nie wspominając - do jakiejkolwiek reakcji. Pan pani nie obrazał, a pani nie sprawiała wrażenia, ze nie radzi sobie z tą sytuacją.


                  > Natomiast bardzo mnie razi obgadywanie pani po fakcie wobec kompletnego braku r
                  > eakcji wspomnianego towarzystwa. Dziwi mnie też że Tobie, tak wszakże wyczulone
                  > j na wszystko co ja napiszę, sądzę i uważam nie rzuciło się to w oczy.


                  Rzuciło mi się w oczy Aquo, co ci zresztą już napisałam, jak pamiętam, że LEPIEJ smile wiesz jak było, niż wątkodawcasmile Otóż Ty wcale nie wiesz Aquo jak doszło do rozmowy po fakcie na ten temat, ani też kto tę rozmowę zainicjował. Wiesz tylko tyle, że pan "w próżnię" czyli do wszystkich po wyjściu pani powiedział, ze ta go bardzo źle potraktowała i nikt mu na to nic nie odpowiedział - wiesz to, bo to napisałam.
                  Jak doszło do rozmowy o całym tym incydencie, kto ja zainicjował i dlaczego nie wiesz, bo nie pisałam smile A nie pisałam, bo to dla oceny zachowania pani przez nasze szacowne grono nie ma najmniejszego znaczenia smile
          • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 12:53
            @Lumerio - zasady SV mówią jasno: to, ze ktoś jest wobec nas niegrzewczny, nie oznacza, ze mamy odpłacać sie tym samym - o ile oczywiscie chcemy uchodzić za osoby dobrze wychowane.

            Obrazowo, gdy ktoś nas pyta np. "Ile zarabiasz" - co poza wyjątkami jest pytaniem niegrzecznym, to nie odpowiada się "A gie cię to obchodzi" tylko " A dlaczego chcesz wiedzieć?", "Wystarczająco" , "Nie lubię rozmawiać o swoich i cudzych pieniądzach" - czy jak tam komu pasuje smile

            Co do reakcji grupy na pytania pana ...Mowa o ludziach dorosłych, a nie klasie w podstawówce, czy "paczce" znajomych z podwórka. Nie wydaje mi się, że dorosłej kobiecie w takiej sytuacji ktoś powinien "przychodzić z odsieczą". Dla mnie byłoby to wręcz komiczne i stawiałoby dorosła babkę w pozycji małej dziewczynki
            • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 12:57
              kora3 napisała:

              > Co do reakcji grupy na pytania pana ...Mowa o ludziach dorosłych

              Tak Koro, ludzie dorośli pomagają sobie nawzajem w trudnych sytuacjach towarzyskich. Pacyfikują agresorów, pijanych oraz natrętów. Bez względu na płeć. A nie przypatrują się jak sobie radzą z nimi ich ofiary komentując potem ich (tych ofiar) zachowanie.
              • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 13:21
                Aquo, jak widzę Ty co wątek to masz na ten sam temat inne zdaniesmile
                Owszem, dorosli ludzie udzielają innym pomocy w sytuacjach towarzyskich, gdy ta pomoc jest POTRZEBNA, bo np. ktoś sobie z daną sytuacją nie radzi. Tu pani sobie radziła i doprawdy byłoby śmieszne, gdyby ktoś z towarzystwa na siłę chciał jej "pomagać". Bo i w czym? Gośc jej nie obrazał, nie zadawał jej jakichś raniących pytań, pani odpowiadała spokojnie, nawet nieco rozbawionasmile Nie ma co strzelac do wróbli z armatysmile
                  • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 14:34
                    @Lumerio, nie wiem jak Ty, ale ja czytając jakiś wątek, nie zakładam z góry, że opisana w nim osoba ma jakiś problem natury emocjonalnej, czy tyeż psychicznej. Jesli ktoś tworzący wątek napisze o tym, to biore to pod uwagę, ale jesli nie - to nie zakładam tego.
                    Nic nie wspomniałam zdaje się, że pani choruje psychicznie, czy ma problemy emocjonalne, a tylko taka osoba mogłąby zostać wyprowadzona z rownowagi takim zachowaniem jak pana na tyle, by potrzeboiwała w tej sytuacji wsparcia otoczenia
                    • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 03:02
                      Nie wiem skad wzielas, ze ktokolwiek założył ze osoby opisane mają jakiś problem natury emocjonalnej, czy tyeż psychicznej.

                      Różnie interpretujemy opisaną sytuacje.

                      Nie dalo ci do zastanowienia to, ze przynajmiej pare osob opisuje jak one by zareagowaly. A to widocznie ci nie odpowiada.

                      Po co zadajesz pytania, jesli chcesz walczyc z kazda odpowiedzią, która nie odpowiada twojemu postrzeganiu sprawy?
                      • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 07:49
                        @Lymerio - ja pytałam owszem, jak oceniacie zachowanie PANI, bo ocena zachowania pana jest oczywista. Nie tyle nie pasuję mi odpowiedzi oceniające zachowanie grupy, co są nie na temat smile ale niechby były - dlaczego nie. Tylko, że - przepraszam- ale stwierdzenie, że taka osoba zapytana o numer tel tak sie czuje siak sie czuje i należało gościa"spacyfikować" ze strony grupy tchną mi SF. A tchną smile, bo mowa wszak o niezręcznie zadanym, ale bardzo niewinnym pytaniu o numer telefonu! Nie o jakimś zatankowaniu słownym pani- to dla mnie niepojęte i usiłuję sie dowiedzoec skąd takie przekonaniasmile
                • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 14:06
                  kora3 napisała:

                  > Owszem, dorosli ludzie udzielają innym pomocy w sytuacjach towarzyskich, gdy ta
                  > pomoc jest POTRZEBNA, bo np. ktoś sobie z daną sytuacją nie radzi. Tu pani sob
                  > ie radziła

                  Skoro sobie poradziła Koro, to po cóż jeszcze kolektywnie roztrząsać po fakcie JEJ zachowanie?

            • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 13:10
              >Nie wydaje mi się, że dorosłej kobiecie w takiej sytuacji ktoś powinien "przychodzić z odsieczą".

              Wspierać człowieka - kobiety czy mezczyzny - w bardzo niezręcznej sytuacji zawsze warto, równocześnie sygnalizując, ze popieramy zachowania niegrzecznego.

              To nie jest "przychodzenie z odsiecza" tylko kulturalne, empatyczne zachowanie - nie tylko wobec osoby 'na celowniku' ale tez całej grupy. Zasygnalizowanie, ze w wypadku niegrzeczności jednak reagujemy, a nie siedzimy oglądając potyczkę słowną jak mecz tenisowy, później komentując za plecami.
              • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 13:35
                Lumerio - tak mi się przypomniało smile miałam na roku na polibudzie takiego serdecznego kumpla, z którym sobie "dokuczaliśmy" - w sumie nie wiem dlaczego, no wtedy zwyczajnie nas to bawiłosmile Np. ja mówiła,, ze ma fajny płaszcz i czy męskich nie było, a on mnie że czytał coś tam mego autorstwa i okropne, na co ja "Czytałeś? Ty umiesz czytać??" itp. zarciki. Poza tym byliśmy bliskimi kuplami, nie tylko od zawbaw, ale też od powaznych rozmów. Razu pewnego kiedy byliśmy gdzies tam gdzieś razem i przypałętał się jeszcze jakiś koolega kolegi kolegi, a my zartowaliśmy z sobą, ów znajomy nieswiadomy sytuacji strzelił kumplowi "wykład", ze jest chamski, niewychowany bo tak sie do kobiety - czylki do mnie hehe odzywa, a mnie to boli, rani i TO WIDAĆ. Nie wytrzymałam i tak parsknęłam śmiechem, że mi piana z piwa spadłasmile Reszta rechotała już zdrowo smile Koleś się oburzył, ze my się jeszcze z tego i niego heh śmiejemy.
                Jakbym nie chciała zeby kumpel tak ze mną zartował to primo sama bym tego nie robiła z nim, a secundo - dałabym sobie radę spokojnie sama z kimś, kto NAPRAWDĘ by mi dokuczał, bo miałam wówczas z 20 lat a nie 3smile
                  • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 14:38
                    Porządny człowiek niekoniecznie zaraz musi być człowiekiem tępym Lumeriosmile Ten kolega był tępy zwyczajnie - bo wizdiał i słyszał TYLKO to, co CHCIAŁ słyszec i widzieć,. Gdyby wykazał minimum logiki i sztuki obserwacji, to zauważyłby bez żadnego trudusmile, że nie tylko kolega "dogryza" mnie, ale także odwrotnie smile oraz, że nie sprawia mi to przykrości, a wprawia w wesołośc
                    • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 02:00
                      >Porządny człowiek niekoniecznie zaraz musi być człowiekiem tępym Lumerio

                      Nie rozumiem o co chodzi. Nic takiego nie napisalam.

                      >Gdyby wykazał minimum logiki i sztuki obserwacji, to zauważyłby bez żadnego trudusmile, że nie tylko kolega "dogryza" mnie, ale także odwrotnie

                      Czlowiek nie jest jasnowidzem. Nie znajac osob, ich maneryzmow, etc. tymbardziej.
                      Ja nie lubie byc swiadkiem takiego "zabawnego" dogryzania jedno drugiemu. Nie jest to zabawne ani przyjemne.
                      • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 08:11
                        @ Lumerio - zasady nie tylko dobrego wychowania, ale także zwyczajne takie życiowe mówią, że znajdując sie w nieznanym sobie otoczeniu ludzkim należy więcej obserwować niż gadaćsmile w wolnym przekładzie czasem tłumaczu się to na :nie wcinać się między wódkę, a zakąskę" wink A mówią tak, bo to bardzo madre jest smile - nie wiedząc co i jak i jakie kto z kim ma relacje nie należy się ich domyślać tylko spokojnie poobserwować i tyle.
                        Piszesz, że ty nie lubisz byc świadkiem takiego dogryzania - rozumiem. Tylko, ze tego gościa nikt nie zmuszał, do bycia świadkiem - nie musiał w naszym towarzystwie być smile
                        Popatrz na to tak - gośc przyszedł sobie do naszego towarzystwa i zaczyna od "ustawiania" tego czy tego, bo jemu się to czy to nie podoba. Czy z Twego punktu widzenia to jest zachowanie grzeczne? Bo z mojego nie.
                        Rozumiem wszelako, że gośc mógł się poczuć zdezorientowany. smile To było za pośrednictwem znajomego, z powodu ktorego się przysiadł dyskretnie sie dowiedzieć co i jak smile

                        Gośc popełnił błąd polegający na pochopnym wyciąganiu wniosków z niczego. Dość czesto są na fo0rum wątki o tym, tylko akurat nie w temacie, w jakim ów gośc to zrobił. Komus się WYDAJE, że poznana na imprezie para to małżeństwo, a to rodzeństwosmile, komuś sie WYDAJE, że przyszedł syn z mamą, a tu buch - gośc z partnerką, zachwyca sie ktoś wnuczkiem czyimś, a to synek itd. Takie wydawanie się i dopowiadanie sobie jest niebezpieczne smile
                        • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 20:12
                          W moim środowisku wzajemne docinanie i wyzywanie jest ledwie tolerowane u ludzi o wieku jednocyfrowym. Bardziej dojrzale osoby tak sie nie zachowują, a jeśli już, to takie akcje spotykają się z zaniepokojeniem i dezaprobata świadków, ktorzy dosyć jednoznacznie interpretują to jako zachowanie przemocowe przez co mocno naruszające normy socjalne, nie mówiąc nic o sv.

                          Jesli w twojej równoległej rzeczywistości jest to uważane za fajna zabawę, to ... niech ci będzie. Nie ma sensu prowadzić dalszej dyskusji.
                          • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 07:19
                            @Lumerio, a Ty umiesz czytac ze zrozumieniem? Taż napisałam, ze to było NA STUDIACH, a myśmy mieli wówczas około 20 lat - oboje. Jesli to jest hehe dojrzały wiek to ...Jasne, moze Ty byłaś bardzo dojrzała w tym wieku, ale ja nie smile i większosc ludzi - niesmile I to zupełnie NORMALNE w tym wieku smile
                            • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 13:06
                              >>wzajemne docinanie i wyzywanie jest ledwie tolerowane u ludzi o wieku >>jednocyfrowym. Bardziej dojrzale osoby tak sie nie zachowują

                              >@Lumerio, a Ty umiesz czytac ze zrozumieniem? Taż napisałam, ze to było NA >STUDIACH, a myśmy mieli wówczas około 20 lat

                              Znowu przekręcasz i obwiniasz mnie za niezrozumienie, a sama to robisz.

                              Ten watek pokazuje, ze uporczywie przekręcasz, czepiasz sie słówek, przypisujesz rzeczy, które nie zostały wypowiedziane, dodajesz opisy, które zmieniają obraz sytuacji.

                              Wydaje mi sie, ze jeszcze nie wyrosłaś z tego 'zabawnego' zachowania, które uskuteczniałaś z kolegą na studiach. Tylko teraz jest to dowalanie interlokutorom pod pokrywką "ale wytłumacz logicznie" "ale ja chce zrozumieć".

                              Nie chcesz. Chcesz się droczyć, a potem zakrakać druga osobę swoimi komentarzami.

                              Mnie to nie odpowiada.
                              • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 13:31
                                Ma prawo Ci nie odpowiadać, że ktoś chce zwyczajnej odpowiedzi, ale nie przypisuj mi tego, czego nie robię. Chcę sie DOWIEDZIEĆ co niegrzecznego pani zrobiła - konkretnie. Jak piszę niżej do Oli - nie chcę rozmawiac o Waszej wrażliwosci, czy wrażliwosci innych ludzi, tylko o ZASADACH SV. Doskonale ROZUMIEM, że są osoby, które mają problem z odmawianiem - o czym Ty też zdaje sie wspominałaś. Doskonale też rozumiem, że są osoby tak wrażliwe, że obawiają sie urazić kogokolwiek i wbrew sobie robią różne rzeczy, by tego nie uczynić. Choć nie pochwalam takich postaw ROZUMIEM, że z rownych przyczyn czesc ludzi tak ma.
                                Protestuję tylko pzreciwko temu, żeby standardy takich ludzi czynić zasadami SV, albo wg tych standardów oceniać czyjeś zachowanie jako niegrzeczne. Bo niegrzeczne zachowanie to zachowanie sprzeczne z Zasadami SV- upraszczając.
                          • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 08:56
                            lumeria napisała:

                            > W moim środowisku wzajemne docinanie i wyzywanie jest ledwie tolerowane u ludzi
                            > o wieku jednocyfrowym. Bardziej dojrzale osoby tak sie nie zachowują, a jeśli
                            > już, to takie akcje spotykają się z zaniepokojeniem i dezaprobata świadków, kt
                            > orzy dosyć jednoznacznie interpretują to jako zachowanie przemocowe przez co mo
                            > cno naruszające normy socjalne, nie mówiąc nic o sv.

                            Ja mam tak samo. Wg mnie to rodzaj pasywnej agresji. Bardzo męczącej dla świadków i nie mającej nic wspólnego z s-v. Miałam nieszczęście uczestniczyć kiedyś w spotkaniu towarzyskim, podczas którego dwie osoby nieustannie w ten sposób sobie "docinały". Wyszłam z niego zmęczona i zmaltretowana psychicznie. Pozostałym również zwarzyło humory, podczas gdy te dwie osoby bawiły się przednio urządzając taki meczyk pingpongowy przy publiczności. Nie chciałabym powtórzyć tego doświadczenia.
                            • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 10:49
                              No widzisz smile A myśmy z tym kolegą nie mogli jakoś narzekać na brak chętnych do przebywania z nami smile I nie, nie było tak, że ktoś przebywał, bo musiał smile Wiadomo, ze wygłupialiśmy się poza zajęciami, w prywatnym czasie, zatem gdyby ktoś nie mógł tego "strasznego" naszego zachowania znieśc, to nie musiał wcale być nawet w naszym pobliżu - skoro byli ludzie, to najwyraźniej - chcielismile Moze dlatego chcieli, ze też ic to bawiło, bo mieliśmy wówczas po 20 lat, a nie po 50smile
                            • ola5488 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 11:05
                              aqua48 napisała:

                              > lumeria napisała:
                              >
                              > > W moim środowisku wzajemne docinanie i wyzywanie jest ledwie tolerowane u
                              > ludzi
                              > > o wieku jednocyfrowym. Bardziej dojrzale osoby tak sie nie zachowują, a
                              > jeśli
                              > > już, to takie akcje spotykają się z zaniepokojeniem i dezaprobata świadk
                              > ów, kt
                              > > orzy dosyć jednoznacznie interpretują to jako zachowanie przemocowe przez
                              > co mo
                              > > cno naruszające normy socjalne, nie mówiąc nic o sv.

                              Podpisuję się pod tym.
    • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 12:19
      >wśród świadków tej scenki zdania są podzielone - jedni uważają, że pani postąpiła grzecznie i asertywnie, a inni, że asertywnie, ale obcesowo.

      Co swiadkowie mieli do powiedzenia na temat zachowania pana? Zachowanie pani zostalo ocenione i omowione, a co z zachowaniem pana?




        • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 12:54
          kora3 napisała:

          > Nie wspominałam o ty,m, bo wydawało mi się oczywiste, jak oceniono zachowanie p
          > anasmile

          Jeśli tak, to w podobnej sytuacji ktoś z towarzystwa powinien był podejść do pana, odwrócić jego uwagę od pani i jej telefonu i uratować atmosferę spotkania a nie dziwować się że pani poradziła sobie jak umiała i roztrząsać czy postąpiła właściwie..
            • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 14:56
              @Lumerio - z całym szacunkiem, ale jesli TO była super trudna sytuacja towarzyska czy nie daj Baalu także życiowa, to ja bardzo ci zazdroszczę ...a zazdroszczę, bo skoro takie cosik postrzegasz jako bardzo trudne, to znaczy, że życie masz usłane różami i woilne od prawdziwych kłopotów - i piszę to całkiem serio. Bardzo życzę ludziom takiego życia - szczerze, ale no mało kto takowe ma...

              Wg mnie i jak sadze większosci dorosłych ludzi to był zwyczajny EPIZOD wart co najwyżej porozmawiania w kontekście SV własnie, a nie jakaś "trudna sytuacja" smile
          • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 13:25
            Aquo, przepraszam, ale co ty na Baala pleciesz? Podejść do pana ktoś powinien - to nie było hehe wesele, tylko spotkanie 5 czy 6 osób smile No dobra wstaje ktoś ze swego miejsca, podchodzi do goscia i ...? smile przecie ż to wyglądałoby mega sztucznie. Poza tym chyba nie odróżniasz mentalnie sytuacji, gdy ktoś kogoś obraza, albo jest specjalnie niemiły, od sytuacji, gdy ktoś jest niegrzeczny, ale nie chamski czy złośliwy. Gość chciał od kobitki numer, pewnie mu sie spodobała damsko-mesko, czy towarzysko - nieważne. Pani nie chciała go dać. Pan poprosił, pani miło odmówiła posługując się białym kłamstwem, pan chcfiał ejszcze coś "ugrać" to pani go zgasiła i tyle. Kogo tu "ratowac" trzeba ?smile
            • lumeria Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 15.07.20, 13:34
              Gdyby pan naprawde chcial zalapac kontakt z kobieta, to zrobil by to w bardziej elegancki sposób. Jesli mial 25+ to powinien byc świadomy, ze pytanie o numer przy świadkach, gdzie kobieta wlasnie jest postawiona w takiej niezręcznej sytuacji nie sprzyja powodzeniu.

              To jak opisałaś sytuacje sugeruje dosyc napiete i nieprzyjemne zdarzenie - a nie zartobliwa lekka wymiane zdan.

              Napisalam powyzej, ze bylam w podobnej sytuacji - i tez staralam sie zartobliwie wymsknac z niezrecznej pozycji - i bylam wdzieczna, ze inne osoby cos mnie zapytaly bym nie musiala odpowiadac na niefajne pytania.

              Wiec moze tobie jawila sie ta sytuacja jako lekka i smieszna, ale osoba na celowniku mogla zupelnie inaczej ja odebrac.
                    • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 16:27
                      kora3 napisała:

                      > Bo nie miało znaczenia dla oceny pani zachowania w tej scence czy ją to bawiło.

                      A dla mnie miało bardzo duże. Bo jest ogromna różnica czy pani próbuje grzecznie spławić natręta, czy po prostu bawi się konwersacją z niezbyt lotnym umysłowo i niewychowanym panem.

                      • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 16:53
                        A powiedz mi jakie ma znaczenie w kwestii odpowiedzi zgodnej z SV czy kogoś grzecznie spławiamy, czy kogoś grzecznie spławiamy będąc rozbawionym jego zachowaniem?
                        Czy gdy ktoś nie rozbawuiny to moze byc niegrezeczny? No nie. A jeśli jest to może? No tez nie - więc różnica żadna smile
                        • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 16.07.20, 17:18
                          kora3 napisała:

                          > A powiedz mi jakie ma znaczenie w kwestii odpowiedzi zgodnej z SV czy kogoś grz
                          > ecznie spławiamy, czy kogoś grzecznie spławiamy będąc rozbawionym jego zachowan
                          > iem?

                          Rozbawienie tym, że ktoś nie ma manier? Hmm...bardzo słabe.
                          Dla mnie ma znaczenie czy ktoś (może nawet podświadomie) podpuszcza osobę niewychowaną bo bawi go jej niezręczność, czy po prostu grzecznie, ale jak najkrócej kończy z nią konwersację, ponieważ nie widzi powodu by ją kontynuować. To pierwsze, wybacz, ale wg mnie jest zwykłym brakiem szacunku dla drugiego człowieka.
                          Z wszystkich fragmentów Twojego opisu sytuacji wnioskuję, że jednak miało miejsce to pierwsze.

                          • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 07:16
                            Aquo, Ty chyba się nieco pogubiłas, a też chyba lubisz tzw. spiskowe teoriesmile

                            Wnoszę z tego co piszesz - zaraz jakieś "podpuszczanie" teraz, a wcześniej ponoć pani miała oczekiwać pomocy od reszty hehe. A jeszcze wcześniej "jak najkrócej"smile brać od pana numer telefonu i ściemniać,m ze ona zadzwoni - dośc skrajne zwroty "akcji" są u Ciebie w tak - nie ukrywajmy - prostej sytuacjismile

                            Bo ta sprawa JEST prosta jak drut smile Pan chciał numer, poprosił o niego publicznie, to i pani nie chcac dać pyblicznie odpowiedziała odmownie. Pan sie dopytywał dlaczego nie, to grzecznie wstawiła białe kłamstwo, nie dotarło i pan chciał, by uczyniła dlań wyjątek, to powiedziała - zgodnie z prawdą- że nie ma powodu.

                            To, że wbrew Twoim oczekiwaniom pani nie była tym zdruzgotana smile i nie oczekiwała, że reszta jej pomoze wybrnąć z tej ach jakże dramatycznej sytuacjismile nie oznacza, że kogoś podpuszczała - nie wszyscy, nawet nie większosc ludzi traktują takie sytuacje jakoś szczególnie Aquo. To, że SĄ przewrażliwieni ludzie, dla których taka sytuacja byłaby jakaś szczególnie traumatyczna- że aż oczekiwaliby pomocy innych - w co wierzę, że są- to nie znaczy, że to standard. smile

                            Pani własnie zakonczyła sprawę mozliwie najkrócej i tyle smile
                            • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 09:03
                              kora3 napisała:

                              > Aquo, Ty chyba się nieco pogubiłas,

                              Tak Koro, przyznaję, trudno nie pogubić się w sytuacji która w Twoich opisach zmienia się jak w kalejdoskopie skoro dokładasz co parę postów nowe fakty. Rozumiem że w Twojej opinii sprawa jest prosta jak drut i szczerze gratuluję takiej życiowej pewności. Po co zatem pytasz o opinię innych skoro się z nimi nie zgadzasz a cudze opinie wyśmiewasz i wyszydzasz? Po to by zbijać cudze zdanie i udowodnić wyższość swojego? Udowodniłaś, że idziesz w swych twierdzeniach jak taran i za nic masz cudze wypowiedzi. Otrzymujesz zatem ode mnie medal z buraka wraz z certyfikatem dożywotniej nieomylności w każdej kwestii.

                                • ola5488 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 11:12
                                  kora3 napisała:

                                  > Aaaa czyli jak zawsze smile Gdy nie masz argumentów wycofujesz się rakiem smile - no
                                  > już się przyzwyczaiłam, nie przyznam ci za to żadnego orderi, po prostu przyjmu
                                  > ję, ze tak sie nauczyłas i tak "masz"smile
                                  >

                                  Moja ocena jest inna - wdawanie się w dyskusje, w których nie chodzi o meritum, są bezprzedmiotowe. A cierpliwość Aquy - ogromna. I w tym wątku wszyscy poza Tobą mają inne zdanie, które tak naprawdę (podejrzewam wink) Cię nie interesuje. Liczy się to, co sama uważasz za słuszne wink
                                  • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 11:18
                                    A to zabawne, bo ja mam dokładnie takie samo zdanie o drugiej stronie. Chciałam się dowiedzieć dlaczego grzeczna odmowa podania swego numeru telefonu jest sprzeczna - wg Aquy z SV, czy też obcesowa. Tylko tyle - jaka zasada SV o tym mówi- po prosyu. Zamiast tego dowiaduję się co powinno towarzystwo zrobić, czego pan nie powinien robic i o wrażliwoscismile
                                    • ola5488 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 11:43
                                      Czasami nie jesteśmy w stanie zrozumieć, pojąć czegoś/kogoś: czy to z powodu inności drugiej strony, czasem z powodu naszego ograniczonego (tak, taką ewentualność też trzeba z pokorą przyjąćwink) postrzegania, mniejszej wiedzy/wrażliwości. Dotyczy to wszystkich.

                                      P.S. Ad meritum - ja również odpowiedź pani w stylu ,,dla pana nie zrobię wyjątku" odbieram jako obcesową. Natomiast absolutnie rozumiem chęć zakończenia idiotycznej wymiany zdań z niewychowanym panem.
                                      • kora3 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 13:05
                                        Olu, ależ ja również odp. "Dla pana nie zrobię wyjątku" odebrałabym jako dość obcesową. Tyle, że pani odpowiedziała "Nie widzę powodu do zrobienia wyjątku". To niby jest to samo, ale wybrzmiewa jednak inaczej. Pierwsze to "Ty nie zasługujesz na wyjątkowe potraktowanie" drugie to: "Nie stało się nic, co byłoby powodem do wyjątku" . Bo i nie stało się nic takiegosmile

                                        Natomiast co do wcześniejszej Twej wypowiedzi - nie mówimy o wrażliwości Olu, mówimy o SV i jego zasadach. Te zasady, co np. Aqua, ale nie tylko ona, są jedne, ogólne dla wszystkich. Możemy je - ładne określenie Aquy zawieszać, ale nie mozemy ich zmieniać dowolnie- takie jest stanowisko np. Aquy, które ona chętnie podkreśla.

                                        Zasady SV nie mówią nic o tym, jakobyśmy MUSIELI robić coś czego robić nie chcemy/nie możemy, bo ktoś o to poprosił, czy tez poprosił publicznie. Mówią coś wręcz przeciwnego Olu - ze każdej prośbie możemy odmówić podając powody, albo nie. Jedli je podajemy to zgodnie z SV nie powinno to co mówimy obrażać, ośmieszać, czy ranić celowo proszącego. To są dokładnie takie same zasady, jak zasady asertywnego odmawiania.

                                        Pani zachowała się wręcz modelowo. Odmawiając użyła łagodniejszego od po prostu "nie" słowa "niekoniecznie", zapytana przez pana dlaczego, użyła białego kłamstwa - nie daje nowo poznanym osobom numeru - podała powód, że tak powiem lezący po jej, a nie pana stronie - znów modelowo, naciskana zeby dla pana uczyniła wyjątek - podałą powód znów leżacy po jej stronie - czyli znów modelowo.
                                        Od strony SV wszystko jest ok Olu - zgodnie z zasadami.

                                        No ok, ale komuś, np. Tobie czy Aquie byłoby trudno tak odpowiedzieć komuś ze względu na Waszą wrazliwośc - rozumiem to, tylko, że to nic nie ma do zasad SV. Aqua wolałaby skłamać, że nie ma swego telefonu i nie pamięta swego numeru i poprosić pana o podanie jego nymeru oraz obiecać, ze ona zadzwoni. Nie wolno tego zrobić? Ależ wolno! Tyle, że jak się bierze od kogoś numer i obiecuje zadzwonić, to bezwiednie wypada to uczynić - nie sądzisz? Pani nie miała zamiaru nawiązywać z panem kontaktu, wieć taską deklaracją strzeliaby sobie sama w kolano smile A pan po takiej niewypełnionej obietnicy miałby prawo mieć do niej słuszne pretensje za jej niedotrzymanie. Zalożmy jednak, że Ty czy Aqua ze względu na Waszą wrażliwośc wolałybyście to, niż panu odmówić wprost. ROZUMIEM to, ale znów - to nie ma nic wspólnego z zasadami SV.
                                        Reasumując - ja oczekiwałam, że wytłumaczycie mi, a szczególnie Aqua CO jest NIEZGODNEGO z SV w zachowaniu pani, bo ja niczego takiego nie dostrzegam. To, że Wy sie tak nie zachowałybyście i wolały np. zrobić tak kal proponowała Aqua, albo dać nawet ten numer, żeby panu nie było przykro - rozumiem - podkreślam, tylko co to ma wspólnego z zasadami SV?
                                        • aqua48 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 13:21
                                          Koro, bardzo stanowczo proszę o to byś NIE wkładała mi w usta słów których nie napisałam. A jeśli wymyślasz sobie jakieś teorie, nie podpierała się moim nickiem by je uprawomocnić, bo JA nic z twoimi konfabulacjami wspólnego nie mam.
                                          Taki sposób postępowania jest w mojej ocenie wyjątkowo kłamliwy, chamski i głupi. Zachowaj sobie swoje gierki dla własnego towarzystwa które je (z Twego opisu) przyjmuje z radosnym śmiechem.
                                          • kora3 Konkrety Aquo poproszę :) 17.07.20, 13:37
                                            Zamiast się wyzłośliwiać moze po prostu podaj konkretnie jakie to nieprawdziwe rzezcy o Tobie napisałam? A raczej o Twoich wypowiedziach?
                                            Nie podkreślasz często, że zasady SV są jedne, ogólne, dla wszystkich i te należy stosować, a jesli stosuje się inne za obopólna zgodą to jest to zawieszanie zasad? Pzrecież tak twierdzisz i ja sie nawet z tym twierdzeniem zgadzamsmile

                                            Nie pisałaś, że pani mogłą uda, ze nie ma telefonu i nie pamięta swego numeru w związku z tym prosi o numer pana i powiedzieć ze ona zadzwoni? Przecież ta Twoja wypowiedź tu JEST na forum. smile

                                            Co zatem nieprawdziwego zostało przeze mnie napisane o Twoich wypowiedziach?
                                            • aqua48 Re: Konkrety Aquo poproszę :) 17.07.20, 13:54
                                              Koro sorry, ale nawet ktoś z pewnymi deficytami w zakresie rozumienia jest w stanie pojąć zdanie: "proszę o to byś NIE wkładała mi w usta słów których nie napisałam" i "nie podpierała się moim nickiem".
                                              • kora3 Re: Konkrety Aquo poproszę :) 17.07.20, 14:15
                                                Aha, czyli rozumiem, że nie wolno wspomnieć o tym, co napisałaś nikomu poza Toba? Czy możesz mi podać link do punktu regulaminu, który o tym mówi? A może sprzeczne z SV jest powoływanie sie na kogoś biorącego udział w PUBLICZNEJ dyskusji ?
                                                • aqua48 Re: Konkrety Aquo poproszę :) 17.07.20, 14:35
                                                  kora3 napisała:

                                                  > Aha, czyli rozumiem, że nie wolno wspomnieć o tym, co napisałaś nikomu

                                                  Nie wolno Ci przedstawiać swoich interpretacji jako mojego zdania. Moje słowa racz zatem przytaczać cytując je dosłownie skoro ich nie rozumiesz.
                                                  • kora3 Re: Konkrety Aquo poproszę :) 17.07.20, 15:16
                                                    Alez ja je własnie rozumiem Aquosmile tylko, że Ty masz czasem różne zdamnia na ten sam tema. Raz uważasz, że mąż chamsko obrazanej w jego obecności przez kolegę kobiety nie musi reagować ma to, bo pani jest dorosła, a potem, że towarzystwo powinno zareagować na to, że gośc babkę poprosił o numer i drążył dlaczego nie chce dać.
                                                    Nie tylko poniekąd w tym temacie smile - raz ochoczo mi przytakujesz , gdy piszę, że osoby decydujące sie na wspólne życie powinny mieć z czego samodzielnie żyć, a za czas jakiś, że rodzice dzieciom pomagają i to normalne, że młodzi żyją na koszt tychże.
                                                    Raz uważasz, że wizyta duszpasterska to nie wizytacja i księdzu na pewno nie przeszkadzałoby, że parafianin o wizycie nie wiedział i nie jest przygotowany on i mieszkanie, a za czas jakiś że oczywistym jest, że nie podejmuje się koledy nieprzygotowanym.
                                                    Ja zwyczajnie nie potrafię uchwycić jakie na serio masz zdanie - bo bywa zmienne. Dlatego drąże i przypominam Ci co pisałaś czas jakiś temu, to wtedy Ty się "obrażasz" - nie rozumie tego. Można przecież ZMIENIĆ zdanie i zadna to "zbrodnia". smile
                                                  • aqua48 Re: Konkrety Aquo poproszę :) 17.07.20, 15:25
                                                    kora3 napisała:

                                                    > tylko, że Ty masz czasem różne zdamnia na t
                                                    > en sam tema.

                                                    To jedynie Twoja interpretacja Koro. Zapewne radzisz sobie w ten sposób kiedy nie rozumiesz tego co napisałam, lub nie rozróżniasz niuansów o których wspominam..

                                                    > Ja zwyczajnie nie potrafię uchwycić jakie na serio masz zdanie

                                                    To napisz że nie rozumiesz, zamiast je przekręcać. do niezrozumienia masz pełne prawo, do przekręcania nie.

                                                    A to całkiem proste. Zachowanie które dla jednej ze stron z punktu widzenia s-v jest powinnością, dla drugiej strony nie stanowi żadnego powodu by go oczekiwać czy wręcz się domagać. Jeśli tego nie rozumiesz, to nic na to nie poradzę.
                                                  • kora3 Re: Konkrety Aquo poproszę :) 17.07.20, 17:02
                                                    Aquo, zdarzyło sie raz, że upierałaś się, iż nie wyrażałaś jakieś zdania, to Ci zalinkowałam Twoje własne posty - nie doczekałam sie żadnej odpowiedzi i nawet mnie to nie zaskoczyło smile - bo i co miałabyś odpowiedzieć. )

                                                    A co do reszty Twej wypowiedzi - Ty chyba udajesz, ze nie pojmujesz o co mi chodzi.
                                                    Mnie nie chodzi o to, czy ktoś powinien wymagać/oczekiwać reakcji, tylko o TWOJE zdanie na temat tego, czy ta reakcja powinna była zaistnieć czy nie.

                                                    W tym wątku napisałaś (nie tylko Ty), że towarzystwo będące swiadkiem opisanej scenki powinno zareagować ukrócając jakoś zachowanie pana. Wnoszę z tego, że uwazasz z punktu widzenia SV iż taką miało powinnośc. I ok - rozumiem ze tak uwazasz, choć nie mam pojęcia - dlaczego.

                                                    Natomiast kompletnie nie rozumiem, jak mozesz tak uważać, jednocześnie - co wiadomo z innego wątku - uważając, że gdy wobec zony chamsko zachowuje się kolega męża w obecności tego ostatniego - ten maż wg Ciebie z punktu widzenia SV nie ma powinności reagować, bo ...zona jest dorosła.

                                                    Dla mnie taka rozbieżność zdań jest niepojęta - przyznaję. Z jednej strony nie trzeba reagować na chamskie obrażanie i kpienie z bliskiej sobie dorosłej osoby, a z drugiej należy zareagować natychmiast, gdy gość nieobraźliwie pyta dorosłą osobę o nr tel. którego to ona nie chce mu dać i spokojnie to komunikuje. Czy potrafisz jakoś umotywować oba te zdania własne?
                                                  • aqua48 Re: Konkrety Aquo poproszę :) 17.07.20, 18:00
                                                    Koro po raz ostatni napiszę - nie mam zamiaru polemizować z Twoimi wyobrażeniami na temat tego co ja napisałam. Swoje zdanie wyraziłam moim zdaniem jasno, jeśli go nie rozumiesz, to cóż, tak musi zostać.
                                                  • aqua48 Re: Oto Twe wypowiedzi Aquo :) 18.07.20, 10:23
                                                    Jeszcze raz Koro napiszę. choć nie mam nadziei że zrozumiesz - czy rozróżniasz OCZEKIWANIA od POWINNOŚCI?
                                                    Porównujesz sytuację w której autorka prosiła męża o wsparcie, którego nie otrzymała wiedząc od lat że na niego w tym względzie liczyć nie może. Na dodatek w towarzystwie osób które z s-v nie mają i nie chcą mieć NIC wspólnego, z towarzyską sytuacją której uczestnikami są osoby którym na zasadach s-v jak mniemam zależy?
                                                    Dość kuriozalne i naciągane porównanie dwóch zupełnie różnych zdarzeń. Tam radziliśmy pani pozbawionej wsparcia męża co może w danej sytuacji zrobić ZAMIAST beznadziejnego oczekiwania na jego pomoc. Tu jest sytuacja obmowy pani przez towarzystwo aspirujące do dobrze wychowanego które jej (wiedząc o tym, ze powinno jakoś zareagować) nie pomogło.
                                                    Owszem w obu wątkach przewija się hasło "pomoc w trudnej sytuacji towarzyskiej", ale to by było na tyle jeśli chodzi o podobieństwa.

                                                    Oczywiście możesz się upierać że obie sytuacje są identyczne. a tylko ja zmieniam zdanie, ale to już Twój wyłącznie problem poznawczy.

                                        • ola5488 Re: Odmowa podania swego numeru telefonu 17.07.20, 13:41
                                          Nie zgadzam się, Koro, z Twoimi wywodami. Zasady sv z definicji służą temu, aby nikogo nie narażać na nieprzyjemności - niezależnie od stopnia wrażliwości. To nie ma nic do rzeczy.

                                          Wybacz, ale nie przepadam za dyskusjami, które w założeniu nie służą zrozumieniu drugiej strony, rozwojowi, meritum ale czemuś, o czym pisały tu już inne osoby. Długa forma wypowiedzi też nie ułatwia.
                                          • kora3 Olu 17.07.20, 13:52
                                            ola5488 napisała:

                                            > Nie zgadzam się, Koro, z Twoimi wywodami. Zasady sv z definicji służą temu, aby
                                            > nikogo nie narażać na nieprzyjemności - niezależnie od stopnia wrażliwości. To
                                            > nie ma nic do rzeczy.


                                            Nie Olu - jeśli na serio tak pojmujesz zasady SV, to pojmujesz je opacznie. NIE DA SIE żyć tak, by nikomu nigdy nie sprawić przykrości. Gdy ktoś na Ciebie liczy, a Ty musisz odmówić - temu komu odmówilaś z pewnością będzie przykro. Zasady mowią o tym, by CELOWO kogoś nie ranić, nie wprawiac w zakłopotanie, nie czynić przykrości. Ale jest tak, że nie zawsze - z braku lepszego określanie - nasze interesy są zbieżne z interesami innych ludzi. Taki trywialny przykład smile - ktoś sie w kimś zakocha, ale druga strona nie czuje tego samego. Zakochanemu jest przykro? Ano jest, ale przecież ten kochany na siłę z nim nie będzie, żeby mu przykro nie było. W takich przypadkach jak ten opisany jest tak samo: pani pana nie polubiła, nie chciała dać mu swego numeru, więc odmówila - nie złosliwie, nie wyśmiewając go, ale odmówiła, bo ich interesy były rozbieżne.
                                            >
                                            > Wybacz, ale nie przepadam za dyskusjami, które w założeniu nie służą zrozumieni
                                            > u drugiej strony, rozwojowi, meritum ale czemuś, o czym pisały tu już inne osob
                                            > y.


                                            A ja mam wrazenie, że zwyczajnie nikt z Was nie potrafi powiedzieć co sprzecznego z zasadami SV zrobiła ta kobieta i stąd takie wycieczki smile Czy gdyby ta pani odpowiedziała "Nie, nie dam numeru, bo jesteś niefajny i nie polubiłam Cię" - to też nie umiałabyś napisać co sprzecznego z SV zrobila? No chyba nie smile

                                            Długa forma wypowiedzi też nie ułatwia.

                                            No cóz... znak czasów smile
                                            • ola5488 Re: Olu 17.07.20, 13:58

                                              > Nie Olu - jeśli na serio tak pojmujesz zasady SV, to pojmujesz je opacznie. NIE
                                              > DA SIE żyć tak, by nikomu nigdy nie sprawić przykrości. Gdy ktoś na Ciebie lic
                                              > zy, a Ty musisz odmówić - temu komu odmówilaś z pewnością będzie przykro. Zasad
                                              > y mowią o tym, by CELOWO kogoś nie ranić, nie wprawiac w zakłopotanie, nie czyn
                                              > ić przykrości. Ale jest tak, że nie zawsze - z

                                              Odniosę się jedynie do tego - oczywiście, użyłam skrótu myślowego. To truizm.
                                            • ola5488 Re: Olu 17.07.20, 14:08
                                              kora3 napisała:
                                              >
                                              > No cóz... znak czasów smile

                                              Być może w tym się zgadzamy... wink Umiejętność prowadzenia rzeczowej, zwięzłej, konkretnej i spokojnej dyskusji jest obecnie czymś deficytowym. Zdarza się nadal w życiu, ale na forum jest to wyjątek i rzadko to obserwuję. To wielka szkoda, bo tracą na tym wszystkie strony. A ja z definicji nie podejmuję dyskusji, które służą deprecjonowaniu poglądów innych, demonstracji chwytów erystycznych, manipulacji czy prowokowaniu etc.

                                              Moim zdaniem Tobie nie chodzi o meritum Koro, ale o przekrzyczenie osób, które mają inne zdanie i poglądy wink Ja mówię pas.
                                              • kora3 Re: Olu 17.07.20, 14:13
                                                Powiedz mi Olu - jak normalne, grzecznie wyrazone pytanie mozna interpretować jako próbe "przekrzyczenia" w dodatku na forumsmile ?
                                                • lumeria Re: Olu 17.07.20, 17:35
                                                  Koro - kilka osob daje ci bezpośrednie sygnały, ze to w jaki sposób dyskutujesz odbiega od normy oraz od tego, co jest socjalnie akceptowane.

                                                  Także jest niepokojące - co się z tobą dzieje, ze nie jesteś w stanie normalnie prowadzić dyskusji? Nie pisze tego po to by ci zrobić przykrość, lecz po to bys mogla zastanowić się nad swoim zachowaniem.

                                                  Nie będę kontynuowała dyskusji w takich okolicznościach. Dziękuje.







    • kora3 Aqua i Lumeria - a'propos reakcji otoczenia 15.07.20, 16:51
      Zgodnie obie twierdzicie, że otoczenie czyli reszta powinni zareagować jakoś na zachowanie pana.
      Przypomniało mi się w związku z tym parę sytuacji. Mianowicie niecałe 7 lat temu, kiedy zmarł mój śp. tato założyłam wątek o tym, że znajomi pytali mnie o okolicznosci jego śmierci i pochówku. Nie miałam nic przeciwko temu, ale moj eks i przyjaciel w jednym uwazał takie pytania za niedopuszczalne. No i pytałam czy zdaniem forumowiczów są dopuszczalne czy tez nie. Dzieki temu heh "dowiedziałam się", że mojemu eks nic do kierowanych do mnie ( w jego obecnosci dodam) pytań i to w ogóle bezczelne, a i podejrzane, że zabiera głos w tej sprawie (do mnie dodam - zabierał, nie publicznie)smile Ja byłam zdania, że on ma prawo do swoich odczuć, ale ze sprawa bezpośrednio dotyczyła mnie, a nie jego, to ja wybieram, czy chcę odpowiadać na takie pytania czy nie. Ja nie miałam problemow z odpowiedziami. GDYBYM miała, to odpowiadałabym "Nie chcę o tym mowić". Dopiero GDYBY ktoś po takiej mej deklaracji nadal chciał drążyć, to dopuszczałabym, że ktoś z moich bliskich zwróciłby mu uwagę. Ale tak od razu to nie, bo byłam już wówczas przedorosła i SAMA decyduję na jakie pytania odpowiadam i co, a na jakie nie. Mo.j eks miał prawo uważać, że takich pytań sie nie zadaje i gdyby sprawa dotyczya jego miał prawo na nie także nie odpowiadać - oczywiste, a także powiedzieć komuś pytającemu wprost, że ranią go itp. Ale jego zdanie nie ejst wiązące dla innej dorosłej osoby pytanej, w tym przypadku - mnie.
      Gdyby komuś zwrocił uwagę w tamtych sytuacjach, to na osobnosci powiedziałabym mu, ze sobie tego nie życzę.

      Miałam okazję widzieć taką sytuację nie na osobności i nie zazdroszczę osobie, ktorej uwagę zwrociła zainteresowana własnie za ...zwracanie komuś innemu uwagi. Otóż miałam okazję spotkać się z kolezanką, która niedługo relatywnie wczesniej poroniła. Byłyśmy w 4 na tym spotkaniu i wszystkie 3 poza nią wiedziałyśmy o poronieniu. Jedna z kolezanek powiedziała do tej, która poroniła coś w rodzaju "Widzę, że już się podniosłaś i dobrze" a druga naskoczyła na nią, ze po co o tym mowi, że dla kobiety to straszne przezycie itd. Na co pani, której sprawa dotyczyła powiedziała tej "obrończyni", że tamta nic złego nie robi - wie o sprawie, to pyta jak sie 3ma - proste. A co do przezyć, każdy ma jakieś i jedni chcą o nich mówić, a inni nie i obie postawy trzeba szanować. "Obrończyni" zrobiło się głupio i nic dziwnego - za doroslą osobę chiała decydować, czy ta chce/moze o czymś rozmawiac, czy nie.
      Co innego, gdy widzimy, że ktoś nie umie sobie poradzić z kimś, kto wobec niego jest natrętny, a co innego, gdy chcemy z dorosłego robić dziecko, jeszcze hehe własne.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka