Dodaj do ulubionych

"Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na ..." ;)

26.07.20, 11:39
No właśnie, tak mi się nasunęło po pewnym spotkaniu w kontekście naszego forum ...Otóż czesto mozna na nim spotkać sie z opinią, że kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na nieprawidłowe zachowanie innych, ba - nawet nie powinien go dostrzec, bo - przykładowo - na pogrzebie powinien skupić sie na zmarłym/uroczystosci, a nie na tym, jak się ktoś zachowuje. Jeśli wszelako już popełni taką gafę i zauważy, to nie wolno tego komentować, także na forum...

No cóż ...jakiś czas temu byliśmy zaproszeni do znajomych na ich jubileusz. Poza gospodarzami znaliśmy jeszcze z 10 osób, w tym moją przyjaciółkę, która od 1,5 roku jest wdową i choć zaproszona z os. tow. przyszła bez tejże. Tak, to jest istotna info dla całokształtu.
Na tej imprezie był też solowy facet ok. 50, gospodarze przedstawili go jako dobrego kolegę z dawnych lat, który niedawno powróci do rodzinnego miasta z zagranicy. Wiem, że powinnam być slepa i głucha na wszystko co pana dotyczyło, ale no nie umiałabymsmile Pan przyszedł ubrany - rzecz działa sie w godzinach popołudniowych, jak na grill, albo biwak. T-hirt, bojówki i sandały. Impreza jubileuszowa była poprzedzona mszą i odbywała się w dośc eleganckiej restauracji. W kościele, jak pech to pech, pan siedział obok mego partnera - ja z drugiej strony tegoż. Pan sobie ciął w gierkę na telefonie, specjalnie sie z tym nie ukrywając przy czym usiłował swoimi wynikami zainteresować mego partnera. smile Nie jesteśmy osobami religijnymi - przyznaję. Podczas wydarzeń kościelnych, w których biernie uczestniczymy - czasami - nie przezywamy nic szczególnego, ani też nie jesteśmy skupieni na nabożeństwie. Stąd pewnie więcej widzimy co sie dzieje wokół, tym bardziej, gdy ktoś nas zachęca wręcz do dosrzezenia smile niz ludzie pogrązeni w modlitwie. Mimo to nie wydawało sie nam stosowne odnosic sie do uzyskanych przez pana w gierce wyników, czego wyraz dał mój partner zupełnie ignorując pana.

Po kościele poszliśny do restauracji na imprezę. Grono niezbyt liczne, ze 20 osób, pan usiadł niedaleko nas. Nie powinniśmy tego dostrzec, ale pan no jadł i pił tzw. bardzo brzydko, mówił z pełnymi ustami i nie przeszkadzało mu, że ma ubabrane jadłem usta. Konwersacja z panem przypomina przesłuchanie i to w charakterze podejrzanegosmile "A gdzie pracujesz? A dlaczego tam? itp."
W pewnym momencie pan zapytał mojej przyjaciółki dlaczego przyszła bez pary. Odpowiedziała, że tak chciała- wg mnie poprawnie. "Ale jak? Męza nie masz? Rozwódka pewnie hehe" Kolezanka normalnie powiedziała, że akurat nie rozwódka, a wdowa - wiem, wg Was niektórych - bardzo nietaktowniesmile, na co pan z radośnie "A to fajnie, u wdowy chleb gotowy" - jasne, można uznac, że całkiem dobra odpowiedź, wszak sama sobie winna, bo nietaktownie wspomniała, że jest wdowąsmile

Domyślam się, że szacowne grono nasze, w większosci znakomitej nie zwracałoby żadnej uwagi na zachowanie pana, bo przecież się nie zwracasmile - ja i mój partner - zwrocilismy, jestesmy bowiem skrajnie źle wychowani. Do tego stopnia, że nawet między sobą na osobnosci wymienilismy na ten temat uwagi smile - wiem, że to wręcz chamskie miedzy najblizszymi osobami, ale trudno smile Postanowiliśmy ignorować pana, jak dało się zauważyć, moja przyjaciółka, nie umawiając tego z nami, podjęła taką samą decyzję. Niestety pan się nią bardzo zainteresował i był bardzo niemile zdziwiony, że pani np. nie chce z nim tańczyć, bo "przecież też sama przyszła".

Generalnie - wg mnie trudno było zachowania pana nie zauważyć. Gospodarze probowali nad nim panowac, ale bezskutecznie raczej - na odchodne przepraszali za niego w stylu "to stary znajomy, zrobił się z niego straszny dziwak" . Ja co prawda uwazam, że zrobił się zeń - o ile wczesniej taki nie był- po prostu cham.

I owszem, choć to straszne nie tylko zauważylusmy zachowanie pana, a takze skomentowaliśmy je po do gospodarzy, którzy nazajutrz jeszcze dzwonili z przeprosinami za swego znajomego. Powiedziałam, ze nie ma sprawy i tak bywa, że się człowiek zmieni i zaskoczy złym zachowaniem, ale dodałam, że jesli kiedyś jeszcze zechcą jego zaprosic to nas - prosimy bardzo - niech pominą w takim zaproszeniu. Tak, pozwoliłam sobie "podyktować" gospodarzom, kogo mają zapraszac hehe.

A mozna było zwyczajnie nie zracać na pana uwagi, jak kazdy kulturalny człowiek, ewentualnie "wstac i wyjść" :_)
Obserwuj wątek
    • 10iwonka10 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na ..." 26.07.20, 13:39
      To nie prawda ze kulturalny człowiek nie zwraca uwagi- Dla każdego ta granica jest inna ale jeśli ktoś ja przekroczy to uważam ze należy zwrócić uwagę. Stwierdzenie 'kulturalny człowiek nie zwraca uwagi' - przypomina mi 'bezstresowe wychowanie dzieci' gdzie nie ma żadnych granic a wszyscy wokoło maja przymknąć oczy i wszystko akceptowac.
    • la_felicja Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na ..." 26.07.20, 13:44
      Generalnie zgadzam się z Tobą, Koro, takiego pana trudno nie zauważyć i naprawdę byłoby nienaturalne, gdyby w gronie przyjaciół nikt nie skomentował jego zachowania.
      Może oprócz stroju - tego bym nie komentowała, w końcu każdemu może się przydarzyć gafa na tym polu.
      Nieładne jedzenie- dla mnie temat bolesny, bo cierpię na łagodną nadwrażliwość na dźwięki, a na widok kogoś jedzącego z otwartymi ustami czasami zbiera mi się na mdłości, ale to właśnie dlatego staram się być tolerancyjna i ćwiczę różne sposoby radzenia sobie w takich sytuacjach.

      Zachwanie pana jednakże - no tu trudno by mi było przejść nad tym do porządku dziennego. Tolerowanie takiego zachowania z zaciśniętymi zębami to jak współudział w tym chamstwie. Twój partner zignorował pana, kiedy ten mu próbował pokazywać grę na telefonie. No ok, ale gdyby pan się nie dał zignorować i nadal próbował coś mu pokazywać, to by z boku tak wyglądało, że obaj panowie są źle wychowani... Myślę, że w takiej sytuacji nawet zwrócenie uwagi wesołkowi (tak, tak, wiemy, dorosłych się nie wychowuje...) i powiedzenie czegos w rodzaju tongue_outroszę mie zostawić w spokoju albo: cicho, jestesmy w kościele jest bardziej na miejscu niż przyzwolenie na wciąganie do gry

      A już zachowanie wobec tej wdowy...tu myślę, że nawet najbardziej conserwatywne zasady s-v pozwalają na wzięcie takiej pani w obronę i danie panu do zrozumienia, co się nim myśli.

      BTW, NIENAWIDZĘ takich rymowanych "mądrości ludowych" i jak ktos przy mnie z czymś takim wypali, to od razu mój szacunek do takiej osoby spada na łeb...
        • kora3 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 26.07.20, 16:50
          Przyjaciółka powiezdiała , ze niestety nie zna się ani na gotowaniu,ani na pieczeniu chleba, ale moze panu polecić dobrą piekarnię smile acz nietanią smile Pan poinformował, że on by nie chiał kobiety, co nie lubi gotowaćsmile Ona ze zrozumieniem pokiwała głową i poszło nieśmiertelne : "Rozumiem, ale dlaczego nam o tym opowiadasz? Tu pan wstawił tradycyjne już i przewidywalne : Yyyyyysmile - bo 99,9 takich ludzi nie umie powiedzieć dlaczego o swoich preferencjach tak ni stąd ni zowąd opowiada przypadkowym ludziomsmile
      • kora3 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 26.07.20, 16:45
        @La-felicjo - mój partner tak ma, że nie tylko potrafi kogoś zignorować całkowicie, ale tez tym ignorowaniem sprawić, że najbardziejh namolna osoba przestaje go "zaczepiać"...Miałam okazję raz widzieć, jak mój parter na spółkę hehe z moim eks załatwili goscia. Gośc ów - jakiś znajomy znajiomych w szerszym gronie zapałał przemozna chęcią pogadania z nimi na tematy polityczne. Wiadomo było, ze chodziło mu o wywołanie dyskusji, bo jak się mozna było domyslić reprezentował on odmienne od ich poglądy. Panowie obaj spojrzeli na typa, jak na jakieś zjawisko nadprzyrodzone, po czym zupełnie normalknie powro9cili do swej rozmowy. Wyglądalo to z boku przekomicznie, bo tak:
        Mój partner do eksa: - No i w końcu kiedy jedziemy w te Bieszczady?
        Gośc chyba do obu:- Bieszczady wiele zyskały od rządu
        Wks do mego partnera: - Chyba w przyszły weekend dałoby się to zorganizwać, acz zobaczę jak u mnie z pracą
        Gośc: - Teraz ludzie mają pracę, nie ma bezrobocia
        P- No to spoko, szykuje sie fajny wypad
        G- Teraz ludzi stać na wyjażdy bo jest 500+
        E - Nooo miejmy nadzieje, że pogoda się utrzyma
        i tak z 30 minutsmile Zupełnie ignorowali uwagi goscia, który w końcu przestał je czynić smile

        Co do brania w "obronę" wdowy smile - widzisz, ta kobieta jest moją przyjaciółką i ja ją bardzxo dobrze znam - mój partner też poniekąd. Nie ejst ro ktoś, kto nie umie sobie dać rady z takim typem jak ten pan i jest to pani niezalezna. Ja też nie lubię, gdy ktoś "bierze mnie w obronę", gdy mi tego nie potrzeba wcale. Nie lubię po prostu być traktowana, jak ktoś ułomny intelektualnie tylko dlatego, ze jestem kobietą. smile I nie jest to pokłosie jakiegoś feminizmu, czy coś. Zwyczajnie - jestem dorosła, w normie intelektualnej i sama potrafię odpowiedzieć takiemu typowi - nie potrzeba mi zaraz "obrońców". Owszem, znam osoby, które sobie nie radzą z takimi ludźmi, głownie to są osoby w słabej kondycji psychicznej, ale ta kobieta w takowej nie jest.
                    • bene_gesserit Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 26.07.20, 22:56
                      Oczywiście masz rację - ignorowanie nie wymaga ani specjalnych kwalifikacji społecznych czy intelektualnych, ani nie jest grzeczne, przeciwnie - ale Kora tego nie przyzna, bo w jej oczach bohaterem jest jej partner. Gdyby to był jakiś prostak w bojówkach, byłoby zapewne zupełnie inaczej.
                      • kora3 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 27.07.20, 06:21
                        Bohaterem? No przesada smile Moj partner poniekąd chadza w bojówkach, ale nie na jubileusze w koptelowych restauracjach. A przede wszystkim - nie zaczepia ludzi, ktorzy sobie rozmawiają i nie czuje sie zmuszony, do robienia wszystkiego, co zachce sie przypadkowej osobie.
                        Rozumiem go, bo ja też tak nie czuję. Jesli ktoś czuje i chce tak robić - o przecież jego sprawasmile
                        • horpyna4 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 30.07.20, 12:04
                          Koro, wydaje mi się, że nieeleganckie zachowania można z grubsza podzielić na dwa rodzaje.

                          Pierwszy, to taki, który dotyczy wyłącznie osoby, która tak się zachowuje. Wtedy nie należy zwracać uwagi, bo w zasadzie innym nie wyrządza szkody. Jeżeli czyjś wygląd może budzić niesmak, to nie należy patrzeć w jego stronę, o ile to możliwe.

                          Drugi rodzaj, to taki, który wiąże się z natarczywością wobec innych, a często z agresją. I w tym przypadku najlepiej jest usadzić osobnika tak, żeby mowę mu odjęło. Przy czym wachlarz takich usadzeń jest bardzo szeroki, zależny od tegoż osobnika i konkretnego jego zachowania, jak i od otoczenia; mieści się w nim zarówno kompletne ignorowanie, jak i uchwycenie osobnika pod pachy przed dwie silne osoby i wyprowadzenie z pomieszczenia. No i oczywiście wszelkie działania pośrednie.

                          Uważam, że nie ma jedynie słusznej recepty, trzeba jedynie mieć refleks, żeby szybko ocenić, jaka reakcja będzie skuteczna i słuszna.
                          • kora3 Horpyna 30.07.20, 16:06
                            Nie pozostaje mi nic innego, jak zgodzić się z Tobą co do podziału smile Z resztą tego co napisałaś też się zgadzam smile
              • kora3 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 26.07.20, 17:41
                Iwonko, znając ten typ ludzi i tak by usiłował tokować - ja też ignoruję ludzi namolnych, z którymi nie nawiazywałam nijak rozmowy, a mi się wcinają w moją smile
                Wg mnie lepsze to, niż dyskutować z kimś takim, że jednak to nienajlepszy temat itd. Taki typ wie dskonale, ze to kiepski temat, zaczyna by wywołąć dyskusję
                • 10iwonka10 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 26.07.20, 17:47
                  Jesli to ktos obcy w kolejce czy w pociągu..... to tez bym zignorowała ale jeśli to ktoś na większym spotkaniu towarzyskim to raczej zmieniłabym temat a pozniej szybko sie gdzieś ulotniła i zaczęła rozmowę z kimś innym. Chyba żeby to byl ktoś wyjątkowo namolny to bym mu powiedziała wprost.
                  • kora3 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 26.07.20, 17:53
                    Wiesz. każdy ma swoje doświadczenia i metody smile Ja uzależniam swoje zachowanie w takich sytuacjach od oceny intencji zagadującego. Jesli np. wiem, że chce wywołać dyskusję w celu przedstawienai swoiuch poglądów i skonfrontpowania ich z pogladami innych, to zwykle taką osobę ignoruję, chyba ze zwroci sie bezpośrednio do mnie. O ile tak, to mówię z pełną powagi miną: "Nie znam się na tym, to się nie wypowiem" smile Z reguły taki typ nie dowierza i usiłuje drażyć temeta smile to mówię "Nie znam się na ty, za głupia jestem na to" z uśmiechem ...
                    Jesli oceniam, że ktoś jest zwyczajnie niewychowany, ale nie ma złych intencji wtedy mówię "Nie wydaje mi się, by to był fajny temat na nasze spotkanie" - dajac temu komuś szansę na wycofanie się - po prostu.
                    Generalnie nie odczuwam przymusu odpowiadania na każde słowo kazdego, gdy nie ejst bezpośrednio skierowane do mnie.
                  • la_felicja Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 26.07.20, 22:34
                    10iwonka10 napisała:

                    > Jesli to ktos obcy w kolejce czy w pociągu..... to tez bym zignorowała ale jeś
                    > li to ktoś na większym spotkaniu towarzyskim to raczej zmieniłabym temat a pozn
                    > iej szybko sie gdzieś ulotniła i zaczęła rozmowę z kimś innym. Chyba żeby to by
                    > l ktoś wyjątkowo namolny to bym mu powiedziała wprost.

                    Ale dlaczego dwóch dorosłych facetów miałoby się szybko ulatniać i kryć po kątach tylko dlatego, że jakiś natręt postanowił zrobić zadymę?
                    • kora3 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 27.07.20, 06:33
                      No właśnie La_felicjo - to mnie zawsze nurtuje w takich tematach. Kiedy pada to "ulotnić się dyskretnie" m "wstać i wyjść" jako rozwiązanie tematu osoby natrętnej, czy dowolnie nam nie pasującej. Rozumiem, że ktoś moze uwaza to za wyjście optymalne dla siebie, b bp. nie chce, albo nie umie poradzić sobie z taką sytuacją, ale nie podoba mi się twierdzenie, że to jest jedynie grzeczne rozwiązanie. Wg mnie trzeba sobie radzić z sytuacjami dyskomfortowymi, a nie "uciekać" - nawet z tak błahymi.

                      Poza tym zawsze należy brać pod uwagę tzw. warunki brzegowe, okolicznosci po prostu. Na jakiej większej imprezie, gdy sie rozmawia stojąc obok natreta łatwo się go pozbyć w stylu "P popatrz, Krzysiek Kowalski przyszedł, chodźmy się przywitać" i jest spora szansa, że natręt nie "pociągnie" za namismilem ale na takim niewielkim "usadzonym" spotkaniu trudno własnie jak piszesz ulatniać się, a potem co? Kryć po kątach - jak piszesz, zamieniać z kimś miejscami? Niby mozna wyjśc "na papierosa" z rozmowcą, ale gdy sie nie pali, albo gdy ma sie wyjśc np. na chłod - już gozrej, poza tym mozna mieć pecha i natret okaze sie palący i chętny na "dymka". Zresztą nawet jesli nie - to przecież kiedyś smile sie wroci. smile
                      Przede wszystkim jednaj - dlaczego to osoby, kto.re nic złego względem SV nie robią mają się "gimnastykować" przed natrętem?
                    • 10iwonka10 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 27.07.20, 09:17
                      Dlaczego kryć po katach? Wszystko zależy od sytuacji....jesli to grill czy impreza 'stojąca' to raczej normalne ze ludzie sie przemieszczają i rozmawiają z różnymi osobami. Według mnie na spotkaniu towarzyskim takie ignorowanie nie jest zbyt grzeczne. W tym przypadku może gość rzeczywiście chciał rozmawiać o polityce a może tez było tak ze czul sie skrępowany chciał zacząć jakis temat nie wiedział jak.... Jak sie nie zna ludzi to nie zapytasz jak wakacje, hobby, dzieci...... . Natomiast te przykłady które podała Kora tych 2 gości na weselu pierwszy nie umiał sie zachować a drugi byl chamski- niestety ale to wina gospodarzy. Moze czasem trzeba pomyśleć chwile zanim sie kogoś zaprosi. Gosc który szukał zaczepki to na pewno nie bylo pierwszy raz. Takich ludzi wyprasza sie grzecznie z wesela czy imprezy.
                      • kora3 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 27.07.20, 09:49
                        Iwonko - od końca - generalnie się z Tobą zgadzam, że ...takich ludzi sie nie zaprasza. Tylko, że poza wyjątkami goscie mają dosc ograniczony wpływ na to kogo zaproszą gospodarze. To raz, a dwa - też nie wiemy, z jakiego klucza został zaproszony ów pan - moze na ten przykład jako mąż swojej żony, być moze gospodarze nie mieli pojęcia, że on sie tak zachowuje.
                        Zresztą - Bogiem a prawdą - co to daje ze napoiszemy, ze takiej osoby nie powinno sie zapraszac, skoro fakt zaistniał i zaproszona została? Rozmawiamy teraz o tym jak sie należy zachować gdy taka osoba - kolokwialnie mówiąc - zaczepia i prowokuje.
                        Piszesz, że drugi gośc tez był chamski - znaczy który? Mój kolega, który nic się nie odzywał, a dopiero gdy wybuchła awantura usiłował uspokoić zwaśnionych, czy ten, którego zonę tamnten wybredny obrazał, więc zareagował?

                        W końcu nie wiem jakie masz zdanie Iwonko - reagować na takie prowoki, żeby nie ignorować prowokatora, czy nie. Wcześniej pisałaś , ze ignorować nie wolno, wiec za którymś razem jakaś pani zareagowała mowiąc, ze jej smakuje, a pan nie powinien komentować. No bo nie powinien - nie smakowało mu, to było albo nie jesc i nic więcej, albo nie jeśc i dać znać obsłudze...POan na to zaczął być wobec tej kobiety agresywny, co mogła zrobić? Była to impreza "uzsadzana" - wesele, w dodatku jego sam poczatek, gdzie wszyscy siedzieli i jedli. Zmiana miejsca zatem nie wchodziła w grę, CHYBA że ta pani czy para poszliby do młodej pary/ewentualnie rodziców któregoś/swiadków i poprosili o zmianę im miejsca. Technicznie - owszem wykonalne, ale nie bez zwracania na siebie i całą sytuację uwagi Iwonko.

                        Wychodzi zatem, że i tak źle i tak niedobrze - nie reagowanie na takie wypowiadane w próznie uwagi - źle - bo to chamskie ignorowanie. Reakcja, jak piszesz - takze zła, bo powoduje dalsze uwagi prowokatora.

                        Co natomiast do pana chcącego rozmawiać o polityce ...Wydaje mi się, że dorosła przecięcie rozgarnieta osoba jest w stanie załapać, że jakiś temat rozmówcow nie interesuje i jeslki chce zagadać, to zmienia go na inny. Zważ też na to, że nie jest zbyt grzeczne wobec osób sobie mało znanych jak to się mówi "wcinać" sie w ich rozmowę. Gdyby to był kolega jakiś, to by mu centralnie powiedzieli "Franiu politykę zpostaw sobie na wiec, albo na uroczystą kolację z zoną" i po wszystkim, ale to był obcy gośc. Chciał porozmawiac powiadasz ...Fajnie, to mogł zadauć - Słyszę, ze gadacie o Bieszczadach, ja tam też lubię jeździć/ zawsze chciałem tam pojechać, ale sie nie składało. Gdzie byście polecili pojechać/zatrzymać się?
                        I na bank dostałby odpowiedź, pewnie i pociągnęłaby sie dalsza rozmowa już w trzech. Ale pan tylko chciał sprowokować - jakby zaczeli gadać o samochodach, to mówiłby, ze ludzi stać na samochody bo rząd im daje 500+, jakby o kobietachsmile to byłoby ze się rząd o kobiety teraz troszczy.

                        Znam ten typ ludzi o dlatego mam na nich własnie patent pt. ignor o ile nie mówią wprost do mnie. Jesli wyrost do mnie, to jak pisałam - staram sie ich spławić, a nie wdawać z nimi w niepotrzebną i konfliktogenną dyskusję.
                        • 10iwonka10 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 27.07.20, 10:46
                          >>>Piszesz, że drugi gośc tez był chamski - znaczy który? Mój kolega, który nic się nie odzywał, a dopiero gdy wybuchła awantura usiłował uspokoić zwaśnionych, czy ten, którego zonę tamnten wybredny obrazał, więc zareagował? >>>>

                          Mialam na mysli te 2 przykłady gości -ten który zagadywał w rubaszny sposób wdowę i ten który narzekał na jedzenie- takich ludzi sie nie zaprasza.
                          Moje zdanie jest takie ze jeśli ktoś sie zachowuje w sposób którego nie akceptujemy to należy im zwrócić uwagę ale to jest zdnie ogolne bo każda sytuacja jest inna. . W miejscach publicznych może to sie czasem zle skonczyc. Byl chyba niedawno artykul o kierowcy autobusu we Francji który zwrócił uwagę osobie bez maseczki, wywiązała sie awantura i kierowca nie żyje. Prowokatora.... nie zwracałabym mu uwagi przy stole przy wszystkich bo to jaka woda na młyn i on na to czekał. Raczej wzięłabym go na bok i może to znów rola gospodarza nie gościa.
                          • kora3 @Iwonka 27.07.20, 11:49
                            10iwonka10 napisała:
                            >
                            > Mialam na mysli te 2 przykłady gości -ten który zagadywał w rubaszny sposób wdo
                            > wę i ten który narzekał na jedzenie- takich ludzi sie nie zaprasza.


                            A to soreczka - źle początkowo zrozumiałam. Powtórzę- jasne, ze najlepiej takich ludzi nie zapraszać - pełna zgoda. Ale no bywa, że taka osoba z tego czy innego klucza zaproszona zostanie jednak ...


                            > Moje zdanie jest takie ze jeśli ktoś sie zachowuje w sposób którego nie akceptu
                            > jemy to należy im zwrócić uwagę ale to jest zdnie ogolne bo każda sytuacja jest
                            > inna. .


                            Może nam się obu hehe dostać, bo wszak są tu fani opacznego rozumienia hasła "doroslych ludzi się nie wychowuje", ale myslę dokładnie tak samo, jak Ty Iwonkosmile I zgadzam, się też z tym, że każda sytuacja jest jednak inna i należy je indywidualnie traktować.

                            W miejscach publicznych może to sie czasem zle skonczyc. Byl chyba nie
                            > dawno artykul o kierowcy autobusu we Francji który zwrócił uwagę osobie bez mas
                            > eczki, wywiązała sie awantura i kierowca nie żyje. Prowokatora.... nie zwracał
                            > abym mu uwagi przy stole przy wszystkich bo to jaka woda na młyn i on na to cze
                            > kał. Raczej wzięłabym go na bok i może to znów rola gospodarza nie gościa.


                            Widzisz, nawiązując do tego co napisałaś wyżej - nie da się jednoznacznie powiedziec, czy zignorowanie danej osoby jest niegrzeczne - bo trzeba brać pod uwagę konsekwencje zarowno ignorowania, jak i nieignorowania. W opisanym przypadku na weselu - za 1 razem wszyscy zugnorowali uwagi goiscia, za 2 też, za 3 jakaś pani nie zignorowała- czyli niby zachowała się ok, ale ...no czego moze sie nie spodziewała wywołała AWANTURĘ. I yak, napiszmy to- gosc nie powinien tak mówić, a potem nie powinien sie awanturować i być agresywny w stosunku do tej pani, ale MÓWIŁ i BYŁ. I teraz warto rozważyć: czy lepiej ignorować takiego prowokatora i wyjśc w jego oczach na gbura, czy lepiej nie ignorować i brać potem udział w sprzeczce na imprezie. Wg mnie lepiej ignorować.

                            Co do "brania" na bok - świetny pomysł, ale gdy masz do czynienia z kimś znajomym, jeśli z nowo poznanym - słabo. Zgadzam się - to byłaby rola gospodarzy - prawda! Tylko, czasem tego po prostu nie robią, czasem starają sie utemperować takiego typa i nie potrafią, a czasem - gdy impreza jest liczna - typu wesele, nie mają pojęcia o tej sytuacji - po prostu. Niby mozna iśc i im to zgłosić, ale przyznasz, ze w opisanej sytuacji - początek imprezy, wszyscy goscie usadzeni i jedzą byłoby to malo zręczne.

                            A propos kierowcy autobusu ...Kilka razy pisałam już o tym na forum - na przejawy agresji należy reagować tak, by nam samym nie stała się krzywda. O to zresztą apeluje także policja. Widzisz bijących sie czy kogoś? Dzwoń na policję, nie probuj sam rodzielać. Widzisz w mroz osobę spiącą na przystanku autobusowym? Zawiadom policję, albo straż miejską, nie próbuj kogoś takiego podwozić, gdy jesteś sam. Może w szoku/ pod wpływem zaatakować/może być wabikiem dla złodziei czy bandytów. To tak na marginesie, bo mówimy wszak o innych sytuacjach, ale bywa też różnie. Opowiadał mi raz kolega, ktory prowadzi pub, że w jego spokojnym lokalu pobiło sie 2 klientówsmile - śmieję sie, bo mowa o panach ok. 70. - obu, starych sąsiadach i kolegach od lat. Rzecz miała miejsce pomiędzy turami wyborów prezydenckich. Panowie jak prawie co niedzielę przyszli po mszy przed obiadami swymi na 1 piwosmile Nie wiadomo ktory zaczął polityczny temat, bo rozmawiali w ogrodku. Za jakiś czas zaczęły dochodzić stamtąd krzyki, a barman na monitoringu ze zdumieniem zobaczy, że panowie sie szarpią między sobą. Nim zdążył ich rozdzielić, jeden upadł, na szczescie nic mu się nie stało ...Normalnie za taki numer klient w tym pubie dostałby zakaz jego odwiedzania, ale to starszy klienci, od 20 lat tam chodzą, spokojni ludzie, dobrzy koledzy, nie pijacy! Barman z jednym podnieśli drugiego, obejrzeli, ufff nic złego. Panowie przeprosili barmana, podali sobie ręce - przyznali, ze zachowali sie jak menele. Tu nic się nie atło, ale czyż nie lepiej byłoby,m żeby ten zahaczony przez drugiego o politykę powiedział "A wiesz Stasiek, ja mam dośc polityki, na rybach byłeś? ", a gdyby tamten nie odpuszczał po prostu milczał?
                          • aqua48 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 31.07.20, 08:40
                            10iwonka10 napisała:

                            > wzięłabym go na bok i może to znów rola gospodarza nie gościa.

                            Oczywiście, że to rola gospodarza. To on odpowiada za dobrą atmosferę na przyjęciu, pilnuje zaproszonych, umiejętnie zmienia temat gdy widzi że prowadzi do konfliktu, a choćby prosi "nakręcającego się" rozmówcę o jakąś pilną, natychmiastową pomoc by zneutralizować rodzący się konflikt.
                            • 10iwonka10 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 31.07.20, 10:55
                              Tez mysle ze to rola gospodarza- Czasem mzoe to być trudne gdy przyjecie jest duże i trudno być w każdym miejscu. Przyszedł mi do głowy ten przykład gdzie gość wszędzie szuka zaczepki a zona mówi no on juz taki jest..... Mam taka koleżanke ona jest bardzo lubiana a jej maz właśnie trochę taki jak w tym przykładzie bardzo irytujący. Nieraz sie zalila ze miała sie spotkać z przyjaciółka i z jej i swoim mezem a oni ciągle odwołują. Nigdy nie ma problemu gdy ona sama spotyka sie z ludzmi. Najgorsze jej to ze ona ma klapki na oczach wogole tego nie widzi ze ludzie odwoluja z powodu jej meza. Kto ma ochotę pojsc do kawiarni czy do restauracji z kimś takim? Zamiast przyjemnej rozmowy mozna sie nabawić niestrawnoścismile
                            • kora3 Aquo :) 31.07.20, 12:19
                              Tak, NAJLEPIEJ jest, gdy gospodarz zareaguje w porę - pełna zgoda. Tylko - jak piszę do Iwonki - bywa, że gospodarz nie reaguje, bywa, ze reaguje, ale nieskuteczny w tym jest - jak w przypadku moich znajomych na opisanym w 1 poście spotkaniu, a bywa - z reguły podczas spotkań bardzo licznych typu np. wesele, że zwyczajnie NIE WIE, że jakaś nie halo sytuacja ma miejsce, ktoś nie tak sie zachowuje. I jasne, mozna wóczas dać dyskretnie znać gospodarzowi - tylko czasem w danym momencie nie da sie zrobić tego dyskretnie. Taką sytuacją była własnie ta na weselu opisana przeze mnie - wszyscy goście "usadzeni" na swoich miejscach i jedzą, gospodarze zresztą - TEŻ. Trzebasby wstać, podejśc do stołu gdzie siedzą, przerwać im posiłek i poprosić na strone, wyjaśnić o co nam chodzi i ...co moze taki goispodarz zrobić w tym momencie? Podejdzie do tego goscia marudszącego i jedzącego i poprosi jego z kolei na stronę?
                              • x49x Re: Aquo :) 31.07.20, 13:33
                                Miałam taką sytuację na weselu, że gość się opił i marudził, że wesele jest byle jakie, nie ma co jeść, nikt go nie obsługuje i się nim nie przejmuje. Oczywiście to nie było prawdą, siedział blisko mnie. Zgłosiłam to panu młodemu i trzeba go było zawieźć do domu. Już na wesele jechał pijany. Czasami trzeba wybrać mniejsze zło, że tak powiem.
                                • kora3 Re: Aquo :) 31.07.20, 17:59
                                  X49x - owszem, czasami trzeba, ale wg mnie należy też ocenić CO jest w konkretnym momencie własnie tym mniejszym złem. Wg mojej oceny mniejszym złem było ignorowanie uwag pana na tamten moment, niż wdawanie się z nim w dyskusję. czy mniejszym złem byłoby w tym momencie interweniowanie u młodej pary? Wg mnie - nie, bo jak już pisałam - nie obyłoby się to bez zwrocenia na całą sytuację powszechnej uwagi - wszyscy, łącznie z tą młodą parą siedzieli i jedli. Trzeba byłoby wstać, przejśc przez salę, podejśc do młodych, przerwać im posiłek i zawołac na stronę i wyłuszczyć w czym rzecz. To samo musiałby zrobic bp. pan młody wobec tego pana - na pewno nie uszłoby to uwadze reszty gości w tej sytuacji. Jak napisałam do Aquy - gdyby rzecz działa się w sytuacji, gdy czesc gosci tańczy, część wyszła sie przewietrzyć/ na papierosa, czesc gawędzi w podgrupkach - inna sprawa.
                              • aqua48 Re: Aquo :) 31.07.20, 13:47
                                Jeśli impreza jest wieloosobowa to zdarza się, że gospodarz nie wie co wyprawia jeden z jego gości. Wówczas najlepiej gdy ktoś dyskretnie da mu do zrozumienia że pojawił się jakiś problem na który należy zareagować. Mnie kiedyś na dużym stojącym przyjęciu ktoś z gości zwrócił uwagę że jeden z zaproszonych, wcześniej nieznany osobiście, mocno starszy, a dość szacowny pan na którego obecności nam zależało, zbyt dużo pije alkoholu. Pan był bardzo grzeczny, ale trzeba go było pilnować, zagadywać i w odpowiednim momencie zabrać na obiad (który był dla wybranych gości przewidziany). Obyło się bez grubszej wpadki ale bardzo byłam wdzięczna że ktoś zauważył i zasygnalizował mi problem..
                                • kora3 Re: Aquo :) 31.07.20, 17:50
                                  Wszystko gra Aquo, tylko mówimy konkretnie o zignorowaniu albo nie czyjegoś zachowania (w kontekście czy to dopuszczalne, czy nie) w DANYM MOMENCIE.

                                  W opisanym w scence z wesela momencie sytuacja byłą jaka byłą: wszyscy goście siedzieli, gospodarze, czyli młoda para - też i jedli posiłek. Nie wiem jak Tobie, ale mnie byłoby mocno niezrecznie podejśc do tej młodej pary i przerwać jej posiłek z powodu tego pana, który co prawda puszczał głupie uwagi, ale nie awanturował się wszak i nie mówił do nikogo personalnie - ogólnie jesli on kogoś obrażał, to własnie tych nowożeńców, a mówił co mówił, żeby kogoś SPROWOKOWAĆ, co poniekąd mu się udało.

                                  Jest jeszcze jeden ważny wg mnie aspekt. Otóż - nie wiem kim dla młodej pary była ta pani, która sprowokować się dała ostatecznie, ani kim był dla niej ów pan - prowokator, ale wiem kim byli moi znajomi - otóż był/a to współpracownica/nik panny młodej, czy pana młodego + os tow. Być moze uznasz, ze to nie ma znaczenia, ale dla mnie - ma. Bo ci moi znajomi poza młodą parą w sumie nie znali nikogo - np. rodziców młodych, czy swiadka. Zatem interweniować mogliby tylko u młodej pary, co w opisanej sytuacji nie wydaje mi sie do zrobienia DYSKRETNIE oraz też nie wydaje mi sie zreczne. Co innego, gdyby rzecz się działą już przy "rozkreconym" weselisku - jedni tańczą, inni wyszli się przewietrzyć/na papierosa, ktoś tam sie czasowo przesiadł pogawędzić z kimś znajomym/z rodziny. To inna sytuacja - w miare bezkolizyjnie mozna nie zwracając szczególnej uwagi podejśc do kogos z młodych i powiedzieć w czem dieło.
                                  Tak czy siak, ja uwazam, że w opisanej sytuacji nalezało nie dać się sprowokować - czyli ignorować uwagi pana i tyle.
                                  • aqua48 Re: Aquo :) 31.07.20, 18:28
                                    kora3 napisała:

                                    > Wszystko gra Aquo, tylko mówimy konkretnie o zignorowaniu albo nie czyjegoś zac
                                    > howania (w kontekście czy to dopuszczalne, czy nie) w DANYM MOMENCIE.

                                    No więc właśnie podzielam przekonanie, że uparte ignorowanie w towarzystwie kogoś próbującego uczestniczyć w rozmowie jest niegrzeczne. Nawet jeśli ta osoba mówi nie na temat. Natomiast ignorowanie cudzych głupich uwag puszczanych w przestrzeń po to by zwrócić na siebie uwagę jest ok.



                                    >
                                    > w sumie nie znali nik
                                    > ogo - np. rodziców młodych, czy swiadka.

                                    Koro no już nie przesadzajmy, uczestnicząca najpierw w ślubie, a potem w weselu nawet średnio sprawna (wzrok) osoba raczej potrafi się zorientować KTO z uczestników należy do rodziców młodej pary oraz kto jest świadkiem...A jeśli ma się wątpliwości wystarczy poprosić innego gościa o wskazanie.
                                    • kora3 Re: Aquo :) 31.07.20, 19:25
                                      Aquo - zorientować się kto jest rodzicem kogoś z młodej pary oraz świadkami - damskim i męskim na ogół faktycznie - nie jest trudnosmile
                                      Tyle, że wiesz - nie każdy ma zaraz wielką smiałość podejść do kogoś kogo nie zna zupełnie, w dodatku - jak w tym przypadku najpewniej starszego o pokolenie (jesli chodzi o rodziców nowożeńców) i powiedzieć, że jakiś gośc mówi od rzeczy i jest denerwujący.
                                      Mnie w moim obecnym wieku pewnie zręczniej byłoby podejść własnie do tych rodziców - w zbliżonym do mnie wieku, ale 25 lat temu - niekoniecznie smile
                                      Tu jednak kluczowe dla mnie byłoby to, ze do kogokolwiek by się w tej sytuacji nie zwraac, trzeba byłoby zwrocic na to siłą rzeczy wagę oraz przerwać temu komuś posiłek.

                                      Tak mi sie teraz przypomniała historia opowiedziana mi wiele lat temu przez kuzynkę. Otóż poszła ona na wesele ze swoim ówczesnym chłopakiem do jego jakiegoś kolegi ze studiów. Wesele, jak wesele, dośc dobrze się bawili, aż do momentu, gdy jakiś podchmielony gość z dekadę od nich starszy zaczął się do mej kuzynki przystawiać. Jako, że pan był mocno nawiany już, odmówiła mu tańca, ktory zaproponował, gdy siedziała sama, bo jej chłopak poszedł do WC chyba. Przy uch stole w pobliżu nikogo nie było - ludzie tańczyli. Odmówila, to gość klapnął koło niej i wstawiał standardową gadkę, że taka ładna i sama. Ona niestety zaczęła wyjaśniać, ze nie sama tylko z ch łopakiem, wle wyszedł na chwolę. Pan powątpiewał w jej prawomównośc wreszcie ...zaproponował by poszli "na góre sie zabawić" - w tym lokalu na piętrze było kilka pokoi - żeby w razie czego goście mogli odpocząć, czy przebrać się. Kuzynka oburzona powiedziała, żeby sie od niej odczepił. Szczęśliwie wrócuł jej chłopak, którego natychmiast pna porwała w tany i na pairkiecie powiedziałą mi, że gość sie jej narzuca. Chłopak był z tych wychowanych dobrze, wiec nie obił z punktu panu twarzyczki, tylko odszukał świadka - był nim znany mu brat pana młodego i przedstawił sprawę. No i fajnie, świadek zainterweniował, a pan swiadkowi dał w buzię! Zrobiło się ogo.lne zamieszanie, ale najciekawsze było w tym to, że ...nikt chłopa nie kojarzyłsmile Znaczy nikt nie umiał powiedzieć kto to jest! Pan swiadek w buzię dostawszy nie doznał obrazeń, ale zastanawiano sie czy nie wezwać policji na okolicznośc nie "liscia" ze strony pana dla świadka, a faktu, że wygądało na to, iż pan na weselu był nieproszonym gosciem i być moze przyszedł na nie okraśc gości! Wkrótce jednak okazało się jakoś tam, że pan przyszedł z jakąś krewną któregoś z państwa młodych. Najprawdopodobniej nie był to jej ani partner, ani narzeczony, tylko jakiś znajomy, ewentualnie typ, z którym spotykała się od niedawna - stąd nie kojarzyli go nawet obecni na tym weselu rodzice tej krewnej. Krewnej tej już w tym czasie wcale tam nie było - potem sie okazało, że wbrew jej oczekiwaniom pan się upił, pokłocili sie z tego powodu i dziewczyna po prostu zmyła sie po angielsku. Mozna się zastanawiać czy postąpiła słusznie pozostawiając na weselu swego towarzysza obcego wszystkim poza nią, ale na dobrą sprawę co miała zrobić, jesli gośc nie chciał wyjść także?
                                      Wg mnie w tej sytuacji z moją kuzynką, najlepiej zrobiłaby, gdyby zwyczajnie jak pan się bez zaproszenia,a nawet akceptacji dosiadł po prostu sobie poszła. Nie z wesela, tylko czasowo od swego miejsca na tymże. Czyli byłabym tu za zastosowaniem Twojej nierzadkiej rady "wstać i wyjść/pójść sobie
                                      "

                                      I tu przechodzimy do ignorowania smile albo nie ...Słusznie napisała X49x, że w takich sytuacjach wybieramy po prostu mniejsze zło. Tylko trzeba ocenić właściwie co konkretnie będzie złem mniejszym, czy najmniejszym. Nie czarujmy się - zarówno ignorowanie kogoś, kto i usiłuje wciąć się do rozmowy innych jak i odejście bez słowa ze swego miejsca na weselu, gdy ktoś sie tam przysiadł i chce porozmawiać nie są - w normalniej sytuacji - grzeczne. Ale musimy w takich sytuacjach dokonac wyboru co zrobić, by nie dopuścić do awantury, niepotrzebnej dyskusji, czy nawet bijatyki w skrajnym przypadkusmile I nie ma na to jednej recepty - że zawsze należy zrobić tak czy siak - tak uwazam. Każdy taki przypadek jest indywidualny - raz najlepiej będzie ignorować, by nie dopuścić do dyskusji na drażliwy temat, do kt.órej dąży prowokator, czas wstać i sie oddalić, jeszcze w innej sytuacji - obrócić sprawę w żart, a w jeszcze innej zwrocić komuś po prostu uwagę. Zależy od okoliczności, od stopnia znajomosci tego, kto sie niewłaściwie zachowuje - od wielu czynników - takie moje zdanie smile
                  • kora3 @ Iwonka - o przymusie odpowiadania 27.07.20, 07:41
                    Gwoli sprawiedliwości Iwonko, to ten pan by osobą OBCĄ- przedstawiony nam został, ale wcześniej się nie znaliśmy...
                    A w temacie odpowiadania na wszystko co ktoś w "przestrzeń" mówi coś co nas nie interesuje, albo jest ogólnie głupiesmile Para moich dobrych znajomych poszła kiedyś na wesele kolego, czy kolezanki z pracy któregoś z nich., Impreza była średnio liczna, poza młodą parą znali jedną parę - też współpracownik + os. tow. Miejsca były wyznaczone imiennie, zajęli przeznaczone dla nich i przedstawili się najbliżej siedzącym parom - normalnie. Wkrótce podano obiad i siedzący na przeciwko nich facet stwierdził, że "ale paskudztwo! jak można takie coś podać na weselu"- mowa była o podanej przystawce. Nie muszę pisać, że takie zachowanie jest zwyczajnie chamskie - bo to oczywiste przecież. No niemniej się ono zdarzyło. Pan ową uwagę wypowiedział w przestrzeń, czyli w sumie personalnie - do nikogo. Nie odpowiedział mu na nią NIKT, włącznie z jego - jak wynikało z wzajemnej prezentacji - zoną. Pewnie gdyby na tym sie skończyło, to moi znajomi nawet by nie zapamiętali tego incydentu, ale pan kontynuował w przestrzeń "jak sie gosci zaprasza wypadałoby podać coś jadalnego" - znow zero reakcji - także ze strony żony pana. Kiedy pan przy daniu głownym zaczął mówić rownie "pochlebne" rzeczy na jego temat, pani siedząca obok mego kolegi zareagowała "A mnie bardzo smakuje. Jeśli panu nie, to niech pan nie je i nie komentuje", na co gośc zareagował autentyczną agresją słowną! Podniesionym głosem powiedział pani, że nie ma mówić mu co on ma robić i niech pilnuje swego nosa. Pani czymś tam odpowiedziała, włączył się pan jej towarzyszący, zeby ten wybrzydzający liczył sie ze słowami i w efekcie wywiązała się regularna awantura!
                    Było bardzo nieprzyjemnie, mój kolega włączył sie mówiąc, żeby sie uspokoili i nie warto psyć sobie i innym imprezy, ale to nic nie dało, jeszcze mu sie dostało od tego agresywnego, żeby sie nie wtrącał. Kolezanka poszła do toalety, a po niej chwilę przyszła tam zona tego agresywnego pana, która chyba się trochę popłakała. Wyjaśniła kolszczance, że jej maż "tak ma" - w towarzystwie prowokuje, a jak ktoś sie sprowokować da - zaczyna jazdę. Dlatego ona nie reaguje na jego zaczepki i "modli się", żeby nikt nie reagował. Nie wiem co tę kobietę skłaniało do życia z kimś takim, zresztą moze dla zony w domu był inny - nie wnikam. Nie dziwię się też reakcji tych weselników na gadkę typa, ale nierzadko własnie tak kończą się sytuacje, gdy prowokator osiagnie cel i kogoś sprowokuje. Dopóki więc taki ktoś do mnie się nie wraca, tylko wtrąca swe niepotrzebne uwagi, to ja na te uwagi swej uwagi nie zwracam smile, a jesli się do mnie zwroci ucinam temat- proste.
        • la_felicja Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 26.07.20, 22:42
          To prawda, ale w sumie taki nieodpowiednio ubrany gość największą szkodę robi sam sobie, bo to on wygląda jak idiota. Dlatego na to bym przymknęła oko i nie komentowała przy innych (no, może z wyjątkiem najbliższych, tzn męża, mamy, siostry...) Natomiast mlaskanie, ciamkanie i chamskie odzywki psują humor otoczeniu i dlatego trudniej je ignorować i udawać, że jest ok.
    • engine8 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na ..." 26.07.20, 22:26
      Osobiscie nie widze nic dziwnego czy nadzwyczajnego w waszym zachwaniu... Nie wiem czy bym tak bezposrednio postawil warunek znajomym - "na przyszlosc to albo my albo on" ale to zalezy od ukadow i sytuacji... Tu akurat wy - jak napisalas, jestescie znajomymi a on starym dobrym kolega wiec gospodarze moga miec na przyszlosc problem... Ale czasami tak trzeba. I to bedzie ich problem a nie Twoj smile
      No mozna bylo, wyjsc...- pytanie dlaczego ze wzgledu na jakiegos gbura psuc sobie humor?
      Jak byla opcja zmienic terytorium to ja bym tak zrobil.. I jesli taki gbur obrazal czy byl niegrzeczny w stosunku do przyjacilki to ja chyba bym mu nie odpuscicl i sprowokowal aby to on poszukal sibie innego towarzystwa...
      To bylby oczywisci eniegrzeczne ale co tam....

      Dlatego ja bardzo lubie imprezy gdzie ludzi nie sa przywiazani do miejsca..
      Nie widze wielkiego pola do dyskusji .....
      • kora3 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 27.07.20, 06:58
        Jak opisałam, zmiana miejsca nie wchodziła w grę- impreza była nieliczna, miejsca stałe.
        Co do "ultimatum" postawionego znajomym w temacie "albo on, albo my" - owszem mamy takie układy, ale przede wszystkim - zarowno my, jak i ci znajomy mają grona znajomych z innego klucza. Normalnie, w sensie bez okazji i niezobowiązująco spotykamy w 2-3 pary, czasem my+ oni+ ta przyjaciółka. Od czasu do czasu. Sądzę, że bez nijakiego trudu znajomi mogą - jesli chcą- spotkać sie z nami bez tego pana, czyli na naszych dotychczasowych zasadach.

        Co do przyjaciółki - wiesz, ja mam taką zasadę, że pozwalam dorosłym ludziom być dorosłymi i nie odpowiadam za nuich na pytania np. i też nie "bronię" ich, gdy sami doskonale sobie radzą. Od bliskich mi osób oczekuję tego samego. Tylko proszę nie pisz czegoś w stylu "no tak, gośc mógłby przyjaciółkę pobić, a wy czekalibyście aż zastosuje chwyty samoobrony, bo powinna znać" smile Ja piszę o sytuacjach zwyczajnych, a nie ekstremalnych, czyli takich, gdy ktos sobie doskonale sam radzi, a czy sobie radzi po pierwsze widać, a po drugie - w przypadku osoby bliskiej - jak przyjaciólka zwyczajnie ją znamy i wiemy, czy sobie poradzi, czy nie. Człowiek o normalnej kontrukcji psychicznej w zwyczajnych warunkach z takimi sytuacjami sobie radzi, zwykle nawet bywa rozbawiony czyimiś takimi nieudolnymi "wycieczkami". Ale GDY wiemy/widzimy, ze sobie nie poradzi, to jasne - należy interweniować.

        Pamiętam tę przyjaciółkę tuż po smierci jej męza i wiem, ze trudno byłoby jej poradzić sobie z tym typem wtedy. Bo ogólnie była załamana, a pytania przypadkowych ludzi o okoliczności jej wdowieństwa były dla niej tak bolesne, że powstrzymywała wówczas łzy sad Tak się działo, pomimo, że ludzie ją o to pytający nijak nie byli napastliwi, ani też głupkowato - wesołkowaci, jak ten typ. Zwyczajnie byli zaskoczeni, znali jej meża, nie chorował i był umierając relatywnie młodym człowiekiem. sad Naturalnym więc pytaniem było "O Boze, co sie stało?" ....Nawet bez oczekiwania szczegółów, po prostu bardziej by wyrazić zainteresowanie jej sytuacją ...Wówczas bedąc swiadkiem takiej sytuacji nierzadko mówilam "To dla W. bolesna sprawa, nie mówmy teraz o tym" - normalnie. I też nikt się nie obrazał, ani przyjaciłka, ani rozmówca - zwykle padało "No tak, przepraszam, a czy mogę jakoś pomóc?" i tyle. Wtedy jednak przyjaciółka z oczywistych przyczyn nie udzielała się towarzysko i nie spotykałą tylu przypadkowych ludzi, jak ten człowiek. Teraz juz przyszła do siebie i nie chciałaby, żeby nadal traktować ją ze strony przyjaciół, jak osobę pod szczególna ich ochroną, czyli de facto, jak dziecko ,,,,
          • minniemouse Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 30.07.20, 00:48
            staram się unikać takich 'wyluzowanych' na imprezach, na ich genialne uwagi reaguje milczeniem bo i cóż można na te ich pożal-sie-boże "perły mądrości" odpowiedzieć? nie usmiecham sie tez, bo to zwykle mówią wcale nie jest ani śmieszne ani dowcipne,
            i pomimo iż to wydaje się niesprawiedliwe (bo dlaczego ja a nie on?) to przemieszczam się jeśli i jak często tylko mogę - byle z daleka od takiego. na ponowne party nie proszę gospodarzy aby wobec tego nie zapraszali pana Luza, ale mogę np zapytać "a będzie Mr Luz?' - i od tego decyduje. trudno. ale szansa jest ze więcej osob nie znosi typka i reaguje podobnie, w związku z czym gospodarze wyczują pismo nosem...

            Minnie
            • kora3 Minnie 30.07.20, 08:24
              Sadzę, że każdy ma swoją "szkołę" na to, jak sie zachować wobec takiej osoby. Wg mnie każda jest dobra, jesli temu, kto ją stosuje ona akurat odpowiada. Jedynie protestuję przed wyrazaniem zdanie, że jedynie słuszną smile i grzeczną reakcją jest "wstać i wyjść". Ja stoją na stanowisku, że należy taką osobe grzecznie i dowcipnie, ale skutecznie ustawić do pionu. Rozumiem jednak te osoby, ktore nie czują się w ogóle lub w danym momencie na siłach tego zrobić. Zawsze jednak mozna zrobić bardzo zdumioną minę i odpowiedzieć: "A dlaczego mnie o to pytasz? Dlaczego mi o tym opowiadasz? Rozumiem, a co to ma wspólnego ze mną? Nie wiem, nie orientuję się, zarobiona jestemsmile " - albo jakąs inna "formułkę" - działa w 8-9 na 10 przypadkówsmile
          • kora3 Re: "Kulturalny człowiek nie zwraca uwagi na 30.07.20, 08:09
            No niestety - choćbyśmy nie wiem jak zaklinali rzeczywstośc, zdarzają się ludzie niekulturalni, którzy pytają o rożne rzeczy nie mając do tego żadnych podstaw w dodatku bezczelnie i napastliwie. Po naszej stronie leży kwestia reakcji na to.
            Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do formy.
            PS. Na takie pytanie np. znajomego w Twej sytuacji podziałałabym "W normie, mniej więcej tak jak ty teraz"wink Pewnie zacząłby zaklinać sie, ze jest trzeźwy. "A bredzisz, jak pijany" smile

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka