Dodaj do ulubionych

"Gospodarz" powinien zabawiać pasażera?

31.07.20, 22:37
Sytuacja taka: pewna pani dość "na gwałt" musiała pojechać do swej rodziny w innym, dość odległym regionie. Pani samochodu nie ma, a publicznym transportem nie da się tam dojechać bez kilku przesiadek. Pani w ogóle wiele nie podróżuje, a jesli to w ramach zorganizowanych wyjazdów. Trochę ją zatem przerażała perspektywa samotnej dalekiej poroży z kilkoma przesiadkami.
Z całej tej sytuacji zwierzyła się sąsiadce, z którą utrzymuje dośc zażyłe relacje. Dość, bo panie spotykają sie w zasadzie tylko u siebie wzajemnie na jakichś kawach, tak raz na 2 tygodnie pogadać. Znają się od około 2 lat, od kiedy pani bohaterka tego wątku mieszka w swym obecnym mieszkaniu. Pani bohaterka jest singlowa, pani są sąsiadka - nieco od niej młodsza- mężatka, ale jej meża pani bohaterka zna z widzenia, bo pracuje on na stałe za granicą, a kiedy jest w domu to naturalnie żona stara się spędzać jak najwięcej czasu z nim, wiec sasiadki nie odwiedza w tym czasie, a i nasza pani wyjazdowa wtedy do niej nie wpada.

Nazajutrz po tym, jak pani zwierzyła sie sąsiadce z tą podróżą, ta przyszła z dobrą wiadomością: jej mąż za kilka dni będzie jechał z powrotem do pracy za granicą i proponują, by zabrała sie z nim do tych krewnych - to po trasie jego podróży, więc ...Pani naturalnie była zachwycona i bardzo wdzięczna oraz oczywiście zaproponowała partycypowanie w kosztach podróży. Sąsiadka zaoponowała - nie ma mowy, mąż i tak jedzie, a drogi nadkładać nie musi, by panią dowieźć. Rzec można bardzo fajny zbieg okoliczności i cenna dla pani przysługa. Pani sąsiadka przekazała, że mąż chciałby jechać tego i tego dnia o tej i o tej godzinie. Pasuje ? Tak, bardzo. O umówionej godzinie pani byłą gotowa, pan mąż sąsiadki przyszedł po nią i zniósł jej bagaz do samochodu. No i ruszyli, pani szczęśliwie i szybko zajechała na miejsce.

Następnie wróciła już i ...sytuacja jest dziwna. Bo oczywiście przyszła raz jeszcze podziękować sąsiadce (jej meza nie ma w domu) przyniosła upominki dla niej i dla jej meża. Ale w rozmowie "pozaliła się" sąsiadce, że jej mąż praktycznie z nią nie rozmawiał po trasie. Zagadywał tylko w sumie czy będzie jej przeszkadzało radio, czy nie za zimno/za ciepło, czy przeszkadzałoby jej, że zatrzymają sie by skorzystać z toalety i w sumie - tyle.
Pani powiedziała, że moze to dlatego, że mąz sąsiadki był jednak niezadowolony, że sie z nim zabrała - w końcu z propozycją przyszła sąsiadka, a nie on - kierowca. Sąsiadka zaprzeczyła- nie, sam zaproponował gdy mu powiedziała o sytuacji. Ona wiedziała, ze on jedzie, ale nie proponowałaby bez uzgodnienia z nim, a poza tym nie wiedziała, czy ktoś sie z nim nie zabiera. No to może jednak powinna jemu po podróży zaproponować dorzucenie sie do paliwa- nie, rozmawiali o tym, sam mówił, że nie ma opcji,.
Sąsiadka wyjaśniła, że jej mąż taki już jest - raczej małomówny, a już szczególnie wobec ludzi, których nie zna. Niby wszystko wyjaśnione, ale teraz pani od podróży zachowuje się jakby byłą nieco obrażona na sąsiadkę. To znaczy odzywają się, ale spotkawszy ją na klatce pani ogranicza sie do "dzień dobry", na propozycję "wpadnięcia" do sąsiadki na kawę odpowiada, ze przy okazji, u siebie kawy nie proponuje. Pani sąsiadka jest kompletnie zdezorientowana - wyświadczyli tamtej, co sama podkreślała, ogromną w jej oczach przysługę, nic złego się nie wydarzyło, a tamta pani zachowuje się, jakby się obraziła na sasiadkę. Nie, zeby to stanowiło dla niej jakiś ogromny problem, ale czuje sie z tym dyskomfortowo i rozważa zapytanie pani wprost co sie stało.

Jak myślicie - warto w ogóle i jak myślicie - co się stało?smile W to, że pani tak bardzo doskwierał brak konwersacji z panem - kierowcą trudno uwierzyć. ale nawet gdyby to czy jego usposobienie to powód do obrazania sie?
Obserwuj wątek
      • znana.jako.ggigus Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 02.08.20, 20:18
        Rozważania osoby nie jeżdżącej nigdy chyba na stopa, bla bla carem, na okazję, taksówkami. Dramatyczne rozważania osoby niewiedzącej, że ludzie są różni i różnie reagują.
        Ot kolejna burza w szklance wody albo metoda z igły widły - pomieszam, opowiem nieważne szczegóły i tak robię kolejny post.
    • feurio Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażera? 01.08.20, 02:04
      Wydaje mi się, że "gospodarz", będąc przede wszystkim zajęty kierowaniem autem, powinien się skupić właśnie na tej czynności, a nie na zabawianiu pasażera. Nie każdy lubi prowadzić i jednocześnie cały czas rozmawiać. Pani powinna to zrozumieć i nie robić afery z niczego. To jej zachowanie jest nie w porządku.
      • kora3 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 01.08.20, 09:01
        Pani zachowanie - po wszystkim - wydaje mi sie dośc dziwaczne i nie porządku - fakt. Co do skupiania sie kierowcy na jeździe - pan ma pewnie doświadczenie za kółkiem, nie jeździ od miesiąca, wiec nie sądzę, by rozmowa z pasażerem miała go rozpraszać i dlatego zachowywał się jak zachowywał. Stawiam raczej na to, że sąsiadka powiedziała pani prawdę - mąż jest zwyczajnie małomówny i tyle. Nie wykluczam, że dla pasazerki dłuższa jazda w milczeniu mogła byc dyskomfortowa, ale no trudno oczekwiac, że sąsiad sie dla niej heh zmieni.
        • aqua48 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 01.08.20, 09:49
          Ludzie mają różną podzielność uwagi. Znam kilku kierowców (długoletnich) którzy wprost oznajmiają wożąc kogoś, że nie tolerują pogawędek podczas jazdy, nawet wyłącznie między pasażerami, bo muszą się skupić, a rozmowa ich rozprasza.
          Pani skorzystała z podwózkowej przysługi i jeszcze ma pretensje o warunki jej udzielenia? To nie w porządku.
          • kora3 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 01.08.20, 10:10
            Hmmm ja znałam taką osobę słownie - jedną. Był nia mąż mojej ciotki. Człowiek ów jako juz stosunkowo młoda osoba miał problem ze słychem,. ale miał prawo jazdy i jeździł- zatem pewnie miał prawosmile Wujkowi własnie przeszkadzały rozmowy nawet między pasażerami. Na szczęście miałam mało okazji zeby z nim podróżować, bo dla mnie to było dyskomfortowe, tym bardziej, że nie byłam do takich "restrykcji" przyzwyczajona, bo poza wujkiem nikt z bliskich zmotoryzowanych nie miał takiej maniery. No chyba, że ktoś mega niedoświadczony za kółkiem - to może. Przyznam sie, ąe jako już takie bardziej kumate - w sensie wieku - dziecko, ja zwyczajnie bałam sie jeździć z tym wujkiemsmile - no bo orientowałam się, że coś z nim - jako kierowcą - jest nie tak - w porównaniu z resztą znanych mi zmotoryzowanych ludzi. No i nie czarujmy się - było Aqio- jesli ktoś tak bardzo musi skupić sie na jeździe, że nie może słyszeć rozmów innych/radia itd. to nie nadaje sie za kółko (chyba, że uczy się jeździć dopiero, ale i tak to dziwne). Na szczescie - jak wspomniałam - rzadko miała okazję gdzieś jechać z tym wujkiem - przesympatycznym dodam - a o ile to blisko, bo mieszkali z ciotką z 15 km od nas. Najzabawniejsze było to, że ów wujek, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego, że jego preferencje za kierownicą są nietypowesmile I np. gdy miał okazję jechać z moim tatą, gdy ten prowadził, to uciszał innych "nie przeszkadzajcie kierowcy" smile Tymczasem mojemu tacie wcale rozmowy z innymi, czy innych NIE przeszkadzały. Kiedy ja zaczęłam prowadzić i miałam okazję podwozić wujka - solo nic sie nie odzwywał, a jesli ktoś jeszcze jechał, to też próbował uciszać. Zupełnie, jakby nie dostrzegał, że on ma jak ma, ale reszta no normalnie moze rozmawiać prowadzacsmile

            Przyznam się, że dla mnie nie stanowiłoby problemu to, że nie mogę rozmawiać z kierowcą, nawet na dłuższej trasie. Ale już to, że trzeba jechać np. 1000 km w kompletnej ciszy - to znaczy nie mozna z nikim zdania zamienić, posłuchać radia, czy odebrać komórki- owszem stanowiłoby małą niedogodność. Radio, czy muzę albo książkę mozna dziś ogarnąc na słuchawkach, więc nie ma problemusmile

            No własnie pani skorzystała z podwózkowej przysługi i teraz ki diabeł o co jej chodzi. Bo niby nie ma pretensji, a zachowuje sie jak urażona/obrazona. Pani chciała bezpiecznie i szybko dojechać i dojechała- do tego bezkosztowo w sumie, więc powinna być wdzięczna państwi sasiadom (i twierdziła ze jest), a o "dyskomforcie" w postaci braku konwersacji z kierowcą wcale wg mnie nie powinna wspominać!
            • aqua48 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 01.08.20, 10:17
              kora3 napisała:

              > No i nie czarujmy się - jesli ktoś tak bardzo musi skupić sie na jeździe, że nie może słyszeć rozmów innych/radia itd. to nie nadaje sie za kółko

              To tylko Twoja opinia Koro. Na szczęście ustawodawca nie uzależnił wydawania (ani odbierania) prawa jazdy. od faktu czy ktoś toleruje gadanie w aucie w trakcie jazdy czy nie smile






              • kora3 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 01.08.20, 10:41
                Aquo, mozesz się upierać, ale normę nadal wyznacza - no większośćsmile A większość ludzi prowadząc samochód nie ma problemy samemu z kimś rozmawiać, mieć włączonego np. radia, czy słyszeć rozmów pasażerów - taka jest prawda.

                W przypadku mego wujka, no i nim wiadomo było w rodzinie, że ma problemy ze słuchem. Dało się to odczuć takze poza jazdą samochodem z nim - sam mówił głośno dość i oczekiwał głosnego doń mowienia w warunkach także pozasamochodowych że tak powiem. Nie wiem, czy miał prawko terminowe w zwiazku z tym, czy miał bezterminowe , ale w pewnym momencie przestał jeździć autem nie będąc wcale jeszcze starym. Oczywiscie jego sprawa, ale na logikę, albo sam uznał, że to już byłoby bardzo niebezpieczne dla niego i innych, albo miał terminówkę i lekarz już mu nie przedłużył zgody.
                Tak czy siak preferencja wujka była nietypowa Aquo - choc oczywiscie mozesz się upierać, ze nie smile Byla, bo WIEKSZOSC kierowców takowej nie ma - gdyby większosc miała, to oczekiwania wujka wobec pasażerów nie budziłyby niczyjego zdziwienia. smile

                Clou TEJ sprawy jest fakt, że jesli nam jakaś preferencja kierowcy nie odpowiada, to zawsze możemy grzecznie podziękować mu za propozycję podwózkismile Gdyby np. pan sąsiad podczas jazdy pali w samochodzie, a pani by dumy nie tolerowała, wiedzac o tym powinna odmówić, bo to dla osoby niepalącej jest duza uciążliwość. W przypadku małomównego - teraz wszystko jedno dlaczego - kierowcy o tego rodzaju uciążliwości trudno mówić.
                Tu pani nie wiedziała - najwyraźniej - ze pan kierowca jest małomówny - bo i skąd - jako sąsiada znała go z naturalnych poniekąd przyczyn - z widzenia. Czy by odmówila znając tę jego preferencję? Nie wiem, wątpię. Sądzę, że zwyczajnie została nią zaskoczona, bo to faktycznie niecodzienne, żeby jechać z kimś kilkaset kilometrów i nie zamienić uwag choćby o pogodzie, czy sytuacji na drodze - fakt, ale właśnie niecodzienne, a nie nieuprzejme czy straszne.
                Nawet jesli pani jednak odebrała to jakao nieuprzejme ze strony pana czy ander dziwne, to zważywszy na okolicznosci całej sprawy powinna to zmilczeć.
                • aqua48 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 01.08.20, 12:17
                  kora3 napisała:

                  > Aquo, mozesz się upierać, ale normę nadal wyznacza - no większośćsmile

                  W tym wypadku Koro rozczaruję Cię - nie. Nie ma żadnych przeciwwskazań do bycia kierowcą jeśli nie lubi się samochodowych pogaduszek, zatem doskonale i taki niecodzienny kierowca mieści się w normie smile



                  • kora3 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 01.08.20, 12:30
                    Aquo, nie chce mi sie "pzregadywać" ani też 15 raz pisać Ci tego, czego udajesz, ze nie pojmujesz. Większosc kierowców nie ma problemu z rozmową z pasażerami, pasażerów, ani radiem, muzyką itd prowadząc. Jesli większosc nie ma, to ci którzy mają - są w mniejszosci. Tyle
                    • aqua48 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 01.08.20, 14:38
                      Koro, chyba nie zauważyłaś, że polemizuję z Twoją opinią "jesli ktoś tak bardzo musi skupić sie na jeździe, że nie może słyszeć rozmów innych/radia itd. to nie nadaje sie za kółko", oraz z tym, że normę wyznaczają zachowania ogółu, a nie z tym jakich ludzi jest większość.
                      • kora3 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 01.08.20, 16:33
                        Aquo, zatem przyznajesz, ze takie osoby nie sa większosciowe? Ok smile Ja natomiast mam osobistą opinię, że takowe osoby nie nadają się na kierowców smile Pozwalasz mi ją mieć? Z góry dziękujęsmile
                        Rzecz cała w tym, że wątek jest zgoła o czym innym. W simie bowiem nie ma znaczenia DLACZEGO pan sąsiad nie prowadził z panią, którą zabrał konwersacji na poziomie powiedzmy przeciętnym w takich sytuacjach. Czy to wynika z jego małomowności o której mówiła żona i w którą nie mamy powodów wątpić, ale oczywiscie mozemy smile, czy z braku umiejętnosci skupienia się na rozmowie o niczym i na prowadzeniu, czego nie mamy podstaw przypuszczać, ale wykluczyć nie możemy, a już na pewno nie musimy. W grę wchodzi jeszcze, że pan miał jakiś problem i nie miał ochoty na gakę o czymkolwiek z obcą panią - też nic o tym nie wiemy, ale wykluczyć nie można, a także, że "na oko" nie polubił pani i nie chciał z nią gadać - też nic nie wiadomo, ale mozliwe. Mozliwe też, ze pan pracując dłuuugo za granicą zapomniał po polsku smile i dlatego nie chciał konwersować.

                        Tak czy siak nie konwersował i teraz rodzi się w świetle tej opisanej sytuacji pytanie: czy jednak wypadało?
                        I ja Aquo, choć mnie zachowanie pana zupełnie by NIE PRZESZKADZAŁO przyznam iż uważam, że no wypadało.
                        Tak samo jak w wątku Minnie o znajomej jej znajomej, z którą chwilę została sam na sam - uważam, że OGÓLNIE wypadałoby w obu sytuacjach podjąć jakąś konwersację. Jednoczesnie ROZUMIEM, że sytuacje i nastroje sa różne i czasem człowiek nie robi tego co wypadałoby, choć ...wypadałoby.
                        W obu tych sytuacjach mozna potraktować państwa niechętnych do gadki ulgowo, bo w obu nie umiawiały sie na towarzyskie spotkanie z tymi, z którymi nie chcieli za bardzo konwersować.
                        W każdym razie żadna z pań nie uraczonych konwersacją nie powuinna robić z tego hallo. Minnie - no nic nie wiadomo, by zrobiła - or napisała o tym na forum dyskusyjnym, to wszystko. Natomiast pani "podróżniczka" - zagadała w tym temacie do sąsiadki co już uwazam za nietakt w obliczu tego, że sąsiad wyświadczył jej przysługę, a do tego zaczeła sie całkiem irracjonalnie zachowywać.
                    • koronka2012 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 02.08.20, 20:33
                      kora3 napisała:

                      > Aquo, nie chce mi sie "pzregadywać" ani też 15 raz pisać Ci tego, czego udajes
                      > z, ze nie pojmujesz. Większosc kierowców nie ma problemu z rozmową z pasażerami
                      > , pasażerów, ani radiem, muzyką itd prowadząc. Jesli większosc nie ma, to ci kt
                      > órzy mają - są w mniejszosci. Tyle

                      Koro, maniera takich autorytarnych wypowiedzi jest zwyczajnie irytująca.

                      Większości kierowców wydaje się, że problemu nie ma. Po prostu. Co wcale nie znaczy, że to przekonanie jest prawdziwe. Nie raz - i wcale nie tylko starszym wujkom - zdarza się, że zagadawszy się robi się głupotę, nie zauważa czegoś, reaguje z opóźnieniem itd.

                      Trzeba mieć po prostu pewną dozę zdrowego rozsądku czy odwagi cywilnej żeby się do tego przyznać i tyle. To nie ma absolutnie żadnego związku z doświadczeniem ani umiejętnościami kierowcy. Nie bez powodu w komunikacji zbiorowej przy stanowisku kierowcy widuje się tabliczki "nie rozmawiać z kierowcą".

                      Radio po prostu brzęczy gdzieś w tle ale już np. audiobook wymaga większej atencji, a rozmowa jest interaktywna, pochłania o wiele bardziej niż pozostałe czynności tego typu.
                      • la_felicja Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 04.08.20, 17:34
                        Popieram Koronkę i dodam jeszcze, że nawet jeśli przyjąć, że większość kierowców rzeczywiście nie ma PROBLEMU z radiem czy rozmową w czasie jazdy, to jednak faktem jest, że bez tej rozmowy prowadzą lepiej.
                        Znam kilka osób głuchych i słabosłyszących. Wszyscy opanowali jazdę samochodem dużo szybciej niż słyszący rówieśnicy. Znajomy instruktor jazdy powiedział mi, że to się zgadza z jego obserwacjami i jego zdaniem osoby głuche są lepszymi kierowcami niż słyszący - mimo oczywistych ograniczeń.

                        A poza tym, nawet jeśli przyjąć, że większości kierowców rozmowa w aucie nie ogranicza - no to co z tego? To ten pan nie miał prawa być w mniejszości? I, jeśli był, to musiałby się z tego pasażerce tłumaczyć??? I z gory uprzedzać i przepraszać, że nie będzie rozmawiał???
        • akle2 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 20.08.20, 19:09
          Nawet jeśli kierowcy nie rozpraszałaby ta rozmowa, nie miał on absolutnie żadnego obowiązku zabawiać pasażerki. Pani chyba z gatunku tych, którym "się należało".
          Nawet jeśli większość kierowców jest wg Ciebie gadatliwych (swoja drogą skąd pomysł, że tacy mają większą legitymację do kierowania pojazdami??), to należy uszanować decyzję tych, którzy nie chcą tego robić. Może był introwertykiem, może miał jakiś problem, który akurat rozkminiał w głowie, może nie zaiskrzyło między nimi, a wierz mi, taka interakcja "na siłę", z ludźmi, z którymi nam mentalnie nie po drodze, jest mega męcząca. A przecież chodzi o to, by zmęczył się jak najmniej, skoro odpowiada za życie swoje i cudze. Też bym nie gadała z kimś, z kim nie mam porozumienia. Kurtuazyjne zwroty, pytania o komfort jazdy ok, reszta to "usługa" ponadstandardowa.
          Swoją drogą ja, jako pasażer taksówek, zawsze gaszę i ucinam zbyt gadatliwych kierowców, bo nie mam ochoty na skracanie dystansu i bycie zabawianą. Nie po to wsiadam. Pan kierowca ma mnie tylko bezpiecznie i możliwie szybko przewieźć z punktu A do punktu B, a nie być moim powiernikiem, spowiednikiem i doradcą. Na szczęście większość od razu łapie moje monosylabiczne odpowiedzi i odpuszcza. I nie uważam, że jestem niegrzeczna.
          Za to niegrzeczna była ta pani, która zamiast szczerze podziękować, to okazała się roszczeniowa.
          • kora3 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 22.08.20, 09:06
            Widzę, że kolejna osoba widzi sytuację skrajnie: albo ktoś - pasażer/kierowca w kółko nawija, albo milczy jak grób. smile Tymczasem zwykle sytuacja wygląda inaczej - mało kto nie odzywa się wcale do pasażera w opisanej sytuacji jadąc razem 7-8 godzin i mało kto w kołko przez ten czas rozmawia.
            Nie zdarzyła mi się taka sytuacja nigdy ani jako pasażerowi, ani jako kierowcy i o z całkiem obcymi ludźmi z ktorymi podróżowałam w ramach blabla, a cóż dopiero z kimś znajomym.

            Jak już wspomniałam - nie uwazam, ze pan powinien panią ZABAWIAĆ rozmową przez 7 godzin smile i też nie sądzę, by pani tego oczekiwała. Natomiast zupełnie nie dziwie się tej pani, że była niemile zdziwiona faktem, że gosc sie do niej NIC nie odzywa. Mnie by to nie przeszkadzało, gdybym wiedziala, że gośc jest małomówny - a tak twierdzi jego żona i nie ma powodu jej nie wierzyć - ale gdybym nie wiedziała, to owszem czułabym się nieswojo w takiej sytuacji i pewnie miałabym podejrzenia, że pan - wbrew temu co mówiła jego zona - nie jest zadowolony zabierając mnie z sobą.

            co do Twoich zwyczajów taksówkowych - rozumiem, ale trudno porównywać krótkotrwałą USŁUGE z podwózką przez bądź co bądź znajomego kilkaset km. No chyba, że jeździsz taksówkami na tak długie trasy ...
            • minniemouse Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 22.08.20, 10:29
              ale on sie pytal czy jest ok, czy nie jest to czy tamto itp- ewidentnie interesował sie nią, dbał o jej potrzeby. jednak przez te 7 godzin cos tam sie odzywal.
              po prostu nie prowadził gadki szmatki. pani sama mogla nawijać skoro miala taka chętkę. może posłuchać - ale cos do rzeczy - akurat by lubił.

              Minnie
              • kora3 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 22.08.20, 11:26
                Minnie - wiesz, to tak jakby ta znajoma znajomej coś z nią sama została na 15 minut zapytała, czy można otworzyć okno, albo czy możesz podać jej cukier smile - czy uznałabyś, ze jednak coś tam rozmawiala?smile Tamta pani poniekąd "coś tam " rozmawiała - wszak zdawkowo bo zdawkowo ale ODPOWIADAŁĄ na Twe zagadywanie. smile
    • 10iwonka10 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażera? 01.08.20, 19:00
      Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Nie sadze ze problemem bylo tutaj skupienie sie na kierowaniu samochodem. Ten Pan mogl być malomowny, nieśmiały, zmęczony...... 100 różnych powodów. Sa ludzie którym trudno jest rozmawiać z osoba której sie nie zna- stresuje ich to nie wiedza na jaki temat rozmawiać. To troche jak jazda taksówką - zdażyło mi sie przegadać cala drogę z kierowca ale byly tez sytuacje ze kierowca slowem sie nie odezwał prze cala drogę. Wydaje mi sie ze ta PAni szuka dziury w całym- Gosc ja odwiózł. nie chciał żadnych pieniędzy ......Spokojnie mogla wziasc sobie ksiazke lub gazetę lub zrelaksować sie i patrzeć w okno. Mnie osobiście brak rozmowy mogole by nie przeszkadzał.



    • jerrykot1 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażera? 01.08.20, 20:50
      warunki podróży dyktuje kierowca - to po pierwsze. Po drugie - nie ma obowiązku zabawić obcej osoby, nawet takiej, której obecność jest tak bliska. Kierowca nie zabawia pasażera, ma coś ważniejszego i bardziej odpowiedzialnego do roboty i pasażer powinien to zrozumieć. Ne jechali na koniec świata i te kilka godzin można wytrzymać bez otwierania dzioba.....
          • kora3 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 02.08.20, 09:59
            Nie sądzę, by owa poani miała takie oczekiwania- acz nie wykluczam, bo jej wszak nie znam...Niemniej Minnie- pani oczekiwała zwyczajnie grzecznościowej gadki - zupełnie jak Ty podczas swej spontanicznej wizyty zostawszy sam na sam na KRÓTKO z jakąś znajomą gospodyni. Tu państwo jechali razem kilka godzi bitych. Znali się przed tym faktem no lepiej, niż Ty z pierwszy raz widzianą znajomą kolezanki do ktorej wpadłaś. W końcu sa sąsiadami przecież. Zatem jak to jest Minnie? smile Ty iwazałaś, ze miałaś prawo oczekiwac rozwijania tematu z Tobą od przypadkowo spotkanej znajomej znajomej, gdy zostałąś z nią sama no moze z kwadrans tak? A teraz uważasz, że sąsiadka kierowcy jest roszczeniowa, bo oczekiwała - najwyraźniej - że sasiad, z ktorym jedzie kilka godzin sama w aucie cokolwiek do niej powie? czy to nie są aby podwójne standardy? smile
            Tu akurat pan panią podwoził, ale mogłoby być odwrotnie i jakie miałabyś wówczas zdania o pasażerze, który skorzystał z podwózki sąsiadki i nie odezwał się do niej podczas podróży ani słowem, a na jej "zagadywanki" odpowiadał zdawkowo - zupełnie jak Tobie ta pani znajoma znajomej smile
            • aqua48 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 02.08.20, 10:34
              kora3 napisała:

              > Nie sądzę, by owa poani miała takie oczekiwania- acz nie wykluczam, bo jej wsza
              > k nie znam...Niemniej Minnie- pani oczekiwała zwyczajnie grzecznościowej gadki
              > - zupełnie jak Ty podczas swej spontanicznej wizyty zostawszy sam na sam na KRÓ
              > TKO z jakąś znajomą gospodyni.

              Nie, nie Koro znowu coś Ci się tam luźno skojarzyło i pozlepiało, ale tu opisywana sytuacja jest zupełnie inna. Pan nie siedział sobie towarzysko koło pani nie mając nic do roboty. Wręcz odwrotnie - był odpowiedzialny za jej życie i zdrowie podejmując się podwózki, zatem to do niego należała decyzja o prowadzeniu pogawędki lub rezygnacji z niej. Z resztą wspominane było, że odzywał się do pani kilka razy podczas podróży, pytając o jej komfort, czyż nie?
              • minniemouse Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 02.08.20, 23:33
                dokładnie tak.
                co innego poznać kogoś kto w towarzystwie prowadzi z tobą normalna rozmowę a nagle po wyjściu gospodyni dosłownie natychmiast odwraca plecami,
                a co innego samemu prosić o podwiezienie czyli właściwie sprawiać kłopot i jeszcze wymagać aby być zabawianym. no weź.
                i jeszcze weź pod uwagę iż kierowca ma się skupić przede wszystkim na drodze i prowadzeniu. kobiety w pokoju przy kawce nie musza się skupiać na niczym. no, najwyżej żeby owej kawy nie rozlać.

                Minnie
                • kora3 Minnie :) 10.08.20, 12:41
                  Widzę, że wzorem Aquy, znasz wszelkie szczegóły smile, także takie które róznią się od tych, które zna wątkodawca smile Nie Minnie, pani NIE PROSIŁA nikogo o podwózkę - pani zwyczajnie powiedziała bliskiej sasiadce o swoim kłopocie z podróżą KOMPLETNIE nie mając pojęcia, że jej mąż na dniach będzie wracał do swej zagranicznej pracy. To sąsiadka - po rozmowie z męzem - zaproponowała podwózkę.

                  Widzę też, że już zmieniły się okolicznosci tamtej Twojej sytuacji smile Na poczatku było tak, że pani zagadywana przez Ciebie odpowiadała zdawkowo "ano tak" , "coś tam słyszałam" - teraz już "okazało się", ze jak gospodyni wyszła odwrociła sie do Ciebie plecamismile No ciekawe, ciekawe ...smile

                  Czy ta sytuacja Twoja bardzo sie różni od tej z tego wątku? Otoż Minnie - nie. Ty tamtą panią poznałaś PRZYPADKOWO, wcale nie umawiałyście się na kawę, ba wczesniej sie nie znałyście. Mimo to jednak pani wypadało wykazać więcej zainteresowania tym co mówisz niż zdawkowe odpowiedzi.
                  Tu państwo sie no jakoś tam słabo, ale znali - są sasiadami. Pani zapewne nie oczekiwała jakiejś pasjonującej rozmowy cały czas, ale wypadało zamienić z nią kilka zdań przez parę godzin. Nawet zupełnie obcy sobie ludzie korzystający z blabla np. zamieniają te parę zdań.

                  Nie jestem zdziwiona ani Twoim rozczarowaniem zachowaniem tamtej pani, ani zdziwieniem tej pani zachowaniem sąsiada - kierowcy. Nie jestem, bo to dziwne tak się prawie nic czy nic nie odzywać. Jednocześnie uwazam, że obie z tą panią no zrobiłyście z igły widłysmile a pani dodatkowo zachowuje się teraz kretyńsko zamiast zwyczajnie przeżyć swe zdziwienie i zapomnjiec o sprawie.
                  • 10iwonka10 Re: Minnie :) 10.08.20, 14:03
                    Nie wiem czy zetknelas sie z osobami ze spectrum autyzmu- Ja niestety miałam średnia przyjemność pracować z takimi osobami - Oni właśnie beda zadawać techniczne pytania czy temperatura ok....czy wygodnie ale oni nie bardzo potrafią prowadzić właśnie taka lekka,niezobowiazujaca rozmowę.To jest pewnego rodzaju 'social disability'- społeczne inwalidztwo. Wbrew pozorom jest doc dużo takich ludzi w społeczeństwie.
                    • kora3 Iwonka 11.08.20, 07:16
                      Iwonko - nie musisz mnie przekonywać, że są osoby różne, bo ja to doskonale wiem: ) Powiem więcej - wiem także ze różne bywają też ludzkie nastroje np. smile
                      Natomiast owszem - me spore zdumienie budzi fakt, iż forumowicze - niektórzy - stosują podwójne standardy i tym pisałam do Minnie.
                      Do TEJ SAMEJ Minnie, ktora w innym wątku oburzała się, że znajoma znajomej, którą przypadkiem poznała nie dość angażowała się w zagajaną przez Minnie rozmowę o niczym - gdzie panie zostały wówczas same może ...kwadrans. Tu Minnie uważa, ze wypada nie odzywać się do podróżującej z kimś sąsiadki - poza kilkoma technicznymi uwagami - właściwie WCALE przez kilka godzin i to jest ok.
                      Czy taka postawa nie może wzbudzać mego zdumienia? smile

                      Iwonko smile - jesteśmy na forum SV i rozmawiamy tu o tym co wypada a co nie smile W tamtym wątku zgodziłam się z Minnie - tej pani znajomej znajomej WYPADAŁO zamienić z Minnie kilka nic nie znaczących zdań przez ten czas, gdy zostały same. A wypadało, bo brak czegoś takiego jest odczytywany jako ostentacyjna niechęć do nawiązania kontaktów - co nigdy nie wyglada dobrze. Jednocześnie pozwoliłam sobie zauważyć wówczas, że ludzie sa różni i sytuacje też - tamta pani umówiła sie z gospodynią, a nie z Minnie. Nie wiemy z czym do tej gospodyni przyszła - może z kłopotem np. i nie miała ochoty na gadkę sam na sam z przypadkową osobą czyli z Minnie? Owszem uchybiła zasadom SV, ale nie należy brać tego zaraz do siebie i tak serio...

                      W tym wątku Minnie uwaza, że pan kierowca zadnym zasadom nie uchybił, bo czynił pani sąsiadce przysługę. Zatemn wygląda na to, że wg Minnie, jesli ktos jest od nas zależny, to mozna być wobec niego nieuprzejmym.
                      • 10iwonka10 Re: Iwonka 11.08.20, 08:56
                        >>>W tym wątku Minnie uwaza, że pan kierowca zadnym zasadom nie uchybił, bo czynił pani sąsiadce przysługę. Zatemn wygląda na to, że wg Minnie, jesli ktos jest od nas zależny, to mozna być wobec niego nieuprzejmym. >>>

                        Mysle ze kompletnie wszystko przekrecasz- Pan zaoferowal ze podwiezie sasiadke- jego glowna czynnością bylo kierowanie samochodem,a sasiadce zrobil przysługę. Gdyby sąsiad zaoferowal ci pomalowanie kuchni, przetkanie zlewu.....wymagalabys od niego ciaglej konwersacji ? Chyba nie . Natomiast jeśli 3 PAnie rozmawiają w najlepsze nagle jedna wychodzi z psem .....rozmowa sie urywa i jedna z nich ostentacyjnie bierze do reki gazetę. Dla mnie to objaw bardzo złych manier. To sa pewne niuanse których ty ewidentnie nie widzisz. Cala scena dzieje sie w koleżanki mieszkaniu- wiec w bardzo prywatnym otoczeniu. Gdyby taka sama sytuacja wydarzyła sie w kolejce u lekarza -koleżanka wchodzi do gabinetu ,rozmowa sie urywa ,kobieta bierze do reki gazetę - przypuszczam ze Minnie by to nie przeszkadzało az tak bardzo.
                        • kora3 Re: Iwonka 11.08.20, 09:36
                          A ja myślę, ze to ty nie dostrzegasz pewnych niuansów Iwonko...Otóż zarówno w sytuacji opisanej przez Minnie, jak i w tej z tego wątku - WYPADAŁO zamienić z sobą kilka słów "o niczym". Pani od Minnie teraz sięgnęła po gazetę?smile Pytam, bo bardzo dynamicznie zmienia się hehe tamta sytuacja. O ile mnie pamięć nie myli, to najpierw Minnie opisywała, że pani bardzo zdawkowo odpowiadała na jej zagadywanie wczoraj pisała, że odwróciła się plecami jak gospodyni wyszła, a teraz "okazuje się", że zaczęła gazetę czytać - no no smile

                          Do tego to skupianie się na jeździe - dajże spokój Iwonkosmile - nie chodzi o jakąś trudną rozmowę o życiu a kilka zdań na parę GODZIN wspólnej podróży. Naprawdę Ty tak skupiasz się na jeździe jadąc z kimś, ze przez parę godzin nie jesteś w stanie się odezwać? O ile tak - jesteś w mniejszości - bo mało który kierowca ma takie ograniczenia. O ile jednak takowe się ma, to nie pojmuję jakim problemem jest zwyczajnie o nich powiedzieć, gdy pasażer zagaduje: - Przepraszam, ale nie potrafię rozmawiać i prowadzić, proszę wybaczyć, nie porozmawiamy.

                          Nie miałam sytuacji, by mi ktoś w ramach przysługi malował kuchnię smile, ale owszem miałam takową, że poprosiłam sąsiada o naprawę pewnej rzeczy w domu. Nie, nie oczekiwałam od niego konwqersacji noin stop, natomiast wyobraź sobie, że sprawiał on wrażenie, iż on oczekuje jej ode mniesmile
                          No i teraz - jak powinnam postąpić wg Ciebie? Odburkiwać cos na wesołe zagadywanie sąsiada w stylu "Te wężyki to straszne cholerstwo jest, co i rusz się psuje" czy raczej powinnam wykazać zainteresowanie? Nie znam się na tym kompletniesmile ale na serio uważasz, ze wypadałoby zmilczeć, albo powiedzieć "Mozliwe, nie znam się". Sąsiad to bardzo miły pan, ale nie z mojej że tak powiem bajki - dużo bardziej wolałabym "pójśc" sobie na nasze forum niż gadać z nim o tych wezykach, a potem o cenach - ale wg mnie - nie wypadało. Bo sie znamy po sąsiedzku, a pan robił mi przysługę. Gdyby to był obcy gość z ogłoszenia to po uzgodnieniu co i jak mogłabym zaproponować mu coś do picia i powiedziec:- Muszę wracać do pracy, gdyby pan czegokolwiek potrzebował jestem w pokoju obok i zająć się np. forumsmile

                          Teraz Iwonko odwróćmy sytuację - założmy, że to pani sąsiadka podwozi przy okazji milczącego pana sąsiada. Ona jemu robi przysługę. Czy wg Ciebie to coś zmienia i panu wypadałoby zamienić z nią kilka zdań w parę godzin?
                          • 10iwonka10 Re: Iwonka 11.08.20, 11:11
                            >>>A ja myślę, ze to ty nie dostrzegasz pewnych niuansów Iwonko...Otóż zarówno w sytuacji opisanej przez Minnie, jak i w tej z tego wątku - WYPADAŁO zamienić z sobą kilka słów "o niczym">>.

                            To twoja opinia -Sa ludzie małomówni z natury i nie zamieniają paru slow 'o niczym' o ile nie maja konkretnego tematu.Pan patrzył na drogę i kierował samochodem Pani może siedziała obok może z tylu.....

                            Natomiast w przypadku tych 3 koleżanek -zachowanie tej Pani jest gburowate. Mylisz pojęcia ;zrobić komuś przysługę' a 'odwiedzić kogoś w domu'.
                            • kora3 Re: Iwonka 11.08.20, 12:53
                              To NIE były trzy kolezanki Iwonko smile Minnie była w pobliżu domu swej znajomej i zadzwoniła BEZ umawiania sie wcześniej, że chciałaby wpaść. Gospodyni wyraziła aprobatę i na miejscu okazało się, że jest tam jeszcze znajoma tejże - całkiem obca dla Minnie i nawzajem. Potem panie zostały CHWILE same i - trzymając sie pierwotnego opisu Minnie - pani znajoma znajomej na zagadywanie Minnie odpowiadała zdawkowo. Wszystko trwało około kwadransa.
                              Może ta pani znajoma znajomej jest małomówna, można nie potrafi rozmawiać "p niczym" z nieznajomą w sumie osobą. Ta pani nie przyszła tam ani poznać Minnie, ani sie w ogóle z nią spotkać! Nic nie wiedziała o tym, że Minnie się pojawi, nie miała wpływu na owo pojawienie sie, które być może było jej nie na rękę. Mimo to wg Ciebie i także - przyznaję wg mnie - ze strony pani wypadało jednak uczynić minimalny wysiłek i reagować na wtręty Minnie jakoś bardziej niż tylko "aha", "ano nie wiem". "A coś tam słyszałam".

                              W tym wątku państwo kierowca i pasażerka się znali - nie jakoś dobrze, ale przecież są sasiadami! Powtarzam, że wg mnie nie było konieczne, by pan panią ZABAWIAŁ rozmową, ale uważam, że WYPADAŁO jednak powiedzieć coś więcej niż "dzień dobry" "do widzenia" + techniczne uwagi dot., podróży. NIE cały czas - że już napiszę capsem - tylko KILKA ZDAŃ na kilka godzin podróży. Tak, rozumiem, że są ludzie małomówni, tylko dziwne, że pan ma prawo być małomówny, a pani z wątku Minnie - nie smile Jesli mamy pozostawać uczciwymi to musimy przyznając takie prawo - do bycia osobą małomowną- panu kierowcy, to dajemy je też pani znajomej znajomej Minniesmile

                              I nie przekonuj mnie Iwonko w kółko, że są ludzie małomowni i introwertycy - ja to wiem doskonale, bo takową osobą był całe late mój najstarszy stażem przyjaciel. Poznawszy nowe osoby ograniczał sie do ...odpowiadania na pytania tychze w stylu "tak/nie/nie wiem" - serio smile Do dziś nie jest osobą szczególnie towarzyską, ale o niebo bardziej niż wówczas. Zyskiwał przy bliższym poznaniu, ale owszem Iwonko całkiem sporo, większosc ludzi byłą dośc niemile zdziwiona jego hmmm powściągliwoscią w kontaktach na poczatku znajomości. Bo ludzie brali to do siebie - nie polubił mnie/zadziera nosa/ jestem dla niego za głupi itd. Tymczasem nic podobnego smile

                              I wiezr mi, mnie NAPRAWDĘ nie przeszkadzałoby na miejscu tej pani, że sąsiad kierowca sie do mnie nie odzywa. Ale przyznaję, że wziełabym to alo za pzrejaw wyjątkowej amłomownosci, albo - niestety - podejrzewała, że żona narzuciła mu tę prezysługę wobec mnie i zachwycony nie jest. A podejrzewałabym tak, bo sama bywałam w takiej sytuacji smile i trudno było mi wówczas udawać entuzjazm
                              • 10iwonka10 Re: Iwonka 11.08.20, 18:05
                                Ja nie przekonuje cie w kolko ze sa ludzie malomowni i i introwertycy -tylko stwierdzam fakt. Tacy ludzie często wola cos zrobić konkretnego ( przysługę....) i za oto sa lubiani niz gadać o niczym. Przypuszczam ze gdyby ten Pan byl w sytuacji tych 3 kobiet- to albo by sie pożegnał albo wyszedł na spacer z właścicielka psa.To właśnie taki konkretny sposób myślenia.

                                >>>Tak, rozumiem, że są ludzie małomówni, tylko dziwne, że pan ma prawo być małomówny, a pani z wątku Minnie - nie >>>.
                                Ale ta Pani nie jest malomowna tylko gburowata- to dwie kompletnie inne rzeczy.
                                  • 10iwonka10 Re: Iwonka 12.08.20, 09:26
                                    No jeśli to dla ciebie to objaw dobrych manier 2 osoby w pokoju w prywatnym mieszkaniu znajomej ( slabo sie znające) i jedna probuje podtrzymać rozmowę a druga ostentacyjnie wyciąga gazetę.....to na innej planecie żyjemy.

                                    Zanim znów wyskoczysz ze swoimi przykładami...napisalam 'Panie slabo sie znające' Inna sytuacja gdy to dobre przyjaciółki i jedna z nich c chce cos sprawdzić w gazecie.
                                    • kora3 Re: Iwonka 12.08.20, 10:44
                                      Iwonko - nie chce mi się "odkopywać" tamtego wątku Minnie, ale jako, ze dysponuję dośc dobrą pamięcią, to zaryzykuję, że gazetę to zaczęłą czytać ...Minnie. Z jej opisu wynikało, że usiłowała do pani zagadać coś w temacie psa gospodyni, że "może coś zjadł niedobrego, bo jakiś zwyrodnialec w okolicy truje psy, słyszałaś?" na co tamta pani miała odpowiadać "ano coś tam slyszalam " i tyle. Z relacji Minnie wynikało, że takie zagadywanie jej strony miało miejsce kilka razy, reakcja pani była tak samo zdawkowa, więc Minnie sięgnęła po gazetę smile

                                      Można to oczywiście sprawdzić, a ja oczywiście mogę się mylić, ale nie lubię powoływania się na coś,. o czym nie było mowy - bo komuś zdaje się, ze była - po prostu.
                                      W tamtym wątku nie miałam wątpliwosci, że ta pani, choć nie ona sięgnęła po gazetę smile postąpiła źle z punktu widzenia SV. Jednocześnie stoję na stanowisku, że nio lidzie są różni i w sumie to jest bzdet - nawet jesli zachowanie pani wynikało z nieuzasadnionej niechęci do Minnie.

                                      Milczenie pana kierowcy mimo iż trwało znacznie dłużej, to też jest bzdet - acz rozumiem sąsiadkę, że przypuszczała, iż jego zachowanie wynika z wymuszenia na nim tej przysługi przez żonę. Rozumiem, że zapytała tę zonę o to, natomiast zupełnie nie rozumiem jej obecnego zachowania ....
                                      • minniemouse Re: Iwonka 13.08.20, 01:44
                                        chryste jak ty potrafisz wszystko artystycznie przeinaczyć Koro.
                                        owszem w tamtym wątku to ja, po dłuższej i wielokrotnej probie podtrzymania jakiegokolwiek tematu i po byciu olana z góry na dol wkurzyłam się i wzięłam gazetę,
                                        ale tutaj podałam tylko obrazowy przykład sytuacji -"próbujesz rozmawiać a interlokutor w odpowiedzi wyciąga gazetę" - co to ma ze mną wspólnego?
                                        jedynie zbieżność slow.

                                        Minnie
                                        • kora3 Re: Iwonka 13.08.20, 07:22
                                          Minnie smile przeczytaj post Iwonki do mnie - widocznie Iwonka zrozumiała, że w TAMTEJ sytuacji owa pani sięgnęła po gazetęsmile - ja pamięałam, że w końcu sięgnęłaś Ty - tak to jest z ludźmi o dobrej pamięci smile Zdaje się lubisz takie osoby, więc ...
                                          • 10iwonka10 Re: Iwonka 13.08.20, 15:01
                                            Alez to szczegol- ok Minnie próbowała nawiązać rozmowę ,kobieta odpowiadała polslowkami wiec w końcu Minnie wziela gazetę bo poczuła sie niekomfortowo. Akurat ten szczegół nie ma az takiego znaczenia w tej calej historii. ~NAtomiast ty masz super zdolności przekręcania kota ogonem i wysnuwania domysłów które ci pasuja.
                                            • kora3 Re: Iwonka 14.08.20, 07:37
                                              Iwonko, ja zwyczajnie trzymam się faktów przedstawionych przez wątkodawcę - w tym przypadku akurat - Minnie.

                                              Dziwi mnie natomiast jedna sprawa - na serio. I w tamtym wątku i w tym wiele osób ubolewało, jak sie to Minnie miała poczuć w tamtej sytuacji. Wszyscy zgadzamy się, że no pewnie dyskomfortowo, tylko mam nieodparte wrażenie, ze wg niektórych ów dyskomfort to jakas straszna trauma smile A przecież Minnie to dojrzała kobieta, a nie przewrażliwiona nastolatka. Do tego no jakoś tam wszyscy znamy ja forumowo i ja np. nie mam przekonania, by była jakaś egzaltowana czy infantylna. W takiej sytuacji w jakiej się znałazła mozna poczuc się głupio i pewnie większosc ludzi tak by się poczuła - ale przecież to właśnie tylko chwila głupiego czucia się i tyle. Nic nieznacząca sytuacja z przypadkową osobą, ktora moze taka jest, może miaa zły dzień, może jakiś problem, a może w końcu nie polubiła Minnie. Nawet jesli to ostatnie - no to co?

                                              Tym bardziej w swietle powyższego dziwi mnie, że sytuację, w kto.rej sąsiad sąsiadkę zabrał na podwózkę i przez wiele godzin nie odzywa sie do niej w sumie wcale. I jakoś NIKT się nie zastanawia, jak się z tym ta sąsiadka czuła. Jak sie czuła? Najpewniej tak samo jak Minnie, czyli dyskomfortowosmile A zważyć tu jeszcze trzeba, że sytuacja trwała znacznie (!!!) dłużej, ignorował panią nie całkiem obcy facet, tylko sąsiad, który w dodatku wyświadczał jej przysługę , co do której pani miała pełne prawo mieć w swietle jego zachowania podejrzenie, że została na nim wymuszona przez zonę.

                                              Minnie w tej dla siebie dyskomfortowej sytuacji sięgnęła po gazetę - bo takową miała pod ręką. Miała jeszcze zreczniejsze i nie tak ostentacyjne wyjście z tej sytuacji. "Ach, przepraszam, muszę zadzwonić, zapomniałam", po czym wyjśc np. do przedpokoju i ...zadzwonić - obojetnie do kogoś - sprawa krótka, wszak wiadomo było, że gospodyni nie bedzie spacerowała z psem 5 godzinsmile Do tego wszystkiego Minnie mogła sobie - skoro poczułaby się tak zniesmaczona zachowaniem pani - zwyczajnie pójśćsmile Nawet przed powrotem gospodyni - a tejże telefonicznie wyjaśnić, że "przepraszam Cię, dostałam wiadomość taką, że nie mogło poczekać, wybacz, zobaczymy sie innym razem" i TEŻ byłoby ok.

                                              Tu pani być może nie miała w torebce gazety czy książki, trajkotać kierowcy nad głową rozmawiając przez komórkę stanowczo nie wypadało, słuchawek też mogła nie mieć pod ręką - nie każdy ich używa. Wszystko trwało ok. 7-8 godzin, a nie kwadrans czy 0,5 godziny. Pani sobie pójśc z oczywistych przyczyn nie mogla. Na serio nie bierzesz pod uwagę, że MOGŁA czuć sie dyskomfortowo ?
                                              • 10iwonka10 Re: Iwonka 14.08.20, 14:12
                                                >>>a może w końcu nie polubiła Minnie. Nawet jesli to ostatnie - no to co? >>>.

                                                Jak nie polubiła Minnie to mogla spokojnie wyjść z wlascicielka psa na spacer.

                                                >>>ignorował panią nie całkiem obcy facet, tylko sąsiad, który w dodatku wyświadczał jej przysługę , co do której pani miała pełne prawo mieć w swietle jego zachowania podejrzenie, że została na nim wymuszona przez zonę. >>>>

                                                To sa twoje domysły ze zostało to wymuszone przez zone. A czy ta Pani rozmawiała kiedykolwiek z tym Panem prócz zdawkowego 'Dzień Dobry' na schodach? Mysle ze nie.

                                                Roznica w tych sytuacjach jest taka ze Pan jest małomówny i nie ma nic do powiedzenia tej Pani ale zaoferował jej usługę za darmo.Malomownosc/niesmialosc nie jest niegrzeczna to pewnego rodzaju cecha charakteru.

                                                Natomiast jak ktoś jest super gadatliwy a potem milknie to jest to niegrzeczne.





                                                • kora3 Re: Iwonka 16.08.20, 09:47
                                                  10iwonka10 napisała:
                                                  >
                                                  > Jak nie polubiła Minnie to mogla spokojnie wyjść z wlascicielka psa na spacer.


                                                  Mogła, nie musiała smile Iwonko, mam wrażenie, ze ,mnie nie rozumiesz dobrze - ja nie uważam, że ta pani zachowała się dobrze - przeciwnie wręcz - uważam, że zachowała się bardzo, bardzo bardzo źle pod względem SV.
                                                  Natomiast czysto no tak życiowo - to Minnie byłą w dużo mniej dyskomfortowej sytuacji, niż ta sąsiadka. Przede wszystkim dlatego, że wszystko to trwało bardzo znacznie (!!!) krócej niz ta podróż.

                                                  >
                                                  > To sa twoje domysły ze zostało to wymuszone przez zone. A czy ta Pani rozmawiał
                                                  > a kiedykolwiek z tym Panem prócz zdawkowego 'Dzień Dobry' na schodach? Mysle ze
                                                  > nie.


                                                  Iwonko - nie pogniewaj się, ale nie da się na serio rozmawiać, jesli rozmówca zamiast trzymać się faktów insynuuje - a Ty to własnie zrobilaś. Gdybyś przeczytała post początkowy uważnie, to wiedziałabyś, że to nie moje domysły, a domysły pani sąsiadki, które to w rozmowie z zoną pana ujawnila. Czy mogła tak pomyśleć? Mogła Iwonko,. bo wszak podwózka umawiana była przez zonę pana, a nie bezpośrednio miedzy sąsiadką, a kierowcą. Ponieważ kierowca zachowywał się jak zachowywał pani miała logiczne podstawy do tego, by pomyśleć, że nie jest on zachwycony faktem, że panią podwozi i BYĆ MOZE nie miał na to ochoty, ale żona to na nim wymogla. Na logikę to całkiem spójna teoria smile

                                                  Owszem, z tego co wiem państwo znają się no w sumie z widzenia - kierowca i sąsiadka. No niemniej działa tu taki element, że państwo pewnie jeszcze nie raz przypadkowo się spotkają, natomiast pani znajomej znajomej Minnie moze więcej nigdy nie zobaczyćsmile

                                                  >
                                                  > Roznica w tych sytuacjach jest taka ze Pan jest małomówny i nie ma nic do powie
                                                  > dzenia tej Pani ale zaoferował jej usługę za darmo.Malomownosc/niesmialosc ni
                                                  > e jest niegrzeczna to pewnego rodzaju cecha charakteru.


                                                  Nie znam tego pana, a jedynie jego zonęsmile Twierdzi ona, że pan jest małomówny i nie mam powódów jej nie wierzyć. Przyznasz jednak, że pan jest raczej dośc ekstremalnie małomowny- mało kto jadąc z kimś kilkaset kilosków nie odzywa się WCALE do współtowarzysza podróży.
                                                  Do tego Iwonko - rozmawiamy o tym, jak się obie panie Minnie i ta sąsiadka poczuły w sytuacjach w jakich się znalazły. Minnie poczyła się dyskomfortowo/głupio/dziwnie przez raptem kilka minut po czym poratowała się gazetą. Pani sąsiadka jechała w milczeniu 7-8 godzin! I owszem, małomównośc nie jest niegrzeczna, ale ignorowanie kogoś - owszem jest, NAWET, gdy wynika z takiej cech charakteru. Osoba ignorowana w tym przypadku nie miała pojęcia, że pan jest aż tak małomowny. Jak wspomniałam, moj przyjaciel jako młody człowiek taki był - zaczął nad tym pracować, bo zwyczajnie utrudniało mu to kontakty z ludźmi - większosc ludzi poznawszy go miało wrażenie, że a) nie polubił nowo poznanej osoby, b) jest zarozumiały i zadziera nosa, c) jest źle wychowany, bo ignoruje ludzi.

                                                  Chcę, żebyś mnie dobrze zrozumiała Iwonko - NIE UWAŻAM, że pan miał zabawiać rozmową sąsiadkę!!!! Jednak dorosłych, dobrze wychowanych ludzi NIE WYPADA całkowicie ignorować kogoś w takiej sytuacji, jaka została opisana. Podkreślę raz jeszcze - nie chodziło p to, zeby pan przez 7 godzin nawijał z sąsiadką, a o to by zamienił z nią KILKA zdań przez te 7 czy 8 godzin poza ze tak powiem uwagami technicznymi.

                                                  >
                                                  > Natomiast jak ktoś jest super gadatliwy a potem milknie to jest to niegrzeczne.

                                                  Nie pamiętam już czy oraz jak Minnie opisała aktywność w rozmowie pani przed wyjściem gospodyni - przyznaję. A teraz to już nie za bardzo wierzę w kolejne szczegóły - sorry. Tak czy siak - MASZ RACJE smile Nie tylko jesli ktoś jest gadatliwy wcześniej nie wypada zostawszy z kimś sam na sam - jak w wątku Minnie - ignorować go całkiem. Są ludzie, którzy mają problem z rozmawianiem z całkiem obcymi/nowo poznanymi ludźmi, podczas gdy ze znajomymi sobie ludźmi rozmawiają całkiem swobodnie. Mój wspomniany przyjaciel miał takową przypadłość. Niestety mając ją trzeba się liczyć z konsekwencjami - np. w p[postaci tego, że zostanie się sklasyfikowanym jako osoba źle wychowana- jak np. ta pani. Nie wiemy DLACZEGO tak się zachowała - może miała własnie taką dysfunkcję, że nie potrafiła rozmawiać z osobą obcą - w tym przypadku Minnie. Nikt wszelako jej nie usprawiedliwia, bo chodzi o dorosłego człowieka Iwonko. Dorosły człowiek moze i powinien panować nad czymś takim - i znów - nie chodziło o to, by pani szczegółnie zaangazowała sie w dyskurs z Minnie, tylko o to, by jej nie ignorowała. Dokładnie o to samo szło z panem kierowcą ...
                                                  • 10iwonka10 Re: Iwonka 16.08.20, 17:33
                                                    Koro- naucz sie logicznego myślenia


                                                    >>>>Iwonko - nie pogniewaj się, ale nie da się na serio rozmawiać, jesli rozmówca zamiast trzymać się faktów insynuuje - a Ty to własnie zrobilaś. Gdybyś przeczytała post początkowy uważnie, to wiedziałabyś, że to nie moje domysły, a domysły pani sąsiadki, >>>>

                                                    To sa insynuacje sąsiadki które ty przechwycilas cos jak zabawa w gluchy telefon. A rzeczyewistosc mogla być taka ze zona wspomniała mezowi on moze stwierdził sam jade sa wolne miejsca wiec ja zabiorę. I koniec historii.
                                                  • kora3 Re: Iwonka 17.08.20, 10:16
                                                    Iwonko, to jest forum SV - ze tak przypomnę dla porzadku smile

                                                    Tak, pani tak sobie właśnie pomyślała - bo gośc ją ignorował! Było to całkiem logiczne wytłumaczenie - przyznasz? A ze okazało się nie trafione? No bywa.
                                                    Rzecz w tym, że nie zastanawiasz sie wcale jak się czuła przez pare godzin ignorowana kobieta podejrzewająca, że gośc jest naburmuszony, bo robi jej wymuszoną przysługę. Nie mogłą wyjąć gazety, nie mogłą sobie pójśc, ani zadzwonić do nikogo na dluższą pogawedkę. Mogła się poczuć niefajnie?
                                                    No chyba mogła, skoro Minnie mogła się poczuć niefajnie w opisanej przez nią sytuacji przez kilka MINUT!
                                                  • 10iwonka10 Re: Iwonka 22.08.20, 12:09
                                                    >>>Iwonko, to jest forum SV - ze tak przypomnę dla porzadku>>>>.

                                                    A co ma piernik do wiatraka?

                                                    Gdzie w zasadach savoir vivre jest obowiązek zabawiania rozmowa gdy wykonuje sie dla kogoś usługę ( w tym wypadku za darmo) . Tak jak ci napisałam wcześniej ktoś przychodzi polozyc płytki w lazience, naprawić piecyk... Ja zawsze proponuje cos do picia czy cos trzeba przynieść,przesunac i zostawiam gościa w spokoju. Tutaj jest to dosc podobna sytuacja to nie spotkanie towarzyskie gdzie ktoś siedzi za stolem jak mruk i nie odzywa sie ale to jest USLUGA.

                                                    W Przypadku Minnie to nie byla usługa ale właśnie mrukowata kobieta.

                                                    I dlaczego naburmuszony skoro grzecznie zapytał jej czy wygodnie, czy nie za zimno.... Jak ktoś wcześniej.napisal może nie zajarzyło miedzy nimi wiec zamiast sie meczyc rozmowa o niczym koncentrował sie na kierowaniu samochodem.
                                                  • kora3 Re: Iwonka 23.08.20, 08:15
                                                    10iwonka10 napisała:

                                                    > A co ma piernik do wiatraka?


                                                    No np. to ze wypadałoby raczej świecić dobrym, niż złym przykładem w zakresie tematyki forumsmile
                                                    >
                                                    k
                                                    > toś przychodzi polozyc płytki w lazience, naprawić piecyk... Ja zawsze proponuj
                                                    > e cos do picia czy cos trzeba przynieść,przesunac i zostawiam gościa w spokoju.
                                                    > Tutaj jest to dosc podobna sytuacja to nie spotkanie towarzyskie gdzie ktoś si
                                                    > edzi za stolem jak mruk i nie odzywa sie ale to jest USLUGA.


                                                    No i widzisz Iwonko - mamy sedno naszego sporu. Ktoś kto wykonuje usługę - nawet taką, która wiąze sie np. z przebywaniem u nas w domu to zupełnie cos innego.
                                                    Takie coś można by - co zresztą już tu zrobiłam - porównać z usługą blablacar. Bo to jest USŁUGA - obcy ludzie umawiają się na wspólny przejazd za określoną kasę i tyle. I jak wspomniałam - jako wielokrotnie korzystająca z tej usługi jako pasażerka i jako równie często oferująca tę usługę jako kierowca NIE SPOTKAŁAM sytuacji, by kierowca/pasażer nie odzywa się wcale przez kilka godzin - poza technicznymi uwagami.

                                                    I uprzedzam teraz smile- NIE, że ja potrzebowałabym porozmawiać z kierowcą/pasażerem, bo niekoniecznie - jestem elastyczną osobą - potrafię prowadzić gadkę szmatkę, nie muszę smile- ale to po prostu sytuacja nadzwyczajna, że ktoś się nie odzywa 7-8 godzin! I owszem, w sytuacji usługi blablacar - pomimo niecodzienności tej sytuacji - można się jedynie zdziwić i tyle. NATOMIAST tu mamy, jak słusznie zauważasz, do czynienia z przysługą wykonywaną przez SĄSIADA - osobę w tym przypadku słabo, ale znajomą. I mowa Iwonko nie o ZABAWIANIU rozmową przez 7 godzin, a o zamienieniu KILKU zdań pozaorganizacyjnych! Brak owego zamienienia kilku zdań MOZE mocno zdziwić, a w tym przypadku takze ZANIEPOKOIĆ! To ostatnie dlatego, że pani pasażerka bądź co bądź umawiała cała przysługę nie z kierowcą, a z jego zoną! Mogłą pomyśleć, że kierowca jest milczący, bo został wmanewrowany w te przysługę? No - mogła, wielu ludzi by tak pomyślało.
                                                    Jasne, że teraz - kiedy porozmawiała już z sąsiadką i ta wyjaśniła, że jej mąż zwyczajnie jest małomówny - pani pasażerka zachowuje się irracjonalnie , po prostu głupio, ale to dla samej sytuacji nie ma znaczenia.

                                                    Dodam, że bardzo mnie dziwi takie Wasze, bo nie tylko Twoje podejście dotyczące faktu, że przysługa byla darmowasmile. To, że robimy coś dla kogoś za darmo - z wlasnej inicjatywy - nie oznacza, że możemy byc dla tego kogoś nieuprzejmi, potraktować go gorzej niż kogoś, kto zapłaciłby, albo też gorzej wykonać to, co zobowiązaliśmy sie wykonać.
                                                    I nie rozumiem tych zarzutów "ze w dodatku za darmo" - pani sąsiadka, co sama mi powiedziała zaproponowała przysługę tamtej, a nie była o nią proszona (czy tez jej mąż), tamta pani od razu zadeklarowała partycypowanie w kosztach paliwa, co spotkało się ze ZDECYDOWANĄ odmową. Po całej "akcji" pani dobrze sie znalazła przynoszać podarunki dla pani sąsiadki i jej meza - doprawdy trudno potraktować ją jak kogoś, kto wymusił,. czy wyżebrał darmową przysługę- a tak niektórzy z Was ją zdaje się postrzegająsmile
                                                    TEŻ bym nie chciała w takiej sytuacji żadnej kasy od znajomej, którą bym podwoziła! Co innego ludzie z blabla- obcy całkiem, a co innego kolezanka/kolega/sasiadka. Co innego, gdy ktoś miałby SPECJALNIE jechać kilkaset km, żeby w ramach przysługi podwieźć kogos znajomego - wtedy wypadałoby pokryć całkowicie koszty paliwa i jeszcze odwdzięczyć się prezentem - tak uwazam, a co innego, jesli i tak ktoś jedzie - już bez przesady być takim kutwą smile

                                                    >
                                                    > W Przypadku Minnie to nie byla usługa ale właśnie mrukowata kobieta.
                                                    > I dlaczego naburmuszony skoro grzecznie zapytał jej czy wygodnie, czy nie za zi
                                                    > mno.... Jak ktoś wcześniej.napisal może nie zajarzyło miedzy nimi wiec zamiast
                                                    > sie meczyc rozmowa o niczym koncentrował sie na kierowaniu samochodem.


                                                    Odpowiadam Iwonko raz jeszcze - dlatego "naburmuszony", że sytuacja gdy dwoje nawet bardzo luźnych znajomych jedzie z sobą 7-8 godzin w jednym aucie i nie odzywają się do siebie poza sprawami czysto technicznymi jest NIECODZIENNA. I ona jest niecodzienna nawet gdy chodzi o zupełnie obce osoby, tak jak ma to miejsce w ramach blabla. Stąd nie ma nic dziwnego w tym, że niecodzienną sytuację odbiera sie jako niecodzienną smile I zastanawia się skąd owa sytuacja - nie ma nic nadzwyczajnego w tym, że pani pomyślała, iz pan jest jednak niezadowolony z faktu, że ją podwozi.

                                                    Ponownie zadam pytanie, na które jakoś nie mogę uzyskać odpowiedzi smile - czy gdyby to pani była kierowcą o ona robiłaby panu niech już bedzie smile darmową przysługę w postaci podwózki - to wypadałoby, żeby pan się wcale do niej nie odzywał? Czy też wówczas uważałabyś, że nie powinien jej traktować jak swego kierowcę, do którego własciciel limuzyny smile zwraca się tylko, gdy czegoś odeń potrzebuje i od tegoż też oczekuje tylko technicznych uwag?

                                                    Co do pani od Minnie - wszyscy uznaliśmy, ze pani nie zachowała się dobrze, ale w porównaniu z tą sytuacją - pan sie z sąsiadką tak czy sial umowił na wspólną jazdę Iwonko, a tamta pani wcale sie z Minnie nie umawiała na spotkanie. Spotkały się całkiem przypadkiem u tej znajomej co to wyszła potem z psem - może tamtej pani wuzyta Minnie z dowolnej przyczyny była nie na rękę, a moze no między nią i Minnie jak piszesz - nie zajarzyło. Dziwne, że uważam, iz między saisdaem, a jego pasażerką, którą sam zaprosił do swego samochodu mogła nie zajarzyć d tego stopnia, zeby sie do pasażerki nie odzywać 7-8 godzin, a kobietą której towarzystwo Minnie zostalo niejako narzucone (nie z winy Minnie) nie mogła nie zajarzyć na tyle, by nie mogła zdawkowo odpowiadać na jej zajawki. Dla mnie to jakieś podwójne standardy- sorry.

                                                    Może nie zajarzyć między ludźmi? Może Iwonko. Ostatnio byłam na mieście z kolegą, spotkałam kolezankę i jej znajomą. Poszliśmy razem na kawę. Rozmowa była własnie taka o niczym, nikt sie nikomu nie narzucił, wszyscy spontanicznie poszliśmy razem. No i kolezankę kolega polubił- gadali z sobą o wszystkim i niczym, a tej znajomej, nio raczej chyba nie. Ja też jej nie polubiłam - przyznaję. Rozmawiałam z nią - z grzeczności po prostu, ale bez przyjemności żadnej smile Mimo to, jako i kolega starałam sie jakoś tam rozmawiać.
                                                  • 10iwonka10 Re: Iwonka 23.08.20, 17:01

                                                    >>>No np. to ze wypadałoby raczej świecić dobrym, niż złym przykładem w zakresie tematyki forum>>

                                                    A co jest niezgodnego z zasadami savoir-vivre w zachowaniu tego Pana ? Pan przywitał sie z Pania i i zatroszczył sie o jej komfort jazdy.

                                                    <<<<<Ponownie zadam pytanie, na które jakoś nie mogę uzyskać odpowiedzi smile - czy gdyby to pani była kierowcą o ona robiłaby panu niech już bedzie darmową przysługę w postaci podwózki - to wypadałoby, żeby pan się wcale do niej nie odzywał?>>>>

                                                    Nie, powinien ten paplać na prawo o lewo jak twoje rozciagniete do niemożliwości posty? Niektórzy ludzie sa 'reserved and private" i nie maja potrzeby prowadzenia rozmów o niczym z mało znanymi sąsiadami. Nie ma tym niczego niegrzecznego raczej wypada to uszanować.


                                                    >>>Odpowiadam Iwonko raz jeszcze - dlatego "naburmuszony", że sytuacja gdy dwoje nawet bardzo luźnych znajomych jedzie z sobą 7-8 godzin w jednym aucie i nie odzywają się do siebie poza sprawami czysto technicznymi jest NIECODZIENNA>>>

                                                    Dla ciebie to niecodzienna sytuacja dla innych osób nie. Moze nigdy nie jest za pozno aby nauczyć sie troche tolerancji i uświadomić sobie ze ludzie sa BARDZO ROZNI a to wcale nie znaczy ze lamia jakies nieistniejące zasady grzeczności.

                                                    >>>NATOMIAST tu mamy, jak słusznie zauważasz, do czynienia z przysługą wykonywaną przez SĄSIADA - osobę w tym przypadku słabo, ale znajomą. >>>

                                                    Z ktorym wymienia sie "dzień dobry' przy spotkaniu na klatce schodowej? Raczej trudno to nazwać znajomością.
                                                  • kora3 Re: Iwonka 24.08.20, 06:59
                                                    Miałam raczej na myśli zachowanie uczestników forum smile

                                                    A Ty Iwonko uparcie zdajesz się udawać, że nie pojmujesz - tu nie chodzi o MNIE. Dla mnie taka sytuacja byłaby tylko dziwna - tak samo, jak ta w ktorej znalazła się Minie. Nie dyskomfortowa, tylko własnie DZIWNa. I przeszłabym nad OBIEMA gdyby mnie dotyczyły do porzadku dziennego, zakładając własnie, że ludzie są różnismile
                                                    Ale musisz brać pod uwagę to, o tak ochoczo zalecasz mnie smile - że ludzie własnie rożni są i róznie reagują, a normę nadal tworzy większosc - większosc ludzi w obu sytuacjach poczułaby sie dyskomfortowo i nie ma się co dziwić, że zarówno ta pani, jak i Minnie tak sie poczuły - bo są większosciowe w tym zakresie.

                                                    Zaskakujące tylko dla mnie, że reakcję Minnie uwazasz za całkiem naturalną, a reakcję tej pani - przeciwnie. smile POowtorzę - do pabi nie odzywał sie sąsiada znany z widzenia co prawda, ale czyniący jej przysługę i to "umwówioną" przez zone i rzezc trwała kilka GODZIN. Minnie zdawkowo na jej zajawki odpowiadała przypadkowo spotkana znajoma znajomej, ktorą tyle co zapoznała i rzecz trwała może kwadrans.
                                                    NAPRAWDE nie widzisz, że dyskomfort ej sąsiadki był większy?
                                                  • minniemouse Re: Iwonka 24.08.20, 07:25
                                                    ręce opadają.... Koro, a ty naprawdę nie widzisz ze tu nie chodzi o sam brak wodosłowia ze strony kierowcy a o pretensje sąsiadki ze się nią nie zajmował?
                                                    zrozumiale to by było gdyby sąsiadka się tylko spytała czemu, dlaczego z nią nie rozmawiał - "czyżby był zły ze ja podwiózł?"? "ahh nie nie, po prostu małomowny" - "a to w porządku, nie wiedziałam" - ale nie, ona po tym wytłumaczeniu miała pretensje ze jej podczas podwózki rozmowa nie zabawiał! jakby sama przysługa była za mało! serio jeszcze nie pojmujesz nie w czym rzecz?

                                                    Minnie
                                                  • kora3 Minnie :) 24.08.20, 08:12
                                                    Minnie, na litośc boską - jesli chcesz skomentwoać, to wypadałoby wiedzieć co się komentuje. Coś z 5 razy napisałam w tym wątku, że zachowanie pani PO rozmowie z sasiadką jest IRRACJONALNE i głupie!

                                                    Natomiast, wbrew temu co uważa Iwonka, nie ma NIC dziwnego w tym, iz była niemile zaskoczona ze sasiad się nie odzywa przez tyle godzin wspólnej jazdy i podejrzewała, że to z racji niezadowolenia, iż ją podwozi.
                                                    Iwonka uważa, że pani nie miała powodu do zdziwienia i takich podejrzeń, bo ludzie są różni smile Ano są i mnie np. wcale by nie przeszkadzało, że się jakiś gośc do mnie nie odzywa, aczkolwiek zdziwiłoby mnie to i w opisanej sytuacji owszem, nasunęło myśl, że może żona wymusiła na nim tę przysługę wobec mnie.

                                                    Podobnie w opisanej przez Ciebie sytuacji zwisałoby mi, że nie chce ze mną gadac obca całkiem przypadkowa kobieta. ALE - owszem - o ile wczesniej pani normalnie rozmawialaby, to byłabym ZDZIWIONA jej zachowaniem po wyjściu gospodyni. Pewnie bym pomysłała, że mnie nie polibiła i tyle. Nie musiałaby wszak polubić przecież.
                                                  • 10iwonka10 Re: Minnie :) 24.08.20, 16:33
                                                    >>>Natomiast, wbrew temu co uważa Iwonka, nie ma NIC dziwnego w tym, iz była niemile zaskoczona ze sasiad się nie odzywa przez tyle godzin wspólnej jazdy i podejrzewała, że to z racji niezadowolenia, iż ją podwozi.
                                                    Iwonka uważa, że pani nie miała powodu do zdziwienia i takich podejrzeń, bo ludzie są różni>>>.

                                                    A czy to tak cieżko tak zrozumieć ze ludzie małomówni sa 'malomowni' i nie bardzo potrafią prowadzić rozmowy o ile to nie jest jakis konkretny problem który wymaga rozwiązania.Mysle ze sąsiad zawsze taki byl ale Pani sąsiadka taka byla zawsze skoncentrowana na sobie ze nie raczyła tego zauważyć. Nie Koro myśląc logicznie jej zdziwienie jest nie na miejscu. Gdyby Pan byl bardzo gadatliwy z natury a w samochodzie zamilkl mozna by sie nad tym zastanawiać. More zamiast tak sie upierać ZEBY ZAWSZE MIEC. RACJE- warto by bylo przeanalizować cala sytuacje.
                                                  • kora3 Re: Minnie :) 25.08.20, 08:23
                                                    Wodzisz Iwonko - ja w poście startowym dośc dokładnie opisałam sytuację - nie doczytałaś, czy też już nie pamiętasz - rozumiem. Ale nie da sie prowadzić analizy/rozmowy ignorujac fakty i opierając się na swoich domysłach, ktore pozostają w sprzecznosci z faktami. Ty własnie teraz usiłujesz to robic ...

                                                    Otóż pani pasażerce NIC nie było wczesniej wiadomo na temat usposobienia pana sąsoada - napisałam o tym w startowym poście oraz napisałam też - dlaczego. Państwo są sąsiadami od dośc niedawna relatywnie, a pan sąsiad stale pracuje za granicą. Pani pasażerka jest blisko z jego żoną, a nie z nim - także w sensie czestotliwosci spotkań.
                                                    Kiedy pan sąsiad przyjeżdza do kraju spędza czas z zoną i żona też stara się maksimum czasu spedzać z nim - co wg mnie jest całkiem zrozumiale. W związku z tym pani sąsiadka pana meza znała Z WIDZENIA - zostali sobie przy jakiejś pzrypadkowej sytuacji przedstawieni, pewnie pan mówił jej dzień dobry spotkawszy przypadkowo na klatce schodowej czy osiedlu, gdy pan goscił w domu i TYLE. Tak mi sytuację przedstawiła pani żona tego pana, którego ja poniekąd - znając tę panią lat chyba 5, czyli dłużej niż ta sąsiadka nie znam wcalesmile

                                                    W tej sytuacji trudni mieć do pani pretensje, że nie wiedziała nic o tym, że pan jest bardzo małomówny. Jego żona do mnie przyznała, że no tak własnie jest - ale dopiero TERAZ, przy okazji opowiadania mi o te sytuacji. Wcześniej o tym nie wspominała, bo i PO CO. Niemniej no mówiła, że praktycznie z nieznanymi. mało znanymi ludźmi nie rozmawia wcale.
                                                    Jego prawo, ale no niestety - takie osoby muszą liczyć się z tym, że ktoś nieznający ich usposobienia opacznie zrozumie ich zachowanie. Wiem to, bo mam przyjaciela, który w młodości miał takie własnie usposobienie. Bardzo wiele osób poznawszy go np. przeze mnie miało odczucie, że ich nie polubił, albo jest zarozumiały i zadziera nosa- tymczasem nic podobnego. On po prostu no nie potrafił prowadzić rozmowy z kimś kogo nie znał/słabo znał. W stosunku do osób bliżej poznanych to sie zmieniało. Mojemu przyjacielowi ta przypadłość utrudniała życie i być moze uniemożliwiałaby wykonywanie obecnego zawodu, wiec postanowił z nią powalczyć i udało się. Nadal w towarzystwie mało znanych ludzi nie jest duszą towarzystwa, ale już nie ogranicza się do odpowiadania na pytania: tal/nie/nie wiem smile i jedynie technicznych uwag. Z opisu żony ten pan kierowca jest tego rodzaju osobą i naprawdę się nie dziwię, że cześc ludzi moze go tak odbeirać, jak kiedyś odbierano zachowanie mego przyjaciela.
                                                  • 10iwonka10 Re: Minnie :) 25.08.20, 14:32
                                                    >>>Wodzisz Iwonko - ja w poście startowym dośc dokładnie opisałam sytuację - nie doczytałaś, czy też już nie pamiętasz - rozumiem. Ale nie da sie prowadzić analizy/rozmowy ignorujac fakty i opierając się na swoich domysłach, ktore pozostają w sprzecznosci z faktami. Ty własnie teraz usiłujesz to robic ...>>>

                                                    Nie, to ty snujesz domysły i obracasz kota ogonem.Rozumiem ze Pan powinien dostarczyć pasażerce przed podroza pełen życiorys i profil od psychologa zeby Pani byla przygotowana na jego malomownosc. Jeśli to sąsiad to chyba sąsiadka miała okazje zauważyć ze jest malomowny ale jeśli tego nie zauważyła to juz jej problem, niestety. Odbierać mozna ludzi rocznie co nie zmienia faktu ze nie w tym nic niegrzecznego.
                                                  • kora3 Re: Minnie :) 25.08.20, 15:02
                                                    Iwonko- domysły to Ty snujesz, ja nie musze, bo co wiem, to wiem od samej zainteresowanej - pani żony! Opowiedziała mi o tej sytuacji, dopytałam o stopien znajomości pani i pana przed tym zdarzeniem - to i wiem smile
                                                    Sądzisz, ze miałaby mi skłamać w tej kwestii? Po co? Państwo zostali sobie ledwie przedstawieni, nie mieli okazji np. być razem na grillu, czy na imieninach, by się poznać. Ja tę sąsiadkę jak wspomniałam znam z 5 lat, nie miałam okazji nie tylko poznać jej meza, ale nawet go widzieć smile Po prostu znajomośc jest tego rodzaju, ze spotykamy sie MY, a nie my ze swoimi połowkami - proste.

                                                    Pan nie musiał dostarczać życiorysu, tak samo jak znajoma znajomej Minnie z innego wątku - nie musiałasmile Ona zdawkowo odpowiadała na zahawki Minnie, wiec została sklasyfikowana jako nie najlepiej wychowana, gburowata itd. Pan się nie odzywał, to sąsiadka pomyslała, że jedst zły z powodu robionej jej przysługi. Proste, prawda?
                                                  • 10iwonka10 Re: Iwonka 24.08.20, 16:23
                                                    >>>>że ludzie własnie rożni są i róznie reagują, a normę nadal tworzy większosc - większosc ludzi w obu sytuacjach poczułaby sie dyskomfortowo >>>

                                                    Wcale nie - w pierwszej tak w drugiej nie.Gdybym miała małomównego sąsiada to z gory bym zalozyla ze raczej nie będzie żadnych pogawędek w samochodzie i tyle.
                                                    A ty w kolko powtarzasz to samo. Właśnie ludzie sa rozni i trzeba to uszanować. Jak ktoś jest małomówny to jest małomówny i nie będzie nagle zabawial kogoś rozmowa bo? 'tak wypada'. A co to jest ta norma? Sa ludzie co maja jedno oko, jedna reke, jąkają sie.....to oni juz sa poza norma?
                                                  • kora3 Re: Iwonka 25.08.20, 08:01
                                                    10iwonka10 napisała:
                                                    .Gdybym miała małomównego sąsiada to
                                                    > z gory bym zalozyla ze raczej nie będzie żadnych pogawędek w samochodzie i tyle
                                                    > .


                                                    Rzecz w tym cała Iwonko, że musiałabyś WIEDZIEĆ, ze sąsiad jest małomówny! Tu pani zwyczajnie nie wiedziała tego. Podejrzewam, że gdyby wiedziała to nie byłoby wcale sprawy.

                                                    > A ty w kolko powtarzasz to samo. Właśnie ludzie sa rozni i trzeba to uszanować
                                                    > . Jak ktoś jest małomówny to jest małomówny i nie będzie nagle zabawial kogoś r
                                                    > ozmowa bo? 'tak wypada'. A co to jest ta norma? Sa ludzie co maja jedno oko, j
                                                    > edna reke, jąkają sie.....to oni juz sa poza norma?


                                                    Tak, tacy ludzie są poza normą i nie ma w tym nic pejoratywnego, ale nie o tym teraz rozmawiamy. Ja np. także jestem poza normą przynajmniej w kilku aspektach życia. Także w tym, że wcale by mnie zachowanie tej znajomej znajomej Minnie w jej sytuacji NIE OBESZŁO. Pewnie bym się lekko zdziwiła, że babka nagle zamikła, ale specjalnie bym sie nad tym nie zastanawiała - ot moze taka jest, moze jej nie spasowałam - co za rożnica w sumie? Tymczasem sama przyznałaś ze większosc ludzi, w tym ty, uznałoby te sytuację za dyskomfortową.

                                                    W przypadku tego kierowcy - TEŻ by mi kompletnie nie przeszkadzało, że milczy i nie czyłabym dyskomfortu z racji braku rozmowy. Natomiast - owszem - podejrzewałabym że nie jest zadowolony z tego, ze mnie podwozi i dlatego tak sie zachowuje. Owszem, z tym bym sie czuła pewnie niefajnie, ale no cóż miałabym w czasie podróży zrobić? Ano nicsmile Pewnie zachowałabym sie jak ta pani - po wszystkim zapytała sąsiadkę z ktorą byłabym blisko. Gdyby mi powiedziała, że mąż małomówny - przyjęłabym do wiadomosci i no tyle.
                                                    Ale NIM bym sie dowiedziała o malomównosci pana miałabym pewnie przekonanie, że pan milczy, bo jest niezadowolony z mego towarzystwa i byłoby to dla mnie dyskomfortowe, ponieważ byłabym od niego zależna- i w tym rzecz Iwonko cała. Jechałabym w JEGO samochodzie z NIM jako kierowcą i nie mogłabym zwyczajnie sobie pójść - myslę ze W TYM bylaby cała rzecz. I owszem Iwonko - większosc ludzi czułaby sie dyskomfortowo będąc zależnym od kogoś, kto robi im przysługę i - w ich pojęciu - okazuje dezaprobatę, że musi to robić.
                                                    Inna sprawa, że ja np. nie skorzystałabym nigdy z tak umówionej przysługi - nie uznaję bowiem umawiania sie tego rodzaju przez osoby trzecie - WŁASNIE dlatego, ze moze potem dojśc do sytuacji niefajnej.

                                                    Niezależnie od tego, że w przypadku syt. Minnie jestem mniejszościowa - doskonale rozumiem, ze poczuła się dyskomfortowo. Rozumiem, choć dla mnie byłoby to tylko dziwne i nijak by mnie nie obeszłosmile A roaimiem, własnie dlatego, ze mam świadomośc, że ludzie są różni - niektórzy, być moze nawet większosc obeszłoby, że nie chce z nimi gadać przypadkowa znajoma znajomej. Tak samo ty pojmij, że są ludzie - być moze większosc nawet smile - którzy żle by sie czuli będąc przekonanymi, ze ktoś jest niezadowolony, że czyni im przysugę umówioną przez osobę trzecią.
                              • minniemouse Re: Iwonka 12.08.20, 03:47
                                kora3 napisała:
                                Może ta pani znajoma znajomej jest małomówna, można nie potrafi rozmawiać "p niczym" z nieznajomą w sumie osobą. Ta pani nie przyszła tam ani poznać Minnie, ani sie w ogóle z nią spotkać! Nic nie wiedziała o tym, że Minnie się pojawi, nie miała wpływu na owo pojawienie sie, które być może było jej nie na rękę.

                                Koro i dlatego jest cos takiego jak Savoir Vivre, Bon Ton, etykieta, maniery itd które uczą jak sie grzecznie zachować w nieprzewidzianej i niezręcznej sytuacji.
                                z cala pewnością nie sugerują by myśleć wyłącznie i jedynie o własnej sempiternie, usprawiedliwiać prostactwo "nieumieniem rozmawiania w pojedynkę" czy "...o niczym" (notabene doskonale jej to szlo dopóki koleżanka nie wyszła z psem. ciekawe.). itp.
                                z cala pewnością, mówiąc po prostu, zasady SV nie zalecają ignorowania osoby w towarzystwie która nic złego im nie zrobiła.

                                Wracając do podwózki samochodem, to tu nie chodzi przecież o zachowanie konkretnie męża który, no owszem, mógłby prowadzić rozmowę ze znajoma, ale tego nie zrobił bo sie skupiał na jeździe co nie było niegrzeczne tylko słuszne i odpowiedzialne.
                                to ona, znajoma, zachowała się niegrzecznie a nie małomowny maż-kierowca. bo znajoma prosząc o (tu - gruba) przysługę powinna odtąd zachować choć minimum skromności,
                                tymczasem mało jej. mało mało mało jej. nie dość ze ja wiozą to jeszcze królowa powinna być zabawiana rozmowa w czasie jazdy.
                                no sorry ale tu ona powinna się zastanowić nad sobą.
                                Najbardziej jednak mnie zaskakuje Koro zestawienie dwóch tak kompletnie odmiennych sytuacji. jedna nie ma z druga nic wspólnego.
                                jadąc nieuważnie samochodem można stracić życie.
                                spotkanie się trzech bab przy kawie, z czego dwie się dopiero poznały, a cóż u licha może tu być zagrożeniem dla życia?


                                Minnie
                                • kora3 Minnie 12.08.20, 10:27
                                  minniemouse napisała:

                                  > z cala pewnością nie sugerują by myśleć wyłącznie i jedynie o własnej sempite
                                  > rnie, usprawiedliwiać prostactwo "nieumieniem rozmawiania w pojedynkę" czy
                                  > "...o niczym"


                                  Minnie nie jesli nie można usprawiedliwić niczym zachowania tej pani , to dlaczego usprawiedliwia się zachowanie pana sąsiada - kierowcy?
                                  .
                                  >
                                  > Wracając do podwózki samochodem, to tu nie chodzi przecież o zachowanie konk
                                  > retnie męża który, no owszem, mógłby prowadzić rozmowę ze znajoma, a
                                  > le tego nie zrobił bo sie skupiał na jeździe co nie było niegrzeczne tylko słus
                                  > zne i odpowiedzialne.


                                  Nie manipuluj kochana smile Żona pana indagowana na tę okoliczność przez sąsiadkę nic nie mówiła o skupienia się na jeździe (już naprawdę ten argument zaczyna mnie bawić - jako kierowcę także smile), tylko o tym, że jej mąż jest małomówny w szczególności wobec osób, których nie zna/zna słabo! Są takie osoby, ale muszą liczyć się z tym, że przynajmniej część ludzi będzie ich zachowanie odbierać jako sprzeczne z zasadami SV lekceważenia czy tez ignorowanie.

                                  > to ona, znajoma, zachowała się niegrzecznie a nie małomowny maż-kierowca. b
                                  > o znajoma prosząc o (tu - gruba) przysługę powinna odtąd zachować choć minimu
                                  > m skromności,


                                  Minnie, możesz mi zdradzić skąd masz informację, że ta pani o cokolwiek prosiła? Proszę o to, bo bardzo mnie intryguje skąd to wiesz. Bo mnie tę sytuację przedstawiała sąsiadka tej pani - ta od małomownego męza - i dalibóg nic nie mówiła, że sąsiadka prosiła o przysługę, za to mówiła, że zwierzyła się z problemu i to ona, sąsiadka, wpadła na pomysł, że mogłaby sie zabrać z jej mężem. Zapytała więc męza o to i uzyskawszy jego aprobatę - ZAPROPONOWAŁA sąsiadce takie rozwiązanie. Ty wszelako musiałaś dowiedzieć się więcej skądś tam, więc - proszę powiedz skąd smile


                                  > tymczasem mało jej. mało mało mało jej. nie dość ze ja wiozą to jeszcze królo
                                  > wa powinna być zabawiana rozmowa w czasie jazdy.
                                  > no sorry ale tu ona powinna się zastanowić nad sobą.


                                  A ja tego zupełnie tak nie odbieram Minnie. Owszem, wg mnie pani ma przerośnięte ego chyba i jest przewrażliwiona na swoim punkcie, ale nie bardziej niż - sorry- Ty - jak wynikało z opisu odbioru Twojej sytuacji ze znajomą znajomej.

                                  I nie Minnuś, nie piszę tego jakoś złośliwie. Temat jako temat tamtej sytuacji był fajny i pasował do forum, ale wg mnie sposób w jaki reagowałaś na uwagi nie po Twej mysli wskazywał, że tamta sytuacja bardzo Cie zabolała. Może to jednak tylko wrazenie mylne - tak na forach bywa wszak.
                                  Tak czy owak - TAK, pani powinna podjąć konwersację z Tobą o niczym - wszak to pisałamsmile Nie wiemy dlaczego nie podejmowała - ale już zakładacie, że kobieta cham, prostak i gbur, a w tamtym wątku też było - nie od Ciebie dodam- że jak Ty się musiałaś fatalnie z tym poczuć itd. Po mojemu, to co najwyżej mało komfortowo przez chwilę - bo jesteś przecież dorosłą osobą i rozumną. Nawet jesli zachowanie pani wynikało z tego, że nie przypadłas jej do gustu, no to co? Nie wszyscy nam się podobają, nie wszystkim my i tyle. Twoja sytuacja trwała jak pamiętam kilkanascie minut. Teraz wyobraź sobie, że jedziesz tak kilka godzin z osobą, która wg Twej oceny jest na ciebie naburmuszona...Bo ja tak własnie odbieram reakcję tej pani - pasażerki. Nie dziwię się tej reakcji, bo NAPRAWDĘ rzadko zdarza się, by podczas wspólnej podróży kierowca i pasazer WCALE nie rozmawiali - nawet całkiem obcy Minnie np. wspólnie jadący w ramach blabla, a co dopiero bądź co bądź sasiedzi. I pisze to z wieloletniego doświadczenia tak kierowcy, jak i pasażera - także w ramach wspomnianego blabla. I powiem Ci, że na miejscu tej kobiety pomyslałabym dokładnie to samo, co ona - że sąsiad się nie odzywa, bo jest zły, gdyż zona narzuciła mu moje towarzystwo i uczynienie mi przysługi. Tak bym pomyślała, bo to się zdarza i sama bylam ofiarą takich wymuszonych przysług w młodości. Jakoś nie umiałam udawać wielkiego entuzjazmu wobec konwersacji z osobami, zrobienie którym przysługi narzucała mi moja ciotka. Zatem wcale się nie dziwię tej pani - jej nie chodziło o zabawianie jej, a o zauwazenie jej..


                                  > Najbardziej jednak mnie zaskakuje Koro zestawienie dwóch tak kompletnie odmienn
                                  > ych sytuacji. jedna nie ma z druga nic wspólnego.
                                  > jadąc nieuważnie samochodem można stracić życie.
                                  > spotkanie się trzech bab przy kawie, z czego dwie się dopiero poznały, a cóż u
                                  > licha może tu być zagrożeniem dla życia?


                                  Minnie - powtórzę - jako wieloletni kierowca - bo już niemal 32 lata mam prawko i korzystam z niego czynnie ani z własnego doświadczenia, ani z obserwacji innych kierowców, a znam ich wielu nie mogę powiedzieć, żeby powszechne było, iż ludzie nie potrafią zamienić z kimś kilku słow i prowadzić jednocześnie smile Wiem, tu na forum wszyscy heh o tym piszą, ale to jakiś mit Minnie. Większosc ludzi nie ma najmniejszego problemu prowadzac samochód powiedzieć np. "Fajna pogoda trafiła się nam na podróż" i wysłuchać odpowiedzi w stylu "OOOO tak, nie pada, nie za gorąco, tylko jechać". Ten kierowca chyba jednak UMIE prowadzić i mówić/słuchać, bo przecież zdołał zapytać czy dobra jest dla pani temp. w aucie i przyjąć do wiadomości odp oraz umiał zapytać całkiem składnie, czy pani wadziłby krótki przystanek oraz usłyszeć i zrozumieć, że nie smile Zatem był w stanie hehe zaryzykoac swoje i pasażerki życie dla tak banalnych info smile

                                  Reasumując Minnie - abstrahując od mitu, że kierowcy nie rozmawiają podczas jazdy, bo się na jeździe skupiająsmile - rozumiem i Ciebie, że głupio ci było, gdy ta kobieta nie chciała z Tobą gadać i rozumiem tę sasiadkę, że jej było głupio, gdy sasiad - kierowca nic się nie odzywał przez kilka godzin jazdy. Rozumiem jej podejrzenie, że to dlatego, iz zona mogła na nim wymusić przysługe i był zwyczajnie z tego i towarzystwa pani w aucie niezadowolony. Rozumiem też jej pytanie po wszystkim. Nie pojmuję za to zupełnie jej zachowania teraz.

                                  Przywołałam Twoj dawny watek dlatego, że w OBU tych przypadkach osoby niechętne do rozmowy postąpiły wbrew zasadom SV! Obie miały jakieś powody i obie moglibyśmy i nie musielibyśmy.
                                  Z Twoich wypowiedzi wynika, że pan kierowca mógł się nie odzywać, bo robił pani przysługę. Ja tak tego nie widzę, że jesli robimy komus przysługę, o mozemy być wobec tej osoby niegrzeczni. A jak widziałabyś sytuację, gdyby to ta pani robiła panu małomownemu przysługę? Mogłby milczeć całą drogę, czy nie?smile
                                  • minniemouse Re: Minnie 13.08.20, 02:30
                                    Koro, po co pani zwierzała się ze ma problem z dojazdem? oczywiście nie po to aby zagaić o podwózkę, skądże! no gdzieżby! na pewno nie w tym celu aby jej znajoma "wpadła na pomysł", no ależ, nigdy w życiu!!... tak tylko sobie a muzom gadała.
                                    To jedno a drugie, powtórzę po raz kolejny - mam taka opinie ze z pokolenia na pokolenie maniery podupadają. ja byłam tak wychowana ze w towarzystwie nie zostawia się nikogo bez opieki. dotyczy to także przypadkowego gościa którego poznało się piec minut temu. już jako większe dziecko miałam obowiązki: "weź swojego gościa do pokoju, pokaz zabawki" itd. tak było oczekiwane w naszych kręgach socjalnych, i to się nazywa po prostu kultura wobec gościa który może czuć się niezręcznie w obcym dla siebie otoczeniu. przy okazji powiem ci ze niejako w role gospodarza mimo woli choćby przelotnie wchodzi się często tam, gdzie prawdziwy gospodarz jest nieobecny, i dotyczy to każdego gościa.
                                    jak np w moim przypadku na wizycie u koleżanki z psem - obie wobec siebie mimo woli chwilowo weszłyśmy w role nieobecnej gospodyni. ja się z tego wywiązałam, ona od początku nie. bo jest zle wychowana, i tyle. bo nie zna zasad kultury. jest z pokolenia które myśli już tylko o sobie a SV zna ze słyszenia. i/lub rodzice nie nauczyli. może sami nie wiedzieli, nie obchodziło ich to.
                                    btw ponieważ twoja pamięć jednak nieco zawodzi, przypomnę ze wpierw dzwoniłam do koleżanki zapytać czy można - nie ze chce- wpaść - powiedziała ze tak tak można. mogła powiedzieć ze nie, akurat ma gościa. znamy sie na tyle dobrze ze nie byloby w tym problemu. ale nie w tym sek.

                                    Tak czy siak, powtórzę - kierowca to kierowca, może nie chcieć gadać prowadząc i nie można o to mieć do niego pretensji. ja również mam długo prawo jazdy, owszem mogę prowadzić rozmowę w czasie jazdy ale wole nie.
                                    to sie nadal nijak ma do rozmowy przy kawie. no nijak. bez porównania.
                                    ale tu tez nie o to przecież chodzi, tylko o pretensje ze kierowca znajomej nie zabawiał rozmowa. bo przecież sama żeś napisała: "sąsiadka zachowuje się jakby się obraziła". to w końcu lol o co? może zdecyduj się co sama właściwie piszesz...

                                    Minnie
                                    • kora3 Re: Minnie 13.08.20, 08:07
                                      minniemouse napisała:

                                      > Koro, po co pani zwierzała się ze ma problem z dojazdem? oczywiście nie po to
                                      > aby zagaić o podwózkę, skądże! no gdzieżby! na pewno nie w tym celu aby jej zna
                                      > joma "wpadła na pomysł", no ależ, nigdy w życiu!!... tak tylko sobie a muzom ga
                                      > dała.


                                      Wiesz Minnie - ludzie czasem opowiadają coś innym nie liczac na nic z ich strony - rozumiem, ze być może Ty zawsze musisz mieć w tym jakiś interes- ale uwierz, że są ludzie innego pokroju. Ot wczoraj kolega dentysta zwierzył mi się, że ma problem z namolnym pacjentem i przez to stracił humor. Jak myslisz - na co z mej strony liczył? smile Jak wspomniałam Minnie - ja te sytuację znam z opisu żony pana kierowcy. Osoba, która zna te panią i która w tej stuacji była nie ma wrazenia, ze pani sie napraszała o podwózkę, a TY je masz? Pani nawet nie wiedziała, że pan mąż kończy urlop, ani gdzie konkretnie pracuje, ale TY wiesz, że dopraszała się ot tak o powózkę 500 kilometrów - nieźle smile

                                      obie wobec sie
                                      > bie mimo woli chwilowo weszłyśmy w role nieobecnej gospodyni. ja się z tego wy
                                      > wiązałam, ona od początku nie.
                                      bo jest zle wychowana, i tyle. bo nie zna zasa
                                      > d kultury. jest z pokolenia które myśli już tylko o sobie a SV zna ze słyszeni
                                      > a. i/lub rodzice nie nauczyli. może sami nie wiedzieli, nie obchodziło ich to.


                                      Minnie - zupełnie sie nie zgadzam z tym, że pod nieobecnośc gospodarza jako gośc należy wejśc w jego rolę. Dla mnie to jedynie DOPUSZCZALNE, gdy z gospodarzem jest się bardzo blisko. Np. ja teraz bawiąc u mojej mamy otworzyłam drzwi jej sąsiadowi i zaprosiłam go do środka pod mamy nieobecnośc chwilową. Bedac w takiej sytuacji np. u kolezanki nigdy bym tego nie zrobiła. Zgadzam się natomiast z tym, że wypada zamienić kilka słow w takiej sytuacji, jak opisałaś- pisałam to już x razy smile Tylko nie wiem co to miałoby mieć wspólnego z wchodzeniem w rolę gospodarzasmile


                                      > btw ponieważ twoja pamięć jednak nieco zawodzi, przypomnę ze wpierw dzwoniłam d
                                      > o koleżanki zapytać czy można - nie ze chce- wpaść - powiedziała ze tak
                                      > tak można. mogła powiedzieć ze nie, akurat ma gościa. znamy sie na tyle dobrz
                                      > e ze nie byloby w tym problemu. ale nie w tym sek.


                                      Minnie, naprawdę nie doceniasz mej pamięcismile Pamiętam, ze dzwoniłaś i nawet to, że kolezanka poinformowała Cię, że jest i niej znajoma, ale zaraz wychodzismile Wyobraź sobie, że pamiętam, również, iż byłam tym zniesmaczona i wspomniałam, iz to bardzo niegrzeczne o ile ta znajoma mogła to usłyszeć. Zaskczę Cię moze, ale pamiętam także i to, że wspomnialam, iż moze - w odróznieniu od gospodyni - pani gosciowi Twoje pojawienie się mogło być nie na rękę, ale cóż miała zrobić - przecież nie krzyknie głosno -nieeeeeee. Ty nie zrobiłaś nic złego Minnie - widocznie masz z gospodynią takie układy, że mogłas zadzwonić i zapytać czy możesz wpaśc - wszystko ok. Gospodyni zapewniła, że oczywiście - też wszystko ok. Co wcale nie oznacza, że dla tamtej pani musiała to być szcześliwa okolicznośc - po prostu.

                                      >
                                      > Tak czy siak, powtórzę - kierowca to kierowca, może nie chcieć gadać prowadząc
                                      > i nie można o to mieć do niego pretensji. ja również mam długo prawo jazdy,
                                      > owszem mogę prowadzić rozmowę w czasie jazdy ale wole nie.


                                      Minnie, nie robisz z tego tajemnicy więc nie uchybię chyba zasadom SV, jesli zauwazę, że Ty jesteś w specyficznej sytuacji - masz problemy ze słuchem. Jak już pisałam znałam takiego kierowcę, miałam go w rodzinie i on nie tak nawet wolał nie rozmawiać, ale nie chciał rozmawiac oraz nie chcial,m żeby inni między sobą rozmawiali, gdy on prowadził. Nie możemy specyficznych preferencji traktować jako standard. Nawet tu - niechętnie, bo niechętniesmile- ale przyznano, że w istocie WIEKSZOŚĆ kierowców nie ma takich ograniczeń.
                                      Poza tym Minnie - jak już wspominałam - pani nie chodziło o długą rozmowę o zyciu z kierowcą, a o to, że poza technicznymi uwagami nie odzywał się do niej NIC przez 500 kmsmile Być moze dla Ciebie to norma, ale ogólnie to nie smile Stąd rozumiem zdziwienie pani oraz podejrzenie, że nie jest zadowolony, że ją podwozi.

                                      > to sie nadal nijak ma do rozmowy przy kawie. no nijak. bez porównania.
                                      > ale tu tez nie o to przecież chodzi, tylko o pretensje ze kierowca znajomej nie
                                      > zabawiał rozmowa. bo przecież sama żeś napisała: "sąsiadka zachowuje się jakb
                                      > y się obraziła". to w końcu lol o co? może zdecyduj się co sama właściwie pisze
                                      > sz...

                                      Ależ ja Minnie doskonale wiem o czym pisze - własnie o tym, że sasiadka zachowuje się jak obrazona PO rozmowie z zoną kierowcy i zapewnieniu tejze, że jej mąż nie gadał, bo zwyczajnie jest małomowny wobec osób których nie zna, albo zna słabo. I podobnie jak ta zona kierowcy NIE ROZUMIEM obecnej postawy pani. Ta pani zona zastanawia się czy jeszcze raz pomówić z sasiadką, zwyczajnie zapytać o co chodzi - zdaje sie wspomniałam o tym w poście startowym.
              • kora3 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 10.08.20, 12:23
                Aquo - To, że TY nie dostrzegasz analogii w tych sytuacjach obu, to nie znaczy, że jej nie ma smile
                Zapewne pani ta - podobnie jak Minnie spotkawszy PRZYPADKOWO znajomą znajomej - nie oczekiwała, że będą prowadzić pasjonującą rozmowę o jej zainteresowaniach, czy wzajemnie zwierzać się ze swoich spraw. Nie sądzę też, by ktokolwiek w takiej sytuacji jak ta podwózka oczekiwał konwersacji CAŁY czas. Ale wg mnie - owszem - WYPADA zamienić PARĘ SŁOW.

                Nie wiem na ile masz doświadczenie z blablacarem - jak mam dość spore zarówno jako pasażer, jak i jako kierowca. I przyznam się ze na może 100 przejazdów tym sposobem NIE spotkałam sie z sytuacją, by ktoś nie odzywał się NICsmile Ani kierowca, ani pasażerowie. Wiadomo, że są ludzie bardziej i mniej rozmowni, wiadomo, że czasem człowiek nie ma stroju zwyczajnie do rozmowy, ale kilka słow zamienić zwyczajnie wypada. Piszę to choć mnie osobiście ani nie przeszkadza gadający pasażer/kierowca, ani milczący.
                Teraz byłam tydzień w rodzinnych stronach u mamy i zabrałam 3 pasażerów blasmile Jeden z panów był bardzo rozmowny - kolejny przeciętnie, a pani dośc milcząca. Ale nie tak, żeby nic sie nie odzywała. Pani wysiadała ostatnia i bardzo serdecznie dziękując za miła podróż PRZEPROSIŁA, że nie byłą jakimś jej szczególnie miłym towarzyszem, ale - jak wyjaśniła - przyjechała do bardzo chorego brata i nie jest w nastroju. Czyli ta pani - jak niejedna osoba - miała poczucie, że wypadałoby pogadać/włączyć sie do rozmowy. Powiedziałam, że panią rozumiem i żeby się nie kłopotała bzdetami smile a bratu pani życzyłam zdrowia.

                Co do opisanej w wątku "pary" - widzę, że jak nierzadko znasz szczegóły lepiej niż wątkodawca. smile Nie, pan z panią nie rozmawiał - co więcej żona tego pana przyznała, że - z racji jego usposobienia - jest wielce możliwe, że ograniczał się do pytań z zakresu spraw organizacyjno- technicznych. Czyli - czy jest dobra temperatura, albo czy będzie jej przeszkadzał przystanek. To nie jest rozmowa smile - to tak, jakby ta pani od Minnie zapytała ją czy można otworzyć okno, albo czy mogłaby podać jej cukier - i NIC więcejsmile
            • kora3 Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażer 10.08.20, 12:43
              Masz rację co do tego, że późniejsze zachowanie babki jest kuriozalne, jak i co do tego, że mogła się zdziwić tak milczącym kierowcą. Nie wiem dlaczego pani jest singielką - pani jest w takim wielu, że rownie dobrze może być rozxwódka, wdową, jak i osobą nigdy nie zwiazaną z kimś na poważnie - statystycznie rzecz jasna smile
    • annthonka Re: "Gospodarz" powinien zabawiać pasażera? 03.08.20, 09:23
      Facet robi kobiecie przysługę, a ta jeszcze niezadowolona, że jej rozmową nie zabawia?

      Mogło być tysiąc powodów. Może jest nieśmiały albo ogólnie małomówny, a może miał na głowie różne sprawy do przemyślenia. A może po prostu nie zaskoczyło między nimi i nie było za bardzo o czym rozmawiać.

      Pani powinna się cieszyć, że w komfortowych warunkach dojechała tam gdzie chciała, na dodatek za darmo. Miłe z jej strony, że po powrocie przyniosła jakieś drobiazgi w podziękowaniu, ale żal zupełnie nie na miejscu. A nawet jeżeli czuła się dziwnie w takiej ciszy, to mogła to zachować dla siebie, nie musiała się tym komentarzem dzielić z sąsiadką, a tym bardziej ochładzać kontaktów. Jakieś staropanieńskie nawyki?
        • kora3 Miłe Panie 11.08.20, 08:02
          Anthonko o ile zgadzam się z 99 proc. tego jak oceniłaś sytuację, to jednak uważam, że pani miała święte prawo być zdziwiona zachowaniem pana sasiada. Nie obrażona/urażona/zbulwersowana tylko własnie- zdziwiona. A miała, bo to jest jednak niecodzienne, by poza technicznymi uwagami nie zamienić z sąsiadką ani słowa przez parę godzin wspólnej podróży. Z uwagi na to, że pani jest z zoną pana w dośc bliskich relacjach wg mnie mogła na ten temat z nią porozmawać, nie tonem jakiejś pretensji, ale zwyczajnie. Powiem więcej - w opisanej sytuacji pani miała logiczne podstawy przypuszczać, że pan zachował się jak zachował, bo przysługa, którą wyświadczył sąsiadce została mu narzucona przez zonę! A miała takie podstawy bo takie sytuacje się zdarzają Anthonko. Sama bylam ich ofiarą czas jakiś ze strony pewnej mej ciocismile Tak czy siak, będąc blisko z sąsiadką miała kobieta prawo wspomnieć, że może mąż tejże był jednak niezadowolony, że sie z nim zabrała, bo całą drogę milczał ... Powinna przyjąć do wiadomości wyjaśnienie sąsiadki o usposobieniu męża i cześć.
          Całkiem OT Anthonko - nie wiem dlaczego pani jest singlowa, jak dawno i jaki ma formalny stan cywilny. Ale wg mnie posługiwanie się takim stereotypem, jakim ty sie posłużyłaś jest bardzo niegrzecznesad Pomijając już fakt, ze w dzisiejszych czasach posługiwanie się nim tio megaobciach, nie tylko na forum SV - nie uważasz?

          Minnie - czyli jesteś zdania, że jesli komuś wyświadczamy przysługę to mamy prawo być wobec niego nieuprzejmi, bo jest od nas zależny? I skoro już "dostaje" przysługę to na uprzejmość z naszej strony nie ma co już liczyć? Sorry, ale tak brzmisz Minnie sad
          Przypomnę raz jeszcze - w innym - swoim watku uważałaś, za wyjątkowo nieuprzejme, że przypadkowo poznana pani nie dośc się angażowała w inicjowane przez Ciebie tematy, gdy parę minut zostałyście same. Przyzna;lam Ci wtedy rację - tak, pani powinna była z Tobą pogadać o niczym, ale może nie miała nastroju z poważnych powodów, może ma takie usposobienie, może w końcu nie polubiła Cię - wszystko jedno, wszak to tylko znajoma znajomej. Ty na to: no ale POWINNA i jak można ją usprawiedliwiać...

          Rzecz Minnie w tym, że pan kierowca TEŻ POWINIEN zamienić przez te parę godzin parę zdań z sąsiadka. Jeśli brać pod uwagę TYLKO zasady SV- a tak robiłaś ty w tamtym wątku - to pan je złamał. Tylko, że jego jesteś skłonna usprawiedliwiaćsmile - bo to nie Ty byłaś tą pasażerką Minnie i dlatego, że pan pani robił przysługę.

          Odwróćmy zatem sytuację: wyobraźmy sobie, że to pani jest kierowcą podczas tej podróży, a pan pasażerem. Pan się całą podróż do kierowcy nie odzywa poza "czy możemy zatrzymać się na krotki postój?" i "czy może pani skręcić nieco klimatyzację?" - kilka bitych godzin.
          Ciekawi mnie jakbyś oceniła sytuację ...Czy uznałabyś, że moze pan jest małomówny, może ma jakieś przemyślenia, moze obawiał sie rozpraszać kierującą rozmową, a moze zwyczajnie jej nie lubi - wszystko jedno, w końcu nie musi sie zabawiać kierowy rozmową nawet gdy sie korzysta z przysługi z jego strony. Czy raczej byłoby: noż co za gbur! Nie dośc, że pojechał sobie z sąsiadką komfortowo i jeszcze za darmo, to nie zdołał wykrzesać z siebie minimum kultury i zamienić z nią kilku słow przez parę godzin, tylko traktował ją jak milioner swego "niewidzialnego" kierowcę limuzyny. No to jak by było Minnie?smile Co by ci wówczas podpowiadało serce, a co zasady SV?smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka