Dodaj do ulubionych

Maski a ludzie niesłyszący...

23.08.20, 03:52
Jak się zachować w sytuacji kiedy oczywiste jest iż ludzie niesłyszący potrzebują widzieć przynajmniej usta aby móc porozumiewać się z pozostałymi, nie znającymi języka migowego? a nawet tacy co są tylko niedosłyszący czyli na przykład co stracili słuch później i migowego nie znają?
Czy ze względu na nich nie należy zdjąć maski by mogli niemigających zrozumieć?,
czy też wypada mieć przy sobie np kawałek papieru, ołówka, bądź ostatecznie prawie każdy teraz ma komórkę i może napisać message? (nawet udając ze się wysyła do kogoś da się cokolwiek napisać tylko zamiast wysłać skasować)
Ostatnio miałam niezbyt komfortowa sytuacje w aptece w supermarkecie - szukałam Lactaidu (pomoc w trawieniu mleka i produktów mlecznych) i nie mogłam znaleźć go na półce. tu aptekarze mają zwyczaj noszenia masek (zrozumiałe zresztą) zatem jak podeszłam do lady to najpierw grzecznie i głośno wyjaśniłam iż jestem niesłysząca, czytam z ust. więc albo proszę mi napisać na kartce albo proszę zaprowadzić w to miejsce gdzie produkt jest. oczywiście zamiast wykonać moja prośbę aptekarz zaczął coś gadać w masce 🙄😒😣
zaczekałam aż skończy, i powtórzyłam, tym razem głośniej i dobitniej "albo pisz albo zaprowadź" (grzecznie, rzecz jasna). cala szopka powtórzona była trzy razy. co raz to darłam się głośniej nim aptekarz wreszcie wyleciał zza lady zaprowadzić mnie do miejsca z tym pinkolonym Lactaidem.
Czemu ludzie nie rozumieją prostej, jasnej informacji "nie słyszy" - napisz albo zaprowadź"? zamiast tego gada i gada w masce? no po prostu nie pojmuje.
w związku z czym apeluje w imieniu wszystkich mających problem z oralna komunikacja - proszę, nie próbujcie coraz głośniej mówić przez maskę bo to nic nie daje. zamiast tego albo piszcie na kartce/telefonie albo po prostu zaprowadźcie na miejsce - please.
Jest jeszcze opcja zakupienia maski z przezroczystym okienkiem , nie wiem tylko czy w PL już dostępna ale mam nadzieje ze tak.
zachecam do zakupienia i takiej, szczegolnie tym co pracuja np w kasie itp.
tu nieco Info
a w ogóle to widzę sposób na dobry zarobek smile

pozdrawiam,

Minnie
Obserwuj wątek
    • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 23.08.20, 08:55
      Minnie - w Pl każdy może sobie kupić maskę z tworzywa całkowicie przezroczystą, albo takąż przyłbicę, tanie to jako barszcz, sama mam coś 3smile- naprawdę nie okrywamy się już niewyprawionymi skórami niedźwiedzismile A całkiem poważnie- tu gdzie aktualnie mieszkam znajduje się duży ośrodek nauczania i opieki dla ludzi niesłyszących i niedosłyszących. W pobliżu tego ośrodka sprzedawcy, restauratorzy i inni usługodawcy są zwyczajnie przyzwyczajeni, że przychodzi klient niesłyszący, czy słabo słyszący. W PL sprzedawca, barman, kelner mają OBOWIAZEK być w maseczce, albo przyłbicy, więc jak już ktoś jest w tej masce nieprzezroczystej, to bieda - za bardzo jej zdejmować nie może.
      Jak obserwuję nie tylko teraz poniekąd ale "od zawsze" ludzie niesłyszacy i słabo słyszacy SAMi wychodzą naprzeciw i zwyczajnie podają karteczki z napisanymi swoimi komunikatami, albo tablety. Lepsze to chyba, szybsze i wygodniejsze dla OBU stron, niż czytanie z ruchu warg - jak obserwuję. Doooobrych już kilka lat temu na ulicy zaczepił mnie pan z tabletem, napisane miał : którędy na Zamek, jestem głuchy. Napisałam jak iść, pan uśmiechem podziękował - nie wiem jaka to trudność dla każdej ze strony - wg mnie - żadna.
      • engine8 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 23.08.20, 23:37
        Ale trudno oczekimwac ze 100% spoleczenswa zmieni naraz rodzajmasek bo jestmaly procent ludzi ktorzy musz widziec usta aby zrozumiec.... Ten prblem jest znany i dyslutowany .....i nic wiecej..
        A jak nieslyszacy sobie tak maske zalozy to dk aniek=go kiepski pozytek
      • engine8 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 23.08.20, 23:48
        Ale trudno oczekiwac ze 100% spoleczenstwa naraz zmieni rodzaj masek na przezroczyste bo jest maly procent ludzi ktorzy musza widziec usta aby zrozumiec....
        Ten problem jest znany i dyklutowany .....niektorzy zaoptrauja sie w przezroczyste maski .....i nic wiecej sie nie dzieje..
        Tu akurat trafil sie jakos kto wie jaki tam farmaceuta - moze chinczyk kiepsko mowiacy i kiepsko rozumiejacy a do tego niegrzeczny (a chinczycy raczej z grzecznosci nie slyna_)?
        A jak nieslyszacy sobie taka maske zalozy to dk aniek=go kiepski pozytek

        Mnie si enigdy niz zdzrzylo aby farmaceuta mi wyraznie ni pokazal gdzi edany srodek czy lek lezy a jak to nie jest latwe i oczywiste to zawsze wychdza i pokazuja...
        Nie mozna tez ustawiac systemu dlatego ze znajdzie sie wyjatek..
        No i rozumiem Minnie ze to moze powodowac frustracje bo tu mamy dwa niezrozumienia sie nakladajace.
        Moze temu czlowiekowi zdawalo sie ze ona po prostu slabo slyszy?
        • minniemouse Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 02:42
          może sie zdziwisz Engine ale ponoć 1 na 20 Amerykanów jest totalnie głuchy lub niedosłyszący, wiec to nie jest taki znowu mały procent ludzi mający problemy ze słuchem. tak czy siak, sek nie w tym ile tylko czy rzeczywiście nie warto dla malej grupy zmieniać systemu - oczywiście ze warto i to zawsze, co może okazać się nieoczekiwana korzyścią dla wszystkich jak okazały sie np napisy CC, stosowane teraz powszechnie wszędzie.
          Podobnie np ze słuchawkami lekarskimi (stetoskopem) - dzięki technologii wspomagającej słuch, wymyślono stetoskopy elektroniczne lub wizualne, przydatne zwłaszcza dla lekarzy którzy utracili słuch np z powodu wieku a z czego korzystają jak chcą wszyscy.

          Minnie
        • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 07:17
          Oczywiście, że trudno tego oczekiwać Engine - ja tylko gwoli ścisłości napisałam - bo Minnie zdaje się zdawało się, że w PL o takich maseczkach jeszcze nie słyszano nawet smile

          Dla mnie problem jest nieco no wydumany - mam na mysli to, że o ile dwie osoby posługują się tym samym językiem i potrafią pisać - z porozumieniem się nie ma problemu, gdy jedno jest głuche, a drugie np,. bardzo niewyraźnie mówi - na przykład. Przypomniał mi się pewien horror - pan, który własnie dobrze słyszał, ale z racji porazenia mózgowego mówił całkowicie niezrozumiale. Za to nie miał najmniejszych problemów z pisaniem via komp/tablet/ komórka (nie wiem jak ręcznie). Mimo to, że bez trudy porozumiewał się z otoczeniem piszac, upierał się, żeby pewną sprawę urzędnik załatwiał z nim ustnie. Robił to z czystej złosliwości doskonale wiedzac, że urzędnik go NIE ROZUMIE (nic dziwnego - poniekąd, ja go też nie rozumiałam, tylko, że do mnie ochoczo i bez zachęty nawet - pisał). Zamiast skorzystać z mozliwosci załatwienai swej sprawy pan wolał się pienić i uprzykrzać zycie urzędnikowi.

          Co do Minnie, nie sądze, by była złośliwa, ale no zwyczajnie nie pomyślała chyba. Przecież nie było żadnym problemem napisać czego chce - zamiast oczekiwać, że aptekarz zdejmie maskę, będzie mieć przezroczystą maskę itd.
            • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 07:54
              Wiem Minnie - nie wiem skad pomysł, że nie wiem - widocznie PAN miał problem wszelako ze zrozumieniem co mówiłaś- skoro rozwijał temat nie kumając, ze nie słyszysz, a przez maskę nie widzisz jego ust. W tej sytuacji było napisac i tyle smile
              • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 08:54
                kora3 napisała:

                > Wiem Minnie - nie wiem skad pomysł, że nie wiem - W tej sytuacji było napisac i tyle


                O matko, Koro kompletnie nic nie zrozumiałaś! BEZ ZNACZENIA czy Minnie pisałaby, czy mówiła. NIE docierało do niej co pan odpowiada z zasłoniętymi ustami....To on powinien pisać jeśli nie chciał zdjąć maski.
                • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 09:14
                  Aquo, ja doskonale zrozumiałam, że Minnie nie słyszała pana/nie mogła odczytać z ruchu warg co mówi, bo miał maskesmile To dośc oczywiste. Natomiast dostrzegłam też - w odróżnieniu najwyraźniej od Ciebie - tego pana. Otóż pomimo, że Minnie jak zapewnia mówiła głośno i wyraźnie pan z jakiejś przyczyny NIE POJĄŁ prostego przekazu z jej strony. Dlaczego nie pojał - nie wiemy. Wykluczając, że pan sam by głuchy/słabo słyszący oraz ze nie znał miejscowego języka, możemy pogdybać, że może pan zwyczajnie źle zrozumiał Minnie- nie zrozumiał, że jest głucha, tylko pomyślał, że słabiej słyszy - na przykład oczywiście - dlatego mówił do niej zapewne głośniej ale przez maskę więc nic to nie dało. Może nie zrozumiał, bo Minnie mówiła z jakimś akcentem, może do apteki docierała głośna muzyka z pasażu, może w końcu Minnie nie mówiła tak wyraźnie, jak jej się zdaje - wszystko jedno.
                  Nie wiem jak Ty, ale ja widząc, że nie zostałam dobrze zrozumiana w takiej sytuacji NAPISAŁABYM panu w swej komórce "Jestem głucha, nie wiem co pan mówi, bo nie widzę pana ust przez maskę. Proszę mi napisać gdzie znajdę lek X, albo zaprowadzić mnie tak, gdzie go znajdę" - zamiast 3 razy mówić do gościa widząc, że to NIC nie daje.

                  Niektórym z nas wydaje się, że są doskonale zrozumiali, a tak nie jest. Spotkałam kiedyś pewnego Brazylijczyka, który bawił w Polsce na wyjeździe. Ani ja, ani nikt z moich znajomych nie mówi po portugalsku, ale po angielsku każdy sie w miarę dogada. Niestety - nie z tym panem - nie wiem czy on miał wade wymowy jakąs, czy to przez jego akcent, ale na serio z jego mówienia po angielsku rozumieliśmy jak jeden - włącznie z kolegą po anglistyce smile pojedyncze słowa. Wreszcie ów anglista powiedział mu: "Sorry, ale my słabo mówimy po angielsku. Może łatwiej będzie, gdy będziemy pisać?" - gośc okazało się pisemnie angielski miał dobrze opanowany i nie było problemy z komunikacją już. Zakładam, że pan ów myslal, że jest po angielsku zrozumiały, ale niestety - no nie był. Też stosował metodę głośniejszego i wolniejszego mówienia, ale nic to nie dawało. On nas rozumiał - co mówimy, my jego - nie. Z pisaniem wszyscy rozumieli smile
                  • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 09:35
                    Koro, Minnie MÓWIŁA panu że jest niesłysząca, nie trzeba było tego dodatkowo pisać. A problem pana dostrzegam - otóż jego praca polega m.innymi na dobrym kontakcie z klientami. A klienci bywają różni, jego zadaniem natomiast jest nawiązanie z nimi KONTAKTU. Na tym polu pan poległ. Zabrakło mu w jego pracy, podkreślam PRACY, wiedzy, wyobraźni, empatii zrozumienia lub po prostu dobrych chęci, żeby klienta obsłużyć.
                    I owszem zdarzało mi się bywać w urzędach, aptekach i sklepach w obcych krajach i nawet mimo nieznajomości języka jakoś się zawsze dogadałam przy minimum chęci osoby zza okienka czy lady. Bez pisania czegokolwiek..
                    • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 09:50
                      aqua48 napisała:

                      > Koro, Minnie MÓWIŁA panu że jest niesłysząca, nie trzeba było tego dodatkowo pi
                      > sać.


                      Aquo, skoro pan nie zrozumiał aż 3 razy co mówi Minnie, to coś było z komunikacją nie tak - nie uważasz?

                      A problem pana dostrzegam - otóż jego praca polega m.innymi na dobrym kont
                      > akcie z klientami. A klienci bywają różni, jego zadaniem natomiast jest nawiąza
                      > nie z nimi KONTAKTU. Na tym polu pan poległ. Zabrakło mu w jego pracy, podkreśl
                      > am PRACY, wiedzy, wyobraźni, empatii zrozumienia lub po prostu dobrych chęci, ż
                      > eby klienta obsłużyć.


                      Ale dlaczego Aquo z góry zakładasz złą wolę pana, czy też brak profesjonalizmu? Ja w takiej sytuacji założyłabym wstępnie, że mnie NIE ZROZUMIAŁ, a nie ze nie chciał mi pomóc/obsłużyć mnie. Zakładanie z góry, że ktoś jest nieżyczliwy czy niekompetentny nie wydaje mi się przejawem kultury. Zadaniem urzędnika także jest obsługa klientów urzędu, ale zdarza się, że ktoś wyłuszcza swą sprawę niezrozumiale, albo zwraca się z nią nie do tego urzędu, do którego zwracać się należy itp. Trudno za to winić urzędnika, w każdym razie z góry zakładać, że nie chce pomóc/obsłużyć.


                      > I owszem zdarzało mi się bywać w urzędach, aptekach i sklepach w obcych krajach
                      > i nawet mimo nieznajomości języka jakoś się zawsze dogadałam przy minimum chę
                      > ci osoby zza okienka czy lady. Bez pisania czegokolwiek..


                      Aquo, wszyscy wiemy już, że Tobie wszystko zawsze sie udaje i nie miewasz żadnych sytuacji dyskomfortowych, ja w to szczerze wierzę. A Ty uwierz, że naprawdę brak życzliwosci, czy brak kompetencji to nie są podstawowe cechy ludzkie - zwyczajnie ludziom mniej doskonałym niż Ty i Twoje otoczenie zdarza się czegoś nie zrozumieć, nie dosłyszeć, zrozumieć opacznie itd.

                      Wg mnie zamiast zakładać, że ktoś jest złośliwy, czy nieżyczliwy oraz nieprofesjonalny wypada dla swego własnego interesu włożyć minimalny wysiłek, by polepszyć komunikację, jesli ona wyraźnie szwankuje, ale też rozumiem, że są ludzie, ktorzy dla zasady będą udawadniać swoją rację, zamiast załatwiać sprawę smile
                      • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 10:26
                        Koro, po pierwsze niczego nie zakładam z góry - oceniam po opisie sytuacji, zatem niejako z dołu, po drugie nie wszystko mi się udaje i zdarzają mi się sytuacje niekomfortowe - jak każdemu, jednak to nie one są tematem wątku, zatem Twoja ironia zupełnie bez sensu. Ot taka chęć przywalenia komuś kto ma inne zdanie i opisuje inne doświadczenia.
                        Po trzecie pan farmaceuta był w pracy zatem to jego obowiązuje przynajmniej CHĘĆ zrozumienia z czym przychodzi doń klient. A tu tego nie dostrzegłam. I dodatkowo jak słusznie poniżej zauważa Anthonka apteka powinna mieć procedury na podobne sytuacje.
                        • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 10:58
                          Aquo, a na jakiej podstawie twierdzisz, że pan zachował się nieżyczliwie/nieprofesjonalnie? Pytam serio, bo mnie pierwsze co przyszło do głowy własnie z opisu sytuacji przez Minnie to to, że gośc jej zwyczajnie NIE ZROZUMIAŁ.
                          Pomyśl na logikę - jaki gośc miałby interes w tym, żeby trzy razy wysłuchać tego samego od Minnie samemu wydzierając się coraz głośniej? Wg mnie - żaden.
                          Stąd właśnie wnosze, że z jakichś przyczyn aptekarz Minnie nie zrozumiał, bo niepodibna, żeby odstawiał taką szopkę 3 razy dla ..nie wiem zabawy i to może także przy innych klientach apteki.
                          Apteka powiadasz powinna mieć procedury - a jakie? A nawet jesli, to być moize nie ma i to też nie jest wina człowieka, ktory nie zrozumiał Minnie.
                          Dlatego Minnie w swoim interesie mogła próbować polepszyć komunikację pisząc. Nie chciala - ok, ale nie jest to wg mnie działanie rozsądne i tyle.
                          • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 11:14
                            kora3 napisała:

                            > Aquo, a na jakiej podstawie twierdzisz, że pan zachował się nieżyczliwie/niepro
                            > fesjonalnie? Pytam serio, bo mnie pierwsze co przyszło do głowy własnie z opisu
                            > sytuacji przez Minnie to to, że gośc jej zwyczajnie NIE ZROZUMIAŁ.

                            Otóż to Koro. Pracowałam niegdyś w biurze w którym zajmowałam się obsługą klienta zagranicznego i pierwszą podstawową zasadą którą wtłaczano nam w tej pracy do głów było iż naszym obowiązkiem podstawowym jest właśnie ZROZUMIENIE klienta. A klienci byli rozmaici, dla części język w którym się porozumiewali był drugim lub trzecim językiem, część mówiła niezrozumiale, bełkotliwie, na dodatek gwarą, lub zwyczajnie nie potrafiła składnie swego problemu wytłumaczyć. Ale ZROZUMIENIE i dotarcie do sedna problemu z jakim się ktoś zgłaszał a potem rozwiązanie go leżało po NASZEJ stronie.

                            • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 11:45
                              Aquo- mam wrazenie, że Ty CHCESZ, żeby ten aptekarz był nieżyczliwysmile Otóż za którymś razem on wreszcie zrozumiał o co Minnie chodzi - wszak wykonał to czego chciała - zaprowadził ją do tego leku - tak zrozumiałam.
                              Z opisu wynika, że początkowo człowiek jej nie zrozumiał! I wcale nie jest to jakieś nadzwyczajne - nie wiem, czy Minnie była w masce, ale pomniędzy nią a aptekarzem pewnie była odległość, może i "szyba" z pleksy, a te rzeczy ludziom o całkiem niezłym słuchu utrudniają zrozumienie innych.

                              żeby zostać przy temacie apteki - ostatnio byłam wykupić lek - ja w maseczce, pani magister - młoda osoba - w przyłbicy, odległośc min. metr od szyby z pleksy zachowana - mówię numer kodu "Siedem, jeden, jeden dwa" - powiedzmy. Pani sprawdza w systemie - Przykro mi, ale nie ma takiej recepty - słyszę, całkiem dodam - nieźle smile Zbaraniałam - kod dostałam od mego lekarza przed godziną smsem. Mógł się pomylić? Mógł, ale zwykle sie nie myli. - Na pewno? Kod wysłał mi lekarz...- No na pewno nie mam recepty na kod jeden, jeden jeden dwa" - powiększyłam maksymalnie litery w sms-ie i pokazuję pani - Aaaaa przepraszam, zrozumiałam jeden na początku. Jasne, że mogłam głośniej się wydzierać w aptece, że nie jeden tylko siedem smile to na serio nic intymnego smile - ale wolałam pani pokazać, rozwiać wątpliwosci i tylesmile Nie, nie byłam zła na aptekarkę, że mnie nie zrozumiała od razu, ani nie posądziłam ją o złosliwośc czy brak profesjonalizmu - te maski, szyby + odległośc utrudniają zrozumienie i tyle. A nawet gdyby nie było tego wszystkiego to zdarza się, że ktoś w normalnych warunkach czegoś nie dosłyszy/nie zrozumie - każdemu, mnie - tudzieżsmile

                              Kilka tygodnio temu byłam w banku, żebu kolezanka moga mnie uczynić pełnnomocnikiem swego konta. Już raz byłam, ale ona potem zmieniła konto, więc już nie było to aktualne, a z racji planowanego pobytu w szpitalu chciała mieć pełnomocnika. Pani z banku, bardzo miła, mówi do mnie "Pani już była kiedyś pełnomocnikiem, zy coś sie zmieniło w pani danych, na przykład adres?" Słyszałam ją dobrze mimo szyby i przyłbicy. A potem pani mówi "Proponuję pani pożyczkę na dowolny cel w wysokosci ..." Nie wiem dlaczego, ale skojarzyo mi się, że ta pani mówi ...do mnie, więc odpowiedziałam "A nie, dziękuję bardzo ..." Pani lekko zdziwiona "Ale ja nie mówiłam do pani pełnomicnik, tylko ...do klietki" - no tak, raczej oczywiste smile, ale ja może rozkojarzona byłam, moze zamyslona - nie wiem, no źle mi się skojarzyło. smile Jakos nie miałam przekonania, ze pani jest nieprofesjonalna, bo powinna tak mwić, by wątpliwosci do kogo mówi nie było. Może i powinna no i? Co się takiego stało? Jest rodo to moze kobieta nie chciała używać nazwisk, zaszło DROBNE nieporozumienie, jak z tą receptą mojąsmile i tylko tyle.
                              To samo tyczy się wszak sytuacji Minnie i Anthonki
                                  • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 12:08
                                    kora3 napisała:

                                    > Ale to wrazenie bierze się z tego, że..

                                    Koro nie oceniam Twoich wrażeń ani za nie nie odpowiadam, na to z czego je wysnuwasz też nie mam wpływu. Skup się bardzo proszę, i wróć do tematu, bo przypominam, że to nie moja osoba nim jest.
                                    • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 12:19
                                      OT - ten pretensjonalny zwrot "moja osoba" daje po oczach Aquo smile

                                      Toż skupiam się na "problemie", którym było zwyczajne NIEPOROZUMIENIE. Zwykła, banalna, może trochę dyskomfortowa sytuacja, nieszczególny jakiś dramat - jak śpiewa heh Pod Budą|smile

                                      A tu już o braku profesjonalizmu, tylko patrzeć aż ktoś wspomni o hehe dyskryminacji. A człowiek najpewniej nie dosłyszał co Minnie mówi - przez te maski, szyby i odległości zachowywane sporo ludzi ma z tym dziś problem.
                                      • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 13:43
                                        kora3 napisała:

                                        > OT - ten pretensjonalny zwrot "moja osoba" daje po oczach Aquo smile

                                        Było to moim celem, żebyś skupiła się na temacie wątku którym jest zachowanie farmaceuty..
                                        Jak widać jesteś tu jedyna która go tak zaciekle broni.

                                        • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 14:11
                                          Nikt go chyba nie napadł, to i obrony nie potrzebował smile
                                          Aquo, nie widzę powodów by człowieka bronić - bo nie zrobił on nic złego, a i Minnie raczej się nań nie rzuciła przecieżsmile

                                          Dla mnie ta cała sytuacja to zwyczajny bzdet - NIEPOROZUMIENIE, jakich teraz wiele z racji tego, że przez te maski, przyłbice szyby i nienaturalną odległośc zachowywaną pewnie więcej, niz w warunkach niepandemicznych.
                                          Minnie nawet NIE WIE, co ów pan jej odpowiadał - być moze mówił - Przepraszam, nie zrozumiałem/nie doslyszałem co pani mówi. Czy może pani powtorzyć? - np.

                                          Odrzuć na chwilę emocje i weź na logikę - jaki interes miałby aptekarz w CELOWYM ignorowaniu tego, co Minnie powiedziała i mowieniu do niej w masce WIEDZAC, że ona nic nie slyszy i z racji maski nie widzi jego ust? No jaki? Przecież to dla niego była strata czasu - po pierwsze, a o ile byli inni klienci to też dyskomfortowa sytuacja. Po co gośc miałby na złośc robić Minnie i także ...sobie? Przecież to bez sensu. W interesioe goscia lezalo jak najszybsze pokazanie Minnie gdzie jest ten lek - prawda? gadanie do niej swiadczy o tym, ze zwyczajnie nie zrozumiał co ona mowi! Bo gdyby zrozumiał, to darowałby sobie gadanie, bo wiedziałby, ze to NIC nie da.

                                          Wpominałas, że miałaś kontakt z ludźmi róznie się wyławiającymi i niekoniecznie biegle posługujacymi językiem - ja też, ale w rozmowie z taką osobą kluczowe jest w ogóle nawiazanie kontaktu. Jak już nawiazesz, to jestes w stanie ocenić w jakim stopniu ktoś zna język, jaki ma zasób słownictwa, a także na jakim jest poziomie itd.
                                          Wówczas prowadzisz rozmowę tak by on Ciebie rozumiał, możesz dopytać itd. Tu - między gosciem a Minnie - z opisu - nie doszło wcale do nawiazania kontaktu. Minnie powiedziała swoje przekonana, że pan ją zrozumie, ale pan no nie zrozumiał.
                                          Z opisu wynika, ze usiłował dopytać o coś, ale ze nie zrozumiał poczatkowego zdania, to usiłował źle smile
                                          Drobna, nie za fajna sytuacja, nieporozumienie - nic strasznego, ważnego itd.
                                          Nie rozumiem załozenia Twojego, że gośc działał specjalnie na swą szkodę, bo to zwyczajnie nielogiczne i nie ma też piodstaw tak uważać wg mnie. Ale jesli je dostrzegasz, to podaj po prostu - Uważam, że giośc chciał sobie i Minnie na złośc zrobić,m to to i to - to wówczas moze podzielę Twój pogląd
                                          • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 14:18
                                            Koro, nie uważam żeby farmaceuta chciał działać na swoją szkodę. Uważam że jego zachowanie było nieprofesjonalne. Argumenty podałam. Swoje dołożyła Iwonka.
                                            Rozumiem że się z naszym zdaniem nie zgadzasz. Tyle.
                                            • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 14:39
                                              Aquo - nie podałaś argumentów - zapytałam Cię wprost: czy za nieprofesjonalne można uznać to, że ktoś czegoś nie dosłyszał/nie zrozumiał? Przecież na to mamy ograniczony a czasem i żaden WPŁYW! O braku profesjonalizmu mozna mowic w zakresie w jakim wpływ mamy. Wydaje mi się, że obecnie wiele osób nadużywa pojęć profesjonalizmu i jego braku całkiem bezrefleksyjnie. W tym sensie, że jesli cokolwiek zostanie przez kogoś załatwiona nie po jego mysi, to załatwiający nie był profesjonalny smile
                                              I troszkę mi to tak własnie wybrzmiewa w tym wątku - sorry. Z regyły nie chcemy czegoś nie dosłyszeć/nie zrozumieć i z reguły gdy nam sie to zdarzy jest to dla nas sytuacja dyskomfortowa tez. No, ale własnie nie mamy na to wpływu.

                                              Kiedy się rozwodziłam mikrofony nie były w powszechnym użyciu w sądach. Nie wiem dlaczego, ale rozprawa odbywała się na wyjątkowo dużej sali rozpraw - tak dużej, że przy małej liczbie uczestników tejże niosło po niej takiej specyficzne echo. Pani sędzia zapytała mnie jak sie nazywam i ile mam lat - tak zwane rozgrzewkowe pytanie w sądzie. Powiedziałam i pani sędzia poprosiła mnie, żeby powtorzyć, bo nie słychać. Powtórzyłam i ponownie usłyszałam : - Przepraszam, ale proszę mówić znacznie głośniej, jestesmy w dużej sali, wcale powódki nie słychać. Ja panią sędzie POMIMO choroby ucha i czasowym czesciowym niedosłuchem dobrze słyszałam. Bo pani sezdia już wiedziała z jaką mocą głosu trzeba mowić w tej sali, a ja nie. smile
                                              Teraz rodzi się pytanie: czy ta pani sedzia była nieprofesjonalna? No wg Ciebie chyba tak, bo wszak jej praca polega na kontakcie z ludźmi i to takim, by nie było wątpliwosci co mówi jedna czy druga strona, a ona mnie nie słyszała dobrze smile Do tego miała w moim dowodzie jak wół napisane jak sie nazywam, a także mogła sobie łatwo policzyć ile mam lat, a nie 3 razy kazać mi powtarzaćsmile
                                              No idać Twoim tokliem myslenie - zero profesjonalizmusmile Tylko, że to są pytania "na rozgrzewkę" nie dla wiezdy sądu, tylko dla wprowadzenia strony w atmosferę, a pani sedzia nie słyszała, bo mówiłam za cicho do tej sali |smile
                                              Trudno mieć pretensję do niej, że NIE słyszała co mówię czy była nieprofesjonalna?smile
                          • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 11:23
                            Dodam jeszcze, tak a propos profesjonalizmu, że praca w obsłudze klienta nie polega na tym, że sobie siedzisz i czekasz aż przyjdzie ktoś wysławiający się poprawnie i płynnie pięknym literackim językiem i tego obsługujesz, a reszcie każesz spadać na drzewo, bo w swoim interesie powinni zadbać o to byś ich zrozumiała...
                            • 10iwonka10 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 11:31
                              Masz racje - niestety wiele osób które pracuja w obsłudze klienta nie bardzo sobie zdaja z tego sprawę.Tak naprawdę każdy klient jest inny - i w obsłudze potrzebny jest profesjonalizm i pewna elastyczność w podejściu do nich. . Ja pamietam z czasów gdy pracowałam w Banku w Krakowie....Raz przyszła dziewczyna po kredyt studencki-Byla ewdentnie w grupie osób słabo słyszących bo mówiła bardzo glosno.....i oczekiwała ode mnie bardzo głośnych odpowiedzi - w sali pełnej klientów. Z kolei raz osoba przyszła aby podpisać weksel ( jako żyrant) ewidentnie miała jakies problemy psychologiczne bo tak sie zestresowała ze nie byla w stanie tego podpisać....dopiero po około 30 minutach uspokoiła sie na tyle ze podpisała.
                            • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 12:00
                              Och, dziękuję Ci bardzo za pouczenie, nie mam zamiaru zmieniać zawodu smile , wle w moim - co pewnie bedzie dla Ciebie zaskoczeniem - spotykam sie z ludźmi rozmaicie sie wysławiającymi i na bardzo rożnym poziomie tak wiedzy, jak i intelektu. smile I jakoś daję radę bez procedur o obsłudze heh klienta. Natomiast jak KAZDEMU - poza oczywiście Tobą - zdarza mi sie w sytuacjach tak zawodowych, jak i prywatnych, np. czegoś nie dosłyszeć i wówczas proszę o powtórzenie, albo nie zrozumieć i wówczas proszę o powtórzenie. Zajmowałam się kilka razy powaznymi sprawami interwencyjnymi osób głuchych - jak wspomiałam z racji tego, że tu znajduje się wojewódzki ośrodek dla takich osób, mieszka ich tu, czy też czasowo przebywa całkiem sporo. I powiem Ci, że nie miałam najmniejszego problemu z porozumiewaniem się z nimi pisemnie - tak wolałam, bo szło o powazne sprawy i nie byłoby dobrze, gdyby doszło do jakichś wzajemnych przekłamań.
                              Jednak pan, który zgłosił się do nas z racji tego, że koniecznie chciał załatwiać sprawę z urzędnikiem ustnie - pisałam tu o nim - był dla mnie CAŁKOWICIE niezrozumiały - w sensie jego wymowa. Miałam już wczesniej do czynienia z osobami z porazeniem mózgowym, które miały trudnosci z mówieniem, ale do tamtego czasu nie spotkałam NIKOGO takiego, bym WCALE nie rozumiała co mówi. Nie tylko poniekąd ja, bo i reszta zespołu. Z tym, że pan jako, ze lezało to w jego interesie smile ochoczo nam wszystko przedstawiał pisemnie co żadnych trudnosci mu nie nastręczało.
                              Gdyby nastręczało i nie dał rady pisać, to bez pomocxy jakiegoś fachowca który by przetłumaczył co on mówi, nikt nie podjałby się próby wyjasnienia jego sprawy, bo nikt nie wiedział co on mówi!

                              Minnie jednak nie jest w takiej sytuacji - najzwyczajniej w swiecie gośc nie zrozumiał co mówi! Zdarza się niemal kazdemu czasami - a tu taaaakie larum smile
                              • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 12:10
                                kora3 napisała:

                                > nie mam zamiaru zmieniać zawodu smile ,
                                > w moim - spotykam sie z ludźmi rozm
                                > aicie sie wysławiającymi i na bardzo rożnym poziomie tak wiedzy, jak i intelekt
                                > u. smile I jakoś daję radę

                                Może kluczowym słowem jest JAKOŚ?


                                • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 12:21
                                  No no jakoś chyba dobrze sadząc z opinii i też docenienia parę rady przez niezależne kapituływink Ale wszyscy wiemy, że Ty sobie ze wszystkim radzisz lepiej, a już zebyś TY czegos nie dosłyszała, albo nie zrozumiała jest po prostu niemożliwością fizyczną smile
                                    • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 14:20
                                      Przyganiał kocio garnkowi Aquo smile To raczej Ty wymyślasz argumenty od czapy, choćby ten o zębie. I w ogóle rozbisz z igły widły wg mnie - z banalnej sytuacji, gdy aptekarz nie zrozumiał/nie dosłyszał co mówi głucha klientka i w związku z tym nie mogli przez chwilę nawiazać kontaktu robisz sytuację jakąs z braku lepszego słowa - dramatyczną.

                                      Wyobraź sobie, ze do CIEBIE np. na ulicy podchodzi jakaś osoba w masce i coś mówi, ale Ty nie słyszysz/nie zrozumiałaś co. Ty też jestes w masce i przez tę maskę dopytujesz "Przepraszam bardzo, nie zrozumiałam co pani mówi, może pani powtórzyć?" - ta osoba coś odpowiada, ale nadal nie wiesz co, więc usiłujesz pytać nadal, a ta osoba dalej mówi i w końcu (!!!) załapujesz - jest głucha, czyta z ruchu warg, chce zebyś jej wskazała kierunkek do danej dzielnicy - np. Uważasz się za nieprofesjonalną czy tylko za nieżyczliwą ze poczatkowo nie usłuszałaś co mówi, czy też no stwierdzasz, że nie usłyszałaś poczatkowo i całe szczescie, że zrozumiałaś za tym 3 razem?
                                      • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 14:50
                                        Koro, krótko - mnie nie płacą za to bym rozwiązywała problemy przygodnie napotykanych na ulicy osób. Farmaceuta pobiera PENSJĘ za umiejętność nawiązania kontaktu z klientem w pracy. Każdym. Również niesłyszącym. I na tym kończę dyskusję z Tobą bo ciągnięcie jej nie ma żadnego sensu. Jak również nie mają sensu Twoje obszerne wypowiedzi skoro temat uważasz za błahy, czy banalny.
          • basia_styk Re: Maski a ludzie niesłyszący... 26.08.20, 08:28
            kora3 napisała:

            > Basiu, ja wiem, że analfabetyzm wtórny u nas ma się bardzo dobrze smile Ale dotycz
            > y on bardziej zrozumienia poważniejszych rzeczy, niż krótkie komunikaty smile

            Idź na przystanek autobusowy i potestuj na przeciętnym Polaku, czy potrafi przeczytać i zinterpretować rozkład jazdy. Kiedyś zaobserwowałam, że większość tego nie potrafi. A chyba trudno o coś krótszego, niż rozkład jazdy...

            Notabene niedawno natknęłam się nawet na badania naukowe, w których właśnie rozkład jazdy grał rolę główną (zresztą - poczułam się dowartościowana, że naukowcy wpadli na dokładnie ten sam pomysł, co ja).


    • annthonka Re: Maski a ludzie niesłyszący... 23.08.20, 10:32
      Jakiś walnięty aptekarz, zero empatii. Aż dziwne, bo apteki powinny mieć opracowane procedury pomocy osobom niesłyszącym, niewidomym, niesprawnym fizycznie, itp.

      Ja miałam ostatnio trochę podobną sytuację. W aptece szklana szyba i konieczność zachowania dwumetrowego odstępu od lady, więc musisz głośno mówić, o co ci chodzi. Ja akurat potrzebowałam leku na przypadłość, na temat której niekoniecznie miałam ochotę wydzierać się na całą aptekę big_grin . I aptekarz też jakiś dziwny, twierdził, że nie może mi pomóc dopóki nie powiem o co chodzi. W końcu aptekarka obsługująca osoby obok, załapala o co chodzi i odeszła ze mną na bok.
        • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 23.08.20, 10:56
          Tylko, że Anthonka nie miała problemu z obcym językiem tylko z tym, że NIE CHCIAŁO się jej napisać na karteczce/ w komórce nazwy leku/ na co leku potrzebuje, choc WIEDZIAŁA, że z racji odległości trzeba mówić głośno. Nie uważasz, ze to mało społeczna postawa? Wiem, że trzeba mówić głośno, ale nie chcę, mogę napisać o co mi chodzi, żeby nie mówić głosno, ale mi sie nie chcę - a kto tego nie rozumie ten podlec/gapa/mało empatyczny itd. - to dla mnie skrajnie roszczeniowa postawa. Tak, apteka jest dla ludzi i aptekarz też - ale ma swoje obostrzenia, których MUSI sie trzymać, bo w razie kontroli ON płaci karę i ponosi konsekwencje. Jasne, trzeba to rozumieć, ale NASZ przypadek, to przecież wyjątek smile i bo to przecież MY. Jakby ktoś inny - to jest bezmyślny i roszczeniowy. Otóż nie - my nie mamy zadnych innych prawsmile

          Sama byłam w sytuacji, ze straciłam kompletnie głos. Via messenger poprosiłam mego lekarza o pilną wizytę, ale po drodze zaszłam do apteki z karteczka. "Straciłam glos, ide do lekarza, ale proszę o coś bez recepty na "odblokowanie". Z góry dziękuję". Pani aptekarla pokazała 3 specyfiki, powiedziała jak działają, ile kosztują, wzięlam te 3, bo nie wiedziałąm co zadziała, zapłaciłam - wyszłam. Dało się? Ano tak, ale mogłam na migi 10 min. pokazywać, a potem mieć pretensje do całego swiata smile
          • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 23.08.20, 11:14
            kora3 napisała:

            > Tylko, że Anthonka nie miała problemu z obcym językiem

            Odpowiadałam Minnie, nie Anthonce, co łatwo z treści wywnioskować. Post źle podpięłam. Co do problemu Anthonki to oczywiście jeśli ma się zamiar kupić lek na przypadłość o której nie chce się głośno mówić, to znacznie praktyczniej niż mówić bezgłośnie lub szeptać jest mieć na karteczce napisane o co chodzi i podać tę karteczkę farmaceucie.
            • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 23.08.20, 11:49
              aqua48 napisała:
              >
              > Odpowiadałam Minnie, nie Anthonce, co łatwo z treści wywnioskować. Post źle pod
              > pięłam.

              No właśnie - mylić się lidzka rzecz, ale wyglądało, ze odpowiadasz na post Anthonki a pomyliłaś nicki postodawczyń. Swoją drogą - co Minnie przeszkadzało napisać o co chodzi?

              Co do problemu Anthonki to oczywiście jeśli ma się zamiar kupić lek na
              > przypadłość o której nie chce się głośno mówić, to znacznie praktyczniej niż mó
              > wić bezgłośnie lub szeptać jest mieć na karteczce napisane o co chodzi i podać
              > tę karteczkę farmaceucie.


              No własnie - tak samo z problemem Minnie - wiedzac, że farmaceuci nosza maski rozne jaki to problem napisać o c chodzi zawczasu i podać karteczkę? Co onnego jakiś wypadek, nagła sprawa i koniecznośc porozumienia sie z ratownikami. Ale wiedząc po co się idzie?
          • annthonka Re: Maski a ludzie niesłyszący... 23.08.20, 18:07
            kora3 napisała:

            > Tylko, że Anthonka nie miała problemu z obcym językiem tylko z tym, że NIE CHCI
            > AŁO się jej napisać na karteczce/ w komórce nazwy leku/ na co leku potrzebuje,
            > choc WIEDZIAŁA, że z racji odległości trzeba mówić głośno. Nie uważasz, ze to m
            > ało społeczna postawa?


            Nie chodzę uzbrojona w karteczki, a wychodząc z domu na pół godziny nie zawsze zabieram komórkę. Procedur obowiązujących w tej aptece nie znałam, bo w niej nie bywam (akurat była najbliższą dostępną w dzień wolny). Nastepnym razem będę bardziej społeczna, mniej roszczeniowa i lepiej doinformowana. Tak czy tak bardzo dziękuję za jakże trafną diagnozę moich motywów i postępowania.
            • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 07:04
              Anthonko, opisując coś musisz - jak każdy - liczyć się z tym, że odpowiedzi mogą nie być po twej myśli.
              Rozumiem, że chodzisz bez komórki - choć nie jest to powszechne w dzisiejszych czasach - po to w końcu mamy komórki, by mieć je przy sobie. Niemniej -no to Twoja sprawa i aptekarz nie ponosi za to winy. Ma swoje procedury, których powinien się trzymać. Tak wiem, jego kolezanka z pracy się nie trzymała - dla Ciebie dobrze, a dla innych? No nie, bo skoro przyjmujemy, że te obostrzenia i dystans społeczny mają pomc w zwalczeniu pandemii, to takie zachowania jak pani magister są ..naganne.
              • annthonka Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 09:59
                Nie chodzi o odpowiedzi nie po mojej myśli, bo normalne, że w dyskusji każdy może mieć inne zdanie. Chodzi o Twoją bardzo stanowczą (drukowane litery) ocenę bez znajomości faktów. Wiesz lepiej, że mi się NIE CHCIAŁO, mimo że WIEDZIAŁAM, bo MÓJ przypadek jest najważniejszy.

                Nadal uważam, że apteka powinna mieć procedury na takie sytuacje, które zapewne zdarzają się często. To po stronie aptekarza powinna leżeć inicjatywa podania karteczki do zapisania albo zaproponowanie, żeby napisać na komórce. Pacjentowi, który się źle czuje i jest zmęczony, przez co zdecydowanie wolniej myślący, taka opcja po prostu może nie przyjść od razu do głowy.

                Nie komentuję już tego, że w innych aptekach wystarcza szyba, przyłbica i maseczka, a w tej akurat trzeba było dodatkowo stać 2 metry od lady i z takiej odległości prowadzić rozmowę.
                • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 10:45
                  Anthonko - poza instytucjami państwowymi chyba obostrzenia nie są ustandaryzowane. O ile wiem w sklepach/aptekach obowiązują personel i klientów maseczki/przyłbice praz dezynfekcja rąk - tych ostatnich - tuż po wejściu. Gdzieniegdzie obowiązuje też pojedyncza obsługa klientów - np. a małych ciasnych sklepikach. N niestety - co by nie obowiązywało w danym miejscu, chcac z niego skorzystać - trzeba się dostosować.

                  Tak, prawdopodobnie masz rację, że to personel wiedzac jakie ma obostrzenia (ta odległość) powinien wyjśc z inicjatywą udostępnienia czegoś do pisania dla klienta, który nie chce/nie może głośno powiedzieć czego potrzebuje. Tylko, że w tym miejscu ów personel z tą inicjatywą nie wychodzi. Być może dlatego, że w dzisiejszych czasach kiedy każdy nie mal dysponuje telefonem komórkowym wychodzi z załozenia, że jesli klient nie chce móiwć, zawsze może dyskretnie napisać w swej komórce. Czy powinien tak zakładać? No pewnie nie, bo wszak posiadanie komorki, także przy sobie nie jest przymusowe.

                  Niemniej - ja jestem za tym, by życie sobie ułatwiać, a nie utrudniać. Więc wiedzac o takich obostrzeniach w tej aptece zawczasu przygotowałabym sobie karteczkę/notkę w komórce ze szczególami. No, ale Ty nie wiedziałaś- ok, rozumiem. W tej sytuacji zamiast się przekomarzać z aptekarzem POPROSIŁABYm o coś do pisania. Nie dlatego, żeby kolokwialnie mówiąc aptekarzowi dobrze robić, tylko SOBIE smile Jako chora osłabiona osoba myslalabym głownie o tym, by swą sprawę załatwić, a nie o tym, że aptekarz powinien mi zaproponować coś do pisania. Nawet jesli powinien, to nie zaproponował, zatem sama spróbuję "zorganizować", żeby szybciej kupić lek - proste.

                  Tak samo z Minnie - tak, aptekarz - en jej - powinien ją z punktu zaprowadzić tam gdzie jest ten lek - oczywiste, ale nie zrobił tego, a najwyraźniej też jej nie zrozumiał, bo gadał do niej pzrez maskę - to w swoim interesie napisałabym mu w czym rzecz, żeby zostać dobrze zrozumianą i szybko obsłużoną - po prostu.

                  Być może moje podejście jest hmm mało wychowawcze, ale za to bardzo ułatwia mi życie.
                  Teraz przy pandemii można się spodziewac najdziwniejszych obostrzeń, do ktorych musimy się stosować smile I niektóre naprawdę utrudniają życie, ale nic się na to nie poradzi.

                  Np. dziś z rana zadzwoinił do mnie bardzo zdenerwowany czytelnik, który chciał się poskarżyć na kolejarzy. Konkretnie to na jednego, od którego wziął, za zgodą tamtego numer służbowy. Otóż pan kolejarz wyprosił pana z pociągu, do którego ów pan tyle co wsiadł. Wyprosił, bo jak pan czytelnik twierdził, złośliwie nie chciał sprzedać mu biletu. Pan jechał w ważnej sprawie do innego miasta oddalonego o 100 km. Sprawy nie załatwił, bo się spóźnił, gdyż załapał się dopiero na późniejszy pociąg, gdzie bez problemu kolejarz sprzedał mu bilet.
                  Rzecz cała w tym, że pan kolejarz postąpił zgodnie z procedurami ...Obecnie każdy pasażer pociągu MUSI jechać z wykupioną miejscówka- z racji pandemii. W momencie kiedy miejscówki się kończą nie ma już mozliwosci zakupu biletu ani w kasie, ani w pociągu. Korzystając z rozkładu jazdy w Internecie można się zorientować ma które pociągi brak już miejscówek. No, ale nie każdy korzysta z Internetu. Skąd zatem pan miał wiuedzieć ze nie ma już miejscówek? No z kasy, jakby poszedł do kasy to by mu sprzedająca bilety osoba o tym powiedziała. No, ale na tej stacji NIE MA kasy. No nie ma, ale to już problem podróżnego jest niestety. Mógł bilet kupić sobie w kasie w innej czesci miasta np. dzień wczesniej, albo przez Internet jak jeszcze były miejscówki. Nie kupił, nie wiedział, że trzeba mieć miejscówkę i ez niej nie będzie przejazdu - JEGO problem. Nie szkoda pana mi? Szkoda sad Starszy człowiek i sprawę ważna zawalił ...Tym bardziej mi szkoda, że sama o tych obostrzeniach NIC nie wiedziałałabym, gdyby nie charakter pracy do dziś - koleja nie jeżdzę od bardzo bardzo dawna. No, ale kolejarz postąpił całkowicie zgodnie z przepisami, a za okazanie panu uprzejmości i zezwolenie na jego przejazd bez miejscówki mógł zdrowo beknąć w razie kontroli. No i teraz mozemy się pozastanawiać, czy aby kolej dostatecznie informuje o tych obostrzeniach, skoro ludzie nie korzystający z przejazdami nia stale nie wiedzą - być może niedostatecznie, ale co z tego? Pan nie dopilnował swego ze tak powiem interesu i pretensje może mieć teraz tylko do siebie sad
                  Dlatego ja uważam, że rozsądniej jest zadbać o swoje interesy nawet wówczas, gdy owo zadbanie powinno z załozenia leżec po stronie aptekarza/sprzedawcy/kolei czy kogo tam jeszcze.
                  • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 11:08
                    kora3 napisała:

                    > Niemniej - ja jestem za tym, by życie sobie ułatwiać, a nie utrudniać.

                    Tyle że my tu Koro nie udzielamy porad jak sobie życie ułatwiać, ale zastanawiamy się nad rozmaitymi sytuacjami z punktu widzenia zasad s-v. A to może być zupełnie inna optyka, bo często łatwiej i szybciej przejść na przełaj ale grzeczniej niż przez trawnik iść wytyczoną drogą..
                    • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 11:22
                      Wg mnie Aquo takie postępowanie jak oisane tu nie ma wiele wspólnego z grzecznością. Co więcej - same zasady SV to zasady - jak łatwiej żyć z innymi i innym z namismile, a cudzuch gaf czy niedoskonałego zachowania sie w miarę mozliwosci - nie "zauważa".
                      Dlatego dla mnie upieranie się w opisanych sytuacjach przy swoich "prawach" nie ma nic wspólnego z kulturalnym zachowaniem.
                      Uprzedzając - nie podejrzewam ani Minnie, ani Anthonki o celowośc takiego działaia czy pieniactwo. Po prostu uważam, że obie lepiej dla siebie i atmosfery zrobiłyby, gdyby "zeszły" ze swoich "praw" - Anthonka z prawa do tego, że to aptekarz powinien jej w takiej sytuacji zaproponować coś do pisania, a nie ona o to prosić, a Minnie z prawa do tego, że aptekarz powinien ją w lot zrozumieć, skoro tak sie nie stało.

                      Tak byłoby wg mnie lepiej dla nich samych smile i pewnie gdyby tak postąpiły nie byłoby tego wątku - skądinąd interesującego. Zwyczajnie zaoszczędziłyby sobie dyskomfortu, a moze i irytacji - ja dbam o sobie, to i sobie nie funduję na własne życzenie kiedy da się tego unikać
                      • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 11:28
                        Tak Koro w sytuacji towarzyskiej cudzych gaf się nie zauważa i nie komentuje, w sytuacji zawodowej podlegają one natomiast ocenie bo to część składowa profesjonalizmu. Nie widzę powodu dla którego ktoś miałby rezygnować z prawa do bycia obsłużonym profesjonalnie, jak również by na brak odpowiedniego nastawienia do klienta patrzono przez palce. Za to nastawienie bowiem osoba również otrzymuje wynagrodzenie.
                      • minniemouse Re: Maski a ludzie niesłyszący... 02.10.20, 23:33
                        kora3 napisała:
                        Po prostu uważam, że obie lepiej dla siebie i atmosfery zrobiłyby, gdyby "zeszły" ze swoich "praw"


                        a z jakiej racji Koro? czy Antonka albo ja jesteśmy jakimiś bezwartościowymi pomietłami aby nas traktować jako nic nieznaczących obywateli jakich nie warto brać pod uwagę, którym nie należą się tez prawa?
                        KAŻDY w każdej sytuacji ma prawo zostać obsłużonym, nawet jeśli do tego potrzeba więcej wysiłku lub poświęcenia ze strony obsługującego.

                        Minnie
                • 10iwonka10 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 11:36
                  >>>Nadal uważam, że apteka powinna mieć procedury na takie sytuacje, które zapewne zdarzają się często. >>>.
                  Chyba nie maja specjalnych procedur - Ja pamietam jak miałam zapalenie krtani - tylko szeptem mogłam mówić a w aptece szyba, jeszcze ludzie wokoło wiec szmery.....meka zeby cos powiedzieć.
      • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 23.08.20, 10:45
        Nie gniewaj się Anthonko, ale w opisanej sytuacji brakiem empatii i wyobraźni, to wykazałaś się raczej Ty. Przecież WIEDZIAŁAŚ, jakie są obostrzenia w aptece, tak? Wiedziałaś, że jest konieczność zachowania odległości i głośnego mówienia? To było napisać na karteczce drukowanymi o jaki lek Ci chodzi w jakiej dawce i podać aptekarzowi. Aptekarz i tak musi brać recepty od ludzi, są kody, ale tradycyjną receptę też się zrealizuje - wiec jaki był problem napisać? Rozumiem, że sprawa nie byłą nagła, że na ulicy nagle skonstatowałaś, że musisz zaraz wziąć.

        Nie zrozum mnie źle, nie chcę "przyganiać", ale skoro oczekujemy zrozumienia i MYSLENIA od innych, to sami też powinniśmy się tym wykazywać. Nie uważasz? Pani farmaceutka poszła Ci na rękę, pan - nie i nie musiał - obostrzenia są znane - albo dajesz na kartce czego chcesz - recepta, czy nie, albo musisz głośno mówić - proste. Teraz wyobraź sobie, że co drugi klient apteki "tak ma", że nie moze powiedzieć głosno, a napisać - nie kryjmy - mu sie NIE CHCE i empatyczna pani magister z każdym tak idzie na stronę. Oczekujemy iłatwiania NAM życia, ułatwiajmy je sobie i innym SAMI także smile
          • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 07:37
            No bywa Minnie - tylko, że poza sytuacjami dramatycznymi, a ta taka nie była, bo w dramatycznej to się wzywa karetkę, a nie lata do apteki smile trzeba się liczyć z tym, że mamy pandemię i obowiazują nas obostrzenia. Przykład: ja sobie wczoraj zmieniłam torebkę i no nie wzięłam maseczki. Bez masecxzki w PL nie wejdziesz do sklepu, a jak próbujesz obsługa wyprasza. Nie chodzi teraz o to, czy uważamy o za mądre, czy za głupie - po prostu tak jest. Obsługa czyni to w swoim interesie, bo są kontrole i jesli w sklepie jest klient bez maski, to odpowiada za to także - obsługa. Więc ta dba, by takowych ie było - proste. Chcialam sobie po drodze na spotkanie zajśc do małego sklepiku po pewien drobiazg - ano nie zaszłam, bo nie mialam maseczki - a kioski, w których mozna kupić takową bez wchodzenia gdzieś są u nas w niedziele nieczynne. Mogłam się wrócić do domu po maske, ale mi się nie chciało Minniesmile Nie kupiłam więc tego drobiazgu ...To była konsekwencja zapomnienia maseczki smile Znam dobrze panią właścicielkę tego sklepiku - kupuję tam od lat smile i pewnie w drodze wyjątku mogłabym tam wejśc bez maski, ale ...nie przyszłoby mi to do głowy, choć moim zdaniem te maseczki nic nie dają. Nie przyszłoby, bo postawiłabym włascicielkę w trudnej sytuacji wobec innych klientów i wobec ewentualnej kontroli. Co byłoby gdybym naprawde bardzo potrzebowała tego drobiazgu? Wrócilabym się do domu po maskę Minnie.

            Co Anthonka mogła w swej sytuacji zrobić? Ano nie mając - jak napisała - komórki mogła zwyczajnie glośno i wyraźnie POPROSIĆ o coś do pisania- nic nie wspominała, że miała problem z gardłem.
            W aptece na pewno mają długopis i "kawałek" kartki smile
            Tak czy siak - ograniczenie w postaci niechęci mówienia głośno o jaką przypadlośc i lek chodzi leżało po stronie Anthonki. Wg mnie mając takie ograniczenie wypada zrobic minimalny wysiłek, by sobie i innym ułatwić życie,. a nie oczekiwac, że wszyscy sie dostosują do nas. Tak wypada i tak jest lepiej i wygodniej i dla nas i dla drugiej strony Minnie.
        • minniemouse Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 02:03
          yoma napisała:
          > Jakaś walnięta Minnie, zero empatii. Dzisiaj odkryła, że sprzedawcy noszą maseczki? Co za problem napisać, o co jej chodzi, umiejętność pisania też jej odjęło?
          >

          dlaczego akurat ja jestem walnięta? no i ja przecież umiem mówić głośno i nawet wyraźnie jak trzeba. dlaczego wiec to ja mam pisać? ja tylko potrzebuje widzieć usta (w dodatku do słyszenia), dlatego.
          I nie, nie dowiedzialam sie "właśnie" o maskach, ale pierwszy raz zdarzyło mi się tak głupie zachowanie - żeby ktoś komu mowie jasno "albo pisz, albo zaprowadź" gadał do mnie tak bez sensu - w masce. przecież to tak jakby ślepemu obrazek podtykać - "o, coś takiego" 🙄
          jakiś mało inteligentny chyba, bo co innego mogło być.

          Minnie
          • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 07:47
            Minnie- masz ograniczenie w postaci tego, że musisz widzieć usta mówiącego. Rozumiemy to, ale Ty też powinnaś zrozumieć, że z racji pandemii nie zawsze obecnie jest szansa na to, by te usta widziec - po prostu. Są też ludzie, którzy zwyczajnie sami niezbyt wyraźnie mowią, albo wyraźnie, ale niekoniecznie łatwo coś odczytać z uch ruchu warg. Dlatego skoro zaszła taka sytuacja to lepiej - w swoim interesie było np. na komórce paisać "Jestem głucha, potrzebuję leku X, niech mi pan napisze gdzie znajdę, albo mnie tam zaprowadzi" - to jesr ów minimalny wysilek ze strony osoby posiadającej ograniczenia i ów wysilek nie jest bynajmniej "ukłonem" w stronę aptekarza, tylko dbaniem o swoje interesy po prostu - przy okazji zupełnie będąc grzecznym : )
            • minniemouse Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 22:03
              Koro, skąd wiedziałam ze aptekarz zrozumiał o co mi chodzi - bo wyciągnął rękę z długopisem i ewidentnie wskazywał jakiś kierunek.
              sorry, ponieważ odpowiedzi skupiały się na mnie jakby nie umiejącej mówić to nie pojęłam od razu o co chodzi.
              tak, właśnie, ja nie potrzebuje pisać bo ja potrafię całkiem dobrze mówić, co prawda niekiedy sprawia mi to trudność to wtedy proszę o coś do pisania albo sama swoja kartkę wyciągam.
              poza tym weź pod uwagę iż mam doświadczenie - dekady - w odczytywaniu body language.
              ale wiesz co? pomyślałam sobie ze z punktu widzenia psychologicznego podawanie kartek jak proponujesz, nawet jeśli nie ma takiej potrzeby może rzeczywiście ułatwiać mi sprawę, dziekuje.
              chociaż mądremu zazwyczaj wystarczy powiedzieć "przepraszam nie słyszę, muszę widzieć usta albo proszę mnie tam zaprowadzić" - przy tym pokazując na uszy i usta".
              aha, i tak, tez miałam maskę. z tego wniosek ze i słyszącym bardziej przydałyby się maski z przezroczystym otworem na usta smile

              Minnie
              • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 25.08.20, 08:59
                Minnie, skoro pan podawał ci długopis, to znaczy, że NIE ZROZUMIAŁ jednak co mówisz, a jedynie to, że jesteś głucha - sorry. Naprawdę wierzę, że umiesz dobrze mówić mimo głuchoty, tym bardziej, że jak wiesz mam w dalszej rozdinie osobę głuchą zupełnie od urodzenia - bez nerwu słuchowego - która umie mówić oraz czytać z ruchu warg co mówią inni. Dawno się nie widziałam z tą dziewczyną i nie wiem jak sobie radzi teraz w dobie tych maseczek - przyznaję. Ale sądzę, że tak - jak zawsze - kiedy DA się bezkolizyjnie porozumieć mówiąc i czytając z ruchu warg, to tak robi, gdy są jakieś trudnosci - pisze. Ja tę dziewczynę znam od jej urodzenia i nigdy nie miałam trudności ze zrozumieniem co ona mówi- ale ludzie, którzy ja poznali jako dorosłą - czasem - owszem mieli. Bo intonuje i akcentuje czasem dziwnie - co jest zrozumiałe, mówi z takim jakby mechanicznym zacięciem - nie wiem jak to inaczej opisać. Ni słyszałam jej w czasie pandemii - ale zakładam, że owszem przyłbica, czy plastykowa maseczka, jak i maseczka np. bawełniana pewnie mogą sprawiać, że jest dla ludzi mniej zrozumiała, niż bez tych atrybutów. Jesli się do tego dołoży konieczność zachowania odległości - tym bardziej.

                I nie Minnie, nie jest to nijaki "przytyk" do Ciebie, że moze nie umiesz mówić - teraz czesciej niż zwykle nie słyszą się dobrze i nie rozumieją osoby całkiem dobrze OBIE słyszące. Bo maska, szyba z pleksy i jeszcze 1,5 m odległości - po prostu. Mnie ostatnio nie zrozumiała pani w aptece - zamiast poczatkowej cyfry z kodzie recepty, którą była 7, zrozumiała, że mówię "jeden". Dodam, że ja wyraźnie mówię a pani nie wyglądała na osobę z problemami słuchowymi. Ot po prostu - na byłam w maseczce, ona w przyłbicy, dzieliła nas jeszcze "szyba" z pleksy i obowiązkowy metr odległości między szybą, a mnąsmile Jeden jest podobne do siedem - no i pani źle zrozimiala.

                Przyznam Ci się Minnie, że ja chyba nie miałam okazji widzieć maski z przezroczystym "okienkiem" na ustasmile Nie wiem czy takie są PL w sprzedaży - pewnie tak, ale chyba nie są popularne - bo po mojemu są mało praktyczne. W PL zwykle ludzie noszą bawełniane maseczki, albo też plastikowe na nos i usta, albo takież przyłbice. Te ostatnie są mało wygodne, gdy masz w tym iść, natomiast są bardzo popilarne wsród ludzi, którzy muszą z racji pracy mieć cały czas osłonięte nos i usta: sprzedawcy, kelnerzy, barmani, aptekarze własnie. Dla mnie najpraktyczniejsza jest maseczka plastikowa - przeźroczysta na nos i usta. Bo nie trzeba jej prać, nie sciera makijażu, łatwo ja zdezynfekować. Taka maseczka jest jednak bardzo niekomfortowa w upale Minnie, dla mnie jesli muszę być w maseczce na zewnątrz (rzadko) w upalny dzień wolę cienką bawełnianą, albo po prostu jednorazówkę.

                Plastykowe maseczki i przyłbice są droższe niż maseczki z materiału i trudno wymagać, by wszyscy sie w takie zaopatrzyli Minnie.
                • minniemouse Re: Maski a ludzie niesłyszący... 25.08.20, 09:17
                  Koro,
                  pan nie podawal mi dlugopisu, pan POKAZAL mi dlugopisem trzymanym w dloni kierunek w jakim mialabym isc. tylko ze w tym kierunku stalo ze 6 rzedow polek obstawionych towarem z obu stron, wiec niby skad mialam wiedziec gdzie szukac? juz szukalam sama wczesniej, nie moglam znalezc a sie spieszylam, dlatego poprosilam o pomoc.
                  dziekuje za taka dyskusje skoro czytasz byle jak albo nie rozumiesz w ogole.

                  Minnie
                  • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 25.08.20, 09:57
                    No nie zrozumiałam początkowo Minnie - TOBIE przypomnę też się to zdarza na forum, choć na nim jest to szczęście, że zawsze można wrócić do wpisu i przeczytać go raz jeszcze. A mnie i jakiemuś sprzedawcy odmawiasz prawa do pomyłki smile

                    Ja z opisu sytuacji mam wrażenie, że ów pan NIE zrozumiał, że czytasz z ruchu warg. Wnoszę z tego, że nie miał on żadnego interesu mówić do Ciebie wiedząc, że nie słyszysz i nie widzisz jego ust przez maskę. Po prostu nie miało to najmniejszego sensu. Fakt, że facio gapa, bo skoro miał długopis przy sobie mógł na czymkolwiek napisać "Nie rozumiem co pani mówi" czy coś w tym stylu.
                    Jak wspomniałam, ja w swoim interesie bym napisała o co mi chodzi, ale Ty nie musiałaś/nie chciałaś - Twoja sprawa - rozumiem.
      • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 08:01
        Widzisz TY możesz zdjąć - anie kazdy może. Aptekarz w PL - nie może - np. Inna sprawa, że ci podobnie jak kelnerzy, czy sprzedawcy zwykle mają przezroczuste przyłbice - bo sa wygodniejsze niz maski, a wszak taki człowiek jest w tym pół dnia. Ale już np. kolejarze mają specjalne maski z filtrem, które mają wymieniac co jakiś tam czas i NIE WOLNO im zdejmowac masek przy kontakcie z pasażerami. W razie kontroli grozą im za takie zachowanie poważne konsekwencje.
        • minniemouse Re: Maski a ludzie niesłyszący... 25.08.20, 04:24
          kora3 napisała:
          Widzisz TY możesz zdjąć - anie kazdy może. Aptekarz w PL - nie może - np. Inna sprawa, że ci podobnie jak kelnerzy, czy sprzedawcy zwykle mają przezroczuste przyłbice - bo sa wygodniejsze niz maski,

          aha i jeszcze jedno - no wiesz, Korciu, jeśli ktoś wchodzi i bez powodu życzy sobie aby aptekarz albo kelner zdjął maskę bo 'on' nie lubi być tak obsługiwanym to to jest zwykła fanaberia i nie należy tego traktować poważnie .
          ale ludzie tacy jak ja, którzy nie ze swojej winy ani wyboru po prostu musza czytać z ruchu warg czyli tzw siła wyższa nie podlegają tej kategorii zatem należy im się specjalna dyspensa od reguły, tak samo jak np ludziom niewidomym wolno wchodzić do lokalów z psem do których normalnie z psem nie wolno.
          Bo ja niestety nie przeskoczę siebie, aptekarz natomiast poza maska ma jeszcze ochronę w postaci 2 metrów ode mnie plus może napisać na kartce i mi podać plus może w tej masce zaprowadzić mnie na właściwe miejsce co zresztą ostatecznie uczynił.
          twój przykład jak to dwoje ludzi w maskach nie może się zrozumieć bo jedno zadaje pytanie a drugie tłumaczy ze nie rozumie i tak sprawa się przeciąga jest Koro mało prawdopodobne choćby dlatego iż jak ci już tłumaczyłam ktoś kto ma problemy ze słuchem zna dobrze mowę ciała i nie powinien mieć problemu z rozpoznaniem czy osoba mówiąca 'nie rozumie' czy 'odpowiada'. bo ma się ma się inny wyraz twarzy, oczu, inne nachylenie pleców itd


          Minnie
          • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 25.08.20, 09:20
            Minnie - nie znam sie na kanadyjskich przepisach, mogę coś z grubsza powiedzieć o polskichsmile W Polsce sprzedawca, barman, kelner - muszą mieć w czasie pracy osłonięte nos i usta. Koniec, kropka. Jak obserwuję - wśród przedstawicieli tych zawodów dominują przyłbice - a te są przezroczyste, więc w takich sytuacjach jak Twoja - nie byłoby problemu. Niemniej Minnie nie ma w prywatnuch sklepach, aptekacj, czy lokalach przepisu, ze obsługa ma mieć określony rodzaj ochrony ust i nosa. Więc jesli załozmy sprzedawca ma bawełnianą maskę, to już jest ok. I NIE< NIE MOZE jej zdejmować, bo w razie kontroli poniesie konsekwencje - a za nieprzestrzeganie obosterzeń kara administracyjna (czyli w trybie natychmiastowym) wynosi Minnie w PL do 30 tys. złotych! Dla zobrazowania Ci lepiej, bo mieszkasz za granicą długo - tzw. srednia krajowa w PL na koniec lipca 2020 wynosi niecałe 3,9 tys. złotych - a wcale nie tak wiele osób w Polsce zarabia tyle - mnóstwo ludzi zarabia MNIEJ!
            Tryb administracyjny tej kary działa tak, że jest egzekwowana natychmiast Minnie, a POTEM możesz sie odwołac do sądu. Z racji pabndemii sprawy w polskich sądach ciągną się jeszcze dłużej niż kiedyś i nie wiadomo czy sąd przyjąłby, że w wyjątkowej sytuacji gdy klientką była osoba głucha czytająca z ruchu warg spzredawca mógł wyjątkowo zdjąć maskę, czy nie. Zależy od sądu Minnie. Tłumaczenie, że to nie była fanaberia, a i tak między klientką i sprzedawcą była spora odległośc jest dośc kulawe. Ta odległośc jest wymagana także gdy ludzie są w maskach/przyłbicach - a skroro tak, to sama odległośc - nie chroni.

            Z uwagi na powyższe Minnie trudno się dziwić sprzedawcy, że nie nie chce robić wyjątków, bo nie wiadomo jak taki wyjątewk się dlań skończy - po prostu. Oczekując wyjątkowego potraktowania zastanowmy się, czy MY tak ochoczo uczynilibyśmy taki wyjątek w obliczu takiej kary ...
            • minniemouse Re: Maski a ludzie niesłyszący... 25.08.20, 22:31
              czyli jak jest przepis ze do lokalu pies nie może wejść, to psa przewodnika tez nie wpuści bo nie wiadomo jak się wyjątek skończy? brniesz w absurdy. nota bene, maski nie trzeba całej zdejmować, wystarczy opuścić na moment na brodę.

              Minnie
              • madzioreck Re: Maski a ludzie niesłyszący... 18.09.20, 01:04
                minniemouse napisała:

                > czyli jak jest przepis ze do lokalu pies nie może wejść, to psa przewodnika tez
                > nie wpuści bo nie wiadomo jak się wyjątek skończy? brniesz w absurdy.

                To Ty brniesz, Minnie. Sytuacja psa przewodnika w Polsce jest rozwiązana i jasna, a sytuacja zdejmowania maski tam, gdzie należy ją nosić - również jest jasna i nie przewiduje za bardzo wyjątków.

                nota ben
                > e, maski nie trzeba całej zdejmować, wystarczy opuścić na moment na brodę.

                Czyli równie dobrze, można również na chwilę założyć ją na kolano tudzież nosić w całkiem innym miejscu, wszak wiadomo, że nosimy je tak dla śmiechu.
                • minniemouse Re: Maski a ludzie niesłyszący... 18.09.20, 02:29
                  Droga Madziu, to ze z maskami sprawa jeszcze - kluczowo jeszcze - nie jest rozwiazana to nie znaczy ze banalna i niepotrzebna.
                  Pies przewodnik powstał w wyniku potrzeby na takowego.
                  Co zatem proponujesz ludziom niesłyszącym którzy czytają z ust?
                  Mozna, owszem zarządzić żeby wszyscy chodzili z bloczkiem i długopisami, i pisali do siebie, ale to zajmuje dużo czasu a na dodatek niestety zdarzają się i analfabeci i dyslektycy. bywa tez ze ręce są zajęte, obie. najtrudniej jest gdy czas bardzo nagli, np w kolejce.
                  na dłuższą metę nie jest to wiec dobre rozwiązanie
                  Najprościej wiec jest albo chwilowo maskę opuścić albo mieć taka z okienkiem na usta.
                  Komunikacja z niepełnosprawnymi także musi być uwzględniona bo oni tez maja prawo do sprawnej komunikacji. I tyle.

                  Minnie
                  • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 18.09.20, 08:26
                    minniemouse napisała:

                    > Najprościej wiec jest albo chwilowo maskę opuścić

                    Minnie, opuszczanie maski jest jakby bez sensu. Albo nosimy jakieś zabezpieczenie, albo nie. W Polsce popularne są przezroczyste przyłbice, lub półprzyłbice, przez które WIDAĆ usta zasłoniętej osoby i nie ma problemu z czytaniem z ust, a jednocześnie nie zionie się bezpośrednio na rozmówcę. Po za tym lepiej się w tym oddycha i nie parują noszone okulary. Wiele sprzedawców i kasjerek je teraz nosi zamiast uciążliwych maseczek. I ludzie na ulicy też się przekonali że takie zasłony są wygodniejsze.
                    • minniemouse Re: Maski a ludzie niesłyszący... 18.09.20, 09:03
                      rozumiem, ale- siła wyższa. szczególnie jeśli opuszczenie maski naprawdę nie powoduje zagrożenia bo sprzedawca (w moim przypadku aptekarz) stoi ode mnie w odległości ponad 2.5 -3 m i jest za wielka szyba.
                      cóż, należało myśleć o tym zawczasu i szybko wymieniać maski na takie z widocznym otworem, zwłaszcza w służbie zdrowia. lub, jak mądrze zauważyłaś, nosić przyłbice.

                      Minnie
    • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 12:10
      Aquo, czy Ty na serio nie widzisz, że to się staje komiczne ? smile
      Człowiek pracujący w aptece nie dosłyszał/nie zrozumiał co mówi Minnie, a ona z racji tego, że był w masce, zaś minnie nie słyszy nie wiedziała co on jej odpowiada.
      Trwało to chwilę, Minnie człowiekowi nie pomagała zrozumieć, jej prawo - w końcu zriozumiał i ja obsłużył. Gdzie tu jakiś brak profesjonalizmu - każdemu sie moze zdarzyć.
      Poniekąd Minnie powinna goscia doskonale rozumieć - może ma problem ze słuchem, a wszak Minnie uwaza, ze każdy z kazdą niepełnosprawnością nadaj się do każdej pracy smile Zatem przygłuchy gośc na aptekarza- także.

      To było TYLKO drobne nieporozumienie - z opisu - nijak nie kojarzące sie ze złosliwoscią aptekarza, czy brakiem profesjonalizmu
      • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 12:15
        kora3 napisała:

        > Aquo, czy Ty na serio nie widzisz, że to się staje komiczne ? smile
        > Człowiek pracujący w aptece nie dosłyszał/nie zrozumiał co mówi Minnie, a ona z
        > racji tego, że był w masce, zaś minnie nie słyszy nie wiedziała co on jej odpo
        > wiada.

        Dla mnie to nie komiczne, tylko nieprofesjonalne.

        >Gdzie tu jakiś brak profesjonalizmu - każdemu sie m
        > oze zdarzyć.

        Hmm, a gdy dentysta z brak zrozumienia tego co mówisz niewyraźnie wyrwie Ci zdrowy ząb też powiesz że każdemu się może zdarzyć? I będziesz miała pretensje do siebie, wszak mogłaś (a z Twych wpisów wynika że wręcz powinnaś) wychodząc do gabinetu namalować czarnym pisakiem znaczek x na tym który Cię boli?



        • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 12:38
          aqua48 napisała:
          >
          > Dla mnie to nie komiczne, tylko nieprofesjonalne.


          Ale CO było nieprofesjonalne? Że goś NIE DOSŁYSZAŁ/NIE ZROZUMIAŁ co mówi klientka? Serio?smile

          > Hmm, a gdy dentysta z brak zrozumienia tego co mówisz niewyraźnie wyrwie Ci zdr
          > owy ząb też powiesz że każdemu się może zdarzyć? I będziesz miała pretensje do
          > siebie, wszak mogłaś (a z Twych wpisów wynika że wręcz powinnaś) wychodząc do g
          > abinetu namalować czarnym pisakiem znaczek x na tym który Cię boli?


          Oj widze, że zaczyna brakować argumentów i zaczynasz znów dążyć niebezpiecznie w kierunku absurdusmile
          Dlaczego dentysta i zdrowy ząb, a nie chirurg i zdrowa noga?smile Byłoby może bardziej spektakularnie, bo nogi wszak sobie nowej nie "wstawisz" smile

          Zastanów się co Ty usiłujesz porównywać- trwałe uszkodzenie ciała i niedosłyszenie czego chce klientka apteki - mowa o banalnym leku BEZ RECEPTY. Dodajmy, bo każdy to jakoś pomija, że mowa o głuchej klientce, która JEST przekonana, że mówiła głośno i wyraźnie - ale na dobrą sprawę ona tego no nie wie, czy tak mówiła - bo skąd miałaby wiedzieć, skoro sama siebie nie słyszy? Nie, to nie jest obraźliwe wobec Minnie, to jest FAKT. Sama swej przypadłości przed nami nie ukrywa, więc nie jest nietaktem o niej w kontekście - wspomnieć.

          Biorąc pod uwagę powyższe, a także to, że teraz, gdy klienci używają masek, trzeba zachować odległośc, a klienta i sprzedawcę dzieli nierzadko jeszcze "szyba" z pleksy i normalnie słyszacym i mówiącym ludziom z obu stron lady zdarza się czegoś niedosłyszeć/nie zrozumieć czesciej niż w normalnych warunkach, porównywanie tego, że dentysta wtrwie komuś zdrowy ząb jest naprawdę no "genialne"smile

          A tak dla Twojej wiadomosci Aquo - dentyści w swojej pracu nie kierują sie tylko tym, co im mówi czy pokazuje pacjent - uwierz. Ból przy np. zapaleniu miazgi zebowej najczęsciej promieniuje i pacjent NIE UMIE wcale wskazać który z sąsiadujących z sobą zębów go boli. A owo zapalenie występuje nierzadko w zębach, które nie mają żadnych ubytków - wygladają na całkiem zdrowe. Gdyby dentysci w takich sytuacjach kierowali sie tym, który ząb wskazuje pacjent jako źródło bólu, to musieliby komuś z tym usunąć pół szczęki smile Zwykle się jednak niczego nie usuwa, tylko leczy - na serio wart znaleźc dobrego stomatologa, a nie korzystać z usług takiego, co trzeba mu mówić co ma robić smile
          • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 13:46
            kora3 napisała:
            >
            > Oj widze, że zaczyna brakować argumentów

            Argumenty podałam Ci wyżej. Nie doczytałaś, nie zrozumiałaś, trudno. Masz inne zdanie, napisz że jest inne, a nie czepiaj się braku czegoś co jest napisane.
          • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 14:01
            kora3 napisała:

            > Dlaczego dentysta i zdrowy ząb, a nie chirurg i zdrowa noga?smile

            Dlatego Koro, że chirurg na chorej nodze po rozmowie z pacjentem przed operacją rysuje sobie właśnie taki krzyżyk długopisem żeby się nie pomylić..I to jest profesjonalizm..
            Skąd wiem zapytasz? Bo przechodziłam artroskopię kolana i pan doktor mi taki właśnie krzyżyk przed operacją zaznaczył. Ponieważ zabiegów ma sporo w jednym dniu, pacjenci wchodzą na salę operacyjną jeden po drugim, ważne jest DLA NIEGO by nie zrobić głupiego błędu.


            • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 15:24
              No i co uważasz, że dentysta ma takie krzyżyki stawiac?smile

              Aquo, nie dawaj przykladów z wyrwanym zdrowym zebem, uciętą zdrową nogą w kontekscie NIEPOROZUMIENIA smile

              Argumenty, jakie podałaś to przepraszam, ale tzw. "argumenty - nic" - i nie nie obrazam Cię - po prostu argument "bo to nieprofesjonalnie", gdy ktoś nie miał wplywi na to, że nie zrozumia/nie doslyszał to zaden argument.

              Ale skoro takie masz podejście to może wypowiesz się na temat dwóch sytuacji - ciekawa jestem Twego zdania.

              1. Mój kolega poszedł kiedyś na spotkanie z prezesem pewnej spółki, poważnym człekiem. Temat rozmowy nie był jakiś stresujący, bynajmniej. No i panowie sobie rozmawiają, rozmawiają i w pewnym momencie ten prezes -mówi "Proszę mi wybaczyć, ale bardzo źle się poczułem. Niech się pan nie gniewa, ale chciałbym już zakończyć dziś nasze spotkanie, bo nie czuje się na siłach go kontynuować. Pozwoli pan, że umówimy się na inny termin..." Czy to Twoim zdaniem było nieprofesjonalne? No pewnie w jakimś stopniu było na serio Aquo. Jak się ktoś źle czuje wypada odwopłąć spotkanie, a swoimi diolegliwosciami nie absirbuje się onnych postronnych, szczególnie mało znanych sobie osób na spotkaniu słuzbowuym. Zgadza się? Ano tak, ale ...Kolega wykazał zrozumienie, no trudno. Jak pan [prezes odprowadzał go do drzwi zaczął tracić równowagę - mój kolega zadeklarował ze wezwie karetkę "Ależ nie trzeba, samo przejdzie" - jednak kolega zachował się nieprofesjonalnie - ktoś odaamwia pomocy, znaczy nie potrzebuje głoszą zasady - i wezwał. Rozległy zawał, gośc przezył wg relaxcji lekarzy TYLKO dzięki bardzoi szybkiemu wezwaniu pogotowia. Podkreśla, że kolega uratował mu życie - obaj jednak zachowalis ię nieprofesjonalnie. smile

              2. Sytuacja sprzed kilku dni - moja. Na słuzbową komórkę dzwoni sekretarz pewnego miasta - wnoszac z numeru. Odbieram mówię dzień dobry, tu Kora Iksińska z X slucham panie sekretarzu - gościa znam wyłącznie słuzbowo o dośc mało. A w tel słyszę co 5 sylabę tego co gośc mówi - zwykle tak się dzieje, gdy rozmówca ma słaby zasięg. Wg Ciebie bardzo nieprofesjonalnie ejst nie rozumieć co mówi rozmówca, ale na no nie rozumiałam - powiedziałam zatem Bardzo przepraszam, ale nie słychać co pan mówi, przykro mi. Prosze może zatelefonować raz jeszcze. dziękuję. Ponieważ nie byłam pewna, czy mnie gośc usłyszał i zriozumiał napisałam sms o podobnej tresci. Za chwilę otrzymałam zwrotny - Przepraszam, jestem w takim miejscu, że mam slaby zasięg. Czy mogę zadzwonić za godzinę? Mam pilną informację pozdrawiam XY. Odpisałam ze oczywiscie, też pozdrowiłam.
              No i teraz jak myslisz - wypada nie zrozumieć co mówił rozmowca? No wg Ciebie chyba nie - no, ale ja na serio nie wiedziałam co ów gosc mówi. Powinnam udawac, ze rozumiem? Odożyć słuchawkę po prosyu, żeby nie musieć powiedzieć ze nie rozumiem? inne pomysły?

              Domyslam się co mi odpiszesz - ale skoro uważasz, że rzeczy, które od nas nie zależą swiadcza o braku profesjonalizmu, to już sama nie wiem ...
              • aqua48 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 24.08.20, 15:36
                kora3 napisała:

                > Argumenty, jakie podałaś to przepraszam, ale tzw. "argumenty - nic"

                Nie przepraszaj, uznaję po prostu że nie potrafisz na nie odpowiedzieć.. Bo w taki sposób możesz skontrować każdy argument Koro, ale w tej sytuacji dalsza dyskusja nie ma sensu. Nie mam zamiaru poddawać moich argumentów pod Twoją akceptację, ani też nie będę polemizować z tym co Ci się wydaje..miłej reszty dnia!
                • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 25.08.20, 09:26
                  Aquo, rozumiem, że się wycofujesz rakiem z tego, co napisałaś, bo dotarło do Ciebie, że uznawanie tego, iz ktoś nie zrozumiał/nie dosłyszał co mówi druga strona za brak profesjonalizmu jest absurdalne smile Oczywiscie - nie przyznasz się do tego, ale i tak fajnie ze dotarło - miłego dnia smile
          • minniemouse Re: Maski a ludzie niesłyszący... 25.08.20, 08:57
            kora3 napisała:
            JEST przekonana, że mówiła głośno i wyraźnie - ale na dobrą sprawę ona tego no nie wie, czy tak mówiła - bo skąd miałaby wiedzieć, skoro sama siebie nie słyszy? Nie, to nie jest obraźliwe wobec Minnie, to jest FAKT.

            bo Koro na litość boska kupuje to od lat, a wiec po raz enth-dziesiąty.. jak również jeszcze dłużej bo od 30+ lat wskazując na uszy wymawiam już bardzo dobrze "sorry, I am hearing impaired and ..." - ze nawet moi angielsko-języczni znajomi mi mówią iż wymowę, akcent mam bdb.
            Tak, ze, błagam, uwierz ze wiem co mowie. i robię....

            Minnie
            • kora3 Re: Maski a ludzie niesłyszący... 25.08.20, 09:42
              Minnie, ja mówię wyraźnie - nigdy nie miałam problemów z tym, że ktoś nie rozumie co mówię - serio.
              Tymczasem niedawno a aptece gdy dyktowałam pani farmaceutce kod recepty - raptem 4 cyfry to są - pani zamiast siedem zrozumiała jeden. No i? Ja od prawie 50 lat mówię i ...? No i zdarzyło się, że pani źle zrozumiała - ja byłam w masce, dzielił mnie metr od szyby z pleksy i jeszcze z pół metra lady panią od tej szyby. Mialam uznac pania za głupią i hehe nieprofesjonalną najlepiej, bo siedem od jeden bidulka nie odróżnia i w dodatku - nomen omen - głucha, a w aptece pracuje i ludzi ma obsługiwać? Zamiast się jednak nadąć powiekszyłam litery w komórce i pokazałam pani sms od lekarza z kodem - Ach przepraszam, usłyszałam jeden, zamiast siedem - usłyszałam.

              Podobnie - mówię normalnym tonem głosu, ani za cicho, ani za głosno - w każdym razie nie zdarza mi się, by ludzie prosili o powtórzenie głośniej jakoś czesto. Ale podczas mego rozwodu mi sie zdarzyło - rozprawa była w sporej sali a wtedy jeszcze mikrofony w sądach nie były standardem. Pani sedzia pyta jak się nazywa i ile mam lat - to takie pytanie w sądzie "na rozgrzewkę", żeby strona, swiadek oswoili sie z atmosferą smile Mówię jak i ile, a pani sędzia: Prosze nieco głośniej, bo nie słychać. Mówię jeszcze raz głośniej i słyszę: - Proszę mówić znacznie głośniej, jesteśmy w dużej sali, wcale powódki nie słychać. Pani sędzia głupia i nieprofesjonalna hehe, w dodatku następna heh głucha. I niepiśmienna z dodatku, bo widziała mój dowód osobisty i tam jak byk napisano, jak się nazywam - w dodatku nie umie liczyć,. bo z daty urodzenia łatwo policzyć ile ktoś ma lat, zamiast głupawo się go pytać 3 razysmile Otóż nie Minnie, pani sędzia zachowała się normalnie - w moim interesie było, by sąd i druga strona słyszeli co ja mówię - no, ale ja całkiem normalnie mówilam przecież, jak zawsze! Tak, ale w dużej sali o nie najlepszej akustyce i nie byłąm słyszana, choć mówiłam normalną siłą głosu. To są zwyczajne ludzkie przypadki, że ktoś moze nas nie dosłyszeć/nie zrozumieć, choć zwykle nam się to nie zdarza
            • yoma Re: Maski a ludzie niesłyszący... 30.08.20, 19:37
              >od 30+ lat wskazując na uszy wymawiam już bardzo dobrze "sorry, I am hearing impaired

              Dziwna jakaś ta angielszczyzna, ale OK, może to po ontarsku. Whatever. W sytuacji, kiedy zrozumiałość komunikatu ma szczególne wrażenie, powiedziałabym po prostu "sorry, I'm deaf".

              Wskazując uszy.

              I naprawdę nie jestem złośliwa.
                    • yoma Re: Maski a ludzie niesłyszący... 01.09.20, 18:20
                      Ach ta nasza Minnie, nie mogła się powstrzymać smile

                      Aurally impaired, audially ewentualnie (nie: eventually 😏), albo my hearing is impaired. Whateva. Pytanie nadal brzmi, czy nie byłoby lepiej użyć komunikatu prostszego w konstrukcji i wymowie, za to skuteczniejszego?

                      Bo wiesz, w Polsce też mógłby wejść Nigeryjczyk do apteki i powiedzieć "moja słuchać zło", tylko nic z tego nie wyniknie.
                        • yoma Re: Maski a ludzie niesłyszący... 01.09.20, 21:17
                          A mówisz I'm sight impaired?

                          Po raz kolejny powtarzam ze świętą cierpliwością (pójdę do nieba):

                          Czy lepiej jest w sytuacji, w której zrozumienie komunikatu ma znaczenie, użyć komunikatu zwięzłego i prostego, choć nie tak poprawnego politycznie, czy dłuższego i trudniejszego do wymówienia/zrozumienia?

                          Proponuję ćwiczenie praktyczne. Niech Polak, choćby i słyszący, założy maseczkę i powie do Kanadyjczyka "hearing impaired". A potem zapytamy Kanadyjczyka, co zrozumiał.
                          • minniemouse Re: Maski a ludzie niesłyszący... 03.09.20, 01:39
                            yoma napisała:
                            > A mówisz I'm sight impaired?

                            owszem można tak powiedzieć chociaż raczej używa się "vision impaired"
                            a tu proszę posłuchaj sobie jak wymawia sie hearing impaired z kilkoma akcentami - może dla ciebie to strasznie trudne, ale naprawdę to nic takiego, really. wystarczy trochę poćwiczyć.

                            za uwagi dziekuje. doprawdy wiem co mam robić w kraju w którym mieszam już blisko 40 lat.

                            Minnie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka