Dodaj do ulubionych

Prezenty - gradacja tegoż...

20.11.20, 10:20
Do tego wątku natchnęła mnie dyskusja z sąsiedniego forum.
Jestem zaskoczona jak wiele osób mimo internetu zatem łatwości wymiany poglądów, doświadczeń, dostępu do edukacji, informacji itd wciąż uważa ze jest rzeczą właściwą oceniać cudze wybory i/a od tego uzależniać kupno - bądź nie - prezentu.
A przecież prezent ma zadowolić ofiarowywanego, nie ofiarodawce. I dopóki nie jest niezgodny z prawem, moralnie skorumpowany, nie obraza nikogo, to nie powinno się odrzucać prośby czy sugestii osoby której prezent mamy, chcemy kupić. Bo z jakiej racji? bo my mamy o tym inne, "lepsiejsze" zdanie? Szczególnie gdy kupujemy coś sobie dorosłej...

Minnie
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Prezenty - gradacja tegoż... 20.11.20, 12:24
      Moim zdaniem problem właśnie w tej prośbie lub sugestii prezentu. Z jednej strony lepiej nie sugerować niczego, przyjąć to co zechce podarować ofiarodawca, podziękować i zrobić z prezentem co się zechce, z drugiej nie powinno się pytać co obdarowany chciałby dostać jeśli mamy jakiekolwiek opory przed spełnianiem jego oczekiwań..
      • lumeria Re: Prezenty - gradacja tegoż... 21.11.20, 15:19
        To jest raczej trudny taniec. Bo w końcu chcemy zrobić przyjemnosc obdarowywanemu - ale tez nie własnym kosztem.

        Ja np. lubię raz kiedyś dawać coś wykonane osobiście. Ale chce, by to bylo w mojej gestii a nie stawało sie przymusem.

        Także czasami zadaje pytania co osoba by chciala (szczególnie jeśli chodzi o dzieci) - ale nie zawsze chce lub jestem w stanie spełniać te życzenia.
    • elle-joan Re: Prezenty - gradacja tegoż... 20.11.20, 17:36
      Mysle ze jednak ma tu znaczenie, ze we wspomnianym przez Ciebie watku chodzilo o tatuaz dla corki. Wiem, ze coraz bardziej popularny ale wciaz jednak kontrowersyjny. Nie wiem jak dostep do internetu mialby tu cos zmienic. Bardzo bym nie chciala zeby ktores z moich dzieci mialo tatuaz, a jeszcze dac na to corce kase i przylozyc do tego reke... Na pewno bardzo bym odradzala.
      • engine8 Re: Prezenty - gradacja tegoż... 20.11.20, 22:15
        A to juz zupelnie inna bajka....
        Coreczki ostatnio prosza nie tylko o tatuaze ale nawet silikonowe cycki...
        Moja odpwiedz na to jest taka ze
        Jestes osoba mloda i peikna w obecnej wersji wiec ciesz sie najpeierw tym co masz - bo dalismy ci najlepsze co mielismy rodzac Cie.
        A jak ci sie to nie podoba to niestety na takie rzeczy nie dajemy gwarancji i musisz sobie sama zarobic jesli tego potrzebujesz..
        Poprosze o bardziej rozsadna sugestie prezentu smile
      • minniemouse Re: Prezenty - gradacja tegoż... 20.11.20, 23:51
        elle-joan napisała:
        Mysle ze jednak ma tu znaczenie, ze we wspomnianym przez Ciebie watku chodzilo o tatuaz dla corki. Wiem, ze coraz bardziej popularny ale wciaz jednak kontrowersyjny.

        no to potrzeba także dodać iż owa córka jest już dorosła, ma zdaje się 20 czy nawet ponad 20 lat, wie co robi, nie jest to zachcianka małolata. z pewnością prędzej czy później ten tatuaż będzie miała, w tym przypadku - zapewne później, jeśli nie dostanie od mamy wsparcia finansowego.

        Wiem, ze coraz bardziej popularny ale wciaz jednak kontrowersyjny. Nie wiem jak dostep do internetu mialby tu cos zmienic.

        Internet edukuje, rozbija mit ze tatuaże robią wyłącznie kryminaliści i 'szemrane towarzystwo'. można się dowiedzieć np w jakich zawodach jest absolutnie niedopuszczalny, które tats są oznaka przynależenia do gangu i lepiej ich nie robić, które są symbolami i jakimi (co oznaczają). zrobienie jakich tatuaży może byc kulturowa apropriacja i czego nie powinno sie robić. można sie dowiedzieć ze np tatuaże często kryją za sobą bardzo osobista symbolikę, np czerwony kwiat hibiskusa może dla kogoś symbolizować zmarłe przy porodzie dziecko. Papugi maja bogata symbolikę. tak bogate ile jest rodzajów papug, papużek itd. jak wspomniałam, sam internet służy do edukacji, można sie wiele dowiedzieć i wystarczy, aby zrozumieć znaczenie dzisiejszych tatuaży. oczywiście nie przeczę iż zdarzają sie przypadki gdy ktos sie po prostu 'uchleje w trzy ...' albo naćpa i pod wpływem robi beznadziejny tat którego potem żałuje, owszem tak tez sie zdarza, ale normalnie tatuaż to jest sztuka jak każda inna, i robi sie ja z pewnym przesłaniem. znakomita większość fundujących sobie tatuaże ma idee co chce mieć wytatuowane, gdzie i dlaczego.

        Bardzo bym nie chciala zeby ktores z moich dzieci mialo tatuaz, a jeszcze dac na to corce kase i przylozyc do tego reke... Na pewno bardzo bym odradzala.

        ale właśnie na ten temat jest cały watek - brak akceptacji na inność, tu - naszych dzieci. bo zakładam ze owe są już dorosłe, tak jak w oryginalnym wątku.

        Minnie
        • verdana Re: Prezenty - gradacja tegoż... 21.11.20, 11:01
          Oczywiście, że wie, co robi. Prosi matkę o coś, o czym wie, że matka dać tego nie chce stawiając ją w nieprzyjemnej sytuacji. Nie dyskutując o tym, czy tatuaż jest dobry czy zły, nie prosi się nigogo o coś, czego podarowanie jest sprzeczne z jego pogladami. Można jak najbardziej zaakceptować wiele rzeczy, które robią dorosłe dzieci, ale czym innym jest płacić za to, czego się nie lubi i nie pochwala.
        • elle-joan Re: Prezenty - gradacja tegoż... 21.11.20, 13:40
          Minnie serio myslisz, ze jezeli jako matka nie chce aby moje dziecko mialo tatuaz to problemem jest to, ze nie poczytalam co symbolizuje hibiskus a co papuga? Zatem- nie, problem nie jest w tym jaki wzor wybierze moje dziecko. Nie chodzi tez o to, ze tatuaze maja tylko kryminalisci, bo widze tego wokol stosunkowo duzo. Chodzi o kwestie zdrowotne. Rozumiem, ze sa na ten temat rozne opinie, ale tak piszesz o tych tatuazach, ze sie zastanawiam, czy moze masz na mysli nie taki tradycyjny tatuaz, ale jakies malowidlo.
          • minniemouse Re: Prezenty - gradacja tegoż... 21.11.20, 14:35
            Elle-joan, ty sie pytałaś co internet ma tu do rzeczy, to wyjaśniłam - edukuje. może w samej kwestii czy twoje dziecko ma lub nie mieć tatuaż symbolika hibiskusa znaczenia większego nie ma, ale przynajmniej "dowiedziałaś się" ze tatuaże w ogóle jakąś symbolikę maja i jaka, i od dawna nie robią już tego tylko mety spoleczne. i o to chodzilo.

            ale tak piszesz o tych tatuazach, ze sie zastanawiam, czy moze masz na mysli nie taki tradycyjny tatuaz, ale jakies malowidlo.

            oczywiście ze niektóre to sa nawet wielkie malowidła. nie powiesz mi chyba ze To ni jest "malowidlem"? gdyby bylo na papierze to zapewne bylyby zachwyty jaka doskonala grafika. na skorze to jest w dalszym ciągu grafika, kanwa jest skora.

            A kwestie zdrowotne - owszem, sa pewne ryzyka które należy brać pod uwagę, kłopotliwie zwłaszcza mogą być alergie na farby. ale alergie nie sa takie znowu częste. a tatuaż zrobiony u dobrego, sprawdzonego profesjonalisty który dba o czystość i sterylizacje nie powinien również grozić kłopotami.


            Minnie
        • lumeria Re: Prezenty - gradacja tegoż... 21.11.20, 14:57
          >Internet edukuje, rozbija mit ze tatuaże robią wyłącznie kryminaliści i 'szemrane towarzystwo'.

          Teraz tyle osób ma tatuaże, i jest to coś tak banalnego i oklepanego, ze raczej sygnalizuje konformizm i tuzinkowość. Poza tym mało jest tatuaży dobrze zrobionych.

          Nie lubię być manipulowana w dawanie prezentów, z którymi nie czuje się komfortowo z jakiegokolwiek względu. Mogę respektować czyjeś zachcianki czy potrzeby (ta "akceptacja inności" 🙄), jednocześnie nie chcąc brać w tym czymś udziału.


    • demodee Re: Prezenty - gradacja tegoż... 21.11.20, 13:01
      > A przecież prezent ma zadowolić ofiarowywanego, nie ofiarodawce.

      Owszem, ale zadowolenie obdarowanego nie może być osiągnięte kosztem ofiarodawcy. Więc dobrze wychowany obdarowany nie zażyczy sobie prezentu, który sprawi dyskomfort ofiarodawcy. To chyba podstawy s-v. - niepowodowanie komfortu u innych. Innym ma być z nami dobrze.
      • aqua48 Re: Prezenty - gradacja tegoż... 21.11.20, 13:32
        demodee napisała:

        > Owszem, ale zadowolenie obdarowanego nie może być osiągnięte kosztem ofiarodawc
        > y. Więc dobrze wychowany obdarowany nie zażyczy sobie prezentu, który sprawi dy
        > skomfort ofiarodawcy.

        To oczywiste, w problemie z wątku na sąsiednim forum tak naprawdę wcale nie chodziło o żądanie kłopotliwego prezentu i chęć lub niechęć by podarować go, tylko o relacje i komunikację między matką, a córką. Zupełnie inna dziedzina i poziom relacji niż w zasadach s-v.
    • kocynder Re: Prezenty - gradacja tegoż... 21.11.20, 23:49
      A ja jednak uważam, że nie do końca... Wyobraź sobie, że jesteś wegetarianinem ideowym, a ktoś chce, byś w ramach prezentu załatwiła stoli i obiad w restauracji słynącej z rewelacyjnych steków? Z założeniem, że cenowo mieściłoby się to w twoich możliwościach i planach "kwotowych" ty7czących tego prezentu. I nie, nie chce pójść z tobą do żadnej innej knajpy, ba, nie oczekuje, że ty w niej zjesz stek - możesz zjeść cokolwiek - nie ma lokali serwujących WYŁĄCZNIE mięso, ale ta słynie właśnie z przyrządzania wołowiny i wiesz, że na pewno na talerzu twojego gościa ów stek się pojawi. Albo inaczej. Jesteś zaproszona na ślub w bliskim gronie, pada prośba, by zamiast kwiatów przekazać kwotę na kościół X lub organizację Y. Jesteś z założenia antykościelna a co do organizacji Y uważasz, że jest tam wiele nieprawidłowości w tym i finansowych i absolutnie nie chcesz ich wspierać.
      Żadna z powyższych opcji nie jest niezgodna z prawem, nie jest amoralna, nikogo nie obraża. A jednak... Zapewne ty, będąc ponad własnymi przekonaniami mimo wszystko przelałabyś stosowną kwotę na organizację, którą uważasz, że nie do końca uczciwą? Będąc ideową wegetarianką swobodnie zamówiłabyś stolik w knajpie słynącej z wołowiny? Serio?
      A ad rem, czyli stricte o tamtym wątku: pannica, która WIEDZĄC o poglądach matki (owszem, dorosła, przynajmniej formalnie, o dojrzałości intelektualnej trudno mówić) zażyczyła sobie czegoś niezgodnego bardzo z jej światopoglądem - jest głupia, bezmyślna albo chamska. Ewentualnie usiłuje niejako "wymusić" na rodzicielce "współudział" w swoich kaprysach - co jest szczeniackie i nijak o dorosłości nie świadczy. Podobnie jak o dojrzałości nie świadczyłoby "przymuszanie" wegetarianina do wizyty w knajpie z wołowiną czy gości do wspierania organizacji przez siebie wybranej...
      • minniemouse Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 00:12
        Nie jest to łatwe, niemniej nie mieszajmy zbyt wielu kontrowersji. tu jest sprawa dosyć prosta- dawanie prezentu.
        Kiedy zostaje przekroczona granica "twój prezent to moje ego"? - o to mi chodzi.
        czy rzeczywiście ideowy vege nie jest w stanie zejść poniżej samego siebie i chociaż zarezerwować miejsc w restauracji? przecież kategoryczna odmowa tegoż to także wymuszanie własnego światopoglądu. nie wystarczy odmówić pójścia na obiad czy kolacje? w świecie pełnym sprzeczności nie da się żyć bez kompromisów.

        Minnie
        • kocynder Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 00:57
          A nie sądzisz, Minnie, że postawa "Skoro się upierasz, zeżryj ten stek, ale ja się nie zhańbię takim czymś!" jest dokładnie tak samo wbrew s-v? Bo rzecz w tym, że np solenizant/jubilat prosi o ów stolik dla dwojga - bo chce właśnie spędzić czas z TOBĄ? Albo odwrotnie, prosi o stolik na 10 osób, bo z tymi właśnie osobami chce świętować coś dla niego ważnego? I wówczas twoje "Masz, ale ja tam nogi nie postawię!" jest DOKŁADNIE tak samo demonstracyjnym ocenianiem jego światopoglądu...
          • minniemouse Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 03:36
            No toż ja właśnie o tym napisałam, Kocynder - to jest wymuszanie własnego światopoglądu z obu stron. córka swoje, mama swoje. to prawie jak oko za oko ząb za ząb. czy to naprawdę warte aż tego?
            z pokolenia na pokolenie dzieci zawsze były inne niż rodzice, dziadkowie. zawsze była tzw przepaść generacyjna a co za tym idzie, brak tolerancji. nic nowego pod słońcem. to jedno, drugie - już było podkreślone, i słusznie, iż najpierw niestosowne jest proszenie o prezenty kłopotliwe dla ofiarodawcy. ja się z tym tez zgadzam. stekożerca nie powinien prosić wegetarianina o taka rezerwacje. lecz jeśli już do tego doszło, to oboje powinni pójść na ustępstwa.
            na jak duże, to już zależy kto na co ile ma tolerancji. może się zdarzyć ze vege owszem, czemu nie, do steko-restauracji pójdzie ale sam zamówi i zje jedynie dania vege.
            Z kolei "masz, ale ja tam nogi nie postawie/zeżryj, ja sie nie zhańbię" brzmi inaczej niż "jeśli tak bardzo ci zależy akurat w tej restauracji, no to ci zarezerwuje tam. ale w takim układzie sama będę musiała zrezygnować z pójścia bo wiesz ze nie mogę ze względu na poglądy - wole pójść z tylko tobą ale gdzie indziej".
            tylko ze to nie odpowiada na pytanie "kupić czy nie prezent niezgodny z naszymi przekonaniami?' - i do tego zmierzam, czy koniecznie trzeba wyjeżdżać z armata na wróble by zrobić coś co jest nam niezbyt wygodnie? czy jeśli jesteśmy ideo-vege naprawdę ale to naprawdę dla córki nie możemy raz pójść popatrzeć jak je tego ukochanego steka? czy jesli nam sie osobiście nie podobają tatuaże a córce tak, to czy nie możemy się z tym pogodzić bo to w końcu nasza córka? koniecznie ale to koniecznie trzeba brać się za łby?
            • kocynder Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 04:05
              1. Chamską przepychankę zaczęła córka, stawiając matce życzenie, o którym wie, iż jest nieakceptowane. Gdyby powiedziała na zasadzie "Ucieszyło by mnie to, tamto lub siamto. Ale najbardziej - gdybyś, mamusiu, dołożyła mi się do wymarzonego tatuażu. Wiem, że nie lubisz, ale byłoby to dla mnie symbolem tego, że dla mnie jesteś w stanie tolerować" - byłoby inaczej. Bo wówczas matka mogłaby kupić to tamto lub siamto, a MOGŁABY zdecydować na niejako "usankcjonowanie" córczynych tatuaży. A tu pannica nie pozostawiła wyboru. Nie. Chcę tylko tatuaż, a jak nie to jesteś nietolerancyjnym zgredem. A nikt nie lubi przymusu...
              I nie, Minnie. Napisałaś coś dokładnie odwrotnego. Że jest ok stawianie przez "darbiorcę" SWOICH życzeń a darczyńca ma SWOJE idee, poglądy i racje schować w kieszeń. Bo tak. Otóż ja, Minnie, napisałam dokładnie odwrotnie. Potencjany darbiorca powinien jeśli już ma życzenia to zadbać, by były one dla darczyńcy wykonalne i do przyjęcia. Jeśli tego nie czyni - to nie powinien się dziwić, że jego życzenia się nie spełniaą.
              Pozornie nie na temat: co roku z góry ustalamy mniej- więcej zakres finansowy prezentów gwiazdkowych. Oczywiście nie co do złotówki, ale z grubsza. No i lat temu kilka moja bratanica (lat 18 już wówczas mająca, żeby nie było że małe dziecko) przysłała mi listę marzeń. Najtańsza rzecz z tej listy była niemal trzykrotnie droższa niż ustalony limit. Od razu zadzwoniłam i wyjasniłam w czym rzecz, oraz poprosiłam o realną listę zyczeń. Na co małolata się zaperzyła, że ona napisała co chce, a jeśli nic z tego mi nie pasuje to ona nic nie chce! Słowo, baaardzo mnie korciło, żeby serio pod choinką nie znalazła NIC! I nie dlatego, że nie byłoby mnie stać na spełnienie któregoś z jej życzeń z listy! Ty zapewne uważasz, że skoro ona chce tylko to co ba liście i nic innego, a nabycie tego leży w moich możliwościach - to powinnam nakichać na umowę, że prezenty robimy w kwocie x i spełnić, bo ona chce i to ją ucieszy?
              • minniemouse Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 04:22
                Nie no, nie przeinaczajmy faktów.
                nikt nie zaczynał żadnej przepychanki a tym bardziej chamskiej.
                Po prostu córka, która już jeden tatuaż ma, w ramach prezentu poprosiła matkę o bon na następny. matka się zastanawia czy zgodzić się na prośbę córki czy nie, i pyta nawet nie o opinie na forum co wypada a "co kto by zrobił" - to wszystko i nic więcej. to na tym forum ja zapytuje czy "zgodnie z SV powinno się ..." itd.
                I nie stawiajmy sprawy na ostrzu noża. mnie chodziło jedynie o kwestie uparcia się dawania prezentów podług własnego widzimisię "bo tak", kiedy tak naprawdę doskonale można iść na ustępstwa.

                Minnie
                • kocynder Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 04:47
                  No nie do końca. W tamtej sprawie - córka doskonale znając stanowisko matki zażyczyła sobie TYLKO takiego prezentu i nie chce nic innego. Czyli: albo tatuaż albo kit ci w oko. A to już jest nieco chamskie i jednak w moich oczach jest próbą niejako "stawiania pod murem".
                  I nie tak przedstawiłaś kwestię na początku. Czyli nie "upieranie się przy dawaniu prezentów według własnego widzimisię czy "bo tak". A jednak bardziej czy jeśli darbiorca życzy sobie czegoś dla nas nie do przyjęcia acz zgodnego z prawem zgodnie z s-v można odmówić? Czy to już będzie "narzucanie swojego światopoglądu"?
                  Otóż ja się z tobą nie zgadzam. Bo moim zdaniem ideowy wegetarianin MOŻE zgodnie z s-v odmówić rezerwacji stolika w knajpie ze stekami a także pójścia do takowej. I spokojne wyjaśnienie, że nie i dlaczego ba pewno jest bardziej kulturalne niż siedzenie pół wieczoru z cierpiętniczą miną i dziubanie sałatki (ewentualnie poinformowanie wszystkich stołowników że się padliną brzydzi) albo też zarezerwowanie tego stolika i z wyższością oznajmienie, że się tam nie pójdzie...
                  Upieranie się przy prezencie ze swojego klucza 'bo tak" widzialabym raczej w sytuacji np. córka chce błękitną bluzę, a matka upiera się, że kupi jej czerwoną, bo mamy zdaniem w czerwonym córka lepiej wygląda. Nie że matka ma coś przeciw błękitowi, po prostu "ona wie lepiej" i już. Córka chce kurs hiszpańskiego, a matka upiera się, że to bez sensu i kupi córce kurs szydełkowania księgowości komputerowej czy japońskiego. To są przykłady prezentu z własnego klucza "bo tak".
                  A gdyby córka chciała np kurs tańca erotycznego, co kłóci się z poglądami matki, bardzo pruderyjnej? Matka powinna się zgodzić i zafundować córce kurs kręcenia pupą, bo córka chce?
                  • demodee Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 11:14
                    Kwestia prezentów, i czy powinno się zawsze spełniać marzenia, to skomplikowana sprawa.

                    Wyobraźmy sobie samotną matkę pracującą na pełen etat + dorywcze zlecenia, którą jej 5-letnia córka prosi o szczeniaczka na urodziny. Matka wie, że opieka nad zwierzęciem, oraz koszty utrzymania, wyszkolenia, weterynarza, spadnie na nią, bo obdarowana córka tym wymogom nie podoła.

                    Czy powinna psa kupić czy nie?
                    • horpyna4 Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 13:16
                      Nie powinna, ale powinna wytłumaczyć córce, dlaczego.

                      Po pierwsze - szczeniaczek rodowodowy jest drogi, a szczeniaczek niezbyt pewnego pochodzenia może bardzo urosnąć, chociaż na pierwszym etapie życia przypomina rasę niewielkich psów. Znam taki przypadek.

                      Po drugie - należy dogadać się z blisko mieszkającymi znajomymi, którzy mają psa, że córka będzie tego psa codziennie wyprowadzać. Jeżeli nawet przyjmie taką propozycję z entuzjazmem, to przy pierwszym dniu brzydkiej pogody na pewno jej ten entuzjazm przejdzie. A bez brzydkiej pogody też się znudzi.

                      Też znam taki przypadek. Moja młodsza siostra, będąc dzieckiem, koniecznie chciała psa. Ojciec, zamiast gadać głupio "nie, bo nie", albo wymyślać argumenty, które do dziecka nie docierają, zrobił tak, jak to wyżej opisałam. Obiecał, że kupi, jeżeli pokaże, że potrafi się psem opiekować. Wytrzymała miesiąc.
                      • kocynder Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 13:32
                        Horpyno, ale w wątku do którego "pije" Minnie - matka wielokroć tłumaczyła swojej pełnoletniej (bo nie dorosłej!) córce swoje stanowisko. Córka je zna, nie jest małym dzieckiem, przyjęła do wiadomości. A i tak chce tylko tatuaż, a jeśli matka się nie zgodzi - to ona nic nie chce, matka ma kij wiadomo gdzie, a tatuaż to ona sobie sama zafunduje, bez łaski! Specjalnie poczytałam sobie w tamtym wątku wypowiedzi tylko autorki, pomijając inne forumki, żeby mieć jaśniejszy obraz.
                        Dziecku, oczywiście, można i należy tłumaczyć. Dziecku. Nie pełnoletniej smarkuli, która usiłuje wymusić swoją wolę.
                        I, moim zdaniem, nie można ocenić, iż matka nie chcąc takiego tatuażu jej zafundować upiera się przy tłamszeniu osobowości małolaty, forsowaniu na siłę swojego światopoglądu czy chce kupić prezent "pod siebie bo tak". Matka chce kupić córce prezent. Fajny. A córeńka jedyne czego chce to coś, o czym wie doskonale, że matka nie aprobuje. Na propozycję czego innego - jest foch! No, sorry, ale nikt nie ma obowiązku działać wbrew swoim przekonaniom. I w przypadku takiej pannicy - korciłoby mnie (nie mówię, że tak bym zrobiła, tylko że by korciło!) powiedzieć "Ok, skoro NIC nie chcesz to nic nie dostaniesz. Dziękuję, koniec tematu prezentu dla ciebie i nie wracajmy.". I faktycznie zrealizować, czyli nie dać nic. Literalnie! Ale ja mam alergię na wymuszanie...
                        • horpyna4 Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 14:34
                          Sorry, ale ta córka chyba była wychowywana przez matkę. W pewnym sensie matka sama sobie jest winna, skoro nie nauczyła córki empatii i dobrych manier.

                          Matka zaniedbała najwyraźniej tłumaczenie wielu rzeczy córce, jak ta jeszcze była dzieckiem, niech więc się nie dziwi, że z córki coś takiego wyrosło.
                          • lumeria Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 15:23
                            >W pewnym sensie matka sama sobie jest winna, skoro nie nauczyła córki empatii i dobrych manier.

                            Mogla uczyć. Jednakże córka jest autonomicznym i odrębnym bytem i ewidentnie ma pomysły i sposoby ich wdrażania, które niekoniecznie pasują matce. I nie muszą.

                            Mnie raczej zastanawia, dlaczego odmówienie zrealizowania takiego prezentu jest odbierane niemalże jako atak na suwerenność i odmienność dziewczyny. Ona może realizować swoje pragnienia we własnym zakresie, matka jej tego nie odbiera.
                            • kocynder Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 19:41
                              Nie wiem czy czytałaś ów wątek? Otóż autorka zapytała czy ma rację będąc przeciwniczką tatuażu odmawiając córce. Bo córka, zapytana o prezent od razu zaznaczyła, że chce tatuaż. I że jak nie to to ona nic nie chce, bez łaski. W tamtym wątku wypowiedzi były najróżniejsze, od "Nic ci do tego co ona robi ze swoim ciałem, jest dorosła", przez "Nie rób nic wbrew sobie" aż po "Ona pewnie chce w ten sposób zrekompensować sobie jakieś braki z powodu rozwodu rodziców". Plus milion nie na temat w rodzaju "ja mam wytatuowanego motylka", "A ja kwiatek", "Mój tatuaż symbolizuje równowagę w przyrodzie i oddech o zapachu lotosu"...
                              Moim zdaniem - matka jak najbardziej ma prawo nie chcieć fundować córce tatuażu. Tak jak ma prawo nie chcieć fundować jej kursu tańca na rurze, rasowego pieska itd. I ma pełne prawo powiedzieć o tym wprost. Córka zaczęła nietaktownie od stawiania życzenia, o którym wie, iż matka nie popiera, a później pokazała popisową chamówę strosząc się, że jak nie tatuaż to nic nie chcę! Fakt pełnoletności nie czyni dorosłości - jak widać...
                              • lumeria Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 20:50
                                Zerknęłam na tamten watek, ale bylo tyle odpowiedzi, ze wymiękłam.

                                Wyglada na to, ze córka chciala wywołać kłótnię z matką - i dopięła swego. Co jest raczej niezgodne z S-V. Jak i domaganie się prezentów i walka jeśli się ich nie dostanie.

                                Właściwie ta sytuacja nie zgadza mi sie z konceptem prezentu. Bardzej z szantażem emocjonalnym.
                                • minniemouse Re: Prezenty - gradacja tegoż... 23.11.20, 04:06
                                  tak czytałam i kluczowe jest to ze autorka nie wiedziała co chce robić:
                                  "zafundować czy nie, co byście na moim miejscu..." - a skoro nie wie, to znaczy ze sam tatuaż nie jest problemem, co innego jest.
                                  i tu jest pies pochowany.

                                  Minnie
                  • minniemouse Re: Prezenty - gradacja tegoż... 23.11.20, 03:13
                    kocynder napisała:
                    . A jednak bardziej czy jeśli darbiorca życzy sobie czegoś dla nas nie do przyjęcia acz zgodnego z prawem zgodnie z s-v można odmówić? Czy to już będzie "narzucanie swojego światopoglądu"?

                    no właśnie o to pytam, tylko nie mogę sie wysłowić - kiedy, w którym momencie odmowa staje sie stawianiem własnej granicy a kiedy narzucaniem własnego światopoglądu?
                    dobrze to ujęłaś.

                    > Otóż ja się z tobą nie zgadzam. Bo moim zdaniem ideowy wegetarianin MOŻE zgodnie z s-v odmówić rezerwacji stolika w knajpie ze stekami a także pójścia do takowej. I spokojne wyjaśnienie, że nie i dlaczego ba pewno jest bardziej kulturalne niż siedzenie pół wieczoru z cierpiętniczą miną i dziubanie sałatki (ewentualnie poinformowanie wszystkich stołowników że się padliną brzydzi) albo też zarezerwowanie tego stolika i z wyższością oznajmienie, że się tam nie pójdzie...

                    ale, rozumiesz, rzecz nie w tym co ktoś może czy nie może zgodnie lub niezgodnie z sv a w tym by wychodzić sobie wzajemnie naprzeciw. a nie upierać się "bo ja mam prawo..."
                    poza tym kulturalny człowiek, skoro już sie zgodził, nie siedzi ze zbrzydzona mina dłubiąc w talerzu i wybrzydzając "jak wy możecie jeść padlinę.."

                    Upieranie się przy prezencie ze swojego klucza 'bo tak" widzialabym raczej w sytuacji np. córka chce błękitną bluzę, a matka upiera się, że kupi jej czerwoną, bo mamy zdaniem w czerwonym córka lepiej wygląda. ....... To są przykłady prezentu z własnego klucza "bo tak"

                    bycie przeciwko tatuażowi "bo brzydki, bo niezdrowy" to tez tylko wg własnego klucza i nic poza tym.

                    > A gdyby córka chciała np kurs tańca erotycznego, co kłóci się z poglądami matki, bardzo pruderyjnej? Matka powinna się zgodzić i zafundować córce kurs kręcenia pupą, bo córka chce?

                    a dlaczego by nie? to nie ona będzie kręcić pupa.

                    Minnie
              • basia_styk Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 13:24
                kocynder napisała:

                > Pozornie nie na temat: co roku z góry ustalamy mniej- więcej zakres finansowy p
                > rezentów gwiazdkowych. Oczywiście nie co do złotówki, ale z grubsza. No i lat t
                > emu kilka moja bratanica (lat 18 już wówczas mająca, żeby nie było że małe dzie
                > cko) przysłała mi listę marzeń. Najtańsza rzecz z tej listy była niemal trzykro
                > tnie droższa niż ustalony limit. Od razu zadzwoniłam i wyjasniłam w czym rzecz,
                > oraz poprosiłam o realną listę zyczeń. Na co małolata się zaperzyła, że ona na
                > pisała co chce, a jeśli nic z tego mi nie pasuje to ona nic nie chce! Słowo, ba
                > aardzo mnie korciło, żeby serio pod choinką nie znalazła NIC! I nie dlatego, że
                > nie byłoby mnie stać na spełnienie któregoś z jej życzeń z listy!

                Tak z ciekawości - jak się skończyła ta sprawa?
                • kocynder Re: Prezenty - gradacja tegoż... 22.11.20, 13:34
                  Sama smarkata wsypała się o całej sprawie przed ojcem, dostała solidny o-pe-er, przeprosiła i przedłożyła dużo skromniejszą listę. No, z jedną pozycją sporo wykraczającą poza budżet, ale i z cichutką prośbą "Ciocia, może na x byście się złożyli z babcią? Bo mi bardzo zależy..."... smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka