Dodaj do ulubionych

"Tykanie" osoby znanej od dzieciństwa

04.12.20, 13:54
Wiem, że z "tykaniem" bywa różnie. Sama bardzo uważam, by używać formy Pan/ Pani, gdy ktoś jest ode mnie starszy, a przede wszystkim nie znam tej osoby bliżej.
Zastanawia mnie kwestia z mojego otoczenia. Mam koleżankę, którą znam od końca szkoły podstawowej. Naturalnym było dla mnie, że jej rodzice są dla mnie ciocią i wujkiem, tak samo, jak moi dla niej. Od jakiegoś czasu jednak zauważyłam (nie tylko ja), że koleżanka zwraca się do moich rodziców po imieniu, podobnie do innych ludzi ze starszego grona, uważając, że ma do tego prawo, bo jest już dorosła i na równi z pozostałymi. Kilkakrotnie krewni i znajomi prosili ją, by tego nie robiła. Czy ona ma prawo postępować w ten sposób? A może wraz ze starszym pokoleniem jestem przewrażliwiona?
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: "Tykanie" osoby znanej od dzieciństwa 04.12.20, 14:13
      mackakisa napisał(a):

      > Naturalnym było dla mnie, że jej rodzice są dla mnie ciocią
      > i wujkiem, tak samo, jak moi dla niej. Od jakiegoś czasu jednak zauważyłam (ni
      > e tylko ja), że koleżanka zwraca się do moich rodziców po imieniu, podobnie do
      > innych ludzi ze starszego grona, uważając, że ma do tego prawo, bo jest już dor
      > osła i na równi z pozostałymi. Kilkakrotnie krewni i znajomi prosili ją, by teg
      > o nie robiła.

      Kilka kwestii do rozwiązania.
      Rodzice koleżanek nie są ciocią ani wujkiem i takie zwracanie się do nich nie jest oczywistością. Można tak robić na wyraźną prośbę osób dorosłych. W Polsce natomiast jest przyjęte i naturalne, że dziecko mówi do dorosłych pan/pani. A oni do niego po imieniu. Natomiast gdy to dziecko dorasta, to zmienia się układ i powinien być ustalony na nowo. Czyi dorośli powinni zacząć traktować niegdysiejsze dziecko jak osobę dorosła i zacząć zwracać się do niej również przez pan/pani. Jeśli pada taka propozycja z jej strony to mogą nadal mówić jej po imieniu, jednakże by zachować symetrię powinni zaproponować jej równorzędne przejście na ty czyli i ona powinna móc do nich mówić po imieniu. Jeśli takiej propozycji nie było, a dorośli nadal zwracają się do młodej osoby przez ty, to naturalne jest, że odpowiada ona im tym samym uznając to za oczywiste.
    • heniek.8 Re: "Tykanie" osoby znanej od dzieciństwa 04.12.20, 19:19
      a ci starsi jak do niej się zwracają? na pani?
      ja chyba straciłem wrażliwość na to "tykanie"
      kiedyś mój znajomy pracował w jednym z lokalnych dodatków gazety wyborczej
      jak przyjechał do nich Michnik, wtedy szef tego całego interesu, to z każdym był na ty i wtedy to mi się wydawało jakieś z innego świata
      a teraz w każdej firmie wszyscy od prezesa do młodszego specjalisty są po imieniu i gitarka smile

      także wracając do tych starszych ludzi, niech zaczną mówić "pani" do tej koleżanki, a jeśli im bardzo przeszkadza że ona do nich "tyka" to mogą przestać do niej mówić w ogóle, przecież nie ma takiego obowiązku
      • mackakisa Re: "Tykanie" osoby znanej od dzieciństwa 04.12.20, 22:16
        Starsi, czyli moi rodzice, ich znajomi, ogólnie pokolenie wcześniejsze, mówią do niej na Ty, znają ją od kilkunastu lat, od dziecka.
        Do jej rodziców zwracam się "wujku" i "ciociu", bo tak poprosili wiele lat temu, nie proponowali zmiany, gdy skończyłam 18 lat. Moi rodzice również nie proponowali koleżance przejścia na "Ty"
          • bene_gesserit Re: "Tykanie" osoby znanej od dzieciństwa 05.12.20, 12:15
            aqua48 napisała:

            > Nie muszą proponować przejścia na ty, ale wobec tego do osoby dorosłej powinni
            > zwracać się per pani, już nie jak do dziewczynki.

            Albo-albo.
            Albo się oficjalnie przechodzi na ty, albo zaczyna paniować tym, do których zwracało się per 'Beniusiu'.
            Mnie i moim przyjaciółkom, kiedyśmy zdały maturę, wszystkie nasze (oprócz własnych, rzecz jasna) matki zaczeły paniować, jakby się zmówiły (twierdzą, że się nie zmówiły). Myśmy z kolei oprotestowały ten trend, bo czułyśmy się z tym jak w za dużych butach. I tak do dziś jestem z tymi kobietami na 'pani', a one mi walą po imieniu, najczęściej zdrobniałym. Mi to się bardzo podoba.

            Nie wyobrażam sobie, nawet gdyby mi się nie podobało, żebym spontanicznie i sama z siebie zaczęła tykać te panie. W życiu.
        • heniek.8 Re: "Tykanie" osoby znanej od dzieciństwa 05.12.20, 09:32
          Ja za często nie rozmawiam z sąsiadami z dzieciństwa
          Czasem odwiedzam rodziców i jak kogoś z nich spotkam na korytarzu to mówię dzień dobry i koniec rozmowy

          Czasem może taka stara sąsiadka poprosić mnie o wymianę żarówki, czy przestawienie zegarka

          Jest mi wtedy całkowicie obojętne czy powie Henku czy panie Henku

          Gdyby stanowiło to dla mnie problem to bym poprosił pani sasiadko, parę lat już minęło, już jestem dorosły i możemy że sobą rozmawiać na pan pani, jeżeli nie ma pani nic przeciwko
          • verdana Re: "Tykanie" osoby znanej od dzieciństwa 05.12.20, 13:58
            A mnie strasznie denerwowało, jak sąsiedzi, u których zjadłam niejeden obiad i stłukłam wiecej niż jedną szklankę, nagle zaczęli mi mówić "pani", albo lekarka, która leczyła mnie od dziecka zwróciła sie do mnie "pani profesor". Rozumiem, ze zaczynają do mnie mówić "pani" ludzie, którzy mnie słabo znali i zobaczyli po raz pierwszy po latach. A nie osoby doskonale znajome. Znacznie gorzej jest, gdy mówiło sie do znajomych rodziców "ciociu" i "wujku", a teraz ni cholery nie wiadomo, jak się do nich zwracać. Miałam taki problem z najbliższym przyjacielem ojca, który był w dodatki ojcem mojej przyjaciółki i - o zgrozo- zawodowo zajmował sie tym samym co ja. Przyjaciółka do moich rodziców zaczęła mówić po imieniu. Naturalne byłoby, abym ja do owego ex-wujka mówła "Jurek", ale strasznie mi było głupio. Starałam sie stosować formę bezosobową, a gdy dzwoniłam do niego i telefon odbierał kto inny, nigdy nie wiedziałam, jak go poprosić...
    • lumeria Re: "Tykanie" osoby znanej od dzieciństwa 05.12.20, 14:30
      >Kilkakrotnie krewni i znajomi prosili ją, by tego nie robiła. Czy ona ma prawo postępować w ten sposób?

      smile To jest właśnie piękno dorosłości - ze rodzice i ciocie nie mogą już narzucać 'tonu', tylko pełnoletnia osoba wybiera sama.

      A takie pouczanie przez osoby postronne wręcz prosi sie o spuszczenie ich na drzewo. Bo sprawa powinna być załatwiana wprost przez osoby zainteresowane, a nie znajomych i krewnych przez ploty.

      A starszyzna strasznie nadęta jak na XXI wiek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka