Dodaj do ulubionych

Patchworkowa rodzina a savoir vivre.

15.01.21, 22:16
Taka historia przeczytana na forum.
Jest małżeństwo, wychowują czteroletnią wspólną córkę i siedmioletniego syna pani z poprzedniego związku.
Niedawno biologiczny ojciec chłopca nawiązał z nim kontakt i obaj spotykają się co dwa tygodnie. Z tych spotkań syn przynosi do domu drogie prezenty.
To stało się źródłem kwasów w rodzinie.
Młodsza siostra jest smutna i dziwi się, że ona nic nie dostała, mąż nie może tego znieść. W rodzinie jest zwyczaj, że prezenty otrzymują wszyscy. Gdy przychodzą teściowie pani to obdarowują zarówno własną wnuczkę jak i jej przyrodniego brata. Mowa o prezentach bez okazji. No i jak to wszystko rozwiązać.

Forum równo zjechało wątkodawczynię.
Powinna się cieszyć, że syn otrzymuje prezenty od ojca. Wszystkiemu winny jest mąż, bo niepotrzebnie stroi fochy. Młodszej siostrze rodzice powinni wytłumaczyć, że brat ma innego biologicznego ojca i nic dziwnego, że otrzymuje od niego podarki, itp.

Jak to wygląda z punktu widzenia savoir vivre?

Czy to coś niewłaściwego poprosić syna, aby nie afiszował się z prezentami, albo dzielił się nimi z młodszą siostrą?
Czy biologiczny ojciec chłopca nie powinien czymś obdarzyć dziewczynki? W sytuacji gdy jego rodzony syn jest obdarzany przez ojczyma i przybranych dziadków?
Czy rzeczywiście teściowie pani mają obowiązek obdarzać prezentami jej syna? A myśl, że biologiczny ojciec chłopca powinien coś ofiarować dziewczynce to kuriozum?
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 15.01.21, 23:37
      Z prezentami jest tak że dają ci co chcą i nie jest to ogólnie obowiązujące prawo. Ojciec co oczywiste daje swojemu dziecku. On nie jest częścią tej rodziny w przeciwieństwie do teściów, którzy prezenty robią obojgu. To zupełnie inna sytuacja i zupełnie inna relacja. Nawiasem mówiąc osobiście przeciwna jestem prezentom bez okazji.

      Ojciec biologiczny niczego nie musi, mógłby, owszem ale to byłaby dobra wola. Ale oczekiwanie że powinien jest nie na miejscu.

      Nie jego rolą jest wyrównywanie dysproporcji finansowych pomiędzy nim a ojcem dziewczynki któremu najwidoczniej solą w oku jest lepszy standard życia byłego.

      Absolutnie nie widzę powodu żeby poprosić syna żeby dzielił się z młodszą siostrą czymś co sam dostał, a tym bardziej się tego domagać. Afiszować się nie powinien.
        • horpyna4 Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 16.01.21, 10:11
          Tyle, że należałoby trochę pomyśleć o dziecięcej psychice. Dziewczynka czuje się pokrzywdzona, a to może wywołać u niej trwałą wrogość w stosunku do przyrodniego brata. Czy ojciec chłopca zdaje sobie sprawę z tego? Przecież u dzieci negatywne emocje bywają tak silne, że w połączeniu z niedojrzałością mogą doprowadzić do tragedii.

          A czy ojciec zdaje sobie sprawę, że robi z syna osobnika "mnie się wszystko należy, jestem lepszy"? Syn naprawdę może mieć przez to skrzywioną psychikę i w przyszłości nie widzieć nic złego w gangsterce.

          Obdarowywanie dzieci nie jest prostą sprawą, bo trzeba myśleć o konsekwencjach w przyszłości.
          • koronka2012 Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 16.01.21, 21:34
            horpyna4 napisała:

            > Tyle, że należałoby trochę pomyśleć o dziecięcej psychice.

            Ale to nie jest rola tego pana, obcego dla dziewczynki, który ma z nią zerowy kontakt.

            Dziewczynka czuje się pokrzywdzona, a to może wywołać u niej trwałą wrogość w stosunku do przyrodni
            > ego brata.

            Po pierwsze - osobiście uważam tę wersję za mocno naciągana, po drugie - rolą JEJ rodziców jest zniwelować to wydumane poczucie pokrzywdzenia. Mam wrażenie, że to tata rozgrywa własne gierki, rozciągając wyimaginowaną krzywdę córki na własne kompleksy

            Jakoś trudno mi uwierzyć, że mała siostra pała żądzą posiadania zabawek brata, bo z racji płci czy wieku są dla niej raczej średnio interesujące. Mam uwierzyć, że kilkulatka zna wartość prezentów, albo koniecznie chce bawić się zdalnie sterowanym autem? Coś jakby pisać że chłopiec czuje się pokrzywdzony, bo siostra dostała drogą lalkę. Serio...? nie kupuję tego, to są jakieś projekcje rodziców (albo tylko ojca).

            > A czy ojciec zdaje sobie sprawę, że robi z syna osobnika "mnie się wszystko nal
            > eży, jestem lepszy"? Syn naprawdę może mieć przez to skrzywioną psychikę i w pr
            > zyszłości nie widzieć nic złego w gangsterce.

            Nie popadajmy może w tak histeryczne tony, zestaw Lego, nawet wypasiony raczej nie skrzywi nikomu psychiki.

            Swoją drogą - moje dziecko miało mnóstwo znajomych, moi znajomi też mają dzieci, ja też co nieco pamiętam z dzieciństwa i nigdy w żadnych okolicznościach takich akcji nie było. Każdy dzieciak rozumiał, że to jubilat dostaje prezenty a nie wszyscy, albo że np. od swojego chrzestnego dostaje się coś bardziej wypasionego. A teraz traumy i dramaty z byle powodu. Może nie dajmy się zwariować?
            • jadwiga1350 Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 17.01.21, 16:49
              1. To są prezenty dawane bez okazji. To nie sytuacja: jubilat dostaje prezent, bo to jego święte i niezbywalne prawo.

              2. Chyba nie chodzi o to, że dziewczynka chce identyczne prezenty. Albo, że zna ich wartość materialną. Po prostu dziwi się, że ona nic nie dostała.
              Czy jeśli czterolatka dostanie od biologicznych dziadków różowego słonika, a jej brat nic, to ten nawet tego nie zauważy, bo co tam dla siedmiolatka różowy słonik?

              3. Czy w dziewczynce nie rozwinie się niechęć do starszego, uprzywilejowanego brata? Albo kiedyś pytania:
              "dlaczego Krzyś dostaje prezenty od babci Lucyny, choć to tylko moja babcia, nie jego?"

              4. Chłopiec jest w lepszej sytuacji niż siostra. Ma rodzinę na co dzień i dodatkowo biologicznego ojca w charakterze św. Mikołaja.
              Ojczym nie więzi go w wieży, ani nie każe wybierać grochu z popiołu.

              5. Nic nie da się zrobić?
              • aqua48 Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 17.01.21, 17:02
                jadwiga1350 napisała:

                > 1. To są prezenty dawane bez okazji.

                Nie rozumiem problemu. Można przecież dawać prezenty bez okazji.

                > 2. Chyba nie chodzi o to, że dziewczynka chce identyczne prezenty. Albo, że zna
                > ich wartość materialną. Po prostu dziwi się, że ona nic nie dostała.

                No to rolą jej rodziców jest tłumaczenie, że to naturalne. Czasami prezenty dostają oboje, a niekiedy tylko jedno z nich tylko.I to jest ok. Co za problem by ojciec dziewczynki też od czasu do czasu zrobił tylko jej prezent bez okazji? Nie musi być duży ani okazały.

                > Czy jeśli czterolatka dostanie od biologicznych dziadków różowego słonika, a je
                > j brat nic, to ten nawet tego nie zauważy, bo co tam dla siedmiolatka różowy sł
                > onik?

                A jeśli zauważy? To mu się po prostu wytłumaczy że i siostra ma prawo do prezentów tylko dla siebie i bez okazji.
                >
                > 3. Czy w dziewczynce nie rozwinie się niechęć do starszego, uprzywilejowanego
                > brata? Albo kiedyś pytania:
                > "dlaczego Krzyś dostaje prezenty od babci Lucyny, choć to tylko moja babcia, ni
                > e jego?"

                Bo babcia Lucyna kocha oboje dzieci i chce obojgu sprawić przyjemność. Kwestia niechęci do rodzeństwa niewiele ma wspólnego z prezentami od biologicznych rodziców, więcej z czasem im poświęcanym, rozmowami i tłumaczeniem świata.

                > 4. Chłopiec jest w lepszej sytuacji niż siostra. Ma rodzinę na co dzień i dodat
                > kowo biologicznego ojca w charakterze św. Mikołaja.

                Chłopiec jest w gorszej sytuacji, bo jego ojciec nie mieszka z nimi. Jeśli ma fajnego ojczyma to ok, ale jednak to nieporównywalne. A jeśli będzie dobrze, mądrze wychowywany przez matkę, to niedługo sam zrozumie, że ojciec być może prezentami chce kupić sobie jego miłość, a to zła droga.

                > 5. Nic nie da się zrobić?

                A co chciałabyś zrobić? I kim jesteś dla opisywanych dzieci? Bo zrobić obiektywnie można sporo, jednak zmienić postępowania ojca chłopca nie.
              • koronka2012 Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 18.01.21, 18:19
                jadwiga1350 napisała:

                > 2. Chyba nie chodzi o to, że dziewczynka chce identyczne prezenty. Albo, że zna
                > ich wartość materialną. Po prostu dziwi się, że ona nic nie dostała.

                Właśnie dlatego przeciwna jestem prezentom bez okazji. Gdyby nie takie zwyczaje w ogóle nie byłoby dywagacji.


                > 3. Czy w dziewczynce nie rozwinie się niechęć do starszego, uprzywilejowanego
                > brata? Albo kiedyś pytania:
                > "dlaczego Krzyś dostaje prezenty od babci Lucyny, choć to tylko moja babcia, ni
                > e jego?"

                Zapewne Krzyś też mówi do babci siostry „babciu” a nie „proszę pani” więc snujesz jakieś projekcje.

                Dzieci przyjmują świat takim jakim jest i nie rozkminiają. Skoro Krzys dostaje prezenty od swojego taty to widocznie tak już jest. I tyle.

                > 4. Chłopiec jest w lepszej sytuacji niż siostra. Ma rodzinę na co dzień i dodatkowo biologicznego ojca w charakterze św. Mikołaja.
                > Ojczym nie więzi go w wieży, ani nie każe wybierać grochu z popiołu

                Chłopiec NIE JEST w lepszej sytuacji, mały mieszka z ojczymem, nie jest synem tylko pasierbem. To duża różnica.
                I coś mi się zdaje że ojczym tę różnicę okazuje.

                > 5. Nic nie da się zrobić?

                Ależ da się. Trzeba przestać robić z igły widły
      • jadwiga1350 Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 16.01.21, 10:03
        koronka2012 napisała:

        > Z prezentami jest tak że dają ci co chcą i nie jest to ogólnie obowiązujące pra
        > wo.

        savoir vivre.....

        > Ojciec co oczywiste daje swojemu dziecku. (...)
        >
        > Ojciec biologiczny niczego nie musi, mógłby, owszem ale to byłaby dobra wola. A
        > le oczekiwanie że powinien jest nie na miejscu.

        Ale jego dziecko dostaje prezenty od osób biologicznie obcych. Gdyby teściowie uznali, że oni co oczywiste dają tylko swojej wnuczce, chłopcu nie byłoby zbyt miło.


        >
        > Nie jego rolą jest wyrównywanie dysproporcji finansowych pomiędzy nim a ojcem d
        > ziewczynki któremu najwidoczniej solą w oku jest lepszy standard życia byłego.

        No tak, tylko na co dzień jego syn wychowywany jest w tej rodzinie. Należałoby uszanować zasady panujące w tej rodzinie . Czy jak dam prezent dziecku człowieka, który obdarza moje dziecko, wyrównuje dysproporcje finansowe miedzy nami?

        • aqua48 Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 16.01.21, 10:17
          jadwiga1350 napisała:

          > > Nie jego rolą jest wyrównywanie dysproporcji finansowych pomiędzy nim a o
          > jcem dziewczynki któremu najwidoczniej solą w oku jest lepszy standard życia by
          > łego.
          >
          > No tak, tylko na co dzień jego syn wychowywany jest w tej rodzinie. Należałoby
          > uszanować zasady panujące w tej rodzinie .

          Czy wobec tego ojciec biologiczny w imię "zasad panujących w tej rodzinie" ma również oczekiwać prezentów od męża swojej eks i jego rodziców i im się także rewanżować? No nie idźmy w absurd. Mąż matki może w ramach pewnej hmm.. choć to brzmi nieciekawie, rekompensaty, czas który syn spędza z biologicznym ojcem, bardziej intensywnie poświęcić swemu dziecku by ono nie czuło się poszkodowane. No i dzieci się wychowuje, tłumaczy się im różnice między nimi i dąży do ich złagodzenia. Matka ma pełne prawo sugerować synowi że swoimi prezentami mógłby z siostrą się podzielić, pozwolić jej się nimi bawić itp. jeśli chce by ona dzieliła się z nim swoimi, ale każde z dzieci to odrębny byt i ma prawo do swoich i tylko swoich rzeczy. A starsze dziecko zazwyczaj jednak dostaje co innego niż młodsze.
          • verdana Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 16.01.21, 14:46
            Starszy syn i tak jest w gorszej sytuacji, niż dziewczynka. Nie mieszka z obojgiem rodziców, nie ma ojca na codzień. Czy w imię tego młodsza dziewczynka powinna mniej czasu spędzać z własnym ojcem, aby było po równo? Tu sytuacja jest nie do rozwiązania. Ojciec ma prawo chciec, aby jego syn żył na podobnym poziomie, co ojciec. Natomiast absolutnie nie można wymagać od syna, aby dzielił się prezentami z siostrą - to są jego rzeczy, a skłanianie ich do oddawania prezentów od ojca nie uczyni go szlachetnym, tylko kimś, kto nie znosi siostrzyczki. Natomiast, o ile ojciec chłopca jest skłonny do rozmów, można mu zasugerować, aby nie przesadzał z drogimi prezentami. Podejrzewam jednak, ze to nic nie da
        • koronka2012 Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 16.01.21, 21:50
          jadwiga1350 napisała:


          > Ale jego dziecko dostaje prezenty od osób biologicznie obcych. Gdyby teściowie uznali, że oni co oczywiste dają tylko swojej wnuczce, chłopcu nie byłoby zbyt > miło.

          Ale on zapewne nie ma o tym zielonego pojęcia bo i dlaczego miałby w to wnikać?
          Powtórzę: teściowie i dzieci (oboje) są rodziną, spędzają wspólnie czas podczas gdy biologiczny tata rodziny z nimi nie tworzy, przychodzi po syna i wychodzi. Więc nie ma tu żadnej analogii.


          > No tak, tylko na co dzień jego syn wychowywany jest w tej rodzinie. Należałoby
          > uszanować zasady panujące w tej rodzinie . Czy jak dam prezent dziecku człowiek
          > a, który obdarza moje dziecko, wyrównuje dysproporcje finansowe miedzy nami?

          Ale z nim nikt tych zasad nie ustalał, zapewne nie ma nawet pojęcia o tych oczekiwaniach (które nawet dla mnie są z lekka kuriozalne). Domyślam się, że jego kontakt z byłą partnerką i jej rodziną jest ograniczony do "dzień dobry" w przedpokoju i "to odwiozę Krzysia w niedzielę o 7". To naprawdę nie jest płaszczyzna do tego, żeby rozważać jak nie uchybić (nieznanym) zasadom w tej rodzinie. Listonosz czy inkasent też nie wnikają jakie są zasady w tym domu, bo ich styczność z tą rodziną nie wymaga ich znajomości ani konieczności dopasowywania się

          Dla tego pana rodzina to on+jego syn, a nie cała reszta. I temu synowi chce zapewne wynagrodzić brak osobistej troski oraz to z nim chce nawiązać więź (pomińmy dla uproszczenia ocenę sensowności tej strategii).
    • cetherena Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 16.01.21, 16:47
      jadwiga1350 napisała:

      > Młodsza siostra jest smutna i dziwi się, że ona nic nie dostała, mąż nie może tego znieść.

      Dla mnie problemem jest mąż który nie może znieść emocji własnej córki. Nie dorósł do roli ojca. Jego zadaniem jest rozwiązać sytuację w taki sposób który spowoduje że córka przestanie się dziwić. On ją zna od urodzenia i powinien wiedzieć jak to zrobić.
      SV szanuje granice, czyli prezenty syna są jego i ma prawo robić z nimi co chce, dzielić się nie musi.
      • minniemouse Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 19.01.21, 04:15
        Moim zdaniem najlepszym wyjściem jest jak ktoś zaproponował wytłumaczyć dziewczynce ze brat nie mieszka z ojcem, widuje go rzadko wiec ma w zamian prezent raz na jakiś czas i to jest OK. w końcu mała się przyzwyczai.
        życie jest okrutne i nie ma co wiecznie przed nim chronić dzieci bo inaczej nie dadzą sobie rady z rozczarowaniami dorastając i w dorosłym życiu.
        chłopcu jak najbardziej można zaproponować - ale nie zmuszać - aby dal sie czasem bawić zabawkami z siostra to nie wyrośnie na roszczeniowego egoistę.
        Z tym ze, w postów wynika ze sam ojciec kupujący tylko synowi prezenty o niczym nie wie. ale w ramach zacieśniania więzi miedzy-rodzinnych dla dobra dzieci może warto mu powiedzieć o sytuacji, może jakiś drobiazg dla siostry tez kupi. powiedzieć, nie domagać sie, nie oczekiwać, nie krytykować, nie wkurzać.

        Minnie
    • annthonka Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 25.01.21, 09:28
      A może w czasie, kiedy chłopiec jest u swojego biologicznego taty, mąż mógłby poświęcić więcej czasu córce sam na sam? Zabrać ją na spacer, poczytać książeczki, od czasu do czasu kupić jakiś drobiazg? To lepsze od focha.

      Jeżeli syn za każdym razem wraca do domu z drogim prezentem (serio tak jest po każdej wizycie?), to może można się umówić, że część z tych zabawek zostanie u taty, żeby chłopiec miał się czym bawić jak u niego będzie?
      To lepsze od fochów.
    • po-trafie Re: Patchworkowa rodzina a savoir vivre. 29.01.21, 22:01
      Powiem z punktu widzenia chlopca, bo w takiej sytuacji bylam: jest to niezreczne jak diabli, i najbardziej poszkodowana i skrzywdzona faktycznie zdawala sie mlodsza siostra.
      Czemu?
      Bo ja mialam szczescie moec zarowno niezwykle kochajacego ojczyma i jego rodzine, ktorzy w absolutnie kazdej sytuacji (wlacznie z rozdysponowywaniem jakichs spadkow po przodkach z jego strony) traktowali mnie jak swoja, w pelni i na zawsze. Nie bylo zadnego “mam gorzej bo nie mieszkam z ojcem biologicznym” bo mialam wspanialego tate.
      Jednoczesnie, kolo 10 roku zycia pojawil sie w moim zyciu ojciec biologiczny, costam chcial nadrobic i np zabieral mnie na wyjazdy.
      Nawet nie chodzilo o jakies drogie prezenty, ale o to, ze poznalam jego wielkiego kudlatego psa. Albo spedzalam u niego weekend - i siostra nie mogla tego odzalowac.
      A ja sie czulam winna. Bardzo trudna sytuacja.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka