Dodaj do ulubionych

Gdy śpiewają ci "Sto lat"...

16.04.21, 14:42
Cześć, bardzo ciekawi mnie co mówią zasady savoir vivre na temat zachowania jubilata podczas śpiewania mu "Sto lat". Niektórzy włączają się do śpiewu, inni niezręcznie rzucają spojrzenia w przestrzeń. A jakie jest wzorcowe zachowanie?
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 16.04.21, 18:57
      Marcin, naprawdę ci się wydaje, że s-v powinien regulować zasady zachowania na tym poziomie szczegółowości? Życie w rytm takiego kodeksu byłoby jak noszenie zbyt ciasnego munduru, który pije w każdym możliwym miejscu, nawet podczas snu (co s-v mówi o wzorcowym spaniu?).

      Naczelną zasadą s-v jest życzliwość.
      Jeśli jubilat pławi się w atmosferze, warto włączyć się do śpiewu, gromkich powinszowań i td.
      Jeśli wyraźnie ma ochotę wejść pod stół, bo nie znosi być w centrum uwagi, to może raczej sobie darować, mimo że ktoś zaintonował - jeśli większość obecnych się nie przyłączy, jest szansa, że nie będzie dalszych śpiewów, wiwatów i czego tam.
          • horpyna4 Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 17.04.21, 09:02
            Tak, bywają koszmarne, jeżeli polegają na wchodzeniu z butami w cudzą prywatność i życzy się komuś tego, czego on wcale nie chce. Na przykład dziewczyny gejowi, chłopaka lesbijce, czy dziecka osobie, która dzieci nie znosi, albo mieć nie może.

            Czasem warto przygotować sobie wcześniej jakieś odpowiedzi, np. "dzięki, ale ja ułożyłam już sobie życie tak, jak chciałam i nie widzę powodu, żeby robić na siłę to, czego oczekują inni, a co wcale nie sprawia mi przyjemności".
            • demodee Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 17.04.21, 09:18
              > Czasem warto przygotować sobie wcześniej jakieś odpowiedzi, np. "dzięki, ale ja ułożyłam już sobie życie tak, jak chciałam i nie widzę powodu, żeby robić na siłę to, czego oczekują inni, a co wcale nie sprawia mi przyjemności".

              Ale to nie jest dobra odpowiedź! TO jest tłumaczenie się, dlaczego człowiek "nie ułożył sobie życia" (bo np. jest gejem).

              Takich życzeniodawców należałoby chyba potraktować tak jak akwizytorów, którym ja odpowiadam "nie jestem zainteresowana". Ale jak taką odpowiedź sformułować? Bo przecież akwizytorowi nie tłumaczysz się "dziękuję bardzo za propozycję ubezpieczenia, ale już jestem ubezpieczona/nie wierzę w ubezpieczenia/nie stać mnie"?
            • la_felicja Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 19.04.21, 21:28
              Najlepiej trochę w żart obrócić:

              - Życzę ci żebyś ułożyła sobie życie.
              - Dziękuję, ale moje zycie już jest super ułożone.
              - Ale życzę ci, żebyś wyszła za mąż?
              - Ciociu, za jakie grzechy?
              - Żebyś wyszła za mąż i urodziła dzidziusia.
              - Aż take mnie ciocia nie lubi?
              - Żeby miał ci kto na starość szlankę wody podać.
              - Oj tam, najwyżej postawię łóżko koło kranu.
              - Żartujesz sobie.
              - No pewnie, że żartuję.
          • aqua48 Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 17.04.21, 13:13
            demodee napisała:

            > Np. życzenia z okazji ślubu. Lub narodzin dziecka. Lub obronienia pracy magiste
            > rskiej. Itd.

            Wystarczy podziękować i koniec nie ciągnąć tematu. A jeśli nie pragnie się otrzymywać życzeń i gratulacji jak najmniej informować o takich faktach inne osoby. Ludzie bowiem czują się zobowiązani do wyrażenia swej przychylności innym z powodu jakiejś zmiany w ich życiu. Gdy o niej nie wiedzą powód do życzeń odpada.
            >
            > Albo życzenia w stylu: "życzę CI żebyś wreszcie ułożyła sobie życie".

            Ja bym odparła ależ dziękuję Ci bardzo, ale moje życie już od dawna JEST poukładane dokładnie tak jak chciałam.
            • demodee Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 18.04.21, 14:11
              > A jeśli nie pragnie się otrzymywać życzeń i gratulacji jak najmniej informować o takich faktach inne osoby. Ludzie bowiem czują się zobowiązani do wyrażenia swej przychylności innym z powodu jakiejś zmiany w ich życiu. Gdy o niej nie wiedzą powód do życzeń odpada.

              Niestety, czasem bywa tak, że ludzie nie są informowani o jakiejś zmianie w życiu znajomego/krewnego, dowiadują się o zmianie przez przypadek, a czują się w obowiązku składać życzenia.

              Albo w urzędzie podaję PESEL i okazuje się, że mam dziś urodziny. I urzędnik mówi: "wszystkiego najlepszego z okazji urodzin". Mam podziękować?
              • aqua48 Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 18.04.21, 15:33
                demodee napisała:

                > Niestety, czasem bywa tak, że ludzie nie są informowani o jakiejś zmianie w życ
                > iu znajomego/krewnego, dowiadują się o zmianie przez przypadek, a czują się w o
                > bowiązku składać życzenia.

                Bo zasady współżycia społecznego i grzeczności wymagają w momencie zauważenia takich okazji zareagowania na nie wyrażeniem życzeń.

                > Albo w urzędzie podaję PESEL i okazuje się, że mam dziś urodziny. I urzędnik mó
                > wi: "wszystkiego najlepszego z okazji urodzin". Mam podziękować?

                Tak.
                • demodee Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 18.04.21, 18:50
                  > Bo zasady współżycia społecznego i grzeczności wymagają w momencie zauważenia takich okazji zareagowania na nie wyrażeniem życzeń.

                  A może zasady grzeczności nie pozwalają na reakcję na zjawisku, o którym dowiedzieliśmy się bez zgody osoby zainteresowanej? Np. jeśli dowiesz się o tym, że koleżanka poroniła, to składasz jej wyrazy współczucia?
                    • minniemouse Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 19.04.21, 01:57
                      ps
                      tzn, gwoli scislosci dodam ze oczywscie nie skladam wyrazow wspolczucia na lewo i prawo no bo sie dowiedzialam ze ledwo czy przelotnie mi znana Zosia Nowak poronila.
                      skladam takiej kolezance z ktora utrzymuje blizsze kontakty, wiec dziwne by bylo gdybym zignorowala jej nieszczescie.

                      Minnie
                      • aqua48 Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 19.04.21, 08:40
                        minniemouse napisała:

                        > dziwne by bylo gdybym zignorowala jej nieszczescie.

                        Prawda? To byłoby takie powiedzenie - mam kompletnie w nosie ciebie i twoje problemy. Podobnie gdybym to ja była na miejscu osoby której się coś przytrafiło, a moi znajomi i przyjaciele nie zareagowaliby w ogóle i pominęli fakt milczeniem. Poczułabym się zlekceważona.
                        • demodee Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 19.04.21, 17:39
                          Widzę, że muszę zweryfikować swoje podejście do kwestii pt."jak reagować w sytuacji, gdy dowiadujemy się, o nieszczęściu znajomej/krewnej osoby, jeśli ona sama mi o tym nie powiedziała?"

                          Więc forum uważa, że, gdy dowiem się, że bliska koleżanka ma nieoperacyjnego raka od jej siostry, to powinnam tej koleżance powiedzieć, że jest mi przykro, że ma raka, z którego nie wyjdzie i że jakby chciała o tym pogadać, to jestem do jej dyspozycji?

                          Albo jak mąż innej koleżanki poszedł na alkoholowy odwyk, to powinnam też coś takiego powiedzieć? Albo jak syn nie został dopuszczony do matury? Itp.
                          • aqua48 Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 19.04.21, 18:20
                            demodee napisała:

                            > Widzę, że muszę zweryfikować swoje podejście do kwestii pt."jak reagować w sytu
                            > acji, gdy dowiadujemy się, o nieszczęściu znajomej/krewnej osoby, jeśli ona sam
                            > a mi o tym nie powiedziała?"

                            Wiesz, nie obraź się, ale wydaje mi się że masz jakiś problem z wyczuciem ludzkich emocji i odróżnieniem tego co można, co należy i tego czego nie powinno się robić. Bo tu nie ma jednego dobrego wzorca. Inaczej zareagujemy wobec urzędnika, który składa przypadkowo dowiedziawszy się o dacie urodzin, życzenia z tej okazji, inaczej gdy dowiemy się, że siostra przyjaciółki ma raka. Inaczej gdy syn koleżanki nie dostał się do wymarzonej szkoły. Inaczej gdy przyjdziemy na imprezę a okaże się, że właśnie zmarł ojciec gospodarza.
                            To wszystko są sprawy rozmaitego kalibru.

                            > Więc forum uważa, że, gdy dowiem się, że bliska koleżanka ma nieoperacyjnego ra
                            > ka od jej siostry, to powinnam tej koleżance powiedzieć, że jest mi przykro, że
                            > ma raka, z którego nie wyjdzie i że jakby chciała o tym pogadać, to jestem do
                            > jej dyspozycji?

                            Nie mam pojęcia co uważa forum bo nie ma ono świadomości zbiorowej.
                            Ja bym powiedziała, że zmartwiła mnie jej choroba i żeby pamiętała że może na mnie liczyć gdyby potrzebowała jakiejś konkretnej pomocy, a choćby tylko wygadania się.

                            > Albo jak mąż innej koleżanki poszedł na alkoholowy odwyk, to powinnam też coś t
                            > akiego powiedzieć? Albo jak syn nie został dopuszczony do matury? Itp.

                            Wszystko zależy od tego jak blisko jesteś z tymi koleżankami. Jeśli spotykacie się, regularnie rozmawiacie, przyjaźnicie to tak nie zostawiałabym takich faktów bez komentarza kompletnie. Raczej zapytałabym zwyczajnie wiesz dowiedziałam się że...czy i jak mogę ci pomóc. Ale też w przypadku gdy ktoś dałby mi znać że nie ma ochoty na rozmowę na taki temat nie ciągnęłabym go.
                            Czasami komuś bliskiemu trudno samemu wyjść z podobną informacją, a wiadomość że nie trzeba opowiadać o niej od początku, natomiast można porozmawiać zwyczajnie lub poradzić się, może być ulgą. Nie musi, może. Dlatego zalecana jest delikatność.
                            • demodee Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 20.04.21, 20:54
                              > To wszystko są sprawy rozmaitego kalibru.

                              Owszem, są różnego kalibru, ale łączy je jedno - informacja o sprawie nie została przekazana przez głównego zainteresowanego. A tu sv raczej mówi jasno: jeśli w taki sposób dowiedziałaś się o czymś, to udajesz, że o tym nie wiesz.
                              • aqua48 Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 21.04.21, 08:32
                                demodee napisała:

                                > sv raczej mówi jasno: jeśli
                                > w taki sposób dowiedziałaś się o czymś, to udajesz, że o tym nie wiesz.

                                Nie znam takiej zasady. Wręcz przeciwnie, jeśli zadzwonię do koleżanki która powie mi że jej córka obroniła magisterkę i wyszła za mąż, to przy najbliższym przypadkowym spotkaniu z córką złożę jej gratulacje z okazji tych dwóch faktów ponieważ byłoby głupio gdybym udawała że o niczym nie wiem i wyszłabym na gbura. Ale nie o tym jest mowa. Tylko o właściwej reakcji na ludzi którzy nie udają, że nie wiedzą o czymś i składają życzenia.
                                A właściwą reakcją na życzenia według zasad s-v jest grzeczne podziękowanie. Nie wzruszenie ramion, ani milczenie.
                                • demodee Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 21.04.21, 19:53
                                  > Nie znam takiej zasady.

                                  To jest zasada wywodząca się wprost z podstaw relacji międzyludzkich, które mówią, żeby żyć tak, by nie wchodzić w sprawy innej osoby, jeśli nie poinformowała ona o nich wprost. Należy uszanować taką decyzję, nawet jeśli wzbudza ona w nas jakiś żal ("Dlaczego Asia nie powiedziała mi o tym, ze jest chora na raka i dowiedziałam się o tym od jej siostry? Myślałam, ze jesteśmy sobie bliskie, przecież mogłaby się wypłakać na moim ramieniu, wspierałabym ją itd...")

                                  Przykład nr 1:
                                  Przez pomyłkę otwierasz list nie do siebie adresowany i dowiadujesz się, że córka koleżanki obroniła pracę magisterską. Składasz koleżance lub jej córce życzenia?

                                  Przykład nr 2:
                                  Wchodzisz do toalety i widzisz, że jest zajęta przez kolażankę, mimo, że drzwi nie są zamknięte na zamek. Komplementujesz jej bieliznę?
                                  • lumeria Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 21.04.21, 20:33
                                    Co jest nie tak by przy następnej rozmowie powiedzieć "Aniu, spotkałam Twoją siostrę i Zosia mi powiedziała, ze jesteś chora. Bardzo mi przykro. Czy mogę Ci jakoś pomóc?"

                                    Przykłady dziwaczne. Mozna przypadkowo otworzyć list sąsiada, ale koleżanki?
                                    I nie, nie komentujemy bielizny i ciała innych osób.
                                  • aqua48 Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 22.04.21, 09:11
                                    Demodee, żaden z przykładów które podałaś nie ma nic wspólnego z podziękowaniem za złożone życzenia lub gratulacje, zatem nie dotyczy kwestii poruszanej. Jak pisałam wyżej nie zawsze jest możliwość dowiadywania się wprost od osoby którą spotkało jakieś zdarzenie o jego zaistnieniu, co wcale nie uniemożliwia reakcji nań. Podstawy relacji międzyludzkich bowiem polegają na tym, że na cudzą życzliwość czy chęć/ofertę wsparcia albo pomocy odpowiadamy tak samo życzliwie, a nie wzruszamy ramionami.
                  • aqua48 Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 19.04.21, 08:37
                    demodee napisała:

                    > A może zasady grzeczności nie pozwalają na reakcję na zjawisku, o którym dowied
                    > zieliśmy się bez zgody osoby zainteresowanej?

                    Nie, zasady są inne. Nie potrzeba zgody na informację o czyichś urodzinach, śmierci itp. Wypada natomiast złożyć z tej okazji życzenia lub kondolencje.

                    > Np. jeśli dowiesz się o tym, że koleżanka poroniła, to składasz jej wyrazy współczucia?

                    Tak. Powiem że bardzo mi przykro, albo ją przytulę i dodam, że jeśli będzie chciała o tym porozmawiać to jestem do dyspozycji. Podobnie jeśli dowiem się że umarł jej ktoś bliski.
                • demodee Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 20.04.21, 20:57
                  Ale urzędnik wychodzi ze swej urzędniczej roli. To nie jest jego sprawa, ze mam dziś urodziny. Składanie życzeń obcej osobie jest skracaniem dystansu. Nie mam ochoty na skracanie dystansu.

                  Osobiście sądzę, ze w takiej sytuacji należy udać, że się tych życzeń nie słyszało i przejść do sprawy urzędowej. Tak jak się udaje, że nie zauważyło się czyjejś gafy. A na pewno nie dziękować.
                  • lumeria Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 20.04.21, 23:15
                    >Osobiście sądzę, ze w takiej sytuacji należy udać, że się tych życzeń nie słyszało i przejść do sprawy urzędowej.

                    Dla mnie to smutne. Nawet bez "Dziękuję"? Przecież ten człowiek stara się być miły, dlaczego tak nieprzyjemnie reagować? Potem narzekamy, ze urzędnicy traktują ludzi jak numerki i na odwal.
                  • la_felicja Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 23.04.21, 19:42
                    demodee napisała:


                    > Osobiście sądzę, ze w takiej sytuacji należy udać, że się tych życzeń nie słysz
                    > ało i przejść do sprawy urzędowej. Tak jak się udaje, że nie zauważyło się czyj
                    > ejś gafy. A na pewno nie dziękować.

                    Akurat w takiej sytuacji to "niezauważenie gafy" polega na krótkim podziękowaniu - i przejściu do sprawy urzędowej.
                    Udawanie, że się nie słyszało, czyli tak zwany ignor, to właśnie - paradoksalnie - okazanie, że się gafę zauważyło.
          • lumeria Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 19.04.21, 01:52
            >Np. życzenia z okazji ślubu. Lub narodzin dziecka. Lub obronienia pracy magisterskiej. Itd. Albo życzenia w stylu: "życzę CI żebyś wreszcie ułożyła sobie życie".

            Wystarczy lekkim, trochę rozproszonym tonem powiedzieć "Dziękuję, wzajemnie"

    • la_felicja Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 16.04.21, 23:52
      Włączać się do śpiewu to bez sensu - to tak jakbyś sam sobie składał życzenia.
      Wypada po prostu wysłuchać śpiewu, uśmiechając się i utrzymując kontakt wzrokowy ze śpiewającymi - z każdym po troszku. Na koniec krótko podziękować.
        • minniemouse Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 17.04.21, 12:02
          Solenizant może siedzieć, zależnie od sytuacji może tez stać, słuchać z rozpromieniona twarzą, uśmiechać się radośnie,
          a po odśpiewaniu pieśni serdecznie wszystkim podziękować za pamięć, za przyjście i, jeśli takowe są, prezenty. oraz/ew. zapewnić jak bardzo docenia iż jest wciąż dla nich ważny, jak również może tez zapewnić ze jego/jej dom jest zawsze dla nich otwarty. (zakładam ze to spotkanie bliskich)
          Przy oficjalnym spotkaniu, np jakiś jubilat z pracy czy coś, to wypada zachować się w sumie podobnie,
          minus wylewne zwierzenia o czuciu sie ważnym i zapraszanie do domu.
          ps - sędziwy jubilat zawsze przyjmuje życzenia i Sto Lat na siedząco, oczywiście.

          Minnie
            • aqua48 Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 21.04.21, 08:40
              minniemouse napisała:

              > z dyskusji jaka wynikła, ogólna uwaga/zapytanie - jeżeli życzenia składane sa
              > z jakiejś szczęśliwej okazji, bądź po prostu pozytywnej, dlaczego ktoś miałby s
              > ie obrazić za życzenia czy gratulacje?

              No ja też tego nie rozumiem, dobre życzenia są wyrazem czyjejś życzliwości i dostrzeżenia że ma się do czynienia z człowiekiem, nie maszyną, ale tutaj to chyba sytuacja z cyklu - nie obchodzę Nowego Roku, a napotkani przypadkiem na ulicy czy w sklepie znajomi składają mi z tej okazji życzenia wszystkiego najlepszego. Jak żyć?
              No tak się przyjęło, że ludzie nawet wcześniej nieznajomi mówią sobie nawet "dzień dobry", które to powitanie też jest rodzajem życzenia komuś dobrego dnia, a niektórzy nawet przy pożegnaniu dodają "miłego dnia". A jak się dowiedzą np z dokumentów leżących przed nimi, że ktoś w tym dniu obronił pracę magisterską lub ma urodziny to składają mu gratulacje. Które też należy przyjąć grzecznie. Czyli podziękować za nie.
              • minniemouse Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 22.04.21, 01:17
                otóż właśnie!....
                to jest okazja kiedy nawet obcy ludzie w tym momencie chcą uczcić czyjś ważny moment!
                i nieważne ze dowiedzieli sie o tej okazji przypadkowo, jak np urzędnik w banku przez dostrzeżenie daty urodzin, bo liczy sie motywacja a nią jest - zwykła ludzka życzliwość, wpojona w każdego z nas przez rodziców i innych wychowawców od dzieciństwa.
                Czyż nie jesteśmy uczeni od najmłodszego wieku celebrować wszelkie ważne zjawiska w życiu cudzym i swoim jako coś wspaniałego? w związku z czym zauważenie u nawet nieznajomej osoby cokolwiek podobnego - urodziny, jubileusz, ważne i szczęśliwe okazje itp po prostu pobudza odruch składania życzeń. osobiście uważam, ze to mile, bo nie jest to odruch nie do nieopanowania - składa ten, kto chce sprawić przyjemność.
                tym bardziej nie pojmuje odebranie tego jako afront.
                Inny przykład - w tutejszych niektórych restauracjach, jeśli zgłosi się ze ma się urodziny, dostaje się za darmo deser. jest to zwykle porcja ciastka z małą świeczką. czasem także obsługa odśpiewuje "Happy Birthday". mile to.
                propozycja jest oczywiście dobrowolna, można powiedzieć lub nie.
                w kwestii SV pytanie, czy restauracja ma prawo proponować takie coś w zamian za prywatne info? nie ma mowy o żadnej stopie znajomości przecież. a jednak... nie jest to mile, gdy instytucja składa nam życzenia? nawet gdy uprzednie sięgniecie po nasza zgodę jest nieco problematyczne (bo czy w ogóle coś takiego powinna?)

                Minnie
                • demodee Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 23.04.21, 18:41
                  Otóż nie jest obojętne, czy osoba składająca życzenia/prawiąca komplement dowiedziała się o fakcie przypadkowo. To jest kluczowe dla dalszego postępowania.

                  Otóż są osoby, które nie lubią być w centrum zainteresowania. Nie lubią jak je się komplementuje (ocenia) lub wchodzi z butami w ich prywatność (składa życzenia). Rozumiem, że ludzie z lekkim rysem narcystycznym są zachwyceni, gdy np. w pracy koleżanki i koledzy podchodzą, obściskują, całują, życzą. Albo lubią, jak się chwali ich fryzurę lub strój.
                  Albo chociaż gdy urzędnik, którego się widzi na oczy po raz pierwszy i ostatni, wymamrocze życzeniową formułkę z okazji wklepywania PESELa w komputer.

                  Ale przecież, na Boginię, nie wszyscy są tacy!

                  Dlaczego ci narcystyczni narzucają się ze swoim zainteresowaniem wszystkim? Dlaczego każą akceptować swoje zachowania i jeszcze dziękować za nie? A jeśli ktoś nie akceptuje i nie dziękuje, to dostaje łatkę "autystyka"?
                  • demodee Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 23.04.21, 18:46
                    Co innego, gdy ktoś lubi rolę solenizanta i informuje o tym, że dziś coś obchodzi, bywa że, dla uczczenia okoliczności, częstuje cukierkami albo coś w tym rodzaju.

                    Ale jeśli nie częstuje i milczy na temat swoich imienin/urodzin/ obrony pracy magisterskiej/ślubu itp., to składanie życzeń wydaje mi się grubym pogwałceniem savoir-vivru.
                    • aqua48 Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 23.04.21, 19:03
                      demodee napisała:

                      > Otóż są osoby, które nie lubią być w centrum zainteresowania.
                      > Nie lubią jak je się komplementuje (ocenia) lub wchodzi z butami w ich prywatność (składa życzenia).
                      > składanie życzeń wydaje mi się grubym pogwałceniem savoir-vivru.

                      Rozumiem.
                      Jednak w społeczeństwie w którym żyjemy przyjęło się składać te życzenia, gratulować sukcesów, nawet jeśli dowiemy się o nich pośrednio, a nie od samego zainteresowanego, a zasady s-v każą na ich złożenie grzecznie reagować i odpowiadać dziękuję. I co zrobisz? Nic nie zrobisz. Ponieważ nie masz żadnego wpływu na zachowanie innych ludzi.
                      A ponieważ chodzi o sytuację z zakresu dobrego wychowania albo się dostosujesz, albo będziesz traktowana jak gbur lub dziwaczka.
                      • demodee Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 23.04.21, 19:57
                        > I co zrobisz? Nic nie zrobisz. Ponieważ nie masz żadnego wpływu na zachowanie innych ludzi.

                        No nie jest tak, źle, jednak jakoś wpływamy jedni na drugich w relacjach społecznych! Możemy na składane życzenia wymamrotać "dziękuję" lub wzruszyć ramionami.

                        W pierwszym przypadku, przy najbliższej okazji, znowu jakiś osobnik bez wyczucia zirytuje nas życzeniami, w drugim - prawdopodobnie nie...
                  • la_felicja Re: Gdy śpiewają ci "Sto lat"... 23.04.21, 19:36
                    Ale ten urzędnik - to jak sama zauważyłaś - wymamrocze formułkę. I tyle. Nie będzie się na ciebie rzucał z uściskami, nie będzie ci składał długich, kwiecistych życzeń typu spełnienia najskrytszych marzeń i ułożenia sobie życia. I też nie oczekuje w zamian wylewnych podziękowań.
                    Cała wymiana potrwa kilka sekund : "Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin" - "Dziękuję" - i tyle.
                    Naprawdę jest się czym emocjonować, oburzać?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka