Dodaj do ulubionych

Niechciane skracanie dystansu

22.04.21, 15:08
W sąsiednich wątkach pojawiła się kwestia jak w tytule.

I o ile wzruszanie ramionami na "smacznego" albo niespodziewane życzenia czy gratulacje na pewno nie mieści się w ogólnoludzkich zasadach uprzejmego współżycia społecznego - to jednak sama kwestia jako tak wydaje mi się interesująca.

Każdy ma inną granicę - mnie akurat powyższe przykłady nie wzruszają.

Ale kiedyś obsługa w Empiku zaczęła się zwracać do klientów w formie pan/pani + imię (podobno mając przykaz sprawdzić imię na karcie płatniczej i go właśnie w takiej formie używać) to jednak mi to przeszkadzało. Niechciane skracanie dystansu. Nie protestowałam, ale mnie to uwierało.
Zdaje się, że szybko się z tego wycofano?... Nie byłam w Empiku od lat.

Podobny problem mam w kontaktach służbowych.
Mieszkam w kraju anglojęzycznym gdzie wszyscy są na ty i po imieniu. I jest świetnie.
Ale na co dzień mam kontakt z Polakami - i wszystkie te moje służbowe kontakty bez wyjątku traktuję per pan/pani.
Przyznaję, że zwłaszcza do tych spotykanych wielokrotnie zdarza mi się powiedzieć pan/pani + imię, czyli tak jak mnie to denerwowało w Empiku... Ale jest to wzajemne i za obopólną zgodą.
Zdarzają się jednak osoby walące do mnie na "ty" od startu.
I to mi już zdecydowanie przeszkadza. Mam swoje lata, wychowałam się po polsku i lubię ten swój dystans - a bezceremonialne tykanie mnie przez ledwo poznanego ktosia skraca go bardzo za bardzo.
Sprawę komplikuje dwujęzyczność, bo po przejściu na angielski to samo tykanie już zupełnie nie razi...
I co z tym począć, droga redakcjo?
Obserwuj wątek
        • galadriella Re: Niechciane skracanie dystansu 22.04.21, 22:49
          Tak, Polacy "tykają" po polsku. Ja też "paniuję" po polsku. Powinnam była jaśniej to wyrazić.

          Ze strony "tykających" to nie jest jakaś zamierzona złośliwość czy nawet nieprzyjemnośc - może mówią tak do wszystkich, na przykład przyjąwszy tutejsze zwyczaje za własne.
          Jednak tak czy tak ja odbieram to jako niechciane skracanie dystansu... Wiem, problemy pierwszego świata smile

          (A przejścia na angielski nie daje się uniknąć - każda rozmowa zaczęta po polsku kontynuuje się z udziałem tubylców...)
    • lumeria Re: Niechciane skracanie dystansu 23.04.21, 13:20
      >bezceremonialne tykanie mnie przez ledwo poznanego ktosia skraca go bardzo za bardzo

      To faktycznie jest pewien zgrzyt. Ale dlaczego? Czy rozkminiłaś sobie co dla Ciebie znaczy to "skracanie dystansu" - co właściwie się dzieje co powoduje Twój dyskomfort?
    • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 23.04.21, 13:50
      Mnie też przeszkadza gdy zupełnie nieznajomy ktoś - w banku biurze zwraca się do mnie per "pani Aquo". Niestety najczęściej tak postępują ludzie młodzi, bez zanjomości zasad grzeczności. Kiedy zwróciłam kiedyś uwagę w rozmowie telefonicznej że nie jestem po imieniu z takim panem z banku czy innej instytucji, to...zupełnie nie wiedział jak się może zwracać poprawnie do dorosłej nieznajomej osoby.
      W jednym z moich niegdysiejszych miejsc pracy natomiast zasadą było, że wszyscy są na ty. Ok, taka konwencja, z tym nie miałam problemu, tu z kolei dużo młodsze osoby nie mogły się odzwyczaić od tego by, by mi nie "paniować". Ale i tam do prezesa mówiło się - panie prezesie, a tenże pan prezes zwracał się do pracownika - pani Zosiu, panie Kaziu.
      I tak źle i tak niedobrze smile
        • mika_p Re: Niechciane skracanie dystansu 23.04.21, 20:30
          Nie wiem, dlaczego w dyskusjach o byciu na ty w kontrze do bycia na pan/pani zawsze ta pierwsza forma jest luzacka, a druga sztywna. Równie dobrze może być "Pani Zosiu, pani da mi zszywacz" oraz, "Zosiu, czy mogłabyś mi podać zszywacz?"
            • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 23.04.21, 22:45
              la_felicja napisała:

              > Racja, tak też może być. Jednak nadal "pani Zosiu" to nie jest tykanie.

              Dla mnie jest. Nie tak oczywiste i wprost jak Zosiu, ale jest i należałoby na nie wyrazić zgodę. Pani profesor Zofia Kowalska może nie mieć ochoty być panią Zosią dla każdego.
                • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 24.04.21, 12:01
                  la_felicja napisała:

                  > OK, pani Zosiu czy pani Basiu to może nie jest zbyt grzeczne. Ale pani Zofio al
                  > bo pani Barbaro?

                  No, to też jest skracanie dystansu, niepotrzebna familiaryzacja.
                  Wystarczy zwykłe - proszę pani.
                • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 30.04.21, 13:10
                  To jest grzeczne, to jest specyfika języka polskiego. Po niemiecku się mówi pan/i i nazwisko, co po polsku brzmi właściwie humorystycznie. Z reguły jest tak że jak się komu przedstawiamy czy jeśli osoba zna nasze dane, to rózmówca ma prawo się zwrócić do mnie w tej formie - pani i imię. To nie jest naruszanie dystansu, to jest rozmowa w kontekście znania danych osobowych jak imię i nazwisko rozmówcy.
                  • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 30.04.21, 16:39
                    znana.jako.ggigus napisała:

                    > jeśli osoba zna nasze dane, to rózmówca ma pra
                    > wo się zwrócić do mnie w tej formie - pani i imię.

                    Ja ani nie korzystam, ani nie daję takiego prawa każdemu. Uważam takie praktyki za niegrzeczne spoufalanie się, na dodatek bez zgody rozmówcy, a nie za jakąś "specyfikę języka polskiego".
                    • minniemouse Re: Niechciane skracanie dystansu 01.05.21, 04:49
                      ja uważam podobnie. nasze imię to coś co tylko do nas należy. możemy pozwolić na jej używanie - lub nie. wybór jest zdecydowanie właściciela. także zawsze.
                      I, jakby tak się zastanowić, od stuleci dążymy owszem do skrócenia dystansu miedzy osobami obcymi sobie, ale nigdy nie dopuszczamy do szafowania prywatnymi imionami jak komu sie żywnie podoba. co to to nie, zawsze odwiecznie, niezmiennie istniała podstawowa forma "pan" i "pani" oprócz dodatków typu Jaśnie Wielmożna Pani Hrabina ... lub Wielce Szanowny Pan Profesor ... czy choćby Mości Panie, Mocium Panie - wiec zawsze ten "pan", "pani" były, i jakiekolwiek zmiany by nie zachodziły w tytulaturze to to sie zawsze ostało, i pewnikiem ostanie.

                      Najprostsza grzeczna forma jaka może dziś być jest zwrócenie sie per "Pan Kowalski, Pani Nowakowa" - a to dlatego ze stosując nazwisko stosujemy formę właściwą dla, bo ja wiem, całej rodziny, a wiec nie indywidualna i nie osobista?
                      Zatem zwracanie się bez pytania czy można, czy pozwalamy po imieniu jest jakby, można powiedzieć, zawłaszczeniem naszej wręcz intymnej własności??..

                      Minnie
                      • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 01.05.21, 15:19
                        Po polsku się nie mówi - pani Kowalska,czy chce Pani wysłuchać informacji o naszej nowej ofercie?
                        To brzmi idiotycznie/humorystycznie. Można dyskutować, czy imię jest czymś intymnym, specyficznym. Moje nie jest, jedno z najb. popularnych na świecie.
                        Po prostu język polski z jakichó tam powodów pozwala na użycie formy pan/i i imienia i tak, pozwala na to w momencie, gdy się przedstawiamy. Można oczywiście mniej lub b obcesowo się o to rzucać, ale jest ti polska norma językowa.
                        • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 01.05.21, 15:53
                          znana.jako.ggigus napisała:

                          > Po polsku się nie mówi - pani Kowalska,czy chce Pani wysłuchać informacji o nas
                          > zej nowej ofercie?

                          Po polsku mówi się: czy rozmawiam z/czy mogłabym poprosić panią Kowalską? Proszę pani czy zechciałaby pani wysłuchać informacji o czymśtam..Nie ma potrzeby zwracania się imieniem do obcej osoby. Wystarczy zwrot: proszę pani/proszę pana.
                          • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 01.05.21, 18:01
                            aqua48 napisała:

                            > Po polsku mówi się: czy rozmawiam z/czy mogłabym poprosić panią Kowalską? Prosz
                            > ę pani czy zechciałaby pani wysłuchać informacji o czymśtam..Nie ma potrzeby zw
                            > racania się imieniem do obcej osoby. Wystarczy zwrot: proszę pani/proszę pana.

                            Nie kwestionowałam pytania o kogoś.
                            W wątku dyskutujemy, że przypomnę, o formie zwracania się do kogoś. A nie o formie pytania o kogoś.
                            W kwestii pytania o kogoś masz absolutnie rację, ale nie o tym mowa.
                            W kwestii zwracania się do kogoś w rozmowie można mówić proszę pana/i i można po polsku powiedzieć pani Zofio, czy mogę zadać parę pytań. Nie można do obcej osoby mówić pani Zosiu, już tym bardziej nie można mówić pani Zosiu kochana.
                            Ty oczywiście masz prawo czuć się takim skracaniem dystansu czuć niekomfortowo. I masz prawo zwrócić uwagę na to rozmówcy i wierzę, że robisz to zgodnie ze wszelkimi zasadami bon tonu. Ale mimo to ta forma w komunikacji w polszczyźnie jest dozwolona, powszechna i nie oznacza skracania dystansu. Skracanie dystansu to gdyby pani Zofii przedstawić oferty, a kochanej pani Zofii kazać coś wybrać.
                            • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 02.05.21, 11:37
                              znana.jako.ggigus napisała:

                              > W kwestii zwracania się do kogoś w rozmowie można mówić proszę pana/i i można p
                              > o polsku powiedzieć pani Zofio, czy mogę zadać parę pytań.

                              Można, ale w przypadku osoby obcej jest to nieuprawnionym skracaniem dystansu, zatem zwrotem niegrzecznym. Być może tam gdzie mieszkasz jest to grzeczne, ale w Polsce nadal nie. W Polsce (jeśli nie chcemy wyjść na nieokrzesanych) pytamy bez użycia imienia - czy mogę pani zadać parę pytań.
                                • galadriella Re: Niechciane skracanie dystansu 05.05.21, 17:44
                                  znana.jako.ggigus napisała:

                                  > Już wiele razy pisałam, że mówienie per pan/i i imię to POLSKA specyfika

                                  Niekoniecznie.
                                  Np. "Wożąć panią Daisy"
                                  Na amerykańskim południu często do nawet leciwej kobiety można się zwrócić Miss+ imię. Mniej oficjalnie niż Mrs + nazwisko męża ale ciągle dużo bardziej oficjalnie niż po imieniu bez żadnych tytułów.

                                  I skoro już znów zajrzałam do tego wątku - ktoś tu wspomniał o formie pan/pani + nazwisko...
                                  Po polsku jest to najbardziej oficjalna forma z możliwych i raczej nie stosowana w rozmowie, chyba że do wywołania delikwenta czy zwrócenia jego uwagi.

                                  W innych językach i kulturach nazwisko jest jak najbardziej używane - pracując kiedyś w koreańskiej firmie w Polsce musiałam tłumaczyć szefowi, że "Kowalski!" do podwładnego to nie jest bardzo grzeczna forma nawet jeśli rozmawiamy po angielsku. Oni mówią do siebie "Kim!" - podejrzewam że to kalka z koreańskiego gdzie w tej sytuacji nie używa się pan/pani.

                                  A z kolei w anglojęzycznych krajach... Najłatwiej mi podać przykłady telewizyjne: oglądał ktoś Z pamiętnika położnej? Nawet przyjaciółki na co dzień jak najbardziej po imieniu regularnie zwracają się do siebie nurse + nazwisko (po polsku chyba to będzie "siostro + nazwisko"? ale tam są też zakonnice i do nich mówi się "sister" + imię, tak dla odmiany...).
                                  A w amerykańskich serialach kryminalnych pozaprzyjaźniani współpracownicy mówili do siebie po nazwisku "Mulder!" "Scully!" "Gibbs!", że tak sięgnę do przeszłych telewizyjnych dziesięcioleci.
                                  • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 06.05.21, 12:20
                                    Ta forma - pan/i i imię jest o wiele rzadsza w innych językach. W języku nie ma czegoś nigdy na 100% i na amen, bo język się zmienia.
                                    W Polsce oczywiście może się zdarzyć, że ktoś użyje pani Kowalska, ale np z tłumu wywołać kogoś to pan/i i imi i nazwisko.
                                    A forma pan/i i nazwisko jest powszechna w wielu językach, już o tym była mowa
                                • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 05.05.21, 18:24
                                  znana.jako.ggigus napisała:

                                  > Już wiele razy pisałam, że mówienie per pan/i i imię to POLSKA specyfika

                                  Błędne twierdzenie.
                                  Po francusku również zwracamy się do obcych osób per monsieur, mademoiselle, madame. I do zaprzyjaźnionych osób, a nawet powinowatych (np. teściowa) Francuzi zwracają się np. Sophie, ale dalej idąc przez vous - czyli pani - odpowiednik naszej pani Zofii.
                    • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 01.05.21, 15:16
                      Robisz, co chcesz. Zwracam uwagę na tę specfikę, podając przykład z niemieckim. Po angielsku też można użyć pan/i i nazwiska. Rzeczywiście w trakcie rozmowy z biurem klienta w Niemczech czuję się dziwacznie,. kiedy ktoś w trakcie rozmowy tak ze trzy razy mówi po mnie po nazwisku - pani X. W życiu nie przyszłoby mi jednak do głowy się o to rzucać. No ale co człowiek, to inna granica tolerancji.
                      A nie przyszłloby mi do głowy dlatego, że ktoś tak nieszczęsnym ludziom tak nakazał prowadzić rozmowy z klientem. Kiedyś w Polsce pyytano - w czym mogę pomóc. Też to brzmi kretyńsko. Może i teraz tak się mówi, dawno nie dzwoniłam.
                      • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 01.05.21, 16:08
                        znana.jako.ggigus napisała:

                        > Kiedyś w Polsce pyytano - w czym mogę pomóc.
                        > Też to brzmi kretyńsko.

                        Może skoro od dawna nie rozmawiasz po polsku to dla ciebie tak brzmi. Dla większości Polaków to normalny, grzeczny zwrot używany przez sprzedawców. Bez zbędnego narzucania się, sygnał, że sprzedawca jest do dyspozycji klienta.
                        Niestety ludzie którzy są z manierami na bakier, nie rozróżniają stosowności niektórych zwrotów i np spotkałam się z sytuacją gdy student (najprawdopodobniej dorabiający sobie w handlu, co samo w sobie jest pozytywnym zjawiskiem) przesyłając profesorowi pracę do oceny napisał na zakończenie maila by ten (profesor) nie wahał się i śmiało zadawał pytania w razie pojawienie się jakiś wątpliwości..
                        Ręce opadają.
                        • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 01.05.21, 17:51
                          Niestety nie masz racji, to kalka jezykowa za angielskiego i pojawiła się w polskim po tranformacji. No jak widać zadomowiła się, skoro już nie razi np. Ciebie. Jak dokładnie jako zamiennik tak jest i inne kalki.
                          Pamiętam wiele rozmów (i skeczy też np.) że jeśli dzwonię np. do obługi klienta, to nie oczekuję pomocy. W polskim zdanie to ma inny kontekst - w czym mogę pomóc. Miało, powiedzmy, i ma nadal dla świadomych użytkowników języka.
                          No mnie też ręce opadają, ale z innych powodów.
                          Tak, opisywany student też przełożył dokładnie taką samą kalkę językową z innej sytuacji, jak w czym mogę pomóc.
                          Może jeśli za parę lat prowadziłybyśmy rozmowę o tej kalce studenta, może i ta sytuacja nie byłaby dla Ciebie rażąca, kto wie...
                          Swego czasu np. w linii obłudze klienta po prostu pracownik przedstawiał się i to wszystko, bo wiadomo że osoba dzwoniąca miała sprawę i że ją zaraz przedstawi.
                          A sprawa to nie kwestia udzielanej pomocy. W czym mogę pomóc mowi się/mówiło gdy ktoś jej widocznie/wyraźnie/kontekstualnie potrzebuje.
                          • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 02.05.21, 10:52
                            znana.jako.ggigus napisała:

                            Kalki językowe mają swoje miejsce w każdym żywym języku i nie są niczym złym choć początkowo mogą śmieszyć. Po jakimś czasie są jednak akceptowane i niezauważalne.

                            > Tak, opisywany student też przełożył dokładnie taką samą kalkę językową z innej
                            > sytuacji, jak w czym mogę pomóc.

                            Nie, mylisz się student w opisanej sytuacji nie zastosował kalki językowej tylko prawdopodobnie z powodu nieznajomości zasad s-v potraktował profesora jak swego klienta, osobę której to on z racji swej wiedzy na jakiś temat powinien coś wyjaśniać, podczas gdy zależność była tu akurat odwrotna..Dlatego sytuacja jest rażąca..

                            > A sprawa to nie kwestia udzielanej pomocy.

                            To Twoje zdanie, ja na przykład owszem, oczekuję pomocy w rozwiązaniu jakiejś sprawy, lub w sklepie na przykład w dobraniu czegoś odpowiedniego, szybkim wyszukaniu przedmiotu który chcę kupić lub wskazaniu odpowiedniej alejki gdzie ona ma swe miejsce.
                            • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 05.05.21, 14:17
                              Kalki językowe rozwijają się b różnie, zależnie od sytuacji. W Polsce to "dokładnie" się przyjęło.
                              A student, którego wspominasz. zastosował tę kalkę językową z zupełnie innej sytuacji

                              idioms.thefreedictionary.com/If+there%27s+anything+you+need%2c+don%27t+hesitate+to+ask

                              Tak, oczywiście wymagasz pomocy, prosząc np. o alejkę. Ale pytanie "w czym mogę Panu/i pomóc ma", a raczej miało, jak widać, bo kalka się u ciebie przyjęła, nieco b. dramatyczny wydźwięk. Widocznie w latach 90 miałaś inną socjalizjację. Bywa też posród użytkowników tego samego języka.
                              • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 05.05.21, 18:28
                                znana.jako.ggigus napisała:

                                > A student, którego wspominasz. zastosował tę kalkę językową

                                Tłumaczyłam, że student nie zastosował kalki.

                                > pytanie "w czym mogęPanu/i pomóc ma", a raczej miało, nieco b. dramatyczny wydźwięk.

                                Dramatycznego wydźwięku zwrot ten nie ma i nigdy nie miał, nie mam pojęcia skąd takie przekonanie, no ale widocznie nie mając na co dzień kontaktu z żywym językiem nie dostrzegasz jego rozwoju.

                                > Widocznie w latach 90 miałaś inną socjalizjację.

                                Nie mam również pojęcia co rozumiesz przez pojęcie "socjalizacja", bo chyba coś zupełnie innego niż ja.
                                • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 06.05.21, 12:12
                                  Kalka studenta: zwrot - proszę dać mi znać, kiedy ma Pan/i pytania, dotyczy sytzacji, kiedy strona sprawcza załatawia coś, a druga strona czeka na rezulaty.
                                  Student, który oddał pracę profesorowi, czeka na ocenę. Profesor nie da znać, kiedy czegoś nie zrozumie, najwyżej podkreśli na czerwono i obniży ocenę.

                                  Socjalizacja: (łac. socialis = społeczny) – proces (oraz rezultat tego procesu) nabywania przez jednostkę systemu wartości, norm oraz wzorów zachowań (w wyniku oddziaływań otoczenia społecznego), obowiązujących w danej zbiorowości.
                                  • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 06.05.21, 15:39
                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                    >Profesor nie da znać, k
                                    > iedy czegoś nie zrozumie, najwyżej podkreśli na czerwono i obniży ocenę.

                                    Przykro mi, bo widać, że nie rozumiesz ani opisanej sytuacji, ani czym jest kalka językowa ani nie wiesz jak działają relacje student-profesor. Profesor poprawiający pracę jeśli nie rozumie tego co napisał student lub wyda mu się to niepotrzebne owszem dopytuje lub prosi o poprawę.

                                    > Socjalizacja: (łac. socialis = społeczny) – proces (oraz rezultat tego procesu)
                                    > nabywania przez jednostkę systemu wartości, norm oraz wzorów zachowań (w wynik
                                    > u oddziaływań otoczenia społecznego), obowiązujących w danej zbiorowości.

                                    Niepotrzebna mi formułka z internetu, natomiast nadal nie wiem co miałaś na myśli używając go w tym kontekście w jakim go wstawiłaś, albowiem ani system wartości, ani norm ani wzorców zachowań nie ulega zmianie ot tak.
                                    • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 06.05.21, 15:58
                                      hihi, profesor, który dopytuje studenta, jeśli nie zrozumiał czegoś w ocenianej właśnie pracy studenta, no chciałabym to zobaczyć.
                                      No to maturzyści pewnie dopisują - a jakby co, to drogi egzaminatorze, oto numer mojej komórki...
                                      Rozbawiłaś mnie, przyznam. Przepysznie.

                                      No wiesz, powołałam się w dyskusji na socjalłizację.
                                      Ty od razu stwierdziłaś:
                                      "Nie mam również pojęcia co rozumiesz przez pojęcie "socjalizacja", bo chyba coś zupełnie innego niż ja."

                                      Czyli tak w skrócie - od razu założyłaś, że socjalizjacię rozumiem inaczej niż ty. Okay. Nie wiesz, co ja przez to rozumiem, ale zakładasz że coś innego rozumiem niż ty. Z góry. okay.
                                      Potem wyjaśniłam, co mam na myśli, pisząc o socjalizacji, podałam wyjaśnienienie.
                                      Ty nadal nie wiesz, co mam na myśli... Może wyjaśnisz, czego dokładnie nie rozumiesz.

                                      Nigdy też nie pisałam, że system wartości, norm itepe ulega zmianie ot tak. To b nieładny sposób dyskusji, pisać coś, czego druga strona nigdy nie twierdziła.
                                      • aqua48 Re: Niechciane skracanie dystansu 06.05.21, 18:27
                                        znana.jako.ggigus napisała:

                                        > profesor, który dopytuje studenta, jeśli nie zrozumiał czegoś w ocenianej
                                        > właśnie pracy studenta, no chciałabym to zobaczyć.

                                        Ależ proszę, to łatwe - zapisz się na studia.

                                        > No to maturzyści pewnie dopisują - a jakby co, to drogi egzaminatorze, oto nume
                                        > r mojej komórki...

                                        Znowu mylisz pojęcia, sytuacje, fakty. Maturzysta nie jest studentem, a egzamin maturalny jest oceniany w zupełnie inny sposób niż prace studentów.

                                        > powołałam się w dyskusji na socjalłizację.
                                        > Potem wyjaśniłam, co mam na myśli, pisząc o socjalizacji, podałam wyjaśnienien
                                        > ie.

                                        Utwierdzasz mnie w przekonaniu że używasz pojęć których nie rozumiesz i nie potrafisz ich wytłumaczyć. Przekalkowanie bowiem gotowej formułki z internetu nie jest żadnym wyjaśnieniem, a jedynie udowodnieniem że opanowałaś czynność kopiuj/wklej.

                                        W ten sposób prowadzona dyskusja nie ma żadnego sensu.



                                        • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 06.05.21, 20:43
                                          No wiesz, aquo, to w końcu ty pisałaś o profesorze, który poprawia pracę studenta i daje znać, kiedy czegoś nie rozumie i w końcu ty pisałaś, że inaczej niż ja termin socjalizacji rozumiesz, ale trudno wydobyć z ciebie jakiś szczegół.
                                          No ale rację masz - taka dyskusja nie ma sensu.
                                        • znana.jako.ggigus PS 06.05.21, 20:47
                                          aqua48 napisała:

                                          > Utwierdzasz mnie w przekonaniu że używasz pojęć których nie rozumiesz i nie pot
                                          > rafisz ich wytłumaczyć. Przekalkowanie bowiem gotowej formułki z internetu nie
                                          > jest żadnym wyjaśnieniem, a jedynie udowodnieniem że opanowałaś czynność kopiuj
                                          > /wklej.


                                          PS - uprzejmnie przypominam, że nie jestem tematem dysskusji i że to ja ciebier (nadaremno!!!) prosiłam o wyjaśnienie mi, którego fragmentu mojej wypowiedzi w kwestiii socjalizacji nie rozumiesz.
                                          A od razu stwierdziłaś, że socjalizację rozumiesz inaczej niż ja. Niestety po tej deklaracji nie nadeszły żadne konkretne wyjaśnienia.
                                          Za to widzę, że chętnie piszesz o mnie. No coż każdy ma jakąś pasję, jakiegoś konika, hobby czy też bzika.
                                          Każdemu wg potrzeb i każdemu wg możliwości, jak mawiał Lenin.
                                          • aqua48 Re: PS 06.05.21, 21:29
                                            znana.jako.ggigus napisała:

                                            > Każdemu wg potrzeb i każdemu wg możliwości, jak mawiał Lenin.

                                            Zdecydowanie mamy zupełnie odmienne autorytety i wzorce. Wartości, norm, a jak widać również wypowiedzi.
                                            • znana.jako.ggigus Re: PS 08.05.21, 13:46
                                              hehe, no trudno żebyśymy miały te same wypowiedzi, aquo48!
                                              Nie przesadzaj.
                                              Wartości i normy - no prawie każdy człowiek ma nieco inne. Autorytety i wzorce - no tu nie masz żadnych danych, jeśli chodzi o mnie, a wiesz, że są inne. To jak z socjalizacją...
                                • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 06.05.21, 13:11
                                  jak to napisała Bene w 2009 (sic!) roku - polski odpowiednik zdania "w czym mogę pomóc" to "w czym mogę służyć".
                                  Albo po prostu czekać, aż petent się rozwinie i opowie sam/a, co go/ją przywiodło.
                                  Tu gdzieś w dyskusji bene zalinkowała dyskuskę sprzed lat i podała zdanie prawidłowe,
                                  No ale jak widać socjalizacja działa i zdanie swego czasu rażące, zdanie będące kalką językową, przestaje razić i przestaje być taką kalką dla niektórych użytkowników. Ot takie reguły socjalizacji.
                      • minniemouse Re: Niechciane skracanie dystansu 02.05.21, 01:40
                        znana.jako.ggigus napisała:
                        Kiedyś w Polsce pyytano - w czym mogę pomóc. Też to brzmi kretyńsko.

                        inna sprawa ze to może się wydawać dziwne i nienaturalne również dlatego gdyż po wielu dekadach traktowania nas klientów jako intruzów i stworów kategorii "paszoł-won", nagle wywindowano nas do roli książąt i królewien?
                        a my - klientela noveau, zupełnie do tego nieprzyzwyczajeni, czujemy sie w tej roli sztucznie, wytworne traktowanie obsługi - jakie zachód uznał za należne i właściwe od początku powstania "serwisu" - odbieramy jako fałszywe.
                        W istocie pytanie wobec tego jak wiec obsługa powinna się zwracać do klienteli po polsku tak aby brzmiało usłużnie ale nie kretyńsko?
                        Bo "how may I help you" - nie jest kretyńskie bo angielsku a znaczy dokładnie to samo.
                        W istocie - o co wiec pytać? a pytać trzeba, bo firma musi wykazać się troska o klienta.

                        Minnie
                        • znana.jako.ggigus Re: Niechciane skracanie dystansu 05.05.21, 14:12
                          Czy ja wiem, czy było tak paszoł won? Nie ma co generalizować, było pewnie różnie. W Niemczech też móqiono w latach 90 to nieszczęsne w czym mogę pomóc, ale ostatnio dawno tego nie słyszałam w Niemczech.
                          Przedstawiasz się, bo jako osoba z działu obsługi klienta np. się człowiek jako poerwszy przedstawia, bo do niego dzwonią, a klient rozpoczyna opowieść. Może teraz jest mniej tego pytania, bo masz często numer zam,ówienia/sprawy i podajesz i już.
          • bene_gesserit Re: Niechciane skracanie dystansu 24.04.21, 00:29
            mika_p napisała:

            > Nie wiem, dlaczego w dyskusjach o byciu na ty w kontrze do bycia na pan/pani za
            > wsze ta pierwsza forma jest luzacka, a druga sztywna. Równie dobrze może być "P
            > ani Zosiu, pani da mi zszywacz" oraz, "Zosiu, czy mogłabyś mi podać zszywacz?"


            Och, nasz język jest naprawdę wspaniały, bo jest jeszcze jedna forma, którą podsłuchałam u ekspedientek w Sezamie - 'Pani Elu, daj mi zszywacz'.
      • kocynder Re: Niechciane skracanie dystansu 23.04.21, 23:57
        Jeszcze to "bankowca" "Pani Aquo" to pół biedy... Ostatnio zadzwoniła do mnie pani z infolinii pewnej sieci telekomunikacyjnej. "Kocynder, mamy dla ciebie super ofertę!"... Pierw zdębiałam, a potem zwróciłam pani uwagę, że nie jesteśmy "na ty". Na co usłyszałam "Oj, a to jakaś różnica? A ta oferta jest na prawdę świetna! Blablabla...". I tak, DLA MNIE jest różnica! Ogromna! Bo pani z infolinii powinna zacząć od "dzień dobry", kontynuując zapytać czy mam czas i wówczas zagaić, że mamy DLA PANI wspaniałą ofertę. Jeśli dzwoni do mnie koleżanka z pracy, ale nie jakaś mi bliska, a, dajmy na to, z innego działu, w sprawie służbowej - takoż powinna zacząć od przedstawienia się, wyłuszczenia po co dzwoni, acz tu dopuszczam formę "pani Kocynder". Jak dzwoni bliska kumpela - to i owszem, może radośnie rzucić w słuchawkę "Kocynder! Dostałam bilety na koncert, szykuj się bo w sobotę szalejemy!". Ale to bliska kumpela, a nie jakaś pańcia z infolinii.
        Pracowałam kiedyś w firmie, w której była zasada "tykania". Ale właśnie - firma była zagraniczna, i tak samo ja do szefa mówiłam po imieniu jak on do mnie. Bez pań i panów. W obie strony. I to jest ok: "Kocynder, zrobiłaś to zestawienie?", "Niestety, Marc, dopiero pięć minut temu statystyka przysłała mi dane. Właśnie nad tym siedzę. Za pół godziny będziesz miał na biurku.".
      • elle-joan Re: Niechciane skracanie dystansu 24.04.21, 12:35
        aqua48 napisała:

        > Mnie też przeszkadza gdy zupełnie nieznajomy ktoś - w banku biurze zwraca się d
        > o mnie per "pani Aquo". Niestety najczęściej tak postępują ludzie młodzi, bez z
        > anjomości zasad grzeczności.

        Mnie sie wydaje ze to jest zamierzony chwyt marketingowy, taka proba ocieplenie relacji. O ile w relacjach towarzyskich czy pracowych nie przeszkadza mi skracanie dystansu, nawet przesadne czy wbrew zasadom s-v itp, natomiast to wlasnie marketingowe, w bankach itp, jest bardzo irytujace, smieszne i sztuczne. Chyba ze zalatwia sie jakas sprawe naprawde czesto, czy przez dluzszy okres, to moze faktycznie brzmiec bardziej naturalnie. Mieszkam od dawna poza Polska wiec tykanie nie jest dla mnie czyms szokujacym, ale jak juz w watku wspomniano, to jest cos zupelnie innego, nie wynika z luzu czy spoufalenia ale z zasad danego jezyka.
    • bene_gesserit Re: Niechciane skracanie dystansu 24.04.21, 00:27
      Wątek historyczny, zupełnie na temat.


      Co mnie uparcie dziwi, to fakt, że różnicy między polszczyzną a angielskim nie rozumieją nawet tłumacze, którzy uparcie każą obcym ludziom mówić do siebie na ty w polskojęzycznych wersjach. Totalne dyletanctwo.

      Może ty staraj się inicjować rozmowy i używać - pierwsza - takiej formy, która by ci odpowiadała?
      • galadriella Re: Niechciane skracanie dystansu 24.04.21, 19:35
        bene_gesserit napisała:

        > Wątek historyczny, zupełnie na temat.

        No proszę, nie pamiętałam ile to już czasu upłynęło od tamtej Empikowej akcji - i jej szybkiego odwołania...

        A ogólniej: polska język bogata język:

        Pani profesor/dyrektor/redaktor/proszę pani, zechce pani tu spocząć?
        Pani Zofio, zechce pani tu usiąść?
        Pani Zosiu, proszę tu usiąść.
        Zofio, niech Zofia tu usiądzie.
        Zosia, usiądź tu sobie.
        Zocha/Zośka, klapnij sobie tutaj.

        Form jeszcze bardziej pośrednich już mi się nie chciało... 

        Plus dużo zależy to od kontekstu, bo na "proszę pani" w większym gronie odwróci się cała damska część towarzystwa i trzeba dodatkowej gimnastyki gestem czy spojrzeniem żeby wyróżnić tę osobę do której mówimy. 

        I myślę, że każda z tych form ma swoją rację bytu.
        Problem jest tylko wtedy kiedy obie strony rozmowy inaczej to oceniają.

        > Może ty staraj się inicjować rozmowy i używać - pierwsza - takiej formy, która
        > by ci odpowiadała?
        >
        Na początku (służbowej...) rozmowy nie zawsze jest okazja do osobistego zwracania się do interlokutora. A kiedy już ktoś mnie zaskoczy tykaniem - zgodnie z zasadą nie zauważania gafy zaczynam odpowiadać formami bezosobowymi...

        • lumeria Re: Niechciane skracanie dystansu 25.04.21, 15:49
          Moja rodzina byla super przewrażliwiona na tym punkcie. Do rodziców można było mówić przez "ty", ale innym tylko i wylacznie w trzeciej osobie. Wiec było "Wujek, zechce wujek tu usiąść?" I to nie działo sie w pierwszej połowie XX wieku czy innym średniowieczu, tylko w końcu. smile Matka była dumna, ze ma tak świetnie wychowane dzieci. Miałam spory dysonans, kiedy inne dzieci mówiły "Wujek, siadaj!" big_grin I gdzieś w tylnym zakamarku mózgu to się za mną ciągnie.... 🙄

          Pracuje z ludźmi z rożnych kultur i tak sobie rozkminiam, ze im biedniejszy kraj/środowisko tym większa spina na hierarchie i 'wykazywanie szacunku' poprzez odpowiednie stosowanie formułek grzecznościowych. Młodzi prędzej luzacko podchodzą do sprawy, ze starszymi trzeba ostrożnie.

          Kiedy obcy chłystek zwraca się do mnie przez "ty" to czuje to piknięcie dysonansu, ale szkoda mi się tym podniecać czy reagować. W odwrotną stronę również - kiedy widzę, ze sama coś powiedziałam nieformalnie a osoba się nabzdyczyła, to poprawiam się (ewentualnie przepraszam) i jedziemy z koksem. smile

          Chociaż razi mnie hipokryzja, np. znany mi profesor w kontekście polskim był "Szanowny Panie Profesorze" a w kontekście uczelni zagranicznej "Hey prof!" lub (o zgrozo!) "Stan". W P. był nadętym $%&em, a poza - bardzo sympatycznym wykładowcą.
    • shmu Re: Niechciane skracanie dystansu 28.04.21, 22:48
      Jeśli chodzi o firmę, to ,,you" jest neutralne, ale czasem musisz się zwrócić do kogoś osobiście. Po angielsku używasz wtedy imienia, czy np. Mr. Smith? W ten sam sposób traktowałbym rodaków. Wiele firm ma też jasno określone jak współpracownicy mają się do siebie zwracać. Np. u mnie jest jasne, że jesteśmy na ,,ty", z klientami w Stanach zawsze na Pani/Pan, w innych krajach raczej oficjalnie, ale bez spinki, czyli jak klient proponuje tykanie, to tykamy.

      Też nie lubię tykania w sklepach.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka