Dodaj do ulubionych

tzw. "fakty USC"

02.06.21, 10:17
"O faktach USC się informuje (rodzinę)".

Uważacie, że obowiązuje ta zasada ?
Można nie zaprosić na chrzciny, pępkówkę, wesele, stypę, ale się krewnych zawiadamia !
Mam rację, czy czepiam się ?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: tzw. "fakty USC" 02.06.21, 12:43
      Niekoniecznie, z rodzinami bywa różnie. Czasem jest się na tyle odczepionym od rodziny (nawet formalnie bliskiej), że nie informuje się jej o niczym. Są to rzadkie przypadki, ale zdarzają się.

      Jeżeli jednak utrzymuje się jakieś resztki znajomości, ale nie chce się zapraszać, to powiadamia się o fakcie, a nie o uroczystości. Na przykład o ślubie, czy urodzeniu dziecka, ale nie o weselu, czy chrzcinach. O śmierci i pogrzebie, ale nie o stypie.

      W przypadku ludzi, których nie chce się widzieć na ślubie, albo jest to niemożliwe (np. ślub na drugim końcu świata), wysyła się zawiadomienie po wydarzeniu. Nie "zapraszamy", tylko "informujemy, że ślub się odbył".
      • grrrrw Re: tzw. "fakty USC" 02.06.21, 12:51
        I ja tak uważam.
        Zasada ta wynika chyba z tego, że Kodeks Cywilny reguluje dziedziczenie ustawowe.
        Chodzi o to, by w przypadku sprawy o spadek nie szukać swych krewnych przez ogłoszenia w gazetach, zachodzić w głowę, czy w ogóle żyją itd.
        • heniek.8 Re: tzw. "fakty USC" 02.06.21, 20:04
          grrrrw napisała:

          > Chodzi o to, by w przypadku sprawy o spadek nie szukać swych krewnych przez
          > ogłoszenia w gazetach, zachodzić w głowę, czy w ogóle żyją itd.

          nie ma takiego obowiązku,
          co myślisz że jak ktoś umrze to ktoś inny (kto?) ma obowiązek powiadamiać kogoś innego (kogo?) bo brak takiego powiadomienia cokolwiek zmienia w kwestii spadku?
            • heniek.8 Re: tzw. "fakty USC" 02.06.21, 20:38
              grrrrw napisała:

              > może zmienić

              może pewne rzeczy usprawnić, i umożliwić szybsze zamknięcie, ale nie ponosi żadnych konsekwencji ten kto nie powiadomił rodziny - za to że nie powiadomił, bo oczywiście może ponieść pośrednie konsekwencje polegające na tym że przez ileś tam czasu może ktoś się zgłosić i dowodzić swoich praw - coś co by się nie zdarzyło gdyby wszyscy uprawnieni szybko przeprowadzili cały podział
        • bene_gesserit Re: tzw. "fakty USC" 04.06.21, 13:34
          grrrrw napisała:

          > I ja tak uważam.
          > Zasada ta wynika chyba z tego, że Kodeks Cywilny reguluje dziedziczenie ustaw
          > owe.
          > Chodzi o to, by w przypadku sprawy o spadek nie szukać swych krewnych przez
          > ogłoszenia w gazetach, zachodzić w głowę, czy w ogóle żyją itd.

          Jeśli z krewnymi nie miało się przed długie lata kontaktu - na tyle, że nic o nich nie wiadomo - to na kiego grzyba informować ich o czymkolwiek?

          A ogłoszenia poszukiwawcze w gazetach to fikcja/czysta formalność - kto teraz czyta gazety? Tym bardziej ogłoszenia drobnym drukiem gdzieś na ostatniej stronie.
    • akle2 Re: tzw. "fakty USC" 02.06.21, 16:00
      Czepiasz się smile
      Mnie nic nie wiadomo o obowiązku zawiadamiania kogokolwiek o tego rodzaju wydarzeniach. To polega na dobrowolności decyzji uczestników, a nie prawie.
      Mogę wziąć ślub w Warszawie albo Las Vegas i oprócz narzeczonego są mi potrzebni tylko świadkowie (którzy wcale nie muszą być z rodziny). Innych zawiadomię, albo i nie. A już na pewno nie mam obowiązku zapraszać. Jeśli chodzi o pogrzeb, to leży to w dobrych obyczajach, aby jednak najbliższych zmarłemu poinformować o śmierci, ale już stypa w tych kategoriach się nie mieści.
      No i trochę się rozpędziłaś/eś smile To nie są fakty USC. Faktami są: urodzenie, ślub, śmierć, a nie pępkowe, wesele czy stypa.
      • grrrrw Re: tzw. "fakty USC" 02.06.21, 17:10
        No właśnie piszę, że nie chodzi mi o zaproszenie na pępkowe, wesele, chrzciny czy stypę, a o zawiadomienie rodziny, że ktoś się urodził, ożenił lub rozwiódł albo umarł.
        • akle2 Re: tzw. "fakty USC" 02.06.21, 18:03
          Wyjątek zrobiłabym dla "umarcia". Rodzina i przyjaciele zmarłego mogliby mieć pretensję, że nie mogli towarzyszyć w ostatniej drodze. Cała reszta - wedle uznania, przy czym jeśli NIE zawiadomisz, to faux pas nie będzie. Swoją drogą... po jasną Anielkę miałabym informować kogokolwiek o rozwodzie. Mogłabym napomknąć przy okazji jakiejś zbliżającej się uroczystości, że w tym roku nie przyprowadzę Zdzisia na świąteczny obiad, bo już moim mężem nie jest, ew. wyżalić się przyjaciółce, że pił, bił, więc się go pozbyłam, ale to wszystko. No, ale to ja, inni mogą zrobić inaczej.
        • aqua48 Re: tzw. "fakty USC" 02.06.21, 18:37
          grrrrw napisała:

          > No właśnie piszę, że nie chodzi mi o zaproszenie na pępkowe, wesele, chrzciny
          > czy stypę, a o zawiadomienie rodziny, że ktoś się urodził, ożenił lub rozwiódł
          > albo umarł.

          Nie, nie ma takiego obowiązku. A ja nie znam zasady informowania o takich faktach całej rodziny. Informuje się kogo się chce i jest to pewnego rodzaju wyróżnienie dla osoby informowanej.
    • m_incubo Re: tzw. "fakty USC" 05.06.21, 15:24
      No gdyby mi rodzina wyskakiwała z pretensjami i wątami, że ich się o wszystkim powinno zawiadamiać, bo oni tak uważają, to tym bardziej przestałabym informować o czymkolwiek.
      Jeśli nie zostałaś poinformowana o czyimś ślubie czy pogrzebie, to najpierw zastanie się, dlaczego ktoś wolał sobie oszczędzić nawet telefonicznej rozmowy z tobą.
      • bene_gesserit Re: tzw. "fakty USC" 05.06.21, 19:45
        m_incubo napisała:

        > Jeśli nie zostałaś poinformowana o czyimś ślubie czy pogrzebie, to najpierw zas
        > tanie się, dlaczego ktoś wolał sobie oszczędzić nawet telefonicznej rozmowy z t
        > obą.

        O, właśnie.

        (Zazwyczaj zamiast autorefleksji w tym miejscu na ustach pojawia się drobnomieszczańskie 'bo tak wypada').

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka