Dodaj do ulubionych

Pogotowie savoir vivre: pomoc potrzebna

25.07.21, 10:27
Cześć smile

Potrzebuję pomocy dobrze wychowanych dam, bo oczywiście z moim szczęście, i ciapowatym charakterem wplątałam się w coś z czego teraz ciężko się wyplątać sad

Przede wszystkim chciałam się przedstawić, jestem Mokka_kafe i miałam tu kiedyś wątek o natarczywej koleżance.

Niestety, problem musi być we mnie, przyciągaj takich ludzi po prostu albo jestem zbyt dupowata, żeby kazać im spadać na drzewo sad bo ZNOWU mam problem podobny.

Tym razem kolega z pracy (obecnej, poziom relacji: współpracownik). Odkąd przyszedł do firmy STRASZNIE do mnie lgnął, wywołując niezręczne sytuacje typu mówienie o mnie „przyjaciółka”, podkreślanie jak to świetnie się rozumiemy a ja oczywiście (wiem, że to jest moja wina) starałam się coś tam ucinać ale no niezbyt radykalnie. Zbywałam pewne rzeczy milczeniem, nie ciągnęłam tematu, prostowałam pewne kwestie w sposób może mało jednoznaczny typu:
On: Jestem spokojny bo wiem, że zawsze mogę na Ciebie liczyć
Ja: wiesz, że ja zawsze każdemu w pracy chętnie pomogę

Czyli krótko mówiąc starałam się sygnalizować, że nasza relacja nie jest jakimś wyjątkowym połączeniem gwiazd, a ja jestem po prostu miła - no ale biorę na klatę, że mogłam być bardziej asertywna.

W każdym razie: relacja absolutnie nie ma nic wspólnego z romantyczna, kolega jest żonaty i teraz uwaga, najlepsze (!)

Udało mu się kiedyś uporem i manipulacjami doprowadzić do tego, że poszłam z nim i z tą żoną na obiad: ona odbiera go autem z pracy, proponowali CODZIENNIE, dopytywali czemu nie, w końcu się zgodziłam na odczepnego trochę, naiwnie myśląc że hamburger i piwko z kolegą i jego żoną to się nie może źle skończyć.

No i skończyło się fatalnie.

Oni ewidentnie uważają mnie za przyjaciółkę rodziny i chcą się przyjaźnić na takim poziomie bliskości jakiego ja sobie nie życzę (prezenty na mniejsze i większe okazje, regularne zaproszenia i oczy kotka ze shreka „kiedy wreszcie zły świat pozwoli nam się spotkać”).

Pomocy, za ciasno!!

Potrzebuję rady od ogarniających saboir vivre ludzi, bo zdaję sobie sprawę, ze SAMA doprowadziłam to za daleko (spotkaliśmy się w ciągu 3 lat dwa razy, przyjęłam cztery prezenty, dziękując za nie).

Wiem, że to brzmi dziecinnie ale mnie nikt nigdy nie nauczył, żeby np. otrzymując prezent powiedzieć ofiarującemu w oczy „wybacz ale nie przyjmę prezentu, bo nie chcę mieć z Tobą takiej bliskiej relacji”. Nie przyszło mi to do głowy, myślałam, że sami wyczują że nie są mile widziani, puszczałam aluzje, wymawiałam się ze spotkań ale widać za mało. A teraz głupio mi tak wypalić, bo co jak zapytają „a poprzednie 4 prezenty ci pasowały?” I nie wiem jak powiedzieć, że nie, ale było to dla mnie tak głupie, że przyjęłam bo nie wiedziałam co zdobić sad

Czy w tej chwili istnieje jakiś sposób żeby chociaż w miarę z klasą tę jednostronną przyjaźń urwać?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Pogotowie savoir vivre: pomoc potrzebna 25.07.21, 12:11
      Zacznij od sprostowań - kiedy nazwie Cię przyjaciółką, powiedz, że jesteś tylko koleżanką.

      Co do prezentów, to przy dowolnym kolejnym zawsze możesz powiedzieć, że nie możesz tak w nieskończoność przyjmować, bo stało się to już dla Ciebie zbyt krępujące. Jak się zdziwią, że przecież kilka już przyjęłaś, to powiedz, że to było trochę przez zaskoczenie, ale co za dużo, to niezdrowo i bardzo niekomfortowo z tym się czujesz.

      Zastanów się, czy to małżeństwo nie chce Ciebie na tyle "obłaskawić", żeby zaprosić Cię do trójkąta.
      • thecatwassleeping Re: Pogotowie savoir vivre: pomoc potrzebna 25.07.21, 13:25
        Dziękuję za rady, bardzo dobre! Mi czasem właśnie brakuje odpowiednich słów, żeby pewne rzeczy zgrabnie powiedzieć, asertywnie.

        Ja albo jestem milusia milusia, a potem ktoś przegnie i najchęniej bym kazała mu oddalić się w bardzo brzydkich słowach - czego jednak nie robię, tylko duszę się w środku, połykając wkurzenie sad

        Podoba mi się, że „nie chcę ciągnąć tych prezentów w nieskończoność, bo stało się to dla mnie krępujące” - bardzo zgrabnie ujęte, dzięki smile

        Trójkąt odpada. Mam męża, chcą się spotykać we 4. Szukają przyjaciół. A są tak namolni, że w sumie nie dziwi mnie ich despracja w szukaniu.

        Jestem chodzącą ofiarą.
        • horpyna4 Re: Pogotowie savoir vivre: pomoc potrzebna 25.07.21, 14:21
          Czworokąty też istnieją, niektórzy lubią tak eksperymentować.

          Skoro masz trochę czasu do następnego skamlania o spotkanie się, to przygotuj na spokojnie parę tekstów, które im zaserwujesz. Podpowiedziałam trochę, a Ty jeszcze zastanów się nad innymi podobnymi odpowiedziami, żebyś nie była zaskoczona, jak znów z czymś wyjadą. Bo rozumiem, że masz kłopot z udzielaniem natychmiastowej odpowiedzi.
    • annthonka Re: Pogotowie savoir vivre: pomoc potrzebna 26.07.21, 09:49
      thecatwassleeping napisała:

      > Pomocy, za ciasno!!
      >
      > Potrzebuję rady od ogarniających saboir vivre ludzi, bo zdaję sobie sprawę, ze
      > SAMA doprowadziłam to za daleko (spotkaliśmy się w ciągu 3 lat dwa razy, przyję
      > łam cztery prezenty, dziękując za nie).

      Trochę to wszystko dziwne.

      Dla większości osób dwa spotkania w ciągu trzech lat to nie jest "za ciasno", można założyć, że ci ludzie też tak myślą i dlatego zapraszają - tym bardziej, skoro nie dajesz żadnego wyraźnego komunikatu. Jeżeli nie chcesz z nimi utrzymywać kontaktów to hmmm.... musisz im to powiedzieć. Poprosić, żeby Ci nie dawali prezentów, bo to jest krępujące. Jak zapraszają to grzecznie odmawiać. Nie musisz wychodzić z pracy równocześnie z tym kolegą, możesz przeczekać i nie narażać się na codzienne (serio codzienne??) ataki ze strony jego i żony.

      A skoro to już kolejni ludzie tak nachalnie się z Tobą usiłują zaprzyjaźniać wbrew Twojej woli, to może na przyszłość od razu odmawiaj nawiązania jakiegokolwiek bliższego kontaktu z nowo poznanymi osobami.
    • znana.jako.ggigus Re: Pogotowie savoir vivre: pomoc potrzebna 03.08.21, 23:34
      3 spotkania w dwa lata to ciasna relacja? Hm, ciekawe jak różne są poglądy.
      Jeśli nie chcesz kogoś widzieć, to możesz to powiedzieć wprost.
      Ja nie byłam zwolenniczką takiej metody, ale ostatnio zrobiłam tak. Po przerwie (koleżanka zerwała ze mną kontakt, zerwała też z innymi) spotkałyśmy się parę razy. Po krórymś tam spotkaniu nagle poczułam, że chyba czas dać sobie spokój.
      Potem spotkałam się jeszcze parę razy i kiedy któryś (kolejny) raz wróciłam poirytowana do domu, pomyślałam, że nie.
      Ulga.
      Polecam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka