Dodaj do ulubionych

Gadulstwo w restauracji

21.07.22, 22:43
Wybraliśmy się z mężem na lunch z parą dobrych znajomych.
W restauracji okazało się, że dwa stoliki dalej siedzi znajome małżeństwo tych naszych znajomych. Wkrótce po tym jak kelnerka przyniosła nasze jedzenie, oni zaczęli zbierać się do wyjścia.

Po drodze przystanęli przy naszym stoliku i zaczęli gadać z naszą znajomą (głównie dwie panie rozmawiały). I to nie było coś w rodzaju: Cześć, co tam u was, u nas OK, musimy się spotkać/zdzwonić, pa pa, do usłyszenia...nie, to była pełnometrażowa konwersacja. Mareczek znalazł nową pracę, Kasieńka niedługo rodzi, byliśmy na wakacjach w Grecji, hotel był super, a we wrześniu jedziemy tu i tam..a my też tam byliśmy, ale na wiosnę...
Rozmowa, która byłaby OK, gdyby panie wpadły na siebie na ulicy, ale w restauracji??? Trochę nie wypada.

Pytanie do forum: Jak należałoby się zachować?
Jeść? - ale to tak niezręcznie jeść, kiedy ktoś ci stoi nad głową i się na ciebie gapi. Żadnej przyjemości z takiego jedzenia.
Nie jeść? - Ale stygnie, a poza tym człowiek głodny.
Milczeć i słuchać rozmowy z zapartm tchem? Ale skoro nie znamy Mareczka i Kasieńki, to co to nas obchodzi?
Rozpocząć konkurencyjną rozmowę między sobą? Miałam nawet ochotę zacząć opowiadać mężowi o tym, co mi powiedziała koleżanka z pracy, ale on nie podjął tematu - może i racja, to by było takie, cóż, ostentacyjne. A znajomych lubimy.

Drugie pytanie - jak się zachować w sytuacji tej naszej znajomej - tzn gdyby do mnie w restauracji podeszła jakaś ględa i zaczęła snuć historie, nie zważając na to, że jestem w towarzystwie i chcemy zjeść nasz posiłek zanim minie termin ważności?

Ja bym w takiej sytuacji nie bawiła się w konwersacje i powtarzała z uporem: Super - musimy się zdzwonić. Zadzwonię o was jutro. Pogadamy, jak wpadniecie na kawę. Na pewno nie podtrzymywałabym rozmowy.
A może to też byłoby niegrzeczne?

Wydaje mi się jednak, że znajomi, z którymi jesteśmy przy stole/na spacerze itd , mają pierwszeństwo przed znajomymi, którzy się przypadkowo napatoczyli..
Mam rację?
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Gadulstwo w restauracji 22.07.22, 09:02
      Masz rację; ci, którzy się przypadkowo napatoczyli, zachowali się nietaktownie.

      Z kolei Wasza znajoma powinna była jakoś ukrócić tę gadkę, mówiąc coś w rodzaju "zadzwonię do ciebie wieczorem, bo teraz jestem zajęta", ale może znała swoją koleżankę i wiedziała, że tamta nie odpuści, zanim się nie nagada. Są takie osobniki.
    • aqua48 Re: Gadulstwo w restauracji 22.07.22, 09:57
      la_felicja napisała:

      > Wydaje mi się jednak, że znajomi, z którymi jesteśmy przy stole/na spacerze itd
      > , mają pierwszeństwo przed znajomymi, którzy się przypadkowo napatoczyli..
      > Mam rację?

      Masz. Ale wiele osób tego nie dostrzega. Ja w podobnej sytuacji mam zawsze ochotę powiedzieć - widzę że macie mnóstwo spraw do omówienia, nie będę Wam przeszkadzać i pójść sobie, zamiast wysłuchiwać kilometrowych opowieści o Mareczku i Kasiuni których nie znam
      • nchyb Re: Gadulstwo w restauracji 22.07.22, 14:13
        >>mnóstwo spraw do omówienia, nie będę Wam przeszkadzać i pójść sobie,

        ale idąc sobie prosisz o zapakowanie na wynos swojego posiłku, czy zostawiasz go gadającym? wink
        • aqua48 Re: Gadulstwo w restauracji 22.07.22, 14:32
          nchyb napisała:

          > idąc sobie prosisz o zapakowanie na wynos swojego posiłku, czy zostawiasz go gadającym? wink

          No nie, gadający i tak nie mają czasu na zjedzenie swojej porcji, ja poprosiłabym o zapakowanie smile
          • nchyb Re: Gadulstwo w restauracji 22.07.22, 14:44
            a nie lepiej spakować gadających, wręczyć im w łapki i wypchnąć z knajpy - niech tam sobie pogadają, a samemu w spokoju zjeść wink

            to oczywiście żart, ale ja nie cierpię takich sytuacji, raz mi się coś podobnego zdarzyło i proponowałam tym wychodzącym a zagadującym, by może usiedli i sobie coś domówili, a my w tym czasie zjemy. Wtedy tamci się zreflektowali i poszli. Ale nie zawsze są rozsądni niestety...
      • lumeria Re: Gadulstwo w restauracji 22.07.22, 19:47
        Masz racje, ze umówieni znajomi maja pierwszeństwo nad przygodnie napatoczonymi.

        Kiedyś koleżanka coś takiego zrobiła (spotkała znajomego i mnie olała) w kawiarni. Mega niefajne uczucie. Zabrałam swoja kawę i ciastko i wyszłam. I nie było szansy na powtórkę.

        W restauracji po paru minutach pewnie bym się wkurzyła i wstała. Z pozycji stojącej przerwała im rozmowę i powiedziała, ze widzę, ze dla nich to ważna rozmowa, ale my się nie znamy, i czy mogą przejść gdzieś indziej by rozmowę kontynuować.

        Pomogłoby gdyby mój partner tez wstał. Bo to sygnalizuje, ze nasze siedzenie przy stoliku zostało zakłócone i nie będziemy kontynuować sytuacji tak jak to narzucają rozgadane panie. Albo odchodzą one albo my.



        • la_felicja Re: Gadulstwo w restauracji 22.07.22, 22:17
          No, ale to jest stawianie sprawy na ostrzu noża, przyjaźń na straty - a ta nasza znajoma w sumie chyba nie chciała być wobec nas niegrzeczna, tyko tak jej głupio wyszło.
          A mój mąż to juz w ogóle z gatunku tych delikatniejszych, bo nawet nie chciał rozpocząć ze mną rozmowy konkurencyjnej, ja mu chciałam zacząć opowiadać jakieś głupoty głosem sztucznie ożywionym, ale nie podjął tematy, zbyt to dla niego było ostentacyjne.
          • lumeria Re: Gadulstwo w restauracji 24.07.22, 16:57
            Nie, to nie jest stawianie sprawy na ostrzu noża, tylko zwrócenie uwagi, ze dzieje sie coś nie tak. Bo panie są zaabsorbowane sobą i maja w kloace jak czują się 4 (!!!) inne osoby.

            Nie trzeba mówić złośliwie, nie trzeba się fochować. Tylko spokojnie zasygnalizować, ze sytuacje trzeba rozwiązać. A jak goście siedzą, to takiego sygnału nie ma.
    • baba88 Re: Gadulstwo w restauracji 30.07.22, 10:29
      Ja bym zaproponowała zmiane stolika na wiekszy, dosuniecie krzeselek żeby usiedli bo glupio sie czuję kiedy ktos mi stoi nad głową.Jeśłi by nie pomogło zaczełabym dopytywać o tematy poruszane w rozmowie. To będzie chlopczyk czy dziewczynka? A hotel jaki? Nie udawałabym ze mnie nie ma.I bym jadła oczywiście, dlaczego miałabym nie jeść?
      Znajoma niestety nie stanęła na wysokości zadania, powinna albo spławić albo zaprosić do stolika żeby coś domówili.
      • la_felicja Re: Gadulstwo w restauracji 30.07.22, 23:22
        Ale dlaczego miałabym zabiegać o uwagę osób, które mnie lekceważą? Wciskać się na siłę do rozmowy?
        Jeść, owszem, jedliśmy, ale nie było to zbyt przyjemne.

        • baba88 Re: Gadulstwo w restauracji 31.07.22, 09:44
          Alez to nie byłoby żadne zabieganie o uwagę, tylko uzyskanie pewnej kontroli nad sytuacją, komunikat-jesteśmy tu i musicie sie liczyć z naszym towarzystwem, przerwaliście nasza rozmowę, nie jesteście na swoim miejscu.Power move.
          Podejrzewam że najbardziej nieprzyjemne w tym jedzeniu bylo poczucie bezsilności wobec cudzego nieakceptowalnego zachowania.Bierność jest zawsze najgorszym wyjściem w takiej sytuacji.
          • la_felicja Re: Gadulstwo w restauracji 09.08.22, 22:41
            Nie, najbardziej nieprzyjemne było to, że babki sobie gadały, a facet stał nam nad głowami i się na nas gapił. Nasz znajomy nie jadł, tylko posłusznie wgapiał się w żonę i przytakiwał (on tak ma) a myśmy czuli się jak para głodomorów.
            Poza tym, spodziewaliśmy się miłej pogawędki ze znajomymi w czasie posiłku, a tu zonk.
            • baba88 Re: Gadulstwo w restauracji 10.08.22, 18:17
              Masz nieporadnych s-vo znajomych.Mąż mógł jeśc i gadać z Wami. Współczuje doświadczenia , am taki charakter że bym coś zrobiła, najgrzeczniej byłoby zaproponować dosiadkę po 3 min rozmowy.
              • kocynder Re: Gadulstwo w restauracji 17.08.22, 23:00
                Zdecydowanie się zgadzam. Spokojnie, ale zdecydowanie zaproponować, żeby może państwo się dosiedli i zamówili sobie kawę. To powinno im dać dość wyraźnie znać, że są "nie-halo". I mając minimum ogłady panie na takie dictum powinny natychmiast zakończyć konwersację "Chętnie, ale absolutnie nie możemy, musimy już zmykać. Do widzenia. - No to pa, Ziutka, zadzwoń wieczorem!". Para X wychodzi, wy zostajecie w zaplanowanym gronie. Z tym, że skoro panie były tak nieobyte, że nie zauważyły same z siebie, że postępują nietaktownie - to nie wykluczone, że usłyszałabyś entuzjastyczne "Super! Jureczku, o, tam są dwa krzesełka, to przynieś! I zamów mi kawkę!". W takiej sytuacji wraz z mężem w miarę szybko zako9ńczyłabym posiłek ograniczając konwersację do minimum i rezygnując z deseru, po czym uiściwszy SWÓJ rachunek opuściła towarzystwo zagadanych pań. I byłoby to moje ostatnie spotkanie towarzyskie z panią na bardzo długo,. bom pamiętliwa.
                Takie paplanie - jest dla mnie analogiczne do rozmowy przez telefon, sprawdzania facebooka czy temu podobnych. Jeśli umawiam się z kimś - to nie siedzę z telefonem w garści - chyba, że czekam na jakiś ultra-super-hiper ważny telefon, o czym od razu na wstępie znajomą uprzedzam ("Wiesz, Kasiu, przepraszam, ale czekam na telefon ze szpitala, ma dzwonić lekarz z terminem mojej operacji. Jeśli zadzwoni - to wybacz, ale muszę odebrać" - oczywiście potencjalną rozmowę, jeśli akurat nastąpi ograniczam do minimum). Ale żadne okoliczności mniej istotne - nie usprawiedliwiają gmerania w komórce - ani ploteczek z przypadkowo spotkaną znajomą.
    • morska-ton Re: Gadulstwo w restauracji 22.08.22, 12:52
      Wydaje mi się, że znajomej mogłoby trudno uciąć rozmowę, wcale nie jest łatwo kogoś taktownie spławić smile
      • lumeria Re: Gadulstwo w restauracji 22.08.22, 15:29
        Trzeba chcieć.

    • heniek.8 Re: Gadulstwo w restauracji 25.08.22, 17:34
      trzeba było jeść
      • la_felicja Re: Gadulstwo w restauracji 25.08.22, 21:10
        Toteż i jedliśmy, ale wcale nie było nam przyjemnie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka