Dodaj do ulubionych

"Konkurencyjny" obiad

28.08.22, 20:17
Przyjechała do nas rodzina, która zaprosiła się na kilka dni idąc na pewną imprezę: teściowa, dwie szwagierki i bratanica 5 lat. Rodzina bardzo zapatrzona w dziecko, wychowywane "luźno", pozwalają mu decydować czasem nawet o tym gdzie cała rodzina np. idzie jeść, ustępują w różnych sprawach. Dziecko je mało i wybiórczo, nie lubi warzyw, ale słodyczy i fastfoodu nie odmawia, pije colę itd. Ma jakieś potrawy które zje, takie bardzo podstawowe. Mamy z nimi mało kontaktu, praktycznie kilka razy w roku i nie wiedziałam wiele o ich zwyczajach, nikt też mnie nie uprzedzał. Pierwszego dnia jadła rosół, później już na mieście. W przedostatni dzień pobytu mąż dzwoni do mnie z miasta, czy mamy obiad na jutro. Mówię, że nie, ale mogę zrobić - ich wyjazd miał być o 13 i planowałam wypasione śniadanie. Przekazał rodzinie, że zrobię gulasz. Nikt nic nie skomentował. Później również wspominał, że żona już zabrała się za gotowanie. Nic. Dopiero pod noc słyszę, że teściowa kupuje mięso na kotlety i zamierza je rano robić, "bo mała tego nie zje". Tłumaczyła się, że to tylko dla tego dziecka. Przyznam, że szlag mnie trafił. Lodówka nie była pusta, rosół też się ostał. Powiedziałam, że mogli mnie uprzedzić, jak wolą co innego, bo robiłam to specjalnie dla nich. Skończyło się tak, że były oba dania i niesmak z mojej strony. Dziecko finalnie zjadło 1/5 kotleta. Kurtyna.
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 12:40
      Z opisu można wywnioskować że to głównie wy z mężem się nie dogadaliście.

      Skoro planowali wyjazd o 13, to dla mnie byłoby oczywiste że obiad przed podróżą należy przygotować. Przecież nie po to siedzą do pory obiadowej żeby wyjeżdżać przed posiłkiem, i zaraz zatrzymywać się w McDonaldzie czy gdzieś.

      Wiedząc o „fanaberiach” młodej spytałabym co zje, bo został rosół, a dla dorosłych planuję to i to.

      BTW, znam dzieci które prędzej z głodu padną niż zjedzą coś co im nie odpowiada, więc nie bulwersuję się tym że ktoś gotuje coś „pod dzieciaka”.
      • lumeria Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 17:31
        >Wiedząc o „fanaberiach” młodej spytałabym

        Tylko ze last-gr-or nie wiedziała o tych fanaberiach. To "wyszło" przy posiłkach, ale tez nie od razu, bo akurat rosół malej podpasywał. Gospodyni jasnowidzem nie jest, nie?
        • koronka2012 Re: "Konkurencyjny" obiad 30.08.22, 00:20
          Wszystko jedno, jeśli się przyjmuje w domu rodzinę to nawet jeśli się ich nie lubi to wypadałoby ich jakoś podjąć.

          Osobiście nie widzę nic dziwnego w tym, że jak się ma niejadka na stanie, to się gotuje pod niego.
    • aqua48 Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 13:06
      Nie bardzo rozumiem w czym problem? Że babcia kupiła mięso i zrobiła jeden kotlet dla dziecka, ewentualnie dla dorosłych na drogę? Że dziecko niejadek, czy co? Bo reszta gości jak rozumiem jadła ten gulasz.
      Dla mnie bardzo dziwnym jest że rodzina sama "SIĘ" zaprosiła na kilka dni do kogoś. I tu bym zdecydowanie protestowała następnym razem skoro ta wizyta i sprawy wychowania dziecka wzbudzają taki niesmak.
      • koronka2012 Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 17:19
        Chyba w tym że autorka sądziła że gości opędzą się śniadaniem po czym wyjadą głodni tuż przed obiadem 😉

        Po rozmowie z mężem zdecydowała się przygotować obiad, który jednak nie spotkał się z niczyim uznaniem, a gdyby goście powiedzieli że im wołowina nie w smak, to miałaby gotowanie z głowy.
        • last-green-orange Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 21:04
          Oni wstają późno, 10-11, więc nie wiedziałam czy mam zrobić czy nie. Chciałam zrobić dużo gofrów oryginalnie. Ten mój obiad zjadły, poza szwagierką która zjadła tylko część teściowej a mojej nie tknęła big_grin
    • lumeria Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 17:03
      Rozumiem wkurzenie - bo przecież dorosłe osoby, szczegolnie teściowa, mogły otworzyć paszcze i zakomunikować jakie są potrzeby żywieniowe dziecka (czy kogokolwiek innego).

      A z drugiej strony myślę, ze prawdopodobnie teściowa nie chciała dodawać Ci kłopotu skoro zaplanowałaś gulasz i nieudolnie ogarnęła ten nieszczęsny kotlet dla dziecka.
    • last-green-orange Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 17:47
      Po prostu byłam zła, że nie uzgodnili tego ze mną, w końcu jestem gospodynią, kuchnia to moje terytorium big_grin Zrobiłam dla nich ciasto, sałatkę, śniadania, obiad. I, prawdę mówiąc, każda ich wizyta przynosi jakieś kwasy. Kiedyś, jak bratanica była mała, robiła spory harmider i ja z mężem musieliśmy za nią biegać. Za zabawkę przywieźli jej... cymbałki. Drugim razem teść na mnie nakrzyczał. Teraz szwagierka ta od dziecka, z którą mam naprawdę mały kontakt, powiedziała mi "komplement": że jestem miła i mnie nie poznaje. Naprawdę chciałam, żeby było dobrze. Z teściową i siostrą męża mam bliski kontakt, ale z rodziną jego brata już nie. Natomiast w ich własnym kręgu (te osoby co przyjechały) dogadują się super a ja czuję, że nie pasuję do towarzystwa, po prostu czuję się zbędna. Zwłaszcza po tym tekście szwagierki, do której zresztą starałam się zagadywać podczas spotkań, składałam jej życzenia na urodziny... bez wzajemności. Z bratanicą też starałam się nawiązać jakąś relację. Dla mnie to dziecko jak każde inne, dla tamtej rodziny jest na pierdestale i to też mnie denerwuje, nie potrafią jej wyznaczyć granic, miewa foszki i dobrze pamiętam jej ataki histerii. Teraz już odechciało mi się i kontaktów, i starań żeby było normalnie.
      • baba88 Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 18:32
        Za bardzo się starasz i przejmujesz-miej na to wyjechane. Rób minimum. Mam wrażenie że każdemu chcesz dogodzić i masz za złe że nie sa Ci szczerze i głęboko wdzięczni stąd Twoje rozgoryczenie kontaktami z ta rodziną. Jesteś w porządku osobą ale nie wszyscy są zdolni do prawdziwej wdzięczności zatem nie ma co się wysilać i przejmować. Akcja z cymbałkami to było grubo.
      • lumeria Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 18:34
        >każda ich wizyta przynosi jakieś kwasy

        Czyli oni tak mają. Co byś nie zrobiła, to duda i tak z tyłu. smile

        W takich sytuacjach nie da się wystarać czegoś pozytywnego, wiec trzeba dopilnować, by być w porządku - zapewnić minimum gościnności tak jak by się zaoferowało komukolwiek innemu, a resztę mieć w dudzie. Zresztą to rodzina męża, niech on się spina, nie?
        • horpyna4 Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 19:01
          Najlepiej w takiej sytuacji ewakuować się na kilka dni, jeżeli nie byli zaproszeni, tylko wprosili się sami. Niech mąż się z nimi męczy, skoro ma taką beznadziejną rodzinę. I niech sam pomyśli, czym ich nakarmić.
          • last-green-orange Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 21:37
            No właśnie nie wiem jak mam do tego podchodzić. Mieszkają daleko, więc te wizyty to 1-2 na rok. Ale za to przyjazd 4-6 osób, w tym małego dziecka. Moje mieszkanie ma 3 małe pokoje i jedną łazienkę. To nie jest tak że rodzina jest ogólnie beznadziejna, teściowa i szwagierka są naprawdę w porządku, teść jest cholerykiem ale nie miałam z nim więcej spin. Z resztą, tzn bratem męża, jego partnerką i dzieckiem nie znalazłam wspólnego języka, tak się ułożyło że spotykamy się u teściów w domu rodzinnym, oni nas na swoje mieszkanie nie zapraszają. Ja nie przepadam za gośćmi nocującymi, zwłaszcza w takiej ilości, z chęcią spotkałabym ich na mieście gdzieś. Jak przyjeżdżają to dla mnie "najazd", może 1-2 osoby jeszcze byłyby ok ale łącznie z nami jest ich 8 na 50 m! Dają nam też do zrozumienia, że jesteśmy przewrażliwieni np. jak uspokajam małą, która bawi się w rzucanie czymś metr od telewizora. To nasze pierwsze i nowe mieszkanie, na meble i sprzęty sama zarobiłam, i na początku starałam się mieć oczy dookoła głowy czy nic się nie niszczy bo np mała miała pomysł skakać po kanapie. Teraz jest ciut spokojniejsza, choć czasem ją upominam jak np w nocy robi hałas. To nie było też tak, że ich specjalnie zapraszaliśmy, bardziej robili aluzje, że bratanica pyta, kiedy zobaczy Warszawę, albo właśnie że przyjeżdżają na jakąś imprezę i zostaną na weekend, albo że mieli nam przywieźć coś dużego. Jednak przy okazji pomogli nam też naprawić kilka mebli, za co jestem wdzięczna. Nie wiem, jak mogę rozwiązać i czy da się w ogóle rozwiązać tę sytuację, nie uciekając z własnego domu, bo przecież nie powiem: zapraszam X, Y, Z a resztę proszę do hotelu!
            • aqua48 Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 23:55
              Przestań zapraszać i nocować taką gromadę ludzi. Powiedz, że możesz (jeśli chcesz) gościć tylko dwie osoby na raz na kilka dni i tyle niech sami zdecydują kto w tej sytuacji przyjedzie teraz, a kto kiedy indziej. A jak już przyjadą z dzieckiem niejadkiem uzgadniaj sama osobiście, nie przez męża, co chcą na obiad.
              • baba88 Re: "Konkurencyjny" obiad 30.08.22, 08:50
                Rodzina męża zwala swoje pijawki 2 razy w roku na kilka dni(pijawki Watkodawczyni ani jej męża nie goszczą) a ona nie ma tu nic do powiedzenia, bo rodzina się obrazi..Co to za zwyczaje zwalać się komuś na głowę regularnie bez najmniejszej chęci jakiegokolwiek rewanżu? Nie pisze o teściach ci mają większe prawa.Problem zdaje się tkwi głębiej.
            • aqua48 Re: "Konkurencyjny" obiad 30.08.22, 12:57
              last-green-orange napisała:

              > To nie było też tak, że ich specjalnie zapraszaliśmy, bardziej robili aluzje, że bratanica pyt
              > a, kiedy zobaczy Warszawę,

              To jak następnym razem zrobią podobną aluzję powiedz coś w rodzaju - a wiesz Władziu właśnie myślałam o Was, bo Wy przyjeżdżacie do Warszawy dość często, a my chyba jeszcze nie byliśmy u Was, z przyjemnością przyjechalibyśmy na kilka dni zobaczyć jak mieszkacie, pobyć razem i odpocząć. Może za tydzień?
              Gwarantuję, że niechciane wizyty utniesz w zarodku.
              • last-green-orange Re: "Konkurencyjny" obiad 30.08.22, 14:30
                Te "podchody" trwały kilka miesięcy big_grin Jak powiedziałam, że bratanica zostawiła u nas kakao, to teściowa na to, że specjalnie żeby mieć na następną wizytę (niby żartem). Potem co jakiś czas, że mała się dopytuje kiedy zobaczy stolicę (nie wujka i ciocię). W końcu chyba zapytali wprost czy mogą przyjechać i się zgodziliśmy. U nich jest tak że mieszkają całą rodziną bez nas w okolicy jednej wioski i zjeżdżają do teściów na weekend i wtedy się widzimy. Najczęściej zostawiają wtedy dziecko na noc, którym zajmuje się szwagierka, młoda studentka. Nawet między jej maturami byli kilka dni pod rząd, byłam zdziwiona że nikt nie pomyślał, że to najgorsza pora na wizyty, bo dziecko do niej lgnie i wymaga całej uwagi, tak też jest nauczona że z nią spędza cały czas i nawet śpi z nią w łóżku. Jak się jej odmawia to robi sceny. Teściowa jest dobrą kobietą, ale czasami brakuje jej "pomyślunku"... zrobiła remont generalny tuż przed maturami swojej córki podczas nauki zdalnej. Byliśmy u rodziny brata męża chyba raz, ale to nie był żaden proszony obiad, tylko oprowadzenie po nowym mieszkaniu, i od razu wtrybaniła się też nasza teściowa "do wnuczki" którą widzi minimum raz w tygodniu. A myślałam, że może jak będą sami "młodzi" to nawiążemy jakiś lepszy kontakt. Mam czasem poczucie że tylko udostępniam im miejsce do spania jak hotel, przynajmniej dla tej mojej szwagierki, bo gdybyśmy mieszkali w Koziej Wólce, to nigdy by do nas nie przyjechała specjalnie tyle km. Mój mąż na początku proponował, że sprawdzi jakie są atrakcje, ale wszystko to ogarnia szwagierka no a my generalnie możemy się dołączyć, lub nie. Chyba nie pytali nas nigdy, czy chcielibyśmy gdzieś pójść.
                • baba88 Re: "Konkurencyjny" obiad 30.08.22, 16:33
                  Pijawki bez żadnego wstydu.Następnym razem jasno i wyrażnie przy kolejnej próbie wproszenia się zapytaj czy możecie odwiedzić ich kiedy tylko zrobi się ciepło na jakiś długi weekend bo maja takie miłe i wygodne mieszkanie...Ty jesteś po prostu zbyt uprzejma i takie typy to wykorzystują.
                  • majaa Re: "Konkurencyjny" obiad 01.09.22, 12:56
                    Dokładnie tak.
                • basiastel Re: "Konkurencyjny" obiad 01.09.22, 09:50
                  Ale jesteś wyraźnie negatywnie nastawiona do tej dziewczynki, gonisz ją, często zwracasz uwagę. Dziwisz się, że to raczej Warszawa ją rajcuje, nie ciocia? A w ogóle to angażujesz się w nieswoje sprawy ( ocena remontu, czy wizyt rodziny w okresie maturalnym ) i chyba wiele różności ci się u innych nie podoba.
                  • baba88 Re: "Konkurencyjny" obiad 01.09.22, 12:34
                    Psychologia mówi że u ludzi którzy mają nieostre swoje granice jest tendencja do przekraczania granic innych.W sumie logiczne.
                  • majaa Re: "Konkurencyjny" obiad 01.09.22, 12:53
                    Cóż, skoro ani rodzice ani babcia nie reagują i nie uczą dziewczynki, czego nie należy robić, zwłaszcza u kogoś w mieszkaniu, to musi to zrobić autorka, takie życie. Szczerze mówiąc, też bym tak zrobiła na jej miejscu, mając przed oczami wizję zniszczonego telewizora albo połamanej kanapy. I najwyraźniej, jak widać, żadnej traumy z tego powodu rodzinka nie ma, skoro to już kolejna ich wizyta i, jak mniemam, nie ostatnia (no chyba że autorka ukróci te praktyki).
                    • basiastel Re: "Konkurencyjny" obiad 01.09.22, 22:02
                      5 letnie dziecko raczej nie jest w stanie połamać kanapy, nawet skacząc po niej.
                    • basiastel Re: "Konkurencyjny" obiad 02.09.22, 11:06
                      To się nie zaprasza takich gości. Ale za wychowywanie cudzego dziecka autorka brać się nie powinna.
                      • horpyna4 Re: "Konkurencyjny" obiad 02.09.22, 14:16
                        Nie doceniasz możliwości 5-letnigo dziecka. Może zniszczyć obicie kanapy, a jak kanapa jest na sprężyny, to któraś może pęknąć.

                        I nie chodzi tu o wychowanie cudzego dziecka, tylko o poinformowanie go, czego nie należy robić w tym konkretnie mieszkaniu. Dziecko w tym wieku powinno zrozumieć i przyjąć to do wiadomości. U swoich rodziców niech sobie skacze po wszystkim, ich sprawa.
                        • basiastel Re: "Konkurencyjny" obiad 02.09.22, 18:05
                          I to 5 letnie dziecko ma jeść, co je się w tym domu? No sorry, oczekiwania gospodyni są nierealistyczne, widać, że dzieci nie ma.
                    • basiastel Re: "Konkurencyjny" obiad 02.09.22, 21:02
                      Ale zdajesz sobie sprawę, że ta dyscyplinująca osoba ( nawet słusznie, ale w nieodpowiedniej formie ) nigdy raczej przez dziecko lubiana nie będzie, więc skąd zdziwko, że dzieciak chce do Warszawy, nie do cioci? Autorka jest typem krytycznego oceniacza ( i nie dotyczy to tylko ocen wychowania dziecka ), co też bliskim relacjom nie sprzyja.
                      • baba88 Re: "Konkurencyjny" obiad 03.09.22, 08:09
                        Autorka po prostu nie lubi ludzi którzy jej się nachalnie wpraszają do domu i jej wściekła na siebie że nie jest asertywna.
                    • quba Re: "Konkurencyjny" obiad 24.09.22, 04:30
                      Przyszła kiedyś do mnie znajoma ze swoim pięcioletnim synkiem, ot wpadła bo była niedaleko.
                      Mały wszedł na otomanę i zaczął skakać.
                      Czekając, aż mama zwróci mu uwagę (nic takiego się nie zdarzyło), spytałam :
                      - Piotrusiu, a czy w domu też tak robisz????
                      - Nie, w domu mama mi nie pozwala.

                      uważam wobec tego, że skoro ani mama, ani babcia, tata czy ciocia nie poczuwają się do opieki i dbanie o właściwe zachowanie dziecka, pani domu, czy ktokolwiek z domowników MA PRAWO zwracać uwagę gościowi - dzieciaczkowi, który zwyczajnie sprawdza dokąd są zakreślone granice.
                      Pozdrawiam.
      • horpyna4 Re: "Konkurencyjny" obiad 01.09.22, 17:29
        Jakby na mnie ktokolwiek (w tym z rodziny) nakrzyczał w MOIM mieszkaniu, to zostałby w trybie natychmiastowym wyrzucony i już nigdy nie wpuszczony. Nie można dawać chamstwu prawa do wchodzenia sobie na głowę.
    • elle-joan Re: "Konkurencyjny" obiad 29.08.22, 23:12
      Jak jest w gosciach dziecko (albo i dorosly) niejadek to bym zapytala co zje, moze wymieniajac kilka rzeczy ktore moge zrobic.
    • basiastel Re: "Konkurencyjny" obiad 01.09.22, 09:34
      Ale gulasz dorośli zjedli? Ja bym się dzieciakiem nie przejmowała. Chcieli zrobić mu kotleciki, ich problem. Pewnie nie masz dzieci, skoro nie zdajesz sobie sprawy, że dzieci mają dość ograniczone menu i chcesz 5 letniemu dzieciakowi wciskać jedzenie, którego nie zna. Nie Ty jesteś od wychowywania cudzego dziecka. 5 latek, to nie dorosła osoba, która zje wszystko.
    • vivi86 Re: "Konkurencyjny" obiad 02.09.22, 17:23
      Bezstresowe wychowanie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka