alka_xx
20.03.05, 13:29
Mam dobrego znajomego, nawet chwilami skłonna byłabym go uwazać za
przyjaciela, bez podtekstów erotycznych!, ale już przy drugim spotkaniu
zauwazyłam, że dłubie w nosie! I to wówczas, gdy jedziemy samochodem, a ja
siedzę po jego prawej stronie. Udawałam, że tego nie widzę i nie zarzutowało
to na ogólnym, miłym charakterze spotkania.
Drugie spotkanie, także miłe i wartościowe, ale on znów dłubie podczas jazdy.
W tych momentach odwracam głowę w prawo. Bardzo się staram by mimo wszystko
było miło. Ale mówię sobie w duchu, że jak za trzecim razem dłubanie się
powtórzy, więcej nie wsiąde do jego samochodu.
Za trzecim razem znowu to samo. Wyraźnie popsuł mi sie nastrój, on to nawet
zauwazył. Wykręciłam się bólem głowy i skróciłam spotkanie.
Jest bardzo zyczliwym, szalenie uczynnym i sympatycznym panem w średnim
wieku. Mam nawet wobec niego dług wdzięczności za jego bezinteresowną pomoc w
ważnej sprawie. Dużo rozmawiamy, prawie o wszystkim, mamy częsty kontakt
mailowy. Ale na pewno mu o moich obiekcjach nie powiem wprost. Nie potrafię!
Jak to zrobić, by go nie urazić, ale wywołać pożądany efekt! Prosze o radę.
Pozdrawiam