kasikgr
03.01.06, 11:41
Mam dylemat czy postąpiłam właściwie.
Umówiłam się z kolegą, że podrzuci mnie za miasto na Sylwestra (w którym też
miał uczestniczyć). Jadąc z nim zorientowałam się, że... samochód jest
zwyczajne niesprawny i ja BOJĘ SIĘ wracać z kolegą. Wróciłam z innymi
znajomymi. Kolega jest teraz lekko obrażony, bo uważa, że skoro jechaliśmy
razem w jedną stronę, to tez powinniśmy razem wracać (musiał wracać sam). A
ja zwyczajnie bałam się o swoje życie! Kolega był głuchy na moje delikatne
aluzje, by się zatrzymac i sprawdzić, bo coś auto się ślizga, nie hamuje,
podejrzanie szarpie...
Czy wg Was uzasadniona była zmiana pojazdu czy powinnam zacisnąć zęby i trwać
do końca?
Pozdro.