tykanie czyli temat-rzeka

30.12.02, 17:02
Czy 18-letni pracownik moze tykac 60-letniego szefa? W mojej firmie
doprowadza mnie to do szalu. Sam mam 38 lat i sluzbowo na "tykanie" pozwalam
bardzo rzadko; w zyciu prywatnym czesciej, nawet dzieciom przed 16 rokiem
zycia. Czy tykanie w pracy moze doprowadzic do poczucia utraty sluzbowego
dystansu?
    • alka_xx Re: tykanie czyli temat-rzeka 30.12.02, 20:35
      Chyba zalezy to od :
      - czasu i miejsca tykanie
      - kultury i taktu tykania
      - przyzwolenia i checi szefa
      - przyzwolenia i checi mlodego
      - ogolnie przyjetego zwyczaju
      - braku ogolnie przyjetego zwyczaju
      - itd itp

      W tykaniu miedzy ludzmi w roznym wieku, stanowisku, statusie spolecznym nie
      widze generalnie nic zlego. Moze to zachwiac sluzbowym dystansem, gdy ktoras ze
      stron nie trzyma sie powyzszych i takze innych, nie wymienionych tu,zasad.

      A dlaczego Ciebie doprowadza to do szalu?

      pozdrawiam
      a_xx
      • sumerolog Re: tykanie czyli temat-rzeka 30.12.02, 20:54
        Po raz pierwszy poczulem sie stary kiedy dwojka mlodych chlopcow na oko 10 lat
        podeszla do mnie na przystanku autobusowym i spytala "Przepraszam czy ma pan
        odsprzedac bilet"
        Mialem wtedy lat 18cie i pierwszy raz zdarzylo mi sie ze ktos mlodszy
        powiedzial do mnie per "pan"
        Od tego czasu bardzo chetnie przyjmuje "tykanie", uwazam je za oznake milej
        atmosfery i jesli osoba z ktora rozmawiam ma tak okolo do 35 lat to nie widze w
        tym nic zlego - zaznaczam ze sam mam 20wink
      • kicior99 Re: tykanie czyli temat-rzeka 30.12.02, 21:53
        alka_xx napisała:

        >
        > A dlaczego Ciebie doprowadza to do szalu?


        Latwosc z jaka przechodzi sie od tykania do spoufelania rzutujacego na stosunki
        sluzbowe - zwlaszcza w Polsce. Na polnocy (np.w Finlandii) tykanie to zupelnie
        inna sprawa, zazylosc i jej stopien zalezy jednak od czego innego niz od formy
        bezposredniego odnoszenia sie do siebie.
        • alka_xx Re: tykanie czyli temat-rzeka 30.12.02, 22:18
          Teraz uogolniles problem, rozciagajac go na cale terytorium kraju. Nie o taki
          ogolnik Cie pytalam. Raczej o problem z Twojego podworka.

          Ale jest duzo racji w tym co piszesz i pewno przyczyna, poza tym co napisalam w
          poprzednim poscie tkwi takze w niegdysiejszym / a moze dzisiejszym takze?/
          przeswiadczeniu polakow,/ majacym swe podloze raczej w sferze ekonomicznej/, ze
          bliski kontakt z szefem i to na dodatek dobitnie demonstrowany, ustawia dana
          osobe w kregu niejako wybrancow, dodaje jej waznosci, wywoluje zazdrosc
          kolegow, a stad byc moze juz tylko jeden krok do splendorow, zaszczytow albo...
          no wlasnie, albo do upadku z hukiem i trzaskiem, bo nie potrafilo sie wylapac
          granicy, na ktorej konczy sie bezposredniosc stosunkow,a zaczyna sie
          spoufalanie. I to takie wlasnie jednostki czesto kreuja obraz "polskiego
          tykania sie"!.
          A poza tym funkcjonowali takze tacy szefowie, ktorym sprawialo przyjemnosc ,
          gdy czapkowalo im grono tzw. "przydupasow"

          a_xx


        • aka10 Re: tykanie czyli temat-rzeka 13.01.03, 20:40
          Tu,gdzie mieszkam mowi sie do wszystkich przez "ty",bez wzgledu na
          wiek,stanowisko czy tp.Z zazyloscia,czy tez brakiem respektu nie ma to tu nic
          wspolnego,taki po prostu zwyczaj.Poza tym,do tych,ktorych sie zna mowi sie po
          imieniu-czy to lekarz domowy,czy dyrektor naczelny,czy nauczyciel w
          szkole.Pozdrowienia.
          • miltonia Re: tykanie czyli temat-rzeka 15.01.03, 12:18
            Dla mnie nie jest problemem samo tykanie, jeśli obie strony tego chcą, a z
            inicjatywą wyjdzie osoba starsza wiekiem i urzędem. Gorzej, gdy jest się w
            różny sposób zmuszanym do takiej formy. Sama zetknęłam się z przypadkami jak
            niżej:
            1. Pracowałam w firmie, gdzie przyjęty był luźny sposób bycia. Osoby dużo ode
            mnie starsze i będące wyżej w hierarchii od razu mówiły mi ty. Nie wiedziałam
            jak reagować. Czy też tak się do nich zwracać, czy pozostać przy pan, pani. W
            końcu przyjęłam zasadę, że w takim przypadku używam takiej samej formy jak oni.
            2. Pracownik, facet, w wieku zbliżonym do mojego proponuje mi przejście na ty,
            a ja nie mam na to ochoty, bo np. za nim nie przepadam, albo za mało go znam.
            Jak odmówię, poczuje się głęboko urażony, jeśli nie, może zacząć się spoufalać.
            Pomijam już fakt, że inicjatywa powinna wyjść ode mnie. Tu postępowałam różnie,
            albo machałam ręką i zaczynało się tykanie, albo nic nie mówiłam i zwracałam
            się do tej osoby jak wczesniej, albo mówiłam wprost, że jeszcze trochę
            poczekajmy i wychodziłam na nabzdyczoną [......].
            3. Osoba, najczęściej młodsza ode mnie, choć nie zawsze, prosi żeby mówić jej
            po imieniu. w takim wypadku wytrąca mi oręż i odwzajemniam sie tym samym, choć
            nie zawsze z entuzjazmem.
            • brunosch Re: tykanie czyli temat-rzeka 10.02.03, 11:28
              Jest jeszcze (na szczęście) forma przejściowa "panie Adamie" - dzięki temu i
              dystans zostaje zachowany, i forma imienia. UWAGA! Forma "panie Adasiu" moim
              zdaniem skłania już do poufałości i fraternizacji. uncertain
            • p-iotr Re: tykanie czyli temat-rzeka 20.03.03, 19:02
              miltonia napisała:

              > 3. Osoba, najczęściej młodsza ode mnie, choć nie zawsze, prosi żeby mówić jej
              > po imieniu. w takim wypadku wytrąca mi oręż i odwzajemniam sie tym samym,
              choć nie zawsze z entuzjazmem.

              A po co? Nie musisz jezeli nie chcesz...

              BTW: Pracuje w firmie amerykanskiej - wszyscy po imieniu, ale czasem mi glupio
              (szczegolnie po polsku) tykac 60-letniego wspolpracownika (ja 27).

              pzdr
              • wszystko-niebieskie tykanie czyli temat-rzeka- przykład..... 25.03.03, 17:31
                A co powiecie na zwracanie się do szefa "pani Joasiu", podczas kiedy wszyscy
                mówią "pani kierownik"? Według mnie to nie na miejscu.
                Pozdrawiam
            • em_es Re: tykanie czyli temat-rzeka 08.08.03, 21:48
              miltonia napisała:

              > 3. Osoba, najczęściej młodsza ode mnie, choć nie zawsze, prosi żeby mówić
              jej
              > po imieniu. w takim wypadku wytrąca mi oręż i odwzajemniam sie tym samym,
              choć
              > nie zawsze z entuzjazmem.
              Dlaczego? Ja pracuje jestem w pracy najmlodsza (az dziwne bo mam 28 lat smile ),
              pracuje z osobami kilka lat starszymi ode mnie - z nimi jestem na ty, z ich
              inicjatywy oczywiscie, mam tez do czynienia z osobami duzo starszymi ode mnie,
              rowniez sluzbowo "wyzej" ode mnie, i oni mowia do mnie po imieniu (z ich albo
              mojej inicjatywy) a dla mnie to jest pani Dorota itp, a na ty jestem z kilkoma
              takimi osobami, ale na ich wyrazne zyczenie, absolutnie nigdy bym nie
              pomyslala ze jak ja komus takiemu mowie "prosze mi mowic po imieniu" to
              oznacza od razu wzajemnosc. Troche szacunku i nie przeceniania swojej pozycji
              i wartosci nie zaszkodzi.

              Pozdrawiam
              MS
    • kora3 Re: tykanie czyli temat-rzeka 18.07.03, 22:51
      wszustko zależy od ogólnie przyjętego zwyczaju w firmie i ze zwyczaju tego nie
      należy się na siłę wyłamywać, bo to świadczy właśnie o złym wychowaniusad
      Njlepiej jest, jeśli zwyczaje te są nm przedstawione na początku "kariery
      firmowej" i wtedy nie budzą one wątpliwości.
      Ja pzrychodząc do mojej firmy usłyszałam "W naszej firmmie wszyscy mówimy sobie
      po imieniu, j jestem Jacek" - od mojego szefa smile Potem zapoznał mnie z
      pracownikami i rzeczywiście wszyscy od dyr naczelnego po praktykantów tak sie
      do siebie zwracają, nie widzę przy tym by miało to wpływ na stosunki słuźbowe smile
      Ale jeśli nie ma takiego zwyczaju, nie musisz zaraz przechodzić z wszystkimi na
      ty, jeśli nie masz ochoty ...
      z reguły jeśli do młodego zespołu wchodzi osoba w zbliżonym wieku jest tak,z e
      ludzie się przedstawiają imieniem i nazwiskiem i normą jest mówienie sobie po
      imieniu ...ale już do szefów wszyscy mówią przez "pan" ...to jeszcze w miarę
      zdrowe...ale co, jeśli "starzy ' stażem nie wiekiem mówią do szfa ty, a tym
      młodszym tego nie proponuje ??? To niemiła sytuacja ...
      Objawem chamstwa i braku ogłady jest podkreślanie, ze jest się z szefem na ty
      9podczas gdy inni nie są) poprzez zwracnie się do niego per Władek np. na
      spotkaniach służbowych sad
      • hanja1 Re: tykanie czyli temat-rzeka 06.08.03, 19:48
        mieszkam w danii i nie tyka sie wlasciwie krolowej i starszym paniom z pewnego
        obszaru danii tzw "krag whisky" na polnoc od kopenhagi.
        tak sobie rozmyslam o tykaniu - a jak zwracamy sie do Pana Boga? czy
        przypadkiem nie przez ty? Panie Boze mam do Pana prosze pana prosbe o.... i
        dziekuje Panu , Panie Boze za wszystko... moje dzieci mowia do Pana Boziu ale
        one sa jakies niedouczone przosze Pana. hmmmmmmmmmmmmm tak tylko sobie rozmyslam
    • yawokim Re: tykanie czyli temat-rzeka 07.08.03, 00:46
      mam dwadziescia pare lat, generalnie jestem normalny, biore narkotyki /to tak
      dla pelniejszego obrazu/ i mam jedna manie- nigdy nie tykam nieznajomych i
      starszych.
      strasznie lubie forme Pani/Pan /z rozsadkiem oczywiscie, duzo mlodszych osob to
      nie dotyczy/..to pewnie musi jakos pretensjonalnie wygladac ale nawet jak ktos
      mnie tyka nieznajomy /ulica, sklep/ staram sie 'panowac'...
      ciekawy jestem czy jak ktos starszy albo 'wazniejszy' tyka nalezy przejsc na
      taka forme czy raczej dyskretnie nie? /oczywiscie w sytuacji bez wczesniejszego
      brudzia itp/...
      generalnie tykanie mnie jakos brzydzi, chociaz pewnie kwestia czasu jest jego
      upowszechnienie /tak jak zanik calowania w mankiet, jeszcze pare lat temu
      bardzo powszechny/.
      'panowanie' jest jakies takie fajne, nie wiem, po prostu podoba mi sie....
      • gacus2 Re: tykanie czyli temat-rzeka 07.08.03, 09:43
        Jeśli koledzy sa na równorzednym stanowisku, dlaczego mam ich nie "tykać"?
        Natomiast do szefa nigdy nie przysło mi powiedzieć inaczej niż na Pan...
        Dodam mam 22lata.
    • opeongo Re: tykanie czyli temat-rzeka 07.08.03, 12:16
      kicior99 napisał:

      > Czy tykanie w pracy moze doprowadzic do poczucia utraty sluzbowego
      > dystansu?

      W mojej firmie jest zwyczaj, ze do wszystkich mowi sie na ty. I juz.
      Nie ma czegos takiego jak 'sluzbowy dystans' ale jest autorytet przelozonego.
      I kazdy przelozony buduje go sobie sam. Troche trudno, bo nie ma 'pani dyrektor'
      i 'pana prezesa' ale za to jest autentyczny.
      Ostatnio laczymy sie z inna firma. Tam jest tytulomania! co kto ma wyzszy stolek to 'pan kierownik' .
      Strasznie nas to smieszy, bo ci ludzie czesto nie maja za grosz posluchu u podleglego personelu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja