co wolno zakochanym homoseksualistom publicznie?

12.09.06, 16:35
W Anglii:
- trzymac sie za rece
- nie kryc sie z tym ze laczy ich cos wiecej niz przyjazn i nie byc narazonym
przy tym na nieprzychylne reakcje
- wieczorem w knajpie mozna pocalowac partnera/ke publicznie w policzek
- przyznac sie do tego w miejscu pracy (tzn. ryzyko jest ale w sumie nieduze,
zawsze znajdzie sie sporo instytucji gotowych bronic za darmo), poza tym
kazda firma ma obowiazek prowadzic polityke equal opportunities

i nikogo to nie razi. A w Polsce? Czy publiczne zapewnienia premiera ze
jestesmy rajem dla mniejszosci seksualnych przekladaja sie na praktyke?
    • piotrbocian Re: co wolno zakochanym homoseksualistom publiczn 14.09.06, 01:26
      Obawiam się, że odpowiedz bedą zależeć od światopoglądu i opinii na temat
      homoseksualistów, i od razu zaczną się dyskusje czy powinniśmy ich traktować tak
      samo jak pary heteroseksualne. Myślę, że ogólna zasada SV jest taka by życie
      wśród innych ludzi było przyjemne zarówno dla nas jak i osób patrzących z boku,
      dlatego uważam, że homoseksualiści powinni się bardziej wstrzymywać z
      okazywaniem uczuć ponieważ nasze społecznstwo nie do konca akceptuje takie
      zwiazki (a juz na pewno mniej niz na zachodzie)
      • alka_xx Re: co wolno zakochanym homoseksualistom publiczn 14.09.06, 13:04
        Jestem raczej tolerancyjna, ale uwazam że to sami homoseksualiści "zohydzili"
        społeczne widzenie ich problemu.
        Przeciętny człowiek o orientacji hetero,uważa homoseksualistę za zboczeńca
        / sorry!/ i trudno mu się dziwić, skoro wystarczy zobaczyć jedną Paradę
        Równości,a na niej dziwacznie poubieranych, a raczej poprzebieranych,
        wymalowanych,zachowujących sie w sposób wyuzdany ludzi tej samej płci, by taki
        wyrobić sobie osąd.
        A przecież wiemy, że są to pod kazdym innym /niż seksualnym/ względem,ludzie
        tacy jak wszyscy,więc jeżeli chcą być postrzegani także jak wszyscy inni, niech
        nie manifestrują tak tej swojej innosci seksualnej.
        • wimsey Re: co wolno zakochanym homoseksualistom publiczn 14.09.06, 13:36

          Dziwacznie poubierani, wymalowani, wyuzdani ludzie pojawiają się nie tylko na
          Paradach Równości i miewają różne orientacje seksualne. Irytujący krzykacze
          także nie są specjalnością tej jednej grupy.
          Homoseksualiści nie mają problemu z homoseksualizmem tylko z nietolerancyjną
          częścią społeczeństwa - więc nie chodzi o "społeczne widzenie problemu", tylko
          o to, by stopniowo utemperować społeczną wrogość.
          Zgadzam się, że publiczne demonstrowanie seksualności jest krępujące i bardzo
          często nieestetyczne dla otoczenia - ale to dotyczy wszelkich konfiguracji
          płci. W zatłoczonym autobusie byłoby mi tak samo niezręcznie, gdyby tuż nad
          moją głową całował się facet z dziewczyną, jak i facet z facetem (chociaż
          takich odważnych to chyba w Polsce nie ma). Jestem za równymi prawami - ale
          niezależnie od orientacji obowiązuje nas minimum dbałości o
          uczucia "postronnych". Prawda?
          • alka_xx Re: co wolno zakochanym homoseksualistom publiczn 15.09.06, 10:09
            ciekawe, co w tym problemie było pierwotne...
            czy społeczne widzenie homoseksualnych zachowań, czy brak "społecznego"
            widzenia problemu przez samych homoseksualistów.

            zgadzam sie, że całowanie się nad czyjąś głowa w tramwaju budzi zażenowanie
            / a może zazdrość, że to nie ja smile/
            • wimsey Re: co wolno zakochanym homoseksualistom publiczn 15.09.06, 13:38
              Sam problem mocno ewoluował. W społecznym odbiorze homoseksualnych zachowań
              naturalne i odwieczne jest tylko stwierdzenie faktu, że zachowania te nie
              prowadzą do prokreacji. Ale mnóstwo innych zachowań także jej nie sprzyja.
              Homoseksualistów przecież nigdy nie było tak wielu, by poważnie zagroziło to
              ciągłości gatunku. Dlatego stosunek do homoseksualistów jest w punkcie wyjścia
              najwyżej lekko negatywny (bo są "bezużyteczni dla społeczeństwa"), ale śmiech,
              wstręt, pogarda czy litość posła Wierzejskiego (wink) pojawia się dopiero na
              silnym gruncie religijno-kulturowym.
              Poza tym na ogół najsilniejszy sprzeciw budzą homoseksualiści płci męskiej,
              którzy upodobniają się - zachowaniem, strojem etc. - do kobiet. Na tym polegał
              bodajże jedyny problem homoseksualistów w starożytnej Grecji. Kontakty
              homoseksualne, pożądanie "pięknych chłopców" - to wszystko była norma. Ale
              mężczyźni przejmujący rolę kobiet (z tego co wiadomo, role te były w tej
              kulturze ściśle rozpisane) w kontaktach seksualnych wystawiani byli na
              pośmiewisko. I analogicznie wygląda to dzisiaj.
              Wszyscy wiemy, co się mówi o facetach "nadużywających" kosmetyków "jak baby".
              Niechęć do homoseksualizmu potęgowana jest przez pewną formę deprecjonowania
              kobiet (nie nie, to nic złego ani śmiesznego być śliczną małą kobietką i
              ubierać się w śliczne małe różowe szpilki, to kobietkom przystoi, ale Poważny
              Mężczyzna prędzej umrze niż choćby weźmie je do ręki). Piję tu, rzecz jasna do
              tej torebki z innego wątku. A "występkiem" po stokroć gorszym jest, naturalnie,
              gdy mężczyzna zachowuje się jak kobieta w kontaktach towarzyskich i seksualnych.

              Nie wiem, co miałaś dokładnie na myśli przez brak "społecznego widzenia
              problemu" przez homoseksualistów, ale jeżeli chodziło Ci (między innymi) o
              wątpliwą estetykę parad, to naprawdę, trzeba wziąć pod uwagę, że to są
              środowiska skrajne, reprezentanci trochę samozwańczy. Każdej niemiłej dla oka
              demonstracji można postawić podobny zarzut i nie uzasadniać nim niechęci dla
              całego środowiska. Dopóki parada nie przeradza się w rozróbę (a to jest raczej
              specjalność parad strony przeciwnej), to chyba nie łamie zasad SV (rozumianych
              tu bardzo ogólniewink.
              Pozdrawiam i przepraszam za tyle gadaniny, ale temat na to zasługuje -
              wimsey
              • alka_xx Re: co wolno zakochanym homoseksualistom publiczn 15.09.06, 14:51
                Nie przepraszaj...
                jestem Ci wdzięczna za ten wywód,jest cenny i przyda się on chyba wszystkim, bo
                bardzo zwięźle i przystępnie omówiłeś temat, któryjaqko kontrowersyjny wielu
                potrafi wyłącznie zwulgaryzować.
                jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
                • kicior99 Re: co wolno zakochanym homoseksualistom publiczn 15.09.06, 16:56
                  dzieki za naprawde ciekawa dyskusje. Duzo sie z niej dowiedzialem.
    • buba011 wszystko wolno, lecz nie wszystko ...wypada 20.09.06, 15:10
    • kora3 Re: co wolno zakochanym homoseksualistom publiczn 25.09.06, 19:24
      Buba dobrze napisał smile Wolno to w miare dużo, inna sprawa jak to zostanie
      odebrane. Wg zasad SV jak mi się wydaje smile
      Nadmierne publiczne demonstrowanie namietnosci czy uczuć jest źle widziane bez
      wzgledu na aorientacje. Dobrze wychowani dorosli ludzie nie obcalowaujeą sie
      publicznie, nie trzymają za tylki, nie szepczą sobie do ucha, nie nazywaja
      pieszczotliwie w wiekszym gronie ludzi (np. w prcy), bo to stawia resztę w
      klopotliwej sytuacji. Wg mnie Twoje pytanie nie dotyczy zasad dobrego wychowania
      , a podejścia do homo w Polsce, a jak jest każdy widzi ...
    • khaki3 Re: co wolno zakochanym homoseksualistom publiczn 30.10.06, 12:01
      Tolerancja do "innosci" w Pl zawsze byla innasmile homoseksualisci, inna wiara,
      inne poglady, feministki, poglady nt. aborcji, poglady dotyczace rownosci, czy
      inny kolor skory, inny stan materialny, zasobnosc portfela. zawsze ktos kogos
      jakos dyskryminuje. Podobno polacy maja do tego sklonnosci. Jesli chodzi o
      publiczne okazywanie milosci,zazylosci,obcalowywanie sie,szczypanie po pupach,
      obmacywanie to jest to niesmaczne w przypadku pary homo czy hetero. Wczoraj
      siedzac w pizzerii widzialam taka pare, gdzie chlopak dziewczynie z wielka
      zawzietoscia badal migdalki wewnetrznie. I nie bylo to ani mile dla oka, czy tez
      przyjemne. Pewne zachowania ( bez roznicy na plec partnerow ) sa nie na miejscu.
      A polacy sami z siebie musza dorosnac do innosci. Nawet tak nieskomplikowany
      temat jak religia, temat,ktory niby nie jest tematem tabu bo przeciez poznajemy
      nowych ludzi i ich poglady, jakos ze soba rozmawiamy staje sie tematem dosc
      drazliwym. Kiedy mowie komus,ze swieta mam innego dnia niz katolicy to dziwia
      sie i pytaja czy w ogole wierze w Boga. Albo kiedy im pokazuje np. cerkiew to
      pytaja czy to nie jest sekta. Niewiedza czasami bywa zgubnasmile Innosc budzi w
      "wiekszosci" odraze. Skoro inna religia potrafi postawic ludzi po 2 stronach
      barierki to inna orientacja seksualna jestz dolna do podzielenia narodu.
Pełna wersja