Co w takiej sytuacji?!

03.04.07, 10:56
Historia zaczerpnięta z innego forum: impreza z okazji urodzin potomka. Jeden
z gości wchodząc do ciemnego pokoju po płaszcz "nakrywa" tam pana domu czyli
szczęśliwego tatusia który... jak by to powiedzieć... z zapałem usiłuje
zmajstrować nowego dzidziusia zupełnie innej pani. Dodam, że cała trójka
pracuje w jednej firmie.
Jak, Waszym zdaniem, powinien zachować się ów gość, który znalazł się w
bardzo nieprzyjemnjej sytuacji?
Ja jestem pełna wątpliwości.
A Wy?
    • uu1 Re: Co w takiej sytuacji?! 03.04.07, 11:51
      Wziąć swój płaszcz i starannie zamknąć drzwi.
      • e._ Re: Co w takiej sytuacji?! 03.04.07, 11:58
        To dość oczywiste.
        Chodziło mi o to, co nazajutrz w pracy?
        Pan, który stał się mimowolnym świadkiem zdrady jest zaprzyjaźniony z obojgiem
        młodych rodziców a dodatkowo pracuje z ojcem dziecka i panią, z którą trwały
        figle.
        • magdalaena1977 Re: Co w takiej sytuacji?! 03.04.07, 12:26
          Nic. Przynajmniej według reguł sv.

          Jeśli chce być obrońcą moralności itp może z kimś rozmawiać, ale niewątpliwie
          narazi się na całą serię nieprzyjemności.
        • uu1 Re: Co w takiej sytuacji?! 03.04.07, 12:45
          e._ napisała:
          > To dość oczywiste.
          > Chodziło mi o to, co nazajutrz w pracy?
          Również nic. Powinien zamienić się w symbol brytyjskich służb specjalnych (trzy
          małpki).
          > Pan, który stał się mimowolnym świadkiem zdrady jest zaprzyjaźniony z obojgiem
          > młodych rodziców a dodatkowo pracuje z ojcem dziecka i panią, z którą trwały
          > figle.
          Każde zdarzenie wywołane jest jakąś przyczyną i wywołuje jakieś skutki. Trudno
          na odległość dawać rady. A już z SV cała sprawa ma niewiele wspólnego.
          \n
          • buba011 powiem więcej, chodząc po niepewnym gruncie, 03.04.07, 14:16
            pukamy przed odwarciem drzwi.
            • uu1 Re: powiem więcej, chodząc po niepewnym gruncie, 03.04.07, 14:22
              smile))
      • wojtek33 Re: Co w takiej sytuacji?! 04.04.07, 15:45
        uu1 napisała:

        > Wziąć swój płaszcz i starannie zamknąć drzwi.

        A gdyby dostęp do płaszcza był utrudniony, to oczywiście wyjść bez płaszcza.
        • buba011 tak, wyjść dać czas na unormowanie sytuacji. 04.04.07, 15:59
    • buba011 nic. Udać że nic nie widział. 03.04.07, 12:34
      W problemy małżeńskie nie wchodzimy.
      • baba67 Re: nic. Udać że nic nie widział. 03.04.07, 12:54
        ja proponuje po 2 dniach poprosic szczesliwego tatusia o pozyczke jakby nigdy
        nic...na czas nieokreslony...chyba ze jest naszym szefem, wtedy o pozyczke nie
        prosimy...jeszcze nie wyszlam z prima aprilisusmile
        • alka_xx Jak jest szefem? 03.04.07, 14:37
          • alka_xx Re: Jak jest szefem? 03.04.07, 14:38
            sorry...

            wtedy dopiero puścić wodze fantazji i zarządać horrreeendalnej podwyzki i
            innych fantów ...smile
    • kora3 Wg SV 03.04.07, 22:23
      nie powinien wcale zareagowac, ani na miejscu, ani potem.
      po prostu nie wspominac o tej sytuacji.
      Nawet gdyby ktos z zainteresowanych wspomniał o niej powinien popatrzeć w okno i
      rzec beznamietnym głosem "Ależ ja nie wiem o czym mówisz..."
      Tyle ze strony SVsmile
      Niemniej sprawa moze mieć szerszy wymiar. Figlujacy, o ile go widzieli, moga
      przyjąć postawę atakująca ze strachu przed przypadkowym świadkiem i zaczać mu
      bruxdzić.
      Z całą pewnoscią mocno niekomfortowe jest to, że pan zna równeiż zonę figlarza sad
      mnie osobiście prespektywa następnej imprezy w gronie wspólnym z małzonka i parą
      romasującą, o czym wiedziałąby, bylaby spora katorga. Obłuda to nie ejst moga
      mocna strona a kłamstwa mnie razej porazają.
      Pomijajac Sv, bo nie on zawsze kieruje jednak naszym życiem nieszczesnik, który
      nakrył znajomych ma orzech trudny do zgryzienia.

      Powiedzenie partnerce figlarza moze miec barzdo powazne skutki, ale milczenie też.
      wszystko znów zalezy od stopnia zażyłosci miedzy ludzmi. Powiem wprost: gdybym w
      takiej sytuacji przyłapała meza/zone przyjaciółki/la, faceta/babkę
      siostry/brata raczej powiedziałabym bliskiej mi osobie (no chyba , ze
      wiedzialabym, ze sama nie chciałaby tego wiedzieć). pogadałbym na spokojnie
      najpierw sondujac klimaty i już.
      pewnie sie zaraz na mnie sypnie grad smile ale czasem mozna stracic bardzo bliska
      osobe przez takie milczeniesad
      kiedy sprawa wychodzi na jaw i dochodzi do swiadomoscu zdradzamnego, ze wszyscy
      niemal poza nim wiedzieli, a tylko on był skończonym debilem i jeleniem, na
      którego patrzono ze współczuciem , albo i z ironia, zaprawde trudno mu
      przebaczyć tym bliskim mu ludziom, którzy o wszystkim wiedzieli i milczeli.

      Naturalnie, jak pisała, wszystko zalezy od wzajemnych relacji miedzy ludźmi i
      poczucia obowiązku, czy lojalnosci wobec kogos konkretnego.
      • baba67 Re: Wg SV 04.04.07, 10:03
        Jesli bylabym naprawde zaprzyjazniona z ta para, a maz nie bylby w stanie mi
        zaszkodzic w pracy(ani tez jego bogdanka), tobym porozmawiala z facetem.
        Jesli nie, milczalabym, coz przede wszystkim musze dbac o siebie i moja rodzine.
        Natomiast wszelkie przy...wanki zakochanej pary spowodowalyby moja bardzo ostra
        reakcje nie liczaca sie z konsekwencjami-uswiadomilabym golabkom, co moge zrobic
        z moja wiedza, a jednoczesnie rozgladalabym sie za praca na wypadek gdyby grozby
        nie pomogly.
        • buba011 czyli tzw. moralność ... pod warunkiem tj. analiza 04.04.07, 10:46
          zysków i strat(strtegia zarządzania ryzykiem).

          ależ ten sv ... jest pojemny. wink
          • baba67 Re: czyli tzw. moralność ... pod warunkiem tj. an 04.04.07, 12:03
            Moj typ tak ma- po prostu, jesli bylabym niezalezna finansowo na pewno moja
            moralnosc i zasady bylyby nieskazitelne, hehe, zawsze bylabym asertywna,
            walczyla o prawde itp.
            Natomiast w kwestii sv to sie zgadzam z przedmowcami ze trzeba udac, ze sie nie
            widzialo. Tyle tylko, ze sv a sumienie no coz to nie to samo.
Pełna wersja