e._
10.04.07, 08:31
Wczoraj zadzwoniła do mnie znajoma. Mieli gości na obiedzie - bardzo bliska
rodzina. Goście przynieśli ze sobą pasztet i sernik, Pani domu poczuła się
urażona. Był zgrzyt.
Uważam, że w przypadku spotkania "bliskorodzinnego" nie ma w tym nic
nagannego aż tak, by gospodyni mogła się dąsać. To przecież nie dlatego,
że "zjemy sobie swoje, lepsze" ale dlatego, że "wspaniale nam się udało,
spróbujcie i Wy"! Cieszmy się wspólnie tym, że na stole znajdą się "nowe
smaki". Nie róbmy problemu takiego, jak... w przypadku pizzy zamówionej przez
gościa na cudze przyjęcie...
Co o tym myślicie?