fusae
22.04.07, 13:57
Tak się złożyło, że w moim miejscu pracy, większość osób to kobiety po 40-tce
i 50-tce. Jako jedyna osoba przed 30-tką (mam niecałe 29 lat) czuję się
zdominowana przez te Panie, które wciąż narzucają mi się ze swoim sposobem
życia. Ich głównymi tematami w pracy (jeśli akurat nie są to tematy związane
z pracą) są ich domowo-rodzinne bolączki. Do tej pory starałam się to
ignorować, nie biorąc po prostu udziału w tego typu dyskusjach, bo mnie to
zwyczajnie nie interesowało i nie dotyczyło (staram się po prostu nie wtrącać
w sprawy innych)dopóki Panie nie zaczęły w swoich rozmowach robić aluzji do
tego, że nie mam dzieci ani męża. Ostanio posunęły się nawet do tego, że przy
składaniu życzeń imieninowych w pracy jedna z owych współpracownic życzyła mi
m. in. "szybkiego wyjścia za mąż". Akurat tak się składa, że szybkie wyjście
za mąż nie jest moim życiowym priorytetem (jestem w tzw. wolnym związku) i po
tych życzeniach poczułam się trochę zażenowana. Nie wiedziałam jak
zareagować, jak dać do zrozumienia, że nietaktem jest składanie mi takich
życzeń.
Czy ktoś z was kiedyś znalazł się w podobnej sytuacji i wiedział jak
zareagować na podobne słowa ? To przecież wyraźne naruszanie granic cudzej
prywatności i społeczne narzucanie innym "ogólnie przyjętego schematu życia".
Przez chwilę poczułam się jak odszczepieniec.
Byłabym wdzięczna za jakieś rady. Z góry dziękuję

).