prosze pomożcie w sprawie kwiatow

31.05.07, 18:26
Zbliza sie moja obrona. W komisji beda trzy osoby: jedna pania i dwoch panow
(jeden z nich to moj promotor, drugi to recenzent). Zastanawiam sie w jakiej
kolejnosci powinnam wreczyc kwiaty. Na pewno zaczne od pani, ale nie wiem co
dalej. Czy najpierw promtor (jako osoba, ktora najwiecej czasu mi poswiecila)
czy moze recenzent (jako osoba obca) a promotora zostawic na pozniej i dluzej
mu podziekowac.
Prosze pomozciesmile
    • ixtlilto Re: prosze pomożcie w sprawie kwiatow 31.05.07, 22:06
      Ja miałam układ: promotor, recenzent - panie. przewodniczący - pan.

      Zaczęłam od najważniejszej (wg mnie) osoby: promotorki (z podziekowaniami za
      czas, cierpliwosc itp); potem recenzentka (za to co wyniosłam z jej zajęć - bo
      spotkałysmy się wczesniej); na końcu przewodniczący (kwiatki + obiettnica, że
      tej dystrybucji to ja się nauczę wink miałam z nim taki przedmiot)
    • raptulus Re: prosze pomożcie w sprawie kwiatow 01.06.07, 02:00
      Chyba w każdej sytuacji należy zacząć od przewodniczącego. Potem wybrałbym
      recenzenta (bo z nim krótka rozmowa i trochę głupio żeby czekał gdy Ty będziesz
      długo i wylewnie dziękowała promotorowi.

      A tak w ogóle to to jest obrona pracy magisterskiej czy doktorskiej?
      • kratka-w-kratke Re: prosze pomożcie w sprawie kwiatow 01.06.07, 09:57
        to jest obrona pracy magisterskiej.

        Zaczne od pani, a potem faktycznie recenzent, zeby nie musial czekac no i zebym
        mogla spokojnie podziekowac dluzej promotorowi. Caly czas jednak nie jestem
        pewna jak powinno byc i dlatego mam nadzieje, ze jeszcze ktos odpowie.
    • camel_3d o kurde..a ja nie dalem wogole:((( 01.06.07, 09:18
      moja obrony wygladala tak:
      przyszedlem, wszedlem, pogadalem na temat pracy i wyszedlem. 5 smile
      o kwiatach nawet nie pomyslalem..oops...
      • kratka-w-kratke Re: o kurde..a ja nie dalem wogole:((( 01.06.07, 10:01
        > moja obrony wygladala tak:
        > przyszedlem, wszedlem, pogadalem na temat pracy i wyszedlem. 5 smile
        > o kwiatach nawet nie pomyslalem..oops...

        Moze u Ciebie na wydziale po prostu nie daje sie kwiatow. Skoro zorientowales
        sie dopiero teraz, to pewnie nikt z broniacych sie z Toba osoba nie dawal
        kwiatow. Gratuluje piatki! Tez bym chciala dostac taka ocene, a juz nie chce mi
        sie uczyc.
        • camel_3d Re: o kurde..a ja nie dalem wogole:((( 01.06.07, 15:32
          szczerze moeiac nie wiem jak to wyglada na calym wydziale.
          mielismy wyznaczone konkretne godziny, wiec na korytarzu czekalo max 2-3 osoby.
          Fakt, ze chyba tez nie mieli kwiatow.

          A piatki szczerze mowiac nie spodzielwaem sie wogole. Tym bardziej, ze prawie
          poklocilem sie z recenzenetem. ..Kurcze, ale moze to wlasnieo to chodzi.smile
    • raptulus Re: prosze pomożcie w sprawie kwiatow 02.06.07, 01:24
      Sądziłem, że doktorska. Przy magisterskiej podziękowania tylko dla promotora
      będą wystarczające.
      • kratka-w-kratke Re: prosze pomożcie w sprawie kwiatow 02.06.07, 17:25
        Przy magisterskiej podziękowania tylko dla promotora
        > będą wystarczające.
        Nie beda. U nas jest tak, ze sie dziekuje calej komisji, kazdej osobie daje sie
        tez kwiaty. Studenci dziekuja w takiej kolejnosci jak ja planuje, jednak ja
        caly czas nie jestem pewna czy wszyscy robia wlasciwie. Wiec najpierw
        dziekujemy kobietom, potem recenzentowi, potem promotorowi. Cos mi sie wydaje,
        ze promotora nie powinno sie zostawic na koniec, a jednak wszyscy tak robia
        wiec i ja tak zrobie.
    • e._ Re: prosze pomożcie w sprawie kwiatow 02.06.07, 19:48
      Tu nie ma sztywnych reguł i zasad. Co uczelnia, to inne obyczaje.
      Dlatego spytałabym sekretarkę z dziekanatu, co radzi. Do tego dodała własny
      rozum i gotowe.
      • kratka-w-kratke Re: prosze pomożcie w sprawie kwiatow 02.06.07, 21:16
        Dlatego spytałabym sekretarkę z dziekanatu,

        nie znasz mojej pani z dziekanatusmile Najpierw wysluchalabym o tym jaka to jestem
        glupia i beznadziejna skoro zadaje takie pytania, a potem wylecialabym z hukiem
        za drzwi. Naprawde nie przesadzam, ona jest wyjatkowa. Kilka razy nawet
        wypchnela mnie z dziekanatu (podeszla do mnie i zaczela wypychac, a nie dalam
        jej powodow, po prostu miala zly humor i nie chciala nikogo widziec). Dzis sie
        z tego smieje, ale wtedy nie bylo wesolo.
        Jezeli te sprawe reguluja obyczaje, to zrobie tak jak moi znajomi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja