thea-bag
16.08.07, 14:59
Znajoma, starsza pani zadzwonila kilka dni temu z pytaniem, czy moze
wpasc do mnie do domu, bo potrzebuje mojej pomocy . Zgodzilam sie i
ustalilysmy wstepny termin na 9.00 dzisiaj. Niestety wypadlo mi cos,
wiec wczoraj zadzwonilam i poprosilam o przesuniecie spotkania.
Poniewaz nie znalam godziny, w ktorej powinnam byc w domu,
umowilysmy sie, ze jak tylko dzis sie dowiem, kiedy wroce dam znac
SMS-em (pani miala sprawy urzedowe do zalatwienia i prosila, zeby
nie dzwonic). Zrobilam, jak sie umowilysmy. O godzinie 10.00 dalam
znac, ze o 14.00 bede w domu. Zadnej odpowiedzi. Czekam juz godzine
i jestem zla. Wlasnie za chwile zamierzam wyjsc z domu. Przeciez nie
bede tu kwitla skoro nie wiem, czy wogole przyjdzie. Wiem, ze moge
zadzwonic, ale uparlam sie tym razem (bo to nie pierwsza taka
sytuacja). W koncu to ona ma do mnie interes a nie ja do niej. Ja
uprzedzilam o zmianie terminu i chyba moja rola sie na tym konczy.
Moim zdaniem to ona powinna zadzwonic i albo potwierdzic, albo
odwolac termin. Mam racje, czy przesadzam?