angazetka
24.08.07, 00:54
Może tytuł brzmi trochę brutalnie, ale taką mam sytuację. Moja
przyjaciółka (jednostka miła, wrażliwa, bujająca w obłokach)
związała się z człowiekiem, który... ech. Nie myje się, nie czesze,
je z otwartą paszczą, namiętnie beka. Potrafi w restauracji ryknąć,
że tu za drogo i wyjść, zostawiając resztą towarzystwa przy stoliku.
Potrafi pić w trakcie spektaklu. Podszczypuje ludzi, tak w ramach
żartu (?). Sama bym nie uwierzyła, że takie indywiduum może łazić po
świecie, ale łazi. Mówimy tu o człowieku pod 30-stkę! Przyjaciółka
usiłuje go wychowywać, ale na razie jest na etapie "jak on ślicznie
pluje" i w sumie zbywa jego prostactwo śmiechem.
Czy jest coś, co ja mogę zrobić? Na przyjaźni mi zależy, bo jest
wieloletnia i sprawdzona, ale na myśl o kontaktach z tym człowiekiem
dostaję gęsiej skórki.