Dodaj do ulubionych

Młodzież - zaproszenie -nocleg - goście

24.08.07, 21:52
Temat jest dość złożony, ale zacznę od początku. Mam 21 lat i właśnie dostałam
mieszkanie i zaczęłam mieszkać sama. Muszę przyznać, że studiuję na dwóch
kierunkach, pracuje i mam psa, który nie potrafi się sam sobą zając i jest
strasznie absorbujący (beagle smile) Lubię spędzać czas sama w domu odpoczywając.
Kilka razy zaprosiłam znajomych (zazwyczaj po jednej osobie) na oglądanie
mieszkania i piwko z ciastkami. Zazwyczaj zapraszałam na 20, i miałam
nadzieję, że posiedzą z 2, maks 3 godziny i będzie koniec. DOdam, że były to
osoby, które mieszkały niedaleko.
I tak np.
Osoba pierwsza - sąsiadka z dawnego bloku, w moim wieku, o nie zbyt dużym
ilorazie inteligencji, przyszła i nie nie przyniosła, nawet najtańszych
ciastek. Po 10 minutach temat do rozmowy skończył się dla mnie, a ona dalsze 4
godziny opowiadała o swoich miłościach i innych zmyślonych historiach.
Osoba druga - nowo poznany znajomy ze studiów - chłopak, którego widzę 3 raz.
Przyszedł na 20, też niczego nie przyniósł, o 1 nad ranem zaczęłam ziewać i
mrużyć oczy, o 3 nad ranem spytał się mnie, czy nie mam drugiego łózka bo by
się "przekimał", a mieszkał dwie ulice dalej.
Sytuacji jest takich bardzo dużo, boję się, że dojdzie do tego, że całkowicie
zdziczeję, i zamknę się sama w domu. Naprawdę zastanawiam się, czy to ja
przesadzam czy inni są normalnie wychowani.
Jesteśmy studentami, wiadomo jak z sytuacją finansową. Zawsze staram się coś
przynieść do kogoś, choćby ciastka lub jakiś napój, nawet jak jestem już
któryś raz. Siedzę u kogoś zazwyczaj godzinę, za namową gospodarza dwie, ale
nie więcej.
Nie wiem, czy mówić konkretnie ludziom, że dziękuję za wizytę i muszę ich
przeprosić bo idę spać?
A jeszcze sytuacja z nocowanie. Tak naprawdę, to jeżeli chodzi o mnie, to wolę
nawet zapłacić za hotel czy schronisko i nie spać u kogoś, a jeżeli nocuję to
robię to już z przymusu.
Zawsze staram się dostosować do gospodarzy, i jestem zazwyczaj cały dzień poza
mieszkaniem, żeby nie przeszkadzać. Kupuję za gościnę jakieś jedzonko na
kolację czy owoce dla wszystkich. I staram się oszczędzać wodę - jak dziwnie
to nie brzmi.
Sytuacja pierwsza - dawna nie zbyt dobra koleżanka, miała obronę i przyjechała
na jeden dzień.
Chciała mi płacić za nocleg i takie tam głupoty głośno ogłaszane, ale umowa
była taka,że jest moim gościem i jedyne co może zrobić to wyjść z moim psem na
popołudniowy spacerek, żebym mogła się pouczyć. Dodajmy, że niby była w nim
strasznie rozkochana.
Dziewczyna nie potrafiła zając się sobą, wcześniej uprzedziłam ją, żeby wzięła
książkę lub kupiła gazetę. Kupiła Cosmopolitan wink
Próbowałam się uczyć, a ona tylko cały czas zagadywała mnie, czy jest grupa,
co jest w jej ciele nie tak i jaką dietę próbowała. DOdam, że jej rozmiar to
34-36. Oczywiście niczego nie powtórzyłam przed egzaminem, a ona nie rozumiała
aluzji.
Z psem nie wyszła.
Sytuacja druga - koleżanka też ze studiów i też obrona. Wyłamała się i
przywiozła ze sobą ciastka smile
Problem pierwszy, cały czas narzekała na mojego psa i pytała się, czemu taki
rozpieszczony. Potem wszystkim mówiła, że musiała spać z nim w łóżku. Ja
spałam na materacu na podłodze i wcześniej ją poinformowałam o tym,ze pies nie
rusza się z łózka.
Ja uczyłam się do rana, a ona miała wstać rano i powtórzyć przed obroną. W tej
sytuacji byśmy się wymienili i nikt nikomu nie przeszkadzał by. Dziewczyna
wstała, poszła do łazienki i pół godziny słyszałam lejącą się wodę. Potem co
chwilę budziła mnie i pytała się, czy nie mam kremu, lub suszarki. Wzięła
suszarkę i suszyła włosy o długości 10 cm z 40 minut. Po wyjściu z łazienki
zaczęła chodzić po gresie na obcasach i zrobiła sobie wybieg dla modelek. Na
koniec weszła do pokoju, usiadła na stole !!, wyzduała usta i patrzyła się na
mnie, żeby z nią rozmawiać, bo się nudzi.
Dodam, że nie chodzi o prąd czy wodę, ale o to, że moje mieszkanie ma 25 m2 i
wszystko słychać. Sama nie chodzę po gresie na obcasach, bo boję się, że się
zniszczy. W końcu na to wszystko sama zapracowałam.
Po 2 godzinach snu taka pobudka.
NIe mogę wcale dogadać się z moimi gośćmi, a to niby wykształceni ludzie.

Obserwuj wątek
      • syriana Re: Młodzież - zaproszenie -nocleg - goście 24.08.07, 22:24
        też zauważyłam, że takie mieszkanie studenckie ale samodzielne traktowane jest
        przez znajomych jego lokatora za miejsce na specjalnych zasadach i ta sytuacja
        wykorzystywana niestety bywa paskudnie

        jestem zwolenniczką mówienia wprost
        uważam, że subtelne aluzje się nie działają gdy masz do czynienia z mało
        subtelnymi ludźmi

        oczywiście wiem, że krępachy można dostać strasznej prosząc gościa by jednak
        skończył już swą wizytę, dlatego wolę rozwiązanie prostsze - ustalanie
        charakteru odwiedzin (np. długości) przed wtargnięciem obcych

        z koleżankami przybyłymi na obronę zrobiłaś błąd - nie określiłaś zasad
        wyraźnie, nie powiedziałaś, że musisz się uczyć, że rano prosisz o ciszę, itp.
        na drugi raz proponuję też wyraźne powiedzenie, że nocleg zapewniasz gratis, ale
        wikt we własnym zakresie czy też prosisz o upichcenie czegoś przez gościa w
        ramach rewanżu

        tak, to oczywistości ale jak widzisz niektórym brakuje wyobraźni nawet w takich
        bzdurach

        pozdrawiam i życzę asertywności
    • nm.buba011 podręcznik sv z przed blisko 25.08.07, 11:26
      czterystu lat zaleca;

      Powściągnij nogę twoję od domu bliźniego twego, by snać będąc ciebie
      syt, nie miał cię w nienawiści.
      Przypowieści 25:17 BG 1632rok.

      > a to niby wykształceni ludzie.

      -człowiek wykształcony czytał, przypomni sobie.

      > Chciała mi płacić za nocleg i takie tam głupoty głośno ogłaszane,

      -wystrzegam się "tego typu", zapewnienia pochodzą z ... niepewności.
      Rzeczy oczywiste nie potrzebują zapewnień ani ... reklamy.

      Odpowiedziałbym na wszystko co napisałaś, ale gdy tekst staje się
      dłuższy niż szerszy, Forum mogłoby mnie określić mianem ...
      nudziarza.
      Byłoby to słuszne.
    • kora3 Re: Młodzież - zaproszenie -nocleg - goście 25.08.07, 20:35
      Pudelku ...

      Nie mialam takich sytuacji, jak Ty, wiele, moze ze dwa razy smile a mieszkałam sama
      na studiach albo z kolegą (jakies 1,5 roku), barzdo blisko uczelni i w centrum
      dużego i "zastudenconego" miasta.

      Powiem Ci tak - faktycznie przychodzac do kogos z wizytą wypada coś z sobą
      przyneisc, racja. Zwłaszcza juz gdy chodzi o spotkanie "parapetowe", a twoje
      takowe miały chyba nieco charakter.
      Ale juz oczekiwać, ze ktos coś przyniesie - raczej nie wypada, tym bardziej, gdy
      nie urządzasz imprezy, a jedynie solowe spotkanka.

      Kwestia "zasiedzenia" sie gosci to juz całkiem inny temat. Musisz być bardziej
      asertywna. Jeśli gość w sposób niepohamowany przedłuża swoja wizytę po prostu
      powiedz. "Oj zrobiło się późno, a ja jutro mam powazne kolokwium (egzamin,
      zaliczenie, cokolwiek), odprowadzę Cię kawalek, bo też przy okazji wyjdę z
      psem". Obrazi się to obrazi - trudno. Miałam kiedyś już po stufiach, ale
      mieszkając sama sytuację, w której odwiedziły mnie dwie kumpelki - bezczelki z
      innego, dodam , ze nie jakiegoś odległego miasta. Ja już pracowałam, one jeszcze
      nie. rano miałam iść do pracy, one przyszły ok. 17. i siedziały. Poniewaz nie
      orientowałm sie, czym przyjechaly, nie przyszło mi do glowy, że one nie mają juz
      autobusu, ale jak same wspomnialy "zamierzamy u Ciebie zostac, bo i tak
      chcialyśmy iśc rano na zakupy w Katowicach". W pierwszej chwili mnie zatkalo -
      ani to jakieś bliskie kumpele, ani się na takie coś umawiały. Zdałam sobie
      sprawę, ze one wczesniej tak włąsnie wymysliły, zeby nie meić czym wrócićsmile i
      ... kategorycznie stwierdzilam, ze to niemozliwe, bo ja ide rano do pracy, mam
      jeden komplet kluczy (to była prawda akurat). Zawiozlam je samochodem, dodam, ze
      obrazone smile

      Powiem Ci pudelku, ze nieco mnie dziwi, że zapraszam osobę, której chyba nie
      lubisz (sama mówisz,z e ma niski iloraz), niebardzo wiem po co?
      Jeśli ktosik ci nie odpowiada - nie zapraszaj, nawet jeśli masz pokuse troszkę
      pochwalić się nowym lokum.

      Kwestia "obronnych" kolezanek - jeśli Ci naprqwde nie pasuje kogoś goscic - z
      dowolnego powodu, nie gódź się na to, ani nie składaj takich propozycji. Prawdę
      mówiac - wydaje mi się,z e troszkę przejaskrawiasz..Wiadomo, ze człowiek musi
      się ubrać, uczesać, nie wspomnę juz,z e umyć smilehehe na obronę zwłaszcza.
      Kolezanka - jasne powinna bya zapytać Cię o suszarkę, gdy nie spalaś,
      ewentualnie przytaszczyć wlasną, ale już bez przesady, ze miala iśc z mokrymi
      włosamismile
      Toje mieszkanie jest maleńkie i nie dziwie sie,z e przeszkadzało Ci to wszystko,
      po nieprzespanej nocy tym bardziej. Na przyszłosc po prostu nie gódź sie
      przenocowanie kogoś w lokum tak maluutkim i to przed ważnym egzaminem ...
        • kora3 Re: Młodzież - zaproszenie -nocleg - goście 25.08.07, 22:53
          nm.buba011 napisał:

          > > Musisz być bardziej asertywna.
          >
          > > powiedz. "Oj zrobiło się późno, a ja jutro mam powazne kolokwium
          > > (egzamin, zaliczenie, cokolwiek),
          >
          > > mam jeden komplet kluczy (to była prawda akurat).
          >
          > - a ja w Ciebie Korciu wierzę, że kiedyś zrozumiesz co to jest A.

          Wiesz, a ja juz przestalam wierzyć, ze kiedykowiek nie odpiowiesz an mojego
          posta do kogokolwiek smile mam wrazenie, że polączyło nas jakies sakramentalne "i
          nie opuszczę Cię aż do smierci" z Twopjej strony rzecz jasna ..
          Nigdy nie zrozumiem dlaczego wg Ciebie asertywnosc ma się równacarogancja i
          chamstwo - falt. Zreszta sam wstawałeś, kiedfy móodzian wyciągal do ciebie łapę
          i jeszcze pouczał, ze nie musisz smile Ot i Twoja asertywnosc w rzeczywistosci,
          taka jaką zalecasz innym smile
          Dobranoc smile
          • pudelek321 Re: Młodzież - zaproszenie -nocleg - goście 26.08.07, 14:12
            Wie wiem, że powinnam być bardziej asertywna, ale zawsze mi się wydaję, że z
            ludźmi, z którymi się dogaduje będzie tak samo się mieszkać. Po prostu
            najbardziej wkurza mnie, że ludzie nie potrafią się tak przyzwoicie zachowywać
            się, żeby nie narzucać się i już w mieszkaniu w kółko nie przeszkadzać.
            Wczoraj przyjechała znowu "obronna koleżanka". Musiała zdać jeszcze w tym
            mieście egzamin językowy i ja oczywiście zaproponowałam nocleg. Ale wkurzyłam
            się, kiedy rozmawiając z nią na gg okazało się, ze ona owszem, przyjedzie w
            piątek, ale w sobotę pójdziemy sobie na piwo i na plażę w niedzielę. Czyli ja
            wcześniej zgodziłam się na jeden nocleg, a tu już ona cały weekend zaplanowała.
            Napisałam jej, ze owszem może przenocować do egzaminu, po to, żeby ni być
            zmęczonym, ale ja w sobotę rano jadę do pracy poza miasto służbowo i musi wsiąść
            ze sobą rzeczy.
            Niby ok, ale miałam poczucie winy.
            chyba to młodość i naiwność smile
            Dziękuję za rady.

            p.s. a co do przynoszenia jakiś rzeczy w gościnę, to nawet jak idę sama do kogoś
            na kawę, to staram się kupić jakieś ciastka.
            • baba67 Re: Młodzież - zaproszenie -nocleg - goście 26.08.07, 14:32
              Ja uwazam, ze
              -nie powinnas zapraszac ludzi, ktorych towarzystwo Cie nie kreci - jesli juz
              zapraszam do domu to osoby, z ktorymi moge przegadac pare godzin i jeszcze mam
              niedosyt, Po co zapraszac takie, z ktorymi po wymianie paru zdan juz sie nudze?
              - nie wyglaszac w zwiaku z tym zdawkowych zaproszen przy okazji przypadkowych
              spotkan-nie ma to nic w wspolnego z SV a duzo z hipokryzja
              -nie jestes osoba ktora lubi gosci z natury swojej, choc starasz sie byc mila i
              pomocna, co zasluguje na szacunek i docenienie. Doskonale Cie rozumiem, bo ja
              rowniez taka jestem.Nie radze jednak przelamywac swojej natury i a radze
              proponowac nocleg tylko wtedy, gdy naprawde czlowiek jest w potrzebie.
              Jesli zdarzy sie ze gosc przedluza wizyte-zdanie pozno sie zrobilo, jak ten
              czas leci, cos padnieta jestem, zdaze jeszcze wyjsc z psem i Cie odprowadzic
              bedzie grzecznym, asertywnym stwierdzeniem, bez koniecznoscxi wymyslania
              kolokwium i innych cudow.
              Z osobami obrazajacymi sie na cos takiego nie warto utrzymywac bliskich kontaktow.
              • nm.buba011 dygresyjka(mała) 26.08.07, 14:42
                osoby nie "podchodzące" nam są świetnym materiałem do obserwacji i
                testowania mechanizmów zachowań.

                kolokwium-martwe słowo, ozanaczające _ustny_ egzamin międzysesyjny,
                na szkółkach wyższych, dawno zaniechany, a obecnie używany chętnie,
                jak i bez zastanowienia przez wykładowców. Dalej powtarzanych przez
                studentów.wink
                • kora3 hehe 26.08.07, 15:59
                  dzwine smile Bo ja skończyłam jedne studia 10 prawie, a drugie 8 lat temu i cały
                  czas słowo "kolokwium" oznaczające o dziwo na ogół pisemne smile podsumowanie
                  wiedzy studentów w okresie istotnie miedzysesyjnym było cały zcas w użyciu
                  zarowno przez wykladowców, jak i studentów. Podobnie było na uczelni mojej
                  soitry, która skończyla ją 5 lat temu (niecale). No, ale ani ja ani ona nie
                  kończylysmy żadnych "szkółek wyzszych"(ki diabel???) tylko normalne uczelnie, to
                  moze dlatego sie nie orientuje, jak to powinno sie mówić smile i kiedy ...
                • baba67 Re: dygresyjka(mała) 26.08.07, 19:10
                  Kolokwium inaczej teraz kolos funkcjonuje i dobrze sie ma. Ja akurat nie mialam
                  tej formy egzaminow, ale moi uczniowei jak najbardziej aktualni studenci miewaja.
                  Co do zapraszania ludzi ktorzy nam nie podchodza do domu w celu testowania ich
                  reakcji to nie wiem dlaczego moze dziwna jestem jakos do sv mi nie pasuje.Cale
                  zycie zylam w przekonaniu ze zaprasza sie do domu osoby ktorych obecnoscia
                  chcemy sie nacieszyc, a nie prowadzic na nich badania psychologiczne. Od tego sa
                  papuzki, szczurki malpki i inne zwierzaczki.
                  • nm.buba011 Re: dygresyjka(mała) 26.08.07, 19:59
                    nie każdy student podchodzi steptycznie do wiedzy serwowanej przez
                    wykładowców.
                    Że większość tak mówi to nie oznacza, że to jest poprawne.
                    Doświadczenie Milgrama o bezkrytycyzmie do nieomylności autorytetu
                    jest porażające.
                    W szkółkach wyższych mawia się, że doświadczenia przeprowadza się
                    szczurach i studentach. wink
                    Obserwacja jak i testowanie, przynajmiej w moim wykonaniu są
                    bezinwazyjne.
                    • baba67 Re: dygresyjka(mała) 26.08.07, 20:59
                      Po prostu nazwa zmienila znaczenie, co w tym niezwyklego ?
                      Brzmi bardziej dostojnie niz test.
                      I zapraszasz gosci, zeby ich poobserwowac ?
                      Najpierw zapraszasz wszystkich w zasiegu wzroku do siebie (te informacje
                      wzielam z dawnego watku), a potem patrzysz, kto przyjal i oceniasz-a to nie jest
                      czlowiek z dobrego towarzystwa, przeciez wiadomo, ze sie takich zaproszen nie
                      korzysta NIE WYPADA. No ale jesli juz przyszedl, to poobserwujemy jak sie plebs
                      zachowuje. Rozumiem, ze masz zestaw temacikow testowych?
                      Potem sobie przypominasz co bardziej zabawne reakcje i dobrze sie z tym czujesz
                      , bo nic tak nie wplywa na samopoczucie jak przekonanie o swojej wyzszosci ?
                      Jetes przesympatycznym gospodarzem....
                      • nm.buba011 Re: dygresyjka(mała) 26.08.07, 22:52
                        > Brzmi bardziej dostojnie niz test.

                        -mimo, że jest kartkówką, oczywiście lepiej używać słowa nie zanając
                        jego znaczenia.

                        -zamiast mówić sadzawka, można rzec akwen(do tego wodny) i jak brzmi?
                        jak- masło maślane.

                        -nie znam człowieka którym bym pogardzał, od każdego czegoś się
                        uczę. Lubię każdego, ludzie są fajni a że kombinują;
                        jak ten koń pod górę, to też ok.

                        -wklep w google projekcja, racjonalizacja i dzięki za miłe słowa.
                        • baba67 Re: dygresyjka(mała) 27.08.07, 09:56
                          Ja slyszalam taka opinie, ze jesli sie kocha/lubi kazdego, to sie tak naprawde
                          nikogo nie kocha/lubi.
                          Ale ja moge byc uprzedzona-po prostu mialam w przeszlosci do czynienia z pewnym
                          misiem gumisiem, ktory mial bardzo podobne gadki do Twoich-lubie caly swiat, dla
                          wszystkich trzeba byc z serduchem itp., pogodny, spokojny sposob bycia, a pod
                          spodem-klebowisko kompleksow, jadu i starannie maskowanej agresji.
                          najprawdopodobniej ja mam zly obraz Twojej osoby,bo odbieram Twoje uwagi np o
                          kolokwium
                          to stado glupkow nie zna znaczenia slowa a uzywa hehehe-ja jestem madry i
                          wyksztalcony, to wytkne i sie lepiej poczuje,
                          Ja mam po prostu alergie na ludzi ktorzy twierdza, ze wszystkich lubia.
                          • baba67 Re: dygresyjka(mała) 27.08.07, 10:07
                            Acha i facet byl mistrzem w kreowaniu wlasnego wizerunku, dosc dobrze niby go
                            znalam, ale z jego prawdziwej natury zdalam sobie sprawe prawie po dwoch latach.
                            Elementem tego kreowania byly rowniez zaproszenia do siebie wyglaszane przy
                            kazdej okazji serdecznym tonem.Naturalnie nie mialo to nic wspolnego z prawdziwa
                            goscinnoscia- jesli goscia sie zaprasza, to rezerwuje sie tez dla niego czas .
                            Taki czlowiek sie niekiedy nabieral, a pozniejsze komentarze misia gumisia nie
                            byly specjalnie dla takiej osoby pochlebne-jakies uwagi, ze siedzial za dlugo, a
                            to (z "dobrotliwym" usmieszkiem) jakiegos sikacza przyniosl itp.
                            CZysty PR
                            • remez2 Re: dygresyjka(mała) 27.08.07, 10:44
                              Podzielam Twój pogląd. Człowiek ma niezbywalne prawo do lubienia i nielubienia.
                              Jeżeli ktoś mówi, że uwielbia wszystkie obrazy P. Picasso, to albo ich nie zna,
                              albo pozuje na znawcę nad znawcami. Tak czy tak ośmiesza się.
                                • remez2 Re: znak równości między lubię a uwielbiam? 27.08.07, 11:41
                                  nm.buba011 napisał:

                                  > lubię wszyskich ludzi, z racji swojego egoizmu i rozsądku(awersja
                                  > jest szkodliwa dla zdrowia). Nie oznacza to uwielbienia.
                                  Oczywiście. Należy jednak, zwłaszcza przy wypowiedziach na temat sztuki,
                                  uwzględniać poziom emfazy. smile
                                  > dygr.
                                  > Koleżaneczka Korcia cytuje wypowiedzi w całości(niepotrzebnie),
                                  > ale odpowiada na pojedyńcze słowa, wyjęte z kontekstu.
                                  >
                                  > wink
                                • kora3 Re: znak równości między lubię a uwielbiam? 27.08.07, 12:19
                                  nm.buba011 napisał:

                                  > lubię wszyskich ludzi, z racji swojego egoizmu i rozsądku(awersja
                                  > jest szkodliwa dla zdrowia). Nie oznacza to uwielbienia.

                                  nie jest mozliwe, zebyś lubił wszystkich ludzi, to niewykonalne smile
                                  Pielęgnowanie awersji moze być szkodliwe, ale równie szkodliwe dla
                                  psychiki moze być zmuszanie sie na siłę do "lubienia" kogoś kto nas
                                  odrzuca.
                                  Osobiscie kiedyś próbowałam, a w życiu odrzucaly mnie tak
                                  (oczywiscie w realu, bo w necie to zabawa i tu nie ma o tym mowy) 3
                                  osoby. Starałam sie jak mogłam, zeby je polubić, po pewnym czasie
                                  okazało się, ze mój organizm reagował jednak dobrze smile

                                  >
                                  > dygr.
                                  > Koleżaneczka Korcia cytuje wypowiedzi w całości(niepotrzebnie),
                                  > ale odpowiada na pojedyńcze słowa, wyjęte z kontekstu.
                                  >
                                  > wink

                                  Tego rodzaju dygresje swaidczą już chyba o obsesji smile gdybym była
                                  podobna do ciebie zazcełabym zakładać wątki z "sobą " w tytule, ale
                                  nie ma obawy - nie zacznę.
                                  Moja dygresja: gdybyś np. mnie lubił to powstrzymałbyś się od
                                  zwrotu "koleżaneczka" przynajmniej w odniesieniu do mojej osoby, bo
                                  ci wyraźnie napisałam, ze takowy zwrot mnie rozwala smile
                                  a zatem, słodki Bubciu, miało być pięknie, a wyszłosmile jak zwyklesmile
                                  twoje deklaracje ogólnej sympatii, asertywnosci itepe to najczesciej
                                  lipa smile
                          • kora3 wg mnie nie ma takich ludzi :) 27.08.07, 10:44
                            babo, nie da sie zwyczajnie lubić wszystkichsmile

                            Tak to mozna powiedzieć o współwycieczkowiczach (nomen omen), gdys
                            ie wsiada do autokarusmile bo jeszcze z nikim nie zamieni sie słowa,
                            nikt nie uczynił ci żadnej uprzejmosci, czy nieuprzejmosci, wiec do
                            wszystkich masz stosunek życzliwie obojetny, ale to nie ejst
                            żadne "lubienie".
                            • baba67 Re: wg mnie nie ma takich ludzi :) 27.08.07, 13:01
                              Uwazam, ze lubienie wszystkich, z ktorymi nas los zetknie jest
                              niemozliwe.Mozna probowac zachowac neutralny dystans wobec osob o kompletnie
                              innej mentalnosci, im bardziej inna mentalnosc jest obca tym dystans wiekszy.
                              Trzeba unikac zlych emocji co nie znaczy tlumienia ich, z wmawiania sobie ze
                              negatywnych emocji nie ma rodzi sie podstepny jadek i szpilowata agresja.
                              Unikanie zlych emocji polega na pzrepracowaniu ich i zdystansowaniu sie. To
                              trudna cholernie, ale sa ludzie np Gandhi albo Papiez, ktorzy opanowali ja do
                              perfekcji.
                                    • baba67 Re: są? 27.08.07, 14:54
                                      Nie wiem czy Presley i Lenin posiadali te ceche.
                                      Domyslam sie, ze polowanie na pomylki innych a tym samym podkreslanie wlasnej
                                      spostrzegawczosci i intelektu sa Ci potrzebne do dobrego samopoczucia. Ja sama,
                                      w ramach pracy nad soba, staram sie dystansowac od obcych mi mentalnosci wiec
                                      dam Ci satysfakcje-
                                      TAK,-NIE WIEDZIALAM< ZE Gandhi i Papiez juz nie zyja, dopiero co sprawdzilam w
                                      internecie powodowana Twoja uwaga i dlatego napisalam SAn ba nie BYLI.
                                      ZAdowolony ?
                                      Rozumiem, ze czepianie sie cudzych kompletnie niezwiazanych z tematem pomylek to
                                      objaw dobrodusznosci i sympatii ?
                                      Tak myslalam.
                  • kora3 No i jest :) 26.08.07, 20:41
                    pl.wikipedia.org/wiki/Kolokwium
                    Doswiadzcenie pokazuje, ze nie ma nieomylnych smile, nawet jeśli tak op sobie
                    ktosik uwaza ...

                    Swoją drogą - zaprasanie do siebie nielubianych ludzi, nawet w celachj
                    poznawczych , to wg mnie psychiczny masochizmsmile
                    No, ale bywa,z e ktoś nikogo np. nie lubi - najczesciej z wzajemnoscią , no i
                    wówczas, zeby ktos przyszedł trzebaby chyba wyznaczyć nagrode smile
                    • annb wydaje mi sie 26.08.07, 20:58
                      ze słowem_kluczem jest tutaj obrona
                      nauka
                      cos waznego
                      byc moze załozycielka watku została wychowana w kulcie nauki
                      a slowo obrona tak podzialalo na nią ze zaprosila znajomą do siebie
                      bo jakze_to_tak odmowic
                      to nie popijawa, nie balanga tylko obrona...albo wazny egzamin
                      niestety nie zawsze jest tak ze znajomosc sv i wyzsze wyksztalcenie
                      idą se sobą pod rękę
                    • nm.buba011 poprostu wikipedia- jest redagowana przez omylnych 26.08.07, 23:03
                      ludzi, trzeba jeszcze własnego rozeznania.

                      przeczytał, poklepał ... i weszła mu dżazga.

                      www.slownik-online.pl/kopalinski/57B453C20ED4102AC12565E8005254E2.php

                      powtarzam
                      jestem omylny a moje 63 punkty IQ, wystarczy mnie do sympatycznego
                      dialogu z każdym człowiekiem.
                      A Ciebie Korciu, jak zauważyłaś bardzo lubię, a może coś więcej.
                      • kora3 Re: poprostu wikipedia- jest redagowana przez omy 27.08.07, 08:45
                        nm.buba011 napisał:

                        > ludzi, trzeba jeszcze własnego rozeznania.
                        >
                        > przeczytał, poklepał ... i weszła mu dżazga.

                        wybacz - ale chyba dRZazga jednak smile

                        >
                        > www.slownik-online.pl/kopalinski/57B453C20ED4102AC12565E8005254E2.php

                        a masz moze taką świadomosc, ze język to nie jest martwy twór (poza
                        martwymi jezykami: łacina, grekasmile i ewoluuje smile?

                        >
                        > powtarzam
                        > jestem omylny a moje 63 punkty IQ, wystarczy mnie do sympatycznego
                        > dialogu z każdym człowiekiem.

                        hmmmm mam wątpliwosci zarówno co do podawanego przez ciebie IQ, jak
                        i do sympatycznego odbioru cię przez wszystkich, ale to moje
                        wątpliwosci smile

                        > A Ciebie Korciu, jak zauważyłaś bardzo lubię, a może coś więcej.

                        na coś wiecej nie licz Bubo, mam okropnie zazrosnego faceta smile i
                        bardzo seksownego
            • kora3 Re: Młodzież - zaproszenie -nocleg - goście 26.08.07, 15:53
              pudelek321 napisała:

              > Wie wiem, że powinnam być bardziej asertywna, ale zawsze mi się wydaję, że z
              > ludźmi, z którymi się dogaduje będzie tak samo się mieszkać.

              Nic bardziej mylnego Pudelkusad Po wspólnym zamieszkaniu, zwłaszcza na bardzo
              malej przestrzeni rozpadają się długotrwające zwiqazki nawet...

              Po prostu
              > najbardziej wkurza mnie, że ludzie nie potrafią się tak przyzwoicie zachowywać
              > się, żeby nie narzucać się i już w mieszkaniu w kółko nie przeszkadzać.

              Najprawdopodobniej nie zdają sobie sprawy, ze przeszkadzają, choć sa typy bardzo
              bezczelne też.

              > Wczoraj przyjechała znowu "obronna koleżanka". Musiała zdać jeszcze w tym
              > mieście egzamin językowy i ja oczywiście zaproponowałam nocleg.

              Pudelku - blad w moim odczuciu. Nie proponuj ludziom sama noclegu, jesli Ci
              przeszkadza czyjaś obecnosc. MAsz małę lokum, z tego co piszesz, wnioskuję, ze
              nie przepadasz za tymi wizytami. Sama sie wkrecasz, niestety. sad
              Czyli ja
              > wcześniej zgodziłam się na jeden nocleg, a tu już ona cały weekend zaplanowała.

              No tak bywa niestety z niektorymi ludźmi sad

              >
              > Napisałam jej, ze owszem może przenocować do egzaminu, po to, żeby ni być
              > zmęczonym, ale ja w sobotę rano jadę do pracy poza miasto służbowo i musi wsiąś
              > ć
              > ze sobą rzeczy.

              No i bardzo dobrze.
              > Niby ok, ale miałam poczucie winy.

              Niepotrzebnie Pudelku smile
              Wykazałaś chęc pomocy - zaproponowałas nocleg przezd egzaminem. Ktoś kto
              zaplanował sobie i o zgrozo takze Tobie calą reszte weekendu zachował się
              nieelegancko. kolezanka mogla ewentualnie ZAPROPONOWAC, ZAPYTAĆ czy ewentualnie
              p,laza i piwko i też mogla liczyć sie z odmową. Poczucie winy - precz ...

              > chyba to młodość i naiwność smile
              > Dziękuję za rady.

              smile nie ma sprawy

              >
              > p.s. a co do przynoszenia jakiś rzeczy w gościnę, to nawet jak idę sama do kogo
              > ś
              > na kawę, to staram się kupić jakieś ciastka.

              JAsne, ale nie każdy robi tak samo ...
              • malenstwo123 re 14.09.07, 03:52
                badz bardziej asertywna

                moja siostra ostatnio tez sie wkurzyla bo znajomi z naszego
                miasteczka zaczeli sobie o niej przypominac...bo fajnie byłoby wpasc
                na zakupy do Warszawy itp Powiedziała ok mozecie przyjechac ale nie
                zamierzam sie o Was troszczyc. Wozic Was, zabawiać, karmic. Goscie
                to zrozumieli, przywiezli jedzenie ze soba, nawet posprzatali po
                sobie i pozmywali inne naczynia w podziekowaniu za gościnę smile

                a co do kolokwium to trudno byłoby używać róznych nazw dla pisemnego
                i ustnego. U nas na uczelni czesto wiemy od poczatku semestru
                dokładna date kolokwium, bo to czesto ustala się na poziomie
                dzieknatu. Niestety forma czy test, czy opsowe, czy ustne jest nam
                przekazywane w ostatniej chwili więc okreslenie kolokwium jest jak
                najbardziej na miejscu. Jezyk jak wszystko na świecie dąży do
                uproszczenia aby jak najszybciej przekazywac informacje.

                Dlatego kolokwium to po prostu coś zapowdzianego, dużego, trudnego i
                obowiązkowego.

                A forma??? My nazywamy to kolokwium ustne, kolokwium pisemne albo
                zamiennie test (jednokrotnego wyboru, wielokrotnego
                wyboru)...podobnie jak egzamin pismny lub ustny...kazdy nazywa jak
                chce. A jeśli słownik, czy encyklopedia nie podaje jakiegoś
                znaczenia to może dlatego, ze stare wydanie ???
                • nm.buba011 Pochwała ... gupoty 14.09.07, 12:15
                  > A forma??? My nazywamy to kolokwium ustne,

                  - czyli;
                  rozmowa usna

                  W szkólkach wyższych następuje dowartościowywanie(przez nazewnictwo,
                  a oporność na wiedzę), podobne jak w Cesarsko-królewskiej monarchii
                  Franciszka Józefa.

                  Grabarza nazywano -nadposiadaczem grobów, wrzucającego węgiel do
                  paleniska- pomocnik maszynisty wyższej rangi.

                  Obecnie też coraz więcej:
                  specjalistów
                  menagerów
                  asystentów
                  i
                  konserwatorów powierzchni płaskich(do powierzchni pionowych
                  zatrudnia się tylko zwykłych-alpinistów
                    • woman-in-love Re: dewiza gościa 14.09.07, 13:13
                      "Ja - sobie nie przeszkadzam". ( a reszta poza percepcją) Gonić z domu,
                      niestety. Czego się Jaś nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał. Spotykać się,
                      owszem tylko na neutralnym gruncie. Przechodziłam podobne katusze: duże
                      mieszkanie w centrum Wawy, a sporo rodziny i znajomych zamiejscowych. Twarda
                      szkoła przetrwania.
                    • nm.buba011 Re: Pochwała ... gupoty 14.09.07, 23:31
                      Dzięki za poprawkę bardzo słuszna i gratuluję uważnego czytania,
                      oczywiście miało być -> poziomych. Tak jak to uzasadniłaś.

                      Ogólnie znane powiedzenie, niefortunie wykorzystałem, dodając swoje
                      uzupełnienie z -> p. pionowymi.

                      Gupota - ja tak w realu wymawiam, aby nie urażać bliźnich,
                      napisałem, też z tego samego powodu.

                      Pozdrawiam Cię i jeszcze raz bardzo dziękuję. smile)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka